• RG: Ukrainka zagra z Rosjanką. Będzie iskrzyło

    RG: Ukrainka zagra z Rosjanką. Będzie iskrzyło

    Choć w Polsce oczy wszystkich są zwrócone na półfinał wielkoszlemowego Rolanda Garrosa z udziałem Mai Chwalińskiej, to nie można przejść obojętnie obok drugiego. W starciu Ukrainki Marty Kostiuk z Rosjanką Mirrą Andriejewą będzie się działo.

    Dodaj tag Mirra Andriejewa do ulubionych
    Na czwartek, 4 czerwca, godzinę 15:00 zaplanowany został pierwszy półfinał wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Do rywalizacji przystąpią Ukrainka Marta Kostiuk oraz Rosjanka Mirra Andriejewa.

    Obie tenisistki zmierzą się ze sobą po raz trzeci w tym roku. Na początku sezonu niżej notowana Kostiuk, prowadzona przez Polkę Sandrę Zaniewską, zwyciężyła 7:6(7), 6:3. Z kolei nieco ponad miesiąc temu Ukrainka znów ograła Rosjankę, tym razem w finale turnieju rangi WTA 1000 w Madrycie – 6:3, 7:5.

    Głośno o zachowaniu Kostiuk
    Ukrainka raz po raz dba o to, by cały świat nie zapomniał o tym, co dzieje się w jej ojczyźnie. Ponadto unika kontaktu z tenisistkami z Rosji, wobec czego po finale zmagań dwukrotnie nie podała dłoni Andriejewej.

    Wszystko z uwagi na działania Rosjanki w mediach społecznościowych. W przeszłości głośno było o tym, że 19-latka zostawiała polubienia pod wpisami chwalącymi dyktatora z jej ojczyzny – Władimira Putina.

    Oczywiście zachowanie Ukrainki było szeroko komentowane z uwagi na nietypową ceremonię, podczas której nie zwróciła się do rywalki choćby słowem. Wcześniej głośno było po tym, jak Kostiuk olała Arynę Sabalenkę po przegranym finale w Brisbane.

    Teraz Andriejewa również nie ma co liczyć na życzliwość ze strony Kostiuk, z którą niedawno przegrała. Z pewnością jednak będzie iskrzyć na korcie, ponieważ Rosjanka stoi przed szansą na życiowy sukces, a jest skazywana na porażkę.

    Andriejewa pytana o Ukrainki
    Po tym, jak 19-latka pokonała Soranę Cirsteę w ćwierćfinale, jasne stało się, że zmierzy się z Ukrainką. W końcu jej potencjalnymi przeciwniczkami była Kostiuk i Elina Switolina.

    Z tego powodu przedstawiciel rosyjskiego portali Championat zapytał rodaczkę, czy mecz przeciwko Ukraince ma dodatkowe znaczenie. – To świetne zawodniczki, wojowniczki. Wiem, czego się spodziewać. Każdy mecz będzie trudny, bez względu na to, z kim przyjdzie mi grać. Będę się przygotowywać, żeby pokazać swój najlepszy tenis. Dla mnie nie ma znaczenia, że to Ukrainki, nie robi mi różnicy, przeciwko komu gram. Będę koncentrować się na piłce i na tym, jak leci – wyznała Andriejewa, gdy jeszcze nie wiedziała, z kim się zmierzy.

    Następnie Rosjanka zareagowała na pytanie, czy przywykła do tego, że zagraniczni reporterzy nadają szczególny status starciom z Ukrainkami. – Rozumiem, że dziennikarze lubią dodać trochę pikanterii. Jestem na to gotowa. Wszystko zależy od dziennikarza. Wiem już, kto jest przyjaźnie nastawiony, a kto lubi wbić szpilkę. Zawsze odpowiadam szczerze, więc nie jest to dla mnie problem – wyjaśniła 8. tenisistka światowego rankingu WTA.

    Oczywiście konferencja prasowa Kostiuk odbyła się już po tym, jak przepytana została Andriejewa. Wobec tego Ukrainka usłyszała słowa Rosjanki, że nie ma dla niej znaczenia, kto stoi po drugiej stronie siatki.

    – One wszystkie są dorosłe, wiedzą, co mówią, wiedzą, co się dzieje. Mają telefony, mają Instagrama, mają dostęp do wiadomości. Są w pełni świadome tego, co się dzieje. Jeśli to jest temat (wojny – przyp. red.), którego chcą unikać w rozmowach, to cóż – to one muszą z tym żyć, nie ja. Co mogę powiedzieć? Wybierają strategię, która im odpowiada i to tyle. Oczywiście niewiele mogę z tym zrobić – zareagowała 23-latka.

    – Chciałabym, żeby ich stanowisko wobec tego, co się dzieje, było bardziej jasne. Szczególnie gdy twój kraj zabija innych ludzi, a ty… nie wiem, jak można potem spokojnie spać w nocy wiedząc, co się dzieje i nie mając nic do powiedzenia w tej sprawie. Nie mam w tej kwestii nic więcej do dodania – dorzuciła na koniec tenisistka, którą trenuje Polka.

    Kostiuk dwa kroki od perfekcji
    Obecnie podopieczna Zaniewskiej znajduje się w znakomitej formie. Do rywalizacji z Andriejewą podejdzie po tym, jak wygrała aż 17 spotkań z rzędu. Kostiuk w tym sezonie wygrała wszystkie (!) mecze na korcie ziemnym.

    Tym samym 23-latka stoi przed szansą na to, by zakończyć sezon na mączce z kompletem zwycięstw. Najpierw musi jednak pokonać wspomnianą Rosjankę, a następnie zwyciężyć w finale, do którego awansuje Maja Chwalińska bądź Diana Sznaider.

    Pogromczyni Igi Świątek doskonale wie, co musi zrobić, żeby po raz trzeci w karierze odprawić 19-latkę. Andriejewa do tej pory w Paryżu radzi sobie świetnie, ale oprócz Cirstei nie trafiła na wysoko notowaną rywalkę.

    Wobec tego Rosjanka musi wznieść się na wyżyny, by znaleźć sposób na rozpędzoną Ukrainkę. Należy jednak podkreślić, że warunki w Madrycie, gdzie Andriejewa przegrała 3:6, 5:7, znacząco różnią się od tych w Paryżu, wobec czego nie można jej skreślać.

  • Widział na żywo, co robi Chwalińska. Był pod wrażeniem

    Widział na żywo, co robi Chwalińska. Był pod wrażeniem

    Maja Chwalińska wygrała turniej przed rozpoczęciem Rolanda Garrosa. Już wtedy Polka pokazała próbkę możliwości. – Zniszczyła niemal wszystkie rywalki. Wyglądała świetnie – mówi w rozmowie z WP SportoweFakty portugalski dziennikarz Jose Morgado.

    Dodaj tag WTA do ulubionych
    24-letnia tenisistka już teraz może zaliczyć obecny sezon do zdecydowanie najlepszych w karierze. Oczywiście wynika to przede wszystkim z jej nieprawdopodobnej drogi podczas tegorocznego Rolanda Garrosa. Maja Chwalińska zagra w czwartek (4 czerwca) o finał z Dianą Sznaider.

    Podczas zmagań na kortach ziemnych podopieczna Jaroslava Machovskiego już wcześniej zasygnalizowała zwyżkę formy. Stało się to podczas turnieju rangi WTA 125 w Oeiras. Polka wygrała zmagania w Portugalii. Rozpoczęła je od twardego, trzysetowego boju, ale w kolejnych czterech spotkaniach straciła zaledwie 11 gemów.

    ZOBACZ WIDEO: Maja Chwalińska: Sfinks, który pisze historię. I ma już roczny bilet do tenisowej klasy biznes

    Z bliska na korcie obserwował ją Jose Morgado. Znany dziennikarz i komentator Sport TV Portugal był pod wrażeniem gry naszej zawodniczki, którą obserwował podczas rywalizacji również w przeszłości.

    – Wyglądała niesamowicie przez cały tydzień w Oeiras. Zniszczyła niemal wszystkie rywalki – tak podsumował występ Chwalińskiej w rozmowie z WP.

    – Oglądałem Maję kilkukrotnie w ostatnich latach. Jestem pod wrażeniem tego, co widzę w jej wykonaniu w trakcie sezonu na kortach ziemnych – kontynuował.

    “Nigdy bym nie pomyślał”
    Morgado wskazał na elementy, które sprawiają, że przyszła debiutantka w najlepszej trzydziestce rankingu stanowi duże zagrożenie dla przeciwniczek.

    – Maja jest zawodniczką o drobnej posturze. Nie ma żadnego kluczowego uderzenia, ale cechuje się dużą inteligencją. Świetnie porusza się po korcie, ma znakomite czucie w rękach i gdy zachowuje pewność siebie, posyła piłki, gdziekolwiek tylko chce. Pod względem mentalnym również wygląda bardzo stabilnie – stwierdził Portugalczyk.

    Komentator dyscypliny spodziewał się awansu polskiej tenisistki do szerokiej czołówki. To, czego dokonała Chwalińska, przerosło jednak jego wszelkie oczekiwania.

    – Myślałem, że zadebiutuje w najlepszej setce rankingu. Nigdy bym natomiast nie pomyślał, że dojdzie tak daleko w turnieju wielkoszlemowym – przyznał.

    Półfinałowy mecz Rolanda Garrosa z udziałem Mai Chwalińskiej rozpocznie się po zakończeniu starcia Marty Kostiuk z Mirrą Andriejewa. To spotkanie z kolei zaplanowano na czwartek na godz. 15:00.

  • Rosjanka zaczęła mówić o Chwalińskiej. Wspomniała o 60 tys. dolarów

    Rosjanka zaczęła mówić o Chwalińskiej. Wspomniała o 60 tys. dolarów

    Oto przeredagowana wersja artykułu po polsku:

    Maja Chwalińska kontynuuje swoją niezwykłą przygodę na kortach Rolanda Garrosa i już w czwartek stanie przed szansą wywalczenia miejsca w wielkoszlemowym finale. W półfinale turnieju w Paryżu zmierzy się z Dianą Sznajder, która przed tym spotkaniem nie szczędziła Polce słów uznania.

    Jeszcze przed rozpoczęciem tegorocznego Rolanda Garrosa niewielu kibiców przewidywało taki rozwój wydarzeń. Największe nadzieje polskich fanów tradycyjnie wiązano z Igą Świątek, która miała walczyć o kolejny triumf na paryskiej mączce. Tymczasem prawdziwą bohaterką turnieju została Maja Chwalińska.

    24-letnia tenisistka rozpoczęła swoją drogę od kwalifikacji, a następnie konsekwentnie eliminowała kolejne rywalki już w głównej drabince. Po odpadnięciu Świątek w czwartej rundzie uwaga całej Polski skupiła się właśnie na Chwalińskiej, która nie przestaje zadziwiać tenisowy świat.

    Teraz przed Polką największe wyzwanie. W czwartek po południu powalczy o awans do finału jednego z najważniejszych turniejów tenisowych świata. Jej przeciwniczką będzie Diana Sznajder. Rosjanka sama ma za sobą imponujący występ – w ćwierćfinale pokonała liderkę rankingu WTA, Arynę Sabalenkę, sprawiając jedną z największych sensacji tegorocznej edycji turnieju.

    Mimo cennego zwycięstwa nad Białorusinką Sznajder zachowuje jednak spokój i nie zamierza lekceważyć swojej kolejnej rywalki. Podczas konferencji prasowej po ćwierćfinale podkreśliła, że doskonale pamięta wcześniejsze spotkanie z Chwalińską.

    Rosjanka wróciła wspomnieniami do półfinału turnieju ITF w Stambule z 2022 roku, kiedy pokonała Polkę. Co ciekawe, pamiętała nawet szczegóły dotyczące rangi imprezy i wysokości puli nagród.

    – Pamiętam, że rozegrałam wtedy naprawdę świetny mecz. To był półfinał turnieju w Stambule z pulą nagród wynoszącą 60 tysięcy dolarów. Maja to wyjątkowa zawodniczka. Dysponuje ogromnym potencjałem, znakomicie korzysta ze skrótów i slajsów, a dodatkowo jest leworęczna – stwierdziła Sznajder w wypowiedzi cytowanej przez portal Punto de Break.

    Rosjanka przyznała również, że dobra forma Chwalińskiej nie jest dla niej żadnym zaskoczeniem.

    – Nie dziwi mnie, że osiąga takie wyniki. Czasem potrzeba po prostu odpowiedniego momentu, by wszystko zaczęło funkcjonować tak, jak powinno. Przejście z meczu przeciwko Arynie do spotkania z leworęczną zawodniczką o zupełnie innym stylu gry będzie dużą zmianą. Bardzo się jednak na to cieszę. Spodziewam się znakomitego widowiska. Obie stoimy przed ogromną szansą – podkreśliła.

    Półfinałowe starcie Mai Chwalińskiej z Dianą Sznajder zaplanowano na czwartkowe popołudnie. Początek meczu ma nastąpić około godziny 17:00. Dla obu tenisistek będzie to najważniejszy pojedynek w dotychczasowej karierze i jednocześnie szansa na pierwszy wielkoszlemowy finał.

  • Była 1:12 w nocy. Komunikat ws. meczu Chwalińskiej. Wątpliwości rozwiane

    Była 1:12 w nocy. Komunikat ws. meczu Chwalińskiej. Wątpliwości rozwiane

    Bilety na półfinał Mai Chwalińskiej wyprzedane. Organizatorzy Roland Garros ogłosili ważną wiadomość

    Maja Chwalińska nie przestaje zachwycać podczas tegorocznej edycji Roland Garros. Polska tenisistka, uwzględniając również kwalifikacje, ma już na swoim koncie osiem kolejnych zwycięstw i coraz śmielej marzy o kolejnym historycznym sukcesie. Aby dotrzeć do upragnionego finału, musi jednak najpierw pokonać Dianę Sznajder w czwartkowym półfinale. Na kilkanaście godzin przed tym spotkaniem organizatorzy turnieju przekazali istotną informację.

    Zawodniczka pochodząca z Miechowa imponuje w Paryżu nie tylko skutecznością, ale także dojrzałością taktyczną i ogromną pewnością siebie. Dzięki znakomitej postawie osiągnęła już najlepszy wynik w swojej karierze, a z każdym kolejnym meczem przesuwa granice własnych możliwości. Na jej drodze poległy już między innymi mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, była liderka światowego rankingu Maria Sakkari oraz Anna Kalinska.

    Szczególne uznanie wzbudziło zwycięstwo nad Rosjanką w ćwierćfinale. Chwalińska pokazała w tym spotkaniu ogromną odporność psychiczną, nie tracąc koncentracji nawet w najtrudniejszych momentach. Pierwszy set zakończył się tie-breakiem, choć Polka miała wcześniej kilka okazji do zamknięcia partii.

    – Prowadziłam już 5:1 i miałam piłki setowe. Trzeba jednak oddać Annie, że świetnie się obroniła. Cieszę się, że potrafiłam wrócić do swojej gry i wygrać tie-breaka. Warunki były bardzo wymagające, mocno wiało, a piłka zachowywała się nieprzewidywalnie. Tym bardziej jestem zadowolona, że poradziłam sobie z tym wszystkim – mówiła po meczu w rozmowie z Eurosportem.

    Sukcesy Polki wywołały ogromne zainteresowanie kibiców. Wielu fanów było gotowych zapłacić bardzo wysokie kwoty, aby zobaczyć jej występ na żywo. Przekonał się o tym wysłannik Interii, Artur Gac, który rozmawiał z polskimi sympatykami tenisa obecnymi w Paryżu.

    – Szukaliśmy biletów na rynku wtórnym, ponieważ nie udało się kupić ich w regularnej sprzedaży. Ceny wahały się od 90 do nawet 1550 euro. Nam udało się zdobyć jeden bilet za 920 euro i dwa za 820 euro. Kiedy dowiedzieliśmy się, że Maja zagra w środę, zdecydowaliśmy się na taki wydatek – opowiadała jedna z kibicek.

    Przed półfinałem zainteresowanie wejściówkami jeszcze bardziej wzrosło. Osoby, które wcześniej zabezpieczyły sobie miejsca na trybunach Court Philippe-Chatrier, mogą być spokojne. Znacznie trudniejsze zadanie mają natomiast ci, którzy wciąż liczyli na zakup biletów.

    Krótko po godzinie 1:00 w nocy organizatorzy Roland Garros opublikowali w mediach społecznościowych komunikat, który rozwiał wszelkie wątpliwości. Poinformowano, że ostatnie dostępne wejściówki na półfinały zostały już zarezerwowane. Oznacza to, że podczas meczu Mai Chwalińskiej legendarna arena Court Philippe-Chatrier będzie wypełniona do ostatniego miejsca.

    Wszystko wskazuje więc na to, że Polka zagra o awans do finału przy komplecie publiczności, a atmosfera podczas tego wyjątkowego spotkania zapowiada się naprawdę niezwykle.

  • 12 minut po północy. Komunikat ws. meczu Chwalińskiej. Wątpliwości rozwiane

    12 minut po północy. Komunikat ws. meczu Chwalińskiej. Wątpliwości rozwiane

    Maja Chwalińska wciąż nie przestaje pisać pięknej historii podczas tegorocznego Rolanda Garrosa. Polka, licząc kwalifikacje, ma już osiem wygranych z rzędu i chce zapewne dobić do dwucyfrowej liczby spotkań. Oznaczałoby to triumf w całym turnieju. Na razie jeszcze w czwartek musi powalczyć o awans do decydującej potyczki z Dianą Sznajder. Kilkanaście godzin przed spotkaniem z ważnym komunikatem pospieszyli organizatorzy.

    Maja Chwalińska w kremowym stroju na korcie tenisowym z zaciśniętą pięścią podczas meczu.
    Maja ChwalińskaYOAN VALAT PAP/EPA

    Sportsmenka urodzona w Miechowie podczas zmagań nad Sekwaną imponuje kombinacyjną grą oraz pewnością siebie. Dzięki temu osiągnęła już życiowy wynik, który śrubuje wraz z każdą kolejną konfrontacją. Sposobu na naszą rodaczkę nie znalazły między innymi: mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, Maria Sakkari czy Anna Kalinska. Polka zaimponowała zwłaszcza w starciu z ostatnią z wymienionych pań, bo nie pękła w trudnych momentach.

    Choćby triumfatorkę pierwszej partii wczorajszego boju poznaliśmy po tie-breaku. “Miałam 5:1, piłki setowe. Ale tutaj brawa dla Anny. Dobrze się wybroniła, więc cieszę się, że potrafiłam się odbić i wygrać w tie-breaku. Warunki nie były dzisiaj łatwe. Bardzo wiało, nie wiem czy to było widać. Piłka mocno szalała na korcie. Cieszę się, że sobie z tym wszystkim poradziłam” – tłumaczyła potem podopieczna Jaroslava Machovskiego na antenie Eurosportu.

    Bilety na mecz Mai Chwalińskiej wyprzedane. Organizatorzy już się chwalą
    A kibice są z niej szalenie dumni, do tego stopnia, iż niestraszna im wysokie ceny biletów. Kilku z nich spotkał wczoraj choćby nasz wysłannik, Artur Gac. “Zapolowaliśmy na resell, niestety nie udało nam się kupić wejściówek za normalną cenę. W tej opcji ceny wahały się od 90 euro do 1550 euro, a my upolowaliśmy jeden za 920 euro, a dwa po 820 euro. Wiedząc już, że Maja będzie grała w środę, postanowiliśmy iść w taki wydatek” – mówiła mu na przykład pani Alicja.

    Polaków chętnych na zobaczenie półfinału zapewne również jest dużo. Ci, który już mają wejściówki odetchnęli z ulgą. Gorzej z wciąż szukającymi biletów. Powód? Ważny komunikat tuż po 1:00 pojawił się w mediach społecznościowych Rolanda Garrosa. “Ostatnie bilety na półfinały zarezerwowane, przygotuj się na najlepsze momenty dnia” – ogłosili. Oznacza to, że wszystkie miejsca na legendarnym Court Philippe-Chatrier powinny zostać zajęte.

  • Wyjątkowy gest. Strefy kibica dla Chwalińskiej

    Wyjątkowy gest. Strefy kibica dla Chwalińskiej

    Maja Chwalińska w czwartek powalczy o awans do finału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Z tego powodu zarówno w Bielsku-Białej, jak i w Dąbrowie-Górniczej powstaną specjalne strefy kibica, gdzie będzie można obejrzeć mecz z udziałem Polki.

    Dodaj tag Diana Sznaider do ulubionych
    W środę (3 czerwca) Maja Chwalińska awansowała do półfinału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Nasza tenisistka wyeliminowała kolejną wyżej notowaną rywalkę, Annę Kalinską, i wciąż ma szansę na tytuł.

    Wszystko wskazywało na to, że Polka powalczy o finał z Aryną Sabalenką. Tymczasem liderka światowego rankingu WTA sensacyjnie przegrała z Dianą Sznaider, mimo że w II secie była o krok od zamknięcia pojedynku.

    Tym samym w finale zmagań w Paryżu wystąpi Chwalińska bądź Sznaider. Spotkanie to zaplanowano na czwartek ok. godziny 16:30. Tymczasem okazuje się, że w Bielsku-Białej zorganizowana zostanie specjalna strefa kibica.

    Taką informację uzyskała PAP od rzecznika prasowego Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, Tomasza Ficonia. Na terenie miejscowego Beskidzkiego Klubu Tenisowego Advantage, którego zawodniczką jest właśnie Chwalińska, zostanie zainstalowany telebim.

    To jednak nie koniec. Nasza tenisistka wcześniej była związana z klubem CSST Dąbrowa Górnicza. W tym mieście również powstanie specjalna strefa kibica, a wielki telebim pojawi się w Fabryce Pełnej Życia.

    Tymczasem transmisję telewizyjną półfinału z udziałem Chwalińskiej przeprowadzi Eurosport 1, a w internecie platformy Pilot WP, Max i Player. Z kolei relacja tekstowa dostępna na portalu WP SportoweFakty.

  • Roland Garros bez faworytek, a Maja Chwalińska tworzy historię. Będzie nowa mistrzyni!

    Roland Garros bez faworytek, a Maja Chwalińska tworzy historię. Będzie nowa mistrzyni!

    Maja Chwalińska jest już o jedno zwycięstwo od wielkoszlemowego finału. Po wygranej z Anną Kalińską w ćwierćfinale Roland Garros Polka po raz pierwszy awansowała do półfinału Wielkiego Szlema. O finał zagra w czwartek, 4 czerwca z Dianą Sznajder.

    Ranking przygotowany przez Betliga, w oparciu o analizę ofert bukmacherskich wybranych podmiotów

    Tegoroczny skład półfinałów Roland Garros jest ogromną sensacją. Już teraz wiadomo, że w finale wystąpi zawodniczka, która nigdy wcześniej nie grała w wielkoszlemowym finale. Co więcej, niezależnie od końcowego rozstrzygnięcia Roland Garros 2026 poznamy zupełnie nową mistrzynię turnieju wielkoszlemowego.

    Dla Mai Chwalińskiej to szansa na napisanie jednej z najpiękniejszych historii nie tylko w polskim, ale także światowym tenisie i powtórzenie niesamowitego wyczynu Emmy Raducanu, która jako kwalifikantka wygrała US Open w 2021 roku.

    Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, jak młode są wszystkie półfinalistki. Chwalińska ma 24 lata i choć trudno w to uwierzyć, jest najstarszą zawodniczką w tym gronie. Obok niej o finał walczą 22-letnia Diana Sznajder, 23-letnia Marta Kostiuk oraz 19-letnia Mirra Andriejewa.

    Oba półfinały mają jednak zupełnie inny charakter. Obecność Chwalińskiej i Sznajder w najlepszej czwórce turnieju była praktycznie niemożliwa do przewidzenia przed rozpoczęciem rywalizacji. To właśnie w ich połówce drabinki znajdowały się największe faworytki do awansu – finalistki ubiegłorocznej edycji, Coco Gauff i Aryna Sabalenka. Tymczasem obie pożegnały się z turniejem przed półfinałami.

    Drugi półfinał to zupełnie inna historia. Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa jeszcze przed startem Roland Garros były wymieniane w gronie kandydatek do końcowego triumfu. Szczególnie imponująco prezentowała się Ukrainka. Kostiuk wygrała w tym sezonie dwa turnieje na kortach ziemnych – w Rouen i Madrycie – i do półfinału w Paryżu dotarła bez ani jednej porażki na tej nawierzchni, notując serię 18 kolejnych zwycięstw.

    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Spotkanie Chwalińskiej z Sznajder będzie drugim półfinałem dnia. Wcześniej, od godziny 15:00, na korcie pojawią się Kostiuk i Andriejewa. Oznacza to, że mecz Polki rozpocznie się nie wcześniej niż około godziny 16:10. Niezależnie od wyniku Chwalińska już zapisała się w historii, ale teraz stoi przed szansą, by dokonać czegoś absolutnie wyjątkowego. Transmisja meczu na kanale Eurosport 1.

  • Chwalińska poznała sensacyjną rywalkę. Sabalenka wyeliminowana z Roland Garros

    Chwalińska poznała sensacyjną rywalkę. Sabalenka wyeliminowana z Roland Garros

    W środę rozegrano dokończenie ćwierćfinałów turnieju singla kobiet na Roland Garros. Dla polskich kibiców dzień rozpoczął się bardzo dobrze, bo zwycięstwo odniosła Maja Chwalińska, która dzięki temu mogła spokojnie czekać na swoją rywalkę w czwartkowym półfinale.

    Po meczu 24-letniej Polki na kort centralny Court Philippe-Chatrier wyszły Aryna Sabalenka i Diana Sznajder. Białorusinka, liderka światowego rankingu, była wyraźną faworytką, jednak spotkanie zakończyło się dużą niespodzianką. Po trzysetowym boju Rosjanka wygrała 3:6, 7:5, 6:0 i to ona awansowała dalej.

    Ćwierćfinały w górnej części drabinki przyniosły kilka nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Największą sensacją była jednak sama obecność Mai Chwalińskiej w najlepszej ósemce turnieju — jako jedynej nierozstawionej zawodniczki. Polka w swoim meczu pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3, eliminując kolejną wyżej notowaną rywalkę. Dzięki temu zapewniła sobie nie tylko awans do półfinału wielkoszlemowego, ale także debiut w TOP 30 rankingu WTA.

    Po jej zwycięstwie przyszedł czas na wyłonienie kolejnej przeciwniczki. Na kort wyszła Aryna Sabalenka, która mierzyła się z Dianą Sznajder. Białorusinka po wcześniejszym zwycięstwie nad Naomi Osaką (7:5, 6:3) ponownie była stawiana w roli zdecydowanej faworytki. Dodatkowym wyzwaniem były jednak trudne warunki — chłód i silny wiatr, które mogły wpłynąć na przebieg meczu.

    Spotkanie zaczęło się od pewnie utrzymanych serwisów, choć już w pierwszych gemach nie brakowało walki na przewagi. Od stanu 1:1 przewagę zaczęła budować Sabalenka. W piątym gemie obroniła dwa break pointy, a chwilę później przełamała rywalkę, wychodząc na prowadzenie 4:1. Kolejne przełamanie dało jej wynik 5:1 i możliwość zamknięcia seta, jednak wtedy pojawiło się rozluźnienie. Sznajder zaczęła odrabiać straty i doprowadziła do bardziej wyrównanej końcówki, ale ostatecznie Sabalenka wygrała pierwszego seta 6:3.

    Druga partia również zaczęła się od problemów Rosjanki, która nie wykorzystała prowadzenia 40:15 przy własnym serwisie. Sabalenka szybko zbudowała przewagę 4:1, jednak ponownie nie utrzymała pełnej koncentracji. Sznajder odrobiła część strat, a nawet zbliżyła się na jeden break. Przy stanie 5:2 Białorusinka nie wykorzystała szansy na zamknięcie meczu, co pozwoliło Rosjance wrócić do gry.

    W końcówce seta emocje sięgnęły zenitu. Sznajder miała kilka okazji na wyrównanie, a następnie przełamała Sabalenkę, doprowadzając do stanu 5:5. Chwilę później poszła za ciosem, wygrała kolejne gemy i zamknęła seta 7:5, odwracając losy spotkania.

    W decydującej odsłonie Rosjanka kontynuowała świetną grę. Pewnie utrzymywała serwis, a następnie zdobyła przełamanie, wykorzystując czwartą okazję break pointową w długim gemie. Sabalenka nie była już w stanie wrócić do swojego rytmu. Sznajder dominowała do końca i wygrała trzeci set 6:0, zapewniając sobie awans do półfinału.

    Dzięki temu to Diana Sznajder zmierzy się w kolejnym meczu z Mają Chwalińską. Spotkanie zaplanowano jako drugie w czwartek, początek około godziny 15:00. Wcześniej na kort wyjdą Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa.

  • Znaliśmy się mało, ale to już nieaktualne. Chwalińska na ustach Polaków

    Znaliśmy się mało, ale to już nieaktualne. Chwalińska na ustach Polaków

    Na naszych oczach dokonuje się to, co najbardziej kochamy w sporcie. A że bohaterką tej niezwykłej historii jest Polka, cieszymy się bardziej, wzruszamy i kciuki ściskami mocno jak nigdy.

    Dodaj tag WTA do ulubionych
    To zjawisko, którego jesteśmy świadkami w Paryżu, jest solą sportu. Oto właśnie teraz, na naszych oczach, jesteśmy świadkami, jak zawodniczka znana – nie czarujmy się, głównie dziennikarzom sportowym, a może nawet ściślej – tenisowym, nagle staje się popularna.

    Gdy znajomi dzwonią i pytają: kim jest ta Maja; gdy w pracy ludzie zaczepiają, że dowiedzieć się, skąd się wzięła; gdy nagle okazuje się, że gdy mówisz Chwalińska, nazwisko już nie trafia w próżnię – to oznacza, że dokonała się jakaś niesamowita historia

    Oto tenisistka, która były poza pierwszą setką zawodniczek w rankingu, po kwalifikacjach awansowała do głównego turnieju Roland Garros. A jest to jeden z najważniejszych w roku turniejów tenisowych spośród wielkiej czwórki tak zwanego Wielkiego Szlema.

    ZOBACZ WIDEO: Brawa nie miały końca. Chwalińska znowu zachwyciła kibiców

    Kimkolwiek by była dziewczyna w ten sposób i z takiego miejsca awansująca do ścisłych finałów, byłaby to wielka sprawa – może już nawet sensacja. Więc jak nazwać historię, gdy ona nie tylko wygrywa mecz w głównym turnieju, ale wygrywa kilka! Co więcej, właśnie dociera do PÓŁFINAŁU. To naprawdę, uwierzcie mi, przechodzi do historii turnieju i dyscypliny.

    Z Mają – my, kibice i mniejsi kibice – znamy się mało. Ale to już nieaktualne. Poznajemy się lepiej, szukamy jej historii, zastanawiamy – czy rośnie nam “druga Iga”.

    A Maja to rówieśniczka Igi, razem zdobywały juniorskie medale w mistrzostwach Europy, ale później drogi się rozeszły. Maja miał wielkie problemy, walczyła z depresją, ale dzielnie to pokonała.

    Nasz dziennikarz Arkadiusz Dudziak odwiedził miasto, gdzie stawiała pierwsze kroki. W Dąbrowie Górniczej spotkał się z pierwszy trenerem naszej nowej gwiazdy. Paweł Kałuża ciekawie opowiada o filigranowej dziewczynie, która uprawiała nie tylko tenis. Może dlatego popisuje się tak wybitną sprawnością, potrafi grać wymiany niemal po 30 uderzeń, zachwyca tenisem urozmaiconym, pięknym, można by powiedzieć oldscholowym. Przypomina trochę Agnieszkę Radwańską, też potrafi się dzielnie i długo bronić przed petardami rywalek. Aż w końcu one popełniają błąd, a punkt zdobywa Maja.

    I – co także dodaje uroku – jest leworęczna, choć trener Kałuża opowiadał, że często kazał jej też przez godzinę w trakcie dnia treningowego grać ręką prawą, żeby też umiała. I maja pokazała to w Paryżu, gdy nagle przełożyła rakietę do drugiej ręki, bo w innym przypadku nie zdołałaby odbić piłki.

    W tej historii jest wszystko, co najlepsze. Sensacyjne odkrycie dziewczyny, która nagle wdziera się na salony. Na dodatek gra pięknie i zachwyca… potęgą autentyczności, co – jestem przekonany – przyniesie jej nagrodę w postaci kontraktów reklamowych.

    Gdy po awansie do ćwierćfinału Polka powiedziała po meczu do publiczności, że cieszy się sukcesami i nie odczuwa presji, bo przecież nikt jej nie zna, kibice wstali i nagrodzili ją wielkimi brawami. Możemy tylko dodać, że to już nieprawda Maja. Już zna Cię każdy.

  • Maja Chwalińska wciąż nie wierzy w swoją popularność. “Niczego nie czytam”

    Maja Chwalińska wciąż nie wierzy w swoją popularność. “Niczego nie czytam”

    – Może rzeczywiście jestem w jakiejś bańce, sama nie wiem – zastanawia się Maja Chwalińska zapytana o rosnącą popularność. I przyznaje, że podczas turnieju nie wchodzi na media społecznościowe, niczego nie czyta.

    Dodaj tag Maja Chwalińska do ulubionych
    Dawid Góra, korespondencja z Paryża

    Nieprawdopodobna historia w polskim tenisie trwa! Chwalińska, która zaczęła rywalizację w Paryżu od kwalifikacji, pokonała Rosjankę Annę Kalinską 7:6(3), 6:3 i awansowała do półfinału Rolanda Garrosa.

    Wyczyn jest fantastyczny, jednak był w środowym meczu moment, który mógł wzbudzić trochę niepokoju. Polka w pierwszym secie wygrywała już 5:1, aby ostatecznie dać doprowadzić przeciwniczce do stanu 5:5.

    – W pewnym momencie zaczęłam grać zbyt pasywnie i jednostajnie. Anna dobrze to wykorzystała. Zaczęła grać o wiele agresywniej. W tych warunkach, a mocno wiało, trudno mi było ponownie wejść w odpowiedni rytm. Szczególnie gra pod wiatr była wymagająca. Cieszę się jednak, że pomimo wyrównania stanu rywalizacji na 5:5, zdołałam wrócić na swoje miejsce. W ten sposób zamknęłam pierwszego seta – relacjonuje Chwalińska.

    W czwartkowym półfinale Polka zagra z Dianą Sznajder, która w sensacyjnych okolicznościach wyeliminowała z turnieju Arynę Sabalenkę.

    Po fantastycznych występach w Paryżu Chwalińska trafiła na czołówki mediów. Jak na razie, zawodniczka nie czuje swojej popularności. A przecież w obecnie panuje Chwalińskomania!

    – Może rzeczywiście jestem w jakiejś bańce, sama nie wiem. Jednak to też kwestia moich wyborów. Podczas turnieju nie wchodzę na media społecznościowe i niczego nie czytam. To mi bardzo pomaga, chcę skupić się wyłącznie na grze – ze spokojem przyznaje Chwalińska.

    Zapytana o gratulacje od Igi Świątek, przyznaje, że dostawała takie po każdym meczu. Więcej emocji podczas pomeczowej konferencji wzbudziła jednak kwestia innego sportowca. Zarówno Maja jak i Kacper Tomasiak, trzykrotny medalista olimpijski z Predazzo, są reprezentantami Bielska-Białej i regionu Pogórza Śląskiego. Kto teraz otrzyma tytuł najlepszego sportowca ziemi bielskiej?

    – Oglądałam jego starty i mu kibicowałam. Było dla mnie oczywiste, że on zostanie sportowcem roku w naszym regionie. Szczerze mówiąc nadal jest to dla mnie jasne… – ze szczerą skromnością podkreśla Chwalińska.