• Świątek poznała decyzję organizatorów US Open. To już oficjalne, jest komunikat ws. Polki ‎

    Świątek poznała decyzję organizatorów US Open. To już oficjalne, jest komunikat ws. Polki ‎

    ‎‎Iga Świątek Poznała Swój Los w Nowym Jorku – Oficjalny Komunikat US Open!
    ‎
    ‎Ostatni wielkoszlemowy turniej w tym sezonie startuje już za chwilę, a fani tenisa na całym świecie wstrzymują oddech. W niedzielę rozpocznie się wielka rywalizacja w singlu podczas US Open. Jednak na pojawienie się Igi Świątek na korcie trzeba będzie jeszcze poczekać. Organizatorzy ogłosili oficjalny plan gier – i wszystko stało się jasne.
    ‎
    ‎Polska gwiazda rozegra swój premierowy pojedynek dopiero we wtorek, a jej rywalką będzie reprezentantka Kolumbii, Emiliana Arango. Decyzja organizatorów była długo wyczekiwana, ale teraz nie ma już żadnych wątpliwości – wiemy, kiedy wiceliderka światowego rankingu wejdzie do gry.
    ‎
    ‎
    ‎—
    ‎
    ‎Intensywne tygodnie i próba sił przed US Open
    ‎
    ‎Za Świątek niezwykle wymagający okres. Letnie tournee po Ameryce Północnej rozpoczęła od występu w Montrealu, gdzie dotarła do czwartej rundy. Tam jednak na jej drodze stanęła Clara Tauson, która tym razem okazała się lepsza. Dunka zrewanżowała się Polce za porażkę z Wimbledonu i wygrała 7:6(1), 6:3.
    ‎
    ‎Ale Raszynianka nie pozwoliła, by ten cios zachwiał jej pewnością siebie. Już w Cincinnati pokazała zupełnie inną twarz – dominującą i pewną swojej gry. W całym turnieju nie straciła nawet seta. W półfinale rozprawiła się z Jeleną Rybakiną, a w wielkim finale pokonała Jasmine Paolini, sięgając po drugi tytuł w tym sezonie i pierwszy w tej lokalizacji.
    ‎
    ‎
    ‎—
    ‎
    ‎Niespodziewana przygoda i cenne doświadczenie
    ‎
    ‎Zaledwie kilkanaście godzin po triumfie w Cincinnati, Świątek pojawiła się na kortach US Open, ale w nieco innej roli. Wystąpiła w mikście razem z Casperem Ruudem. Ich duet radził sobie znakomicie, dochodząc aż do finału. Tam po niezwykle emocjonującym meczu musieli uznać wyższość włoskiej pary – Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Mecz rozstrzygnął się dopiero w super tie-breaku.
    ‎
    ‎Dla Świątek był to kolejny ważny etap przygotowań – i bezcenne doświadczenie przed główną rywalizacją. Po zakończeniu turnieju miksta Polka otrzymała kilka dni przerwy, co pozwoliło jej na regenerację przed najważniejszym wyzwaniem.
    ‎
    ‎
    ‎—
    ‎
    ‎Decyzja zapadła – znamy godzinę meczu!
    ‎
    ‎Organizatorzy US Open potwierdzili – premierowy mecz Igi Świątek z Emilianą Arango zostanie rozegrany we wtorek na największej scenie turnieju, czyli Arthur Ashe Stadium. Spotkanie otworzy zmagania tego dnia, a pierwszy serwis wybrzmi o 17:30 czasu polskiego.
    ‎
    ‎To oznacza, że to właśnie nasza reprezentantka rozpocznie wielki dzień w Nowym Jorku. Tuż po niej na korcie pojawi się lider rankingu ATP, Jannik Sinner, który zmierzy się z Czechem Vitem Koprivą. Później emocje tylko wzrosną – w sesji wieczornej Coco Gauff podejmie Ajlę Tomljanović, a Alexander Zverev zagra z Alejandro Tabilo.
    ‎
    ‎
    ‎—
    ‎
    ‎Polacy w akcji – Świątek w centrum uwagi
    ‎
    ‎We wtorek wszystkie oczy będą skierowane na Świątek, bo to właśnie ona będzie jedyną polską reprezentantką tego dnia. Inni biało-czerwoni rozpoczną zmagania wcześniej. W niedzielę na korcie zobaczymy Magdę Linette, która zmierzy się z McCartney Kessler. W poniedziałek natomiast swoje pojedynki rozegrają Magdalena Fręch oraz Kamil Majchrzak.
    ‎
    ‎
    ‎—
    ‎
    ‎Wielki finał coraz bliżej
    ‎
    ‎US Open potrwa aż do 7 września i w tym czasie poznamy odpowiedzi na wszystkie pytania. Czy Świątek wykorzysta świetną formę z Cincinnati? Czy przerwa, którą dostała od organizatorów, pomoże jej wejść w turniej ze świeżością i nową energią?
    ‎
    ‎Jedno jest pewne – jej wtorkowe spotkanie z Emilianą Arango będzie dopiero początkiem długiej i pełnej napięcia drogi w Nowym Jorku. A świat tenisa już czeka, by zobaczyć, co wydarzy się dalej.

    ‎

  • Wydali wyrok ws. Świątek i Sabalenki. Taki będzie finał i wynik US Open

    Wydali wyrok ws. Świątek i Sabalenki. Taki będzie finał i wynik US Open

    Portal Tennis365.com przed rozpoczęciem US Open postawił pytanie, które od dawna zadają sobie kibice tenisa: czy wreszcie doczekamy się finału Wielkiego Szlema z udziałem Aryny Sabalenki i Igi Świątek? Serwis przygotował własną prognozę dotyczącą przebiegu turnieju w Nowym Jorku.

    Świątek kontra Sabalenka – rywalizacja napędzająca kobiecy tenis

    Od trzech lat to właśnie pojedynki Igi Świątek (2. WTA) i Aryny Sabalenki (1. WTA) wyznaczają kierunek rozwoju kobiecego tenisa. Obie walczą nie tylko o triumfy w największych imprezach, ale także o pozycję liderki światowego rankingu. Choć dotychczas zmierzyły się już trzynaście razy, to na wielkoszlemowych kortach spotkały się jedynie dwukrotnie. W półfinale US Open 2022 górą była Polka (3:6, 6:1, 6:4), natomiast w tegorocznym Roland Garros triumfowała Sabalenka (7:6(1), 4:6, 6:0).

    Prognozy Tennis365 – Świątek mistrzynią US Open?

    W analizie opublikowanej przez portal wzięto pod lupę całą drabinkę nowojorskiego turnieju. Dziennikarze wskazali zwyciężczynie poszczególnych ćwiartek:

    Aryna Sabalenka miałaby pokonać Jasmine Paolini (7. WTA),

    Mirra Andriejewa – Belindę Bencic (18. WTA),

    Madison Keys (6. WTA) – Coco Gauff (3. WTA),

    a Iga Świątek – Elinę Switolinę (13. WTA).

    W półfinałach zdaniem portalu Sabalenka ograłaby Andriejewą, a Świątek uporałaby się z Keys. Finał, na który czekają kibice? Świątek kontra Sabalenka – z przewidywanym zwycięstwem Polki.

    Kiedy na kort wyjdzie Świątek?

    Na otwarcie turnieju Iga Świątek zmierzy się z 24-letnią Kolumbijką Emilianą Arango (81. WTA). Będzie to pierwsze starcie obu tenisistek. Wszystko wskazuje na to, że spotkanie zostanie rozegrane w poniedziałek lub wtorek.

    Choć historia wielkoszlemowych imprez nie raz pokazywała, że niespodzianki są na porządku dziennym, polscy kibice bez wahania przyjęliby taki scenariusz, w którym ich faworytka sięga po tytuł po finale z największą rywalką.

  • Tyle może zarobić Świątek na US Open. Szczęka opada!

    Tyle może zarobić Świątek na US Open. Szczęka opada!

    400 tysięcy dolarów – właśnie tyle do podziału otrzymali Iga Świątek i Casper Ruud za grę w finale miksta podczas tegorocznego US Open. To jednak dopiero przedsmak prawdziwej batalii o rekordowe pieniądze, jakie czekają w turnieju singlowym. W tym roku organizatorzy przeznaczyli na nagrody największą pulę w historii – aż 90 milionów dolarów. Ile z tej kwoty zgarną mistrzowie?

    Rekordowa pula nagród

    US Open tradycyjnie zamyka kalendarz turniejów wielkoszlemowych. Za nami już rywalizacja mikstów, w której Świątek i Ruud dotarli do samego finału. Choć w meczu o tytuł ulegli włoskiej parze Sara Errani/Andrea Vavassori, i tak wyjechali z Nowego Jorku bogatsi o około 200 tysięcy dolarów na osobę (około 730 tysięcy złotych). Od niedzieli startuje jednak singiel, a wraz z nim walka o znacznie większe pieniądze.

    Jak ogłosili organizatorzy, w 2025 roku pula nagród wyniesie rekordowe 90 mln dolarów – to aż o 20 procent więcej niż przed rokiem, gdy pula sięgała 75 mln. Najwięcej zyskają oczywiście triumfatorzy turnieju.

    Ile dostaną mistrzowie i finaliści?

    Zwycięzca singla kobiet oraz singla mężczyzn otrzyma aż 5 mln dolarów (ok. 18,2 mln zł) – to prawie o 39 proc. więcej niż rok temu, gdy po triumf sięgali Jannik Sinner i Aryna Sabalenka. To również blisko dwukrotność tego, co w 2025 roku można było zarobić za wygraną we French Open (ok. 10,7 mln zł). Finaliści US Open zainkasują połowę tej kwoty, czyli 2,5 mln dolarów.

    Na znaczące premie mogą liczyć także pozostali uczestnicy. Nawet za sam występ w pierwszej rundzie singla przewidziano 110 tys. dolarów (ok. 400 tys. zł), co oznacza wzrost o 10 proc. względem 2024 roku.

    Nagrody w singlu US Open 2025:

    1. runda – 110 000 dolarów (400 tys. zł)

    2. runda – 154 000 dolarów (560 tys. zł)

    3. runda – 237 000 dolarów (862 tys. zł)

    1/8 finału – 400 000 dolarów (1,45 mln zł)

    Ćwierćfinał – 660 000 dolarów (2,4 mln zł)

    Półfinał – 1,26 mln dolarów (4,58 mln zł)

    Finalista – 2,5 mln dolarów (9,1 mln zł)

    Zwycięzca – 5 mln dolarów (18,2 mln zł)

    Debel też z podwyżkami

    Nieco skromniejsze premie przewidziano dla deblistów i deblistek, choć i tutaj widać wyraźny wzrost. Zwycięzcy gry podwójnej podzielą między sobą 1 mln dolarów, a finaliści – 500 tys. dolarów. To aż o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej.

    Nagrody w deblu US Open 2025:

    1. runda – 30 000 dolarów (109 tys. zł)

    2. runda – 45 000 dolarów (164 tys. zł)

    3. runda – 75 000 dolarów (273 tys. zł)

    Ćwierćfinał – 125 000 dolarów (455 tys. zł)

    Półfinał – 250 000 dolarów (910 tys. zł)

    Finaliści – 500 000 dolarów (1,82 mln zł)

    Zwycięzcy – 1 mln dolarów (3,64 mln zł)

    US Open 2025 zapowiada się więc nie tylko jako wielkie sportowe wydarzenie, ale również turniej z nagrodami na niespotykaną dotąd skalę.

  • Mamy złoto mistrzostw świata! Spektakularny występ Polki

    Mamy złoto mistrzostw świata! Spektakularny występ Polki

    Złoty medal Anny Puławskiej na mistrzostwach świata w Mediolanie!

    Anna Puławska zapisała się w historii polskiego kajakarstwa, zdobywając złoty medal mistrzostw świata w konkurencji K1 500 metrów. Zawody odbywają się w Mediolanie, a triumf zawodniczki AZS AWF Gorzów Wielkopolski był nie tylko jej osobistym sukcesem, lecz także pierwszym krążkiem wywalczonym przez reprezentację Polski na tegorocznej imprezie.

    Finałowy wyścig był niezwykle emocjonujący i trzymał w napięciu aż do samego końca. Puławska od samego startu narzuciła mocne tempo, jednak rywalki nie dawały za wygraną. Najgroźniejszą konkurentką okazała się Australijka Natalia Drobot, która niemal do ostatnich metrów próbowała odebrać Polce zwycięstwo. Ostatecznie to jednak Puławska przecięła linię mety jako pierwsza, wyprzedzając Drobot o zaledwie 0,43 sekundy. Trzecie miejsce zajęła reprezentantka Węgier – Zsoka Csikos.

    Dla 29-letniej kajakarki z Gorzowa to niezwykle ważne zwycięstwo. Puławska od lat należy do ścisłej czołówki światowej, ale każdy złoty medal na tak prestiżowej imprezie ma ogromne znaczenie i stanowi potwierdzenie doskonałej formy. Jej triumf jest również ogromnym zastrzykiem energii dla całej polskiej kadry, która do tej pory musiała obejść się smakiem w walce o podium.

    Co istotne, na tym emocje związane z występami Puławskiej się nie kończą. Już w niedzielę stanie ona przed kolejną szansą na medal. Tym razem wystąpi w konkurencji K2 500 m, tworząc duet z Martyną Klatt. To właśnie ta osada w ostatnich latach dostarczała polskim kibicom wielu powodów do radości i uznawana jest za jedną z najmocniejszych par na świecie.

    Złoty medal Anny Puławskiej w Mediolanie jest więc nie tylko wspaniałym zwieńczeniem sobotnich zmagań, ale również świetną zapowiedzią dalszej rywalizacji. Kibice mogą mieć nadzieję, że biało-czerwone barwy jeszcze nie raz pojawią się na podium mistrzostw świata.

  • Iga Świątek “pominięta”. Pilne wieści z US Open

    Iga Świątek “pominięta”. Pilne wieści z US Open

    Iga Świątek jest w znakomitej formie – w ostatnich tygodniach triumfowała zarówno w Wimbledonie, jak i w turnieju w Cincinnati. Teraz przed nią kolejne wielkie wyzwanie, czyli US Open. Na swój pierwszy mecz będzie jednak musiała chwilę poczekać – organizatorzy opublikowali już plan gier na początek turnieju.

    Polka wie, jak smakuje zwycięstwo w Nowym Jorku – w 2022 roku sięgnęła po tytuł, pokonując w finale Ons Jabeur. Nic dziwnego, że i tym razem wymieniana jest w gronie głównych faworytek. Fani, którzy z niecierpliwością czekają na jej występ, będą musieli jednak uzbroić się w cierpliwość.

    Pierwszy mecz dopiero we wtorek

    „Poznaliśmy poniedziałkowy plan gier na dwóch największych kortach US Open i nie ma tam spotkania z udziałem Igi Świątek. To oznacza, że najprawdopodobniej Polka rozpocznie rywalizację we wtorek” – przekazał na platformie X profil Pasjonat Sportu. Podobną informację podał serwis Z kortu – informacje tenisowe, dodając, że w poniedziałek nie zobaczymy również Coco Gauff.

    We wtorek kibice będą mogli oglądać w akcji wiele znanych nazwisk – na kort wyjdą m.in. Madison Keys, Frances Tiafoe, Karolina Muchova czy Carlos Alcaraz. Na starcie pojawi się także 17-letnia Kanadyjka Victoria Mboko, którą Mats Wilander określił ostatnio mianem „czarnego konia” tegorocznego US Open. Nie zabraknie też Jacka Drapera i młodej Rosjanki Mirry Andriejewej.

    Pierwsza rywalka Świątek

    Świątek rozpocznie turniej pojedynkiem z Emilianą Arango. 24-letnia Kolumbijka nie ma jeszcze dużego doświadczenia na tym poziomie, a z Polką mierzyła się tylko raz – w 2017 roku w juniorskim Roland Garros, gdzie przegrała 2:6, 3:6. Losowanie okazało się więc dla liderki polskiego tenisa dość korzystne.

    Na kortach w Nowym Jorku zaprezentuje się także Casper Ruud, który niedawno wraz ze Świątek dotarł do finału miksta. Tam duet musiał uznać wyższość włoskiej pary Sara Errani/Andrea Vavassori, którzy zostali mistrzami US Open w tej konkurencji.

    Czy Świątek powtórzy sukces sprzed dwóch lat i znów zatriumfuje na amerykańskich kortach? Fani przekonają się już w najbliższych dniach. (more…)

  • ‎Potwierdziły się doniesienia ws. Wiktorowskiego. Takie wykształcenie ma były trener Świątek

    ‎Potwierdziły się doniesienia ws. Wiktorowskiego. Takie wykształcenie ma były trener Świątek

    ‎Potwierdziły się doniesienia ws. Wiktorowskiego. Takie wykształcenie ma były trener Świątek

    ‎Tomasz Wiktorowski niedawno wrócił do tenisa po niemal roku przerwy i dołączył do sztabu Naomi Osaki. Pod wodzą byłego szkoleniowca Igi Świątek Japonka dotarła do finału WTA Montreal, w którym jednak przegrała z Victorią Mboko. Mało kto wie jednak o tym, jakie wykształcenie ma jeden z najpopularniejszych trenerów w tourze. Dla wielu może to być zaskoczenie.

    ‎Niemal rok trwał rozbrat Tomasza Wiktorowskiego z tenisem. Po głośnym rozstaniu z Igą Świątek trener występował między innymi w roli komentatora Eurosportu. Jego komentarza słuchać mogliśmy podczas tegorocznego Rolanda Garrosa.

    ‎Tomasz Wiktorowski nawiązał współpracę z Naomi Osaką.

    ‎Pod koniec lipca niemałe poruszenie wywołała obecność Wiktorowskiego u boku Naomi Osaki. Polak początkowo udał się do Montrealu, aby wspierać Japonkę swoją wiedzą i radą, a niedługo potem współpraca z okresu próbnego zamieniła się w pełnoetatową.

    ‎Turniej był dla mnie bardzo dobry. Rzecz jasna mógł pójść lepiej, ale po prostu jestem wybredna. To był dla nas [Osaki i Wiktorowskiego] pierwszy dobry wspólny turniej. Mam nadzieję, że będziemy mogli to kontynuować

    ‎deklarowała po porażce w Montrealu Naomi Osaka

    ‎Takie wykształcenie ma Tomasz Wiktorowski. Ma czym się pochwalić

    ‎Mało kto wie jednak, jakie wykształcenie ma były szkoleniowiec Igi Świątek. A zdecydowanie ma on się czym pochwalić.

    ‎Wiktorowski w 2005 roku ukończył studia na Wydziale Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej. W tym samym czasie został jednak także instruktorem w klubie tenisowym. A rok później absolwentem Wyższej Szkoły Kultury Fizycznej i Turystyki w Pruszkowie.

     

    ‎Niedługo po odejściu z RKS-u Okęcie, gdzie był czynnym zawodnikiem, otrzymał propozycję pracy w kadrze Polski, w której grały wówczas siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie. Wtedy też jego kariera trenerska nabrała rozpędu.

     

  • Świątek i Sabalenka trafiły w US Open zupełnie inaczej. Jedna może

    Świątek i Sabalenka trafiły w US Open zupełnie inaczej. Jedna może

    Świątek z korzystnym losowaniem w US Open. Sabalenka mniej szczęśliwa

    Iga Świątek i Aryna Sabalenka, czyli wiceliderka i liderka światowego rankingu, znalazły się w zupełnie odmiennych częściach drabinki tegorocznego US Open. Dla Polki losowanie okazało się wyjątkowo sprzyjające, natomiast obrończyni tytułu może mieć powody do narzekań. Z polskich tenisistów umiarkowanie dobre losowanie trafiło się także Magdzie Linette i Magdalenie Fręch, a Kamil Majchrzak stanie przed szansą na rewanż za niedawną porażkę w Wimbledonie.

    Polacy w Nowym Jorku

    Turniej główny US Open rusza w niedzielę i potrwa do 7 września. Wśród biało-czerwonych wystąpią: Iga Świątek, Magdalena Fręch, Magda Linette oraz Kamil Majchrzak. W eliminacjach walczy jeszcze Linda Klimovicova, natomiast Maja Chwalińska zakończyła przygodę w półfinale kwalifikacji.

    Świątek zagra w Nowym Jorku jako rozstawiona z numerem drugim – to jej najwyższe rozstawienie w Wielkim Szlemie od styczniowego Australian Open. Powrót na tę pozycję zawdzięcza triumfowi w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, który dał jej awans na drugie miejsce w rankingu kosztem Coco Gauff.

    Pierwsze rundy bez większych pułapek

    Polka rozpocznie zmagania od starcia z Kolumbijką Emilianą Arango (81. WTA). Wszystko wskazuje na to, że będzie to dla niej spokojny początek – Świątek znajduje się w znakomitej dyspozycji, a dodatkowo zdążyła już oswoić się z nowojorskimi kortami podczas gry w mikście z Casperem Ruudem, gdzie para dotarła aż do finału.

    W drugiej rundzie rywalką naszej mistrzyni będzie Suzan Lamens (63. WTA) lub debiutująca z „dziką kartą” Amerykanka Valerie Glozman. Potencjalnie więcej emocji może przynieść trzecia runda, w której czekać mogą Anna Kalińska lub Julia Putincewa. Z tą drugą Świątek ma niezałatwione rachunki – rok temu to właśnie Kazaszka wyrzuciła ją z Wimbledonu.

    Schody dopiero od 1/8 finału?

    Na poważniejsze wyzwania Świątek może natrafić w czwartej rundzie. Kandydatkami do spotkania są Jekatierina Aleksandrowa lub Diana Sznajder. Rosjanka to tenisistka o agresywnym stylu, której gra szczególnie dobrze sprawdza się na szybkich kortach. Sznajder z kolei ma ogromny potencjał, choć w ostatnich miesiącach jej forma mocno falowała.

    Ewentualny ćwierćfinał to szansa na rewanż dla Amandy Anisimovej, rozbitej przez Polkę w finale Wimbledonu. Możliwa jest też rywalizacja z Eliną Switoliną, która choć w historii pojedynków z Igą zwykle przegrywała, potrafiła jej już kiedyś sprawić niespodziankę.

    Na szczęście Świątek uniknęła w swojej części drabinki najgroźniejszych rywalek: Jeleny Ostapenko, Jeleny Rybakiny czy rewelacyjnej Victorii Mboko. Pierwsze naprawdę poważne starcia mogą czekać ją dopiero w półfinale, gdzie na drodze mogą stanąć m.in. Coco Gauff, Madison Keys czy Naomi Osaka – obecnie prowadzona przez byłego trenera Polki, Tomasza Wiktorowskiego.

    Sabalenka w trudniejszej sytuacji

    Inaczej wygląda sytuacja Aryny Sabalenki. Liderka rankingu trafiła do ćwiartki z Jeleną Rybakiną, Jasmine Paolini czy Clarą Tauson – zawodniczkami, które już nieraz sprawiały jej kłopoty. Białorusinka musi uważać, bo jeśli zakończy turniej na etapie wcześniejszym niż ćwierćfinał, a Świątek lub Gauff zdobędą tytuł, straci fotel liderki rankingu.

    Polskie akcenty w turnieju

    Magdalena Fręch, rozstawiona z numerem 30., rozpocznie od meczu z Talią Gibson. Powinna być faworytką, ale już w drugiej rundzie może czekać trudniejsze wyzwanie – pojedynek z Amerykanką Peyton Stearns. Magda Linette zmierzy się z Mccartney Kessler – obie prezentują podobny poziom, więc o wyniku może zadecydować dyspozycja dnia.

    W męskiej drabince jedynym reprezentantem Polski jest Kamil Majchrzak. W pierwszej rundzie zagra z Hugo Dellienem, a w przypadku zwycięstwa wpadnie na rozstawionego z „dziewiątką” Karena Chaczanowa – tego samego, który wyeliminował go w czwartej rundzie Wimbledonu. Tym razem Majchrzak będzie miał okazję do rewanżu.

    Huberta Hurkacza w tym roku w Nowym Jorku nie zobaczymy – wciąż przechodzi rehabilitację po operacji, której poddał się pod koniec czerwca.

  • Historyczny Początek Ewy Pajor w Barcelonie – Rekord, Który Wstrząsnął Światem Futbolu

    Historyczny Początek Ewy Pajor w Barcelonie – Rekord, Który Wstrząsnął Światem Futbolu

    Historyczny Początek Ewy Pajor w Barcelonie – Rekord, Który Wstrząsnął Światem Futbolu

    Kiedy Ewa Pajor w lecie 2024 roku podpisała głośny kontrakt z FC Barceloną, piłkarski świat wstrzymał oddech. Polska napastniczka była już uznaną gwiazdą w Niemczech, ale dołączenie do potęgi kobiecej piłki nożnej wiązało się z oczekiwaniami zupełnie innego kalibru. Kibice zastanawiali się: czy sprosta presji? Czy naprawdę zdoła zabłysnąć na jednej z największych scen futbolu.

    To, co wydarzyło się później, przerosło nawet najśmielsze oczekiwania. Pajor nie tylko się zaaklimatyzowała — ona napisała historię na nowo.

    Rekordowy Początek

    W zaledwie sześciu ligowych meczach Pajor zdążyła zapisać się w klubowych annałach, zdobywając dziewięć bramek i przebijając dotychczasowy rekord siedmiu goli, który należał do legend Barcelony – Asisat Oshoali i Sonii Bermúdez.

    Jej skuteczność była bezlitosna – obrońcy bezradni, bramkarki bez szans. Dla kibiców w Katalonii obecność Pajor nie przypominała transferu nowej zawodniczki, lecz nadejście siły natury, która już teraz zmieniła rytm całej drużyny.

    Derby, Które Przeszły do Historii

    Jeśli jeden mecz miałby zdefiniować jej początek, byłyby to derby Barcelony z Espanyolem. Pod ciężarem tradycji i rywalizacji Pajor wyszła na boisko z chłodną głową i rozegrała jeden z najbardziej błyskotliwych występów w swojej karierze. W zaledwie 45 minut skompletowała hat-tricka, rozbijając defensywę rywalek i prowadząc Barçę do efektownego zwycięstwa 7:1.

    Ale nie był to jedyny pokaz siły Polki. Kilka dni wcześniej zachwyciła kibiców kolejnym hat-trickiem, tym razem przeciwko Granadzie, prowadząc Barcelonę do druzgocącej wygranej 10:1. Dla nowej zawodniczki taki start — dwa hat-tricki w serii i dominacja na każdym kroku — był szokiem nawet dla ekspertów.

    Błyskawiczna Adaptacja

    Większość piłkarzy, nawet tych z najwyższej półki, potrzebuje czasu na aklimatyzację po wielkim transferze. Pajor zburzyła ten schemat. Jej przejście do Barcelony okazało się bezproblemowe i nie było to dzieło przypadku. Wcześniej grała już bowiem u boku kilku obecnych piłkarek Barçy w Wolfsburgu, co ułatwiło wejście do zespołu.

    Ale sekretem jej sukcesu nie jest tylko znajomość koleżanek z drużyny. To także nieustępliwa praca, perfekcyjny instynkt i zabójcza skuteczność w polu karnym. Pajor udowadnia, że prawdziwa klasa światowa nie potrzebuje lat na wdrożenie się — objawia się od pierwszego dnia.

    Polska Ma Dwie Ikony Futbolu

    Dziś Pajor przewodzi klasyfikacji strzelczyń ligi hiszpańskiej, naśladując dominację swojego rodaka Roberta Lewandowskiego po stronie męskich rozgrywek. Razem symbolizują nową złotą erę polskiego futbolu. Ich równoległe historie — dwoje Polaków prowadzących atak Barcelony — stały się źródłem dumy całego kraju.

    Dla polskich kibiców oglądanie Pajor i Lewandowskiego podbijających La Ligę w tym samym czasie jest jak spełnienie marzeń. Dwa nazwiska, jedna flaga i wspólny przekaz: Polska należy do elity światowego futbolu.

    Co Dalej?

    Jej fenomenalny start rozpalił wyobraźnię nie tylko w Hiszpanii, ale i w całej Europie. Trenerzy, analitycy i byli zawodnicy zadają sobie jedno pytanie: gdzie leży granica możliwości Pajor?

    Rekordy już padły, bariery zostały przełamane — a sezon dopiero się zaczyna. Jeśli Polka utrzyma to zawrotne tempo, nie tylko zapisze się w historii Barcelony, ale może na nowo zdefiniować pojęcie wielkości w futbolu kobiet.

    Na ten moment pewne jest tylko jedno: Ewa Pajor przybyła i nie zamierza być jedynie uczestniczką.Ona przyszła po to, by dominować.

  • 102 minuty walki Polki o historyczny sukces na US Open. Obroniła trzy meczbole z rozstawioną

    102 minuty walki Polki o historyczny sukces na US Open. Obroniła trzy meczbole z rozstawioną

    102 minuty walki Polki o historyczny sukces na US Open. Obroniła trzy meczbole z rozstawioną

    Trzy Polki miały zagwarantowany start w głównej drabince US Open w singlu pań na podstawie rankingu. O dołączenie do Igi Świątek, Magdaleny Fręch oraz Magdy Linette starała się dzisiaj Linda Klimovicova. Nasza reprezentantka rywalizowała w decydującej rundzie eliminacji z rozstawioną z “12” Darją Semenistają. 21-latka dzielnie walczyła o powrót w drugim secie, obroniła aż trzy meczbole. Niestety końcówka partii ułożyła się źle dla Klimovicovej, przez co musi wciąż poczekać na swój historyczny awans.

     

    Linda Klimovicova okazała się jedyną naszą reprezentantką, która awansowała do decydującej rundy eliminacji US Open. W pierwszej rundzie odpadła Katarzyna Kawa, a w drugiej fazie – Maja Chwalińska. Inaczej toczyły się 21-latki, która od ubiegłego roku występuje w barwach Polski. Na otwarcie 188. rakieta świata stoczyła blisko trzygodzinny bój z Aliną Korniejewą. Trochę na własne życzenie, bowiem w drugim secie posiadała meczbola przy stanie 5:1. Wpuściła jednak Rosjankę do gry, doszło do trzeciej partii. W niej Klimovicova musiała odrabiać stratę przełamania, ale zrobiła to skutecznie i finalnie triumfowała 7:6(4), 6:7(2), 6:4.

     

    W nocy z czwartku na piątek czasu polskiego przyszło komfortowe zwycięstwo z Jessiką Ponchet. Chociaż Francuzka została rozstawiona w eliminacjach, to nie miała większych szans w potyczce z Lindą. Nasza tenisistka wygrała 6:3, 6:3 w zaledwie 68 minut. W związku z tym zameldowała się w decydującej rundzie kwalifikacji. W niej zmierzyła się z Darją Semenistają. Łotyszka została rozstawiona z “12” w eliminacjach ze względu na fakt, że znajduje się na 116. pozycji w kobiecym zestawieniu. Klimovicova stanęła przed życiową szansą. Wygrana dawała jej pierwszy w zawodowej karierze awans do głównej drabinki wielkoszlemowej imprezy.

     

    US Open: Linda Klimovicova kontra Darja Semenistaja w trzeciej rundzie eliminacji

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Semenistaji. Od pierwszych piłek spotkania dało się dostrzec, jak może wyglądać to spotkanie. Darja starała się przerzucać jak najwięcej piłek na drugą stronę, z kolei Klimovicova szukała własnej inicjatywy i uderzeń kończących. Kluczem dla Lindy było zatem cierpliwe konstruowanie akcji wobec solidnej pracy rywalki w defensywie oraz odpowiedni dobór momentów do ataku. Na początku nasza reprezentantka popełniała sporo błędów. Łotyszka utrzymała podanie do 30, a potem prowadziła 30-0 w gemie 21-latki. Od tego momentu zobaczyliśmy lepsze wydanie zawodniczki występującej w barwach Polski. W następnych minutach 188. rakieta świata wygrała aż 11 z 13 rozegranych akcji. Wyszła na 40-15 przy swoim serwisie, a to oznaczało dwie piłki na 3:1.

     

    Wówczas zabrakło Klimovicovej postawienia “kropki nad i”. Pozwoliła przeciwniczce na doprowadzenie do stanu równowagi. Także przy kolejnych punktach pojawiły się błędy i Semenistaja odrobiła stratę przełamania. Po chwili Linda mogła powrócić na prowadzenie, posiadała szansę na 3:2. Nie została ona jednak wykorzystana i ostatecznie po pięciu rozdaniach to Darja znalazła się z przodu. Kolejny kluczowy moment przypadł na ósmego gema. Nasza reprezentantka prowadziła 30-0, ale później dała się dogonić. Przy stanie 30-30 22-latka popisała się skutecznym lobem i pojawił się break point.

     

    Gdy wydawało się, że zaraz zobaczymy równowagę, ponieważ Klimovicova wypracowała sobie ogromną przewagę sytuacyjną dzięki świetnemu podaniu, nasza tenisistka popełniła zaskakujący błąd będąc w strefie blisko siatki. Wyrzuciła piłkę poza linię końcową i doszło do przełamania. Przy stanie 5:3 Łotyszka serwowała po zwycięstwo w premierowej partii. Linda solidnie pracowała w początkowej fazie dziewiątego rozdania, wypracowała sobie dwie szanse na powrotnego breaka. Od tego momentu znów zabrakło jednak spokojniejszej gry. Wkradły się błędy, które pomogły rywalce dojść do setbola. A przy nim Semenistaja zaskoczyła 21-latkę i zamknęła partię rezultatem 6:3.

     

    Niestety druga część pojedynku nie rozpoczęła się zbyt dobrze z perspektywy Klimovicovej. Znów pojawiały się proste błędy, które doprowadziły do przełamania na korzyść Darji. Po zmianie stron sytuacja uległa zmianie. Tym razem Linda solidnie popracowała i do końca cierpliwie rozgrywała gema. W efekcie szybko udało się odrobić stratę breaka. W następnym gemie nasza reprezentantka musiała solidnie popracować, pojawiła się kolejna szansa na przełamanie dla Łotyszki. Klimovicova wyszła jednak z opresji i po raz pierwszy w tym secie znalazła się na prowadzeniu. Linda dobrze zainaugurowała czwarte rozdania, zgarnęła dwie akcje na starcie. Później Semenistaja z wyniku 0-30 doprowadziłado remisu 2:2.

    Piąty gem dostarczył następnego break pointa dla zawodniczki rozstawionej z “12”. Tym razem Linda wydatnie pomogła sobie serwisem w newralgicznym momencie i ponownie oddaliła zagrożenie. Kolejna istotna chwila nadeszła podczas dziewiątego rozdania. Wówczas Darja wypracowała sobie okazje na przełamanie. Przy trzeciej z nich 21-latka wyrzuciła piłkę z forhendu poza linię końcową. To oznaczało, że przy stanie 5:4 Łotyszka może zamykać pojedynek. Semenistaja doczekała się meczboli. Przy pierwszym popełniła podwójny błąd serwisowy, przy drugim posłała piłkę w siatkę. Potem głęboki return posłała Klimovicova i pojawił się break point na 5:5. Łotyszka wyszła jednak z opresji na własnych warunkach i uzyskała trzecią piłkę na domknięcie rywalizacji. Od tego momentu Linda popisała się trzema skutecznymi akcjami i wróciła do gry.

     

    Klimovicova znalazła się na fali. W dwunastym gemie wyszła na prowadzenie 30-15, przez co znalazła się dwie piłki od wygrania partii. Później Semenistaja wyszła jednak z opresji. Przy walce na przewagi dobrze serwowała i doprowadziła do tie-breaka. Niestety decydująca rozgrywka od początku układała się bardzo niekorzystnie z perspektywy Lindy. Kumulowały się emocje po stronie 21-latki, a rywalka to wykorzystywała. Szybko zrobiło się 6-0 dla Darji, a to dawało sześć kolejnych meczboli. Już pierwsza okazja przyniosła zakończenie. Rozstawiona z “12” zawodniczka wygrała 6:3, 7:6(0) po 102 minutach gry.

     

  • US Open. Kiedy pierwszy mecz Igi Świątek?

    US Open. Kiedy pierwszy mecz Igi Świątek?

    Wielkimi krokami zbliża się wielkoszlemowy US Open, a jedną z głównych faworytek do tytułu pozostaje Iga Świątek. Polka jest w świetnej formie – w ostatnich tygodniach wygrała turniej w Cincinnati, a wcześniej triumfowała na Wimbledonie. Teraz rozpocznie walkę o trzeci wielkoszlemowy triumf w tym sezonie. W pierwszej rundzie czeka ją starcie z Kolumbijką Emilianą Arango.

    Świątek udowodniła, że wróciła do najwyższej dyspozycji. Zwycięstwo w Londynie i sukces w Cincinnati potwierdziły, że jej gra ponownie nabrała regularności i pewności. Dodatkowo Polka zagrała w finale miksta podczas US Open, traktując to jako solidną rozgrzewkę przed najważniejszym wyzwaniem – rywalizacją singlową.

    Losowanie drabinki odbyło się w czwartek. Iga swoją drogę rozpocznie od meczu z Arango. – Na papierze wygląda to korzystnie. Kolumbijka miała świetny okres na początku sezonu, docierając m.in. do finału w Meridzie na kortach twardych, ale w ostatnich trzynastu meczach zanotowała tylko trzy zwycięstwa – podkreślają eksperci.

    Kiedy Polka zagra? Spotkanie pierwszej rundy zostało zaplanowane między 24 a 26 sierpnia. Świątek wyjdzie na kort najprawdopodobniej w poniedziałek 25 sierpnia lub we wtorek 26 sierpnia. Dokładna godzina meczu nie jest jeszcze znana.

    Prognozy ekspertów są jednoznaczne. Andy Roddick, mistrz US Open z 2003 roku, w swoim podcaście Served wskazał, że zwyciężczynią turnieju będzie właśnie Świątek, a w finale zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Według niego Polka w półfinale pokona Coco Gauff, natomiast Rybakina poradzi sobie z Mirrą Andriejewą. Amerykanin uważa też, że Aryna Sabalenka zatrzyma się na ćwierćfinale, przegrywając z reprezentantką Kazachstanu.

    Również polscy komentatorzy podkreślają, że układ sił sprzyja Idze. Michał Chojecki z Super Expressu zauważył ciekawą prawidłowość: – W ostatnich latach często bywało tak, że triumfatorka turnieju w Cincinnati wygrywała także US Open. Dwa lata temu udało się to Coco Gauff, a w poprzednim sezonie Arynie Sabalence – przypomniał dziennikarz.

    Drabinka Igi Świątek w US Open przedstawia się następująco:

    I runda (24–26 sierpnia): Emiliana Arango

    II runda (27–28 sierpnia): Lamens lub Glozman

    III runda (29–30 sierpnia): Kalinska, Putincewa, Ngounoue lub Cocciaretto

    IV runda (31 sierpnia – 1 września): m.in. Aleksandrowa, Sznajder, Siegemund

    Ćwierćfinał (2–3 września): m.in. Anisimova, Switolina, Haddad Maia, Collins, Sakkari

    Półfinał (4 września): potencjalnie Gauff, Keys, Kasatkina, Osaka

    Finał (6 września): możliwe rywalki to Sabalenka, Pegula, Paolini, Rybakina lub Ostapenko