• Słynny agent już działa na rzecz Chwalińskiej. Stawka operacji jest gigantyczna

    Słynny agent już działa na rzecz Chwalińskiej. Stawka operacji jest gigantyczna

    Maja Chwalińska walczy na paryskiej mączce ze wszystkich sił, już jest największą sensacją tego turnieju, a za kulisami trwa batalia o to, aby nasza nowa gwiazda otrzymała “dziką kartę” na rozpoczynający się już 29 czerwca Wimbledon – najstarszy wielkoszlemowy turniej świata. Formalnościom stało się zadość, o czym poinformował Polski Związek Tenisowy, a teraz może liczyć się także to, czyje podszepty są bardziej słyszalne. Dyplomatyczną robotę na rzecz Mai wykonuje były menedżer Agnieszki Radwańskiej Victor Archutowski, z którym skontaktował się wysłannik Interii w Paryżu.

    – Cały tenisowy świat jest zauroczony Mają Chwalińską. Nie tylko jej tenisem, ale też wdziękiem, odpowiedziami, skromnością. Słowem nią całą. Ale oczywiście fundamentem jest to, że pokazała inny tenis, który chce się oglądać. Jestem z niej bardzo dumny. Napisałem jej to wszystko w prywatnej wiadomości – zachwyca się w rozmowie z Interią Victor Archutowski, były menedżer Agnieszki Radwańskiej, nazywany nie od rzeczy chodzącą historią polskiego tenisa.

    Chwalińska już zrobiła swoją robotę. Zakulisowo Polak w akcji
    Victor urodził się w Wielkiej Brytanii, od wielu dekad działa przy tenisie, mając znakomite relacje z wieloma znaczącymi postaciami w tym światku. Dość powiedzieć, że choć formalnie z “Isią” Radwańską już nic go nie łączy, to choćby trzy lata temu zorganizował byłej tenisistce i jej bliskim pobyt w Londynie przy okazji turnieju legend na Wimbledonie. A sam oglądał mecz Igi Świątek w towarzystwie trzech eksprezydentów Lawn Tennis Association (Brytyjska Federacja Tenisowa – przyp.). – I jeden z nich mówi mi tak: “to ile chcecie za tę dziewczynę?”. Mówią, że to jest fenomen – tak opowiadał mi wówczas przy Church Road.

    Nie dalej, jak we wtorek, gruchnęła wiadomość, ekspresowo zaserwowana czytelnikom Interii. Otóż Polski Związek Tenisowy i Team Mai Chwalińskiej oficjalnie zwrócili się do All England Lawn Tennis and Croquet Club z prośbą o przyznanie polskiej zawodniczce “dzikiej karty” do turnieju głównego tegorocznego Wimbledonu.

    Zobacz również:
    Maja Chwalińska, a w ramce jej kibice: Grażyna, Alicja i Andrzej z Bydgoszczy
    Roland Garros
    dzisiaj, 05:34
    Polscy kibice zmuszeni płacić fortunę za bilety na Chwalińską. Horrendalne kwoty
    Artur Gac
    Artur Gac
    Ktoś zapyta: dlaczego rewelacyjnej Polki, która już jest 30. rakietą świata, nie ma w drabince głównej turnieju? Odpowiedź jest banalna, bowiem w momencie, gdy tworzone były listy, nasze nowe dobro narodowe urodzone w Miechowie, wychowane w Dąbrowie Górniczej, a tenisowo wypuszczone w świat przez Bielsko-Białą było notowane na 113. pozycji.

    Sytuacja jest trudna, bo historia pokazuje, że Brytyjczycy bardzo zręcznie podchodzą do kwestii przyznawania “dzikich kart”. Naturalnie priorytetowo są traktowani rodacy, a dwa pozostałe bilety trafiają do tych, którzy tworzą miks umiejętności, głośnych nazwisk i wielkiej medialności.

    W kuluarach jednak zdołaliśmy usłyszeć, że szanse dla Mai Chwalińskiej wcale nie są małe. Jeden z tropów wiedzie właśnie do Archutowskiego. – Przede wszystkim to Maja swoją grą na korcie walczy o kartę. Już oficjalnie poprosiła, jej zgłoszenie zostało przyjęte – to pierwsza z dobrych wiadomości.

    W kolejnym kroku, 12 lub 13 czerwca, nastąpi zmniejszenie listy, która – jak nam przekazuje były agent – w tym momencie jest dosyć obfita. – Wszystko rozstrzygnie się do 18 czerwca. Zobaczymy co z Sereną Williams, czy ktoś tego kalibru, dla takich pozostaje otwarta jedna karta. Sześć idzie do Angielek, a dwie dla pozostałych – precyzuje Archutowski.

    Gdzie zatem szukać optymizmu? By głęboko nie penetrować tematu, wystarczy tylko cofnąć się do minionego roku. Wówczas furorę we Francji zrobiła Lois Boisson, która wystąpiła dzięki “dzikiej karcie”, a dotarła aż do półfinału. Mimo tak mocnej karty Francuzka nie otrzymała zaproszenia na Wimbledon i musiała zacząć od kwalifikacji.

    – Pamiętaj, że każda historia jest inna. Szczerze? Ja w przypadku Mai jestem dużym optymistą. Przy czym ja zawsze widzę szklankę do połowy pełną – puścił oko Victor.

    I dopiero w tym momencie nadmienił, że podejmuje pewne nieformalne działania, bardzo delikatne, ale być może one także doprowadzą do końcowego sukcesu. – Znam trochę ludzi, którzy są członkami w Wimbledonie. I powiem jeszcze w ten sposób: według mnie szansa jest wyższa niż 50 procent. A jednak dużo ludzi mówi mi, że jestem głupcem – zaśmiał się Archutowski.

    Kibice oszaleli na punkcie Chwalińskiej. Ważny komunikat od Mai dla fanów

    Punktem wyjścia, czyli niezbędną pieczątką, stało się to, że Maja awansowała do ćwierćfinału. Bez tego nie byłoby większej szansy. W momencie wpłynięcia wniosku wygrała aż siedem meczów.

    Jak będzie wyglądała od kuchni machineria podjęcia decyzji? Decydenci są członkami klubu Wimbledon, który decyduje o wszystkich kartach. Ale w tym momencie już zaczyna się tajemnica. – Nie wiadomo dokładnie, czy personalnie oni będą podejmować decyzje. Tego nikt nie wie i nikt nie wyjawia, żeby właśnie nikt nie uznał, że musi wobec nich mocno lobbować – tłumaczy.

    “Ja nie proszę o ‘dziką kartę’ dla Mai”. Co dokładnie dzieje się ws. Chwalińskiej?
    Na moje pytanie, czy w takim razie teoretycznie może się zdarzyć, że któraś z tych osób, z którymi rozmawia, może właśnie w tym roku zasiadać w decyzyjnym panelu, Victor zapewnia: – Ale ja o tym nic nie wiem. Na pewno by mi o tym nie powiedzieli.

    Zobacz również:
    Maja Chwalińska i jej menedżer Piotr Szczypka
    Roland Garros
    2 czerwca 2026 09:54
    Decyzja ws. Chwalińskiej już zapadła. “To nie ma sensu, na 99 procent”
    Artur Gac
    Artur Gac
    Z jednej strony swój optymizm opiera na fakcie, iż rozmawia z ludźmi, którzy znają temat o wiele lepiej niż on sam, a jednocześnie przyznaje, że trzeba być zręcznym dyplomatą. I to jest clue wyzwania, bo urodzony na Shepherd’s Bush, tam gdzie gra Queens Park Rangers i legitymujący się także brytyjskim obywatelstwem Archutowski doskonale wie, jak toczyć rozmowy z Anglikami na wyżynach dyplomacji.

    – Dlatego przede wszystkim ja wprost nie proszę o dziką kartę dla Mai. Tylko dzwonię i na przykład mówię, jak fajnie, że rok temu Iga Świątek wygrała Wimbledon, a teraz we Francja inna Polka robi furorę. Po prostu opowiadam, przekazuję jak najwięcej informacji. Prosić nie wolno, to by było może nawet ze szkodą. Anglicy mają swój kod postępowania, według którego ani żaden związek, ani agent zawodnika nie powinien o to prosić. To musi mieć tradycyjny angielski kunszt. Czyli można pogadać i porozmawiać, bardzo sugestywnie, ale nie prosić – zdradza.

    Jego optymizm ma solidne podstawy, bo przez lata, a konkretnie – jak wyliczył – od 1985 roku, gdy prowadził pewnego Anglika, ma na koncie w ciągu tych 41 lat sukcesy dokładnie w tym obszarze.

    – Ci ludzie po prostu mnie znają od dawnych czasów. I przez ten okres dawali mi dzikie karty do Wimbledonu dla Agnieszki i Urszuli Radwańskich, a także Wiktorii Azarenki. Oni są zawsze niezmienni i przypuszczam, że osoby w komitecie, który zawsze decyduje w nieparzystej liczbie, może podjąć dla nas optymistyczną decyzję – nie traci rezonu Archutowski.

  • 6:1 na starcie meczu Kostiuk – Andriejewa, udany rewanż. Oto ew. rywalka Chwalińskiej

    Na czwartek zaplanowano oba półfinały singla kobiet w ramach wielkoszlemowego Roland Garros. Zanim na Court Philippe-Chatrier doszło do starcia z udziałem Mai Chwalińskiej, wyłaniano przeciwniczkę w decydującym spotkaniu dla Polki albo Diany Sznajder. O godz. 15:00 na głównej arenie pojawiły się Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa. Rosjanka wzięła rewanż za poprzednie porażki, deklasując rywalkę 6:1, 6:3. Oto co się wydarzyło w Paryżu.

    Marta Kostiuk rywalizowała z Mirrą Andriejewą o finał Roland Garros 2026
    Marta Kostiuk rywalizowała z Mirrą Andriejewą o finał Roland Garros 2026MUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFP / Dimitar DILKOFF / AFPAFP

    Po porażce Aryny Sabalenki z Dianą Sznajder stało się jasne, że będziemy mieli nową mistrzynię wielkoszlemową. W grze o tytuł w Roland Garros, oprócz pogromczyni Białorusinki, zostały także: Maja Chwalińska, Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa. Wszystkie zawodniczki urodziły się w XXI wieku. Co ciekawe, najstarszą z nich jest nasza reprezentantka. Na czwartkowe popołudnie zaplanowano oba półfinałowe starcia na Court Philippe-Chatrier. Najpierw, o godz. 15:00, zobaczyliśmy w akcji Kostiuk i Andriejewą.

    Zobacz również:
    Aryna Sabalenka
    Tenis
    dzisiaj, 09:23
    Sabalence puściły nerwy. Dopiero teraz się wydało. Padły ostre wulgaryzmy
    Damian Okła
    Damian Okła
    Obie rywalizowały ze sobą dwukrotnie w tym sezonie. Za każdym razem lepsza okazywała się Marta. Jeden z ich pojedynków odbył się w finale WTA 1000 w Madrycie. Wówczas Ukrainka zwyciężyła 6:3, 7:5 i zdobyła największy tytuł w dotychczasowej karierze. Przed startem dzisiejszej batalii tenisistka z Kijowa posiadała bilans 17-0 na kortach ziemnych w 2026 roku. Rosjanka poszukiwała zatem rewanżu za poprzednie porażki. Jej przewagą było to, że miała już okazję rywalizować w wielkoszlemowym półfinale. Działo się to dwa lata temu, właśnie w Paryżu. Wówczas wyraźnie uległa Jasmine Paolini. W czwartek panie zmagały się z trudnymi warunkami w postaci zmiennych podmuchów wiatru.

    Zobacz również:
    Maja Chwalińska i jej trenerski mentor z Czech Jaroslav Machovsky
    Roland Garros
    dzisiaj, 10:18
    Trener Chwalińskiej bez ogródek przed starciem z Rosjanką. Słowo do Sabalenki
    Artur Gac
    Artur Gac
    Roland Garros: Marta Kostiuk kontra Mirra Andriejewa w półfinale
    Mecz rozpoczął się od podania Kostiuk. Od pierwszych piłek dało się wyczuć nerwowość i stawkę pojedynku. Po podwójnym błędzie serwisowym Marty pojawił się break point dla Andriejewej. Potem Ukrainka zanotowała pomyłkę w trakcie wymiany, co poskutkowało przełamaniem na korzyść Rosjanki. Po zmianie stron Mirra też miała problemy, ale wydostała się ze stanu 0-40 i potwierdziła przewagę. Mistrzyni z Madrytu nadal nie mogła złapać optymalnego rytmu. Po trzech rozdaniach przegrywała już z różnicą podwójnego breaka.

    Tenisistka z Kijowa wciąż wyglądała na bardzo spiętą, jakby przerastała ją stawka pojedynku. W piątym gemie pojawiły się kolejne okazje na przełamanie dla 19-latki. Po obronionych break pointach Ukrainka dostawała gromkie brawa od kibiców, którzy oczekiwali wyrównanego widowiska. W ten sposób chcieli pobudzić Kostiuk do lepszej gry. Ostatecznie Marta oddaliła w sumie pięć szans Andriejewej na 5:0 i zdobyła premierowe “oczko”. Wydawało się, że to może być moment, który doda Marcie nieco więcej pewności siebie. Jak się później okazało – był to jedyny gem wygrany przez Ukrainkę w pierwszej partii. Po drugim setbolu w trakcie siódmego rozdania Mirra zapisała na swoim koncie rezultat 6:1.

    Zobacz również:
    Anna Kalinska
    Roland Garros
    wczoraj, 17:07
    Pokonana Rosjanka zeszła z kortu i zaczęła mówić o Chwalińskiej. Polacy oburzeni
    Paweł Nowak
    Paweł Nowak
    Druga część pojedynku mogła się rozpocząć pozytywnie z perspektywy Kostiuk, wywalczyła sobie break pointa. W kluczowym momencie zabrakło jednak skuteczności, znów wkradł się błąd. Po zmianie stron doszło do przełamania i Andriejewa stopniowo uciekała z wynikiem. W pewnym momencie zrobiło się już 3:0 dla Mirry. Podczas czwartego rozdania toczyła się długa walka, Marta nie mogła domknąć gema. W końcu dokonała tej sztuki i jeszcze dała sobie nadzieję na nawiązanie rywalizacji z przeciwniczką.

    Tuż przed zmianą stron sytuacja zaczęła się układać optymistycznie z perspektywy Ukrainki, prowadziła 30-15 na returnie. Kolejne trzy akcje powędrowały do Andriejewej, przez co 19-latka znów miała trzy “oczka” przewagi. Wówczas organizatorzy zainaugurowali procedurę zamykania dachu, ze względu na nadchodzący opad deszczu. W następnych minutach pojawiła się piłka na 5:1 dla Rosjanki. Kostiuk przetrwała jednak ten moment, utrzymała podanie.

    Wtedy nastał pierwszy słabszy moment w wykonaniu Mirry. Do tenisistki z Krasnojarska jakby dotarła bliskość finału i siódmy gem zupełnie jej się nie ułożył. Turniejowa “8” została przełamana do zera, a u Marty pojawiła się zaciśnięta pięść – jakby poczuła, że jeszcze nie wszystko stracone. Po zmianie stron Ukrainka podawała po 4:4. Znów zobaczyliśmy jednak błędy po stronie Kostiuk, które nie pomogły jej w doprowadzeniu do remisu. Na koniec rozdania Andriejewa rozegrała bardzo dobrą akcję, dzięki czemu serwowała potem po awans do decydującego starcia. Rosjanka postawiła “kropkę nad i”. Ostatecznie triumfowała 6:1, 6:3, rewanżując się za dwie tegoroczne porażki z Ukrainką. Mirra czeka już zatem w finale na zwyciężczynię spotkania Diana Sznajder – Maja Chwalińska.

    Dokładny zapis relacji z meczu Marta Kostiuk – Mirra Andriejewa jest dostępny TUTAJ. Główne zmagania podczas Roland Garros potrwają do 7 czerwca. Najważniejsze informacje dotyczące imprezy można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.

  • Chwalińska u boku Świątek. Pokazano nagranie

    Chwalińska u boku Świątek. Pokazano nagranie

    Przed półfinałem Roland Garros z udziałem Mai Chwalińskiej, na profilu Australian Open można zobaczyć nagranie sprzed lat. Na nim polska rewelacja gra debla wspólnie z bardzo znaną rówieśniczką Igą Świątek.

    Dodaj tag Iga Świątek do ulubionych
    Przyjaźń Mai Chwalińskiej i Igi Świątek ma swój początek w dzieciństwie obu tenisistek, gdy jako rówieśniczki spotykały się na zgrupowaniach i turniejach kadr młodzieżowych Polskiego Związku Tenisowego. Wspólnie reprezentowały Polskę i szybko stworzyły zgrany duet w deblu.

    Do wspólnych sukcesów Chwalińskiej i Świątek należą mistrzostwa Europy w deblu zdobywane rok po roku w kategoriach do 14 i 16 lat. W tym samym okresie Polki regularnie występowały razem w turniejach ITF, należąc do czołowych juniorskich par.

    Istotnym osiągnięciem było zwycięstwo Polek w Junior Fed Cup 2016. W finale z USA, po remisowych singlach, o triumfie Biało-Czerwonych przesądził właśnie debel Chwalińska i Świątek, który wygrał decydujący mecz 6:4, 6:0.

    W 2017 roku Polki dotarły do finału juniorskiego Australian Open w deblu, co było ich pierwszym wspólnym finałem wielkoszlemowym.

    Właśnie z kortu w Melbourne jest nagranie, które w czwartek można zobaczyć na profilu Australian Open w portalu społecznościowym X. Na nim Polki zwyciężają w jednej z akcji z amerykańskimi przeciwniczkami.

    “Podróż Chwalinskiej od finału debla dziewcząt 2017, przez przerwę trwającą kilka miesięcy w 2021 roku, by walczyć z depresją, aż po obecny moment, kiedy jest w swoim pierwszym półfinale Wielkiego Szlema w singlu, zasługuje na aplauz” – czytamy w opisie dostępnego powyżej nagrania.

    W czwartek Maja Chwalińska zagra we wspomnianym półfinale Roland Garros z Dianą Sznaider.

  • Sabalence puściły nerwy. Dopiero teraz się wydało. Padły ostre wulgaryzmy

    Sabalence puściły nerwy. Dopiero teraz się wydało. Padły ostre wulgaryzmy

    Oto przeredagowana wersja artykułu po polsku:

    Tegoroczna edycja Roland Garros przynosi kibicom mnóstwo niespodzianek, ale mało kto spodziewał się takiego wyniku w ćwierćfinale. Największą sensacją turnieju okazała się porażka Aryny Sabalenki z Dianą Sznajder. Białorusinka była wymieniana w gronie głównych faworytek do zdobycia tytułu, jednak jej marzenia o triumfie w Paryżu zostały brutalnie przerwane. Co więcej, podczas spotkania liderce światowego rankingu wyraźnie zaczęły puszczać nerwy.

    Mecz Sabalenki ze Sznajder wzbudzał ogromne zainteresowanie również w Polsce. Wszystko za sprawą Mai Chwalińskiej, która wcześniej tego samego dnia wywalczyła awans do półfinału Roland Garros. Dla 24-letniej Polki jest to największy sukces w dotychczasowej karierze. Gdy zakończyła swój ćwierćfinał, uwaga kibiców przeniosła się na starcie Białorusinki z Rosjanką, które miało wyłonić kolejną rywalkę Chwalińskiej.

    Przed rozpoczęciem spotkania zdecydowaną faworytką była Sabalenka. Pierwszy set tylko potwierdzał przewidywania ekspertów. Białorusinka kontrolowała wydarzenia na korcie i wygrała tę partię 6:3. Również początek drugiego seta układał się po jej myśli. Przy stanie 4:1 wydawało się, że jest już o krok od awansu do półfinału. Sznajder nie zamierzała jednak składać broni. Rosjanka odrobiła straty, przełamała przeciwniczkę i doprowadziła do wyrównania stanu meczu.

    Prawdziwy zwrot akcji nastąpił jednak w trzecim secie. Sabalenka całkowicie straciła rytm gry i nie była w stanie znaleźć odpowiedzi na coraz pewniejsze zagrania rywalki. Sznajder zdominowała decydującą partię, nie oddając Białorusince ani jednego gema i zwyciężając 6:0. Tym samym Rosjanka sensacyjnie awansowała do półfinału, gdzie jej przeciwniczką została Maja Chwalińska.

    W trakcie meczu emocje coraz mocniej dawały się we znaki Sabalence. Według doniesień białoruskich mediów tenisistka była wyraźnie sfrustrowana nie tylko własną grą, ale także komunikacją ze swoim sztabem szkoleniowym. Kamery uchwyciły moment, w którym zwróciła się w stronę swojego boksu i w emocjonalny sposób dała upust niezadowoleniu.

    Jak informuje portal betnews.by, słowa skierowane były najprawdopodobniej do jej trenera Antona Dubrowa. Białorusinka miała być zirytowana ciągłymi wskazówkami płynącymi z boksu i w ten sposób wyraziła swoje zdenerwowanie sytuacją na korcie.

    Także po zakończeniu spotkania nie brakowało emocji. Sabalenka otwarcie przyznała, że niezwykle boleśnie przeżyła przebieg drugiego seta, w którym wypuściła z rąk dużą przewagę. W pomeczowych wypowiedziach mówiła o ogromnym rozczarowaniu, a nawet rzuciła pół żartem, pół serio, że po takim meczu ma ochotę „rzucić tenis”. Sama zawodniczka podkreślała, że nie potrafiła już odzyskać kontroli nad wydarzeniami po utracie inicjatywy, co ostatecznie przesądziło o jej sensacyjnej porażce i przedwczesnym pożegnaniu z tegorocznym Roland Garros.

  • Nokaut w pierwszym półfinale Rolanda Garrosa

    Nokaut w pierwszym półfinale Rolanda Garrosa

    Starcie Mirry Andriejewej z Martą Kostiuk zapowiadano jako hit czwartkowych wydarzeń na kortach Rolanda Garrosa. Tymczasem Rosjanka nie dała Ukraince żadnych szans, zwyciężając w zaledwie 76 minut 6:1, 6:3.

    Dodaj tag Marta Kostiuk do ulubionych
    W sezonie 2026 Marta Kostiuk (WTA 15) dwukrotnie rywalizowała z Mirrą Andriejewą (WTA 8) w głównym cyklu. Ukrainka była górą w ćwierćfinale zawodów WTA 500 w Brisbane oraz finale imprezy WTA 1000 w Madrycie. Do tego na ceglanej mączce wygrała 17 kolejnych pojedynków. Jej piękna seria została brutalnie przerwana w półfinale międzynarodowych mistrzostw Francji.

    Ukrainka nie była sobą
    Kostiuk zaczęła bardzo nerwowo. Już w pierwszym gemie nie uniknęła błędów i gładko oddała serwis. Ukrainka mogła szybko odrobić tę stratę, lecz nie wykorzystała żadnego z trzech break pointów powrotnych. Po swoje za to szła Andriejewa, która dołożyła kolejne przełamanie. Gdy Rosjanka odskoczyła na 4:0, sytuacja reprezentantki naszych wschodnich sąsiadów stała się trudna.

    ZOBACZ WIDEO: Jest nadzieją polskich biegów. Ujawniła, jakie dostaje wiadomości

    W końcowej fazie seta Kostiuk walczyła już w zasadzie tylko o honorowego gema. Mimo ogromnych problemów przy własnym podaniu wyszarpała go w piątym gemie. Andriejewa była jednak nie do zatrzymania. Przede wszystkim nie popełniała aż tylu błędów własnych. 19-letnia Rosjanka była solidniejsza w wymianach. Już przy stanie 5:1 wypracowała piłki setowe i po 33 minutach zakończyła premierową odsłonę.

    Solidny występ Rosjanki
    Początek drugiego seta nie przyniósł zwrotu akcji. Kostiuk cały czas popełniała sporo prostych błędów, Andriejewa konsekwentnie realizowała swój plan. W efekcie Rosjanka zdobyła przełamanie już w drugim gemie, a następnie odskoczyła na 3:0. 23-letnia Ukrainka walczyła sama ze sobą. Z trudem dwukrotnie wygrała własne podanie, co dawało jej pewną nadzieję na odwrócenie losów pojedynku.

    Mogło się wydać, że punktem zwrotnym będzie moment, w którym zdecydowano się zasłonić dach. Wówczas Kostiuk w końcu zagrała w swoim stylu i odrobiła breaka (3:4). Szybko jednak się okazało, że był to chwilowy stan. Andriejewa bez problemu przełamała serwis Ukrainki w ósmym gemie i już po chwili miała dwa meczbole. Wyrzucona piłka przez rywalkę zwieńczyła krótki pojedynek.

    Po zaledwie 76 minutach Andriejewa zwyciężyła 6:1, 6:3. Rosjanka postawiła na solidną grę. Skończyła 14 piłek i miała 22 niewymuszone błędy. Kostiuk pomyliła się aż 34 razy przy 15 wygrywających uderzeniach. Z taką postawą Ukrainka nie miała szans na uzyskanie korzystnego rezultatu i to spotkanie szybko jej odjechało.

    Andriejewa wystąpi w swoim premierowym wielkoszlemowym finale. Jej przeciwniczką w meczu o tytuł na kortach Rolanda Garrosa będzie w sobotę albo rodaczka Diana Sznaider, albo Polka Maja Chwalińska.

    Roland Garros, Paryż (Francja)
    Wielki Szlem, kort ziemny, pula nagród 61,723 mln euro
    czwartek, 4 czerwca

    półfinał gry pojedynczej:

    Mirra Andriejewa (8) – Marta Kostiuk (Ukraina, 15) 6:1, 6:3

    Program i wyniki turnieju kobiet

  • Trener Chwalińskiej bez ogródek przed starciem z Rosjanką. Słowo do Sabalenki

    Trener Chwalińskiej bez ogródek przed starciem z Rosjanką. Słowo do Sabalenki

    Oto przeredagowana wersja artykułu:

    Trener Mai Chwalińskiej przed półfinałem Roland Garros: To będzie walka o każdy punkt

    Maja Chwalińska kontynuuje swoją niezwykłą przygodę podczas tegorocznego Roland Garros. Polska tenisistka zameldowała się już w półfinale turnieju, a jej najbliższą rywalką będzie Rosjanka Diana Sznajder. Przed tym niezwykle ważnym spotkaniem głos zabrał Jaroslav Machovsky – główny trener i jeden z najbliższych współpracowników Polki.

    Szkoleniowiec nie ukrywa, że sukces jego podopiecznej jest dla całego sztabu czymś wyjątkowym. Jak zdradził, po kolejnym zwycięstwie nie zabrakło tradycyjnego już rytuału.

    – Oczywiście świętujemy pizzą. To nasza tradycja i nie zamierzamy jej zmieniać. Wierzymy, że przynosi szczęście, więc trzymamy się sprawdzonych zwyczajów – powiedział z uśmiechem Machovsky.

    Mentalna siła kluczem do sukcesu

    W ćwierćfinale Chwalińska pokonała Annę Kalinską, choć pierwsza partia dostarczyła ogromnych emocji. Polka prowadziła już 5:1, lecz rywalka zdołała doprowadzić do wyrównania. Ostatecznie o losach seta przesądził tie-break.

    Zdaniem trenera o zwycięstwie zdecydowała przede wszystkim odporność psychiczna jego zawodniczki.

    – Wszystkie trudne doświadczenia, które spotkały Maję w przeszłości, szczególnie kontuzje i długie przerwy, bardzo ją zahartowały. Dzięki temu w najważniejszych momentach potrafi zachować koncentrację i podjąć właściwe decyzje. To był mecz, w którym ogromną rolę odegrała psychika. Obie tenisistki prezentowały wysoki poziom, ale ostatecznie mentalnie silniejsza okazała się Maja – ocenił.

    Machovsky przyznał również, że nawet gdy Kalinska odrobiła straty i doprowadziła do remisu 5:5, nie odczuwał większego niepokoju.

    – Widziałem, że Maja nadal kontroluje emocje i jest obecna w meczu. W kluczowym momencie wróciła do taktyki, która wcześniej przynosiła jej sukces, czyli cierpliwszego budowania akcji. To pozwoliło jej odzyskać przewagę – wyjaśnił.

    Spełniający się sen

    Awans do półfinału Roland Garros jest największym sukcesem w dotychczasowej karierze Chwalińskiej. Sama zawodniczka przyznaje, że momentami trudno jej uwierzyć w to, co dzieje się w Paryżu.

    Podobne odczucia ma również jej trener.

    – Nie spodziewałem się, że właśnie ten turniej potoczy się w taki sposób. Znam możliwości Mai i zawsze wierzyłem w jej potencjał, ale rzeczywistość czasem potrafi zaskoczyć. To, czego dokonała do tej pory, jest naprawdę niezwykłe. Mam nadzieję, że ten piękny sen będzie trwał jak najdłużej – podkreślił.

    Sznajder zamiast Sabalenki

    Przed ćwierćfinałami wielu ekspertów przewidywało, że półfinałową przeciwniczką Polki będzie liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka. Tymczasem Białorusinka niespodziewanie przegrała z Dianą Sznajder.

    Machovsky nie uważa jednak, by znacząco zmieniało to sytuację.

    – Na etapie półfinału nie ma już łatwych przeciwniczek. Każda zawodniczka, która dotarła tak daleko, prezentuje znakomitą formę. Mam ogromny szacunek zarówno do Aryny, jak i do Diany. Oczywiście Sabalenka jest jedną z najlepszych tenisistek świata, ale Sznajder także rozgrywa fantastyczny turniej. To będzie bardzo wymagające spotkanie – stwierdził.

    Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że tenisistki będące na fali często okazują się szczególnie niebezpieczne.

    – Czasami zawodniczka, która niespodziewanie dociera bardzo daleko, jest nawet trudniejszą rywalką niż wielka gwiazda. Gra bez kompleksów, ma ogromną pewność siebie i korzysta z doskonałej formy. Diana już pokonała w tym turnieju wiele świetnych zawodniczek i nie znalazła się w półfinale przez przypadek – zaznaczył.

    Każda może sięgnąć po tytuł

    Patrząc na skład półfinalistek, trener Polki nie wskazuje jednoznacznej faworytki do końcowego triumfu.

    – Wszystko jest otwarte. To właśnie piękno sportu – nie zawsze wygrywa największy faworyt. Każda z zawodniczek, które zostały w turnieju, ma realną szansę na zdobycie tytułu. My skupiamy się wyłącznie na własnej grze i damy z siebie wszystko – zapewnił.

    Na koniec Machovsky zdradził, że podczas gdy sztab celebruje sukcesy przy pizzy, sama Chwalińska koncentruje się przede wszystkim na odpoczynku.

    – Maja regeneruje się i przygotowuje do kolejnego meczu. Takich potraw jak my raczej nie wybiera. Teraz najważniejsze jest odzyskanie sił przed półfinałem – zakończył trener.Ta wersja ma bardziej gazetowy, płynny i uporządkowany charakter, zachowując wszystkie najważniejsze wypowiedzi i wątki z oryginalnego wywiadu.

  • Trener byłej numer 1 zaskakuje. “Z Sabalenką Chwalińska miałaby łatwiej”

    Trener byłej numer 1 zaskakuje. “Z Sabalenką Chwalińska miałaby łatwiej”

    – Mai Chwalińskiej byłoby łatwiej z Aryną Sabalenką – zaskakuje w rozmowie ze Sport.pl Paweł Ostrowski, analizując czwartkowy półfinał Rolanda Garrosa. Zdaniem byłego trenera Angelique Kerber Diana Sznajder, która sensacyjnie wyeliminowała pierwszą rakietę świata, może obrać sobie za cel skuteczne “zajechanie” polskiej tenisistki. Ale Ostrowski zwraca też uwagę na niebezpieczeństwo, jakie czyha na Rosjankę.

    0
    Zajmująca przed turniejem 114. miejsce w światowym rankingu Maja Chwalińska, po raz kolejny w tym Rolandzie Garrosie sprawiła sensację, pokonując w środę w ćwierćfinale Rosjankę Annę Kalinską. W półfinale “miała” spotkać się z Aryną Sabalenką, jednak zderzenia dwóch całkowicie różnych styli nie będzie. Zamiast z utytułowaną Białorusinką Polka zmierzy się z grającą bardzo podobnie do niej Dianą Sznajder. I choć obie potrafią zachwycać pod względem techniki i różnorodności gry, to trener Paweł Ostrowski ostrzega, że w półfinale obie mogą zagrać najsłabszy mecz w turnieju.

  • Marta Kostiuk – Mirra Andriejewa. Gdzie oglądać półfinał Rolanda Garrosa? O której?

    Marta Kostiuk – Mirra Andriejewa. Gdzie oglądać półfinał Rolanda Garrosa? O której?

    Marta Kostiuk zmierzy się z Mirrą Andriejewą w pierwszym półfinale wielkoszlemowego Rolanda Garrosa. Mecz ten zaplanowano na czwartek, 4 czerwca, godzinę 15:00. Sprawdź, gdzie śledzić ten pojedynek w TV i internecie.

    Dodaj tag Mirra Andriejewa do ulubionych
    Roland Garros. O której półfinał Marta Kostiuk – Mirra Andriejewa? Czy będzie w telewizji? Gdzie oglądać?

    Początek pierwszego półfinału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa, w którym Marta Kostiuk zmierzy się z Mirrą Andriejewą, zaplanowano na czwartek, 4 czerwca, godzinę 15:00. Transmisja telewizyjna meczu Ukrainki z Rosjanką na Eurosporcie 1.

    Mecz Marta Kostiuk – Mirra Andriejewa w internecie. Gdzie znaleźć stream online półfinału Rolanda Garrosa?

    Spotkanie z udziałem Marty Kostiuk z Mirrą Andriejewą dostępne będzie do obejrzenia także w internecie. Transmisję można śledzić w aplikacjach Pilot WP, Max i Player (po wykupieniu odpowiedniego pakietu). Tekstową relację LIVE przeprowadzi portal WP SportoweFakty.

    Darmowa relacja LIVE z pierwszego półfinału wielkoszlemowego Rolanda Garrosa Kostiuk – Andriejewa na WP SportoweFakty.

    Początek meczu Marta Kostiuk – Mirra Andriejewa: godz. 15:00. Transmisja TV: Eurosport 1. Stream online: Pilot WP, Max, Player (po wykupieniu odpowiedniego pakietu). Relacja LIVE: WP SportoweFakty.

  • Co za słowa. Porównał Chwalińską do wielkiej mistrzyni

    Co za słowa. Porównał Chwalińską do wielkiej mistrzyni

    – Maja już jest w światowej czołówce. Ma papiery, by wejść do czołowej dwudziestki rankingu, a nawet wyżej – mówi WP finalista US Open Marcin Matkowski. Porównuje Polkę do innej mistrzyni.

    Dodaj tag Aryna Sabalenka do ulubionych
    Jeśli ktoś jeszcze dwa tygodnie temu postawiłby kilkaset złotych na to, że Maja Chwalińska dojdzie do półfinału Roland Garros, to byłby teraz milionerem. 24-latka musiała przedzierać się do turnieju przez kwalifikacje. W swoim debiucie w Paryżu znalazła się w najlepszej czwórce po tym, jak ograła w ćwierćfinale Anna Kalinska 7:6(3), 6:3.

    Porównuje Chwalińską do legendy. “Mało kto”
    Uwagę obserwatorów przykuwa unikalny styl Polki. W czasach, gdy najlepsze zawodniczki na świecie prezentują mocny siłowy tenis, 24-latka gra kombinacyjne, miesza uderzenia i rotacje. Zdaniem wielkoszlemowego finalisty w grze podwójnej i mikście Marcina Matkowskiego Chwalińska prezentuje styl podobny do innej wielkiej mistrzyni.

    – Maja zawsze była taką zawodniczką, która grała bardzo technicznie, unikatowo. Trudno się na takie przeciwniczki przygotować, bo mało kto prezentuje taki styl. To trochę przypomina czasy, jak rywalki grały z Agnieszką Radwańską. One wtedy wiedziały, że trzeba wybiegać, trzeba być cierpliwym i że muszą wyszarpać mecz Polce. Z Mają jest podobnie – opowiada były znakomity znakomity deblista.

    Oto sekret wyniku Chwalińskiej. “Odegrała ogromną rolę”
    Jednak dlaczego Maja Chwalińska odpaliła akurat teraz? Przez długi czas próbowała dobijać się do czołowej setki, ale jej się to nie udawało. Zdaniem naszego rozmówcy kluczowa dla przełamania była jedna rzecz.

    – Chodzi o pewność siebie. Wiara we własne możliwości, w to że możesz grać na najwyższym poziomie, odegrała ogromną rolę. Pokazuje to, że może grać o największe cele w przyszłości. Maja już będzie miała świadomość, że jest w stanie dochodzić daleko. Na następne mecze z zawodniczkami z topu będzie wychodzić już z innej pozycji, bardziej pewna siebie – tłumaczy były tenisista.

    A przyszłość przed Chwalińską rysuje się świetlana. Polka zadebiutuje co najmniej w czołowej trzydziestce rankingu WTA. Oznacza to, że nie tylko będzie miała po raz pierwszy występować w turniejach najwyższej rangi, ale także będzie w nich rozstawiona. Gdzie leży sufit Mai Chwalińskiej?

    – Maja już weszła do światowej czołówki. Ma papiery, by wejść do czołowej dwudziestki rankingu, a nawet wyżej, ale sporo rzeczy musi się na to złożyć. Jej tenis pozwala jej wygrywać z zawodniczkami z czołówki. Może radzić sobie dobrze także na kortach twardych i trawie, nie tylko na mączce – przewiduje Matkowski.

    W półfinale Roland Garros Chwalińską czeka inna sensacyjna rywalka. Nasza zawodniczka zmierzy się z Rosjanką Dianą Sznaider, która niespodziewania ograła Arynę Sabalenkę, mimo że była już o krok od porażki. Doprowadziła jednak rywalkę do frustracji swoją mądrą, mocną grą i ostatecznie wygrała 3:6, 7:5, 6:0.

    Początek meczu Diana Sznaider – Maja Chwalińska już w czwartek, 4 czerwca ok. godz. 17:00. Mecz zostanie rozegrany jako drugi na korcie im. Philippe Chatrier. Relacja na żywo ze spotkania na WP SportoweFakty.

  • Chwalińska – Sznajder: gdzie oglądać? Transmisja w TV i online (04.06.2026)

    W czwartek, 4 czerwca Maja Chwalińska rozegra mecz w półfinale Roland Garros. Spotkanie rozpocznie się nie wcześniej niż o godzinie 16:10 (po zakończeniu pierwszego półfinału). Sprawdź gdzie i jak oglądać ten mecz za darmo.

    Ranking przygotowany przez Betliga, w oparciu o analizę ofert bukmacherskich wybranych podmiotów

    Chwalińska – Sznajder: gdzie oglądać?
    Maja Chwalińska dokonała rzeczy niebywałej. Od kwalifikacji dotarła aż do półfinału Roland Garros. A to wcale nie musi być koniec pięknej historii. Rywalką Chwalińskiej w meczu półfinałowym będzie Diana Sznajder, która sprawiła wielką sensację i w ćwierćfinale wyeliminowała liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę. Zapowiada się pasjonujący mecz pomiędzy dwiema leworęcznymi tenisistkami dla których będzie to najważniejszy mecz w karierze.

    OGLĄDAJ ZA DARMO W SUPERBET TVREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Spotkanie Chwalińska – Sznajder odbędzie się w czwartek (4 czerwca) po zakończeniu pierwszego półfinału, który rozpocznie się o godzinie 15:00. Oznacza to, iż Chwalińska rozpocznie swój mecz nie wcześniej niż o godzinie 16:10. Spotkanie będzie można obejrzeć w TV i online. Dostępna będzie również transmisja za darmo.

    REKLAMA
    KONIEC REKLAMY
    Chwalińska – Sznajder transmisja w TV
    Prawami do pokazywania meczów French Open dysponuje stacja Eurosport. To właśnie na jednym z jej kanałów oraz w HBO Max i na Playerze dostępna będzie transmisja z czwartkowego spotkania.

    OGLĄDAJ ZA DARMO W SUPERBET TVREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    Chwalińska – Sznajder : transmisja za darmo
    Mecz Chwalińska – Sznajder możesz również obejrzeć za darmo na platformie Superbet TV. Wystarczy spełnić dwa proste warunki, aby uzyskać dostęp do transmisji

    1. Zarejestruj konto w Superbet (z tego linku) z kodem promocyjnym BETWP

    2. Dokonaj wpłaty w dowolnej wysokości

    OGLĄDAJ ZA DARMO W SUPERBET TVREKLAMA
    Superbet to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych podlega karze. Hazard może uzależniać. 18+
    O której mecz Chwalińskiej dzisiaj?
    Spotkanie Chwalińska – Sznajder rozpocznie się po zakończeniu pierwszego półfinału, w którym Marta Kostiuk i Mirra Andriejewa rozpoczną grę o godzinie 15:00. Oznacza to, że mecz Chwalińskiej rozpocznie się nie wcześniej niż około godziny 16:10.