• Karol Nawrocki reaguje na to, jak Izraelczycy nazwali Polaków

    Karol Nawrocki reaguje na to, jak Izraelczycy nazwali Polaków

    Podczas rewanżowego meczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa doszło do wydarzeń, które przyćmiły sportowy aspekt rywalizacji. Choć zespół Marka Papszuna odniósł cenne zwycięstwo 2:0 i wywalczył awans do decydującej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji, to atmosfera spotkania została poważnie zakłócona przez skandaliczne zachowanie części kibiców drużyny z Izraela.

    Spotkanie odbyło się na Węgrzech, gdzie Raków musiał odrobić straty z pierwszego meczu przegranego 0:1. Piłkarze z Częstochowy wykonali swoje zadanie znakomicie – jeszcze przed przerwą prowadzenie zapewnił Węgier Peter Barath, który trafił do siatki w doliczonym czasie pierwszej połowy. Wynik ustalił w 76. minucie Lamine Diaby-Fadiga, pieczętując awans polskiego klubu.

    Jednak to, co wydarzyło się na trybunach w drugiej połowie, wywołało oburzenie nie tylko w Polsce, ale także w środowisku międzynarodowym. Kibice Maccabi Hajfa wywiesili transparent z napisem „Murderers since 1939” („Mordercy od 1939 roku”), bezpośrednio wymierzony w Polaków. To nie wszystko – jeden z sympatyków izraelskiej drużyny dopuścił się skandalicznej prowokacji, symulując akt seksualny z manekinem owiniętym w polską flagę.

    Na incydent natychmiast zareagował prezydent RP Karol Nawrocki. W swoim wpisie w serwisie X potępił zachowanie kibiców, zwracając uwagę na jego skrajną obraźliwość i historyczną ignorancję:

    > „Skandaliczny transparent wywieszony przez kibiców Maccabi Hajfa obraża pamięć o obywatelach polskich – ofiarach II wojny światowej, wśród których było 3 mln Żydów. Głupota, której nie tłumaczą żadne słowa”.

    Prezydent zaznaczył również, że tego typu działania powinny spotkać się z dotkliwymi sankcjami ze strony organizatorów rozgrywek oraz władz piłkarskich, gdyż nie mają one nic wspólnego z duchem sportu ani zasadami fair play.

    Choć awans Rakowa Częstochowa jest sportowym sukcesem, zwłaszcza w kontekście trudnego meczu wyjazdowego i konieczności odrobienia strat, to wydarzenia z trybun pozostawiły gorzki posmak. Teraz częstochowianie w decydującym dwumeczu o fazę grupową Ligi Konferencji zmierzą się z bułgarską Ardą Kyrdżali, ale nad tymi rozgrywkami nadal unosi się cień skandalu z udziałem kibiców Maccabi Hajfa.

    Chcesz, żebym przygotował też rozszerzoną wersję tego tekstu z szerszym tłem historycznym i analizą możliwych konsekwencji dla Maccabi Hajfa?

  • Tak słynny trener Szarapowej nazwał Świątek. Poszło w świat

    Tak słynny trener Szarapowej nazwał Świątek. Poszło w świat

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, prezentując formę, która imponuje zarówno kibicom, jak i ekspertom. Polka konsekwentnie stara się zrekompensować fanom bolesną porażkę w Montrealu, a jej gra w ostatnich dniach jest najlepszą odpowiedzią na wcześniejsze niepowodzenia. Docenił ją nawet legendarny trener Rick Macci, znany z pracy z Sereną i Venus Williams czy Marią Szarapową.

    Świątek rozpoczęła turniej od pewnego zwycięstwa nad Anastazją Potapową. W kolejnej rundzie nie musiała nawet wychodzić na kort, gdyż Marta Kostjuk wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Polka miała aż trzy dni odpoczynku, które wykorzystała perfekcyjnie – po przerwie zdominowała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3.

    Hiszpański portal puntodebreak.com podkreślił, że „Świątek jest w świetnej formie i to widać”, a oficjalna strona WTA opisała jej występ jako „bezbłędny”. Choć w rzeczywistości obie zawodniczki popełniały sporo błędów, trudno było nie zauważyć przewagi Igi. Rick Macci, komentując jej postawę, użył barwnych porównań:

    > „Polski kat naciska na spust i idzie na całość. Zawsze potrafiła kontratakować, ale teraz sama szuka okazji, by skończyć wymianę wcześniej. Tasuje talię, rozdaje karty i jest wyjątkowa przy siatce” – napisał.

    Dodał też, że „Iga ma niezwykle ostre, wręcz brutalne ataki w poprzek kortu, co sprawia rywalkom ogromne problemy”.

    Radości z jej dyspozycji nie kryli także trenerzy – Wim Fissette i Maciej Ryszczuk. Jak relacjonował Dominik Senkowski z Sport.pl, już po dwóch pierwszych gemach obaj spojrzeli na siebie z wymownym uśmiechem, widząc, że ich podopieczna weszła w mecz z pełną energią i pewnością siebie. „Świątek grała szybko, zdecydowanie i w idealnym rytmie” – podsumował dziennikarz.

    W piątek Polka powalczy o półfinał z Anną Kalinską, która niespełna miesiąc temu pokonała Magdę Linette w Waszyngtonie. Dotychczas mierzyły się tylko raz – półtora roku temu w Dubaju, gdzie Rosjanka niespodziewanie wygrała 6:4, 6:4. Tym razem Świątek będzie chciała wyrównać rachunki. W przypadku zwycięstwa zmierzy się w półfinale z lepszą z pary Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.

  • Najbliższa rywalka Świątek miała już dość. Oto co powiedziała do sędzi

    Najbliższa rywalka Świątek miała już dość. Oto co powiedziała do sędzi

    Anna Kalińska będzie następną przeciwniczką Igi Świątek w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Rosjanka awansowała do ćwierćfinału po zwycięstwie nad swoją rodaczką Jekateriną Aleksandrową w trzech setach, a spotkanie nie obyło się bez kontrowersyjnych sytuacji. W trakcie meczu Kalińska poprosiła o rozmowę z sędzią, skarżąc się na zachowanie widowni.

    Pierwsze ćwierćfinałowe pary w Cincinnati poznaliśmy w środę. Kibiców czekają wielkie emocje – Aryna Sabalenka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, natomiast Iga Świątek, która w czwartej rundzie pewnie pokonała Soranę Cirsteę, zagra o miejsce w najlepszej czwórce z Anną Kalińską. Rosjanka była ostatnią zawodniczką, która dołączyła do tego grona, rozgrywając swój mecz w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego.

    Pojedynek Kalińskiej z Aleksandrową był pełen zwrotów akcji. Wyżej notowana Aleksandrowa wygrała pierwszego seta 6:3, lecz w drugim o zwycięstwie decydował tie-break. Tam Kalińska zwyciężyła 7:5, a w trzeciej partii całkowicie zdominowała rywalkę, wygrywając 6:1. W pewnym momencie Rosjanka podeszła do sędzi i rozpoczęła ożywioną rozmowę, wskazując na uciążliwe zachowanie publiczności. – Myślę, że mogą być pijani albo coś w tym stylu – stwierdziła. Sędzia przyznała jej rację.

    Amerykańskie turnieje tenisowe znane są z luźniejszego podejścia do zachowania widowni. Zarówno w Cincinnati, jak i co roku na US Open w Nowym Jorku, kibice pozwalają sobie na większą swobodę – spacerują po trybunach w trakcie wymian, głośno komentują wydarzenia na korcie czy próbują rozproszyć przeciwnika swojego faworyta.

    Ćwierćfinały w górnej części drabinki – z udziałem Świątek i Sabalenki – zostaną rozegrane w czwartek. – Jestem podekscytowana. To będzie spotkanie na bardzo wysokim poziomie, Iga jest prawdziwą wojowniczką. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro. Nie mam pojęcia, o której porze wyjdę na kort. Może po prostu odpocznę w szatni – powiedziała Kalińska.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1955823163906122222?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1955823163906122222%7Ctwgr%5E2c3b61d91bc1f33b34f3c5e8ab454db771805395%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732178478najblizsza-rywalka-swiatek-miala-juz-dosc-oto-co-powiedziala.html

  • Partner opuścił Sabalenkę. Już zgłaszają się do niej kolejni

    Partner opuścił Sabalenkę. Już zgłaszają się do niej kolejni

    Po raz pierwszy w historii, tuż przed rozpoczęciem rywalizacji singlowej w US Open, rozegrany zostanie turniej miksta z udziałem największych gwiazd światowego tenisa. Na korcie zobaczymy m.in. Igę Świątek, która wystąpi w parze z Casperem Ruudem. Aryna Sabalenka miała początkowo stworzyć duet z Grigorem Dimitrowem, jednak Bułgar z powodu kontuzji nie pojawi się w Nowym Jorku. Liderka światowego rankingu WTA została o tę sytuację zapytana podczas ostatniej konferencji prasowej.

    W Cincinnati trwają zmagania w turnieju WTA 1000. Iga Świątek po zwycięstwie nad Soraną Cirsteą awansowała do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Anną Kalinską. Triumfatorka tego pojedynku spotka się w półfinale z lepszą z pary Elena Rybakina – Aryna Sabalenka. Białorusinka w nocy ze środy na czwartek wygrała z Jessiką Bouzas Maneiro 6:1, 7:5.

    Partner opuścił Sabalenkę, a chętnych nie brakuje
    Po meczu Sabalenka wzięła udział w konferencji prasowej, podczas której padły pytania nie tylko o turniej w Cincinnati, lecz także o zbliżający się US Open. Tenisistka miała wziąć udział w nowym formacie turnieju miksta, który po raz pierwszy w historii odbędzie się w tygodniu poprzedzającym rywalizację singlową (dotychczas rozgrywano go równolegle). Jej partnerem miał być Grigor Dimitrow, ale Bułgar wciąż leczy naderwanie mięśnia piersiowego, którego doznał na Wimbledonie w meczu z Jannikiem Sinnerem, i nie wystąpi w Nowym Jorku.

    Zapytana o możliwość znalezienia zastępstwa, Sabalenka z uśmiechem przyznała: – Kilku chłopaków już zaproponowało grę, ale nie, nie sądzę. Chcę być lojalna – żartowała. Oznacza to, że w mikście zabraknie obecnej liderki rankingu WTA.

    Mimo to obsada turnieju zapowiada się znakomicie. Oprócz pary Świątek/Ruud zobaczymy m.in. duet Raducanu/Alcaraz, Fritz/Rybakina czy Andriejewa/Miedwiediew. Turniej zostanie rozegrany 19 i 20 sierpnia, a zwycięska para otrzyma czek na milion dolarów.

  • Cudowna wiadomość z Cincinnati ws. Świątek. Hit. Polka miażdży Sabalenkę

    Cudowna wiadomość z Cincinnati ws. Świątek. Hit. Polka miażdży Sabalenkę

    Turniej WTA 1000 w Cincinnati wkracza w kluczową fazę. Już w piątek o miejsce w półfinale powalczą Iga Świątek i Aryna Sabalenka. Jeśli obie pokonają swoje rywalki – odpowiednio Annę Kalinską i Jelenę Rybakinę – czeka nas bezpośredni pojedynek tych dwóch tenisowych gwiazd. Tymczasem w oczach kibiców Świątek już teraz „miażdży” obecną liderkę rankingu WTA. Czytelnicy oficjalnego portalu federacji w zdecydowanej większości stawiają bowiem na ostateczny triumf Polki w całej imprezie.

    Świątek kontynuuje zwycięski marsz przez turniej w Cincinnati. W środę była liderka światowego rankingu pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału, który jest dla niej ostatnim poważnym sprawdzianem formy przed zbliżającym się US Open. Teraz czeka ją starcie z Anną Kalinską – tenisistką, której dotąd nie udało jej się pokonać. Ich jedyny mecz, rozegrany w zeszłym roku w Dubaju, zakończył się zwycięstwem Rosjanki. Zupełnie inaczej wygląda jednak bilans Świątek w starciach z Cirsteą.

    – Grałyśmy już ze sobą wiele razy, więc wiem, że Sorana potrafi bardzo dobrze uderzać piłkę, szczególnie na szybszych nawierzchniach. Byłam na to przygotowana i cieszę się, że zagrałam wystarczająco solidnie – powiedziała po meczu Polka.

    Oficjalny portal WTA szybko zareagował na kolejne zwycięstwo Świątek, określając jej występ jako „perfekcyjny” i przypominając, że Polka poprawiła bilans meczów z Rumunką do 5:0, wygrywając przy tym 10 kolejnych setów. Jedyny raz, gdy Cirstea zdołała przedłużyć rywalizację z Igą do trzech setów, miał miejsce w 2022 roku podczas Australian Open (5:7, 6:3, 6:3 dla Świątek).

    W tym samym artykule portal WTA zamieścił ankietę, pytając fanów, kto ich zdaniem wygra tegoroczny turniej w Cincinnati. Do wyboru były: Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Coco Gauff oraz Jessica Pegula (która odpadła po porażce z Magdą Linette). Wyniki głosowania nie pozostawiają wątpliwości – Świątek zdobyła aż 62% głosów, podczas gdy Sabalenka tylko 30%. Zaledwie 5% respondentów postawiło na Coco Gauff, która dopiero dziś zmierzy się w 4. rundzie z Lucią Bronzetti.

    Sabalenka, podobnie jak Polka, swój mecz ćwierćfinałowy rozegra w piątek – jej rywalką będzie Kazaszka Jelena Rybakina, obecnie 10. rakieta świata.

  • “Celowo tego nie komunikowaliśmy”. Znamy kulisy udziału Nawrockiego w szczycie online z Trumpem

    “Celowo tego nie komunikowaliśmy”. Znamy kulisy udziału Nawrockiego w szczycie online z Trumpem

    “Celowo Ukryte Spotkanie”. Kulisy Tajemniczej Rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem, o Której Polska Nie Miała Wiedzieć

     

    Przez cały dzień w Pałacu Prezydenckim panowała absolutna cisza. Ani słowa, ani przecieku — jakby w Warszawie nic się nie działo. Dopiero wieczorem wyszło na jaw, że prezydent Karol Nawrocki brał udział w zamkniętym szczycie online z Donaldem Trumpem. Rozmowie, która — jak ustaliliśmy — miała strategiczne znaczenie nie tylko dla Polski, ale i dla całej europejskiej sceny politycznej. I co najważniejsze: o udziale Nawrockiego Amerykanie poinformowali dopiero w trakcie trwania spotkania.

     

    Według ustaleń Interii, ta polityczna cisza nie była przypadkiem. — Celowo tego nie komunikowaliśmy w ciągu dnia — przyznaje jeden z rozmówców z Pałacu Prezydenckiego. Powód? Obawy, że informacja zostanie wykorzystana w wewnętrznych rozgrywkach pomiędzy tzw. „dużym” a „małym” pałacem, co mogłoby odciągnąć uwagę od samej wagi wydarzenia.

     

    Trump przed Putinem. I polski akcent, którego nikt się nie spodziewał

     

    Spotkanie zorganizowano zaledwie na kilkadziesiąt godzin przed zaplanowaną wizytą Donalda Trumpa na Alasce, gdzie były prezydent USA — a obecnie ponownie kluczowy gracz światowej sceny — ma rozmawiać z Władimirem Putinem o przyszłości Ukrainy. W wideokonferencji uczestniczyli wybrani europejscy przywódcy, a wśród nich Karol Nawrocki — nowy prezydent Polski.

     

    Według źródeł amerykańskiego portalu Axios, podczas rozmowy Nawrocki odwołał się do historii — dokładnie do rocznicy Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Przypomniał, że 105 lat temu Polacy, ramię w ramię z Ukraińcami, zatrzymali bolszewicką Rosję. Dla Trumpa był to nie tylko lekki historyczny wtręt, ale i polityczny przekaz: Rosji nie wolno ufać — to państwo, które rozumie wyłącznie język siły.

     

    „To był jasny sygnał” — Amerykanie chcieli rozmawiać z Nawrockim, nie z Tuskiem

     

    Według rozmówców z otoczenia prezydenta, to strona amerykańska zdecydowała, że to Karol Nawrocki, a nie premier Donald Tusk, pojawi się w gronie rozmówców Trumpa. Co więcej, sam Trump w trakcie wideokonferencji zwrócił się bezpośrednio do Nawrockiego, przywitał go, pogratulował zwycięstwa w wyborach i przedstawił jako nowego lidera Polski.

     

    — To był jasny sygnał dla zgromadzonych, że Waszyngton traktuje Nawrockiego jako poważnego partnera — podkreśla jedno ze źródeł Interii.

     

    Pałac trzymał w tajemnicy do ostatniej chwili

     

    Decyzja o zatajeniu udziału prezydenta w szczycie do momentu jego rozpoczęcia była świadoma. W Pałacu Prezydenckim obawiano się, że wcześniejsze ogłoszenie mogłoby zostać wykorzystane w politycznych przepychankach. Oficjalny komunikat pojawił się dopiero w trakcie rozmowy.

     

    Nieoficjalnie wiemy, że podczas swojego wystąpienia Nawrocki jasno nakreślił stanowisko Polski wobec Moskwy, zapewniając, że wierzy, iż Trump będzie w stanie powstrzymać Kreml tak skutecznie, jak Warszawa zrobiła to 15 sierpnia 1920 roku.

     

    Co dalej? Intensywny tydzień w Pałacu i wielkie spotkanie w Anchorage

     

    Na czwartek w południe zaplanowano w Pałacu Prezydenckim rozmowę Nawrockiego z premierem Tuskiem, która ma dotyczyć głównie sytuacji międzynarodowej i wsparcia dla Ukrainy. Możliwe jednak, że na stół trafią również kwestie krajowe, w tym kontrowersyjna ustawa wiatrakowa. Prezydent planuje także zaprosić premiera na posiedzenie Rady Gabinetowej, które — według naszych źródeł — ma odbyć się jeszcze w sierpniu.

     

    Tymczasem w piątek na Alasce dojdzie do wydarzenia, które może zaważyć na losach wojny — rozmowy Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Anchorage, miasto wybrane na miejsce spotkania, już jest pod specjalnym nadzorem, a światowe media szykują się na dyplomatyczną burzę, której echo może sięgnąć także Warszawy.

  • Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Premier Donald Tusk pojawił się w Pałacu Prezydenckim, gdzie trwa spotkanie się z Karolem Nawrockim. Pierwsza bezpośrednia rozmowa szefa rządu i przywódcy państwa zapowiadana była w środę przez rzecznika prezydenta.

     

    Punktualnie o godz. 12 premier Donald Tusk pojawił się przed Pałacem Prezydenckim, gdzie obecnie trwa spotkanie prezydentem z Karolem Nawrockim. Rozmowa szefa rządu oraz nowego prezydenta była zapowiadana już dzień wcześniej, w środę.

     

    Donald Tusk w Pałacu Prezydenckim. Spotkanie w cztery oczy z Karolem Nawrockim

     

    Kiedy prezydent pojawił się w sali, gdzie czekał na niego premier, politycy podali sobie rękę na przywitanie, co uchwycili operatorzy stacji telewizyjnych.

     

    Po chwili przedstawiciele mediów zostali wyproszeni na zewnątrz – właśnie w tym momencie rozpoczęło się spotkanie w cztery oczy między Karolem Nawrockim a Donaldem Tuskiem.

     

    Oficjalnie nie jest jasne, ile potrwa rozmowa polityków, pojawiają się jednak głosy, że może ono skończyć się w ciągu godziny.

     

    Spotkanie Donalda Tuska z Karolem Nawrockim. Wiadomo, o czym mogą rozmawiać

    Agenda czwartkowego spotkania ma dotyczyć przede wszystkim spraw międzynarodowych, w szczególności Ukrainy.

     

    Jak informowaliśmy w Interii, niewykluczone, że poruszone zostaną także krajowe wątki; jak temat ustawy wiatrakowej, wokół której jest sporo wątpliwości. Karol Nawrocki ma też zaprosić Donalda Tuska na posiedzenie Rady Gabinetowej, którą chce zwołać jeszcze w sierpniu.

     

    Z kolei jeszcze podczas środowej konferencji prasowej premier podkreślił, że niezależnie od tego, co Karol Nawrocki o nim myśli, “w sprawach bezpieczeństwa, polityki zagranicznej, wojny i pokoju” muszą ze sobą współpracować.

     

  • Mecz już się skończył, gdy Świątek przemówiła. “Nie mogę”

    Mecz już się skończył, gdy Świątek przemówiła. “Nie mogę”

    Iga Świątek po raz piąty w karierze pokonała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3, i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Po zakończeniu spotkania liderka światowego rankingu tradycyjnie podzieliła się swoimi spostrzeżeniami w wywiadzie na korcie. – Cieszę się, że byłam dziś wystarczająco solidna. Starałam się poprawić serwis, choć pierwsze podanie nie zawsze mi wchodziło, to na szczęście „dwójka” była pewna – podsumowała Polka.

    Droga Świątek do czwartej rundy była dość nietypowa. Rozstawiona z numerem trzy, rozpoczęła rywalizację od wolnego losu, a w drugim meczu pokonała Anastazję Potapową. Kolejne spotkanie miała rozegrać z Martą Kostjuk, lecz Ukrainka wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Iga zyskała aż trzy dni przerwy między pojedynkiem z Potapową a środowym starciem z Cirsteą.

    Samo spotkanie nie należało do najbardziej efektownych, a poziom gry obu zawodniczek momentami falował. Mimo to Świątek ponownie okazała się lepsza od Rumunki, z którą wygrała wszystkie dotychczasowe mecze. – Z Soraną zawsze gra się trudno. Uderza bardzo szybko, ma mocny serwis, więc musiałam być czujna od początku do końca – zaznaczyła po meczu.

    Podczas rozmowy padło też pytanie o cele na cały sezon. – Nie mogę planować z wyprzedzeniem na jedenaście miesięcy. Staram się myśleć tylko o najbliższym turnieju, bo gdybym już teraz analizowała cały rok, szybko poczułabym zmęczenie – wyjaśniła liderka rankingu.

    Na koniec rozmowa zeszła na temat muzyki, której słucha przed wejściem na kort. – Moja przedmeczowa playlista się nie zmienia. To rock – Led Zeppelin, AC/DC, Guns N’ Roses. Poza kortem raczej po nie nie sięgam, bo pewnie miałabym problemy z zaśnięciem. Wtedy wybieram więcej popu czy jazzu – zdradziła z uśmiechem.

    W ćwierćfinale Świątek zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową lub Anną Kalińską.

  • Rosjanka zagra ze Świątek. Cały świat usłyszał, jak nazwała Polkę

    Rosjanka zagra ze Świątek. Cały świat usłyszał, jak nazwała Polkę

    Anna Kalinskaja będzie przeciwniczką Igi Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Rosjanka po zaciętym, trzysetowym pojedynku pokonała swoją starszą rodaczkę Jekatierinę Aleksandrową 3:6, 7:6(5), 6:1 i to ona stanie teraz na drodze Polki w walce o awans do półfinału. – To będzie mecz na wysokim poziomie – zapowiedziała Kalinskaja, komentując nadchodzące starcie ze Świątek.

    Iga Świątek do ćwierćfinału dotarła pewnym krokiem. W pierwszym swoim meczu w Cincinnati rozgromiła Anastazję Potapową 6:1, 6:4, a w czwartej rundzie wyeliminowała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3. Między tymi pojedynkami miała aż trzy dni przerwy – wszystko za sprawą walkowera w trzeciej rundzie, po tym jak Marta Kostiuk wycofała się z powodu kontuzji. – Oglądaliśmy festiwal przełamań, ale w decydujących momentach to Świątek była skuteczniejsza – pisał tuż po meczu Dominik Senkowski ze Sport.pl.

    Mecz Aleksandrowej z Kalinskają miał swoją dodatkową dramaturgię. Faworytką była starsza z Rosjanek, która wcześniej miała bilans 6–0 w bezpośrednich pojedynkach z młodszą rodaczką. Tym razem jednak po ponad dwóch godzinach gry to Kalinskaja cieszyła się z awansu, odwracając losy spotkania po przegranym pierwszym secie. Teraz po raz drugi w karierze zmierzy się z Igą Świątek.

    – Jestem podekscytowana. To będzie mecz na wysokim poziomie, Iga jest wojowniczką. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro. Nawet nie wiem jeszcze, o której godzinie zagram. Może odpocznę trochę w szatni – powiedziała po spotkaniu Kalinskaja.

    Obie tenisistki miały już okazję stanąć po przeciwnych stronach siatki w lutym 2024 roku w półfinale turnieju w Dubaju. Wówczas Kalinskaja zwyciężyła 6:4, 6:4, a w finale uległa Jasmine Paolini po trzysetowym boju. – Wiedziałam, że jedyną szansą w meczu z Igą jest agresywna gra i kończące uderzenia. Nie było czasu na długie rozważania – wspominała tamten występ Rosjanka.

    Jak podkreślali komentatorzy, w Dubaju Kalinskaja udowodniła, że potrafi połączyć opanowanie z ofensywnym stylem gry. Świątek nie miała wtedy swojego najlepszego dnia, co pozwoliło Rosjance sprawić dużą niespodziankę i wyeliminować liderkę światowego rankingu.

  • Oto kolejna rywalka Świątek w Cincinnati. Ależ niespodzianka

    Oto kolejna rywalka Świątek w Cincinnati. Ależ niespodzianka

    Iga Świątek pewnie zameldowała się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati, pokonując w dwóch setach Soranę Cirsteę. Polka potrzebowała zaledwie nieco ponad półtorej godziny, by wygrać 6:4, 6:3 i kontynuować swoją drogę po kolejny tenisowy sukces. – Nie mogę myśleć o celach na cały sezon, skoro rywalizujemy przez jedenaście miesięcy. Skupiam się wyłącznie na kolejnym turnieju. Gdybym rozmyślała o tym, co będzie za wiele miesięcy, już teraz byłabym wyczerpana – przyznała po meczu liderka światowego rankingu.

    O miejsce w półfinale Świątek powalczy z Anną Kalinskają. Rosjanka awansowała po zaciętym, trzysetowym boju z Jekatieriną Aleksandrową, która przed spotkaniem była wyraźną faworytką. Aleksandrowa miała za sobą sześć wygranych w dotychczasowych pojedynkach z Kalinskają i lepszą pozycję w rankingu WTA. Pierwszy set potwierdzał te przewidywania – starsza z Rosjanek przełamała rywalkę w ósmym gemie i wygrała 6:3.

    Druga odsłona miała jednak inny przebieg. Kalinskaja, choć przegapiła dwie okazje na przełamanie w ósmym gemie, doprowadziła do tie-breaka. Tam szybko wyszła na prowadzenie 5:2 i po trzeciej piłce setowej wyrównała stan meczu, wygrywając 7:5.

    Decydujący set rozpoczął się od długich, intensywnych wymian. Kalinskaja zdobyła przełamanie już w pierwszym gemie, a po chwili obroniła dwa break pointy i powiększyła przewagę. Kluczowy moment nastąpił w piątym gemie, gdy Aleksandrowa popełniła podwójny błąd serwisowy, co rywalka bezlitośnie wykorzystała. Ostatecznie Kalinskaja zwyciężyła 6:1, po trwającym ponad dwie godziny i piętnaście minut pojedynku.

    Dla Świątek będzie to dopiero drugie spotkanie z Kalinskają. Poprzednie odbyło się w półfinale turnieju w Dubaju w 2024 roku, gdzie Rosjanka – mająca wówczas status „dzikiej karty” – niespodziewanie wygrała 6:4, 6:4. Teraz liderka rankingu WTA stanie przed doskonałą szansą na rewanż.

    Jeśli Polka pokona Kalinskają, w półfinale Cincinnati zmierzy się z lepszą z pary Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.