• Klasy nie kupisz. Sabalenka przekroczyła granice żenady

    Klasy nie kupisz. Sabalenka przekroczyła granice żenady

    Klasy nie kupisz. Cały świat zobaczył, jak Sabalenka przekracza granice żenady

    Zbliża się koniec roku, a to oznacza czas licznych podsumowań w świecie sportu. Portal khelnow.com postanowił stworzyć ranking największych tenisowych kontrowersji w 2025 roku. W nim znalazło się miejsce m.in. dla Igi Świątek i Aryny Sabalenki. Serwis przypomniał starcia polskiej tenisistki z mediami. Białorusince wypomniano za to słowa skierowane w stronę Coco Gauff po porażce w finale Roland Garros.
    Aryna Sabalenka
    Fot. REUTERS/Lisi Niesner

    “Triumf Igi Świątek w Wimbledonie wzniecił na nowo długo żarzący się konflikt z polskimi mediami, które publicznie oskarżyła o niesprawiedliwe traktowanie podczas trwającej rok obniżki formy” – pisał portal khelnow.com przypominając komentarze, które Iga Świątek skierowała w stronę polskich mediów po swoim zwycięstwie w tym turnieju wielkoszlemowym.

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    O słowach Sabalenki mówił cały świat. Teraz je przypomnieli

    W rankingu nie zabrakło też miejsca dla Aryny Sabalenki. Portal przypomniał “niesmaczne komentarze” Białorusinki, które padły po przegranym przez nią finale Roland Garros. Sabalenka nie gryzła się w język i w dość mocnych słowach wypowiadała się o postawie swojej rywalki, Coco Gauff.

    “Komentarze Aryny Sabalenki po finałowej porażce w Roland Garros z Coco Gauff wznieciły jedną z najbardziej polaryzujących dyskusji w 2025 roku. Sabalenka, widocznie niezadowolona ze swojego słabego występu, stwierdziła, że Gauff miała szczęście i przekonywała, że porażkę poniosła raczej przez własne błędy niż przez klasę rywalki” – przypomina serwis.

    “Krytykowała warunki, zasugerowała, że Iga Świątek wygrałaby finał, gdyby do niego awansowała i wielokrotnie powtarzała, że zagrała tragiczny mecz. Jej uwagi zostały powszechnie potępione jako lekceważące i niestosowne, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie Gauff jest powszechnie uwielbiana” – dodano.

    Sabalenka w końcu przeprosiła za swoje słowa. Do sprawy odniosła się też Coco Gauff, która przyznała, że otrzymała od Białorusinki przeprosiny – jednak tą aferą przez kilka dni żył cały tenisowy świat.

    Jakie jeszcze kontrowersje zapadły w pamięć dziennikarzom khelnow.com? Poza wspomnianymi sytuacjami z Aryną Sabalenką oraz Igą Świątek, wymieniono też kontrowersje związane z zawieszeniem Stefano Vukova – i reakcji Jeleny Rybakiny na taką decyzję WTA, plotki dotyczące prywatnego życia Emmy Raducanu, a także oskarżenia o rasizm skierowane w stronę Jeleny Ostapenko, po tym jak Łotyszka pokłóciła się z Taylor Townsend.

  • Niemieckie media piszą o Nawrockim. Konkretna ocena. “Podobieństwa są oczywiste”

    Niemieckie media piszą o Nawrockim. Konkretna ocena. “Podobieństwa są oczywiste”

    Po niespełna pięciu miesiącach urzędowania Karola Nawrockiego jako prezydenta Polski coraz wyraźniej widać, że Donald Tusk nie może liczyć na partnerską i konstruktywną współpracę z Pałacem Prezydenckim. Zamiast zapowiadanego uspokojenia sceny politycznej, relacje między głową państwa a rządem zmierzają w stronę otwartej konfrontacji – ocenia na swoim portalu niemiecka telewizja MDR.

    Regionalny nadawca publiczny Mitteldeutscher Rundfunk, mający swoją siedzibę w Lipsku, zwraca uwagę, że Nawrocki próbuje kreować się na postać przypominającą „polskiego Trumpa”. Jednocześnie dziennikarze MDR podkreślają, że polska konstytucja nie przyznaje prezydentowi uprawnień porównywalnych z tymi, którymi dysponuje prezydent Stanów Zjednoczonych. Mimo to Nawrocki – zdaniem niemieckich komentatorów – konsekwentnie zabiega o poszerzenie zakresu swojej władzy, forsując swoje ambicje i „rozpychając się łokciami” w systemie, który formalnie mocno ogranicza rolę głowy państwa.

    Zamiast zakończenia „wojny polsko-polskiej” – dalsza eskalacja

    MDR przypomina, że w trakcie kampanii wyborczej Nawrocki obiecywał zakończenie wieloletniego konfliktu politycznego, określanego mianem „wojny polsko-polskiej”. Tymczasem po objęciu urzędu – jak zauważają Niemcy – napięcie nie tylko nie opadło, ale wręcz się pogłębiło. Prezydent ma próbować narzucić nowe reguły gry i wykraczać poza wąskie ramy kompetencji wyznaczonych przez konstytucję.

    Jednym z przykładów tej strategii ma być konflikt z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Odmawiając nominowania ambasadorów, Nawrocki wszedł – według MDR – na otwartą „wojenną ścieżkę” z MSZ. Równocześnie stara się odgrywać rolę współdecydenta w sprawach służb specjalnych, wzywając ich szefów do Pałacu Prezydenckiego. Niemiecki nadawca interpretuje te działania jako próbę wykreowania wizerunku polityka, który faktycznie „kieruje rządem” i występuje w roli swoistego „nadpremiera”, usytuowanego ponad Donaldem Tuskiem.

    Autor analizy podkreśla, że prezydent konsekwentnie buduje obraz „twardego faceta”, który trzyma wszystko pod kontrolą i nie cofa się przed konfliktem. „Podobieństwa do Trumpa są oczywiste” – zaznacza MDR.

    Wspólny mianownik: głód władzy i populizm

    Zdaniem niemieckiego nadawcy, Trumpa i Nawrockiego łączy przede wszystkim silny głód władzy oraz zbliżone, konserwatywne poglądy w kwestiach migracji, ról społecznych, praw osób LGBTQ czy polityki klimatycznej. Obaj politycy sięgają po populizm wymierzony w elity, przedstawiając się jako rzecznicy „zwykłych ludzi” i przeciwnicy establishmentu.

    Autor tekstu zwraca jednak uwagę na istotną różnicę. W przeciwieństwie do Donalda Trumpa, Nawrocki rzeczywiście pochodzi z przeciętnej, niezamożnej rodziny, a jego drogę zawodową można opisać jako autentyczną historię awansu społecznego – od „dołu” aż na sam szczyt władzy.

    „Antypolityk” bardziej wiarygodny niż Trump

    Ten życiorys – zdaniem MDR – sprawia, że Nawrocki może znacznie bardziej przekonująco niż Trump występować w roli „antypolityka”, który wszedł do wielkiej polityki z zewnątrz, by walczyć z aroganckimi, wielkomiejskimi elitami. Prezydent przedstawia je jako środowiska oderwane od „prawdziwej polskości” i pogardzające zwykłymi obywatelami.

    Niemiecki portal przypomina słowa Nawrockiego, że „ludzi trzeba brać takimi, jakimi są”. Do tej grupy – jak sugeruje autor – należą głównie mieszkańcy mniejszych miast, często z podstawowym wykształceniem i konserwatywnym światopoglądem. Prezydent oferuje im coś, czego od dawna im brakowało: poczucie uznania i szacunku. „To jest rewolucja godności” – podsumowuje komentator MDR.

    Ograniczenia systemowe i marzenie o większej władzy

    Zarówno Trump, jak i Nawrocki – według niemieckiego nadawcy – umiejętnie wykorzystują społeczne frustracje i urazy, łącząc je z ostrą wojną kulturową. Kluczowa różnica polega jednak na realnym zakresie władzy. Trump jako prezydent USA dysponował znacznie szerszymi kompetencjami, podczas gdy Nawrocki funkcjonuje w systemie, który ogranicza rolę głowy państwa.

    Marzenia o ustroju prezydenckim na amerykańską modłę pozostają więc – jak ocenia MDR – w sferze politycznych fantazji. Do zmiany konstytucji potrzebna byłaby większość dwóch trzecich w parlamencie, a jej uzyskanie w obecnych realiach wydaje się co najmniej wątpliwe.

  • Sensacyjna decyzja Nawrockiego. To był hit. Jego wujek składał weto

    Sensacyjna decyzja Nawrockiego. To był hit. Jego wujek składał weto

    Wielbicielem sportu się jest, a prezydentem bywa – tę dewizę można z przymrużeniem oka przypisać do Karola Nawrockiego, który nawet po wstąpieniu na najważniejszy urząd w państwie nie zrezygnował z troski o swoją tężyznę fizyczną. Najlepszym tego przykładem było jego zdjęcie z siłowni, którym pochwalił się tuż przed wylotem na Łotwę, gdzie spotkał się z tamtejszym prezydentem Edgarsem Rinkevicsem.

    W sercu Karola Nawrockiego nieustannie gości także boks, który niegdyś z sukcesami namiętnie trenował, zostając między innymi mistrzem Wybrzeża. I choć później zrezygnował z tej ścieżki kariery, nigdy nie odwiesił na dobre rękawic na kołek. A nie tak dawno, po głowie chodził mu ambitny pomysł, by wyjść do ringu z absolutnym gigantem polskiego boksu. Ba, decyzja o organizacji walki już zapadła.

    https://x.com/NawrockiKn/status/1998801628087157149?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1998801628087157149%7Ctwgr%5Ea8bc68602ae47aea5117026f343b8439dc38226f%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fsportowe-zycie%2Fnews-sensacyjna-decyzja-nawrockiego-to-byl-hit-jego-wujek-skladalnId22499813

    Karol Nawrocki kontra Mariusz Wach. Niedoszły pojedynek mógł być hitem

    Sytuacja miała miejsce w 2020 roku, gdy Karol Nawrocki jeszcze jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej miał zmierzyć się z nazywanym “Polskim Olbrzymem” Mariuszem Wachem – byłym mistrzem organizacji WBC International i TWBA w wadze ciężkiej, a także pretendentem do tytułów mistrza świata organizacji IBF, WBA oraz WBO.

    Miała to być rzecz jasna walka charytatywna, zorganizowana przez Biznes Boxing Polska, która przedstawiana jest jako “największa organizacja Boksu Białych Kołnierzyków w Polsce”. Nie należało więc spodziewać się wyniszczającej batalii zakończonej potężnym nokautem, lecz sam pojedynek zapowiadał się niezwykle ciekawie.

    Zapowiadał, bo choć starcie było już oficjalnie ogłoszone, ostatecznie do niego nie doszło. Gala została bowiem odwołana ze względu na wybuch pandemii, lecz wcale nie zamykało to jeszcze tematu. Kto wie, walka być może doszłaby jeszcze do skutku, gdyby nie fakt, że Karol Nawrocki został prezydentem.

    Ciekawostka . Nie tak dawno temat powrócił ale od niedzieli chyba nie aktualny

    Co ciekawe, weto wobec walki Karola Nawrockiego z Mariuszem Wachem stawiał Waldemar Nawrocki. Wujek obecnego prezydenta RP, który zaprowadził go na pierwszy trening, gorąco odradzał mu wejścia do ringu z “Wikingiem”, o czym opowiedział ostatnio w rozmowie z “Super Expressem”.

    – Karol cały czas wspomina o walce pokazowej. Ja się tylko śmieję i odradzam mu. Po co mu to? Co i komu miałby udowodnić? Nic by na tym nie zyskał. Piastuje za poważną funkcję, by robić coś takiego – powiedział Waldemar Nawrocki. I dodał:

    Nie tak dawno temu było bardzo blisko, żeby zaboksował z Mariuszem Wachem. Przecież Wach ma ponad dwa metry i waży około 130 kg. Powiedziałem tylko – “Karolku, proszę cię, odpuść, to nie byłoby poważne”. Ale widać, że tęskni za tym boksem, bo ten boks daje mu power

    Sama organizacja Biznes Boxing Polska natomiast po przymusowej przerwie wciąż prężnie się rozwija. Ostatnio odbyła się jej jubileuszowa setna gala, na której wystąpił Krzysztof “Diablo” Włodarczyk. Co ciekawe, były mistrz świata WBC i IBF przegrał na punkty swój charytatywny pojedynek ze znanym komikiem Piotrkiem Szumowskim, który sam jest wielkim sympatykiem boksu, wylewającym litry potu na sali treningowej.

    Nawrocki w ”Gościu Wydarzeń” o sytuacji na granicy z Niemcami: Zwołam Radę Gabinetową po zaprzysiężeniuPolsat NewsPolsat News
    Mężczyzna w garniturze z krawatem, uśmiecha się szeroko, tło jest jednolite, rozmyte, z mikrofonami ustawionymi w tle.

    Karol NawrockiMarysia Zawada/REPORTEREast News
    Mężczyzna w eleganckim płaszczu i czerwonym krawacie, z przypiętym biało-czerwonym znakiem rozpoznawczym, stoi na tle rozmytych sylwetek wojskowych w mundurach i innych uczestników uroczystości.

  • Rodzinne chwile u Lewandowskich. Anna wszystkim się pochwaliła

    Rodzinne chwile u Lewandowskich. Anna wszystkim się pochwaliła

    Huczy od plotek o Lewandowskim, a tu taki wpis Anny. Postawiła sprawę jasno

    W cieniu transferowych spekulacji i medialnych doniesień Robert Lewandowski znalazł czas na to, co dla niego najważniejsze. Kapitan reprezentacji Polski, zamiast przejmować się plotkami o przyszłości w Barcelonie, wolne chwile spędza z rodziną, czym pochwaliła się w sieci jego żona Anna. Trenerka fitness opublikowała na Insta Stories wymowną fotografię.
    Anna Lewandowska, Robert Lewandowski

    Anna Lewandowska, Robert LewandowskiUrbanandsport / NurPhoto/ GongoraAFP

    Robert Lewandowski od lat pozostaje jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. Kapitan reprezentacji Polski ma na koncie niezliczone trofea, rekordy strzeleckie i indywidualne wyróżnienia, które na stałe zapisały go w gronie legend światowej piłki. Jego profesjonalizm, konsekwencja i skuteczność sprawiły, że przez lata był kluczową postacią kolejnych zespołów, w których występował. W 2022 roku zasilił szeregi FC Barcelona i od samego początku stał się jednym z liderów “Dumy Katalonii”, biorąc na siebie ogromną odpowiedzialność za wyniki drużyny.

    Początkowo Lewandowski był absolutnie centralną postacią zespołu, jednak w ostatnim czasie wokół jego sytuacji sportowej pojawia się coraz więcej znaków zapytania. W mediach nie brakuje pogłosek, że rola Polaka w Barcelonie ulega zmianie, a klub rozważa różne scenariusze na przyszłość. Coraz głośniej mówi się także o możliwym odejściu napastnika z Katalonii. Lewandowski ma być kuszony zagranicznymi ofertami, w tym bardzo lukratywnymi propozycjami spoza Europy, co tylko podsyca spekulacje dotyczące kolejnego etapu jego kariery.

    AEK Ateny – Univ. Craiova. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Robert Lewandowski spędza czas z bliskimi

    Jak się jednak okazuje, sam zainteresowany nie przejmuje się medialnym poruszeniem wokół swojej osoby. Robert Lewandowski postanowił skorzystać z wolnego czasu i spędzić go w domu z rodziną. Urocze zdjęcie pokazała na Instagramie jego żona Anna Lewandowska. Na fotografii widać piłkarza Barcelony w domowej scenerii, spędzającego czas z młodszą córką pary, Laurą. Na rodzinnym kadrze “załapała się” również suczka Bella, która dołączyła do rodziny już kilka lat temu.
    Mężczyzna siedzi na jasnej sofie w nowocześnie urządzonym salonie, obok niego dziecko przytulające się do brunatnego psa. W tle duże okna i dwie duże lampy stojące na komodzie pod ścianą.

    Robert Lewandowski czas wolny spędza z rodzinąInstagram/annalewandowskahpbmateriał zewnętrzny

    Lewandowski wielokrotnie podkreślał, jak ważna jest dla niego rodzina i jak ogromną rolę odgrywa w jego życiu poza boiskiem. “Najlepiej regeneruję się, spędzając czas z rodziną. Rozmowa z bliskimi bardzo mi pomaga” – mówił przed laty w rozmowie dla “Łączy nas piłka”, zaznaczając, że wsparcie najbliższych pomaga mu utrzymać najwyższy sportowy poziom.

    Przed Barceloną już kolejny ligowy mecz – “Duma Katalonii” zmierzy się z Villarrealem w niedzielę 21 grudnia o godz. 16.15. Niezależnie od spekulacji, Lewandowski zdaje się zachowywać spokój i równowagę, koncentrując się na tym, co dla niego najważniejsze.
    Robert Lewandowski

    Robert LewandowskiJOSE BRETON / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Uśmiechnięty mężczyzna w koszulce FC Barcelony z logo klubu i sponsora stoi obok kobiety w jasnej sukience i okularach przeciwsłonecznych, oboje pozują do zdjęcia na tle zielonego boiska.

    Anna Lewandowska i Robert LewandowskiNur Photo/East NewsEast News
    Para ubrana w eleganckie granatowe garnitury, wychodząca wspólnie przez drzwi windy. Kobieta ma związane włosy i okulary przeciwsłoneczne, mężczyzna nosi okulary i również garnitur. Tło to wnętrze budynku z neutralnym oświetleniem.

    Robert Lewandowski, Anna LewandowskaMateusz Grochocki

  • Braun w uderzeniu, co zrobi Konfederacja? Bosak ujawnia plan

    Braun w uderzeniu, co zrobi Konfederacja? Bosak ujawnia plan

    Krzysztof Bosak komentuje rosnące poparcie dla partii Grzegorza Brauna i wskazuje, co różni jego formację.

    Bosak wskazuje na przesunięcie nastrojów społecznych w stronę bardziej radykalnych postulatów oraz rozczarowanie wyborców dotychczasowymi elitami politycznymi.

    Współlider Konfederacji komentuje także relacje polsko-ukraińskie i ostatnią wizytę Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głów

    Marta Kurzyńska, Interia: Irytuje pana fakt, że partia Grzegorza Brauna depcze wam po piętach, a w ostatnim sondażu nawet przegania?

    Krzysztof Bosak, lider Konfederacji, wicemarszałek Sejmu: – Zaczekajmy na inne sondaże, zobaczymy czy to jest rzeczywiście tendencja. Natomiast ogólne wnioski można wyciągnąć nie z jednego sondażu, ale z samego faktu, że Grzegorz Braun ze swoją inicjatywą przekracza próg wyborczy.

    I jakie wnioski pan wyciąga?

    – To pokazuje, że większość wyborców ma zapotrzebowanie na dużo radykalniejszy przekaz niż ten, który jest akceptowany w debacie publicznej czy w mediach, ponieważ Grzegorz Braun operuje głównie poza mediami, nie tylko głównego nurtu, ale także poza mediami prawicowymi.

    Macie pomysł, jak na to odpowiedzieć?

    – My jesteśmy przekonani do tego, co robimy, to znaczy z jednej strony do zakotwiczenia w naszych ideach politycznych i wartościach, a z drugiej strony budowania profesjonalizmu politycznego umożliwiającego realizację programu w sytuacji rządzenia państwem.

    Może będziecie się radykalizować, skoro mówi pan, że jest na to zapotrzebowanie?

    – Czasem trzeba powiedzieć coś mocniej, czy być gotowym do działań ulicznych i takie działania również prowadzimy. Wydaje mi się, że nawet w większym zakresie niż nasi konkurenci z innych partii. Świadectwem są choćby manifestacje antyimigranckie, które przeprowadziliśmy w dziesiątkach miejsc w kraju. Jesteśmy po Marszu Niepodległości, w którym oczywiście niebagatelną rolę odgrywa ruch narodowy. Nie zamierzamy jednak licytować się na radykalizm czy na prowokację.

    A co zamierzacie?

    – Zamierzamy pokazywać ideowość, ale w odsłonie umożliwiającej rywalizację o przywództwo na prawicy i o przywództwo państwowe.

    Nie będziecie wzmacniać antyukraińskiego przekazu?

    – To, co mówimy w Konfederacji, nie jest kwestią taktyki politycznej, tylko jest wyrazem naszych poglądów. To się nie zmieni.
    Dwóch mężczyzn w garniturach stoi w eleganckim wnętrzu, jeden z nich trzyma w ręku telefon i spogląda na ekran, drugi lekko się uśmiecha i patrzy na ekran telefonu.

    Krzysztof Bosak i Grzegorz Braun w Sejmie – zdjęcie z 9 września 2024 rokuAdam ChelstowskiAgencja FORUM

    Każdy polityk przekonuje, że kierują nim wyłącznie czyste pobudki.

    – Uważam, że w wielu fundamentalnych kwestiach jak lockdowny, jak ustawy nadające przywileje Ukraińcom, polityka klimatyczna, kwestie migracyjne, mówiliśmy rzeczy niepoprawne politycznie, zanim to było modne. Mamy zdolność do mówienia rzeczy mających status mniejszościowy, który bywa nazywany w mediach poglądami radykalnymi. Nie musimy niczego tutaj udowadniać. Natomiast na pewno nie zamierzamy uprawiać radykalizmu czy prowokacji w ramach taktyki politycznej. Uważam to za możliwe, ale niepotrzebne.

    Dlaczego wyborcy kupują radykalny przekaz? Z czego wynika to rosnące poparcie dla Grzegorza Brauna?

    – Z przesunięcia nastrojów w polskim społeczeństwie. Polacy są coraz bardziej zmęczeni obecną sytuacją i zniechęceni do klasy politycznej. I to dlatego my zyskaliśmy popularność. Grzegorz Braun zyskuje popularność z tego samego powodu.

    Czyli to słabość obecnych elit politycznych wzmacnia Grzegorza Brauna?

    – Nie tylko Grzegorza Brauna, ale także nas. My pracowaliśmy wspólnie najpierw nad stworzeniem alternatywy dla dotychczasowego układu partyjnego. W tej chwili pracujemy odrębnie, ale nadal tworzymy alternatywę. Szczególne powody do obaw ma PiS. Jeżeli popatrzy się na wzrost Grzegorza Brauna to, co ciekawe, nie są to przepływy z Konfederacji, ale w dużej mierze z PiS-u.

    Jakby mi się podobało, to bym zapisał się do partii Grzegorza Brauna. Jestem przekonany do jakości i stylu naszej pracy politycznej.

    Dlaczego to PiS traci na rzecz Grzegorza Brauna?

    – Bo już właściwie nie wiadomo, jaki PiS ma program. Zamiast na meritum, skupia się na swoich wewnętrznych podziałach. Wyborcy, moim zdaniem, są dużo bardziej przesunięci na prawo niż oferta, którą ma tzw. centroprawica. W całej Europie partie centroprawicy tracą swoje poparcie na rzecz partii alternatywnej prawicy. To, co może być ciekawe w Polsce, to fakt, że w tej chwili takie partie mamy dwie, a nie jedną. I myślę, że inność stylu politycznego, który z jednej strony prezentuje Grzegorz Braun, z drugiej Konfederacja, w oczywisty sposób przekłada się na odmienną bazę wyborców. Jedni lubią przekaz bardziej stonowany i bardziej profesjonalny, inni lubią przekaz i postawę bardziej konfrontacyjną i kontrowersyjną.

    Współpracował pan z Grzegorzem Braunem bardzo długo. Czy jego radykalizacja postępuje?

    – Wydaje mi się, że u Grzegorza Brauna sytuacja wygląda stabilnie. Zwiększyła się obecnie koncentracja medialna na nim. Natomiast jeżeli chodzi o skłonność do różnych niestandardowych działań, jest ona taka sama (śmiech).

    I wszystkie te ekscesy, zarzuty, jakie na nim ciążą, to dla was nie problem, żeby w przyszłości stworzyć koalicję?

    – Dla dobra Polski jesteśmy gotowi współpracować z każdym. Natomiast idziemy w tej chwili odrębnymi ścieżkami. My rozwijamy i szkolimy kadry. Budujemy swoje zaplecze eksperckie po to, żeby być gotowym realizować nasz program. Można też obserwować, jak partia Grzegorza Brauna pracuje w konkretnych okręgach wyborczych, w Sejmie czy Parlamencie Europejskim i wyciągać z tego wnioski. Jednym się to będzie podobać, innym mniej.

    A panu się podoba?

    – Jakby mi się podobało, to bym zapisał się do partii Grzegorza Brauna. Jestem przekonany do jakości i stylu naszej pracy politycznej. I kiedy jeszcze byliśmy razem, to widziałem tę różnicę na co dzień.

    Czyli dobrze nie jest, ale dla władzy zakopiecie topór wojenny?

    – Mówienie o toporze wojennym to publicystyczne metafory, których ja osobiście nie lubię, bo uważam, że nic nie wyjaśniają. Natomiast oczywiście będziemy rywalizować. Zresztą jak ktoś chce w tej chwili rozważać możliwe koalicje, to obecnie jest to interesujące ćwiczenie intelektualne, ale nic ponadto. Mój wariant preferowany i pożądany to jest usunięcie dotychczasowych partii poza parlament i większość dla Konfederacji i innych nowych list.

    To chyba wariant tyle preferowany przez pana co nierealny.

    – Chcemy, by w Sejmie byli zupełnie nowi ludzie, najlepiej z paru nowych list politycznych z dominującym udziałem Konfederacji. To jest plan maksimum.

    Rządzący mówią, że będziecie nieszczęściem dla Polski, że idzie brunatna fala, którą trzeba powstrzymać.

    – Szkoda czasu na komentowanie tego rodzaju obraźliwych zaczepek.

    Wewnętrzne zaczepki zaszkodzą PiS-owi?

    – Jest to znak rozprężenia i pewnej słabości przywództwa politycznego. Wiadomo, że w każdej partii ma miejsce rywalizacja. Natomiast z zasady politycy dbają o to, żeby nie prowadzić jej publicznie, ponieważ finalnie wszyscy na tym tracą. Jeżeli dochodzi do publicznych kłótni, to jest to zawsze negatywny sygnał dla wyborców, sygnał jakiegoś kryzysu.

    – Organizacyjnie, technicznie w zarządzaniu partią radzi sobie doskonale. Natomiast część tych rozgrywek ma charakter sporu kadrowego, z podtekstem sporu ideowego.

    PiS szuka nowej tożsamości?

    – Trwa spór, czym naprawdę ma być PiS, czy to ma być partia centrowa, czy technokratyczna, czy to ma być partia suwerennościowej prawicy. Są ogromne napięcia wokół Mateusza Morawieckiego, ale nie tylko. Tam jest więcej dwuznacznych postaci.

    Mateusz Morawiecki osiągnie zamierzony cel? Czy jest za bardzo obciążony i za bardzo centrowy?

    – W PiS-ie sytuacja jest stabilna. Los każdego z polityków jest zależny od woli prezesa.

    Może właśnie niektórym już uwiera ta stabilizacja?

    – Ta rywalizacja frakcji odbywa się w niejako kontrolowanych warunkach, tam nikt nie sprzeciwi się prezesowi. Oni tylko są chętni atakować się nawzajem. To rodzaj dworskich rozgrywek na dworze stworzonym przez prezesa partii.

    Czy Jarosław Kaczyński popełnił błąd, nie pojawiając się na głosowaniu w sprawie ustawy łańcuchowej?

    – Nie czuję, by to miało jakiekolwiek znaczenie.

    Nie pokazał tym trochę podejścia: “nie wiem, co zrobić, więc wyeliminuję konieczność wyboru”?

    – PiS, a szczególnie Jarosław Kaczyński, w sprawie zwierząt jest partia niespójną.

    Są za a nawet przeciw?

    – Typowa taktyka parlamentarna polityków, którzy albo z przekonania, albo z przymusu popierali coś, co wiedzą, że jest niepopularne. Dziwię się, że popierali zły projekt. Dobrze, że nie przyłączyli się do próby odrzucenia weta prezydenta.

    A dlaczego to był, pana zdaniem, zły projekt?

    – Kojce dla psów mogą być czymś pożytecznym, jeżeli są stworzone dobrowolnie, natomiast jeżeli są stworzone przymusowo, stają się po prostu kosztownym obowiązkiem. Dość powiedzieć, że obowiązek kontrolowania tego spoczywałby na przykład na policji. A rozmiar kojca był uzależniony od wagi psa, co powodowałoby absurd tego rodzaju, że policja musiałaby chodzić z wagami dla psów po gospodarstwach, by to kontrolować. Mam wrażenie, że posłowie czasem w swoim legislacyjnym temperamencie nie są ograniczeni absolutnie niczym poza granicami swojej wyobraźni. Efekt jest taki, że generują absurdy.

    Dla obrońców praw zwierząt to nie absurd.

    – Mamy w Polsce kilkadziesiąt tysięcy pogryzień przez psy rocznie i pytanie, kto ma jeszcze wziąć odpowiedzialność za wszystkie psy spuszczone z łańcucha, bo łatwo jest powiedzieć, że właściciel, a dużo trudniej jest to wymóc. Państwo jest obecnie bezradne wobec psów, które opuszczają posesję, gryzą ludzi.
    Mężczyzna w garniturze przemawia przy mównicy w sali parlamentarnej, na blacie znajduje się mikrofon i szklanki z wodą.

    Współlider Konfederacji i wicemarszałek Sejmu Krzysztof BosakJacek SzydlowskiAgencja FORUM

    Rząd przygotowuje projekt dotyczący Ukraińców. Zakłada, że po 4 marca 26 roku wszyscy Ukraińcy będą traktowani jak inni cudzoziemcy? Może w tej sprawie będziecie zgodni z rządzącymi?

    – To jest prosta realizacja naszych postulatów wyrażonych już dwa lata temu, więc można by powiedzieć “lepiej późno niż wcale”. Szkoda, że w międzyczasie musiał się zmienić rząd i prezydent, żeby nasze państwo zaczęło pracować nad rozsądną polityką w tym zakresie.

    Dobrze słyszę, że chwali pan rząd?

    – Po prostu cieszę się, że rządzący zaczynają przymierzać się do realizacji naszych postulatów.

    Jaka jest polityczna waga wizyty prezydenta Zełenskiego w Polsce?

    – Zażegnanie pełzającego kryzysu w relacjach prezydentów obu państw, ale chyba nic więcej. Nie spodziewałem się, że Zełenski z czymś konkretnym przyjedzie do Polski, więc też nie jestem zaskoczony, że nic nie ogłoszono.

    Jest pan rozczarowany?

    – Kijów wszystko dostaje od Warszawy bez żadnych zabiegów, więc nie musi się wysilać ani wychylać w kierunku naszych oczekiwań. Prezydent Zełenski wygłosił zestaw standardowych frazesów dyplomacji ukraińskiej podszytych fałszywą symetrią w opisie ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej, ale obawiam się, że mało kto to zauważył. Na odnotowanie zasługuje żenujące zachowanie części posłów i posłanek podczas tej wizyty, którzy zachowywali się jak fani Zełenskiego, uganiający się za nim po Sejmie, by ogrzać się w blasku idola. W tym samym czasie premier wprzęga nasze państwo w finansowanie Ukrainy przez UE i oddaje kolejne samoloty. Więc Zełenski wyjeżdża z Polski z bardzo drogimi podarunkami, a Polska nic nie ugrała i zostaje z gigantycznymi kosztami na kolejne dekady.

    Rozmawiała Marta Kurzyńska

  • Świątek przerwała milczenie. Chodzi o kłopoty finansowe

    Świątek przerwała milczenie. Chodzi o kłopoty finansowe

    Zaledwie kilka dni temu Iga Świątek ogłosiła nazwiska sześciu sportowców, którym jej fundacja pomoże w przejściu etapu z juniora na seniora. Reprezentantka Polski doskonale wie, że dla młodych sportowców jest to bardzo wymagający czas – zwłaszcza ze względu na finanse. W rozmowie z “Forbesem” przyznała, że ona również miała problemy finansowe. “Tego wsparcia bardzo potrzebowaliśmy” – powiedziała.
    WTA-FINALS/SAUDI
    Fot. REUTERS/Stephanie Lecocq

    – Wiadomo, że nie da się pomóc wszystkim, ale zamierzamy tym kilku sportowcom, którzy mają potencjał, żeby rozwijać się. Chciałam po prostu podzielić się swoim doświadczeniem, doświadczeniem zespołu, bo miałam ogromne szczęście też, że trafiłam na tych ludzi, na których trafiłam w odpowiednim wieku. Ale wiem, że niektórzy takiego szczęścia nie mają – mówiła Iga Świątek, gdy ogłaszała nazwiska pierwszych stypendystów swojej fundacji. Na wsparcie polskiej tenisistki mogą liczyć Ignacy Andrzejczak (bieg przez płotki), Wiktor Chmurski (pływanie), Liwia Kubin (łyżwiarstwo szybkie), Jan Pyla (golf) oraz Oliwia Sybicka (tenis).

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    Świątek szczerze o pieniądzach. “Tego wsparcia bardzo potrzebowaliśmy”

    Kilka dni temu “Forbes” opublikował ranking najwięcej zarabiających sportsmenek na świecie – Iga Świątek zajęła w nim trzecie miejsce z wynikiem 25,1 mln dolarów. Wyżej sklasyfikowane były jedynie Coco Gauff i Aryna Sabalenka. Polski oddział gazety przeprowadził rozmowę z Igą Świątek, w której zapytał tenisistkę o momenty, w których brakowało jej wsparcia finansowego.

    – W karierze większości tenisistów przychodzi moment, w którym kończą się możliwości finansowania. To bardzo drogi sport, a wsparcie systemowe jest ograniczone – poza turniejami drużynowymi, gdzie faktycznie reprezentuje się Polskę – powiedziała Iga Świątek w rozmowie z “Forbes”.

    – Gdy miałam 14-15 lat, byliśmy już na etapie, na którym tego wsparcia bardzo potrzebowaliśmy. Mój tata starał się mnie od tych problemów odciąć, ale jako dziecko i tak wiedziałam, co się dzieje. Domyślałam się – i był to stresujący czas dla całej rodziny, a przede wszystkim dla niego. Tata włożył ogrom pracy, serca i determinacji w to, żebyśmy ja i moja siostra mogły grać w tenisa. Zwłaszcza widząc nasz potencjał i to, jak się rozwijałam. Dzięki niemu dziś tu jestem – dodała.

    Teraz Iga Świątek poprzez swoją fundację chce pomóc innym młodym sportowcom. Zdradziła też dlaczego wybrała taką, a nie inną piątkę na pierwszych stypendystów. – To dość trudne do zdefiniowania – może trochę metafizyczne. Oglądając ich materiały, z wieloma osobami mogłam się utożsamić, łatwiej było mi zrozumieć ich historię, wyzwania, z którymi się mierzą. Potencjał nie zawsze widać w aktualnej formie sportowej. Nie brakuje im motywacji. Widać to po ich twarzach, gdy opowiadają o tym, co robią. Mają w sobie coś, co po angielsku nazywa się “spark” – iskrę, która pcha do działania – zaznaczyła.

  • A jednak to prawda o Świątek. Trener nie ma złudzeń. Takie wady ma Polka

    A jednak to prawda o Świątek. Trener nie ma złudzeń. Takie wady ma Polka

    Wim Fissette nie ma złudzeń. Taki jest plan dla Igi Świątek. Bez skrupułów o wadach Polki

    Sezon 2025 był pierwszym w karierze Igi Świątek, w której jej karierą zawiadował szkoleniowiec spoza Polski. Nasza gwiazda postawiła na Wima Fissette’a i wydaje się, że ta decyzja przyniosła efekty. Oczywiście tym najważniejszym był triumf w Wimbledonie. W rozmowie na kanale “Break Point” Belg opowiedział o tym, co dzieje się obecnie. – W tym momencie skupiamy się na “pierwszych dwóch piłkach” – zdradził Belg.
    Iga Świątek, Wim Fissette

    Iga Świątek, Wim FissettePSNEWZ/SIPA/SIPA/East News, STACH ANTKOWIAK/REPORTER East News

    Iga Świątek pod koniec sezonu 2024 zdecydowała się na być może najbardziej ryzykowny i nieoczekiwany ruch w swojej karierze. Nasza gwiazda uznała bowiem, że jej czas pod wodzą trenera, który zrobił z niej najlepszą tenisistkę świata, dobiegł końca. Rozstanie z Tomaszem Wiktorowskim było szokiem.

    W miejsce byłego już szkoleniowca Igi Polka chciała zatrudnić obcokrajowca. Ostatecznie wybór padł na Belga – Wima Fissette’a, choć nie było to nazwisko oczywiste. Karta kariery belgijskiego trenera wyglądała jednak na tyle dobrze, że można było mieć nadzieję na progres w grze i wynikach Igi w poszczególnych turniejach.

    Fissette opowiedział o przygotowaniach Igi. To jest cel

    Początki ich współpracy były trudne, nie ma co do tego złudzeń. Po kilku nieco bardziej skomplikowanych miesiącach przyszedł czas wielkiej radości, a więc triumfy w Wimbledonie i Cincinnati. To dwa największe sukcesy ich współpracy, a apetyt na sezon 2026 jest z pewnością ogromny.

    Fissette w przerwie między sezonami pojawił się w podcaście Dawida Celta i Marka Furjana. Na początku opowiedział o planach i tym, jak wyglądają przygotowania. – Jesteśmy w środku przygotowań, to interesujący czas. Aktualnie trenujemy trzy dni z rzędu, a potem mamy dzień przerwy – rozpoczął Belg na kanale “Break Point”.

    – W tym momencie skupiamy się na “pierwszych dwóch piłkach”, a więc serwisie albo returnie i kolejnym uderzeniu. Gdy spojrzymy na czołową dziesiątkę, to mamy tam wiele “bighitterek” czy “bigserverek”. To bardzo ważne, żeby Iga w tym aspekcie zanotowała poprawę. Musi być mniej przewidywalna – dodał trener Polki.

    – Czuję, że musimy sprawić, żeby Iga czuła się bardziej komfortowo w pozycji, gdy rywalka atakuje ją agresywnie już od pierwszej piłki. Iga jest zdrowa, więc mimo pewnego zmęczenia wszystko idzie zgodnie z naszym planem. Pierwsza piłka będzie bardzo ważna – kontynuował w pierwszej części rozmowy szkoleniowiec naszej gwiazdy.

    – Jestem przekonany, że w następnym sezonie będziemy w stanie wprowadzić do gry Igi więcej gry technicznej, jak wolej, dropshot czy slice, że będzie tego używać w ważnych meczach. Tego brakuje. Nie możemy jednak zapomnieć, że Iga ma znakomity topspinowy forehand, który jest jej gigantyczną bronią. Wszystko opiera się na pewności siebie na korcie – podsumował Belg.

    Skrót finału Wimbledonu 2025: Amanda Anisimova – Iga Świątek [WIDEO]Polsat SportPolsat Sport
    Wim Fissette jest trenerem Igi Świątek od połowy października 2024 roku

    Wim Fissette jest trenerem Igi Świątek od połowy października 2024 rokuDAVID GRAY / AFPAFP
    Wim Fissette nowym trenerem Igi Świątek

    Wim Fissette nowym trenerem Igi ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP/AFP, ERIC LALMAND / BELGA MAG / Belga via AFPAFP
    Trener Wim Fissette wypełnia obowiązki wobec krajowej federacji. Iga Świątek ćwiczy bez niego

    Trener Wim Fissette wypełnia obowiązki wobec krajowej federacji. Iga Świątek ćwiczy bez niegoAFP

  • Iga Świątek wykluczona z elitarnego grona. To nie żart

    Iga Świątek wykluczona z elitarnego grona. To nie żart

    Końcówka roku tradycyjnie obfituje w różnego rodzaju rankingi, plebiscyty i podsumowania. W czwartek brytyjski „The Telegraph” opublikował listę „50 najbardziej wpływowych kobiet w sporcie w 2025 r.” Polscy kibice największe nadzieje mogli wiązać z triumfatorką ostatniego Wimbledonu i drugą rakietą świata – Igą Świątek. Niestety, w zestawieniu zabrakło miejsca dla naszej tenisistki. Co więcej, żadna Polka nie znalazła się w pierwszej pięćdziesiątce.

    Twórcy rankingu wyjaśnili, że nie chodzi wyłącznie o sukcesy sportowe. „Wyróżniamy te sportsmenki, które wykorzystują swoją pozycję, aby zwrócić uwagę na ważne kwestie. Wśród nich są również osoby zarządzające, które mają władzę nad wprowadzaniem zmian” – napisali.

    Sabalenka i Raducanu docenione, Świątek pominięta

    Brak Świątek może dziwić, bo polska tenisistka otwarcie porusza trudne tematy, m.in. dotyczące kalendarza WTA czy zdrowia psychicznego zawodniczek. „The Telegraph” postanowił natomiast uhonorować jej dwie rywalki. Na 21. miejscu znalazła się liderka światowych list Aryna Sabalenka, a jeszcze wyżej – na 14. pozycji – Emma Raducanu.

    W przypadku Sabalenki dziennikarze docenili przede wszystkim jej trudną drogę do sukcesu. „W 2025 roku musiała wykazać nowym poziomem pokory. Po przegranym finale French Open Sabalenka przyznała, że porażka z Coco Gauff wynikała bardziej z jej własnych błędów niż sprawności rywalki. Później przepraszała za swoje komentarze. To był początek okresu rozwoju, który zakończył się zwycięstwem w US Open” – napisano. Podkreślono również, że w grudniu Białorusinka zmierzy się z Nickiem Kyrgiosem w „bitwie płci” i wcześniej wypowiedziała się przeciwko udziałowi sportowców transpłciowych w kobiecym tenisie.

    Raducanu przed Świątek

    Jeszcze wyżej uplasowała się Raducanu, jednak w jej przypadku kluczowe nie były wyłącznie kwestie sportowe. Choć Brytyjczycy odnotowali, że Raducanu zanotowała najlepszy sezon od 2021 r., kiedy wygrała US Open, to największą uwagę poświęcono jej życiu poza kortem. „Raducanu przetrwała trudny okres, będąc ofiarą stalkera, który śledził ją przez cztery kolejne turnieje w Azji i na Bliskim Wschodzie. Zmierzyła się z tym doświadczeniem godnie i stanowczo, kończąc rok oświadczeniem, że już przed niczym się nie ukrywa” – czytamy w rankingu.

    W czołowej dziesiątce znalazła się także była tenisistka – 82-letnia Billie Jean King, a pierwsze miejsce przyznano nowej prezydentce MKOl-u, Kirsty Coventry. Podium uzupełniły angielska piłkarka Lucy Bronze oraz amerykańska gwiazda rugby Ilona Maher.

  • Świątek wywołała gigantyczną burzę. “Publicznie oskarżyła”

    Świątek wywołała gigantyczną burzę. “Publicznie oskarżyła”

    Iga Świątek w minionym sezonie zapisała jeden z najważniejszych rozdziałów w swojej karierze, sięgając po pierwszy w życiu triumf na kortach Wimbledonu. To zwycięstwo miało dla liderki polskiego tenisa znaczenie szczególne – przyszło bowiem po długim okresie bez tytułów i licznych znakach zapytania dotyczących jej formy. Sukces w Londynie stał się nie tylko sportowym przełamaniem, ale również początkiem otwartego konfliktu z polskimi mediami, który znalazł się w zestawieniu największych kontrowersji tenisowego 2025 roku przygotowanym przez portal khelnow.com.

    Jeszcze przed startem Wimbledonu eksperci i kibice bez trudu potrafili wyliczać miesiące, jakie upłynęły od ostatniego turniejowego triumfu Świątek. Polska tenisistka była w ogniu krytyki, a jej dyspozycja, decyzje kalendarzowe oraz praca sztabu szkoleniowego regularnie trafiały na nagłówki. W Londynie odpowiedziała jednak w najlepszy możliwy sposób. W finale rozbiła Amandę Anisimovą 6:0, 6:0, sięgając po szósty w karierze tytuł wielkoszlemowy i jeden z najbardziej prestiżowych w całym tourze.

    Po tym meczu Świątek nie ograniczyła się wyłącznie do sportowej radości. Podczas konferencji prasowej zdecydowanie odniosła się do tego, jak – jej zdaniem – była traktowana przez media w trakcie słabszego okresu. To właśnie ten moment portal khelnow.com uznał za jedną z największych kontrowersji sezonu, określając ją mianem „Iga Świątek kontra polskie media”.

    „Triumf Igi Świątek w Wimbledonie ponownie rozpalił długo tlący się konflikt z polskimi mediami, które tenisistka publicznie oskarżyła o niesprawiedliwe i krzywdzące traktowanie w czasie trwającego niemal rok spadku formy” – napisano w podsumowaniu.

    Według serwisu, po bezbłędnym finale i zdobyciu szóstego tytułu wielkoszlemowego Świątek wykorzystała spotkanie z dziennikarzami, by otwarcie skrytykować sposób komentowania jej sytuacji. Zwracała uwagę na „nieprzyjemne” analizy dotyczące jej gry, pracy zespołu trenerskiego oraz wyborów związanych z terminarzem. Apelowała przy tym o spokój i możliwość wykonywania swojej pracy bez nieustannej presji i ocen.

    Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Kilka tygodni później, podczas turnieju w Montrealu, tenisistka ponownie odniosła się do publikacji pojawiających się w mediach. Nazwała część z nich „absurdalnymi” i przyznała, że była zszokowana treściami, które czytała w rzadkich przerwach między kolejnymi startami.

    Świątek konsekwentnie podkreślała, że krytyka, z jaką się spotykała, była jej zdaniem pozbawiona podstaw, pełna dezinformacji i realnie szkodliwa. Argumentowała, że tylko ona oraz jej najbliższy sztab w pełni rozumieją proces treningowy, podejmowane decyzje i długofalową strategię, której celem jest utrzymanie najwyższego poziomu przez cały sezon.

    Portal khelnow.com przypomniał również inne głośne sprawy, które znalazły się w zestawieniu największych kontrowersji 2025 roku w tenisie. Na pierwszym miejscu wymieniono sytuację związaną z trenerem Jeleny Rybakiny, Stefanem Vukovem. Wśród wyróżnionych tematów znalazły się także komentarze Aryny Sabalenki po porażce z Coco Gauff w Roland Garros oraz zarzuty o rasizm kierowane pod adresem Jeleny Ostapenko.

    W przypadku Igi Świątek sezon 2025 zapamiętany zostanie więc nie tylko ze względu na historyczny triumf w Wimbledonie, ale także jako moment, w którym jedna z największych gwiazd światowego tenisa zdecydowała się otwarcie przeciwstawić medialnej presji i publicznie stanąć w obronie siebie oraz swojego zespołu.

  • Iga Świątek wykluczona z elitarnego grona. To nie żart

    Iga Świątek wykluczona z elitarnego grona. To nie żart

    Końcówka roku tradycyjnie obfituje w różnego rodzaju rankingi, plebiscyty i podsumowania. W czwartek brytyjski „The Telegraph” opublikował listę „50 najbardziej wpływowych kobiet w sporcie w 2025 r.” Polscy kibice największe nadzieje mogli wiązać z triumfatorką ostatniego Wimbledonu i drugą rakietą świata – Igą Świątek. Niestety, w zestawieniu zabrakło miejsca dla naszej tenisistki. Co więcej, żadna Polka nie znalazła się w pierwszej pięćdziesiątce.

    Twórcy rankingu wyjaśnili, że nie chodzi wyłącznie o sukcesy sportowe. „Wyróżniamy te sportsmenki, które wykorzystują swoją pozycję, aby zwrócić uwagę na ważne kwestie. Wśród nich są również osoby zarządzające, które mają władzę nad wprowadzaniem zmian” – napisali.

    Sabalenka i Raducanu docenione, Świątek pominięta

    Brak Świątek może dziwić, bo polska tenisistka otwarcie porusza trudne tematy, m.in. dotyczące kalendarza WTA czy zdrowia psychicznego zawodniczek. „The Telegraph” postanowił natomiast uhonorować jej dwie rywalki. Na 21. miejscu znalazła się liderka światowych list Aryna Sabalenka, a jeszcze wyżej – na 14. pozycji – Emma Raducanu.

    W przypadku Sabalenki dziennikarze docenili przede wszystkim jej trudną drogę do sukcesu. „W 2025 roku musiała wykazać nowym poziomem pokory. Po przegranym finale French Open Sabalenka przyznała, że porażka z Coco Gauff wynikała bardziej z jej własnych błędów niż sprawności rywalki. Później przepraszała za swoje komentarze. To był początek okresu rozwoju, który zakończył się zwycięstwem w US Open” – napisano. Podkreślono również, że w grudniu Białorusinka zmierzy się z Nickiem Kyrgiosem w „bitwie płci” i wcześniej wypowiedziała się przeciwko udziałowi sportowców transpłciowych w kobiecym tenisie.

    Raducanu przed Świątek

    Jeszcze wyżej uplasowała się Raducanu, jednak w jej przypadku kluczowe nie były wyłącznie kwestie sportowe. Choć Brytyjczycy odnotowali, że Raducanu zanotowała najlepszy sezon od 2021 r., kiedy wygrała US Open, to największą uwagę poświęcono jej życiu poza kortem. „Raducanu przetrwała trudny okres, będąc ofiarą stalkera, który śledził ją przez cztery kolejne turnieje w Azji i na Bliskim Wschodzie. Zmierzyła się z tym doświadczeniem godnie i stanowczo, kończąc rok oświadczeniem, że już przed niczym się nie ukrywa” – czytamy w rankingu.

    W czołowej dziesiątce znalazła się także była tenisistka – 82-letnia Billie Jean King, a pierwsze miejsce przyznano nowej prezydentce MKOl-u, Kirsty Coventry. Podium uzupełniły angielska piłkarka Lucy Bronze oraz amerykańska gwiazda rugby Ilona Maher.