• Stoch i Kubacki nie pojadą na igrzyska?! “Nie ma niczego”

    Stoch i Kubacki nie pojadą na igrzyska?! “Nie ma niczego”

    Słaba forma części reprezentantów Polski może okazać się szczególnie dotkliwa w obliczu nadchodzącego Turnieju Czterech Skoczni. Na ten problem zwraca uwagę Rafał Kot, członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego, który w rozmowie z WP Sportowe Fakty nie ukrywa swojego zaniepokojenia dyspozycją najbardziej doświadczonych zawodników.

    Początek sezonu Pucharu Świata nie układa się po myśli polskich skoczków. Poza Kacprem Tomasiakiem pozostali reprezentanci prezentują co najwyżej przeciętną formę. W sobotnim konkursie w Engelbergu Tomasiak zajął 13. miejsce, Piotr Żyła był 17., Kamil Stoch uplasował się dopiero na 22. pozycji, Maciej Kot zakończył rywalizację na 36. miejscu, a Dawid Kubacki znalazł się dopiero na 44. lokacie. Szczególnie rozczarowujące są wyniki Stocha i Kubackiego – zawodników, którzy przez lata stanowili filary kadry.

    Rafał Kot alarmuje przed Turniejem Czterech Skoczni

    Rafał Kot podkreśla, że zbliżający się Turniej Czterech Skoczni może być dla Polaków wyjątkowo trudnym sprawdzianem – zwłaszcza dla tych, którzy już teraz zmagają się z problemami.

    – Turniej Czterech Skoczni zbliża się wielkimi krokami. Tak wymagające wyzwanie może dobić zawodników będących w słabej dyspozycji. Do nich zaliczają się niestety Dawid i Kamil. Te zawody nie dają przestrzeni na spokojną poprawę wyników, one raczej bezlitośnie obnażają słabości – mówi Kot.

    Jak zauważa działacz PZN, system rywalizacji w turnieju dodatkowo komplikuje sytuację skoczków zajmujących odległe miejsca.

    – Przy niskich lokatach bardzo szybko trafia się na silnych rywali w systemie parowym. To zdecydowanie nie jest turniej dla zawodników, którzy borykają się z problemami – dodaje.

    Tylko jeden pewniak na igrzyska

    Zdaniem Rafała Kota, na obecnym etapie tylko jeden polski skoczek może być spokojny o przyszłość.

    – Po Turnieju Czterech Skoczni Puchar Świata przenosi się do Zakopanego, gdzie presja startów przed własną publicznością jest ogromna. Niedługo potem odbędą się igrzyska olimpijskie we Włoszech. Na dziś powołania nie może być pewny nikt poza Kacprem Tomasiakiem – zaznacza Kot.

    Gdzie Polacy tracą do światowej czołówki?

    Członek zarządu PZN wskazuje też konkretne elementy, w których najlepsi skoczkowie świata wyraźnie przewyższają Polaków.

    – Najbardziej brakuje nam powtarzalności. Poza Kacprem właściwie jej nie mamy, a bez niej nie ma niczego. Fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani, ale popełniamy błędy techniczne. Czołówka skacze agresywnie, szybciej, lepiej zachowuje się na progu – tłumaczy.

    Jak dodaje, nawet Tomasiak ma jeszcze rezerwy w tym elemencie, co daje nadzieję na dalszy progres.

    – Najgorsze jest to, że lądujemy o wiele metrów bliżej niż najlepsi i w konsekwencji tracimy do nich ogromną liczbę punktów. Sytuacja nie wygląda dobrze – podsumowuje Kot.

    Drugi konkurs Pucharu Świata w Engelbergu odbędzie się w niedzielę, 21 grudnia. Początek rywalizacji zaplanowano na godzinę 16.00, natomiast kwalifikacje wystartują o 14.30.

  • Koniec z naiwnością wobec Ukrainy? Warszawa mówi Kijowowi „sprawdzam”

    Koniec z naiwnością wobec Ukrainy? Warszawa mówi Kijowowi „sprawdzam”

    Po wizycie Wołodymyra Zełenskiego w Polsce Ukraińcy dostali jasny sygnał, że Polska nie będzie teraz naiwnym partnerem. Wielu osób stawia dziś pytanie, czy możemy spodziewać się przełomu w odbudowie relacji z naszym wschodnim sąsiadem.

    Przygotowania do tego spotkania trwały długo. Niepewnym było, czy to prezydent Wołodymyr Zełeński przyjedzie do Warszawy, wiedząc o rosnących różnicach politycznych i społecznych w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki wielokrotnie wskazywał, że Polska musi być traktowana jako równorzędny partner, co powtórzył w trakcie piątkowego spotkania.

    – Polacy odnoszą wrażenie, co zyskuje swoje odbicie także w badaniach sondażowych, że nasz wysiłek czy wielowymiarowa pomoc Ukrainie po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji nie spotkały się z należytym docenieniem i zrozumieniem – mówił prezydent Karol Nawrocki.

    Podsumowujące wizytę ukraińskie media zaznaczają, że prezydent Karol Nawrocki to wymagający sojusznik, co zdołał już zrozumieć Wołodymyr Zełenski. Wyszczególniono też wymierne efekty w dziedzinie obronności. Prezydent Ukrainy zadeklarował, iż jego kraj jest gotowy do współpracy w zakresie bezpieczeństwa morskiego oraz dronowego.

    – Ukraina oferuje Polsce konsultacje w zakresie ochrony przed dronami. Wiemy, jak ochronić się wobec wszystkich rodzajów dronów, które mogą być dzisiaj wykorzystywane – powiedział Wołodymyr Zełenski.

    Ukraińcy dostali jasny sygnał, że Polska nie będzie teraz naiwnym partnerem – podkreślił prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca akademicki.

    – Stoimy w sytuacji, że polityka będzie o wiele bardziej transakcyjna, coś za coś, a nie naiwna, że my dajemy, a Ukraińcy później po prostu łączą się z Berlinem i nieraz omijają polskie interesy – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

    Politycy liberalno-lewicowej koalicji przyznali, że obawiali się spotkania K. Nawrockiego z W. Zełenskim, ale końcowy obraz wizyty uznali za satysfakcjonujący.

    – Ważne jest to, że w Polsce poszedł – myślę – bardzo jasny i jednoznaczny komunikat pełnego wsparcia – oznajmił Andrzej Halicki, europoseł KO.

    – Każda rozmowa, każda deklaracja to jest centymetr do przodu po stronie rządowej, jak również po stronie pana prezydenta – dodała Barbara Oliwiecka, poseł Polski 2050.

    Największe emocje budzi kwestia ekshumacji i godnego pochówku ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Sprawa od dawna stoi w miejscu, dlatego w spotkaniu delegacji uczestniczyli prezesi Instytutów Pamięci Narodowych obu państw. Na antenie TV Trwam rzecznik prezydenta, dr Rafał Leśkiewicz, ujawnił, że na tematowi przyspieszenia ekshumacji obaj prezydenci poświecili dużo czasu w prywatnej rozmowie.

    – Rozmowa w cztery oczy obu prezydentów miała trwać niecałą godzinę, trwała ponad półtorej godziny. To była męska, mocna rozmowa i dotyczyła m.in. kwestii związanych z pracami poszukiwawczymi i ekshumacyjnymi – zauważył dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik prasowy prezydenta RP.

    Prezydent Karol Nawrocki wręczył swojemu gościowi symboliczny prezent. To opracowanie IPN, w którym spisane są m.in. zeznania naocznych świadków zbrodni ukraińskich nacjonalistów. W wywiadzie udzielonym już po zakończeniu wizyty prezydent W. Zełenski zapewnił, że strona ukraińska jest gotowa przyspieszyć proces ekshumacji.

    – Sądzę, że Ukraińcy nie blokują i nie będą blokować tych procesów. Uważam, że w kwestiach historycznych powinniśmy wychodzić sobie naprzeciw. Myślę, że ta synchronizacja jest właściwa – wskazał prezydent Ukrainy.

    Na rozpatrzenie czeka 26 wniosków polskiego IPN, które pozwolą na pełnoskalową ekshumacje.

    Jeśli Kijowowi naprawdę na tym zależy, to już po nowym roku powinny być efekty – mówił Witold Tumanowicz z Konfederacji.

    – Dopiero jak zobaczę, że rzeczywiście one się odbywają, dopiero wtedy będę mógł to pochwalić. Kolejne zapowiedzi nawet prezydenta Zełenskiego po prostu mnie nie satysfakcjonują – rzekł Witold Tumanowicz, poseł Konfederacji.

    W ślad za słowami prezydenta W. Zełenskiego muszą pójść też czyny. To nie będzie jednak takie łatwe, biorąc pod uwagę postawę Ukraińców, którzy gloryfikują zbrodniarzy z OUN-UPA – zauważył prof. Marcin Szewczak, prawnik i europeista.

    – Młodzi Ukraińcy są wychowani w całkiem innym duchu. Także Polacy przedstawiani są jako ci, którzy okupowali ich terytorium i wręcz była to sytuacja, która zmuszała ich do tego, aby w ten sposób postępować, co jest absolutnie niedopuszczalne w dzisiejszym świecie i z punktu widzenia Polski – powiedział prof. Marcin Szewczak.

    Wizyta prezydenta W. Zełenskiego w Polsce odbyła się tuż po szczycie UE. Spotkanie liderów w Brukseli miało przynieść sukces w postaci przekazania zamrożonych aktywów rosyjskich Ukrainie. Tak się nie stało. Będzie pożyczka dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro z unijnego budżetu. Premier Donald Tusk uznał to za sukces [czytaj więcej].

    – Z wielką satysfakcją mogę powiedzieć, że to, czego Rosja obawiała się najbardziej, a więc to, że Ukraina będzie mogła dalej finansować obronę, stało się faktem – stwierdził Donald Tusk.

    Wspólny dług na sfinansowanie pożyczki dla Ukrainy zaciągnąć mają 24 państwa członkowskie: z wyjątkiem Węgier, Słowacji i Czech.

    – Bardzo zła decyzja. No, można jeszcze nad tym pracować i oby były te prace trwały, ale jestem pesymistą, bo widzę, że w Europie nie ma woli politycznej, żeby naprawdę pokonać Rosję – podsumował były wiceminister spraw zagranicznych PiS, Paweł Jabłoński.

    Z decyzji cieszy się Kreml. Jeden z bliskich współpracowników Władimira Putina, Kiriłł Dmitrijew, ocenił, że „zwyciężyło prawo i zdrowy rozsądek”. W państwach UE nadal pozostaje zamrożonych ok. 210 mld euro rosyjskich pieniędzy.

  • Niemieckie media piszą o Nawrockim. Konkretna ocena. “Podobieństwa są oczywiste”

    Niemieckie media piszą o Nawrockim. Konkretna ocena. “Podobieństwa są oczywiste”

    Po niespełna pięciu miesiącach urzędowania Karola Nawrockiego jako prezydenta Polski coraz wyraźniej widać, że Donald Tusk nie może liczyć na partnerską i konstruktywną współpracę z Pałacem Prezydenckim. Zamiast zapowiadanego uspokojenia sceny politycznej, relacje między głową państwa a rządem zmierzają w stronę otwartej konfrontacji – ocenia na swoim portalu niemiecka telewizja MDR.

    Regionalny nadawca publiczny Mitteldeutscher Rundfunk, mający swoją siedzibę w Lipsku, zwraca uwagę, że Nawrocki próbuje kreować się na postać przypominającą „polskiego Trumpa”. Jednocześnie dziennikarze MDR podkreślają, że polska konstytucja nie przyznaje prezydentowi uprawnień porównywalnych z tymi, którymi dysponuje prezydent Stanów Zjednoczonych. Mimo to Nawrocki – zdaniem niemieckich komentatorów – konsekwentnie zabiega o poszerzenie zakresu swojej władzy, forsując swoje ambicje i „rozpychając się łokciami” w systemie, który formalnie mocno ogranicza rolę głowy państwa.

    Zamiast zakończenia „wojny polsko-polskiej” – dalsza eskalacja

    MDR przypomina, że w trakcie kampanii wyborczej Nawrocki obiecywał zakończenie wieloletniego konfliktu politycznego, określanego mianem „wojny polsko-polskiej”. Tymczasem po objęciu urzędu – jak zauważają Niemcy – napięcie nie tylko nie opadło, ale wręcz się pogłębiło. Prezydent ma próbować narzucić nowe reguły gry i wykraczać poza wąskie ramy kompetencji wyznaczonych przez konstytucję.

    Jednym z przykładów tej strategii ma być konflikt z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Odmawiając nominowania ambasadorów, Nawrocki wszedł – według MDR – na otwartą „wojenną ścieżkę” z MSZ. Równocześnie stara się odgrywać rolę współdecydenta w sprawach służb specjalnych, wzywając ich szefów do Pałacu Prezydenckiego. Niemiecki nadawca interpretuje te działania jako próbę wykreowania wizerunku polityka, który faktycznie „kieruje rządem” i występuje w roli swoistego „nadpremiera”, usytuowanego ponad Donaldem Tuskiem.

    Autor analizy podkreśla, że prezydent konsekwentnie buduje obraz „twardego faceta”, który trzyma wszystko pod kontrolą i nie cofa się przed konfliktem. „Podobieństwa do Trumpa są oczywiste” – zaznacza MDR.

    Wspólny mianownik: głód władzy i populizm

    Zdaniem niemieckiego nadawcy, Trumpa i Nawrockiego łączy przede wszystkim silny głód władzy oraz zbliżone, konserwatywne poglądy w kwestiach migracji, ról społecznych, praw osób LGBTQ czy polityki klimatycznej. Obaj politycy sięgają po populizm wymierzony w elity, przedstawiając się jako rzecznicy „zwykłych ludzi” i przeciwnicy establishmentu.

    Autor tekstu zwraca jednak uwagę na istotną różnicę. W przeciwieństwie do Donalda Trumpa, Nawrocki rzeczywiście pochodzi z przeciętnej, niezamożnej rodziny, a jego drogę zawodową można opisać jako autentyczną historię awansu społecznego – od „dołu” aż na sam szczyt władzy.

    „Antypolityk” bardziej wiarygodny niż Trump

    Ten życiorys – zdaniem MDR – sprawia, że Nawrocki może znacznie bardziej przekonująco niż Trump występować w roli „antypolityka”, który wszedł do wielkiej polityki z zewnątrz, by walczyć z aroganckimi, wielkomiejskimi elitami. Prezydent przedstawia je jako środowiska oderwane od „prawdziwej polskości” i pogardzające zwykłymi obywatelami.

    Niemiecki portal przypomina słowa Nawrockiego, że „ludzi trzeba brać takimi, jakimi są”. Do tej grupy – jak sugeruje autor – należą głównie mieszkańcy mniejszych miast, często z podstawowym wykształceniem i konserwatywnym światopoglądem. Prezydent oferuje im coś, czego od dawna im brakowało: poczucie uznania i szacunku. „To jest rewolucja godności” – podsumowuje komentator MDR.

    Ograniczenia systemowe i marzenie o większej władzy

    Zarówno Trump, jak i Nawrocki – według niemieckiego nadawcy – umiejętnie wykorzystują społeczne frustracje i urazy, łącząc je z ostrą wojną kulturową. Kluczowa różnica polega jednak na realnym zakresie władzy. Trump jako prezydent USA dysponował znacznie szerszymi kompetencjami, podczas gdy Nawrocki funkcjonuje w systemie, który ogranicza rolę głowy państwa.

    Marzenia o ustroju prezydenckim na amerykańską modłę pozostają więc – jak ocenia MDR – w sferze politycznych fantazji. Do zmiany konstytucji potrzebna byłaby większość dwóch trzecich w parlamencie, a jej uzyskanie w obecnych realiach wydaje się co najmniej wątpliwe.

  • Fissette się nie certolił ws. Świątek. Wskazał, co musi poprawić. “To ważne”

    Fissette się nie certolił ws. Świątek. Wskazał, co musi poprawić. “To ważne”

    Sezon 2026 zbliża się wielkimi krokami. To bardzo intensywny czas dla Igi Świątek i jej trenera. Wim Fissette gościł ostatnio w podcaście “Break Point”, w którym opowiedział, na czym obecnie skupia się z podopieczną. Co nowego ujrzymy w grze 24-latki w 2026 roku? – To wymaga czasu – podkreślał.
    Wim Fissette

    Przed Igą Świątek niezwykle ważny sezon. W pierwszej jego części zbyt wiele punktów do obrony mieć nie będzie. W poprzednim roku pierwszy tytuł wywalczyła dopiero w lipcu – Wimbledon. Najważniejszym nadchodzącym turniejem będzie Australian Open. Tylko tej imprezy wielkoszlemowej brakuje Polce, by zgarnąć Karierowego Wielkiego Szlema. Czy uda jej się osiągnąć cel?

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Wim Fissette mówi wprost. Nad tym pracuje z Igą Świątek

    Świątek i Wim Fissette ciężko pracują, by kolejny sezon był bardziej udany niż poprzedni. Na czym obecnie najmocniej koncentrują się tenisistka i jej trener? – W tym momencie skupiamy się na “pierwszych dwóch piłkach”, a więc serwisie albo returnie i kolejnym uderzeniu – ujawnił Belg w podcaście na kanale “Break Point” na YouTube.

    – To niezwykle ważne, jeśli spojrzymy na czołową ósemkę, w której jest wiele świetnie serwujących, uderzających, returnujących zawodniczek. Ważne by Iga stała się w tym aspekcie lepsza, była mniej przewidywalna i czuła się bardziej komfortowo, gdy przeciwniczki próbują atakować ją od pierwszej piłki – dodawał. Fissette chce również nieco urozmaicić grę naszej rodaczki. W jaki sposób? – Od czasu do czasu zagra slajsa, może skrót, wolej. To wymaga jednak czasu – mówił.
    Te elementy należy zostawić

    Wiele elementów gry 24-latki trener zamierza pozostawić, a wręcz udoskonalić. – Jest powód, dla którego odnosiła sukcesy w poprzednich latach i to w jej grze chcemy zostawić. Jednak z drugiej strony chcemy ją rozwijać więc, znowu, pierwsze uderzenia będą bardzo ważne. Pragniemy, by grała ofensywnie, ale by zachowała przy tym dobrą równowagę. Topspinowy forhend jest jej bronią. Nie posiada jej zbyt wiele tenisistek. Trzeba to wykorzystać, by rywalki czuły się niekomfortowo. Obrona również jest jej mocną stroną, dlatego także musimy ją wykorzystywać. Najważniejsza jest jednak regularność – akcentował.

    Zobacz też: Świątek wywołała gigantyczną burzę. “Publicznie oskarżyła”.

    Jak obecnie wygląda harmonogram Świątek? – Zazwyczaj trenujemy trzy dni z rzędu, a potem mamy dzień przerwy, aby organizm mógł się trochę zregenerować – podkreślał Fissette. Na szczęście nie ma obecnie powodów do niepokoju. Polka pozostaje zdrowa i przygotowania do kolejnego sezonu idą zgodnie z planem. – Okres przedsezonowy może wiązać się z pewnymi wyzwaniami i nigdy nie jest łatwy. To dużo ciężkiej pracy i zmęczenia, ale wszystko idzie zgodnie z planem – puentował.

    Pozostaje nam czekać na efekty pracy Fissette’a i Świątek. Polka pojawi się na korcie już w styczniu. Zagra w United Cup. W poprzednim sezonie nasza kadra dotarła aż do finału. Tam musiała jednak uznać wyższość Amerykanów. Jak będzie tym razem? Z kolei w połowie stycznia Świątek rozpocznie przygodę z Australian Open. W minionej kampanii dotarła do półfinału imprezy, gdzie zatrzymała ją Madison Keys, późniejsza triumfatorka.

  • Donald Tusk: To, czego Rosja obawiała się najbardziej, stało się faktem

    Donald Tusk: To, czego Rosja obawiała się najbardziej, stało się faktem

    Premier Donald Tusk poinformował, że Unia Europejska zatwierdziła kompleksowy pakiet wsparcia finansowego dla Ukrainy. Jak podkreślił, zawiera on rozwiązania, których – jego zdaniem – Rosja obawiała się najbardziej, czyli zapewnienie Ukrainie stabilnego finansowania dalszej obrony.

    Ukraina otrzyma z UE pożyczkę w wysokości 90 miliardów euro, która będzie przekazywana w latach 2026–2027. — Z ogromną satysfakcją mogę powiedzieć, że to, czego Rosja bała się najbardziej, stało się faktem: Ukraina będzie mogła nadal finansować swoją obronę — zaznaczył premier podczas konferencji prasowej. Jednocześnie wyjaśnił, że środki te nie będą pochodziły bezpośrednio z zamrożonych rosyjskich aktywów, ponieważ w tej sprawie nie udało się osiągnąć pełnego porozumienia. — To maksimum, jakie było możliwe do uzyskania — dodał.

    Szef rządu zapewnił, że decyzja nie narusza polskich interesów. — Nie płacimy za to z własnej kieszeni. Ukraina będzie spłacała zadłużenie wobec Unii Europejskiej, a nastąpi to w momencie, gdy po zakończeniu wojny możliwe stanie się przejęcie zamrożonych rosyjskich środków — tłumaczył Tusk. Podkreślił przy tym, że na obecnym etapie mowa jest przede wszystkim o decyzji politycznej, a nie o szczegółowych rozwiązaniach prawno-finansowych.

    Premier zwrócił uwagę, że pieniądze pochodzą z elastycznej rezerwy budżetu unijnego, która nie była przypisana do żadnego z państw członkowskich. — To środki przeznaczone na wyjątkowe sytuacje, a z taką właśnie mamy dziś do czynienia — zaznaczył.

    Unia Europejska już wcześniej zdecydowała o trwałym zamrożeniu rosyjskich aktywów, aby w przyszłości móc z nich skorzystać. — Rosja nie ma do nich dostępu, a my będziemy mogli wykorzystać te środki w momencie, gdy Ukraina zacznie spłacać pożyczkę. Taki jest zamiar i takie są konkluzje — mówił Tusk, dodając, że choć nie da się dziś przewidzieć wszystkich scenariuszy, to bezpieczeństwo finansowe Ukrainy zostało realnie wzmocnione.

    Premier podkreślił również, że pożyczka nie będzie w najbliższych latach obciążeniem dla Ukrainy. — Spłata ma się odbywać z zamrożonych aktywów rosyjskich. Dla tych, którzy obawiali się konsekwencji prawnych bezpośredniego wykorzystania rosyjskich środków, to rozwiązanie stanowi kompromis: aktywa są zabezpieczeniem pożyczki, a nie jej bezpośrednim źródłem — wyjaśniał.

    Donald Tusk wyraził nadzieję, że tak znaczące wsparcie wzmocni pozycję Ukrainy w ewentualnych negocjacjach pokojowych z Rosją. — Z dużą ulgą i satysfakcją mogę powiedzieć, że Ukraina przystąpi do rozmów o pokoju lub przynajmniej rozejmie z mocnymi argumentami — stwierdził. — To Rosja zapłaci za zniszczenia i straty poniesione przez Ukrainę, kraj brutalnie napadnięty — podsumował premier.

  • To sprawiło, że Iga Świątek wygrała Wimbledon. Fissette mówi wprost. “Moment przełomowy”

    To sprawiło, że Iga Świątek wygrała Wimbledon. Fissette mówi wprost. “Moment przełomowy”

    Iga Świątek zmianą trenera w październiku 2024 roku chciała dać swojej karierze nowe bodźce do rozwoju. Rozstanie z Tomaszem Wiktorowskim obliczone było na to, żeby zacząć osiągać znakomite wyniki nie tylko na tych nawierzchniach, które Polce sprzyjają, ale także tych, które niekoniecznie jej pasują.

    Polka uznała, że człowiekiem, który będzie w stanie wprowadzić niezbędne korekty w jej grze będzie Belg – Wim Fissette. Były szkoleniowiec wielu mistrzyń Wielkiego Szlema podjął się tej misji z nadzieją na poprawę wyników raszynianki, szczególnie na trawie, na której dotychczas jej się nie wiodło.

    Fissette nie ma wątpliwości. Wtedy odmienił się sezon Igi Świątek

    – Celem na sezon 2025 było sprawienie, że Iga będzie grać dobrze także szybkich kortach Chciałem, żeby uwierzyła, że potrafi walczyć o tytuły także na tych nawierzchniach, które dotychczas jej nie sprzyjały. Potrzebowała uwierzyć, że może to robić po wprowadzeniu kilku modyfikacji – rozpoczął Belg w rozmowie na kanale “Break Point”.

    Sporą przeszkodą w tym, żeby Iga uwierzyła było to, co wydarzyło się na nawierzchni ziemnej. Ukochany czas sezonu był w tym roku dla Polki koszmarny. – Oczekiwania były ogromne, zarówno jej samej, jak i kibiców. Na “mączce” mogła tylko stracić. W Rzymie nie grała dobrze – kontynuował szkoleniowiec Polki.

    Fissette nie ma jednak wątpliwości, że nieudany czas na ukochanej nawierzchni był kluczowy w ostatecznym sukcesie. – To, jak “pozbierała się” po Rzymie było bardzo ważne. Jak zagrała potem w Paryżu, to miało wielkie znaczenie. Paryż moim zdaniem był momentem przełomowym w sezonie – ocenił Fissette.

    – Po turnieju w Rzymie mieliśmy długą rozmowę, bardzo dobrą rozmowę z całym zespołem. Coś się zmieniło w jej myśleniu. Zamiast myśleć ciągle o wygrywaniu, musieliśmy skupić się na pracy i tym, co ona nam przyniesie. Kluczowy był ten mecz z Rybakiną w Paryżu, gdy przegrywała 0:1, a potem z przełamaniem w drugim secie – dodał Belg.

    – W tamtym meczu w końcu zadziałała nasza taktyka, to wszystko kliknęło i dało jej natychmiast mnóstwo pewności siebie. Posiadanie planu B, szczególnie na szybszych nawierzchniach było dla nas bardzo ważne. Cofnięcie się pozwoliło jej czuć się bardziej komfortowo na takich kortach (np. Wimbledonie przyp. red.) – zauważył rozmówca.

    Pozostaje pytaniem, czy wobec tego za kilka tygodni współpraca Fissette’a z Igą i przygotowanie Polki do gry na szybkich nawierzchniach doprowadzi do skompletowania karierowego Wielkiego Szlema. Aby tak się stało Iga potrzebuje zatriumfować w Melbourne, gdzie dwukrotnie grała w półfinałach.

    Masz na myśli, że to nie miało znaczenia?!”. Iga zaskoczona słowami dziennikarza. WIDEOAP© 2024 Associated Press
    Tenis. Na zdjęciu liderka rankingu WTA Iga Świątek oraz jej nowy trener Wim Fissette

    Tenis. Na zdjęciu liderka rankingu WTA Iga Świątek oraz jej nowy trener Wim FissetteANGELA WEISS / AFP / ERIC LALMAND / BELGA MAG / Belga via AFPAFP
    Wim Fissette jest trenerem Igi Świątek od połowy października 2024 roku

    Wim Fissette jest trenerem Igi Świątek od połowy października 2024 rokuDAVID GRAY / AFPAFP
    Czy Iga Swiątek doczeka się triumfu w Wimbledonie? Trener Wim Fissette nie unika trudnego tematu

    Czy Iga Swiątek doczeka się triumfu w Wimbledonie? Trener Wim Fissette nie unika trudnego tematuAFP

  • Klasy nie kupisz. Sabalenka przekroczyła granice żenady

    Klasy nie kupisz. Sabalenka przekroczyła granice żenady

    Klasy nie kupisz. Cały świat zobaczył, jak Sabalenka przekracza granice żenady

    Zbliża się koniec roku, a to oznacza czas licznych podsumowań w świecie sportu. Portal khelnow.com postanowił stworzyć ranking największych tenisowych kontrowersji w 2025 roku. W nim znalazło się miejsce m.in. dla Igi Świątek i Aryny Sabalenki. Serwis przypomniał starcia polskiej tenisistki z mediami. Białorusince wypomniano za to słowa skierowane w stronę Coco Gauff po porażce w finale Roland Garros.
    Aryna Sabalenka
    Fot. REUTERS/Lisi Niesner

    “Triumf Igi Świątek w Wimbledonie wzniecił na nowo długo żarzący się konflikt z polskimi mediami, które publicznie oskarżyła o niesprawiedliwe traktowanie podczas trwającej rok obniżki formy” – pisał portal khelnow.com przypominając komentarze, które Iga Świątek skierowała w stronę polskich mediów po swoim zwycięstwie w tym turnieju wielkoszlemowym.

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    O słowach Sabalenki mówił cały świat. Teraz je przypomnieli

    W rankingu nie zabrakło też miejsca dla Aryny Sabalenki. Portal przypomniał “niesmaczne komentarze” Białorusinki, które padły po przegranym przez nią finale Roland Garros. Sabalenka nie gryzła się w język i w dość mocnych słowach wypowiadała się o postawie swojej rywalki, Coco Gauff.

    “Komentarze Aryny Sabalenki po finałowej porażce w Roland Garros z Coco Gauff wznieciły jedną z najbardziej polaryzujących dyskusji w 2025 roku. Sabalenka, widocznie niezadowolona ze swojego słabego występu, stwierdziła, że Gauff miała szczęście i przekonywała, że porażkę poniosła raczej przez własne błędy niż przez klasę rywalki” – przypomina serwis.

    “Krytykowała warunki, zasugerowała, że Iga Świątek wygrałaby finał, gdyby do niego awansowała i wielokrotnie powtarzała, że zagrała tragiczny mecz. Jej uwagi zostały powszechnie potępione jako lekceważące i niestosowne, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie Gauff jest powszechnie uwielbiana” – dodano.

    Sabalenka w końcu przeprosiła za swoje słowa. Do sprawy odniosła się też Coco Gauff, która przyznała, że otrzymała od Białorusinki przeprosiny – jednak tą aferą przez kilka dni żył cały tenisowy świat.

    Jakie jeszcze kontrowersje zapadły w pamięć dziennikarzom khelnow.com? Poza wspomnianymi sytuacjami z Aryną Sabalenką oraz Igą Świątek, wymieniono też kontrowersje związane z zawieszeniem Stefano Vukova – i reakcji Jeleny Rybakiny na taką decyzję WTA, plotki dotyczące prywatnego życia Emmy Raducanu, a także oskarżenia o rasizm skierowane w stronę Jeleny Ostapenko, po tym jak Łotyszka pokłóciła się z Taylor Townsend.

  • Niemieckie media piszą o Nawrockim. Konkretna ocena. “Podobieństwa są oczywiste”

    Niemieckie media piszą o Nawrockim. Konkretna ocena. “Podobieństwa są oczywiste”

    Po niespełna pięciu miesiącach urzędowania Karola Nawrockiego jako prezydenta Polski coraz wyraźniej widać, że Donald Tusk nie może liczyć na partnerską i konstruktywną współpracę z Pałacem Prezydenckim. Zamiast zapowiadanego uspokojenia sceny politycznej, relacje między głową państwa a rządem zmierzają w stronę otwartej konfrontacji – ocenia na swoim portalu niemiecka telewizja MDR.

    Regionalny nadawca publiczny Mitteldeutscher Rundfunk, mający swoją siedzibę w Lipsku, zwraca uwagę, że Nawrocki próbuje kreować się na postać przypominającą „polskiego Trumpa”. Jednocześnie dziennikarze MDR podkreślają, że polska konstytucja nie przyznaje prezydentowi uprawnień porównywalnych z tymi, którymi dysponuje prezydent Stanów Zjednoczonych. Mimo to Nawrocki – zdaniem niemieckich komentatorów – konsekwentnie zabiega o poszerzenie zakresu swojej władzy, forsując swoje ambicje i „rozpychając się łokciami” w systemie, który formalnie mocno ogranicza rolę głowy państwa.

    Zamiast zakończenia „wojny polsko-polskiej” – dalsza eskalacja

    MDR przypomina, że w trakcie kampanii wyborczej Nawrocki obiecywał zakończenie wieloletniego konfliktu politycznego, określanego mianem „wojny polsko-polskiej”. Tymczasem po objęciu urzędu – jak zauważają Niemcy – napięcie nie tylko nie opadło, ale wręcz się pogłębiło. Prezydent ma próbować narzucić nowe reguły gry i wykraczać poza wąskie ramy kompetencji wyznaczonych przez konstytucję.

    Jednym z przykładów tej strategii ma być konflikt z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Odmawiając nominowania ambasadorów, Nawrocki wszedł – według MDR – na otwartą „wojenną ścieżkę” z MSZ. Równocześnie stara się odgrywać rolę współdecydenta w sprawach służb specjalnych, wzywając ich szefów do Pałacu Prezydenckiego. Niemiecki nadawca interpretuje te działania jako próbę wykreowania wizerunku polityka, który faktycznie „kieruje rządem” i występuje w roli swoistego „nadpremiera”, usytuowanego ponad Donaldem Tuskiem.

    Autor analizy podkreśla, że prezydent konsekwentnie buduje obraz „twardego faceta”, który trzyma wszystko pod kontrolą i nie cofa się przed konfliktem. „Podobieństwa do Trumpa są oczywiste” – zaznacza MDR.

    Wspólny mianownik: głód władzy i populizm

    Zdaniem niemieckiego nadawcy, Trumpa i Nawrockiego łączy przede wszystkim silny głód władzy oraz zbliżone, konserwatywne poglądy w kwestiach migracji, ról społecznych, praw osób LGBTQ czy polityki klimatycznej. Obaj politycy sięgają po populizm wymierzony w elity, przedstawiając się jako rzecznicy „zwykłych ludzi” i przeciwnicy establishmentu.

    Autor tekstu zwraca jednak uwagę na istotną różnicę. W przeciwieństwie do Donalda Trumpa, Nawrocki rzeczywiście pochodzi z przeciętnej, niezamożnej rodziny, a jego drogę zawodową można opisać jako autentyczną historię awansu społecznego – od „dołu” aż na sam szczyt władzy.

    „Antypolityk” bardziej wiarygodny niż Trump

    Ten życiorys – zdaniem MDR – sprawia, że Nawrocki może znacznie bardziej przekonująco niż Trump występować w roli „antypolityka”, który wszedł do wielkiej polityki z zewnątrz, by walczyć z aroganckimi, wielkomiejskimi elitami. Prezydent przedstawia je jako środowiska oderwane od „prawdziwej polskości” i pogardzające zwykłymi obywatelami.

    Niemiecki portal przypomina słowa Nawrockiego, że „ludzi trzeba brać takimi, jakimi są”. Do tej grupy – jak sugeruje autor – należą głównie mieszkańcy mniejszych miast, często z podstawowym wykształceniem i konserwatywnym światopoglądem. Prezydent oferuje im coś, czego od dawna im brakowało: poczucie uznania i szacunku. „To jest rewolucja godności” – podsumowuje komentator MDR.

    Ograniczenia systemowe i marzenie o większej władzy

    Zarówno Trump, jak i Nawrocki – według niemieckiego nadawcy – umiejętnie wykorzystują społeczne frustracje i urazy, łącząc je z ostrą wojną kulturową. Kluczowa różnica polega jednak na realnym zakresie władzy. Trump jako prezydent USA dysponował znacznie szerszymi kompetencjami, podczas gdy Nawrocki funkcjonuje w systemie, który ogranicza rolę głowy państwa.

    Marzenia o ustroju prezydenckim na amerykańską modłę pozostają więc – jak ocenia MDR – w sferze politycznych fantazji. Do zmiany konstytucji potrzebna byłaby większość dwóch trzecich w parlamencie, a jej uzyskanie w obecnych realiach wydaje się co najmniej wątpliwe.

  • Sensacyjna decyzja Nawrockiego. To był hit. Jego wujek składał weto

    Sensacyjna decyzja Nawrockiego. To był hit. Jego wujek składał weto

    Wielbicielem sportu się jest, a prezydentem bywa – tę dewizę można z przymrużeniem oka przypisać do Karola Nawrockiego, który nawet po wstąpieniu na najważniejszy urząd w państwie nie zrezygnował z troski o swoją tężyznę fizyczną. Najlepszym tego przykładem było jego zdjęcie z siłowni, którym pochwalił się tuż przed wylotem na Łotwę, gdzie spotkał się z tamtejszym prezydentem Edgarsem Rinkevicsem.

    W sercu Karola Nawrockiego nieustannie gości także boks, który niegdyś z sukcesami namiętnie trenował, zostając między innymi mistrzem Wybrzeża. I choć później zrezygnował z tej ścieżki kariery, nigdy nie odwiesił na dobre rękawic na kołek. A nie tak dawno, po głowie chodził mu ambitny pomysł, by wyjść do ringu z absolutnym gigantem polskiego boksu. Ba, decyzja o organizacji walki już zapadła.

    https://x.com/NawrockiKn/status/1998801628087157149?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1998801628087157149%7Ctwgr%5Ea8bc68602ae47aea5117026f343b8439dc38226f%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fsportowe-zycie%2Fnews-sensacyjna-decyzja-nawrockiego-to-byl-hit-jego-wujek-skladalnId22499813

    Karol Nawrocki kontra Mariusz Wach. Niedoszły pojedynek mógł być hitem

    Sytuacja miała miejsce w 2020 roku, gdy Karol Nawrocki jeszcze jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej miał zmierzyć się z nazywanym “Polskim Olbrzymem” Mariuszem Wachem – byłym mistrzem organizacji WBC International i TWBA w wadze ciężkiej, a także pretendentem do tytułów mistrza świata organizacji IBF, WBA oraz WBO.

    Miała to być rzecz jasna walka charytatywna, zorganizowana przez Biznes Boxing Polska, która przedstawiana jest jako “największa organizacja Boksu Białych Kołnierzyków w Polsce”. Nie należało więc spodziewać się wyniszczającej batalii zakończonej potężnym nokautem, lecz sam pojedynek zapowiadał się niezwykle ciekawie.

    Zapowiadał, bo choć starcie było już oficjalnie ogłoszone, ostatecznie do niego nie doszło. Gala została bowiem odwołana ze względu na wybuch pandemii, lecz wcale nie zamykało to jeszcze tematu. Kto wie, walka być może doszłaby jeszcze do skutku, gdyby nie fakt, że Karol Nawrocki został prezydentem.

    Ciekawostka . Nie tak dawno temat powrócił ale od niedzieli chyba nie aktualny

    Co ciekawe, weto wobec walki Karola Nawrockiego z Mariuszem Wachem stawiał Waldemar Nawrocki. Wujek obecnego prezydenta RP, który zaprowadził go na pierwszy trening, gorąco odradzał mu wejścia do ringu z “Wikingiem”, o czym opowiedział ostatnio w rozmowie z “Super Expressem”.

    – Karol cały czas wspomina o walce pokazowej. Ja się tylko śmieję i odradzam mu. Po co mu to? Co i komu miałby udowodnić? Nic by na tym nie zyskał. Piastuje za poważną funkcję, by robić coś takiego – powiedział Waldemar Nawrocki. I dodał:

    Nie tak dawno temu było bardzo blisko, żeby zaboksował z Mariuszem Wachem. Przecież Wach ma ponad dwa metry i waży około 130 kg. Powiedziałem tylko – “Karolku, proszę cię, odpuść, to nie byłoby poważne”. Ale widać, że tęskni za tym boksem, bo ten boks daje mu power

    Sama organizacja Biznes Boxing Polska natomiast po przymusowej przerwie wciąż prężnie się rozwija. Ostatnio odbyła się jej jubileuszowa setna gala, na której wystąpił Krzysztof “Diablo” Włodarczyk. Co ciekawe, były mistrz świata WBC i IBF przegrał na punkty swój charytatywny pojedynek ze znanym komikiem Piotrkiem Szumowskim, który sam jest wielkim sympatykiem boksu, wylewającym litry potu na sali treningowej.

    Nawrocki w ”Gościu Wydarzeń” o sytuacji na granicy z Niemcami: Zwołam Radę Gabinetową po zaprzysiężeniuPolsat NewsPolsat News
    Mężczyzna w garniturze z krawatem, uśmiecha się szeroko, tło jest jednolite, rozmyte, z mikrofonami ustawionymi w tle.

    Karol NawrockiMarysia Zawada/REPORTEREast News
    Mężczyzna w eleganckim płaszczu i czerwonym krawacie, z przypiętym biało-czerwonym znakiem rozpoznawczym, stoi na tle rozmytych sylwetek wojskowych w mundurach i innych uczestników uroczystości.

  • Rodzinne chwile u Lewandowskich. Anna wszystkim się pochwaliła

    Rodzinne chwile u Lewandowskich. Anna wszystkim się pochwaliła

    Huczy od plotek o Lewandowskim, a tu taki wpis Anny. Postawiła sprawę jasno

    W cieniu transferowych spekulacji i medialnych doniesień Robert Lewandowski znalazł czas na to, co dla niego najważniejsze. Kapitan reprezentacji Polski, zamiast przejmować się plotkami o przyszłości w Barcelonie, wolne chwile spędza z rodziną, czym pochwaliła się w sieci jego żona Anna. Trenerka fitness opublikowała na Insta Stories wymowną fotografię.
    Anna Lewandowska, Robert Lewandowski

    Anna Lewandowska, Robert LewandowskiUrbanandsport / NurPhoto/ GongoraAFP

    Robert Lewandowski od lat pozostaje jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii polskiego futbolu. Kapitan reprezentacji Polski ma na koncie niezliczone trofea, rekordy strzeleckie i indywidualne wyróżnienia, które na stałe zapisały go w gronie legend światowej piłki. Jego profesjonalizm, konsekwencja i skuteczność sprawiły, że przez lata był kluczową postacią kolejnych zespołów, w których występował. W 2022 roku zasilił szeregi FC Barcelona i od samego początku stał się jednym z liderów “Dumy Katalonii”, biorąc na siebie ogromną odpowiedzialność za wyniki drużyny.

    Początkowo Lewandowski był absolutnie centralną postacią zespołu, jednak w ostatnim czasie wokół jego sytuacji sportowej pojawia się coraz więcej znaków zapytania. W mediach nie brakuje pogłosek, że rola Polaka w Barcelonie ulega zmianie, a klub rozważa różne scenariusze na przyszłość. Coraz głośniej mówi się także o możliwym odejściu napastnika z Katalonii. Lewandowski ma być kuszony zagranicznymi ofertami, w tym bardzo lukratywnymi propozycjami spoza Europy, co tylko podsyca spekulacje dotyczące kolejnego etapu jego kariery.

    AEK Ateny – Univ. Craiova. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Robert Lewandowski spędza czas z bliskimi

    Jak się jednak okazuje, sam zainteresowany nie przejmuje się medialnym poruszeniem wokół swojej osoby. Robert Lewandowski postanowił skorzystać z wolnego czasu i spędzić go w domu z rodziną. Urocze zdjęcie pokazała na Instagramie jego żona Anna Lewandowska. Na fotografii widać piłkarza Barcelony w domowej scenerii, spędzającego czas z młodszą córką pary, Laurą. Na rodzinnym kadrze “załapała się” również suczka Bella, która dołączyła do rodziny już kilka lat temu.
    Mężczyzna siedzi na jasnej sofie w nowocześnie urządzonym salonie, obok niego dziecko przytulające się do brunatnego psa. W tle duże okna i dwie duże lampy stojące na komodzie pod ścianą.

    Robert Lewandowski czas wolny spędza z rodzinąInstagram/annalewandowskahpbmateriał zewnętrzny

    Lewandowski wielokrotnie podkreślał, jak ważna jest dla niego rodzina i jak ogromną rolę odgrywa w jego życiu poza boiskiem. “Najlepiej regeneruję się, spędzając czas z rodziną. Rozmowa z bliskimi bardzo mi pomaga” – mówił przed laty w rozmowie dla “Łączy nas piłka”, zaznaczając, że wsparcie najbliższych pomaga mu utrzymać najwyższy sportowy poziom.

    Przed Barceloną już kolejny ligowy mecz – “Duma Katalonii” zmierzy się z Villarrealem w niedzielę 21 grudnia o godz. 16.15. Niezależnie od spekulacji, Lewandowski zdaje się zachowywać spokój i równowagę, koncentrując się na tym, co dla niego najważniejsze.
    Robert Lewandowski

    Robert LewandowskiJOSE BRETON / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Uśmiechnięty mężczyzna w koszulce FC Barcelony z logo klubu i sponsora stoi obok kobiety w jasnej sukience i okularach przeciwsłonecznych, oboje pozują do zdjęcia na tle zielonego boiska.

    Anna Lewandowska i Robert LewandowskiNur Photo/East NewsEast News
    Para ubrana w eleganckie granatowe garnitury, wychodząca wspólnie przez drzwi windy. Kobieta ma związane włosy i okulary przeciwsłoneczne, mężczyzna nosi okulary i również garnitur. Tło to wnętrze budynku z neutralnym oświetleniem.

    Robert Lewandowski, Anna LewandowskaMateusz Grochocki