• Świątek numerem jeden tuż przed US Open! Sabalenka za plecami

    Świątek numerem jeden tuż przed US Open! Sabalenka za plecami

    Już 24 sierpnia wystartuje turniej singlowy kobiet na US Open. Nic więc dziwnego, że pojawia się coraz więcej analiz i prognoz dotyczących potencjalnej triumfatorki. Jedną z nich opublikował renomowany portal Tennis365, który jednoznacznie wskazuje Igę Świątek jako główną kandydatkę do zwycięstwa. „Jej ostatnie świetne występy sprawiają, że to ona jest faworytką do zdobycia siódmego tytułu wielkoszlemowego” – podkreślono w analizie.

    Świątek na czele listy kandydatek

    Autorem publikacji jest Oli Dickson Jefford, doświadczony dziennikarz Tennis365, który przygotował już ponad 1800 artykułów dla tego portalu. W swoim najnowszym tekście sporządził krótką listę pięciu głównych faworytek US Open, a na jej szczycie umieścił właśnie Świątek. „Jeżeli pierwsza część sezonu mogła budzić lekkie rozczarowanie, patrząc przez pryzmat wysokich standardów Igi, to w ciągu ostatnich dwóch miesięcy sytuacja uległa diametralnej zmianie” – zauważył Jefford.

    Przypomniał także jej sensacyjne triumfy – najpierw na Wimbledonie, a niedawno na turnieju WTA 1000 w Cincinnati, mimo że dotychczas te korty nie były dla niej szczęśliwe. „Wygrane w imprezach, które wcześniej nie należały do jej najmocniejszych, to świetny prognostyk przed Flushing Meadows, gdzie w 2022 roku zdobyła tytuł. Wygląda na to, że Świątek wróciła do najwyższej dyspozycji – albo jest jej bardzo blisko – a ostatnie wyniki czynią ją naturalną faworytką do kolejnego, siódmego wielkoszlemowego triumfu” – napisał Tennis365.

    Najgroźniejsze rywalki

    Choć Polka – obecnie numer dwa rankingu WTA – otwiera listę głównych kandydatek, konkurencja w Nowym Jorku będzie niezwykle mocna. Na jej drodze mogą stanąć przede wszystkim Aryna Sabalenka (1. WTA) oraz Coco Gauff (3. WTA).

    Sabalenka broni tytułu i – jak podkreślono – w ostatnich czterech edycjach US Open za każdym razem docierała co najmniej do półfinału. „To sprawia, że jest jedną z największych kandydatek do końcowego triumfu” – napisano o liderce światowego rankingu. Gauff natomiast, zdaniem analityków, jeszcze nie weszła na absolutny szczyt swoich możliwości, lecz jej pozycja w światowym tenisie i dynamiczny rozwój sprawiają, że należy do ścisłego grona faworytek.

    Kolejne nazwiska na liście

    Ostatnie dwa miejsca w zestawieniu zajęły Jelena Rybakina oraz Madison Keys. Kazaszka imponuje stabilnością formy – w Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati dochodziła do półfinału. Z kolei Keys ma wyjątkową historię startów w Nowym Jorku – wygrała tam już 33 mecze, a w 2017 roku dotarła aż do finału.

    US Open – turniej niespodzianek

    Czy przewidywania Tennis365 się sprawdzą? Polscy kibice na pewno bardzo by tego chcieli, bo oznaczałoby to kolejny wielki sukces Igi Świątek. Jednak historia US Open pokazuje, że to turniej pełen zaskoczeń. Wystarczy przypomnieć zwycięstwa Emmy Raducanu w 2021 roku czy Bianki Andreescu dwa lata wcześniej. Choć obie nadal rywalizują na światowych kortach, żadnej nie udało się powtórzyć tamtych sukcesów w kolejnych edycjach Wielkiego Szlema.

  • MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną. “Polska domaga się wyjaśnienia”

    MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną. “Polska domaga się wyjaśnienia”

    MSZ przekazało Rosji notę protestacyjną. “Polska domaga się wyjaśnienia”

    – Dzisiaj po południu została przekazana ambasadzie Federacji Rosyjskiej nota protestacyjna wobec wydarzeń, jakie rozegrały się w miejscowości Osiny w nocy z 19 na 20 sierpnia – przekazał rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Paweł Wroński. Doszło tam do eksplozji rosyjskiego drona.

     

    – W tej nocie Polska wskazuje, że Federacja Rosyjska naruszyła traktat o przyjaźni i współpracy z 1992 r., a także Konwencję Chicagowską o lotnictwie cywilnym z 1944 r., a także wiele praw zwyczajowych – poinformował przedstawiciel MSZ.

     

    Wroński wskazał, że resort uważa, że incydent w Osinach jest świadomą prowokacją Rosji, elementem wojny hybrydowej oraz “aktem wysoko nieprzyjaznym wobec Rzeczypospolitej Polskiej, a także państw europejskich”.

     

    Incydent w Osinach. MSZ złożyło notę protestacyjną

     

    – Polska domaga się od Federacji Rosyjskiej wyjaśnienia tego incydentu i zaprzestania podobnego rodzaju prowokacyjnych działań – mówił rzecznik, dodając że zdarzenie to “podważa wiarygodność” Rosji jako uczestnika “jakiegokolwiek procesu pokojowego”.

     

    Zapytany przez dziennikarzy o dalsze kroki, jakie podejmie rząd, Wroński wskazał, że “mieliśmy już do czynienia wiele razy z podobnymi przypadkami”, a Rosja zawsze je lekceważyła.

     

    Zaznaczył jednak, że ukazywanie społeczności międzynarodowej tego rodzaju incydentów służy uświadamianiu jej o tym, że rosyjska agresja może zagrażać również państwom będącym częścią Sojuszu Północnoatlantyckiego.

     

    – Europa również zaczyna sobie zdawać sprawę, że wojna na Ukrainie nie jest marginalnym zdarzeniem, nie toczy się na marginesie Europy i nie jest to “czyjaś wojna”, ale może to być wojna nas wszystkich, ponieważ zagrożeni są również obywatele krajów NATO – powiedział.

     

    Gdy padło pytanie o to, co zrobi Polska, jeśli Rosja nie odpowie na działania MSZ-u, Wroński podziękował jedynie dziennikarzom za obecność i wrócił do budynku resortu.

     

    Złożenie protestu Radosław Sikorski zapowiedział już w środę, publikując wpis w mediach społecznościowych. Jak podkreślił, to już “kolejne naruszenie naszej przestrzeni powietrznej ze Wschodu”.

     

    W poście zaznaczył, że w związku z tym, “najważniejszą misją Polski wobec NATO jest obrona naszego własnego terytorium”.

     

    Rosyjski dron na Lubelszczyźnie. Eksplozja w środku nocy

     

    Do eksplozji niezidentyfikowanego obiektu w miejscowości Osiny (woj. lubelskie) doszło w nocy z wtorku na środę.

     

    W środę nad ranem okazało się, że był to rosyjski dron wojskowy.

     

    Rozbity dron to prawdopodobnie tzw. wabik. Jest to bezzałogowiec służący do ściągania uwagi obrony przeciwlotniczej. Posiada on niewielki ładunek wybuchowy.

     

    Na skutek eksplozji obiektu nikt nie został ranny. Media informują o uszkodzonych oknach w okolicznych domostwach.

     

  • Świątek na szczycie przed US Open – Sabalenka tuż za plecami, ale rywalizacja dopiero się zaczyna

    Świątek na szczycie przed US Open – Sabalenka tuż za plecami, ale rywalizacja dopiero się zaczyna

    Świątek na szczycie przed US Open – Sabalenka tuż za plecami, ale rywalizacja dopiero się zaczyna

    Już za chwilę, 24 sierpnia, świat tenisa skupi wzrok na Nowym Jorku. To właśnie tam rozpocznie się turniej gry pojedynczej kobiet podczas US Open – wydarzenie, które jak co roku przyciągnie uwagę całego sportowego świata. Emocje sięgają zenitu, a prognozy i przewidywania tylko podgrzewają atmosferę. Najnowsza analiza, przygotowana przez renomowany portal Tennis365, nie pozostawia złudzeń: Iga Świątek ponownie wyrasta na główną faworytkę.

     

    Ekspert nie ma wątpliwości

     

    Autorem opracowania jest Oli Dickson Jefford – dziennikarz, który dla Tennis365 napisał już ponad 1800 publikacji. Jego doświadczenie sprawia, że głos w sprawie największych faworytek US Open nabiera szczególnej wagi. Tym razem stworzył on krótką, pięcioosobową listę potencjalnych triumfatorek, a na jej samym szczycie znalazła się właśnie Świątek.

     

    „Jeśli pierwsza część sezonu mogła nieco rozczarować w porównaniu z jej własnymi, niezwykle wysokimi standardami, to w ostatnich tygodniach sytuacja zmieniła się diametralnie” – zauważa Jefford.

     

    Powrót do wielkiej formy

     

    Ekspert przypomniał, że Polka zanotowała zwycięstwa w turniejach, które wcześniej nie kojarzyły się z jej największymi sukcesami. Wimbledon i niedawne Cincinnati – to właśnie tam Świątek udowodniła, że nie boi się wyzwań i potrafi przełamywać własne ograniczenia.

     

    „Triumfy na dwóch imprezach, w których dotychczas nie błyszczała, to znak, że jest gotowa na kolejne wielkie wyzwanie. W 2022 roku Świątek była już mistrzynią US Open, a dziś wygląda na to, że wróciła do swojej najlepszej formy albo jest bardzo blisko jej osiągnięcia. To czyni ją faworytką do zdobycia siódmego tytułu wielkoszlemowego” – analizuje Tennis365.

     

    Największe rywalki – czy powstrzymają Świątek?

     

    Choć Świątek plasuje się obecnie na drugim miejscu w rankingu WTA, to właśnie ona otwiera listę największych kandydatek do triumfu. Ale w Nowym Jorku nie zabraknie innych gwiazd światowego tenisa.

     

    Na drodze Polki mogą stanąć jej najgroźniejsze rywalki – Aryna Sabalenka, liderka rankingu, oraz Coco Gauff, obecnie trzecia rakieta świata. Tennis365 stawia je tuż za Świątek.

     

    „Sabalenka przyjeżdża na US Open jako obrończyni tytułu. W ostatnich czterech latach ani razu nie odpadła wcześniej niż w półfinale – to dowód, że na tych kortach czuje się jak u siebie” – przypomniano w analizie.

     

    Z kolei Gauff wciąż zdaniem ekspertów nie zaprezentowała jeszcze pełni swojego potencjału, ale jej status „jednej z najlepszych – jeśli nie najlepszej – tenisistek młodego pokolenia” sprawia, że w Nowym Jorku będzie bardzo groźna.

     

    Dwie kolejne kandydatki – Rybakina i Keys

     

    Na liście znalazło się jeszcze miejsce dla Jeleny Rybakiny oraz Maddison Keys. Kazaszka imponuje regularnością – trzy półfinały z rzędu w Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati jasno pokazują, że potrafi utrzymać wysoką dyspozycję. Keys natomiast może liczyć na doświadczenie i świetne statystyki właśnie w Nowym Jorku – ma na koncie aż 33 wygrane mecze na tych kortach i pamiętny finał z 2017 roku.

     

    US Open – turniej pełen niespodzianek

     

    Choć prognozy Tennis365 jasno wskazują na Świątek, w Nowym Jorku niczego nie można być pewnym. US Open ma swoją specyfikę i wielokrotnie udowodnił, że lubi pisać własne, nieprzewidywalne scenariusze. Wystarczy przypomnieć sensacyjne triumfy Emmy Raducanu w 2021 roku czy Bianki Andreescu w 2019. Obie zawodniczki nadal grają, ale jak dotąd nie udało im się powtórzyć tamtych niezwykłych osiągnięć.

     

    Dlatego pytanie pozostaje otwarte: czy Świątek udźwignie rolę faworytki i sięgnie po siódmy wielkoszlemowy laur, czy też US Open znów zaskoczy cały tenisowy świat? Jedno jest pewne– emocje dopiero się zaczynają.

     

     

  • Raz, dwa, trzy! Co za występ Polaków na MŚ! Pokazali, jak to się robi

    Raz, dwa, trzy! Co za występ Polaków na MŚ! Pokazali, jak to się robi

    Polska reprezentacja siatkarzy do lat 21 znakomicie rozpoczęła mistrzostwa świata w Jiangmen, pewnie pokonując Portoryko 3:0. Choć wynik sugeruje łatwe zwycięstwo, to szczególnie w drugim secie podopieczni Piotra Grabana musieli wykazać się odpornością psychiczną i skutecznością w kluczowych momentach.

    Mocne otwarcie turnieju

    Biało-Czerwoni przyjechali do Chin jako jedni z głównych faworytów do złota. W grupie B rywalizują z Portoryko, Koreą Południową, Kazachstanem, Kanadą i obrońcą tytułu – Iranem. To właśnie drużyna z Bliskiego Wschodu, pokonując Kazachstan 3:1, już w pierwszym meczu potwierdziła, że będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Polaków w walce o pierwsze miejsce w tabeli.

    Pierwszy set pod pełną kontrolą

    Spotkanie z Portoryko rozpoczęło się dla Polaków wręcz koncertowo. Skuteczność ataku na poziomie aż 80% sprawiła, że rywale nie mieli wiele do powiedzenia. Pierwsza partia zakończyła się zdecydowaną wygraną 25:15.

    Nerwy w drugim secie

    Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Portoryko, grając odważnie i wykorzystując błędy Polaków, prowadziło nawet 15:11, a w końcówce utrzymywało przewagę 21:18. Biało-Czerwoni sami utrudniali sobie sytuację – popełnili aż 11 błędów, z czego 5 w ataku i 6 na zagrywce, oddając rywalom sporą część punktów praktycznie za darmo.
    W decydującym fragmencie odpowiedzialność wziął na siebie Wojciech Gajek, który świetnie zaprezentował się na zagrywce. Dzięki temu Polacy odwrócili losy seta i zwyciężyli 25:22.

    Ostatnia partia bez większych emocji

    Trzeci set miał już zupełnie inny charakter. Portorykańczycy, podłamani utraconą szansą w poprzedniej odsłonie, nie byli w stanie poważnie zagrozić Biało-Czerwonym. Polacy szybko objęli wysokie prowadzenie (19:12) i mimo lekkiego zrywu rywali w końcówce, ponownie wygrali 25:22, pieczętując swoje pierwsze zwycięstwo na turnieju.

    Co dalej?

    Kolejne spotkanie Polacy rozegrają już jutro o godzinie 7:50 czasu polskiego, a ich przeciwnikiem będzie Korea Południowa. Zespół Piotra Grabana przystąpi do tego starcia jako zdecydowany faworyt.

    Polska – Portoryko 3:0 (25:15, 25:22, 25:22)

  • Rekordowa wypłata Świątek na US Open – finał, który zmienił wszystko

    Rekordowa wypłata Świątek na US Open – finał, który zmienił wszystko

    Rekordowa wypłata Świątek na US Open – finał, który zmienił wszystko

    Kiedy Iga Świątek wyszła na korty Flushing Meadows zaledwie kilka dni po zdobyciu trofeum w Cincinnati, niewielu mogło przewidzieć, jaką historię właśnie miała napisać. Tym razem nie chodziło wyłącznie o tenis. W Nowym Jorku tematem numer jeden stało się coś więcej niż forhendy, bekhendy i tie-breaki. To była opowieść o wytrzymałości, ryzyku i – ostatecznie – o przełomie finansowym, który zszokował tenisowy świat.

     

     

     

    Wir wydarzeń jak żaden inny

     

    Ostatnie tygodnie wystawiły Świątek na próbę, której nie spodziewali się nawet jej najwierniejsi kibice. Ledwie kilka chwil po emocjonującym triumfie w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, gdzie w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4, Polka nie miała nawet czasu na oddech. Wsiadła do samolotu i przeniosła się do Nowego Jorku, by rozpocząć kolejny rozdział – tym razem w mikście.

     

    Jej decyzja o starcie w parze z Casperem Ruudem wywołała pytania. Czy to nie będzie rozproszenie? Czy wyczerpujący grafik nie wpłynie na jej szanse w singlu? Jednak już po pierwszych meczach wątpliwości rozwiały się jak mgła. Świątek i Ruud od razu pokazali zgranie i pewność, a pierwszego dnia wygrali dwa spotkania, meldując się w półfinale i udowadniając, że przyjechali walczyć na serio.

     

     

     

    Nocne batalie

     

    Potem nadeszły mecze, które elektryzowały trybuny. Ich półfinał z Jessicą Pegulą i Jackiem Draperem już teraz uznawany jest za jeden z najbardziej pasjonujących pojedynków całego turnieju. Przez długi czas wydawało się, że losy są przesądzone – porażka wisiała w powietrzu. Ale w decydującym super tie-breaku Świątek i Ruud odmówili kapitulacji. Punkt po punkcie odrabiali straty, a finał 3:5, 5:3, 10-8 wywołał eksplozję radości na trybunach. Echo triumfu niosło się po Arthur Ashe Stadium, przypominając, że nawet w deblu Świątek ma aurę mistrzyni.

     

    Finał jednak okazał się zupełnie innym testem. Po drugiej stronie siatki stanął doświadczony włoski duet – Sara Errani i Andrea Vavassori. Spotkanie było walką na noże, pełną ostrych wymian i nagłych zwrotów akcji. Świątek i Ruud pokazali charakter, wygrywając drugiego seta 7:5 i doprowadzając do super tie-breaka. Ale wtedy doświadczenie Włochów wzięło górę. Wynik 6:3, 5:7, 10-6 dał im tytuł, a polsko-norweski duet musiał obejść się smakiem zwycięstwa.

     

     

     

    Wypłata, której nikt się nie spodziewał

     

    Ale to, co wydarzyło się chwilę później, wprawiło tenisowy świat w osłupienie. Errani i Vavassori odebrali nagrodę w wysokości miliona dolarów do podziału. Jednak przegrani finaliści też mieli powody do zadowolenia – Świątek i Ruud zainkasowali 400 tysięcy dolarów, czyli po ponad 200 tysięcy na osobę. Dla Polki oznaczało to blisko 730 tysięcy złotych.

     

    By zrozumieć skalę tej zmiany, wystarczy cofnąć się o rok. W 2024 zwycięzcy miksta dostawali 200 tysięcy dolarów do podziału, a finaliści zaledwie 100 tysięcy. W 2025 nagrody zostały jednak podwojone, a nawet potrojone. Dla Świątek oznaczało to coś historycznego – największą jednorazową wypłatę w grze mieszanej w całych dziejach US Open.

     

     

     

    Dlaczego to takie ważne

     

    Decyzja organizatorów US Open o całkowitej zmianie formatu miksta wzbudziła zarówno zachwyt, jak i krytykę. Dzięki zaproszeniu największych gwiazd singla i skróceniu meczów turniej nabrał nowego blasku. Trybuny były pełne, emocji nie brakowało, a podniesione nagrody dopełniły spektaklu.

     

    Dla Świątek ten moment ma jednak wyjątkowe znaczenie. Nie jest nowicjuszką, jeśli chodzi o rekordy i trofea, ale teraz dopisała kolejny rozdział do swojej kariery – została najwyżej opłacaną finalistką miksta w historii US Open. To nagroda nie tylko za umiejętności, lecz także za jej niezwykłą determinację i odwagę, by podejmować kolejne wyzwania bez chwili wytchnienia.

     

     

     

    Punkt zwrotny czy dopiero początek?

     

    Kiedy opadł już kurz po nowojorskiej przygodzie, pozostało pytanie: czy to była jedynie efektowna dygresja, czy może początek nowej ery? Mikst przez lata traktowano jako ciekawostkę w cieniu singlowej chwały. Ale gdy na kortach pojawiają się takie gwiazdy jak Świątek, czy jego status może ulec trwałej przemianie?

     

    Jedno jest pewne – Nowy Jork 2025 dał Idze Świątek coś więcej niż tylko kolejne mecze. Dał jej historię, nagłówki i rekordową wypłatę, która zaskoczyła nawet jej najwierniejszych fanów.

  • Tyle Świątek zarobiła za finał US Open. Rekord!

    Tyle Świątek zarobiła za finał US Open. Rekord!

    Iga Świątek i Casper Ruud awansowali do finału wielkoszlemowego US Open w mikście. Choć w decydującym meczu musieli uznać wyższość rywali, i tak zakończyli turniej z imponującą nagrodą finansową. W porównaniu z poprzednią edycją różnica jest kolosalna.

    Intensywny czas dla Świątek

    Ostatnie dni były dla Igi Świątek wyjątkowo pracowite. Najpierw Polka triumfowała w turnieju WTA 1000 w Cincinnati, gdzie w finale pokonała Jasmine Paolini 7:5, 6:4. Kilkanaście godzin później przeniosła się do Nowego Jorku, by rozpocząć rywalizację w mikście na US Open. W parze z Casperem Ruudem szybko udowodniła, że tworzą zgrany duet – pierwszego dnia odnieśli dwa zwycięstwa i zapewnili sobie miejsce w półfinale.

    Droga do finału i nagrody

    Półfinał i finał rozegrano w nocy ze środy na czwartek. Świątek i Ruud dostarczyli kibicom ogromnych emocji. Najpierw w starciu z Jessicą Pegulą i Jackiem Draperem odwrócili losy meczu, wygrywając w super tie-breaku 3:5, 5:3, 10-8. W finale zmierzyli się z doświadczonym włoskim duetem – Sarą Errani i Andreą Vavassorim. Spotkanie było bardzo wyrównane, ale ostatecznie to Włosi okazali się lepsi, zwyciężając 6:3, 5:7, 10-6.

    Errani i Vavassori sięgnęli po główną nagrodę – milion dolarów do podziału. Świątek i Ruud również mogą być zadowoleni, bo za grę w finale otrzymali 400 tysięcy dolarów, czyli po ponad 200 tysięcy na osobę (około 730 tys. złotych).

    Historyczne pieniądze w mikście

    Tegoroczna edycja miksta odbywała się w zupełnie nowej formule. Organizatorzy zaprosili największe gwiazdy singla, co sprawiło, że wielu specjalistów od gry podwójnej i mieszanej nie dostało szansy występu. Mecze skrócono, a na trybunach zasiadły tłumy. Największe zmiany dotyczyły jednak puli nagród.

    Wystarczy porównać z 2024 rokiem: zwycięzcy otrzymywali wówczas 200 tysięcy dolarów do podziału, a finaliści 100 tysięcy. W 2025 roku te kwoty zostały podwojone, a nawet potrojone. To sprawia, że Iga Świątek zgarnęła w Nowym Jorku rekordową wypłatę w grze mieszanej.

  • Aż zaroiło się od komentarzy po porażce Igi Świątek. Powtarza się jedno

    Aż zaroiło się od komentarzy po porażce Igi Świątek. Powtarza się jedno

    Aż zaroiło się od komentarzy po porażce Igi Świątek. Powtarza się jedno

    Iga Świątek i Casper Ruud odwrócili losy półfinałowej rywalizacji i tym samym awansowali do finału miksta na US Open, gdzie przyszło im się zmierzyć z obrońcami tytułu. Starcie z Sarą Errani i Andreą Vavasorrim również było zacięte i emocjonujące, a ostatecznie triumfowała włoska para. Po tym meczu w sieci zaroiło się od komentarzy ekspertów, którzy zwracają uwagę na jedno – po trofeum sięgnęli zawodnicy, którzy specjalizują się w grze podwójnej.

     

    Tegoroczny turniej miksta na US Open odbiegał od tego, do czego przyzwyczaili się kibice – po pierwsze, organizatorzy zaprosili do rywalizacji 16 par, z czego większość stanowiły wielkie gwiazdy singla z Igą Świątek i Carlosem Alcarazem na czele. Po drugie, aż do półfinału rywalizacja toczyła się tylko do czterech wygranych gemów.

     

    Polka przystąpiła do zmagań u boku Caspera Ruuda, z którym najpierw wyeliminowała parę Madison Keys/Frances Tiafoe, a potem Caty McNally/Lorenzo Musetti. Kolejne mecze rozegrano w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego – najpierw Polka i Norweg w półfinale zmierzyli się z Jessiką Pegulą i Jackiem Draperem, którzy prowadzili już 8-4 w super tie-breaku. Świątek i Ruud odwrócili jednak losy rywalizacji i przypieczętowali awans do finału.

     

    O trofeum polsko-norweski duet zagrał z obrońcami tytułów, czyli Sarą Errani i Andreą Vavasssorim. O włoskiej parze głośno stało się jeszcze przed półfinałami, kiedy to zadeklarowali, że chcą bronić honoru deblistów, których organizatorzy pominęli zapraszając do nowej formuły tyle gwiazd singla. Ta sztuka im się udała, tenisiści z Italii triumfowali w super tie-breaku.

     

    US Open. Komentarze po porażce Igi Świątek

     

    Zmagania Polki u boku Norwega śledzili polscy eksperci, którzy zwrócili uwagę na jedno: w turnieju, do którego zaproszono największe gwiazdy singla, finalnie i tak triumfowali zawodnicy specjalizujący się w mikście.

     

    “Seria złych decyzji przy serwisie Vavassoriego i długiej wymianie przy 4:5 była kluczowa, ale rzucili świetni singliści wyzwanie specjalistom od gry podwójnej. Była zabawa, napięcie, tysiące ludzi i kapitalna walka. Szkoda przegranego finału, ale trzeba docenić to, co zrobiła Iga i Casper. Brawo” – napisał komentator Canal+ Żelisław Żyżyński.

     

    Od początku mówili, że grają w imieniu wszystkich deblistów. Organizatorom na pewno nie było to na rękę, że Włosi grali w tym turnieju z dziką kartą. Zaburzyli cała koncepcję. A oni udowodnili, że mikst ma sens. Zagrali wszystkim na nosie. Sara Errani i Andrea Vavassori obronili tytuł w Nowym Jorku. I pewnie, że żal tego finału z perspektywy polskiego kibica. Ale ile frajdy było przez te dwa dni, to nikt nam nie zabierze!

     

    podkreślił komentator Eurosportu Dawid Żbik.

     

    W podobnym tonie utrzymany jest wpis Agnieszki Niedziałek ze Sport.pl, która również zwróciła uwagę na triumfatorów turnieju. “Jak widać, tylko raz dziennie można odwrócić super tie-breaka,w którym jest 0-3 i 4-8. Znów walka do końca, ale trochę za dużo błędów I. Świątek i C. Ruuda, gdy po 2.stronie tacy spece jak S. Errani i A. Vavassori. A triumfem Włochów cieszą się wszyscy spece od gry podwójnej” – napisała.

     

    Gratulacje dla Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Dopięli swego, obronili tytuł. Ładne podziękowania przy siatce” – czytamy na eksperckim profilu Z kortu – informacje tenisowe.

     

    W opiniach ekspertów przewija się też jeden wątek – fakt, że rywalizacji mikstów towarzyszyło wiele emocji. “Było bardzo, bardzo zacięcie, masę emocji i prawie pełny stadion. Ciekawe jakie to będzie miało konsekwencje w układaniu formuły miksta na przyszłość? Co o tym sądzicie?” – zapytał internautów naczelny magazynu”  Tenisklub” Adam Romer.

     

  • Oto co Świątek powiedziała po finale US Open. Wielka klasa

    Oto co Świątek powiedziała po finale US Open. Wielka klasa

    Po pierwsze, gratulacje dla Sary i Andrei. To zwycięstwo było w pełni zasłużone – powiedziała Iga Świątek po przegranym finale miksta na US Open. W swojej wypowiedzi Polka sporo miejsca poświęciła także partnerowi z kortu, Casperowi Ruudowi. – Zawsze miałam do ciebie ogromny szacunek – podkreśliła.

    Finał zakończony triumfem Włochów

    Świątek i Ruud dotarli do finału gry mieszanej, gdzie po niezwykle wyrównanym i emocjonującym meczu musieli uznać wyższość włoskiego duetu – Sary Errani i Andrei Vavassoriego. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:6, 7:5, 6-10. Dla włoskiej pary był to drugi z rzędu triumf w nowojorskim turnieju. Świątek jednak zapowiedziała, że będzie walczyć o to, by zrekompensować sobie porażkę w mikście sukcesem w singlu.

    Słowa Igi Świątek po meczu

    Podczas ceremonii wręczenia nagród jako pierwsza głos zabrała Polka. – Przede wszystkim gratulacje dla Sary i Andrei. To w pełni zasłużona wygrana. Pokazaliście, że deblowi specjaliści są taktycznie sprytniejsi niż singliści. Walczyliśmy do samego końca, starając się, by spotkanie było jak najbardziej wyrównane. To była przyjemność dzielić z wami kort – powiedziała Świątek.

    Następnie zwróciła się bezpośrednio do swojego partnera. – Zazwyczaj skupiamy się na singlu, ale tym razem mogliśmy spróbować gry mieszanej i naprawdę mi się to spodobało. Dziękuję, Casper, że napisałeś do mnie. Chyba już wiemy, kto zaczął tę całą historię – żartowała, nawiązując do ich wcześniejszej wymiany zdań po awansie do półfinału. – Zawsze darzyłam cię ogromnym szacunkiem, wiesz o tym. Wspólna gra była niesamowitym doświadczeniem. Myślę, że stworzyliśmy bardzo dobry duet, mimo że nie mieliśmy żadnego przygotowania. Ja długo rywalizowałam w Cincinnati, a on odpowiadał za całą taktykę, przedstawiając mi ją dziesięć minut przed każdym meczem. To było świetne. Mogliśmy grać swobodnie i cieszyć się atmosferą. Dziękuję też kibicom – jesteście tu po to, by dobrze się bawić, a my daliśmy z siebie wszystko. Dzięki, że zostaliście do końca – zakończyła.

    Głos Caspera Ruuda

    Norweg także podziękował i pogratulował rywalom. – Iga, dziękuję za wspólną grę i również twojemu sztabowi, że się na to zgodzili. Wiem, że miałaś bardzo intensywny dzień. Mam nadzieję, że uda ci się trochę odpocząć przed singlowymi zmaganiami. To była dla nas świetna zabawa i mam nadzieję, że dla kibiców także – powiedział Ruud.

    Czas na singiel

    Po zakończeniu przygody w mikście Świątek ma kilka dni na regenerację przed turniejem singlowym US Open, który potrwa od 25 sierpnia do 7 września. Polka rozpocznie rywalizację od pierwszej rundy i na pewno będzie chciała powtórzyć swój sukces sprzed dwóch lat, kiedy to sięgnęła po tytuł w Nowym Jorku.

  • Świątek już po finale US Open. Powrót ze stanu 3:5. Super tie-break decydował o tytule

    Świątek już po finale US Open. Powrót ze stanu 3:5. Super tie-break decydował o tytule

    Świątek już po finale US Open. Powrót ze stanu 3:5. Super tie-break decydował o tytule

    Już pierwsze rozgrywki podczas tegorocznego US Open przyniosły nam polski akcent w finale. Zadbała o to Iga Świątek, grająca w duecie z Casperem Ruuda. Nasza reprezentantka oraz Norweg stanęli przed szansą na wywalczenie wielkoszlemowego tytułu w mikście. Ich przeciwnikami w decydującym starciu okazali się obrońcy tytułu – Sara Errani oraz Andrea Vavassori. Świątek i Ruud zrobili niesamowity powrót w drugim secie, ale w super tie-breaku lepsi okazali się Włosi. Zawodnicy z Italii triumfowali 6:3, 5:7, 10-6.

     

    Tegoroczne zmagania w mikście na US Open wyglądały inaczej niż zwykle. Turniej rozegrano na specjalnych zasadach, przystąpiło do niego tylko 16 teamów. W górnej części drabinki najlepsi okazali się Iga Świątek i Casper Ruud. Duet z naszą reprezentantką wystartował od dwóch zwycięstw rezultatem 4:1, 4:2. W pierwszej rundzie pokonali parę Madison Keys/Frances Tiafoe, a potem uporali się z Caty McNally oraz Lorenzo Musettim. W półfinale Polka i Norweg zmierzyli się z zawodnikami rozstawionymi z “1” – Jessicą Pegulą i Jackiem Draperem. Przeciwnicy mieli przewagę przełamania w drugim secie, a potem prowadzili 8-4 w super tie-breaku. Mimo to Świątek i Ruud zanotowali niesamowity powrót, wygrywając ostatecznie 3:5, 5:3, 10-8.

     

    Tuż po godz. 4:00 czasu polskiego doszło do finałowej potyczki. Przeciwnikami Igi oraz Caspera okazali się obrońcy tytułu – Sara Errani i Andrea Vavassori. Polsko-norweski team czekało zatem starcie z mistrzami w swoim fachu, specjalistami od gry podwójnej. Włoski duet pokonał w półfinale parę Danielle Collins/Christian Harrison 4:2, 4:2. Zapowiadało się na ogromne wyzwanie dla Świątek i Ruuda, bowiem musieli postawić się niezwykle zmotywowanym przeciwnikom. Tenisiści z Italii chcieli obronić honor deblistów, którzy zostali pominięci w nowej formule miksta na US Open. Ważną zmianą w kontekście finału było to, że wróciła klasyczna zasada “do 6 wygranych gemów w secie”.

     

    US Open: Iga Świątek i Casper Ruud kontra Sara Errani i Andrea Vavassori w finale miksta

     

    Mecz rozpoczął się od serwisu Vavassoriego. Duet z naszą reprezentantką polował na przełamanie, było 15-30. Mimo to w kluczowym momencie Andrea świetnie serwował i ostatecznie Włosi wystartowali od prowadzenia. Po zmianie stron niespodziewane problemy miał Ruud. Chociaż Norweg wygrał pierwszy punkt, to później popełniał błędy. Zrobiło się 15-40, a to oznaczało trzy break pointy z rzędu dla przeciwników. Premierową okazję udało się uratować, ale przy drugiej zawodnik ze Skandynawii puścił piłkę, która ostatecznie trafiła w kort. Doszło do przełamania na korzyść tenisistów z Italii.

     

    Po chwili serwowała Errani. Mimo to Sara poradziła sobie z utrzymaniem podania bez większych problemów, do 30. Przy ostatniej akcji doszło do niebezpiecznej sytuacji, bowiem uślizg złapał Casper. Na szczęście Norwegowi nic się nie stało. Obrońcy tytułu wyszli na trzy “oczka” przewagi. Włosi kontynuowali wywieranie presji poprzez ogromną aktywność na korcie, w związku z czym kłopoty pojawiły się także przy serwisie Świątek. Polce znów brakowało trochę pierwszego podania w początkowej fazie gema, ale na szczęście udało się wyjść z opresji. Ze stanu 15-30 po wygranie rozdania.

     

    W następnych gemach panowie pewnie utrzymali swoje serwisy i przeszliśmy do kluczowego momentu, czyli podań tenisistek. Jako pierwszą w akcji zobaczyliśmy Sarę. Duet naszej reprezentantki doskonale zdawał sobie sprawę, że to może być ostatni moment na odrobienie strat w premierowej odsłonie. Przy stanie 15-30 z perspektywy Włochów, zagotował się Ruud. Popełnił błąd z bardzo dobrej sytuacji i zamiast trzech break pointów, doszło do wyrównania w gemie. Później sprawę w swoje ręce wzięła Iga. Polka popisała się kapitalnym returnem, a w kolejnej akcji skutecznym wolejem przy siatce i doszło do powrotnego przełamania.

     

    Po zmianie stron serwowała Świątek. Wydawało się, że raszynianka jest na dobrej drodze do wyrównania na 4:4. Prowadziła 40-15 przy własnym podaniu, ale wtedy 24-latka wplątała się w spiralę błędów. Podwójny błąd serwisowy sprawił, że pojawił się decydujący punkt. A przy nim Iga niestety nie trafiła w kort i Włosi znaleźli się w komfortowej sytuacji. Przy stanie 5:3 Andrea mógł zamykać premierową odsłonę. Tenisista z Italii doskonale wykorzystał swoje podanie i rezultatem 6:3 zagwarantował swojemu duetu zwycięstwo w pierwszej partii.

    Drugą część pojedynku otwierał Ruud. Tym razem Norweg dobrze wszedł w seta, utrzymał podanie do zera. Potem serwował Vavassori. Przez moment zrobiło się ciekawie, gdy na tablicy wyników zagościł rezultat 30-30. Kluczowe dwa punkty powędrowały jednak do włoskiego duetu. Presja przeszła na zawodniczki. Dobrze ze swoim wyzwaniem przy podaniu poradziła sobie Świątek i ponownie wysforowała swój team na prowadzenie. Tuż przed czwartym gemiem Andrea poprosił o wizytę fizjo na korcie ze względu na problemy z lewym udem. Wszystko odbyło się jednak w ramach regulaminowej przerwy. Rozdanie przy serwisie Errani rozpoczęło się świetnie dla Polki oraz Norwega, wygrali pierwsze dwie akcje. Później nie wykorzystali jednak kilku dogodnych szans, by pójść po przełamanie. Od stanu 0-30 punkty wędrowały na konto Włochów, przez co zrobiło się 2:2.

     

    Po tym, jak podanie pewnie utrzymał Ruud, nastąpiła kolejna przerwa dla Andrei. Tym razem sędzia ogłosił już przerwę medyczną, która potrwała przez trzy minuty. Po powrocie do gry serwował Włoch. On także nie miał większych kłopotów w trakcie swojego gema i w związku z tym znów przeszliśmy do podań pań. Rozdanie przy serwisie Świątek od początku nie układało się najlepiej. W pewnym momencie doszło też do nieporozumienia, Casper niepotrzebnie zabrał piłkę, którą powinna zagrywać Iga. Zrobiło się 15-40, a to oznaczało trzy break pointy z rzędu dla przeciwników. Przy drugim z nich czujność przy siatce zachowała Errani.

     

    Po przerwie serwowała Sara. Polka i Norweg mieli świadomość, że to może być ostatni moment na zniwelowanie strat. I znów dobrze zaczęli rozdanie przy podaniu Włoszki, wygrali pierwsze dwie akcje. Później jednak stało się to, co kilkanaście minut wcześniej. Tenisistka z Italii wyszła ze stanu 0-30 i dorzuciła piąte “oczko” na swoje konto. Mimo arcytrudnej sytuacji, Świątek i Ruud dokonali czegoś, co wydawało się nieosiągalne w tym meczu – przełamali podanie Vavassoriego, gdy ten serwował po tytuł. A stało się to m.in. dzięki takiemu zagraniu Norwega.

     

    Przy stanie 5:5 podawała Iga. Szybko zrobiło się 40-0, ale potem nastały nerwy. Polka popełniła dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu i później podawała na Włocha. Andrea nie zdołał jednak zareturnować i duet naszej reprezentantki miał zagwarantowanego co najmniej tie-breaka. Do niego jednak nie doszło. Świątek i Ruud wyszli ze stanu 3:5 na 7:5. W związku z tym zobaczyliśmy od razu super tie-breaka.

    https://x.com/usopen/status/1958369107474080206

    Decydująca rozgrywka rozpoczęła się fatalnie z perspektywy Igi i Caspera, szybko zrobiło się 4-0 dla tenisistów z Italii. Później Polka oraz Norweg byli bliscy wyrównania na 5-5, ale przegrali jednak zaciętą akcję. Potem sytuacja układała się już po myśli obrońców tytułu. Tym razem Świątek i Ruud nie zdołali już dokonać takiego powrotu, jak w półfinale. Druga piłka mistrzowska przyniosła tytuł dla duetu Errani/Vavassori. Ostatecznie zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego triumfowali 6:3, 5:7, 10-6.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek/Casper Ruud – Sara Errani/Andrea Vavassori jest dostępny TUTAJ. Więcej informacji na temat US Open można znaleźć w specjalnej zakładce na stronie Interii.

     

  • Niesamowity finał US Open Świątek! Decydował super tie-break

    Niesamowity finał US Open Świątek! Decydował super tie-break

    Niesamowity finał US Open Świątek! Decydował super tie-break

    Tym razem sensacji nie było. Iga Świątek i Casper Ruud mimo rozpoczęcia finału miksta US Open od stanu 0:3 znów walczyli do końca i wyszli z opresji, gdy w 2. secie byli o dwie piłki od porażki. W meczu z broniącymi tytułu Sarą Errani i Andreą Vavassorim za dużo jednak mieli kosztownych błędów. Przegrali z włoskimi tenisistami we wzbudzającej kontrowersje formule tegorocznych zmagań w tej konkurencji 3:6, 7:5, 6-10.

     

    Nieco ponad miesiąc temu Iga Świątek niespodziewanie wygrała Wimbledon, zdobywając szósty w karierze tytuł wielkoszlemowy. W środę stanęła przed szansą na dołożenie kolejnego, ale pierwszego w innej konkurencji niż singiel. Dotychczasowej świetnej skuteczności w spotkaniach o taką stawkę (6/6 w singlu i 0/1 w deblu) nie udało jej się utrzymać, ale i tak ogółem ma duże powody do zadowolenia, patrząc na ostatnie szalone tygodnie.

     

    To była porcja fenomenalnego tenisa. Proszę, zostaw go trochę na miksta – apelował żartobliwie do Polki Casper Ruud, gratulując jej w mediach społecznościowym w połowie lipca triumfu w Wimbledonie.

     

    A ta się wtedy nie zatrzymała, bo w ostatni poniedziałek dorzuciła zwycięstwo w Cincinnati, by już kilkanaście godzin później przystąpić do rywalizacji mikstów w Nowym Jorku. I w niej z pomocą Norwega w dwa dni zapewniła sobie skompletowanie występów w finale wielkoszlemowym we wszystkich trzech konkurencjach (do finału debla dotarła w Roland Garros 2021).

     

    A jeszcze dwie godziny temu wydawało się, że mecz o tytuł w grze mieszanej obejrzy jedynie w roli widza. Bo ona i Ruud w półfinale z najwyżej rozstawionymi Amerykanką Jessicą Pegulą i Brytyjczykiem Jackiem Draperem wygrali 3:5, 5:3, 10-8, choć byli wcześniej dwa gemy od porażki w dwóch setach, a w super tie-breaku przegrywali już 4-8.

     

    W bardzo trudnym położeniu byli też na początku pierwszego seta finału, który zaczęli od stanu 0:3. Już w pierwszej akcji Polka i Norweg wstrzymali oddech, ale okazało się, że nieco zwariowane zagranie Ruuda trafiło w linię. Kilka minut później jednak trzykrotny finalista wielkoszlemowy w singlu zakrywał twarz po błędzie – przepuścił wtedy dobrą piłkę zagraną przez Vavassoriego. Potem nieraz dwoił się i troił, jakby chciał się zrehabilitować, ale nie przynosiło to zawsze dobrych efektów.

     

    Musi bardziej zaufać Idze – oceniał komentator Eurosportu Lech Sidor.

     

    Świątek i jej partner uśmiechnęli się szeroko po efektownej akcji, którą zaliczyli zbiorowo w piątym gemie, potem jeszcze kilka razy pokazali, że ich wielkim atutem są potężne forhendy. Ale im bliżej końca tej partii było, tym częściej oboje się zbytnio śpieszyli i popełniali błędy. Polka w ósmym gemie najpierw zaliczyła trzy zepsute serwisy z rzędu, a potem jeszcze zepsuła piłkę w wymianie, a po niej zła na siebie coś krzyknęła i odwróciła się.

     

    Errani i Vavassori to jedyni specjaliści od gry podwójnej w tegorocznym mikście w US Open, co jest efektem zmienionej formuły wprowadzonej przez organizatorów. Ta, faworyzująca singlistów, na których udziale gospodarzom bardzo zależało, wywołała oburzenie deblistów.

     

    – Gramy dla wszystkich deblistów, którzy nie mogli tu rywalizować. Próbujemy dawać z siebie wszystko – deklarował włoski duet już po pierwszym meczu zmodyfikowanych zmagań mikstów w Nowym Jorku.

     

    Poza ubiegłorocznym US Open razem wygrali też w tym roku Roland Garros. A 38-letnia Errani do tego ma na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych w deblu. I ta różnica doświadczenia w grze podwójnej była bardzo widoczna w środowym finale.

     

    W drugim secie Świątek i Ruud początkowo utrzymali się w walce “gem za gem” do stanu 3:3. Mający problemy z lewą nogą Vavassori poprosił nieco wcześniej o przerwę medyczną, a po powrocie on i jego partnerka dominowali już tylko chwilę. Włoch miał coraz większe problemy fizyczne, a popełniający wcześniej znów sporo błędów Polka i Norweg uspokoili swoje poczynania, doprowadzając do super tie-breaka. W nim zaliczyli deja vu, bo jak w półfinale przegrywali 0-3 i 4-8, ale drugi raz z tych opresji nie wyszli. Faworyci wykorzystali drugą piłkę meczową.

     

    Tym samym jedynym Polakiem, który ma na koncie tytuły wielkoszlemowe w mikście, pozostaje Jan Zieliński. Ten w parze z Tajwanką Su-wei Hsieh w poprzednim sezonie wygrał Australian Open i Wimbledon. A Świątek powalczy, by powetować sobie ten przegrany finał nowojorskim triumfem w singlu.