• Burza po zwycięstwie Świątek w Cincinnati. Nagle słowa Sabalenki. “Niesprawiedliwe”

    Burza po zwycięstwie Świątek w Cincinnati. Nagle słowa Sabalenki. “Niesprawiedliwe”

    Niespodziewanie po triumfie Igi Świątek w Cincinnati wybuchła gorąca dyskusja. Powód? Okazało się, że zwycięzca męskiego turnieju w tym samym czasie otrzymał od organizatorów ponad 250 tysięcy dolarów więcej niż Polka. Różnica w nagrodach oburzyła kibiców, a głos w sprawie przypomniała także Aryna Sabalenka, która wprost powiedziała: – To niesprawiedliwe.

    Świątek jak burza, ale zarobiła mniej niż Alcaraz

    Polka zaprezentowała w Cincinnati tenis niemal perfekcyjny – w pięciu meczach nie oddała rywalkom ani jednego seta. Po drodze pokonała m.in. Jelenę Rybakinę i Jasmine Paolini. Zwycięstwo w prestiżowej imprezie rangi WTA 1000 było jej drugim wielkim sukcesem w tym sezonie, po sensacyjnym triumfie na Wimbledonie.

    Za zwycięstwo w Ohio Świątek zainkasowała 752 275 dolarów. Jednak Carlos Alcaraz, który sięgnął po tytuł w rywalizacji mężczyzn, otrzymał aż 1 124 380 dolarów. Choć tenis od lat uchodzi za jeden z nielicznych sportów, gdzie obowiązuje względna równość płac – w turniejach wielkoszlemowych pula nagród jest dzielona po równo – to w Cincinnati różnica okazała się ogromna.

    – Grali na tych samych kortach przez dwanaście dni. Grali do dwóch wygranych setów przez dwanaście dni. A mimo to nie zarobią tyle samo – zwrócił uwagę włoski dziennikarz Luigi Gatto na platformie X. Pod jego wpisem rozgorzała dyskusja. Część internautów tłumaczyła, że męski tenis przyciąga większą widownię i stąd różnice w nagrodach. Inni bronili zawodniczek, uznając taki podział za kompletnie nieuzasadniony. „To nie ma żadnego sensu. Ten turniej to porażka” – napisał jeden z fanów.

    Sabalenka o płacach: „To niesprawiedliwe”

    Sprawę szerzej opisało hiszpańskie Mundo Deportivo, które przypomniało wypowiedź Aryny Sabalenki. Liderka światowego rankingu już wcześniej jasno wyraziła swoje zdanie: – To niesprawiedliwe! Z punktu widzenia telewizji, sprzedaży biletów, wszystkiego. Kobiety zasługują na takie same zarobki jak mężczyźni. Oni są silniejsi fizycznie, ale to nie znaczy, że nie pracujemy równie ciężko.

    Sabalenka mówiła wówczas o dysproporcji między jej zarobkami a premią Jannika Sinnera za triumf w Cincinnati w 2024 roku. Teraz jednak jej słowa wracają na nowo, bo amerykański turniej ponownie znalazł się w centrum kontrowersji związanych z nierównym podziałem nagród.

    Świątek nie zwalnia tempa

    Tymczasem Iga Świątek już rozpoczęła rywalizację w kolejnym turnieju. W US Open w nowym formacie miksta, w parze z Casperem Ruudem, pokonała duet Madison Keys – Frances Tiafoe i awansowała do dalszej fazy.

  • Nie do wiary, co zrobiła Iga Świątek. Dokonała niemal niemożliwego

    Nie do wiary, co zrobiła Iga Świątek. Dokonała niemal niemożliwego

    Jedni określają to mianem cudów, inni mówią o drodze pod prąd. Sama Iga Świątek przyznaje, że nie potrafi wskazać, dlaczego właśnie w Wimbledonie i Cincinnati – turniejach dotychczas uważanych za dla niej wyjątkowo trudne – przełamała się po dłuższym kryzysie. Faktem jest jednak, że kilka elementów złożyło się na to, iż Polka w ostatnich tygodniach zaskoczyła nie tylko kibiców, ale i samą siebie.

    Pierwsze reakcje po triumfach mówiły wszystko – opuszczona rakieta, niedowierzanie w oczach, chwytanie się za głowę, a dopiero później euforia. Tak wyglądał finał Wimbledonu i później Cincinnati w jej wykonaniu. Choć potencjał Świątek od dawna zwiastował, że prędzej czy później sięgnie po tytuły w tych imprezach, mało kto spodziewał się, że stanie się to teraz – po kilkunastu miesiącach bez finału i po serii rozczarowujących występów, nawet na ukochanej mączce.

    Gra pod prąd i filozofia „przekonywania”

    – Sama nie wiem, dlaczego wygrałam akurat te turnieje, w których najmniej bym się tego spodziewała. Dziękuję mojemu sztabowi za to, że pomaga mi stawać się lepszą tenisistką i uczy grać skuteczniej na szybszych nawierzchniach – mówiła z uśmiechem po zwycięstwie w Cincinnati nad Jasmine Paolini (7:5, 6:4).

    Nieco wcześniej, w londyńskim finale, dosłownie zmiażdżyła Amandę Anisimovą 6:0, 6:0. W sumie w czterech ostatnich startach aż trzy razy meldowała się w finale. To, że dokonała tego dwukrotnie na trawie i raz na szybkim hardzie, a więc w warunkach uznawanych dotąd za dla niej niewygodne, robi największe wrażenie.

    – Pierwsza część sezonu, zwłaszcza na ziemi, była rozczarowaniem. Ale od Wimbledonu to już droga zupełnie pod prąd – oceniał na antenie Canal+ Dawid Celt, kapitan reprezentacji Polski.

    Efekt współpracy i „kliknięcie” w odpowiednim momencie

    Ważnym czynnikiem był też czas. Świątek pracowała już ponad pół roku z trenerem Wimem Fissettem – a w środowisku tenisowym przyjęło się, że pierwsze efekty nowych relacji szkoleniowych pojawiają się właśnie po około sześciu miesiącach. Do tego dochodzi ogromna rola Darii Abramowicz, psycholożki sportowej, która od lat wspiera Polkę w pracy nad stabilnością mentalną.

    – W Cincinnati czułam się bardziej opanowana niż w Montrealu. Wcześniej bywało, że serwowałam nieźle, ale brakowało realizacji planu. Na trawie wreszcie „kliknęło”, teraz staram się to utrzymać – mówiła Świątek w rozmowie z Tennis Channel.

    Nie można też pominąć zasług Macieja Ryszczuka, który odpowiada za przygotowanie fizyczne. Dzięki niemu Polka od dawna wytrzymuje wyniszczające pojedynki i często zyskuje przewagę kondycyjną. W Cincinnati, przy skrajnych upałach i wilgoci, było to kluczowe. Pomógł również łut szczęścia – walkower Marty Kostiuk w trzeciej rundzie czy brak rywalki z Top 10 na drodze do triumfu w Londynie. Jak podkreśla trener Paweł Ostrowski, sama obecność okazji nie wystarczy – trzeba ją jeszcze udźwignąć psychicznie, a to udaje się nielicznym.

    Zmiany w nawierzchniach i adaptacja Świątek

    Na sukcesy Polki wpływ mają również ewolucje w samym tenisie. Od lat mówi się o spowalnianiu szybszych kortów, by wydłużyć wymiany i przyciągnąć kibiców. Wimbledon, od czasu zmiany mieszanki trawy w 2001 roku, nie jest już błyskawiczną nawierzchnią, a dodatkowo stosowane są większe piłki. Wielu zawodników narzeka, że gra przypomina coraz bardziej mecze na ziemi.

    – Piłki są fatalne, a ta trawa to żart. Ten kort jest wolniejszy niż niejedna mączka – frustrował się Denis Shapovalov. Dominic Inglot dodawał, że dziś na trawie można stosować serwis z rotacją, co dekadę temu było nie do pomyślenia. Sama Świątek potwierdziła, że zarówno w Londynie, jak i w Cincinnati korty są wyraźnie wolniejsze niż dawniej, co jej sprzyja.

    Naturalny potencjał i nowe perspektywy

    Mimo tych zmian nie można zapominać, że kluczowy jest sam rozwój Świątek. – Iga nigdy nie lubiła Cincinnati, ale jest tenisistką wyjątkową. Stale się rozwija i pokazuje, że potrafi wygrywać także tam, gdzie dotąd miała kłopoty – mówił Celt.

    Do tej pory jej najlepszym wynikiem w Wimbledonie był ćwierćfinał, a w Cincinnati nigdy nie grała w finale. Teraz sięgnęła po oba trofea i pokazała, że potrafi przełamywać własne bariery.

    Co dalej? W ostatnich dwóch sezonach zwyciężczynie z Cincinnati wygrywały później również US Open. Czy Świątek podtrzyma tę tradycję? Odpowiedź poznamy we wrześniu. Na razie udowodniła, że potrafi zaskakiwać wszystkich – także samą siebie.

  • Iga Świątek nie może przestać wygrywać! Niewiarygodne, co zrobiła w US Open

    Iga Świątek nie może przestać wygrywać! Niewiarygodne, co zrobiła w US Open

    W ciągu zaledwie jednej doby Iga Świątek udowodniła, że jej forma nie ma granic. W nocy z poniedziałku na wtorek Polka sięgnęła po triumf w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati, a już następnego dnia wraz z Casperem Ruudem rozpoczęła rywalizację w nowym formacie miksta podczas US Open. Polsko-norweski duet najpierw łatwo ograł Madison Keys i Francesa Tiafoe, a chwilę później wyeliminował Caty McNally i Lorenzo Musettiego, meldując się w półfinale rozgrywek. W sumie w nieco ponad 20 godzin Świątek zanotowała aż trzy oficjalne zwycięstwa!

    Nowa formuła mikstów w US Open

    Turniej miksta, rozgrywany w eksperymentalnym formacie, od początku budził ciekawość kibiców. Spotkania toczą się bowiem w skróconych setach do czterech gemów, a każdy gem rozstrzygany jest przy tzw. decydującym punkcie. Dzięki temu mecze przypominają bardziej dynamiczne pokazówki niż typowe wielkoszlemowe batalie. Widać było, że uczestnicy nie muszą nadmiernie forsować organizmu, a tempo gry jest szybkie i atrakcyjne.

    Świątek i Ruud nie mieli czasu na długą regenerację – po efektownym zwycięstwie nad Keys i Tiafoe (4:1, 4:2) musieli niemal od razu stawić czoła McNally i Musettiemu. Amerykanka i Włoch mieli w dodatku nieco więcej odpoczynku, bo ich wcześniejsze spotkanie zakończyło się tuż przed wejściem Polki i Norwega na kort.

    Pewny awans do półfinału

    Ćwierćfinał rozpoczął się od podania Ruuda i błyskotliwej odpowiedzi Świątek na próbę zaskoczenia ze strony Musettiego. Polka od razu zapisała na swoje konto punkt, a solidny serwis Norwega pozwolił duetowi wygrać pierwszego gema.

    Musetti co prawda bez problemów utrzymał własne podanie, ale chwilę później Świątek również zrobiła to z pełną kontrolą. Coraz wyraźniej było widać, że o ile polsko-norweski duet grał bardzo harmonijnie, o tyle rywale opierali się głównie na skuteczności Włocha. Kiedy piłka trafiała na stronę McNally, przewaga Świątek i Ruuda stawała się widoczna. W efekcie po zaledwie 16 minutach zakończyli pierwszego seta zwycięstwem 4:1.

    Druga partia była bardziej wyrównana, bo McNally udało się obronić własne podanie. W piątym gemie popis formy dała jednak Świątek, odpierając kolejne mocne uderzenia Musettiego. To właśnie jej gra otworzyła drogę do przełamania, które ostatecznie przypieczętował Ruud. Wygrany gem przesądził o losach meczu – duet triumfował 4:2 i awansował do półfinału.

    Niezmordowana Świątek

    Choć serwis Ruuda odegrał istotną rolę w obu meczach, trudno nie docenić wkładu Świątek. Polka imponowała refleksem, skutecznością i odpornością, mimo ogromnego obciążenia ostatnich dni. W niespełna 24 godziny zdążyła najpierw zdobyć prestiżowy tytuł w Cincinnati, a następnie doprowadziła swoją parę do półfinału miksta US Open.

    Dla kibiców pozostaje pytanie: czy Iga Świątek to jeszcze tylko zawodniczka, czy już prawdziwa tenisowa maszyna, która nie zna pojęcia zmęczenia? Odpowiedź może nadejść bardzo szybko, bo półfinały i finał miksta odbędą się już w środę, 20 sierpnia.

    Wynik ćwierćfinału:
    Iga Świątek/Casper Ruud – Caty McNally/Lorenzo Musetti 4:1, 4:2

  • Prawie 17 godzin po finale Świątek wyszła na kort US Open. 39 minut i koniec

    Prawie 17 godzin po finale Świątek wyszła na kort US Open. 39 minut i koniec

    Czy można w Nowym Jorku obejrzeć na żywo dwie aktualne mistrzynie wielkoszlemowe i zapłacić za to jedynie 42 dolary? Okazało się, że tak – wystarczyło wybrać się na mecz miksta podczas tegorocznego US Open. W starciu przypominającym bardziej pokazówkę niż zaciętą rywalizację Iga Świątek w parze z Casperem Ruudem pokonała duet Madison Keys/Frances Tiafoe.

    Czy udział Świątek w mikście to dobry pomysł?

    Jeszcze przed spotkaniem wielu kibiców mogło mieć wątpliwości, czy Polka powinna w ogóle brać udział w turnieju miksta. W końcu dopiero co sięgnęła po tytuł w Cincinnati, a do startu w singlu podczas US Open pozostawał zaledwie tydzień. Teoretycznie to był idealny moment na odpoczynek, a nie dodatkowe mecze.

    Tymczasem pierwsze spotkania w nowym formacie jasno pokazały, że zawodnicy traktują te rozgrywki z dużym dystansem. Mecz bardziej przypominał luźne show niż walkę o wielkoszlemowe trofeum. Tenisiści próbowali efektownych zagrań, bawili się grą, a porażki przy ryzykownych uderzeniach przyjmowali z uśmiechem. Świątek i Ruud mogli więc podejść do meczu jak do lekkiej, treningowej sesji w gronie znajomych z touru.

    Polska–norweska para kontra gospodarze

    Rywalami Świątek i Ruuda byli Madison Keys oraz Frances Tiafoe. Tym samym na korcie spotkały się tegoroczna mistrzyni Australian Open (Keys) i świeżo upieczona triumfatorka Wimbledonu (Świątek), a widowisko uzupełnili dwaj czołowi tenisiści ATP. Publiczność w Nowym Jorku mogła więc zobaczyć taki zestaw już za 42 dolary. Choć poziom gry nie miał nic wspólnego z finałem wielkiego szlema, to pod względem marketingowym organizatorzy trafili w dziesiątkę – trybuny były dobrze wypełnione, a zainteresowanie duże.

    Na korcie najwięcej problemów miał niespodziewanie Tiafoe, który mimo przewagi fizycznej i atutów typowych dla tenisisty ATP przegrywał wiele wymian ze Świątek. Polka imponowała skutecznością, a Amerykanin przyjmował swoje błędy z dużym dystansem i humorem.

    Szybki spacer do ćwierćfinału

    Świątek i Ruud szybko złapali właściwy rytm. Pierwszego seta wygrali 4:1 w zaledwie 17 minut. Nie obyło się przy tym bez zabawnych wpadek – w jednej z akcji Ruud przypadkiem wpadł na Świątek, uniemożliwiając jej prosty return. To jednak tylko podkreślało atmosferę luźnego meczu pokazowego.

    W drugiej partii polsko-norweski duet przełamał serwis rywali już w trzecim gemie, a chwilę później Świątek bez problemów utrzymała własne podanie. Keys i Tiafoe zdołali jeszcze zdobyć gema przy swoim serwisie, ale ostateczny cios należał do Ruuda i Świątek. Spotkanie zakończyło się efektownym wolejem Polki.

    Kolejni rywale

    W ćwierćfinale Świątek i Ruud zagrają z Caty McNally oraz Lorenzo Musettim, którzy w swoim meczu pokonali Naomi Osakę i Gaela Monfilsa 5:3, 4:2. To spotkanie zaplanowano zaraz po ich zwycięskim pojedynku.

    Wynik meczu:
    Iga Świątek/Casper Ruud – Madison Keys/Frances Tiafoe 4:1, 4:2

  • Iga Świątek w ćwierćfinale US Open. Mistrzyni Australian Open rozgromiona w 39 minut

    Iga Świątek w ćwierćfinale US Open. Mistrzyni Australian Open rozgromiona w 39 minut

    Iga Świątek w ćwierćfinale US Open. Mistrzyni Australian Open rozgromiona w 39 minut

    Jeszcze w nocy emocjonowaliśmy się finałem WTA 1000 w Cincinnati z udziałem Igi Świątek, a już kilkanaście godzin później Polka przystąpiła do rywalizacji w mikście na US Open. Razem z Casperem Ruudem walczyli o awans do ćwierćfinału zmagań. Ich przeciwnikami okazali się Amerykanie – Madison Keys oraz Frances Tiafoe. Duet naszej reprezentantki nie dał szans przeciwnikom, wygrywając bardzo pewnie – 4:1, 4:2 w zaledwie 39 minut. Znamy już półfinałowych przeciwników Igi i Caspera.

     

    Ostatnie godziny były niezwykle szalone dla Igi Świątek. W nocy czasu polskiego nasza reprezentantka rywalizowała o tytuł WTA 1000 w Cincinnati z Jasmine Paolini. Po 109 minutach batalii raszynianka sięgnęła po swoje premierowe trofeum w stanie Ohio, wygrywając finał 7:5, 6:4. Później 24-latka zaliczyła ceremonię wręczenia nagród, obowiązki medialne, a następnie, razem ze swoim zespołem oraz teamem Carlosa Alcaraza udali się prosto do Nowego Jorku. Już we wtorek czasu lokalnego czekał ich bowiem start w turnieju miksta na US Open.

     

    Mistrzyni tegorocznego Wimbledonu zgłosiła się do gry mieszanej w parze z Casperem Ruudem. Podczas losowania trafili w pierwszej rundzie na amerykański duet – Madison Keys i Frances Tiafoe. Ich pojedynek wyznaczono jako drugi w kolejności na Arthur Ashe Stadium, ale nie przed godz. 18:00 czasu polskiego. Turniej miksta jest rozgrywany według specjalnej formuły. Do półfinałów włącznie, mecze toczą się do dwóch wygranych setów, ze skróconymi partiami – do 4 wygranych gemów, w dodatku bez gry na przewagi. Przy stanie 4-4 następuje tie-break. Jeśli dojdzie do trzeciej odsłony, wówczas rozgrywany jest super tie-break, do 10 wygranych punktów. Zapowiadało się na ciekawą rozgrywkę. Wszyscy się zastanawiali, jak zaprezentuje się raszynianka po finale w Cincinnati i wszystkich zawirowaniach związanych z podróżą oraz szybkim zameldowaniem w nowej lokalizacji.

     

    US Open: Iga Świątek i Casper Ruud kontra Madison Keys i Frances Tiafoe o ćwierćfinał miksta

     

    Mecz rozpoczynał się od serwisu Ruuda. Norweg miał problem ze zdobywaniem punktów podczas podania na Tiafoe, ale w kluczowym momencie zaserwował na zewnątrz i Amerykanin nie zdołał zareturnować. Dzięki temu Casper utrzymał podanie do 30 i wysforował swój team na prowadzenie. Po zmianie stron serwował reprezentant Stanów Zjednoczonych. Zaczął od podwójnego błędu, także kolejne dwie akcje powędrowały na konto Świątek i Ruuda. Zrobiło się 0-40 z perspektywy Francesa. Wtedy doszło do małego nieporozumienia w polsko-norweskim teamie. Casper niepotrzebnie zagrał piłkę, do której składała się już Iga. Tenisiści z USA odrobili straty w gemie, ale przy decydującym punkcie… Tiafoe znów popełnił podwójny błąd serwisowy. Dzięki temu Świątek i Ruud wyszli na 2:0.

     

    Po chwili podawała Iga. Triumfatorka zmagań w Cincinnati poradziła sobie z wyzwaniem. Źle radził sobie Frances, któremu problemy sprawiała także nasza reprezentantka. Amerykanin popełniał sporo błędów i w efekcie Polka oraz Norweg mocno zbliżyli się do triumfu w premierowej odsłonie, wychodząc na trzy “oczka” przewagi. Pierwszą rotację serwisową zamykała Keys. Mistrzyni tegorocznego Australian Open w pewnym stylu utrzymała swoje podanie. To była jednak kropla w morzu potrzeb duetu z USA, bowiem przy stanie 3:1 seta przy własnym podaniu mógł zamykać Casper. Zawodnik ze Skandynawii solidnie serwował i nie pozwolił rywalom na zdobycie choćby jednego punktu. Dzięki temu Świątek i Ruud wygrali partię 4:1.

     

    Druga odsłona rozpoczęła się od serwisu Tiafoe. Zarówno Amerykanin, jak i Ruud utrzymali swoje podania. Kłopoty pojawiły się w trakcie trzeciego gema, gdy serwowała Keys. Początkowo problemy były prowokowane przez Francesa, który wciąż nie mógł się do końca odnaleźć na korcie. Szybko zrobiło się 0-40, a to oznaczało aż cztery break pointy z rzędu. Przy pierwszym wybroniła się Madison, ale przy drugim popełniła podwójny błąd serwisowy. Dzięki temu po zmianie stron Świątek podawała przy stanie 2:1, z przewagą przełamania.

     

    Nasza reprezentantka po raz kolejny w tym meczu zdołała utrzymać serwis, dzięki czemu razem z Casperem potwierdzili różnicę breaka. To oznaczało komfortową sytuację dla Polki i Norwega, bowiem przy stanie 3:2 Ruud mógł zamykać pojedynek. Poradził sobie z tym zadaniem bez zarzutu. Ostatecznie Iga i Casper pokonali Amerykanów 4:1, 4:2. O półfinał miksta w ramach US Open powalczą z duetem Caty McNally/Lorenzo Musetti. Amerykanka oraz Włoch pokonali parę Naomi Osaka/Gael Monfils 5:3, 4:2.

  • Była 16:00, gdy Świątek zwróciła się do kibiców. “O mój Boże!”

    Była 16:00, gdy Świątek zwróciła się do kibiców. “O mój Boże!”

    Iga Świątek w świetnym nastroju udała się do Nowego Jorku, by rozpocząć rywalizację w US Open. Polka leci tam opromieniona triumfem w Cincinnati, gdzie sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł w tym prestiżowym turnieju. Sama przyznała, że takiego rozstrzygnięcia do końca się nie spodziewała. W obszernym wpisie w mediach społecznościowych podzieliła się swoimi refleksjami, podkreślając, że klucz do sukcesów tkwi w cierpliwości, konsekwencji i wierze w możliwości. – Chodzi po prostu o stałą, świadomą pracę i przekonanie, że wszystko jest możliwe – napisała.

    W nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego Świątek zmierzyła się w finale z Jasmine Paolini. Choć statystyki wykazały, że popełniła więcej niewymuszonych błędów od Włoszki, na korcie potrafiła zaprezentować wyższy poziom. Wygrała 7:5, 6:4, a zwycięstwo to dało jej awans na drugą pozycję w światowym rankingu WTA, co oznacza także korzystniejsze rozstawienie w zbliżającym się US Open.

    „Najlepsze rzeczy przychodzą, gdy się ich najmniej spodziewasz”
    Sezon w wykonaniu 24-letniej Polki nagle nabrał zupełnie innego wymiaru. Choć nie zdołała zwyciężyć na swoich ulubionych kortach ziemnych, to w dorobku ma już w tym roku dwa spektakularne tytuły – na Wimbledonie i w Cincinnati. Oba turnieje rozgrywane są na nawierzchniach szybkich, które jeszcze niedawno uchodziły za słaby punkt w jej grze.

    – To chyba prawda, że najlepsze rzeczy przychodzą wtedy, gdy najmniej się ich spodziewasz. Jestem ogromnie dumna z pracy, jaką wykonujemy w zespole, by osiągać sukcesy. Staram się budować formę bez względu na okoliczności, uczę się odporności i cierpliwości. To nie zawsze jest łatwe ani naturalne. Ale wierzę, że dzięki konsekwentnej, świadomej pracy wszystko staje się możliwe. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa – napisała Świątek na Instagramie.

    Polka nie zapomniała również o rywalce. Pogratulowała Paolini świetnego turnieju, a także podziękowała kibicom za wsparcie, mimo że wysokie temperatury dawały się wszystkim mocno we znaki.

    – Cincinnati Open, przeszliście samych siebie! Uwielbiam każdą chwilę spędzoną w waszym turnieju. Dziękuję za życzliwość i za to, że zawsze jesteście blisko nas. Do zobaczenia w Nowym Jorku – zakończyła swój wpis.

    A kiedy kibice zobaczą Świątek na kortach US Open? Turniej gry pojedynczej kobiet rozpocznie się 24 sierpnia i potrwa do 7 września. Jednak Polka zagra w Nowym Jorku wcześniej – już we wtorek, 19 sierpnia, wystąpi w nowym pokazowym turnieju miksta organizowanym przed startem imprezy. Rywalizacja potrwa tylko dwa dni, ale wezmą w niej udział czołowi tenisiści i tenisistki świata. Partnerem Świątek będzie Casper Ruud, a ich pierwszymi przeciwnikami – Madison Keys i Frances Tiafoe.

  • Tak partner Igi Świątek zareagował na jej sukces. Błyskawicznie

    Tak partner Igi Świątek zareagował na jej sukces. Błyskawicznie

    Nie ma mowy o dłuższej chwili wytchnienia dla Igi Świątek. Polska tenisistka w niedzielę sięgnęła po historyczny triumf w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, po raz pierwszy w karierze wygrywając tę prestiżową imprezę. Choć wielu mogłoby sądzić, że teraz przyjdzie czas na świętowanie i regenerację, rzeczywistość jest zupełnie inna. Już we wtorek nasza reprezentantka rozpocznie rywalizację w mikście podczas wielkoszlemowego US Open – i to w zupełnie nowym, eksperymentalnym formacie rozgrywek. Jej partnerem będzie norweski gwiazdor Casper Ruud, który nie przeszedł obojętnie obok sukcesu Polki w Ohio i od razu złożył jej gratulacje.

    Historyczny triumf w Cincinnati

    Do niedawna turniej w Cincinnati należał do wąskiej grupy „tysięczników”, których Świątek jeszcze nie miała w swoim bogatym dorobku. Rok 2025 od początku układa się jednak znakomicie dla 23-latki. Po premierowym zwycięstwie na kortach Wimbledonu przyszedł czas na przełamanie kolejnej bariery – triumf na twardych kortach w stanie Ohio. W finale Polka zmierzyła się z Jasmine Paolini i po emocjonującym pojedynku wygrała 7:5, 6:4. Tenisistka z Raszyna pokazała, że znajduje się w wysokiej formie tuż przed US Open, a jej pewność siebie rośnie z każdym kolejnym występem.

    Szybka przesiadka do Nowego Jorku

    Zaledwie kilkanaście godzin po odebraniu trofeum Iga musiała przenieść się do Nowego Jorku, by rozpocząć przygotowania do debiutu w mikście. Sama nie ukrywa, że gra podwójna nie jest jej specjalnością – rzadko bierze udział w tego typu turniejach. Tym razem jednak organizatorzy US Open zdecydowali się na odważny, budzący kontrowersje krok: do rywalizacji w mikście włączyli zawodników głównie na podstawie rankingu singlowego. Dzięki temu w nowej formule zobaczymy największe gwiazdy, w tym właśnie Świątek.

    Ruud z gratulacjami i zapowiedzią współpracy

    Partnerem Polki będzie Casper Ruud, obecnie zajmujący 12. miejsce w rankingu ATP i uznawany za najlepszego tenisistę Skandynawii. Norweg szybko zareagował na triumf Igi w Cincinnati – pod jej wpisem w mediach społecznościowych zamieścił krótką, ale wymowną wiadomość: „Niesamowite! Widzimy się jutro”. Ten gest pokazuje, że duet od samego początku stara się budować pozytywną atmosferę przed wspólnym występem. Sam Ruud nie miał powodów do radości w Cincinnati – już w drugiej rundzie odpadł po porażce z Francuzem Arturem Rinderknechem. Warto jednak pamiętać, że 26-latek wraca do pełnej dyspozycji po kontuzji, która wykluczyła go z gry m.in. podczas Wimbledonu.

    Amerykański sprawdzian

    Losowanie pierwszej rundy nie było dla Świątek i Ruuda najłatwiejsze. Już na starcie zmierzą się z amerykańskim duetem Madison Keys – Frances Tiafoe. Zwycięstwo da im od razu awans do ćwierćfinału, ponieważ w całej drabince znalazło się zaledwie 16 par. Co więcej, organizatorzy wprowadzili także rewolucję w samym systemie gry – każdy set będzie rozgrywany do czterech, a nie sześciu wygranych gemów, co zapowiada szybkie, dynamiczne mecze, pełne niespodziewanych zwrotów akcji.

    Brak czasu na odpoczynek

    Wszystko to sprawia, że o celebracji i spokojnym świętowaniu sukcesu w Ohio nie może być mowy. Dla Igi Świątek kolejne wyzwanie zaczyna się praktycznie natychmiast, a udział w nowym formacie miksta na kortach Flushing Meadows z pewnością będzie szeroko obserwowany zarówno przez kibiców, jak i ekspertów. Polka i Norweg zagrają swój pierwszy mecz we wtorek, 19 sierpnia, nie wcześniej niż o godzinie 18:00 czasu polskiego.

    Świątek, świeżo po kolejnym wielkim sukcesie, i Ruud, który pragnie wrócić do najlepszej dyspozycji, stworzą duet pełen ambicji i ciekawości. Dla fanów tenisa to wyjątkowa okazja, by zobaczyć najlepszą polską tenisistkę w zupełnie innej roli – w duecie z jednym z czołowych graczy ATP. Wszystko wskazuje na to, że emocji nie zabraknie.

  • Wielka przewaga Igi Świątek nad Aryną Sabalenką! Może znów być numerem jeden!

    Wielka przewaga Igi Świątek nad Aryną Sabalenką! Może znów być numerem jeden!

    Wielka przewaga Igi Świątek nad Aryną Sabalenką! Może znów być numerem jeden!

    Iga Świątek już po US Open może wrócić na pozycję liderki kobiecego tenisa na świecie. Sytuacja naszej zawodniczki w rywalizacji o pierwsze miejsce w rankingu WTA staje się bardzo korzystna, ze względu na fakt, iż pod koniec zeszłego roku ominęła kilka ważnych turniejów, dzięki czemu ma do obrony znacznie mniej punktów aniżeli Białorusinka. Wyjaśniamy, co musi się stać, by Świątek znów była liderką zestawienia.

     

    Przypomnijmy, że minionej nocy Iga Świątek odniosła spektakularne zwycięstwo w Cincinnati! Choć początek finału nie zwiastował sukcesu – Polka przegrywała 0:3 z Jasmine Paolini i popełniała sporo błędów – szybko odzyskała kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Zdobyła pięć gemów z rzędu, a po kilku nerwowych wymianach zakończyła pierwszego seta na swoją korzyść.

     

    Druga odsłona meczu również przyniosła wiele zwrotów akcji, w tym aż pięć przełamań. Ostatecznie to Świątek lepiej wytrzymała presję w decydujących chwilach i zwyciężyła 7:5, 6:4. Dzięki temu po raz pierwszy w karierze sięgnęła po tytuł w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, a dodatkowo zapewniła sobie powrót na drugie miejsce w światowym rankingu.

     

    Przewaga Sabalenki regularnie się zmniejsza

     

    Na papierze różnica wygląda bezpiecznie, lecz nadchodzący US Open może znacząco odmienić układ sił. Liderka światowej listy utrzyma pozycję tylko wówczas, jeśli zdoła awansować co najmniej do ćwierćfinału. W przeciwnym razie, w przypadku triumfu Świątek lub Gauff, pierwsze miejsce w rankingu zmieni właścicielkę.

     

     

    Polka do końca sezonu ma niewiele do obrony – jedynie 830 punktów. Dla Sabalenki sytuacja wygląda trudniej, ponieważ z jej dorobku ubędzie aż 3615 punktów. Jeszcze wyraźniej widać to w klasyfikacji WTA Race, gdzie różnica między nimi to już tylko 507 punktów na korzyść Białorusinki.

     

    Zwycięstwo w Cincinnati i ostatni brak sukcesów aktualnej liderki rankingu WTA sprawiają, że jej przewaga z tygodnia na tydzień topnieje. Aryna Sabalenka w aktualnym rankingu WTA zgromadziła 11 225 punktów, co daje jej teoretycznie solidną przewagę – 3292 punkty nad Igą Świątek i 3351 nad Coco Gauff.

     

    Podobne plany na koniec sezonu

    Końcówka sezonu zapowiada się bardzo emocjonująco, zwłaszcza że Iga Świątek i Aryna Sabalenka mają podobny plan startów do końca roku.

    US Open:

    Świątek broni 430 punktów.

    Sabalenka broni aż 2000 punktów.

    Chińskie turnieje rangi “tysiąc” (Wuhan i Pekin):

    Świątek nie ma tam żadnych punktów do obrony.

    Sabalenka broni łącznie 1215 punktów.

    WTA Finals w Rijadzie:

    Obie zawodniczki bronią po 400 punktów.

  • Tytuł Świątek i kłopoty Sabalenki. Spełnia się czarny scenariusz Aryny, tuż przed US Open

    Tytuł Świątek i kłopoty Sabalenki. Spełnia się czarny scenariusz Aryny, tuż przed US Open

    Tytuł Świątek i kłopoty Sabalenki. Spełnia się czarny scenariusz Aryny, tuż przed US Open

    Jeszcze nie tak dawno Aryna Sabalenka była dominatorką jeśli chodzi o sezon 2025. Stabilna forma 27-latki sprawiała, że w obu rankingach przodowała z ogromną przewagą i wydawało się, że jej pozycja na koniec roku jest niezagrożona. Chociaż w głównym zestawieniu różnica między nią i Igą Świątek wciąż jest imponująca, tak w notowaniu Race nasza tenisistka wyraźnie się zbliżyła do Białorusinki i to tuż przed US Open. Polka jest już bliska tego, by wkrótce wrócić na szczyt. Oto co się musi wydarzyć.

     

    Chociaż Aryna Sabalenka nie zdobyła jak dotąd żadnego wielkoszlemowego tytułu w tym sezonie, Białorusinka zbudowała sobie ogromną przewagę w rankingu. To efekt regularności i wysokiej formy, jaką prezentowała od dłuższego czasu. W pewnym momencie wydawało się, że tenisistka z Mińska może być niedościgniona w 2025 roku. Iga Świątek notowała gorsze rezultaty, a innym zawodniczkom trudno było nawiązać wyrównaną walkę w kobiecym zestawieniu z 27-latką.

     

    Od momentu, gdy raszynianka wygrała Wimbledon, sytuacja zaczęła ulegać zmianie. Polka rozpoczęła stopniową pogoń za Sabalenką. Przed turniejem WTA 1000 w Cincinnati nasza reprezentantka traciła 5077 pkt do Aryny. Zmagania w stanie Ohio sporo zmieniły w tej kwestii. Nie dość, że Iga awansowała na drugie miejsce kosztem Coco Gauff, to jeszcze odrobiła ponad jedną trzecią różnicy do Białorusinki. Aktualna liderka posiada 12225 “oczek” – o 3292 więcej od Świątek. W trakcie jednych zmagań raszynianka odrobiła aż 1785 pkt.

     

    Ranking WTA Race: Iga Świątek coraz bliżej Aryny Sabalenki

     

    Tuż przed US Open nasza reprezentantka wywarła sporą presję na 27-latce. Gdy popatrzymy na ranking sezonowy, tam Świątek traci już tylko 507 “oczek” do liderującej Sabalenki. Aryna posiada 7610 pkt, a Iga – 7103. To właśnie zestawienie WTA Race najlepiej odzwierciedla sytuację, jaka może zaistnieć na koniec roku. Pozycja Białorusinki na szczycie jest coraz bardziej zagrożona. Niewykluczone, że o tym, kto będzie “1” po ostatnim turnieju sezonu, znów zdecyduje WTA Finals – tak jak to miało miejsce dwa lata temu oraz przed rokiem. Póki co obie jako jedyne mają zagwarantowany udział w tej imprezie.

     

    Teoretycznie Sabalenka może stracić pozycję numer jeden w głównym zestawieniu już po US Open, mimo że jeszcze nie tak dawno wydawało się to abstrakcją. Białorusinka musiałaby jednak nie dotrzeć do ćwierćfinału w Nowym Jorku, a Iga lub Coco potrzebowałyby zwycięstwa w całej imprezie, by znaleźć się na szczycie kobiecego zestawienia po ostatnich wielkoszlemowych rozgrywkach w tym sezonie. Szansa na zmianę liderki 8 września jest zatem niewielka. Polka udowodniła jednak w ostatnich tygodniach, że nigdy nie wolno jej skreślać.

     

    To, co dzieje się w tym sezonie, coraz bardziej przypomina sytuację z ubiegłego sezonu. Tam Świątek zdominowała pierwszą część roku, ale później miała sporo kłopotów i została wyprzedzona przez Sabalenkę. Teraz może nastąpić rewanż. Nawet jeśli Iga nie zdoła wyprzedzić Aryny po US Open, to ew. bardzo dobry wynik w Nowym Jorku może ją znacząco przybliżyć do tego, by zaatakować szczyt rankingu w następnych tygodniach. Poza US Open, Polka broni jeszcze tylko punktów za WTA Finals. W sumie w tych dwóch turniejach zgromadziła przed rokiem 830 pkt. Tymczasem Białorusinka ma do obrony aż 3615 “oczek”. Szykuje się zatem kolejna pasjonująca końcówka sezonu.

     

    Ranking WTA Race (stan na 18.08.2025):

    1. Aryna Sabalenka – 7610 pkt (=)

    2. Iga Świątek – 7103 pkt (=)

    3. Coco Gauff – 4944 pkt (=)

    4. Madison Keys – 4440 pkt (=)

    5. Mirra Andriejewa – 4059 pkt (=)

    6. Amanda Anisimova – 3608 pkt (=)

    7. Jelena Rybakina – 3511 pkt (+1)

    8. Jessica Pegula – 3430 pkt (-1)

    9. Jasmine Paolini – 3396 pkt (=)

    10. Elina Switolina – 2596 pkt (=)

    38. Magda Linette – 1080 pkt (+3)

    64. Magdalena Fręch – 687 pkt (=)

     

  • Triumf Igi Świątek, a potem takie wieści. Zbliża się do wielkiego rekordu

    Triumf Igi Świątek, a potem takie wieści. Zbliża się do wielkiego rekordu

    Historyczny sukces Igi Świątek w Cincinnati. Rekord Sereny Williams coraz bliżej

    Iga Świątek po raz kolejny zapisała się złotymi zgłoskami w historii światowego tenisa. Polka, która w ostatnich latach zdążyła przyzwyczaić kibiców do wielkich triumfów, tym razem po raz pierwszy sięgnęła po tytuł w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Jej zwycięstwo nad Jasmine Paolini 7:5, 6:4 oznacza nie tylko kolejne trofeum, ale również awans w ważnych klasyfikacjach i zbliżenie się do osiągnięcia, które dotąd należało do niekwestionowanej legendy – Sereny Williams.

    Pierwszy tytuł w Ohio – przełomowy moment kariery

    Finał w Cincinnati miał dla Świątek wyjątkowe znaczenie. Do tej pory w tym turnieju nie udawało jej się osiągnąć ostatecznego triumfu, a droga do finału wielokrotnie bywała wyboista. Tym razem jednak Polka pokazała pełnię swoich możliwości. Choć w pierwszym secie znalazła się w trudnej sytuacji – przegrywała już 0:3 – to dzięki konsekwentnej i cierpliwej grze zdołała odwrócić losy rywalizacji. Ostatecznie wygrała premierową partię 7:5, a w drugim secie zachowała spokój w kluczowych momentach i przypieczętowała zwycięstwo wynikiem 6:4.

    Był to pierwszy w karierze triumf Świątek na kortach w Cincinnati, a zarazem dowód, że jej rozwój nie zatrzymuje się nawet na chwilę. Polka dorzuciła do swojej kolekcji kolejne trofeum, które dodatkowo wzmacnia jej pozycję wśród najlepszych tenisistek świata.

    Światowe media o sukcesie Polki

    Wygrana Świątek odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Jej sukces zauważyły również rosyjskie media. Portal sport24.ru szczegółowo wyliczył osiągnięcia Polki i podkreślił, że jest ona coraz bliżej historycznego wyczynu, który wydawał się niemal nieosiągalny.

    „Wygrana w Ohio była 11. triumfem w karierze Igi Świątek w turniejach rangi Masters. Tym samym zrównała się w klasyfikacji z Lindsay Davenport, jedną z ikon kobiecego tenisa, a przy okazji wyprzedziła Wiktorię Azarenkę” – zauważono w rosyjskich komentarzach.

    Pogoń za rekordem Sereny Williams

    Triumf w Cincinnati oznacza, że 24-letnia Świątek ma na koncie już 11 tytułów WTA 1000. W klasyfikacji wszech czasów plasuje się tuż za Sereną Williams, która zgromadziła 13 takich triumfów i od lat pozostaje liderką zestawienia. Świątek, biorąc pod uwagę jej wiek i tempo rozwoju, stoi przed ogromną szansą, by nie tylko dogonić, ale nawet przegonić Amerykankę.

    Warto dodać, że zwycięstwo w Cincinnati dało jej także powrót na pozycję wiceliderki światowego rankingu WTA. Strata do Aryny Sabalenki wciąż istnieje, ale różnica punktowa wyraźnie się zmniejszyła, co otwiera realne perspektywy na ponowne objęcie fotela liderki.

    Z Cincinnati prosto do Nowego Jorku

    Na świętowanie tego sukcesu Świątek nie miała jednak wiele czasu. Tuż po ceremonii wręczenia nagród wsiadła do samolotu i udała się do Nowego Jorku, gdzie rozpoczyna się wielkoszlemowy US Open. Już kilkanaście godzin po finale w Ohio Polka miała zaplanowany występ w mikście. W duecie z Casperem Ruudem zmierzy się z amerykańską parą Madison Keys – Frances Tiafoe. Spotkanie wyznaczono na godzinę 18:00 czasu polskiego.

    Lato pełne przełomów

    Triumf w Cincinnati jest kolejnym dowodem na to, że Świątek wciąż się rozwija i poszerza swoje tenisowe horyzonty. Po historycznym zwycięstwie na Wimbledonie, teraz sięgnęła po trofeum w Ohio, które wcześniej było dla niej niezdobyte. Coraz częściej mówi się, że obecny sezon może być jednym z najważniejszych w jej karierze – sezonem, w którym przełamuje kolejne bariery i zmienia historię kobiecego tenisa.

    Przed Polką kolejne wyzwanie – walka o triumf w Nowym Jorku i możliwość zapisania się na kartach historii jeszcze grubszą czcionką. Rekord Sereny Williams jest już niemal na wyciągnięcie ręki.