• Iga Świątek spóźniła się na trening. Oto co zrobił jej trener

    Iga Świątek spóźniła się na trening. Oto co zrobił jej trener

    Iga Świątek spóźniła się na trening. Oto co zrobił jej trener
    Maciej Ryszczuk i Iga Świątek
    Maciej Ryszczuk i Iga Świątek (Foto:
    Iga Świątek złożyła gratulacje 41-letniej Lindsey Vonn, która po siedmioletniej przerwie wygrała zawody Pucharu Świata. Na zdjęcie polskiej tenisistki zareagował trener Maciej Ryszczuk. Tylko zobacz, co napisał.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Tuż po triumfie 41-letniej Lindsey Vonn w zjeździe w St. Moritz Iga Świątek podzieliła się wyjątkowym zdjęciem w mediach społecznościowych. Nigdy nie ukrywała, że amerykańska narciarka jest dla niej ogromną inspiracją, zresztą z wzajemnością. Obie często wymieniają się komentarzami w mediach społecznościowych.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Iga Świątek spóźniła się na rozgrzewkę. Oto co zrobił jej trener

    Piątkowe zdjęcie Świątek skomentował jej trener Maciej Ryszczuk. “Zamiast być o czasie na rozgrzewce to siedzi przed tv” — zaśmiał się fizjoterapeuta i trener przygotowania fizycznego polskiej tenisistki.

    Lindsey Vonn wznowiła karierę i marzy o ostatnim medalu igrzysk olimpijskich. Jedna z najlepszych zawodniczek w historii w konkurencjach szybkościowych ma 41 lat i tytanowe kolano, na które przeszła wiele operacji. Zwycięstwo na trzy miesiące przed igrzyskami w Cortinie jest jej pierwszym od 2018 r. Jest to jej 83. triumf w Pucharze Świata.

    Zobacz także: To mogą być sensacje! Wyjątkowy weekend w Europie

    — Wzoruję się na niej. To znaczy, szczerze mówiąc, nie miałam wielu sportowców, których śledziłam, ale ona była jednym z nich, kiedy jeździła na nartach. Przeczytałam też jej biografię i znalazłam w niej ogromną inspirację. Spotkałyśmy się już kilka razy i zawsze rozmawiamy dłużej niż zwykle. Dała mi kilka wskazówek, więc może chce być częścią zespołu — opowiadała swego czasu Świątek.

  • Rosjanka nagle zaczęła mówić o Świątek. Takich słów nikt się nie spodziewał

    Rosjanka nagle zaczęła mówić o Świątek. Takich słów nikt się nie spodziewał

    WTA Tour wydaje się bardziej wyrównany niż wcześniej – mówi Anna Czakwetadze, była numer pięć światowego rankingu. W rozmowie z portalem tennis365.com Rosjanka komplementuje Igę Świątek oraz dwie inne tenisistki. Ponadto wskazała, czego brakuje jej w kobiecym tenisie w porównaniu do czasów jej gry.
    Anna Czakwetadze / Iga Świątek
    zrzut ekranu z https://www.instagram.com/p/DFcqXogoqSy/ / Kuba
    60 – od tylu tygodni liderką rankingu WTA jest Aryna Sabalenka. Od ponad 3,5 roku czołową pozycję zajmuje albo ona, albo Iga Świątek (2. WTA), która po raz pierwszy objęła prowadzenie w kwietniu 2022 r. Te dwie tenisistki zdominowały kobiecy tour, ale czy ogólny poziom rozgrywek poszedł w górę?

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Kobiecy tenis zmienił się na przestrzeni lat? Tak Rosjanka ocenia Igę Świątek i resztę

    O porównanie obecnej sytuacji z niedawnymi czasami została poproszona Anna Czakwetadze, która grała w latach 2003-2013 i rywalizowała z największymi ówczesnymi gwiazdami, a sama wygrała osiem turniejów rangi WTA, dotarła do półfinału US Open i była notowana nawet na piątym miejscu w światowym zestawieniu.

    – Uważam, że dzisiejszy WTA Tour stał się ogólnie bardziej wyrównany – oceniła Rosjanka w rozmowie z portalem tennis365.com. – Oczywiście są zawodniczki, które bardzo wyróżniają się swoimi walorami fizycznymi i atletyzmem – Sabalenka, Świątek i Coco Gauff to wybitne i bardzo interesujące tenisistki do oglądania. Jednak ogólnie rzecz biorąc, WTA Tour wydaje się bardziej wyrównany niż wcześniej – dodała.
    Oto co Anna Czakwetadze chciałaby zobaczyć w tourze WTA

    Jednocześnie 38-latka wskazała, co zmieniłaby we współczesnej rywalizacji. – Powiedziałabym, że stała się nieco mniej zróżnicowana pod względem stylów gry w porównaniu z moją erą. Czy stała się bardziej fizyczna? Możliwe – oceniła. – Osobiście chciałabym znów zobaczyć bardziej kreatywne zawodniczki – większą różnorodność stylów i więcej indywidualności w tourze – zakończyła.

    Zobacz również: Rosjanie mówią wprost. Oto co się stanie w 2027 roku

    Pierwsze turnieje nowego sezonu odbędą się w styczniu, a w drugiej połowie tego miesiąca rozpocznie się wielkoszlemowy Australian Open (potrwa do 1 lutego).

    Najnowszy Magazyn. już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU

  • Tusk nie wytrzymał po tym, co zrobili kibole. I ta szpila w Nawrockiego. “Nie ma prawa”

    Tusk nie wytrzymał po tym, co zrobili kibole. I ta szpila w Nawrockiego. “Nie ma prawa”

    W ostatnich dniach w Polsce doszło do kolejnych bulwersujących incydentów z udziałem pseudokibiców, którzy ponownie przekroczyli wszelkie granice. Ich zachowanie wywołało szerokie oburzenie, a na eskalację przemocy zareagował w mediach społecznościowych premier Donald Tusk. „Stadionowi bandyci znów aktywni” – rozpoczął swój wpis, przy okazji kierując uszczypliwość pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego.

    4 grudnia media podały, że na gdyńskim Witominie, w rejonie ulicy Polnej, 12-letni chłopiec został zwabiony do lasu i brutalnie pobity przez kilku około 20-letnich „kibiców” Arki Gdynia. Powodem ataku miało być to, że sympatyzował z rywalizującym klubem. Nie był to jedyny akt przemocy ze strony kibolskich grup w ostatnich dniach roku. W nocy ze środy na czwartek, tuż przed meczem Jagiellonii z Rayo Vallecano w Lidze Konferencji, kilkudziesięcioosobowa grupa napastników zaatakowała hiszpańskich fanów, którzy autokarami jechali z Warszawy do Białegostoku.

    Mazowiecka policja poinformowała, że dwa samochody osobowe zajechały drogę kolumnie autokarów, blokując ich przejazd. Chwilę później z pobliskiego lasu wybiegło kilkadziesiąt zamaskowanych osób, które doprowadziły do bezpośredniej konfrontacji.

    W piątek premier Donald Tusk ostro odniósł się do tych wydarzeń. Nie owijał w bawełnę: „Stadionowi bandyci znów aktywni. W Gdyni ciężko pobili dwunastolatka, a pod Białymstokiem zaatakowali młotkami i ostrymi narzędziami hiszpańskich kibiców. Rozzuchwaleni jak nigdy. Policja już wyłapała część sprawców”.

    Na tym jednak nie poprzestał. W uszczypliwym tonie nawiązał do prezydenta Karola Nawrockiego, pisząc: „Na szczęście tutaj prezydent nie ma prawa weta” – odnosząc się do licznych wet prezydenckich wobec ustaw rządu.

    Do sprawy odniosła się również posłanka Koalicji Obywatelskiej Magdalena Łośko, która przypomniała wcześniejsze słowa Nawrockiego. „Karol Nawrocki mówił, że leśne ustawki to ‘sport’, a nie chuliganerka. Ciekawe, w jakiej dyscyplinie startowało pięciu dorosłych kiboli, którzy w lesie skatowali 13-latka z Gdyni? Czy to te słynne ‘niedźwiadki’?” – napisała. Przypomniała również, że prezydent kilka miesięcy temu w rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, iż przed laty sam brał udział w jednej z takich ustawek.

  • Najpierw rozstanie z Zillmann, a wtem dotarły wieści z domu Walczak. Kto by pomyślał, że do tego dojdzie

    Najpierw rozstanie z Zillmann, a wtem dotarły wieści z domu Walczak. Kto by pomyślał, że do tego dojdzie

    Po burzliwych wydarzeniach w życiu Katarzyny Zillmann i Julii Walczak znów doszło do zaskakującego zwrotu akcji. Była partnerka olimpijki ponownie przerwała milczenie — tym razem w szczery, momentami gorzki sposób rozliczyła się z przeszłością. Przyznała się do problemu, o którym dotąd nie mówiła publicznie, a na koniec skierowała do fanów ważną prośbę.

    Rok pełen chaosu i medialnych burz

    W mijającym roku Katarzyna Zillmann — wioślarka i medalistka olimpijska — nieoczekiwanie stała się jedną z najczęściej komentowanych postaci w polskich mediach. Wszystko za sprawą udziału w programie „Taniec z gwiazdami”. Jej partnerką została Janja Lesar, a wspólny występ obu pań od początku wzbudzał sensację, ponieważ stworzyły pierwszy kobiecy duet w historii programu w Polsce.

    Na parkiecie szybko złapały świetny rytm, ale — jak się okazało — między Zillmann a Lesar zaczęło iskrzyć również poza kamerami. Początkowo sportsmenka przekonywała, że jej partnerka życiowa, Julia Walczak, nie tylko wspiera treningi, ale też z dystansem podchodzi do medialnych emocji. Niespodziewanie jednak wszystko runęło.

    Seria rozstań i medialnych domysłów

    Gdy media ujawniły, że Zillmann i Walczak zakończyły związek, atmosfera zrobiła się wyjątkowo napięta. Wkrótce później Janja Lesar również ogłosiła rozpad 20-letniego związku z Krzysztofem Hulbojem. Zbiegiem okoliczności do sieci trafiły zdjęcia, na których Katarzyna i Janja czule się obejmują i całują nocą na ulicy.

    Choć obie na początku unikały jednoznacznych deklaracji, w końcu Lesar przyznała:
    „Rzeczywiście zaczęłyśmy czuć różne emocje, które nie były platoniczne”.

    Zillmann z kolei skarżyła się, że spotyka ją lawina krytyki, a ludzie nie znają całej prawdy o jej relacji z Julią. Po kilku dniach milczenia sama Walczak zabrała głos, próbując uporządkować sytuację i złagodzić wcześniejsze emocjonalne wpisy.

    „Rozstałyśmy się kilka tygodni temu w pokojowych warunkach, a w poniedziałek działałam pod wpływem emocji” — wyjaśniła.

    Julia Walczak: trudny rok, trudne wyznania

    Po pewnym czasie Walczak postanowiła podsumować rok 2025. Ujawniła, że zamknęła w nim dwa ważne rozdziały: związek oraz sportową karierę.

    „Skończyłam trenować kajakarstwo. Choć kochałam trenować, czułam brak rozwoju i perspektyw” — napisała.

    Największe poruszenie wywołał jednak kolejny wpis. Pod zdjęciem, na którym jest zapłakana, Julia odniosła się do trudnych chwil po rozstaniu. Oceniła swój stan jednym prostym, wymownym zdaniem:

    „Byłam smutna: –100/10”.

    Przyznała także, że w tym czasie zbyt często sięgała po alkohol, co — jak sama podkreśliła — bardzo negatywnie odbiło się na jej życiu.

    „Nie róbcie sobie tego” — zaapelowała do obserwatorów.

    Światło w tunelu

    Mimo bolesnych doświadczeń Walczak zapewniła, że obecnie powoli odzyskuje spokój i równowagę.

    „Podsumowując, stabilnie” — oceniła swój aktualny stan.

  • Oficjalnie: Barcelona ogłasza, koniec negocjacji. Lewandowski dostał ważną wiadomość

    Oficjalnie: Barcelona ogłasza, koniec negocjacji. Lewandowski dostał ważną wiadomość

    Debata o przyszłości Roberta Lewandowskiego w Barcelonie nabiera tempa. Kontrakt Polaka wygasa po zakończeniu obecnego sezonu, a z Hiszpanii napływają sprzeczne sygnały dotyczące planów kierownictwa „Dumy Katalonii”. Podczas gdy 37-latek walczy o przedłużenie umowy, klub ogłosił ważną decyzję dotyczącą jednego z jego kolegów – informację, która pośrednio może mieć znaczenie także dla Lewandowskiego.

    Lewandowski czeka na decyzję. Barca działa… ale w sprawie innego piłkarza

    Sytuacja Lewandowskiego dawno nie była tak niepewna. Wygasająca latem umowa sprawia, że napastnik stał się atrakcyjną opcją na rynku transferowym, i to nie tylko dla klubów europejskich. Sam zawodnik jasno deklaruje jednak, że jego priorytetem jest pozostanie w Katalonii.

    Hiszpańskie media donosiły niedawno, że kapitan reprezentacji Polski jest gotów obniżyć swoje zarobki nawet o połowę, byle tylko uzyskać nowy kontrakt i zapewnić sobie dalszą grę w barwach Barcelony. Jednocześnie nie tylko jego przyszłość budziła niepokój trenera Hansiego Flicka oraz kibiców.

    Zwrot w karierze Erika Garcii

    Chodzi o Erika Garcię, który jeszcze na początku sezonu wydawał się być o krok od odejścia. Jego pozycja w zespole była kwestionowana, a Hansi Flick miał wątpliwości co do jego przydatności. Tymczasem nastąpiła całkowita zmiana.

    Garcia stał się jednym z najbardziej eksploatowanych zawodników Barcy. Jego uniwersalność oraz stabilne, pewne występy sprawiły, że zbiera świetne recenzje. W efekcie władze klubu postanowiły nagrodzić go nowym kontraktem.

    Nowa umowa Garcii – pozytywny sygnał również dla „Lewego”?

    W czwartek reprezentant Hiszpanii oficjalnie podpisał pięcioletnie przedłużenie kontraktu, obowiązujące do czerwca 2031 roku. Dla Lewandowskiego może to być ważna wskazówka – w Barcelonie docenia się pracę, rozwój i konsekwencję. Regularne i dobre występy przekładają się na zaufanie ze strony klubu.

    Podczas prezentacji Garcia nie krył radości:

    „Od dziecka marzyłem o grze w Barçy. Wypożyczenie pozwoliło mi wrócić silniejszym. Chcę się rozwijać, mam dopiero 24 lata. Ten zespół jest młody, a przed nami lata pełne sukcesów”.

    Od momentu powrotu z Girony jego wartość rynkowa wzrosła z 12 do 25 milionów euro. Dla Lewandowskiego to sygnał, że wytrwałość i forma na boisku mogą przynieść podobne efekty w rozmowach z klubem.

  • Polska ministra zaliczyła potężną wpadkę. W USA mają na ten temat inne zdanie

    Polska ministra zaliczyła potężną wpadkę. W USA mają na ten temat inne zdanie

    U nas do dziś kibice śmieją się z byłej minister sportu, która chciała wybierać drużyny do Superpucharu Polski. W USA to jednak normalne, że do rywalizacji o tytuł mistrza stają drużyny z wyboru, a nie eliminacji. Ostatnio ta kwestia była nawet przedmiotem dyskusji w Białym Domu na spotkaniu administracji prezydenta Donalda Trumpa.
    Joanna Mucha
    Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja
    Kibice piłkarscy doskonale znają tę anegdotę, którą jako pierwszy opowiedział Roman Kołtoń. W 2011 r. na świeżo wybudowanym Stadionie Narodowym miało dojść do próby generalnej przed Euro 2012. Na ten cel wybrano mecz o Superpuchar Polski, w którym mistrz, czyli Wisła Kraków, miała zmierzyć się z Legią – zdobywcą Pucharu Polski.

    Mecz miał odbyć się w lipcu, ale został przesunięty na luty 2012 r. W końcu nie odbył się w ogóle, bo nikt nie chciał brać odpowiedzialności za wpuszczenie na stadion bez oddzielonych sektorów dwóch wrogich sobie grup kibiców.
    Joanna Mucha wytłumaczyła się ze swojej wpadki

    To właśnie podczas rozmów o organizacji meczu, w których brała udział Joanna Mucha, ministra sportu w ówczesnym rządzie Donalda Tuska, miało paść pytanie, kto w ogóle wybrał Wisłę i Legię do meczu na Narodowym. Stało się to powodem licznych kpin i memów, że najważniejsza osoba w polskim sporcie nie wie, iż do meczu o Superpuchar nikt nie wybiera do niego drużyn, a decydują wyniki sportowe.

    – My po prostu cały czas mówiliśmy o meczu Wisła – Legia i ja w pewnym momencie rzeczywiście na samym początku mojego funkcjonowania w ministerstwie zapytałam, skąd się wzięła ta konfiguracja. Nie wiedziałam, że to jest Superpuchar, więc właśnie stąd to się wzięło – tłumaczyła się Mucha.

    Są jednak miejsca, w których pytanie “kto wybrał te drużyny?” pada na poważnie i nie jest oznaką braku wiedzy. Ba, wybór drużyn do walki o mistrzostwo kraju budzi takie emocje, że kwestia poruszana jest nawet na obradach rządu. To się wydarzyło ostatnio w najpotężniejszym mocarstwie naszego globu.
    Marco Rubio w Białym Domu lobbuje za swoją drużyną

    W USA podczas spotkania gabinetu Donalda Trumpa sekretarz stanu Marco Rubio powiedział: “Jeśli drużyna Uniwersytetu Miami zostanie ‘wycyckana’ z play-off ligi akademickiej przy bilansie 10:2 i po pokonaniu Notre Dame, to cała ta impreza powinna zostać zezłomowana. A przyszłym roku to ty musisz to przejąć”. Tu były senator z Florydy zwrócił się do prezydenta, który ochoczo przytaknął.

    Wypowiedź Rubio, który sam kibicuje Florida Gators (tam grał Polak Sebastian Janikowski), wzbudziła co prawda uśmiech i została potraktowana dość lekko, ale nie można zaprzeczyć, że sekretarz stanu w ten sposób po cichu chciał wywrzeć nacisk na komisję, która wybiera drużyny do corocznego play-off o mistrzostwo USA w futbolu akademickim.

    Komisja składa się z trzynastu osób. Jej członkami są zazwyczaj byli lub obecni dyrektorzy sportowi z uczelni, byli zawodnicy i trenerzy. Wybierają oni dwanaście drużyn, które rywalizują na przełomie grudnia i stycznia w play-off o mistrzostwo kraju. W swoim wyborze elektorzy kierują się bilansem zwycięstw i porażek zespołów, a także siłą rywali, z którymi grali.

    W najwyższej klasie rozgrywkowej futbolowej ligi akademickiej jest 135 drużyn. Grają w sezonie po dwanaście lub trzynaście meczów. W przeszłości, gdy play-off ograniczony był do czterech drużyn, zdarzało się, że nie zostały do niego dopuszczone drużyny niepokonane, które miały zbyt słabych rywali, żeby uznać ich zwycięstwa za wartościowe. Po rozszerzeniu play-off do dwunastu zespołów większe szanse na kwalifikacje uzyskały najlepsze drużyny spoza tzw. power four, czyli grupy czterech uznawanych za najsilniejsze konferencje w lidze. Dzięki temu miejsce w finałowej dwunastce znalazły zespoły Tulane Blue Wave i James Madison Dukes, które w krajowych rankingach publikowanych po każdej kolejce nie mieściły się w pierwszej piętnastce.
    Katolicka uczelnia straciła całe współczucie

    Ostatecznie Miami Hurricanes, za którymi tak gorąco optował Rubio, zostali wybrani do play-off kosztem drużyny Notre Dame Fighting Irish. W dwóch najbardziej prestiżowych rankingach (agencji prasowej AP i zestawienia trenerów) drużyna katolickiego uniwersytetu była notowana wyżej niż Miami, a jednak to nie wystarczyło, żeby znalazła się w play-off. Mówiło się, że przyczyną tego był fakt, że Miami pokonało Fighting Irish w meczu otwierającym sezon w sierpniu. Władze Notre Dame oświadczyły, że to wszystko farsa i ogłosiły zakończenie sezonu, choć ich zespół miał jeszcze rozegrać tzw. Bowl Game (mecze o trofea, kończące sezon).

    “Głęboko żałosne reakcje Notre Dame na pominięcie w play-off były podręcznikowym przykładem tego, jak w niecałe 24 godziny zniszczyć wszelkie możliwe współczucie w opinii publicznej dla swojej niedoli” – napisał felietonista serwisu “The Athletic” Will Leitch.

    Finały ligi akademickiej w USA to bardzo poważna sprawa. Co roku oglądają je dziesiątki milionów Amerykanów. Stacja ESPN, która niedawno przedłużyła umowę na prawa telewizyjne do play-offów, płaci 1,3 miliarda dolarów za rok. Można więc powiedzieć, że jeden mecz tych rozgrywek jest warty 118 mln dol. To kosmiczne pieniądze, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wszystkie stacje telewizyjne świata zapłacą w sumie za jeden mecz mundialu 2026 zaledwie jedną trzecią tej kwoty.

  • Ważne wieści z Australian Open. Tak wszystko się zacznie ko

    Ważne wieści z Australian Open. Tak wszystko się zacznie ko

    Ważne wieści z Australian Open. Tak wszystko się zacznie

    przegladsportowy.onet.pl
    Ważne wieści z Australian Open. Tak wszystko się zacznie
    4 – 5 minut

    Przegląd SportowyTenisAustralian OpenWażne wieści z Australian Open. Tak wszystko się zacznie
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: WILLIAM WEST / AFP)

    Organizatorzy Australian Open — pierwszego w roku turnieju wielkoszlemowego — poinformowali, że rywalizację poprzedzi w styczniu specjalna uroczystość otwarcia. Pierwszym mistrzem ceremonii ma być legendarny szwajcarski tenisista Roger Federer, który triumfował tu sześciokrotnie.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    “Pierwszy Wielki Szlem w tym roku będzie wyjątkowym wydarzeniem i okazją do oddania hołdu wielkim mistrzom, którzy ukształtowali tenis, budują jego światową historię i dziedzictwo, a także ich fanom, dla których byli inspiracją” — napisano w komunikacie AO.

    Ceremonia otwarcia ma się odbyć 17 stycznia, w przeddzień inauguracji turnieju (18 stycznia — 1 lutego). Federerowi mają towarzyszyć inne gwiazdy tenisa — Amerykanin Andre Agassi oraz Australijczycy Pat Rafter i Lleyton Hewitt. Zaplanowano pokazowe pojedynki między nimi.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    44-letni Federer, który ostatnio został nominowany do Galerii Sław Tenisa, był pierwszym tenisistą, który zdobył 20 tytułów wielkoszlemowych w singlu. Jego wynik uzyskany na wszystkich nawierzchniach turniejów Wielkiego Szlema poprawili jedynie Serb Novak Djokovic (24) i Hiszpan Rafael Nadal (22). W Australian Open triumfował w latach 2004, 2006, 2007, 2010, 2017, 2018.

    Zobacz także: Co za mecz Nikoli Jokicia! Niesłychane

    — Wydaje mi się, że minęła wieczność, odkąd użyłem określenia “Happy Slam” (szczęśliwy wielki szlem) dla określenia Australian Open. Nadal uśmiecham się, kiedy wspominam wszystkie chwile, które tu przeżyłem. To były wielkie emocje na Rod Laver Arena… — powiedział Roger Federer, cytowany w komunikacie.

    W karierze wywalczył 103 trofea, rozgrywając 1251 meczów. W pięciu sezonach był numerem 1 rankingu ATP, będąc m.in. liderem przez rekordowe 237 tygodni z rzędu. W 2012 r. w Londynie zdobył wicemistrzostwo olimpijskie w singlu, zaś w Pekinie (2008) ze Stanem Wawrinką cieszył się ze złotego medalu igrzysk w grze podwójnej.

    Ostatni mecz w karierze rozegrał na Wimbledonie w 2021 r., mając niespełna 40 lat (brakowało mu miesiąca do okrągłych urodzin), zaś w kolejnym roku ogłosił oficjalny rozbrat z zawodowym tenisem. (PAP)

  • Problemy Igi Świątek. Tym razem nie chodzi o tenis. “Kwestie bardzo prywatne”

    Problemy Igi Świątek. Tym razem nie chodzi o tenis. “Kwestie bardzo prywatne”

    Wydawało się, że po spektakularnym triumfie na kortach Wimbledonu wszelkie dyskusje o rzekomych brakach mentalnych Igi Świątek w końcu ucichną. I rzeczywiście – ucichły, ale tylko na moment. Gdy sezon ledwie dobiegł końca, temat powrócił, a jednym z tych, którzy ponownie go poruszyli, jest komentator Eurosportu, Karol Stopa. Doświadczony dziennikarz wypowiada się w tajemniczym tonie: – Czasami gra fenomenalnie, wygląda na niepokonaną, a dzień później prezentuje coś zupełnie niepojętego. To nie są braki techniczne ani taktyczne, tylko sprawy bardzo osobiste.

    Świątek zakończyła tegoroczne rozgrywki jako numer dwa światowego rankingu. W 2024 roku zdobyła pierwsze tytuły pod wodzą Wima Fissette’a, a jej wysoka forma zaprocentowała triumfami w Wimbledonie, Cincinnati i Seulu. Wygrana w Londynie miała szczególne znaczenie – przez lata uchodziła za zawodniczkę, której trawa odbiera znaczną część atutów. W powszechnej opinii dominować mogła przede wszystkim na mączce, ewentualnie na twardych kortach. Jej sukces na Wyspach kompletnie tę narrację odwrócił.

    Karol Stopa o formie Świątek: „Mam swoją teorię, ale nie zamierzam jej ujawniać” Mimo to wśród kibiców i ekspertów niepokój budzi pewna statystyka. W minionym sezonie Polka aż 13 razy przegrała seta do zera (czterokrotnie 0:6) lub do jednego (dziewięć razy 1:6). To rzadko spotykana sytuacja u zawodniczki jej kalibru i coś, czego wcześniej w jej grze praktycznie nie było.

    Z tego powodu wróciła zawieszona niegdyś dyskusja o jej odporności psychicznej. Włączył się do niej także Stopa. – Uważam, że to efekt huśtawki mentalnej, przez którą przechodzi Iga – mówi w rozmowie z PolskieRadio24.pl. – Nie widać żadnych technicznych problemów, tym bardziej że Fissette wprowadził kilka drobnych, ale skutecznych korekt. Cała reszta rozgrywa się w głowie. Mam na ten temat własną teorię, której jednak nie będę publicznie przedstawiał.

    Dziennikarz zaznacza, że jego zdaniem mowa o kwestiach „bardzo prywatnych”. Nie precyzuje jednak, co dokładnie ma na myśli, pozostawiając szerokie pole do domysłów kibiców.

    – Przyzwyczailiśmy się, że ona wygrywa wszystko jak leci, i niektórzy uwierzyli, że to stan permanentny. A sport tak nie działa. Pojawiły się drobne rysy na idealnym obrazku, ale moim zdaniem to bardzo indywidualne sprawy – podsumowuje.

    Po zakończonym sezonie Świątek udała się na krótkie wakacje na Mauritius, jednak odpoczynek szybko się skończył – obecnie trwa już okres przygotowawczy. Pod koniec grudnia Polka wystąpi w pokazowym turnieju The World Tennis Continental Cup w Shenzhen, a następnie przeniesie się do Australii, gdzie od 2 stycznia będzie reprezentować Polskę w drużynowym United Cup.

  • Alarmujący dla Tuska sondaż na półmetku rządu. Ekspert uspokaja, “prolongata władzy jest możliwa”

    Alarmujący dla Tuska sondaż na półmetku rządu. Ekspert uspokaja, “prolongata władzy jest możliwa”

    Alarmujący dla Tuska sondaż na półmetku rządu. Ekspert uspokaja, “prolongata władzy jest możliwa”

    Nowy sondaż IBRiS pokazuje, że większość Polaków ocenia rządy Donalda Tuska poniżej oczekiwań.

    Ekspert podkreśla, że rząd mierzył się z wyjątkowymi wyzwaniami politycznymi i międzynarodowymi.

    Część wyborców koalicji i opozycji zaskakuje swoją oceną premiera, a dołek sondażowy uznaje się za typowy dla połowy kadencji.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    13 grudnia minie dwa lata od zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska. Z tej okazji pracownia IBRiS, na zlecenie “Rzeczpospolitej”, przygotowała nowy sondaż.

    18,9 proc. respondentów jest zdania, że premier sprawdził się raczej lepiej, niż się spodziewali, a 6,3 proc. – że zdecydowanie lepiej. Jednak 44,1 proc. ankietowanych uważa, że sprawował władzę poniżej oczekiwań. Przy czym aż 30,9 proc. zdecydowanie gorzej, a 13,2 proc. raczej gorzej.

    29,5 proc. jest zdania, że Tusk rządził zgodnie z ich oczekiwaniami – cytuje gazeta wyniki sondażu.

    Ekspert komentuje wyniki nowego sondażu. “Rząd ma pod górkę”

    – Rząd ma pod górkę. Żadna ekipa będąca u władzy nie miała trzech kampanii wyborczych w ciągu pierwszej połowy swoich rządów, ani też nie była złożona z tylu różnych podmiotów partyjnych, z których jeden już się wyłamał – komentuje badanie dla “Rz” socjolog i ekspert od sondaży, prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

    – Ogólna sytuacja międzynarodowa też nie jest sprzyjająca. Co nie znaczy, że nie dało się rządzić lepiej. Nawet według zwolenników rządu koalicja Tuska mogła się bardziej postarać – dodał ekspert.

    Ocenili rząd Donalda Tuska. “Dołek sondażowy w połowie kadencji nie jest niczym zaskakującym”

    Gazeta uważa, że “ciekawostką jest, że aż co piąty głosujący na KO ma po dwóch latach rządów złe zdanie o premierze Tusku. Podobnie negatywnie ocenia go co czwarty wyborca Trzeciej Drogi i aż 39 proc. głosujących na Lewicę. Interesujące jest również to, że 12 proc. głosujących na PiS ocenia premiera raczej lepiej, niż oczekiwali. Za to w elektoracie Konfederacji nikt tak nie uważa”.

    – Jakby spojrzeć na notowania PiS w 2017 r., to nikt, by się po nich nie spodziewał sukcesu w 2019 r. To był dołek sondażowy i każdy inny, a jednak później wygrali. Dołek sondażowy w połowie kadencji nie jest niczym zaskakującym. Prolongata tej władzy wciąż jest możliwa. Równowaga sił nie jest zachwiana. Kluczowe jest, ile partii będzie pod progiem, a ile nad w 2027 r. – reasumuje cytowany przez “Rz” prof. Flis.

    Badanie IBRiS przeprowadzone zostało w dn. 5-11.12.2025 na 1072-osobowej próbie ogólnopolskiej.

    “Graffiti”. Cieszyński woli Brauna od Tuska? “Nie powtórzę tego”

  • Oskarżają Trumpa o ingerencję w głosowanie. Grzmią o “wyborczym puczu”

    Oskarżają Trumpa o ingerencję w głosowanie. Grzmią o “wyborczym puczu”

    Oskarżają Trumpa o ingerencję w głosowanie. Grzmią o “wyborczym puczu”

    Honduras od kilkunastu dni czeka na oficjalne wyniki wyborów prezydenckich. Po przeliczeniu 99 proc. głosów prowadzi popierany przez Donalda Trumpa konserwatysta Nasry Asfura, ale jego przewaga nad Salvadorem Nasrallą z Partii Liberalnej jest niewielka. Komisja parlamentarna uważa, że doszło do “wyborczego puczu” i oskarża prezydenta USA o ingerencję w głosowanie.
    Mężczyzna w garniturze i czerwonym krawacie stoi obok przezroczystej urny wyborczej, do której wkładane są karty do głosowania przez osobę w tle.

    Wybory prezydenckie w Hondurasie ciągle nierozstrzygnięte. Pod adresem Donalda Trumpa padły poważne oskarżeniaLUCAS AGUAYO/ANDREW CABALLERO-REYNOLDSAFP
    W skrócie

    Wciąż nie ogłoszono oficjalnych wyników wyborów prezydenckich w Hondurasie, liczenie głosów trwa i budzi niepewność.

    Część polityków oskarża prezydenta USA Donalda Trumpa o ingerencję i twierdzi, że doszło do “wyborczego puczu”.

    Ponowne liczenie obejmie 15 proc. protokołów, co może zmienić rezultat wyborów i budzi kontrowersje w kraju.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Wybory prezydenckie w Hondurasie odbyły się 30 listopada, ale wciąż nie zostały rozstrzygnięte.

    Członek honduraskiej Narodowej Rady Wyborczej (CNE) Marlon Ochoa powiedział Reuterowi, że liczenie może się rozpocząć w niedzielę, ale data nie została jeszcze potwierdzona. Wcześniej pojawiały się informacje, że proces może się zacząć już w piątek.

    Według oficjalnych informacji po 12 dniach od wyborów i przeliczeniu ponad 99 proc. głosów na prowadzeniu był konserwatysta Nasry Asfura z Partii Narodowej, popierany przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Wygrywał on różnicą około 42 tys. głosów ze swoim głównym rywalem, Salvadorem Nasrallą z centroprawicowej Partii Liberalnej.

    Honduras. Zarzucają Trumpowi ingerencję w wybory prezydenckie

    Specjalna procedura ponownego liczenia ma objąć około 15 proc. spośród wszystkich protokołów z komisji wyborczych. Zawierają one wystarczającą liczbę głosów, by zaważyć na ostatecznym wyniku, co podnosi niepewność w kraju – podał Reuters.

    W środę wieczorem komisja kongresowa zagroziła odrzuceniem wyników, twierdząc, że doszło do “wyborczego puczu” i zarzucając Trumpowi ingerencję w wybory. Nie jest jasne, czy taka deklaracja miałaby jakikolwiek wpływ na wyniki, które zatwierdza CNE.

    Kandydatka rządzącej obecnie lewicowej partii LIBRE Rixi Moncada zajmuje według najnowszych wyników trzecie miejsce, daleko za rywalami, i nie ma szans na zwycięstwo. LIBRE popiera jednak Nasrallę i twierdzi, że doszło do próby oszustwa na korzyść Asfury.

    USA wyjdzie z NATO? Wiceszef MSZ: Duża część Republikanów tego nie chce