• Sikorski ostro o kibicach: „Zakute łby” i groźba zakazu wjazdu do Polski

    Sikorski ostro o kibicach: „Zakute łby” i groźba zakazu wjazdu do Polski

    W piątkowy poranek Radosław Sikorski pochwalił stanowczą reakcję Ambasady Izraela na skandaliczny incydent podczas meczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa. Przypomnijmy, że w trakcie spotkania izraelscy kibice wywiesili transparent z napisem „mordercy od 1939 r.”, skierowany wprost do Polaków. Minister spraw zagranicznych nie poprzestał jednak na samym komentarzu – zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za ten czyn, jeśli zostaną zidentyfikowane, otrzymają zakaz wjazdu do Polski. Kibiców, którzy rozwiesili obraźliwy baner, nazwał „zakutymi łbami”.

    Po zakończeniu meczu eliminacji Ligi Konferencji między Rakowem Częstochowa a Maccabi Hajfa w sieci szybko pojawiły się zdjęcia i nagrania dokumentujące kontrowersyjny transparent. Reakcja polskich władz była natychmiastowa – ostre potępienie tego aktu wyraziła również Ambasada Izraela w Polsce.

    Sikorski w pierwszym wpisie w mediach społecznościowych napisał:
    „Dobrze, że Ambasada Izraela zareagowała na skandaliczny transparent. Mam nadzieję, że izraelska młodzież jest uczona, iż w 1939 roku to hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę i zaczęły mordować jej obywateli wszystkich wyznań i narodowości”.

    Kilka minut później minister zamieścił kolejny, znacznie ostrzejszy komentarz. Wskazał w nim, że incydent nie jest winą państwa Izrael, lecz – jak to ujął – „tamtejszych zakutych łbów”. Zapowiedział, że wspólnie z ministrem spraw wewnętrznych Marcinem Kierwińskim ustalili, iż jeśli Węgry pomogą w ustaleniu tożsamości winnych, osoby te otrzymają zakaz wjazdu do Polski. Dodał również znamienne porównanie:
    „Proszę też rozważyć, czy chcemy, aby nasz ambasador był wzywany na dywanik w Tel Awiwie za każdym razem, gdy jakiś dureń napisze »ŁKS Żydy«”.

  • Radosław Sikorski pisze o “zakutych łbach”. I grozi zakazem wjazdu do Polski

    Radosław Sikorski pisze o “zakutych łbach”. I grozi zakazem wjazdu do Polski

    Sikorski Uderza w “Zakute Łby” po Skandalu na Meczu. Zapowiada Zakaz Wjazdu do Polski

     

    Polska scena polityczna wrze po incydencie, do którego doszło podczas meczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa w eliminacjach Ligi Konferencji. Na trybunach izraelskich kibiców pojawił się transparent z hasłem: „mordercy od 1939 r.”, skierowany w stronę Polaków. Zdjęcia i nagrania z tego wydarzenia błyskawicznie obiegły internet, wywołując falę oburzenia.

     

    Ostra Reakcja z Polski i Izraela

     

    Już wkrótce po meczu Ambasada Izraela w Polsce wydała oficjalne oświadczenie, w którym stanowczo potępiła ten skandaliczny gest. Reakcja ta spotkała się z aprobatą ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który w piątkowy poranek odniósł się do sprawy na platformie X (dawny Twitter).

     

    — „Dobrze, że Ambasada Izraela zareagowała na skandaliczny transparent. Skądinąd mam nadzieję, że izraelska młodzież jest uczona, że w 1939 to hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę i zaczęły mordować jej obywateli wszystkich wyznań i narodowości” — napisał Sikorski.

     

    Polityk Nie Kończy na Jednym Wpisie

     

    Kilka godzin później szef polskiej dyplomacji zamieścił kolejną, znacznie ostrzejszą wypowiedź. W nowym wpisie nazwał kibiców odpowiedzialnych za transparent „zakutymi łbami” i ujawnił, że rząd podejmie zdecydowane kroki.

     

    — „Dyplomacja to nie kibolska ustawka. Haniebnego transparentu nie wystawiło państwo Izrael, tylko tamtejsze zakute łby. Ustaliłem z ministrem Marcinem Kierwińskim, że jeśli Węgry pomogą nam ich zidentyfikować, to dostaną zakaz wjazdu do Polski” — zapowiedział Sikorski.

     

    Dodał także, że należy unikać sytuacji, w których polski ambasador w Tel Awiwie będzie wzywany „na dywanik” za każdorazowe obraźliwe napisy, podobne do tych, jakie pojawiają się czasem w Polsce.

     

    Sprawa Może Mieć Konsekwencje Międzynarodowe

     

    Cała sytuacja wpisuje się w szerszy kontekst napięć na linii sport–polityka. Choć obie strony oficjalnie potępiły incydent, polski rząd zapowiada, że nie poprzestanie na słowach i będzie dążył do ukarania osób odpowiedzialnych. Jeżeli tożsamość kibiców zostanie potwierdzona, mogą oni zostać objęci zakazem wjazduna terytorium Polski.

  • Sikorski grzmi po skandalu z udziałem izraelskich kibiców. “Zakaz wjazdu”

    Sikorski grzmi po skandalu z udziałem izraelskich kibiców. “Zakaz wjazdu”

    Sikorski grzmi po skandalu z udziałem izraelskich kibiców. “Zakaz wjazdu”

    “Haniebny transparent nie wystawiło państwo Izrael tylko tamtejsze zakute łby” – napisał szef MSZ Radosław Sikorski, reagując na skandal z transparentem izraelskich kibiców. Polityk zaznaczył także – po ustaleniach z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim – że jeśli uda się zidentyfikować sprawców, otrzymają oni zakaz wjazdu do Polski.

     

    Radosław Sikorski w stanowczych słowach odniósł się do skandalu, jaki wywołał transparent izraelskich kibiców na meczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa w ramach Ligi Konferencji. Na banerze napisano “mordercy od 1939 r.”, nawiązując do historii Holocaustu i niesłusznego obwiniania za niego Polaków.

     

    “Przy okazji informuję, że dyplomacja to nie kibolska ustawka. Haniebny transparent nie wystawiło państwo Izrael tylko tamtejsze zakute łby” – napisał szef polskiego MSZ.

     

    Sikorski reaguje po skandalu z izraelskimi kibicami. “Zakute łby”

     

    “Ustaliłem z ministrem Marcinem Kierwińskim, że jeśli Węgry (mecz odbywał się na Węgrzech – przyp. red.) pomogą nam ich zidentyfikować, to dostaną zakaz wjazdu do Polski. Proszę też zważyć, czy chcemy, aby nasz ambasador był wzywany na dywanik w Tel Awiwie za każdym razem, gdy jakiś dureń napisze o jakimś klubie sportowym per ‘Żydy’” – podkreślił we wpisie Sikorski.

     

    “MSZ stanowczo potępia zachowanie części kibiców podczas meczu Maccabi Haifa – Raków Częstochowa. Dyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych rozmawiał dziś w tej sprawie z Ambasadorem Izraela Ya’akovem Finkelsteinem. Także Ambasador Polski w Izraelu będzie rozmawiał o tym haniebnym incydencie z tamtejszym MSZ” – przeczytamy w treści kolejnego wpisu.

     

    Wcześniej polityk opublikował inny komentarz, w którym podziękował ambasadzie Izraela w Polsce za słowa wsparcia w tej sprawie. “Dobrze, że (ambasada – przyp. red.) zareagowała na skandaliczny transparent. Skądinąd mam nadzieję, że izraelska młodzież jest uczona, że w 1939 r. to hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę i zaczęły mordować jej obywateli wszystkich wyznań i narodowości” – napisał.

     

    Placówka dyplomatyczna w swoim wpisie określiła zachowanie kibiców “ohydnym”. “Na takie słowa i czyny, żadnej ze stron, nie ma miejsca ani na stadionie ani nigdzie indziej. Nigdy! Te haniebne incydenty nie odzwierciedlają ducha większości izraelskich kibiców” – brzmiała dalsza część wpisu.

     

    Skandal z udziałem izraelskich kibiców. Jest reakcja Karola Nawrockiego

     

    Pojedynek Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa rozegrany został w ramach kolejnej rundy Ligi Konferencji. Mecz odbył się na Węgrzech, bo choć Izrael nie został wykluczony z imprezy mimo zbrodni popełnianych w Strefie Gazy, swoje spotkania rozgrywa poza krajem. Gdy zabrzmiał końcowy gwizdek, na stadionie doszło do oburzających scen.

     

    “Skandaliczny transparent wywieszony przez kibiców Maccabi Hajfa obraża pamięć o obywatelach polskich-ofiarach II wojny światowej, wśród których było 3 mln Żydów. Głupota, której nie tłumaczą żadne słowa” – tak sprawę skwitował prezydent Karol Nawrocki.

     

    Do skandalu odniósł się także szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. “Absolutnie skandaliczne zachowanie izraelskich kibiców podczas meczu Ligi Konferencji względem Polski i Polaków. Konieczna jest jednoznaczna reakcja UEFA. Nie ma i nie będzie zgody na kłamstwa historyczne wobec naszego narodu” – napisał.

     

    Stosowne działania zapowiedział również prezes PZPN Cezary Kulesza. “Nie ma zgody na prowokacje i fałszowanie historii. Pilnie wystąpimy do UEFA o zajęcie stanowiska i wyciągnięcie konsekwencji za skandaliczny transparent i oburzające zachowania na trybunach w czasie meczu Maccabi – Raków” – oświadczył.

     

  • Czy starcie Świątek – Kalinska jest już „rozstrzygnięte”? Śmiałe oskarżenie, które wstrząsnęło Cincinnati

    Czy starcie Świątek – Kalinska jest już „rozstrzygnięte”? Śmiałe oskarżenie, które wstrząsnęło Cincinnati

    Czy starcie Świątek – Kalinska jest już „rozstrzygnięte”? Śmiałe oskarżenie, które wstrząsnęło Cincinnati

    Scena w Cincinnati jest gotowa na ćwierćfinał o wysoką stawkę pomiędzy Igą Świątek i Anną Kalinską — ale zanim padnie pierwszy punkt, nad turniejem zawisła chmura kontrowersji. Rosyjska tenisistka uderzyła w mediach społecznościowych w organizatorów, twierdząc, że harmonogram meczu jest niesprawiedliwy. Jej słowa rozpaliły dyskusję nie tylko o bezpieczeństwie i regeneracji zawodniczek, lecz także o tym, czy niewidzialna ręka nie przechyla szali na korzyść liderki rankingu WTA.

    Czy może mieć rację? A może to tylko burza w szklance wody?

    Ćwierćfinał w cieniu oskarżeń

    W piątek o godzinie 11:00 czasu lokalnego w Ohio Świątek i Kalinska wyjdą na kort centralny, by rozegrać ćwierćfinał turnieju WTA 1000. Dla polskich kibiców oznacza to start sześć godzin później, w godzinach popołudniowych — ale dla Kalinskiej to właśnie pora rozpoczęcia jest problemem.

    Jej frustracja ma źródło w brutalnej sekwencji wydarzeń poprzedzających mecz. Po pokonaniu rodaczki Jekateriny Aleksandrowej w wyczerpującym pojedynku czwartej rundy, Kalinska opuściła obiekt dopiero około godziny 3 nad ranem. Wczesnym rankiem następnego dnia, wciąż pod wpływem adrenaliny i niemal bez snu, pojawiła się na treningu — tylko po to, by dowiedzieć się, że kolejnego dnia otworzy program meczów przeciwko Świątek.

    Internetowa salwa Kalinskiej

    Późnym czwartkowym wieczorem Rosjanka opublikowała w mediach społecznościowych mocny wpis:

    > „Jak WTA i organizatorzy turnieju mogą oczekiwać, że zawodniczki pokażą wszystko, co najlepsze, gdy harmonogram jest tak niesprawiedliwy? Po meczu z Aleksandrową wróciłam o 2:40 w nocy i nie mogłam zasnąć aż do 4. Potem trenowałam, a później dowiaduję się, że jutro gram o 11 rano. Jak oczekują, że się zregeneruję i będę wciąż zmieniać swój rytm snu, który jest tak istotny dla odbudowy sił? To wydaje się trochę jednostronne.”

    Ostatnie słowa — „trochę jednostronne” — zabrzmiały jak zawoalowane oskarżenie. Czy sugerowała, że Świątek, która swój poprzedni mecz zakończyła ponad 11 godzin wcześniej, dostała przewagę?

    Dlaczego harmonogram zamienił się w chaos

    Zamieszanie w Cincinnati nie wzięło się jednak wyłącznie z zaniedbań. Turniej padł ofiarą ekstremalnych warunków: najpierw panował ogromny upał, a później spadły ulewne deszcze. Mecze były przekładane i upychane w każde wolne okienko, bo kalendarz nie pozwalał na przedłużenie imprezy — tuż za rogiem czeka US Open w mikście w Nowym Jorku, w którym zagra wielu czołowych singlistów.

    Do piątku trzeba było rozegrać wszystkie ćwierćfinały kobiet, więc pole manewru było niewielkie. Zawodniczki z dolnej części drabinki — Paolini vs. Gauff oraz Graczowa vs. Kudermietowa — musiały grać późno w czwartek wieczorem. Aby dać im więcej czasu na regenerację, ich mecze ćwierćfinałowe zaplanowano na późniejsze godziny w piątek.

    To sprawiło, że pary Świątek – Kalinska oraz Sabalenka – Rybakina musiały wyjść na kort wcześniej. Organizatorzy mogli co najwyżej zamienić kolejność tych spotkań, ale oba i tak musiały zostać rozegrane, aby półfinały odbyły się w niedzielę.

    Znany problem w elicie tenisa

    Rozczarowanie Kalinskiej ma pewne uzasadnienie. Zakończenie meczu po północy, po czym obowiązki medialne, zabiegi regeneracyjne i podwyższony poziom adrenaliny, potrafią poważnie zaburzyć rytm dobowy sportowca. Nawet jeśli w czwartek miała wolny dzień, jej cykl snu został mocno rozregulowany.

    Jednak w profesjonalnym tenisie umiejętność dostosowania się to część gry. Opóźnienia spowodowane deszczem, mecze maratońskie i nieprzewidywalne przerwy są na porządku dziennym. Czasem zdarza się, że zawodniczki rozgrywają dwa spotkania w tym samym dniu.

    Większe pytanie brzmi: dlaczego turnieje tak prestiżowe jak Cincinnati — z pulą nagród 5 milionów dolarów dla kobiet i 9 milionów dla mężczyzn — wciąż są całkowicie podatne na paraliż spowodowany deszczem? Wiele obiektów wielkoszlemowych ma już dachy, tymczasem turnieje rangi WTA i ATP 1000 pozostają w tyle. Miasta takie jak Rzym od lat obiecują zadaszenie kortów centralnych, a i tak liczą tylko na to, że pogoda dopisze.

    Sugestia, która podniosła ciśnienie

    To jednak ostatnia uwaga Kalinskiej nadała całej sprawie dodatkowej dramaturgii. Określając decyzję jako „trochę jednostronną”, zdawała się sugerować, że Świątek została potraktowana ulgowo.

    Tymczasem fakty są takie: Polka zakończyła swój poprzedni mecz około godziny 13 w środę — na długo przed tym, jak Kalinska rozegrała swój późnonocny pojedynek. Różnica wynikała wyłącznie z rozbitego przez deszcz terminarza, a nie z intencji faworyzowania którejkolwiek zawodniczki.

    W rzeczywistości pole manewru organizatorów było minimalne. W najlepszym razie mogli zamienić jej mecz z parą Sabalenka – Rybakina, co przesunęłoby start o kilkadziesiąt minut. Teoria, że był to celowy zabieg na korzyść Polki, nie ma mocnych podstaw.

    Werdykt

    Kalinska ma pełne prawo krytykować wymagające warunki i napięty harmonogram — kwestia regeneracji i zdrowia zawodniczek jest poważna, a praktyki WTA wymagają dyskusji. Jednak w tym konkretnym przypadku zarzut faworyzowania Świątek wydaje się bezpodstawny. Ten mecz nie jest „rozstrzygnięty” zanim się zacznie; to po prostu efekt zatkanego, zniszczonego przez pogodę terminarza, który organizatorzy starali się utrzymać w ryzach.

    Mimo to, gdy obie zawodniczki wyjdą na kort w Cincinnati, ten kontekst będzie unosił się w powietrzu. Kalinska będzie walczyć nie tylko z liderką rankingu, ale i z poczuciem — słusznym czy nie — że od samego początku gra przeciwko przewadze rywalki.

  • Mecz Świątek – Kalinska już “rozstrzygnięty”? Niewiarygodne, co sugeruje Rosjanka

    Mecz Świątek – Kalinska już “rozstrzygnięty”? Niewiarygodne, co sugeruje Rosjanka

    Anna Kalińska nie kryje pretensji do organizatorów turnieju WTA 1000 w Cincinnati przed ćwierćfinałowym meczem z Igą Świątek. Rosjanka uważa, że została potraktowana niesprawiedliwie, choć w rzeczywistości część jej zarzutów można zrozumieć jedynie częściowo. Natomiast sugestia, że godzina meczu została ustalona specjalnie z myślą o polskiej tenisistce, wydaje się przesadzona i pozbawiona podstaw.

    Spór o harmonogram Spotkanie Świątek – Kalińska zaplanowano na piątek, na godzinę 11:00 czasu miejscowego (w Polsce będzie to 17:00). Rosjanka twierdzi, że termin ten jest dla niej wyjątkowo niekorzystny. W mediach społecznościowych opisała, że po zwycięskim meczu czwartej rundy z Jekateriną Aleksandrową wróciła do hotelu dopiero o 2:40 w nocy, a zasnęła około 4:00. Kilka godzin później odbyła trening, a następnie dowiedziała się, że już następnego dnia rano ma wyjść na kort w ćwierćfinale. – Jak WTA i organizatorzy mogą oczekiwać od zawodników maksymalnej formy przy tak niesprawiedliwym harmonogramie? Regeneracja, w tym prawidłowy rytm snu, jest kluczowa. Wydaje się to trochę jednostronne – napisała Kalińska.

    Trudne warunki pogodowe Zamieszanie wynika z kapryśnej pogody w Ohio. Najpierw ogromny upał, później intensywny deszcz wymusiły liczne zmiany w terminarzu. Turniej musi zakończyć się w poniedziałek, bo już we wtorek i środę w Nowym Jorku odbędzie się mikstowy US Open z udziałem wielu czołowych tenisistów. Dlatego w piątek zaplanowano wszystkie ćwierćfinały kobiet, a w niedzielę – półfinały. Problem w tym, że zawodniczki z dolnej części drabinki – Paolini, Gauff, Graczowa i Kudermietowa – swoje mecze czwartej rundy rozgrywały dopiero w czwartek. Organizatorzy dali im więc najpóźniejsze możliwe godziny ćwierćfinałów. Pozostałe dwa mecze – Świątek z Kalińską oraz Sabalenka z Rybakiną – musiały odbyć się wcześniej, kolejno po sobie na korcie centralnym.

    Czy Rosjanka ma rację? Częściowo tak – późne zakończenie meczu z Aleksandrową faktycznie zaburzyło rytm dnia i utrudniło regenerację. Jednak między tym spotkaniem a starciem ze Świątek minie ponad 30 godzin, co w turniejowej rzeczywistości nie jest wyjątkową sytuacją. Zawodniczki często grają dzień po dniu, a czasem nawet dwa mecze w ciągu jednego dnia. Kalińska nie musiała też w czwartek rywalizować, miała czas na odpoczynek i przygotowania.

    Problem większy niż jeden mecz Prawdziwym kłopotem jest brak dachu nad kortami w turniejach tej rangi. Cincinnati to prestiżowa impreza z wielomilionową pulą nagród, a mimo to deszcz potrafi sparaliżować rywalizację. Podobnie dzieje się w Rzymie, gdzie od lat mówi się o zadaszeniu, ale póki co organizatorzy mogą tylko liczyć na dobrą pogodę.

    Kontrowersyjna sugestia Najbardziej dyskusyjne w wypowiedzi Rosjanki jest stwierdzenie, że sytuacja jest „jednostronna”, co można odczytać jako insynuację, iż godzina meczu została dobrana pod Igę Świątek. To jednak nie ma żadnego uzasadnienia – Polka zakończyła swój mecz w środę wczesnym popołudniem, więc naturalne było, że w piątek może zagrać wcześniej. Układ godzin wynikał z konieczności dostosowania planu do warunków pogodowych i równoległego turnieju ATP, a nie z faworyzowania którejkolwiek z zawodniczek.

    Podsumowując – można zrozumieć rozczarowanie Kalińskiej spowodowane zaburzonym rytmem, ale jej sugestia o preferencyjnym traktowaniu Świątek jest całkowicie bezpodstawna.

  • Młoda Świątek trafiła na stół operacyjny. To mógł być koniec jej kariery

    Młoda Świątek trafiła na stół operacyjny. To mógł być koniec jej kariery

    Operacja, która niemal zakończyła karierę Igi Świątek, zanim ta w ogóle się rozpoczęła – i niewiarygodny powrót, który po niej nastąpił

    Dziś Iga Świątek jest jedną z najbardziej dominujących postaci w kobiecym tenisie — zawodniczką słynącą z odporności psychicznej, niezłomnego charakteru i niezwykłej regularności. Dla przeciętnego kibica może się wydawać wręcz niezwyciężona, rzadko ulegająca urazom i odporna na kontuzje, które niszczą kariery wielu innych sportowców.

     

    Jednak ten wizerunek skrywa rozdział z jej przeszłości, który niemal całkowicie zakończył jej tenisową drogę, zanim ta na dobre się rozpoczęła. Rozdział, który zaczął się, gdy miała zaledwie 16 lat… i znalazła się na stole operacyjnym.

     

    Gdy obiecująca kariera wisiała na włosku

     

    Był rok 2017. Nastolatka Świątek, pełna nadziei, ale wciąż szukająca swojego miejsca w świecie tenisa, rywalizowała w turnieju Warsaw Sport Group Open na kortach Legii. W pierwszej rundzie zmierzyła się z Włoszką Martiną Trevisan — mecz ten okazał się znacznie ważniejszy, niż sugerowałby sam wynik.

     

    Świątek walczyła dzielnie, przegrywając 2:6, 6:2, 2:6, ale prawdziwy cios nie padł na tablicy wyników, lecz w jej stawie skokowym. Kontuzja była na tyle poważna, że wzbudziła poważne obawy — choć początkowo być może sama Iga nie zdawała sobie sprawy z jej skali.

     

    Ten niefortunny moment zaprowadził ją prosto do szpitala, gdzie przeszła operację przeprowadzoną przez doktora Jacka Jaroszewskiego, wieloletniego lekarza piłkarskiej reprezentacji Polski.

     

    > – To był bardzo pechowy uraz — rzadki i trudny do leczenia – wspominał Jaroszewski w rozmowie z Przeglądem Sportowym. – Operacja była skomplikowana, ale zakończyła się pomyślnie. Przed Igą było wiele miesięcy rehabilitacji, ale wiedziałem, że ma w sobie siłę, by przez to przejść.

     

     

     

    Osiem miesięcy poza kortem

     

    Rekonwalescencja była wyczerpująca. Świątek spędziła osiem długich miesięcy z dala od zawodowego tenisa, walcząc nie tylko o odzyskanie sprawności fizycznej, ale też o wiarę w swoją przyszłość. Była tak zdeterminowana, by wrócić, że trenowała nawet na jednej nodze — ryzykowny i nietypowy sposób, który mówił jednak wszystko o jej charakterze.

     

    W tamtym czasie pewność co do swojego tenisowego przeznaczenia była jednak daleka od oczywistości.

     

    Wspominając to po latach podczas turnieju w Rzymie, przyznała:

     

    > – W tamtym momencie naprawdę myślałam, że już nigdy nie zagram w tenisa. Byłam nastolatką i to była dla mnie ogromna sprawa. Nie zawsze wierzyłam, że zostanę profesjonalną zawodniczką. Ta wiara pojawiła się dopiero wtedy, gdy zaczęłam grać w turniejach WTA i wygrywać mecze.

     

     

     

    Ukryta walka za kulisami

     

    Jej wątpliwości dotyczyły nie tylko zdrowia — problemem były także pieniądze. Kontuzja oznaczała w praktyce rozpoczęcie kariery niemal od zera, a koszty były ogromne.

     

    > – Chodziło też o to, czy będziemy mieć pieniądze, żebym mogła zaczynać od nowa – ujawniła Świątek. – Tego typu sytuacja może w jednej chwili zmienić całe twoje życie. Jestem ogromnie wdzięczna tacie, który nie tylko zmotywował mnie do powrotu, ale też znalazł środki, abym mogła trenować i znaleźć trenerów.

     

     

     

    Spektakularny powrót

     

    Kiedy Świątek w końcu wróciła na kort, nie tylko nadrobiła stracony czas — ona wróciła z hukiem. Zaledwie rok po operacji sięgnęła po tytuł juniorskiego Wimbledonu, wysyłając jasny sygnał, że jest gotowa podbić tenisowy świat.

     

    Lata później ponownie uniosła trofeum w Londynie, tym razem już jako seniorka — domykając niezwykłą podróż od nastoletniej rekonwalescentki do wielkoszlemowej mistrzyni. Dziś brakuje jej już tylko jednego tytułu do skompletowania kolekcji Wielkiego Szlema — triumfu w Australian Open.

     

    A wszystko to zaczęło się od młodej dziewczyny na stole operacyjnym w 2017 roku, która odmówiła pogodzenia się z tym, że jej przyszłość może zostać jej odebrana.

     

     

  • Grbić stracił dla niej głowę. Nie powstrzymasz miłości

    Grbić stracił dla niej głowę. Nie powstrzymasz miłości

    Nikola Grbić, trener reprezentacji Polski siatkarzy, nie ukrywa, że u boku swojej żony znalazł prawdziwe ukojenie i szczęście. – Jej rola w naszym życiu była i jest ogromna. To wyjątkowa kobieta – mówi z dumą o Stanisławie, z którą tworzy niezwykle udany związek.

    12 stycznia 2022 roku były znakomity rozgrywający i wielokrotny reprezentant Serbii objął stanowisko selekcjonera biało-czerwonych. Od tamtej chwili jego drużyna odnosi liczne sukcesy: wicemistrzostwo świata (2022), mistrzostwo Europy (2023) oraz cztery medale Ligi Narodów, w tym dwa złote.

    Życie prywatne pełne harmonii

    Równie udane, jak kariera trenerska, jest życie rodzinne Grbicia. Od 15 lipca 2006 roku jest mężem Stanisławy, z którą ślub wzięli na malowniczym toskańskim wybrzeżu. W tym roku para świętowała 19. rocznicę małżeństwa. Wspólnie wychowują dwóch synów – 18-letniego Matiję oraz 15-letniego Milosa.

    Stanisława poświęciła się rodzinie i wychowaniu dzieci, często w dużej mierze samodzielnie, gdy mąż przebywał na zgrupowaniach i turniejach. – Nie jest łatwo praktycznie w samotności wychowywać dwójkę dzieci, ale gdy zakończę karierę, wynagrodzę to żonie i synom. Znalazłem u jej boku prawdziwy spokój. Staram się pomagać w domu, jednak największy ciężar spoczywa na niej – mówił trener w 2010 roku, gdy na świat przyszedł jego młodszy syn.

    Wspólne zasady i wychowanie

    Grbić podkreśla, że w kwestiach wychowawczych z żoną zawsze mówią jednym głosem. – Stasa i ja mamy takie samo podejście do dzieci. Są granice, których się nie przekracza, ale też kwestie, które warto omówić. Zawsze jesteśmy zgodni, a to sprawia, że wszystko jest prostsze. Nie jestem surowym ojcem, ale potrafię egzekwować swoje decyzje bez krzyku – mówił w wywiadzie dla „Story”.

    Początek pięknej historii

    Para poznała się w 2003 roku na przyjęciu u wspólnych znajomych we Włoszech. Od pierwszych chwil między nimi zaiskrzyło. Z czasem odkryli, że mają wiele wspólnego, świetnie się rozumieją i patrzą na świat w podobny sposób. Choć żyją z dala od blasku fleszy, cenią sobie czas spędzony z rodziną.

    Nikola przekazał synom miłość do siatkówki – tak jak on zakochali się w tym sporcie. Czy pójdą w ślady ojca? – Czas pokaże – pisała na początku sierpnia tego roku „Viva.pl”.

  • Świątek kontra Kalinskaya – Rewanż, na który czekał tenisowy świat

    Świątek kontra Kalinskaya – Rewanż, na który czekał tenisowy świat

    Świątek kontra Kalinskaya – Rewanż, na który czekał tenisowy świat

    Ponad półtora roku temu Iga Świątek była u szczytu – liderka światowego rankingu, faworytka do zwycięstwa w Dubaju, gotowa dopisać kolejny tytuł do swojej imponującej kolekcji. A jednak to tam, w lutym 2024 roku, wydarzyło się coś, co wstrząsnęło tenisowym środowiskiem. Rosjanka Anna Kalinskaya – wówczas mało kto dawał jej większe szanse – przerwała marsz Polki, wygrywając w dwóch setach i udowadniając, że w sporcie pewniaków nie ma.

     

    Teraz, w sierpniu 2025 roku, los ponownie krzyżuje ich ścieżki. Stawką jest półfinał prestiżowego turnieju w Cincinnati. A pytanie, które wszyscy zadają, brzmi: czy Świątek odpłaci rywalce za tamten bolesny epizod?

     

     

     

    Droga Świątek do ćwierćfinału

     

    Obecnie trzecia rakieta świata w 4. rundzie w Cincinnati zmierzyła się z doświadczoną Soraną Cirsteą, notowaną dopiero na 138. miejscu w rankingu WTA. Choć mecz nie należał do najłatwiejszych, Świątek zdołała opanować sytuację i zwyciężyła 6:4, 6:3. Teraz czeka ją wyzwanie znacznie poważniejsze – starcie z 34. w rankingu Anną Kalinską, która w poprzednim meczu odwróciła losy rywalizacji z rozstawioną z numerem 16 Jekateriną Aleksandrową, wygrywając 3:6, 7:6, 6:1.

     

     

     

    Dubaj 2024 – początek rywalizacji i niespodziewany cios

     

    Pierwszy pojedynek obu tenisistek miał miejsce w Dubaju w lutym 2024 roku. Wtedy Świątek – światowa „jedynka” – była murowaną faworytką, a Kalinskaya dopiero rozpoczynała wspinaczkę w rankingu, zajmując 40. miejsce. Spotkanie zaczęło się dobrze dla Polki – przy stanie 3:2 przełamała przeciwniczkę po wykorzystaniu piątego break pointa. Ale przewaga szybko wyparowała. Podwójne błędy serwisowe, proste pomyłki przy otwartym korcie i rosnąca frustracja sprawiły, że set zakończył się porażką 4:6.

     

    Druga partia przyniosła jeszcze większe zaskoczenie. Kalinskaya wygrała sześć gemów z rzędu, obejmując prowadzenie 2:0. Wtedy emocje wzięły górę – Świątek uderzyła rakietą o kort, musiała wymienić sprzęt i próbowała wrócić do gry. Choć obroniła dwie piłki meczowe, Rosjanka domknęła spotkanie 6:4, 6:4 po 102 minutach.

     

     

     

    Kariera Kalinskiej nabiera rozpędu

     

    Zwycięstwo nad Świątek w Dubaju było dla Kalinskiej punktem zwrotnym. Awansowała wtedy do finału, gdzie po epickiej walce uległa Jasmine Paolini 6:4, 5:7, 5:7. Tamten turniej rozpoczęła od kwalifikacji, a zakończyła pierwszym finałem WTA 1000 w karierze. Sezon 2024 był dla niej przełomowy – ćwierćfinał Australian Open, finał w Berlinie, wygrane nad takimi nazwiskami jak Coco Gauff czy Aryna Sabalenka. Rok zaczynała jako 80. rakieta świata, kończyła na 11. pozycji i z nominacją WTA w kategorii „Progres Roku”.

     

    A co ciekawe – przed tamtym meczem w Dubaju sztuczna inteligencja dawała jej jedynie… 15% szans na zwycięstwo. Nie wiedziała jednak, że Świątek zmagała się wtedy z konsekwencjami zakażenia COVID-19 – co Polka ujawniła dopiero wiele miesięcy później w serialu „Cztery pory Igi” emitowanym w Canal+.

     

     

     

    Forma przed Cincinnati

     

    Rok 2025 nie zaczął się dla Kalinskiej idealnie. Kontuzje wykluczyły ją z Australian Open, kilka turniejów kończyła kreczem, a w Indian Wells, Dubaju i Dosze odpadała w pierwszych rundach. Na mączce także brakowało sukcesów – porażki w Rzymie i Roland Garros, brak awansu z kwalifikacji w Berlinie, a na Wimbledonie odpadła w drugiej rundzie.

     

    Przełom przyszedł dopiero latem na twardych kortach. W Waszyngtonie dotarła do finału, pokonując m.in. Magdę Linette i Emmę Raducanu. W Cincinnati zaskoczyła wszystkich, eliminując finalistkę Wimbledonu Amandę Anisimową.

     

     

     

    Bitwa w Cincinnati – mecz z podtekstami

     

    Choć Kalinskaya znów wydaje się być na fali, Świątek jest w zupełnie innym miejscu niż w lutym 2024 roku. Zdrowa, skoncentrowana i świadoma, że każda wygrana jest bezcennym krokiem w kierunku US Open, które startuje 24 sierpnia. Pojedynek zaplanowano na piątek, około godziny 17:00 czasu polskiego.

     

    Zwyciężczyni zmierzy się w półfinale z jedną z tenisowych potęg – Aryną Sabalenką lub Jeleną Rybakiną. Dla Świątek to szansa na symboliczny rewanż, a dla Kalinskiej – okazja, by udowodnić, że tamto zwycięstwo sprzed półtora roku nie było przypadkiem.

     

    Jedno jest pewne – gdy te dwie tenisistki wychodzą na kort, emocji nie brakuje. A piątkowe popołudnie może przynieść widowisko, które zapamiętamy na długo.

     

  • Znamy godzinę meczu Świątek! Rywalka jest wściekła

    Znamy godzinę meczu Świątek! Rywalka jest wściekła

    Iga Świątek została najmłodszą tenisistką od czasów Simony Halep w 2015 roku, która po raz trzeci z rzędu awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA w Cincinnati. W tegorocznej edycji Polka zmierzy się z Rosjanką Anną Kalinską, a organizatorzy ujawnili już datę i godzinę tego spotkania. Rywalka liderki rankingu nie kryje irytacji decyzją o harmonogramie.

    Świątek pewnie kroczy przez turniej w Ohio. W środowym meczu pokonała Soranę Cirsteę 6:4, 6:3, zapewniając sobie miejsce w najlepszej ósemce. Warunki atmosferyczne były wymagające – temperatura sięgała 30 stopni Celsjusza, a wilgotność przekraczała 70 procent. Komentatorzy określili fragmenty tego starcia jako „szarpaninę na korcie”.

    Godzina meczu Świątek – Kalinska
    O półfinał Polka zagra z Anną Kalinską, która sensacyjnie wyeliminowała Jekaterinę Aleksandrową, wygrywając 3:6, 7:6 (7-5), 6:1. Będzie to ich drugie spotkanie – poprzednio zmierzyły się w półfinale turnieju WTA w Dubaju w 2024 roku. Wtedy lepsza okazała się Rosjanka, triumfując 6:4, 6:4 i awansując do finału, w którym uległa Jasmine Paolini.

    Teraz Świątek stanie przed szansą na rewanż. Organizatorzy poinformowali, że ćwierćfinał odbędzie się w piątek 15 sierpnia, a zawodniczki wyjdą na kort nie wcześniej niż o godz. 17:00 czasu polskiego.

    Kalinska krytykuje harmonogram
    Rosjanka w mediach społecznościowych wyraziła niezadowolenie z ustalonej godziny meczu. Jej zdaniem przerwa między spotkaniami jest zbyt krótka, by mogła w pełni się zregenerować.

    – Jak WTA i organizatorzy mogą oczekiwać od sportowców maksymalnego wysiłku przy tak niesprawiedliwym harmonogramie? Po meczu z Aleksandrową wróciłam o 2:40 nad ranem i zasnęłam dopiero o 4. Potem trochę pospałam, przyjechałam na trening, a następnie dowiaduję się, że gram jutro o 11 rano czasu lokalnego. Jak mam odzyskać siły i dostosować rytm snu, który jest kluczowy dla regeneracji? To wygląda jednostronnie – napisała na Instagramie.

    Szacunek dla rywalki
    Mimo krytyki harmonogramu Kalinska podkreśla, że czeka ją wymagające wyzwanie: – Jestem podekscytowana. To będzie mecz na wysokim poziomie, Iga jest wojowniczką. Zobaczymy, jak to się potoczy. Może odpocznę w szatni – stwierdziła.

    Zwyciężczyni meczu Świątek – Kalinska w półfinale zmierzy się z triumfatorką pojedynku Aryna Sabalenka – Jelena Rybakina.

    Historyczny wynik Świątek
    Jak wyliczył profil „The Tennis Letter”, będzie to już 24. ćwierćfinał turnieju rangi WTA 1000 w karierze Igi Świątek i jednocześnie trzeci z rzędu w Cincinnati. Tym samym Polka jest najmłodszą zawodniczką od czasów Halep, której udało się trzy razy z rzędu dotrzeć do tego etapu zmagań w Ohio.

  • Rywalka Świątek nie wytrzymała przed meczem z Polką, mocny przekaz. “To niesprawiedliwe”

    Rywalka Świątek nie wytrzymała przed meczem z Polką, mocny przekaz. “To niesprawiedliwe”

    Rywalka Świątek nie wytrzymała przed meczem z Polką, mocny przekaz. “To niesprawiedliwe”

    Turniej rangi 1000 w Cincinnati trwa w najlepsze i już niebawem wejdzie w fazę ćwierćfinału, a w stawce wciąż pozostaje tu jedna Polka – Iga Światek, która niedługo skrzyżuje rakietę z Anną Kalinską. Reprezentantka Rosji tymczasem szykuje się do tego starcia w poczuciu pewnej niesprawiedliwości, co ogłosiła w mediach społecznościowych, wbijając szpilkę w WTA oraz organizatorów zmagań. “Wszystko to wydaje się jednostronne” – padło m.in. we wpisie 26-latki.

     

    Do turnieju WTA rangi 1000 w Cincinnati w singlu podeszły trzy reprezentantki Polski. Magdalena Fręch bardzo szybko, bo po zaledwie jednym meczu (z Soraną Cirsteą) pożegnała się ze zmaganiami, z kolei Magda Linette odpadła na poziomie 1/8 finału, przegrywając w nocy z 14 na 15 sierpnia według czasu środkowoeuropejskiego z Weroniką Kudiermietową.

     

    W ćwierćfinale zameldowała się więc tylko jedna “Biało-Czerwona” – Iga Świątek, która po wyeliminowaniu Anastazji Potapowej, awansie walkowerem kosztem Marty Kostiuk oraz pokonaniu wspominanej już Cirstei ma niebawem zmierzyć się z Anną Kalinską. Rosjanka tymczasem jest… wściekła z powodu tego, czego doświadcza podczas rywalizacji w Ohio.

     

    Kalinska uderza w organizatorów turnieju w Cincinnati, tuż przed meczem ze Świątek. “Jak mogą od nas tego oczekiwać?”

     

    “Jak WTA i organizatorzy turnieju mogą oczekiwać od zawodniczek, że dadzą z siebie wszystko, skoro harmonogram jest tak niesprawiedliwy?” – napisała wprost Kalinska w swym wpisie na Instagramie.

     

    “Po meczu z Aleksandrową wróciłam z kortu o 02:40 i położyłam się spać dopiero o 04:00. Trochę się przespałam i przyszłam na kort na trening. Następnie mam na jutro zaplanowany mecz na godz. 11:00. Jak organizatorzy turnieju i WTA mogą wymagać ode mnie regeneracji i ciągłego dostosowywania rytmu snu, który jest jednym z najważniejszych aspektów owej regeneracji?” – stwierdziła zawodniczka.

     

    Wydaje się to nieco jednostronne

     

     

    skwitowała

     

    To dopiero drugie starcie Świątek z Kalinską. Polka chce się zrewanżować za ubiegły rok

     

    Nie zapowiada się oczywiście na to, by miało nagle dojść do zmiany w turniejowym terminarzu, tak więc Świątek i Kalinska powinny rozpocząć swój mecz 15 sierpnia po godz. 17.00 czasu polskiego. W pozostałych spotkaniach ćwierćfinałowych dojdzie do współzawodnictw Sabalenka – Rybakina, Graczowa – Kudiermietowa oraz Paolini – Gauff.

     

    Iga Świątek i Anna Kalinska jak dotychczas mierzyły się ze sobą w oficjalnym seniorskim meczu tylko raz – w ubiegłym roku podczas zawodów w Dubaju. Wówczas górą była Rosjanka, która pokonała Polkę wdwóch setach 6:4, 6:4.