• Dramatyczne wyznanie legendy skoków. “Łzy nadal płyną”

    Dramatyczne wyznanie legendy skoków. “Łzy nadal płyną”

    Dramatyczne wyznanie legendy skoków. “Łzy nadal płyną

     

    Gdy mama była w szpitalu, znalazłem się w dołku, więc napisała do mnie list. Za każdym razem, gdy od czasu do czasu go czytam, łzy nadal płyną — opowiada Noriaki Kasai. W bardzo szczerym wywiadzie udzielonym “Friday Digital” mówi o najtrudniejszych momentach swojego życia, jakimi były strata matki i siostry.

     

    Już za dwa tygodnie w Sapporo Noriaki Kasai wróci do rywalizacji w Pucharze Świata. 52-latek pokazał ostatnio, że jest w niezłej formie, wygrywając zawody TVh Cup. Legendarny zawodnik oddał najdłuższy skok — na Okurayamie uzyskał aż 142 m.

     

    Przy okazji tego wydarzenia, udzielił obszernego wywiadu, w którym opowiedział o trudach, które przeżył w dzieciństwie, a także ostatnich latach.

     

    — Mój ojciec często chorował, a my byliśmy tak biedni, że ledwo starczało nam na jedzenie. Nie mogliśmy pozwolić sobie na drogi sprzęt, korzystaliśmy z tego odziedziczonego po starszych kolegach. Moja matka maksymalnie ograniczała wydatki i pracowała, aby utrzymać rodzinę. Postanowiłem, że pewnego dnia wystartuję w igrzyskach olimpijskich, zdobędę złoty medal i ułatwię jej życie. To życzenie stało się moją siłą napędową do kontynuowania kariery — przyznał.

     

    Noriaki Kasai wspomina rodzinne tragedie

    Cel udało mu się spełnić. Na igrzyskach w Soczi sięgnął po srebrny medal indywidualny na dużej skoczni. Tym sukcesem zdołał jeszcze ucieszyć siostrę, która zmarła dwa lata później.

     

    — Moja siostra, która była ode mnie o pięć lat młodsza, cierpiała na poważną chorobę zwaną niedokrwistością aplastyczną. Myślałem, że zdobycie złotego medalu, który sprawi jej radość, będzie dla niej najlepszą terapią. Żartowała sobie: “może gdybym rozpuściła złoty medal i go wypiła, to by mi się polepszyło” — opowiadał.

     

    To nie jedyny dramat rodzinny, który przeżył Kasai. Przed igrzyskami olimpijskimi w Nagano w 1998 r. spłonął dom rodzinny skoczka. Poważnych obrażeń doznała wówczas jego matka.

     

    Pomimo leczenia zmarła młodo, mając 48 lat… Gdy była w szpitalu, znalazłem się w dołku, więc napisała do mnie list. Za każdym razem, gdy od czasu do czasu go czytam, łzy nadal płyną. Dodawała mi otuchy, gdy wewnętrznie umierałem…— mówił skoczek.

     

  • Dobry sezon Roberta Lewandowskiego. Polak znowu na szczycie

    Dobry sezon Roberta Lewandowskiego. Polak znowu na szczycie

    Dobry sezon Roberta Lewandowskiego. Polak znowu na szczyci

     

    Kapitan reprezentacji Polski znowu gra bardzo dobrze, odkąd drużynę objął nowy trener. Dzięki temu dominuje w kolejnej klasyfikacji.

     

    Robert Lewandowski reprezentuje barwy FC Barcelony od lipca 2022 roku. W swoim pierwszym sezonie w Katalonii zdobył mistrzostwo La Liga pod wodzą Xaviego. Wystąpił w 46 spotkaniach, zdobył 33 bramek i osiem razy asystował.

     

    Kolejny sezon Polaka to rozczarowanie, ponieważ zagrał w 49 meczach, a do siatki trafił 26 razy i jeden raz więcej asystował. Barcelona straciła tytuł mistrza kraju, a Lewandowski oddał koronę króla strzelców.

     

    Ale w obecnych rozgrywkach 36-latek znowu bryluje. Jest dopiero początek lutego, a podopieczny Hansiego Flicka strzelił 30 goli w 32 starciach. Polak prowadzi w tabeli strzelców hiszpańskiej ekstraklasy, jak i Ligi Mistrzów. Odpowiednio ma 18 i dziewięć.

     

    Oprócz tego – jak się okazuje – Polak jest najlepszy w jeszcze jednej klasyfikacji. Hiszpański dziennikarz Pedro Martin opublikował zestawienie piłkarzy La Liga, którzy zdobyli najwięcej punktów dla drużyny dzięki bramkom. Na pierwszym miejscu oczywiście jest nasz rodak z 13 punktami. Kolejną pozycję zajmuje Ayoze Perez z Villarreal (11), a pod nim jest Ante Budimir z Osasuny (10).

     

    Transfermarkt wycenia snajpera na 15 milionów euro, natomiast kontrakt “Lewego” wygasa w czerwcu 2026 roku.

  • Tragedia na A2, nie żyje Maciej Chrystek. Miał 49 lat

    Tragedia na A2, nie żyje Maciej Chrystek. Miał 49 lat

    W poniedziałek, 3 lutego 2025 roku, na autostradzie A2 doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął 49-letni Maciej Chrystek. Do zdarzenia doszło na 295. kilometrze trasy, w okolicach miejscowości Wola Szydłowicka.

     

    Według wstępnych ustaleń, około godziny 4 nad ranem, pan Chrystek zatrzymał swój pojazd na pasie awaryjnym z powodu awarii koła. Podczas próby jego wymiany, został potrącony przez nadjeżdżający samochód dostawczy, którym kierował obywatel Estonii. Mimo natychmiastowej reakcji służb ratunkowych i podjętej reanimacji, życia 49-latka nie udało się uratować.

     

    Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, którzy zabezpieczyli ślady i prowadzili czynności mające na celu wyjaśnienie dokładnych okoliczności wypadku. Przeprowadzono również badania trzeźwości kierowcy samochodu dostawczego; wyniki nie wykazały obecności alkoholu w jego organizmie.

     

    Autostrada A2 w kierunku Warszawy była zablokowana przez kilka godzin, a ruch kierowano na objazdy. Służby apelują do wszystkich użytkowników dróg o zachowanie szczególnej ostrożności, zwłaszcza w warunkach ograniczonej widoczności oraz podczas wykonywania czynności na pasie awaryjnym.

     

    Maciej Chrystek był cenionym członkiem lokalnej społeczności. Pozostawił żonę i dwójkę dzieci. Rodzinie i bliskim składamy wyrazy głębokiego współczucia.

     

     

  • Beata Pawlikowska wyznała, że rozmawiała z duchami. “Nie jest to dziwne

    Beata Pawlikowska wyznała, że rozmawiała z duchami. “Nie jest to dziwne

    Beata Pawlikowska, znana polska pisarka, podróżniczka i dziennikarka, wielokrotnie dzieliła się swoimi doświadczeniami związanymi z duchowością i kontaktami z duchami. W swojej książce “W dżungli podświadomości” opisuje, jak przez trzydzieści lat obserwowała swój umysł, badając wpływ podświadomości na życie człowieka. Podkreśla, że to, co myślimy i robimy, nasze zdrowie i szczęście, zależy od naszej podświadomości.

     

    Pawlikowska, podczas swoich licznych podróży, miała okazję zetknąć się z różnymi systemami wierzeń, w tym z wierzeniami Indian amazońskich. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski zauważyła, że w kulturach tych nie istnieją pieniądze, które mogłyby korumpować ludzkie umysły, a życie toczy się w uczciwej wspólnocie. Wspomniała również o istotach duchowych obecnych w wierzeniach tych społeczności, co może sugerować jej otwartość na doświadczenia duchowe.

     

    W artykule na swojej stronie internetowej zatytułowanym “Życie po śmierci” Pawlikowska zadaje pytania o to, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy, czy Ziemia jest naszym jedynym domem oraz czy śmierć jest ostatecznym rozdzieleniem, czy może raczej etapem wędrówki, która nigdy się nie kończy.

     

    Jej zainteresowanie duchowością i doświadczeniami z pogranicza życia i śmierci znajduje odzwierciedlenie w jej twórczości oraz publicznych wypowiedziach. Dla Pawlikowskiej rozmowy z duchami i eksploracja duchowych aspektów życia nie są czymś dziwnym, lecz naturalnym elementem jej poszukiwań i refleksji nad sensem istnienia.

     

     

  • To dlatego Sabalenka przekroczyła granice. Polacy mają z tym problem

    To dlatego Sabalenka przekroczyła granice. Polacy mają z tym problem

    Aryna Sabalenka, liderka światowego rankingu WTA, wielokrotnie wzbudzała kontrowersje swoim zachowaniem na korcie i poza nim, co spotkało się z krytyką ze strony polskich kibiców.

     

    Podczas Australian Open 2025, po przegranym finale z Madison Keys, Sabalenka w szatni wraz ze swoim zespołem udawała oddawanie moczu na trofeum za drugie miejsce. Nagranie tego incydentu szybko obiegło media, wywołując oburzenie wśród fanów i komentatorów sportowych. Wielu uznało to za brak szacunku dla turnieju i rywalki.

     

    Dodatkowo, podczas tego samego turnieju, Sabalenka została ukarana grzywną w wysokości 20 tysięcy dolarów za zniszczenie rakiety po porażce w finale. Jej zachowanie na korcie, w tym głośne okrzyki podczas wymian, również budziło kontrowersje i było odbierane jako próba dekoncentracji przeciwniczek.

     

    Wcześniej, w trakcie Roland Garros 2023, Sabalenka odmówiła udziału w konferencji prasowej po meczu z ukraińską tenisistką Martą Kostiuk, co zostało odebrane jako unikanie pytań dotyczących sytuacji politycznej i konfliktu zbrojnego. Jej milczenie w sprawie wojny na Ukrainie oraz brak jednoznacznego potępienia działań Rosji i Białorusi spotkały się z krytyką, zwłaszcza w krajach sąsiadujących, w tym w Polsce.

     

    Iga Świątek, polska tenisistka i rywalka Sabalenki, zauważyła: “Wiem, że Polacy nie do końca ją lubią”. Wynika to zarówno z kontrowersyjnych zachowań Białorusinki, jak i z napięć politycznych związanych z jej ojczyzną.

     

    Te incydenty przyczyniły się do negatywnego odbioru Sabalenki wśród polskich kibiców, którzy oczekują od sportowców nie tylko wysokiego poziomu gry, ale także odpowiedniego zachowania i postawy poza kortem.

     

     

  • Iga Świątek została poproszona o wskazanie „najbardziej onieśmielającej zawodniczki” na WTA Tour.

    Iga Świątek została poproszona o wskazanie „najbardziej onieśmielającej zawodniczki” na WTA Tour.

    Iga Świątek, liderka światowego tenisa, została zapytana o to, która z zawodniczek na WTA Tour budzi w niej największy respekt. Choć sama jest uznawana za dominującą postać w kobiecym tenisie, wskazała na Arynę Sabalenkę jako zawodniczkę, która wywiera na niej największe wrażenie swoją grą i determinacją.

     

    Sabalenka, pochodząca z Białorusi, od dłuższego czasu prezentuje wysoki poziom, co czyni ją jedną z najgroźniejszych rywalek na korcie. Jej agresywny styl gry i imponująca siła uderzeń sprawiają, że jest przeciwniczką, z którą należy się liczyć w każdym turnieju.

     

    Warto zauważyć, że zarówno Świątek, jak i Sabalenka rywalizują o najwyższe pozycje w rankingu WTA. Obecnie Sabalenka zajmuje pierwsze miejsce, podczas gdy Świątek plasuje się tuż za nią. Ich pojedynki na korcie są zawsze emocjonujące i przyciągają uwagę kibiców na całym świecie.

     

    W nadchodzących WTA Finals w Rijadzie obie zawodniczki będą miały okazję ponownie zmierzyć się ze sobą, co z pewnością dostarczy wielu sportowych emocji. Świątek, mimo uznania dla Sabalenki, z pewnością będzie dążyć do zwycięstwa i odzyskania pozycji liderki światowego tenisa.

     

    Rywalizacja między tymi dwiema tenisistkami jest doskonałym przykładem sportowej walki na najwyższym poziomie, gdzie wzajemny szacunek i podziw idą w parze z determinacją do osiągania kolejnych sukcesów.

     

     

  • Tak mówiono kiedyś o Idze Świątek. Daria Abramowicz zareagowała

    Tak mówiono kiedyś o Idze Świątek. Daria Abramowicz zareagowała

    W ostatnich miesiącach pojawiły się liczne spekulacje dotyczące roli Darii Abramowicz, psycholog sportowej, w zespole Igi Świątek. Niektórzy sugerowali, że jej wpływ na decyzje zawodniczki, w tym zakończenie współpracy z trenerem Tomaszem Wiktorowskim, jest zbyt dominujący. Lech Sidor, ekspert Eurosportu, zauważył: “Nastąpiło zatarcie tych granic i jest tego trochę za dużo”.

     

    Iga Świątek stanowczo odniosła się do tych opinii, podkreślając, że są one bezpodstawne i oparte na nieznajomości jej życia oraz funkcjonowania zespołu. W wywiadzie dla Sportowych Faktów stwierdziła: “Ci ludzie nic nie wiedzą o mnie i moim życiu. Nie wiedzą, jak funkcjonuję i z czym się zmagam”.

     

    Daria Abramowicz, współpracująca z Igą od 2019 roku, jest cenioną psycholog sportową, która wcześniej pracowała z różnymi sportowcami, w tym żeglarzami i pływakami. Jej współpraca z Świątek była kluczowa w osiągnięciu przez tenisistkę sukcesów na arenie międzynarodowej.

     

    W obliczu krytyki, Abramowicz pozostaje skupiona na swojej pracy, a Świątek kontynuuje współpracę z nią, podkreślając jej znaczenie w swoim rozwoju zarówno na korcie, jak i poza nim.

     

     

  • Wspaniały triumf Mai Chwalińskiej, mistrzyni świata zupełnie bezradna. Polka w ćwierćfinale

    Wspaniały triumf Mai Chwalińskiej, mistrzyni świata zupełnie bezradna. Polka w ćwierćfinale

    Wspaniały triumf Mai Chwalińskiej, mistrzyni świata zupełnie bezradna. Polka w ćwierćfinale

    Maja Chwalińska nie dostała się do głównej drabinki WTA 250 w Kluż-Napoce w singlu, ale wciąż posiadała szanse na dobry wynik w deblu. Pierwszy krok w tym celu udało się wykonać już dzisiaj. Polka i grająca z nią w parze Anastasia Detiuc awansowały do ćwierćfinału zmagań po zwycięstwie 6:1, 6:3. Duet z naszą reprezentantką świetnie poradził sobie w poniedziałkowym starciu, mimo że po drugiej stronie siatki znajdowała się zawodniczka, która przyczyniła się do wygranej Włoszek w BJK Cup 2024 – Lucia Bronzetti.

     

    Maja Chwalińska zrezygnowała z udziału w turnieju ITF W75 w Lesznie, by spróbować swoich sił w zmaganiach wyższej rangi. Przyjaciółka Igi Świątek udała się do Kluż-Napoki na imprezę WTA 250. Najpierw przystąpiła do walki o awans do głównej drabinki w singlu. Niestety, w decydującej rundzie eliminacji powstrzymała ją Ella Seidel. Reprezentantka Niemiec triumfowała po zaciętym spotkaniu 6:4, 7:6(2).

     

    W grze pojedynczej Polce pozostało jedynie oczekiwać na ew. wycofanie którejś z zawodniczek, wtedy być może pojawi się szansa na wejście jako tzw. szczęśliwa przegrana z kwalifikacji. Nawet jeśli tak się nie stanie, to 23-latka wciąż liczy się w deblu, gdzie występuje w duecie z Anastasią Detiuc.

     

    Dzisiaj polsko-czeski team rozegrał swoje pierwsze spotkanie w tej kategorii podczas Transylvania Open. Zadanie nie należało do najłatwiejszych, bowiem rywalki miały w swojej ekipie Lucię Bronzetti. To tenisistka, która mocno przyczyniła się do triumfu Włoszek w rozgrywkach BJK Cup 2024, nazywanych też drużynowymi mistrzostwami świata. U jej boku występowała inna zawodniczka, która należała do składu złotej drużyny – Elisabetta Cocciaretto. Mimo takich laurów reprezentantki Półwyspu Apenińskiego nie miały wiele do powiedzenia w poniedziałkowym starciu.

     

    Maja Chwalińska i Anastasia Detiuc w ćwierćfinale debla podczas WTA 250 w Kluż-Napoce

     

    Maja i Anastasia rozpoczęły mecz kapitalnie, od prowadzenia 4:0. Przeciwniczki zdołały odpowiedzieć wygranym gemem dopiero podczas piątego rozdania. Jak się jednak okazało – było to jedyne “oczko” zdobyte przez Lucię i Elisabettę w tej części pojedynku. Do końca seta dominowały już Chwalińska i Detiuc. W siódmym gemie doprowadziły do decydującego punktu, a podczas niego wywalczyły trzecie przełamanie w meczu, dzięki czemu zatriumfowały w premierowej partii 6:1.

     

    W drugiej odsłonie zobaczyliśmy już trochę więcej emocji. Włoszki miały nawet jedną okazję na prowadzenie 2:1 z breakiem. Polsko-czeski duet wyszedł jednak z opresji i sam zdołał przełamać podczas szóstego rozdania. Po chwili rywalki odrobiły stratę i serwowały po wyrównanie na 4:4, ale Maja i Anastasia nie dopuściły do tego. Powróciły do dwugemowej przewagi, a później wykorzystały swój serwis, by zamknąć mecz zwycięstwem 6:1, 6:3. Dzięki temu Chwalińska i Detiuc zagwarantowały sobie awans do ćwierćfinału WTA 250 w Kluż-Napoce, gdzie zagrają z rozstawionym z “4” duetem Emily Appleton/Qianhui Tang.

     

    Nie tylko Maja Chwalińska. Także Katarzyna Piter zagra o półfinał w rumuńskim turnieju

     

    Tak się składa, że Maja nie jest jedyną Polką, która zameldowała się na tym etapie zmagań. Kilka godzin później dołączyła do niej także Katarzyna Piter, która rywalizuje w parze z Aliaksandrą Sasnowicz. W dzisiejszym pojedynku w efektownym stylu rozprawiły się z turniejowymi “3” – Quinn Gleason i Kimberley Zimmermann. Mecz zakończył się wynikiem 6:2, 6:0 po zaledwie 59 minutach gry. Chwalińska i Piter mogą na siebie trafić w deblu najwcześniej w finale. Kto wie, jeśli obie nasze reprezentantki utrzymają taką formę, być może doczekamy się polskiego starcia o tytuł w rumuńskiej imprezie rangi WTA 250.

     

  • Wspaniały triumf Mai Chwalińskiej, mistrzyni świata zupełnie bezradna. Polka w ćwierćfinale

    Wspaniały triumf Mai Chwalińskiej, mistrzyni świata zupełnie bezradna. Polka w ćwierćfinale

    Wspaniały triumf Mai Chwalińskiej, mistrzyni świata zupełnie bezradna. Polka w ćwierćfinale

    Maja Chwalińska nie dostała się do głównej drabinki WTA 250 w Kluż-Napoce w singlu, ale wciąż posiadała szanse na dobry wynik w deblu. Pierwszy krok w tym celu udało się wykonać już dzisiaj. Polka i grająca z nią w parze Anastasia Detiuc awansowały do ćwierćfinału zmagań po zwycięstwie 6:1, 6:3. Duet z naszą reprezentantką świetnie poradził sobie w poniedziałkowym starciu, mimo że po drugiej stronie siatki znajdowała się zawodniczka, która przyczyniła się do wygranej Włoszek w BJK Cup 2024 – Lucia Bronzetti.

     

    Maja Chwalińska zrezygnowała z udziału w turnieju ITF W75 w Lesznie, by spróbować swoich sił w zmaganiach wyższej rangi. Przyjaciółka Igi Świątek udała się do Kluż-Napoki na imprezę WTA 250. Najpierw przystąpiła do walki o awans do głównej drabinki w singlu. Niestety, w decydującej rundzie eliminacji powstrzymała ją Ella Seidel. Reprezentantka Niemiec triumfowała po zaciętym spotkaniu 6:4, 7:6(2).

     

    W grze pojedynczej Polce pozostało jedynie oczekiwać na ew. wycofanie którejś z zawodniczek, wtedy być może pojawi się szansa na wejście jako tzw. szczęśliwa przegrana z kwalifikacji. Nawet jeśli tak się nie stanie, to 23-latka wciąż liczy się w deblu, gdzie występuje w duecie z Anastasią Detiuc.

     

    Dzisiaj polsko-czeski team rozegrał swoje pierwsze spotkanie w tej kategorii podczas Transylvania Open. Zadanie nie należało do najłatwiejszych, bowiem rywalki miały w swojej ekipie Lucię Bronzetti. To tenisistka, która mocno przyczyniła się do triumfu Włoszek w rozgrywkach BJK Cup 2024, nazywanych też drużynowymi mistrzostwami świata. U jej boku występowała inna zawodniczka, która należała do składu złotej drużyny – Elisabetta Cocciaretto. Mimo takich laurów reprezentantki Półwyspu Apenińskiego nie miały wiele do powiedzenia w poniedziałkowym starciu.

     

    Maja Chwalińska i Anastasia Detiuc w ćwierćfinale debla podczas WTA 250 w Kluż-Napoce

     

    Maja i Anastasia rozpoczęły mecz kapitalnie, od prowadzenia 4:0. Przeciwniczki zdołały odpowiedzieć wygranym gemem dopiero podczas piątego rozdania. Jak się jednak okazało – było to jedyne “oczko” zdobyte przez Lucię i Elisabettę w tej części pojedynku. Do końca seta dominowały już Chwalińska i Detiuc. W siódmym gemie doprowadziły do decydującego punktu, a podczas niego wywalczyły trzecie przełamanie w meczu, dzięki czemu zatriumfowały w premierowej partii 6:1.

     

    W drugiej odsłonie zobaczyliśmy już trochę więcej emocji. Włoszki miały nawet jedną okazję na prowadzenie 2:1 z breakiem. Polsko-czeski duet wyszedł jednak z opresji i sam zdołał przełamać podczas szóstego rozdania. Po chwili rywalki odrobiły stratę i serwowały po wyrównanie na 4:4, ale Maja i Anastasia nie dopuściły do tego. Powróciły do dwugemowej przewagi, a później wykorzystały swój serwis, by zamknąć mecz zwycięstwem 6:1, 6:3. Dzięki temu Chwalińska i Detiuc zagwarantowały sobie awans do ćwierćfinału WTA 250 w Kluż-Napoce, gdzie zagrają z rozstawionym z “4” duetem Emily Appleton/Qianhui Tang.

     

    Nie tylko Maja Chwalińska. Także Katarzyna Piter zagra o półfinał w rumuńskim turnieju

     

    Tak się składa, że Maja nie jest jedyną Polką, która zameldowała się na tym etapie zmagań. Kilka godzin później dołączyła do niej także Katarzyna Piter, która rywalizuje w parze z Aliaksandrą Sasnowicz. W dzisiejszym pojedynku w efektownym stylu rozprawiły się z turniejowymi “3” – Quinn Gleason i Kimberley Zimmermann. Mecz zakończył się wynikiem 6:2, 6:0 po zaledwie 59 minutach gry. Chwalińska i Piter mogą na siebie trafić w deblu najwcześniej w finale. Kto wie, jeśli obie nasze reprezentantki utrzymają taką formę, być może doczekamy się polskiego starcia o tytuł w rumuńskiej imprezie rangi WTA 250.

  • Spektakularny triumf Igi Świątek, Polka na szczycie rankingu. To musiało się tak skończyć

    Spektakularny triumf Igi Świątek, Polka na szczycie rankingu. To musiało się tak skończyć

    Spektakularny triumf Igi Świątek, Polka na szczycie rankingu. To musiało się tak skończy

     

    Branżowy portal Tennis365.com postanowił zebrać dane dotyczące sukcesów tenisistek młodego pokolenia, urodzonych w latach dwutysięcznych. Pod uwagę wzięto liczbę triumfów poszczególnych zawodniczek w turniejach WTA. W ten sposób powstał ranking, którego liderką jest rzecz jasna Iga Świątek. Ciesząca się z pewnego prowadzenia Polka znalazła się na liście w doprawdy doborowym towarzystwie.

     

    Ranking opublikowany przez ekspertów z portalu Tennis365.com jest niezwykle krótki – zawężony został bowiem o jedynie czterech nazwisk. Jak się okazuje, tak niewielka liczba tenisistek urodzonych w XXI wieku zdołała wygrać w swojej dotychczasowej karierze minimum cztery turnieje WTA.

     

    Królową zestawienia została rzecz jasna Iga Świątek, która – jak czytamy – “definiuje swoje pokolenie w całej stawce cyklu WTA”. Jako jedyna ma bowiem na koncie ponad 10 tytułów. Tą granicę przekracza już zresztą znacząco, a przecież należy się spodziewać, że i w tym sezonie znacząco wzbogaci swoją gablotę o kolejne trofea

     

    Bez niespodzianki to Iga Świątek jest znacznie przed całą resztą tenisistek, mają na koncie aż 22 wygrane w turniejach WTA, co daje jej piąte miejsce wśród wszystkich aktywnych zawodniczek. Polka została drugą zawodniczką urodzoną w XXI wieku, która wygrała turniej Wielkiego Szlema, triumfując na Rolandzie Garrosie w 2020 roku, a później przeszła do trzech zwycięstw z rzędu w tej imprezie w latach 2022-2024 – napisano przy nazwisku Igi Świątek.

     

    Jak zaznaczono, 23-latka wygrała również US Open w 2022 roku, a także aż 10 imprez rangi WTA 1000, co daje jej miejsce w czołowej szóstce w historii, od czasów wprowadzenia turniejów tego formatu w 1990 roku.

     

    Tenis. Iga Świątek na szczycie zestawienia. Polka najlepsza w swoim pokoleniu

     

    Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje amerykańska gwiazda Coco Gauff, która wygraną w imprezach WTA święciła jak dotąd dziewięciokrotnie. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych swój najcenniejszy dotąd łup wywalczyła w 2023 roku na kortach US Open. To jak dotąd jej jedyny triumf w turniejach Wielkiego Szlema.

     

    Na najniższym miejscu na podium rankingu WTA uplasowała się tegoroczna mistrzyni olimpijska – Chinka Qinwen Zheng (5 tytułów WTA), która nazwana została “jedną ze wschodzących gwiazd dwóch ostatnich sezonów”. Jako ostatnia wyróżniona została rosyjska tenisistka Diana Sznajder (cztery tytuły WTA), która w minionym roku wywalczyła najwyższe w swojej karierze 12. miejsce w rankingu WTA.

     

    Iga Świątek ma za sobą pierwszy w tym sezonie wielkoszlemowy występ. Na kortach Australian Open nasza 23-letnia reprezentantka wyrównała swój najlepszy wynik w karierze, docierając aż do półfinału, w którym ograła ją późniejsza mistrzyni – Madison Keys. Teraz Polka przygotowuje się do swoich kolejnych występów – w Dosze oraz w Dubaju.