• Partner Sabalenki ogłasza, i to tuż po jej porażce w Cincinnati. Potwierdza krążące plotki, już oficjalnie

    Partner Sabalenki ogłasza, i to tuż po jej porażce w Cincinnati. Potwierdza krążące plotki, już oficjalnie

    Partner Sabalenki ogłasza, i to tuż po jej porażce w Cincinnati. Potwierdza krążące plotki, już oficjalnie

    Od pewnego czasu plotkowano, że partner Aryny Sabalenki chce z przytupem wkroczyć w świat sportu i zainwestować duże pieniądze. Okazuje się, że istotnie tak jest, a plan został wprowadzony w życie. Oficjalnie potwierdza to sam zainteresowany w najnowszym wpisie w mediach społecznościowych, opublikowanym krótko po porażce tenisistki w turnieju w Cincinnati. Georgios Frangulis ogłasza, w jaki projekt się zaangażował. Co na to wszystko liderka rankingu WTA? Jej komentarz mówi wiele.

     

    Do tegorocznego turnieju w Cincinnati Aryna Sabalenka podchodziła z podwójną presją. Po pierwsze, jest liderką rankingu WTA, więc i oczekiwania wobec niej są wyższe, po drugie, triumfowała w zeszłej edycji zawodów i zapewne miała apetyt na to, by tytuł obronić.

     

    Wiadomo już jednak, że musi obejść się smakiem. W ćwierćfinale przegrała z Jeleną Rybakiną 1:6, 4:6 i to Kazaszka zawalczy z Igą Świątek o finał. We wpisie w mediach społecznościowych Białorusinka wprost przyznała, że spodziewała się lepszego rezultatu w Ohio.

     

    Nie jest to wynik, jakiego oczekiwałem, ale jestem gotowa zmienić bieg na Nowy Jork. Dziękuję Cincinnati, to zawsze przyjemność

     

    – przekazała.

     

    Wzmianka o Nowym Jorku to, rzecz jasna, nawiązanie do zbliżającego się wielkimi krokami ostatniego w tym sezonie Wielkiego Szlema. Sabalenka wygrała zeszłoroczne US Open i teraz będzie broniła najwyższej możliwej liczby punktów. Zatem gra będzie toczyć się o znaczącą stawkę.

     

    Na razie Aryna miesza przygotowania z relaksem. Spędza dużo czasu z ukochanym, a wspólnymi ujęciami dzieli się w sieci. Razem celebrują pewien znaczący sukces, o którym Georgios Frangulis poinformował świat właśnie teraz.

     

    A jednak to nie tylko plotki. Georgios Frangulis potwierdza, Aryna Sabalenka reaguje

     

    “Tak, kupiliśmy najfajniejszy klub piłkarski” – oświadcza w najnowszym wpisie w mediach społecznościowych. Publikuje również okolicznościowe wideo. Widać na nim kilka urywków – Frangulisa na stadionie, z klubową koszulką, na konferencji prasowej i w prywatnym samolocie.

     

    Jak na nową zawodową aktywność partnera reaguje Aryna Sabalenka? Wygląda na to, że bardzo go wspiera. “Mój ukochany jest w gazie” – skomentowała całe przedsięwzięcie.

     

    Zresztą praca to coś, co – oprócz miłości – ich łączy. Tenisistka jest ambasadorką firmy Frangulisa, Oakberry. To sieć kawiarni oferujących napoje i przekąski z jagodami acai. Punkty zlokalizowane są w różnych miastach świata, w tym m.in. w Rio de Janeiro, Dubaju, Rotterdamie, Nowym Jorku, Dublinie i Miami.

     

    Aryna Sabalenka i Georgios Frangulis są parą od zeszłego roku. Dzieli ich osiem lat, grecki biznesmen jest starszy od ukochanej. Białorusinka nazywa go “miłością jej życia”. Georgios jest członkiem jej sztabu i jest obecny w boksie na prawie wszystkich meczach partnerki.

  • Mecz Świątek w Cincinnati, a tu US Open ogłasza ws. Sabalenki. Stało się

    Mecz Świątek w Cincinnati, a tu US Open ogłasza ws. Sabalenki. Stało się

    Mecz Świątek w Cincinnati, a tu US Open ogłasza ws. Sabalenki. Stało się

    Podczas gdy Iga Świątek skupiała się na półfinałowym starciu z Jeleną Rybakiną na turnieju WTA 1000 w Cincinnati, Aryna Sabalenka pojawiła się już w Nowym Jorku, by aklimatyzować się do tamtejszych warunków przed US Open. Organizatorzy wielkoszlemowej imprezy wypuścili nawet do sieci materiał z liderką WTA w roli głównej, wysyłając tym samym do tenisowego świata jednoznaczną wiadomość.

     

    Świetnie spisująca się w tegorocznej odsłonie turnieju WTA 1000 w Cincinnati Iga Świątek w półfinale amerykańskiej imprezy trafiła na Jelenę Rybakinę. To właśnie reprezentantka Kazachstanu w ćwierćfinale odprawiła z kwitkiem liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę, ogrywając ją w dwóch setach (6:1, 6:4).

     

    Po odpadnięciu z “tysięcznika” w Cincinnati Aryna Sabalenka nie kryła rozgoryczenia, lecz jasno zapowiedziała przy tym, na czym skupiają się jej myśli po porażce z 10. obecnie rakietą świata.

     

    Nie jest to wynik, jakiego oczekiwałam, ale jestem gotowa, by wrzucić kolejny bieg na Nowy Jork. Dziękuję Cincinnati, to zawsze przyjemność

     

    napisała Aryna Sabalenka w mediach społecznościowych, komentując swój występ w Cincinnati

     

    Białorusinka broniła w Cincinnati tytułu wywalczonego przed rokiem. To samo czekać ją będzie już niebawem właśnie na kortach US Open. Dlatego też po porażce w Cincinnati 27-latka spakowała walizki i szybko udała się do Nowego Jorku, by móc aklimatyzować się do panujących tam warunków, a co za tym idzie jak najlepiej przygotować się do ostatniej wielkoszlemowej imprezy w tym sezonie.

     

    Aryna Sabalenka już w “trybie US Open”. Organizatorzy informują

     

    Wiemy już, że Aryna Sabalenka nie tylko zdążyła już pojawić się w Nowym Jorku, ale miała też okazję potrenować na tamtejszych obiektach. Tym faktem pochwalili się sami organizatorzy US Open, zamieszczając w sieci krótki komunikat.

     

    – Wasza obrończyni tytułu wróciła – napisali, dodając do tego także kilkudziesięciosekundowe nagranie z treningu pierwszej rakiety świata na stadionie im. Louisa Armstronga.

     

    Podczas US Open Aryna Sabalenka będzie chciała zapewne zdusić ogromne poczucie niedosytu, które musi towarzyszyć jej po trzech poprzednich turniejach wielkoszlemowych. Na kortach Australian Open i Ronalda Garrosa Białorusinka docierała aż do finałów, przegrywając walkę o tytuł z – odpowiednio – Madison Keys oraz Coco Gauff, a na Wimbledonie sensacyjnie uległa w półfinale Amandzie Anisomovej. Teraz stoi przed ostatnią szansą, by włożyć do swojej gabloty jedno z najważniejszych corocznych trofeów.

  • Kłopoty Świątek, zagrożenie ze strony Rybakiny – starcie w Cincinnati zapowiada się niezwykle emocjonująco

    Kłopoty Świątek, zagrożenie ze strony Rybakiny – starcie w Cincinnati zapowiada się niezwykle emocjonująco

    Kłopoty Świątek, zagrożenie ze strony Rybakiny – starcie w Cincinnati zapowiada się niezwykle emocjonująco

    Iga Świątek poluje na historyczny sukces w Cincinnati, gdzie ma szansę awansować do swojego pierwszego finału prestiżowego turnieju WTA 1000. Na jej drodze stoi jednak dobrze znana rywalka — Jelena Rybakina, jedna z nielicznych tenisistek, które wielokrotnie potrafiły sprawić problemy liderce światowego rankingu. Ich ostatnie spotkanie na Roland Garros 2025 było bolesnym przypomnieniem, jak groźna potrafi być Kazaszka. W Paryżu Rybakina rozgromiła Świątek w pierwszym secie 6:1, zostawiając Polkę w trudnym położeniu, zanim mecz przybrał dramatyczny obrót.

     

    Polska mistrzyni kroczy jednak przez turniej w Ohio z typową dla siebie determinacją, pokonując kolejno Anastazję Potapową, Soranę Cîrsteę i Annę Kalinską. Tym samym zapewniła sobie trzeci z rzędu półfinał w Cincinnati, stając się najmłodszą zawodniczką w Erze Open, która może pochwalić się taką serią w tym turnieju. A jednak — mimo imponujących wyników — widmo Rybakiny wisi nad nią niczym cień.

     

    Przez większą część tygodnia wydawało się, że w półfinale to Aryna Sabalenka stanie naprzeciw Świątek, by rozegrać kolejny rozdział jednej z najgorętszych rywalizacji w kobiecym tenisie. Ale Rybakina miała zupełnie inne plany. Z zimną precyzją rozbiła Białorusinkę 6:1, 6:4 w zaledwie 75 minut, wysyłając falę szoku przez cały turniej i udowadniając po raz kolejny, dlaczego uchodzi za jedną z najgroźniejszych zawodniczek na twardych kortach.

     

    Historia ich pojedynków tylko dodaje smaku nadchodzącemu starciu. W dziewięciu meczach Świątek prowadzi minimalnie 5:4, a w samym 2025 roku pokonała Rybakinę już trzy razy. Żadne z tych zwycięstw nie przyszło jednak łatwo. W pamiętnym meczu na Roland Garros Polka przegrała pierwszego seta 1:6 i przegrywała już 0:2 w drugim. Wydawało się, że jej paryska przygoda jest skończona. A jednak coś się zmieniło. Od trzeciego gema zaczęła odrabiać straty, zmuszając Rybakinę do błędów, a ta coraz częściej okazywała frustrację. Ostatecznie, po dwóch i pół godzinie morderczej walki, Świątek wyszarpała zwycięstwo 1:6, 6:3, 7:5.

     

    Teraz, gdy obie tenisistki znów staną naprzeciw siebie, pozostaje pytanie: czy Świątek powtórzy paryski scenariusz i odwróci losy meczu, czy może tym razem to Rybakina przełamie serię Polki? Jedno jest pewne — półfinał w Cincinnati (17 sierpnia) zapowiada się na prawdziwy tenisowy hit.

  • To dlatego Iga Świątek pokonała Rybakinę. Wymowna reakcja Fissette’a

    To dlatego Iga Świątek pokonała Rybakinę. Wymowna reakcja Fissette’a

    Iga Świątek zameldowała się w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati! Polka w świetnym stylu pokonała Jelenę Rybakinę 7:5, 6:3 i znów udowodniła, że potrafi odnaleźć się w trudnych momentach. Tym razem kluczowa okazała się podpowiedź z trybun od jej trenera Wima Fissette’a, co podkreślali również komentatorzy Canal+ Sport.

    Mecz na najwyższym poziomie

    Półfinał Świątek – Rybakina od pierwszych piłek spełniał oczekiwania kibiców. Obie tenisistki serwowały znakomicie i długo nie dopuszczały do break pointów. Do stanu 3:3 żadna z nich nie pozwoliła rywalce na choćby cień przewagi przy własnym podaniu. – To sześć gemów na absolutnie światowym poziomie – komentował Dawid Celt w Canal+ Sport.

    Pierwsze problemy pojawiły się jednak po stronie Świątek. Rybakina zaczęła coraz lepiej returnować, atakować już od początku wymian i w końcu przełamała Polkę. Liderka rankingu przegrywała 3:5, a sytuacja stawała się coraz trudniejsza.

    Decydująca wskazówka Fissette’a

    W tym momencie na wagę złota okazała się rada z trybun. – Pozycja różna przy serwisie – krzyknął Wim Fissette. Komentatorzy natychmiast podchwycili problem, wskazując, że Iga stoi zbyt głęboko i brakuje jej ruchu do przodu. Sama zawodniczka po jednym z punktów przyznała: „Jestem za daleko”.

    Korekta ustawienia zadziałała błyskawicznie. Świątek zaczęła wchodzić głębiej w kort, przejmowała inicjatywę i zmuszała rywalkę do biegania. Efekt? Fenomenalna końcówka seta – od stanu 3:5 do 7:5, z bilansem punktów 12:3 na korzyść Polki. Rybakina, która chwilę wcześniej serwowała na zwycięstwo w partii, całkowicie się pogubiła.

    Świątek nie zwolniła tempa

    W drugim secie obraz gry był już wyraźnie korzystniejszy dla Świątek. Polka szybko odskoczyła na 4:1, grała pewnie i skutecznie broniła się nawet w najtrudniejszych momentach – przy stanie 4:2 obroniła dwa break pointy, pokazując świetną defensywę. Rybakina próbowała reagować, jej trener Stefano Vukov starał się ją mobilizować, ale nie przynosiło to efektu. Świątek była w pełni kontrolowała sytuację i zakończyła mecz wynikiem 7:5, 6:3.

    Awans w wielkim stylu

    To zwycięstwo to dowód, że liderka światowego rankingu potrafi nie tylko walczyć o każdy punkt, ale też błyskawicznie dostosować się do sytuacji i wprowadzać poprawki w swojej grze. Właśnie to – zdaniem ekspertów – przesądziło o jej awansie.

    W finale w Cincinnati Iga Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Jasmine Paolini – Weronika Kudiermietowa. Decydujący pojedynek rozpocznie się o północy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego. Transmisja w Canal+ Sport, relacja na Sport.pl.

  • Świątek przegrywała już 3:5. Cały świat zobaczył, co zrobiła Rybakina

    Świątek przegrywała już 3:5. Cały świat zobaczył, co zrobiła Rybakina

    Iga Świątek w półfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati przeszła przez poważny test i wyszła z niego zwycięsko. Polka przegrywała w pierwszym secie już 3:5, a po kolejnych potężnych uderzeniach Jeleny Rybakiny nieraz bezradnie rozkładała ręce. Jednak w kluczowym momencie odnalazła właściwy rytm, wykorzystała słabsze chwile rywalki i odwróciła losy spotkania. Ostatecznie wygrała 7:5, 6:3 i po raz pierwszy w karierze awansowała do finału tej prestiżowej imprezy.

    Na początku półfinału uwagę komentatorów przykuwał znakomity serwis Rybakiny – Kazaszka raz po raz posyłała piłki z prędkością i precyzją, która robiła ogromne wrażenie. Jednak kiedy Świątek zaczęła coraz skuteczniej odpowiadać, gra wicemistrzyni Wimbledonu 2022 nagle się posypała. Właśnie wtedy Polka przejęła inicjatywę i zdołała przechylić szalę pierwszego seta na swoją korzyść.

    Choć oficjalnie był to pojedynek trzeciej i dziesiątej tenisistki rankingu WTA, atmosfera wokół meczu wskazywała, że mamy do czynienia z prawdziwym tenisowym hitem. Wielu kibiców liczyło na starcie Świątek z Aryną Sabalenką, ale Białorusinka została wcześniej pewnie wyeliminowana przez Rybakinę. Świątek z kolei do półfinału dochodziła bez większych problemów, wygrywając wcześniejsze mecze w stosunkowo komfortowych warunkach.

    Pierwszy set półfinału miał jednak zupełnie inny przebieg. Obie tenisistki niemal bezbłędnie serwowały – skuteczność pierwszego podania sięgała 90 procent. Świątek popełniała wprawdzie więcej podwójnych błędów, bo rywalka agresywnie atakowała jej drugie podanie, ale w decydującej fazie partii to Rybakina zaczęła tracić rytm. Polka wygrała cztery gemy z rzędu, doprowadzając do sensacyjnego odwrócenia wyniku i triumfu 7:5.

    W drugim secie uwidoczniło się zmęczenie Rybakiny, która w drodze do półfinału spędziła na korcie ponad osiem godzin – niemal dwa razy więcej niż Świątek. Polka dominowała i mogła zakończyć mecz jeszcze szybciej, ale przy stanie 5:2 nie wykorzystała dwóch piłek meczowych. Dopiero w kolejnym gemie postawiła kropkę nad „i”.

    Niedzielne starcie było już piątym pojedynkiem Świątek i Rybakiny w tym sezonie. Dwa lata temu to Kazaszka miała nad Polką przewagę w bezpośrednich starciach, ale teraz sytuacja się odwróciła – Świątek wygrała wszystkie cztery spotkania w 2024 roku i prowadzi w całej rywalizacji 6:4. Dodatkowo zablokowała rywalce szansę na 24. zwycięstwo w karierze nad tenisistką z czołowej dziesiątki rankingu.

    Awans do finału w Cincinnati to dla Świątek przełamanie – wcześniej dwukrotnie kończyła udział w tym turnieju na półfinale. Teraz, po raz pierwszy od 15 miesięcy, powalczy o tytuł w turnieju rangi WTA 1000. W poniedziałek jej przeciwniczką będzie zwyciężczyni starcia Jasmine Paolini – Wieronika Kudiermietowa.

  • To ona zdobędzie więcej tytułów Wielkiego Szlema. Legenda wydała werdykt

    To ona zdobędzie więcej tytułów Wielkiego Szlema. Legenda wydała werdykt

    Aryna Sabalenka, Coco Gauff czy może Iga Świątek? Która z nich zapisze na swoim koncie najwięcej wielkoszlemowych triumfów? Na razie zdecydowaną liderką w tym zestawieniu jest Polka, ale pytanie brzmi, czy utrzyma przewagę także w dłuższej perspektywie. Wątpliwości w tej kwestii nie miała Lindsay Davenport, która wprost wskazała swoją faworytkę i uzasadniła wybór. Co ciekawe, nie jest w tym osamotniona.

    Latem 2025 roku Iga Świątek przełamała barierę kortów trawiastych i sięgnęła po zwycięstwo w Wimbledonie. W finale nie dała najmniejszych szans Amandzie Anisimovej, wygrywając w imponującym stylu 6:0, 6:0. Był to nie tylko jej pierwszy triumf w Londynie, lecz także szósty tytuł wielkoszlemowy w karierze i pierwszy od ponad roku. Dzięki temu umocniła swoją pozycję jako najbardziej utytułowana zawodniczka spośród obecnego TOP 3 rankingu WTA. Pytanie jednak brzmi: czy pozostanie na czele tego wyścigu już na zawsze?

    Davenport nie ma wątpliwości: Świątek zdominuje erę
    W rozmowie z Tennis Channel Live była mistrzyni wielkoszlemowa, Lindsay Davenport, jasno wskazała, kto według niej zakończy karierę z największą liczbą tytułów. – Stawiam na Igę – powiedziała bez wahania, a następnie szczegółowo uzasadniła swój wybór.

    – Kontynuuje dokładnie to, co powinna robić w tym momencie swojej kariery. Jej podejście jest pełne zaangażowania – wszystko, czego chce, to grać i odnosić sukcesy. Jest temu całkowicie oddana. Ma wszystkie niezbędne cechy i moim zdaniem w najbliższym czasie nie grozi jej wypalenie. Dlatego sądzę, że zakończy karierę z dwucyfrową liczbą tytułów wielkoszlemowych – prognozowała Davenport, cytowana przez tennisuptodate.com.

    Podobne zdanie wyraziła także Coco Vandeweghe. Była amerykańska tenisistka nie tylko zgodziła się z Davenport, ale również wskazała konkretną liczbę trofeów, które Świątek może zdobyć. – Ja również uważam, że Iga zakończy karierę z dwucyfrowym wynikiem. Jeśli miałabym wskazać dokładniej, postawiłabym na dwanaście – oceniła.

    Nie oznacza to jednak, że Sabalenka czy Gauff zostały całkowicie skreślone. Obie mają już na swoim koncie wielkoszlemowe sukcesy – Białorusinka trzy, a Amerykanka dwa – jednak to Świątek, zdaniem ekspertek, ma największe szanse na wypracowanie trwałej przewagi.

    Cincinnati i US Open – kolejne wyzwania
    Już w najbliższych tygodniach czołowa trójka światowego rankingu znów powalczy o najcenniejsze trofea. 24 sierpnia startuje główna drabinka US Open. Każda z nich wie, jak smakuje triumf w Nowym Jorku: Świątek wygrała tu w 2022 roku, Gauff rok później, a Sabalenka broni tytułu wywalczonego w 2024.

    Na razie jednak oczy kibiców skierowane są na Cincinnati. To właśnie tam Iga Świątek, jako jedyna z TOP 3, wciąż pozostaje w grze o zwycięstwo w turnieju WTA 1000. W półfinale zmierzy się z groźną Jeleną Rybakiną. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 19:00 czasu polskiego. Relację na żywo będzie można śledzić na stronie głównej Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

  • Mecz Igi Świątek już “rozstrzygnięty”. Poszło w świat

    Mecz Igi Świątek już “rozstrzygnięty”. Poszło w świat

    Iga Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną w półfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Stawką pojedynku będzie nie tylko awans do finału prestiżowej imprezy, ale również szansa Polki na powrót na drugie miejsce w rankingu WTA. Aby tego dokonać, 24-latka musi zwyciężyć w całych rozgrywkach.

    Świątek kontra Rybakina – pojedynek o wielką stawkę

    Droga do półfinału nie była łatwa, ale Świątek w imponującym stylu poradziła sobie z kolejnymi rywalkami. Teraz czeka ją starcie z Rybakiną, która wcześniej wyeliminowała Arynę Sabalenkę. Spotkanie zapowiada się niezwykle emocjonująco, bo obie tenisistki należą do absolutnej czołówki światowego touru.

    W tym sezonie Polka i Kazaszka grały już ze sobą trzykrotnie – w United Cup, w Dausze oraz podczas Roland Garros. Za każdym razem górą była Świątek, która w tych starciach straciła jedynie jednego seta. Mimo tego eksperci nie są zgodni, kto wyjdzie zwycięsko z półfinału w Cincinnati.

    Opinie ekspertów – dwa różne spojrzenia

    Według portalu tennis.com spotkanie przypomina „rzut monetą”, jednak nawierzchnia w Cincinnati może sprzyjać Rybakinie. „Szybsze, twarde korty bardziej odpowiadają jej stylowi gry. Pokonała już Świątek czterokrotnie, w tym dwukrotnie na mączce, którą Polka szczególnie lubi. To daje jej pewność siebie, by znów powalczyć o zwycięstwo” – ocenia serwis, wskazując Kazaszkę jako faworytkę meczu.

    Z kolei sportskeeda.com widzi przewagę po stronie Polki. Eksperci zwracają uwagę na statystyki serwisowe obu zawodniczek – Rybakina jest bardzo skuteczna przy pierwszym podaniu, ale Świątek w ostatnich tygodniach lepiej radziła sobie pod presją i udowodniła, że potrafi wygrywać nawet w trudnych momentach. „Polka ma przewagę mentalną i powinna rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. Typ: Świątek wygra w trzech setach” – czytamy w analizie.

    Kiedy mecz Świątek – Rybakina?

    Organizatorzy ogłosili, że półfinał Świątek – Rybakina rozpocznie się w sobotę o godzinie 19:00 czasu polskiego. Relacja na żywo dostępna będzie na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE. Drugi półfinał, w którym zmierzą się Jasmine Paolini i Wieronika Kudiermietowa, zaplanowano nie wcześniej niż na 21:00.

    Czy Iga Świątek utrzyma zwycięską passę i awansuje do finału w Cincinnati? A może to Jelena Rybakina wykorzysta atut szybszych kortów i spróbuje przełamać serię porażek z Polką? Odpowiedź poznamy już w sobotni wieczór.

  • Świątek przegrywała z Rybakiną 1:6, 0:2. Niesamowite, co zrobiła Polka

    Świątek przegrywała z Rybakiną 1:6, 0:2. Niesamowite, co zrobiła Polka

    Iga Świątek znalazła się na skraju porażki w 1/8 finału Roland Garros. Przegrywała już 1:6, 0:2 z Jeleną Rybakiną, która grała jak w transie, dominując na korcie. Jednak mecz, który zaczął się od jednostronnej dominacji Kazaszki, przerodził się w prawdziwy tenisowy thriller. Po 2,5 godzinach heroicznej walki to Polka uniosła ręce w geście zwycięstwa. W decydującym secie doszło nawet do sytuacji, w której obie tenisistki chciały zejść z kortu, ale arbiter nakazał im kontynuowanie gry. Już w niedzielę los ponownie zetknie je ze sobą – tym razem w półfinale turnieju w Cincinnati.

    Portal WTA podsumował tamten paryski bój słowami: „To, co zaczęło się chaotycznie, przerodziło się w królewską bitwę”. Spotkanie Świątek z Rybakiną zakończyło się wynikiem 1:6, 6:3, 7:5. Obie zawodniczki momentami błyszczały tenisowym kunsztem, ale też popełniały zaskakujące błędy. Kibice mogą tylko liczyć, że półfinał w USA dostarczy równie wielkich emocji.

    Rybakina – jedyna pogromczyni Świątek na mączce

    Do 5 czerwca 2024 r. Rybakina była jedyną tenisistką w tourze, która pokonała Świątek więcej niż raz na kortach ziemnych. Dopiero później dołączyła do niej Aryna Sabalenka. Kazaszka wygrała też dwa wcześniejsze mecze z Polką właśnie na ulubionej dla niej nawierzchni, co czyniło ją wyjątkowo wymagającą rywalką. Dodatkowym kontekstem był kryzys formy Świątek, z którego dopiero wychodziła. Starcie z mistrzynią Wimbledonu z 2022 r. traktowano więc jako swoisty test – sprawdzian, czy Polka wróciła na swój najwyższy poziom.

    Pierwsze dziewięć gemów nie zwiastowało happy endu. Rybakina grała koncertowo – uderzała potężnie, regularnie trafiała w linie, nie pozostawiając Świątek miejsca na oddech. Prowadziła 6:1, 2:0, a dwa punkty dzieliły ją od perfekcyjnego otwarcia spotkania. – „W pierwszym secie czułam się, jakbym grała z Jannikiem Sinnerem” – mówiła później Polka, która w tamtym fragmencie popełniła aż 27 niewymuszonych błędów.

    Kluczowy przełom

    Przełom nastąpił w drugim secie. Przy stanie 2:1 dla Rybakiny ta miała szansę na łatwy punkt przy siatce, ale zepsuła prosty wolej. Zaskoczenie malowało się na jej twarzy, a chwilę później Świątek obroniła trzy piłki na przełamanie w gemie trwającym ponad dziesięć minut. Choć sama popełniała podwójne błędy serwisowe, to przetrwała kryzys i odzyskała rytm. Następnego gema wygrała do zera, a jej sztab – z Darią Abramowicz i Maciejem Ryszczukiem – poderwał się z miejsc, nagradzając ją brawami. Polka poszła za ciosem i doprowadziła do remisu w meczu.

    Trzeci set – walka nerwów

    Decydująca odsłona była pasjonującą wojną nerwów. Świątek nie ustrzegła się błędów – m.in. posłała piłkę w siatkę przy prostym zagraniu i wyładowała frustrację na rakiecie. Rybakina miała kilka okazji na przełamanie, ale Polka broniła się z charakterystycznym okrzykiem „Jazda!”. Kazaszka jednak dopięła swego i odskoczyła na 5:4. Wtedy Świątek pokazała, dlaczego jest mistrzynią – wygrała trzy kolejne gemy i 12 z ostatnich 15 punktów, zamykając mecz wynikiem 7:5.

    Nie obyło się bez kontrowersji. Przy stanie 40:30 w dziewiątym gemie liniowy wywołał aut po serwisie Rybakiny, co oznaczałoby jej podwójny błąd i zakończenie gema. Obie zawodniczki ruszyły w stronę ławek, ale sędzia główny Kader Nouni zmienił decyzję i nakazał dalszą grę. Sytuacja mogła wytrącić Świątek z równowagi, ale Polka zachowała spokój i dokończyła dzieła.

    Po ostatniej piłce eksplodowała radością, uderzając pięścią w klatkę piersiową w kierunku swojego boksu. – „To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. Potrzebowałam poczuć, że mogę odwrócić losy meczu nawet wtedy, gdy nic nie idzie po mojej myśli. Nie zawsze da się mieć pełną kontrolę, ale ważne, by walczyć i znajdować rozwiązania” – mówiła po triumfie, który był jej 25. wygraną z rzędu w Roland Garros.

    Opinie ekspertów

    Lech Sidor krytykował Świątek za ryzykowne serwisy w trudnych momentach, podkreślając, że czasem warto zagrać spokojniej i bezpieczniej. Z kolei Wojciech Fibak zwrócił uwagę, że niewiele zawodniczek potrafi tak mocno zagrozić Polce w trzecim secie. Jego zdaniem kluczowy był fatalny błąd Rybakiny przy łatwej piłce w drugim secie – sytuacja, która odbiła się na jej psychice.

    Dzięki temu zwycięstwu Świątek objęła prowadzenie w bezpośrednich starciach z Rybakiną. Bilans wynosi obecnie 5:4 na jej korzyść – po raz pierwszy od czterech lat. Półfinał w Cincinnati może więc być momentem, w którym Polka zyska nad jedną ze swoich największych rywalek przewagę dwóch wygranych.

  • Wielki wyczyn Świątek! Ona jest niesamowita

    Wielki wyczyn Świątek! Ona jest niesamowita

    Iga Świątek nie zwalnia tempa. W piątek pewnie pokonała Annę Kalinską 6:3, 6:4 i zameldowała się w półfinale prestiżowego turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polka imponuje formą, a jej występ ponownie został doceniony nie tylko przez kibiców, ale także przez ekspertów i statystyków. Serwis OptaAce podkreślił, że 24-latka znów zapisała się na kartach historii, a jej osiągnięcia zestawiono z dokonaniami samej Marii Szarapowej.

    Droga Świątek do półfinału była bardzo przekonująca. Najpierw odprawiła Anastazję Potapową, następnie – dzięki wycofaniu się kontuzjowanej Marty Kostjuk – zyskała dodatkowe dni odpoczynku. Po przerwie wróciła na kort w świetnym stylu i gładko wygrała z Soraną Cirsteą. Podobnie wyglądało spotkanie z Anną Kalinską, które Polka kontrolowała praktycznie od początku do końca. – Cieszę się, że od startu byłam aktywna i utrzymywałam intensywność, aby stale wywierać presję. To nie był łatwy mecz, ale cieszę się z solidnej gry – podkreśliła po meczu liderka polskiego tenisa.

    Statystyki jasno pokazują wyjątkowość tego sukcesu. Wygrywając z Kalinską, Świątek po raz trzeci z rzędu awansowała do półfinału turnieju w Cincinnati – i tym samym została najmłodszą zawodniczką, która tego dokonała. To jednak nie jedyne wyróżnienie. Polka jest również trzecią najmłodszą tenisistką w historii, która ma na koncie już 21 półfinałów w zawodach rangi WTA 1000. Szybciej dokonały tego tylko dwie legendy – Martina Hingis i Maria Szarapowa. „Jakość” – skomentował krótko OptaAce.

    Również eksperci zwracali uwagę na przewagę Polki w meczu z Kalinską. Agnieszka Niedziałek zauważyła, że Rosjanka miała ogromne problemy z tempem narzucanym przez trzecią rakietę świata. Podobnie oceniała spotkanie Joanna Sakowicz-Kostecka na antenie Canal+, wielokrotnie podkreślając, że Kalinska była „spóźniona” w wymianach i nie nadążała za ofensywną grą Świątek.

    Przed Polką teraz kolejne duże wyzwanie – półfinał z Jeleną Rybakiną. Historia ostatnich bezpośrednich starć działa jednak na korzyść Świątek. Polka wygrała cztery kolejne mecze z Kazaszką, a jedyną porażkę w ostatnich miesiącach poniosła w kwietniu w Stuttgarcie. – Iga to świetna zawodniczka, więc czeka mnie wymagający pojedynek. Postaram się skupić na sobie i dobrze przygotować, by pokazać najlepszy tenis – mówiła Rybakina.

    Świątek natomiast, idąc śladem tenisowych legend, potwierdza, że jej miejsce w światowej czołówce nie jest przypadkiem. W Cincinnati walczy nie tylko o finał, ale też o kolejny rozdział w swojej bogatej karierze.

  • Niemoc Świątek. Było 1:6, później zwrot akcji. Rybakina sprawiła kłopoty

    Niemoc Świątek. Było 1:6, później zwrot akcji. Rybakina sprawiła kłopoty

    Iga Świątek stanie przed szansą awansu do swojego pierwszego finału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W półfinale na jej drodze stanie Jelena Rybakina – rywalka, która w przeszłości wielokrotnie potrafiła sprawić jej sporo problemów. Dość wspomnieć ich ostatnie spotkanie podczas Roland Garros 2025, gdzie tenisistka z Kazachstanu rozpoczęła mecz od wygrania pierwszego seta aż 6:1.

    Polka prezentuje w Cincinnati znakomitą formę. Na drodze do półfinału pokonała kolejno Anastazję Potapową, Soranę Cirsteę oraz Annę Kalinską. Tym samym już trzeci rok z rzędu znalazła się w najlepszej czwórce turnieju w stanie Ohio, zostając najmłodszą zawodniczką ery open, której udało się stworzyć taką serię w tej imprezie.

    Początkowo wydawało się, że rywalką Świątek w walce o finał będzie Aryna Sabalenka. Jednak liderka światowego rankingu sensacyjnie przegrała z Jeleną Rybakiną 1:6, 4:6, i to w zaledwie 75 minut. Tym samym losy drabinki sprawiły, że o finał powalczą Świątek i Rybakina.

    Dotychczas obie tenisistki grały ze sobą dziewięć razy. Bilans jest nieznacznie korzystny dla Polki, która triumfowała w pięciu spotkaniach, w tym trzykrotnie w bieżącym sezonie. Ostatnie starcie obu pań miało miejsce na paryskich kortach Roland Garros. W 4. rundzie Świątek rozpoczęła słabo – przegrała pierwszego seta 1:6 i w kolejnym szybko przegrywała 0:2. Dopiero wtedy odnalazła właściwy rytm gry. Kazaszka zaczęła tracić koncentrację i wyraźnie się denerwować, co ułatwiło Idze odrobienie strat. Polka zwyciężyła ostatecznie 1:6, 6:3, 7:5 po blisko dwóch i pół godzinie niezwykle emocjonującego widowiska.

    Czy tym razem również będziemy świadkami tak dramatycznego pojedynku? Przekonamy się już w niedzielę, 17 sierpnia, kiedy rozegrane zostaną półfinały turnieju WTA 1000 w Cincinnati.