• ‎Absolutna katastrofa Świątek w 65 minut! Nawet rywalka nie mogła w to uwierzyć

    ‎Absolutna katastrofa Świątek w 65 minut! Nawet rywalka nie mogła w to uwierzyć

    ‎Absolutna katastrofa Świątek w 65 minut! Nawet rywalka nie mogła w to uwierzyć

    ‎Iga Świątek przegrała z Jasmine Paolini 1:6, 2:6 w ćwierćfinale imprezy w Wuhanie. Takiego wyniku i przebiegu meczu nikt się nie spodziewał. Komentatorzy podkreślili, że Polka zdawała się być zaskoczona postawą Włoszki. Polka zagrała słabiej niż zwykle, ale dla Paolini to jeden z najlepszych występów w tym roku.

    ‎W czwartek Iga Świątek okazała się lepsza od Szwajcarki Belindy Bencic 7:6, 6:4, a Włoszka Jasmine Paolini wyeliminowała z turnieju WTA 1000 w Wuhanie Dunkę Clarę Tauson. Ta ostatnia skreczowała przy stanie 6:3, 1:6, 1:3, czując dyskomfort w udzie, który nie pozwolił jej dokończyć meczu. W piątek Świątek i Paolini zmierzyły się w walce o półfinał w Chinach.

    ‎Otwierający set starcia Polki z Włoszką w 1/4 finału ułożył się w zaskakujący sposób. Nasza tenisistka już w pierwszym gemie została przełamana do zera. Włoszka (8. WTA) grała agresywnie i zdobyła pierwszych sześć punktów w tym spotkaniu. Świątek (2.) próbowała ją rozrzucać po korcie, ale Paolini do wszystkiego dobiegała. Forhendem zakończyła efektowną akcję, odskakując na 2:0.

    ‎Tego się nikt nie spodziewał

    ‎Po chwili włoska tenisistka popisała się efektownym winnerem z returnu. Gdy Polka serwowała na jej bekhend, Paolini obchodziła to zagranie i zagrywała mocno forhendem. Znów przełamała Świątek, która zaczęła się denerwować, spieszyć i rosła liczba niewymuszonych błędów z jej strony. Po 14 minutach było 0:4, a w punktach 3:16.

    ‎Mimo złego wyniku Iga Świątek cały czas chciała uderzać bardzo mocno i ryzykownie. – Zastanawia mnie, czemu nie widać zmian, by bardziej pograła Iga w tym meczu – wskazywali komentatorzy Canal+ Sport. Po chwili Polka zagrała najlepszego dotąd gema w tym pojedynku: as, efektowna akcja przy siatce, drugie podanie na forhend, by zaskoczyć rywalkę. Na więcej nie było ją jednak stać w pierwszym secie, którego po 25 minutach przegrała 1:6.

    ‎Jasmine Paolini grała niezwykle odważnie, trafiała agresywne returny, ciężko było ją zatrzymać. Komentująca Joanna Sakowicz-Kostecka oceniła: – Myślę, że Iga jest zaskoczona postawą Jasmine, jej odpowiedziami, takim poziomem intensywności, taką prędkością uderzeń, jak na Włoszkę. Jest trzymana daleko za liniową końcową – powiedziała. Piłki po uderzeniach Paolini lądowały głęboko w korcie, nasza zawodniczka nie znalazła sposobu w tej partii, jak zmienić przebieg wymian.

    ‎Druga partia zaczęła się źle dla Igi Świątek. Już na początku nasza tenisistka miała szansę na przełamanie, ale rywalka obroniła się podaniem. Następnie Polka popełniła podwójny błąd serwisowy, wyrzuciła bekhend, została minięta przy siatce przez Włoszkę i było 0:2. Po chwili, gdy Świątek uderzała nieco wolniej, zdołała odrobić straty (1:2). – Jej ruchy były trochę płynniejsze – zauważyli komentatorzy. Paolini popsuła wtedy też kilka piłek, wcześniej się nie myliła.

    ‎To nie trwało jednak długo. Wiceliderka rankingu znów straciła podanie, za bardzo się spieszyła, popełniała błąd za błędem. Paolini świetnie też przewidywała kierunki ataku czy serwisu faworytki. W ten sposób nasza tenisistka miała utrudnione zadanie. Włoszka, poza krótkim momentem słabości, grała równo, bardzo płasko i zasłużenie odskoczyła na 4:1. Iga jeszcze walczyła, dorzuciła drugiego gema, ale na więcej nie było jej stać tego dnia. Jej przeciwniczka zagrała prawdopodobnie jedno z najlepszych spotkań w tym roku, a nasza tenisistka zaprezentowała się znacznie poniżej możliwości i stąd tak wysoki wynik. Cały mecz trwał tylko 65 minut.

    ‎Iga Świątek odpada

    ‎Jasmine Paolini mogła być wyjątkowo zmotywowana, wychodząc na kort przeciwko Idze Świątek. Raz, że rywalizowały w ostatnim w tym roku turnieju rangi WTA 1000, dwa że Włoszka przed tym meczem przegrała z Polką wszystkie sześć spotkań, a ponadto jej sytuacja w rankingu pozostawała niepewna. Paolini walczy jeszcze o ostatnie miejsce gwarantujące występ w nadchodzącym turnieju WTA Finals w Rijadzie. Jej rywalką jest Jeleną Rybakina, żadna inna z tenisistek nie ma już szans kwalifikację z niższego miejsca. Rybakina z kolei przegrała w piątek z Aryną Sabalenką w ćwierćfinale w Wuhanie 3:6, 3:6.

    ‎Ta świadomość być może pomogła Jasmine Paolini, która zagrała jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie. Rzadko widuje się Włoszkę prezentującą się tak ofensywnie, uderzającą tak mocno, a przy tym celnie. Mimo ryzykownego stylu gry popełniła bardzo mało błędów. Iga Świątek z kolei nie może zaliczyć tego spotkania do udanych, brakowało z jej strony zmiany sposobu budowania akcji, serwis nie stanowił dla niej wsparcia, zbyt często się myliła. To dlatego aż tak wysoko przegrała i w pierwszym swoim występie w karierze w Wuhanie żegna się z zawodami na etapie ćwierćfinałowym.

  • Absolutna katastrofa Świątek w 65 minut! Nawet rywalka nie mogła w to uwierzyć

    Absolutna katastrofa Świątek w 65 minut! Nawet rywalka nie mogła w to uwierzyć

    Iga Świątek odpadła z turnieju WTA 1000 w Wuhanie, przegrywając w ćwierćfinale z Jasmine Paolini 1:6, 2:6. Wynik i przebieg meczu zaskoczył wszystkich – komentatorzy nie kryli zdumienia, podkreślając, że Polka wyglądała na zaskoczoną formą i determinacją rywalki.

    Dzień wcześniej Świątek pokonała Belindę Bencic 7:6, 6:4, a Paolini awansowała po wygranej nad Clarą Tauson, która skreczowała przy stanie 6:3, 1:6, 1:3 z powodu problemów z udem. W piątek doszło do pojedynku Polek i Włoszki o miejsce w półfinale – starcia, które przebiegło całkowicie nie po myśli liderki naszej reprezentacji.

    Katastrofalny początek

    Już pierwszy gem był zapowiedzią trudnego popołudnia dla Świątek. Polka została przełamana do zera, a Paolini rozpoczęła mecz od sześciu kolejnych wygranych punktów. Grała agresywnie, z ogromną pewnością siebie, biegała do każdej piłki i konsekwentnie zmuszała naszą zawodniczkę do błędów. Po zaledwie 14 minutach Włoszka prowadziła 4:0, a w punktach – 16:3.

    Choć Świątek próbowała wprowadzić zmiany i grać odważnie, jej ryzykowny styl przynosił więcej strat niż korzyści. Komentatorzy Canal+ Sport zwracali uwagę, że brakuje jej elastyczności w podejściu taktycznym. Dopiero w piątym gemie Iga zdołała wygrać swoje pierwsze gemy, popisując się asem i skuteczną akcją przy siatce. Na tym jednak dobre chwile się skończyły – Paolini nie zwalniała tempa i po 25 minutach zakończyła seta wynikiem 6:1.

    Była tenisistka Joanna Sakowicz-Kostecka zauważyła na antenie:

    – Iga jest wyraźnie zaskoczona poziomem intensywności Jasmine. Włoszka gra głęboko, dynamicznie, z dużą prędkością uderzeń. Utrzymuje Polkę daleko za linią końcową.

    Drugi set bez przełomu

    Druga partia również zaczęła się niekorzystnie dla Świątek. Choć miała szansę na szybkie przełamanie, Paolini skutecznie się broniła, a po chwili Polka popełniła podwójny błąd serwisowy i znów dała się przełamać. Włoszka prowadziła 2:0, a jej pewność siebie rosła z każdą akcją.

    Na moment wydawało się, że Iga odzyskuje rytm – zagrała nieco spokojniej, poprawiła ruch i doprowadziła do stanu 1:2. Paolini popełniła kilka błędów, lecz tylko na chwilę oddała inicjatywę. Gdy Świątek ponownie zaczęła się spieszyć, Włoszka wykorzystała jej nerwowość, przewidywała kierunki serwisów i bezlitośnie karała za każde zawahanie.

    Paolini prowadziła 4:1 i nie pozwoliła Polce wrócić do meczu. Mimo ambitnej postawy Świątek, która zdołała zdobyć jeszcze jednego gema, spotkanie zakończyło się po zaledwie 65 minutach – wynikiem 6:1, 6:2.

    Historyczne zwycięstwo Włoszki

    Dla Jasmine Paolini to zwycięstwo ma wyjątkowe znaczenie. Po raz pierwszy w karierze pokonała Igę Świątek – po sześciu wcześniejszych porażkach z rzędu. Włoszka, zajmująca obecnie 8. miejsce w rankingu WTA, walczy o awans do turnieju WTA Finals w Rijadzie. Dzięki triumfowi nad Polką znacząco zwiększyła swoje szanse, zwłaszcza że jej bezpośrednia rywalka w wyścigu – Jelena Rybakina – przegrała tego samego dnia z Aryną Sabalenką 3:6, 3:6.

    W półfinale turnieju w Wuhanie Paolini zmierzy się z Coco Gauff (3. WTA), która pokonała Laurę Siegemund 6:3, 6:0. Relacje z chińskiego turnieju można śledzić w Canal+ Sport oraz w serwisie Sport.pl.

  • Iga Świątek znów przeszła do historii. Dołączyła do elitarnego grona

    Iga Świątek znów przeszła do historii. Dołączyła do elitarnego grona

    Wygrana Igi Świątek nad Belindą Bencić w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Wuhanie przejdzie do historii. Polka nie tylko awansowała do ćwierćfinału, ale też dołączyła do elitarnego grona tenisistek, które mogą pochwalić się niezwykłymi osiągnięciami na turniejach najwyższej rangi. Statystycy z całego świata znów musieli dopisywać jej kolejne rekordy – i trudno się dziwić, bo w „tysięcznikach” Iga czuje się jak ryba w wodzie.

    Trudny mecz, znakomity wynik

    Świątek pokonała Bencić 7:6(2), 6:4, a samo spotkanie miało dość nietypowy przebieg. Polka zaczęła znakomicie, szybko jednak wpadła w kłopoty i musiała ratować się w końcówce pierwszego seta. Tie-break był już jednak popisem jej siły mentalnej i precyzji. W drugiej partii Iga zagrała mądrzej w decydujących momentach, co zapewniło jej pewne zwycięstwo i miejsce w najlepszej ósemce turnieju.

    Historyczny wyczyn – Świątek w elicie

    Dla Igi Świątek był to pierwszy występ w Wuhanie, a mimo to już w debiucie dotarła co najmniej do ćwierćfinału. Tym samym Polka została dziesiątą zawodniczką w historii, która zdołała awansować do najlepszej ósemki każdego turnieju rangi WTA 1000.

    Jak wyliczył profil The Tennis Letter, Świątek początkowo została uznana za dziewiątą tenisistkę z tym osiągnięciem, lecz ostatecznie – po uwzględnieniu Jessiki Peguli, która kilka godzin wcześniej pokonała Jekatierinę Aleksandrową – Polka znalazła się na dziesiątym miejscu w tym zestawieniu.

    W gronie tenisistek, które wcześniej tego dokonały, znalazły się same gwiazdy kobiecego tenisa: Simona Halep, Angelique Kerber, Swietłana Kuzniecowa, Petra Kvitová, Agnieszka Radwańska, Jelena Rybakina, Aryna Sabalenka, Caroline Wozniacki oraz wspomniana Jessica Pegula.

    Kolejne imponujące liczby

    Analitycy z Opta dodali, że awans w Wuhanie był 25. ćwierćfinałem Świątek w turniejach WTA 1000. Polka osiągnęła ten pułap po zaledwie 41 występach w imprezach tej rangi – to wynik, który w historii przebiły tylko dwie legendy: Serena Williams (32 starty) i Maria Szarapowa (39).

    Z kolei triumf nad Bencić był 125. zwycięstwem Igi w turniejach WTA 1000 lub Tier I. Do tego kamienia milowego potrzebowała 154 meczów. Szybciej dokonały tego jedynie trzy tenisowe ikony: Steffi Graf (139 meczów), Martina Hingis (148) oraz Serena Williams (152).

    Potwierdzenie dominacji

    Te liczby pokazują, że Iga Świątek nie tylko utrzymuje najwyższy poziom od kilku sezonów, ale już teraz zapisuje się w historii tenisa obok największych zawodniczek. Niezależnie od nawierzchni czy miejsca rozgrywek, Polka niemal zawsze znajduje się w gronie głównych faworytek do tytułu.

    W ćwierćfinale turnieju w Wuhanie Świątek zmierzy się z Jasmine Paolini. Ostatni raz obie tenisistki spotkały się w sierpniowym finale w Cincinnati, w którym Polka sięgnęła po trofeum. Teraz Włoszka będzie miała okazję do rewanżu, ale biorąc pod uwagę obecną dyspozycję Igi – nie będzie to zadanie łatwe.

  • Dreszczowiec w meczu Świątek – Paolini. Polały się łzy

    Dreszczowiec w meczu Świątek – Paolini. Polały się łzy

    Trener objął Igę Świątek, a ona dyskretnie ocierała łzę spływającą po policzku. Choć pokonała Jasmine Paolini, trudno było mówić o radości. – W drugim secie wyraźnie zabrakło mi energii. Odzyskałam ją w trzecim, choć sama nie wiem jak – przyznała po blisko trzygodzinnym dreszczowcu. Teraz pytanie brzmi: czy w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Wuhan Polka i Włoszka ponownie zafundują kibicom tak epickie widowisko, jak przed rokiem w Maladze?

    Świątek w ćwierćfinale z Paolini

    W czwartek Iga Świątek pokonała Belindę Bencić 7:6, 6:4 i awansowała do ćwierćfinału. Przed nią jednak jeszcze większe wyzwanie – pojedynek z Jasmine Paolini, ósmą rakietą świata. Włoszka w drodze do najlepszej ósemki uporała się z Clarą Tauson, która przy stanie 3:6, 6:1, 1:3 skreczowała. Wcześniej Paolini ograła Yuan w trzech setach, a w pierwszej rundzie – podobnie jak Świątek – miała wolny los.

    Polka pozostaje w Wuhan niepokonana bez straty seta – wcześniej odprawiła 6:1, 6:1 Marie Bouzkovą. Również bezpośredni bilans przemawia na jej korzyść – prowadzi z Paolini 6:0 w meczach i 12:1 w setach. To jednak nie oznacza, że czeka ją łatwa przeprawa. Włoszka wciąż walczy o awans do WTA Finals i udowadnia, że potrafi sprawić ogromne problemy najlepszym. W Pekinie zatrzymała ją dopiero Amanda Anisimova, triumfatorka całego turnieju, po trwającym prawie trzy godziny boju.

    Wspomnienie Malagi

    Najbardziej pamiętnym starciem obu tenisistek pozostaje półfinał Billie Jean King Cup w Maladze, 18 listopada 2024 roku. Wtedy to Polka stanęła pod ścianą – po porażce Magdy Linette z Lucią Bronzetti Italia prowadziła 1:0 i brakowało jej tylko punktu do finału. Na kort wyszły Świątek i Paolini.

    Iga była po niezwykle wyczerpujących dniach – miała w nogach trzysetowe starcia z Paulą Badosą i Lindą Noskovą oraz debla z Katarzyną Kawą przeciw Czeszkom. Mimo zmęczenia musiała wygrać, by utrzymać Polskę w grze.

    Pierwszy set padł łupem Paolini (6:3). Kolejne dwa, po ogromnej walce, Świątek wygrała po 6:4. Statystyki mówiły wszystko – z 210 rozegranych punktów obie zdobyły po 105. Włoszka zagrała niezwykle solidnie (tylko 17 niewymuszonych błędów), podczas gdy Polka popełniła ich niemal dwa razy więcej. Różnica polegała na sile – Świątek uderzała kończąco 35 razy, Paolini 24.

    – Nie byłam tak regularna jak we wcześniejszych naszych meczach. W drugim secie straciłam energię. W trzecim udało mi się ją odzyskać, choć nie wiem jak – komentowała później Polka.

    Łzy Świątek i podziw rywali

    Po tym meczu obie tenisistki miały tylko pół godziny przerwy przed deblem decydującym o awansie. Polska para Świątek/Kawa mierzyła się z Errani i Paolini – faworytkami, mistrzyniami olimpijskimi. Mimo braku doświadczenia w grze razem, Polki były blisko sensacji. Przegrały 5:7, 5:7, a po ponad siedmiu godzinach rywalizacji tego dnia można było zobaczyć zmęczoną, zapłakaną Świątek, którą próbował pocieszać kapitan Dawid Celt.

    – To był występ liderki w pełnym tego słowa znaczeniu. Przekroczyła fizyczne granice, by utrzymać Polskę w grze, walczyła o każdy punkt mimo braku energii – komentowali włoscy dziennikarze, doceniając determinację Igi.

    Kolejne starcia i przewaga Świątek

    Od tamtego meczu panie spotkały się jeszcze dwukrotnie – w półfinale w Bad Homburgu (6:1, 6:3 dla Igi) i w finale w Cincinnati (7:5, 6:4 dla Polki). W tym ostatnim spotkaniu Paolini szybko wyszła na prowadzenie 3:0, a Świątek miała na koncie 10 błędów w zaledwie kwadrans. Jednak – podobnie jak teraz w meczu z Bencic – potrafiła uspokoić grę i przejąć kontrolę.

    Czy w Wuhan historia znów się powtórzy? Jedno jest pewne – choć bilans przemawia za Świątek, Paolini to rywalka, która potrafi sprawić jej ogromne problemy.

    Mecz Iga Świątek – Jasmine Paolini w ćwierćfinale WTA 1000 w Wuhan odbędzie się w piątek, 10 października, nie przed godziną 13:00 czasu polskiego. Transmisja w Canal+, relacja na żywo w Sport.pl.

  • Świątek wyszła ze stanu 4:5 15-30 w meczu z Bencić. Pasjonujący bój o ćwierćfinał WTA Wuhan

    Świątek wyszła ze stanu 4:5 15-30 w meczu z Bencić. Pasjonujący bój o ćwierćfinał WTA Wuhan

    Poranna sesja na korcie centralnym turnieju WTA 1000 w Wuhan przebiegła wyjątkowo sprawnie, dzięki czemu Iga Świątek punktualnie o godzinie 13:00 pojawiła się na głównej arenie. Stawką był awans do ćwierćfinału, a po drugiej stronie siatki stanęła mistrzyni olimpijska z Tokio – Belinda Bencić. Spotkanie obfitowało w emocje, a choć Szwajcarka była bliska wygrania pierwszego seta, to ostatecznie to Polka triumfowała 7:6(2), 6:4 i zameldowała się w kolejnej rundzie. Tam na jej drodze czeka już Jasmine Paolini.

    Udany debiut w Wuhan

    Dla Świątek był to dopiero drugi występ w Wuhan. W inauguracyjnym meczu Polka rozbiła Marie Bouzkovą 6:1, 6:1, demonstrując tenis na najwyższym poziomie. Mimo kilku dłuższych gemów i wymian, przewaga raszynianki była bezdyskusyjna. W trzeciej rundzie poprzeczka zawisła jednak znacznie wyżej – przeciwniczką Igi została rozstawiona Belinda Bencić.

    Szwajcarka awansowała bez gry, ponieważ jej rywalka Elise Mertens musiała wycofać się z powodu problemów z plecami. Dzięki temu Bencić przystąpiła do meczu wypoczęta i zmotywowana, by zrewanżować się Świątek za półfinał Wimbledonu, w którym uległa Polce 2:6, 0:6. Tym razem zanosiło się na dużo bardziej wyrównany pojedynek.

    Zacięty pierwszy set

    Świątek rozpoczęła spotkanie znakomicie – wygrała gema serwisowego do zera, kończąc go asem. Już w następnym gemie doczekała się okazji na przełamanie, którą wykorzystała. Po chwili prowadziła 3:0, a Bencić wyglądała na wyraźnie poirytowaną. Szwajcarka jednak nie zamierzała odpuszczać – odrobiła stratę przełamania i wyrównała na 3:3.

    W dalszej części seta toczyła się walka gem za gem. W dziewiątym gemie Polka miała problemy przy serwisie, co wykorzystała rywalka, wychodząc na prowadzenie i serwując po zwycięstwo w secie. Przy stanie 30-15 była już bardzo blisko, lecz wtedy Świątek poderwała się do ataku, przełamała powrotnie i doprowadziła do tie-breaka. W decydującej rozgrywce Iga dominowała od początku – szybko odskoczyła na 3:0 i nie oddała przewagi. Wygrała 7:6(2), dodając kolejnego tie-breaka do imponującej kolekcji.

    Druga partia na korzyść Świątek

    Drugiego seta lepiej rozpoczęła Bencić, wychodząc na 2:0 po przełamaniu serwisu Polki. To tylko zmobilizowało Igę – błyskawicznie odrobiła stratę i wyrównała. W piątym gemie Szwajcarka potrzebowała aż sześciu piłek, by utrzymać podanie, ale Świątek natychmiast odpowiedziała. Kluczowy okazał się siódmy gem – po kilku intensywnych wymianach Iga przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 4:3.

    W końcówce meczu raszynianka zachowała zimną krew. Przy stanie 5:4 serwowała na zwycięstwo i pewnie zakończyła spotkanie. Wynik 7:6(2), 6:4 oznacza, że Świątek melduje się w ćwierćfinale, gdzie czeka już Jasmine Paolini.

    Walka o półfinał

    Mecz z reprezentantką Włoch zaplanowano na jutro, nie wcześniej niż o godz. 13:00 czasu polskiego. Dla Świątek będzie to okazja, by potwierdzić wysoką dyspozycję w Wuhan i zrobić kolejny krok w kierunku finału prestiżowej imprezy.

  • Co za trafienie Pajor! Fenomenalny gol w Lidze Mistrzyń

    Co za trafienie Pajor! Fenomenalny gol w Lidze Mistrzyń

    Dwunasta minuta spotkania okazała się kluczowa – to wtedy Ewa Pajor popisała się efektownym strzałem nożycami z najbliższej odległości i posłała piłkę do siatki. Jej trafienie pozwoliło FC Barcelonie powiększyć prowadzenie w meczu Ligi Mistrzyń przeciwko Bayernowi Monachium. Polka w idealnym stylu rozpoczęła strzelecką przygodę w najważniejszych klubowych rozgrywkach świata.

    Od początku sezonu Pajor imponuje skutecznością i formą. W sześciu występach ligowych zanotowała już pięć goli i trzy asysty. We wtorkowy wieczór rozpoczęła wraz z Barceloną rywalizację w Lidze Mistrzyń. Już od pierwszych minut piłkarki Bayernu mogły się przekonać, jak trudnym rywalem jest zespół z Katalonii.

    Kolejny popis Polki w Lidze Mistrzyń
    W 12. minucie po dośrodkowaniu w pole karne piłka została uderzona głową przez jedną z zawodniczek Barcelony, odbiła się od poprzeczki i wróciła w pole gry. Najszybciej zareagowała Pajor, która złożyła się do perfekcyjnego uderzenia nożycami i podwyższyła wynik na 2:0. Wcześniej prowadzenie gospodyniom dała Alexia Putellas.

    „Pajor jest Pajor” – skomentował na platformie X oficjalny profil FC Barcelony.

    Dla reprezentantki Polski Liga Mistrzyń to wyjątkowo udane rozgrywki. W poprzednim sezonie w barwach Wolfsburga i Barcelony rozegrała 11 spotkań, zdobywając sześć bramek i notując dwie asysty. Jeszcze sezon wcześniej, występując w Wolfsburgu, strzeliła aż dziewięć goli, co dało jej tytuł królowej strzelczyń całej edycji.

    Barcelona tradycyjnie zaliczana jest do grona głównych faworytek. W ubiegłym sezonie dotarła do finału, gdzie jednak uległa Arsenalowi 0:1 po trafieniu Stiny Blackstenius.

    W fazie grupowej obecnej edycji Ligi Mistrzyń Katalonki czekają jeszcze starcia z AS Romą (15 października), Leuven (12 listopada), Chelsea (20 listopada), Benficą (10 grudnia) oraz Paris FC (17 grudnia).

  • Pogromczyni Świątek przegrywała już 2:6, 1:2. Nagle zwrot za zwrotem w Wuhan

    Pogromczyni Świątek przegrywała już 2:6, 1:2. Nagle zwrot za zwrotem w Wuhan

    Emma Navarro, która tydzień temu wyeliminowała Igę Świątek z turnieju w Pekinie, tym razem sama zaliczyła bolesną porażkę. Amerykanka już w pierwszej rundzie zawodów WTA 1000 w Wuhan musiała uznać wyższość Shuai Zhang, zajmującej dopiero 142. miejsce w światowym rankingu. Navarro prowadziła w decydującym secie 3:0, lecz nie zdołała utrzymać przewagi i przegrała całe spotkanie 2:6, 6:2, 3:6.

    Od triumfu nad Świątek do bolesnej porażki

    24-letnia Amerykanka jeszcze kilka dni temu była bohaterką dużej sensacji. W czwartej rundzie turnieju w Pekinie pokonała drugą rakietę świata Igę Świątek 6:4, 4:6, 6:0. Później w ćwierćfinale uległa Jessice Peguli, ale jej zwycięstwo nad Polką odbiło się szerokim echem w tenisowym świecie. Nic więc dziwnego, że do Wuhan przyjechała z opinią zawodniczki w świetnej formie. Już pierwszy mecz pokazał jednak, że sytuacja wygląda inaczej.

    Słaby początek Navarro

    Rywalką Amerykanki była 36-letnia Shuai Zhang, obecnie 142. w rankingu WTA. Teoretycznie różnica poziomów powinna być ogromna, lecz na korcie to Chinka narzuciła tempo gry. Od stanu 0:1 wygrała pięć gemów z rzędu, prezentując agresywny tenis i wykorzystując błędy Navarro. Choć Amerykanka w końcówce pierwszego seta próbowała się bronić, ostatecznie przegrała go 2:6 po zaledwie 33 minutach.

    Przebudzenie w drugim secie

    Na początku drugiej odsłony Navarro znów znalazła się w opałach – została przełamana przy stanie 1:1. Tym razem jednak zdołała odpowiedzieć. Jej gra stała się bardziej zdecydowana, częściej szukała winnerów i zmuszała Zhang do błędów. Od tego momentu Amerykanka dominowała – wygrywała gemy przy własnym podaniu bez straty punktu i szybko doprowadziła do wyrównania w meczu, zwyciężając 6:2.

    Trzeci set pełen zwrotów

    Wydawało się, że Navarro pójdzie za ciosem. Szybko objęła prowadzenie 3:0, grając pewnie i agresywnie. Niespodziewanie jednak inicjatywę przejęła Zhang. Chinka zaczęła punktować przy każdym błędzie rywalki, odrobiła stratę i wyrównała na 3:3. Amerykanka nie potrafiła już odzyskać kontroli. Po dwóch kolejnych przełamaniach Navarro znalazła się w trudnej sytuacji, a Zhang wykorzystała pierwszą piłkę meczową, wygrywając 6:2, 2:6, 6:3.

    Dalsza rywalizacja

    Dzięki tej sensacyjnej wygranej Shuai Zhang awansowała do drugiej rundy turnieju w Wuhan. Tam jej rywalką będzie zwyciężczyni meczu Sorana Cirstea – Jelena Ostapenko.

    Czy chcesz, żebym przygotował też rozbudowaną analizę mentalną Navarro – jak takie porażki mogą wpłynąć na zawodniczkę po wcześniejszym wielkim triumfie?

  • Morderczy mecz Fręch! Rywalka nie wytrzymała, brutalny koniec

    Morderczy mecz Fręch! Rywalka nie wytrzymała, brutalny koniec

    Magdalena Fręch w świetnym stylu rozpoczęła udział w turnieju WTA 1000 w Wuhanie. Polka po zaciętym pojedynku wyeliminowała rozstawioną wyżej Weronikę Kudermietową, zwyciężając 6:3, 2:6, 6:3. Spotkanie toczyło się w trudnych warunkach – przy ponad 30-stopniowym upale, który wyraźnie dał się we znaki Rosjance. Pod koniec rywalizacji Kudermietowa była tak sfrustrowana, że rzuciła rakietą o kort, a komentator Canal+ Sport podsumował to krótko: „Potworne fizyczne zmęczenie i frustracja u Weroniki”.

    Mocny początek Polki

    Łodzianka od pierwszych piłek pokazała, że jest dobrze przygotowana. Serwowała pewnie, posyłając kilka asów i unikając błędów. Sama nie musiała bronić ani jednego break pointa, a w szóstej partii przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie 4:2. Grała odważnie i skutecznie rozrzucała Kudermietową po korcie. Ostatecznie wygrała seta 6:3, kończąc go wymuszonym błędem przeciwniczki.

    Kudermietowa odradza się w drugim secie

    Po krótkiej przerwie role się odwróciły. Kudermietowa zaczęła trafiać niemal wszystko, świetnie reagowała na serwis Polki i coraz częściej chodziła do siatki, gdzie czuła się pewnie. Jej podanie nabrało mocy, przekraczało 180 km/h, a Fręch miała coraz większe kłopoty z utrzymaniem rytmu. Rosjanka wygrała partię 6:2, a Polka zakończyła ją podwójnym błędem serwisowym.

    Decydujący set pełen zwrotów

    Przed trzecią odsłoną meczu sędzia zarządziła dodatkową, 10-minutową przerwę ze względu na panujący upał. Po niej Fręch starała się wrócić do lepszej gry, ale szybko przegrywała 1:3. Kudermietowa wydawała się kontrolować przebieg spotkania, jednak w tym momencie nastąpił kolejny przełom. Polka odważniej zaatakowała przy returnach, przełamała rywalkę i doprowadziła do remisu 3:3.

    Obie zawodniczki były już mocno wyczerpane, lecz Rosjanka wyglądała gorzej fizycznie – zdarzało jej się przystawać i kucać, by złapać oddech. Zaczęła popełniać coraz więcej błędów, a jej frustracja rosła. Po utracie kolejnego gema wyrzuciła rakietę o ziemię. Fręch natomiast zachowała spokój i konsekwentnie budowała przewagę, wygrywając pięć ostatnich gemów meczu. Po 2 godzinach i 37 minutach mogła cieszyć się z cennego triumfu, który ma dodatkowe znaczenie – Polka broni bowiem punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał w Wuhan.

    Co dalej?

    W drugiej rundzie Fręch zmierzy się z Karoliną Muchovą, która po trzysetowym boju pokonała Martę Kostiuk. Dla polskich kibiców to dopiero początek emocji – wcześniej z turniejem pożegnała się Magda Linette, a we wtorek do gry wejdzie Iga Świątek, której rywalką będzie Marie Bouzkova.

    Transmisje z turnieju dostępne są w Canal+ Sport, a relacje tekstowe w Sport.pl.

  • Świątek nie zdążyła wejść na kort. Ogłosili jej zwycięstwo

    Świątek nie zdążyła wejść na kort. Ogłosili jej zwycięstwo

    Przed Igą Świątek rozpoczyna się nowy etap rywalizacji na Dalekim Wschodzie – już we wtorek Polka zagra w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Wuhan. Liderka naszej reprezentacji spróbuje udowodnić, że porażka w 1/8 finału w Pekinie z Emmą Navarro była jedynie chwilowym potknięciem, a nie oznaką poważniejszych kłopotów. Na początek zmierzy się z Czeszką Marie Bouzkovą, a zagraniczne media nie mają wątpliwości, kto jest murowaną faworytką tego starcia.

    Huśtawka nastrojów na Dalekim Wschodzie

    Dotychczasowe występy Świątek w azjatyckiej części sezonu przyniosły różne emocje. Najpierw zgodnie z przewidywaniami pewnie triumfowała w turnieju WTA 500 w Seulu, ale już w Pekinie nie było tak kolorowo. Spotkanie z Emmą Navarro zakończyło się rozczarowaniem – Polka popełniła aż 70 niewymuszonych błędów i w praktyce oddała mecz samej sobie. Choć Amerykanka prezentuje wysoki poziom, jej styl nie powinien zmusić Świątek do aż takiej liczby pomyłek.

    Wuhan pokaże, która Iga wyszła na kort

    Turniej w Wuhan ma odpowiedzieć na pytanie, czy Świątek bliżej do dominującej mistrzyni z Seulu, czy też do niepewnej siebie zawodniczki z Pekinu. Drabinka ułożyła się ciekawie – ewentualny rewanż z Navarro możliwy jest dopiero w półfinale, ale wcześniej również mogą czekać trudne przeszkody, takie jak Jasmine Paolini czy Clara Tauson. Na start jednak rywalka wydaje się dużo mniej groźna – Marie Bouzkova.

    Na papierze Polka jest zdecydowaną faworytką. Statystyki mówią same za siebie: w turniejach rangi WTA 1000, jeśli Świątek wygra pierwszego seta, to jeszcze nigdy nie przegrała meczu (bilans 106-0).

    Jak oceniają to zagraniczne media?

    Portal lastwordinsports.com zwraca uwagę, że Bouzkova nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału i nawet w szczytowej formie trudno jej byłoby powstrzymać Świątek. – Polka potrafi mieć kłopoty przeciwko zawodniczkom grającym mocno i agresywnie na twardych kortach, ale to nie jest styl Bouzkovej. Czeszka nie znajdzie przyjemności w tego typu grze. Warunki w Wuhan – wysoka wilgotność i temperatura – mogą być wymagające, lecz przy możliwościach Świątek powinny działać na jej korzyść – podkreślono. Portal prognozuje zwycięstwo Polki w dwóch setach.

    Podobnie ocenia portal Sportskeeda, pisząc: – Bouzkova nie ma siły uderzeń ani dużej różnorodności w grze, które mogłyby zagrozić Świątek. Jej stabilny, kontrujący styl bywa problematyczny, bo zmusza rywalki do błędów, jednak rekord Polki w początkowych rundach turniejów jest imponujący. Wszystko wskazuje na gładkie zwycięstwo Świątek w dwóch setach.

    Mecz Igi Świątek z Marie Bouzkovą zaplanowano na wtorek, 7 października, nie wcześniej niż o godzinie 13:00 czasu polskiego.

  • 106:0! Niezwykły wyczyn Świątek. “Kompletne szaleństwo”

    106:0! Niezwykły wyczyn Świątek. “Kompletne szaleństwo”

    To prawdziwe szaleństwo – tak francuski portal Tennisactu.net określił jedną z niezwykłych statystyk Igi Świątek, która we wtorek zainauguruje rywalizację w turnieju WTA 1000 w Wuhan. Serwis przytoczył również reakcję samej Polki na te imponujące liczby.

    Niezwykła regularność zwycięstw

    Świątek (2. WTA) już czwarty rok z rzędu przekroczyła granicę 60 wygranych meczów w sezonie. W 2022 roku triumfowała 67 razy, w kolejnym sezonie aż 70, w 2024 – 65, a w trwających rozgrywkach ma już na koncie 60 zwycięstw. Jeśli wygra turniej w Wuhan, jej licznik zatrzyma się na 65 wygranych spotkaniach.

    Niesamowita seria w WTA 1000

    Przed rozpoczęciem zmagań w Chinach francuski portal przypomniał także mniej znany, ale niezwykle wymowny fakt. Iga Świątek posiada absolutnie niezwykłą passę w turniejach rangi WTA 1000 – gdy tylko wygra pierwszego seta, już nie przegrywa. Dotychczas miało to miejsce aż 106 razy i za każdym razem Polka kończyła mecz zwycięsko.

    „Świątek jest praktycznie nie do zatrzymania w imprezach WTA 1000. Ta statystyka mówi sama za siebie. 106-0 po wygraniu pierwszego seta – to kompletne szaleństwo. Co więcej, nawet ona sama wydaje się zaskoczona” – podkreślił Tennisactu.net.

    Reakcja liderki polskiego tenisa

    Jak sama Świątek odniosła się do tych liczb?
    – Często słyszę takie statystyki i zawsze mnie one dziwią, bo wcale ich nie śledzę. To raczej media i kibice zwracają na nie uwagę, podczas gdy my w sztabie koncentrujemy się wyłącznie na grze. Oczywiście cieszę się, że nikt inny nie może pochwalić się podobnym wynikiem. Moim celem jest być gotową na każdy mecz i grać jak najlepiej. A gdy już zakończę karierę, spojrzę na te liczby i powiem sobie: „Dobra robota” – przyznała Iga.

    Początek rywalizacji w Wuhan

    We wtorek Polka rozpocznie swoją drogę w Wuhan. Jej rywalką w drugiej rundzie będzie Czeszka Marie Bouzkova (52. WTA). Spotkanie zaplanowano jako czwarte na korcie centralnym, a więc nie wcześniej niż o godzinie 13:00 czasu polskiego.

    Bezpośrednie relacje z każdego meczu Igi Świątek można śledzić w serwisie Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.