• Problemy Igi Świątek. Tym razem nie chodzi o tenis. “Kwestie bardzo prywatne”

    Problemy Igi Świątek. Tym razem nie chodzi o tenis. “Kwestie bardzo prywatne”

    Wydawało się, że po spektakularnym triumfie na kortach Wimbledonu wszelkie dyskusje o rzekomych brakach mentalnych Igi Świątek w końcu ucichną. I rzeczywiście – ucichły, ale tylko na moment. Gdy sezon ledwie dobiegł końca, temat powrócił, a jednym z tych, którzy ponownie go poruszyli, jest komentator Eurosportu, Karol Stopa. Doświadczony dziennikarz wypowiada się w tajemniczym tonie: – Czasami gra fenomenalnie, wygląda na niepokonaną, a dzień później prezentuje coś zupełnie niepojętego. To nie są braki techniczne ani taktyczne, tylko sprawy bardzo osobiste.

    Świątek zakończyła tegoroczne rozgrywki jako numer dwa światowego rankingu. W 2024 roku zdobyła pierwsze tytuły pod wodzą Wima Fissette’a, a jej wysoka forma zaprocentowała triumfami w Wimbledonie, Cincinnati i Seulu. Wygrana w Londynie miała szczególne znaczenie – przez lata uchodziła za zawodniczkę, której trawa odbiera znaczną część atutów. W powszechnej opinii dominować mogła przede wszystkim na mączce, ewentualnie na twardych kortach. Jej sukces na Wyspach kompletnie tę narrację odwrócił.

    Karol Stopa o formie Świątek: „Mam swoją teorię, ale nie zamierzam jej ujawniać” Mimo to wśród kibiców i ekspertów niepokój budzi pewna statystyka. W minionym sezonie Polka aż 13 razy przegrała seta do zera (czterokrotnie 0:6) lub do jednego (dziewięć razy 1:6). To rzadko spotykana sytuacja u zawodniczki jej kalibru i coś, czego wcześniej w jej grze praktycznie nie było.

    Z tego powodu wróciła zawieszona niegdyś dyskusja o jej odporności psychicznej. Włączył się do niej także Stopa. – Uważam, że to efekt huśtawki mentalnej, przez którą przechodzi Iga – mówi w rozmowie z PolskieRadio24.pl. – Nie widać żadnych technicznych problemów, tym bardziej że Fissette wprowadził kilka drobnych, ale skutecznych korekt. Cała reszta rozgrywa się w głowie. Mam na ten temat własną teorię, której jednak nie będę publicznie przedstawiał.

    Dziennikarz zaznacza, że jego zdaniem mowa o kwestiach „bardzo prywatnych”. Nie precyzuje jednak, co dokładnie ma na myśli, pozostawiając szerokie pole do domysłów kibiców.

    – Przyzwyczailiśmy się, że ona wygrywa wszystko jak leci, i niektórzy uwierzyli, że to stan permanentny. A sport tak nie działa. Pojawiły się drobne rysy na idealnym obrazku, ale moim zdaniem to bardzo indywidualne sprawy – podsumowuje.

    Po zakończonym sezonie Świątek udała się na krótkie wakacje na Mauritius, jednak odpoczynek szybko się skończył – obecnie trwa już okres przygotowawczy. Pod koniec grudnia Polka wystąpi w pokazowym turnieju The World Tennis Continental Cup w Shenzhen, a następnie przeniesie się do Australii, gdzie od 2 stycznia będzie reprezentować Polskę w drużynowym United Cup.

  • Alarmujący dla Tuska sondaż na półmetku rządu. Ekspert uspokaja, “prolongata władzy jest możliwa”

    Alarmujący dla Tuska sondaż na półmetku rządu. Ekspert uspokaja, “prolongata władzy jest możliwa”

    Alarmujący dla Tuska sondaż na półmetku rządu. Ekspert uspokaja, “prolongata władzy jest możliwa”

    Nowy sondaż IBRiS pokazuje, że większość Polaków ocenia rządy Donalda Tuska poniżej oczekiwań.

    Ekspert podkreśla, że rząd mierzył się z wyjątkowymi wyzwaniami politycznymi i międzynarodowymi.

    Część wyborców koalicji i opozycji zaskakuje swoją oceną premiera, a dołek sondażowy uznaje się za typowy dla połowy kadencji.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    13 grudnia minie dwa lata od zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska. Z tej okazji pracownia IBRiS, na zlecenie “Rzeczpospolitej”, przygotowała nowy sondaż.

    18,9 proc. respondentów jest zdania, że premier sprawdził się raczej lepiej, niż się spodziewali, a 6,3 proc. – że zdecydowanie lepiej. Jednak 44,1 proc. ankietowanych uważa, że sprawował władzę poniżej oczekiwań. Przy czym aż 30,9 proc. zdecydowanie gorzej, a 13,2 proc. raczej gorzej.

    29,5 proc. jest zdania, że Tusk rządził zgodnie z ich oczekiwaniami – cytuje gazeta wyniki sondażu.

    Ekspert komentuje wyniki nowego sondażu. “Rząd ma pod górkę”

    – Rząd ma pod górkę. Żadna ekipa będąca u władzy nie miała trzech kampanii wyborczych w ciągu pierwszej połowy swoich rządów, ani też nie była złożona z tylu różnych podmiotów partyjnych, z których jeden już się wyłamał – komentuje badanie dla “Rz” socjolog i ekspert od sondaży, prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

    – Ogólna sytuacja międzynarodowa też nie jest sprzyjająca. Co nie znaczy, że nie dało się rządzić lepiej. Nawet według zwolenników rządu koalicja Tuska mogła się bardziej postarać – dodał ekspert.

    Ocenili rząd Donalda Tuska. “Dołek sondażowy w połowie kadencji nie jest niczym zaskakującym”

    Gazeta uważa, że “ciekawostką jest, że aż co piąty głosujący na KO ma po dwóch latach rządów złe zdanie o premierze Tusku. Podobnie negatywnie ocenia go co czwarty wyborca Trzeciej Drogi i aż 39 proc. głosujących na Lewicę. Interesujące jest również to, że 12 proc. głosujących na PiS ocenia premiera raczej lepiej, niż oczekiwali. Za to w elektoracie Konfederacji nikt tak nie uważa”.

    – Jakby spojrzeć na notowania PiS w 2017 r., to nikt, by się po nich nie spodziewał sukcesu w 2019 r. To był dołek sondażowy i każdy inny, a jednak później wygrali. Dołek sondażowy w połowie kadencji nie jest niczym zaskakującym. Prolongata tej władzy wciąż jest możliwa. Równowaga sił nie jest zachwiana. Kluczowe jest, ile partii będzie pod progiem, a ile nad w 2027 r. – reasumuje cytowany przez “Rz” prof. Flis.

    Badanie IBRiS przeprowadzone zostało w dn. 5-11.12.2025 na 1072-osobowej próbie ogólnopolskiej.

    “Graffiti”. Cieszyński woli Brauna od Tuska? “Nie powtórzę tego”

  • Oskarżają Trumpa o ingerencję w głosowanie. Grzmią o “wyborczym puczu”

    Oskarżają Trumpa o ingerencję w głosowanie. Grzmią o “wyborczym puczu”

    Oskarżają Trumpa o ingerencję w głosowanie. Grzmią o “wyborczym puczu”

    Honduras od kilkunastu dni czeka na oficjalne wyniki wyborów prezydenckich. Po przeliczeniu 99 proc. głosów prowadzi popierany przez Donalda Trumpa konserwatysta Nasry Asfura, ale jego przewaga nad Salvadorem Nasrallą z Partii Liberalnej jest niewielka. Komisja parlamentarna uważa, że doszło do “wyborczego puczu” i oskarża prezydenta USA o ingerencję w głosowanie.
    Mężczyzna w garniturze i czerwonym krawacie stoi obok przezroczystej urny wyborczej, do której wkładane są karty do głosowania przez osobę w tle.

    Wybory prezydenckie w Hondurasie ciągle nierozstrzygnięte. Pod adresem Donalda Trumpa padły poważne oskarżeniaLUCAS AGUAYO/ANDREW CABALLERO-REYNOLDSAFP
    W skrócie

    Wciąż nie ogłoszono oficjalnych wyników wyborów prezydenckich w Hondurasie, liczenie głosów trwa i budzi niepewność.

    Część polityków oskarża prezydenta USA Donalda Trumpa o ingerencję i twierdzi, że doszło do “wyborczego puczu”.

    Ponowne liczenie obejmie 15 proc. protokołów, co może zmienić rezultat wyborów i budzi kontrowersje w kraju.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Wybory prezydenckie w Hondurasie odbyły się 30 listopada, ale wciąż nie zostały rozstrzygnięte.

    Członek honduraskiej Narodowej Rady Wyborczej (CNE) Marlon Ochoa powiedział Reuterowi, że liczenie może się rozpocząć w niedzielę, ale data nie została jeszcze potwierdzona. Wcześniej pojawiały się informacje, że proces może się zacząć już w piątek.

    Według oficjalnych informacji po 12 dniach od wyborów i przeliczeniu ponad 99 proc. głosów na prowadzeniu był konserwatysta Nasry Asfura z Partii Narodowej, popierany przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Wygrywał on różnicą około 42 tys. głosów ze swoim głównym rywalem, Salvadorem Nasrallą z centroprawicowej Partii Liberalnej.

    Honduras. Zarzucają Trumpowi ingerencję w wybory prezydenckie

    Specjalna procedura ponownego liczenia ma objąć około 15 proc. spośród wszystkich protokołów z komisji wyborczych. Zawierają one wystarczającą liczbę głosów, by zaważyć na ostatecznym wyniku, co podnosi niepewność w kraju – podał Reuters.

    W środę wieczorem komisja kongresowa zagroziła odrzuceniem wyników, twierdząc, że doszło do “wyborczego puczu” i zarzucając Trumpowi ingerencję w wybory. Nie jest jasne, czy taka deklaracja miałaby jakikolwiek wpływ na wyniki, które zatwierdza CNE.

    Kandydatka rządzącej obecnie lewicowej partii LIBRE Rixi Moncada zajmuje według najnowszych wyników trzecie miejsce, daleko za rywalami, i nie ma szans na zwycięstwo. LIBRE popiera jednak Nasrallę i twierdzi, że doszło do próby oszustwa na korzyść Asfury.

    USA wyjdzie z NATO? Wiceszef MSZ: Duża część Republikanów tego nie chce

  • “To nie zaskoczenie”. Karol Nawrocki zapytany o strategię bezpieczeństwa USA

    “To nie zaskoczenie”. Karol Nawrocki zapytany o strategię bezpieczeństwa USA

    W czwartek Nawrocki, który przebywa z jednodniową wizytą roboczą na Łotwie, spotkał się w Rydze z prezydentem tego kraju Edgarsem Rinkeviczsem. Po spotkaniu obaj prezydenci byli pytani o amerykańską krytykę polityki europejskiej w kontekście nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA.

    — Amerykańska strategia bezpieczeństwa nie może być zaskoczeniem dla nikogo, kto śledził wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, kto rozmawiał z prezydentem Donaldem Trumpem osobiście, jak ja kilkukrotnie, a więc człowieka, który bierze odpowiedzialność także, współodpowiedzialność za bezpieczeństwo całej Europy, a w istocie za bezpieczeństwo całego świata — odpowiedział Nawrocki.
    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jakie są główne założenia Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA?

    Co myśli Karol Nawrocki o współpracy z USA w zakresie bezpieczeństwa?

    Dlaczego Nawrocki nie podpisał polskiej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego?

    Jakie inwestycje w obronność są realizowane w Europie Środkowo-Wschodniej?

    Zobacz także: Weto Karola Nawrockiego wywołało burzę. Polacy ocenili decyzję prezydenta [SONDAŻ]

    Prezydent ocenił też, że Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA zawiera jasne wytyczne, zgodne z hasłem Trumpa “America First”, które — jak zaznaczył — “w żaden sposób nie są konfrontacyjne”. Zaznaczył, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej nie są wyłącznie beneficjentami, lecz realnie współtworzą bezpieczeństwo regionu: inwestując w obronność, rozwijając inicjatywy regionalne jak Trójmorze i wzmacniając wschodnią flankę NATO. Przypomniał, że w Polsce stacjonuje ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy.

    — My po prostu w Europie Środkowej, w Europie Wschodniej nie mamy czasu ani emocji zajmowania się rzeczami, które są najistotniejsze momentami, wydaje się, dla Europy Zachodniej, a są spowite kwestiami ideologicznymi, zielonymi ładami czy ideologiami, bo zajmujemy się bezpieczeństwem — dodał Nawrocki.
    Karol Nawrocki: powinniśmy brać odpowiedzialność za bezpieczeństwo

    Podkreślił też, że Polska od lat ostrzegała przed zagrożeniami, o których mówił także śp. prezydent Lech Kaczyński, jednak Europa Zachodnia nie traktowała tych ostrzeżeń poważnie. Nawrocki zwrócił uwagę, że gdy podobne słowa wypowiada prezydent Donald Trump, to pojawia się pytanie, dlaczego dopiero teraz budzą one tak duże zainteresowanie. — Tak, jesteśmy w sytuacji, w której powinniśmy skupić się na bezpieczeństwie, w której powinniśmy brać odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo — stwierdził.

    Przeczytaj: Karol Nawrocki o przekazaniu Ukrainie polskich myśliwców. “Jakieś nieporozumienie”

    Prezydent wyraził także zadowolenie z niepodpisania polskiej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Strategię tę przyjęła w lipcu br. Rada Ministrów; jest to cykliczny i współtworzony z BBN kierunkowy dokument dla wszystkich instytucji państwowych. Poprzedni taki dokument pochodził z 2020 r.
    “Musimy dopasować naszą strategię bezpieczeństwa do wizji sojusznika”

    — Osobiście się także cieszę i poczytuję to jako sukces mojej kancelarii, że nie podpisaliśmy Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i pracujemy nad wypracowaniem nowej strategii bezpieczeństwa narodowego. Widzimy, że Strategia Bezpieczeństwa Narodowego największego naszego sojusznika w zakresie bezpieczeństwa, czyli Stanów Zjednoczonych, właśnie wychodzi na światło dzienne i ją widzimy. Dlatego musimy dopasować także naszą strategię bezpieczeństwa narodowego do wizji naszego sojusznika — ocenił prezydent RP.

    Czytaj także: Karol Nawrocki nie mógł się powstrzymać. Sieć obiegło niecodzienne nagranie

    Jak dodał, decyzje w tej sprawie sprzed trzech miesięcy, wcześniej krytykowane i budzące zastrzeżenia niektórych polityków, dziś nabierają konkretnego wymiaru. Prezydent podkreślił, że ma poczucie, iż także ich logika jest obecnie lepiej rozumiana. — Polska jest bezpieczna. Relacja Polski ze Stanami Zjednoczonymi w tym kontekście jest oczywista — zapewnił Nawrocki.

  • Tusk jest lepszym premierem niż za pierwszym razem? Oto wyniki sondażu

    Tusk jest lepszym premierem niż za pierwszym razem? Oto wyniki sondażu

    Tusk jest lepszym premierem niż za pierwszym razem? Oto wyniki sondażu

    Donald Tusk Warszawa, 17.09.2025. Premier Donald Tusk na posiedzeniu rz�du w KPRM w Warszawie, 17 bm. Zgodnie z zapowiedzi� premiera, ministrowie maj� podj�� uchwa�� zobowi�zuj�c� do zakupu okr�t�w podwodnych w programie Orka do ko�ca roku. (mr) PAP/Pawe� Supernak Pawe� Supernak kancelaria, KPRM, obrady, polityk, polityk polityka, polityka, posiedzenie, rada ministr�w, rady ministr�w, rz�d, rz�d Tuska, rz�du, marynarka wojenna, obrona narodowa, okrety podwodne, program Orka, uchwa�a, zakup, zobowi�zanie43 proc. badanych uważa, że Donald Tusk sprawuje urząd premiera podobnie jak w latach 2007-2014

    Źródło zdjęć: © PAP | Paweł Supernak

    Katarzyna Kalus

    14 października 2025, 08:00

    43 proc. badanych uważa, że Donald Tusk sprawuje urząd premiera podobnie jak w latach 2007-2014, 30 proc., że gorzej, a 27 proc., że lepiej – wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster dla wtorkowego “Super Expressu”.

    W odpowiedzi największa grupa badanych – 43 proc. – wskazała, że obecne działania Tuska są porównywalne z tymi z lat 2007-2014, 30 proc. respondentów oceniło, że Tusk pełni funkcję premiera gorzej niż wcześniej, a 27 proc., że lepiej.

    “Przemysł ma się bardzo dobrze”. Oto jak Polska umacnia swoją pozycję

    Dziennik przypomniał też, że Tusk pierwszy raz został premierem po wygranych przez Platformę Obywatelską przyspieszonych wyborach w 2007 roku. Jego partia stworzyła wówczas koalicję z Polskim Stronnictwem Ludowym.

    Po czterech latach PO-PSL ponownie uzyskały sejmową większość. Tusk przestał być premierem w 2014 r. kiedy został wybrany na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Do KPRM wrócił po wyborach z 15 października 2023 roku. Stoi na czele koalicji KO, PSL, Polski 2050 i Nowej Lewicy.

    Sondaż Instytut Badań Pollster przeprowadził 11-12 października metodą CAWI na próbie 1002 dorosłych Polaków.

  • Bunt w Barcelonie, Szczęsny i spółka nie posłuchali Flicka. Spotkała ich… nagroda

    Bunt w Barcelonie, Szczęsny i spółka nie posłuchali Flicka. Spotkała ich… nagroda

    W ostatnich dniach w FC Barcelonie dzieje się naprawdę dużo. Po meczu z Eintrachtem Frankfurt Robert Lewandowski znalazł się – jak mówią hiszpańskie media – w „niełasce”, a wielu kibiców i ekspertów domaga się, by stracił miejsce w wyjściowym składzie na rzecz Ferrana Torresa. Równocześnie głośno zrobiło się o Wojciechu Szczęsnym, którego zachowanie wywołało sporo komentarzy. Co ciekawe, Polak miał sprzeciwić się poleceniom Hansiego Flicka, a mimo to… spotkała go za to swoista nagroda.

    Szczęsny odsunięty, ale w świetnym humorze

    Od porażki z Chelsea w Lidze Mistrzów Barcelona zanotowała cztery kolejne zwycięstwa, co wyraźnie poprawiło atmosferę wokół zespołu. Wszystkie te spotkania Wojciech Szczęsny spędził jednak na ławce rezerwowych. Po powrocie do zdrowia Joana Garcii polski bramkarz musi pogodzić się z rolą zmiennika. Mimo to pozostaje w dobrym nastroju. Najlepszym przykładem jest sytuacja z meczu przeciwko Realowi Betis, gdy kamery uchwyciły, jak 35-latek żartuje, rzucając w kolegów różnymi drobnymi przedmiotami.

    „Bunt” w Barcelonie. Zaskakujące doniesienia o postawie Szczęsnego

    Choć uwaga mediów koncentrowała się ostatnio na niemocy strzeleckiej Lewandowskiego, w czwartek pojawiły się sensacyjne informacje dotyczące Szczęsnego. Jak podał kataloński dziennik „SPORT”, bramkarz miał nie zastosować się do wskazówek Hansiego Flicka.

    Po środowym zwycięstwie 2:1 nad Eintrachtem Frankfurt trener dał piłkarzom dzień wolny. Część zawodników – na czele właśnie ze Szczęsnym – postanowiła jednak stawić się w ośrodku treningowym, by dalej pracować nad formą. Według „SPORTU” podobną decyzję podjęli również Dani Olmo, Marc Casado, Gerard Martin, Gavi, Jules Koundé oraz Marc-André ter Stegen.

    Choć w teorii działanie wbrew poleceniom trenera mogłoby zasługiwać na naganę, ich zachowanie zostało… docenione. Klub miał uznać, że taka postawa świadczy o ogromnym zaangażowaniu i profesjonalizmie.

    Niespodziewane prezenty: złote iPhone’y od przyszłego sponsora

    Zanim rozpoczął się nieplanowany trening, zawodników Barcelony czekała niespodzianka. Każdy z nich otrzymał złotego iPhone’a 17 Pro Max, spersonalizowanego imieniem, nazwiskiem, numerem z koszulki oraz herbem klubu.

    Za niezwykłym prezentem stała firma GSA Motors ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich – przedsiębiorstwo specjalizujące się w wynajmie i leasingu luksusowych samochodów. Według doniesień mediów ma ona zostać nowym sponsorem Barçy. W ramach wdzięczności zawodnicy pozowali do zdjęć oraz podpisywali klubowe koszulki dla przedstawicieli firmy.

  • Nawet głos Świątek nic nie zmieni? “Nie wierzę”

    Nawet głos Świątek nic nie zmieni? “Nie wierzę”

    Iga Świątek należy do grona osób krytykujących kalendarz tenisowy. Mimo że temat poruszyli także m.in. Coco Gauff i Carlos Alcaraz, to do żadnych zmian nie doszło. – Nie wierzę w żadne skrócenie kalendarzy – mówi nam były tenisista Marcin Matkowski.

    Zmiany, na które zdecydowały się organizacje WTA i ATP, wywołały burzę w środowisku tenisowym. Iga Świątek, Coco Gauff czy Carlos Alcaraz otwarcie skrytykowali harmonogram turniejów, a zarazem obowiązkowe występy.

    Kalendarz ulegnie zmianie? “Nie wierzę”

    Obecnie rywalizacja w tourze rozpoczyna się w styczniu, a kończy w listopadzie. Czołowe tenisistki i tenisiści muszą wziąć udział w czterech turniejach wielkoszlemowych, do tego dochodzą jeszcze imprezy rangi 1000 i 500, a przy tym finały WTA i ATP dla najlepszych.

    Choć m.in. Świątek nazwała kalendarz szalonym, to opinie w tym temacie są podzielone. Jej zdanie podzielają Gauff czy Alcaraz, ale odmienne mają Novak Djoković, Jannik Sinner, Qinwen Zheng czy Emma Raducanu.

    ZOBACZ WIDEO: Kadra, relacje z Lewandowskim i Urbanem. Jerzy Brzęczek gościem WP SportoweFakty

    Skąd zatem wziął się pomysł, by mocno poruszać ten temat publicznie? – Myślę, że prywatnie pewnie takie opinie były wyrażane, ale publiczny głos chyba więcej waży i potrafi potrafi położyć większy nacisk na federację – ocenił w rozmowie z WP SportoweFakty były tenisista Marcin Matkowski, który jest w tej sprawie pewny swego.

    – Ja nie wierzę w żadne skrócenie kalendarzy. Federacje szczycą się tym, że jest coraz więcej pieniędzy w tenisie u kobiet i mężczyzn, a to niestety powoduje, że jest więcej turniejów – podkreślił.

    Zmiana i tak nie byłaby idealna

    Co ciekawe, jeszcze więcej od światowych gwiazd grają niżej notowani zawodnicy. W końcu w grudniu (gdy światowa czołówka ma już wolne) odbywają się Challengery czy turnieje rangi ITF.

    Zdaniem Matkowskiego, w przypadku skrócenia sezonu liczba turniejów i tak byłaby podobna. Jednak doszłoby wówczas do ważnej zmiany, która dla pewnej części z pewnością okazałaby się bolesna.

    – Nie można zapominać, że o skróceniu kalendarzy mówią przede wszystkim największe gwiazdy. Nawet jeżeli sezon zostałby skrócony o miesiąc, to mniejsze turnieje musiałyby zniknąć albo odbywać się w czasie dużych – zaznaczył były czołowy deblista świata.

    – Powiedziałbym, że to jest taka walka z wiatrakami. Zawsze był problem, że kalendarz jest za duży, a moim zdaniem nie ma szans na to, by skrócić go o więcej niż jeden czy dwa tygodnie – dodał.

    Nasz rozmówca ma jednak pomysł, który mógłby okazać się pomocny dla tenisistek i tenisistów. Chodzi o zmianę dotyczącą obowiązkowych turniejów.

    – Jedyne, co federacje mogą zrobić, to dać zawodniczkom i zawodnikom większą elastyczność w doborze turniejów i zmniejszyć liczbę obowiązkowych. Jednak po tym, jak dają jak najwięcej pieniędzy, to chcą mieć wpływ na to, że tenisistki i tenisiści grają – powiedział Matkowski.

    Ważna zmiana Świątek. “Bardzo dobry ruch”

    Wszystko wskazuje na to, że w kolejnym sezonie wiceliderka światowego rankingu WTA ograniczy starty. – Chciałabym spróbować opuścić, być może, dwa turnieje – te, w których i tak nie grałam dobrze – i poświęcić ten czas na poprawę mojej techniki – mówiła w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika “The Guardian”.

    W końcu w 2025 roku Polka praktycznie nie opuściła żadnej większej imprezy. Tymczasem swoje starty ograniczyła jej największa rywalka, Aryna Sabalenka, a mimo to wciąż jest liderką rankingu.

    – Iga zapowiedziała, że zmieni kalendarz pod siebie i uważam, że jest to bardzo dobry ruch. Nawet jeżeliby wiązało się to z zerami punktowymi na koncie za obowiązkowe turnieje. Ważniejsze jest, żeby być zdrowym, dobrze przygotowanym i grać wiele sezonów, a nie się szybko wypalić – skomentował Matkowski.

    – Zawodnicy muszą bardziej wziąć sprawy w swoje ręce i patrzeć na siebie, a nie na kalendarz. Nawet jeżeli jeden czy dwa turnieje uciekną, to ważniejsze jest, żeby na koniec roku być lepiej przygotowanym i mieć zapasy zdrowotne – dodał były tenisista.

    “Nigdy nie zbiorą się razem”

    Patrząc obecnie na to, że tenisistki i tenisiści mają podzielone zdania ws. harmonogramu turniejów, trudno oczekiwać zmian. Potrzebna byłaby niemal identyczna opinia w tym temacie, na którą ciężko liczyć.

    – Każdy z zawodników i zawodniczek ma własne pomysły i na pewno nigdy nie zbiorą się razem – podkreślił nasz rozmówca.

    – Nie wierzę w to, że wszystkie tenisistki czy tenisiści nagle powiedzą, że nie będą grać turniejów. Takiej rzeczy na pewno nie będzie. Głos nawet najlepszych jest ważny, ale ciężko będzie zrobić tak, by każdy głos był brany pod uwagę – dodał.

    Choć zarówno w WTA, jak i w ATP działają rady zawodniczek i zawodników, to trudno oczekiwać, by wymusiły tak dużą zmianę. – W tenisie jest związek zawodników tenisowych i on mógłby negocjować w imieniu wszystkich, ale nie ma tego ustawionego, tak jak w innych ligach zawodowych. Nie widzę szansy na zmianę, nawet jeżeli jedna czy dwie zawodniczki powiedzą, że jest coś nie tak, bo i tak będą grały w turniejach. Dlatego federacja zawsze będzie miała przewagę nad zawodnikami – podsumował Matkowski.

    Tymczasem Świątek wróci do gry już pod koniec grudnia. W dniach 26-28 tego miesiąca będzie rywalizować w pokazowej imprezie The World Tennis Continental Cup, która odbędzie się w chińskim Shenzhen.

    Jakub Fordon, dziennikarz WP SportoweFakty

  • Ostry spór o myśliwce MiG-29 dla Ukrainy. “Kompletna bzdura” [KOMENTARZE]

    Ostry spór o myśliwce MiG-29 dla Ukrainy. “Kompletna bzdura” [KOMENTARZE]

    „Kompletna bzdura”, „Nawrocki powinien wezwać Cenckiewicza na dywanik” – tak politycy rządzącej większości odpowiadają na zarzuty prezydenta i jego kancelarii, jakoby głowa państwa nie została poinformowana o planach przekazania Ukrainie myśliwców MiG-29. Do sprawy odnieśli się również przedstawiciele Biura Bezpieczeństwa Narodowego, co tylko zaostrzyło spór.

    Narastający konflikt o MiG-29

    Przekazanie kończących służbę myśliwców MiG-29 ma być częścią szerszej strategii wsparcia Ukrainy oraz wzmacniania bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Zamiast współpracy pojawiła się jednak kolejna odsłona konfliktu między Pałacem Prezydenckim a rządem.

    Prezydent Karol Nawrocki utrzymuje, że nie został o sprawie poinformowany. Tymczasem przedstawiciele rządu stanowczo temu zaprzeczają. Ich zdaniem temat wielokrotnie omawiano na posiedzeniach komitetu ds. bezpieczeństwa, w których uczestniczą również przedstawiciele prezydenta.

    Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta twierdzi natomiast, że Nawrocki miał dowiedzieć się o całej operacji… z mediów. Z kolei minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak komentuje słowa strony prezydenckiej jako „kompromitujące”.
    – Sugerowanie, że prezydent nie zna sprawy przekazania reszty MiG-29 Ukrainie, jest zwyczajnie nieprawdziwe wobec faktu, że temat wracał wielokrotnie na cotygodniowych posiedzeniach komitetu z udziałem BBN. Albo kłamią z premedytacją, albo się ze sobą nie kontaktują. Każde z tych wyjaśnień jest kompromitujące – napisał na X.

    „Prezydent po raz kolejny wywołuje kryzys”

    Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek również zabrał głos, pytając w mediach społecznościowych, dlaczego prezydent „po raz kolejny wywołuje kryzys” w sprawach bezpieczeństwa państwa. – Przedstawiciele prezydenta są na bieżąco informowani o MiG-29 – zapewnił.

    Marcin Przydacz odpowiedział, że premier Władysław Kosiniak-Kamysz powinien jasno wskazać, kiedy dokładnie rozmawiał z prezydentem o tej sprawie. Jeśli zaś nie doszło do bezpośredniego spotkania, to – jego zdaniem – warto się zastanowić, czy to jest „optymalny model współpracy”.

    Swoje stanowisko przedstawiło także Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

    Politycy KO: „Sprawa omawiana od roku”

    Ostry komentarz zamieścił również Zbigniew Kuźmiuk (KO), który stwierdził, że to prezydent powinien „wezwać na dywanik” szefa BBN Sławomira Cenckiewicza i wyjaśnić, dlaczego jego biuro „ukrywa ważne informacje”.

    Paweł Graś, szef Gabinetu Politycznego Premiera, także odniósł się do sprawy:
    – Kompletna bzdura. Sprawa MiG-ów jest procedowana od ponad roku i wielokrotnie omawiana na cotygodniowym Komitecie ds. Bezpieczeństwa, w którym uczestniczy przedstawiciel BBN – podkreślił.

    Prezydent: „Musiało dojść do nieporozumienia”

    Karol Nawrocki powrócił do tematu podczas wizyty w Rydze, 11 grudnia. Powiedział, że żadnych informacji o przekazaniu myśliwców Ukrainie nie otrzymał, ale dodał, że „musiało dojść do nieporozumienia”. Zapowiedział również, że liczy na spokojne wyjaśnienie sprawy z ministrem obrony narodowej.

    Sztab Generalny poinformował we wtorek 9 grudnia o trwających rozmowach ze stroną ukraińską. Podkreślono, że równolegle prowadzone są negocjacje dotyczące udostępnienia Polsce wybranych technologii dronowych i rakietowych. Chodzi nie tylko o rekompensatę sprzętową, ale także o rozwijanie nowych kompetencji przemysłowych i obronnych.

    Wycofywane z użycia MiG-29 mają zostać zastąpione przez F-16 oraz FA-50, które już realizują ich zadania.

  • Świątek zaskoczyła znaną polską dziennikarkę. Piękny gest. “Cieszę się jak dziecko”

    Świątek zaskoczyła znaną polską dziennikarkę. Piękny gest. “Cieszę się jak dziecko”

    Iga Świątek, uwielbiana przez kibiców na całym świecie i będąca dziś jedną z najjaśniejszych gwiazd światowego tenisa, ponownie sprawiła swoim fanom wyjątkową niespodziankę. Po tym, jak niedawno obdarowała Marylę Rodowicz szczególnym prezentem z okazji jej 80. urodzin, teraz postanowiła ucieszyć kolejną wierną fankę — dziennikarkę Katarzynę Kolendę-Zaleską. Ta nie kryła zachwytu, gdy w jej rękach znalazła się przesyłka od mistrzyni.

    Od kilku lat Świątek pozostaje niepodważalną liderką światowego tenisa. Wielokrotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych i jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportsmenek regularnie zachwyca nie tylko poziomem swojej gry, ale też konsekwencją, odpornością mentalną i skromnością. Jej sukcesy z zapartym tchem śledzą zarówno zwykli kibice, jak i liczne grono osób publicznych. Jedną z nich jest Maryla Rodowicz, którą Iga niedawno odwiedziła, wręczając jej urodzinowy upominek. Sama artystka przyznała później, że z wrażenia „stała jak słup soli i nie mogła wydukać dwóch słów”.

    Iga Świątek przygotowała niespodziankę dla Katarzyny Kolendy-Zaleskiej

    Teraz Świątek ponownie okazała się być prawdziwym „świątecznym Mikołajem”. W atmosferze zbliżających się świąt tenisistka przygotowała kolejny wyjątkowy prezent — tym razem dla Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, która od dawna otwarcie przyznaje, że jest wielką sympatyczką Igi i z zapałem kibicuje jej kolejnym dokonaniom. Gdy dziennikarka otrzymała niespodziewany podarunek, jej radość była ogromna.

    Kolenda-Zaleska podzieliła się swoim wzruszeniem na Instagramie, publikując zdjęcie rakiety tenisowej z osobistą dedykacją od samej Świątek. Emocje były widoczne jak na dłoni. „JAZDA! Żaden inny prezent tego nie przebije! Rakieta Igi Świątek ze specjalnym podpisem dla mnie. Cieszę się jak małe dziecko i bardzo dziękuję! Totalne zaskoczenie. Naprawdę Aniołek (po krakowsku) w tym roku osiągnął szczyty” — napisała. Z humorem dodała też, że teraz nie ma już wymówek i powinna zwiększyć liczbę swoich treningów.

    Gest Świątek po raz kolejny pokazał, jak blisko potrafi być ze swoimi fanami i jak chętnie dzieli się z nimi pozytywną energią również poza światem rywalizacji sportowej. Dzięki takim spontanicznym, serdecznym momentom sympatia do niej rośnie z każdym rokiem, a kolejne osoby przekonują się, że poza statusem mistrzyni kortów wyróżnia się ona także życzliwością, skromnością i naturalnym ciepłem w kontaktach z innymi.

    https://www.instagram.com/reel/DSIYXYBCnoz/?utm_source=ig_web_copy_link

  • Kolejny złoty medal dla Polski. Katarzyna Wasick pobiła rekord świata

    Kolejny złoty medal dla Polski. Katarzyna Wasick pobiła rekord świata

    Aktualnie w Lublinie trwają mistrzostwa Europy masters na krótkim basenie, a jedną z największych bohaterek imprezy ponownie została doświadczona Katarzyna Wasick. Polka w czwartkowe popołudnie wywalczyła swój drugi złoty medal podczas zawodów, tym razem triumfując na dystansie 200 metrów stylem dowolnym. Co więcej, zrobiła to w imponującym stylu, bijąc rekord świata.

    Wasick wciąż pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej kadry pływackiej. 33-letnia zawodniczka niedawno potwierdziła świetną formę podczas mistrzostw Europy, gdzie na krótkim basenie zdobyła złoto na 50 metrów stylem dowolnym. Mimo sukcesów na najwyższym poziomie zdecydowała się wystartować również w rywalizacji masters, co może mieć związek z faktem, że zawody odbywają się w Polsce – na pływalni AQUA Lublin.

    Przed własną publicznością Wasick prezentuje się znakomicie. Najpierw wspólnie z Robertem Wilkiem, Krzysztofem Wilkiem i Pauliną Pedą, reprezentując barwy AZS AWF Katowice, zdobyła złoto w sztafecie 4×50 metrów. Niedługo później przyszło kolejne zwycięstwo, tym razem już indywidualne. Wasick ponownie nie miała sobie równych na dystansie 200 metrów stylem dowolnym.

    To jednak nie wszystko. Polka ustanowiła przed lubelską publicznością nowy rekord świata – od czwartku wynosi on 1:58.30. – Mieliśmy z bratem zakład, kto popłynie lepiej, bo on na tym dystansie był dziś czwarty, a ja wygrałam. Dla mnie to świetny trening, choć szczerze mówiąc, nie czułam się szczególnie przygotowana na 200 metrów, bo brakuje mi doświadczenia w odpowiednim rozłożeniu tempa. Mimo to dałam radę, świetnie się bawiłam, a wynik jest naprawdę dobry, więc jestem bardzo zadowolona – powiedziała cytowana przez PZP.