• ‎”Histeryczna próba”. Mistrz świata uderza w rząd Tuska. I ogłasza ws. Nawrockiego

    ‎”Histeryczna próba”. Mistrz świata uderza w rząd Tuska. I ogłasza ws. Nawrockiego

    ‎”Histeryczna próba”. Mistrz świata uderza w rząd Tuska. I ogłasza ws. Nawrockiego

    ‎W ostatnich dniach głośnym tematem stała się zapowiedź Ministerstwa Finansów dotycząca podniesienia akcyzy i tzw. ustawy cukrowej. Komentarz w tej sprawie wygłosił Marcin Możdżonek – były siatkarski mistrz świata, a obecnie polityk Konfederacji, który wprost skrytykował rząd Donalda Tuska za planowane zmiany. Odniósł się także do swoich oczekiwań w tym temacie wobec prezydenta Karola Nawrockiego.

    ‎W miniony czwartek Ministerstwo Finansów zapowiedziało podwyżkę akcyzy na napoje alkoholowe. Od początku 2026 roku miałaby ona wzrosnąć o 15 procent, a od 2027 roku o kolejne 10 procent. Resort powołuje się przy tym na dane z Głównego Urzędu Statystycznego, wedle których wzrost średniej płacy w naszym kraju umożliwia zakup większej ilości alkoholu, a zapowiadane działania mają zmniejszyć jego spożycie.

    ‎Te doniesienia spotkały się z jednoznaczną reakcją ze strony obozu prezydenta Karola Nawrockiego. Szef jego kancelarii Zbigniew Bogucki ogłosił, że głowa naszego państwa nie podpisze się pod podniesieniem akcyzy.

    ‎- Jeżeli pan prezydent powiedział, że nie podpisze ustawy podwyższającej podatki to nie podpisze takiej ustawy. I tyle. Nie znamy szczegółów tego projektu, bo być może gdzieś jest podwyższenie, a gdzieś obniżenie. Dzisiaj jest mowa o tym – przekazał Zbigniew Bogucki na antenie Radia ZET.

    ‎Ministerstwo Finansów zapowiada także wzrost tzw. opłaty cukrowej, co w teorii nie tylko ma stanowić dodatkowy zastrzyk do budżetu państwa, lecz także być środkiem w walce z otyłością w naszym kraju.

    ‎Marcin Możdżonek o planach podwyższenia akcyzy. “Histeryczna próba”

    ‎O komentarz w tej sprawie został poproszony Marcin Możdżonek – były siatkarski mistrz świata z reprezentacją Polski z 2014 roku, a obecnie radny Olsztyna i członek Nowej Nadziei, ugrupowania Sławomira Mentzena, wchodzącego w skład Konfederacji, który był poniedziałkowym gościem porannego pasma WP. Nasz były zawodnik wprost skrytykował działania ministerstwa.

    ‎Ja jestem tak stary, że pamiętam jak jeszcze rząd Donalda Tuska, politycy Donalda Tuska za pierwszym razem byli bardzo przeciwni temu, aby podnosić akcyzę na alkohol, aby podnosić opłatę cukrową. Pamiętamy, że kiedy rząd Prawa i Sprawiedliwości chciał to zrobić, oni alarmowali, aby tego nie czynić. To jest trochę histeryczna próba zwrócenia uwagi na siebie, trochę łatania budżetu

    ‎powiedział Marcin Możdżonek

    ‎I dodał: – To pokazuje, że ten rząd nie radzi sobie z dziurą budżetową, zarządzaniem finansami, żeby wyciągnąć pieniądze w portfelów obywateli.

    ‎Marcin Możdżonek podkreślił przy tym, że liczy na weto ze strony prezydenta Karola Nawrockiego, przypominając jego spotkania ze Sławomirem Mentzenem, do którego doszło przed drugą turą wyborów prezydenckich.

    ‎- Wszyscy pamiętamy “deklarację toruńską”, którą podpisał pan prezydent Karol Nawrocki wraz z prezesem Sławomirem Mentzenem. I z tego co możemy słyszeć, przecieki czy przekaz kancelarii premiera jest jasny. Ta ustawa również będzie zawetowana, co bardzo cieszy. Pan prezydent jest tutaj konsekwentny – stwierdził nasz były siatkarz, a obecnie polityk Konfederacji.

  • ‎Kuriozum na US Open, piłka meczowa i nagła przerwa. Rosjanin wpadł w furię

    ‎Kuriozum na US Open, piłka meczowa i nagła przerwa. Rosjanin wpadł w furię

    ‎Kuriozum na US Open, piłka meczowa i nagła przerwa. Rosjanin wpadł w furię

    ‎Noc z niedzieli na poniedziałek według czasu polskiego przyniosła niemałe zamieszanie podczas zmagań wielkoszlemowego US Open. W trakcie zaciętego starcia między Daniiłem Miedwiediewem a Benjaminem Bonzim doszło do kuriozalnych scen – podczas zagrywania piłki meczowej przez drugiego z panów na kort wtargnął… fotograf. Sędzia zdecydował się na “zresetowanie” akcji i przyznanie Bonziemu nowego pierwszego serwisu, co wywołało u jego rywala prawdziwą wściekłość.

    ‎US Open, czyli ostatnia w tym sezonie odsłona Wielkiego Szlema, trwa już w najlepsze. Śmietanka światowego tenisa zjechała się do Nowego Jorku, by pokazać się od jak najlepszej strony w rywalizacji wieńczącej ten prestiżowy cykl.

    ‎W ramach rozgrywek pierwszej rundy na korcie pojawili się m.in. Daniił Miedwiediew oraz Benjamin Bonzi, a ich starcie w nocy z niedzieli na poniedziałek przyniosło mnóstwo emocji i… niemałe kontrowersje.

    ‎Szalone sceny podczas US Open. Mecz Bonziego i Medwiediewa przerwany, wszystko przez… fotoreportera

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1897400044224909316

    ‎Mecz bardzo prędko zaczął układać się na korzyść Bonziego, który wygrał pierwsze dwa sety 6:3 i 7:5, a w trzeciej odsłonie w pewnym momencie prowadził już 5:4 i miał piłkę meczową na rakiecie.

    ‎Francuz nie wykorzystał pierwszego serwisu, a potem… na kort niespodziewanie wszedł jeden z fotoreporterów, który został natychmiastowo wygoniony przez sędziego, Grega Allenswortha. Arbiter z uwagi na ten incydent zdecydował się przyznać Bonziemu jeszcze raz pierwszy serwis, co wywołało wściekłość Miedwiediewa.

    ‎Czy ty jesteś mężczyzną? Czy ty jesteś mężczyzną? Dlaczego się trzęsiesz?

    ‎wykrzykiwał Miedwiediew w stronę sędziego.

    ‎”On chce iść do domu, nie chce tu dłużej być. Płacą mu za mecz, nie za godzinę” – powiedział dodatkowo w stronę najbliższej kamery, wcześniej zachęcając też kibiców do tego, by kontynuowali buczenie i gwizdy. “Co powiedział Reilly Opelka?” – rzucił jeszcze reprezentant Rosji, odnosząc się do incydentu sprzed kilku miesięcy, kiedy Opelka nazwał Allenswortha “najgorszym sędzią w tourze”.

    ‎Potyczkę przerwano łącznie na siedem minut, bo Bonzi nie chciał serwować do momentu, aż wrzawa na trybunach nie ucichnie całkowicie. Ostatecznie nie wykorzystał i tak piłki meczowej i przegrał trzeciego seta 6:7 (5-7), jak i również czwartą odsłonę 0:6.

    ‎Miedwiediew już poza US Open. Rosjanin w akcie gniewu zniszczył rakietę

    ‎Dopiero w piątym secie znów znalazł się na fali i zatriumfował 6:4, tym samym eliminując oponenta z turnieju. Miedwiediew po zakończonym starciu wyładował swoją frustrację na rakiecie, którą zaczął uderzać o kort.

    ‎Dziennikarz Ben Rothenberg, powołując się na United States Tennis Association, podał, że fotograf, od którego rozpoczął się cały chaos, został wyprowadzony z terenu turnieju przez ochronę, a jego uprawnienia do pracy przy zawodach zostały cofnięte.

  • Paolini z 3-0 na 3-4. Zaskakujący rozwój wydarzeń na US Open. 160 lokat różnicy w rankingu

    Paolini z 3-0 na 3-4. Zaskakujący rozwój wydarzeń na US Open. 160 lokat różnicy w rankingu

    Paolini z 3-0 na 3-4. Zaskakujący rozwój wydarzeń na US Open. 160 lokat różnicy w rankingu

    ‎Pierwszy dzień US Open dostarczył nieoczekiwanych emocji, a wszystko za sprawą jednej z najbardziej obserwowanych tenisistek turnieju — Jasmine Paolini. Włoszka, która zaledwie kilka tygodni temu zadziwiła świat tenisa finałem w prestiżowym WTA 1000 w Cincinnati, wydawała się mieć przed sobą rutynowy początek w Nowym Jorku. Zajmująca ósme miejsce w rankingu światowym i rozstawiona z „7” podczas ostatniego Wielkiego Szlema sezonu rozpoczęła rywalizację od pojedynku z Australijką Destanee Aiavą, kwalifikantką plasującą się aż 160 lokat niżej w zestawieniu.

     

    ‎Na papierze miało to być proste spotkanie. W rzeczywistości było zupełnie inaczej.

     

    ‎Nerwowy początek, a potem kontrola

     

    ‎Paolini rozpoczęła mecz pewnie, lecz już w pierwszym gemie została przełamana przez rywalkę. Przez chwilę Włoszka wydawała się zagubiona, ale szybko odzyskała rytm, odrobiła stratę i zaczęła przejmować inicjatywę. Aiava miała okazje, by wrócić do gry, jednak w kluczowych momentach zawodziła, a Paolini bezlitośnie to wykorzystywała. Pierwsza partia zakończyła się pewnym zwycięstwem faworytki 6:2.

     

    ‎Wydawało się, że ósma rakieta świata ma wszystko pod kontrolą. A jednak prawdziwe emocje dopiero nadchodziły.

     

    ‎Aiava odpowiada

     

    ‎Drugi set miał zupełnie inny przebieg. Zamiast opaść z sił, Australijka grała coraz odważniej, swobodnie uderzała i dorównywała Włoszce wymiana po wymianie. Już na początku przełamała serwis Paolini i tym razem dłużej utrzymywała przewagę. Włoszka zdołała odrobić stratę, lecz Aiava nie pozwoliła jej odskoczyć.

     

    ‎W dwunastym gemie Paolini była o krok od zakończenia meczu. Przy serwisie Australijki prowadziła 30-0, czyli brakowało jej dwóch piłek do zwycięstwa. Wtedy jednak Aiava, nieustraszona i waleczna, zdobyła cztery punkty z rzędu i doprowadziła do tie-breaka. Kibice poczuli, że faworytka znalazła się w opałach.

     

    ‎Szalony tie-break

     

    ‎Decydująca rozgrywka rozpoczęła się idealnie dla Paolini. Włoszka prowadziła już 3:0 i miała dwa mini-breaki na koncie. Wszystko wskazywało na szybkie zamknięcie spotkania. Wtedy jednak Aiava dokonała zaskakującego zwrotu, zdobywając cztery kolejne punkty. Z 0:3 zrobiło się 4:3 dla Australijki, a widownia zaczęła szeptać o sensacyjnej niespodziance.

     

     

    ‎Ale to właśnie w takich chwilach objawia się klasa czołowych tenisistek. Paolini odzyskała spokój i odpowiedziała serią czterech punktów z rzędu. Od stanu 3:4 wyszła na 7:4 i tym samym zamknęła cały mecz wynikiem 6:2, 7:6(4).

     

    ‎Od Cincinnati do Nowego Jorku — odzyskana pewność siebie

     

    ‎To nie było perfekcyjne zwycięstwo, ale może okazać się jednym z najcenniejszych. Jeszcze kilka tygodni temu Paolini przeżywała trudny czas — odpadła wcześnie zarówno na Wimbledonie, jak i w turnieju WTA 1000 w Montrealu. Dopiero Cincinnati przyniosło przełom. Pokonała tam m.in. Coco Gauff, dotarła do finału i w starciu z Igą Świątek pokazała, że potrafi rywalizować z najlepszymi. Ten turniej odmienił jej nastawienie i sprawił, że do Nowego Jorku przyjechała z wiarą w swoje możliwości.

     

    ‎Pierwszy mecz US Open przypomniał jej jednak jasno — na wielkoszlemowej scenie nie ma łatwych rywalek. Aiava, która przeszła trudne kwalifikacje, w tym dramatyczny super tie-break z Ellą Seidel, była o krok od doprowadzenia do trzeciego seta przeciwko zawodniczce z czołowej dziesiątki świata.

     

    ‎Co dalej?

     

    ‎Dzięki zwycięstwu Paolini zameldowała się w drugiej rundzie, gdzie zmierzy się z utalentowaną Serbką Ivą Jović lub doświadczoną Białorusinką Aliaksandrą Sasnowicz. Aiava, choć odpadła, z pewnością zyskała ogromną pewność siebie po tak wyrównanym meczu z zawodniczką światowej czołówki.

    ‎US Open już na starcie przypomina, że w Nowym Jorku rankingi często tracą znaczenie. Paolini przetrwała pierwszy test, ale jej droga do drugiego tygodnia z pewnością nie będzie spacerem.

  • Wiktorowski wreszcie przemówił. Tak podsumował to, co zrobiła Świątek

    Wiktorowski wreszcie przemówił. Tak podsumował to, co zrobiła Świątek

    Czy Iga Świątek po raz drugi w karierze sięgnie po tytuł w US Open? Na ostateczną odpowiedź trzeba jeszcze poczekać, ale były trener liderki światowego rankingu, Tomasz Wiktorowski, nie ma żadnych wątpliwości – jego zdaniem Polka znów weszła w „tryb zwycięzcy”. Tuż przed jej pierwszym występem w Nowym Jorku szkoleniowiec podzielił się swoimi spostrzeżeniami.

    Świątek marzy, by powtórzyć sukces z 2022 roku, gdy w decydującym meczu pokonała Ons Jabeur i zdobyła swój pierwszy tytuł na kortach Flushing Meadows. Czy historia zatoczy koło? Wiktorowski, zapytany przez Eurosport o renesans formy swojej byłej podopiecznej, przyznał, że jej triumf w Wimbledonie był momentem absolutnie wyjątkowym. – Nic mnie szczególnie nie zaskoczyło, ale wiadomo, że ten wynik w Wimbledonie jest historyczny i niezwykły. To wielkie osiągnięcie i jeszcze raz gratuluję całej ekipie. Wimbledon to najstarszy i być może najbardziej prestiżowy turniej. Choć muszę przyznać, że lubię zarówno Australię, jak i Nowy Jork – powiedział.

    Były trener nie ma wątpliwości, że kibice mogą patrzeć w przyszłość z optymizmem. – Iga wygląda tak, jakby odzyskała pełnię pewności siebie. Świetnie porusza się po korcie, jest w znakomitej formie fizycznej i znów prezentuje się, jakby była w „winning mode”. Myślę, że ten stan jeszcze trochę potrwa – ocenił.

    Wiktorowski zna Świątek jak mało kto. To właśnie on prowadził ją od 2021 do 2024 roku, stając się jednym z architektów jej największych sukcesów. W 2022 roku był nominowany do nagrody trenera roku WTA, a rok później zdobył to wyróżnienie. To w jego okresie współpracy Świątek wspięła się na szczyt światowego rankingu i przez wiele miesięcy nie oddawała pozycji liderki.

    Po rozstaniu z Wiktorowskim Polka postawiła na nowego szkoleniowca – Wima Fissette’a. Sam Wiktorowski z kolei niedawno rozpoczął współpracę z inną wielką gwiazdą kobiecego tenisa – Naomi Osaką.

  • Dyskwalifikacja, skandal i pięć minut, które wstrząsnęły US Open!

    Dyskwalifikacja, skandal i pięć minut, które wstrząsnęły US Open!

    Dyskwalifikacja, skandal i pięć minut, które wstrząsnęły US Open!

    Na kortach US Open 2025 wydarzyła się scena, która już teraz przechodzi do historii tenisa. W meczu pomiędzy Daniiłem Miedwiediewem a Benjaminem Bonzim doszło do sytuacji tak zaskakującej, że nikt na trybunach nie mógł uwierzyć w to, co widzi. W jednej chwili pojedynek był bliski zakończenia, a w następnej przerodził się w pięciosetowy thriller pełen emocji, gwizdów i krzyków.

    Pojedynek, który miał szybko się skończyć

    Na papierze starcie wyglądało na formalność – rozstawiony z numerem 13 Daniił Miedwiediew, były mistrz US Open i finalista czterech wielkoszlemowych imprez, przeciwko Benjaminowi Bonziemu, sklasyfikowanemu na 51. miejscu w rankingu ATP. Ale to właśnie Francuz przez długi czas dyktował warunki gry, szokując wszystkich swoją pewnością siebie. Wygrał pierwszego seta 6:3, w drugim przechylił szalę na swoją korzyść 7:5, a w trzecim prowadził już 5:4 i miał w ręku piłkę meczową.

    To właśnie wtedy wydarzyło się coś, co zmieniło losy całego spotkania.

    Fotoreporter, który rozpętał burzę

    Gdy Bonzi szykował się do serwisu przy piłce meczowej, jeden z fotografów obecnych na korcie uznał, że emocje dobiegły końca i postanowił opuścić stadion. Wydawało się to drobiazgiem, ale sędzia zareagował natychmiast – uznał sytuację za zakłócenie i nakazał powtórkę serwisu.

    I wtedy eksplodował Miedwiediew.

    Rosjanin, znany z wybuchowego charakteru, zaczął krzyczeć na arbitra i nie mógł pogodzić się z decyzją. Wściekłość nie wynikała jednak z zachowania fotografa, lecz z faktu, że Bonzi, który zepsuł pierwszy serwis, dostał kolejną szansę. – On chce iść do domu, nie płacą mu za godziny, tylko za mecz! – wykrzykiwał 29-latek, wzbudzając jednocześnie aplauz publiczności.

    Pięć minut, które zatrzymały US Open

    Trybuny stanęły po stronie Rosjanina. Głośne buczenie, skandowanie i emocje nie ustępowały przez kilka minut. Gra została wstrzymana, a atmosfera na stadionie gęstniała z każdą sekundą. – Pięć najbardziej szalonych minut w historii US Open – tak całe zdarzenie opisał dziennikarz Jose Moron.

    Dopiero po pięciu minutach sytuację udało się opanować i mecz mógł być kontynuowany. Tyle że… wszystko przybrało nieoczekiwany obrót.

    Bonzi traci kontrolę, Miedwiediew wraca do gry

    Francuz, który był o włos od sensacyjnego zwycięstwa, nagle całkowicie się pogubił. Najpierw przegrał gema z piłką meczową, później cały trzeci set, a następnie kompletnie rozpadł się w czwartej partii, przegrywając ją do zera. Mecz, który miał skończyć się szybkim triumfem Bonziego, zmienił się w pięciosetową batalię pełną dramatycznych zwrotów akcji.

    Ostatecznie jednak Bonzi zdołał podnieść się z kryzysu i w decydującej partii postawił kropkę nad i, wygrywając 6:4. To był moment ulgi, ale też triumf wytrzymałości psychicznej Francuza.

    Co z fotografem?

    Historia jednak nie skończyła się na wyniku meczu. Wszyscy zadawali sobie pytanie – co z fotoreporterem, który wywołał to zamieszanie? Jak poinformował dziennikarz Ben Rothenberg, ochrona natychmiast zainterweniowała i wyprowadziła go z kortu. Władze turnieju odebrały mu akredytację, co oznacza, że jego przygoda z US Open zakończyła się błyskawicznie i w atmosferze skandalu.

    Wynik meczu:

    https://x.com/jmgmoron/status/1959819893815308766

    Daniił Miedwiediew – Benjamin Bonzi 3:6, 5:7, 7:6(5), 6:0, 4:6

    👉 Tenis wielkoszlemowy widział już wiele dramatów, ale pięć minut przerwy spowodowanej jednym nieostrożnym ruchem fotografa bez wątpienia zapisze się w kronikach US Open jako jedna z najbardziej nieprawdopodobnych historii.

  • ‎Wielki problem Igi Świątek w rankingu WTA. Nikt o nim nie mówi

    ‎Wielki problem Igi Świątek w rankingu WTA. Nikt o nim nie mówi

    ‎Wielki problem Igi Świątek w rankingu WTA. Nikt o nim nie mówi

    ‎Przed pierwszym meczem Igi Świątek w US Open panuje duży optymizm. Przede wszystkim ze względu na to, że będzie miała szansę wyprzedzić Arynę Sabalenkę w rankingu WTA. Do tego jednak długa droga, a nasza rodaczka musi uważać na inne, potężne zagrożenie, jakim jest Coco Gauff. W końcu w zestawieniu “na żywo” to Amerykanka jest teraz druga, a Polka spadła znów na trzecią lokatę. I to na tym pościgu na razie trzeba się skupić, bo na koncie Świątek widnieje bezlitosne minus 420 pkt. Tłumaczymy wszelkie rankingowe zawiłości.

    ‎Iga Świątek już we wtorek zagra swoje pierwsze spotkanie w tegorocznej edycji US Open. Zmierzy się z 81. rakietą świata Emilianą Arango. Polka będzie oczywiście zdecydowaną faworytką w starciu z Kolumbijką. Ba, w tej chwili można typować ją nawet jako faworytkę do wygrania całego wielkoszlemowego turnieju.

    ‎Gdyby to się stało, możemy być świadkami potężnego trzęsienia ziemi w rankingu WTA. Możemy, ale nie musimy. Wbrew pozorom największą rywalką w tym zestawieniu dla naszej rodaczki nie jest teraz Aryna Sabalenka, a wciąż Coco Gauff. Spieszymy z wyjaśnieniem dlaczego.

    ‎Tak wygląda teraz ranking WTA Live. Iga Świątek spadła na trzecie miejsce

    ‎Sytuacja jest wyjątkowo klarowna. W tym momencie w rankingu WTA Live odjęto już wszystkim tenisistkom punkty za zeszłoroczną edycję US Open. W efekcie tego Świątek spadła znów na trzecie miejsce (z którego “uwolniła się” po wygraniu turnieju w Cincinnati), Gauff zameldowała się na drugim, a Sabalenka pozostaje na pierwszym.

    ‎Panie straciły kolejno 430 (ćwierćfinał), 240 (czwarta runda) i 2000 pkt (pierwsze miejsce) za wyniki z 2024 r. Polka i Amerykanka na razie obroniły po 10 “oczek” (bo są w pierwszej rundzie), a Białorusinka 70 (jest w drugiej). Dlatego spójrzcie na to zestawienie, bo ono w tej chwili jest najważniejsze:

    ‎Aryna Sabalenka — 9295 pkt

    ‎Coco Gauff — 7644 pkt

    ‎Iga Świątek — 7513 pkt

    ‎Przewaga drugiej zawodniczki nad trzecią wynosi tylko 131 pkt. Tylko albo aż, bo jeżeli obie panie będą szły “łeb w łeb” podczas US Open to nie będzie możliwości, aby zaliczka Gauff stopniała. A to dla Świątek zła wiadomość. Co jednak musi się stać, aby najlepsza polska tenisistka pozostała na drugiej lokacie w oficjalnym rankingu WTA (w którym punkty zostaną odjęte lub dodane dopiero po US Open)?

    ‎Półfinał może wszystko zmienić. To na to musi liczyć Iga Świątek

    ‎Kluczowa jest teraz drabinka. Do pojedynku Gauff kontra Świątek może dojść najwcześniej w półfinale. Pod warunkiem, że wcześniej żadna z nich się nie potknie. Wpadka Amerykanki oczywiście byłaby na rękę naszej rodaczce i zdecydowanie ułatwiłaby sytuację, ale zakładając, że do takowej nie dojdzie, to w półfinale będą one miały kolejno: Świątek 8283 pkt, a Gauff 8414 pkt.

    ‎Ta, która wówczas wygra “zacementuje” się na drugiej pozycji w rankingu. I to na tej batalii w tej chwili powinna skupić się najlepsza polska tenisistka, a niekoniecznie na pościgu za Sabalenką. Wyprzedzenie jej również jest realne, ale aby do tego doszło, Świątek musi wygrać całe zawody, a pierwsza rakieta świata nie może dojść dalej niż do czwartej rundy.

    ‎Czas skupić się na rywalizacji z Coco Gauff. Oto powód

    ‎Możliwe, ale czy aż tak prawdopodobne? Można mieć co do tego wątpliwości. Dlatego, jeśli patrzymy jedynie na ranking WTA, to w tej chwili dla Świątek najważniejsze są dwie rzeczy: nie zaliczyć wpadki i dotrzeć spokojnie do półfinału US Open oraz jednocześnie liczyć na to, że Gauff potknie się przed półfinałem.

    ‎A jeśli drugi warunek się nie spełni, to po prostu pokonać Amerykankę, gdy do ich potencjalnego starcia już dojdzie. Dopiero wtedy będzie można ruszyć w pogoń za Sabalenką. Inaczej wszechobecny aktualnie optymizm wśród wielu osób może odbić się po US Open czkawką, jeśli okazałoby się, że zamiast na pierwszym, to na trzecim miejscu znajdzie się Świątek po wielkoszlemowym turnieju.

  • Dyskwalifikacja” w US Open! 5 minut, które przejdzie do historii

    Dyskwalifikacja” w US Open! 5 minut, które przejdzie do historii

    Doszło do niecodziennych wydarzeń podczas meczu Daniiła Miedwiediewa z Benjaminem Bonzim na US Open. Pod koniec trzeciego seta jeden z fotografów postanowił opuścić kort, co doprowadziło do powtórzenia serwisu Francuza, ogromnej frustracji Rosjanina oraz gwizdów i wrzawy na trybunach. Co więcej, spotkanie, które wydawało się już rozstrzygnięte, przerodziło się w pięciosetowy maraton.

    Miedwiediew – wciąż w światowej czołówce, choć z nerwami na wierzchu

    Choć forma Rosjanina w ostatnich miesiącach bywa daleka od ideału, to 29-latek nadal uchodzi za jednego z najlepszych tenisistów globu. Ma na koncie 20 tytułów ATP, w tym triumf w ATP Finals (2020) oraz cztery wielkoszlemowe finały, z których jeden zakończył zwycięstwem – US Open 2021. Jednocześnie jest zawodnikiem znanym z impulsywności – często wdaje się w dyskusje z sędziami czy kibicami. Również w meczu pierwszej rundy w Nowym Jorku jego emocje sięgnęły zenitu.

    Daniił Miedwiediew – Benjamin Bonzi: zamieszanie na korcie

    Losowanie nie było dla niego łatwe – jako turniejowa „13” trafił na 51. w rankingu Benjamina Bonziego. Francuz grał jednak świetnie i prowadził już 6:3, 7:5, 5:4, mając piłkę meczową. Wtedy na trybunach doszło do nietypowej sytuacji. Jeden z fotografów, przekonany, że to już koniec meczu, ruszył w stronę wyjścia. Sędzia uznał to za zakłócenie i nakazał powtórzenie serwisu.

    To wywołało furię Miedwiediewa. Nie chodziło mu o sam incydent, ale o fakt, że Bonzi, po nieudanym pierwszym podaniu, mógł spróbować jeszcze raz. – On chce już iść do domu, nie płacą mu za godziny, tylko za mecz! – grzmiał Rosjanin.

    Publiczność szybko stanęła po stronie tenisisty, a na stadionie rozległy się głośne gwizdy i okrzyki. Gra została wznowiona dopiero po kilku minutach. – Pięć najbardziej szalonych minut w historii US Open – skomentował dziennikarz Jose Moron.

    Niesamowity zwrot akcji

    Wszystko wskazywało na szybki koniec spotkania, tymczasem wydarzenia przybrały niespodziewany obrót. Bonzi nie tylko przegrał gema i trzeciego seta, ale również całkowicie oddał inicjatywę w kolejnym, zakończonym wynikiem 0:6. Mecz, który wydawał się formalnością, zamienił się w pasjonującą pięciosetową batalię. Ostatecznie to jednak Francuz zachował zimną krew i triumfował w decydującej partii 6:4.

    A co z feralnym fotografem? Jak przekazał dziennikarz Ben Rothenberg, interweniowała ochrona, która wyprowadziła go z obiektu. Władze turnieju odebrały mu akredytację, kończąc jego przygodę z tegorocznym US Open.

    Wynik meczu:
    Daniił Miedwiediew – Benjamin Bonzi 3:6, 5:7, 7:6 (5), 6:0, 4:6

  • ‎‎Aryna Sabalenka wysłała sygnał Idze Świątek. Ranking WTA mówi wszystk

    ‎‎Aryna Sabalenka wysłała sygnał Idze Świątek. Ranking WTA mówi wszystk

    ‎‎Aryna Sabalenka wysłała sygnał Idze Świątek. Ranking WTA mówi wszystk

    ‎Aryna Sabalenka pokonała Szwajcarkę Rebekę Masarovą 7:5, 6:1 w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open 2025. Białorusinka tym samym odrobiła pierwsze punkty w rankingu WTA “na żywo”. Teraz czeka na ruch Igi Świątek, która w Nowym Jorku ma szansę odrobić straty do swojej największej rywalki.

    ‎Aryna Sabalenka przystępuje do tegorocznego US Open z minus 1990 pkt na koncie. Wszystko przez wygraną w poprzednim sezonie. Dla porównania Iga Świątek musi odrabiać zaledwie 420 pkt. Dzięki niedzielnej wygranej z Masarovą Białorusinka zyskała skromne 60 pkt i teraz ma ich na koncie 9295.

    ‎Aryna Sabalenka odrabia punkty w rankingu

    ‎Z kolei Iga Świątek przed pierwszym spotkaniem w Nowym Jorku ma 7513 pkt, a do drugiej Coco Gauff traci w rankingu “na żywo” 131 pkt.

    ‎Świątek, po wygraniu Wimbledonu i świetnych wynikach w USA w zawodach poprzedzających singlowy US Open, należy do faworytek do ostatecznego triumfu według m.in. BBC.

    ‎Starcie Iga Świątek — Emiliana Arango rozpocznie się we wtorek w 26 sierpnia nie przed 17.30. To znakomita wiadomość dla polskich kibiców, bo duża część spotkań w Nowym Jorku jest rozgrywana po północy czasu polskiego. Do tej pory Polka i Kolumbijka mierzyły się raz w… 2017 r.! Wówczas 16-letnia Świątek gładko pokonała rywalkę 6:2, 6:3 w 1/16 finału juniorskiego French Open.

    ‎Tegoroczny tenisowy US Open będzie najdłuższy, największy i najbogatszy w historii. Amerykanie jak zwykle stawiają na show, imponują rozmachem i łamią bariery — w Nowym Jorku najlepsi singliści zainkasują po 5 mln dol. To ponad dwa razy więcej niż za triumf w Australian Open.

  • Świątek nie zastanawiała się długo. Nadała wiadomość tuż przed pierwszym meczem na US Open

    Świątek nie zastanawiała się długo. Nadała wiadomość tuż przed pierwszym meczem na US Open

    Świątek nie zastanawiała się długo. Nadała wiadomość tuż przed pierwszym meczem na US Open

    ‎Iga Świątek w Nowym Jorku walczyć będzie o siódme mistrzostwo wielkoszlemowe w karierze. Przed pierwszym meczem od wiceliderki światowego rankingu kobiecego tenisa bije pewność siebie – świadczy o tym wiadomość, którą nasza tenisistka przekazała sobie samej… jak i jej najgroźniejszym rywalkom.

    ‎Tenis to jedna z najchętniej oglądanych dyscyplin sportowych świata. Co roku miliony osób śledzą poczynania czołowych tenisistów na arenie międzynarodowej, a bilety na turnieje wielkoszlemowe – choć do najtańszych wcale nie należą – rozchodzą się jak świecie bułeczki. Organizatorzy nie zapominają jednak o kibicach, którzy zmagania te obserwują nie z trybun, a w domowym zaciszu przed telewizorem. W trakcie trwania imprez Wielkiego Szlema co roku pojawiają się bowiem w mediach społecznościowych zakulisowe materiały z udziałem tenisistów i tenisistek – biorą oni udział w różnego rodzaju zabawach, a także decydują się na ciekawe wyznania.

    ‎Iga Świątek “przemówiła” przed meczem pierwszej rundy na US Open. Króciutko

    ‎Tym razem organizatorzy US Open poprosili tenisistów i tenisistki, aby ci przed swoimi pierwszymi meczami w Nowym Jorku chwycili za market i napisali wiadomość… do samego siebie. “Pamiętaj, kim jesteś” – takie słowa znalazły się na kartce zaprezentowanej przez Arynę Sabalenkę. “Dziewczyno… wyluzuj” – napisała krótko Coco Gauff. Jessica Pegula z kolei na swojej kartce zapisała tylko: “Znajdź sposób”.

    ‎Do zabawy dołączyła również sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, Iga Świątek. Raszynianka nad wiadomością nie zastanawiała się długo – błyskawicznie chwyciła ona za marker i na swojej kartce napisała: “Nie myśl za dużo i po prostu idź po to!”.

    ‎Ta wiadomość to jasny sygnał dla rywalek, że Polka czuje się pewna siebie i ma zamiar walczyć o siódmy w karierze tytuł wielkiego szlema. Dziennikarze i eksperci także mają wysokie oczekiwania wobec naszej tenisistki – ta jeszcze kilka miesięcy temu przechodziła kryzys formy, podczas Wimbledonu sprawiła jednak niespodziankę i sięgnęła po końcowe trofeum. Było to dla niej ważne zwycięstwo, gdyż w przeszłości 24-latka nie raz dawała do zrozumienia, że trawa nie jest jej ulubioną nawierzchnią.

    ‎Po tym triumfie Świątek odzyskała pewność siebie, a dziennikarze i eksperci mają nadzieję, że Polka zajdzie w Nowym Jorku daleko i w finale spotka się z Coco Gauff lub Aryną Sabalenką. Nazwiska jej najgroźniejszych rywalek nie są wcale przypadkowe – mowa tu bowiem o mistrzyniach US Open z sezonów 2023 i 2024.

  • ‎Ależ sensacja w US Open! 147. rakieta świata pokonała rosyjską gwiazdę

    ‎Ależ sensacja w US Open! 147. rakieta świata pokonała rosyjską gwiazdę

    ‎Ależ sensacja w US Open! 147. rakieta świata pokonała rosyjską gwiazdę

    ‎Mamy pierwszą sensację w turnieju singlowym kobiet w wielkoszlemowym US Open! Janice Tjen pokonała w pierwszej rundzie Weronikę Kudiermietową. Mecz miał kilka zwrotów akcji i mógł podobać się kibicom.

    ‎Janice Tjen, zajmująca 147. miejsce w rankingu WTA, przebijała się do drabinki głównej US Open przez kwalifikacje. W drugiej rundzie eliminacji pokonała Maję Chwalińską (7:5, 7:5). Do starcia z Weroniką Kudiermietową (26. WTA) Indonezyjka przystępowała rzecz jasna w roli kopciuszka. Każdy inny rezultat niż pewne zwycięstwo Rosjanki trzeba było rozpatrywać w kategorii sensacji. Tymczasem sport znów pokazał swoją nieobliczalność.

    ‎Jedno przełamanie więcej. Tjen wiedziała, że może wygrać

    ‎Już początek pierwszego seta pokazał, że przed Kudiermietową sporo pracy, by pokonać dużo niżej notowaną rywalkę. Półfinalistka ostatniego turnieju WTA 1000 w Cincinnati nie mogła zdobyć gema przy serwisie rywalki.

    ‎Jako pierwsza przełamanie zaliczyła reprezentantka Indonezji. Później jednak natychmiast doszło do przełamania powrotnego i to w wielkim stylu – do zera. Cóż jednak z tego, skoro za chwilę Tjen znów wywalczyła gema przy podaniu Rosjanki. Na tablicy świetlnej widniał wtedy wynik 5:4. Następnie przy swoim serwisie Tjen utrzymała nerwy na wodzy i wygrała pierwszą partię 6:4.

    ‎Drugi set rozpoczął się od trzęsienia ziemi, bo Kudiermietowa ponownie dała się przełamać. Później przegrywała już 1:3, ale ostatecznie odwróciła losy rywalizacji, zwyciężając 6:4. Wydawało się, że to dla 26. rakiety świata dobry znak. Nic bardziej mylnego.

    ‎Wielka sensacja. Tjen w drugiej rundzie US Open

    ‎Tjen zanotowała bardzo dobry początek trzeciej partii. Prowadziła 3:1 i tym razem nie dała się dogonić. Kluczem było utrzymywanie własnego serwisu. Kudiermietowa robiła, co mogła, ale nie była w stanie wyrwać zwycięstwa.

    ‎Reprezentantka Indonezji wygrała decydującego seta 6:4 i może cieszyć się z wielkiego sukcesu. Kudiermietowa natomiast po półfinale w Cincinnati miała prawo liczyć na bardzo dobry wynik w US Open. Turniej singlowy zakończył się jednak dla niej bardzo szybko.

    ‎W drugiej rundzie US Open Janice Tjen zmierzy się z Emmą Raducanu.

    ‎Janice Tjen – Weronika Kudiermietowa 6:4, 4:6, 6:4