• Grały prawie trzy godziny! Znamy rywalkę Świątek w 1/8 finału w Cincinnati

    Grały prawie trzy godziny! Znamy rywalkę Świątek w 1/8 finału w Cincinnati

    Iga Świątek nie musiała nawet wychodzić na kort, aby zapewnić sobie awans do 1/8 finału turnieju Cincinnati Open. Wszystko za sprawą kontuzji Marty Kostiuk, która wycofała się z rywalizacji. W poniedziałek poznaliśmy jednak nazwisko kolejnej przeciwniczki liderki światowego rankingu – będzie nią tenisistka, która w ostatnich dniach wyeliminowała już jedną reprezentantkę Polski, a w 3. rundzie stoczyła wyjątkowo wyczerpujący pojedynek.

    Dotychczas droga Świątek w Cincinnati przebiegała niezwykle spokojnie. W pierwszej rundzie – jak przystało na rozstawioną zawodniczkę – miała wolny los. W drugiej potrzebowała zaledwie nieco ponad godziny, by pewnie pokonać Anastazję Potapową. Trzeci mecz miał być starciem z Martą Kostiuk, jednak Ukrainka doznała urazu prawego nadgarstka i oddała spotkanie walkowerem. W efekcie Polka mogła w poniedziałek jedynie z trybun śledzić poczynania potencjalnych rywalek.

    Cirstea lepsza w maratonie z Yuan

    Świątek szczególnie interesował pojedynek Sorany Cirstei z Yue Yuan. To właśnie z tej pary miała wyłonić się jej przeciwniczka w 4. rundzie. Obie zawodniczki plasują się poza czołową setką rankingu WTA (Rumunka jest 138., a Chinka 98.), ale w Cincinnati prezentowały świetną formę, eliminując wyżej notowane rywalki. Cirstea wygrała z Donną Vekić i Magdaleną Fręch, natomiast Yuan pokonała Cristinę Bucsa i utalentowaną Dianę Sznajder.

    Spotkanie od pierwszych piłek było niezwykle wyrównane. Żadna z tenisistek nie potrafiła wypracować sobie przewagi przy serwisie rywalki, a pierwszy breakpoint pojawił się dopiero przy stanie 5:4 dla Cirstei. Ostatecznie o losach seta zadecydował tie-break, w którym Yuan była znacznie skuteczniejsza, triumfując 7:2.

    W drugim secie gra nabrała tempa i obfitowała w zwroty akcji. Yuan prowadziła 2:0, później 4:2, ale w kluczowych momentach gubiła koncentrację i popełniała proste błędy – w tym podwójny błąd serwisowy przy stanie 4:4. Rumunka skrzętnie to wykorzystała, odwracając losy partii i doprowadzając do decydującego seta.

    W trzeciej odsłonie Cirstea złapała wiatr w żagle. Jej serwis zaczął przynosić coraz więcej punktów, a kolejne gemy wygrywała pewniej. Przy stanie 5:2 wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty, ale Yuan zdołała jeszcze przełamać rywalkę i wygrać własne podanie. Na więcej jednak nie było jej stać – po dwóch godzinach i 48 minutach Rumunka przypieczętowała zwycięstwo 6:7(2), 6:4, 6:4.

    Świątek kontra Cirstea – historia jednostronna

    W 1/8 finału Sorana Cirstea zmierzy się z Igą Świątek. Będzie to dla niej wyjątkowo trudne wyzwanie – w dotychczasowych czterech meczach z liderką rankingu ani razu nie zdołała odnieść zwycięstwa. Pojedynek zaplanowano na środę.

    Sorana Cirstea – Yue Yuan 6:7(2), 6:4, 6:4

  • Tak kibice Lechii zareagowali na obecność Nawrockiego. Wymowny transparent

    Tak kibice Lechii zareagowali na obecność Nawrockiego. Wymowny transparent

    Karol Nawrocki, po raz pierwszy od zaprzysiężenia na urząd prezydenta RP, zasiadł na trybunach piłkarskiego stadionu. Nowa głowa państwa wybrała się w poniedziałek na mecz 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy, aby na własne oczy zobaczyć, jak poradzi sobie jego ukochana drużyna – Lechia Gdańsk – w starciu z Motorem Lublin.

    1 czerwca tego roku Karol Nawrocki, kandydat popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, wygrał drugą turę wyborów prezydenckich, pokonując reprezentanta Koalicji Obywatelskiej, Rafała Trzaskowskiego. Urząd objął oficjalnie 6 sierpnia, tuż po zaprzysiężeniu. Od lat znany jest jako pasjonat sportu, a szczególną sympatią darzy piłkę nożną. Właśnie dlatego kilka dni po objęciu funkcji postanowił pojawić się na stadionie w Gdańsku, by kibicować Lechii w meczu z Motorem Lublin.

    Podczas spotkania prezydent został ciepło powitany przez fanów. Na trybunach pojawił się transparent z napisem: “Byłeś, jesteś, będziesz zawsze kibicem Lechii”, wyraźnie nawiązujący do osoby Karola Nawrockiego. Zdjęcia z tego momentu szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych. Dziennikarz Tomasz Galiński z WP Sportowe Fakty skomentował wprost: “Prezydent jest raczej lubiany w Gdańsku”.

    Lechia Gdańsk w tym sezonie zmaga się jednak z poważnymi problemami. Na starcie rozgrywek klub otrzymał karę pięciu ujemnych punktów, co spowodowało, że przed poniedziałkowym meczem zajmował ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem minus czterech oczek.

    Początek sezonu nie był udany – gdańszczanie przegrali na inaugurację z Górnikiem Zabrze 1:2, a w drugiej kolejce, mimo prowadzenia 2:0, ulegli mistrzowi Polski, Lechowi Poznań, w widowiskowym meczu 3:4. Jedyny punkt udało się zdobyć po remisie 2:2 z Cracovią.

    Nie wiadomo jeszcze, czy Karol Nawrocki będzie regularnym gościem na domowych meczach Lechii. Najbliższy taki pojedynek zapowiada się jednak wyjątkowo – 24 sierpnia w Gdańsku odbędą się prestiżowe derby Trójmiasta z Arką Gdynia, które zawsze budzą ogromne emocje wśród kibiców.

  • Zaskakujące wieści z Cincinnati. Mecz Igi Świątek odwołany. Pilna wiadomość dla Polki

    Zaskakujące wieści z Cincinnati. Mecz Igi Świątek odwołany. Pilna wiadomość dla Polki

    Po sobotnim zwycięstwie nad Rosjanką Anastazją Potapową wydawało się, że w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati Iga Świątek zmierzy się z Martą Kostiuk. Do tego starcia jednak nie dojdzie – Ukrainka wycofała się z rywalizacji z powodu nawrotu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Polka automatycznie awansowała do czwartej rundy i pozostaje jej cierpliwie czekać na wyłonienie kolejnej przeciwniczki.

    Cincinnati to ostatni sprawdzian przed wielkoszlemowym US Open. Rozstawiona z numerem 3 Świątek rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, w której pokonała Potapową 6:1, 6:4, choć w drugim secie musiała stawić czoła kilku trudniejszym momentom. – Chciałam grać solidnie i intensywnie. W kluczowych fragmentach udawało mi się podnosić poziom i zamknąć mecz – podkreśliła po spotkaniu.

    Tymczasem Kostiuk w swojej drugiej rundzie rozbiła Niemkę Tatjanę Marię 6:0, 6:1 w zaledwie 51 minut. Wydawało się, że będąca w dobrej formie 23-latka może postawić Idze trudne warunki. Jednak problemy z nadgarstkiem, które pojawiły się już podczas turnieju w Montrealu, zmusiły ją do rezygnacji z gry. W Kanadzie Ukrainka dotarła do ćwierćfinału, ale w meczu z Jeleną Rybakiną musiała skreczować w drugim secie, schodząc z kortu ze łzami w oczach.

    – Uraz nadgarstka z Montrealu był dla mnie wyzwaniem w ostatnich dniach. Dałam z siebie wszystko, by być gotową na Cincinnati. Dzięki pomocy mojego sztabu mogłam dokończyć wczorajszy mecz. Chciałam rywalizować mimo bólu, ale muszę słuchać swojego ciała. Teraz skupię się na leczeniu i wzmocnieniu organizmu, by wrócić gotowa na kort. Do zobaczenia w Nowym Jorku – napisała w mediach społecznościowych Kostiuk, sugerując, że powinna być zdolna do gry w US Open.

    Walkower na korzyść Świątek daje jej czas na regenerację i trening przed czwartą rundą. O awans do ćwierćfinału Polka zagra ze zwyciężczynią pojedynku Sorana Cirstea – Yuan Yue. Rumunka w drugiej rundzie wyeliminowała Magdalenę Fręch po trzysetowym boju 7:6(4), 2:6, 6:4.

  • Kaczyńskiemu puściły nerwy na miesięcznicy smoleńskiej. “Te śmiecie, które tu stoją”

    Kaczyńskiemu puściły nerwy na miesięcznicy smoleńskiej. “Te śmiecie, które tu stoją”

    Jarosław Kaczyński ponownie wywołał kontrowersje swoimi wypowiedziami. W niedzielę, 10 sierpnia, podczas miesięcznicy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie prezes PiS odniósł się do grupy protestujących, którzy zagłuszali jego przemówienie okrzykami „kłamca” przez megafon.

    – Tutaj stoją ludzie, którymi powinny zająć się służby specjalne, ale mamy obecnie taki rząd i takie służby, które nie wykonują swoich obowiązków. To jednak wkrótce się zmieni – przyjdzie czas, że trafią tam, gdzie ich miejsce, czyli do więzień, a władza w Polsce zacznie realizować polskie interesy. I te śmiecie, które tu stoją – nie mam na myśli naszych zwolenników – boją się tego tak samo, jak ci, którzy dziś siedzą w rządowych gabinetach. Mówią o nich wszyscy w Polsce jednym słowem: KPO – koryto Platformy Obywatelskiej. Taka jest prawda o tych rządach i z tym trzeba skończyć – stwierdził Kaczyński.

    Była to już druga w ostatnich dniach ostra wypowiedź prezesa PiS. W środę, 6 sierpnia, w Sejmie nazwał dziennikarza TVN24 Radomira Wita „chamem”. Sytuacja miała miejsce po pytaniu o zapowiedź nowego prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą zmian w wymiarze sprawiedliwości. Obecni posłowie PiS zareagowali śmiechem, a posłanka Joanna Lichocka wtrąciła uwagę o rzekomo wysokich zarobkach reportera. Dziennikarz odpowiedział, aby „nie mierzyła innych swoją miarą”, nawiązując do jej majątku i dawnych zarobków w mediach publicznych. Kaczyński skomentował wtedy: „Niech pan się wobec kobiet inaczej zachowuje”, a gdy reporter próbował zadać kolejne pytanie, uciął rozmowę słowami: „Z chamami nie rozmawiam. Pan jest chamem” – po czym odszedł.

    Tego samego dnia europoseł KO Krzysztof Brejza złożył do sejmowej komisji etyki wniosek o ukaranie Kaczyńskiego. W uzasadnieniu napisał, że takie słowa są „skrajnie nieakceptowalne w przestrzeni publicznej” i nie przystoją parlamentarzyście. Jego zdaniem obraźliwe określenie wobec dziennikarza narusza zasady etyki poselskiej oraz konstytucyjną wolność słowa i prasy.

    Więcej o tej sprawie można przeczytać w artykule „Szokujące słowa Kaczyńskiego w Sejmie. Będzie kara. ‘Stwarza atmosferę zastraszania’”.

  • Ależ “triumf” Świątek! Polka się nie zatrzymuje, wynik mówi wszystko

    Ależ “triumf” Świątek! Polka się nie zatrzymuje, wynik mówi wszystko

    Iga Świątek wróciła na zwycięską ścieżkę, prezentując formę, która 12 lipca przyniosła jej upragniony triumf na Wimbledonie. Jak się jednak okazuje, miniony miesiąc przyniósł jej sukces nie tylko na korcie. Według danych firmy Sotrender, Polka wyprzedziła w jednej z kategorii nawet rodaków związanych z FC Barceloną – Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego – a przy okazji przyczyniła się do spektakularnej akcji marketingowej jednej z polskich marek.

    Lipiec był dla liderki światowego rankingu wyjątkowo udany. Po roku przerwy w zdobywaniu tytułów znów stanęła na najwyższym stopniu podium, i to na nawierzchni, która dotychczas nie była jej sprzymierzeńcem. W londyńskim Wimbledonie Świątek zdominowała rywalizację, w finale nie oddając Amandzie Anisimovej ani jednego gema. Co więcej, w całym turnieju straciła zaledwie jednego seta, imponując formą i pewnością siebie.

    Okazuje się jednak, że sukcesy Igi nie ograniczyły się do kortów. Z raportu Sotrendera wynika, że jej profil na Instagramie był w lipcu najszybciej rosnącym kontem w Polsce – liczba obserwujących zwiększyła się aż o 368 tysięcy. Drugi w zestawieniu Lewandowski zdobył 269 tys. nowych fanów, a trzeci Szczęsny – 251 tys. Tak imponujący wzrost popularności Świątek to efekt nie tylko mistrzowskiego występu w Londynie, lecz także… kulinarnych upodobań tenisistki.

    Podczas turnieju Polka głośno promowała swój ulubiony polski specjał – makaron z truskawkami – co wywołało w mediach i internecie falę komentarzy. Zainteresowanie tematem postanowiła wykorzystać marka Lubella, wprowadzając makaron w kształcie paletek tenisowych i prosząc internautów o pomysły na jego nazwę. Efekt? Ponad 10 tysięcy polubień, 4 tysiące komentarzy i tytuł najbardziej angażującego posta lipca w kategorii „Jedzenie”. Dodatkowo profil firmy awansował aż o 249 pozycji w rankingu zaangażowania, zajmując wysokie, szóste miejsce.

    Po londyńskim sukcesie Świątek przeniosła swoją energię z sieci ponownie na korty. Wystąpiła w turnieju WTA 1000 w Montrealu, gdzie odpadła w 1/8 finału, ale zdobyła cenne doświadczenie przed US Open. Kolejnym sprawdzianem jest dla niej WTA 1000 w Cincinnati. W pierwszym meczu bez większych problemów pokonała Anastazję Potapową, a w trzeciej rundzie otrzymała wolny awans po wycofaniu się Marty Kostiuk. W 1/8 finału zmierzy się z Soraną Cirsteą lub Yue Yuan.

  • Miedwiediew odpowiedział Idze Świątek. “Kiedy to usłyszałem…”

    Miedwiediew odpowiedział Idze Świątek. “Kiedy to usłyszałem…”

    Iga Świątek i Daniił Miedwiediew od kilku lat łączy nie tylko rywalizacja na korcie, ale także wspólna rola ambasadorów marki Tecnifibre. Ich znajomość zaczęła się około 2021 roku, kiedy to Polka rozpoczęła współpracę z francuskim producentem rakiet tenisowych. Miedwiediew jest związany z tą firmą już od 2016 roku. Od tamtej pory oboje wielokrotnie pojawiali się wspólnie przy okazji turniejów, a nawet grali razem w padla z zawodowcami.

    Jednym z najbardziej pamiętnych epizodów w ich relacji była wypowiedź Świątek sprzed czterech lat. Podczas transmisji na żywo na Instagramie Iga stwierdziła, że sposób poruszania się Miedwiediewa po korcie przypomina jej… precla. Chodziło o to, że Rosjanin potrafi tak wygiąć ciało przy uderzeniach, jak charakterystycznie skręcone pieczywo. Wówczas sam zainteresowany przyznał, że nie miał pojęcia, czym jest precel. Kilka dni później opublikował na Instagramie zdjęcie z tym przysmakiem, a Iga skomentowała je słowami: „uczyniłeś mój dzień szczęśliwszym”.

    Do tego tematu wrócono podczas tegorocznego turnieju w Cincinnati, gdy oboje pojawili się w studiu Tennis Channel. – Tak, pamiętam tę sytuację. Było to całkiem zabawne i doskonale rozumiem, co Iga miała na myśli – mówił Miedwiediew z uśmiechem. – Zwłaszcza mój forhend bywa „jak precel”. Bekhend nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale forhend potrafi być dość nietypowy. Kiedy usłyszałem to porównanie po raz pierwszy, rozbawiło mnie – dodał.

    Choć w tej sprawie panowała pełna zgoda, bywały sytuacje, w których oboje mieli zupełnie odmienne zdania. Tak było choćby przy okazji niedawnej zmiany nawierzchni w Indian Wells po 25 latach. Świątek twierdziła, że nie zauważyła wielkiej różnicy i podkreślała, że w tourze regularnie gra się na różnych typach kortów, które potrafią zmieniać szybkość z roku na rok. Miedwiediew miał jednak inne odczucia: – To prawdopodobnie najwolniejszy kort, na jakim grałem w życiu. Moim zdaniem jest bardzo wolny, zawsze taki był w Indian Wells – ocenił.

    Podczas gdy Świątek udanie rozpoczęła występy w Cincinnati, pokonując 6:1, 6:4 Anastazję Potapową, a następnie awansując bez gry po wycofaniu się Marty Kostiuk, Miedwiediew szybko zakończył udział w turnieju. Rosjanin odpadł już w drugiej rundzie po porażce 7:6 (0), 4:6, 1:6 z Australijczykiem Adamem Waltonem. Teraz Polka czeka na rywalkę w czwartej rundzie – będzie nią zwyciężczyni meczu Sorana Cirstea – Yue Yuan.

    https://x.com/TennisChannel/status/1954247547150532874?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1954247547150532874%7Ctwgr%5E4c1f367061c2b84b5a93a60ea4d57c75ec7b09e1%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732168645miedwiediew-odpowiedzial-idze-swiatek-kiedy-to-uslyszalem.html

  • Kolejne punkty dla Igi Świątek. A nawet nie wyszła na kort. Oto nowy ranking

    Kolejne punkty dla Igi Świątek. A nawet nie wyszła na kort. Oto nowy ranking

    Kolejne punkty dla Igi Świątek. A nawet nie wyszła na kort. Oto nowy ranking

    Iga Świątek nie musiała nawet wychodzić na kort, aby awansować do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Polce pomogła Marta Kostiuk, która postanowiła wycofać się z tegorocznych zawodów. Tym samym nasza tenisistka zainkasowała kolejne bardzo ważne punkty w rankingu WTA. I znów zmniejszyła swoją stratę do drugiej w zestawieniu Coco Gauff. Zobacz, jak aktualnie wygląda czołówka światowego zestawienia!

     

    Raszynianka zgodnie z przewidywaniami udanie rozpoczęła zmagania w Cincinnati. W pierwszym meczu najlepsza polska tenisistka zmierzyła się z Anastazją Potapową i bez większych problemów poradziła sobie z rolą przedmeczowej faworytki. Rosjanka przegrała 1:6, 4:6 i podopieczna Wima Fissette’a mogła dopisać na swoje konto 65 pkt rankingowych.

     

    Już pierwsze zwycięstwo dało 24-latce spory zysk, bowiem Świątek nie ma w tej imprezie żadnych punktów do obrony. I to pomimo tego, że rok temu w Cincinnati dotarła aż do półfinału. Wynik ten został jednak wykasowany ze względu na pozytywny wynik testu antydopingowego. To oznacza, że każde kolejne zwycięstwo będzie zwiększało jej dorobek.

     

    Iga Świątek ruszyła w pościg za Coco Gauff! Ale łatwo nie będzie

     

    Dlatego też awans do czwartej rundy wywalczony bez gry, za sprawą walkowera Marty Kostiuk, która przegrała z kontuzją nadgarstka, oznacza spory profit. Przy nazwisku Polki pojawia się już zdobycz wynosząca 120 “oczek”. To oznacza, że obecnie podopieczna Wima Fissette’a ma na swoim koncie 7053 pkt i do drugiej w zestawieniu Coco Gauff traci ich 671.

     

    Ranking WTA Live po awansie Igi Świątek:

    Warto dodać, że Amerykanka do tej pory rozegrała dopiero jeden mecz (pokonała w niedzielę Xintu Wang 6:3, 6:2), a w Cincinnati również będzie sporo punktować. Wszystko dlatego, że dwanaście miesięcy dotarła tu niespodziewanie jedynie do drugiej rundy.

    Mimo to Świątek ma szansę pozbawić Amerykankę drugiego miejsca w rankingu. Do tego konieczne jest jednak zwycięstwo naszej tenisistki w całych zawodach, a dodatkowo Gauff może dojść maksymalnie do ćwierćfinału. Wtedy Świątek miałaby 7933 pkt, a zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych “tylko” 7874. Każdy inny scenariusz sprawia, że marzenia o awansie na pozycję wiceliderki trzeba będzie odłożyć w czasie na kolejne tygodnie.

    Martwić nie musi się za to Aryna Sabalenka. Co prawda Białorusince przed rozpoczęciem zawodów odjęto aż 1000 pkt, które otrzymała za zeszłoroczny triumf, ale jej przewaga nad resztą stawki jest gigantyczna. Zresztą wciąż ma szansę ją utrzymać, bo w Cincinnati walczy o obronę tytułu. Po wygranej w drugiej rundzie z Marketą Vondrousovą zdobyła 65 pkt.

     

  • Była partnerka zwróciła się do Świątek. “Jestem tu dla niej”

    Była partnerka zwróciła się do Świątek. “Jestem tu dla niej”

    Czy Iga Świątek ponownie pojawi się w turniejach WTA w grze podwójnej? Od jej ostatnich oficjalnych występów w deblu minęły już niemal cztery lata. „Jak możecie zauważyć, Iga jest bardzo smutna, że przestała grać w deblu” – napisała w mediach społecznościowych Bethanie Mattek-Sands, utytułowana amerykańska tenisistka, dziewięciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych w deblu i mikście, która przez pewien czas tworzyła duet z Polką. Jak się okazuje, Mattek-Sands ma dla Świątek ciekawą propozycję powrotu do wspólnej gry.

    Przez ostatnie sezony liderka światowego rankingu skupiała się niemal wyłącznie na singlu. Jeśli już występowała w deblu lub mikście, były to głównie mecze w Billie Jean King Cup lub pokazowe wydarzenia, jak World Tennis League. Teraz czeka ją jednak mała zmiana – podczas nadchodzącego US Open zagra w turnieju mikstów u boku Norwega Caspera Ruuda. Sam Ruud nie szczędził jej ciepłych słów, nawet po jej niedawnej porażce z Coco Gauff w Madrycie. – Jak miliony innych uwielbiam oglądać twoją grę. Dziś nie był twój dzień, ale wciąż inspirujesz tak wielu i wrócisz silniejsza niż kiedykolwiek – mówił.

    Choć dziś nie każdy o tym pamięta, Świątek miała okres, w którym regularnie grywała w deblu. Jej ostatnim oficjalnym partnerstwem była współpraca z Bethanie Mattek-Sands, zakończona w październiku 2021 roku po turnieju w Indian Wells. Niedawno jedna z fanek zapytała Amerykankę na Instagramie, dlaczego przestała grać z Igą. W odpowiedzi opublikowała ich wspólne zdjęcie z Cincinnati 2021 i napisała: „Jak możecie zauważyć, Iga jest bardzo smutna, że przestała grać w deblu. ALE ja zawsze jestem dla niej”. Wspólny duet miał na koncie m.in. finał Roland Garros oraz półfinał w Miami.

    Jak doszło do tego, że zaczęły występować razem? Mattek-Sands zdradziła, że wszystko zaczęło się dość przypadkowo. – To zabawna historia! Dosłownie 20–30 minut przed zamknięciem zgłoszeń do turnieju w Miami przeglądałam ranking i trafiłam na Igę. Pomyślałam: „Cholera, ona gra teraz świetny tenis”. Zdobyłam jej numer i napisałam na WhatsAppie. Iga jest wspaniała, cieszę się, że mogłam ją lepiej poznać – wspominała.

    Amerykanka podkreśla, że Świątek imponuje jej mentalnością. – Jest trochę nieśmiała i wycofana, ale potrafi być też zabawna i sarkastyczna. Jej obecność to czysta przyjemność. Wnosi na kort mnóstwo świeżej energii. Ma znakomity forhend i bekhend, świetnie się porusza, a choć najlepiej czuje się na mączce, jest groźna na każdej nawierzchni. Ma wszystko, czego potrzeba – i jest dla mnie inspiracją – dodała.

    Bethanie Mattek-Sands ma na koncie dziewięć tytułów wielkoszlemowych w deblu i mikście oraz złoty medal olimpijski w mikście z Rio de Janeiro w 2016 roku.

  • Sensacyjna decyzja Sabalenki. Świątek powiedziała “nie”

    Sensacyjna decyzja Sabalenki. Świątek powiedziała “nie”

    Aryna Sabalenka zdecydowała się wprowadzić do swojego sztabu nową osobę, która ma ją wspierać w najbliższych startach, w tym podczas zbliżającego się US Open. Rolę konsultanta objął były białoruski tenisista Max Mirny. Sabalenka już wyjaśniła, na czym ma polegać jego pomoc. Niedawno o podobne rozwiązanie zapytaliśmy Igę Świątek – jej odpowiedź była jednoznaczna.

    Powrót po przerwie i nowy członek ekipy

    Aryna Sabalenka wróciła do rywalizacji po miesięcznej pauzie. Ostatni mecz rozegrała w półfinale Wimbledonu, gdzie musiała uznać wyższość Amandy Anisimowej. Następnie zrezygnowała z występu w turnieju WTA 1000 w Montrealu, aby ponownie pojawić się na korcie w imprezie tej samej rangi w Cincinnati. W drugiej rundzie turnieju pokonała Marketę Vondrousovą 7:5, 6:1.

    Podczas amerykańskiej części sezonu towarzyszy jej nowa postać – Max Mirny. Dołączył do zespołu na turnieje w Cincinnati i na US Open, który rozpocznie się 24 sierpnia. Jak poinformowało „The Athletic”, Mirny już w Wimbledonie pełnił rolę jej nieoficjalnego sparingpartnera. Po dobrych doświadczeniach Sabalenka zaprosiła go, by oficjalnie doradzał jej w roli konsultanta. Trenerem głównym pozostaje Anton Dubrow, a jego pozycja nie jest zagrożona.

    Kim jest Max Mirny?

    Mirny przez lata należał do światowej czołówki – zwłaszcza w deblu. Był liderem rankingu ATP w grze podwójnej i zdobył sześć tytułów wielkoszlemowych, w tym cztery na Roland Garros. W singlu najwyżej plasował się na 18. miejscu w rankingu i dotarł do ćwierćfinału US Open w 2002 roku. W 2012 roku w Londynie wywalczył złoty medal olimpijski w mikście wraz z Wiktorią Azarenką. Karierę zakończył w 2018 roku, a później pracował jako trener, m.in. z Keim Nishikorim. W styczniu 2024 roku przeszedł operację usunięcia złośliwego guza mózgu i kontynuował leczenie w USA, gdzie obecnie mieszka.

    Sabalenka o współpracy z Mirnym

    Sabalenka podkreśliła, że nowy członek ekipy może wnieść do jej gry cenne elementy. – To bardzo mądry człowiek. Jestem szczęśliwa, widząc, jak potrafi cieszyć się życiem po tym, co przeszedł. Walczył naprawdę dzielnie – powiedziała w rozmowie z Tennis Channel. Jak wyjaśniła, Mirny będzie pracował z nią nad grą przy siatce i serwisem, a także wniesie świeże spojrzenie do zespołu. – Był świetnym zawodnikiem zarówno w singlu, jak i w deblu. Wniesienie nowego głosu do teamu jest bardzo ważne – dodała.

    Iga Świątek ma inne podejście

    Temat dodatkowych konsultantów pojawił się także w rozmowie z Igą Świątek w czerwcu, gdy Polka przygotowywała się na Majorce do sezonu trawiastego. Liderka rankingu WTA przyznała, że sama rozważała taki krok, ale brakuje na to czasu. – Nawet okres przygotowawczy trwa tylko cztery tygodnie, jeśli wcześniej gra się w WTA Finals. Czasami nie nadążam z realizacją tego, co chce wprowadzić mój trener Wim Fissette. Kiedy mamy jedynie kilka dni przed turniejem, trudno o większe zmiany – wyjaśniała.

    Świątek zaznaczyła, że w tenisie trudno znaleźć moment na wdrożenie nowych elementów gry, bo nie ma długich przerw jak w innych dyscyplinach. – To fajny pomysł, jeśli chce się otworzyć na nową perspektywę lub gdy brakuje motywacji. Ja jednak cały czas mam ogromną chęć grania i wygrywania, czasami nawet za dużą – mówiła wówczas Polka.

    Różne drogi tenisistów

    Świątek ostatecznie sięgnęła po historyczny dla siebie tytuł Wimbledonu, potwierdzając, że jej podejście się sprawdza. Inni zawodnicy wybierają jednak dodatkowe wsparcie – Hubert Hurkacz współpracuje z legendarnym Ivanem Lendlem, a Magda Linette korzysta z pomocy Agnieszki Radwańskiej.

    Sabalenka w trzeciej rundzie w Cincinnati zagra z Emmą Raducanu, natomiast Świątek awansowała bez gry do czwartej rundy po tym, jak Marta Kostiuk wycofała się z powodu kontuzji. Relacje z turnieju można śledzić w Canal+ Sport oraz na portalu Sport.pl.

    ← Back

    Thank you for your response. ✨

  • Córka legendy pojawiła się u boku Nawrockiego. “Mam zaszczyt”

    Córka legendy pojawiła się u boku Nawrockiego. “Mam zaszczyt”

    W niedzielę Karol Nawrocki odwiedził swój rodzinny Gdańsk, gdzie wziął udział w wyjątkowym wydarzeniu sportowym. Jako prezydent Polski, pełniący obowiązki od środy, otworzył II Memoriał im. Jana Biangi – turniej bokserski poświęcony legendarnemu pięściarzowi i trenerowi. – Za to, że był Polakiem, był więziony przez Niemców w niemieckich obozach koncentracyjnych – wspominał Nawrocki. Podczas uroczystości towarzyszyła mu córka patrona memoriału, Barbara Bianga.

    Wizyta w Gdańsku miała dla prezydenta szczególne znaczenie. Odwiedził m.in. Muzeum II Wojny Światowej, którym w przeszłości kierował, a następnie pojawił się na imprezie bokserskiej, by wesprzeć tę dyscyplinę sportu, którą sam amatorsko trenował.

    Podczas otwarcia memoriału Nawrocki podkreślał, że wydarzenie jest okazją nie tylko do sportowej rywalizacji, ale również do przypomnienia postaci Jana Biangi. – Nie po raz pierwszy mam zaszczyt stać obok pani Barbary Biangi. Ten memoriał nosi imię człowieka, który za to, że był Polakiem i że do Polski był przywiązany, został uwięziony w niemieckich obozach koncentracyjnych. Jan Bianga, który odmówił podpisania volkslisty, bo w jego sercu była Polska, a w żyłach płynęła polska krew, był gotów cierpieć, pracować w kamieniołomach, znosić więzienie tylko dlatego, że był jednym z nas – Polakiem takim jak my – mówił.

    Prezydent życzył także powodzenia wszystkim startującym w turnieju zawodnikom. – Brawa dla sportowców, którzy za chwilę wejdą do ringu. Wszyscy wiemy, ile siły, determinacji, ciężkiego treningu, potu i krwi to wymaga. Niech żyje polski boks, niech żyje sport, a przede wszystkim – niech żyje nasza wspaniała, wolna, niepodległa i suwerenna Rzeczpospolita – zakończył.

    Jan Bianga, pochodzący z Sopotu, w okresie międzywojennym był jednym z czołowych polskich bokserów. Dwukrotnie zdobywał brązowy medal mistrzostw kraju w kategorii koguciej. Po zakończeniu kariery zawodniczej został trenerem i bliskim współpracownikiem Feliksa Stamma, z którym wyszkolił wielu wybitnych pięściarzy, w tym reprezentantów Polski. W czasie II wojny światowej odmówił współpracy z Gestapo, za co spędził wiele lat w niemieckich obozach koncentracyjnych w Nowym Porcie, Stutthofie, Sachsenhausen i Mauthausen-Gusen.