• 6:2 Osaki, zaciśnięta dłoń Wiktorowskiego. Niebywały zwrot akcji. Sensacyjna mistrzyni

    6:2 Osaki, zaciśnięta dłoń Wiktorowskiego. Niebywały zwrot akcji. Sensacyjna mistrzyni

    6:2 Osaki, zaciśnięta dłoń Wiktorowskiego. Niebywały zwrot akcji. Sensacyjna mistrzyni

    Finał tegorocznych zmagań WTA 1000 w Montrealu dostarczył nam zaskakujące zestawienie. Do decydującego starcia w kanadyjskich rozgrywkach awansowały Victoria Mboko i Naomi Osaka. Taki skład pojedynku o tytuł gwarantował napisanie niezwykłej historii, niezależnie od końcowego rozstrzygnięcia. Japonka doskonale weszła w mecz. Wygrała pierwszego seta 6:2, mogliśmy zobaczyć zaciśniętą dłoń Tomasza Wiktorowskiego. Wtedy doszło do przykrego zwrotu akcji dla 27-latki.

     

    Victorię Mboko i Naomi Osakę łączył nie tylko fakt rywalizacji o swój premierowy tytuł w Canadian Open. Panie musiały się zmierzyć z obroną meczboli na drodze do decydującego starcia. Kanadyjka dokonała tej sztuki w półfinale, sensacyjnie eliminując Jelenę Rybakinę. Reprezentantka Kanady wygrała 1:6, 7:5, 7:6(4). Z kolei Japonka mogła odpaść już w drugiej rundzie – podczas pierwszego meczu, w którym w boksie 27-latki znalazł się Tomasz Wiktorowski. Zawodniczka z Azji wróciła jednak ze stanu 3:5 w drugim secie, obroniła dwa meczbole, a potem dokonała ze stanu 2-5 w tie-breaku. I triumfowała po trzech odsłonach batalii.

     

    Podczas półfinału czterokrotna triumfatorka imprez wielkoszlemowych pokonała Clarę Tauson 7:2, 7:6(7). Dunka wcześniej wyeliminowała w tym turnieju Igę Świątek. Awans Osaki do decydującego starcia oznaczał, że po raz pierwszy od ponad trzech lat zameldowała się w finale dużej imprezy. Wówczas przegrała z Igą Świątek 4:6, 0:6 w potyczce o tytuł w rozgrywkach WTA 1000 w Miami. Naomi grała dzisiaj o pierwszy tytuł w dużej imprezie od Australian Open 2021 oraz premierowy w tysięcznikach od października 2019 roku. Z kolei 18-letnia Kanadyjka rozgrywała swój pierwszy finał w głównym cyklu WTA. Niezależnie od triumfatorki, zapowiadała się niezwykła historia.

     

    Przed startem potyczki nasuwało się kilka pytań. Po pierwsze, jak obie uniosą walkę o tak dużą stawkę. Ponadto, jak Osaka zareaguje na publiczność, która będzie żywiołowo dopingować swoją zawodniczkę. I co równie ważne – czy Mboko zdołała dojść do siebie po długiej i intensywnej rywalizacji przeciwko Jelenie Rybakinie. Czekało nas ciekawe widowisko, gdzie na końcowy rezultat złoży się mnóstwo czynników.

     

    WTA Montreal: Victoria Mboko kontra Naomi Osaka w finale singla

     

    Mecz rozpoczął się od podania Osaki. Już w pierwszych sekundach mogliśmy się przekonać, co czeka Japonkę podczas dzisiejszego starcia. Gdy Naomi popełniła podwójny błąd serwisowy i tym samym Mboko doczekała się premierowego punktu, na korcie centralnym rozległ się ogromny aplauz zagrzewający reprezentantkę Kanady do walki. Czterokrotna triumfatorka imprez wielkoszlemowych starała się jednak skupiać na własnej grze i dobrze jej to wychodziło. Utrzymała swoje podanie do 30, a po zmianie stron doczekała się break pointa. Przy nim to 18-latce udzieliły się nerwy. Zawodniczka gospodarzy popełniła ogromny podwójny błąd serwisowy i dała się przełamać.

     

    Wydawało się, że Osaka w łatwy sposób podwyższy prowadzenie do stanu 3:0. Miała już 40-0 przy swoim podaniu, ale mimo to doszło do równowagi. Victoria próbowała zaczepić się na grę, ale nie zdołała wypracować sobie ani jednego break pointa. Ostatecznie Naomi uzyskała trzy “oczka” przewagi. 27-latka utrzymywała solidny poziom, a to wywierało dodatkową presję na młodszej rywalce. Po zmianie stron pojawiły się w sumie trzy okazje dla Japonki na 4:0. Mboko zdołała jednak przetrwać trudne momenty w czwartym gemie i po pięknym zagraniu w sam narożnik doczekała się premierowego “oczka” na swoim koncie.

     

    Kanadyjka powoli łapała rytm, coraz bardziej oswajała się z atmosferą finału. Z kolei Osaka starała się robić wszystko, by nie wpuścić rywalki na dobre do meczu. W trakcie siódmego rozdania Victoria doprowadziła do stanu równowagi przy serwisie Naomi. Obserwowaliśmy zaciętą walkę, ale ostatecznie Japonka znów nie musiała bronić break pointów i zbliżyła się na jedno “oczko” do wygranej w pierwszej partii. Premierowa odsłona dobiegła końca już po ósmym gemie. Przy setbolu Mboko popełniła niewymuszony błąd z forhendu i w ten oto sposób 27-latka triumfowała w tej części pojedynku 6:2. Po wygranym secie można było dostrzec zaciśniętą dłoń zadowolonego Tomasza Wiktorowskiego.

     

    Druga faza rywalizacji przyniosła nam inny początek. Chociaż Osaka posiadała piłkę na 1:0, znów doczekaliśmy się walki na przewagi. Po świetnym returnie Kanadyjka wypracowała sobie pierwszego break pointa w meczu. To był pierwszy testowy moment dla Naomi. Japonka posłała bardzo dobry serwis, po którym miała sporą przewagę. Ale rywalka świetnie się wybroniła i na koniec wymiany to tenisistka z Azji popełniła błąd, zagrywając piłkę w siatkę. Trybuny oszalały po efektownej akcji, która dała przełamanie Mboko. Można się było zastanawiać – czy to nie będzie moment zwrotny w tym pojedynku? Po zmianie stron Victoria prowadziła 30-15, ale potem… przegrała trzy akcje z rzędu. I panie znów wróciłydo równowagi sił.

    To nie był jednak koniec festiwalu breaków. W trakcie trzeciego rozdania dwie szanse na returnie otrzymała 18-latka. Premierowej okazji nie wykorzystała, ale przy drugiej pomogła Osaka, popełniając błąd. Po zagraniu w siatkę można było dostrzec pierwsze oznaki frustracji po stronie Naomi. Puściła rakietę na kort, wyrzuciła piłkę z kieszonki. To był moment, w którym dało się zauważyć, że jej również zaczynają się udzielać emocje ze względu na stawkę rywalizacji. Na arenie zmagań toczyła się gra nerwów. Wydawało się, Mboko w dość pewnym stylu utrzyma swój serwis i wyjdzie na 3:1. Prowadziła 40-15, ale od tego momentu nie zdobyła już ani jednego punktu. Na koniec rozdania popełniła podwójny błąd serwisowy i zrobiło się 2:2.

     

    Osaka wciąż nie mogła odzyskać wysokiej skuteczności pierwszego podania. A to powodowało spore kłopoty w wymianach. Piąty gem przyniósł kolejne przełamanie. Ostatecznie to Victoria okazała się tą, która jako pierwsza utrzymała swój serwis. Zawdzięczała to jednak również sporym błędom Naomi. Japonka zatraciła spokój, którym imponowała w drugiej partii. Po chwili dała się przełamać do zera i przy stanie 5:2 Mboko mogła zamykać drugą odsłonę batalii. Wtedy Kanadyjka totalnie się pogubiła. Zaczęły się mnożyć podwójne błędy serwisowe po jej stronie i pozwoliła jeszcze rywalce na nawiązanie walki.

     

    27-latka na moment się rozluźniła i w łatwy sposób dorzuciła “czwarte” oczko. Patrząc na to, jakie problemy zaczęła mieć z podaniem Victoria, zaczęło pachnieć powrotem Japonki. W dziesiątym gemie wróciło jednak napięcie także po stronie Osaki. Znów obserwowaliśmy pomyłki po stronie zawodniczki z Azji. Mimo że wielka mistrzyni prowadziła 30-15 przy serwisie Mboko, później nie zdobyła już ani jednego punktu. Ostatecznie to Kanadyjka triumfowała w tej części meczu 6:4 i zagwarantowała walkę na pełnym dystansie.

     

    Wydarzenia z drugiej partii wciąż siedziały w głowie Naomi. Japonka fatalnie zainaugurowała trzecią odsłonę batalii, dała się przełamać do zera. Po zmianie stron swoje problemy miała Victoria. Kanadyjka również nie utrzymała podania i zrobiło się 1:1. W trakcie kolejnego rozdania Osaka prowadziła już 30-0. Od tego momentu nie wygrała już ani jednego punktu w tym gemie. Przy break poincie Japonka wyłapała jeszcze ostrzeżenie od pani sędzi za uderzenie piłki. A później doszło do następnego przełamania w tej partii. W 27-latce kumulowało się coraz więcej emocji. W przerwie schowała głowę w ręcznik, na jej twarzy pojawiły się łzy.

     

    Po zmianie stron obie tenisistki miały piłki na skończenie rozdania. Osaka posiadała w sumie cztery break pointy, ale żadnego z nich nie zdołała zamienić na rezultat 2:2. Po jednej nieudanych akcji znów zobaczyliśmy łzy w oczach Naomi. Ostatecznie Mboko utrzymała swoje podanie, zagrywając na koniec kapitalnego dropszota. Na tablicy wyników zrobiło się już 3:1 dla Kanadyjki. Kamery co jakiś czas pokazywały Tomasza Wiktorowskiego, który motywował swoją podopieczną do dalszej walki. Sytuacja Japonki stawała się jednak coraz trudniejsza.

     

    W trakcie piątego rozdania 27-latka posiadała dwie okazje na drugie “oczko”, ale w kluczowych momentach brakowało jej postawienia “kropki nad i”. Victoria przetrzymywała wymiany, a Osaka popełniała błędy. W końcu pojawił się break point dla Kanadyjki. I powtórzył się schemat z punktów przy szansach Japonki. Niewielka pomyłka Naomi spowodowała, że 18-latka objęła prowadzenie 4:1 z przewagą podwójnego przełamania. Mboko zbliżała się w kierunku historycznego tytułu. Po zmianie stron wykonała kolejny krok w tym celu. Zbudowała się jeszcze bardziej po tym, jak wygrała trzeci z rzędu gem na przewagi.

     

    Ostatecznie Osaka nie zgarnęła już ani jednego “oczka” do swojego dorobku. W trakcie siódmego rozdania prowadziła 40-15, ale później przegrała wszystkie akcje. Ostatecznie Mboko triumfowała w całym meczu 2:6, 6:4, 6:1 i sensacyjnie wygrała turniej WTA 1000 w Montrealu. Dla 18-latki to pierwszy tytuł w głównym cyklu kobiecych rozgrywek – od razu wywalczony w dużych zmaganiach, na dodatek przed własną publicznością.

  • 6:0, 6:0 dla Świątek! Rywalka dostanie szansę na rewanż

    6:0, 6:0 dla Świątek! Rywalka dostanie szansę na rewanż

    Iga Świątek poznała swoją pierwszą przeciwniczkę w turnieju WTA w Cincinnati. W drugiej rundzie na liderkę światowego rankingu czeka Anastazja Potapowa. Rosjanka w czwartek pokonała Laurę Siegemund 6:4, 6:4, choć nie obyło się bez trudnych momentów. Ostatnie spotkanie obu tenisistek miało miejsce podczas ubiegłorocznego Roland Garros, gdzie Świątek rozgromiła rywalkę 6:0, 6:0.

    Po szybkiej przegranej w turnieju w Montrealu, Świątek przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, by przygotować się do rywalizacji w Cincinnati. Z racji rozstawienia Polka rozpocznie zmagania od drugiej rundy, a jej przeciwniczka została wyłoniona w meczu pierwszej rundy pomiędzy Potapową a Siegemund.

    Potapowa lepsza od Siegemund, zmierzy się ze Świątek

    Czwartkowe spotkanie rozpoczęło się o 18:50 czasu polskiego. Od pierwszych gemów trwała wyrównana walka, a obie zawodniczki skutecznie broniły własnego serwisu. W piątym gemie Siegemund przełamała Rosjankę i wydawało się, że kontroluje przebieg seta. Potapowa jednak szybko odpowiedziała przełamaniem powrotnym, a po chwili znów odebrała Niemce podanie, ostatecznie wygrywając pierwszą partię 6:4.

    W drugiej odsłonie meczu to Siegemund od początku nadawała ton grze. Już w pierwszym gemie przełamała Potapową i długo utrzymywała bezpieczną przewagę. Wszystko zmieniło się w ósmym gemie – wtedy Rosjanka wróciła do gry, przełamała rywalkę i wyrównała stan seta na 4:4. Następnie wygrała swój serwis i objęła prowadzenie.

    Końcówka spotkania należała zdecydowanie do Potapowej. W ostatnim gemie przełamała Niemkę po raz kolejny, pieczętując zwycięstwo 6:4. Cały mecz zakończył się wynikiem 6:4, 6:4 na korzyść Rosjanki, która tym samym zapewniła sobie starcie z Igą Świątek w drugiej rundzie turnieju w Cincinnati. Mecz odbędzie się w sobotę lub niedzielę.

    Do tej pory Świątek i Potapowa spotkały się na korcie dwukrotnie – za każdym razem górą była Polka. Ich ostatnie starcie podczas Roland Garros w 2024 roku zakończyło się absolutną dominacją liderki rankingu WTA – 6:0, 6:0. Jeśli Świątek wygra również tym razem, w trzeciej rundzie jej rywalką będzie zwyciężczyni meczu Marta Kostiuk – Tatjana Maria.

  • Fornal nie ma litości. Oto co chciał zrobić z wypowiedzią Świątek

    Fornal nie ma litości. Oto co chciał zrobić z wypowiedzią Świątek

    Tomasz Fornal nie miał szczęścia – przez kontuzję nie mógł wystąpić w wielkim finale Ligi Narodów, w którym Polacy zmierzyli się z Włochami. Teraz 27-letni przyjmujący ujawnił, jaką drobną złośliwość planował wobec rywali tuż przed decydującym spotkaniem.

    Polska reprezentacja siatkarzy kilka dni temu sięgnęła po historyczny sukces, wygrywając po raz drugi w historii Ligę Narodów. Podopieczni Nikoli Grbicia w finale zagrali koncertowo i rozgromili Włochów 3:0 (25:22, 25:19, 25:14). Choć fazę zasadniczą zakończyli na piątej pozycji, to w turnieju finałowym nie stracili ani jednego seta – pokonali również Japonię i Brazylię po 3:0.

    Fornal z dystansem i humorem. Chciał przypomnieć Włochom o „kulinarnej zbrodni”

    Jednym z najbardziej odczuwalnych braków w składzie na finał był właśnie Tomasz Fornal. Doznał on kontuzji kostki w półfinale z Brazylią, a trener Grbić nie chciał ryzykować pogłębienia urazu. Teraz siatkarz udzielił wywiadu „Przeglądowi Sportowemu”, w którym zdradził kulisy swoich żartobliwych planów wobec włoskich rywali.

    – W internecie krążą memy, że największe koszmary Włochów to połamane spaghetti, pizza z ananasem i reprezentacja Polski. Co byś jeszcze do tego dorzucił? – zapytała dziennikarka.

    – Zdecydowanie makaron z truskawkami, który wszyscy tak uwielbiamy. Myślałem nawet, żeby wrzucić przed finałem na Insta Story wypowiedź Igi Świątek, ale ostatecznie odpuściłem. Już im wystarczyło. Na boisku dostali wystarczająco dużo – odpowiedział z uśmiechem Fornal.

    Przypomnijmy, że Iga Świątek podczas tegorocznego Wimbledonu podzieliła się swoim kulinarnym wspomnieniem z dzieciństwa: – Mam swoje ulubione danie, które jadłam jako dziecko. To makaron z truskawkami i jogurtem. Powinniście spróbować, jest pyszne – mówiła liderka światowego tenisa. Jej słowa wywołały niemałe poruszenie, zwłaszcza w krajach, gdzie taka kompozycja smaków jest kompletnie nieznana.

    Czy mecze z Włochami staną się nową klasyką? Fornal odpowiada

    Dziennikarka zapytała także, czy rywalizacja z Italią może przerodzić się w sportowy klasyk.

    – Zobaczymy. Z tego, co słyszałem, istnieje duża szansa, że znów trafimy na Włochów w półfinale, a wcześniej zmierzymy się z Japonią w ćwierćfinale. Będziemy trenować i zobaczymy, jak się wszystko potoczy – zakończył Fornal.

  • Sondaż: PiS na prowadzeniu. Dramatyczne wyniki Polski 2050 i PSL-u

    Sondaż: PiS na prowadzeniu. Dramatyczne wyniki Polski 2050 i PSL-u

    Sondaż Opinia24: Rządząca koalicja traci większość. Polska 2050 i PSL poniżej progu

    Gdyby wybory parlamentarne odbyły się na początku sierpnia, obecna koalicja rządząca nie utrzymałaby większości w Sejmie – wynika z najnowszego sondażu pracowni Opinia24. Badanie pokazuje również, że ugrupowania tworzące jeszcze niedawno Trzecią Drogę znalazłyby się poza parlamentem.

    Pięć ugrupowań w Sejmie

    Według sondażu Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje pozycję lidera, zdobywając 29 proc. poparcia (spadek o 0,2 pkt proc. w porównaniu z lipcem). Tuż za nim uplasowała się Koalicja Obywatelska z wynikiem 28,2 proc. (spadek o 1,1 pkt proc.). Trzecie miejsce przypadło Konfederacji, którą wskazało 14,2 proc. badanych (spadek o 0,7 pkt proc.).

    Do Sejmu dostałyby się również Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 6 proc. (wzrost o 0,4 pkt proc.) oraz Nowa Lewica, którą popiera 5,9 proc. respondentów (wzrost o 0,9 pkt proc.).

    Trzecia Droga poza Sejmem

    Dramatyczne wyniki odnotowały ugrupowania, które w 2023 roku startowały wspólnie jako Trzecia Droga. Polska 2050 uzyskała zaledwie 3,4 proc. (spadek o 1,3 pkt proc.), a PSL tylko 1,4 proc. (spadek o 0,4 pkt proc.), co oznacza, że oba ugrupowania znalazłyby się pod progiem wyborczym.

    Podobny los spotkałby Partię Razem (4,1 proc., wzrost o 0,2 pkt proc.). Na inne partie chciałoby zagłosować 0,7 proc. respondentów, natomiast 7,1 proc. badanych wciąż nie podjęło decyzji.

    Sondaż został przeprowadzony w dniach od poniedziałku do środy na reprezentatywnej grupie 1003 pełnoletnich Polaków z wykorzystaniem metod CATI (wywiad telefoniczny) i CAWI (ankieta internetowa).

    Porównanie z wynikami wyborów z 2023 roku

    Dla porównania, w wyborach parlamentarnych w 2023 roku Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 35,38 proc. głosów, Koalicja Obywatelska – 30,7 proc., a Trzecią Drogę (koalicję Polski 2050 i PSL) poparło 14,4 proc. wyborców.

    Wówczas mandaty w Sejmie zdobyli także przedstawiciele Lewicy (8,61 proc.) i Konfederacji (7,16 proc.). Przełożyło się to na następujący podział mandatów: PiS – 194, KO – 157, Trzecia Droga – 65, Lewica – 26, Konfederacja – 18.

    Obecne wyniki pokazują wyraźny spadek poparcia dla formacji, które współtworzyły koalicję rządzącą, oraz wzrost szans ugrupowań antysystemowych. Wydaje się, że polityczny krajobraz Polski może w najbliższych miesiącach ulec znaczącym zmianom.

    33

  • Oto najnowsze wieści ws. przyszłości Andrzeja Dudy

    Oto najnowsze wieści ws. przyszłości Andrzeja Dudy

    Andrzej Duda może zostać członkiem MKOl? Nowe informacje w sprawie jego kandydatury

    Andrzej Duda, który we wtorek zakończył pełnienie funkcji prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej po dwóch kadencjach, może wkrótce objąć nowe, prestiżowe stanowisko na arenie międzynarodowej. Jak informuje „Przegląd Sportowy”, jego kandydatura do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) nadal pozostaje aktualna i jest obecnie rozpatrywana przez odpowiednią komisję.

    Duda kandydatem do MKOl

    Pierwsze doniesienia o możliwym wstąpieniu Andrzeja Dudy do grona członków MKOl pojawiły się już w grudniu ubiegłego roku i wywołały spore poruszenie. Oficjalne zgłoszenie popłynęło z Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który publicznie zarekomendował kandydaturę urzędującego wówczas prezydenta. Spośród 36 głosujących członków PKOl, aż 26 opowiedziało się za Dudą.

    – Prezydent Andrzej Duda od dawna wspiera ideę olimpizmu. Wiele razy pomagał PKOl i warto zaznaczyć, że sprawnie porusza się w strukturach międzynarodowych – argumentowano wówczas decyzję.

    Co dalej z kandydaturą?

    Według najnowszych ustaleń dziennikarzy „Przeglądu Sportowego”, sprawa nadal jest w toku. Kandydatura Dudy została przekazana do komisji opiniującej MKOl, a ostateczna decyzja ma zapaść podczas jednej z najbliższych sesji komitetu – prawdopodobnie już w 2025 roku.

    Jeśli kandydatura zostanie zaakceptowana, Duda obejmie 8-letnią kadencję w jednej z najbardziej wpływowych organizacji sportowych świata. Kadencja ta może być następnie przedłużana.

    Choć w ostatnich miesiącach temat ucichł, teraz ponownie wraca na pierwszy plan – zwłaszcza w kontekście zakończenia prezydentury Dudy. Sam zainteresowany oraz PKOl nie skomentowali oficjalnie dalszych etapów procedury, jednak wszystko wskazuje na to, że proces wciąż trwa.

    Głos Włoszczowskiej

    Rekomendacja dla Dudy nie obyła się bez kontrowersji. Swoje zdanie w tej sprawie wyraziła Maja Włoszczowska – dwukrotna wicemistrzyni olimpijska w kolarstwie górskim i przedstawicielka Polski w MKOl.

    – Każda kandydatura musi przejść przez komisję wyborczą, zostać zatwierdzona przez zarząd i ostatecznie przegłosowana na sesji MKOl – zaznaczyła. – Moja własna kadencja w komisji zawodniczej i związane z nią członkostwo w MKOl kończy się w 2028 roku. Na razie nie chcę spekulować o mojej dalszej przyszłości w strukturach MKOl. Obecnie skupiam się na pracy na rzecz sportowców i ruchu olimpijskiego – dodała, sugerując, że przyszłość Dudy w strukturach komitetu wciąż stoi pod znakiem zapytania.

    Nowy etap po prezydenturze?

    Wszystko wskazuje na to, że Andrzej Duda może obrać nowy kierunek swojej kariery – tym razem nie politycznej, a sportowo-dyplomatycznej. Jeśli MKOl pozytywnie oceni jego kandydaturę, były prezydent Polski wejdzie do elitarnego grona, które kształtuje przyszłość światowego sportu.

  • Grbić podał skład na mistrzostwa świata. To już pewne, zabraknie gwiazdy

    Grbić podał skład na mistrzostwa świata. To już pewne, zabraknie gwiazdy

    W Polsce wciąż trwa euforia po triumfie reprezentacji siatkarzy w Lidze Narodów. Podopieczni Nikoli Grbicia mogą obecnie cieszyć się krótką przerwą, ale już wkrótce rozpoczną przygotowania do znacznie poważniejszego wyzwania – mistrzostw świata, które odbędą się na Filipinach. W drugim tygodniu sierpnia selekcjoner musiał ogłosić szeroki skład reprezentacji i niestety zabrakło w nim jednego z kluczowych graczy.

    Do kadry nie został powołany Aleksander Śliwka. Przyjmujący od kilku tygodni zmaga się z kontuzją, której nabawił się podczas jednego z treningów tuż przed finałowym turniejem Ligi Narodów w Gdańsku. Już wtedy było wiadomo, że uraz jest poważny. Śliwka natychmiast opuścił zgrupowanie, a zmagania w Chinach śledził sprzed telewizora.

    – Myślę, że Olek, niestety, patrząc na to, w jakim jest obecnie stanie, będzie miał trudności z powrotem na boisko jeszcze w tym sezonie. Na jego pozycji mamy jednak pięciu innych zawodników – komentował Nikola Grbić. Z kolei prezes PZPS, Sebastian Świderski, na antenie Polsatu dodał: – Nie powinienem tego mówić, bo nie jestem upoważniony, ale najprawdopodobniej nie zobaczymy Olka Śliwki na mistrzostwach świata. Doznał poważnej kontuzji. Na tym chciałbym zakończyć temat.

    Brak Śliwki to ogromna strata, jednak kibiców może pocieszyć fakt, że do szerokiej kadry wraca Bartosz Kurek. Nikola Grbić ogłosił nazwiska 25 zawodników, którzy mają szansę reprezentować Polskę na tegorocznym mundialu. Lista została opublikowana 7 sierpnia po południu i potwierdziła wcześniejsze doniesienia o absencji Śliwki. Selekcjoner będzie miał jednak duży wybór przyjmujących: Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Bartosz Bednorz, Kamil Semeniuk, Artur Szapluk oraz Michał Gierżot.

    Warto dodać, że Śliwka pojawił się ostatnio na zajęciach treningowych PSG Stali Nysa, jednak jego występ w mistrzostwach świata 2025 jest wykluczony.

    Szeroki skład reprezentacji Polski na mistrzostwa świata 2025 na Filipinach:

    Atakujący:
    Bartosz Kurek, Kewin Sasak, Bartłomiej Bołądź, Aleksiej Nasewicz, Bartosz Gomułka

    Rozgrywający:
    Marcin Komenda, Jan Firlej, Łukasz Kozub, Kajetan Kubicki

    Przyjmujący:
    Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Bartosz Bednorz, Kamil Semeniuk, Artur Szapluk, Michał Gierżot

    Środkowi:
    Norbert Huber, Jakub Kochanowski, Szymon Jakubiszak, Jakub Nowak, Seweryn Lipiński, Mateusz Poręba

    Libero:
    Jakub Popiwczak, Maksymilian Granieczny, Kuba Hawryluk, Mateusz Czunkiewicz

    Reprezentacja Polski znów stanie do walki o najwyższe cele, tym razem bez jednego ze swoich liderów. Mimo wszystko kadra Nikoli Grbicia wciąż wygląda bardzo silnie i będzie zaliczana do grona głównych faworytów turnieju.

  • Oto co Wiktorowski zrobił z Osaką. Legenda nie ma wątpliwości

    Oto co Wiktorowski zrobił z Osaką. Legenda nie ma wątpliwości

    Naomi Osaka z pewnością nie żałuje decyzji o rozpoczęciu współpracy z Tomaszem Wiktorowskim. Japońska tenisistka imponuje formą na kortach w Montrealu i już w piątek stanie przed szansą zdobycia swojego pierwszego tytułu WTA od 2021 roku. Zdaniem legendarnego trenera Ricka Macciego, to właśnie dzięki polskiemu szkoleniowcowi w grze Osaki zaszła kluczowa zmiana.

    Tomasz Wiktorowski konsekwentnie buduje swoje znakomite trenerskie CV. Po latach sukcesów z Agnieszką Radwańską oraz prowadzeniu Igi Świątek do szczytu światowego tenisa, pod koniec lipca dołączył do sztabu kolejnej wielkoszlemowej mistrzyni – Naomi Osaki. Japonka, która niegdyś była numerem jeden światowego rankingu, po przerwie macierzyńskiej w 2023 roku długo nie mogła odzyskać dawnej formy.

    Nowa twarz Naomi Osaki. Co zmienił Wiktorowski?

    Jeszcze niedawno niewielu wierzyło, że Osaka odzyska wysoką dyspozycję. Po przegranej w trzeciej rundzie Wimbledonu wyraźnie nie mogła się pozbierać. – Nie mam nic dobrego do powiedzenia o sobie – przyznała wówczas szczerze. Później wystąpiła w turnieju w Waszyngtonie, gdzie również nie zachwyciła – odpadła po jednym zwycięstwie. Po tamtym turnieju zakończyła współpracę z Patrickiem Mouratoglou – uznanym trenerem, który prowadził do sukcesów m.in. Serenę Williams.

    Wiktorowski dołączył do sztabu Osaki tuż przed rozpoczęciem turnieju WTA 1000 w Montrealu i jak podkreślają eksperci, efekty jego pracy widać było niemal natychmiast. Głos na temat współpracy tej dwójki zabrał w mediach społecznościowych Rick Macci – legendarny amerykański trener, który dziś regularnie dzieli się swoimi spostrzeżeniami jako ekspert.

    – Zapytano mnie, co zmieniło się najbardziej w grze Naomi od momentu rozpoczęcia współpracy z Wiktorowskim. Patrząc z dystansu, pierwszą rzeczą, którą dostrzegam, są jej stopy. Osaka trzyma piłkę w korcie znacznie dłużej, lepiej porusza się po korcie i pozostaje aktywna w dłuższych wymianach. To automatycznie daje jej więcej swobody i pewności siebie w grze – ocenił 71-letni Macci.

    W kolejnym wpisie Amerykanin odniósł się również do wcześniejszej wypowiedzi Patricka Mouratoglou, który sugerował, że Osaka nie rywalizuje z odpowiednim zaangażowaniem. – Kiedyś powiedziałem to każdemu trenerowi, który ze mną pracował. To twoim zadaniem jest znaleźć te przyciski, które sprawią, że zawodnik zacznie grać tak, jakby jutra miało nie być – skwitował Macci.

    Naomi Osaka w finale turnieju w Montrealu zmierzy się z rewelacją zawodów – Kanadyjką Victorią Mboko. Spotkanie zaplanowano na noc z czwartku na piątek.

  • Reprezentacja Polski kapitalnie rozpoczęła mistrzostwa świata! Deklasacja

    Reprezentacja Polski kapitalnie rozpoczęła mistrzostwa świata! Deklasacja

    Polki rozpoczęły MŚ U21 z przytupem! Pewna wygrana na otwarcie

    Tak właśnie powinno się zaczynać walkę o najwyższe cele na światowym czempionacie! Reprezentacja Polski do lat 21 fantastycznie rozpoczęła mistrzostwa świata w siatkówce, które odbywają się w Indonezji. Podopieczne trenera Miłosza Majki nie dały najmniejszych szans Egipcjankom i odniosły przekonujące zwycięstwo 3:0 (25:15, 25:16, 25:23), zgarniając komplet trzech punktów.

    To niezwykle intensywne lato dla kibiców młodzieżowej siatkówki. W lipcu Polki zdobyły złote medale mistrzostw Europy U16, a w sierpniu nasi siatkarze do lat 16 zajęli czwarte miejsce w Europie, natomiast kadra U19 wywalczyła srebro na mistrzostwach świata. Teraz do gry wkroczyły juniorki U21, które chcą pójść w ślady młodszych koleżanek i dorzucić kolejny sukces do tej imponującej serii.

    Czas na lepszy wynik niż dwa lata temu

    Dla wielu zawodniczek to drugi w karierze udział w mistrzostwach świata, ale i sam turniej ma za sobą dopiero drugą edycję w nowym formacie wiekowym – od 2022 roku są to zawody do lat 21, wcześniej rywalizowały zawodniczki do lat 20. Dwa lata temu, w Meksyku, Biało-Czerwone zakończyły zmagania na 11. miejscu, wygrywając mecz o tę lokatę z Kubą. Wówczas nie udało się wyjść z grupy, a rywalki były bardzo wymagające – m.in. Serbia oraz późniejsze mistrzynie świata – Chiny.

    Tym razem zmieniono system – grupy liczą po sześć zespołów, a do fazy pucharowej awansują aż cztery drużyny z każdej z nich. Polki trafiły do grupy C, gdzie zmierzą się kolejno z Egiptem, Turcją, Włochami, Czechami i Algierią. Na początek przyszedł mecz z Egiptem – i trzeba przyznać, że lepszego otwarcia trudno było sobie wymarzyć.

    Polki nie zawiodły w roli faworytek

    Spotkanie z Egiptem było typowym meczem „do wygrania”. Jeśli celem jest wyjście z grupy z jak najlepszej pozycji, takie mecze trzeba wygrywać i to najlepiej bez straty seta. Polki zrealizowały plan w stu procentach.

    Pierwszy set to pokaz dominacji – świetna gra blokiem oraz skuteczna obrona praktycznie uniemożliwiły Egipcjankom rozwinięcie skrzydeł w ataku. Efekt? Gładkie 25:15. W drugim secie emocji było więcej, ale tylko do pewnego momentu. Od stanu 16:14 Biało-Czerwone wygrały dziewięć z jedenastu kolejnych akcji, kończąc partię wynikiem 25:16.

    Najwięcej emocji przyniósł trzeci set. Egipcjanki, nie mając nic do stracenia, postawiły wszystko na jedną kartę i odważnie zagrały zagrywką. Polki miały chwilowe problemy w przyjęciu, ale zachowały zimną krew w końcówce i dowiozły zwycięstwo do końca – 25:23. Całe spotkanie zakończyło się zasłużonym triumfem 3:0.

    Najwięcej punktów dla Polski zdobyła Aleksandra Adamczyk – 19.

    Po pierwszym dniu rywalizacji w grupie C Polki zrównały się punktami z Turcją i Włochami, które również wygrały swoje mecze po 3:0 – odpowiednio z Algierią i Czechami. Kolejne wyzwanie przed Biało-Czerwonymi już w piątek 8 sierpnia o 9:00 czasu polskiego – rywalkami będą Turczynki.

  • Tusk stanowczo odpowiada Nawrockiemu. “Zobaczy, kto rządzi”

    Tusk stanowczo odpowiada Nawrockiemu. “Zobaczy, kto rządzi”

    Tusk stanowczo o relacjach z prezydentem Nawrockim: “Zobaczy, kto naprawdę rządzi”

    Podczas czwartkowej konferencji prasowej premier Donald Tusk odniósł się do ostatnich wypowiedzi i zapowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego. Pytany przez dziennikarkę, jak zamierza reagować na ewentualne próby ingerencji prezydenta w kompetencje rządu, Tusk nie pozostawił złudzeń co do swojego stanowiska.

    — Mamy wiele do zrobienia. Każdy, kto chce pomóc – bez względu na poglądy polityczne czy pełnioną funkcję – będzie mile widziany. Mówię to zupełnie poważnie — zapewnił premier. — Współpracowałem z wieloma prezydentami od początku III RP. Jako premier miałem do czynienia z trzema głowami państwa, teraz to czwarty prezydent. Zawsze ta współpraca była wymagająca, czasem trudna, ale jakoś dawaliśmy sobie radę. I jeśli nowy prezydent rzeczywiście chce współpracować, przyjmę jego gotowość z otwartymi ramionami.

    Jednocześnie premier stanowczo zaznaczył, że nie pozwoli na przekraczanie kompetencji i próby destabilizowania rządowych działań. — Wszędzie tam, gdzie prezydent będzie chciał przeszkadzać, zobaczy, na czym polega reguła konstytucyjna, czyli kto rządzi w kraju — powiedział Tusk. — Będę w tej sprawie konsekwentny, a jeśli zajdzie taka potrzeba – również bezwzględny — dodał.

    Komentarz premiera do orędzia prezydenta

    Donald Tusk odniósł się również do orędzia wygłoszonego przez Karola Nawrockiego tuż po objęciu urzędu. — W wystąpieniu prezydent Nawrocki mówił dość otwarcie o konfrontacji z rządem. Jesteśmy na to przygotowani, choć wolałbym, aby to jego mniej agresywne słowa o współpracy miały realne przełożenie — skomentował premier.

    Szef rządu zwrócił uwagę, że w przemówieniu nowej głowy państwa wyraźnie widać było aspiracje do kompetencji, które w polskim systemie politycznym należą do premiera i Rady Ministrów. — Prezydent często odwoływał się do konstytucji, która jednak mówi jasno, gdzie leżą konkretne uprawnienia. Mam nadzieję, choć nie jestem tego pewien, że jego czasem butny i konfrontacyjny ton nie przerodzi się w realne działania — zaznaczył Tusk.

    Na zakończenie premier podkreślił, że w razie potrzeby rząd będzie zdecydowanie bronić konstytucji i ustrojowego porządku: — Jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy twardo stać na straży konstytucji i obowiązujących reguł w państwie.

  • Pawłowicz i Święczkowski składają zawiadomienia. “Bezprawna inwigilacja”

    Pawłowicz i Święczkowski składają zawiadomienia. “Bezprawna inwigilacja”

    Pawłowicz i Święczkowski składają zawiadomienia. “Bezprawna inwigilacja”

    Bogdan Święczkowski i Krystyna Pawłowicz zapowiedzieli złożenie zażalenia na działania Prokuratury Okręgowej w Warszawie oraz zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mieli zostać poinformowani o, jak sami twierdzą, “prowadzeniu wobec nich inwigilacji”. Prześwietlane miały zostać ich bilingi i dane rozmówców. “Jaskrawe złamanie konstytucji” – napisała Pawłowicz na platformie X.

     

    “Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego – Prezes Bogdan Święczkowski oraz Krystyna Pawłowicz zostali poinformowani przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie o prowadzeniu, w ich przekonaniu całkowicie bezprawnej, inwigilacji wobec nich” – przekazano w czwartkowym oświadczeniu Trybunału Konstytucyjnego.

     

    Jak wyjaśniono, sędziowie podjęli decyzję o złożeniu zażalenia na postanowienie prokuratury oraz “skierowaniu zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa”.

     

    Wspomniana inwigilacja miała polegać “na dokonaniu kontroli bilingów sędziów oraz zobowiązaniu operatorów sieci do przekazania danych teleadresowych ich rozmówców”.

     

    “O bezprawnej inwigilacji sędziowie zamierzają ponadto powiadomić prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego oraz organy międzynarodowe” – czytamy w komunikacie.

     

    Inwigilacja sędziów TK? Krystyna Pawłowicz do Waldemara Żurka: Jaskrawe złamanie konstytucji

     

    Do sprawy odniosła się w środę sama Krystyna Pawłowicz.

     

    “Dowiedziałam, że Prokuratura Okręgowa bez mojej wiedzy kontrolowała moje bilingi sprzed roku i dane moich rozmówców w ramach prowadzonego przeciwko mnie postępowania przygotowawczego. Nie wiem w jakiej sprawie. Oto status konstytucyjny niezawisłego sędziego TK” – napisała sędzia na platformie X.

     

    Z kolei w czwartek Pawłowicz przekazała, że otrzymała postanowienie Prokuratury Okręgowej, z którego “dowiedziała się, że prowadzone jest przeciwko niej karne postępowanie przygotowawcze dotyczące jednego z jej orzeczeń”. W dalszej części wpisu sędzia zwróciła się bezpośrednio do ministra sprawiedliwości.

     

    “Panie ministrze Waldemarze Żurku, to jest jaskrawe złamanie konstytucji – immunitetu, tajemnicy narady i sędziowskiej” – oceniła.