• 96 minut emocji w meczu Linette z Kudiermietową. Znamy ćwierćfinalistkę WTA Cincinnati

    96 minut emocji w meczu Linette z Kudiermietową. Znamy ćwierćfinalistkę WTA Cincinnati

    96 minut emocji w meczu Linette z Kudiermietową. Znamy ćwierćfinalistkę WTA Cincinnati

    Od środy miejsce w najlepszej “8” WTA 1000 w Cincinnati miała zagwarantowane Iga Świątek. Dzisiejszej nocy o awans do ćwierćfinału walczyła inna nasza reprezentantka – Magda Linette. Poznanianka zmierzyła się z mistrzynią tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej – Weroniką Kudiermietową. Po przegranym secie Polka zaczęła walkę o powrót, prowadziła na starcie drugiej odsłony. Później nastąpił jednak zwrot akcji. Ostatecznie awans wywalczyła Rosjanka po zwycięstwie 6:4, 6:3.

     

    Magda Linette zameldowała się w najlepszej “16” singlowej rywalizacji w ramach WTA 1000 w Cincinnati po dwudniowej batalii z Jessicą Pegulą. Polsko-amerykański pojedynek został przerwany po dwóch setach z powodu złej pogody, dokończenie nastąpiło kilkanaście godzin później. Ostatecznie poznanianka triumfowała 7:6(5), 3:6, 6:3 i po raz pierwszy w karierze pokonała swoją przyjaciółkę ze Stanów Zjednoczonych.

     

    Przeciwniczką 33-latki w batalii o ćwierćfinał okazała się mistrzyni tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej – Weronika Kudiermietowa. Rosjanka również sprawiła niespodziankę w poprzedniej rundzie, eliminując Clarę Tauson. Dunka zmagała się z problemami zdrowotnymi w końcowej fazie rywalizacji i ostatecznie przegrała w trzech setach. Później nadeszła wiadomość, że Linette i Tauson, które miały walczyć jeszcze tego samego dnia o awans do najlepszej “8” w deblu, oddały walkowera parze Sara Errani/Jasmine Paolini. Oficjalnym powodem była choroba Dunki.

     

    Dzięki temu nasza reprezentantka otrzymała więcej czasu na regenerację przed walką z 28-latką. W tym roku Magda miała już okazję grać z Kudiermietową. Podczas turnieju WTA 1000 w Dosze pokonała Rosjankę w trzech partiach. Teraz Polka liczyła na ponowne zwycięstwo. Oprócz tego, że panie walczyły o ćwierćfinał, miały także dodatkową stawkę. Wygrana Weroniki oznaczała gwarancję rozstawienia w nadchodzącym US Open. W przypadku poznanianki – niemal pewność numerka przy nazwisku podczas zmagań w Nowym Jorku.

     

    WTA Cincinnati: Magda Linette kontra Weronika Kudiermietowa o ćwierćfinał singla

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Linette. Rywalka próbowała wywierać presję już od pierwszego gema. Chociaż to Magda mogła najpierw zamknąć premierowe rozdanie, to później po kapitalnym returnie break pointa wypracowała sobie Kudiermietowa. Finalnie poznanianka wyszła jednak z opresji i objęła prowadzenie. Weronika nieźle otworzyła pojedynek, ale mimo to nasza reprezentantka pilnowała swojego podania. W trakcie czwartego gema, od stanu 40-30 dla Rosjanki, mistrzyni tegorocznego Wimbledonu w grze podwójnej popełniła dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu. To sprawiło, że Polka otrzymała szansę na 3:1. 33-latka posłała return poza linię końcową, ale po forhendowej pomyłce rywalki, Linette dostała jeszcze jedną okazję. Tym razem świetną akcją popisała się Kudiermietowa. Ostatecznie Rosjanka wyrównała na 2:2.

     

    Ten moment wzmocnił Weronikę. 28-latka poszła za ciosem i w trakcie piątego rozdania wyszła ze stanu 15-30 przy serwisie Magdy. Wywalczyła sobie drugiego break pointa w meczu i tym razem zamieniła go na przełamanie. Kudiermietowa przewidziała kierunek zagrania poznanianki. Pozostała w tym narożniku i skutecznie posłała piłkę w ten fragment kortu, gdzie nie było naszej reprezentantki. Po zmianie stron Weronika dobrze podawała, wróciła “jedynka”. Dzięki temu w łatwy sposób podwyższyła prowadzenie do wyniku 4:2. Rosjanka kontynuowała wywieranie presji na Polce poprzez return. Niewiele brakowało, a w siódmym gemie mistrzyni Wimbledonu 2025 w deblu wypracowałaby sobie break pointa na podwójne przełamanie. Naszą reprezentantkę uratowała dobra antycypacja. Finalnie 33-latka znów złapała kontakt z przeciwniczką.

     

    Podczas ósmego rozdania dość niespodziewanie pojawiła się piłka na 4:4 dla poznanianki. Najpierw rywalka zanotowała fatalny błąd, a potem świetnym zagraniem popisała się Linette. I tak z wyniku 30-15 dla Kudiermietowej, zrobiło się 30-40. Wtedy Weronika posłała jednak asa. Finalnie 28-latka znów oddaliła zagrożenie i odzyskała dwa “oczka” przewagi. Po chwili Magda dorzuciła czwartego gema na swoje konto i przerzuciła presję zamykania partii na serwis przeciwniczki. Rosjanka poradziła sobie z tym wyzwaniem bez problemu, wygrywając rozdanie do zera. Pomogły w tym również błędy naszej reprezentantki, których było zdecydowanie za dużo w tym secie. Ostatecznie Kudiermietowa zgarnęła premierową odsłonę rezultatem 6:4.

    Druga partia rozpoczęła się nietypowo. Obie tenisistki traciły prowadzenie 40-0 przy własnym podaniu. W przypadku Linette nie skończyło się to break pointami, ale podczas serwisu Kudiermietowej – już tak. Przy pierwszej okazji na przełamanie Magdzie zabrakło trochę większej odwagi, przez co oddała inicjatywę przeciwniczce. Potem posłała jednak kapitalny lob i wypracowała sobie kolejną okazję na breaka. Tym razem popisała się świetnym returnem, którym otworzyła sobie drogę do ataku. W ten sposób poznanianka doczekała się premierowego przełamania na swoją korzyść. Niestety 33-latka szybko straciła przewagę breaka. Chociaż miała piłkę 3:0, to dopuściła rywalkę do wygrania ostatniej piłki w trakcie trzeciego gema. Po zmianie stron zrobiło się 2:2. Nasza reprezentantka zaczęła się frustrować na rakietę, która momentami wyraźnie się jej nie słuchała.

     

    Podczas siódmego rozdania znów zobaczyliśmy słabszą dyspozycję Linette przy własnym podaniu. Chociaż Polka zgarnęła pierwszy punkt, to później przegrała już wszystkie. Kudiermietowa wywalczyła przełamanie do 15 i znalazła się z przodu w drugiej odsłonie. Mowa ciała Linette nie wyglądała najlepiej. Można było odnieść wrażenie, że Magda straciła wiarę w to, że jeszcze może wygrać ten pojedynek. Po chwili Weronika dorzuciła piąte “oczko” na swoje konto i znacząco przybliżyła się do zwycięstwa. Kolejny gem okazał się ostatnim. Poznanianka miała dwie okazje na czwarte rozdanie, ale nie wykorzystała żadnej z nich. 28-latka wróciła ze stanu 15-40 i wygrała cały pojedynek 6:4, 6:3 po 96 minutach rywalizacji. Tym samym to Rosjanka powalczy o półfinał WTA 1000 w Cincinnati z Varvarą Grachevą.

  • Świątek prowadziła 4:2 i nie wytrzymała. Koniec po 102 minutach

    Świątek prowadziła 4:2 i nie wytrzymała. Koniec po 102 minutach

    Iga Świątek niespodziewanie uległa Annie Kalińskiej w półfinale turnieju WTA 1000 w Dubaju w lutym ubiegłego roku, a dopiero po kilku miesiącach zdradziła, co przeszkadzało jej wtedy w grze. Teraz, po upływie półtora roku, obie tenisistki ponownie spotkają się na korcie – tym razem w ćwierćfinale prestiżowego turnieju w Cincinnati. Czy tym razem Polka zdoła zrewanżować się rywalce?

    Trzecia rakieta świata pokonała w czwartej rundzie Soranę Cirsteę (138. WTA) 6:4, 6:3, dzięki czemu awansowała do najlepszej ósemki imprezy. W walce o półfinał zmierzy się z 34. w rankingu Anną Kalińską, która w swoim poprzednim meczu wyeliminowała rozstawioną z numerem 16 Jekaterinę Aleksandrową 3:6, 7:6, 6:1.

    Będzie to dopiero drugie bezpośrednie starcie Świątek i Kalińskiej. Pierwsze miało miejsce w Dubaju w 2024 r., gdy Polka była liderką światowego rankingu, a Rosjanka zajmowała 40. pozycję. Wówczas sensacyjnie lepsza okazała się Kalińska, wygrywając 6:4, 6:4.

    Dubaj 2024 – mocny start i frustracja Polki
    Mecz rozpoczął się obiecująco dla Świątek. Przy stanie 3:2 przełamała rywalkę, wykorzystując piątego break pointa. Niestety już w kolejnym gemie popełniła dwa podwójne błędy serwisowe i przewaga szybko stopniała. Chwilę później ponownie straciła podanie – tym razem po prostych błędach przy otwartym korcie. W końcówce pierwszego seta to niewymuszone pomyłki Polki przesądziły o wyniku 4:6.

    Początek drugiej partii również należał do Kalińskiej, która wygrała sześć gemów z rzędu, obejmując prowadzenie 2:0. W tym momencie Świątek dała upust emocjom – mocno uderzyła rakietą o kort, po czym musiała ją wymienić. Choć pod koniec próbowała jeszcze odrobić straty, obroniła dwie piłki meczowe i miała szansę na remis, ostatecznie Rosjanka zamknęła mecz po 102 minutach gry.

    Kariera Kalińskiej nabrała tempa
    Wygrana w Dubaju dała Kalińskiej awans do finału, w którym po zaciętej walce uległa Jasmine Paolini 6:4, 5:7, 5:7. Był to jej pierwszy finał na poziomie WTA 1000, osiągnięty po przejściu eliminacji. Sezon 2024 okazał się najlepszy w jej karierze – dotarła do ćwierćfinału Australian Open, finału w Berlinie, a po drodze pokonała m.in. Świątek, Coco Gauff i Arynę Sabalenkę. Zaczynała rok jako 80. rakieta świata, a kończyła na 11. pozycji, zdobywając nominację WTA w kategorii „Progres Roku”.

    Przed meczem w Dubaju sztuczna inteligencja dawała Rosjance jedynie 15% szans na zwycięstwo. Nie mogła jednak przewidzieć, że Polka zmagała się wtedy z konsekwencjami zakażenia COVID-19, co ujawniła dopiero w grudniu w serialu Canal+ „Cztery pory Igi”.

    Obecna forma obu zawodniczek
    Początek sezonu 2025 był dla Kalińskiej trudny. Z powodu kontuzji opuściła Australian Open, w kilku turniejach kreczowała, a w Indian Wells, Dubaju i Dosze odpadała w pierwszych rundach. Na mączce również nie odnosiła sukcesów, przegrywając wcześnie w Rzymie i Roland Garros. W Berlinie nie przeszła kwalifikacji, a na Wimbledonie przegrała w drugiej rundzie z Clarą Tauson. Przełamanie przyszło dopiero na kortach twardych – w Waszyngtonie dotarła do finału, eliminując po drodze m.in. Magdę Linette i Emmę Raducanu. W Cincinnati niespodziewanie ograła finalistkę Wimbledonu Amandę Anisimową.

    Mimo że forma Rosjanki ostatnio wyraźnie zwyżkuje, Iga Świątek ma wszystkie atuty, by powalczyć o półfinał. Spotkanie obu zawodniczek zaplanowano na piątek, około godziny 17:00 czasu polskiego. Zwyciężczyni zmierzy się z Arynę Sabalenką lub Jeleną Rybakiną. Turniej w Cincinnati to dla Świątek ostatni ważny sprawdzian przed rozpoczynającym się 24 sierpnia US Open.

  • Karol Nawrocki reaguje na to, jak Izraelczycy nazwali Polaków

    Karol Nawrocki reaguje na to, jak Izraelczycy nazwali Polaków

    Podczas rewanżowego meczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa doszło do wydarzeń, które przyćmiły sportowy aspekt rywalizacji. Choć zespół Marka Papszuna odniósł cenne zwycięstwo 2:0 i wywalczył awans do decydującej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji, to atmosfera spotkania została poważnie zakłócona przez skandaliczne zachowanie części kibiców drużyny z Izraela.

    Spotkanie odbyło się na Węgrzech, gdzie Raków musiał odrobić straty z pierwszego meczu przegranego 0:1. Piłkarze z Częstochowy wykonali swoje zadanie znakomicie – jeszcze przed przerwą prowadzenie zapewnił Węgier Peter Barath, który trafił do siatki w doliczonym czasie pierwszej połowy. Wynik ustalił w 76. minucie Lamine Diaby-Fadiga, pieczętując awans polskiego klubu.

    Jednak to, co wydarzyło się na trybunach w drugiej połowie, wywołało oburzenie nie tylko w Polsce, ale także w środowisku międzynarodowym. Kibice Maccabi Hajfa wywiesili transparent z napisem „Murderers since 1939” („Mordercy od 1939 roku”), bezpośrednio wymierzony w Polaków. To nie wszystko – jeden z sympatyków izraelskiej drużyny dopuścił się skandalicznej prowokacji, symulując akt seksualny z manekinem owiniętym w polską flagę.

    Na incydent natychmiast zareagował prezydent RP Karol Nawrocki. W swoim wpisie w serwisie X potępił zachowanie kibiców, zwracając uwagę na jego skrajną obraźliwość i historyczną ignorancję:

    > „Skandaliczny transparent wywieszony przez kibiców Maccabi Hajfa obraża pamięć o obywatelach polskich – ofiarach II wojny światowej, wśród których było 3 mln Żydów. Głupota, której nie tłumaczą żadne słowa”.

    Prezydent zaznaczył również, że tego typu działania powinny spotkać się z dotkliwymi sankcjami ze strony organizatorów rozgrywek oraz władz piłkarskich, gdyż nie mają one nic wspólnego z duchem sportu ani zasadami fair play.

    Choć awans Rakowa Częstochowa jest sportowym sukcesem, zwłaszcza w kontekście trudnego meczu wyjazdowego i konieczności odrobienia strat, to wydarzenia z trybun pozostawiły gorzki posmak. Teraz częstochowianie w decydującym dwumeczu o fazę grupową Ligi Konferencji zmierzą się z bułgarską Ardą Kyrdżali, ale nad tymi rozgrywkami nadal unosi się cień skandalu z udziałem kibiców Maccabi Hajfa.

    Chcesz, żebym przygotował też rozszerzoną wersję tego tekstu z szerszym tłem historycznym i analizą możliwych konsekwencji dla Maccabi Hajfa?

  • Tak słynny trener Szarapowej nazwał Świątek. Poszło w świat

    Tak słynny trener Szarapowej nazwał Świątek. Poszło w świat

    Iga Świątek awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati, prezentując formę, która imponuje zarówno kibicom, jak i ekspertom. Polka konsekwentnie stara się zrekompensować fanom bolesną porażkę w Montrealu, a jej gra w ostatnich dniach jest najlepszą odpowiedzią na wcześniejsze niepowodzenia. Docenił ją nawet legendarny trener Rick Macci, znany z pracy z Sereną i Venus Williams czy Marią Szarapową.

    Świątek rozpoczęła turniej od pewnego zwycięstwa nad Anastazją Potapową. W kolejnej rundzie nie musiała nawet wychodzić na kort, gdyż Marta Kostjuk wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Polka miała aż trzy dni odpoczynku, które wykorzystała perfekcyjnie – po przerwie zdominowała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3.

    Hiszpański portal puntodebreak.com podkreślił, że „Świątek jest w świetnej formie i to widać”, a oficjalna strona WTA opisała jej występ jako „bezbłędny”. Choć w rzeczywistości obie zawodniczki popełniały sporo błędów, trudno było nie zauważyć przewagi Igi. Rick Macci, komentując jej postawę, użył barwnych porównań:

    > „Polski kat naciska na spust i idzie na całość. Zawsze potrafiła kontratakować, ale teraz sama szuka okazji, by skończyć wymianę wcześniej. Tasuje talię, rozdaje karty i jest wyjątkowa przy siatce” – napisał.

    Dodał też, że „Iga ma niezwykle ostre, wręcz brutalne ataki w poprzek kortu, co sprawia rywalkom ogromne problemy”.

    Radości z jej dyspozycji nie kryli także trenerzy – Wim Fissette i Maciej Ryszczuk. Jak relacjonował Dominik Senkowski z Sport.pl, już po dwóch pierwszych gemach obaj spojrzeli na siebie z wymownym uśmiechem, widząc, że ich podopieczna weszła w mecz z pełną energią i pewnością siebie. „Świątek grała szybko, zdecydowanie i w idealnym rytmie” – podsumował dziennikarz.

    W piątek Polka powalczy o półfinał z Anną Kalinską, która niespełna miesiąc temu pokonała Magdę Linette w Waszyngtonie. Dotychczas mierzyły się tylko raz – półtora roku temu w Dubaju, gdzie Rosjanka niespodziewanie wygrała 6:4, 6:4. Tym razem Świątek będzie chciała wyrównać rachunki. W przypadku zwycięstwa zmierzy się w półfinale z lepszą z pary Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.

  • Najbliższa rywalka Świątek miała już dość. Oto co powiedziała do sędzi

    Najbliższa rywalka Świątek miała już dość. Oto co powiedziała do sędzi

    Anna Kalińska będzie następną przeciwniczką Igi Świątek w turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Rosjanka awansowała do ćwierćfinału po zwycięstwie nad swoją rodaczką Jekateriną Aleksandrową w trzech setach, a spotkanie nie obyło się bez kontrowersyjnych sytuacji. W trakcie meczu Kalińska poprosiła o rozmowę z sędzią, skarżąc się na zachowanie widowni.

    Pierwsze ćwierćfinałowe pary w Cincinnati poznaliśmy w środę. Kibiców czekają wielkie emocje – Aryna Sabalenka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, natomiast Iga Świątek, która w czwartej rundzie pewnie pokonała Soranę Cirsteę, zagra o miejsce w najlepszej czwórce z Anną Kalińską. Rosjanka była ostatnią zawodniczką, która dołączyła do tego grona, rozgrywając swój mecz w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego.

    Pojedynek Kalińskiej z Aleksandrową był pełen zwrotów akcji. Wyżej notowana Aleksandrowa wygrała pierwszego seta 6:3, lecz w drugim o zwycięstwie decydował tie-break. Tam Kalińska zwyciężyła 7:5, a w trzeciej partii całkowicie zdominowała rywalkę, wygrywając 6:1. W pewnym momencie Rosjanka podeszła do sędzi i rozpoczęła ożywioną rozmowę, wskazując na uciążliwe zachowanie publiczności. – Myślę, że mogą być pijani albo coś w tym stylu – stwierdziła. Sędzia przyznała jej rację.

    Amerykańskie turnieje tenisowe znane są z luźniejszego podejścia do zachowania widowni. Zarówno w Cincinnati, jak i co roku na US Open w Nowym Jorku, kibice pozwalają sobie na większą swobodę – spacerują po trybunach w trakcie wymian, głośno komentują wydarzenia na korcie czy próbują rozproszyć przeciwnika swojego faworyta.

    Ćwierćfinały w górnej części drabinki – z udziałem Świątek i Sabalenki – zostaną rozegrane w czwartek. – Jestem podekscytowana. To będzie spotkanie na bardzo wysokim poziomie, Iga jest prawdziwą wojowniczką. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro. Nie mam pojęcia, o której porze wyjdę na kort. Może po prostu odpocznę w szatni – powiedziała Kalińska.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/1955823163906122222?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1955823163906122222%7Ctwgr%5E2c3b61d91bc1f33b34f3c5e8ab454db771805395%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732178478najblizsza-rywalka-swiatek-miala-juz-dosc-oto-co-powiedziala.html

  • Partner opuścił Sabalenkę. Już zgłaszają się do niej kolejni

    Partner opuścił Sabalenkę. Już zgłaszają się do niej kolejni

    Po raz pierwszy w historii, tuż przed rozpoczęciem rywalizacji singlowej w US Open, rozegrany zostanie turniej miksta z udziałem największych gwiazd światowego tenisa. Na korcie zobaczymy m.in. Igę Świątek, która wystąpi w parze z Casperem Ruudem. Aryna Sabalenka miała początkowo stworzyć duet z Grigorem Dimitrowem, jednak Bułgar z powodu kontuzji nie pojawi się w Nowym Jorku. Liderka światowego rankingu WTA została o tę sytuację zapytana podczas ostatniej konferencji prasowej.

    W Cincinnati trwają zmagania w turnieju WTA 1000. Iga Świątek po zwycięstwie nad Soraną Cirsteą awansowała do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Anną Kalinską. Triumfatorka tego pojedynku spotka się w półfinale z lepszą z pary Elena Rybakina – Aryna Sabalenka. Białorusinka w nocy ze środy na czwartek wygrała z Jessiką Bouzas Maneiro 6:1, 7:5.

    Partner opuścił Sabalenkę, a chętnych nie brakuje
    Po meczu Sabalenka wzięła udział w konferencji prasowej, podczas której padły pytania nie tylko o turniej w Cincinnati, lecz także o zbliżający się US Open. Tenisistka miała wziąć udział w nowym formacie turnieju miksta, który po raz pierwszy w historii odbędzie się w tygodniu poprzedzającym rywalizację singlową (dotychczas rozgrywano go równolegle). Jej partnerem miał być Grigor Dimitrow, ale Bułgar wciąż leczy naderwanie mięśnia piersiowego, którego doznał na Wimbledonie w meczu z Jannikiem Sinnerem, i nie wystąpi w Nowym Jorku.

    Zapytana o możliwość znalezienia zastępstwa, Sabalenka z uśmiechem przyznała: – Kilku chłopaków już zaproponowało grę, ale nie, nie sądzę. Chcę być lojalna – żartowała. Oznacza to, że w mikście zabraknie obecnej liderki rankingu WTA.

    Mimo to obsada turnieju zapowiada się znakomicie. Oprócz pary Świątek/Ruud zobaczymy m.in. duet Raducanu/Alcaraz, Fritz/Rybakina czy Andriejewa/Miedwiediew. Turniej zostanie rozegrany 19 i 20 sierpnia, a zwycięska para otrzyma czek na milion dolarów.

  • Cudowna wiadomość z Cincinnati ws. Świątek. Hit. Polka miażdży Sabalenkę

    Cudowna wiadomość z Cincinnati ws. Świątek. Hit. Polka miażdży Sabalenkę

    Turniej WTA 1000 w Cincinnati wkracza w kluczową fazę. Już w piątek o miejsce w półfinale powalczą Iga Świątek i Aryna Sabalenka. Jeśli obie pokonają swoje rywalki – odpowiednio Annę Kalinską i Jelenę Rybakinę – czeka nas bezpośredni pojedynek tych dwóch tenisowych gwiazd. Tymczasem w oczach kibiców Świątek już teraz „miażdży” obecną liderkę rankingu WTA. Czytelnicy oficjalnego portalu federacji w zdecydowanej większości stawiają bowiem na ostateczny triumf Polki w całej imprezie.

    Świątek kontynuuje zwycięski marsz przez turniej w Cincinnati. W środę była liderka światowego rankingu pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału, który jest dla niej ostatnim poważnym sprawdzianem formy przed zbliżającym się US Open. Teraz czeka ją starcie z Anną Kalinską – tenisistką, której dotąd nie udało jej się pokonać. Ich jedyny mecz, rozegrany w zeszłym roku w Dubaju, zakończył się zwycięstwem Rosjanki. Zupełnie inaczej wygląda jednak bilans Świątek w starciach z Cirsteą.

    – Grałyśmy już ze sobą wiele razy, więc wiem, że Sorana potrafi bardzo dobrze uderzać piłkę, szczególnie na szybszych nawierzchniach. Byłam na to przygotowana i cieszę się, że zagrałam wystarczająco solidnie – powiedziała po meczu Polka.

    Oficjalny portal WTA szybko zareagował na kolejne zwycięstwo Świątek, określając jej występ jako „perfekcyjny” i przypominając, że Polka poprawiła bilans meczów z Rumunką do 5:0, wygrywając przy tym 10 kolejnych setów. Jedyny raz, gdy Cirstea zdołała przedłużyć rywalizację z Igą do trzech setów, miał miejsce w 2022 roku podczas Australian Open (5:7, 6:3, 6:3 dla Świątek).

    W tym samym artykule portal WTA zamieścił ankietę, pytając fanów, kto ich zdaniem wygra tegoroczny turniej w Cincinnati. Do wyboru były: Iga Świątek, Aryna Sabalenka, Coco Gauff oraz Jessica Pegula (która odpadła po porażce z Magdą Linette). Wyniki głosowania nie pozostawiają wątpliwości – Świątek zdobyła aż 62% głosów, podczas gdy Sabalenka tylko 30%. Zaledwie 5% respondentów postawiło na Coco Gauff, która dopiero dziś zmierzy się w 4. rundzie z Lucią Bronzetti.

    Sabalenka, podobnie jak Polka, swój mecz ćwierćfinałowy rozegra w piątek – jej rywalką będzie Kazaszka Jelena Rybakina, obecnie 10. rakieta świata.

  • “Celowo tego nie komunikowaliśmy”. Znamy kulisy udziału Nawrockiego w szczycie online z Trumpem

    “Celowo tego nie komunikowaliśmy”. Znamy kulisy udziału Nawrockiego w szczycie online z Trumpem

    “Celowo Ukryte Spotkanie”. Kulisy Tajemniczej Rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem, o Której Polska Nie Miała Wiedzieć

     

    Przez cały dzień w Pałacu Prezydenckim panowała absolutna cisza. Ani słowa, ani przecieku — jakby w Warszawie nic się nie działo. Dopiero wieczorem wyszło na jaw, że prezydent Karol Nawrocki brał udział w zamkniętym szczycie online z Donaldem Trumpem. Rozmowie, która — jak ustaliliśmy — miała strategiczne znaczenie nie tylko dla Polski, ale i dla całej europejskiej sceny politycznej. I co najważniejsze: o udziale Nawrockiego Amerykanie poinformowali dopiero w trakcie trwania spotkania.

     

    Według ustaleń Interii, ta polityczna cisza nie była przypadkiem. — Celowo tego nie komunikowaliśmy w ciągu dnia — przyznaje jeden z rozmówców z Pałacu Prezydenckiego. Powód? Obawy, że informacja zostanie wykorzystana w wewnętrznych rozgrywkach pomiędzy tzw. „dużym” a „małym” pałacem, co mogłoby odciągnąć uwagę od samej wagi wydarzenia.

     

    Trump przed Putinem. I polski akcent, którego nikt się nie spodziewał

     

    Spotkanie zorganizowano zaledwie na kilkadziesiąt godzin przed zaplanowaną wizytą Donalda Trumpa na Alasce, gdzie były prezydent USA — a obecnie ponownie kluczowy gracz światowej sceny — ma rozmawiać z Władimirem Putinem o przyszłości Ukrainy. W wideokonferencji uczestniczyli wybrani europejscy przywódcy, a wśród nich Karol Nawrocki — nowy prezydent Polski.

     

    Według źródeł amerykańskiego portalu Axios, podczas rozmowy Nawrocki odwołał się do historii — dokładnie do rocznicy Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Przypomniał, że 105 lat temu Polacy, ramię w ramię z Ukraińcami, zatrzymali bolszewicką Rosję. Dla Trumpa był to nie tylko lekki historyczny wtręt, ale i polityczny przekaz: Rosji nie wolno ufać — to państwo, które rozumie wyłącznie język siły.

     

    „To był jasny sygnał” — Amerykanie chcieli rozmawiać z Nawrockim, nie z Tuskiem

     

    Według rozmówców z otoczenia prezydenta, to strona amerykańska zdecydowała, że to Karol Nawrocki, a nie premier Donald Tusk, pojawi się w gronie rozmówców Trumpa. Co więcej, sam Trump w trakcie wideokonferencji zwrócił się bezpośrednio do Nawrockiego, przywitał go, pogratulował zwycięstwa w wyborach i przedstawił jako nowego lidera Polski.

     

    — To był jasny sygnał dla zgromadzonych, że Waszyngton traktuje Nawrockiego jako poważnego partnera — podkreśla jedno ze źródeł Interii.

     

    Pałac trzymał w tajemnicy do ostatniej chwili

     

    Decyzja o zatajeniu udziału prezydenta w szczycie do momentu jego rozpoczęcia była świadoma. W Pałacu Prezydenckim obawiano się, że wcześniejsze ogłoszenie mogłoby zostać wykorzystane w politycznych przepychankach. Oficjalny komunikat pojawił się dopiero w trakcie rozmowy.

     

    Nieoficjalnie wiemy, że podczas swojego wystąpienia Nawrocki jasno nakreślił stanowisko Polski wobec Moskwy, zapewniając, że wierzy, iż Trump będzie w stanie powstrzymać Kreml tak skutecznie, jak Warszawa zrobiła to 15 sierpnia 1920 roku.

     

    Co dalej? Intensywny tydzień w Pałacu i wielkie spotkanie w Anchorage

     

    Na czwartek w południe zaplanowano w Pałacu Prezydenckim rozmowę Nawrockiego z premierem Tuskiem, która ma dotyczyć głównie sytuacji międzynarodowej i wsparcia dla Ukrainy. Możliwe jednak, że na stół trafią również kwestie krajowe, w tym kontrowersyjna ustawa wiatrakowa. Prezydent planuje także zaprosić premiera na posiedzenie Rady Gabinetowej, które — według naszych źródeł — ma odbyć się jeszcze w sierpniu.

     

    Tymczasem w piątek na Alasce dojdzie do wydarzenia, które może zaważyć na losach wojny — rozmowy Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Anchorage, miasto wybrane na miejsce spotkania, już jest pod specjalnym nadzorem, a światowe media szykują się na dyplomatyczną burzę, której echo może sięgnąć także Warszawy.

  • Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Donald Tusk przybył do Pałacu Prezydenckiego. Spotkanie z Karolem Nawrockim

    Premier Donald Tusk pojawił się w Pałacu Prezydenckim, gdzie trwa spotkanie się z Karolem Nawrockim. Pierwsza bezpośrednia rozmowa szefa rządu i przywódcy państwa zapowiadana była w środę przez rzecznika prezydenta.

     

    Punktualnie o godz. 12 premier Donald Tusk pojawił się przed Pałacem Prezydenckim, gdzie obecnie trwa spotkanie prezydentem z Karolem Nawrockim. Rozmowa szefa rządu oraz nowego prezydenta była zapowiadana już dzień wcześniej, w środę.

     

    Donald Tusk w Pałacu Prezydenckim. Spotkanie w cztery oczy z Karolem Nawrockim

     

    Kiedy prezydent pojawił się w sali, gdzie czekał na niego premier, politycy podali sobie rękę na przywitanie, co uchwycili operatorzy stacji telewizyjnych.

     

    Po chwili przedstawiciele mediów zostali wyproszeni na zewnątrz – właśnie w tym momencie rozpoczęło się spotkanie w cztery oczy między Karolem Nawrockim a Donaldem Tuskiem.

     

    Oficjalnie nie jest jasne, ile potrwa rozmowa polityków, pojawiają się jednak głosy, że może ono skończyć się w ciągu godziny.

     

    Spotkanie Donalda Tuska z Karolem Nawrockim. Wiadomo, o czym mogą rozmawiać

    Agenda czwartkowego spotkania ma dotyczyć przede wszystkim spraw międzynarodowych, w szczególności Ukrainy.

     

    Jak informowaliśmy w Interii, niewykluczone, że poruszone zostaną także krajowe wątki; jak temat ustawy wiatrakowej, wokół której jest sporo wątpliwości. Karol Nawrocki ma też zaprosić Donalda Tuska na posiedzenie Rady Gabinetowej, którą chce zwołać jeszcze w sierpniu.

     

    Z kolei jeszcze podczas środowej konferencji prasowej premier podkreślił, że niezależnie od tego, co Karol Nawrocki o nim myśli, “w sprawach bezpieczeństwa, polityki zagranicznej, wojny i pokoju” muszą ze sobą współpracować.

     

  • Mecz już się skończył, gdy Świątek przemówiła. “Nie mogę”

    Mecz już się skończył, gdy Świątek przemówiła. “Nie mogę”

    Iga Świątek po raz piąty w karierze pokonała Soranę Cirsteę, wygrywając 6:4, 6:3, i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Po zakończeniu spotkania liderka światowego rankingu tradycyjnie podzieliła się swoimi spostrzeżeniami w wywiadzie na korcie. – Cieszę się, że byłam dziś wystarczająco solidna. Starałam się poprawić serwis, choć pierwsze podanie nie zawsze mi wchodziło, to na szczęście „dwójka” była pewna – podsumowała Polka.

    Droga Świątek do czwartej rundy była dość nietypowa. Rozstawiona z numerem trzy, rozpoczęła rywalizację od wolnego losu, a w drugim meczu pokonała Anastazję Potapową. Kolejne spotkanie miała rozegrać z Martą Kostjuk, lecz Ukrainka wycofała się z powodu kontuzji nadgarstka. Dzięki temu Iga zyskała aż trzy dni przerwy między pojedynkiem z Potapową a środowym starciem z Cirsteą.

    Samo spotkanie nie należało do najbardziej efektownych, a poziom gry obu zawodniczek momentami falował. Mimo to Świątek ponownie okazała się lepsza od Rumunki, z którą wygrała wszystkie dotychczasowe mecze. – Z Soraną zawsze gra się trudno. Uderza bardzo szybko, ma mocny serwis, więc musiałam być czujna od początku do końca – zaznaczyła po meczu.

    Podczas rozmowy padło też pytanie o cele na cały sezon. – Nie mogę planować z wyprzedzeniem na jedenaście miesięcy. Staram się myśleć tylko o najbliższym turnieju, bo gdybym już teraz analizowała cały rok, szybko poczułabym zmęczenie – wyjaśniła liderka rankingu.

    Na koniec rozmowa zeszła na temat muzyki, której słucha przed wejściem na kort. – Moja przedmeczowa playlista się nie zmienia. To rock – Led Zeppelin, AC/DC, Guns N’ Roses. Poza kortem raczej po nie nie sięgam, bo pewnie miałabym problemy z zaśnięciem. Wtedy wybieram więcej popu czy jazzu – zdradziła z uśmiechem.

    W ćwierćfinale Świątek zmierzy się z Jekateriną Aleksandrową lub Anną Kalińską.