• Polacy ocenili rząd. Sygnał dla Donalda Tuska

    Polacy ocenili rząd. Sygnał dla Donalda Tuska

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Badanie zrealizowano w dniach od 27 listopada do 8 grudnia 2025 r. na próbie liczącej 948 osoby (w tym: 62,0 proc. metodą CAPI, 24,8 proc. — CATI i 13,2 proc. — CAWI).

    W badaniu poparcie dla rządu wyraziło 33 proc. ankietowanych (spadek o 1 pkt. proc.), 42 proc. było mu przeciwnych (wzrost o 1 pkt proc.), 23 proc. wyraziło obojętność, a 2 proc. badanych odparło, że “trudno powiedzieć”.
    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jakie jest ogólne poparcie dla rządu w Polsce?

    Ile osób jest niezadowolonych z rządów Donalda Tuska?

    Jaki procent ankietowanych uważa, że rząd stwarza szanse na poprawę sytuacji gospodarczej?

    Kiedy przeprowadzono badanie dotyczące oceny rządu?

    Według sondażu obecny rząd popierają przede wszystkim wyborcy Koalicji Obywatelskiej (87 proc.) oraz Lewicy (72 proc.), a sprzeciw wyrażają najczęściej zwolennicy ugrupowań opozycyjnych — Konfederacji Korony Polskiej (84 proc.), Prawa i Sprawiedliwości (80 proc.) oraz Konfederacji Wolność i Niepodległość (77 proc.).

    Czytaj też: Skandaliczne słowa w Sejmie. “Do widzenia, debile”

    Jeśli chodzi o ocenę działań rządu, pozytywnie wyraziło się o niej 37 proc. badanych (spadek o 1 pkt. proc.), negatywnie — 52 proc. (wzrost o 2 pkt. proc.). 11 proc. ankietowanych odpowiedziało “trudno powiedzieć”.
    Donald Tusk na czele rządu? Polacy zabrali głos

    Według 36 proc. respondentów polityka obecnego rządu stwarza szanse poprawy sytuacji gospodarczej (spadek o 3 pkt. proc.); przeciwnego zdania jest 52 proc. ankietowanych (wzrost o 3 pkt proc.), a 12 proc. badanych nie ma zdania na ten temat.

    Czytaj też: WOŚP i Karol Nawrocki. Nowy sondaż ujawnia oczekiwania Polaków

    Ankietowani pytani byli również, czy są zadowoleni z tego, że na czele rządu stoi Donald Tusk. Twierdząco odpowiedziało 36 proc. badanych (bez zmian); przecząco — 54 proc. (wzrost o 2 pkt proc.), 10 proc. wybrało odpowiedź — “trudno powiedzieć”.

  • Damięcka wprost o spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim. Krótko, ale dosadnie

    Damięcka wprost o spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim. Krótko, ale dosadnie

    Matylda Damięcka odniosła się do słów Karola Nawrockiego, które padły podczas jego spotkania z Wołodymyrem Zełenskim. Jej reakcja – wyrażona za pomocą sugestywnej, oszczędnej w formie grafiki – szybko zwróciła uwagę internautów i skłoniła do refleksji.

    Wypowiedź prezydenta Polski, wygłoszona w obecności prezydenta Ukrainy, wywołała szeroką dyskusję w sieci. Karol Nawrocki podkreślił wówczas, że w jego ocenie ogromne zaangażowanie Polski w pomoc Ukrainie po wybuchu wojny nie spotkało się z odpowiednim uznaniem. Te słowa stały się impulsem do komentarza ze strony Matyldy Damięckiej, znanej z tego, że na bieżące wydarzenia reaguje za pomocą symbolicznych ilustracji publikowanych w mediach społecznościowych.

    Podczas spotkania, które odbyło się 19 grudnia, Nawrocki mówił o nastrojach panujących wśród Polaków. Zaznaczył, że wielu z nich odczuwa brak docenienia dla wysiłku, jaki Polska włożyła w pomoc Ukrainie po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji. – Polacy mają poczucie, że nasz wysiłek i pomoc nie zostały należycie zauważone i zrozumiane. Przekazałem to w twardej, uczciwej, ale jednocześnie bardzo miłej rozmowie. Władze w Kijowie mają narzędzia, by tę emocję czy ten trend zmienić – mówił prezydent.

    Do tych słów odniosła się Matylda Damięcka, publikując w sieci kolejną ze swoich charakterystycznych grafik. Artystka ponownie postawiła na prostotę i symbolikę. Na rysunku przedstawiającym dwie dłonie umieściła krótki, ale mocno działający na wyobraźnię napis: „Najpierw pocałuj”. Dodatkowo opatrzyła grafikę komentarzem: „Pocałuj pana”. Minimalistyczna forma i dwuznaczny przekaz sprawiły, że ilustracja została odebrana jako wyrazisty komentarz do aktualnej sytuacji politycznej.

    Twórczość Matyldy Damięckiej od lat wzbudza emocje i prowokuje do interpretacji, także wśród jej najbliższych. O jej pracach ciepło wypowiadał się niedawno brat artystki, Mateusz Damięcki. Aktor był gościem Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego w podcaście, gdzie rozmowa zeszła na temat ilustracji tworzonych przez jego siostrę. Zapytany o to, która z jej prac poruszyła go najbardziej, podkreślił, że właściwie każda z nich wywołuje w nim silne emocje.

    – Do dziś pamiętam jej cudowną analizę, diagnozę – nie wiem nawet, jak to nazwać. Matylda analizuje, diagnozuje, a jednocześnie zostawia ogromne pole do interpretacji. Co ciekawe, z jednej strony daje wolność odbiorcy, a z drugiej potrafi tę interpretację zamknąć jednym prostym gestem. I zawsze może powiedzieć: „Hej, ja tylko to narysowałam” – mówił aktor.

    Jego słowa dobrze oddają charakter twórczości Matyldy Damięckiej, która za pomocą prostych środków potrafi komentować skomplikowane zjawiska społeczne i polityczne, zostawiając odbiorców z pytaniami, które długo nie dają o sobie zapomnieć.

  • Dostała stypendium od Świątek. Zdradziła, jak zachowywała się za

    Dostała stypendium od Świątek. Zdradziła, jak zachowywała się za

    Oliwia Sybicka otrzymała stypendium od Fundacji Igi Świątek. W rozmowie z TVP Sport zdradziła, jak wyglądało spotkanie za zamkniętymi drzwiami z wiceliderką rankingu WTA.

    Oliwia Sybicka znalazła się w gronie pierwszych stypendystów Fundacji Igi Świątek. Młoda tenisistka została wyróżniona w programie wspierającym rozwój młodych sportowców i dołączyła do wyjątkowej piątki reprezentantów różnych dyscyplin. Dla 16-latki to nie tylko prestiżowe wyróżnienie, ale też doświadczenie, które – jak sama mówi – zapamięta na długo.

    Zanim rozpoczęła się oficjalna część wydarzenia “Droga do marzeń”, stypendyści mieli okazję spotkać się z Igą Świątek w zamkniętym gronie. Dla wielu młodych zawodników było to pierwsze spotkanie z gwiazdą światowego sportu, ale – jak się okazało – atmosfera nie miała nic wspólnego z dystansem czy formalnością.

    ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

    Oliwia Sybicka, liderka rankingu PZT U16 i medalistka mistrzostw Polski, opowiedziała o tym, jak wyglądało spotkanie za zamkniętymi drzwiami. Słowa tenisistki pokazują, jak wielkie wrażenie zrobiła na niej postawa Igi Świątek poza fleszami i kamerami.

    – Bardzo miłe było to, że jeszcze przed rozpoczęciem części oficjalnej mieliśmy okazję poznać się z Igą. Zamknęliśmy się w pokoju w szóstkę i normalnie, luźno rozmawialiśmy. Iga w żaden sposób nie pokazywała nam, że jest od nas lepsza. Była uśmiechnięta i na pewno było to super doświadczenie dla nas wszystkich – powiedziała Oliwia Sybicka w wywiadzie dla TVP Sport.

    Fundacja Igi Świątek zapewnia nie tylko wsparcie finansowe, ale też dostęp do ekspertów z zakresu przygotowania fizycznego, psychologicznego, zdrowia i budowania kariery. Oliwia Sybicka dołącza do programu jako jedna z najbardziej utalentowanych juniorek w Polsce.

  • Stoch wyszedł do wywiadu i wypalił te słowa. Został zmiażdżony przez kibiców

    Stoch wyszedł do wywiadu i wypalił te słowa. Został zmiażdżony przez kibiców

    W zawodach Pucharu Świata w Engelbergu weźmie udział pięciu z sześciu polskich skoczków, którzy wzięli udział w piątkowych kwalifikacjach – kwalifikacji nie zyskał tylko Paweł Wąsek. Jednak to nie oznacza, że polscy fani skoków mają z czego się cieszyć. Dzisiaj z dobrej strony pokazał się tak naprawdę tylko Kacper Tomasiak. Po zakończeniu eliminacji kuriozalnego wywiadu udzielił Kamil Stoch.

    Kacper Tomasiak skoczył na odległość 130,5 metra i przez chwilę był nawet liderem piątkowych kwalifikacji. Tej pozycji nie utrzymał, ale i tak poszło mu bardzo dobrze i ostatecznie zajął 10. miejsce. Pozostali polscy skoczkowie spisali się dużo gorzej, ale czterech z nich – Piotr Żyła, Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Maciej Kot – wywalczyło kwalifikację.

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    Kuriozalny wywiad Stocha. Tak odpowiedział na pytanie o formę

    Kamil Stoch w eliminacjach skoczył na odległość 119,5 metra – a więc bardzo przeciętnie – i zajął 38. miejsce. To jego kolejny słaby skok w ostatnim czasie. Polscy kibice i eksperci oczekują więcej, więc nic dziwnego, że skoczek musiał zmierzyć się z trudnymi pytaniami w rozmowie po zakończonych kwalifikacjach. – Ode mnie dzisiaj jedno proste pytanie. Dlaczego to nie leci tak, jakbyś chciał, żeby leciało? – spytał Stocha dziennikarz Kacper Merk z Eurosportu.

    Reprezentant Polski się zaśmiał i ironicznie zaklaskał. – Brawo Kacper. Zastanawiam się jak długo myślałeś nad tym pytaniem. – Jest jak jest. Nie będę nawet tego komentował, bo to jest bez sensu. Ani się nie będę tłumaczył, ani też nie będę komentował. No po prostu tak jest. Trzeba poszukać, co można zrobić lepiej i spróbować to jutro zrobić – dodał następnie.

    – Co się zepsuło? Zaczęliśmy rozmawiać między sobą, że ty wszedłeś w sezon fajnie. Dwa pierwsze starty były w porządku. Pewnie chciałbyś być na wyższym poziomie, ale to był poziom niezły. A później nagle się posypało. To się posypało technicznie, sprzętowo, mentalnie, czy wszystkiego trochę po trochu? – próbował drążyć dziennikarz.

    – To nie jest Kacper dla nas czas i miejsce, żebyśmy podsumowywali dlaczego się zepsuło, co się zepsuło i co, jak, dlaczego, kiedy, z kim. To nie jest czas i miejsce – unikał odpowiedzi Stoch. – Ale męczysz. Może niepotrzebnie mielimy ten temat – skoczek przerwał kolejne pytanie.

    – Nie psuję skoków, bo tak chcę. Tak po prostu jest. Coś się zacięło i albo to trzeba przemęczyć, albo po prostu spróbować zrobić coś zupełnie innego. Coś niekonwencjonalnego. Ale co to jest? Co by to mogło być, to nie wiem. To jest też dla mnie bolesne i nawet trudno mi się o tym mówi. We mnie się gotuje. Nie chcę po prostu użyć słów, których będę później żałował. A chętnie uciąłbym ten temat już po pierwszym słowie. Ale jest jak jest i też się trzeba z tym zmierzyć, też się muszę zmierzyć z tobą, z mikrofonem… – Ja aż taki groźny nie jestem – przerwał mu wtedy Kacper Merk.

    – Ale to nie o to chodzi, tylko chodzi o pytania, które zadajesz, które pewnie zadajesz nawet nie sam od siebie, tylko jesteś ustami wszystkich, którzy oglądają. A ja na razie nie jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania. I to też proszę, żeby zaakceptować i spróbować uszanować. Natomiast jakkolwiek by nie było i tak się cieszę, że tu jestem, bo lubię Engelberg, uwielbiam to miejsce. Skocznię też bardzo lubię, chociaż z roku na rok coraz bardziej daje mi popalić. No ale taki sport sobie wybrałem. Mogłem sobie wybrać coś innego. Mogłem już dawno skończyć, siedzieć teraz przed kominkiem i po prostu się śmiać, albo lamentować, albo robić cokolwiek innego, ale jestem tutaj. No i co. Albo teraz się załamię i spuszczę głowę i powiem “Ojej, ale do d**y nie”, albo po prostu spróbuję zrobić coś – podsumował Stoch.

    Taki sposób odpowiadania na pytania nie spodobał się wielu kibicom. W komentarzach pod materiałem Eurosportu większość opinii jest miażdżąca dla reprezentanta Polski. “To przepraszam bardzo, o co mają go pytać w wywiadzie po skoku?” – zastanawia się jeden z nich. “Kocham Kamila, ale niesamowicie mnie denerwuje ta jego maniera, że dziennikarze muszą uprawiać szpagaty i gimnastykę przy zadawaniu pytań, byle tylko nie dotknąć go bezpośrednio” – dodaje kolejny. “Tak wielki mistrz jak Kamil powinien umieć przyjąć na klatę pytanie ‘czemu tak słabo?’. Normalne pytanie w jego sytuacji” – uważa inny. Niektórzy kibice nie hamują się i wprost oceniają zachowanie Stocha podczas wywiadu: “buc”, “bufon”, “egocentryk”, “primadonna” – to tylko część określeń, którymi traktują skoczka.

    Okazję do poprawy Kamil Stoch będzie miał już w sobotę 20 grudnia. Konkurs Pucharu Świata w Engelbergu rozpocznie się o godzinie 16:00. Już teraz zachęcamy do śledzenia tych zawodów w

  • Matylda Damięcka gorzko komentuje mowę Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Matylda Damięcka gorzko komentuje mowę Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Matylda Damięcka gorzko komentuje mowę Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Wołodymyr Zełenski, Karol Nawrocki, Matylda DamięckaPAP/Paweł Supernak, ANDRAS SZILAGYI/MWMEDIA WARSZAWA / PAP

    W piątek doszło do spotkania Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim. Podczas konferencji prasowej prezydent Polski stwierdził, że pomoc udzielona przez nasz kraj Ukrainie nie spotkała się z należytym docenieniem.

    — Polacy odnoszą wrażenie, że nasz wysiłek czy pomoc Ukrainie po rozpoczęciu inwazji nie spotkały się z należytym docenianiem i zrozumieniem. (…) Przekazałem to w twardej, uczciwej, ale bardzo miłej rozmowie. Władze w Kijowie mają instrumenty, by tę emocję czy trend, zmienić, odrzucić — stwierdził.
    Matylda Damięcka gorzko reaguje na słowa Karola Nawrockiego. Wystarczyły dwa słowa

    Matylda Damięcka często komentuje bieżące wydarzenia polityczne i kulturalne za pomocą grafik publikowanych w mediach społecznościowych. Swoje prace prezentowała m.in. w okresie wyborów prezydenckich, a także w Dzień Wszystkich Świętych, oddając hołd zmarłym artystom.

    Czytaj także: Ekspert o spotkaniu Nawrockiego z Zełenskim. Zwrócił uwagę na jedną rzecz

    Tym razem krótko, lecz wymownie, odniosła się do słów Karola Nawrockiego dotyczących należytego docenienia Polski po udzieleniu pomocy Ukrainie.

    — napisała. Na grafice widniał także napis: “Najpierw pocałuj”.
    Wołodymyr Zełenski, Karol Nawrocki PAP/Paweł Supernak

    Wołodymyr Zełenski, Karol Nawrocki

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.

    Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.

    Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Subskrybuj Onet Premium. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

    Data utworzenia:

    19 grudnia 2025, 19:36
    Zobacz również

    Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie

    tutaj.

  • Awantura na konferencji PiS. Politycy nie wytrzymali po pytaniu o aferę mailową

    Awantura na konferencji PiS. Politycy nie wytrzymali po pytaniu o aferę mailową

    Podczas konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości doszło do ostrej wymiany zdań między politykami partii a dziennikarzem TVN24 Radomirem Witem. Wszystko zaczęło się od pytania o tzw. aferę mailową i sposób prowadzenia korespondencji przez Michała Dworczyka, byłego szefa KPRM, a obecnie europosła PiS.

    Przesłuchanie Michała Dworczyka w sprawie afery mailowej

    Jak poinformowało Radio ZET, Michał Dworczyk ma zostać przesłuchany w charakterze podejrzanego w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Czynności zaplanowano na piątek 19 grudnia o godzinie 12. Niewykluczone, że polityk usłyszy zarzuty związane z tzw. aferą mailową, która wybuchła w 2021 roku po ujawnieniu korespondencji z jego prywatnej skrzynki mailowej. Sam Dworczyk od początku utrzymuje, że doszło do ataku hakerskiego.

    Jeszcze przed przesłuchaniem Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało konferencję prasową, podczas której politycy partii odnieśli się do sprawy wycieku maili.

    Pytanie TVN24 i ostra reakcja polityków PiS

    Radomir Wit z TVN24 zapytał Michała Dworczyka, dlaczego – pełniąc funkcję publiczną – nie korzystał wyłącznie ze służbowej skrzynki mailowej, co mogłoby zwiększyć bezpieczeństwo korespondencji.

    – Będę zobowiązany, jeżeli pan wskaże przepis, podstawę prawną, która nakazuje urzędnikowi wykorzystywanie konkretnej skrzynki mailowej. W Polsce takich przepisów nie ma – odpowiedział europoseł PiS.

    Dziennikarz dopytywał, czy w takim razie było to rozwiązanie rozsądne. W odpowiedzi Dworczyk zarzucił mu przerywanie wypowiedzi i podkreślił, że żadne przepisy nie regulują tej kwestii. Następnie wyjaśnił, że korzystał z różnych skrzynek – w tym również z maila KPRM – ponieważ część poruszanych tematów miała charakter polityczny lub partyjny, a inne dotyczyły pracy rządu. Jak tłumaczył, sprawy te często się przenikały, stąd używanie różnych kanałów komunikacji.

    Kolejne pytanie Radomira Wita – dotyczące m.in. kontaktów z pułkownikiem Gajem czy ambasadorem Szatkowskim – wyraźnie zirytowało Dworczyka. Polityk oskarżył dziennikarza o wybiórcze cytowanie jego wypowiedzi i zarzucił stacji TVN manipulację oraz kłamstwa. Podkreślił, że w swojej korespondencji poruszał tematy o różnym charakterze, a rozmówca świadomie wyciąga tylko jeden fragment jego wyjaśnień.

    Gdy dziennikarz stwierdził, że europoseł usprawiedliwia korzystanie z prywatnej skrzynki mailowej, Dworczyk stanowczo zaprzeczył. – Ja nie muszę niczego usprawiedliwiać – odparł, ponownie apelując o wskazanie przepisu, który zakazywałby mu takiego działania.

    Morawiecki i Czarnek wchodzą do gry

    Do dyskusji włączył się również były premier Mateusz Morawiecki. Podsumował on, że w sprawie nie doszło do złamania żadnych przepisów, a w ujawnionej korespondencji nie było dokumentów o charakterze tajnym.

    Chwilę później głos zabrał Przemysław Czarnek. Były minister edukacji stwierdził, że sam nie korzysta z sejmowej skrzynki mailowej ze względu na – jak to określił – spam i hejt. Oskarżył przy tym TVN i TVN24 o manipulacje i kłamstwa.

    – Dzięki waszemu hejtowi, manipulacji i kłamstwu my używamy innych skrzynek po to, żeby móc normalnie się komunikować. Nie jest pan w stanie wskazać żadnego przepisu, który został w tej sprawie złamany – powiedział Czarnek, kończąc swoją wypowiedź słowami: – Dziękuję bardzo, nie mam więcej pytań, wysoki sądzie.

    Na koniec Michał Dworczyk zwrócił się jeszcze do Radomira Wita, określając go mianem „świetnego aktywisty”.

    Konferencja PiS, która miała być odpowiedzią na doniesienia o aferze mailowej, przerodziła się tym samym w ostrą awanturę, pokazując skalę napięcia między politykami partii a dziennikarzami TVN24.

  • Konflikt na linii Tusk-Nawrocki oczami zagranicznych mediów. “Podważa siłę dyplomatyczną Polski”

    Konflikt na linii Tusk-Nawrocki oczami zagranicznych mediów. “Podważa siłę dyplomatyczną Polski”

    Politico: Konflikt Tuska i Nawrockiego podważa dyplomatyczną siłę Polski

    “Walka o władzę w Warszawie” skutecznie podważa postrzeganie polskiej dyplomacji na arenie międzynarodowej – wskazuje Politico. Medium sugeruje, że tarcia między prezydentem i premierem osłabiają pozycję naszego kraju w G20. Spór pomiędzy Nawrockim a Tuskiem ma być widoczny również w kwestii podejścia do Ukrainy.
    Dwóch mężczyzn w garniturach w sali konferencyjnej, w tle polskie flagi, na stole stoją butelki wody oraz filiżanki. Panowie stoją naprzeciwko siebie, wymieniając spojrzenia.

    Politico pisze o konflikcie pomiędzy Karolem Nawrockim a Donaldem TuskiemJACEK DOMINSKI/REPORTERReporter
    W skrócie

    Konflikt między premierem Tuskiem a prezydentem Nawrockim wpływa negatywnie na pozycję Polski w dyplomacji międzynarodowej – pisze Politico.

    Brak porozumienia w sprawie reprezentacji Polski na szczycie G20 budzi wątpliwości zagranicznych mediów.

    Dziennikarze Politico twierdzą, że spór prezydent-premier osłabia zaufanie innych krajów do Polski i ogranicza naszą rolę w rozmowach na arenie międzynarodowej.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Stany Zjednoczone zaprosiły Polskę do udziału w szczycie G20 zaplanowanym w przyszłym roku w Miami. Sekretarz stanu USA wskazał, że nasz kraj zasługuje na uwzględnienie wśród największych gospodarek świata.

    Wkrótce później w Warszawie pojawiły się jednak wątpliwości co do tego, kto powinien pojechać do USA jako oficjalny reprezentant – przedstawiciel Kancelarii Premiera czy Kancelarii Prezydenta?

    Politico: Konflikt Tuska i Nawrockiego podważa pozycję dyplomatyczną Polski

    Politico wskazuje, że choć Polska jest dziś jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek Europy, a do tego posiada trzecią pod względem wielkości armię w całym NATO, “jej siła dyplomatyczna jest podważana przez konflikt pomiędzy proeuropejskim obozem Tuska a konserwatystami Nawrockiego”.

    Medium sygnalizuje przede wszystkim problem z porozumieniem dotyczącym delegacji na przyszłoroczny szczyt G20. W artykule przytoczono słowa polskiego premiera, który stwierdził, że nie pozwoli na łamanie konstytucji przez przedstawicieli prezydenta, którzy już rozpoczęli przygotowania do udziału w wydarzeniu.

    “Problem Tuska polega na tym, że prezydent USA Donald Trump postrzega Nawrockiego jako ideologicznego sojusznika, a to on będzie gospodarzem szczytu G20 w swoim ośrodku golfowym w Miami” – czytamy.

    Spór prezydenta i premiera nie służy Polsce. Zagraniczne media wskazują jasno

    Politico przypomina, że rząd Tuska wystąpił do Kancelarii Prezydenta z propozycją wspólnych przygotowań koordynowanych zarówno przez zespół premiera jak i Pałac Prezydencki.

    Ta została jednak odrzucona, a jak informuje medium – “zespół Nawrockiego udał się prosto do Waszyngtonu”, by zgłosić swój sprzeciw. Przyniosło to zadowalający dla ekipy prezydenta efekt – Waszyngton zadeklarował, że będzie współpracować wyłącznie z jego ministrem Marcinem Przydaczem.

    Autor artykułu wskazuje, że spór pomiędzy Nawrockim a Tuskiem widoczny jest również w kwestii podejścia do Ukrainy. Zauważa, że Warszawa “wścieka się” na pomijanie jej w rozmowach pokojowych, dodaje jednak, że konflikt na linii prezydent-premier nie zachęca międzynarodowych przywódców do angażowania Polski w takie dyskusje.

    “Walka o władzę w Warszawie rozlewa się na arenie międzynarodowej, podważając dyplomatyczną siłę Polski” – skwitowano w publikacji.

    Źródło: Politico

    Wołodymyr Zełenski w Polsce. Prezydenci odpowiedzieli na pytania dziennikarz

  • Podsumowanie wizyty Zełenskiego w Polsce. Ekspert: Nawrocki przełamał tabu w rozmowie o Ukrainie

    Podsumowanie wizyty Zełenskiego w Polsce. Ekspert: Nawrocki przełamał tabu w rozmowie o Ukrainie

    Prezydent Nawrocki podczas spotkania z Zełenskim przełamał tabu, otwarcie poruszając trudne kwestie w relacjach polsko-ukraińskich.

    Dr Janusz Sibora zwraca uwagę na sprawy, który wybrzmiały na spotkaniu. W tym prawdziwą pozycje Polski w oczach Donalda Trumpa.

    Ekspert komentuje też sprawę pożyczki dla Ukrainy i podkreśla, że pieniądze nie zostaną zwrócone.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Głównym punktem wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie było wspólne wystąpienie obu przywódców, na którym ukraiński prezydent kilkukrotnie wyraził wdzięczność za pomoc Polski.

    – Dla nas ten przyjazd to test lojalności prezydenta Ukrainy. To test dla obu stron, ale bardziej my chcemy sprawdzić Zełenskiego. Strona ukraińska popełniła jednak w stosunku do nas wcześniej sporo błędów – komentuje w rozmowie z Interią dr Janusz Sibora, eksport ds. stosunków międzynarodowych.

    – Nie można lekceważyć głosów, według których Zełenski trochę zaniedbał relacje z przebywającymi tu rodakami, Ukraińcami, czyli własnym elektoratem, co może mu być potrzebne – dodaje nasz rozmówca.

    Zełenski w Warszawie. “Wizyta nie wzburzy posadami dyplomacji światowej”

    Dr Sibora zwraca również uwagę na moment konferencji, w którym Zełenski odpowiadał na pytanie dziennikarza Polsat News o udział Polski w negocjacjach pokojowych, której zabrakło przy stole rozmów między innymi w Genewie.

    – Prezydent Ukrainy nigdy, zwracam na to uwagę, na przykład w Waszyngtonie, nie wymieniał Polski jako sojusznika. A mógł. O ile dzisiaj tak pięknie mówi, to kiedy toczyły się rozmowy w Waszyngtonie czy Brukseli, nie słyszałem, żeby padło słowo “Polska” – komentuje nasz rozmówca.

    Ten przyjazd to test lojalności prezydenta Ukrainy. To test dla obu stron, ale bardziej my chcemy sprawdzić Zełenskiego

    W rozmowie z Interią zwraca uwagę, że wizyta w Warszawie jest ważna dla Polski i Ukrainy, ale ma “inny poziom”, niż chociażby spotkanie w Berlinie na początku tego tygodnia. – Nie będzie miała większego echa międzynarodowego, bądźmy szczerzy. Zełenski prawie codziennie składa gdzieś wizytę, nie śledzimy jego wizyt w krajach skandynawskich. Ta wizyta nie wzburzy posadami dyplomacji światowej – komentuje Sibora.

    Wołodymyr Zełenski w Polsce. Trudna rozmowa z Nawrockim

    W trakcie przemówienia padły deklaracje dotyczące między innymi ekshumacji na Wołyniu, współpracy przy odbudowie Ukrainy oraz na polu obronności. Nasz rozmówca podkreśla jednak, że mimo wielu ciepłych słów, rozmowa między prezydentami w cztery oczy nie należała do najłatwiejszych.

    – Jeśli Zełenski mówi, że rozmowa była otwarta, to znaczy, że rozmowa była trudna i że nasze żale były wyrażone – co prezydent Nawrocki wprost powiedział – że odczuwamy żal, że od początku byliśmy głównym państwem i społeczeństwem, które pomagało, a nie słyszymy, żeby to było odwzajemnione – zaznacza Sibora.
    Dwaj mężczyźni w garniturze i kurtce rozmawiają przed wejściem do budynku, za nimi stoi żołnierz w mundurze i czapce. Jeden z mężczyzn gestykuluje ręką podczas rozmowy.

    Wołodymyr Zełenski i Karol Nawrocki podczas spotkania w Pałacu Prezydenckim Andrzej IwanczukReporter

    Stwierdza również, że prezydent Nawrocki w trakcie spotkania z Zełenskim “walczył o to, o co mógł” i co nie wykraczało poza jego kompetencje. – Spotkanie szefów IPN-ów, 26 wniosków o ekshumacje, które ruszą. To było do przewidzenia – mówi Interii.

    Dodaje jednak, że kiedy prezydent Ukrainy mówił ws. udziału Polski w negocjacjach pokojowych, odpowiedź “nie była właściwa” i uwypukliła pozycję Polski nie tyle w perspektywie Ukrainy, co Stanów Zjednoczonych.

    Perspektywa USA. “Trump nas nie dostrzega”

    – Zełenski mijał się z prawdą. Mówił, że byliśmy na 12 spotkaniach koalicji chętnych. Przecież nie o to pytali dziennikarze. Wszyscy widzieli, że nie było Polski w Genewie i w Berlinie – mówi Sibora. Dalej prezydent Ukrainy tłumaczył, że format rozmów w Genewie był sugestią amerykańskiej administracji.

    – Właśnie. Bądźmy precyzyjni. Jeśli Amerykanie wyznaczali, kto może brać udział w rozmowach, określali format, to my się w amerykańskim formacie czy wizji Trumpa rozwiązania konfliktu ukraińskiego, nie mieścimy. Trump nas tam nie dostrzega – podkreśla Sibora i dodaje, że Genewie byli kanclerz Niemiec i premier Wielkiej Brytanii, mimo że też nie uczestniczyli w formacie USA-Ukraina.

    Rozsadza Unię jako strukturę, bo ona mu przeszkadza i nie dostrzega potrzeby konsultowania się z Polską czy w ogóle z partnerami europejskimi

    – Jako dyplomacja europejska działamy wbrew temu, trochę upokarzani przez Trumpa i próbujemy wchodzić tylnymi drzwiami. Niemniej Niemcy i Wielką Brytanię było stać na to, żeby ktoś poleciał, natomiast ani naszego premiera, ani prezydenta na to stać nie było. Prezydent zapewne nie chciał konfliktu z Trumpem. Jego pozycja w stosunku do Trumpa jest słaba. To Trump jego wykorzystuje, a nie on Trumpa. Ale Tusk mógł zaryzykować – ocenia Janusz Sibora.

    Mówi też, że klucz do rozwiązania konfliktu jest w Waszyngtonie, a Donald Trump myśli w kategoriach imperiów. – Rozsadza Unię jako strukturę, bo ona mu przeszkadza i nie dostrzega potrzeby konsultowania się z Polską czy w ogóle z partnerami europejskimi – zaznacza rozmówca Interii.

    Pożyczka dla Ukrainy. “Nigdy nie dostaniemy z powrotem”

    W trakcie swojego wystąpienia Wołodymyr Zełenski zwrócił uwagę na potrzebę odmrożenia rosyjskich aktywów. Celu nie udało się osiągnąć na czwartkowym szczycie europejskim. Stanęło na pożyczce dla Ukrainy w kwocie 90 mld euro, która ma być gwarantowana aktywami rosyjskimi po wojnie.

    – Ukraina dostaje pieniądze, które nie zostaną zwrócone – mówi wprost Sibora. Zaznacza, że po wojnie odmrożenie aktywów będzie jeszcze trudniejsze, niż teraz.

    – Na nas, mieszkańców Europy, Polski, jest przerzucony ciężar finansowania wojny. Tych pieniędzy nigdy nie dostaniemy z powrotem. W tej pożyczce nie ma daty spłaty. Jeśli datą jest zakończenie wojny i przejęcie zamrożonych aktywów, to trzeba znać datę zakończenia wojny. Nikt jej nie zna, a ta wojna się szybko nie skończy – ocenia Janusz Sibora.

    Nasz rozmówca ponadto zwraca uwagę na “żal” w wypowiedziach Zełenskiego pod adresem zachodnich sojuszników o sankcjach. Wybrzmiało to, kiedy mówił o Orieszniku na Białorusi i podkreślił, że w pierwszych dniach wojny rakiety nadleciały nad Ukrainę właśnie z terytorium północnego sąsiada Ukrainy. Zełenski stwierdził, że “partnerzy nie wyciągają wniosków”. – Można mówić o nie do końca zwartej postawie Pentagonu i NATO. To była jednak krytyka – wskazuje Sibora.

    Prezydent Polski “przełamuje tabu” o Ukrainie

    Podsumowując spotkanie obu prezydentów Sibora podkreśla, że Nawrocki miał mało narzędzi, którymi mógł działać. – Ale jedną rzecz osiągnął. Nie chodzi o słowne docenianie, że ktoś nam powie po raz kolejny “dziękuję”. My jesteśmy hubem, przez który przechodzi ponad 90 proc. pomocy dla Ukrainy. Mamy ważne karty, a rozmowy dyplomatyczne to nie pasjans, tylko poker – podkreśla Sibora.

    Rzeczywiście, kwestia hubu w Jasionce była poruszona podczas wystąpienia prezydentów. Karol Nawrocki stwierdził, że to “kluczowe miejsce” dla wsparcia Ukrainy.

    Tu chodziło o to, by proporcje w naszych relacjach zostały umiejscowione na właściwym poziomie. Żebyśmy nie byli marginalizowani

    – To trudne rozmowy, ale my możemy żądać więcej za to, co dajemy. W naszej polityce, mediach, wśród analityków było takie tabu, że nie wolno było podnosić kwestii krytycznych wobec postępowania Ukrainy. Bądźmy szczerzy, dyplomacja Ukrainy ma tradycję brutalnego dosyć postępowania. Proszę sobie przypomnieć, jak Niemcy życzyli sobie odwołania ambasadora w Berlinie. On ingerował w życie polityczne, wewnętrzne Niemiec. Pouczał Niemców – wskazuje Sibora, wspominając Andrija Melnyka.

    – Prezydent Nawrocki przełamał tabu, powiedział, że trzeba trochę inaczej rozmawiać, kiedy mówił o docenianiu. Zmienił klimat – wskazuje nasz rozmówca. – Tu chodziło o to, by proporcje w naszych relacjach zostały umiejscowione na właściwym poziomie. Żebyśmy nie byli marginalizowani. Bo jednak miałem takie uczucie, że Warszawa wiele daje, ale Warszawa jest marginalizowana – komentuje dr Janusz Sibora.

    Jakub Krzywiecki

    Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl

    Przeniesienie Okrągłego Stołu z Pałacu Prezydenckiego do muzeum. Stefaniak w ”Gościu Wydarzeń”: Prezydent chyba się nudzi

  • Naomi Osaka potwierdza. Doszło do rozstania. Pojawił się oficjalny komunikat

    Naomi Osaka potwierdza. Doszło do rozstania. Pojawił się oficjalny komunikat

    Już za kilkanaście dni ruszy sezon 2026 w głównym cyklu kobiecych rozgrywek tenisowych. Tradycyjnie jego inauguracją będzie United Cup, czyli prestiżowa impreza drużynowa. Wśród gwiazd, które zaprezentują się kibicom od pierwszych dni stycznia, znajdzie się Naomi Osaka. Japonka, trenowana obecnie przez Tomasza Wiktorowskiego, wyjdzie na kort już 2 stycznia. Na krótko przed startem nowej kampanii czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa przekazała jednak zaskakującą informację – oficjalnie potwierdziła głośne rozstanie, o którym od kilku dni spekulowały media.

    Przełomowy rok Osaki i wpływ zmian w sztabie

    Sezon 2025 okazał się dla Naomi Osaki momentem przełomowym. Po kilku latach poszukiwania stabilnej formy i powrotu na najwyższy poziom Japonka wreszcie zaczęła notować wyniki na miarę swojego talentu i wcześniejszych osiągnięć. Co istotne, poprawa dyspozycji zbiegła się w czasie z istotnymi roszadami w jej otoczeniu szkoleniowym. Na przełomie lipca i sierpnia do zespołu Osaki dołączył Tomasz Wiktorowski – były trener Igi Świątek i Agnieszki Radwańskiej.

    Już pierwszy wspólny turniej przyniósł bardzo obiecujące rezultaty. Podczas zawodów WTA 1000 w Montrealu Osaka po raz pierwszy od ponad trzech lat awansowała do finału imprezy tej rangi. Co prawda ostatecznie musiała uznać wyższość Victorii Mboko, ale fakt wygrania pierwszego seta i sam awans do decydującego meczu był wyraźnym sygnałem, że Japonka wraca do ścisłej czołówki.

    Kolejnym potwierdzeniem rosnącej formy był występ w US Open. Osaka po drodze wyeliminowała m.in. Coco Gauff, a jej marsz zatrzymał się dopiero na półfinale. Tam, po blisko trzech godzinach intensywnej walki, przegrała z Amandą Anisimovą. Choć końcówka sezonu nie była już tak udana, rezultaty z wcześniejszych miesięcy pozwoliły jej na stałe zadomowić się w drugiej dziesiątce rankingu WTA. Obecnie zajmuje 16. miejsce na świecie.

    United Cup na horyzoncie

    Osaka intensywnie przygotowuje się do startu nowego sezonu. Jej pierwszym oficjalnym występem w 2026 roku będzie United Cup. Już 2 stycznia Japonka zmierzy się z Marią Sakkari. Tymczasem na kilkanaście dni przed tym pojedynkiem tenisistka postanowiła odnieść się do doniesień krążących w mediach i wydała oficjalne oświadczenie.

    Oficjalne potwierdzenie rozstania

    W ostatnich dniach w sieci pojawiły się informacje sugerujące, że Naomi Osaka rozstała się z agencją Evolve, którą współtworzyła od 2022 roku wraz ze swoim agentem Stuartem Duguidem. Dziennikarz tenisowy Ben Rothenberg informował, że Japonka nie tylko opuszcza samą agencję, ale także kończy współpracę z Duguidem. Teraz te doniesienia zostały oficjalnie potwierdzone.

    Naomi Osaka opublikowała w mediach społecznościowych krótkie, ale jednoznaczne oświadczenie:

    > „Wraz z nowym rokiem rozstaję się z Evolve. To była wspaniała współpraca i jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie wspólne doświadczenia i wspomnienia. Gdy podejmę decyzję, dokąd dalej się udam, poinformuję o tym osobiście. Dziękuję za nieustanne wsparcie i nie mogę się doczekać nadchodzącego roku”.

    Evolve bez Osaki

    Agencja Evolve skupia w swoich szeregach wiele znanych postaci ze świata sportu, w tym Arynę Sabalenkę czy Nicka Kyrgiosa. Białorusinka dołączyła do Evolve na początku 2025 roku. Już 28 grudnia Sabalenka zmierzy się z Kyrgiosem w głośnym pokazowym meczu określanym jako „bitwa płci”, który odbędzie się w Dubaju.

    Co ciekawe, Osaka i Sabalenka niedawno dwukrotnie rywalizowały ze sobą w meczach pokazowych – w nocy z 6 na 7 grudnia oraz z 8 na 9 grudnia. Oba starcia zakończyły się zwycięstwem liderki rankingu WTA. Pierwszy pojedynek rozstrzygnął super tie-break, natomiast w rewanżu Sabalenka triumfowała już w dwóch setach.

    Przed Osaką nowy rozdział – zarówno sportowy, jak i biznesowy. Początek sezonu 2026 pokaże, czy kolejne zmiany w jej otoczeniu ponownie przyniosą pozytywny efekt na korcie.

  • Prezydent Nawrocki: Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Nawrocki: Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Nawrocki w Pałacu Prezydenckim: Oddajemy Okrągły Stół historii. Dziś skończył się w Polsce postkomunizm

    Prezydent Karol Nawrocki w Pałacu Prezydenckim / autor: FB/KPRP

    „Niezależnie od tego, jak oceniamy Okrągły Stół, z całą pewnością Pałac Prezydencki nie jest miejscem, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół. Miejscem, w którym Okrągły Stół powinien się znaleźć, jest muzeum, oddajemy Okrągły Stół historii. Od roku 2027 będą go mogli jako eksponat historyczny podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polski. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą mogły się odbywać debaty. Natomiast w najważniejszym gmachu w RP, w Pałacu Prezydenckim, Okrągły Stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości” – powiedział prezydent Karol Nawrocki w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, gdzie trwa demontaż Okrągłego Stołu.

    Jak wskazał prezydent Karol Nawrocki, „przy Okrągłym Stole, który jest wynoszony z Pałacu Prezydenckiego, 36 lat temu siedziały różne osoby reprezentujące różne interesy”.

    Jedni za sprawą siedzenia przy Okrągłym Stole chcieli przenieść komunistyczne, polityczne, partyjne czy finansowe wpływy w Polskę, która była w czasie transformacji i miała być Polską suwerenną, niepodległą i demokratyczną, a ci, którzy siadali po jednej stronie Okrągłego Stołu, chcieli sprawić, aby Polska po roku 1989 była hybrydą – z jednej strony demokracja, z drugiej strony systemy układu komunistycznego

    — mówił Karol Nawrocki.

    Drudzy siadali z dobrymi intencjami, aby na Okrągły Stół patrzeć jak na punkt strategiczny, taktyczny moment w drodze do tego, aby Polska w istocie w krótkim czasie miała niezależne, w pełni wolne wybory i by była państwem suwerennym i niepodległym odciętym od systemu komunistycznego. A więc byli tacy, którzy siadali przy Okrągłym Stole, patrząc na to, jak na moment strategiczny i taktyczny

    — wyjaśnił prezydent.
    „Oddajemy okrągły stół historii”

    Karol Nawrocki zwrócił uwagę na fakt, że „byli też tacy, którzy wprawdzie przed 1989 rokiem byli przez system komunistyczny represjonowani”.

    Byli ofiarami systemu komunistycznego, ale niejako w efekcie tych negocjacji pojawił się syndrom sztokholmski, w którym wybaczono wszystkie zbrodnie systemu komunistycznego i nadal wspierano tych w wymiarze symbolicznym, partyjnym, politycznym, którzy mordowali Polaków, a jesteśmy w czasie grudnia, wprowadzenia stanu wojennego

    — powiedział prezydent.

    Niezależnie od tego, jak oceniamy Okrągły Stół, z całą pewnością Pałac Prezydencki nie jest miejscem, w którym nadal powinien stać Okrągły Stół. Miejscem, w którym Okrągły Stół powinien się znaleźć, jest muzeum, mówimy o historii, oddajemy Okrągły Stół historii. Od roku 2027 będą go mogli jako eksponat historyczny podziwiać zwiedzający Muzeum Historii Polski. Wokół Okrągłego Stołu nadal będą mogły się odbywać debaty. Natomiast w najważniejszym gmachu w RP, w Pałacu Prezydenckim, Okrągły Stół nie powinien być symbolem, który będzie opowiadał o naszej przyszłości

    — podkreślił Karol Nawrocki.

    Jak mówił Karol Nawrocki, „w XXI wieku młodzi Polacy, ci urodzeni w latach 90., w latach 2000, ale też moje pokolenie Polaków, nie musi iść na żadne układy z byłymi dyktatorami, komunistami czy z postkomunistami”.

    My nie chcemy w Polsce XXI wieku ani nie potrzebujemy, myśląc o naszej przyszłości, o naszym sukcesie ekonomicznym, o naszym sukcesie gospodarczym, o rozwoju naszych technologii, nie musimy wsłuchiwać się w głos nie tylko dyktatury czasów komunistycznych i w głos tych, którzy mordowali, ale także nie możemy kolejnych pokoleń Polaków infekować przaśnością systemu komunistycznego

    — podkreślił prezydent.

    Dziś wolną, niepodległą, suwerenną, ambitną Polskę stać na dużo więcej niż idealizowanie Okrągłego Stołu. Okrągłego Stołu ani nie można zapomnieć, bo jest to ważny element dyskusji historycznej, nim pozostanie, ale nie można go także idealizować, oddając mu hołd w Pałacu Prezydenckim

    — zaznaczył Karol Nawrocki.

    Wskazał, że „jedna z aktorek teatralnych i filmowych w roku 1989 z entuzjazmem, z dumą powiedziała w programie telewizyjnym, że dziś skończył się w Polsce komunizm”.

    Te słowa były wypowiedziane przedwcześnie. Jak wiemy, komunistyczni bohaterowie i komunistyczne elity po roku 1989, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, odgrywali ważną rolę. Ja trawestując słowa tej aktorki z roku 1989, chciałbym z dumą powiedzieć i mam nadzieję, że nieprzedwcześnie – dziś skończył się w Polsce postkomunizm. Niech żyje wolna Polska

    — dodał prezydent.

    CZYTAJ WIĘCEJ:

    — NASZ NEWS. Prezydent Nawrocki nakazał demontaż Okrągłego Stołu! Symbol transformacji ustrojowej znika z Pałacu Prezydenckiego

    — TYLKO U NAS. Okrągły Stół zdemontowany. Andruszkiewicz: „Prezydent pokazuje, że chce dokończyć dzieła dekomunizacji”

    — Marzena Nykiel: Czerwoni wrócili w przebraniu „demokracji walczącej” Tuska! Kto jest po której stronie i co wynika z „Traktatu o gnidach”?

    Natalia Wierzbicka

    Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/748591-prezydent-nawrocki-dzis-skonczyl-sie-w-polsce-postkomunizm

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

    Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.