• 11! Ewa Pajor potrzebowała tylko 5 minut! Co za początek meczu

    11! Ewa Pajor potrzebowała tylko 5 minut! Co za początek meczu

    Ewa Pajor potrzebowała tylko 5 minut! Co za początek meczu
    Ewa Pajor
    Ewa Pajor (Foto: Joan Valls / Getty Images)

    Ewa Pajor nie zwalnia tempa w barwach FC Barcelona. Reprezentantka Polski zdobyła kolejną bramkę w lidze hiszpańskiej, otwierając wynik spotkania z Badaloną Women już w 5. minucie meczu. 29-letnia zawodniczka jest w naprawdę doskonałej formie.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    To było idealne otwarcie meczu dla Barcelony. Polka znakomicie odnalazła się w polu karnym po dośrodkowaniu Caroline Graham Hansen i precyzyjnym strzałem prawą nogą posłała piłkę przy lewym słupku. Dla Barcelony był to gol na 1:0, a dla Pajor – następne potwierdzenie świetnej formy strzeleckiej.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Polka zdobyła bramkę w szóstym meczu z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Zaledwie trzy dni wcześniej trafiła także w Lidze Mistrzyń w domowym spotkaniu z Benficą. W europejskich rozgrywkach ma już na koncie cztery gole i jest współliderką klasyfikacji strzelczyń, ex aequo z Caroline Weir (Real Madryt), Lineth Beerensteyn (Wolfsburg) oraz Alessią Russo (Arsenal).
    Ewa Pajor może zostać królową strzelczyń

    Dzisiejsze trafienie oznacza, że Ewa Pajor ma już 11 bramek w sezonie, o jedną więcej niż jej klubowa koleżanka Claudia Pina. FC Barcelona pozostaje zdecydowanym liderem ligi hiszpańskiej – po 13 rozegranych spotkaniach miała komplet 36 punktów (12 zwycięstw i jedna porażka), a mecz z Badaloną jest jej 14. występem w sezonie. Dziewięć punktów mniej na koncie ma wicelider tabeli, Real Sociedad.

    Źródło: Przegląd Sportowy Onet

    Data utworzenia:

    13 grudnia 2025 15:34
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet
    Wydarzenie dnia
    Piłka nożna kobiet – Euro 2025

    ©

    2025

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Kosmiczna seria Pajor, potrzebowała tylko 6 minut. Koszmarny błąd i 6 goli w meczu Barcelony

    Kosmiczna seria Pajor, potrzebowała tylko 6 minut. Koszmarny błąd i 6 goli w meczu Barcelony

    W ostatnich tygodniach Ewa Pajor prezentuje kapitalną formę w barwach kobiecej FC Barcelony. Polska napastniczka imponuje regularnością – w pięciu kolejnych spotkaniach ligowych nie schodziła z boiska bez zdobytej bramki. 13 grudnia otrzymała następną okazję, by przedłużyć tę imponującą serię. Tego dnia „Duma Katalonii” podejmowała Badalonę w meczu hiszpańskiej La Ligi F. Kibice rywalek mogli mieć nadzieję, że strzelecki instynkt Pajor w końcu zawiedzie, lecz Polka bardzo szybko rozwiała wszelkie wątpliwości. Wystarczyło jej zaledwie sześć minut, by ponownie wpisać się na listę strzelczyń. Mimo ambitnej postawy Badalony, spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem Barcelony 5:1.

    Kobieca drużyna FC Barcelony od dłuższego czasu uchodzi za absolutnego dominatora w świecie kobiecego futbolu. Na krajowym podwórku lideruje tabeli La Ligi F, mając cztery punkty przewagi nad Realem Madryt i jednocześnie jeden mecz rozegrany mniej. Zespół prowadzony przez Pere Romeu równie pewnie radzi sobie w Lidze Mistrzyń, gdzie także zajmuje pierwsze miejsce w fazie ligowej. Jedną z kluczowych postaci tej znakomitej passy jest właśnie Ewa Pajor. Reprezentantka Polski notuje kolejny znakomity sezon i mimo przerwy spowodowanej kontuzją pozostaje najskuteczniejszą zawodniczką katalońskiego zespołu. W pięciu poprzednich meczach zdobyła sześć bramek, potwierdzając swoją ogromną wartość dla drużyny.

    Starcie z Badaloną, zespołem plasującym się na dziewiątym miejscu w tabeli, miało wyraźnego faworyta jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Barcelona od początku narzuciła swoje tempo, a Pajor szybko potwierdziła swoją dyspozycję. Już w 6. minucie idealnie odnalazła się w polu karnym i bezbłędnie wykończyła akcję koleżanek, zdobywając siódmego gola w sześciu ostatnich występach.

    Gospodynie nie zamierzały jednak łatwo oddać pola. Zaledwie kilka minut później wykorzystały poważny błąd defensywy Barcelony i doprowadziły do wyrównania. Ten moment wyraźnie wpłynął na przebieg gry. W szeregach „Blaugrany” pojawiło się sporo nerwowości, a brak na boisku takich zawodniczek jak Irena Paredes czy Alexia Putellas sprawił, że inicjatywę zaczęły przejmować piłkarki Badalony. W pierwszej połowie to one częściej gościły pod bramką faworytek.

    W okolicach 30. minuty Pajor miała doskonałą okazję, by ponownie wyprowadzić Barcelonę na prowadzenie. Otrzymała świetne podanie ze skrzydła, lecz zdecydowała się na strzał z pierwszej piłki, który okazał się niecelny. Chwilę później kibice gospodarzy znów mogli odetchnąć z ulgą. W 38. minucie Claudia Pina popisała się efektownym uderzeniem, pokonując bramkarkę Badalony i ustalając wynik do przerwy na 2:1 dla Barcelony.

    Po zmianie stron piłkarki „Blaugrany” zaprezentowały się znacznie pewniej. Tym razem to one kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku, nie pozwalając rywalkom na zbyt wiele. Niestety w 55. minucie kontuzji doznała Maria Leon, która musiała opuścić murawę. Jej miejsce zajęła Aicha Camara. Przy okazji tej przerwy trener zdecydował się także na zmianę Ewy Pajor – Polkę zastąpiła Kika Nazareth.

    Mimo zejścia najlepszej strzelczyni, Barcelona nie straciła impetu. Już w 59. minucie Camara posłała precyzyjne dośrodkowanie na głowę Carli Julii Martinez. Sędzia początkowo wstrzymał się z uznaniem gola, a VAR sprawdzał możliwego spalonego, jednak ostatecznie bramka została zaliczona. Chwilę później Martinez zeszła z boiska, a w jej miejsce pojawiła się Esmee Brugts.

    Losy meczu zostały definitywnie rozstrzygnięte w 76. minucie, gdy Vicky Lopez zdobyła czwartego gola dla Barcelony. Młoda Hiszpanka skutecznie wykończyła akcję zespołu, odbierając rywalkom resztki nadziei. Chwilę później do siatki trafiła jeszcze Martine Fenger, lecz tym razem VAR dopatrzył się zagrania ręką i bramka została anulowana.

    Ostatnie słowo należało jednak do Barcelony. W doliczonym czasie gry Esmee Brugts wpisała się na listę strzelczyń, ustalając wynik spotkania na 5:1. Choć pierwsza połowa przyniosła chwilowe problemy, ostatecznie FC Barcelona potwierdziła swoją klasę. Kolejne zwycięstwo umocniło lidera tabeli, a przewaga nad Realem Madryt wzrosła do siedmiu punktów. Ewa Pajor, mimo że tym razem zakończyła mecz z jednym trafieniem, po raz kolejny udowodniła, że pozostaje jedną z największych gwiazd kobiecej La Ligi.

    https://x.com/LigaF_oficial/status/1999845323498201550?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1999845323498201550%7Ctwgr%5E669b7023b3720e96ba7e988fce5a51907ab9103a%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fpilka-nozna%2Fnews-kosmiczna-seria-pajor-potrzebowala-tylko-6-minut-koszmarny-bnId22498195

  • Takich ujęć jeszcze nie było. Nie do wiary, co robi Iga Świątek

    Takich ujęć jeszcze nie było. Nie do wiary, co robi Iga Świątek

    Choć emocje po sezonie 2025 jeszcze nie do końca opadły, to Iga Świątek już przygotowuje się do rozgrywek w 2026 r. Cel na jego początek może być tylko jeden. Australian Open jest jedynym turniejem wielkoszlemowym, którego nasza tenisistka jeszcze nie ma w swoim dorobku. Niezwykłe obrazki z treningu Polki pokazał w mediach społecznościowych jej trener przygotowania fizycznego Maciej Ryszczuk.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Świątek ciężko trenuje przed wylotem do Australii, który czeka ją już niebawem, bo nowy sezon rozpocznie się 1 stycznia. Na swoim instastories Maciej Ryszczuk pokazał obrazki z treningu Polki. Widać na nim, jak robi przysiady na specjalnej maszynie, co przypomina pompowanie piłki.
    Trening Igi Świątek
    Trening Igi Świątek (Foto: instagram/maciej_ryszczuk_rehsport)

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Tak trenuje Iga Świątek

    W piątek Iga Świątek spóźniła się na trening ze swoim szkoleniowcem, bo oglądała wyczyny Lindsey Vonn.

    “Zamiast być o czasie na rozgrzewce to siedzi przed tv” — skomentował to Maciej Ryszczuk na portalu X.

    Zobacz także: Ważne wieści z Australian Open. Tak wszystko się zacznie

    — Wzoruję się na niej. To znaczy, szczerze mówiąc, nie miałam wielu sportowców, których śledziłam, ale ona była jednym z nich, kiedy jeździła na nartach. Przeczytałam też jej biografię i znalazłam w niej ogromną inspirację. Spotkałyśmy się już kilka razy i zawsze rozmawiamy dłużej niż zwykle. Dała mi kilka wskazówek, więc może chce być częścią zespołu — przyznawała kiedyś Iga Świątek.

    Zanim jednak Polka zagra w Australian Open, to najpierw weźmie udział u boku Huberta Hurkacza w United Cup.

  • Nieprawdopodobny sukces Polaka! Pobił rekord XXI wieku

    Nieprawdopodobny sukces Polaka! Pobił rekord XXI wieku

    Nieprawdopodobny sukces Polaka! Pobił rekord XXI wieku

    Galica w swoim debiucie osiągnął stuprocentową skuteczność na strzelnicy. Następnie dobrze wypadł w biegu sprinterskim, co ostatecznie pozwoliło mu zająć 24. miejsce. Tuż za 18-latkiem uplasował się Konrad Badacz, który również uzyskał kwalifikację do sobotniego biegu pościgowego na 12,5 kilometra. To jednak o wyczynie Galicy mówi cały świat sportów zimowych.

    Zobacz wideo Gorąco wokół polskich skoków. Chodzi o skład na igrzyska
    Niemal 30-letni rekord pobity!

    Reprezentant Polski bowiem pobił niezmienny od 1996 roku rekord należący do Chińczyka, Rena Longa. Galica został najmłodszym w historii zawodnikiem, który zapunktował w Pucharze Świata w Biathlonie.

    Dokładny wiek naszego sportowca w chwili osiągnięcia takiego wyniku to 18 lat, osiem miesięcy i 29 dni. Ren Long z kolei w trakcie bicia rekordu miał 19 lat, dwa miesiące i 21 dni.

    – Ciężko mi coś powiedzieć. Początek sezonu był jaki był. Nie dość, że to debiut, to jeszcze spełnienie marzeń. Dodatkowo dwa zera, ciężko mówić. Nic tylko się cieszyć – przyznał w rozmowie z TVP Sport Galica, mając w oczach łzy szczęścia.

    Co więcej, dotąd żadnemu z Polaków nie udało się w pierwszym starcie w PŚ zająć wyższej lokaty niż 60. To tylko pokazuje, że możemy mieć do czynienia z talentem generacyjnym.

    Piątkowe zawody padły łupem Tommaso Giacomela. Drugi, ze stratą czterech sekund był Francuz, Eric Perrot. Podium uzupełnił Philipp Horn z Niemiec.

  • Wojciech Szczęsny wycofany z kadry Barcelony! Wiadomo dlaczego

    Wojciech Szczęsny wycofany z kadry Barcelony! Wiadomo dlaczego

    Wojciech Szczęsny na pewno nie wystąpi w sobotnim spotkaniu FC Barcelony z Osasuną Pampeluna. Rezerwowy bramkarz „Dumy Katalonii” został wycofany z kadry meczowej z powodu problemów zdrowotnych o podłożu gastrycznym. Klub wydał w tej sprawie oficjalny komunikat, a absencja Polaka otwiera drzwi do głośnego powrotu jednej z gwiazd zespołu do meczowej osiemnastki.

    Wszystko wskazuje na to, że dolegliwości Szczęsnego pojawiły się nagle. Informacja o jego nieobecności została przekazana zaledwie sześć godzin przed pierwszym gwizdkiem – mecz rozpocznie się o 18:30. FC Barcelona szybko odniosła się do sytuacji w mediach społecznościowych.

    – Bramkarz pierwszego zespołu Wojciech Szczęsny nie zagra w dzisiejszym meczu z Osasuną z powodu zapalenia żołądka i jelit – poinformował klub w oficjalnym komunikacie.

    Obecnie Szczęsny pełni w Barcelonie rolę drugiego bramkarza. Numerem jeden między słupkami jest Joan Garcia, który od początku sezonu regularnie występuje w wyjściowym składzie katalońskiej drużyny. Polak zastępował 24-latka jedynie w momentach, gdy ten zmagał się z kontuzją.

    W trwających rozgrywkach Szczęsny rozegrał dziewięć spotkań we wszystkich rozgrywkach. W samej LaLiga wystąpił sześć razy, tracąc 17 bramek i ani razu nie zachowując czystego konta. Jego liczby nie zachwycają, ale trzeba podkreślić, że do gry wchodził w trudnych momentach, często bez rytmu meczowego.

    Na mecz z Osasuną w kadrze znaleźli się Joan Garcia, Diego Kochen oraz Marc-André ter Stegen. Obecność niemieckiego golkipera wzbudza szczególne emocje. Były niekwestionowany numer jeden Barcelony, odsunięty ostatnio na boczny tor, po raz pierwszy w tym sezonie znajdzie się na ławce rezerwowych w meczu ligowym. Od jego ostatniego występu w LaLiga minęło aż siedem miesięcy.

    FC Barcelona przystępuje do sobotniego spotkania w znakomitych nastrojach. Zespół wygrał sześć kolejnych meczów ligowych, dzięki czemu wyprzedził Real Madryt w tabeli i obecnie ma cztery punkty przewagi nad odwiecznym rywalem. Starcie z Osasuną ma być kolejnym krokiem w umacnianiu pozycji lidera.

  • Nagle wrócił temat Szczęsnego. “Czerwony alarm” w Barcelonie. Głośno o rewolucji

    Nagle wrócił temat Szczęsnego. “Czerwony alarm” w Barcelonie. Głośno o rewolucji

    Wojciech Szczęsny ma już za sobą kilka występów w barwach FC Barcelony w obecnym sezonie, jednak jego pobyt w pierwszym składzie okazał się jedynie przejściowy. Gdy tylko Joan Garcia uporał się z urazem, wrócił między słupki „Dumy Katalonii”. To jednak wcale nie uspokoiło nastrojów wokół defensywy Blaugrany. Wręcz przeciwnie – katalońskie media zaczęły bić na alarm. Okazuje się bowiem, że młody bramkarz zmaga się z dokładnie tymi samymi problemami, które wcześniej towarzyszyły Polakowi. – Jedna kwestia jest szczególnie niepokojąca – podkreśla German Bona z dziennika „Sport”.

    Na pierwszy rzut oka sytuacja FC Barcelony nie wygląda dramatycznie. Zespół regularnie punktuje, wygrywa kolejne spotkania i ponownie znalazł się na czele tabeli LaLigi. Wyniki sportowe bronią drużynę Hansiego Flicka, jednak pod powierzchnią kryje się problem, który od tygodni nie daje spokoju kibicom i ekspertom. Chodzi o grę defensywną, a konkretnie – o liczbę traconych bramek.

    Barça wciąż zbyt łatwo pozwala rywalom na zdobywanie goli, a co gorsza, bardzo często są to trafienia otwierające wynik meczu. Przeciwnicy regularnie obejmują prowadzenie, zmuszając kataloński zespół do odrabiania strat. To schemat, który powtarza się niezależnie od tego, kto stoi w bramce.

    Szczęsny odszedł, problemy zostały. Garcia w bramce, system wciąż ten sam
    German Bona na łamach „Sportu” zwraca uwagę, że zmiana bramkarza nie przyniosła oczekiwanej poprawy. Choć między słupkami ponownie pojawił się Joan Garcia, to wraz z nim „wróciły” problemy, które wcześniej przypisywano Wojciechowi Szczęsnemu.
    – Joan Garcia stracił gole w pięciu kolejnych spotkaniach: trzy z Chelsea i Betisem oraz po jednym z Alavés, Atlético Madryt i Eintrachtem – wylicza kataloński dziennikarz.

    Jednocześnie Bona jasno zaznacza, że nie jest to kwestia indywidualnej formy bramkarza. Tak samo jak wcześniej nie był to problem samego Szczęsnego. Źródło kłopotów leży znacznie głębiej – w całym systemie defensywnym Barcelony.
    – Na ten stan rzeczy wpływa kilka czynników: odejście Inigo Martíneza, który odpowiadał za organizację gry obronnej, brak odpowiedniej koncentracji w linii defensywy oraz niewystarczające wsparcie w pressingu – analizuje Bona.

    Szczególnie alarmująca statystyka
    Jedna liczba działa jednak na wyobraźnię najmocniej. FC Barcelona przegrywała – przynajmniej przez pewien fragment meczu – aż w 11 z 22 oficjalnych spotkań rozegranych w tym sezonie. To niemal połowa meczów, w których rywale jako pierwsi znajdowali drogę do siatki.

    W wielu przypadkach scenariusz wyglądał bardzo podobnie: jedno precyzyjne podanie rozrywało linię obrony Barçy, a przeciwnicy wychodzili sam na sam lub w sytuacji dwóch na jednego z bramkarzem. W takich okolicznościach golkiper – niezależnie od nazwiska – był praktycznie bez szans. Tak było w czasie gry Szczęsnego i tak samo wygląda to teraz, gdy numerem jeden jest Garcia.

    Oczywiście Barcelona od lat słynie z umiejętności dokonywania efektownych remontad i odwracania losów spotkań nawet w beznadziejnych sytuacjach. Tyle że Hansi Flick z pewnością wolałby, aby jego drużyna nie musiała regularnie gonić wyniku i ratować się ofensywnymi zrywami. Większa kontrola nad meczami i mniej goli traconych na 0:1 to cele, bez których trudno myśleć o stabilności.

    Potrzebna rewolucja w obronie
    Nic dziwnego, że w katalońskich mediach coraz głośniej mówi się o konieczności przeprowadzenia prawdziwej rewolucji w defensywie. Jeśli FC Barcelona chce realnie liczyć się w europejskich rozgrywkach w tym sezonie, musi znacząco poprawić swoją grę w tyłach. W przeciwnym razie nadal będzie narażona na proste straty bramek, a ewentualny kryzys w ofensywie może pozbawić drużynę Flicka jej największych atutów i sprawić, że stanie się bezradna w starciach z zespołami z najwyższej półki.

  • Lewandowski się wścieknie. Chcieli go załatwić. Wyszły na jaw brudne zagrywki

    Lewandowski się wścieknie. Chcieli go załatwić. Wyszły na jaw brudne zagrywki

    Nazwisko Roberta Lewandowskiego regularnie przewija się zarówno w polskich, jak i hiszpańskich mediach. O kapitanie reprezentacji Polski zrobiło się jednak szczególnie głośno przy okazji premiery książki Sebastiana Staszewskiego „Lewandowski. Prawdziwy”. Teraz autor nieautoryzowanej biografii ujawnił, że po publikacji wiele osób próbowało wykorzystać zamieszanie wokół książki, licząc na to, że jego rękami uda się uderzyć w „Lewego”.

    Nie jest tajemnicą, że kibice reprezentacji Polski oraz klubów, w których występował Lewandowski – FC Barcelony, a wcześniej Bayernu Monachium czy Borussii Dortmund – znają jedynie fragmenty historii jego kariery. Kulisy wielu wydarzeń przez lata pozostawały poza zasięgiem opinii publicznej. Właśnie te mniej znane fakty Staszewski postanowił przybliżyć w swojej książce. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą opowiedział, jak wyglądały pierwsze tygodnie po premierze i z jakimi reakcjami musiał się zmierzyć.

    Jak się okazało, autor miał okazję spotkać się z Robertem Lewandowskim przy okazji jednego z meczów w Barcelonie. Reakcja głównego bohatera książki była – jak podkreśla Staszewski – bardzo pozytywna. To tylko utwierdziło go w przekonaniu, że w publikacji nie znalazły się treści rozmijające się z prawdą. Tym bardziej że materiałów, które mogłyby wzbudzić ogromne kontrowersje, nie brakowało.

    – Mam mnóstwo naprawdę grubych historii, które teoretycznie mogłyby znaleźć się w tej książce. Sporo z nich mam zapisanych w notatniku, ale nie mam ich potwierdzonych w więcej niż jednym źródle. A wiele osób próbowało przy okazji tej książki załatwić swoje stare, niezałatwione sprawy z Robertem. Podrzucano mi półprawdy, ćwierćprawdy – zdradził Staszewski, jasno dając do zrozumienia, że nie brakowało chętnych, by uderzyć w kapitana reprezentacji Polski.

    Dziennikarz od początku trzymał się jednak żelaznej zasady: do książki trafiały wyłącznie te historie, które udało się potwierdzić w co najmniej dwóch niezależnych źródłach. Dzięki temu – jak podkreśla – uniknął powielania plotek i celowych insynuacji.

    Co ciekawe, podczas pobytu w Barcelonie Staszewski miał również okazję skonfrontować się z przedstawicielami medialnego zaplecza „Blaugrany”. Ci nie byli zadowoleni z ujawnienia informacji, według której FC Barcelona miała poprosić Lewandowskiego, by w końcówce poprzedniego sezonu nie strzelał bramek. Powodem miała być chęć uniknięcia wypłaty bonusów dla Bayernu Monachium, zapisanych w umowie transferowej. Na pytanie, czy taka sytuacja faktycznie nie miała miejsca, autor nie usłyszał jednak jednoznacznego dementi. A to – jak sam zauważa – mówi bardzo wiele.

  • Decyzja Karola Nawrockiego o zmianie tradycji w Pałacu Prezydenckim wywołuje pytania o przyszłość dialogu międzykulturowego w Polsce.

    Decyzja Karola Nawrockiego o zmianie tradycji w Pałacu Prezydenckim wywołuje pytania o przyszłość dialogu międzykulturowego w Polsce.

    Joanna Miziołek, Eliza Olczyk, “Wprost”: President Nawrocki has betrayed – believes some Confederate politicians. It is about signing a law on helping Ukrainians.

    Nikogo nie zdradziłem. Realizuję rozsądnie to, co zapowiedziałem. Pierwszym wetem do ustawy o pomocy Ukraińcom zmusiłem rząd, żeby wycofał się z 800 plus dla niepracujących Ukraińców i ukrócił turystykę medyczną. Weto przyniosło wymierne efekty. Co prawda nowa ustawa nie spełnia wszystkich moich oczekiwań, bo pomija te kwestie, które są dla mnie ważne, tj. walkę z symbolami UPA w Polsce czy wydłużenie okresu ubiegania się o obywatelstwo polskie przez obcokrajowców. Natomiast proszę sobie wyobrazić, co by było, gdybym tej ustawy nie podpisał. Konsekwencją byłby szturm pół miliona Ukraińców na urzędy w celu przedłużenia prawa pobytu i możliwości pracy. Ci, którzy dzisiaj mnie krytykują, narzekaliby, że doprowadziłem do tego chaosu.

    I signed the Act on Helping Ukrainians with a clear announcement that I was doing it for the last time. In six months there will be no special law for Ukrainians. All national minorities in Poland will be treated on the same terms. That’s the signal he’s been to the government.

    Jeśli ktoś mówi, że zdradziłem, to te słowa uznaję za nieodpowiedzialne. Jest jeszcze jedna perspektywa: gdyby to Polacy poza granicami kraju dostali informację, że za kilka dni muszą opuścić Wielką Brytanię, Niemcy, Francję, to jako Prezydent Polski musiałbym interweniować.

    Prawie milion Ukraińców na podstawie tej ustawy może podjąć pracę. Tylko część z nich ma kartę pobytu, która reguluje tę kwestię.

    Środowiska przedsiębiorców kontaktowały się z Kancelarią Prezydenta i ze mną. Wielu Ukraińców pracuje w różnych branżach polskiej gospodarki, zatem szereg polskich przedsiębiorstw utraciłoby możliwość korzystania z ich pracy w krótkim czasie. To też brałem pod uwagę. Nie chcę być Prezydentem chaosu społecznego w Polsce, tylko rozwiązywania spraw. Przychodzę w konkretnym, zastanym społecznym momencie. Powinniśmy wycofywać się z uprzywilejowania Ukraińców w sposób przemyślany i uporządkowany.

    Odebranie 800 plus niepracującym Ukrainkom, które mają niepełnosprawne albo małe dzieci i dlatego nie pracują, nie wywołało u Pana żadnej refleksji?

    Z jednej strony są emocje i indywidualne przykłady, z drugiej zaś jest pewna wrażliwość na sprawy polskie. Wiele Polek potrzebuje dziś pomocy i nie do końca może z niej korzystać. Nie mogę jako Prezydent Polski wejść na poziom bardzo indywidualnych emocji i forsować prawa, które nie odpowiadają mojemu programowi wyborczemu. Dla mnie każdy indywidualny przypadek jest ważny, ale gdybyśmy się do nich odwoływali w prawie, to nie moglibyśmy nic zrobić.

    Jakie są Pana relacje z Prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim? Ustawa o zwalczaniu banderyzmu, którą chce Pan forsować, ograniczenie przywilejów dla Ukraińców w Polsce – to chyba nie buduje pozytywnego klimatu dla współpracy?

    Relacje z Prezydentem Zełenskim uznałbym za odpowiednie, choć nie za przyjacielskie. Są na poziomie zapewniającym współpracę Polski i Ukrainy, ale nie ukrywam, że wiele spraw widzę zupełnie inaczej niż Prezydent Ukrainy. Jest dla mnie rzeczą naturalną, że dbając o interes Polski, wywołuję pewne kontrowersje czy niezadowolenie u Prezydenta Zełenskiego.

    Rozmawialiście na ten temat?

    Nie jest to przedmiotem naszych dyskusji. Widzieliśmy się przez chwilę przy okazji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Kilkakrotnie rozmawialiśmy zdalnie lub telefonicznie. Jeżeli Prezydent Zełenski albo prezydenci innych państw są niezadowoleni z moich posunięć, to muszą sobie z tym radzić przez najbliższe pięć lat.
    001_b_a_Prezydent_Karol_Nawrocki_80_Sesja_Zgromadzenia_ONZ_20250923_MWB16273.jpg [1.21 MB]
    Prezydent RP Karol Nawrocki i Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski na debacie generalnej 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. 23 września 2025 r.

    Czy gwarancje, które uzyskał Pan od Prezydenta Donalda Trumpa podczas wizyty w USA, zwiększą bezpieczeństwo Polski? Prezydent USA ostatnio zgodził się na użycie przez Ukrainę broni dalekiego zasięgu do ataków na Rosję. Pytamy o to dlatego, że nasze bezpieczeństwo jest powiązane z wojną rosyjsko–ukraińską.

    Z Prezydentem Trumpem przede wszystkim rozmawiałem o polskich sprawach. Moje spotkania, rozmowy telefoniczne, stały kontakt z Prezydentem USA, dały poczucie, że jesteśmy z naszym najważniejszym sojusznikiem w życzliwym kontakcie. Do niedawna wydawało się to trudne czy ograniczone za sprawą polskiego rządu. Cieszę się, że mogę wypełniać tę lukę dyplomatyczną, powstałą wraz z przejęciem władzy przez obecną koalicję.

    Rozmawialiśmy o potencjalnym poszerzeniu komponentu wojsk amerykańskich w Polsce. Myślę też, że przyczyniłem się do pokazania Prezydentowi Trumpowi faktycznej roli Federacji Rosyjskiej w naszym regionie. Rosja jest zagrożeniem nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej Europy Środkowo–Wschodniej.

    Jeden z uczestników Pana delegacji do USA powiedział nam, że gdyby Donald Trump spełnił choć połowę obietnic, które Panu złożył, to bylibyśmy potęgą energetyczną i militarną. Tak dużo obiecywał Prezydent USA?

    Jeśli Adam Bielan tak to widział, to nie będę z tym polemizował. Rozmawialiśmy o konkretnych i istotnych sprawach. To nie są tylko obietnice. Moi ministrowie: Karol Rabenda i Sławomir Cenckiewicz już dyskutują ze swoimi odpowiednikami w Stanach Zjednoczonych o możliwości realizacji spraw, które pojawiły się podczas rozmów w Białym Domu. Gdyby doszły do skutku, byłby to wielki sukces. Ale sukcesem jest to, że nowo wybrany Prezydent jest w stanie dyskutować z naszym najważniejszym sojusznikiem o rzeczach naprawdę konkretnych, które mogą mieć przełożenie na kolejne lata lub dekady.

    Czyli będzie Fort Trump w Polsce?

    Przydałby się, podobnie jak zwiększenie kontyngentu żołnierzy amerykańskich. Jeśli będę mógł się do tego przyczynić, to z całą pewnością zrobię wszystko, żeby tak było.

    Jak się Panu rozmawia z Donaldem Trumpem?

    Bardzo dobrze. Warto podkreślić, że Donald Trump – poza pewnością siebie, otwartością i humorem – jest człowiekiem, który potrafi słuchać. Poza tym Polska nie jest mu obojętna.
    200_Karol_Nawrocki_Waszyngton_20250903_MWB19950.jpg [649.27 KB]
    Rozmowy Prezydentów USA Donalda Trumpa i Polski Karola Nawrockiego w Białym Domu. 3 września 2025 r.

    Nerwowo robi się wokół aneksu do raportu o WSI. Zgodzi się Pan na jego publikację?

    Zleciłem analizę tej sprawy i jeżeli nie będzie przeszkód prawnych, to opublikujemy aneks. W IPN–ie byłem za odtajnianiem i publikowaniem wszystkiego, co było w naszych archiwach. I żeby przeciąć spekulacje, dodam, że to nie Sławomir Cenckiewicz przyszedł do mnie z propozycją upublicznienia aneksu, tylko ja poszedłem do niego. Aneks do raportu WSI to taki Święty Graal polskiej prawicy, nie mam przekonania, że jest w nim jakaś bomba atomowa polskiej polityki.

    Ale Prezydent Lech Kaczyński nie zdecydował się na upublicznienie tego aneksu, tak samo jak Prezydent Andrzej Duda.

    Ja jestem z IPN–u [śmiech]. Zwróciłem się do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, żeby to przeanalizowali pod względem prawnym i bezpieczeństwa Polski. Jeżeli nie będzie przeciwwskazań, to aneks zostanie opublikowany.

    A co z certyfikatem bezpieczeństwa dla pana Cenckiewicza?

    Profesor Cenckiewicz ma poświadczenie bezpieczeństwa, co potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z czerwca 2025 r. Jest ministrem wykonującym swoje obowiązki. Uczestniczył w wielu naradach przedstawicieli polskiego rządu w najbardziej krytycznych momentach i nikt nie protestował. Zatem wszystko jest w porządku. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że dla rządu jest to temat zastępczy i przy okazji nagonka na profesora Cenckiewicza.

    Z czego wynikająca?

    Z tego, że jest człowiekiem walczącym o prawdę. Jest autorem bardzo wielu ważnych książek, które nie pasują środowisku obecnej władzy. Profesor Cenckiewicz całe życie był niszczony za mówienie prawdy, dlatego jest postrzegany jako zagrożenie dla rządzących. W mojej opinii profesor Cenckiewicz, jest polskim patriotą i ostatnią osobą, którą posądzałbym o sympatie do Federacji Rosyjskiej. Oskarżanie go o to jest odwracaniem pojęć i czynieniem nieprawdy prawdą. Środowiska to podnoszące powinny skończyć z tą szopką.

    Poświadczenie bezpieczeństwa może zostać odebrane. Co Pan wtedy zrobi?

    Jest to praktyka znana w ostatnich latach. Niegodna i nieprzyzwoita. Angażowanie służb specjalnych państwa polskiego w walkę polityczną jest najniższym poziomem rywalizacji. Wiem, o czym mówię, bo sam byłem obiektem działań operacyjnych w czasie kampanii wyborczej. To wystawia jak najgorszą ocenę tym, którzy się do tego odwołują.

    Nie odpowiedział Pan na pytanie, co zrobi gdy certyfikat bezpieczeństwa zostanie mu odebrany.

    Zwróćcie Panie uwagę na wypowiedź ministra Tomasza Siemoniaka, koordynatora służb specjalnych, który powiedział: „Skoro służby tak twierdzą, to Cenckiewicz nie ma poświadczenia bezpieczeństwa”. Ale sąd twierdzi inaczej. Zasadnicze pytanie brzmi: gdzie my żyjemy? Jaka jest Polska, w której żyjemy? Czy żyjemy w Polsce, w której ostatnie zdanie należy do służb podległych politykowi, czy do sądu? Prof. Cenckiewicz powinien mieć i ma poświadczenie bezpieczeństwa. Jaka będzie jego przyszłość? Myślę, że rząd otrzeźwieje i da sobie spokój.
    004_Prezydent_Karol_Nawrocki_Wywiad_WPROST_29-09-2025_MWB11853.jpg.JPG

    Wspomniał Pan o operacjach służb w stosunku do Pana. Jak rozumiemy, chodzi Panu Prezydentowi o artykuły Onetu na temat Pana domniemanej działalności w hotelu Grand. Po co Pan pozywa dziennikarzy z artykułu 212, który może doprowadzić do tego, że pójdą do więzienia. Wygrał Pan już wybory, po co się mścić?

    To jest zemsta? Nie mam w sobie emocji zemsty. Onet tyle nakłamał na mój temat, wykorzystując dwóch ludzi, którzy obecnie wycofują się z oskarżeń, bo nic nie widzieli, nic nie słyszeli, nic nie wiedzą i nie mają wiele do powiedzenia.

    Może spowoduje to otrzeźwienie tych, którzy byli zaangażowani w te operacje niszczenia ludzi. Nie tylko kandydata na Prezydenta. Jestem w stanie poradzić sobie ze swoimi emocjami. Angażowano w to jednak wiele osób, zmuszano do wyciągania dokumentów, różnych deklaracji. Pytanie, czy teraz nie zostaną sami.

    Dążąc do procesu, tylko pogłębia Pan traumę tych ludzi, bo zostaną ujawnieni.

    Nie zostaną. To jest problem Onetu. Dlatego ich dziennikarze obawiają się tego procesu.

    Ale czy głowie państwa wypada sądzić się z dziennikarzami?

    Może nie wypada. Muszę to przemyśleć, bo ci sami ludzie mogą po wycofaniu pozwu powiedzieć, że to oni wygrali. Myślą Panie, że ja tym żyję? Nie. Do poważnych spraw przykładam wagę, a ta jest mi obojętna. Była mi obojętna w kampanii i teraz też jest.

    A sprawa pana Jerzego i jego kawalerki?

    Poszli do niego moi współpracownicy, ale nie zostali wpuszczeni, bo pan Jerzy upoważnił tylko mnie, imiennie, do odwiedzin. Zrobił to jesienią ubiegłego roku, gdy jeszcze był świadomy. Wskazał mnie jako osobę, która zawsze mu pomoże. Wzruszyłem się, gdy się o tym dowiedziałem.

    Pójdzie Pan do niego?

    Chcę pójść, ale muszę to zrobić w taki sposób, żeby nie przyciągnąć tego całego szumu. Nie chcę medialnego zamieszania wokół tego biednego człowieka.

    Czy podpisałby Pan ustawę o związkach partnerskich, gdyby rząd wreszcie ją wyprodukował i nie byłoby w niej przepisów o małżeństwie ani prawa do adopcji dzieci?

    Mówiłem w czasie kampanii wyborczej, że jestem gotowy do rozmowy o ustawie regulującej status osoby najbliższej.

    Z całą pewnością nic, co jest quasi–małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie. Podobnie w przypadku adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Natomiast urzędowe rozwiązanie sprawy statusu osoby najbliższej jest tym, o czym mogę rozmawiać.

    A co z ustawami sądowymi? Żadna co prawda nie pojawiła się jeszcze na Pana biurku, ale zastanawiamy się, czy Pana stanowisko jest zbieżne ze stanowiskiem Andrzeja Dudy, który nie akceptował np. rozliczania tzw. neosędziów?

    Jako Prezydent posiadam konstytucyjne prawo do wręczania nominacji sędziowskich. Nikt inny nie ma takiego uprawnienia. Odpowiadam w pełni za nominacje sędziów, którzy są typowani przez Krajową Radę Sądownictwa.

    Czyli dla Pana neosędziowie są normalnymi sędziami, bez przedrostka neo.

    Nie ma takiej kategorii jak neosędzia. Sędzią w Polsce jest ten, komu Prezydent wręczy nominację sędziowską. Jeśli Prezydent Andrzej Duda wręczył sędziom nominacje, to znaczy, że oni są sędziami. A KRS działała zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Zatem jeżeli minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, czy ktokolwiek inny, będzie chciał podjąć dyskusję z Pałacem Prezydenckim na ten temat, to możemy do niej przystąpić – pod warunkiem, że prezydenckie prerogatywy będą zachowane. Wokół tego możemy budować jakieś rozwiązania ustawowe.
    Może Cię zainteresować Prezydent w najbliższych tygodniach powoła Radę ds. Naprawy Ustroju Państwa

    A właściwie dlaczego Pan wszystko wetuje?

    Nie ulegajmy dezinformacji. Statystyka wygląda tak, że siedem ustaw zawetowałem, a 34 podpisałem.

    Prezydent Duda siedem ustaw zawetował przez półtora roku kohabitacji z rządem Donalda Tuska, a Pan w pierwszym miesiącu urzędowania.

    Nie jestem Andrzejem Dudą. Rząd czekał z ustawami na koniec jego kadencji i się nie doczekał. Ale siedem do trzydziestu czterech to z całą pewnością jest mniejszość.

    Opinia publiczna słyszy głównie o wetach i o tym, że zmusił Pan rząd, żeby wycofał się z ustawy wiatrakowej.

    Rządzący oszukiwali opinię publiczną, że ustawa dotyczyła zamrożenia cen energii elektrycznej. Tymczasem w dokumencie, który dostałem do podpisu, ponad 90 stron było poświęconych wiatrakom. Nie chciałyby mieć Panie takiego Prezydenta, któremu się mówi, że dostaje ustawę o mrożeniu cen energii a on czyta 90 stron o wiatrakach i mówi: wszystko w porządku.

    To była zagrywka poniżej pasa. I co z tym zrobił rząd? Wyciął wszystkie przepisy o wiatrakach, zostawiając tylko te dotyczące energii elektrycznej. Tę ustawę podpisałem.

    Czyli zaczyna Pan ogrywać rząd Tuska?

    Ja nikogo nie ogrywam, tylko robię to, co zapowiedziałem w kampanii wyborczej. Staram się dbać o interes Polski i nie popadać w emocje polityczne.

    Zatem jest Pan przeciwny wiatrakom? Andrzej Duda powiedział nam, że on nie lubi wiatraków, bo są nieładne. Panu też się nie podobają?

    Nie, tak nie powiem. Nie jestem przeciwny odnawialnym źródłom energii. Natomiast we wszystkim musi być jakaś logika i balans pomiędzy potrzebami społecznymi a potrzebami energetycznymi. Jeżeli chce się stawiać wiatraki na dawnych polach bitew – dziś miejscach historycznych albo w najbliższym otoczeniu gospodarstw domowych, to ja jestem jednak po stronie ludzi i historii, a nie po stronie wiatraka czy firmy, która go stawia. To nie jest walka z wiatrakami tylko walka o równowagę.

    Jak wyglądają Pana relacje z Donaldem Tuskiem? Chce go Pan ustawić w pozycji premiera czekającego na audiencję?

    Nikogo nie chcę ustawiać, realizuję swój mandat. Prezydent jest najwyższym urzędem w Rzeczypospolitej. Ma najświeższy mandat i konkretne kompetencje. Zatem chcę z godnością sprawować urząd Prezydenta. Nikt nie będzie wysyłał instrukcji głowie państwa, co ma robić lub mówić.

    Zabolała Pana ta uwaga Radosława Sikorskiego, że dostał Pan szczegółową instrukcję na spotkanie z Prezydentem Trumpem?

    Tę jednostronicową? Szczegółową? Widziałem dokumenty o większej szczegółowości. Chciałbym ustawić dyskusję i współpracę z rządem na pewnym przyzwoitym poziomie. Jeśli rozmawiamy ze sobą, robimy coś wspólnie dla Polski, to musimy się szanować wzajemnie; nie może być tak, że Prezydent, Zwierzchnik Sił Zbrojnych, jest traktowany przez ministrów, rząd, przez parlamentarzystów jak człowiek, który ma wyłącznie coś podpisywać albo odmawiać podpisu.

    A co będzie z ambasadorami? Skoro już Pan tak miło rozmawiał podczas sesji ONZ z ministrem Radosławem Sikorskim, to może dogadaliście się w tej sprawie?

    Do tego jeszcze długa droga. Myślę, że dla dobra Polski powinniśmy dojść do jakiegoś kompromisu. Jestem na to otwarty. Prerogatywy Prezydenta zapisane w konstytucji powinny być punktem wyjścia do naszych ustaleń. Konsekwentnie przestrzegam też dyplomatów rozpoczynających procedurę ubiegania się o stanowisko ambasadora, aby mieli wstępne uzgodnienie swojej misji z Prezydentem. A ci kandydaci, którzy podejmą się wejścia w procedurę bez wstępnego uzgodnienia z Pałacem Prezydenckim, nie służą rozwiązaniu konfliktu wokół ambasadorów. Prezydent jest jednym z organów decydującym o tym, kto jest ambasadorem.
    Może Cię zainteresować Wystąpienie Prezydenta RP podczas debaty generalnej 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ [PL/EN]
    002_Prezydenta_Karol_Nawrocki_80_Sesja_Zgromadzenia_ONZ_20250923_MWB16734.jpg [1.06 MB]
    Prezydent RP Karol Nawrocki i szef dyplomacji Radosław Sikorski na debacie generalnej 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. 23 września 2025 r.

    Czyli na razie sprawa jest zamrożona, tak?

    W październiku dojdzie do spotkania z ministrem Sikorskim. Mam dokładną analizę tego, jak wygląda sytuacja. W ponad połowie polskich placówek dyplomatycznych nie mamy ambasadorów. To jest dla Polski szkodliwe i powinniśmy tę sytuację rozwiązać w oparciu o konstytucję oraz dobrą praktykę. Co to jest za problem, że Prezydent wstępnie zaopiniuje przyszłego ambasadora, skoro ostatecznie ma podpisać jego nominację?

    Kierownicy placówek: Ryszard Schnepf i Bogdan Klich raczej nie dostaną nominacji?

    Ode mnie na pewno nie. Ale wśród ambasadorów, którzy czekają na nominację, są tacy, do których nie mam żadnych zastrzeżeń.

    To dlaczego nie wręczył im Pan nominacji?

    Bo chciałbym najpierw ustalić z ministrem Sikorskim mechanizm załatwiania spraw.

    Nie będę podpisywał pojedynczych nominacji w sytuacji, gdy w służbie zagranicznej panuje chaos. Chcę usiąść z ministrem spraw zagranicznych i powiedzieć: „Panie ministrze, to jest moja propozycja, jaka jest pana? I co robimy?”

    Ostatnio opinia publiczna żyła sprawą nocnej prohibicji, której nie chcieli warszawscy radni PO. Czy Pan byłby za nocną sprzedażą alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych?

    Na razie sprawa nie dotyczy całej Polski, tylko Warszawy.

    Jest w Sejmie projekt ustawy autorstwa Lewicy, zakazujący w całej Polsce nocnej sprzedaży alkoholu.

    Jestem generalnie przeciwko mnożeniu kolejnych zakazów czy nakazów. Czuję się wolnościowcem. A rozwiązań, o których Panie mówią, jeszcze nie widziałem, dlatego trudno mi je oceniać. Jeżeli przejdą przez Sejm, to się nad nimi pochylę.

    A co z wolnością dla zwierząt? Sejm uchwalił ostatnio przepisy uwalniające psy z łańcuchów. Katarzyna Piekarska, posłanka KO, powiedziała, że będzie o nich rozmawiała z Pana żoną. Podpisze Pan tę ustawę?

    Biorę pod uwagę różne argumenty. Poczekam też na te przedstawione przez posłankę Piekarską podczas rozmowy z moją małżonką i zdecyduję. Jestem wrażliwy na los zwierząt. Sami mamy dwa koty.

    Widzieliśmy chomika w kampanii. Jeszcze żyje?

    Żyje i ma się świetnie. W moim domu zawsze było dużo zwierząt, a moja siostra jest zaangażowana w kwestie obrony praw zwierząt.

    To musi Pan podpisać ustawę przeciwko psom na łańcuchach.

    Czekam na nią, ale nie składam żadnych deklaracji.
    002_Prezydent_Karol_Nawrocki_Wywiad_WPROST_29-09-2025_MWB11907.jpg.JPG

    Dlaczego wypisał Pan syna z edukacji zdrowotnej? Po co była taka deklaracja polityczna?

    Ojcowska, nie polityczna.

    Jest Pan Prezydentem, wszystko, co Pan robi jest polityczne.

    Ale jestem też ojcem i będę nim po odejściu z urzędu.

    Nie chce Pan, żeby syn się edukował zdrowotnie?

    Poradzi sobie bez tego przedmiotu, zresztą to była nasza wspólna decyzja. Z edukacją zdrowotną jest trochę tak jak z ustawą o mrożeniu cen energii elektrycznej – pozornie wszystko jest w porządku, ale zostawiono w niej furtkę umożliwiającą działania ideologiczne. Jeżeli dyskusja wokół edukacji zdrowotnej zamienia się w dyskusję o światopoglądzie, to jestem po prostu przeciwko i nie chcę, żeby mój syn w tym uczestniczył.

    To jest zresztą konsekwencja tego, że ministrem edukacji narodowej została polityk radykalnie lewicowa. Samo to wzbudza niepewność wielu rodziców, także moją. Jako prezes IPN–u śledziłem zmiany w podstawie programowej. Widziałem, jak wykreśla się bardzo ważne dla Polski i dla polskiej historii zagadnienia. A teraz jeszcze doszła edukacja zdrowotna.

    Przemysław Czarnek też był radykalnym ministrem edukacji, tylko o poglądach prawicowych. To się Panu bardziej podobało?

    Na pewno, bo jego poglądy są zbieżne z moimi. Jego argumenty bardziej do mnie trafiają niż te formułowane przez Barbarę Nowacką. Ale zgadzam się, że radykalny polityk na czele Ministerstwa Edukacji Narodowej wzbudza emocje.

    Jakie są Pana sympatie polityczne? Jest Panu bliżej do Konfederatów czy do PiS–u?

    Nigdy nie byłem członkiem partii politycznej i nie po to zostałem Prezydentem, żeby teraz określać się politycznie. W czasie kampanii wyborczej popierało mnie Prawo i Sprawiedliwość i z tym środowiskiem współpracowałem. Zresztą na Prawo i Sprawiedliwość oddawałem swój głos jako wyborca.

    Czyli na Konfederację Pan nie głosował?

    Nie. Głosowałem na Prawo i Sprawiedliwość. Natomiast wiele lat współpracowałem ze środowiskami Konfederacji – podczas marszów Żołnierzy Wyklętych, manifestacji patriotycznych, itd.

    Wszystkie środowiska patriotyczne, także te związane z Konfederacją, są mi bliskie.

    Pana projekt ustawy o CPK, który przeszedł przez Sejm w pierwszym czytaniu, wzbudził bardzo duże emocje ze względu na to, że poparła go częściowo Polska 2050 Szymona Hołowni. Był Pan tym zaskoczony?

    Cieszę się, że w Polsce 2050 są posłowie, którym bliski jest projekt ambitnej Polski. Uważam, że Centralny Port Komunikacyjny powinien być zrealizowany w wersji poszerzonej, wychodzącej do Polski powiatowej, regionalnej, lokalnej.

    Wiedział Pan, że Polska 2050 tak się zachowa?

    To było bardzo dobre i miłe, że projekt prezydencki został poparty ponad podziałami politycznymi.

    Pojawiły się spekulacje, że pan Hołownia chciałby się ubiegać o stanowisko komisarza ONZ w Genewie, a potrzebuje Pana akceptu. Może dogadaliście się w tej sprawie?

    Niezależnie od moich sympatii i antypatii, będę popierał wszystkie polskie kandydatury na stanowiska w ONZ. Te, które poznałem do dzisiaj. Nie wiem, jakie będą kolejne. Ale ci kandydaci, którzy do tej pory się zgłosili, mogą liczyć na moje wsparcie.
    Podziel się

  • Iga Świątek wprawiła Marylę Rodowicz w osłupienie. Nocny wpis gwiazdy mówi wszystko

    Iga Świątek wprawiła Marylę Rodowicz w osłupienie. Nocny wpis gwiazdy mówi wszystko

    Iga Świątek wprawiła Marylę Rodowicz w osłupienie. Nocny wpis gwiazdy mówi wszystko
    Iga Świątek

    Iga Świątek zrobiła niespodziankę Maryli Rodowicz, która w poniedziałek skończyła 80 lat. Piosenkarka była w szoku, kiedy ujrzała tenisistkę, której kibicuje od lat. “Jeszcze nie wierzę, co się stało […]” — oznajmiła gwiazda polskiej sceny w środku nocy. O poranku wspólnym zdjęciem pochwaliła się sama Świątek. 24-latka zwróciła się do Rodowicz.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Maryla Rodowicz od lat gra w tenisa i nie ukrywa, że jest wielką fanką Igi Świątek. Z powodu meczów Polki gwiazda estrady nieraz zarywała noce. Chętnie wypowiada się też na temat jej pojedynków w sieci.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Iga Świątek odwiedziła Marylę Rodowicz. Piosenkarka w szoku. “Stałam, jak słup soli”

    Teraz okazało się, że panie miały okazję się spotkać. Iga Świątek zrobiła Maryli Rodowicz prezent urodzinowy.

    “Jeszcze nie wierzę, co się stało. Odwiedziła mnie Iga Świątek z Darią Abramowicz. Stałam, jak słup soli, nie mogłam wydukać dwóch zdań. Przyjechała z życzeniami i z piękną, białą rakietą w prezencie urodzinowym. Ta sama Iga, dla której zarywam noce, do której krzyczę (do telewizora) … koncentracja kur*a, Iga, koncentracja. To był najpiękniejszy prezent ever” — oznajmiła uradowana piosenkarka w środku nocy.

    Maryla Rodowicz znów to zrobiła. Wszystko przez Igę Świątek

    “[…] Wiecie, że sięgam Idze do brody, no żesz. I nie byłam umalowana, no prawie. Najciekawsze, że mój kot rasy syberyjskiej ułożył się koło Igi i tak dotrwał do końca wizyty. To nie jest normalne u niego, ale kto koty zrozumie” — opowiadała Rodowicz.

    Chwilę później dodała kolejny wpis. “Co to był za dzień No ludzie, nagle drzwi się otwierają, a w nich staje Iga Świątek. Powtarzam, Iga Świątek z prezentem. Piękna, biała rakieta. I to był prezent urodzinowy dla mnie. Mówię wam, szok. Stałam, jak słup soli. W końcu do mnie dotarło, tak, to prawdziwa Iga. […] Posiedziała chwilę, gadu, gadu, napiła się wody i zniknęła. Jak sen złoty. Niezapomniane chwile. Ja, to mam szczęście. No i widać, jak na dłoni, ze sięgam Idze do brody. No i byłam nieumalowana, no żesz” — relacjonowała w swoim stylu.

    W środę rano Iga Świątek też opublikowała zdjęcie z Marylą Rodowicz. “Mieć tyle energii, taką karierę, tyle historii i przeżyć, tak łączyć ludzi, a właściwie całe pokolenia…coś wyjątkowego. Sto lat w zdrowiu, pani Marylo i mam nadzieję, że zobaczymy się na korcie” — zwróciła się do piosenkarki.

  • Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. Tak ma zagrać Barcelona

    Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. Tak ma zagrać Barcelona

    Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. Tak ma zagrać Barcelona
    Robert Lewandowski
    Robert Lewandowski (Foto: Rico Brouwer / Getty Images)

    Takich obrazków z Robertem Lewandowskim dawno nie oglądaliśmy. Hiszpańscy dziennikarze są przekonani, że po raz kolejny polskiego napastnika zabraknie w wyjściowym składzie Barcelony na sobotni mecz LaLiga z Osasuną Pampeluna (godz. 18.30). A ich dalsze rokowanie dotyczące kapitana Biało-Czerwonych nie napawają optymizmem. Oto szczegóły i jedenastka, w jakiej ma wystąpić Barca.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Nie najlepsze informacje dotyczące Roberta Lewandowskiego napływają z Hiszpanii przed sobotnim starciem LaLiga z Osasuną Pampeluna (godz. 18.30). Dziennikarze nie mają najmniejszych wątpliwości, że polski napastnik po raz kolejny rozpocznie spotkanie ligowe wśród rezerwowych. Co więcej, wiele wskazuje na to, że taki stan rzeczy może utrzymać się na dłużej.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Los Roberta Lewandowskiego przesądzony. “Jest w lepszej formie niż Polak”

    “Wydaje się, że na czele ataku ponownie pojawi się Ferran Torres. Piłkarz z Foios gra na zmianę z »Lewym« i obecnie jest w lepszej formie niż Polak” — czytamy na łamach katalońskiego dziennika “Sport”. W podobnym tonie wypowiadają się dziennikarze “Mundo Deportivo”.

    “Ferran Torres wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce przed Lewandowskim” — czytamy na łamach hiszpańskiej prasy.

    Oto przewidywany wyjściowy skład Barcelony na mecz z Osasuną:
    Tak ma wyglądać wyjściowy skład Barcy na mecz z Osasuną
    Tak ma wyglądać wyjściowy skład Barcy na mecz z Osasuną (Foto: marca.com/screen / Materiały prasowe/zdjęcia)

    Polak spędził już całe spotkanie z Realem Betis na ławce rezerwowych. Wtedy spekulowano, że Hansi Flick oszczędza jego siły w kontekście wtorkowego meczu Ligi Mistrzów z Eintrachtem Frankfurt. “Lewy” wrócił faktycznie do wyjściowego składu, ale spisał się słabo i w 66. minucie został ściągnięty z murawy. Wygląda zatem na to, że teraz Ferran Torres cieszy większym zaufaniem u niemieckiego szkoleniowca.

    Początek sobotniego starcia na Spotify Camp Nou zaplanowano na godz. 18.30. Relacje “na żywo” będzie można śledzić na łamach