• Transferowy hit z Magdaleną Stysiak. Gigant sięga po polską siatkarkę

    Transferowy hit z Magdaleną Stysiak. Gigant sięga po polską siatkarkę

    Transferowy hit z Magdaleną Stysiak. Gigant sięga po polską siatkarkę

    Magdalena Stysiak w tym sezonie jest głównie rezerwową w Fenerbahce Stambuł, ale nadal pozostaje gorącym nazwiskiem na siatkarskim rynku. Dowodzą tego najnowsze doniesienia z Turcji. Zdaniem tamtejszych mediów polska atakująca porozumiała się już z nowym pracodawcą i zostanie bohaterką wielkiego transferu. Pozostanie jednak nad Bosforem, gdzie zasili szeregi innego giganta ze Stambułu.

     

    Magdalena Stysiak jest gwiazdą reprezentacji Polski, gdzie udowadnia, że cały czas należy do czołowych atakujących świata. W ostatnich dwóch latach zdobywała z “Biało-Czerwonymi” medale Ligi Narodów, zadebiutowała też na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Po powrocie z kadry do klubu przeżywa jednak trudniejszy okres.

     

    Jej klub, Fenerbahce, stawia bowiem na pozycji atakującej na Melissę Vargas. Urodzona na Kubie reprezentantka Turcji na dobre “wygryzła” Stysiak ze składu już na początku 2024 r., a potem zdecydowała się pozostać w klubie ze Stambułu na kolejny sezon. To oznaczało kłopoty Stysiak. Mimo rozmów ostatecznie Polce nie udało się opuścić klubu minionego lata i w tym sezonie musi godzić się z rolą rezerwowej.

     

    Jej nazwisko wzbudza jednak cały czas zainteresowanie czołowych klubów. Ostatnio przede wszystkim w Turcji. W styczniu znad Bosforu płynęły głosy o przymiarkach do transferu do THY Stambuł, ale ostatecznie pomysł upadł.

     

    Wygląda jednak na to, że Stysiak ma już nowego pracodawcę. I został nim klub, który w tureckiej siatkówce znaczy zdecydowanie więcej niż THY.

     

    Magdalena Stysiak w Vakifbanku Stambuł? Tureckie źródła nie mają wątpliwości

     

    Jak donosi portal Voleybolunsesi.com, po polską atakującą ma bowiem sięgnąć Vakifbank Stambuł, który kompletuje skład na kolejny sezon. “Osiągnięto porozumienie w sprawie następnego sezonu” – informuje turecki serwis, wyliczając osiągnięcia 24-letniej siatkarki

     

    Jeśli informacje z Turcji się potwierdzą, będzie to oznaczać, że Stysiak pozostanie w Sultanlar Ligi i nadal będzie walczyć o najwyższe cele. Vakifbank to bowiem jeden z najbardziej utytułowanych tureckich klubów ostatnich lat. Dwa poprzednie sezony kończył w lidze na trzecim miejscu, ale wcześniej aż 12 razy sięgał po mistrzostwo kraju. Do tego ma na koncie między innymi osiem triumfów w Lidze Mistrzyń – dwa ostatnie w latach 2022-2023. W trwającej edycji awansował już do ćwierćfinału rozgrywek, gdzie jego rywalem będzie… Fenerbahce. W tabeli ligi tureckiej jest na trzeciej pozycji, cztery punkty za drugim Fenerbahce.

     

    W ostatniej kolejce Vakifbank ograł 3:0 Bahcelievler. Fenerbahce w takim samym stosunku setów pokonało Galatasaray Stambuł. Stysiak ani na moment nie pojawiła się na boisku, Vargas zdobyła 13 punktów. W Vakifbanku konkurentką Stysiak do gry może być Kanadyjka Kiera Van Ryk, która według tureckich mediów pozostanie w klubiena kolejny sezon.

  • Hubert Hurkacz nie dał szans Włochowi. Nie zatrzymała go nawet awaria

    Hubert Hurkacz nie dał szans Włochowi. Nie zatrzymała go nawet awaria

    Hubert Hurkacz nie dał szans Włochowi. Nie zatrzymała go nawet awari

    Hubert Hurkacz nie marnował czasu i pewnie awansował do II rundy halowych zawodów ATP 500 na kortach twardych w Rotterdamie. Polski tenisista pokonał Włocha Flavio Cobollego 6:3, 6:2.

    Rozstawiony z ósmym numerem Hubert Hurkacz (ATP 21) po raz szósty z rzędu startuje w halowym turnieju w Rotterdamie. Tym razem jego przeciwnikiem w I rundzie był Flavio Cobolli (ATP 35). W sezonie 2024 Polak dwukrotnie pokonał Włocha (w Halle i Cincinnati). Teraz dołożył do tego pewną wygraną 6:3, 6:2 w holenderskiej imprezie.

    Początek pierwszego seta był jeszcze wyrównany. Sporym wydarzeniem była awaria systemu Hawk-Eye Live, do której doszło w czwartym gemie. Tenisiści musieli poczekać na jej naprawienie, ponieważ aparatura zastępuje pracę sędziów liniowych. Po kilku minutach gra została wznowiona.

    “Hubi” cierpliwie czekał na swoją szansę. W końcu zaatakował przy stanie 3:2. Wówczas doszło do kilku wymian, które nie poszły po myśli reprezentanta Italii. Niewymuszony błąd z bekhendu kosztował go stratę serwisu. Tenisista z Wrocławia natychmiast odskoczył na 5:2. W dziewiątym gemie Hurkacz najpierw obronił jedynego wypracowanego w całym meczu przez rywala break pointa, po czym wykorzystał pierwszego setbola.

    W drugiej części pojedynku Polak osiągnął już znaczną przewagę na korcie. Blisko 28-letni tenisista miał break pointa już w pierwszym gemie. Cobolli jeszcze się uratował i utrzymał podanie. Po zmianie stron niewiele mógł jednak zrobić. Hurkacz wywalczył kolejną okazję na przełamanie i świetnym bekhendowym minięciem po linii zdobył przełamanie na 2:1.

    Od tego momentu nasz reprezentant całkowicie dominował na korcie. 22-letni Włoch nie był w stanie mu zagrozić. Zresztą w siódmym gemie znów znalazł się w opałach. Hurkacz posłał wówczas kończący return na wagę kolejnego przełamania (5:2). Po zmianie stron szybko wypracował trzy meczbole i przy drugim posłał kończący serwis.

    Po zaledwie 77 minutach Hurkacz cieszył się z pewnej wygranej. Nasz tenisista miał siedem asów, jeden podwójny błąd, 16 wygrywających uderzeń i 18 pomyłek. Do tego wykorzystał połowę z sześciu break pointów. Cobolli zanotował cztery asy, trzy podwójne błędy, 15 kończących uderzeń i 23 pomyłki. W sumie panowie rozegrali 103 punkty, z których 61 zdobył Polak.

    Zwycięski Hurkacz po raz piąty z rzędu awansował do II rundy turnieju ATP 500 w Rotterdamie. Jak na razie nie zdarzyło się, aby awansował do ćwierćfinału tej imprezy. O przełamanie tej negatywnej serii Polak powalczy z Czechem Jirim Lehecką (ATP 24) lub Australijczykiem Alexeiem Popyrinem (ATP 26).

    Zmagania w głównej drabince imprezy ABN AMRO Open 2025 potrwają do niedzieli (9 lutego). Triumfator turnieju singla otrzyma 500 punktów do rankingu ATP oraz czek na sumę 449,1 tys. euro.

    ABN AMRO Open, Rotterdam (Holandia)
    ATP 500, kort twardy w hali, pula nagród 2,563 mln euro
    poniedziałek, 3 lutego

  • Tylko cud może uratować skoczków. A Thomas Thurnbichler zapowiadał medal

    Tylko cud może uratować skoczków. A Thomas Thurnbichler zapowiadał medal

    Sezon 2023/2024 okazał się wyjątkowo trudny dla polskich skoczków narciarskich. Mimo wcześniejszych zapowiedzi trenera Thomasa Thurnbichlera o walce o medale, rzeczywistość przyniosła rozczarowanie. Główni liderzy reprezentacji – Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Kamil Stoch – nie zdołali stanąć na podium w żadnym z konkursów Pucharu Świata, a w klasyfikacji generalnej uplasowali się dopiero w trzeciej dziesiątce. Jedynym jasnym punktem był Aleksander Zniszczoł, który zajął 19. miejsce w klasyfikacji generalnej i dwukrotnie stanął na podium.

     

    Trener Thurnbichler przyznał, że popełniono błędy w przygotowaniach do sezonu. “Popełniliśmy jesienią błędy w przygotowaniach. Za ciężko pracowaliśmy i zawodnicy weszli w zimę zmęczeni. Do tego inna filozofia sprzętowa. Mieliśmy problemy” – powiedział w rozmowie z Eurosportem.

     

    W obliczu kryzysu, sztab szkoleniowy zadecydował o konieczności powrotu do podstaw techniki skoku. “Trener Thomas Thurnbichler i cały sztab uważają, że trzeba się zatrzymać i wrócić do podstaw. Do tego jednak potrzebna jest jednomyślność całej ekipy” – ocenił Rafał Kot, członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego.

     

    Mimo nieudanej zimy, ostatni konkurs sezonu w Planicy przyniósł pewne nadzieje na przyszłość. Aleksander Zniszczoł zajął trzecie miejsce, a Piotr Żyła był piąty. “To był fajny dzień. Ten konkurs bardzo mnie uszczęśliwił po tak słabym sezonie. Piotrek pokazał, że jest nieprzewidywalny i zaprezentował wspaniałe loty. Olek też świetnie latał i ma zasłużone podium. Kamil też miał fajną końcówkę sezonu. To może być dobry prognostyk przed przygotowaniami do kolejnego sezonu” – podsumował Thurnbichler.

     

    Przed polskimi skoczkami stoi teraz wyzwanie odbudowy formy i zaufania kibiców. Kluczowe będzie wyciągnięcie wniosków z minionego sezonu i skuteczne przygotowanie do kolejnych startów.

     

     

  • Ujawnili sensacyjną prawdę o Szczęsnym. Wszystko zostało nagrane

    Ujawnili sensacyjną prawdę o Szczęsnym. Wszystko zostało nagrane

    Wojciech Szczęsny, polski bramkarz FC Barcelony, ponownie znalazł się w centrum uwagi mediów. Tym razem kamery uchwyciły jego zachowanie tuż przed meczem z Realem Betis, co wywołało poruszenie w Hiszpanii. Nagranie z jego udziałem szybko obiegło media społecznościowe, gromadząc ponad 1,5 miliona wyświetleń.

     

    Szczęsny, który dołączył do FC Barcelony na początku października 2024 roku, wciąż czeka na swój debiut w nowych barwach. Mimo to, zdołał już zaskarbić sobie sympatię kolegów z drużyny oraz kibiców. Jego poczucie humoru i pozytywne nastawienie są często podkreślane przez współpracowników. Niedawno opublikowane nagranie, na którym Szczęsny rozbawia kolegę z szatni do łez, stało się hitem internetu.

     

    Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, gdy Szczęsny przyciąga uwagę mediów swoim zachowaniem poza boiskiem. Podczas konferencji prasowej w Katarze, nieświadomy włączonego mikrofonu, skomentował frekwencję na sali, co również odbiło się szerokim echem w mediach.

     

    Choć Szczęsny nie miał jeszcze okazji zadebiutować w barwach FC Barcelony, jego obecność w klubie jest zauważalna nie tylko na boisku, ale i poza nim. Jego charyzma i otwartość zjednują mu sympatię zarówno wśród kolegów z drużyny, jak i kibiców.

     

     

  • Hurkacz całkowicie zaskoczył rywala. Mistrzowskie odegranie [WIDEO]

    Hurkacz całkowicie zaskoczył rywala. Mistrzowskie odegranie [WIDEO]

    Hurkacz całkowicie zaskoczył rywala. Mistrzowskie odegranie [WIDEO

     

    Hubert Hurkacz odniósł bardzo pewne zwycięstwo w meczu otwarcia turnieju ATP 500 w Rotterdamie. Rozstawiony z “ósemką” Polak kontrolował losy spotkania z Flavio Cobollim i zaskakiwał rywala efektownymi zagraniami, jak na początku drugiej partii.

     

    Turniej w Rotterdamie jest dla Huberta Hurkacza szansą na odkucie się po nieudanym Australian Open, gdzie odpadł już w drugiej rundzie. Polak w meczu otwarcia trafił na Flavio Cobollrgo, który w tym roku nie odniósł jeszcze żadnego zwycięstwa. Niewiele wskazywało na to, aby miało się to zmienić w tym pojedynku.

     

    Obaj panowie rozpoczęli to starcie od pewnie utrzymanych podań. Pierwsze break pointy pojawiły się w ósmym gemie przy serwisie Włocha. Grający z “ósemką” faworyt nie czekał długo i wykorzystał drugą okazję, by przełamać rywala. Utrzymywanie tej przewagi pozwoliło mu wygrać pierwszą odsłonę 6:3.

     

    Polak mógł pokusić się o kolejne przełamanie już na początku drugiego seta, jednak Cobolli obronił break pointa. Mniej szczęścia miał w trzecim gemie, w którym Hurkacz przypuścił kolejny atak.

     

    Tym razem okazał się on skuteczny, a dodatkowo w decydującej akcji nasz tenisista popisał się świetnym zagraniem. Włoch poszedł do siatki, ale Polak skarcił go za ten pomysł efektownym minięciem z bekhendu po linii. Rywal był totalnie bezradny w tej sytuacji i stracił serwis.

     

    Z czasem wrocławianin dołożył trzecie przełamanie, dzięki któremu zwyciężył tę partię 6:2. Na wywalczenie awansu do drugiej rundy Hurkacz potrzebował zaledwie 75 minut. Kolejnego rywala dla naszego zawodnika wyłoni mecz Australijczyka Alexeia Popyrina z Czechem Jirim Lehecką.

  • Shock Coaching Shake-Up: Rybakina Dumps Ivanisevic, Vukov Banned – Meet Her New Coach!

    Shock Coaching Shake-Up: Rybakina Dumps Ivanisevic, Vukov Banned – Meet Her New Coach!

    In a series of unexpected coaching developments, Wimbledon 2022 champion Elena Rybakina has made significant changes to her coaching team. In December 2024, Rybakina parted ways with her long-time coach, Stefano Vukov, and subsequently appointed Goran Ivanisevic, former coach of Novak Djokovic, as her new mentor.

     

     

     

     

     

     

    However, in a surprising turn of events, the Women’s Tennis Association (WTA) provisionally suspended Vukov in January 2025, pending an investigation into potential breaches of the tour’s code of conduct. Despite their prior separation, Rybakina publicly defended Vukov, expressing her disagreement with the WTA’s decision and emphasizing that she had not filed any complaints against him.

     

     

     

     

    Amid these developments, Rybakina announced that Vukov would rejoin her coaching team for the 2025 season, alongside Ivanisevic. This decision was made despite Vukov’s suspension, indicating Rybakina’s continued trust in his coaching abilities.

     

    These coaching changes come after a challenging 2024 season for Rybakina, marked by injuries and illnesses that limited her participation in tournaments post-Wimbledon. As she prepares for the upcoming Australian Open, Rybakina aims to leverage the combined expertise of Ivanisevic and Vukov to navigate the season ahead.

     

     

     

     

  • Dramat polskiego skoczka. W Nowy Rok stało się najgorsze

    Dramat polskiego skoczka. W Nowy Rok stało się najgorsze

    Nowy Rok 2025 przyniósł polskim skoczkom narciarskim tragiczne i niepokojące wydarzenia. Jan Habdas, 21-letni zawodnik kadry A, poinformował o śmierci swojej mamy, Jolanty Habdas, która odeszła 1 stycznia 2025 roku w wieku 61 lat. Skoczek podzielił się tą smutną wiadomością w mediach społecznościowych, publikując nekrolog oraz osobiste zdjęcie z mamą z dzieciństwa.

     

    W tym samym czasie uwagę kibiców przykuł niepokojący wpis Andrzeja Stękały. 29-letni skoczek opublikował na swoim Instagramie zdjęcie gór z fragmentem piosenki “Afterlife” Eliota Greera, zawierającym słowa: “Już prawie tam jestem. To musi być życie pozagrobowe. Boże, zabierz mnie tam. To musi być życie pozagrobowe”. Ten dramatyczny wpis wzbudził zaniepokojenie fanów i środowiska sportowego.

     

    Stękała, który w sezonie 2020/21 osiągał znaczące sukcesy, w ostatnich latach zmaga się z problemami sportowymi i osobistymi. W obecnym sezonie nie zdobył jeszcze punktów w Pucharze Świata, a jego forma pozostaje daleka od oczekiwań.

     

    Te wydarzenia rzucają cień na polskie skoki narciarskie na początku 2025 roku, przypominając o wyzwaniach i trudnościach, z jakimi mierzą się sportowcy nie tylko na skoczni, ale i w życiu prywatnym.

     

     

  • Sensacyjny transfer last minute reprezentanta Polski? “Niespodziewany cel”

    Sensacyjny transfer last minute reprezentanta Polski? “Niespodziewany cel”

    W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia o możliwych transferach reprezentantów Polski, które zaskoczyły wielu kibiców. Oto najciekawsze z nich:

     

    Aleksander Śliwka na celowniku Halkbanku Ankara

     

    Po roku spędzonym w japońskim klubie Suntory Sunbirds, Aleksander Śliwka może wrócić do Europy. Według informacji tureckiego serwisu voleybolplus.com, wicemistrz olimpijski jest obserwowany przez Halkbank Ankara. Obecnie Śliwka nie otrzymuje wielu szans na grę w Japonii, co może skłonić go do zmiany otoczenia.

     

    Kamil Jóźwiak w Granadzie CF

     

    Kamil Jóźwiak, po nieudanej przygodzie w amerykańskim Charlotte FC, niespodziewanie przeniósł się do hiszpańskiej Granady CF. Transfer ten zaskoczył wielu, zwłaszcza że Jóźwiak dołączył do drużyny walczącej o utrzymanie w La Liga. W nowym klubie spotkał innego Polaka, Kamila Piątkowskiego.

     

    Nicola Zalewski blisko Galatasaray

     

    Mimo wcześniejszych deklaracji o chęci pozostania w AS Romie, Nicola Zalewski może wkrótce zasilić szeregi tureckiego Galatasaray. Klub ze Stambułu wysłał do Rzymu prywatny samolot, aby sfinalizować transfer polskiego wahadłowego. Ostateczne rozmowy mają odbyć się w najbliższych godzinach.

     

    Karol Świderski w Hellas Verona

     

    Karol Świderski, dotychczas występujący w amerykańskim Charlotte FC, ma dołączyć do włoskiego Hellas Verona. Transfer ma formę wypożyczenia z opcją wykupu. Świderski od dawna marzył o grze w jednej z europejskich lig, a Serie A wydaje się być spełnieniem tych aspiracji.

     

    Te niespodziewane ruchy transferowe pokazują, że polscy piłkarze są cenieni na międzynarodowym rynku, a ich kariery mogą przybierać nieoczekiwane kierunki.

     

     

  • Zalewski pokazał zdjęcie po debiucie. Lawina wpisów. Wszystkich przebił Grosicki

    Zalewski pokazał zdjęcie po debiucie. Lawina wpisów. Wszystkich przebił Grosicki

    Zalewski pokazał zdjęcie po debiucie. Lawina wpisów. Wszystkich przebił Grosicki

    Nicola Zalewski niedługo po dołączeniu do Interu Mediolan zaliczył udany debiut w nowym klubie. Po meczu umieścił na Instagramie post, który wywołał lawinę komentarzy. Show skradł jednak Kamil Grosicki.

     

    Derby Mediolanu zawsze wzbudzają emocje, a tym razem miały szczególne znaczenie dla polskich kibiców. W barwach Interu występuje Piotr Zieliński, a w sobotę do drużyny dołączył Nicola Zalewski, wypożyczony z Romy. Obaj niedzielne spotkanie z AC Milanem rozpoczęli na ławce rezerwowych, ale otrzymali swoje szanse.

     

    Zalewski pojawił się na boisku w 76. minucie, debiutując w koszulce Interu (Zieliński wszedł nieco wcześniej). Trudno było sobie wymarzyć lepszy początek. W doliczonym czasie gry 23-latek popisał się znakomitą asystą, po której Stefan de Vrij strzelił bramkę na wagę remisu 1:1.

     

    Pomocnik reprezentacji Polski szybko dał się tym samym poznać kibicom Interu, ale też trenerowi Simone Inzaghiemu. Szkoleniowiec po meczu stwierdził wprost, że Zalewski ma umiejętności, których brakowało Interowi. Sam zawodnik również był bardzo zadowolony z udanego debiutu w nowym klubie.

     

    Swoją radością, ale też towarzyszącymi w ostatnim czasie emocjami, 23-latek podzielił się w mediach społecznościowych. Zalewski dodał na Instagramie zdjęcie, na którym świętuje wraz z de Vrijem i Inzaghim bramkę dla Interu. “PRZEŻYJ TO!” – skwitował w opisie.

     

    Post naszego piłkarza i jego postawa w niedzielnym debiucie spotkały się z uznaniem kibiców, ale też innych reprezentantów Polski. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod postem pomocnika. “Zalewskiiiiii” – skwitował Matty Cash. “Bravo” – podsumował z kolei Bartosz Salamon.

     

    Komentarze z gratulacjami umieścili również m.in. Krzysztof Piątek i Jakub Moder. Wszystkich przebił jednak Kamil Grosicki. “Mamamia” – napisał zawodnik Pogoni Szczecin, dołączając emotikony ognia i oklasków.

  • Wojciech Szczęsny odpowiedział Hansiemu Flickowi. A Hiszpanie i tak widzą problem

    Wojciech Szczęsny odpowiedział Hansiemu Flickowi. A Hiszpanie i tak widzą problem

    Wojciech Szczęsny, polski bramkarz FC Barcelony, odniósł się do decyzji trenera Hansiego Flicka, który konsekwentnie stawia na Inakiego Penę jako pierwszego golkipera drużyny. Szczęsny, który dołączył do Barcelony w październiku 2024 roku po zawieszeniu kariery, wciąż czeka na swój debiut w barwach “Blaugrany”.

     

    W rozmowie z Mateuszem Święcickim z Eleven Sports, Szczęsny przyznał: “Nie wiem, kiedy zagram. Od początku mówiłem, że muszę najpierw wrócić do formy i to było najważniejsze. Teraz czuję się już w pełni gotowy do gry, jeśli chodzi o przygotowanie mentalne i fizyczne”. Dodał również: “Nie ukrywam, że gdybym był trenerem tego klubu, to zagrałbym dokładnie tyle samo meczów, ile zagrałem do tej pory. Trudno być mi sfrustrowanym sytuacją, z którą się w 100 procentach zgadzam” .

     

    Hiszpańskie media zwracają uwagę na rosnące napięcie związane z obsadą bramki Barcelony. Portal El Nacional donosi, że Szczęsny jest niezadowolony ze swojej roli rezerwowego i oczekiwał większej liczby minut na boisku. Według źródeł bliskich zawodnikowi, Polak zastanawia się, czy decyzja o powrocie do profesjonalnego futbolu była słuszna, jeśli miałby pełnić jedynie rolę zmiennika .

     

    Trener Hansi Flick podkreśla jednak, że ma do dyspozycji dwóch znakomitych bramkarzy. Po jednym z meczów stwierdził: “Mamy dwóch fantastycznych bramkarzy” .

     

    Sytuacja w bramce Barcelony pozostaje dynamiczna. Choć Inaki Peña cieszy się zaufaniem trenera, doświadczenie Szczęsnego może okazać się kluczowe w nadchodzących, bardziej wymagających spotkaniach. Kibice z niecierpliwością czekają na decyzje sztabu szkoleniowego dotyczące obsady bramki w kolejnych meczach.