• Pilny SMS do Igi Świątek. Decyzja w 20 minut. Oferta była nie do odrzucenia

    Pilny SMS do Igi Świątek. Decyzja w 20 minut. Oferta była nie do odrzucenia

    Pilny SMS do Igi Świątek. Decyzja w 20 minut. Oferta była nie do odrzucenia

    Iga Świątek błysnęła u boku Caspera Ruuda w mikście na kortach US Open, docierając aż do samego finału. Zmagania Polki z bliska obserwowała Bethanie Mattek-Sands, czyli jej była deblowa partnerka, z którą 24-latka dotarła nawet do finału Rolanda Garrosa. Niezwykle ciekawe jest jednak nie tylko to, jak układała się współpraca polsko-amerykańskiego duetu, ale i to, jak się zawiązała. Bo Iga Świątek na podjęcie kluczowej dla siebie decyzji miała zaledwie 20 minut.

     

    Powiedzieć, że Iga Świątek ma za sobą niezwykle intensywny czas, to jak nie powiedzieć nic. Polka ledwo co sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł na kortach w Cincinnati, a już ma za sobą kolejny rozegrany finał. W czwartek nad ranem czasu polskiego 24-latka rozegrała w parze z Casperem Ruudem bój o triumf w mikście na US Open. Niestety, po zaciętym boju, zwieńczonym super tie-breakiem w drugim secie, polsko norweski duet musiał uznać wyższość obrońców tytułu – Sary Errani oraz Anderi Vavassoriego.

     

    Zmaganiom Igi Świątek na nowojorskim obiekcie z bliska przyglądała się… Bethanie Mattek-Sands, czyli była liderka światowego rankingu w grze podwójnej, a przy tym była deblowa partnerka naszej tenisistki.

     

    Iga Świątek pod okiem byłej partnerki. Tak wyglądała ich historia

     

    Wspólna historia obu pań rozpoczęła się w 2021 roku w Miami. Obie znały się już jednak z kortu, bo w 2019 roku Iga Świątek wyeliminowała u boku Magdy Linette swoją przyszłą partnerkę podczas US Open. Tu trzeba zaznaczyć, że polsko-amerykański duet powstał… dość spontanicznie. I w zasadzie w ostatniej chwili. Nasza reprezentantka nie miała wiele czasu na decyzję, po otrzymaniu oferty wspólnej gry od starszej koleżanki po fachu.

     

    – Trafiłam na cztery różne osoby i spadałam w rankingu, kiedy zobaczyłam imię Igi. Musiałam zdobyć do niej numer i napisałam do niej coś w stylu: “Wiem, że to już w zasadzie oferta last minute, ale jeśli chciałabyś zagrać razem debla w Miami, to spróbujmy”. Iga odpisała: “Myślę, że mamy 20 minut na to, by się zapisać, prawda?”. Ja stwierdziłam, że następnym razem dam jej przynajmniej kilka dni na decyzję, ale wtedy musiała jej dokonać w błyskawicznym tempie – opowiadała kulisy całej akcji Bethanie Mattek-Sands, cytowana przez portal Tennis.com.

     

    – Od początku dobrze się bawiłyśmy – dodała wówczas reprezentantka Stanów Zjednoczonych. A za pozytywnymi odczuciami poszły także dobre wyniki.

     

    Już w Miami Iga Świątek i Bethanie Mattek-Sands dotarły aż do półfinału, w którym jednak lepsze okazały się Japonki – Shuko Aoyama oraz Ena Shibahara. Najbliżej wielkiego triumfu obie zawodniczki były jednak w 2021 roku w “królestwie Igi Świątek”, czyli na kortach Rolanda Garrosa. Wówczas dotarły aż do wielkoszlemowego finału. Z marzeń o tytule odarły je jednak Czeszki – Katerina Siniakova i Barbora Krejcikova, wygrywając w dwóch setach 6:4, 6:2.

     

    Współpraca Igi Świątek z Bethanie Mattek-Sands zakończyła się jednak jeszcze w tym samym roku, po porażce w drugiej rundzie imprezy w Indian Wells z Su-Wei Hsieh oraz Elise Mertens..

    Amerykanka wróciła ostatnio do tamtych wydarzeń podczas sesji “Q&A” zorganizowanej w mediach społecznościowych. – Dlaczego przestałaś grać z Igą Świątek? – zapytał ją jeden z użytkowników. A 40-latka, zamieszczając dość zabawne zdjęcie z naszą tenisistką, odpowiedziała:

    Jak widzicie Iga jest bardzo smutna, że przestała grać w deblu. Ale zawsze będę tu dla niej

     

  • I jest polskie zwycięstwo na US Open. Nocna deklasacja w 68 minut. Rozstawiona za burtą

    I jest polskie zwycięstwo na US Open. Nocna deklasacja w 68 minut. Rozstawiona za burtą

    I jest polskie zwycięstwo na US Open. Nocna deklasacja w 68 minut. Rozstawiona za burtą

    W czwartek czasu nowojorskiego odbyły się dwa spotkania z udziałem naszych reprezentantek w drugiej rundzie eliminacji US Open. O awans do kolejnej fazy walczyły Maja Chwalińska i Linda Klimovicova. Pierwsza z nich odpadła po zaciętej walce. Z kolei druga zdeklasowała w środku nocy naszego czasu rozstawioną rywalkę. 21-latka potrzebowała zaledwie 68 minut, by znaleźć się w decydującej rundzie kwalifikacji. I jeszcze dzisiaj powalczy o dołączenie do Igi Świątek, Magdaleny Fręch oraz Magdy Linette.

     

    Słodko-gorzki okazał się dla nas kolejny dzień eliminacji US Open. Jako pierwsza do walki wyszła Maja Chwalińska, która zmierzyła się z Janice Tjen. Panie stoczyły zaciętą walkę, każda partia rozstrzygała się dopiero w samej końcówce. Ostatecznie triumfowała jednak faworyzowana zawodniczka z Indonezji – 7:5, 7:5. Z perspektywy naszej reprezentantki szkoda zwłaszcza niewykorzystanej szansy w pierwszej odsłonie, kiedy to przyjaciółka Igi Świątek prowadziła 5:3, a w dziesiątym gemie posiadała setbole. Później sytuacja potoczyła się jednak po myśli rywalki. I w związku z tym to Tjen powalczy w decydującej fazie kwalifikacji.

     

    W trzeciej rundzie eliminacji znalazła się także Linda Klimovicova. 21-latka, która od ubiegłego roku występuje w naszych barwach, zmierzyła się po godz. 1:00 czasu polskiego z rozstawioną z “25” Jessiką Ponchet. Obie panie dzieli 59 lokat w rankingu na korzyść Francuzki. Mimo to przedmeczowe szanse stały na wyrównanym poziomie. Nasza reprezentantka, po pokonaniu na otwarcie zmagań Aliny Korniejewej, zdołała pójść za ciosem i pokazała, że miejsce w zestawieniu nie gra.

     

    US Open: Linda Klimovicova awansowała do trzeciej rundy eliminacji

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Ponchet. Nasza tenisistka od razu polowała na przełamanie, wygrała pierwsze dwa punkty. Później gem potoczył się jednak po myśli przeciwniczki. Dzięki temu to Jessika wyszła na prowadzenie 1:0. W następnych minutach panie kontrolowały swoje rozdania. Ta sytuacja uległa zmianie dopiero w trakcie piątego gema, kiedy to Klimovicova doczekała się premierowych okazji na przełamanie. Wykorzystała ostatnią z dwóch szans i po raz pierwszy w meczu objęła prowadzenie.

     

    Francuzka znalazła się pod dużą presją. Linda chciała iść za ciosem, także przy kolejnym serwisie szukała breaka. Wówczas Ponchet zdołała skutecznie wyjść ze stanu 15-30. Mimo to Polce udało się uzyskać jeszcze jedno przełamanie w tym secie. Miało to miejsce podczas dziewiątego rozdania, gdy Jessika broniła się przed przegraną w partii. Klimovicova zgarnęła rzy punkty z rzędu od stanu 15-30 i zagwarantowała sobie wygraną w premierowej odsłonie 6:3.

     

    Drugą część pojedynku rozpoczynała Linda. W trzecim gemie pojawiły się pierwsze problemy po stronie naszej reprezentantki. Chociaż prowadziła 40-0 przy własnym podaniu, to dopuściła Francuzkę do break pointa. Na szczęście 21-latka wciąż pozostała z kompletem utrzymanych serwisów. Kluczowy moment dla losów drugiej partii nastał w trakcie szóstego rozdania. To wtedy Klimovicova wywalczyła przełamanie do zera i na dobre przejęła kontrolę nad wydarzeniami.

     

    Polka walczyła o zakończenie spotkania już w trakcie ósmego rozdania, miała 30-15 przy podaniu rywalki, ale wtedy Ponchet przedłużyła jeszcze swoje nadzieje na wygraną. Kolejny gem, już przy serwisie naszej reprezentantki, nie pozostawił już jednak złudzeń. Ostatecznie Linda triumfowała 6:3, 6:3 w zaledwie 68 minut, kończąc spotkanie bez utraty podania. W decydującej rundzie eliminacji US Open spotka się z rozstawioną z “12” Darją Semenistają. Początek meczu nie przed godz. 20:00 czasu polskiego. Jeśli Klimovicova wygra ten pojedynek, wówczas pierwszy raz w karierze zamelduje się w głównej drabince na wielkoszlemowej imprezie podczas zawodowej rywalizacji.

     

  • Minęło ledwie kilkanaście godzin, Świątek już zna drogę do tytułu. Możliwe spotkanie z Wiktorowski

    Minęło ledwie kilkanaście godzin, Świątek już zna drogę do tytułu. Możliwe spotkanie z Wiktorowski

    Iga Świątek rozpoczęła już zmagania w tegorocznej edycji US Open. Polka w parze z Casperem Ruudem dotarła aż do finału turnieju miksta, w którym jednak musiała uznać wyższość Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Zaledwie kilkanaście godzin po tym spotkaniu odbyło się losowanie singlowej drabinki. Liderka polskiego tenisa wróciła do rywalizacji indywidualnej z rozstawieniem numer dwa. Według przewidywań największym wyzwaniem na drodze Świątek do ewentualnego finału może być Coco Gauff.

    Sezon amerykański Świątek rozpoczęła od występu w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Do tej pory nigdy nie triumfowała tam, a jej najlepszym wynikiem były półfinały. W tym roku wreszcie udało się przełamać tę barierę. Po solidnym okresie przygotowawczym po Wimbledonie Polka zaprezentowała się znakomicie i po raz pierwszy w karierze zagrała w finale zawodów rozgrywanych na wyjątkowo szybkich kortach w Ohio. W decydującym meczu pokonała Jasmine Paolini, nie tracąc w całym turnieju ani jednego seta. Było to jej premierowe zwycięstwo w Cincinnati. Zaraz po tym sukcesie Świątek wraz z Carlosem Alcarazem udała się do Nowego Jorku.

    Na US Open Świątek rozpoczęła od rywalizacji w mikście, gdzie w parze z Ruudem stworzyła bardzo groźny duet. Polsko-norweska para świetnie się spisywała, docierając do finału. Tam lepsi okazali się jednak doświadczeni debliści Errani i Vavassori. Krótko później przyszedł czas na losowanie singla, które pokazało, jaką drogę do tytułu będzie musiała pokonać liderka polskiego tenisa.

    W pierwszej rundzie Świątek zmierzy się z Kolumbijką Emilianą Arango. Najbliższą rozstawioną zawodniczką w jej części drabinki jest Anna Kalinska (nr 29). W dalszej fazie możliwy jest hitowy półfinał z Naomi Osaką, pod warunkiem że Japonka wcześniej upora się z Coco Gauff. Uwagę przyciągało także to, gdzie wyląduje Jelena Ostapenko, która nieraz sprawiała Świątek wiele kłopotów. Tym razem Łotyszka trafiła do części drabinki Aryny Sabalenki. Białorusinka ma w swoim sąsiedztwie również Jelenę Rybakinę, a także Emmę Raducanu, co zapowiada niezwykle zacięte mecze po drugiej stronie drabinki. Wszystko wskazuje na to, że los potraktował sprawiedliwie dwie największe rywalki w tourze.

    Oprócz Świątek w Nowym Jorku zobaczymy jeszcze kilka reprezentantek Polski. Magdalena Fręch rozpocznie turniej od starcia z Talią Gibson, a Magda Linette od meczu z McCartney Kessler. W męskiej stawce wystąpi Kamil Majchrzak, którego pierwszym rywalem będzie Hugo Dellien. Początek zmagań zaplanowano na niedzielę, 24 sierpnia, choć szczegółowy plan gier zostanie ogłoszony później.

  • Świątek numerem jeden tuż przed US Open! Sabalenka za plecami

    Świątek numerem jeden tuż przed US Open! Sabalenka za plecami

    Już 24 sierpnia wystartuje turniej singlowy kobiet na US Open. Nic więc dziwnego, że pojawia się coraz więcej analiz i prognoz dotyczących potencjalnej triumfatorki. Jedną z nich opublikował renomowany portal Tennis365, który jednoznacznie wskazuje Igę Świątek jako główną kandydatkę do zwycięstwa. „Jej ostatnie świetne występy sprawiają, że to ona jest faworytką do zdobycia siódmego tytułu wielkoszlemowego” – podkreślono w analizie.

    Świątek na czele listy kandydatek

    Autorem publikacji jest Oli Dickson Jefford, doświadczony dziennikarz Tennis365, który przygotował już ponad 1800 artykułów dla tego portalu. W swoim najnowszym tekście sporządził krótką listę pięciu głównych faworytek US Open, a na jej szczycie umieścił właśnie Świątek. „Jeżeli pierwsza część sezonu mogła budzić lekkie rozczarowanie, patrząc przez pryzmat wysokich standardów Igi, to w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sytuacja uległa diametralnej zmianie” – zauważył Jefford.

    Przypomniał także jej sensacyjne triumfy – najpierw na Wimbledonie, a niedawno na turnieju WTA 1000 w Cincinnati, mimo że dotychczas te korty nie były dla niej szczęśliwe. „Wygrane w imprezach, które wcześniej nie należały do jej najmocniejszych, to świetny prognostyk przed Flushing Meadows, gdzie w 2022 roku zdobyła tytuł. Wygląda na to, że Świątek wróciła do najwyższej dyspozycji – albo jest jej bardzo blisko – a ostatnie wyniki czynią ją naturalną faworytką do kolejnego, siódmego wielkoszlemowego triumfu” – napisał Tennis365.

    Najgroźniejsze rywalki

    Choć Polka – obecnie numer dwa rankingu WTA – otwiera listę głównych kandydatek, konkurencja w Nowym Jorku będzie niezwykle mocna. Na jej drodze mogą stanąć przede wszystkim Aryna Sabalenka (1. WTA) oraz Coco Gauff (3. WTA).

    Sabalenka broni tytułu i – jak podkreślono – w ostatnich czterech edycjach US Open za każdym razem docierała co najmniej do półfinału. „To sprawia, że jest jedną z największych kandydatek do końcowego triumfu” – napisano o liderce światowego rankingu. Gauff natomiast, zdaniem analityków, jeszcze nie weszła na absolutny szczyt swoich możliwości, lecz jej pozycja w światowym tenisie i dynamiczny rozwój sprawiają, że należy do ścisłego grona faworytek.

    Kolejne nazwiska na liście

    Ostatnie dwa miejsca w zestawieniu zajęły Jelena Rybakina oraz Madison Keys. Kazaszka imponuje stabilnością formy – w Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati dochodziła do półfinału. Z kolei Keys ma wyjątkową historię startów w Nowym Jorku – wygrała tam już 33 mecze, a w 2017 roku dotarła aż do finału.

    US Open – turniej niespodzianek

    Czy przewidywania Tennis365 się sprawdzą? Polscy kibice na pewno bardzo by tego chcieli, bo oznaczałoby to kolejny wielki sukces Igi Świątek. Jednak historia US Open pokazuje, że to turniej pełen zaskoczeń. Wystarczy przypomnieć zwycięstwa Emmy Raducanu w 2021 roku czy Bianki Andreescu dwa lata wcześniej. Choć obie nadal rywalizują na światowych kortach, żadnej nie udało się powtórzyć tamtych sukcesów w kolejnych edycjach Wielkiego Szlema.

  • MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną. “Polska domaga się wyjaśnienia”

    MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną. “Polska domaga się wyjaśnienia”

    MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną. “Polska domaga się wyjaśnienia”

    – Dzisiaj po południu została przekazana ambasadzie Federacji Rosyjskiej nota protestacyjna wobec wydarzeń, jakie rozegrały się w miejscowości Osiny w nocy z 19 na 20 sierpnia – przekazał rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Paweł Wroński. Doszło tam do eksplozji rosyjskiego drona.

     

    – W tej nocie Polska wskazuje, że Federacja Rosyjska naruszyła traktat o przyjaźni i współpracy z 1992 r., a także Konwencję Chicagowską o lotnictwie cywilnym z 1944 r., a także wiele praw zwyczajowych – poinformował przedstawiciel MSZ.

     

    Wroński wskazał, że resort uważa, że incydent w Osinach jest świadomą prowokacją Rosji, elementem wojny hybrydowej oraz “aktem wysoko nieprzyjaznym wobec Rzeczypospolitej Polskiej, a także państw europejskich”.

     

    Incydent w Osinach. MSZ złożyło notę protestacyjną

     

    – Polska domaga się od Federacji Rosyjskiej wyjaśnienia tego incydentu i zaprzestania podobnego rodzaju prowokacyjnych działań – mówił rzecznik, dodając że zdarzenie to “podważa wiarygodność” Rosji jako uczestnika “jakiegokolwiek procesu pokojowego”.

     

    Zapytany przez dziennikarzy o dalsze kroki, jakie podejmie rząd, Wroński wskazał, że “mieliśmy już do czynienia wiele razy z podobnymi przypadkami”, a Rosja zawsze je lekceważyła.

     

    Zaznaczył jednak, że ukazywanie społeczności międzynarodowej tego rodzaju incydentów służy uświadamianiu jej o tym, że rosyjska agresja może zagrażać również państwom będącym częścią Sojuszu Północnoatlantyckiego.

     

    – Europa również zaczyna sobie zdawać sprawę, że wojna na Ukrainie nie jest marginalnym zdarzeniem, nie toczy się na marginesie Europy i nie jest to “czyjaś wojna”, ale może to być wojna nas wszystkich, ponieważ zagrożeni są również obywatele krajów NATO – powiedział.

     

    Gdy padło pytanie o to, co zrobi Polska, jeśli Rosja nie odpowie na działania MSZ-u, Wroński podziękował jedynie dziennikarzom za obecność i wrócił do budynku resortu.

     

    Złożenie protestu Radosław Sikorski zapowiedział już w środę, publikując wpis w mediach społecznościowych. Jak podkreślił, to już “kolejne naruszenie naszej przestrzeni powietrznej ze Wschodu”.

     

    W poście zaznaczył, że w związku z tym, “najważniejszą misją Polski wobec NATO jest obrona naszego własnego terytorium”.

     

    Rosyjski dron na Lubelszczyźnie. Eksplozja w środku nocy

     

    Do eksplozji niezidentyfikowanego obiektu w miejscowości Osiny (woj. lubelskie) doszło w nocy z wtorku na środę.

     

    W środę nad ranem okazało się, że był to rosyjski dron wojskowy.

     

    Rozbity dron to prawdopodobnie tzw. wabik. Jest to bezzałogowiec służący do ściągania uwagi obrony przeciwlotniczej. Posiada on niewielki ładunek wybuchowy.

     

    Na skutek eksplozji obiektu nikt nie został ranny. Media informują o uszkodzonych oknach w okolicznych domostwach.

     

  • Świątek na szczycie przed US Open – Sabalenka tuż za plecami, ale rywalizacja dopiero się zaczyna

    Świątek na szczycie przed US Open – Sabalenka tuż za plecami, ale rywalizacja dopiero się zaczyna

    Świątek na szczycie przed US Open – Sabalenka tuż za plecami, ale rywalizacja dopiero się zaczyna

    Już za chwilę, 24 sierpnia, świat tenisa skupi wzrok na Nowym Jorku. To właśnie tam rozpocznie się turniej gry pojedynczej kobiet podczas US Open – wydarzenie, które jak co roku przyciągnie uwagę całego sportowego świata. Emocje sięgają zenitu, a prognozy i przewidywania tylko podgrzewają atmosferę. Najnowsza analiza, przygotowana przez renomowany portal Tennis365, nie pozostawia złudzeń: Iga Świątek ponownie wyrasta na główną faworytkę.

     

    Ekspert nie ma wątpliwości

     

    Autorem opracowania jest Oli Dickson Jefford – dziennikarz, który dla Tennis365 napisał już ponad 1800 publikacji. Jego doświadczenie sprawia, że głos w sprawie największych faworytek US Open nabiera szczególnej wagi. Tym razem stworzył on krótką, pięcioosobową listę potencjalnych triumfatorek, a na jej samym szczycie znalazła się właśnie Świątek.

     

    „Jeśli pierwsza część sezonu mogła nieco rozczarować w porównaniu z jej własnymi, niezwykle wysokimi standardami, to w ostatnich tygodniach sytuacja zmieniła się diametralnie” – zauważa Jefford.

     

    Powrót do wielkiej formy

     

    Ekspert przypomniał, że Polka zanotowała zwycięstwa w turniejach, które wcześniej nie kojarzyły się z jej największymi sukcesami. Wimbledon i niedawne Cincinnati – to właśnie tam Świątek udowodniła, że nie boi się wyzwań i potrafi przełamywać własne ograniczenia.

     

    „Triumfy na dwóch imprezach, w których dotychczas nie błyszczała, to znak, że jest gotowa na kolejne wielkie wyzwanie. W 2022 roku Świątek była już mistrzynią US Open, a dziś wygląda na to, że wróciła do swojej najlepszej formy albo jest bardzo blisko jej osiągnięcia. To czyni ją faworytką do zdobycia siódmego tytułu wielkoszlemowego” – analizuje Tennis365.

     

    Największe rywalki – czy powstrzymają Świątek?

     

    Choć Świątek plasuje się obecnie na drugim miejscu w rankingu WTA, to właśnie ona otwiera listę największych kandydatek do triumfu. Ale w Nowym Jorku nie zabraknie innych gwiazd światowego tenisa.

     

    Na drodze Polki mogą stanąć jej najgroźniejsze rywalki – Aryna Sabalenka, liderka rankingu, oraz Coco Gauff, obecnie trzecia rakieta świata. Tennis365 stawia je tuż za Świątek.

     

    „Sabalenka przyjeżdża na US Open jako obrończyni tytułu. W ostatnich czterech latach ani razu nie odpadła wcześniej niż w półfinale – to dowód, że na tych kortach czuje się jak u siebie” – przypomniano w analizie.

     

    Z kolei Gauff wciąż zdaniem ekspertów nie zaprezentowała jeszcze pełni swojego potencjału, ale jej status „jednej z najlepszych – jeśli nie najlepszej – tenisistek młodego pokolenia” sprawia, że w Nowym Jorku będzie bardzo groźna.

     

    Dwie kolejne kandydatki – Rybakina i Keys

     

    Na liście znalazło się jeszcze miejsce dla Jeleny Rybakiny oraz Maddison Keys. Kazaszka imponuje regularnością – trzy półfinały z rzędu w Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati jasno pokazują, że potrafi utrzymać wysoką dyspozycję. Keys natomiast może liczyć na doświadczenie i świetne statystyki właśnie w Nowym Jorku – ma na koncie aż 33 wygrane mecze na tych kortach i pamiętny finał z 2017 roku.

     

    US Open – turniej pełen niespodzianek

     

    Choć prognozy Tennis365 jasno wskazują na Świątek, w Nowym Jorku niczego nie można być pewnym. US Open ma swoją specyfikę i wielokrotnie udowodnił, że lubi pisać własne, nieprzewidywalne scenariusze. Wystarczy przypomnieć sensacyjne triumfy Emmy Raducanu w 2021 roku czy Bianki Andreescu w 2019. Obie zawodniczki nadal grają, ale jak dotąd nie udało im się powtórzyć tamtych niezwykłych osiągnięć.

     

    Dlatego pytanie pozostaje otwarte: czy Świątek udźwignie rolę faworytki i sięgnie po siódmy wielkoszlemowy laur, czy też US Open znów zaskoczy cały tenisowy świat? Jedno jest pewne– emocje dopiero się zaczynają.

     

     

  • Raz, dwa, trzy! Co za występ Polaków na MŚ! Pokazali, jak to się robi

    Raz, dwa, trzy! Co za występ Polaków na MŚ! Pokazali, jak to się robi

    Polska reprezentacja siatkarzy do lat 21 znakomicie rozpoczęła mistrzostwa świata w Jiangmen, pewnie pokonując Portoryko 3:0. Choć wynik sugeruje łatwe zwycięstwo, to szczególnie w drugim secie podopieczni Piotra Grabana musieli wykazać się odpornością psychiczną i skutecznością w kluczowych momentach.

    Mocne otwarcie turnieju

    Biało-Czerwoni przyjechali do Chin jako jedni z głównych faworytów do złota. W grupie B rywalizują z Portoryko, Koreą Południową, Kazachstanem, Kanadą i obrońcą tytułu – Iranem. To właśnie drużyna z Bliskiego Wschodu, pokonując Kazachstan 3:1, już w pierwszym meczu potwierdziła, że będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Polaków w walce o pierwsze miejsce w tabeli.

    Pierwszy set pod pełną kontrolą

    Spotkanie z Portoryko rozpoczęło się dla Polaków wręcz koncertowo. Skuteczność ataku na poziomie aż 80% sprawiła, że rywale nie mieli wiele do powiedzenia. Pierwsza partia zakończyła się zdecydowaną wygraną 25:15.

    Nerwy w drugim secie

    Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Portoryko, grając odważnie i wykorzystując błędy Polaków, prowadziło nawet 15:11, a w końcówce utrzymywało przewagę 21:18. Biało-Czerwoni sami utrudniali sobie sytuację – popełnili aż 11 błędów, z czego 5 w ataku i 6 na zagrywce, oddając rywalom sporą część punktów praktycznie za darmo.
    W decydującym fragmencie odpowiedzialność wziął na siebie Wojciech Gajek, który świetnie zaprezentował się na zagrywce. Dzięki temu Polacy odwrócili losy seta i zwyciężyli 25:22.

    Ostatnia partia bez większych emocji

    Trzeci set miał już zupełnie inny charakter. Portorykańczycy, podłamani utraconą szansą w poprzedniej odsłonie, nie byli w stanie poważnie zagrozić Biało-Czerwonym. Polacy szybko objęli wysokie prowadzenie (19:12) i mimo lekkiego zrywu rywali w końcówce, ponownie wygrali 25:22, pieczętując swoje pierwsze zwycięstwo na turnieju.

    Co dalej?

    Kolejne spotkanie Polacy rozegrają już jutro o godzinie 7:50 czasu polskiego, a ich przeciwnikiem będzie Korea Południowa. Zespół Piotra Grabana przystąpi do tego starcia jako zdecydowany faworyt.

    Polska – Portoryko 3:0 (25:15, 25:22, 25:22)

  • Rekordowa wypłata Świątek na US Open – finał, który zmienił wszystko

    Rekordowa wypłata Świątek na US Open – finał, który zmienił wszystko

    Rekordowa wypłata Świątek na US Open – finał, który zmienił wszystko

    Kiedy Iga Świątek wyszła na korty Flushing Meadows zaledwie kilka dni po zdobyciu trofeum w Cincinnati, niewielu mogło przewidzieć, jaką historię właśnie miała napisać. Tym razem nie chodziło wyłącznie o tenis. W Nowym Jorku tematem numer jeden stało się coś więcej niż forhendy, bekhendy i tie-breaki. To była opowieść o wytrzymałości, ryzyku i – ostatecznie – o przełomie finansowym, który zszokował tenisowy świat.

     

     

    —

     

    Wir wydarzeń jak żaden inny

     

    Ostatnie tygodnie wystawiły Świątek na próbę, której nie spodziewali się nawet jej najwierniejsi kibice. Ledwie kilka chwil po emocjonującym triumfie w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, gdzie w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4, Polka nie miała nawet czasu na oddech. Wsiadła do samolotu i przeniosła się do Nowego Jorku, by rozpocząć kolejny rozdział – tym razem w mikście.

     

    Jej decyzja o starcie w parze z Casperem Ruudem wywołała pytania. Czy to nie będzie rozproszenie? Czy wyczerpujący grafik nie wpłynie na jej szanse w singlu? Jednak już po pierwszych meczach wątpliwości rozwiały się jak mgła. Świątek i Ruud od razu pokazali zgranie i pewność, a pierwszego dnia wygrali dwa spotkania, meldując się w półfinale i udowadniając, że przyjechali walczyć na serio.

     

     

    —

     

    Nocne batalie

     

    Potem nadeszły mecze, które elektryzowały trybuny. Ich półfinał z Jessicą Pegulą i Jackiem Draperem już teraz uznawany jest za jeden z najbardziej pasjonujących pojedynków całego turnieju. Przez długi czas wydawało się, że losy są przesądzone – porażka wisiała w powietrzu. Ale w decydującym super tie-breaku Świątek i Ruud odmówili kapitulacji. Punkt po punkcie odrabiali straty, a finał 3:5, 5:3, 10-8 wywołał eksplozję radości na trybunach. Echo triumfu niosło się po Arthur Ashe Stadium, przypominając, że nawet w deblu Świątek ma aurę mistrzyni.

     

    Finał jednak okazał się zupełnie innym testem. Po drugiej stronie siatki stanął doświadczony włoski duet – Sara Errani i Andrea Vavassori. Spotkanie było walką na noże, pełną ostrych wymian i nagłych zwrotów akcji. Świątek i Ruud pokazali charakter, wygrywając drugiego seta 7:5 i doprowadzając do super tie-breaka. Ale wtedy doświadczenie Włochów wzięło górę. Wynik 6:3, 5:7, 10-6 dał im tytuł, a polsko-norweski duet musiał obejść się smakiem zwycięstwa.

     

     

    —

     

    Wypłata, której nikt się nie spodziewał

     

    Ale to, co wydarzyło się chwilę później, wprawiło tenisowy świat w osłupienie. Errani i Vavassori odebrali nagrodę w wysokości miliona dolarów do podziału. Jednak przegrani finaliści też mieli powody do zadowolenia – Świątek i Ruud zainkasowali 400 tysięcy dolarów, czyli po ponad 200 tysięcy na osobę. Dla Polki oznaczało to blisko 730 tysięcy złotych.

     

    By zrozumieć skalę tej zmiany, wystarczy cofnąć się o rok. W 2024 zwycięzcy miksta dostawali 200 tysięcy dolarów do podziału, a finaliści zaledwie 100 tysięcy. W 2025 nagrody zostały jednak podwojone, a nawet potrojone. Dla Świątek oznaczało to coś historycznego – największą jednorazową wypłatę w grze mieszanej w całych dziejach US Open.

     

     

    —

     

    Dlaczego to takie ważne

     

    Decyzja organizatorów US Open o całkowitej zmianie formatu miksta wzbudziła zarówno zachwyt, jak i krytykę. Dzięki zaproszeniu największych gwiazd singla i skróceniu meczów turniej nabrał nowego blasku. Trybuny były pełne, emocji nie brakowało, a podniesione nagrody dopełniły spektaklu.

     

    Dla Świątek ten moment ma jednak wyjątkowe znaczenie. Nie jest nowicjuszką, jeśli chodzi o rekordy i trofea, ale teraz dopisała kolejny rozdział do swojej kariery – została najwyżej opłacaną finalistką miksta w historii US Open. To nagroda nie tylko za umiejętności, lecz także za jej niezwykłą determinację i odwagę, by podejmować kolejne wyzwania bez chwili wytchnienia.

     

     

    —

     

    Punkt zwrotny czy dopiero początek?

     

    Kiedy opadł już kurz po nowojorskiej przygodzie, pozostało pytanie: czy to była jedynie efektowna dygresja, czy może początek nowej ery? Mikst przez lata traktowano jako ciekawostkę w cieniu singlowej chwały. Ale gdy na kortach pojawiają się takie gwiazdy jak Świątek, czy jego status może ulec trwałej przemianie?

     

    Jedno jest pewne – Nowy Jork 2025 dał Idze Świątek coś więcej niż tylko kolejne mecze. Dał jej historię, nagłówki i rekordową wypłatę, która zaskoczyła nawet jej najwierniejszych fanów.

  • Tyle Świątek zarobiła za finał US Open. Rekord!

    Tyle Świątek zarobiła za finał US Open. Rekord!

    Iga Świątek i Casper Ruud awansowali do finału wielkoszlemowego US Open w mikście. Choć w decydującym meczu musieli uznać wyższość rywali, i tak zakończyli turniej z imponującą nagrodą finansową. W porównaniu z poprzednią edycją różnica jest kolosalna.

    Intensywny czas dla Świątek

    Ostatnie dni były dla Igi Świątek wyjątkowo pracowite. Najpierw Polka triumfowała w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, gdzie w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4. Kilkanaście godzin później przeniosła się do Nowego Jorku, by rozpocząć rywalizację w mikście na US Open. W parze z Casperem Ruudem szybko udowodniła, że tworzą zgrany duet – pierwszego dnia odnieśli dwa zwycięstwa i zapewnili sobie miejsce w półfinale.

    Droga do finału i nagrody

    Półfinał i finał rozegrano w nocy ze środy na czwartek. Świątek i Ruud dostarczyli kibicom ogromnych emocji. Najpierw w starciu z Jessicą Pegulą i Jackiem Draperem odwrócili losy meczu, wygrywając w super tie-breaku 3:5, 5:3, 10-8. W finale zmierzyli się z doświadczonym włoskim duetem – Sarą Errani i Andreą Vavassorim. Spotkanie było bardzo wyrównane, ale ostatecznie to Włosi okazali się lepsi, zwyciężając 6:3, 5:7, 10-6.

    Errani i Vavassori sięgnęli po główną nagrodę – milion dolarów do podziału. Świątek i Ruud również mogą być zadowoleni, bo za grę w finale otrzymali 400 tysięcy dolarów, czyli po ponad 200 tysięcy na osobę (około 730 tys. złotych).

    Historyczne pieniądze w mikście

    Tegoroczna edycja miksta odbywała się w zupełnie nowej formule. Organizatorzy zaprosili największe gwiazdy singla, co sprawiło, że wielu specjalistów od gry podwójnej i mieszanej nie dostało szansy występu. Mecze skrócono, a na trybunach zasiadły tłumy. Największe zmiany dotyczyły jednak puli nagród.

    Wystarczy porównać z 2024 rokiem: zwycięzcy otrzymywali wówczas 200 tysięcy dolarów do podziału, a finaliści 100 tysięcy. W 2025 roku te kwoty zostały podwojone, a nawet potrojone. To sprawia, że Iga Świątek zgarnęła w Nowym Jorku rekordową wypłatę w grze mieszanej.

  • Aż zaroiło się od komentarzy po porażce Igi Świątek. Powtarza się jedno

    Aż zaroiło się od komentarzy po porażce Igi Świątek. Powtarza się jedno

    Aż zaroiło się od komentarzy po porażce Igi Świątek. Powtarza się jedno

    Iga Świątek i Casper Ruud odwrócili losy półfinałowej rywalizacji i tym samym awansowali do finału miksta na US Open, gdzie przyszło im się zmierzyć z obrońcami tytułu. Starcie z Sarą Errani i Andreą Vavasorrim również było zacięte i emocjonujące, a ostatecznie triumfowała włoska para. Po tym meczu w sieci zaroiło się od komentarzy ekspertów, którzy zwracają uwagę na jedno – po trofeum sięgnęli zawodnicy, którzy specjalizują się w grze podwójnej.

     

    Tegoroczny turniej miksta na US Open odbiegał od tego, do czego przyzwyczaili się kibice – po pierwsze, organizatorzy zaprosili do rywalizacji 16 par, z czego większość stanowiły wielkie gwiazdy singla z Igą Świątek i Carlosem Alcarazem na czele. Po drugie, aż do półfinału rywalizacja toczyła się tylko do czterech wygranych gemów.

     

    Polka przystąpiła do zmagań u boku Caspera Ruuda, z którym najpierw wyeliminowała parę Madison Keys/Frances Tiafoe, a potem Caty McNally/Lorenzo Musetti. Kolejne mecze rozegrano w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego – najpierw Polka i Norweg w półfinale zmierzyli się z Jessiką Pegulą i Jackiem Draperem, którzy prowadzili już 8-4 w super tie-breaku. Świątek i Ruud odwrócili jednak losy rywalizacji i przypieczętowali awans do finału.

     

    O trofeum polsko-norweski duet zagrał z obrońcami tytułów, czyli Sarą Errani i Andreą Vavasssorim. O włoskiej parze głośno stało się jeszcze przed półfinałami, kiedy to zadeklarowali, że chcą bronić honoru deblistów, których organizatorzy pominęli zapraszając do nowej formuły tyle gwiazd singla. Ta sztuka im się udała, tenisiści z Italii triumfowali w super tie-breaku.

     

    US Open. Komentarze po porażce Igi Świątek

     

    Zmagania Polki u boku Norwega śledzili polscy eksperci, którzy zwrócili uwagę na jedno: w turnieju, do którego zaproszono największe gwiazdy singla, finalnie i tak triumfowali zawodnicy specjalizujący się w mikście.

     

    “Seria złych decyzji przy serwisie Vavassoriego i długiej wymianie przy 4:5 była kluczowa, ale rzucili świetni singliści wyzwanie specjalistom od gry podwójnej. Była zabawa, napięcie, tysiące ludzi i kapitalna walka. Szkoda przegranego finału, ale trzeba docenić to, co zrobiła Iga i Casper. Brawo” – napisał komentator Canal+ Żelisław Żyżyński.

     

    Od początku mówili, że grają w imieniu wszystkich deblistów. Organizatorom na pewno nie było to na rękę, że Włosi grali w tym turnieju z dziką kartą. Zaburzyli cała koncepcję. A oni udowodnili, że mikst ma sens. Zagrali wszystkim na nosie. Sara Errani i Andrea Vavassori obronili tytuł w Nowym Jorku. I pewnie, że żal tego finału z perspektywy polskiego kibica. Ale ile frajdy było przez te dwa dni, to nikt nam nie zabierze!

     

    podkreślił komentator Eurosportu Dawid Żbik.

     

    W podobnym tonie utrzymany jest wpis Agnieszki Niedziałek ze Sport.pl, która również zwróciła uwagę na triumfatorów turnieju. “Jak widać, tylko raz dziennie można odwrócić super tie-breaka,w którym jest 0-3 i 4-8. Znów walka do końca, ale trochę za dużo błędów I. Świątek i C. Ruuda, gdy po 2.stronie tacy spece jak S. Errani i A. Vavassori. A triumfem Włochów cieszą się wszyscy spece od gry podwójnej” – napisała.

     

    Gratulacje dla Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Dopięli swego, obronili tytuł. Ładne podziękowania przy siatce” – czytamy na eksperckim profilu Z kortu – informacje tenisowe.

     

    W opiniach ekspertów przewija się też jeden wątek – fakt, że rywalizacji mikstów towarzyszyło wiele emocji. “Było bardzo, bardzo zacięcie, masę emocji i prawie pełny stadion. Ciekawe jakie to będzie miało konsekwencje w układaniu formuły miksta na przyszłość? Co o tym sądzicie?” – zapytał internautów naczelny magazynu”  Tenisklub” Adam Romer.