• Skandal na trybunach w meczu Sabalenki. “Służby wkroczyły”

    Skandal na trybunach w meczu Sabalenki. “Służby wkroczyły”

    Skandal na trybunach w meczu Sabalenki. “Służby wkroczyły”

    Aryna Sabalenka mistrzynią turnieju w Miami! Białorusinka pokonała Jessikę Pegulę 7:5, 6:2. W trakcie spotkania pojawiły się zakazane flagi, jakich nie widzieliśmy na kortach WTA od ponad trzech lat.

     

    Turniej rangi WTA 1000 w Miami, finał imprezy pomiędzy światowym numerem jeden Aryną Sabalenką, a czwartą w rankingu Jessicą Pegulą. Powtórka z finału z ostatniego US Open, gdzie panie spotkały się we wrześniu. Cały tenisowy świat śledził spotkanie rozgrywane na Florydzie i zobaczył wpadkę organizatorów imprezy.

     

    Już na początku meczu kamery uchwyciły, jak tuż przy korcie, w pierwszym rzędzie znajdują się trzej mężczyźni, którzy podczas przerw wstają, a w rękach trzymają białoruskie flagi. Nie sposób było ich nie zauważyć, bo flagi były sporych rozmiarów, a kibice pojawiali się na wysokości środka kortu. W czasie przerw stali na tle zawodniczek.

    https://x.com/Sabanewsss/status/1906083926717636868

    Ukraińcy oburzeni

    https://x.com/ukrtennis_eng/status/1906084483855712531

    Ukraińcy bardzo szybko zareagowali. Ukraiński portal tenisowy BTU napisał na portalu X: „Flagi kraju aktywnie wspierającego Rosję w jej brutalnej wojnie z Ukrainą – flagi zakazane na oficjalnych wydarzeniach tenisowych – celowo powiewają tuż za Jessicą Pegulą podczas finału”.

     

    Od momentu agresji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 rosyjscy i białoruscy tenisiści występują w rozgrywkach tenisowych jako zawodnicy neutralni. Przy ich nazwiskach nie pojawiają się flagi m.in. ani w trakcie transmisji telewizyjnych, ani w drabinkach turniejowych. Drużyny narodowe z obu krajów są wykluczone z zawodów reprezentacyjnych Billie Jean King Cup, Davis Cup i United Cup.

     

    Do tej pory bardzo rzadko zdarzały się sytuacje, by zakazane flagi pojawiały się na kortach. Tak było w styczniu 2023, gdy rosyjscy kibice wnieśli flagi na mecz pierwszej rundy Australian Open między ich rodaczką Kamilą Rachimową a Ukrainką Kateryną Baindl. Organizatorzy szybko zareagowali i przepraszali.

     

    W Miami po kilku chwilach flagi Białorusi zniknęły z trybun. Prawdopodobnie służby turniejowe wkroczyły i zarekwirowały flagi. Niesmak jednak pozostał, bo taka sytuacja podczas meczu Sabalenki od lutego 2022 roku jeszcze się nie zdarzyła. Tym bardziej zaskakujące, że mówimy nie o mniejszym turnieju WTA 125 czy 250, a o jednej z największych imprez w kalendarzu Organizacji Kobiecego Tenisa.

     

    Pegula walczyła, ale to za mało

     

    Finalistki zdawały się nie zwracać uwagi na to zamieszanie. Stworzyły świetne widowisko stojące na wysokim poziomie i pełne dramaturgii. Sabalenka prowadził 2:0, by po chwili przegrywać już 2:3. Amerykanka imponowała walecznością, ale zbyt wolno serwowała, by częściej utrzymywać własny serwis.

     

    Forma liderka rankingu falowała, co najlepiej mogliśmy zauważyć w czwartym gemie pierwszego seta. Najpierw w kapitalny sposób minęła rywalkę po prostej. – Ależ to był uderzenie w pełnym biegu i z pełną prędkością! Po takich zagraniach można tylko przystanąć i bić brawo – analizowali komentatorzy Canal+ Sport.

     

    Po chwili Sabalenka wyrzuciła smecz daleko poza kort. Komentatorzy dodali wtedy: „A po takich zagraniach możesz po prostu podziękować”.

     

    Pegula grała ambitnie, ale musiała liczyć na podobne błędy przeciwniczki, by ugrać coś więcej w tym spotkaniu. Ku zaskoczeniu obserwatorów Amerykanka wytrzymała kondycyjnie to starcie, chociaż dochodząc do finału, spędziła na korcie prawie dziesięć godzin, a Białorusinka sześć.

     

    Serwis Sabalenki także bywał chwiejny, znów musiała bronić masy break pointów, ale w decydujących momentach była tego dnia lepsza. To dlatego najpierw zwyciężyła 7:5, a potem 6:2. Zdobyła drugi tytuł w tym sezonie po tym, jak w styczniu okazała się najlepsza w zawodach rangi WTA 500 w Brisbane.

     

    Sabalenka odżyła

     

    Sabalenka obudowała się także po nieco słabszych występach na Bliskim Wschodzie, gdzie odpadła w drugiej rundzie w Dosze i w trzeciej w Dubaju. Niedawno doszła do finału w Indian Wells, przegrywając z Mirrą Andriejewą. Teraz zasłużenie triumfuje na Florydzie.

     

    To był trzeci finał pomiędzy Sabalenką i Pegulą od sierpnia, bo przed Nowym Jorkiem spotkały się także w Cincinnati. Każdy z tych pojedynków był zacięty, ale kończył się dwusetową wygraną liderki rankingu. Liderki rankingu, która potwierdza, że na kortach twardych czuje się jak ryba w wodzie. Pewna siebie wejdzie w okres gry na mączce, który rusza od poniedziałku. Po zwycięstwie w Miami powiększy także przewagę nad Igą Świątek w rankingu WTA do ponad 3000 punktów.

     

  • SportsZawodniczki gościły u Nitrasa. Wychodzą kulisy, medalistka olimpijska ujawnia

    SportsZawodniczki gościły u Nitrasa. Wychodzą kulisy, medalistka olimpijska ujawnia

    SportsZawodniczki gościły u Nitrasa. Wychodzą kulisy, medalistka olimpijska ujawnia

    Kilka tygodni temu zrobiło się głośno o geście Sławomira Nitrasa, który ugościł kilka zawodniczek będących w ciąży tuż po tym, gdy prezydent Andrzej Duda skierował nowelizację ustawy o sporcie do Trybunału Konstytucyjnego. Minister podczas spotkania zapowiedział między innymi odpowiednie wsparcie finansowe. Czy wywiązał się on ze swoich słów? Pod koniec marca o szczegółach na łamach WP SportoweFakty opowiedziała Malwina Kopron. Medalistka olimpijska z Tokio niczego nie ukrywała.

     

    Spore zamieszanie w kraju nad Wisłą wywołała decyzja Andrzeja Dudy. Głowa państwa miała kilka wątpliwości co do nowelizacji ustawy o sporcie, więc skierowała ją do Trybunału Konstytucyjnego. Jedno z jej założeń zapewniało choćby wsparcie dla sportsmenek w ciąży, dlatego też ruch prezydenta wywołał wśród zawodniczek spore niezadowolenie. W lutym z inicjatywą wyszedł jednak Sławomir Nitras. Minister zaprosił na spotkanie polskie gwiazdy.

     

    “Nie zostawię bez wsparcia reprezentantek Polski, które są w ciąży” – napisał wtedy na Instagramie, publikując przy okazji stosowne zdjęcie. “Gwarantuję to zawodniczkom. Wczoraj spotkałem się z wybitnymi sportsmenkami, w tym medalistkami igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy, które już niedługo zostaną mamami. Reprezentantki Polski, nie mają właściwie żadnych świadczeń jako kobiety w ciąży” – dodał.

     

    Na wyjątkowej fotografii znalazły się: Małgorzata Król, Aneta Stankiewicz, Dominika Putto, Elżbieta Wójcik, Katarzyna Kołodziejczyk oraz Malwina Kopron. Opinia publiczna długo nie znała kulisów spotkania. Wreszcie opowiedziała o nim ze szczegółami ostatnia z wymienionych pań. Medalistka olimpijska z Tokio udzieliła wywiadu portalowi “WP SportoweFakty”.

     

    Sławomir Nitras wsparł sportsmenki. Pieniądze już na kontach, Malwina Kopron potwierdza

     

    “Pytał, jak wygląda w ogóle nasza sytuacja finansowa, życiowa, czego nam brakuje. Rozmowa zakończyła się zapowiedzią wsparcia” – przekazała. “Uwierzyła pani?” – od razu zapytał prowadzący rozmowę Mateusz Puka. “Nie miałam czasu się zastanowić, bo chwilę później miałam na mailu do wypełnienia wniosek o stypendium. No i akurat wczoraj wysłałam już wypełnione oświadczenie i mogę ogłosić, że zostało nam przyznane stypendium na rok” – odparła sporstmenka, potwierdzając, iż minister nie rzucał słów na wiatr.

     

    Jest to jednak rozwiązanie tymczasowe. Problem raz na zawsze ma zniknąć po wejściu w życie nowelizacji ustawy o sporcie, która trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Sportowcy nie tak dawno w otwartym liście apelowali do Andrzeja Dudy o zmianę decyzji. “Chcemy, by wniosek został wycofany i złożony w trybie kontroli następczej, wówczas ustawa wejdzie w życie, a wątpliwe przepisy będę skontrolowane” – wyjaśniła Agnieszka Kobus-Zawojska, także na łamach “WP SportoweFakty”.

     

  • Nerwowe dni dla kibiców Szeremety. Ale jest ulga, w końcu sama o tym opowiedziała

    Nerwowe dni dla kibiców Szeremety. Ale jest ulga, w końcu sama o tym opowiedziała

    Nerwowe dni dla kibiców Szeremety. Ale jest ulga, w końcu sama o tym opowiedziała

    Dopiero kilkanaście dni temu zakończyło się nerwowe wyczekiwanie kibiców boksu na wieści dotyczące przyszłości tejże dyscypliny na igrzyskach olimpijskich. Z Grecji ostatecznie nadeszły do nich sygnały, co oznacza, że szansę na kolejny medal otrzyma Julia Szeremeta. Polska bohaterka z Paryża niebawem rozpocznie zmagania w Pucharze Świata. Ale zanim po raz pierwszy pojawi się w ringu, opowiedziała o tym jak z jej perspektywy wyglądało całe zamieszanie.

     

    O sukcesie Julii Szeremety z igrzysk olimpijskich w Paryżu głośno będzie jeszcze przez długi czas. 21-latka zdobyła dla polskiego boksu pierwszy krążek w XXI wieku i z pewnością ma chrapkę na kolejne sukcesy. Przyszłość “szermierki na pięści” na najważniejszej imprezie czterolecia stanęła jednak pod znakiem zapytania. Dyscyplinie groziło wypadnięcie z programu zmagań ze względu na zawirowania związane z federacją, która podejmie się organizacji imprezy. Nad Sekwaną zajął się tym MKOl, lecz była to tylko sytuacja przejściowa. Od imprezy w Los Angeles pieczę ma przejąć World Boxing.

     

    Nie zmienia to jednak faktu, że kibice nerwowo obgryzali paznokcie, czekając na komunikat. Ten nadszedł dopiero w drugiej połowie marca. “Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) oficjalnie potwierdził, że boks zostanie włączony do programu sportowego Letnich Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles 2028. To znakomita wiadomość dla całego środowiska bokserskiego i zawodników, którzy od lat walczyli o utrzymanie tej dyscypliny w olimpijskiej rodzinie” – napisał Polski Związek Bokserski.

     

    Szeremeta w Stanach powalczy o kolejny olimpijski medal. Cały czas zachowywała spokój

     

    Miłośnikom “szermierki na pięści” w kraju nad Wisłą momentalnie spadł ogromny kamień z serca. Z ulgą odetchnęła też Julia Szeremeta. Choć jak się okazuje, chełmianka od początku do końca nie stresowała się zbyt bardzo wspomnianym zamieszaniem, o czym opowiedziała w rozmowie z “pzb.com.pl”. “Cieszę się, że boks olimpijski wrócił do Los Angeles. Nie martwiłam się, że mogłoby go zabraknąć, bo to mocna dyscyplina. Spokojnie się przygotowywałam i o tym nie myślałam” – przyznała całkowicie szczerze.

     

    Wspomniany wcześniej World Boxing zrzesza coraz więcej krajowych federacji. Od niedawna do jego członków należą także Polacy. W związku z tym na przełomie marca oraz kwietnia naszą kadrę czekają zawody w ramach Pucharu Świata. W Brazylii Julia Szeremeta celuje w sukces. Nie będzie jednak to wcale takie proste, choćby ze względu na warunki panujące na miejscu. “W Brazylii będę pierwszy raz, więc na pewno potrzebna jest odpowiednia aklimatyzacja. Wcześniejszy pobyt to też okazja, by posparować z dziewczynami z różnych krajów” – zapowiedziała.

     

  • 5:3 dla Sabalenki i zwrot akcji w finale z Pegulą. Mamy nową mistrzynię Miami Open

    5:3 dla Sabalenki i zwrot akcji w finale z Pegulą. Mamy nową mistrzynię Miami Open

    5:3 dla Sabalenki i zwrot akcji w finale z Pegulą. Mamy nową mistrzynię Miami Open

    Na sobotni wieczór czasu polskiego zaplanowano finał WTA 1000 w Miami. Spotkały się w nim Aryna Sabalenka i Jessica Pegula. Niezależnie od triumfatorki było jasne, że poznamy nową mistrzynię zmagań na Florydzie. Dotychczas obie nie miały nawet okazji, by rywalizować w decydującym starciu o trofeum w singlu w tej lokalizacji. W pierwszym secie Białorusinka prowadziła już 5:3, ale dała się dogonić. Po tym, jak końcówkę seta rozstrzygnęła na swoją korzyść, w drugim poszło już jej łatwiej. Ostatecznie liderka rankingu triumfowała 7:5, 6:2.

     

    Aryna Sabalenka i Jessica Pegula znakomicie czują się na szybkich kortach w USA. Potwierdza to pewna statystyka. Białorusinka oraz Amerykanka po raz trzeci z rzędu stworzyły finałowe zestawienie w imprezie wysokiej rangi rozgrywanej na takim typie nawierzchni w Stanach Zjednoczonych. W ubiegłym roku obie walczyły ze sobą o tytuł podczas WTA 1000 w Cincinnati, a później podczas US Open. Rozgrywki w Indian Wells nie zaliczają się do tego zestawu, gdyż mimo kortów twardych, mamy tam do czynienia z bardzo wolnymi warunkami.

     

    Liderka rankingu dotarła do finałowej batalii na Florydzie bez straty seta. Największe zagrożenie stworzyły jej Danielle Collins i Jasmine Paolini, ale i one nie zdołały zgarnąć choćby jednej partii. Zdecydowanie więcej kłopotów towarzyszyło Amerykance. Ona rozegrała aż trzy pojedynki na pełnym dystansie, jeden z nich w półfinale z Alexandrą Ealą. Poprzednie finałowe potyczki pomiędzy Sabalenką i Pegulą wygrała 26-latka, która i tym razem była faworytką do wzniesienia pucharu. Nie tylko ze względu na świetną formę, ale także na zaoszczędzenie sił na wcześniejszym etapie rozgrywek.

     

    Zacięta końcówka pierwszego seta finału Sabalenka – Pegula. W drugim już mniej emocji

     

    Początkowo finał singla kobiet miał się rozpocząć w okolicach godz. 20:00 czasu polskiego. Pojawiło się jednak około 60-minutowe opóźnienie ze względu na opady deszczu, które nastały w trakcie decydującego starcia o tytuł w grze podwójnej mężczyzn. Pojedynek wystartował od serwisu Sabalenki. Liderka rankingu już na “dzień dobry” musiała bronić break pointów. Pegula miała dwie okazje, ale nie zdołała wykorzystać żadnej z nich. Po chwili Amerykanka została przełamana do zera i zrobiło się 2:0 dla Aryny.

     

    Kolejne minuty przyniosły nam zwrot akcji. Jessica szybko odrobiła straty, a po pięciu rozdaniach znalazła się nawet na prowadzeniu, w dodatku z przewagą breaka. Tenisistka z USA nie zdołała jednak tego potwierdzić i pozwoliła szybko odzyskać inicjatywę sfrustrowanej we wcześniejszym fragmencie Białorusince. Aryna kolekcjonowała kolejne “oczka”. Podczas ósmego gema wykorzystała ostatnią z trzech szans na przełamanie po efektownym przelobowaniu rywalki i przy stanie 5:3 serwowała po zwycięstwo w secie.

     

    Znów zobaczyliśmy niezadowoloną 26-latkę, walczącą poniekąd z własnymi nerwami. Zrobiło się 40-0 z perspektywy reprezentantki Stanów Zjednoczonych, co oznaczało trzy okazje na powrotne przełamanie. Drugą z nich udało się zamienić na odrobienie straty breaka. Pegula, mimo drobnych kłopotów z własnym podaniem w poprzednich minutach, pewnie wyrównała na 5:5. W końcówce partii znów zobaczyliśmy lepsze wydanie Sabalenki. Liderka rankingu dopięła swego jeszcze przed ew. tie-breakiem. Czwarty set z rzędu w bezpośredniej rywalizacji pomiędzy Aryną i Jessie zakończył się wynikiem 7:5 na korzyść tenisistki z Mińska.

     

    Start drugiej odsłony wyglądał jeszcze obiecująco dla Peguli. Za trzecim break pointem przełamała Białorusinkę w gemie otwarcia. W trakcie kolejnego rozdania obroniła dwie szanse na przełamanie i doprowadziła do wyrównania. Po chwili pojawiła się jednak trzecia szansa dla 26-latki i ta została już wykorzystana. Zawiązała się świetna seria z perspektywy liderki rankingu. Utrzymała swoje podanie, a później jeszcze raz dobrała się do serwisu przeciwniczki. Chociaż Amerykanka miała jedną okazję na 2:2, to ostatecznie po czwartym break poincie zrobiło się 3:1. Potem Sabalenka potwierdziła przewagę przełamania po rywalizacji na przewagi. Na tablicy wyników było już 4:1 dla Aryny.

     

    Reprezentantka Stanów Zjednoczonych próbowała jeszcze odrabiać straty, ale nie powiodła jej się ta sztuka. Co więcej, cały pojedynek zakończył się już przy podaniu Jessie. Tenisistka z Mińska wykorzystała drugiego meczbola i ostatecznie triumfowała 7:5, 6:2 po 88 minutach gry. Po raz pierwszy w karierze wygrała singlowy turniej WTA 1000 w Miami. Dzięki zdobyciu trofeum mocno powiększy swoją przewagę w rankingu.

     

  • Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Sabalenka. Po prostu fatalnie

    Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Sabalenka. Po prostu fatalnie

    Tak wygląda ranking WTA po tym, co zrobiła Sabalenka. Po prostu fatalnie

    Aryna Sabalenka zwyciężyła drugi turniej w tym roku. W finale zmagań WTA 1000 w Miami pokonała Amerykankę Jessicę Pegulę 7:5, 6:2. Dzięki temu Białorusinka jeszcze wyraźniej powiększy przewagę na światowych listach nad drugą Igą Świątek. W kolejnym notowaniu liderkę czeka spory zastrzyk punktów. Oto jak wygląda aktualna sytuacja w rankingu WTA.

     

    Iga Świątek z coraz większym niepokojem może spoglądać na to, co dzieje się w rankingu najlepszych tenisistek świata. Polka miała w tym roku walczyć o odzyskanie pozycji liderki. Niestety zamiast tego jej strata do prowadzącej Aryny Sabalenki coraz bardziej rośnie. Nie inaczej będzie po turnieju WTA 1000 w Miami, gdzie jej wielka rywalka odniosła kolejny wielki triumf.

     

    Sabalenka dopięła swego. Tyle wynosi jej przewaga nad Świątek w rankingu WTA

     

    Tenisistka z Mińska pokonała w sobotnim finale Jessicę Pegulę 7:5, 6:2 i zgarnęła główne trofeum. Przy okazji powiększyła swój dorobek aż 585 punktów do rankingu WTA. A wszystko przez to, że w zeszłym roku w Miami spisała się stosunkowo słabo. Odpadła wówczas już w trzeciej rundzie, więc teraz miała wiele do zyskania i skorzystała z okazji.

     

    Tym sposobem Sabalenka powiększyła przewagę nad drugą Igą Świątek do aż 3071 punktów (Świątek ma ich 7470). Różnica wydaje się kolosalna, a w najbliższym czasie będzie praktycznie nie do odrobienia. W kolejnych tygodniach zawodniczki będą rozgrywały turnieje na kortach ziemnych, które Polka w ubiegłym kompletnie zdominowała (wygrała zawody w Madrycie, Rzymie i Rolanda Garrosa, a w Stuttgarcie doszła do półfinału). Musi zatem bronić wywalczonych wtedy punktów. Do zyskania ma jednak niewiele.

     

    Gauff się obroniła, Andriejewa – nie. Zmiany w czołowej dziesiątce rankingu WTA

     

    Finał w Miami zdecydował również o losach trzeciego miejsca. Gdyby wygrała w nim Pegula, miałaby w sumie 6146 punktów i wyprzedziłaby swoją rodaczkę Coco Gauff. Tak się jednak nie stało. Dzięki temu miejsce na najniższym stopniu podium zachowała Gauff, która traci do Świątek 1407 punktów. Czwarta jest Pegula ze startą 1674 punków do Polki.

     

    Po zawodach doszło również do pewnych zmian w czołowej dziesiątce. Piąta pozostała Madison Keys. Na szóste miejsce kosztem Mirry Andriejewej awansowała za to Jasmine Paolini. Panie wymieniły się miejscami. Tuż za nimi jest Chinka Qinwen Zheng, która przesunęła się o jedno miejsce. Z kolei Jelena Rybakina spadła z 8. na 10. miejsce. Pomiędzy nimi znalazła się natomiast Paula Badosa (wcześniej była 11.).

     

    Ranking WTA po finale turnieju w Miami:

     

    1. Aryna Sabalenka – 10541 pkt

    2. Iga Świątek – 7470 pkt

    3. Coco Gauff – 6063 pkt

    4. Jessica Pegula – 5796 pkt

    5. Madison Keys – 4949 pkt

    6. Jasmine Paolini – 4843 pkt

    7. Mirra Andriejewa – 4775 pkt

    8. Qinwen Zheng – 4135 pkt

    9. Paula Badosa – 3821 pkt

    10. Jelena Rybakina – 3808 pkt

    30. Magdalena Fręch – 1712 pkt

    31. Magda Linette – 1684 pkt

     

  • Nadchodzi rewolucja w La Liga! Świetne wieści dla kibiców

    Nadchodzi rewolucja w La Liga! Świetne wieści dla kibiców

    Nadchodzi rewolucja w La Liga! Świetne wieści dla kibiców

    To może być przełom w La Liga, na który czekali kibice! Wygląda na to, że już od przyszłego sezonu sędziowie będą mogli tłumaczyć swoje decyzje kibicom. A do tej pory ten system wyglądał imponująco.

     

    Kolejny sezon La Liga dostarcza olbrzymich kontrowersji związanych z pracą sędziów. To zdecydowanie nie zadowala kibiców, którzy często nie rozumieją, dlaczego arbiter podjął taką, a nie inną decyzję. Okazuje się jednak, że niebawem ta kwestia może się zmienić.

     

    O co dokładnie chodzi? Otóż możemy być świadkami rewolucji w tych rozgrywkach. Zdaniem dziennikarzy Tiempo de Juego Komitet Techniczny Sędziów zaproponował La Liga, aby od przyszłego sezonu arbitrzy wyjaśniali kibicom swoje decyzje.

     

    Kibice czekali na tę rewolucję. W La Liga się to przyda

     

    Sprawa wygląda następująco — po każdej analizie VAR sędziowie będą mieli wyjaśniać kibicom, jaką decyzję podjęli i dlaczego tak się stało. Ten system mogliśmy zaobserwować już w innych rozgrywkach. Choćby już w pierwszym meczu Klubowych Mistrzostw Świata FIFA mogła zademonstrować nowe rozwiązanie.

     

    Barcelona przy jednym rozegranym meczu mniej ma tyle samo punktów co Real Madryt i jest liderem tabeli La Liga. Relację na żywo z jej czwartkowego meczu z Osasuną, który rozpocznie się o godz. 21.00., przeprowadzi Przegląd Sportowy Onet.

  • Dreszczowiec w finale Chwalińskiej! A było już 6:3, 5:4

    Dreszczowiec w finale Chwalińskiej! A było już 6:3, 5:4

    Dreszczowiec w finale Chwalińskiej! A było już 6:3, 5:4

    Maja Chwalińska miała szansę na czwarty w karierze wygrany turniej deblowy. Polka w parze z Czeszką Anastasią Detiuc była bowiem w drugim finale z rzędu w Turcji. Doszło do dreszczowca.

     

    Maja Chwalińska (131. WTA) od połowy marca jest w Turcji, gdzie bardzo dobrze gra w turniejach deblowych. W ubiegłym tygodniu w turnieju WTA 125 w Antalyi w parze z Anastasią Detiuc (Czechy) wygrała finał. W finale pokonały 4:6, 6:3, 10:2 Jesikę Maleckovą oraz Miriam Skoch.

     

    Dreszczowiec w meczu polskiej tenisiski. W super tie-breaku stało się to

     

    Teraz duet Chwalińska/Detiuc znakomicie grał w kolejnych zawodach tej samej rangi w Antalyi. W drugim turnieju z rzędu dotarł do finału. W sobotnim spotkaniu o triumf w turnieju Polka i Czeszka zmierzyły się z parą Maria Lourdes Carle/Simona Waltert (Argentyna, Szwajcaria). Dla Chwalińskiej był to czwarty w karierze finału turnieju deblowego. Wszystkie trzy poprzednie wygrała. W pierwszym z nich w Buenos Aires grała w parze z Katarzyną Kawą, a w drugim we Florianopolis z Brazylijką Laurą Pigossi.

     

    Chwalińska i Detiuc nie wykorzystały wielkiej szansy na zwycięstwo w dwóch setach. Prowadziły bowiem 6:3, 5:4 i serwowały! Od tego momentu przegrały jednak trzy gemy z rzędu, w tym dwa przy swoim podaniu (do 15 i po decydującym punkcie w 12. gemie). Doszło do wielkich emocji i super tie breaka. W nim Polka i Czeszka prowadziły 2:1, by przegrać aż sześć punktów z rzędu. Ostatecznie rywalki wygrały pewnie 10:3. Pojedynek trwał godzinę i 48 minut.

     

    Chwalińska w tym samym turnieju słabo spisała się w singlu. Polka odpadła już w pierwszym meczu, przegrywając z Rosjanką Kamillą Rachimową (77. WTA) 5:7, 4:6.

     

    Finał debla turnieju w Antalyi: Chwalińska/Detiuc – Carle/Waltert 6:3, 5:7, 3:10.

     

  • Grubo. “Świątek wypadnie z czołowej trójki rankingu WTA”

    Grubo. “Świątek wypadnie z czołowej trójki rankingu WTA”

    Grubo. “Świątek wypadnie z czołowej trójki rankingu WTA”

    Dziennikarze Sportskeeda dali trzy, bardzo śmiałe prognozy dotyczące Igi Świątek na nadchodzące miesiące. Jeśli wszystkie by się spełniły, to byłby to koszmar dla wiceliderki światowego rankingu.

     

    Iga Świątek po raz pierwszy od 2021 roku nie wygrała żadnego z turniejów w pierwszych trzech miesiącach sezonu. Polka wzięła udział w tym roku w pięciu imprezach i jej najlepszy wynik to półfinał (Australian Open, Doha i Indian Wells).

     

    Prognozują najgorsze ws. Świątek na mączce. To byłby koszmar

     

    Teraz Iga Świątek rozpocznie rywalizację na swojej ulubionej nawierzchni – ziemnej. Polka najpierw ma wystartować w turnieju w Stuttgarcie, w którym triumfowała dwa razy w swojej karierze – w latach 2022 i 2023.

     

    Dziennikarze Sportskeeda dali trzy, bardzo śmiałe prognozy dotyczące Igi Świątek na nadchodzące miesiące.

     

    “Świątek nie obroni tytułów na kortach ziemnych” – to pierwszy z nich. Polka w ubiegłym roku triumfowała w turniejach w Rzymie, Madrycie oraz w Rolandzie Garrosie.

     

    “Obrona wszystkich trzech tytułów będzie bardzo trudnym zadaniem. Wszystko zależy od tego, jak Polka rozpocznie swój sezon na kortach ziemnych – w Stuttgarcie, gdzie już dwa razy triumfowała. Jeśli Świątek tam wygra, lub dojdzie do finału, to jest szansa, że wygra jeden z trzech kolejnych turniejów. Jednak presja wzrośnie, jeśli przyjedzie do Madrytu bez tytułu lub finału ze Stuttgartu, a z każdym kolejnym turniejem presja będzie rosnąć i jej przeszkadzać” – piszą dziennikarze.

     

    Druga prognoza też jest bardzo bolesna dla polskiej tenisistki: “Świątek wypadnie z czołowej trójki rankingu WTA”.

     

    “Świątek broni 4195 punktów w turniejach na kortach ziemnych. Rozpocznie sezon ceglany z 7470 punktami. Nawet jeśli obroni połowę tych punktów, to będzie miała 5470 punktów. To ją wykluczy z pierwszej “3”, ale powinno wystarczyć, by być w “5”. Iga przez ponad trzy lata była symbolem regularności, ale ta passa może się zakończyć przez słaby występ na mączce” – pisze Sportskeeda.

     

    Trzecia prognoza jest dość mocna: “Świątek rozstaje się ze swoim trenerem już w tym roku”, a przecież Belg rozpoczął z Polką pracę całkiem niedawno, bo w październiku ubiegłego roku.

     

    “Tegoroczne wyniki – półfinały AO, Doha i Indian Wells, ćwierćfinały w Dubaju i Miami dla każdej innej zawodniczki byłyby całkiem solidne, ale nie dla Świątek. Jeśli nie wygra tytułu na kortach ziemnych, to całkiem prawdopodobne, że rozstanie się z Fissette. Belg nigdy nie wygrał Rolanda Garrosa w roli trenera. Świątek zwykle miała stabilną sytuację z trenerami i nigdy nie zerwała współpracy w trakcie sezonu. Jednak wtedy zdobywała tytuły – prognozuje Sportskeeda.

     

    Świątek w tym sezonie ma bilans: 21 zwycięstw i 6 porażek. Polka ma zatem zaledwie trzy porażki mniej niż w całym poprzednim sezonie (wtedyodniosła 65 wygranych).

     

  • Firma Elona Muska przejmuje firmę Elona Muska. W tle saudyjski książę. Po co ten ruch?

    Firma Elona Muska przejmuje firmę Elona Muska. W tle saudyjski książę. Po co ten ruch?

    Firma Elona Muska przejmuje firmę Elona Muska. W tle saudyjski książę. Po co ten ruch?

    Platforma X, należąca do Elona Muska, zostałą kupiona przez startup xAI, który także należy do miliardera. Jego zdaniem przyszłość obu podmiotów “jest ze sobą powiązana”.

     

    Firma Muska kupuje firmę Muska: xAI Elona Muska nabyło X w ramach transakcji all-stock, w której platforma społecznościowa została wyceniona na 33 miliardy dolarów. Umowa pozwala na dzielenie się zasobami firmy zajmującej się sztuczną inteligencją ze współinwestorami w X, czyli dawnym Twitterem – podaje Reuters. Umowa może również pomóc xAI w szkoleniu swojego chatbota znanego jako Grok.

     

    “Krok w kierunku połączenia danych”: Z kolei firma zajmująca się sztuczną inteligencją wyceniona została na 80 miliardów dolarów – podaje z kolei CNBC. “Przyszłość xAI i X jest ze sobą powiązana. Dziś oficjalnie podejmujemy krok w kierunku połączenia danych, modeli, obliczeń, dystrybucji i talentu” – napisał na X Elon Musk, najbogatszy człowiek na świecie.

     

    Wymiana akcji: Dodał, że fuzja “odblokuje ogromny potencjał poprzez połączenie zaawansowanych możliwości i wiedzy xAI w zakresie sztucznej inteligencji z ogromnym zasięgiem X”. Cena zakupu, jak przekazał Musk, wyniosła 45 miliardów dolarów minus 12 miliardów dolarów długu. “Ponieważ obie firmy są prywatne i kontrolowane przez Muska, transakcja prawdopodobnie sprowadza się do wymiany akcji, w której inwestorzy X otrzymują wypłatę w akcjach xAI” – tłumaczy CNBC.

     

    Przejął Twittera w 2022 roku: Elon Musk, który jest również dyrektorem generalnym Tesli oraz SpaceX, przejął Twittera pod koniec 2022 roku w wyniku transakcji o wartości około 44 miliardów dolarów. Wprowadził wówczas ogromne cięcia kosztów, zmieniając przy tym nazwę platformy na X. Linda Yaccarino, którą Musk zatrudnił na stanowisko CEO X, napisała w poście po piątkowym ogłoszeniu fuzji: “Przyszłość nie mogłaby być jaśniejsza”. Musk uruchomił xAI niecałe dwa lata temu, w celu, jak mówił, “zrozumienia prawdziwej natury wszechświata”.

     

    Saudyjski książę w tle? Przypomnijmy, że Musk to bliski współpracownik prezydenta USA Donalda Trumpa i szef Departamentu Efektywności Rządowej (DOGE). Jak twierdzi Reuters, saudyjski inwestor, książę Alwaleed bin Talal, właściciel firmy inwestycyjnej Kingdom Holding, przekazał, że to on wnioskował o fuzję xA i z platformą X. Zauważył, że jego firmy są drugimi co do wielkości inwestorami w X i xAI. “Po tej transakcji wartość naszych inwestycji ma wynieść od 4 do 5 miliardów dolarów… i licznik rusza” – napisał książę w poście na X.

    https://x.com/elonmusk/status/1905731750275510312

    Zobacz także: Wielkie kłopoty Tesli. Więcej w tekście pt. “Tesla traci Europę. Ogromny spadek sprzedaży. Rywale przejmują rynek”.

     

  • Oto reakcja Świątek. “Trenerze, przepraszam, będę się dobrze zachowywała”

    Oto reakcja Świątek. “Trenerze, przepraszam, będę się dobrze zachowywała”

    Oto reakcja Świątek. “Trenerze, przepraszam, będę się dobrze zachowywała”

    – Kiedy ostatni raz widzieliście ojca Świątek na turnieju? Chyba w Stuttgarcie w zeszłym roku – zastanawiał się Lech Sidor w rozmowie na kanale YouTube Meczyki.pl. Były polski tenisista stwierdził, że brak ojca Igi Świątek na jej meczach może być jednym z powodów jej rozczarowującej dyspozycji.

     

    Iga Świątek dobrze prezentowała się na turnieju WTA w Miami. Pokonała między innymi Elinę Switolinę i w ćwierćfinale czekało ją starcie z Alexandrą Ealą. Polka była zdecydowaną faworytką tego starcia, ponieważ jej rywalka plasuje się w drugiej setce rankingu. Niestety nasza tenisistka bardzo zawiodła i sensacyjnie przegrała 2:6, 5:7. Tym samym pożegnała się z Miami na etapie ćwierćfinału.

     

    Lech Sidor ma teorię w sprawie gorszej formy Igi Świątek

     

    “To była transmisja dla ludzi tylko o mocnych nerwach. (…) Nie pomogły ani podpowiedzi, ani prośby z boksu Igi, ani nawet narady jej trenera Wima Fissette’a i psycholożki Darii Abramowicz” – przekazał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl, wskazując na możliwy problem w relacjach ze sztabem. Nie był to pierwszy raz w ostatnim czasie, gdy Świątek rozczarowała i nie panowała nad emocjami. Nad powodami słabszej formy Polki zastanawia się Lech Sidor, który wyjawił możliwy powód jej gorszej dyspozycji.

     

    – Zacząłem analizować i znalazłem jeden wspólny mianownik wśród najlepszych tenisistek, począwszy od Steffi Graf aż do dzisiejszych czasów. U każdej z tych dziewczyn osoba towarzysząca była przy nich 24/7. Albo ojciec, albo matka, albo oboje. I teraz jest pytanie, kiedy ostatni raz widzieliście ojca Świątek na turnieju? Chyba w Stuttgarcie w zeszłym roku. On miał wpływ na to, jak kształtowała się Iga, dzień w dzień z nią był. Tomek był zawsze i zrobił fenomenalną robotę. Patrząc na tamte tenisistki, zawsze na trybunach był ojciec albo matka – powiedział w programie na kanale Meczyki.pl.

     

    Następnie opowiedział anegdotę związaną z tym, jaki wpływ na Świątek miał jej ojciec Tomasz. – Powiernikiem wszystkich jej problemów był tata. Jak byliśmy na drużynówce do lat 14, to Iga miała słaby mecz i przegrała z Danilović. Źle się zachowywała, była mała awanturka. Ona zadzwoniła do taty, trochę płacząc mu w mankiet, potem przyszła i powiedziała “trenerze, przepraszam, będę się dobrze zachowywała”. Pierwsza osoba, do której szła się wyżalić, to był tata. Tak się zastanawiam, czy mając córkę tego kalibru, wiedząc jak dobre relacje macie, czy opuściłbyś jakikolwiek jej mecz? Może właśnie takiej osoby, jaką był Tomek przez całe jej tenisowe życie, brakuje w tym boksie? – zakończył.

     

    Teraz przed Igą Świątek decyzja, czy wystąpić w turnieju kwalifikacyjnym do Billie Jean King Cup 2025, który Polki rozegrają przeciwko Ukrainkom i Szwajcarkom w dniach 10-11 kwietnia w Radomiu. Następnie w kalendarzu WTA są turnieje 500 w Stuttgarcie (14-21 kwietnia), 1000 w Madrycie (22 kwietnia – 4 maja) i 1000 w Rzymie(6-18 maja).