• ‎‎Zaskakujący opór Holenderki, tak Iga Swiątek znalazła się w 3. rundzie Szlema. Rekord pobity

    ‎‎Zaskakujący opór Holenderki, tak Iga Swiątek znalazła się w 3. rundzie Szlema. Rekord pobity

    ‎‎Zaskakujący opór Holenderki, tak Iga Swiątek znalazła się w 3. rundzie Szlema. Rekord pobity

    ‎Od czasu zakończenia kariery przez Kiki Bertens Iga Świątek Holandia nie ma zawodniczki, która w singlu byłaby na poziomie światowej czołówki. Dziś rakietą numer 1 Niderlandów jest Suzan Lamens – i to ona w czwartek stanie w szranki z Igą Świątek. A stawką będzie trzecia runda US Open. Nasza gwiazda z zawodniczkami z tego kraju rozegrała dotąd tylko cztery spotkania. Jedno z nich sensacyjnie przegrała, w jednym zaś ustanowiła swój wspaniały rekord. Wtedy też stawką była trzecia runda Wielkiego Szlema.

    ‎

    ‎Tytuł w Wimbledonie, tytuł w Cincinnati – to wszystko sprawiło, że akcja Igi Świątek na wygranie kolejnego Wielkiego Szlema znów znacząco wzrosły. Dziś bukmacherzy w jednym szeregu stawiają Polką i Arynę Sabalenkę, a przecież jeszcze przed zmaganiami na trawie różnica między nimi była wyraźna. W teorii Polka może nawet zostać za 11 dni nową liderką światowego rankingu, ale tu zdecydowanie więcej zależy od Białorusinki. Jeśli dojdzie do ćwierćfinału, “przyklepie” sobie jedynkę na kolejne tygodnie.

    ‎

    ‎Polka w Nowym Jorku zdążyła już się jednak zapoznać z kortami, zwłaszcza na Arthur Ashe Arena. Doszła do finału rywalizacji miksta, we wtorek zaś ograła w pierwszej rundzie Kolumbijkę Emilianę Arango, oddała jej ledwie trzy gemy (6:1, 6:2), zakończyła spotkanie w godzinę.

    ‎

    ‎W czwartek po godz. 17.30 Polkę czeka starcie na największym korcie Flushing Meadows z Suzane Lamens. I nie da się ukryć, że możemy spodziewać się podobnego scenariusza jak ze starcia z Arango.

    ‎

    ‎Świątek – Holenderki 3:1. Wszystko zaczęło się od starcia z zawodniczką, którą też czeka US Open

    ‎

    ‎Najlepsza polska tenisistka dość często rywalizuje na korcie z Amerykankami, Rosjankami, Włoszkami czy Czeszkami – to wynika z poziomu tenisa i miejsc rankingowych zawodniczek z tych krajów.

    ‎

    ‎Z Holenderkami zaś tych spotkań rozgrywa bardzo mało, ale dwa z nich były szczególne. Zaczęło się od starcia z Bibiane Schoofs, 37-letnią już dzisiaj zawodniczką, która wciąż jeszcze rywalizuje na kortach, choć tylko w deblu. I nawet zagra w US Open. Wpadły na siebie w pierwszej rundzie kwalifikacji WTA 250 w Budapeszcie, w lutym 2019 roku. 17-letnia Polka wygrała starcie 6:2, 6:3, doszła wówczas do drugiej rundy głównej drabinki.

    ‎

    ‎A później doszło do meczu bardzo dziwnego – z Arantxą Rus, we wrześniu 2020 roku w Rzymie. Pandemia wywołała ogromne zawirowania w kalendarzu, część turniejów zlikwidowano, część przesunięto na jesień. Obie trafiły na siebie w Rzymie, na mączce. Iga sensacyjnie przegrała wówczas 6:7 (5), 3:6, a przecież za moment wygrała swój pierwszy Roland Garros. A w Rzymie zapisała triumf siedem miesięcy później, ogrywając m.in. Madison Keys, Elinę Switolinę, Barborę Krejcikovą, Coco Gauff, w finale rozbijając Karolinę Pliskovą w 46 minut “rowerem”.

    ‎

    ‎Iga Świątek grała z Holenderką o trzecią rundę Wimbledonu. Stawką było też 37. zwycięstwo z rzędu

    ‎

    ‎Okazję do rewanżu z Rus dostała zaś już po czterech miesiącach, w Australii. W Melbourne wpadły na siebie w pierwszej rundzie, Polka potrzebowała 76 minut, by wygrać z Holenderką 6:1, 6:3.

    ‎

    ‎To było trzecie, przedostatnie starcie z zawodniczkami z tego kraju. Kolejne miało miejsce wczesnym latem 2022 roku – na trawie w Londynie. Polka była już światową jedynką, miała wspaniałą serię 35 zwycięstw, gdy zaczynała Wimbledon. Ale też już postępowało zmęczenie, nie miała czasu na przygotowania do trawy.

    ‎

    ‎Wycofała się z WTA 500 w Berlinie, do Wimbledonu przystąpiła z marszu. W pierwszej rundzie ograła Chorwatkę Janę Fett w 75 minut (6:0, 6:3), później zmierzyła się z Lesley Pattinamą Kerkhove. Rywalka ze 138. miejsca na świecie nie powinna jej sprawić większych problemów. A tymczasem kontrola wymknęła się z rąk raszynianki.

    ‎

    ‎Iga wygrała pierwszego seta 6:4, ale już wtedy widać było pewne problemy, dwa razy oddała własne podanie, przegrywała wtedy 2:3. I jeszcze się przewróciła.

    ‎

    ‎W drugim secie 30-latka, która przecież dostała się do głównej drabinki jako “szczęśliwa przegrana”, była już nieznacznie lepsza, to ona wywalczyła w końcu breaka. Zdenerwowała Iga poszła po tym przegranym 4:6 secie do szatni, opanowała nerwy.

    ‎

    ‎Ostatecznie wygrała mecz, trzeciego seta 6:3, odniosła 37. zwycięstwo z rzędu. To najdłuższa seria w XXI wieku, nieosiągalna na razie także dla Igi. W kolejnej rundzie przegrała już z Alize Cornet.

    ‎

    ‎Do Nowego Jorku Polka przyleciała z pięcioma wygranymi z rzędu z Cinacinnati, wyjeżdżając zaś może mieć ich 12. Doliczając turnieje w Seulu, Pekinie, Wuhanie oraz Rijadzie – mogłaby się zbliżyć do tamtego osiągniecia. To jednak wciąż melodia przyszłości. Na razie wypada trzymać kciuki, by Polka w czwartek zameldowała się w trzeciej rundzie US Open.

    ‎

  • ‎Szalony mecz Rybakiny. 5:2 40-30 i zwrot akcji. Mistrzyni Roland Garros za burtą

    ‎Szalony mecz Rybakiny. 5:2 40-30 i zwrot akcji. Mistrzyni Roland Garros za burtą

    ‎Szalony mecz Rybakiny. 5:2 40-30 i zwrot akcji. Mistrzyni Roland Garros za burtą

    ‎Środowe zmagania na korcie numer 17 US Open obfitowały w ciekawe rozstrzygnięcia. To na tej arenie swój mecz przegrał m.in. Casper Ruud. Tuż po starciu z udziałem Norwega do gry wkroczyła Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu zmierzyła się z podwójną mistrzynią juniorskiego Roland Garros 2024 – Terezą Valentovą. Pojedynek obfitował w sporo zwrotów akcji, ale ostatecznie zakończył się po myśli faworytki. W trzeciej rundzie czeka nas hitowe starcie. Znamy już rywalkę 26-latki.

    ‎

    ‎Jelena Rybakina zanotowała trzy półfinały przed wielkoszlemową rywalizacją na US Open. Ostatnią porażkę reprezentantka Kazachstanu zanotowała w potyczce z Igą Świątek. Polka wygrała z 26-latką 7:5, 6:3, a później pognała po tytuł WTA 1000 w Cincinnati. Mimo przegranej z raszynianką, można było śmiało stwierdzić, że forma mistrzyni Wimbledonu sprzed trzech lat była całkiem niezła przed imprezą w Nowym Jorku. Dziesiąta rakieta świata miała ogromną ochotę na to, by poprawić swoją “życiówkę” w tych zmaganiach. Do tej pory nigdy nie dotarła do 1/8 finału.

    ‎

    ‎Kazaszka wylosowała w pierwszej rundzie utalentowaną juniorkę – Julietę Pareję. Amerykanka próbowała nawiązać rywalizację w premierowej odsłonie, ale później na korcie dominowała już Rybakina. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6:3, 6:0 na korzyść Jeleny. W kolejnej fazie na turniejową “9” czekała kolejna nastolatka, ale już nieco bardziej ograna na poziomie zawodowym. Mowa o Terezie Valentovej – triumfatorce juniorskiego Roland Garros 2024 w singlu i deblu. Czeszka miała być już bardziej wymagającą przeciwniczką. Przebieg spotkania to potwierdził.

    ‎

    ‎US Open: Jelena Rybakina kontra Tereza Valentova w drugiej rundzie

    ‎

    ‎Mecz rozpoczął się od serwisu Rybakiny. Reprezentantka Kazachstanu już na “dzień dobry” musiała bronić break pointów – i to w sumie aż trzech. Zdołała jednak wyjść z opresji i jako pierwsza objęła prowadzenie. Valentova dotrzymywała kroku i w trakcie piątego gema przypuściła kolejny atak na returnie. Tym razem już premierowa z dwóch szans została zamieniona w przełamanie. Po zmianie stron Tereza posiadała dwie okazje z rzędu na 4:2, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Przegrała cztery kolejne wymiany i zrobiło się 3:3. Mistrzyni Wimbledonu 2022 poszła za ciosem. Do końca seta nie straciła już ani jednego “oczka”. Ostatecznie partia zakończyła się wynikiem 6:3 na korzyść faworytki.

    ‎

    ‎Na starcie drugiej części pojedynku znów zobaczyliśmy słabszy fragment w wykonaniu Rybakiny. 18-latka szybko uzyskała prowadzenie 2:0. Potem zobaczyliśmy reakcję ze strony Kazaszki. Po czterech gemach mieliśmy remis W piątym Jelena wyszła na 30-15 przy podaniu Valentovej. Mimo to Czeszka przetrwała trudny moment i przerwała korzystną serię rywalki. To od razu uruchomiło świetny moment z perspektywy Terezy. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów dominowała w kolejnych minutach i już w ósmym gemie, przy wyniku 5:2 40-30, doczekała się setboli.

    ‎

    ‎Rybakina nie pozwoliła jednak rywalce na domknięcie partii. Obroniła dwie okazje przeciwniczki i ostatecznie utrzymała swój serwis. Presja przeszła na stronę Valentovej. W momencie, gdy Czeszka podawała po doprowadzenie do trzeciej odsłony, została przełamana do zera. Potem Jelena wyrównała na 5:5 i gra o zwycięstwo w secie zaczęła się od nowa. Finalnie o wszystkim decydował emocjonujący tie-break. W nim obserwowaliśmy trzeciego i czwartego setbola dla 18-latki. W kluczowym momencie znów zabrakło jednak postawienia “kropki nad i”. Kazaszka przetrwała napór i przy stanie 8-7 doczekała się meczbola. Już po pierwszej okazji zapewniła sobie zwycięstwo 6:3, 7:6(7). W trzeciem rundzie US Open zmierzy się z Emmą Raducanu. Czeka nas zatem hitowe starcie z udziałem dwóch mistrzyń wielkoszlemowych.

    ‎

  • 74 minuty i koniec. Sensacja! Półfinalistka Wimbledonu wyrzucona z US Open

    74 minuty i koniec. Sensacja! Półfinalistka Wimbledonu wyrzucona z US Open

    Jeszcze niedawno zachwycała kibiców świetnymi występami w wielkoszlemowych turniejach. Była czwarta runda Australian Open, był półfinał Wimbledonu – Belinda Bencic przeżywała bardzo dobry rok. Nawet kłopoty zdrowotne, które wykluczyły ją z Roland Garros, nie zatrzymały jej rozpędu. Tym większym zaskoczeniem okazał się tegoroczny start w Nowym Jorku – najgorszy dla Szwajcarki wynik w US Open od siedmiu lat.

    Udany sezon, obiecujące sygnały

    Rozstawiona z numerem 19. Bencic prezentowała w 2025 roku solidną i równą formę. W Melbourne dotarła do czwartej rundy, gdzie po trzech setach uległa Coco Gauff, a kilka tygodni później sięgnęła po tytuł w prestiżowym turnieju WTA 500 w Abu Zabi. Później były jeszcze ćwierćfinał w Indian Wells oraz czwarta runda w Madrycie. Po wymuszonej przerwie zdrowotnej Bencic wróciła do rywalizacji w wielkim stylu – na kortach Wimbledonu zameldowała się w półfinale, zatrzymana dopiero przez Igę Świątek, która rozbiła ją 6:2, 6:0.

    W Nowym Jorku wielkie rozczarowanie

    Choć jej przygotowania do US Open nie były idealne – szybkie porażki w Montrealu i Cincinnati budziły niepokój – historia ostatnich lat sugerowała, że Bencic potrafi grać w Nowym Jorku znakomicie. Po pierwszorundowej wpadce w 2018 roku notowała już tylko coraz lepsze występy: półfinał (2019), ćwierćfinał (2021), trzecia runda (2022) czy czwarta runda (2023). Dlatego tym bardziej zaskoczył kibiców fakt, że tym razem jej przygoda zakończyła się tak szybko.

    Po zwycięstwie w pierwszym meczu ze Shuai Zhang (6:3, 6:3) wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Jednak w drugiej rundzie Szwajcarka natrafiła na świetnie dysponowaną Ann Li. Amerykanka grała pewnie, wykorzystywała kluczowe momenty i bezlitośnie obnażyła słabsze punkty rywalki. W całym spotkaniu przełamała Bencic czterokrotnie, oddając serwis tylko raz. W efekcie mecz zakończył się błyskawicznie – 6:3, 6:3 w zaledwie 74 minuty.

    Tak zakończyła się tegoroczna przygoda półfinalistki Wimbledonu z US Open. Jej porażka to kolejna niespodzianka w turnieju, który już na początku przynosi sensacyjne rozstrzygnięcia.

    Ann Li pisze własną historię

    Triumf nad Bencic otworzył przed Amerykanką drzwi do trzeciej rundy, w której czeka na nią Australijka Priscilla Hon (126. WTA). Będzie to pierwsze spotkanie obu zawodniczek, a jego stawką może być życiowy sukces którejś z nich.

  • ‎‎74 minuty i koniec. Sensacja! Półfinalistka Wimbledonu wyrzucona z US Open

    ‎‎74 minuty i koniec. Sensacja! Półfinalistka Wimbledonu wyrzucona z US Open

    ‎‎74 minuty i koniec. Sensacja! Półfinalistka Wimbledonu wyrzucona z US Open

    ‎Była czwarta runda Australian Open, był półfinał Wimbledonu. Belinda Bencic miała za sobą naprawdę udane starty w turniejach wielkoszlemowych w tym roku (w Roland Garros nie zagrała z powodu problemów zdrowotnych). Aż przyszło US Open i najgorszy wynik Szwajcarki na nowojorskich kortach od siedmiu lat!

    ‎

    ‎Belinda Bencic (19. WTA) rozgrywa naprawdę dobry sezon. Doszła do czwartej rundy Australian Open, w której przegrała po trzysetowym meczu z Coco Gauff (3. WTA). Następnie wygrała turniej WTA 500 w Abu Zabi, dotarła do ćwierćfinału zawodów WTA 1000 w Indian Wells i czwartej rundy w Madrycie. Po tym zmagała się z problemami zdrowotnymi, które sprawiły, że nie zagrała w Roland Garros. Przyszedł czas na Wimbledon, a w nim Szwajcarka dotarła aż do półfinału! Dopiero w nim przegrała z Igą Świątek (2. WTA) 2:6, 0:6.

    ‎

    ‎Belinda Bencic z najgorszym wynikiem w US Open od siedmiu lat

    ‎

    ‎Co prawda w turniejach WTA 1000 w Montrealu i Cincinnati nie poszło jej najlepiej, gdy odpadła w drugiej i pierwszej rundzie, to na kortach US Open szło jej w ostatnich latach nie najgorzej. W 2018 roku odpadła w pierwszej rundzie, ale potem było tylko lepiej – półfinał (2019), ćwierćfinał (2021), trzecia runda (2022) i czwarta runda (2024). W 2020 i 2024 roku Bencic nie rywalizowała na nowojorskich kortach.

    ‎

    ‎W pierwszej rundzie tegorocznego turnieju Szwajcarka pokonała 6:3, 6:3 Chinkę Shuai Zhang (113. WTA), a w drugiej zmierzyła się z Amerykanką Ann Li (58. WTA). Trudno powiedzieć, żeby było to wyrównane spotkanie. Li była bardziej konkretna w kluczowych momentach, wykorzystała cztery z ośmiu break pointów, a sam tylko raz dała się przełamać na trzy okazje Bencic. To wystarczyło, żeby w zaledwie 74 minuty wygrała to spotkanie 6:3, 6:3! Kolejna niespodzianka w tegorocznym US Open stała się faktem i półfinalistka Wimbledonu odpadła już na etapie drugiej rundy.

    ‎W trzeciej rundzie Ann Li zmierzy się z Australijką Priscillą Hon (126. WTA). Będzie to pierwszy bezpośredni pojedynek obu pań.

    ‎

  • ‎Tak wygląda drabinka Igi Świątek. Fantastyczne wieści płyną z US Open

    ‎Tak wygląda drabinka Igi Świątek. Fantastyczne wieści płyną z US Open

    ‎Tak wygląda drabinka Igi Świątek. Fantastyczne wieści płyną z US Open

    ‎Lepszego startu w US Open Iga Świątek nie mogła sobie wyobrazić. Polka rozpoczęła nowojorskie zawody od pewnej wygranej 6:1, 6:2 z Emilianą Arango i jest już w drugiej rundzie. W niej znów będzie faworytką. A potem? Dalsza część drabinki również układa się bardzo korzystnie. Z turnieju odpadły już cztery groźne zawodniczki, na które nasza rodaczka mogła lada moment trafić, więc są to świetne wieści. Tylko spójrzcie.

    ‎

    ‎6:1, 6:2 w pierwszej rundzie US Open i było po wszystkim. Iga Świątek we wtorkowe popołudnie bez problemów pokonała Emilianę Arango i zameldowała się w kolejnym etapie. W międzyczasie trwało też spotkanie jej potencjalnych rywalek, a w nim mierzyły się Suzan Lamens (66. w rankingu WTA) i Valerie Glozman (902.). Górą ostatecznie była ta pierwsza.

    ‎

    ‎To dla naszej rodaczki dobra wiadomość. W pojedynku z Lamens będzie zdecydowaną faworytką, a to może oznaczać kolejną szybką przeprawę i awans do trzeciej rundy. Na kogo może w niej trafić? Powoli zaczyna robić się ciekawie, ale trzeba przyznać, że najlepsza polska tenisistka ma spore szczęście, bo zestaw możliwych rywalek w trzecim etapie również wydaje się dość korzystny: Anna Kalinska lub Julia Putincewa.

    ‎

    ‎Świetne wieści dla Igi Świątek z US Open. Oto drabinka

    ‎

    ‎Tą pierwszą Świątek pokonała niespełna dwa tygodnie temu w Cincinnati wynikiem 6:3, 6:4. Natomiast z drugą grała ponad rok temu w Wimbledonie i wówczas przegrała, ale co istotne ma z nią bilans czterech zwycięstw i tylko jednej porażki. Dlatego w obliczu meczu z 55. rakietą świata, to znów Polka byłaby faworytką. A co słychać w czwartej rundzie?

    ‎

    ‎W niej dobór potencjalnych przeciwniczek jest już nieco większy. Warto odnotować, że mogło w niej dojść do starcia z rosyjską gwiazdą Dianą Sznajder, jednak ta odpadła w pierwszej rundzie. Dlatego na ten moment najgroźniejszą możliwą rywalką wydaje się… inna Rosjanka, a mianowicie Jekatierina Aleksandrowa (12.) Z nią Świątek również mierzyła się nie tak dawno, bo w czerwcu podczas zawodów w Bad Homburgu. Wówczas padł wynik 6:4, 7:6(5) dla Polki.

    ‎

    ‎Cztery znane tenisistki odpadły już z US Open. To ważne wieści dla Świątek

    ‎

    ‎Jeszcze ciekawiej robi się w potencjalnym ćwierćfinale. W nim może dojść już do spore sprawdzianu dla naszej rodaczki. Niewykluczone, że zagra w nim z Amandą Anisimovą (8.). Byłaby to dla Amerykanki szansa na rewanż po tym, jak druga rakieta świata pokonała ją w finale Wimbledonu 6:0, 6:0. Do tego starcia na razie jednak długa droga, ale warto wspomnieć, że z tej części drabinki szybko odpadły Elina Switolina, Lois Boisson i Danielle Collins.

    ‎

    ‎To świetne wieści dla Świątek, bo wiadomo już, że na pewno z nimi w ćwierćfinale nie będzie mogła zagrać. Półfinał to na razie odległa przyszłość i wiele do tego momentu może się jeszcze zdarzyć. Dlatego typowanie potencjalnej przeciwniczki w nim, to jak wróżenie z fusów. Na razie trzeba skupić się na najbliższym meczu, a potem na kolejnych rundach. A poniżej możecie zobaczyć najgroźniejsze rywalki, z jakimi nasza rodaczka może zagrać w następnych dniach US Open:

    ‎

    ‎runda — Suzan Lamens

    ‎3. runda — Anna Kalinska / Julia Putincewa

    ‎4. runda — Jekatierina Aleksandrowa / Xinyu Wang / Laura Siegemund / Anastasija Zacharowa

    ‎Ćwierćfinał — Maria Sakkari / Anna Bondar / Beatriz Haddad Maia / Viktorija Golubic / Amanda Anisimova / Maya Joint / Jaqueline Cristian / Ashlyn Krueger

    ‎Półfinał (wybrane rywalki) — Coco Gauff / Magdalena Fręch / Naomi Osaka / Donna Vekić / Daria Kasatkina / Karolina Muchova / Eva Lys / Marta Kostiuk

    ‎

  • Ostapenko tłumaczy się z tego, co zrobiła. Poważne oskarżenia

    Ostapenko tłumaczy się z tego, co zrobiła. Poważne oskarżenia

    Ostapenko i Townsend w centrum burzy po meczu US Open. Poszło o brak przeprosin i oskarżenia o rasizm

    Mecz drugiej rundy US Open między Jeleną Ostapenko a Taylor Townsend zakończył się nie tylko pewnym zwycięstwem Amerykanki (5:7, 1:6), ale i głośną kłótnią, która przeniosła się później do mediów społecznościowych. Łotyszka zarzuciła rywalce brak szacunku i domagała się przeprosin za jedną z ostatnich akcji. Townsend nie zamierzała ich składać, co doprowadziło do ostrej wymiany zdań.

    Awantura na korcie i po meczu

    Tuż po zakończeniu spotkania obie tenisistki wdały się w emocjonalną sprzeczkę, której fragmenty szybko obiegły internet. Na nagraniach widać, jak Ostapenko kilkukrotnie powtarza w stronę rywalki „nie masz wykształcenia”, a Townsend odpowiada, by Łotyszka „nauczyła się lepiej znosić porażki”.

    Amerykanka później opowiedziała dziennikarzom, jak wyglądała sytuacja z jej perspektywy. – To rywalizacja. Ludzie denerwują się, gdy przegrywają. Niektórzy mówią wtedy złe rzeczy. Powiedziała mi, że nie mam klasy ani wykształcenia i że zobaczę, co się stanie, kiedy wyjedziemy poza USA – relacjonowała.

    Ostapenko tłumaczy swoje zachowanie

    Łotyszka w mediach społecznościowych przedstawiła swoją wersję wydarzeń. – Powiedziałam mojej przeciwniczce, że zachowała się niegrzecznie, ponieważ w decydującym momencie zagrała piłkę po taśmie i nie przeprosiła. Odpowiedziała, że nie musi tego robić. W tenisie istnieją pewne zasady i po raz pierwszy spotkałam się z taką sytuacją – pisała.

    Następnie dodała: – To, że gra się w ojczyźnie, nie daje prawa do lekceważenia przeciwnika. Publiczność może być po twojej stronie, ale nie powinna być wykorzystywana w taki sposób. Niestety, pochodzę z małego kraju i nie mam tak ogromnego wsparcia jak inni.

    Oskarżenia o rasizm

    Sprawa szybko nabrała jeszcze poważniejszego wymiaru. Ostapenko poinformowała, że zaczęła otrzymywać wiadomości, w których zarzucano jej rasizm. – Nigdy w życiu nie byłam rasistką. Szanuję wszystkie narody i nie ma dla mnie znaczenia, skąd ktoś pochodzi. Uwielbiam grać w Stanach Zjednoczonych i na US Open, ale po raz pierwszy spotkałam się z tak lekceważącym podejściem – podkreśliła.

    Niedługo później jednak usunęła większość swoich wpisów, zostawiając jedynie krótkie nagranie z podziękowaniami dla fanów.

    Townsend odpowiada na konferencji prasowej

    Na pomeczowym spotkaniu z mediami Amerykanka nie gryzła się w język. – Takie zachowania nie są niczym nowym w przypadku Ostapenko. Często po porażkach wyładowuje swoje emocje i robi to w podobny sposób. Dla mnie granica została przekroczona, bo nie zamierzam tolerować braku szacunku – stwierdziła Townsend.

    Teraz Amerykanka może skupić się już na kolejnym meczu. W trzeciej rundzie jej rywalką będzie Rosjanka Mirra Andriejewa, która bez większych problemów wyeliminowała Anastazję Potapową.

  • ‎‎Świątek i Wiktorowski “przyłapani” w Nowym Jorku. Zdjęcie obiegło sieć

    ‎‎Świątek i Wiktorowski “przyłapani” w Nowym Jorku. Zdjęcie obiegło sieć

    ‎‎Świątek i Wiktorowski “przyłapani” w Nowym Jorku. Zdjęcie obiegło sieć

    ‎Iga Świątek szykuje się do swego kolejnego występu w ramach wielkoszlemowego US Open – po pokonaniu bez większych problemów Emiliany Arango tym razem raszyniankę czekać będzie starcie z Suzan Lamens. Podczas jednego z treningów przed tą potyczką Świątek zaliczyła przy tym spotkanie ze “starym znajomym” na nowojorskim korcie.

    ‎

    ‎Iga Świątek tegoroczną rywalizację w US Open zaczęła – nietypowo dla siebie – od gry w mikście, w którym wzięła udział wespół z Casprem Ruudem. Polsko-norweska para zawędrowała aż do finału, gdzie jednak uległa włoskiemu duetowi Errani/ Vavassori.

    ‎

    ‎Następnie druga rakieta globu podeszła do rozgrywek singlowych i te rozpoczęła od mocnego akcentu, bowiem od pokonania w dwóch setach (6:1, 6:2) Kolumbijki Emiliany Arango. Raszynianka nie chce przy tym bez dwóch zdań “ściągać nogi z gazu”.

    ‎

    ‎Świątek na korcie, a obok niej… Wiktorowski. “Rzadki widok”

    ‎

    ‎W środę Polka trenowała w Nowym Jorku przed swym kolejnym występem na USO i wówczas zrządzenie losu sprawiło, że spotkała się na korcie z… Tomaszem Wiktorowskim, czyli swoim byłym szkoleniowcem, którego nie tak dawno zastąpił Wim Fissette.

    ‎

    ‎Zdarzenie to uwiecznił Adam Romer, redaktor naczelny “Tenisklubu” – jak wyjaśnił na portalu X Świątek minęła się na placu gry z Naomi Osaką, a więc nową podopieczną Wiktorowskiego. Między “dwójką” rankingu WTA a jej dawnym trenerem jak widać wywiązała się nawet krótka rozmowa, nim ten przeszedł do zajęć z Japonką.

    ‎https://x.com/AdamRomer13/status/1960751668670165304

    ‎Zdarzenie to uwiecznił Adam Romer, redaktor naczelny “Tenisklubu” – jak wyjaśnił na portalu X Świątek minęła się na placu gry z Naomi Osaką, a więc nową podopieczną Wiktorowskiego. Między “dwójką” rankingu WTA a jej dawnym trenerem jak widać wywiązała się nawet krótka rozmowa, nim ten przeszedł do zajęć z Japonką.

    ‎

    ‎Iga Świątek w kolejnym meczu na US Open zagra z Suzan Lamens

    ‎

    ‎Iga Świątek w kolejnym meczu na US Open zagra z Holenderką Suzan Lamens – potyczka ta odbędzie się dokładnie 28 sierpnia. Zapraszamy do śledzenia jej przebiegu w tekstowej relacji na żywo wraz z Interią Sport – link do niej znajduje się poniżej.

    ‎

    ‎Naomi Osaka z kolei ograła ostatnio Belgijkę Greet Minnen i w następnej rundzie skrzyżuje rakietę z Hailey Baptiste – do tego starcia także dojdzie w czwartek. Ostatnia odsłona Wielkiego Szlema w tym sezonie potrwa w ogólnym rozrachunku do 7 września.

    ‎

  • Nocna sensacja w US Open! Rosjanka wyrzucona. “Mam dość”

    Nocna sensacja w US Open! Rosjanka wyrzucona. “Mam dość”

    Wielka sensacja w US Open. Samsonowa zatrzymana przez kwalifikantkę

    Noc ze środy na czwartek czasu polskiego przyniosła ogromną niespodziankę w Nowym Jorku. Rozstawiona z numerem 17 Ludmiła Samsonowa po dwóch godzinach walki odpadła już w II rundzie US Open. Pogromczynią Rosjanki została Australijka Priscilla Hon, która do turnieju głównego przebijała się przez kwalifikacje. – Mam dość słuchania, że jestem utalentowana. Chcę wreszcie zrobić coś wielkiego – przyznała szczęśliwa zwyciężczyni.

    Faworytka zawiodła, debiutantka zachwyciła

    Samsonowa (20. WTA) przystępowała do meczu jako zdecydowana faworytka. Hon (126. WTA) nigdy wcześniej nie dotarła do trzeciej rundy turnieju wielkoszlemowego, a różnica między zawodniczkami w rankingu wynosiła aż 106 miejsc. Dodatkowo Australijka chińskiego pochodzenia dopiero co przebrnęła przez eliminacje, w których nie straciła ani seta.

    Pierwszy set wyglądał zgodnie z przewidywaniami – Samsonowa wygrała 6:4, choć na początku przegrywała już 0:3. Potem jednak role się odwróciły. W drugiej partii o wszystkim zadecydowało jedno przełamanie na korzyść Australijki. W trzecim secie Rosjanka prowadziła jeszcze 2:1, ale od tego momentu przegrała pięć gemów z rzędu. Sensacja stała się faktem.

    Statystyki mówią same za siebie – Hon posłała aż 18 asów (przy 7 Samsonowej), uderzyła więcej winnerów (36–21) i popełniła mniej niewymuszonych błędów (23–30).

    Największy sukces w karierze

    27-letnia Hon przeżywa najlepszy okres w swojej karierze. Kilka miesięcy temu po raz pierwszy zagrała w głównej drabince Wimbledonu, a teraz może pochwalić się serią pięciu zwycięstw w Nowym Jorku – licząc od kwalifikacji. – To był prawdziwy rollercoaster emocji. Starałam się nie tracić koncentracji, nawet po zakwalifikowaniu się i wygraniu pierwszej rundy. Zawsze, kiedy pozwalałam sobie poczuć się zbyt dobrze, szybko przegrywałam. Dlatego tym razem powtarzałam sobie: wytrzymaj, trzymaj nerwy na wodzy. Gdy zdałam sobie sprawę, że wygrałam, popłynęły łzy. To było ogromne przełamanie w mojej karierze – powiedziała Hon.

    Australijka nie kryła, że irytowały ją dotychczasowe opinie otoczenia. – Wielu ludzi mówiło mi: „Jesteś taka utalentowana”. A ja mam już tego dość. Nie chcę być tylko „utalentowana”. Chcę osiągnąć coś naprawdę dużego. Ten triumf daje mi ogromną wiarę w siebie. To przełamanie bariery, która długo mnie blokowała. A do tego w moim ulubionym turnieju wielkoszlemowym – obok Australian Open. Kocham Nowy Jork, kibice są tu niesamowici, pełni energii. Nie mogłabym być szczęśliwsza – dodała.

    Następny krok

    W trzeciej rundzie Hon zmierzy się z Amerykanką Ann Li (58. WTA), która również sprawiła niespodziankę, eliminując rozstawioną z numerem 19 Belindę Bencić 6:3, 6:3.

    US Open – II runda
    Ludmiła Samsonowa – Priscilla Hon 6:4, 3:6, 2:6

  • ‎Nie do wiary! Jelena Ostapenko wmieszała w aferę Igę Świątek

    ‎Nie do wiary! Jelena Ostapenko wmieszała w aferę Igę Świątek

    ‎Nie do wiary! Jelena Ostapenko wmieszała w aferę Igę Świątek

    ‎Głośno o kłótni Jeleny Ostapenko z Taylor Townsend, która wyeliminowała Łotyszkę z US Open. Tenisistki starły się przy siatce i doszło do przykrej wymiany zdań, a teraz “koszmar” Igi Świątek wplątał ją w aferę, która nie ma z nią nic wspólnego. Zobaczcie sami.

    ‎Jelena Ostapenko pożegnała się z US Open. Nie obyło się bez afery

    ‎Jelena Ostapenko zawsze znajdzie sposób na Igę Świątek, jednak ten sezon nie układa się po jej myśli. W pierwszej rundzie turnieju Łotyszka nie bez problemów pokonała chińską kwalifikantkę Xiyu Wang 6:4, 6:3, a w meczu drugiej rundy nie dała rady Amerykance Taylor Townsend, która pokonała ją 7:5, 6:1. Po nerwowym spotkaniu doszło do kłótni zawodniczek przy siatce.

    ‎Ostra wymiana zdań Ostapenko i Townsend

    ‎https://x.com/josemorgado/status/1960851910820249845

    ‎Amerykanka w pomeczowym wywiadzie powiedziała, co usłyszała od rywalki. “To rywalizacja… ludzie denerwują się, gdy przegrywają. Niektórzy mówią złe rzeczy. Powiedziała mi, że nie mam klasy ani wykształcenia i żebym przekonała się, co się stanie, gdy wyjedziemy poza Stany Zjednoczone” — wyznała Townsend.

    ‎Jelena Ostapenko nie pozostawiła jej słów bez odpowiedzi, co zrobiła za pomocą mediów społecznościowych. “Krótka aktualizacja dotycząca meczu. Dziś po meczu powiedziałam mojej przeciwniczce, że zachowała się bardzo niegrzecznie, ponieważ w decydującym momencie straciła piłkę i nie przeprosiła, ale ona odpowiedziała, że w ogóle nie musi przepraszać” — napisała Łotyszka, która później wspominała o tym, że w tenisie są zasady, stąd też nie można robić tego, co się chce…

    ‎https://x.com/josemorgado/status/1960855874710462732

    ‎Ostepenko zarzucono rasizm. Miała dość

    ‎Chwilę później Jelena Ostapenko musiała odpierać zarzuty od fanów, którzy zarzucali jej rasizm. “Wow, ile wiadomości dostałam, że jestem rasistką. NIGDY w życiu nie byłam rasistką i szanuję wszystkie narody świata, dla mnie nie ma znaczenia, skąd pochodzisz. W tenisie obowiązują pewne zasady i niestety, gdy kibice są z tobą, nie możesz ich wykorzystywać w sposób lekceważący wobec przeciwnika” — pisała oburzona Ostapenko, która niedługo później usunęła swoje relacje z instastories. Wcześniej jednak w aferę wplątała też Igę Świątek.

    ‎https://x.com/z_kortu/status/1960868960871547184

    ‎Ostapenko wmieszała w aferę Świątek

    ‎”Przepraszanie za net jest podstawą — Sabalenka i Iga robią to automatycznie. Brak przeprosin jest odbierany jako niegrzeczny, a reakcja Ostapenko jest zrozumiała” — napisał jeden z internautów, którego relację udostępniła Łotyszka na swoim instastories. Niedługo później znów skasowała wpis. Teraz w jej relacjach zostało tylko podziękowanie dla osób, które wsparły ją w tej kontrowersyjnej sytuacji

    ‎”Dziękuję wszystkim moim fanom za wasze wsparcie. Wrócę silniejsza. Sytuacje takie, jak ta, motywują mnie do cięższej pracy” — zaznaczył “koszmar” Igi Świątek.

    ‎

  • ‎Tak Ostapenko potraktowała rywalkę. Awantura na korcie. Łotyszka wyeliminowana z turnieju

    ‎Tak Ostapenko potraktowała rywalkę. Awantura na korcie. Łotyszka wyeliminowana z turnieju

    ‎Tak Ostapenko potraktowała rywalkę. Awantura na korcie. Łotyszka wyeliminowana z turnieju

    ‎Ogromnych emocji dostarczył pojedynek drugiej rundy US Open z udziałem Jeleny Ostapenko. Łotyszka rywalizowała o awans do kolejnej fazy turnieju z liderką rankingu WTA w deblu – Taylor Townsend. Rozstawiona tenisistka prowadziła 5:3 w pierwszym secie, ale potem przegrała dziewięć gemów z rzędu. Ostatecznie Amerykanka triumfowała 7:5, 6:1. Tuż po ostatniej piłce, gdy panie doszły do siatki, rozpętała się awantura sprowokowana przez Ostapenko. Oto co wydarzyło się tuż po meczu.

    ‎

    ‎Jelena Ostapenko i Taylor Townsend doskonale znają się z rywalizacji na korcie. Panie stoczyły ze sobą sporo batalii, głównie w deblu. Łotyszka zajmuje trzecie miejsce w rankingu w tej kategorii, a z kolei Amerykanka jest liderką. W nocy ze środy na czwartek czasu polskiego przyszło im rywalizować o awans do trzeciej rundy gry pojedynczej na US Open.

    ‎

    ‎Mecz rozpoczął się znakomicie z perspektywy mistrzyni Roland Garros 2017 w singlu. 28-latka szybko wyszła na prowadzenie 3:0 z podwójnym przełamaniem. Po zmianie stron reprezentantka USA odrobiła jednego breaka i złapała kontakt z przeciwniczką. W następnych minutach Ostapenko pilnowała pozostałej przewagi, w pewnym momencie prowadziła 5:3. Od tego momentu zaczęły się dziać złe rzeczy z jej perspektywy. Townsend nie tylko wróciła do gry, ale seryjnie gromadziła gemy na swoje konto. Ostatecznie to Taylor triumfowała w premierowej odsłonie 7:5.

    ‎

    ‎W drugiej części pojedynku Amerykanka bardzo pewnie wygrywała rozdania przy swoim podaniu – do zera lub do 15. Z kolei Jelena posiadała ogromne problemy, nie domykała swoich gemów. W jednym Łotyszka prowadziła 40-30, a w drugim – nawet 40-15. Mimo to za każdym razem traciła serwis. W pewnym momencie zaczęło pachnieć wynikiem 6:0 w tej partii. W szóstym gemie, gdy Ostapenko podawała po przedłużenie rywalizacji, Townsend miała już 30-0, była dwie piłki od wygranej. Wtedy tenisistka z Rygi zgarnęła cztery punkty z rzędu i zdobyła honorowe “oczko”. Na tym skończyły się dobre wiadomości z perspektywy 28-latki. Później Taylor pewnie wyserwowała sobie zwycięstwo 7:5, 6:1 i awans do trzeciej rundy US Open, gdzie zmierzy się z Mirrą Andriejewą.

    ‎

    ‎US Open: Starcie Ostapenko z Townsend pod siatką. Później słowna dogrywka

    ‎

    ‎Po ostatniej piłce panie udały się do siatki, by tak jak to niemal zawsze bywa – podziękować sobie za grę. Obie podały sobie ręce i wtedy rozpoczęła się ostra wymiana zdań, zainaugurowana przez Ostapenko. Całe zdarzenie trwało kilkadziesiąt sekund, nie brakowało gestykulacji. Publiczność, która stała po stronie swojej zawodniczki, zaczęła buczeć na Jelenę. Gdy panie już odeszły od siebie, Townsend próbowała jeszcze wzbudzić aplauz i wskazywała palcem na rywalkę.

    ‎

    ‎W pomeczowej rozmowie dla stacji ESPN głos w sprawie całego zdarzenia zabrała reprezentantka Stanów Zjednoczonych. “Ona (Jelena) powiedziała mi, że nie mam żadnej klasy, że jestem niewyedukowana i że zobaczę, co się stanie, jak wyjadę poza USA” – doniosła Taylor na temat tego, co miała jej przekazać Łotyszka przy siatce.

    ‎

    ‎Na reakcję ze strony tenisistki z Rygi nie trzeba było długo czekać. Ostapenko wydała oświadczenie, w którym przekonaliśmy się również, o co tak naprawdę poszło w całym zajściu. “Dzisiaj po meczu powiedziałam mojej przeciwniczce, że jej zachowanie było pozbawione szacunku, ponieważ w istotnym momencie miała piłkę po siatce i nie przeprosiła za to. Ona zaś odpowiedziała, że w ogóle nie musi za to przepraszać” – napisała Jelena. A później dodała: “W tenisie obowiązują pewne zasady, które przestrzega większość zawodników. I to był pierwszy raz, kiedy przydarzyło mi się takie coś na tourze. To, że gra w swojej ojczyźnie, nie oznacza, że może się zachowywać i robić, co chce”.

    ‎https://x.com/z_kortu/status/1960848492298977508

    ‎Sytuacja na linii Ostapenko – Townsend mocno zgęstniała po tym spotkaniu. A biorąc pod uwagę, że obie panie rywalizują ze sobą o fotel liderki rankingu WTA w deblu, najbliższe miesiące w tej kategorii zmagań zapowiadają się jeszcze bardziej interesująco. Zobaczymy czy obie tenisistki jeszcze raz trafią na siebie podczas tegorocznego US Open. Może to nastąpić najwcześniej w finale gry podwójnej. Jelena występuje w duecie z Barborą Krejcikovą, a Taylor – z Kateriną Siniakovą. Warto dodać, że Łotyszka broni deblowego tytułu w Nowym Jorku.

    ‎https://x.com/espn/status/1960835104663605429

    ‎Główna rywalizacja w Nowym Jorku potrwa aż do 7 września. Najważniejsze informacje dotyczące US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.