• Cały świat zobaczył, co zrobiła Świątek w Cincinnati. Wydali wyrok

    Cały świat zobaczył, co zrobiła Świątek w Cincinnati. Wydali wyrok

    Hiszpański portal tenisowy puntodebreak.com po zwycięstwie Igi Świątek nad Soraną Cirsteą w Cincinnati skomentował krótko: „Jest w świetnej formie i to widać”. Polka pokonała doświadczoną Rumunkę 6:4, 6:3, meldując się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000. Teraz dzieli ją już tylko jedno zwycięstwo od wyrównania swojego najlepszego wyniku w tej imprezie – półfinału osiąganego w latach 2023 i 2024.

    Dla Świątek początek tegorocznego turnieju był stosunkowo spokojny. Rozstawiona z numerem trzy, rozpoczęła grę od drugiej rundy, w której pewnie pokonała Anastazję Potapową. Kolejny mecz miał być pojedynkiem z Martą Kostjuk, jednak Ukrainka wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka, co dało Polce aż trzy dni przerwy przed starciem w czwartej rundzie.

    Cirstea miała za sobą znacznie trudniejszą drogę – 35-letnia Rumunka rozegrała w Cincinnati aż siedem godzin tenisowych bojów, co widać było na korcie rozgrzanym słońcem. Świątek wykorzystała przewagę świeżości, wygrywając w dwóch setach.

    Światowe media szybko odnotowały jej występ. Puntodebreak.com podkreśla, że liderka polskiego tenisa kontynuuje udane lato, a mimo niepowodzenia w Montrealu prezentuje stabilną formę w Cincinnati. „Nie straciła jeszcze seta, a dzięki wycofaniu się Kostjuk mogła zachować siły. To istotne, bo po tej samej stronie drabinki jest Sabalenka, z którą może spotkać się w półfinale” – zauważają Hiszpanie.

    Oficjalna strona WTA nazwała pojedynek „bezbłędnym meczem z Cirsteą”, choć w rzeczywistości po obu stronach siatki nie brakowało pomyłek. Różnicę zrobiły jednak uderzenia kończące – Polka zanotowała ich aż 24, przy zaledwie dziewięciu rywalki. WTA przypomina również, że Cincinnati jest jednym z trzech turniejów rangi WTA 1000, w których Świątek nie zagrała jeszcze w finale.

    Portal tennisnow.com zwraca uwagę, że 24-latka została najmłodszą zawodniczką od czasów Simony Halep (2013–2015), która trzykrotnie z rzędu dotarła do ćwierćfinału w Cincinnati. Dodano też, że było to już piąte z rzędu zwycięstwo Świątek nad Cirsteą.

    Rumuńskie media nie miały wątpliwości co do przebiegu meczu. Prosport opisał go słowami: „Sorana Cirstea rozbita przez Igę Świątek”, określając Polkę jako „głodną trofeów” i „jedną z najbardziej atletycznych tenisistek”. Z kolei portal stiripesurse.ro podsumował lakonicznie: „Iga Świątek odesłała Soranę Cirsteę do domu”.

    W ćwierćfinale turnieju rozstawiona z trójką Świątek zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową lub Anną Kalińską.

  • Ależ to zrobił! Niesamowity gol Lewandowskiego w Barcelonie

    Ależ to zrobił! Niesamowity gol Lewandowskiego w Barcelonie

    Robert Lewandowski w barwach Barcelony zdobył już 101 bramek, a każdą z nich można by umieścić w różnych zestawieniach – od najpiękniejszych po te o największym znaczeniu. Kibice postanowili jednak pójść w innym kierunku i wybrali trafienie, które uznali za najbardziej… niedocenione. Co ciekawe, wybór ten wywołał sporo dyskusji.

    Imponujące liczby i różnorodność trafień

    W 147 rozegranych spotkaniach Lewandowski zgromadził 101 goli i 21 asyst. Strzelał prawą, lewą nogą, głową, zdobywał bramki widowiskowe, ale też te typowo „snajperskie”, w których kluczowe było ustawienie się w odpowiednim miejscu. Jego dorobek przełożył się na drużynowe sukcesy: Puchar Króla, dwa mistrzostwa Hiszpanii i dwa Superpuchary kraju.

    Kibice przypomnieli gola z meczu, o którym woleliby zapomnieć

    Zabawa, którą na platformie X zaproponował jeden z fanów Barcelony, polegała na wytypowaniu najmniej docenionej bramki Polaka. Jako kandydaturę przypomniano trafienie z finału Superpucharu Hiszpanii w sezonie 2023/2024. Był to jeden z najbardziej bolesnych wieczorów dla „Blaugrany”, zakończony klęską 1:4 z Realem Madryt.

    Perfekcyjny strzał w przegranym finale

    Lewandowski w tamtej akcji ustawił się przed polem karnym, gdy koledzy próbowali przedostać się w okolice bramki rywala. Po wybiciu piłki przez obrońców Realu, futbolówka trafiła idealnie pod jego nogi. Napastnik, mając przed sobą trzech defensorów, uderzył z pierwszej piłki – mocno, precyzyjnie i technicznie perfekcyjnie – nie dając szans Andrijowi Łuninowi.

    Choć było to trafienie łączące siłę, precyzję i znakomitą technikę, zostało przyćmione przez końcowy wynik meczu. „Bramka zapomniana przez porażkę” – pisał jeden z kibiców. Inny określił je jako „najbardziej bezużyteczne trafienie Lewandowskiego”. „Kontekst sprawia, że nie doceniamy tego gola. To jeden z meczów, o których każdy fan Barcelony chce zapomnieć” – dodawali kolejni.

    Różne spojrzenia fanów

    Nie wszyscy jednak podzielają tę opinię. „Człowieku, to jego najlepszy gol w Barcelonie” – stwierdził jeden z internautów. „Dał wiarę drużynie w tamtym spotkaniu” – dodał inny. Pojawiły się również głosy nawiązujące do tamtego trudnego sezonu, a winą za kryzys obarczano Xaviego: „To, co zrobił Xavi, było czystym terroryzmem”.

    Co ciekawe, sam Lewandowski wciąż bardzo dobrze wypowiada się o byłym szkoleniowcu, podkreślając, że bez jego pracy obecna Barcelona nie prezentowałaby się tak, jak dziś.

    https://x.com/Pxxdwskiii/status/1954880963932209333?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1954880963932209333%7Ctwgr%5Ee0772986a5c28bf0bac9d851460bfb42ab321f95%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76508232176212alez-to-zrobil-niesamowity-gol-lewandowskiego-w-barcelonie.html

  • Koszmar na meczu Świątek. To nie miało prawa się wydarzyć

    Koszmar na meczu Świątek. To nie miało prawa się wydarzyć

    Koszmar na meczu Świątek. To nie miało prawa się wydarzyć

    Mecz się jeszcze nie zaczął, a Iga Świątek już wyglądała, jakby rozegrała co najmniej jedną bardzo trudną partię. – Przyznam się szczerze: pierwszy raz w życiu widzę zawodniczkę, która na mecz wychodzi już spocona – mówiła Joanna Sakowicz-Kostecka, komentując w Canal+ mecz Polki z Soraną Cirsteą. To starcie czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Cincinnati toczyło się w ekstremalnej aurze. Świątek wygrała 6:4, 6:3. Ale czy w takich warunkach w ogóle powinno się grać?

     

    Dwa dni temu widzieliśmy, jak w upalnym Cincinnati w stanie Ohio gra w tenisa wyniszcza Arynę Sabalenkę i Emmę Raducanu.

     

    Tamten trwający ponad trzy godziny mecz wygrała liderka światowego rankingu. I później mówiła, że prosto z kortu poszła na aż 10-minutową zimną kąpiel. Oraz że po takim wysiłku nie dałaby rady zagrać następnego dnia, ale na szczęście program turnieju jej do tego nie zmusza (gra się co drugi dzień, jak w turniejach wielkoszlemowych).

     

    Sabalenka w bardzo wysokiej temperaturze powietrza i przy bardzo dużej wilgotności popełniła przeciw Raducanu aż 72 niewymuszone błędy. Wygrała charakterem – zwyciężając w tie-breakach pierwszego i trzeciego, decydującego seta.

     

    Aż takiego charakteru nie pokazał Daniił Miedwiediew. Rosyjski tenisista będący obecnie na 15. miejscu w rankingu ATP niespodziewanie odpadł już po swoim pierwszym występie w Cincinnati – przegrał 7:6, 4:6, 1:6 z 85. w światowym rankingu Australijczykiem Waltonem. A zanim przegrał, schładzać się próbował nawet tak:

     

    Rosjanin w Cincinnati wkładał głowę do lodówki, a Duńczyk Holger Rune aż do tego stopnia szukał cienia w meczu z Amerykaninem Michelsenem.

     

    Ludzie, którzy są w Cincinnati nawet nie tyle zastanawiają się czy tamtejsze warunki są dla tenisistów bezpieczne, co twierdzą, że w pewnych porach dnia mecze nie powinny być rozgrywane.

     

    Właśnie o takiej porze toczyło się spotkanie Igi Świątek z Soraną Cirsteą. Mecz ruszył tuż po godzinie 11 czasu lokalnego. „Widać po Idze, że jest już bardzo mocno rozgrzana. Przyznam się szczerze: pierwszy raz w życiu widzę zawodniczkę, która na kort już wychodzi spocona. Rozgrzewka na pewno była bardzo intensywna, ale oczywiście też mamy na uwadze, że w Cincinnati są wręcz koszmarne warunki do gry: ponad 30 stopni, bardzo wysoka wilgotność [na początku meczu Świątek – Cirstea wynosiła 83 proc.]” – mówiła Joanna Sakowicz-Kostecka, komentując mecz w Canal+. – Wielu tenisistów i wiele tenisistek, mówiąc delikatnie, nie przepada za rywalizacją właśnie tam – dodawała była tenisistka.

     

    Udary, wymioty. “W jakim innym sporcie tak jest?”

     

    Mniej delikatnie o rywalizowaniu w tym amerykańskim piekle wyraził się Ivan Ljubicić. „Nikt nie wygrywa, gdy zawodnicy mdleją z powodu ekstremalnych warunków. W jakim innym sporcie tak jest?” – pytał w mediach społecznościowych kiedyś czołowy tenisista świata, a w ostatnich latach trener, który pracował m.in. z Rogerem Federerem. „Zawodnicy są proszeni do wychodzenia na kort dzień w dzień, aby dawać z siebie wszystko w takich warunkach. Nie ma to nic wspólnego z byciem w formie” – dodawał Chorwat.

     

    Ljubicić ma rację – w sesjach dziennych niektóre mecze toczą się nawet w 40-stopniowych upałach. Udaru słonecznego w Cincinnati doznali Arthur Rinderknech i Francisco Comesana.Na szczęście takich obrazków nie oglądaliśmy w trakcie meczu Świątek – Cirstea. Owszem, Polka była mokra już przed rozpoczęciem gry, a w trakcie rywalizacji koszulka wręcz przyklejała się do ciała Igi. Ale mecz nie potrwał długo, a też nasza tenisistka nie miała za sobą zbyt wiele czasu spędzonego na kortach w Cincinnati w poprzednich rundach.

     

    Świątek zmieniała koszulkę i czapkę. Ale rywalka miała jeszcze gorzej

     

    Świątek do czwartej rundy doszła, mając wolny los w rundzie pierwszej, pokonując Anastisiję Potapową 6:1, 6:4 w rundzie drugiej i wygrywając walkowerem z Martą Kostiuk, która przed trzecią rundą zgłosiła kontuzję. Dużo bardziej zmęczona była na pewno Cirstea. Rumunka przed starciem ze Świątek rozegrała trzy trzysetowe mecze, które trwały kolejno dwie godziny i 21 minut (z Vekić), dwie godziny i 24 minuty (z Fręch) oraz dwie godziny i 48 minut (z Yuan). W sumie daje to aż siedem godzin i 33 minuty grania. Przy zaledwie godzinie i 14 minutach, jakie w nogach po wcześniejszych fazach turnieju miała Świątek.

     

    Na korzyść Igi przemawiał też jej wiek. Polka ma 24 lata, a Rumunka – już 35. Na pewno organizm Igi regeneruje się szybciej. I choć wizualnie na korcie to Świątek wyglądała na bardziej „ugotowaną” niż Cirstea, to jednak obserwując mecz, widziało się, że jakością poruszania się, intensywnością grania i ogólną kondycją nasza tenisistka góruje nad rywalką.

     

    Mimo to przy stanie 6:4, 4:1 Świątek zmieniła koszulkę i czapkę. Zrobiła to, mimo że nie mogła pójść do szatni. – Widać, że już nie dało się grać w tak przepoconej, przemoczonej koszulce. Widzimy, jak bardzo Idze doskwiera ten upał – mówiła Sakowicz-Kostecka. – To jest sauna – dodawał komentujący razem z nią Żelisław Żyżyński.

    To się działo po godzinie i 13 minutach gry, a po kolejnym kwadransie było już tylko 6:4, 4:3. Świątek wyraźnie przeżywała gorszy moment. Męczyła się, frustrowała, gestykulowała do swojego zespołu siedzącego na trybunach. Na szczęście przezwyciężyła to. Wygrała mecz 6:4, 6:3 i już jest w ćwierćfinale. Tam zagra z Rosjanką Aleksandrową albo z jej rodaczką Kalinską. Mecz z każdą z nich zapowiada się na trudną przeprawę dla Polki. A jeśli swoje dołoży pogoda, będzie jeszcze trudniej.

  • Așa a numit-o Simona Halep pe Iga Świątek. Acum nu mai poate da înapoi

    Așa a numit-o Simona Halep pe Iga Świątek. Acum nu mai poate da înapoi

    Presa din România a urmărit cu mare interes duelul reprezentantei lor, Sorana Cîrstea, cu Iga Świątek, în optimile de finală ale turneului WTA 1000 de la Cincinnati. În acest context, jurnaliștii au cerut un comentariu chiar de la Simona Halep. Fosta lideră a clasamentului mondial a avut numai cuvinte de apreciere pentru jucătoarea poloneză.

    Cu doar câteva luni în urmă, presa românească era extrem de critică la adresa lui Świątek. Totul a pornit de la cazul de la finalul anului 2024, când poloneza a primit o suspendare de numai o lună după un test antidoping pozitiv. În România, acest episod a fost considerat dovada unei nedreptăți, mai ales în comparație cu situația Simonei Halep, care, în octombrie 2022, fusese suspendată patru ani pentru depistarea roxadustatului în organism. Pedeapsa i-a fost ulterior redusă la nouă luni, însă atât jucătoarea, cât și compatrioții ei au considerat că sancțiunea aplicată lui Świątek a fost mult prea blândă.

    Totuși, lucrurile s-au schimbat între timp. Świątek nu mai este „persona non grata” în presa românească, lucru vizibil și în articolele apărute cu ocazia confruntării cu Cîrstea. Simona Halep, care și-a anunțat retragerea din activitate în această primăvară, a dezvăluit că actuala sa favorită din circuitul feminin este chiar Iga Świątek. A descris-o într-un singur cuvânt: „completă”.

    „Nu mă uit foarte des, dar din când în când mai urmăresc meciuri. Îmi place Świątek pentru că este versatilă. Am văzut și finala de la Wimbledon. Are o atitudine foarte bună, se mișcă excelent pe teren. Analizez acum anumite lucruri la care înainte nu aș fi fost atentă”, a spus, zâmbind, dubla campioană de Grand Slam. „Mi s-a părut foarte puternică. În trecut, dacă m-ai fi întrebat, nu mi-aș fi dat seama de acest lucru”, a adăugat în cadrul emisiunii Antena Sport.

    Halep a fost prezentă în Loja Regală la recenta finală de la Wimbledon, pe care Świątek a câștigat-o cu un categoric 6-0, 6-0. Cele două s-au întâlnit de patru ori pe teren, fiecare obținând câte două victorii.

  • Tak Simona Halep nazwała Igę Świątek. Tego już nie cofnie

    Tak Simona Halep nazwała Igę Świątek. Tego już nie cofnie

    Rumuńskie media z dużym zainteresowaniem śledziły pojedynek swojej reprezentantki, Sorany Cirstei, z Igą Świątek w czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Cincinnati. W związku z tym dziennikarze poprosili o komentarz samą Simonę Halep. Była liderka światowego rankingu nie szczędziła Polce pochwał.

    Jeszcze kilka miesięcy temu prasa w Rumunii była wyjątkowo krytyczna wobec Świątek. Powodem była głośna sprawa z końca 2024 roku, gdy Polka otrzymała miesięczne zawieszenie po pozytywnym teście antydopingowym. W Rumunii uznano to za przykład nierównego traktowania – zwłaszcza w kontekście Halep, która w październiku 2022 roku została ukarana czteroletnią dyskwalifikacją za obecność roksadustatu w organizmie. Karę tę później skrócono do dziewięciu miesięcy, ale zarówno sama zawodniczka, jak i jej rodacy długo nie mogli pogodzić się z tym, że sankcja wobec Świątek była znacznie łagodniejsza.

    Od tamtego czasu sytuacja jednak się zmieniła. Świątek nie jest już w rumuńskich mediach postrzegana jako „persona non grata”, co widać choćby po relacjach związanych z jej meczem przeciwko Cirstei. Simona Halep, która wiosną ogłosiła zakończenie kariery, zdradziła, że obecnie to właśnie Iga Świątek jest jej ulubioną tenisistką w kobiecym tourze. Opisała ją jednym słowem – „kompletna”.

    – Nie oglądam zbyt wielu meczów, ale czasem zdarza mi się włączyć transmisję. Lubię Świątek, bo jest wszechstronna. Oglądałam też finał Wimbledonu. Ma świetną postawę, znakomicie się porusza. Teraz zwracam uwagę na rzeczy, które kiedyś pewnie by mi umknęły – powiedziała z uśmiechem dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa. – Wydała mi się bardzo silna. Wcześniej, gdyby ktoś mnie o to zapytał, pewnie bym tego nie zauważyła – dodała w rozmowie z Antena Sport.

    Halep była widziana w Loży Królewskiej podczas wspomnianego finału Wimbledonu, w którym Świątek zdeklasowała rywalkę, wygrywając 6:0, 6:0. Polka i Rumunka rywalizowały ze sobą czterokrotnie – obie mają na koncie po dwa zwycięstwa.

  • Zahavi odpalił bombę! Tyle Saudyjczycy zaoferowali Lewandowskiemu

    Zahavi odpalił bombę! Tyle Saudyjczycy zaoferowali Lewandowskiemu

    Pini Zahavi w rozmowie z „Faktem” ujawnił kulisy ubiegłorocznej próby sprowadzenia Roberta Lewandowskiego do ligi saudyjskiej. Jak zdradził, oferta od tamtejszych szejków była tak ogromna, że „można się złapać za głowę” — Polak mógł zarobić ponad 100 milionów euro za jeden sezon gry.

    Lewandowski, który od 2022 roku jest piłkarzem Barcelony, rozegrał dla niej już 147 meczów, strzelając 101 goli i notując 21 asyst. Choć w tym roku skończy 37 lat, wciąż utrzymuje znakomitą formę strzelecką. To właśnie w takim momencie kariery wielu zawodników jego klasy otrzymuje propozycje tzw. ostatniego wielkiego kontraktu od klubów z Bliskiego Wschodu.

    – Rok temu Robert dostał konkretną ofertę. Ponad sto milionów euro za sezon! Ale on wybrał walkę o mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzów. I naprawdę niewiele zabrakło, by zrealizował oba te cele – powiedział Zahavi, który współpracuje z kapitanem reprezentacji Polski od 2018 roku.

    Dlaczego zatem Lewandowski nie przyjął tak astronomicznej propozycji, która mogłaby uczynić go jednym z dziesięciu najlepiej opłacanych sportowców świata?
    – Barcelona to jego miejsce na ziemi, tam czuje się najlepiej. Poza tym w Arabii Saudyjskiej kluby są już przepełnione zawodnikami i same nie wiedzą, co z nimi robić. Obowiązują limity obcokrajowców, co mocno ogranicza możliwości. Ale Robert i tak nie chciał tam grać – wyjaśnił agent.

    Już w najbliższą sobotę Barcelona rozpocznie nowy sezon LaLiga meczem przeciwko Majorce. Kolejne miesiące pokażą, czy Lewandowski powtórzy świetną kampanię 2024/2025, w której zdobył Superpuchar Hiszpanii, Puchar Króla i mistrzostwo kraju, czy też zapisze w historii klubu jeszcze lepszy rozdział – z upragnionym triumfem w Lidze Mistrzów na czele.

  • Linette sprawiła w Cincinnati najpiękniejszą sensację! To była murowana faworytka

    Linette sprawiła w Cincinnati najpiękniejszą sensację! To była murowana faworytka

    Jessica Pegula (4. WTA) uchodziła za zdecydowaną faworytkę starcia z Magdą Linette (40. WTA) w trzeciej rundzie turnieju w Cincinnati. Tymczasem Polka rozegrała znakomity mecz i po raz drugi w tym roku pokonała zawodniczkę z czołowej piątki rankingu WTA!

    Ostatnie tygodnie nie były dla Linette udane – w czterech poprzednich turniejach odpadała bardzo szybko. Podobne problemy miała jednak sama Pegula. Amerykanka, po triumfie w Bad Homburg, gdzie w finale pokonała Igę Świątek, wyraźnie obniżyła loty. Najdotkliwszym ciosem była dla niej porażka już w pierwszej rundzie Wimbledonu.

    Mocny początek Polki

    Mimo atutu gry u siebie, wyższego miejsca w rankingu i większego doświadczenia, Pegula nie zdołała wystraszyć polskiej tenisistki. Pierwszy set obfitował w aż sześć przełamań i od początku miał wyrównany przebieg. O losach partii zdecydował tie-break, w którym Linette zachowała więcej zimnej krwi i wygrała 7:5.

    Pegula odpowiada

    W drugiej odsłonie Amerykanka zaczęła trafiać pierwszym serwisem (skuteczność 74%), co pozwoliło jej narzucić własne tempo gry. Najlepszym podsumowaniem tej części meczu był punkt kończący seta – perfekcyjny as serwisowy, który ustalił wynik na 6:3 dla Peguli.

    Decydujący set i wielka niespodzianka

    W trzecim secie obie zawodniczki długo pilnowały swojego podania, ale z biegiem czasu coraz większą frustrację okazywała Pegula, która nie potrafiła przełamać dobrze grającej Polki. W efekcie popełniła kilka błędów, a Linette wykorzystała okazję, zdobywając kluczowe przełamanie na 5:3. Chwilę później zamknęła mecz, odnosząc jedno z najcenniejszych zwycięstw w ostatnich miesiącach.

    Dla 31-letniej poznanianki to dopiero drugie w tym sezonie zwycięstwo nad tenisistką z top 5 światowego rankingu i szóste w całej karierze.

    W ćwierćfinale Linette zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania Clara Tauson – Weronika Kudiermietowa.
    Magda Linette – Jessica Pegula 7:6(5), 3:6, 6:3

  • Tak wygląda ranking WTA po tym co Świątek zrobiła w meczu z Cirsteą

    Tak wygląda ranking WTA po tym co Świątek zrobiła w meczu z Cirsteą

    Iga Świątek bez większych kłopotów pokonała Soranę Cirsteę i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Chwilę po zakończeniu spotkania zaktualizowano ranking „na żywo” – Polka coraz mocniej zbliża się do zajmującej drugie miejsce Coco Gauff, która może odczuwać dodatkową presję przed swoim kolejnym meczem.

    Od Montrealu do Cincinnati – szybka droga do IV rundy

    Po porażce w czwartej rundzie w Montrealu Świątek przeniosła się do Cincinnati. Turniej zaczęła od II rundy, w której pewnie wygrała z Anastazją Potapową 6:1, 6:4. W kolejnym meczu miała zmierzyć się z Martą Kostiuk, jednak Ukrainka wycofała się z powodu kontuzji. Dzięki temu Polka awansowała do IV rundy bez gry, zyskując dodatkowy czas na regenerację.

    Pewne zwycięstwo nad Cirsteą

    W meczu o awans do ćwierćfinału rywalką Świątek była Sorana Cirstea, która wcześniej wyeliminowała m.in. Magdalenę Fręch (7:6, 2:6, 6:4). Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla liderki polskiego tenisa – już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Następnie obie zawodniczki skutecznie broniły własnych podań, ale przewaga jednego przełamania wystarczyła, by po 45 minutach pierwszy set zakończył się wynikiem 6:4 dla Świątek.

    Druga partia miała bardziej chaotyczny przebieg. Obie tenisistki miały problemy z utrzymaniem serwisu – najpierw przełamała Iga, potem odpowiedziała Cirstea, wyrównując stan seta. Ostatecznie to jednak Świątek przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając 6:3 i cały mecz 2:0. „Nie był to wielki mecz – momentami brakowało rytmu, a gra była szarpana – ale najważniejsze, że Iga jest w ćwierćfinale. 95 minut gry” – relacjonował Filip Modrzejewski na łamach Sport.pl.

    Ranking WTA Live – Świątek coraz bliżej Gauff

    Wygrana nad Cirsteą dała Świątek kolejne punkty w rankingu WTA. Polka ma obecnie 7148 punktów i traci jedynie 631 „oczek” do Coco Gauff (7779 pkt). Liderka klasyfikacji, Aryna Sabalenka, pozostaje jednak poza zasięgiem – jej dorobek wynosi aż 11 130 punktów.

    W ćwierćfinale Świątek zmierzy się z lepszą z pary Jekaterina Aleksandrowa – Anna Kalinska. Gauff w 1/8 finału zagra z Lucią Bronzetti (61. WTA) – mecz zaplanowano na czwartek 14 sierpnia. Sabalenka natomiast już w środę 13 sierpnia podejmie Jessicę Bouzas Maneiro (42. WTA), a spotkanie ma się rozpocząć nie wcześniej niż o 21:00 czasu polskiego.

    Ranking WTA Live (czołówka):

    1. Aryna Sabalenka – 11 130 pkt
    2. Coco Gauff – 7779 pkt
    3. Iga Świątek – 7148 pkt
    4. Jessica Pegula – 4903 pkt
    5. Mirra Andriejewa – 4733 pkt
    6. Madison Keys – 4589 pkt
    7. Qinwen Zheng – 4433 pkt
    8. Amanda Anisimova – 3859 pkt
    9. Jasmine Paolini – 3586 pkt
    10. Jelena Rybakina – 3393 pkt

    29. Magdalena Fręch – 1626 pkt
    40. Magda Linette – 1349 pkt

  • Nie do wiary, co zrobiła Świątek. Reakcja Fissette’a mówi wszystko

    Nie do wiary, co zrobiła Świątek. Reakcja Fissette’a mówi wszystko

    Iga Świątek melduje się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati! W środowym meczu czwartej rundy najlepsza polska tenisistka pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3, kontrolując przebieg rywalizacji w najważniejszych fragmentach spotkania. Choć pojedynek obfitował w przełamania i krótkie serie punktów zdobywanych przez obie zawodniczki, to w decydujących momentach to właśnie Świątek zachowała chłodną głowę i potrafiła przechylić szalę na swoją korzyść.

    Awans bez gry i trudna droga rywalki

    Do czwartej rundy Iga dostała się bez konieczności rozgrywania meczu – jej rywalka z trzeciej rundy, Ukrainka Marta Kostiuk, wycofała się z turnieju, oddając spotkanie walkowerem. Znacznie trudniejszą drogę do tego etapu miała Sorana Cirstea. Rumunka w poprzedniej fazie stoczyła prawie trzygodzinny, wyczerpujący bój z Chinką Yue Yuan, zwyciężając 6:7, 6:4, 6:4, a wcześniej wyeliminowała także Magdalenę Fręch po trzysetowym starciu zakończonym wynikiem 7:6, 2:6, 6:4.

    Mocny początek Świątek i wymowna reakcja sztabu

    Pierwszy set rozpoczął się idealnie dla Polki. Już w pierwszym gemie przełamała serwis rywalki, a po pięciu minutach prowadziła 2:0. Kamery uchwyciły wówczas Wima Fissette’a i Macieja Ryszczuka – trenerów Świątek – którzy wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, widząc, że ich podopieczna od początku jest w świetnym rytmie.

    Komentator Canal+ Sport, Żelisław Żyżyński, podkreślał różnicę w sile i tempie gry obu zawodniczek. Świątek grała szybko, pewnie i agresywnie, a przy tym utrzymywała wysoki poziom koncentracji. Wydawało się, że kolejne gemy na jej korzyść są kwestią czasu – tym bardziej, że cztery ostatnie sety w starciach z Cirsteą wygrywała 6:1, a bilans ich pojedynków przed tym meczem wynosił 4:0 na korzyść Polki.

    Przebudzenie Rumunki i kłótnia z sędzią

    Cirstea potrafiła jednak odpowiedzieć. Od stanu 0:2 poprawiła skuteczność pierwszego podania i zaczęła pewniej wygrywać swoje gemy serwisowe. Obroniła dwa break pointy przy stanie 2:4, a Świątek – choć nadal groźna – zaczęła popełniać błędy w pierwszych uderzeniach po serwisie. Jak zauważyła Joanna Sakowicz-Kostecka, nie jest to styl charakterystyczny dla liderki rankingu. Mimo to Polka zachowała przewagę, a przy 4:3 wyszła z trudnej sytuacji 0:30, kończąc gema asem serwisowym.

    W dziewiątym gemie doszło do spięcia między Rumunką a sędzią główną. Po jednym z uderzeń Świątek piłka trafiła w siatkę, a następnie wylądowała bardzo blisko linii końcowej. Cirstea była przekonana, że była ona autowa, i nie kryła zaskoczenia, że system elektroniczny tego nie odnotował. Powtórki jasno pokazały jednak, że piłka zmieściła się w korcie. Rumunka długo nie mogła się z tym pogodzić, rozkładała ręce, a nawet w przerwie między gemami kontynuowała dyskusję z arbitrem. Komentatorzy stwierdzili, że prawdopodobnie po meczu zobaczy nagranie i zmieni zdanie.

    Zamieszanie nie wytrąciło Świątek z rytmu – chwilę później wygrała seta 6:4. Żyżyński podkreślił, że choć w ostatnich trzech gemach serwisowych Polki można było odczuć lekki niepokój, to w kluczowych momentach zachowała większą koncentrację od rywalki.

    Drugi set – falowanie i przełamania

    Drugą partię obie tenisistki rozpoczęły od wymiany przełamań. Najpierw serwis straciła Cirstea, chwilę później Świątek. Polka popełniła wówczas kilka prostych błędów, a Rumunka dobrze odczytała jej intencje przy jednej z akcji, minięciem kończąc gema.

    Świątek jednak szybko odzyskała kontrolę i wyszła na prowadzenie 4:1 po kolejnych dwóch przełamaniach. Warto dodać, że Cirstea – obecnie sklasyfikowana na 138. miejscu rankingu – do turnieju dostała się dzięki tzw. zamrożonemu rankingowi (nr 29), przysługującemu zawodniczkom wracającym po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją.

    Rumunka zaczęła popełniać coraz więcej niewymuszonych błędów, a komentatorzy określili jej styl gry w tym fragmencie mianem „casino tennis”, czyli ryzykownej gry bez pełnej kontroli nad uderzeniami. Gdy Świątek serwowała na 5:1, przydarzył jej się jednak gorszy moment – kilka niecelnych zagrań pozwoliło rywalce na odrobienie części strat. Po długim gemie serwisowym Cirstea zmniejszyła wynik do 4:3, podtrzymując nadzieję na odwrócenie losów meczu.

    Warunki i zakończenie spotkania

    Środowe warunki w Cincinnati były wymagające – temperatura sięgała 30°C, a wilgotność powietrza przekraczała 70%. Obie zawodniczki odczuwały trudy gry w takich okolicznościach, a fragment meczu między 5. a 8. gemem drugiego seta komentatorzy określili jako „szarpaninę na korcie”.

    Końcówka należała jednak do Świątek. Polka znów przejęła inicjatywę i zamknęła mecz wynikiem 6:4, 6:3, awansując do ćwierćfinału turnieju. Tam zmierzy się z jedną z Rosjanek – Anną Kalińską lub Jekateriną Aleksandrową. Spotkanie zaplanowano na noc ze środy na czwartek, na godzinę 2:30 czasu polskiego.

  • Iga Świątek gra o ćwierćfinał! Symulacja typuje wynik meczu w Cincinnati

    Iga Świątek gra o ćwierćfinał! Symulacja typuje wynik meczu w Cincinnati

    Iga Świątek gra o ćwierćfinał! Symulacja typuje wynik meczu w Cincinnati

    W środę 13 sierpnia ok. godz. 17.00 Iga Świątek zagra mecz w ramach czwartej rundy WTA 1000 w Cincinnati. Rywalką polskiej tenisistki będzie Rumunka, Sorana Cirstea. Jakim wynikiem zakończy się spotkanie na korcie? Postanowiliśmy zapytać o to sztuczną inteligencję. Oto jej predykcja.

     

    Iga Światek awansowała do czwartej rundy WTA Cincinnati na skutek walkowera, któremu poddała się jej rywalka. Marta Kostiuk odniosła kontuzję nadgarstka i postanowiła wycofać się z dalszej rywalizacji w Stanach Zjednoczonych. Sorana Cirstea pokonała natomiast w trzeciej rundzie chińską tenisistkę, Yue Yuan wynikiem 6:7(2), 6:4, 6:4.

     

    Iga Świątek gra z Soraną Cirsteą o ćwierćfinał w Cincinnati. Symulacja już wie

     

    Iga Świątek jest aktualnie trzecią rakietą świata według rankingu WTA. Sorana Cirstea zajmuje w nim odległe 138. miejsce. Polka jest zatem zdecydowaną faworytką meczu czwartej rundy WTA 1000 w Cincinnati. Postanowiliśmy zapytać popularne narzędzie sztucznej inteligencji — ChatGPT — o wynik oraz przebieg ich pojedynku.

     

    Pierwszy set: “Świątek zaczyna od mocnego wejścia w mecz, regularnie trafiając w linie i wymuszając błędy Cirstei. Rumunka broni się solidnym pierwszym serwisem, ale w trzecim gemie traci podanie po serii długich wymian. Polka utrzymuje przewagę, grając pewnie przy własnym serwisie i świetnie kontrując ataki rywalki. Przy stanie 5:3 Świątek wykorzystuje pierwszego setbola mocnym forhendem po przekątnej. Wynik: 6:3 dla Świątek” — rozpoczęła sztuczna inteligencja.

     

    Drugi set: “Cirstea próbuje zmienić taktykę, grając częściej skróty i atakując bekhend Polki, ale Świątek szybko się dostosowuje. W czwartym gemie Iga przełamuje po efektownej wymianie przy siatce. Od tego momentu kontroluje przebieg gry, wygrywając większość punktów po pierwszym podaniu. Rumunka ratuje się kilkoma winnerami, lecz przy stanie 5:2 Polka serwuje na mecz i kończy go asem. Wynik: 6:2 dla Świątek” — zakończyła.

     

    Warto pamiętać, że symulacja to jedynie hipotetyczny scenariusz przebiegu spotkania. Należy podejść do niej z odpowiednim dystansem, mając na uwadze to, że sztuczna inteligencja nie jest w stanie przewidywać dokładnych wyników spotkań, a przedstawia jedynie predykcję bazującą na dostępnych informacjach. Prawdziwy wynik meczu Igi Świątek poznamy po zakończeniu jej zmagań na korcie.