• Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu”. Wpis Tuska po tragedii

    Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu”. Wpis Tuska po tragedii

    Cała Polska łączy się w żałobie z rodzinami dwóch górników, którzy ponieśli śmierć w tragicznym wypadku w kopalni Pniówek w Pawłowicach. Do dramatu doszło w poniedziałek podczas prac prowadzonych na poziomie 1000, gdzie w drążonym chodniku nastąpił gwałtowny wyrzut metanu wraz z masą skalną. Zginęli dwaj doświadczeni pracownicy kopalni w wieku 40 i 41 lat.

    Głos po tragedii zabrali najważniejsi przedstawiciele władz państwowych. Premier Donald Tusk napisał we wtorek rano na platformie X, że wszyscy łączą się w bólu z rodzinami ofiar. Podkreślił również, iż władze Jastrzębskiej Spółki Węglowej zapewniły go, że bliscy zmarłych górników są objęci właściwą opieką i mogą liczyć na wszelką niezbędną pomoc.

    Kondolencje złożył także minister energii Miłosz Motyka. W swoim wpisie zaznaczył, że z głębokim smutkiem przyjął informację o śmierci dwóch górników z Pniówka, składając rodzinom, bliskim i współpracownikom ofiar najszczersze wyrazy współczucia oraz słowa wsparcia w tym wyjątkowo trudnym czasie.

    Do tragedii odniósł się również prezydent Karol Nawrocki. W mediach społecznościowych podkreślił, że z ogromnym smutkiem przyjął wiadomość o śmierci górników i łączy się w bólu oraz modlitwie z rodzinami i bliskimi zmarłych.

    Szczegóły zdarzenia przedstawił wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Adam Rozmus. Jak poinformował, w poniedziałek po godzinie 17 doszło do nagłego wydzielenia się znacznej ilości metanu, co zostało zarejestrowane przez czujniki metanometrii automatycznej zamontowane w przodku na głębokości około 900 metrów. W momencie zdarzenia prowadzono tam fedrowanie przy użyciu wysokowydajnego kombajnu chodnikowego, a w rejonie przodka przebywało dziesięciu pracowników.

    Ośmiu z nich zdołało samodzielnie wycofać się z zagrożonego miejsca. Z dwoma górnikami urwał się jednak kontakt. Po sześciogodzinnej, intensywnej akcji ratowniczej zastępy ratowników odnalazły poszukiwanych. Niestety lekarz obecny na miejscu stwierdził zgon obu pracowników.

    Władze JSW zapewniają, że rodziny ofiar zostaną objęte kompleksową pomocą. – Bliscy zmarłych otrzymają wsparcie zarówno psychologiczne, jak i materialne. Mówimy o konkretnych odszkodowaniach przewidzianych w uchwałach zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej – zadeklarował wiceprezes spółki.

    Zmarli górnicy mieli kilkanaście lat doświadczenia w pracy pod ziemią. Ich śmierć to już 14. i 15. ofiara śmiertelna wypadków w polskim górnictwie w tym roku oraz 11. i 12. w kopalniach węgla kamiennego. Kopalnia Pniówek od lat należy do zakładów o jednym z najwyższych w kraju wskaźników zagrożenia metanowego. Okoliczności tragedii bada specjalnie powołana komisja.

  • Tylko zobacz, co Iga Świątek dostała na święta od Wimbledonu. Absolutny hit!

    Tylko zobacz, co Iga Świątek dostała na święta od Wimbledonu. Absolutny hit!

    L
    Okres świąteczny dla Igi Świątek oznacza nie tylko czas rodzinny, ale zbliżający się powrót do rywalizacji na światowych kortach. Polka jeszcze przed 2026 rokiem wystąpi w turnieju w chińskim Shenzhen. Obecnie jednak pewnie jeszcze nie ma tego w głowie. Na Instagramie pochwaliła się, jaki prezent otrzymała od przedstawicieli Wimbledonu.
    Iga Świątek
    screen: youtube.com/@usopen

    Iga Świątek w sezonie 2025 wygrała “tylko” trzy turnieje, co jak na jej standardy nie było imponującym wynikiem. Z drugiej strony – jednym z nich był Wimbledon, a więc najbardziej prestiżowe zawody w świecie tenisa. Niedawno Polce minął rok, od momentu, gdy rozpoczęła współpracę z Wimem Fissettem i jej kolejnym wielkim celem powinna być wygrana w Australian Open. To jedyny turniej wielkoszlemowy, w którym jeszcze nigdy nie triumfowała.

    Zobacz wideo Totalna degrengolada w Legii

    Taki prezent Świątek otrzymała od Wimbledonu

    Po raz ostatni Polkę na kortach oglądaliśmy w połowie listopada, kiedy razem z koleżankami z kadry Polski rywalizowała w Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim. Od tamtego czasu skupiła się na regeneracji oraz odpoczynku fizycznym i psychicznym. Okres świąteczny oznacza jednak dla niej, że już wkrótce wyruszy w wielomiesięczną trasę. 26-28 grudnia zagra w pokazowym turnieju w chińskim Shenzhen, a 5 stycznia rozpocznie rywalizację w United Cup.

    ZOBACZ TEŻ: Spotkanie kryzysowe w sztabie Świątek! Fissette zdradził, co się stało

    Tymczasem przypomnieć Świątek o sobie niespodziewanie postanowili przedstawiciele Wimbledonu. Polka pochwaliła się na Instagramie, że dostała od nich turniejowe ręczniki. To żartobliwe nawiązanie do lipcowej “afery ręcznikowej”. Kibice zauważyli wówczas, że 24-latka po meczach regularnie wynosi komplety, które dostaje od organizatorów turnieju w Londynie.

    – O mój Boże. Szczerze? Biorę je wszędzie. Ludzie po prostu tego nie zauważają, ale tutaj nagle stało się to ważne. To trochę upokarzające, ale szczerze mówiąc – myślę, że za jakieś 30 lat to będzie najlepsza możliwa pamiątka. I… no nie wiem, po prostu je (ręczniki) lubię, wiesz – tłumaczyła się wówczas Świątek.

    Iga Świątek w seniorskim tourze zaczęła regularnie występować w 2019 roku. Od tamtego czasu wygrała 25 turniejów rangi WTA.

  • Nawrocki apeluje do premiera. “Akceptacja dla tej umowy to katastrofa”

    Nawrocki apeluje do premiera. “Akceptacja dla tej umowy to katastrofa”

    UE-Mercosur to porozumienie handlowe między Unią Europejską a państwami Ameryki Południowej należącymi do Mercosuru, czyli Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem. Jej celem jest stopniowe znoszenie ceł oraz barier handlowych w wymianie towarów i usług między obiema stronami.

    Umowa przewiduje m.in. preferencje celne dla wybranych produktów rolnych z Ameryki Południowej, takich jak wołowina, drób, nabiał, cukier czy etanol. W zamian kraje Mercosuru mają szerzej otworzyć swoje rynki dla europejskich produktów przemysłowych i usług.

    Zmiana planów ws. umowy z Mercosur. Porozumienie zostanie podpisane 12 stycznia?

    W poniedziałek rano unijni ambasadorowie zdecydowali o przesunięciu na styczeń decyzji dotyczącej klauzul ochronnych dla rolników w umowie handlowej między Unią Europejską a Mercosurem. Głosowanie pierwotnie zaplanowane było na 22 grudnia. Według medialnych doniesień UE planuje podpisać porozumienie 12 stycznia – pisze rmf24.pl.

    Po zakończeniu szczytu UE w Brukseli premier Donald Tusk podkreślił, że Polska podtrzymuje negatywne stanowisko wobec umowy. Zaznaczył jednocześnie, że przesunięcie terminu daje Komisji Europejskiej czas na opracowanie dodatkowych zabezpieczeń dla rolników. Sprzeciw wobec umowy wyrażają również rządy Francji i Włoch, a także włoscy rolnicy, którzy wraz z polskimi protestowali w Brukseli.

    Nawrocki: To jak rozkładanie parawanu przed tsunami

    Prezydent Karol Nawrocki ostro skrytykował umowę handlową Unii Europejskiej z państwami Mercosur. “Umowa z Mercosur ma charakter globalny, obejmuje tysiące produktów, które mogą zalać Polskę, zniszczyć polskie rolnictwo i inne branże” -napisał we wpisie na platformie X. Jak podkreślił, proponowane przez UE klauzule ochronne dla kilkunastu grup towarów nie są realnym zabezpieczeniem. “To jak rozkładanie parawanu przed tsunami” – dodał.

    Nawrocki zaznaczył, że od początku konsekwentnie sprzeciwia się umowie UE-Mercosur, przypominając, że obrona polskiego rolnictwa znalazła się w jego inicjatywie ustawodawczej złożonej w sierpniu 2025 roku. Prezydent dodał, że swoje stanowisko przedstawiał również na arenie międzynarodowej.

    “Mówiłem o tym w Paryżu podczas spotkania z prezydentem Macronem, rozmawiałem o tym we Włoszech podczas spotkania z premier Meloni, nasze argumenty geopolityczne w kontekście tej umowy i używaniu w krajach Ameryki Południowej rosyjskich środków do produkcji rolnej przedstawiłem niemieckiemu Kanclerzowi Friedrichowi Merzowi. Niebezpieczeństwa wynikające z umowy z krajami Mercosur wskazałem podczas mojego wykładu na Uniwersytecie Karola w Pradze” – czytamy.

    Zdaniem Nawrockiego zawieranie umów handlowych dotyczących produktów wytwarzanych w Polsce i Europie jest poważnym błędem. Ocenia on, że prowadzi to do nieuczciwej konkurencji i obniżenia jakości, porównując obecną sytuację do wcześniejszych relacji handlowych z Chinami. “Teraz ofiarą mają być polscy rolnicy i polskie firmy” – ostrzegł.

    Prezydent podkreślił również znaczenie bezpieczeństwa żywnościowego. Jego zdaniem powinno ono opierać się na produkcji blisko konsumenta, a nie na imporcie żywności z odległości tysięcy kilometrów. “Nie do przyjęcia jest import żywności produkowanej przy użyciu substancji zakazanych w UE od 20 lat, szkodliwych dla zdrowia Polaków” – napisał.

    Na zakończenie Nawrocki odniósł się do sytuacji politycznej w Unii Europejskiej. Zaznaczył, że do 2023 roku istniała mniejszość blokująca umowę, która – jak ocenił – została później roztrwoniona. Krytycznie odniósł się do entuzjazmu wokół klauzul ochronnych, nazywając je “iluzją”. “Akceptacja dla tej umowy to katastrofa” – stwierdził, zwracając się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska słowami: “Trzeba budować mniejszość blokującą, a nie gadać”.

    “Wydarzenia”: Wigilijne potrawy, prezenty i choinka. Ile zamierzamy wydać w tym roku?

  • “Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu”. Wpis Tuska po tragedii

    “Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu”. Wpis Tuska po tragedii

    Lączymy się dzisiaj wszyscy w bólu z rodzinami dwóch górników, którzy zginęli w kopalni Pniówek” – napisał Donald Tusk na platformie X. Na tragedię zareagowali także prezydent Karol Nawrocki oraz minister energii Miłosz Motyka. Władze zapewniły o otoczeniu bliskich ofiar odpowiednią opieką. Zmarli górnicy mieli 40 i 41 lat.
    Dwóch mężczyzn ubranych w eleganckie garnitury, stojących obok siebie na tle wnętrza z niebieskim elementem oraz neutralnym oświetleniem. Jeden z nich spogląda lekko w bok, drugi patrzy przed siebie, oboje mają poważne wyrazy twarzy.

    Premier Donald Tusk i Prezydent Karol Nawrocki zareagowali na śmierć dwóch górników w kopalni PniówekKamil Kasprzycki/REPORTER dts Nachrichtenagentur / ddp imagesAgencja FORUM

    W kopalni Pniówek w Pawłowicach wskutek wyrzutu metanu wraz z masą skalną w drążonym chodniku na poziomie 1000 zginęło w poniedziałek dwóch górników. Na briefingu o północy przed kopalnią poinformowano, że okoliczności zdarzenia bada specjalnie w tym celu powołana komisja.

    “Łączymy się dzisiaj wszyscy w bólu z rodzinami dwóch górników, którzy zginęli w kopalni Pniówek. Władze JSW zapewniły mnie, że bliscy ofiar otoczeni są właściwą opieką i mogą liczyć na wszelką pomoc” – napisał we wtorek rano na platformie X premier Tusk.

    Kondolencje przekazał też minister energii Miłosz Motyka. “Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o tragicznej śmierci dwóch górników w kopalni Pniówek. Rodzinom, bliskim oraz współpracownikom Zmarłych składam najszczersze wyrazy współczucia i słowa wsparcia w tym niezwykle trudnym czasie. Niech spoczywają w pokoju”- napisał na X minister.

    “Z ogromnym smutkiem przyjąłem informację o tragicznej śmierci dwóch górników z Kopalni Pniówek. Składając wyrazy najszczerszego współczucia łączę się w bólu i modlitwie z Rodzinami oraz Bliskimi zmarłych” – napisał w mediach społecznościowych prezydent Karol Nawrocki.

    Tragedia w kopalni Pniówek. Nie żyje dwóch górników

    Wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy zakład, Adam Rozmus przekazał, że w poniedziałek po godz. 17 w Pniówku doszło do wydzielenia się dużej ilości gazu złożowego – metanu.

    Zarejestrowały to czujniki metanometrii automatycznej, zabudowane w drążonym przodku na poziomie 1000, na głębokości ok. 900 metrów. W przodku trwało wówczas fedrowanie za pomocą wysokowydajnego kombajnu chodnikowego – znajdowało się w nim 10 pracowników.

    O własnych siłach wycofało się ośmiu pracowników. Z dwoma pracownikami utracono kontakt. Po sześciogodzinnej akcji ratowniczej zastępy odnalazły poszukiwane osoby. Lekarz na miejscu zdarzenia stwierdził zgon obu pracowników.

    Śmierć górników. Władze JSW zapewniają o opiece dla rodzin

    – Rodziny zostaną otoczone szczególną opieką, zarówno psychologiczną jak i jak i kwestią pomocy materialnej. Mówimy o konkretnych odszkodowaniach, które w ramach uchwał zarządu obowiązują w ramach Jastrzębskiej Spółki Węglowej – zadeklarował wiceprezes. Zmarli to górnicy z kilkunastoletnim stażem pracy w kopalniach, mieli 40 i 41 lat.

    To 14. i 15. ofiara śmiertelna wypadków w tym roku w polskim górnictwie; 11. i 12. w kopalniach węgla kamiennego. Kopalnia Pniówek jest zakładem o jednym z najwyższych w kraju wskaźników zagrożenia metanowego.

    “Wydarzenia”: Kładka niezgody. Spór społeczników i samorządowców o przeprawę nad Wisłą

  • Zełenski sygnalizuje dobrą wolę wobec polskiego prezydenta wizytą w Warszawie

    Zełenski sygnalizuje dobrą wolę wobec polskiego prezydenta wizytą w Warszawie

    Zełenski sygnalizuje dobrą wolę wobec polskiego prezydenta wizytą w Warszawie
    WARSZAWA, Polska — Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski został w piątek powitany w Pałacu Prezydenckim w Warszawie przez swojego polskiego odpowiednika, Karola Nawrockiego. Wizyta Zełenskiego ma na celu zapewnienie, że relacje z kluczowym sojusznikiem, jakim jest Polska, pozostaną stabilne — niezależnie od ewentualnych zmian władzy w Warszawie.

    Do spotkania Zełenskiego z Nawrockim doszło ponad cztery miesiące po zaprzysiężeniu tego drugiego w sierpniu.
    To długi czas, biorąc pod uwagę symbiotyczne relacje między oboma krajami od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku: Polska potrzebuje Ukrainy, by powstrzymywać Rosję, a Ukraina potrzebuje Polski do zapewnienia dostaw pomocy wojskowej. Polska będzie również kluczowa w każdym systemie zachodnich gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, jeśli dojdzie do zawarcia porozumienia pokojowego.

    Obecny polski rząd jest zdecydowanym zwolennikiem Ukrainy, a premier Donald Tusk należy do najbardziej wyrazistych adwokatów Kijowa na arenie międzynarodowej.
    Jednak wyniki wyborów prezydenckich wskazują, że poprzednia, nacjonalistyczna partia rządząca — Prawo i Sprawiedliwość — może powrócić do władzy w 2027 roku. Nawrocki, który wygrał wybory przy poparciu PiS, grał dotąd na zwłokę w relacjach z Kijowem.
    W słowach przypominających postawę byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, Nawrocki stwierdził, że oczekuje od Zełenskiego „wyrażenia wdzięczności” za znaczącą pomoc wojskową i humanitarną, jakiej Polska udzieliła i nadal udziela Ukrainie.

    — Konsekwentnie domagam się symetrii w relacjach między Polską a Ukrainą — powiedział na początku grudnia.
    Nawrocki podkreślał, że przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej nie może być bezwarunkowe oraz że Polska przeznacza zbyt wiele środków na ukraińskich uchodźców kosztem własnych obywateli.

    Szczególnie krytykował Kijów za blokowanie ekshumacji polskich ofiar spoczywających w masowych grobach na Ukrainie, w regionie Wołynia, brutalnie zamordowanych podczas II wojny światowej. Polskie władze szacują, że zginęły tam dziesiątki tysięcy Polaków.
    Popularne artykuły
    Podczas II wojny światowej relacje polsko-ukraińskie na terenach Wołynia i Galicji Wschodniej, znajdujących się pod okupacją nazistowską, były naznaczone brutalnym konfliktem etnicznym. Uzbrojone formacje po obu stronach, w tym Ukraińska Powstańcza Armia oraz polskie podziemie, brały udział w atakach i akcjach odwetowych, które doprowadziły do masowych ofiar wśród ludności cywilnej — zarówno Polaków, jak i Ukraińców.

    Ta historyczna tragedia od lat stanowi jedno z głównych źródeł napięć między oboma krajami.
    W styczniu jednak Polska i Ukraina osiągnęły porozumienie, na mocy którego Ukraina zgodziła się na ekshumację części polskich ofiar, co uznano za istotny przełom.

    W tym roku ekshumacje przeprowadzono już we wsi Puźniki w zachodnim obwodzie tarnopolskim na Ukrainie, gdzie odnaleziono szczątki co najmniej 42 osób uznawanych za ofiary rzezi wołyńskiej, a także we Lwowie-Zboiskach. Obie strony wydały kolejne zgody na przeprowadzenie ekshumacji w innych lokalizacjach.
    Mimo to Nawrocki, który obiecał Polakom stawianie ich interesów na pierwszym miejscu, prawdopodobnie będzie chciał uzyskać od Zełenskiego kolejne deklaracje i zobowiązania podczas piątkowego spotkania.

  • “Iga Świątek o cichej sile swojego ojca: Zawsze miał mnie za plecami”,Z retrospecznymi zdjęciami Małej Igi i Ojca Świątecznego

    “Iga Świątek o cichej sile swojego ojca: Zawsze miał mnie za plecami”,Z retrospecznymi zdjęciami Małej Igi i Ojca Świątecznego

    Sukcesu Iga Świątek to nie tylko opowieść o talentach sportowych, ciężkiej pracy i wygrywanych turniejach wielkoszlemowych. To również historia rodziny, wsparcia i relacji, które ukształtowały jedną z najwybitniejszych tenisistek XXI wieku. W ostatnich wypowiedziach Polka po raz kolejny zwróciła uwagę na niezwykle ważną rolę swojego ojca, Tomasza Świątka, podkreślając jego „cichą siłę” i obecność w najważniejszych momentach życia.

    Słowa: „Kiedy nie trzymał mnie za rękę, zawsze miał mnie za plecami” doskonale oddają charakter tej relacji. Ojciec Igi nigdy nie był osobą, która narzucała się mediom czy publicznie komentowała każdy sukces córki. Zamiast tego pozostawał w cieniu, konsekwentnie dbając o jej spokój, rozwój i stabilność emocjonalną. To podejście, jak wielokrotnie podkreślała sama tenisistka, pozwoliło jej zachować równowagę w świecie pełnym presji i oczekiwań.

    Tomasz Świątek, były wioślarz i olimpijczyk, doskonale rozumiał realia sportu wyczynowego. Wiedział, jak ważne są nie tylko treningi, ale także regeneracja, odporność psychiczna i umiejętność radzenia sobie z porażkami. Iga dorastała w środowisku, w którym sukces nie był celem samym w sobie, lecz naturalnym efektem dobrze wykonanej pracy. Ojciec nigdy nie wywierał na niej presji wyniku — zamiast tego uczył ją skupienia na procesie, dyscypliny i konsekwencji.

    W wywiadach Iga często wspomina, że ojciec był dla niej filarem w momentach kryzysowych — wtedy, gdy przegrywała ważne mecze, zmagała się z kontuzjami czy wątpliwościami. Nie potrzebował wielkich słów. Jego wsparcie wyrażało się w rozmowach, obecności i poczuciu bezpieczeństwa, jakie dawał córce. To właśnie ta „cicha siła” pomogła jej zbudować mentalność mistrzyni.
    Uśmiech, który pojawia się na twarzy Świątek, gdy mówi o ojcu, mówi więcej niż tysiąc słów. W świecie zawodowego sportu, gdzie relacje rodzinne często bywają wystawiane na ciężką próbę, historia Igi i jej ojca pokazuje, że prawdziwe wsparcie nie musi być głośne ani widowiskowe. Czasem wystarczy świadomość, że ktoś zawsze stoi za nami — niezależnie od wyniku.
    Dziś, gdy Iga Świątek jest jedną z ikon światowego tenisa i wzorem dla młodych sportowców, jej słowa o ojcu przypominają, że za wielkimi sukcesami często stoją ludzie, którzy nie szukają blasku reflektorów. To właśnie oni, pozostając w cieniu, mają największy wpływ na to, kim stajemy się jako sportowcy i jako ludzie.

  • A jednak to nie były plotki ws. małżeństwa Lewandowskich. Anna już potwierdziła

    A jednak to nie były plotki ws. małżeństwa Lewandowskich. Anna już potwierdziła

    Anna Lewandowska rzadko udziela wywiadów w mediach. Niedawno zrobiła jednak wyjątek i pojawiła się w podcaście “Jestem kobietą”, który prowadzi sama Aleksandra Kwaśniewska.

    Być może to magia nazwiska sprawiła, że żona Roberta dała się nie tylko namówić na rozmowę, ale i na bardzo szczere zwierzenia. Anna postanowiła bowiem opowiedzieć, jakie niemiłe rzeczy słyszy na swój temat. Okazuje się, że dowiedziała się od ludzi, że jest “niesympatyczna” i całkowicie brakuje jej dystansu i poczucia humoru. To oczywiście nieprawda!

    “Ostatnio usłyszałam, że wyglądam na niesympatyczną. Wydaje mi się, że to przez mój duży nos. Śmiałyśmy się z koleżanką, że małe nosy w stylu Disneya, jak u Bambi, to są te sympatyczne postacie. A większy nos sprawia, że wygląda się na mniej sympatyczną. Biorę to na klatę, ale nie mnie oceniać, czy jestem sympatyczna czy nie” – stwierdziła wprost Anna.

    Anna Lewandowska nie wytrzymała. Podjęła decyzję, że to koniec

    Potem jednak uznała, że nie warto zaprzątać sobie tym głowy. Podjęła decyzję, że to koniec z czytaniem komentarzy i plotek na swój temat.

    “Kiedyś czytało się te komentarze i artykuły na swój temat, teraz naprawdę tego nie śledzę. Robię swoje, pracuję. Można o mnie mówić różne rzeczy wedle stereotypów – żona piłkarza, żona znanego, bogatego męża, ale nikt nie może odebrać mi mojej ambicji i pracowitości” – ogłosiła stanowczo Anna.

    Anna Lewandowska ujawniła prawdę o swoim małżeństwie z Robertem. Ludzie nie mieli pojęcia

    Na szczęście największym oparciem jest dla niej rodzina. Lewandowska zdaje sobie sprawę, jak wielką jest szczęściarą, że udało jej się wraz z Robertem stworzyć tak wspaniały dom.

    “Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Mam dwie córeczki, mam męża, który już dzisiaj jest ogromną legendą. Jest człowiekiem, który osiągnął już tak wiele i cały czas chce osiągać. […] Jest inteligentnym, mądrym mężczyzną, bardzo dobrym ojcem. Jest introwertykiem, a ja ekstrawertykiem, więc tutaj się uzupełniamy” – przekazała Anna.

    Na koniec przejęta Anna potwierdziła doniesienia ws. małżeństwa z Robertem. Oto co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich domu:

    “Nie rywalizujemy ze sobą. U nas w domu od zawsze najważniejsza była piłka. Od zawsze kalendarze podporządkowane pod Roberta – święta, rodzina, wszystko zawsze pod Roberta. […] Ma też czasem taki moment, kiedy […] potrzebny jest głos: “nie przejmuj się tym, tak się zdarza”. Niby nic, ale mężczyznom zawsze takie słowa na pewno pomagają i mojemu mężowi zawsze to pomaga. […] Mój mąż jest czystym przykładem tego, że mimo wielu porażek, opinii, presji, nigdy się nie poddaje i realizuje swoje cele. Dla mnie to jest też ogromna motywacja” – podsumowała przejmująco Anna.

    Sir Sicoma Monini Perugia – Osaka Bluteon. Skrót finału KMŚ siatkarzy

  • Tak Nawrocki potraktował Rosjanina, który uciekł do Polski

    Tak Nawrocki potraktował Rosjanina, który uciekł do Polski

    Gdy dwa lata temu uciekał z Rosji, celnik się dziwił i na szczęście nie połapał się w sytuacji. Teraz Władimir Semirunnij jest już Polakiem – dla naszego kraju w 2025 roku zdobył brązowy i srebrny medal mistrzostw świata w łyżwiarstwie szybkim. A w 2026 roku zamierza wywalczyć olimpijskie złoto. Na własne uszy słyszeliśmy, że doskonale opanował “Mazurka Dąbrowskiego”.
    Karol Nawrocki
    Fot. REUTERS/Ints Kalnins

    – Wpuściliby cię do Rosji, żebyś odwiedził mamę? – zapytaliśmy niedawno Władimira Siergiejewicza Semirunnija. – Wpuścić, to pewnie by wpuścili. Ale myślę, że już by nie wypuścili. Dlatego na pewno nie pojadę – odpowiedział Władek, jedna z największych nadziei na zbliżające się zimowe igrzyska olimpijskie. Polskie obywatelstwo otrzymał 26 sierpnia od Karola Nawrockiego. Zaledwie 20 dni po zaprzysiężeniu nowego prezydenta, który zadziałał błyskawicznie. Ale też nie było na co czekać, bo Władek starał się o nie od dłuższego czasu.

    Zobacz wideo Piłkarze Legii balują po przegranych meczach? Kosecki: Po remisie z Lechią piłkarze bawili się w klubie

    Władek, a nie Władimir, bo odkąd dwa lata temu zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim, stał się po prostu Władkiem. Dla sąsiadów, dla koleżeństwa z kadry, dla trenerów, dla nas, dziennikarzy, praktycznie dla wszystkich. Choć czas pokaże, czy również dla tych ludzi, którzy podchodzą do niego na tyle nieufnie, że po jego sukcesach publikują dziwne komentarze. My go poznaliśmy i jesteśmy pewni: ma wszystko, żeby go polubić i mu kibicować. I już ma osiągnięcia, za które nominowaliśmy go w plebiscycie “Momenty Roku 2025” – wszystkie 10 ekscytujących chwil polskiego sportu w kończącym się roku znajdziecie w sondażu pod tym tekstem.
    Rosjanie nazwali go zdrajcą, Polacy dokładnie go sprawdzali

    W marcu w norweskim Hamar Semirunnij startował jeszcze bez polskiego obywatelstwa. W 2022 roku wywalczył dla Rosji brąz na 5000 m na mistrzostwach świata juniorów. Chwilę wcześniej jego kraj zaatakował zbrojnie Ukrainę i szybko okazało się, że przez politykę zdolny sportowiec nie może się rozwijać. Im dłużej tkwił w sytuacji bez wyjścia, tym lepiej rozumiał, że jest bezradny – że w pewnym sensie był ofiarą wojny, którą rozpętał Władimir Putin. W 2023 roku w porozumieniu ze stroną polską Semirunnij załatwił sobie przyjazd do naszego kraju. Oficjalnie na treningi. – Mówił, że to dziwne, że Polacy zaprosili kogoś z Rosji – tak Władek opowiadał nam niedawno o reakcji celnika, który wypuszczał go z Rosji. – Powiedziałem, że mam pismo z powołaniem ze związku łyżwiarskiego. Miałem wtedy wizę krajową, którą dają na rok. Więc celnik zobaczył to wszystko i powiedział: “No dobra, czekamy na ciebie za rok”. I dalej sobie czekają – dodawał.

    I plują sobie w brodę, że stracili takiego zawodnika – to już dodajemy my. Rosjan bolało to, co zrobił Semirunnij. Szef tamtejszego łyżwiarstwa bagatelizował ruch młodego supertalentu, twierdząc, że Władimir owszem, jest dobry, ale na poziom krajowy, a nie międzynarodowy. Jednocześnie Rosjanie pisali o Władku, że jest zdrajcą i robili wszystko, żeby jak najdłużej blokować mu zmianę barw narodowych. Dlatego po medale dla Polski na MŚ 2025 Semirunnij jechał na licencji światowej federacji. I poniekąd też dlatego dopiero w sierpniu 2025 roku odebrał polskiego obywatelstwo. Poniekąd, bo ważna było jeszcze i to, żeby Semirunnija dobrze sprawdziły nasze służby.

    – Nic dziwnego, że Władek był dokładnie sprawdzany. Pewne sprawy zostały pomiędzy nimi, ale wiem, że służby musiały całkowicie wykluczyć jakiekolwiek powiązania, musiały się upewnić, że wydanie mu polskiego paszportu jest bezpieczne – mówił nam swego czasu Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.

    Władek musiał poświadczyć, że nie ma i nie miał żadnych związków z rosyjską armią, że nie bierze pieniędzy od żadnych tamtejszych firm i – co równie ważne – że sprzeciwia się prowadzeniu przez Putina wojny w Ukrainie. – Nie miałem z tym problemu. Po pierwsze nie wspieram tego, a po drugie skoro to było potrzebne, to też, dlaczego tego nie zrobić? Tak, żeby wszyscy byli pewni, że ja tu przyjeżdżam z jednym celem. Żeby jeździć na łyżwach, a nie robić coś złego. Dlatego nie martwiłem się taką deklaracją – tak z kolei tłumaczył nam wszystko sam Semirunnij. Co ważne, on to wszystko mówił z pewnością w głosie. I po polsku. Nasz język opanował szybko i posługuje się nim płynnie.
    Igrzyska tuż, tuż, a Władek w gigantycznej formie!

    “Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy” – wyrecytował, gdy zapytaliśmy, czy już zna nasz hymn. – A w plecaku mam biało-czerwoną flagę – dodawał, podkreślając, że w lutym na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie będzie chciał poprawić swoje świetne wyniki z mistrzostw świata w Hamar.

    Na początku 2025 roku Semirunnij błysnął po raz pierwszy na światowej scenie. Zdobywając brąz na 5000 m 13 marca i srebro na 10 000 m 16 marca dał nam obietnicę, że wyciągając do niego rękę, w nagrodę jako kraj sięgniemy przez lata po wiele sukcesów. A niedawno jak obietnica sukcesu największego z możliwych wyglądał jego kapitalny występ w Heerenveen. 6 grudnia Władek zmiażdżył rekord Polski na 10 000 m w Pucharze Świata o 23 sekundy. Wygrał zawody z rezultatem lepszym aż o 16,7 sekund od drugiego Barta Swingsa, który jest multimedalistą i igrzysk olimpijskich, i mistrzostw świata, i Pucharu Świata. Semirunnij uzyskał trzeci wynik w historii, a tak naprawdę miałby rekord świata, gdyby tylko rywalizacja odbywała się na szybszym torze.

    Władek już dał nam powody do wielkiej radości, a ewidentnie się rozpędza. W 2025 roku po jego medalach cieszyliśmy się, że mamy kogoś, kto świetnie rokuje na igrzyska. Teraz wierzymy, że w 2026 roku w “Momentach Roku” będziemy przypominali, jak popędził po olimpijskie złoto. I jak wdzięczny, że go przyjęliśmy, zaśpiewał “Mazurka Dąbrowskiego”, a my śpiewaliśmy razem z nim.

    Moment roku 2025 w polskim sporcie możecie wybierać od 22 do 30 grudnia w poniższej sondzie. W ostatni dzień roku, 31 grudnia, przedstawimy wyniki plebiscytu.

  • Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Iga Świątek skupia się na procesie, a nie na wynikach przed szansą na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze

    Na początku 2026 roku Iga Świątek stanie przed szansą osiągnięcia rzadkiego kamienia milowego, którego w kobiecym tenisie nie udało się dokonać od ponad dekady.
    Polka, obecnie druga rakieta świata, przystąpi do Australian Open w pogoni za swoim pierwszym tytułem w Melbourne, który jednocześnie zapewniłby jej Wielkiego Szlema w karierze. Świątek ma już na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych, z których najnowszy zdobyła na Wimbledonie wcześniej w tym roku. Czterokrotnie triumfowała także w Roland Garros (2020, 2022–2024) oraz raz w US Open (2022).
    W erze Open tylko sześć kobiet zdołało skompletować Wielkiego Szlema w karierze (wygrać każdy turniej wielkoszlemowy przynajmniej raz), a ostatnią z nich była Maria Szarapowa. Od 1988 roku jedynymi innymi tenisistkami WTA, którym się to udało, były Steffi Graf i Serena Williams, przy czym obie dokonały tego wielokrotnie. Graf pozostaje jedyną osobą w historii, która zdobyła tzw. Złotego Szlema – wygrała wszystkie turnieje wielkoszlemowe oraz złoty medal olimpijski w jednym roku.
    Świątek przyznaje, że perspektywa dołączenia do tego elitarnego grona jest dla niej „marzeniem”, jednak stara się nie wybiegać myślami zbyt daleko. W Australian Open ma bilans 22 zwycięstw i 7 porażek, a jej najlepszym wynikiem są dwa półfinały, w tym w tym roku.
    – Muszę powiedzieć, że większość niesamowitych rzeczy, które wydarzyły się w mojej karierze, miała miejsce wtedy, gdy w ogóle się ich nie spodziewałam i nie skupiałam się na nich – powiedziała Świątek w wywiadzie dla CLAY, opublikowanym także przez RG Media. – Nie jestem osobą, która wyobraża sobie siebie z trofeum w rękach. Nie sądzę, by dawało mi to dużą dyscyplinę w pracy, dlatego wolę koncentrować się na procesie. Poza tym nie zawsze ma się pełną kontrolę nad wynikami.
    Dodatkową motywacją do dobrego występu w Melbourne może być dla niej to, jak blisko była awansu do finału w 2025 roku. W półfinale nie wykorzystała piłki meczowej przeciwko Madison Keys i ostatecznie przegrała 8–10 w super tie-breaku decydującego seta.
    – To coś, o czym marzę i co chciałabym kiedyś osiągnąć, ale nie zamierzam przyjeżdżać do Melbourne i myśleć o tym każdego dnia – powiedziała, odnosząc się do walki o Wielkiego Szlema w karierze. – Wiem, że trzeba wygrać siedem meczów, a turnieje wielkoszlemowe trwają dwa tygodnie – wiele może się wydarzyć. Dlatego zamierzam iść krok po kroku. Kluczowe jest dobre przepracowanie okresu przygotowawczego, a potem zobaczymy. Bez wątpienia byłoby to spełnienie marzeń.
    Świątek nie jest jedyną zawodniczką, która ma szansę na skompletowanie Wielkiego Szlema w karierze podczas tego turnieju. Jeśli tytuł zdobędzie Carlos Alcaraz, wyprzedzi Rafael Nadal i zostanie najmłodszym mężczyzną w historii, który dokona tego osiągnięcia – w wieku 22 lat.
    Australian Open odbędzie się w dniach od 18 stycznia do 1 lutego.

  • Cała Hiszpania huczy o sekrecie Lewandowskiego. Sam go zdradził

    Cała Hiszpania huczy o sekrecie Lewandowskiego. Sam go zdradził

    Mimo że Robert Lewandowski ma już 37 lat, to wciąż gra na najwyższym światowym poziomie. Przepis kapitana reprezentacji Polski na długowieczność kibice z naszego kraju znają od dawna – w końcu bardzo profesjonalny styl prowadzenia się Lewandowskiego jest wiedzą powszechną. Teraz polski napastnik postanowił podzielić się swoim sekretem z Hiszpanami. Pokazał też swój trening.
    Lewandowski
    Screenshot YT ‘TheGrefg’

    “Napastnik Barcelony jest jednym z zawodników w czołowej formie w swoim wieku (…). Polak wyróżnia się godną pozazdroszczenia muskulaturą, którą na tym etapie kariery jest w stanie utrzymać niewielu zawodników” – zachwyca się Lewandowskim kataloński “Sport”.

    Zobacz wideo Kosecki z mocnym przesłaniem w sprawie piłkarzy Legii: Współczuję im. Cierpią na tym ich bliscy
    Lewandowski zdradził swój sekret Hiszpanom. To się liczyło najbardziej

    Kapitan reprezentacji Polski pojawił się na kanale YouTube “TheGrefg”, który ma blisko 20 milionów subskrybentów. Lewandowski odpowiedział w nim na pytania związane ze swoim stylem życia oraz rygorem treningowym, któremu się poddaje – pokazał też prowadzącemu poszczególne ćwiczenia. Nic dziwnego, że ten materiał od razu zauważyły hiszpańskie media.

    – Ważne jest to, co robiłem przez ostatnie 10 lat, a nie to, co robię teraz: zdrowe odżywianie się, wysypianie się, mocny trening – cytuje wypowiedź polskiego napastnika “Sport”.

    Jednym z elementów rozruchu przed treningami w Barcelonie jest piłkarski tenis. W tej gierce Lewandowski jest jednym z najlepszych w drużynie – wysoki poziom trzyma też Wojciech Szczęsny.

    – Miałem 21 albo 22 lata, gdy pierwszy raz pomyślałem o swojej przyszłości. Każdego dnia piłem na śniadanie mleko, ale czułem się zmęczony, gdy potem trenowałem – przyznał. Z tego powodu wyeliminował nawet białą czekoladę i oczywiście: gluten.

    Lewandowski wypowiedział się też nt. końca kariery. – To zależy, jak się będę czuł. Fizycznie czuję się dobrze, psychicznie też, ale to, co powie mi serce, również ma wpływ. Na ten moment nie mam wielkich planów na przyszłość – stwierdził.

    Obecnie Robert Lewandowski ma dłuższą chwilę odpoczynku. Barcelona do gry wróci dopiero 3 stycznia, gdy w La Liga zagra na wyjeździe z Espanyolem. Już teraz zachęcamy do śledzenia tego