• Gigantyczna oglądalność meczu Chwalińskiej. Padł rekord

    Gigantyczna oglądalność meczu Chwalińskiej. Padł rekord

    Maja Chwalińska awansowała do finału Rolanda Garrosa 2026, a to oznacza, że wzrosło zainteresowanie jej meczami. Eurosport pochwalił się, że padł rekord! Takiej widowni podczas transmisji z Wielkiego Szlema stacja jeszcze nie odnotowała.

    Maja Chwalińska vs. Mirra Andriejewa – tego FINAŁU nie możesz przegapić! Oglądaj w sobotę online na TVN o godz. 15:00 w Pilocie WP (link sponsorowany)

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Dziewięć meczów i dziewięć zwycięstw! Maja Chwalińska przeszła drogę od kwalifikacji do finału międzynarodowych mistrzostw Francji. W czwartkowym półfinale 24-latka pokonała Rosjankę Dianę Sznaider 7:6(4), 6:4 i jako czwarta Polka w historii osiągnęła wielkoszlemowy finał w singlu.

    Czwartkowy półfinał Chwalińskiej ze Sznaider cieszył się ogromną oglądalnością. Eurosport przekazał, że przed telewizorami w domach zasiadło średnio 1,65 mln widzów. Stacja miała wówczas 18-procentowy udział w rynku.

    Eurosport 1 był zatem najchętniej oglądaną stacją w Polsce. Momentami przed telewizorami było nawet ponad 2,1 mln widzów.

    Jak przekazał Eurosport, to absolutny rekord. Mecz Chwalińska – Sznaider był najchętniej oglądanym wydarzeniem w historii transmisji tej stacji z zawodów Wielkiego Szlema.

    A przed nami jeszcze finał! Już w sobotę (6 czerwca) o godz. 15:00 Chwalińska powalczy o tytuł na mączce w Paryżu. Jej przeciwniczką będzie Rosjanka Mirra Andriejewa.

    Transmisję z finału Rolanda Garrosa 2026 będzie można oglądać w TVN-ie, Eurosporcie, Playerze oraz na platformie HBO Max. Portal WP SportoweFakty przeprowadzi relację tekstową na żywo z meczu Chwalińska – Andriejewa.

  • Tego Paryż nigdy nie widział. Pierwszy raz w historii. Wszystkie gwiazdy bledną

    Tego Paryż nigdy nie widział. Pierwszy raz w historii. Wszystkie gwiazdy bledną

    Maja Chwalińska napisała historię. Sensacyjny awans do finału Roland Garros 2026

    To, co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się nierealne, dziś stało się faktem. Maja Chwalińska awansowała do finału Roland Garros 2026, zapisując się złotymi zgłoskami w historii światowego tenisa. Polka, która przed rozpoczęciem turnieju zajmowała dopiero 113. miejsce w rankingu WTA, została pierwszą kwalifikantką w dziejach paryskiego Wielkiego Szlema, która dotarła do meczu o tytuł.

    24-letnia zawodniczka od początku turnieju zachwycała formą i konsekwencją. Przez cały Roland Garros straciła zaledwie jednego seta. Jedyną tenisistką, która zdołała wygrać z nią partię, była Greczynka Maria Sakkari. Wszystkie pozostałe rywalki schodziły z kortu pokonane bez zdobycia seta.

    Droga Chwalińskiej do finału była imponująca. Polka eliminowała kolejne znane nazwiska światowego tenisa. Na jej liście zwycięstw znalazły się między innymi Zheng Qinwen, Elise Mertens, Maria Sakkari, Diane Parry, Anna Kalinskaya oraz Diana Shnaider. Szczególnie półfinał pokazał ogromną dojrzałość Polki – Sznajder nie była w stanie znaleźć sposobu na znakomicie dysponowaną Chwalińską.

    Awans do finału oznacza, że Polka dokonała czegoś, czego wcześniej nie udało się żadnej kwalifikantce w historii Roland Garros. W całej erze Open podobnego wyczynu dokonała jedynie Emma Raducanu, która w 2021 roku przeszła kwalifikacje do US Open 2021, a następnie sensacyjnie sięgnęła po tytuł. Nigdy wcześniej kwalifikantka nie wystąpiła jednak w finale paryskiego turnieju wielkoszlemowego.

    W przeszłości zdarzały się wprawdzie spektakularne marsze kwalifikantek do półfinałów Wielkiego Szlema. Takie osiągnięcia miały na koncie między innymi Christine Matison, Alexandra Stevenson oraz Nadia Podoroska. Żadna z nich nie zdołała jednak awansować do finału. Tym bardziej sukces Chwalińskiej można uznać za wydarzenie bez precedensu.

    Przed Polką pozostał już tylko jeden krok. W sobotnim finale zmierzy się z Mirra Andreeva, dla której również będzie to pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze. Rosjanka dała się poznać światu już dwa lata wcześniej, gdy jako nastolatka dotarła do półfinału Roland Garros, ale dopiero teraz stanie przed szansą zdobycia najcenniejszego trofeum.

    Jedno jest pewne – tegoroczny finał przyniesie nową mistrzynię Wielkiego Szlema. Polscy kibice mają nadzieję, że historyczny turniej Mai Chwalińskiej zakończy się w najpiękniejszy możliwy sposób i że to właśnie ona uniesie nad głową trofeum na kortach Rolanda Garrosa.

  • Chwalińska ma problem na głowie. Głośny apel menedżera. Zostało mało czasu

    Chwalińska ma problem na głowie. Głośny apel menedżera. Zostało mało czasu

    Piotr Szczypka po historycznym awansie Mai Chwalińskiej: Jesteśmy w szoku. To spełnienie marzeń

    Jeszcze kilka miesięcy temu codziennością Mai Chwalińskiej była nieustanna walka o miejsce w turniejach. Dziś Polka stoi przed szansą na największy sukces w karierze, a jej menedżer Piotr Szczypka nie ukrywa ogromnych emocji po awansie do finału Roland Garros.

    – Chyba po raz pierwszy mogę powiedzieć, że jestem w szoku. Trudno mi znaleźć odpowiednie słowa. Oczywiście marzyliśmy o takim momencie i wierzyliśmy, że ciężka praca w końcu przyniesie efekty, ale rzeczywistość przerosła nasze wyobrażenia. Sam awans z kwalifikacji do finału turnieju wielkoszlemowego to coś absolutnie wyjątkowego. Każdemu życzyłbym przeżycia takich emocji. Nie da się ich opisać ani kupić za żadne pieniądze – przyznaje.

    Jeszcze niedawno życie zawodowe Chwalińskiej wyglądało zupełnie inaczej.

    – Zgłaszałem Maję do czterech różnych turniejów jednocześnie. Co dwa dni sprawdzaliśmy listy startowe, analizowaliśmy, gdzie się dostanie, gdzie trzeba ją dopisać, a skąd wypisać. Ciągle przemieszczaliśmy się z miejsca na miejsce. To bardzo wyczerpujące, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Kibice często patrzą wyłącznie na wyniki, nie zdając sobie sprawy, że zawodnik potrafi przez kilka nocy prawie nie spać, a później musi wyjść na kort i rywalizować na najwyższym poziomie.

    Teraz sytuacja zmieniła się diametralnie.

    – Dzięki temu wynikowi może występować w największych turniejach świata bez oglądania się na rankingi i listy zgłoszeń. Zyskuje również spokój finansowy. Najważniejsze jednak jest to, że sama zobaczyła, iż potrafi wygrywać z najlepszymi. Pokonała już dziewięć świetnych zawodniczek i wie, że może rywalizować jak równa z równą z każdym. To bezcenne doświadczenie.

    Przed finałem pojawiły się również pytania o słynną obietnicę kąpieli w Sekwanie.

    – Umowa była jasna. Jeśli Maja wygra Wielkiego Szlema, wskakuję do Sekwany. Kąpielówki mam już przygotowane, bo spodziewałem się upałów. Teraz zrobiło się chłodniej, więc przyjemność będzie mniejsza. Muszę jeszcze sprawdzić temperaturę wody. Na szczęście znalazłem już drugiego trenera, który zadeklarował, że skoczy razem ze mną. Syn próbował mnie straszyć, że w rzece są pijawki i skończy się wizytą u dermatologa, ale w takiej sytuacji naprawdę nie ma to znaczenia – śmieje się Szczypka.

    W sztabie reprezentantki Polski panuje pełna mobilizacja, szczególnie jeśli chodzi o kwestie zdrowotne. Chwalińska od kilku dni zmaga się z problemami dotyczącymi przywodzicieli.

    – Maja jest obandażowana, ale sytuacja jest pod kontrolą. Przez cały tydzień pomaga nam Maciek Ryszczuk, który robi wszystko, aby postawić ją na nogi. Dołączył do nas także doktor Jasiek Paradowski z Krakowa, który wcześniej operował jej kolano i doskonale zna jej organizm. Mamy więc przy sobie dwóch najwyższej klasy specjalistów.

    Jak podkreśla menedżer, uraz jest bolesny, ale nie powinien mieć długofalowych konsekwencji.

    – Przywodziciele dają się we znaki, jednak nie wygląda to na problem, który mógłby wykluczyć ją z gry na dłuższy czas. Oczywiście odczuwa ból, korzysta z leków przeciwbólowych, ale wychodzi na kort i walczy. W dużej mierze niesie ją adrenalina. Maja jest niesamowicie ambitną i bardzo twardą zawodniczką. Jestem przekonany, że zrobi absolutnie wszystko, aby wygrać ten finał.

    Ogromną rolę odgrywa również przygotowanie mentalne. Do sztabu dołączył psycholog, który ma wspierać zawodniczkę w najważniejszych dniach kariery.

    – Powiem tylko tyle, że jest z nami pani psycholog. Na razie nie chcę zdradzać więcej szczegółów, ponieważ nie mam na to zgody. Mogę natomiast powiedzieć, że staramy się zapewnić Mai wszystkie możliwe warunki do osiągnięcia sukcesu.

    Po latach ciężkiej pracy Chwalińska znalazła się w miejscu, które jeszcze niedawno wydawało się bardzo odległe.

    – Teraz najważniejsze jest cieszenie się tą chwilą, dbanie o zdrowie i dalsza praca. Za tym sukcesem stoi piętnaście lat ogromnego wysiłku. Wierzę, że to dopiero początek i że najlepsze chwile są jeszcze przed nią – podsumowuje Piotr Szczypka.

  • Chwalińska skierowała wiadomość do rosyjskiej rywalki w finale. Zaskakującą

    Chwalińska skierowała wiadomość do rosyjskiej rywalki w finale. Zaskakującą

    Maja Chwalińska przed finałem Roland Garros: „Chcę jeszcze nacieszyć się tym zwycięstwem”

    Maja Chwalińska kontynuuje swoją niezwykłą przygodę na kortach Rolanda Garrosa. Polska tenisistka, która do turnieju głównego przedzierała się przez kwalifikacje, osiągnęła coś, czego wcześniej nie dokonała żadna zawodniczka w erze open – awansowała do finału paryskiego Wielkiego Szlema, rozpoczynając rywalizację już od eliminacji. Teraz przed nią najważniejszy mecz życia, ale zanim skupi się na walce o tytuł, chce jeszcze przez chwilę cieszyć się historycznym sukcesem.

    – Na razie chcę pocelebrować to zwycięstwo. O finale pomyślę jutro. W sobotę czeka mnie niezwykle trudne wyzwanie. Mirra Andriejewa to tenisistka światowej czołówki, bardzo solidna i regularna. Zawsze z przyjemnością oglądam jej mecze. Dla mnie jednak nic się nie zmienia – muszę zagrać najlepszy tenis, na jaki mnie stać, a potem zobaczymy, jaki będzie efekt – powiedziała Chwalińska po półfinałowym triumfie.

    Problemy zdrowotne nie przeszkodziły w zwycięstwie

    Po zakończeniu spotkania z Dianą Sznajder Polka pojawiła się na konferencji prasowej wyraźnie zachrypnięta. W trakcie meczu potrzebowała nawet pomocy medycznej, co wzbudziło pytania o jej stan zdrowia przed finałem.

    Jak jednak sama przyznała, sytuacja wygląda coraz lepiej.

    – Pierwsze oznaki osłabienia pojawiły się już po meczu czwartej rundy. Na szczęście dziś czuję się lepiej niż wczoraj i mam nadzieję, że najgorsze mam już za sobą – uspokajała.

    To dobra wiadomość dla polskich kibiców, którzy z ogromnymi nadziejami czekają na finałowy pojedynek.

    Publiczność w Paryżu pokochała Polkę

    Jednym z najbardziej niezwykłych obrazków tegorocznego turnieju są reakcje kibiców na występy Chwalińskiej. Trybuny największego kortu Rolanda Garrosa niemal jednogłośnie wspierały reprezentantkę Polski, a doping niósł ją przez kolejne trudne momenty.

    Sama tenisistka przyznaje, że trudno jej wyjaśnić źródło tej sympatii.

    – Szczerze mówiąc, nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Mogę jedynie powiedzieć, że jestem za to ogromnie wdzięczna. Mam nadzieję, że kibice będą ze mną również podczas finału – mówiła z uśmiechem.

    Wszystko wskazuje na to, że jej życzenie się spełni. Historia, którą pisze w Paryżu, przyciąga uwagę fanów tenisa z całego świata.

    Chwila oddechu po maratonie meczów

    Półfinał ze Sznajder był już dziewiątym meczem Chwalińskiej podczas tegorocznego turnieju, licząc kwalifikacje. Co więcej, po raz pierwszy nie miała między spotkaniami dnia przerwy. Mimo ogromnego obciążenia fizycznego udało jej się zachować świeżość.

    – Największą zmianą było to, że mogłam się porządnie wyspać. W poprzednich dniach często grałam pierwsze mecze i musiałam bardzo wcześnie wstawać. Tym razem mogłam pozwolić sobie na spokojny poranek, a bardzo sobie takie chwile cenię – wyjaśniła.

    Coraz większe zainteresowanie światowych mediów

    Fantastyczna postawa Polki sprawia, że zainteresowanie jej osobą rośnie z dnia na dzień. Na konferencjach prasowych pojawia się coraz więcej zagranicznych dziennikarzy, a największe media świata chcą poznać historię zawodniczki, która podbiła serca kibiców.

    Podczas anglojęzycznej części spotkania Chwalińska opowiadała o swojej fascynacji Rogerem Federerem oraz legendarną „Wielką Trójką”. Jeden z reporterów zapytał nawet, czy wyobraża sobie, że kiedyś eksperci będą wymieniać jej nazwisko obok największych gwiazd tenisa.

    – Nie, nie, absolutnie. To zabrzmiałoby tak, jakbym porównywała się do nich, a przecież nawet o tym nie myślę. Nadal próbuję zrozumieć wszystko, co wydarzyło się w ostatnich dniach. Na razie skupmy się na tym turnieju – odpowiedziała ze śmiechem.

    Czas na wielki finał

    Już w sobotę Chwalińska stanie przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Po pokonaniu Diany Sznajder zmierzy się z kolejną Rosjanką – Mirrą Andriejewą, która w półfinale nie dała większych szans Marcie Kostiuk.

    Polka nie zamierza jednak wybiegać myślami zbyt daleko.

    – Analizę rywalki zostawiam na jutro. Dziś chcę jeszcze nacieszyć się tym zwycięstwem. Wiem, że finał będzie piekielnie trudny, ale zamierzam wyjść na kort i dać z siebie wszystko. Tylko to mogę zrobić – podsumowała.

    Jedno jest pewne: niezależnie od wyniku finału Maja Chwalińska już zapisała się w historii światowego tenisa. Teraz stanie przed szansą, by zwieńczyć tę niezwykłą podróż zdobyciem jednego z najbardziej prestiżowych tytułów w sporcie.

  • Tak Rosjanka zareagowała na klęskę z Chwalińską. Klasy nie kupisz

    Tak Rosjanka zareagowała na klęskę z Chwalińską. Klasy nie kupisz

    Maja Chwalińska nie była faworytką pojedynku z Dianą Sznajder. Do roli “underdoga” zdążyła się już jednak zapewne przyzwyczaić. Rosjanka w czwartkowym pojedynku zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko, ale nawet “wysoko” to wciąż było za mało, by uporać się z Polką. Choć porażka 6:7, 4:6 musiała być gorzką pigułką, reakcja zawodniczki z Żygulowska po ostatniej piłce mówiła sama za siebie.
    Maja Chwalińska i Diana Sznajder, półfinalistki Roland Garros 2026

    Maja Chwalińska (na górze kadru) i Diana Sznajder, źr. x.com/rolandgarrosmateriały prasowe

    Sznajder nie lada sensację sprawiła w ćwierćfinale, odsyłając do domu liderkę rankingu WTA, Arynę Sabalenkę. Gdyby jednak o sukcesach decydował wyłącznie ranking, Maja Chwalińska nie miałaby prawa być w miejscu, w którym jest obecnie. Jej magiczny tenis dał jej przepustkę do najlepszej czwórki, a jak miało się okazać – na tym się nie skończy.

    Wielki mecz Mai Chwalińskiej. Oto, jak zareagowała jej rywalka

    Po bardzo efektownym (zwłaszcza w pierwszym secie) pojedynku to Polka zameldowała się w finale, w którym jej rywalką będzie Mirra Andriejewa. Sznajder pokonała 7:6, 6:4, a gdy “zamknęła” drugiego seta nie posiadała się z radości. Padła na kort i skryła twarz w dłoniach. Poruszeni byli wszyscy: ona, kibice, a nawet komentatorzy polskiej telewizji. Długo nie należało też czekać na reakcję przeciwniczki.

    Rosjanka, której w trakcie meczu dokuczały problemy zdrowotne, spotkała się z Chwalińską przy siatce i uścisnęła ją, gratulując sukcesu. Nasza zawodniczka zaś podziękowała kibicom, po czym usiadła i… ponownie skryła twarz ręcznikiem, dając upust ogromnym emocjom.
    Zawodniczka tenisowa odczuwa intensywne emocje, trzymając dłoń przy ustach tuż po zakończonej grze na korcie.

    Maja ChwalińskaPhoto by ANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFPAFP

    Zespół Mai Chwalińskiej zabrał głos ws. sukcesu na Roland Garros. “Dopiero zaczyna to docierać”Polsat Sport

  • Sensacyjna mistrzyni Australian Open już za Chwalińską. Nowa pozycja Polki

    Sensacyjna mistrzyni Australian Open już za Chwalińską. Nowa pozycja Polki

    Półfinał Rolanda Garrosa z udziałem Mai Chwalińskiej oraz Diany Sznajder już za nami. Doszło więc do znaczących zmian w rankingu WTA. Do tej pory najwyższą lokatą Polki było 113. miejce. Awans, który wypracowała sobie na paryskich kortach jest spektakularny. Dzięki zwycięstwu nad Dianą Sznajder wynik ten będzie jeszcze lepszy. Chwalińska wyprzedziła już m.in. sensacyjną mistrzynię Australian Open z 2025 roku.

    Maja ChwalińskaEmma Da SilvaEast News

    Zwycięstwo nad Dianą Sznajder sprawia, że Maja Chwalińska awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA z 1996 punktami na koncie.

    To oznacza, że za jej plecami znalazły się takie amerykańskie gwiazdy jak Emma Navarro czy Madison Keys. Ostatnia z wymienionych to sensacyjna mistrzyni Australian Open z 2025 roku.

    Maja Chwalińska wyprzedziła również Elise Mertens – Belgijkę, którą na kortach Rolanda Garrosa pokonała w drodze do wielkiego finału.

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros. Oto nowe miejsce Polki w rankingu WTA

    Jeśli Maja Chwalińska wygra Roland Garros, będzie miała 2696 punktów na koncie. Taki “zastrzyk” sprawiłby, że Polka wdarłaby się już między zawodniczki absolutnie elitarne. Wyprzedziłaby Naomi Osakę, Jasmine Paolini czy Annę Kalinską. Dość wyraźną przewagą nad nią zachowałyby natomiast Linda Noskova czy Marta Kostiuk. Najlepszym możliwym wynikiem dla Chwalińskiej jest 14. miejsce.

    W rankingu WTA Race Iga Świątek wskoczyła na 14. miejsce. Jeśli wygra cały turniej wyprzedzi Igę Świątek i to ze sporą przewagą – 2154 do 1823. Wówczas będzie plasować się na 10. miejscu w tym konkretnym zestawieniu.

    Do tej pory najlepszym wynikiem Mai Chwalińskiej w rankingu WTA było 113. miejsce. Przed półfinałem 24-latka z Polski miała zapewnioną minimum 30. lokatę.

    Awans w rankingu był więc spektakularny. Wynik ten nadal można było jednak poprawić. Ok. godziny 17:00 w czwartek 4 czerwca Maja Chwalińska rozpoczęła najważniejszy pojedynek swojego życia. Walkę o wielki finał Roland Garros.

    O losach pierwszego seta półfinału decydował tie-break. W tym lepsza okazała się Maja Chwalińska. Polka przegrywała go już dwoma punktami, ale zdołała odwrócić losy rywalizacji i ostatecznie pokonała Sznajder 7:5.

    W drugim secie Maja Chwalińska i Diana Sznajder toczyły bardzo zacięty bój. W pewnym momencie Rosjanka potrzebowała przerwy medycznej i interwencji fizjoterapeuty. Po tym zdarzeniu jej gra nie była już tak dobra.

    Maja Chwalińska natomiast dzielnie zniosła wszystkie trudy tego meczu. I ostatecznie wygrała z Dianą Sznajder bez straty seta. W wielkim finale Roland Garos Polka zmierzy się z Mirrą Andriejewą.
    Diana Sznajder

    Diana SznajderMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP AFP
    Tenisistka ubrana w jasną koszulkę i czarne spodenki stoi na korcie ziemnym, trzyma rakietę i uśmiecha się, gestykulując prawą ręką.

    Maja ChwalińskaTHOMAS SAMSONAFP
    Kobieta uderzająca piłkę tenisową rakietą podczas meczu na korcie

    Maja ChwalińskaJULIEN DE ROSAAFP

    Wywiad Tomasza Lorka z Hubertem Hurkaczem.

  • Maja Chwalińska w finale Roland Garros! Zrobiła to! I to po takim meczu

    Maja Chwalińska w finale Roland Garros! Zrobiła to! I to po takim meczu

    Gdyby jeszcze dwa tygodnie temu, ktoś napisał, że Maja Chwalińska zagra w półfinale Roland Garros, to wydawałoby się to absolutną abstrakcją. A jednak! Do turnieju podchodziła jako zawodniczka spoza pierwszej setki rankingu WTA i jej pierwszym celem było przejście kwalifikacji. To się udało. Następnie w głównej drabince zaczęła sprawiać sensację za sensacją.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
    Co za początek półfinału Mai Chwalińskiej! Błyskawiczne przełamanie

    Qinwen Zheng, Elise Mertens, Maria Sakkari, Diane Parry i Anna Kalinska — to właśnie takie tenisistki wyeliminowała w drodze do półfinału. A w nim trafiła — nie na Arynę Sabalenkę, czego wszyscy się spodziewali — lecz na Dianę Sznajder. “Na papierze” była to wygodniejsza przeciwniczka niż Białorusinka, choć i tak trzeba było jasno zaznaczyć, że to Rosjanka była faworytką w starciu z Polką.

    Zobacz więcej: Wimbledon już reaguje na ogromny sukces Mai Chwalińskiej w Paryżu

    Chwalińska od samego początku nie dała się jednak zdominować. Dwa pierwsze gemy były bardzo wyrównane i w obu zobaczyliśmy grę na przewagi. Nasza rodaczka miała jedną okazję na przełamanie rywalki, ale to jej się nie udało i na tablicy wyników widniało 1:1. Na pierwszego breaka nie musieliśmy jednak długo czekać. Polka zagrała fantastycznie w czwartym gemie i wyszła na prowadzenie 3:1.

    Tak czarowała Chwalińska od samego początku
    Wojna na korcie w Paryżu! Rosjanka się irytowała. I co za finisz Mai Chwalińskiej

    Radość, niestety, nie potrwała zbyt długo. Sznajder błyskawicznie odpowiedziała w taki sam sposób, a następnie była skuteczna przy swoim podaniu i wróciliśmy do remisu. Tym razem 3:3. Kolejny gem był jednak genialnym popisem Chwalińskiej, bo wygrała go do zera! Wówczas Rosjanka zaczęła pokazywać na korcie pierwsze oznaki niezadowolenia i bezradności wobec świetnie dysponowanej Polki.

    Nie przegap: Ależ demolka w meczu o finał Roland Garros. Pogromczyni Świątek nie dowierzała

    W kolejnych minutach panie były właściwie bezbłędne przy swoim serwisie i oddawały bardzo mało punktów. To poskutkowało tym, że ujrzeliśmy rezultat 5:5. Finisz pierwszej partii zapowiadał się niezwykle emocjonująco. I taki był! Doszło do tie-breaka, w którym w pewnym momencie Sznajder prowadziła 3:1, a potem 4:2. Mimo to Chwalińska nie złożyła broni i ciągle walczyła. Po kilku świetnych akcjach odrobiła straty i wygrała pierwszego seta 7:6(4).

    Tak Chwalińska zamknęła pierwszego seta
    Problemy zdrowotne w drugim secie. Obie potrzebowały pomocy lekarzy

    Druga partia zaczęła się od wymiany przełamań. Najpierw udało się to Polce, a następnie błyskawicznie Rosjance. Zmieniło się jednak nieco tempo gry. Widać było, że pierwszy set — trwający niemal 1,5 godz. — wyraźnie dał się we znaki zarówno jednej, jak i drugiej i nie miały już aż tyle sił, co wcześniej. Dlatego główną bronią obu tenisistek były ich gemy serwisowe, w trakcie których prezentowały naprawdę dobrą dyspozycję.

    Polecamy: Magiczna Maja Chwalińska! Na trybunach zawrzało po tym, co zrobiła

    Co ciekawe, obie zawodniczki były zmuszone wzywać lekarzy. Najpierw — przy wyniku 2:1 dla Sznajder — zrobiła to Chwalińska. Polka przyjęła jednak… leki na przeziębienie. Natomiast Rosjanka przy stanie 4:3 na swoją korzyść musiała skorzystać z dłuższej przerwy medycznej i pomagała jej na korcie fizjoterapeutka. To jedynie potwierdzało, jak wymagający był to pojedynek dla obu tenisistek.
    Czas na finał Roland Garros między Mają Chwalińską a Mirrą Andriejewą!

    Z każdą kolejną minutą widać było, że Sznajder coraz gorzej czuje się na korcie i odczuwa problemy z plecami. Kluczowy okazał się gem numer dziewięć. W nim Chwalińska przełamała w świetnym stylu, co pozwoliło jej wyjść na prowadzenie 5:4 i serwować po awans do wielkiego finału Roland Garros! I to się jej powiodło, nasza rodaczka wygrała 7:6(4), 6:4!

    Sprawdź również: Mats Wilander zdradza nam sekret Mai Chwalińskiej. “Tego już nikt nie robi”

    To oznacza, że teraz Chwalińska zagra w wielkim finale Roland Garros. Jej rywalką będzie Mirra Andriejewa. Ósma rakieta świata w swoim półfinale zagrała bardzo pewnie i zwyciężyła Martę Kostiuk (15.) wynikiem 6:1, 6:3. To spotkanie odbędzie się już w sobotę, 6 czerwca o godz. 15. Niezależnie od tego, która z pań okaże się najlepsza w stolicy Francji, będzie to dla niej pierwszy w karierze wielkoszlemowy tytuł. Emocji nie zabraknie.

  • Ukrainka przegrała z Rosjanką. Tak zachowała się po meczu

    Ukrainka przegrała z Rosjanką. Tak zachowała się po meczu

    Marta Kostiuk zatrzymała się w półfinale Roland Garros. Mocniejsza od Ukrainki była Mirra Andriejewa. Pokonana ani myślała podziękować za mecz Rosjance.

    Dodaj tag Mirra Andriejewa do ulubionych
    Marta Kostiuk, w drodze do półfinału Roland Garros, eliminowała między innymi Igę Świątek. Ukrainka marzyła o zagraniu w sobotnim finale turnieju wielkoszlemowego, ale na jej drodze stanęła rozpędzona w turniejach na kortach ziemnych Mirra Andriejewa.

    Jednostronny półfinał zakończył się wynikiem 6:1, 6:3.

    W nagraniu, które można zobaczyć w sieci, widać zachowanie Marty Kostiuk po meczu. Ukrainka ani nie pogratulowała zwycięstwa, ani nie podziękowała za mecz. Od razu ruszyła z dłonią do sędziego na stołku.

    Przyczyną takiego zachowania Marty Kostiuk jest kraj pochodzenia Mirry Andriejewej. Trwa konflikt zbrojny na terytorium Ukrainy spowodowany agresją wojsk rosyjskich. Stąd pełne dystansu, a czasami po prostu ignorujące zachowanie wielu sportowców z Ukrainy wobec Rosjan.

    Mirra Andriejewa, spodziewająca się zachowania przeciwniczki, nie wyglądała na przesadnie przejętą. Trwało jej świętowanie awansu do finału, wielkiego sukcesu w niedługiej jeszcze karierze.

  • Bajeczne zagranie Chwalińskiej. Rosjanka tylko patrzyła

    Bajeczne zagranie Chwalińskiej. Rosjanka tylko patrzyła

    Maja Chwalińska zaliczyła bardzo obiecujący początek meczu z Dianą Sznaider. Po jednym z zagrań Polki ręce same składały się do oklasków.

    Dodaj tag Diana Sznaider do ulubionych
    Kwalifikantka jest objawieniem tegorocznego turnieju Rolanda Garrosa. Przypomnijmy, że w ćwierćfinałowym spotkaniu Maja Chwalińska sprawiła sporą niespodziankę, pokonując Annę Kalinską 7:6, 6:3.

    W półfinale 24-latka trafiła na inną Rosjankę, Dianę Sznaider. Kiedy w czwartek obie zawodniczki wyszły na kort, wymowna była reakcja widowni. Polska tenisistka została nagrodzona gromkimi brawami, podczas gdy jej rywalka nie mogła liczyć na owacje.

    Rozwiń
    twitter
    Zobacz post na Twitterze
    Właściwie od pierwszej piłki spotkanie było bardzo widowiskowe. Chwalińska nie bała się gry kombinacyjnej.

    Jedna z wymian w pierwszym secie trwała dość długo, dlatego Chwalińska zdecydowała się na nieoczywiste rozwiązanie. W pewnym momencie fantastycznym skrótem zaskoczyła Sznaider, która nie miała najmniejszych szans zdążyć do piłki.

    – Genialny skrót! – przyznała komentatorka Justyna Kostyra na antenie Eurosportu. Zresztą podczas spotkania nie było to jedyne spektakularne zagranie Chwalińskiej, która często zmuszała rosyjską przeciwniczkę do biegania.

  • Zapadła decyzja przed półfinałem Chwalińskiej. Niepokojące wieści ws. Polki

    Zapadła decyzja przed półfinałem Chwalińskiej. Niepokojące wieści ws. Polki

    Maja Chwalińska i Diana Sznajder mierzą się w półfinale Roland Garros 2026. W poprzednim meczu Polka znakomicie wykorzystała warunki atmosferyczne, które okazały się niekorzystne dla Anny Kalinskiej. Tym razem odpada bardzo ważny czynnik – wiatr. Podjęto bowiem decyzję o zamknięciu dachu na korcie Philippe’a-Chatriera.

    Maja ChwalińskaAnadoluGetty Images
    Organizatorzy zdecydowali o zamknięciu dachu nad kortem Philippe-Chatrier przed półfinałowym meczem Mai Chwalińskiej z Dianą Sznajder. Powodem były niekorzystne prognozy pogody dla Paryża, wskazujące na możliwość opadów deszczu oraz silniejszych podmuchów wiatru.

    Słynny agent już działa na rzecz Chwalińskiej. Stawka operacji jest gigantyczna

    Bez wiatru na korcie Philippe’a-Chatriera. Zapadła decycja przed półfinałem Mai Chwalińskiej
    Zamknięcie dachu znacząco wpływa na charakter rywalizacji. Gra pod zadaszeniem oznacza bardziej stabilne warunki, brak wiatru oraz nieco szybsze tempo wymian. Jeden bardzo ważny czynnik całkowicie nam więc “odpada”.

    Wiatr miał duże znaczenie podczas meczu Chwalińska – Kaliska. W ćwierćfinale Roland Garros Maja Chwalińska znakomicie poradziła sobie z podmuchami i również dzięki temu zameldowała się w kolejnej, już przedostatniej rundzie wielkoszlemowego turnieju.

    Teoretycznie decyzja ta może zadziałać więc na niekorzyść Mai Chwalińskiej. Diana Sznajder bazująca na mocnych i płaskich uderzeniach nie będzie musiała mierzyś się z wiatrem, więc dla niej byłaby to duża przeszkoda.

    Nie jest to jednak przesądzone. Maja Chwalińśka udowodniła już, że potrafi radzić sobie w każdych warunkach – zarówno w morderczym upale, jak i przy dużym wietrze.

    Trener Mai Chwalińskiej Jaroslav Machovsky w rozmowie z Eurosportem zapowiedział, że jego podopieczna musi dostosować się do panujących warunków i decyzji, jakie zapadły, a na korcie pokazać swój najlepszy tenis.

    Rozwiń
    Półfinałowa rywalka Mai Chwalińskiej wcześniej rozbiła Arynę Sabalenkę. Liderka rankingu w trzecim secie przegrała 0:6.

    Relację na żywo z półfinału Mai Chwalińskiej mozna śledzić w serwisie Interia Sport.