• A jednak to nie były plotki ws. małżeństwa Lewandowskich. Anna już potwierdziła

    A jednak to nie były plotki ws. małżeństwa Lewandowskich. Anna już potwierdziła

    Anna Lewandowska rzadko udziela wywiadów w mediach. Niedawno zrobiła jednak wyjątek i pojawiła się w podcaście “Jestem kobietą”, który prowadzi sama Aleksandra Kwaśniewska.

    Być może to magia nazwiska sprawiła, że żona Roberta dała się nie tylko namówić na rozmowę, ale i na bardzo szczere zwierzenia. Anna postanowiła bowiem opowiedzieć, jakie niemiłe rzeczy słyszy na swój temat. Okazuje się, że dowiedziała się od ludzi, że jest “niesympatyczna” i całkowicie brakuje jej dystansu i poczucia humoru. To oczywiście nieprawda!

    “Ostatnio usłyszałam, że wyglądam na niesympatyczną. Wydaje mi się, że to przez mój duży nos. Śmiałyśmy się z koleżanką, że małe nosy w stylu Disneya, jak u Bambi, to są te sympatyczne postacie. A większy nos sprawia, że wygląda się na mniej sympatyczną. Biorę to na klatę, ale nie mnie oceniać, czy jestem sympatyczna czy nie” – stwierdziła wprost Anna.

    Anna Lewandowska nie wytrzymała. Podjęła decyzję, że to koniec

    Potem jednak uznała, że nie warto zaprzątać sobie tym głowy. Podjęła decyzję, że to koniec z czytaniem komentarzy i plotek na swój temat.

    “Kiedyś czytało się te komentarze i artykuły na swój temat, teraz naprawdę tego nie śledzę. Robię swoje, pracuję. Można o mnie mówić różne rzeczy wedle stereotypów – żona piłkarza, żona znanego, bogatego męża, ale nikt nie może odebrać mi mojej ambicji i pracowitości” – ogłosiła stanowczo Anna.

    Anna Lewandowska ujawniła prawdę o swoim małżeństwie z Robertem. Ludzie nie mieli pojęcia

    Na szczęście największym oparciem jest dla niej rodzina. Lewandowska zdaje sobie sprawę, jak wielką jest szczęściarą, że udało jej się wraz z Robertem stworzyć tak wspaniały dom.

    “Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Mam dwie córeczki, mam męża, który już dzisiaj jest ogromną legendą. Jest człowiekiem, który osiągnął już tak wiele i cały czas chce osiągać. […] Jest inteligentnym, mądrym mężczyzną, bardzo dobrym ojcem. Jest introwertykiem, a ja ekstrawertykiem, więc tutaj się uzupełniamy” – przekazała Anna.

    Na koniec przejęta Anna potwierdziła doniesienia ws. małżeństwa z Robertem. Oto co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich domu:

    “Nie rywalizujemy ze sobą. U nas w domu od zawsze najważniejsza była piłka. Od zawsze kalendarze podporządkowane pod Roberta – święta, rodzina, wszystko zawsze pod Roberta. […] Ma też czasem taki moment, kiedy […] potrzebny jest głos: “nie przejmuj się tym, tak się zdarza”. Niby nic, ale mężczyznom zawsze takie słowa na pewno pomagają i mojemu mężowi zawsze to pomaga. […] Mój mąż jest czystym przykładem tego, że mimo wielu porażek, opinii, presji, nigdy się nie poddaje i realizuje swoje cele. Dla mnie to jest też ogromna motywacja” – podsumowała przejmująco Anna.

    Sir Sicoma Monini Perugia – Osaka Bluteon. Skrót finału KMŚ siatkarzy

  • Tak Nawrocki potraktował Rosjanina, który uciekł do Polski

    Tak Nawrocki potraktował Rosjanina, który uciekł do Polski

    Gdy dwa lata temu uciekał z Rosji, celnik się dziwił i na szczęście nie połapał się w sytuacji. Teraz Władimir Semirunnij jest już Polakiem – dla naszego kraju w 2025 roku zdobył brązowy i srebrny medal mistrzostw świata w łyżwiarstwie szybkim. A w 2026 roku zamierza wywalczyć olimpijskie złoto. Na własne uszy słyszeliśmy, że doskonale opanował “Mazurka Dąbrowskiego”.
    Karol Nawrocki
    Fot. REUTERS/Ints Kalnins

    – Wpuściliby cię do Rosji, żebyś odwiedził mamę? – zapytaliśmy niedawno Władimira Siergiejewicza Semirunnija. – Wpuścić, to pewnie by wpuścili. Ale myślę, że już by nie wypuścili. Dlatego na pewno nie pojadę – odpowiedział Władek, jedna z największych nadziei na zbliżające się zimowe igrzyska olimpijskie. Polskie obywatelstwo otrzymał 26 sierpnia od Karola Nawrockiego. Zaledwie 20 dni po zaprzysiężeniu nowego prezydenta, który zadziałał błyskawicznie. Ale też nie było na co czekać, bo Władek starał się o nie od dłuższego czasu.

    Zobacz wideo Piłkarze Legii balują po przegranych meczach? Kosecki: Po remisie z Lechią piłkarze bawili się w klubie

    Władek, a nie Władimir, bo odkąd dwa lata temu zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim, stał się po prostu Władkiem. Dla sąsiadów, dla koleżeństwa z kadry, dla trenerów, dla nas, dziennikarzy, praktycznie dla wszystkich. Choć czas pokaże, czy również dla tych ludzi, którzy podchodzą do niego na tyle nieufnie, że po jego sukcesach publikują dziwne komentarze. My go poznaliśmy i jesteśmy pewni: ma wszystko, żeby go polubić i mu kibicować. I już ma osiągnięcia, za które nominowaliśmy go w plebiscycie “Momenty Roku 2025” – wszystkie 10 ekscytujących chwil polskiego sportu w kończącym się roku znajdziecie w sondażu pod tym tekstem.
    Rosjanie nazwali go zdrajcą, Polacy dokładnie go sprawdzali

    W marcu w norweskim Hamar Semirunnij startował jeszcze bez polskiego obywatelstwa. W 2022 roku wywalczył dla Rosji brąz na 5000 m na mistrzostwach świata juniorów. Chwilę wcześniej jego kraj zaatakował zbrojnie Ukrainę i szybko okazało się, że przez politykę zdolny sportowiec nie może się rozwijać. Im dłużej tkwił w sytuacji bez wyjścia, tym lepiej rozumiał, że jest bezradny – że w pewnym sensie był ofiarą wojny, którą rozpętał Władimir Putin. W 2023 roku w porozumieniu ze stroną polską Semirunnij załatwił sobie przyjazd do naszego kraju. Oficjalnie na treningi. – Mówił, że to dziwne, że Polacy zaprosili kogoś z Rosji – tak Władek opowiadał nam niedawno o reakcji celnika, który wypuszczał go z Rosji. – Powiedziałem, że mam pismo z powołaniem ze związku łyżwiarskiego. Miałem wtedy wizę krajową, którą dają na rok. Więc celnik zobaczył to wszystko i powiedział: “No dobra, czekamy na ciebie za rok”. I dalej sobie czekają – dodawał.

    I plują sobie w brodę, że stracili takiego zawodnika – to już dodajemy my. Rosjan bolało to, co zrobił Semirunnij. Szef tamtejszego łyżwiarstwa bagatelizował ruch młodego supertalentu, twierdząc, że Władimir owszem, jest dobry, ale na poziom krajowy, a nie międzynarodowy. Jednocześnie Rosjanie pisali o Władku, że jest zdrajcą i robili wszystko, żeby jak najdłużej blokować mu zmianę barw narodowych. Dlatego po medale dla Polski na MŚ 2025 Semirunnij jechał na licencji światowej federacji. I poniekąd też dlatego dopiero w sierpniu 2025 roku odebrał polskiego obywatelstwo. Poniekąd, bo ważna było jeszcze i to, żeby Semirunnija dobrze sprawdziły nasze służby.

    – Nic dziwnego, że Władek był dokładnie sprawdzany. Pewne sprawy zostały pomiędzy nimi, ale wiem, że służby musiały całkowicie wykluczyć jakiekolwiek powiązania, musiały się upewnić, że wydanie mu polskiego paszportu jest bezpieczne – mówił nam swego czasu Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

    Władek musiał poświadczyć, że nie ma i nie miał żadnych związków z rosyjską armią, że nie bierze pieniędzy od żadnych tamtejszych firm i – co równie ważne – że sprzeciwia się prowadzeniu przez Putina wojny w Ukrainie. – Nie miałem z tym problemu. Po pierwsze nie wspieram tego, a po drugie skoro to było potrzebne, to też, dlaczego tego nie zrobić? Tak, żeby wszyscy byli pewni, że ja tu przyjeżdżam z jednym celem. Żeby jeździć na łyżwach, a nie robić coś złego. Dlatego nie martwiłem się taką deklaracją – tak z kolei tłumaczył nam wszystko sam Semirunnij. Co ważne, on to wszystko mówił z pewnością w głosie. I po polsku. Nasz język opanował szybko i posługuje się nim płynnie.
    Igrzyska tuż, tuż, a Władek w gigantycznej formie!

    “Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy” – wyrecytował, gdy zapytaliśmy, czy już zna nasz hymn. – A w plecaku mam biało-czerwoną flagę – dodawał, podkreślając, że w lutym na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie będzie chciał poprawić swoje świetne wyniki z mistrzostw świata w Hamar.

    Na początku 2025 roku Semirunnij błysnął po raz pierwszy na światowej scenie. Zdobywając brąz na 5000 m 13 marca i srebro na 10 000 m 16 marca dał nam obietnicę, że wyciągając do niego rękę, w nagrodę jako kraj sięgniemy przez lata po wiele sukcesów. A niedawno jak obietnica sukcesu największego z możliwych wyglądał jego kapitalny występ w Heerenveen. 6 grudnia Władek zmiażdżył rekord Polski na 10 000 m w Pucharze Świata o 23 sekundy. Wygrał zawody z rezultatem lepszym aż o 16,7 sekund od drugiego Barta Swingsa, który jest multimedalistą i igrzysk olimpijskich, i mistrzostw świata, i Pucharu Świata. Semirunnij uzyskał trzeci wynik w historii, a tak naprawdę miałby rekord świata, gdyby tylko rywalizacja odbywała się na szybszym torze.

    Władek już dał nam powody do wielkiej radości, a ewidentnie się rozpędza. W 2025 roku po jego medalach cieszyliśmy się, że mamy kogoś, kto świetnie rokuje na igrzyska. Teraz wierzymy, że w 2026 roku w “Momentach Roku” będziemy przypominali, jak popędził po olimpijskie złoto. I jak wdzięczny, że go przyjęliśmy, zaśpiewał “Mazurka Dąbrowskiego”, a my śpiewaliśmy razem z nim.

    Moment roku 2025 w polskim sporcie możecie wybierać od 22 do 30 grudnia w poniższej sondzie. W ostatni dzień roku, 31 grudnia, przedstawimy wyniki plebiscytu.

  • Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Na początku 2026 roku Iga Świątek stanie przed szansą osiągnięcia rzadkiego kamienia milowego, którego w kobiecym tenisie nie udało się dokonać od ponad dekady.
    Polka, obecnie druga rakieta świata, przystąpi do Australian Open w pogoni za swoim pierwszym tytułem w Melbourne, który jednocześnie zapewniłby jej Wielkiego Szlema w karierze. Świątek ma już na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych, z których najnowszy zdobyła na Wimbledonie wcześniej w tym roku. Czterokrotnie triumfowała także w Roland Garros (2020, 2022–2024) oraz raz w US Open (2022).
    W erze Open tylko sześć kobiet zdołało skompletować Wielkiego Szlema w karierze (wygrać każdy turniej wielkoszlemowy przynajmniej raz), a ostatnią z nich była Maria Szarapowa. Od 1988 roku jedynymi innymi tenisistkami WTA, którym się to udało, były Steffi Graf i Serena Williams, przy czym obie dokonały tego wielokrotnie. Graf pozostaje jedyną osobą w historii, która zdobyła tzw. Złotego Szlema – wygrała wszystkie turnieje wielkoszlemowe oraz złoty medal olimpijski w jednym roku.
    Świątek przyznaje, że perspektywa dołączenia do tego elitarnego grona jest dla niej „marzeniem”, jednak stara się nie wybiegać myślami zbyt daleko. W Australian Open ma bilans 22 zwycięstw i 7 porażek, a jej najlepszym wynikiem są dwa półfinały, w tym w tym roku.
    – Muszę powiedzieć, że większość niesamowitych rzeczy, które wydarzyły się w mojej karierze, miała miejsce wtedy, gdy w ogóle się ich nie spodziewałam i nie skupiałam się na nich – powiedziała Świątek w wywiadzie dla CLAY, opublikowanym także przez RG Media. – Nie jestem osobą, która wyobraża sobie siebie z trofeum w rękach. Nie sądzę, by dawało mi to dużą dyscyplinę w pracy, dlatego wolę koncentrować się na procesie. Poza tym nie zawsze ma się pełną kontrolę nad wynikami.
    Dodatkową motywacją do dobrego występu w Melbourne może być dla niej to, jak blisko była awansu do finału w 2025 roku. W półfinale nie wykorzystała piłki meczowej przeciwko Madison Keys i ostatecznie przegrała 8–10 w super tie-breaku decydującego seta.
    – To coś, o czym marzę i co chciałabym kiedyś osiągnąć, ale nie zamierzam przyjeżdżać do Melbourne i myśleć o tym każdego dnia – powiedziała, odnosząc się do walki o Wielkiego Szlema w karierze. – Wiem, że trzeba wygrać siedem meczów, a turnieje wielkoszlemowe trwają dwa tygodnie – wiele może się wydarzyć. Dlatego zamierzam iść krok po kroku. Kluczowe jest dobre przepracowanie okresu przygotowawczego, a potem zobaczymy. Bez wątpienia byłoby to spełnienie marzeń.
    Świątek nie jest jedyną zawodniczką, która ma szansę na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze podczas tego turnieju. Jeśli tytuł zdobędzie Carlos Alcaraz, wyprzedzi Rafael Nadal i zostanie najmłodszym mężczyzną w historii, który dokona tego osiągnięcia – w wieku 22 lat.
    Australian Open odbędzie się w dniach od 18 stycznia do 1 lutego.

  • Cała Hiszpania huczy o sekrecie Lewandowskiego. Sam go zdradził

    Cała Hiszpania huczy o sekrecie Lewandowskiego. Sam go zdradził

    Mimo że Robert Lewandowski ma już 37 lat, to wciąż gra na najwyższym światowym poziomie. Przepis kapitana reprezentacji Polski na długowieczność kibice z naszego kraju znają od dawna – w końcu bardzo profesjonalny styl prowadzenia się Lewandowskiego jest wiedzą powszechną. Teraz polski napastnik postanowił podzielić się swoim sekretem z Hiszpanami. Pokazał też swój trening.
    Lewandowski
    Screenshot YT ‘TheGrefg’

    “Napastnik Barcelony jest jednym z zawodników w czołowej formie w swoim wieku (…). Polak wyróżnia się godną pozazdroszczenia muskulaturą, którą na tym etapie kariery jest w stanie utrzymać niewielu zawodników” – zachwyca się Lewandowskim kataloński “Sport”.

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    Lewandowski zdradził swój sekret Hiszpanom. To się liczyło najbardziej

    Kapitan reprezentacji Polski pojawił się na kanale YouTube “TheGrefg”, który ma blisko 20 milionów subskrybentów. Lewandowski odpowiedział w nim na pytania związane ze swoim stylem życia oraz rygorem treningowym, któremu się poddaje – pokazał też prowadzącemu poszczególne ćwiczenia. Nic dziwnego, że ten materiał od razu zauważyły hiszpańskie media.

    – Ważne jest to, co robiłem przez ostatnie 10 lat, a nie to, co robię teraz: zdrowe odżywianie się, wysypianie się, mocny trening – cytuje wypowiedź polskiego napastnika “Sport”.

    Jednym z elementów rozruchu przed treningami w Barcelonie jest piłkarski tenis. W tej gierce Lewandowski jest jednym z najlepszych w drużynie – wysoki poziom trzyma też Wojciech Szczęsny.

    – Miałem 21 albo 22 lata, gdy pierwszy raz pomyślałem o swojej przyszłości. Każdego dnia piłem na śniadanie mleko, ale czułem się zmęczony, gdy potem trenowałem – przyznał. Z tego powodu wyeliminował nawet białą czekoladę i oczywiście: gluten.

    Lewandowski wypowiedział się też nt. końca kariery. – To zależy, jak się będę czuł. Fizycznie czuję się dobrze, psychicznie też, ale to, co powie mi serce, również ma wpływ. Na ten moment nie mam wielkich planów na przyszłość – stwierdził.

    Obecnie Robert Lewandowski ma dłuższą chwilę odpoczynku. Barcelona do gry wróci dopiero 3 stycznia, gdy w La Liga zagra na wyjeździe z Espanyolem. Już teraz zachęcamy do śledzenia tego

  • A jednak to prawda o Lewandowskim. Cała Hiszpania huczy o Polaku i jego sekrecie

    A jednak to prawda o Lewandowskim. Cała Hiszpania huczy o Polaku i jego sekrecie

    Mimo że w hiszpańskich i polskich mediach regularnie pojawiają się doniesienia sugerujące, iż Robert Lewandowski może latem pożegnać się z FC Barceloną, trudno odmówić Polakowi jednego – robi wszystko, by zmienić nastawienie władz klubu. Jego profesjonalne podejście do pracy i dbałość o każdy detal sprawiają, że w wieku 37 lat wciąż utrzymuje się na absolutnym szczycie europejskiego futbolu. Teraz sam napastnik miał okazję opowiedzieć o tym szerzej, potwierdzając to, o czym od dawna spekulowano.

    Wielu wybitnych piłkarzy po trzydziestce wyraźnie obniżało loty, często decydując się na lukratywne transfery do mniej wymagających lig, gdzie kończyli kariery w komfortowych warunkach. Robert Lewandowski jest jednak zupełnym przeciwieństwem tego schematu. Mimo upływu lat pozostaje jedną z kluczowych postaci FC Barcelony i wciąż prezentuje poziom, który budzi podziw w całej Europie.

    Nie jest tajemnicą, że kapitan reprezentacji Polski z ogromną dyscypliną podchodzi do diety, treningów i codziennej regeneracji. Podczas ostatniego wywiadu zdradził kolejne szczegóły dotyczące swojego stylu życia i tzw. higieny pracy, potwierdzając wiele teorii krążących od lat wokół jego osoby.

    Obszerna rozmowa z Lewandowskim, przeprowadzona w języku hiszpańskim, ukazała się na kanale „TheGrefg” na YouTube i szybko odbiła się szerokim echem w tamtejszych mediach. Dziennikarze skrupulatnie analizują wypowiedzi napastnika Barcelony, zwracając uwagę m.in. na jego nawyki żywieniowe. Jednym z ciekawszych wątków okazała się informacja, że Lewandowski od lat unika mleka.

    Wywiad w zaledwie kilkanaście godzin obejrzano około pół miliona razy, a hiszpańska prasa szeroko cytuje słowa Polaka. „Oto sekret długowieczności Lewandowskiego i utrzymania się na szczycie w wieku 37 lat” – napisał kataloński dziennik „Sport”.

    – Najważniejsze nie jest to, co robię teraz, ale to, co robiłem przez ostatnie dziesięć lat: zdrowe odżywianie, dobry sen i intensywne treningi – tłumaczył Lewandowski. – O swojej przyszłości zacząłem myśleć już w wieku 21–22 lat. Codziennie piłem mleko na śniadanie, ale po treningach czułem się zmęczony – dodał, wspominając początki zmian w diecie.

    To właśnie wtedy kapitan reprezentacji Polski zdecydował się wyeliminować z jadłospisu niektóre produkty, takie jak mleko, biała czekolada czy gluten. – Zauważyłem ogromną różnicę, gdy przestałem je spożywać – przyznał.

    Samą dietę Lewandowski uważa jednak tylko za jeden z elementów sukcesu. Jego zdaniem kluczowe znaczenie mają również regularne treningi, silna psychika i konsekwencja w dążeniu do celu, a także odpowiednia regeneracja. Sen odgrywa w tym procesie szczególną rolę – napastnik stara się spać około ośmiu godzin na dobę, by organizm miał czas na pełne odnowienie.

  • “Tyle plotek jak kamieni  nie zamierzam przechodzić na emeryturę w najbliższym czasie” – powiedziała Iga Świątek.

    “Tyle plotek jak kamieni nie zamierzam przechodzić na emeryturę w najbliższym czasie” – powiedziała Iga Świątek.

    Słowa Iga Świątek, w których zdecydowanie ucięła spekulacje na temat rzekomego zakończenia kariery, odbiły się szerokim echem w świecie sportu. „Tyle plotek jak kamieni – nie zamierzam przechodzić na emeryturę w najbliższym czasie” – przyznała liderka polskiego tenisa, reagując na falę domysłów i nieprawdziwych informacji, które od pewnego czasu krążyły w mediach i internecie.

    Plotki o rzekomym odejściu Świątek pojawiały się regularnie, zwłaszcza w momentach, gdy tenisistka otwarcie mówiła o zmęczeniu psychicznym, presji związanej z byciem numerem jeden światowego rankingu czy potrzebie chwilowego dystansu od medialnego szumu. Dla części odbiorców takie wypowiedzi stały się pretekstem do snucia daleko idących teorii, które z rzeczywistością nie miały wiele wspólnego. Sama zawodniczka podkreśliła jednak, że mówienie o emocjach i zdrowiu psychicznym nie oznacza rezygnacji z kariery, lecz dojrzałe podejście do sportu wyczynowego.
    Iga Świątek od lat uchodzi za jedną z najbardziej profesjonalnych i świadomych tenisistek swojego pokolenia. Jej sukcesy na kortach wielkoszlemowych, dominacja w turniejach WTA oraz stabilna forma sprawiły, że stała się nie tylko sportową ikoną, ale także wzorem dla młodych zawodników. Nic więc dziwnego, że każda jej wypowiedź jest analizowana pod lupą, a drobne sugestie bywają wyolbrzymiane do rangi sensacyjnych nagłówków.
    W swoim komentarzu Świątek zwróciła uwagę na problem nadinterpretacji słów sportowców. Jak zaznaczyła, presja medialna potrafi być równie wymagająca jak rywalizacja na korcie. Zamiast skupiać się na treningach i przygotowaniach do kolejnych turniejów, zawodnicy często muszą tłumaczyć się z plotek, które nigdy nie powinny powstać. „Tyle plotek jak kamieni” – to porównanie doskonale oddaje skalę dezinformacji, z jaką musi mierzyć się czołowa tenisistka świata.
    Jednocześnie Polka jasno dała do zrozumienia, że jej plany sportowe są nadal ambitne. Wciąż chce rywalizować na najwyższym poziomie, rozwijać swoją grę i walczyć o kolejne trofea. Nie ukrywa, że zdarzają się trudniejsze momenty, ale traktuje je jako naturalny element kariery, a nie sygnał do rezygnacji. Takie podejście tylko potwierdza jej mentalną siłę i dojrzałość.
    Wypowiedź Świątek spotkała się z ogromnym wsparciem kibiców, którzy docenili jej szczerość i stanowczość. Wielu fanów podkreśla, że właśnie taka otwartość i autentyczność sprawiają, iż Iga jest jedną z najbardziej lubianych postaci światowego sportu. Jej słowa są także ważnym sygnałem w szerszej dyskusji o granicach prywatności sportowców i odpowiedzialności mediów.
    Podsumowując, deklaracja Igi Świątek jednoznacznie zamyka temat rzekomego zakończenia kariery. Zamiast emerytury, przed polską mistrzynią wciąż stoją kolejne wyzwania, turnieje i cele. A plotki? Jak sama powiedziała – są ich „jak kamieni”, ale to nie one wyznaczają kierunek jej drogi.

  • Kiedy Australian Open 2026? Gdzie obejrzeć mecze Igi Świątek?

    Kiedy Australian Open 2026? Gdzie obejrzeć mecze Igi Świątek?

    The Australian Open is the first tennis Grand Slam tournament in 2026. The Melbourne competition will take place from 12 January to 1 February. Polish fans will especially follow the performances of Iga Świątek and Hubert Hurkacz. Where to watch Australian Open 2026 on TV and online live stream? Check the AO 2026 framework. Textual coverage “live” from the matches of Poles in Interia.
    Tenisistka w fioletowej czapce grająca energicznie podczas meczu, skupiona na odbiciu piłki, tło ciemne i neutralne, sportowa dynamika i siła są podkreślone przez ruch ramion.

    Iga Świątek is still waiting for the first triumph in the Australian Open Artur Widak AFP

    The Australian Open is one of four Grand Slam tennis tournaments alongside Roland Garros, Wimbledon and the U.S. Open. The tournament is extremely important because it is the first serious test of any season. AO 2026 will be the 114th edition of the competition and at the same time the 39th conducted on the courts of Melbourne Park. Last season, the Australian Open in the men’s singles was won by Italian Jannik Sinner, while in the women’s singles game American Madison Keys. Will it be the turn of Iga Świątek this year? Polka is still waiting for a triumph in the last event of the “big four.”

    “As Sportu Interii i Polsatu Sport 2025”. Iga Świątek zwyciężczynią tegorocznego plebiscytu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Tenis. Kiedy Australian Open 2026? Kiedy może zagrać Świątek? [TERMINARZ, HARMONOGRAM]

    Turniej kwalifikacyjny do Australian Open 2026 rozpocznie się w poniedziałek 12 stycznia. W eliminacjach weźmie udział 128 kobiet i 128 mężczyzn. Ta część turnieju potrwa do czwartku 15 stycznia, kiedy odbędą się ostatnie mecze i zostanie wyłonionych 16 zawodniczek oraz zawodników, którzy wywalczyli awans do drabinki głównej. Tego samego dnia zostaną ogłoszone również główne drabinki turnieju singlowego Australian Open.

    Główne zmagania singlistek i singlistów rozpoczną się 18 stycznia. Mecz I rundy zostaną rozegrane w dniach od 18 do 20 stycznia. Następnie od 21 do 22 stycznia odbędą się spotkania II rundy, od 23 do 24 stycznia III rundy, a od 25 do 26 IV rundy.

    Na dni 27 i 28 stycznia zaplanowano ćwierćfinały turnieju. Dopiero od półfinałów będzie podział na dni meczowe kobiet i mężczyzn. 29 stycznia zostaną rozegrane półfinały kobiet, a 30-stego półfinały mężczyzn. Z kolei wielki finał kobiet odbędzie się 31 stycznia, a 1 lutego wielki finał mężczyzn.

    Na Australian Open 2026 Polskę w turnieju singla będą reprezentowali: Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch, Kamil Majchrzak oraz powracający po długiej przerwie od gry Hubert Hurkacz.

    Podczas AO 2026 odbędą się także turnieje deblowe kobiet i mężczyzn oraz turniej miksta. Finał debla mężczyzn zaplanowano na 31 stycznia, a kobiet na 1 lutego. Z kolei finał turnieju miksta zostanie rozegrany 30 stycznia.

    Gdzie obejrzeć Australian Open 2026? [TRANSMISJE NA ŻYWO, STREAM]

    Mecze Polaków podczas Australian Open 2026 można obejrzeć na żywo w TV na kanałach Eurosportu 1 i Eurosportu 2. Transmisje z AO 2026 dostępne również online live stream na Polsat Box Go, a część spotkań będzie można obejrzeć wyłącznie na platformie HBO Max. Mecze Igi Świątek, Huberta Hurkacza, Magdy Linette, Magdaleny Fręch czy Kamila Majchrzaka będzie można oglądać również na urządzeniach mobilnych. Relacje tekstowe z występów Polaków w Interii Sport.
    Iga Świątek podczas Australian Open 2025

    Iga Świątek podczas Australian Open 2025ADRIAN DENNISEast News
    Hubert Hurkacz

    Hubert HurkaczNicolas Economou/NurPhoto) (Photo by Nicolas Economou / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Tusk pokazał zdjęcie z cenami paliw. “Mogę być winny grosika?”

    Tusk pokazał zdjęcie z cenami paliw. “Mogę być winny grosika?”

    Pewnie tylko nieliczni kierowcy będą mieć tyle szczęścia, ile miał Donald Tusk (lub jego współpracownicy). Paliwo w naszym kraju tanieje, jednak w większości przypadków nie tak szybko, jak sugerowałoby zdjęcie zamieszczone na platformie społecznościowej.

    Przewidywane średnie ceny Pb 95 na obecny, świąteczny tydzień (podkreślmy: średnie ceny) to 5,73 zł za litr. Średnia cena diesla powinna zaś zbliżyć się do 6 zł za litr (prognozy średnich cen sporządziło biuro paliwowe Reflex). Także analitycy portalu e-petrol opublikowali prognozę na trwający, świąteczny tydzień, z której wynika, że średnie ceny dla 95-oktanowej benzyny będą mieścić się w przedziale 5,63-5,75 zł/l , a dla oleju napędowego na poziomie 6,01-6,14 zł/l. Krótko mówiąc, paliwa tanieją, choć obiecana przez Donalda Tuska benzyna za 5,19 zł za litr na razie może być dostępna dla szczęściarzy.

    Paliwa tanieją, ale nie jest to tempo spadku cen oczekiwane przez kierowców

    Klienci polskich stacji paliw bombardowani są informacjami o taniejącej ropie i rosnącym w siłę złotym, a takie połączenie tradycyjnie powinno owocować spadającymi cenami detalicznymi benzyny i oleju napędowego. Paliwa na stacjach tanieją, choć być może nie w tempie, jakie chcieliby widzieć zniecierpliwieni kierowcy. Dodatkowo w poniedziałek 22 grudnia ropa na światowych rynkach “wystrzeliła” – będąca wyznacznikiem dla europejskiego rynku ropa Brent, która rano kosztowała niewiele ponad 60 dolarów za baryłkę, skoczyła w poniedziałek po południu do 61,78 dolara/bbl, a więc ponad 2 proc.

    Ceny ropy na globalnych rynkach mocno rosną po zintensyfikowaniu blokady Wenezueli przez Stany Zjednoczone – informują od rana w poniedziałek maklerzy. Przypomnijmy: W ubiegłym tygodniu amerykańskie siły przejęły u wybrzeży Wenezueli pierwszy tankowiec – objęty sankcjami – i zapowiedziały konfiskatę przewożonej ropy. Chiny oświadczyły w poniedziałek (22.12.2025), że zatrzymanie przez siły USA tankowca transportującego ropę z Wenezueli to “arbitralne działanie stanowiące poważne naruszenie prawa międzynarodowego”.
    Wykres cen ropy Brent pokazujący wzrost wartości baryłki do poziomu 61,80 USD, z wyraźną zmianą procentową oraz szczegółowymi informacjami o stopach zwrotu w różnych okresach czasowych.

    Roba Brent (poniedziałek 22.12.2025)INTERIA.PL

    Paliwo w hurcie mocno potaniało w ubiegłym tygodniu

    Jakub Bogucki i Grzegorz Maziak, e-petrol.pl już w końcu ubiegłego tygodnia zwrócili uwagę, że paliwa hurcie są najtańsze od lat. “W cennikach producentów paliw od dłuższego czasu dominują obniżki. Nie inaczej było w mijającym tygodniu, gdzie każdy kolejny dzień przynosił spadek notowań 95-oktanowej benzyny i oleju napędowego” – komentowali tłumacząc, że skalę przeceny na hurtowym rynku paliw jeszcze bardziej wyraźnie widać w dłuższym okresie. “Od drugiej połowy listopada, dzięki korzystnym tendencjom na giełdach naftowych i rynku walutowym, benzyna 95-oktanowa w hurcie potaniała o blisko 40 gr/l, a diesel o ponad 50gr/l. Dzięki tej spadkowej tendencji benzyna w cennikach rafinerii jest najtańsza od czerwca 2021 roku” – wyliczali przed weekendem analitycy e-petrol.

    Z kolei Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB zwrócił uwagę, że ceny benzyny tuż przed świętami Bożego Narodzenia na stałe zameldowały się poniżej 6 zł za litr i najprawdopodobniej powinny pozostać na tych poziomach na dłużej. Jest też szansa, że ceny będą kontynuować spadki w końcówce samego roku. “Rafinerie i stacje zdecydowanie wolniej obniżają ceny detalicznej niż spada cena hurtowa, co jest związane z chęcią utrzymania marż oraz niepewności tego, co może przynieść najbliższa przyszłość” – dodał analityk.

    “Szczerze o pieniądzach”: Młodzi o emeryturachErnest Bodziuch

  • Zapadły ostateczne decyzje. Nie tylko Świątek. Są kolejne komunikaty

    Zapadły ostateczne decyzje. Nie tylko Świątek. Są kolejne komunikaty

    Magda Linette ma za sobą już trzy singlowe sety i dwa w grze mieszanej w World Tennis League, Igę Świątek od piątku do niedzieli czekają trzy podobne spotkania w Shenzhen w innych komercyjnych rozgrywkach. To etap przygotowań do sezonu, który ruszy pełną parą już w pierwszych dniach stycznia, czyli tydzień później niż ostatnio.

    Jako pierwsze z Polek – już 3 stycznia – powinny wyjść na kort Maja Chwalińska i Linda Klimovicova – obie zgłosiły się do kwalifikacji turnieju WTA 250 w Auckland. Następnego dnia prawdopodobnie zobaczymy w Brisbane Magdalenę Fręch – tym razem nie jest rozstawiona w Brisbane (WTA 500), a z uwagi, że to jeden z dwóch turniejów tej rangi w całym roku o większej drabince, zaczyna się już w niedzielę.

    A na deser zostaną mecze Igi Świątek (United Cup) oraz Magdy Linette (główna drabinka WTA 250 w Auckland). Możliwe że dopiero w eliminacjach Australian Open swoje pierwsze spotkanie rozegra Katarzyna Kawa, wątpliwe bowiem, by dostała szansę w singlu w United Cup. Jeśli już, to w mikście, choć tu pierwszeństwo powinna mieć Katarzyna Piter.

    Bogate plany startowe polskich tenisistek w Australii. Sześć Polek w Melbourne, trzty w kwalifikacjach

    Australian Swing jest bardzo krótki – i tradycyjnie rozpoczyna sezon tenisowy. Trwa raptem cztery tygodnie, ale to też czas pierwszych wielkoszlemowych zmagań. Zawodniczki z topu wybierają więc najpierw jedna lub dwie imprezy rangi 500 (United Cup lub Brisbane oraz Adelajda), później ruszają z rywalizacją w Melbourne. Tenisistkom z dalszych miejsc zostają turnieje rangi 250 (Auckland, Hobart), ewentualnie 125 (Canberra).
    Iga Świątek pokonała Emmę Navarro w Australian Open 2025

    Iga Świątek, Australian Open 2025David GrayAFP

    Rok temu Iga Świątek wybrała United Cup, jej zmienniczką byłą Maja Chwalińska. Magda Linette i Magdalena Fręch rywalizowały w Brisbane, teraz tylko ta ostatnia zdecydowała się na podobny ruch. Linette wolała nie ryzykować ewentualnej gry w eliminacjach, szybko zdecydowała się na znacznie słabiej obsadzony turniej w Auckland. I może tam liczyć na rozstawienie.

    Na starcie sezonu najwięcej stracić może oczywiście Iga Świątek – nie tyle w United Cup, co w Melbourne. Na początku obecnego roku zdobyła w Australii ponad 1100 punktów. Jeśli jednak teraz dojdzie do finału Szlema, już zyska. Jeszcze większe wyzwanie czeka Arynę Sabalenkę, choć przewaga Białorusinki nad Polką jest na razie bezpieczna.

    W styczniu żadnych punktów nie broni Katarzyna Kawa – rok temu poleciała do Australii, była blisko załapania się do kwalifikacji AO, ale zabrakło kilku pozycji. Wystąpiła tylko w deblu. Z kolei Linda Klimovicova wracała wtedy do gry po wyleczeniu kontuzji – i wybrała turnieje ITF w Tunezji. W jednym dotarła do finału, drugi wygrała – ma więc całkiem sporo punktów do obrony, choć dopiero w końcówce stycznia.

    Poniżej przedstawiamy plany startowe zawodniczek – aż do zakończenia Australian Open (31 stycznia). Możliwe jest, że w razie braku kwalifikacji do głównej drabinki w Melbourne, albo też szybkiego odpadnięcia w pierwszym tygodniu, Polki zdecydują się na dodatkowe turnieje. Taką szansę daje choćby nowa impreza WTA 125 na Filipinach (26-31 stycznia) lub ITF W100 w Fujairach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (26-31 stycznia). Tuż przed startem zmagań na Bliskim Wschodzie.
    Młoda kobieta w sportowym stroju odbija rakietą tenisową nadlatującą piłkę podczas meczu tenisowego na tle niebieskiego kortu.

    Maja ChwalińskaFoto Olimpik/Nur PhotoAFP

    Iga Świątek (2. miejsce, 8395 punktów):

    Punkty do obrony:1105 (United Cup 325, Australian Open 780)

    Plany startowe: United Cup (pierwszy mecz 5 stycznia), Australian Open (od 18 stycznia)

    Magda Linette (55. miejsce, 1089 punktów):

    Punkty do obrony: 41 (Brisbane 1, Hobart 30, Australian Open 10)

    Plany startowe: WTA 250 Auckland (od 5 stycznia), WTA 250 Hobart (od 12 stycznia), Australian Open (od 18 stycznia)

    Magdalena Fręch (59. miejsce, 1051 punktów):

    Punkty do obrony: 132 (Brisbane 1, Adelajda 1, Australian Open 130)

    Plany startowe: WTA 500 Brisbane (od 4 stycznia), WTA 250 Hobart (od 12 stycznia), Australian Open (od 18 stycznia)

    Linda Klimovicova (138. miejsce, 538 punktów):

    Punkty do obrony: 84 (ITF Monastyr 1, ITF La Marsa 33, ITF La Marsa 50)

    Plany startowe: WTA 250 Auckland-kwalifikacje (od 3 stycznia), Australian Open-kwalifikacje (od 12 stycznia).

    Katarzyna Kawa (139. miejsce, 537 punktów):

    Punkty do obrony: 0

    Plany startowe: United Cup (rezerwowa, od 5 stycznia), Australian Open-kwalifikacje (od 12 stycznia)

    Maja Chwalińska (150. miejsce, 493 punkty):

    Punkty do obrony: 40 (Australian Open 40)

    Plany startowe: WTA 250 Auckland-kwalifikacje (od 3 stycznia), Australian Open-kwalifikacje (od 12 stycznia)
    Magdalena Fręch

    Magdalena FręchDu Zixuan/Xinhua News/East NewsEast News
    Zawodniczka w stroju sportowym na tle niebieskiego boiska, z lekko uniesioną ręką dotykającą głowy, skoncentrowana, z widoczną determinacją na twarzy.

    Linda KlimovicovaFoto OlimpikAFP

    Linda Klimovicova: Jestem bardzo szczęśliwa, bo wiem, że presja była ogromna

  • Kwaśniewski naprawdę to powiedział o Świątek i polskich piłkarzach

    Kwaśniewski naprawdę to powiedział o Świątek i polskich piłkarzach

    Aleksander Kwaśniewski: Wimbledon Igi Świątek to moment historyczny, ale w plebiscytach może nie wygrać

    Tenis wciąż nie jest w Polsce sportem masowym, takim naprawdę „ludowym”. Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego pod względem popularności przegrywa nawet z żużlem i siatkówką. Dlatego były prezydent nie wyklucza, że Iga Świątek – mimo historycznego triumfu na Wimbledonie – może nie zwyciężyć w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na Sportowca Roku. Co innego w zestawieniu Sport.pl, gdzie redakcja bez wahania stawia ją na pierwszym miejscu.

    Rok temu w głosowaniu nie było wątpliwości – zwyciężyła Aleksandra Mirosław, jedyna polska mistrzyni olimpijska z igrzysk w Paryżu 2024. Dwa lata wcześniej kibice uznali, że momentem roku w polskim sporcie był finał mistrzostw Europy siatkarzy w Rzymie i efektowne zwycięstwo nad Włochami 3:0. Teraz Sport.pl rozpoczyna trzecią edycję plebiscytu „Momenty Roku”.

    To nie jest konkurs na najpopularniejszego sportowca ani ranking największych nazwisk. Chodzi wyłącznie o emocje – o chwile, które kibice przeżywali najmocniej, które sprawiły radość, wzruszyły lub zapadły w pamięć na zawsze. Redakcja tradycyjnie wybrała dziesięć momentów, ułożonych chronologicznie. Każdy z nich będzie w kolejnych dniach przypominany i omawiany wraz z zaproszonymi gośćmi, którzy podzielą się swoimi wspomnieniami i ocenami.

    „Tu nie ma potrzeby być oryginalnym”

    – Powie pan, że momentem roku 2025 w polskim sporcie był triumf Igi Świątek na Wimbledonie, czy spróbuje pan wskazać coś mniej oczywistego? – zapytał Aleksandra Kwaśniewskiego Łukasz Jachimiak.

    – Tu nie ma co się silić na oryginalność – odpowiedział były prezydent. – Nie mówimy o wygraniu „jednego z” turniejów wielkoszlemowych, tylko o zwycięstwie w Wimbledonie, czyli turnieju największym ze wszystkich. Moim zdaniem tym triumfem Iga Świątek na zawsze zapewniła sobie miejsce w historii. Nawet jeśli takie zwycięstwo zdarza się sportowcowi tylko raz w życiu, to wystarczy, by zapisać się złotymi zgłoskami.

    Kwaśniewski podkreśla, że znaczenie triumfu Świątek jest ogromne także w skali międzynarodowej i trudno je z czymkolwiek porównać. – Co mogłoby z nim wygrać? Moim zdaniem jedynie mistrzostwo świata w piłce nożnej, czyli wydarzenie odbywające się raz na cztery lata. Wśród imprez corocznych na podobnym poziomie postawiłbym chyba tylko zwycięstwo w Tour de France – mówił, dodając z nutą żalu, że polskiemu sportowi raczej nie grozi taki sukces. Wyjątkiem był rok 1993 i trzecie miejsce Zenona Jaskuły.

    Niespodzianka, która pomogła

    Triumf Świątek na trawie był o tyle wyjątkowy, że mało kto się go spodziewał. – Presja w pierwszej połowie sezonu była ogromna. Iga chciała wygrywać turnieje, które wcześniej dominowała, a gdy to się nie udawało, pojawiały się nerwowe reakcje – zauważa Jachimiak.

    – Zgadza się – przyznaje Kwaśniewski. – Ale Wimbledon wygrała przede wszystkim dlatego, że jest wielką zawodniczką. Bez talentu i klasy z absolutnego topu żadnego Wimbledonu by nie było. Presja rzeczywiście została zdjęta, a to jej pomogło. Grała na luzie, bez strachu, że każda kolejna runda może być ostatnią.

    Sportowiec Roku? Niekoniecznie

    Choć obaj rozmówcy są zgodni, że zwycięstwo na Wimbledonie to moment roku w polskim sporcie, pojawia się pytanie, czy Świątek wygra także plebiscyt na Sportowca Roku.

    – Wyobrażam to sobie, że nie wygra – mówi Kwaśniewski wprost. – To plebiscyt popularności i sympatii, a tenis w Polsce wciąż przegrywa z siatkówką czy nawet z żużlem. W takich głosowaniach może zwyciężyć Bartosz Zmarzlik, a może nawet Wilfredo Leon.

    Zdaniem Jachimiaka Leon ma jednak małe szanse, bo brązowy medal siatkarzy na mistrzostwach świata został odebrany raczej jako realizacja minimum niż wielki sukces. Kwaśniewski przyznaje mu rację i dodaje, że generalnie był to rok dość ubogi w sukcesy polskiego sportu. – Brakowało mi ich zwłaszcza w lekkoatletyce. Drugim pozytywem, choć trochę „z duszą na ramieniu”, było objęcie reprezentacji piłkarskiej przez Jana Urbana – ocenia.

    Niszowe dyscypliny, wielkie wyniki

    Rozmowa zahacza także o Aleksandrę Mirosław, która rok po igrzyskach znów zdobyła złoto mistrzostw świata we wspinaczce sportowej i po raz dziesiąty w karierze pobiła rekord świata. – Zrobiła swoje, ale to nadal dyscyplina niszowa – zaznacza Kwaśniewski.

    Podobnie ocenia sukcesy Klaudii Zwolińskiej w kajakarstwie górskim czy Marii Żodzik, która zdobyła jedyny medal dla Polski na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Tokio. Z uznaniem wypowiada się także o Władimirze Semirunniju, uciekinierze z Rosji, który wywalczył dla Polski srebro i brąz MŚ w łyżwiarstwie szybkim. – Jeżeli Polska daje takim sportowcom szansę, a oni odwdzięczają się wynikami i postawą, to trzeba się z tego cieszyć – podkreśla.

    Trudne perspektywy i nadzieje

    Były prezydent nie ma złudzeń co do najbliższych zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. – Czeka nas raczej mizeria. Generacja medalistów kończy kariery, a nowych gwiazd brakuje – mówi. Jednocześnie z nadzieją patrzy na młodych sportowców, jak 18-letni skoczek Kacper Tomasiak, oraz na pracę Jana Urbana z piłkarską kadrą.

    Głosowanie trwa

    Plebiscyt „Moment Roku 2025 w polskim sporcie” trwa od 22 do 30 grudnia. Wyniki zostaną ogłoszone 31 grudnia. Kibice mogą wybierać spośród dziesięciu wydarzeń, m.in. triumfu Igi Świątek na Wimbledonie, zwycięstwa Roberta Kubicy w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, sukcesów Bartosza Zmarzlika, Aleksandry Mirosław czy Władimira Semirunnija.

    Jedno jest pewne: emocji w polskim sporcie w 2025 roku nie brakowało, a wimbledoński triumf Igi Świątek już dziś można uznać za jeden z najważniejszych momentów w historii.