• Tusk blokuje sztandarową reformę, w tle duże środki. “Sabotuje negocjacje”

    Tusk blokuje sztandarową reformę, w tle duże środki. “Sabotuje negocjacje”

    Opracowany w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projekt ustawy dotyczący reformy Państwowej Inspekcji Pracy zakładał m.in. umożliwienie okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy-zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Na początku grudnia regulacja została przyjęta przez Stały Komitet Rady Ministrów.

    Jednak we wtorek premier Donald Tusk oświadczył, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Jak wyjaśnił, przesadna władza dla urzędników, wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi. “I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Tak że sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą” – stwierdził Tusk podczas paryskiego szczytu tzw. koalicji chętnych.

    Premier blokuje reformę PIP. Jest kamieniem milowym KPO

    Reforma Państwowej Inspekcji Pracy, szczególnie możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, wzbudziła duże dyskusje. Przeciwko tej zmianie byli przedsiębiorcy, broniły jej związki zawodowe. O zgodę, co do ostatecznego kształtu umowy trudno było również w samej koalicji rządzącej.

    Reforma PIP jest jednym z kamieni milowych, których realizacja wiąże się z wypłatą pieniędzy z KPO. Co więcej, wynegocjował go poprzedni rząd i zastąpił wcześniejszy kamień wypracowany przez PiS, który mówił o ozusowaniu umów zleceń i o dzieło.

    Jak podaje money.pl, w Lewicy trwają rozważania, co do tego, czy i w jaki sposób odegrać się na Koalicji Obywatelskiej, dlatego, że projekt był jednym ze sztandarowych lewicowej minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Pretensje mają być także kierowane pod adresem szefa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, które w tej sprawie ma trzymać wspólnym front z szefem rządu.

    Reforma PIP wstrzymana. Polska straci nawet 20 mld zł z KPO?

    Z kolei problemem dla Polski 2050 ma być fakt, że trzeba znowu usiąść do stołu negocjacyjnego z Komisją Europejską. Nie wiadomo jednak, czy ta będzie chętna, po tym jak o sprawie – wiele na to wskazuje – dowiedziała się z mediów, a czasu na takie działania jest coraz mniej. “To nam kompletnie sabotuje negocjacje i wszystkie sprawy związane z KPO” – powiedział rozmówca money.pl.

    Szacunki w sprawie potencjalne utraconych środków z KPO, jeśli nie udałoby się osiągnąć porozumienia, są różne. Money.pl podaje, że Lewica mówi o około 11 mld zł. Rozstrzał jest jednak spory i mowa o kwotach od 4 do nawet 20 mld zł.

    “Wyliczenie tego nie jest proste, bo przy naliczaniu tej korekty finansowej obowiązuje skomplikowany algorytm, który ma mocno uznaniowy charakter, a w dodatku sama Komisja jeszcze nie miała okazji z niego skorzystać” – powiedział serwisowi rozmówca z rządu.

    Lewica nie zamierza odpuszczać w sprawie reformy PIP

    Minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oświadczyła w środę, że będzie rozmawiać z koalicjantami na temat skutecznego narzędzia do walki z “patologią umów śmieciowych”. Wiele zatem wskazuje, że Lewica nie zamierza odpuszczać w sprawie reformy PIP. “Rozmawiamy o kształcie skutecznego narzędzia do przeciwdziałania patologii, która trawi polski rynek pracy, czyli patologii umów śmieciowych. Co do tego nie ma żadnych dyskusji, żadnego sporu” – powiedziała minister pracy w rozmowie z dziennikarzami.

    Szefowa resortu podkreśliła, że to ważna sprawa dla milionów pracowników m.in. kobiet w ciąży, które pracując na tzw. umowie śmieciowej mogą być pozbawione pracy z dnia na dzień. “To problem, z którym Lewica chce walczyć, to problem, z którym Lewica walczyć będzie, ale za pomocą jakiego konkretnie narzędzia, jaki kształt to narzędzie będzie miało, to oczywiście będziemy ustalać z koalicjantami. Jeżeli jest takie oczekiwanie, żeby coś doprecyzować, coś zmienić, to ta rozmowa będzie prowadzona” – zadeklarowała Dziemianowicz-Bąk.

    Z kolei lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty pytany w środę w Radiu Zet, czy decyzja premiera była dla niego zaskoczeniem, odpowiedział, że nie odczytuje jej jako końca prac nad tą ustawą. Według niego, premier powiedział, że nie godzi się na proponowane rozwiązania “w tym kształcie”, dlatego należy zaproponować inne i – jak zapewnił – Lewica takie rozwiązania zaproponuje.

    Czarzasty podkreślił, że jego partia “na pewno nie zgodzi się na dalszy kształt funkcjonowania umów śmieciowych” i będzie dążyć do tego, by je zlikwidować. Pytany, czy jeżeli premier nie zgodzi się na żadną reformę PIP, to Nowa Lewica wyjdzie z koalicji rządowej, Czarzasty odpowiedział, że nie bierze tego pod uwagę. W środę wieczorem miało dojść do spotkania marszałka Sejmu i szefa rządu m.in. w tej sprawie.

    Gwiazdowski mówi Interii: Teoria, której założenia “wzięły w łeb”

  • Rosjanka nie wytrzymała. Apeluje o ukaranie Polski

    Rosjanka nie wytrzymała. Apeluje o ukaranie Polski

    Rosjanie domagają się walkowera dla Budowlanych Łódź. Burza po odmowie wizy dla Ariny Fiedorowcewej

    Arina Fiedorowcewa, 22-letnia gwiazda Fenerbahce Stambuł, nie mogła wystąpić w meczu Ligi Mistrzyń przeciwko PGE Budowlanym Łódź. Rosyjska siatkarka nie otrzymała wizy na wjazd do Polski, co wywołało ogromne poruszenie – szczególnie w Rosji. Choć turecki gigant wygrał w Łodzi 3:0, sprawa szybko przeniosła się poza parkiet. Deputowana Dumy Państwowej Swietłana Żurowa domaga się nawet ukarania polskiego klubu walkowerem.

    Trudna sytuacja polskich klubów w Lidze Mistrzyń

    Poza Developresem Rzeszów, polskie zespoły nie zachwycają w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń. ŁKS Commercecon Łódź po dwóch meczach pozostaje bez punktów i zajmuje ostatnie miejsce w grupie D. Niewiele lepiej wygląda sytuacja PGE Budowlanych Łódź, które w trzech spotkaniach zdobyły zaledwie jeden punkt.

    We wtorkowy wieczór zespół Macieja Biernata przegrał u siebie z Fenerbahce Stambuł 0:3 (16:25, 20:25, 11:25). Jednak jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gwizdkiem znacznie więcej mówiło się nie o sporcie, lecz o problemach wizowych jednej z największych gwiazd tureckiej drużyny.

    Fiedorowcewa bez wizy. Rosjanie reagują ostro

    Brak Ariny Fiedorowcewej w składzie Fenerbahce wywołał falę komentarzy w rosyjskich mediach i środowisku sportowym. Najostrzej zareagowała Swietłana Żurowa – mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim, a obecnie deputowana Dumy Państwowej.

    Jej zdaniem odmowa wydania wizy powinna skutkować walkowerem dla polskiego klubu.
    – Rosjanom i Białorusinom odmawia się wiz na turnieje. Jeśli jakiś kraj stosuje takie praktyki, nie powinien mieć prawa do organizacji zawodów międzynarodowych. Można zakazać wjazdu politykom, ale nie sportowcom. Jeden taki walkower wystarczyłby, by Polacy zaczęli wydawać wizy rosyjskim zawodnikom – stwierdziła Żurowa.

    Deputowana dodała, że Fiedorowcewa otrzymała wsparcie m.in. od kapitan Fenerbahce, Edy Erdem. Przypomniała także sytuację z Wimbledonu, gdzie – jej zdaniem – problem wykluczania Rosjan został szybko rozwiązany przez organizatorów.

    Głos matki i menadżerki zawodniczki

    Wcześniej do całej sprawy odniosła się także matka siatkarki, Jekaterina Fiedorowcewa, pełniąca jednocześnie rolę jej menadżerki. Podkreśliła, że zarówno Arina, jak i cały klub są zaskoczeni decyzją polskich władz.

    – Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie tej odmowy, zwłaszcza że w 2025 roku Arina kilkukrotnie podróżowała do krajów strefy Schengen. Odmowa przyznania wizy na mecz fazy grupowej Ligi Mistrzyń godzi w zasady fair play i stanowi wyraz braku szacunku – przekonywała.

    Włoskie media: „To uderza w uczciwość rozgrywek”

    Sprawa odbiła się także szerokim echem poza Rosją. Włoski portal ivolleymagazine.it ocenił, że nieprzyznawanie wiz rosyjskim siatkarkom podważa uczciwość europejskich rozgrywek. Dziennikarze zwracają uwagę na sprzeczność między sportową dyplomacją a krajowymi regulacjami wizowymi.

    „W momencie, gdy podejmowane są próby przywracania rosyjskim zawodnikom neutralnego statusu, decyzje administracyjne prowadzą do nierównego traktowania sportowców tej samej narodowości” – czytamy we włoskim serwisie.

    Kim jest Arina Fiedorowcewa?

    Fiedorowcewa występuje w barwach Fenerbahce od 2021 roku. Wcześniej reprezentowała Dynamo Kazań. Z tureckim klubem dwukrotnie sięgała po mistrzostwo kraju, dwa Superpuchary Turcji oraz Puchar Turcji. Dla wielu ekspertów to jedna z najbardziej utalentowanych siatkarek młodego pokolenia.

    Choć sportowo Fenerbahce poradziło sobie w Łodzi bez swojej gwiazdy, spór wokół wizy Ariny Fiedorowcewej wciąż narasta. Niewykluczone, że temat jeszcze wróci – nie tylko w mediach, ale i na szczeblu międzynarodowych federacji.

  • Było 5:0 dla Linette, a tu taka końcówka! Niebywały bój o ćwierćfinał

    Było 5:0 dla Linette, a tu taka końcówka! Niebywały bój o ćwierćfinał

    Kolejny trzysetowy bój Magdy Linette w WTA 250 w Auckland! Tym razem zafundowała show australijskim kibicom wraz z Elisabettą Cocciaretto. Panie stoczyły dość wyrównane starcie, pełne zwrotów akcji. Ostatecznie zwycięsko wyszła z niego nasza rodaczka. Dominację pokazała w trzecim secie, choć przez chwilę musiała drżeć o wynik.
    Magda Linette
    Screen z TV

    Sezon 2026 wystartował! Rozpoczęła go m.in. Magda Linette. W tym tygodniu rywalizuje w WTA 250 w Auckland. Na start zmierzyła się z legendarną Venus Williams. Ostatecznie wygrała, ale nie bez problemów. Potrzebowała trzech setów, by ograć 45-letnią Amerykankę. Spore wyzwanie stało przed nią również w 1/8 finału. Jej rywalką była Elisabetta Cocciaretto.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Wyrównany pierwszy set w mecz Linette – Cocciaretto

    Faworytką do zwycięstwa była nasza rodaczka. Wskazywał na to ranking WTA – Polka jest 52., a Włoszka 81. – a także bilans bezpośrednich meczów. Panie mierzyły się trzykrotnie i dwa z tych spotkań wygrała Linette. Patrząc jednak na poprzednie pojedynki – dwa z trzech były trzysetowe – zapowiadało się na dość wyrównane starcie. I takie też było.

    Mecz znakomicie rozpoczęła nasza rodaczka. Już w pierwszym gemie przełamała rywalkę. Długo z prowadzenia się jednak nie cieszyła. Trzy odsłony później sama utraciła serwis, przez co na tablicy wyników było 2:2. Ba, w 11. gemie Linette znalazła się pod wielką presją. Przy własnym podaniu przegrywała 0:40. Przeciwniczka miała trzy break pointy, ale Polka utrzymała nerwy na wodzy. Nie popełniła błędu i wyszła z opresji. A już chwilę później sama przełamała Włoszkę, co zakończyło ten set – 7:5.

    Linette nie poszła jednak za ciosem. Drugą partię rozpoczęła koszmarnie, bo od utraty serwisu. W kolejnych minutach wcale nie było lepiej. Miała ogromne problemy przy własnym podaniu. Z tego korzystała rywalka. Przełamała ją jeszcze dwukrotnie, a sama tylko raz straciła serwis, dzięki czemu wygrała ten set 6:2 i doprowadziła do trzeciej odsłony.

    Zobacz też: Łzy cisną się do oczu. Oto co Polak napisał po meczu.
    Rollercoaster w Auckland

    Trzecia partia to kolejny zwrot w tym meczu. Pięć pierwszych gemów? Dwa przełamania i pięć wygranych Linette. Polka prowadziła już 5:0. Zwycięstwo wydawało się formalnością. A jednak rywalka była w stanie urwać naszej rodaczce jeszcze trzy gemy. W dziewiątej odsłonie tego seta Linette udało się postawić kropkę nad “i”. Nie pomyliła się przy własnym podaniu. Wygrała 6:3 i cały mecz 2:1.
    Magda Linette – Elisabetta Cocciaretto 7:5, 2:6, 6:3

    O półfinał turnieju Polka się z 53. w rankingu WTA Alexandrą Ealą. Będzie to trzecie starcie pań w historii. Jak dotąd zwycięstwa odnosiła tylko Linette. I za każdym razem mecze kończyły się w dwóch setach.

  • Rosjanie wściekli po decyzji Polski. Takiego wsparcia się nie spodziewali

    Rosjanie wściekli po decyzji Polski. Takiego wsparcia się nie spodziewali

    Arina Fiedorowcewa uchodzi za jedną z największych gwiazd światowej siatkówki. Utalentowana Rosjanka, reprezentująca barwy Fenerbahce Medicana Stambuł, miała wystąpić w Polsce w meczu Ligi Mistrzyń przeciwko PGE Budowlanym Łódź. Ostatecznie jednak nie pojawi się na parkiecie – nie otrzymała bowiem wizy uprawniającej ją do wjazdu na terytorium naszego kraju. Decyzja polskich władz wywołała burzliwą reakcję w Rosji, a co ciekawe, Rosjanie niespodziewanie zyskali także wsparcie z Włoch.

    We wtorek 6 stycznia zaplanowano spotkanie siatkarskiej Ligi Mistrzyń pomiędzy zespołami z Łodzi i Stambułu. Już wiadomo, że turecka drużyna będzie musiała radzić sobie bez jednej ze swoich kluczowych zawodniczek. Fiedorowcewa, mimo starań klubu, nie otrzymała wizy Schengen. Jak poinformował Fenerbahce Medicana Stambuł w oficjalnym komunikacie opublikowanym na platformie X, wniosek wizowy został złożony za pośrednictwem innego europejskiego kraju, ze względu na ograniczenia obowiązujące w Polsce wobec obywateli Rosji. Procedura zakończyła się jednak odmową, która zapadła tuż przed terminem meczu.

    „Arina Fiedorowcewa nie będzie mogła dołączyć do drużyny na jutrzejsze spotkanie z PGE Budowlanymi Łódź. Wniosek wizowy, złożony przez inny kraj strefy Schengen, został odrzucony” – przekazał turecki klub w swoim oświadczeniu.

    Burzliwa reakcja w Rosji

    Decyzja ta odbiła się szerokim echem w rosyjskich mediach. Głos zabrała m.in. matka siatkarki, Jekaterina Fiodorowcewa, która jest jednocześnie jej menadżerką. W ostrych słowach skrytykowała działania polskich władz, określając je jako przejaw antyrosyjskich uprzedzeń i ingerencję polityki w sport.

    – Arina, podobnie jak cały klub, jest głęboko zaskoczona zaistniałą sytuacją. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie tej decyzji, zwłaszcza że w 2025 roku kilkukrotnie podróżowała do krajów strefy Schengen – stwierdziła. Jej zdaniem odmowa przyznania wizy zawodniczce na udział w fazie grupowej Ligi Mistrzyń godzi w zasady fair play i jest brakiem szacunku nie tylko wobec samej siatkarki i Fenerbahce, ale również wobec Turcji jako kraju. – Wygląda na to, że dla niektórych decydentów uprzedzenia antyrosyjskie są ważniejsze niż zdrowy rozsądek – dodała.

    Zaskakujące wsparcie z Włoch

    Niespodziewanie po stronie Rosjan stanęli także Włosi. Dziennikarze portalu „ivolleymagazine.it” opublikowali artykuł poświęcony problemom, z jakimi borykają się rosyjskie siatkarki podczas meczów rozgrywanych w Polsce. Ich zdaniem takie działania mogą podważać uczciwość i równość europejskich rozgrywek klubowych.

    Włoscy komentatorzy zwracają uwagę, że w czasie gdy sportowa dyplomacja podejmuje próby przywrócenia rosyjskim zawodnikom neutralnego statusu, krajowe regulacje wizowe prowadzą w praktyce do nierównego traktowania sportowców tej samej narodowości. O udziale w meczu nie decydują bowiem umiejętności czy przynależność klubowa, lecz posiadane dokumenty pobytowe.

    Jako przykład wskazano Tatianę Tołok – inną rosyjską siatkarkę, która mogła wystąpić w spotkaniu Igor Gorgonzola Novara z PGE Budowlanymi Łódź. Dzięki włoskiemu zezwoleniu na pobyt miała możliwość swobodnego poruszania się po strefie Schengen, z pominięciem polskich restrykcji wizowych obowiązujących od 2022 roku wobec rosyjskich sportowców.

    Sprawa Ariny Fiedorowcewej ponownie rozpaliła dyskusję o granicach polityki w sporcie i o tym, czy obecne przepisy rzeczywiście sprzyjają idei równej rywalizacji w europejskich pucharach.

  • Co za wieści dla Pajor, w Hiszpanii zawrzało. Szykują się na wielki “wstrząs”

    Co za wieści dla Pajor, w Hiszpanii zawrzało. Szykują się na wielki “wstrząs”

    Hit w Pucharze Królowej! FC Barcelona z Ewą Pajor zagra z Realem Madryt

    7 stycznia był dla kibiców FC Barcelony dniem wyjątkowym. Gdy męska drużyna „Blaugrany” rozpoczynała rywalizację w Superpucharze Hiszpanii, żeńska ekipa katalońskiego klubu poznała swoje kolejne przeciwniczki w równie prestiżowych rozgrywkach – Pucharze Królowej. Los nie mógł być bardziej spektakularny. Ewa Pajor i jej koleżanki staną bowiem przed absolutnym hitem, na który z pewnością czekali wszyscy fani FCB. Już na początku lutego futbolowy świat w Hiszpanii może zadrżeć.

    Początek 2026 roku zapowiada się w Hiszpanii niezwykle intensywnie pod względem zmagań pucharowych. W męskim futbolu uwagę przyciągają Superpuchar Hiszpanii z udziałem czterech zespołów oraz 1/8 finału Copa del Rey. Na brak emocji nie mogą jednak narzekać również piłkarki. Półfinały Supercopa Femenina zaplanowano na 20–21 stycznia, natomiast ćwierćfinały Copa de la Reina zostaną rozegrane na początku lutego.

    Losowanie Pucharu Królowej odbyło się 7 stycznia i od razu stało się jasne, że czekają nas niezwykle atrakcyjne konfrontacje. Atlético Madryt zmierzy się z Athletikiem Bilbao, Real Sociedad podejmie Levante Badalonę, a Madrid CF zagra z CD Tenerife. Prawdziwą perłą tego etapu rozgrywek będzie jednak starcie Realu Madryt z FC Barceloną.

    Dla Ewy Pajor i jej koleżanek z „Dumy Katalonii” nie będzie to pierwsza potyczka z „Las Blancas” w obecnym sezonie. W połowie listopada obie drużyny spotkały się w rozgrywkach ligowych, a mecz zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Barcelony 4:0. Bohaterką tamtego spotkania była właśnie reprezentantka Polski, która zdobyła dwie bramki i potwierdziła swoją znakomitą formę.

    Ćwierćfinałowe mecze Pucharu Królowej zaplanowano na dni 3–5 lutego. Co więcej, to może nie być jedyne „El Clásico” w kobiecym wydaniu w najbliższych miesiącach. Niewykluczone, że FC Barcelona i Real Madryt spotkają się także w Lidze Mistrzyń na przełomie marca i kwietnia – choć „Królewskie” muszą najpierw wyeliminować Paris FC. Do tego dochodzi jeszcze ligowy klasyk, który ma się odbyć 29 marca.

    Forma Ewy Pajor pozostaje jednym z największych atutów Barcelony. Kataloński klub pewnie prowadzi w tabeli Ligi F, mając na koncie 39 punktów. Polka jest natomiast liderką klasyfikacji strzelczyń – do tej pory zdobyła 11 bramek i nic nie wskazuje na to, by miała się na tym zatrzymać. Przed nami tygodnie pełne wielkich emocji, a starcia Barcelony z Realem Madryt zapowiadają się jako prawdziwe święto kobiecego futbolu.

  • Mistrz świata zobaczył wpis Tuska i nie wytrzymał. Chodzi o WOŚP i Owsiaka

    Mistrz świata zobaczył wpis Tuska i nie wytrzymał. Chodzi o WOŚP i Owsiaka

    Marcin Możdżonek, były kapitan reprezentacji Polski w siatkówce, zdecydowanie zareagował na wpis Donalda Tuska dotyczący obrony Jerzego Owsiaka i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mistrz świata i Europy publicznie odpowiedział premierowi, wskazując na – jego zdaniem – kluczowy problem związany z łączeniem działalności charytatywnej z polityką.

    Możdżonek to jedna z ikon złotej ery polskiej siatkówki. Jako lider kadry narodowej sięgał po największe sukcesy, w tym mistrzostwo świata w 2014 roku oraz mistrzostwo Europy pięć lat wcześniej. Przez lata był nie tylko filarem drużyny, ale też jej twarzą – symbolem charyzmy, charakteru i odpowiedzialności na boisku. Po zakończeniu sportowej kariery nie wycofał się z życia publicznego. Wręcz przeciwnie – coraz częściej angażuje się w debatę polityczną i społeczną, otwarcie prezentując swoje poglądy.

    Były siatkarz regularnie komentuje bieżące wydarzenia, także te najbardziej kontrowersyjne. Jednym z tematów, które od lat wywołują emocje, jest działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Z roku na rok wokół fundacji narasta coraz większe napięcie, a głównym powodem jest – zdaniem krytyków – coraz silniejsze uwikłanie WOŚP w spór polityczny. Dla części społeczeństwa inicjatywa Jerzego Owsiaka przestaje być postrzegana wyłącznie jako akcja pomocowa, a zaczyna funkcjonować jako element politycznej narracji, co budzi sprzeciw i zniechęcenie.

    Iskrą do kolejnej odsłony tej dyskusji był wpis Donalda Tuska w mediach społecznościowych. Premier, odnosząc się do krytyki kierowanej pod adresem Owsiaka i WOŚP, napisał na platformie X: „Chcą zniszczyć Jerzego Owsiaka i Orkiestrę, tak jak próbowali zniszczyć Lecha Wałęsę i prawdziwą polską solidarność. Chyba na to nie pozwolicie?”. Słowa te szybko obiegły internet i wywołały falę komentarzy – wśród nich znalazła się również reakcja Marcina Możdżonka.

    Były kapitan kadry, dziś związany z Konfederacją i otwarcie wspierający Sławomira Mentzena, nie krył krytycznego stanowiska wobec słów premiera. Cytując wpis Tuska, zarzucił mu pogłębianie społecznych podziałów oraz wykorzystywanie WOŚP do celów politycznych. „Premier jak zwykle ochoczo przyłącza się do podsycania społecznych sporów. Wiem, że to na korzyść partii, ale czy na korzyść państwa?” – napisał Możdżonek. Dodał również, że jego zdaniem wielu obywateli dostrzegało zaangażowanie Jerzego Owsiaka po stronie obecnej koalicji rządzącej, m.in. poprzez finansowanie billboardów z pieniędzy fundacji. „Nieczyste zagranie, które odciąga coraz więcej osób od – jakby nie patrzeć – ciekawej i wieloletniej inicjatywy” – ocenił były siatkarz.

    W dalszej części swojej wypowiedzi Możdżonek podkreślił, że działalność charytatywna powinna pozostać całkowicie wolna od polityki. Jego zdaniem tylko apolityczność jest w stanie zapewnić, że inicjatywy społeczne będą łączyć Polaków, a nie stawać się kolejną osią konfliktu. „WOŚP to jedna z wielu fundacji i stowarzyszeń w Polsce. Byłoby bardzo dobrze dla wszystkich obywateli – niezależnie od ich poglądów – aby polityki do działalności społecznej nie mieszać” – zaznaczył. Według niego tylko wówczas pomoc potrzebującym może zachować swój uniwersalny, wspólnotowy charakter.

  • Oświadczenie prezesa PiS. “To jedyna droga”

    Oświadczenie prezesa PiS. “To jedyna droga”

    Jarosław Kaczyński po posiedzeniu Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości wystąpił z krótkim oświadczeniem, w którym wyraźnie zaakcentował znaczenie jedności partyjnej oraz przygotowań do kolejnych wyborów parlamentarnych, zaplanowanych na 2027 rok. Prezes PiS podkreślał, że tylko spójne działania całego ugrupowania mogą doprowadzić do zwycięstwa „opcji polskiej”, utożsamianej – jak zaznaczył – przede wszystkim z jego partią.

    Jak poinformował Kaczyński, w trakcie środowego spotkania, które odbyło się po godz. 16.30, poruszono również bieżące kwestie polityczne i społeczne. Wśród nich znalazły się sprawy związane z energetyką, ze szczególnym uwzględnieniem górnictwa, a także wydarzenia, do których doszło w komendzie policji w Piasecznie. Jednak – jak zaznaczył lider PiS – kluczowym tematem rozmów była strategia dalszego działania partii oraz utrzymanie wewnętrznej jedności.

    Prezes PiS zapewniał, że wśród uczestników posiedzenia panowała pełna zgoda co do obranej drogi. Jego zdaniem nie pojawiły się głosy kwestionujące kierunek działań, a wszyscy byli przekonani, że konsekwentna realizacja tej strategii musi zakończyć się sukcesem wyborczym. Kaczyński podkreślał, że jest to jedyna droga prowadząca do odzyskania władzy.

    Odniósł się również do pojawiających się w przeszłości spekulacji o napięciach wewnątrz ugrupowania. Zapewniał, że choć dyskusje programowe będą kontynuowane i mogą być intensywne, to będą miały wyłącznie charakter merytoryczny. Wykluczył możliwość konfliktów czy rozłamów, zaznaczając, że takie scenariusze byłyby jedynie spełnieniem oczekiwań politycznych przeciwników PiS.

    Jarosław Kaczyński zapowiedział także, że przygotowywany program wyborczy ma być wyrazem sprzeciwu wobec – jak to ujął – „duszenia Polski” w wymiarze gospodarczym, społecznym oraz w kwestiach związanych z suwerennością państwa. Podkreślał, że partia będzie konsekwentnie prezentować swoją wizję rozwoju kraju, opartą na obronie interesów narodowych.

    Istotnym elementem przyszłych działań ma być również szersze włączenie młodszego pokolenia w prace programowe. Prezes PiS zaznaczył, że obok doświadczonych polityków, którzy – jego zdaniem – udowodnili już swoje kompetencje w rządzeniu, coraz większą rolę będą odgrywać nowi, często znacznie młodsi działacze. To właśnie połączenie doświadczenia z nową energią ma stanowić fundament oferty wyborczej partii.

    Na zakończenie Kaczyński zapewnił, że w trakcie kolejnych miesięcy, wraz z prezentacją programu i inicjatyw przedwyborczych, wyborcy będą mogli przekonać się, że zapowiedzi dotyczące jedności, spokoju wewnętrznego i zaangażowania młodego pokolenia znajdą realne odzwierciedlenie w działaniach Prawa i Sprawiedliwości.

  • Turcy ogłaszają o Malwinie Smarzek. Coś niebywałego, sama o tym milczy

    Turcy ogłaszają o Malwinie Smarzek. Coś niebywałego, sama o tym milczy

    Jesienią ubiegłego roku Malwina Smarzek opublikowała w mediach społecznościowych poruszający wpis, po czym na dłuższy czas zniknęła z przestrzeni publicznej. Cisza nie oznaczała jednak braku formy. Wręcz przeciwnie – z Turcji napływają właśnie informacje, które tylko potwierdzają, że polska atakująca przeżywa bardzo dobry okres. Jej ostatni występ ligowy zrobił ogromne wrażenie, a to nie jedyne znakomite wieści dotyczące biało-czerwonych siatkarek.

    Powrót Malwiny Smarzek do reprezentacji Polski stał się faktem w 2024 roku i był symbolicznym zamknięciem trudnego etapu w jej karierze. Po dłuższej przerwie ponownie założyła koszulkę z orłem na piersi, a emocjami towarzyszącymi temu momentowi podzieliła się z kibicami w mediach społecznościowych. Zdradziła wówczas, jak ciepło została przyjęta przez koleżanki z kadry oraz jak wymagające było dla niej odnalezienie się w nowej roli.

    „Chciałam podziękować dziewczynom, które po tych dwóch latach tak mnie przyjęły. Które pozwoliły mi poczuć, że naprawdę mogę pomóc temu zespołowi, być jego częścią i wspólnie spełniać marzenia. Funkcjonowanie w tej drużynie w zupełnie innej roli było dla mnie bardzo trudne i jeszcze bardziej stresujące” – pisała w październiku.

    Dobre występy w reprezentacji sprawiły, że Smarzek ponownie znalazła się w centrum uwagi polskich kibiców. Od 2022 roku nie występuje bowiem w Tauron Lidze. Po rozstaniu z zespołem z Rzeszowa jej kariera toczy się wyłącznie poza granicami kraju. Grała już we Włoszech – w Volleyball Casalmaggiore i Union Volley Pinerolo – a obecnie reprezentuje barwy tureckiego Kuzeyboru Spor Kulubu. To właśnie z tego klubu płyną teraz bardzo optymistyczne informacje.

    Rewelacje z Turcji. Smarzek błyszczy, Czyrniańska tuż za nią

    Nowy sezon Malwina Smarzek rozpoczęła w lidze tureckiej, gdzie szybko stała się jedną z kluczowych postaci swojego zespołu. W Kuzeyboru nie jest jedyną Polką – obok niej występuje również Martyna Czyrniańska. Jeszcze do niedawna w drużynie grała także Weronika Centka-Tietianiec, jednak pod koniec 2025 roku klub zdecydował się rozwiązać z nią kontrakt.

    Forma dwóch pozostałych reprezentantek Polski robi jednak ogromne wrażenie. W ostatnim ligowym spotkaniu Kuzeyboru sensacyjnie pokonało Eczacıbaşı Dynavit, a największy udział w tym sukcesie miała właśnie Smarzek. Polka była najskuteczniejszą zawodniczką całego meczu. Zdobyła 22 punkty, atakując ze skutecznością 36 procent (20 udanych ataków na 56 prób), do tego dołożyła dwa punktowe bloki, notując przy tym sześć błędów.

    Świetnie zaprezentowała się również Martyna Czyrniańska, która zakończyła mecz z dorobkiem 18 punktów. Przyjmująca popisała się dwoma asami serwisowymi, osiągnęła 40 procent pozytywnego przyjęcia oraz taką samą skuteczność w ataku. W klasyfikacji meczowej ustąpiła jedynie Smarzek, będąc trzecią najlepiej punktującą siatkarką na parkiecie.

    Te liczby nabierają szczególnego znaczenia w kontekście aktywności medialnej Smarzek, a właściwie jej braku. Atakująca niezwykle rzadko publikuje wpisy w mediach społecznościowych. Ostatni z nich pojawił się właśnie w październiku ubiegłego roku, kiedy dzieliła się radością z powrotu do gry. „Wreszcie nadszedł pierwszy mecz sezonu. Nie mogę się doczekać” – pisała wówczas. Od tamtej pory mówi za nią boisko.

    Regularna i wysoka forma przekłada się na kolejne wyróżnienia. Malwina Smarzek zajmuje obecnie 9. miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących zawodniczek ligi tureckiej. Do tej pory zdobyła 206 punktów, co daje średnią 4,04 punktu na mecz – najlepszą w całym zespole Kuzeyboru. Martyna Czyrniańska również plasuje się bardzo wysoko. Z dorobkiem 185 punktów zajmuje 15. pozycję i jest drugą najskuteczniejszą zawodniczką drużyny.

    Wszystko wskazuje na to, że obie Polki doskonale odnalazły się w realiach jednej z najsilniejszych lig świata, a ich forma może mieć ogromne znaczenie także z perspektywy przyszłych występów reprezentacji Polski.

  • Duże środki dla Igi Świątek, wtedy powiedziała “pas”. “Przekazać je innym”

    Duże środki dla Igi Świątek, wtedy powiedziała “pas”. “Przekazać je innym”

    W 2017 roku do życia powołana została inicjatywa “Team100”, ogłoszona jeszcze w 2016 r., jej pomysłodawcą był ówczesny minister sportu Witold Bańka. W prezentacji projektu oprócz niego udział brała też ówczesna premier Beata Szydło.

    Jak można przeczytać na stronach rządowych, celem przedsięwzięcia było “bezpośrednie i pozazwiązkowe wsparcie młodych utalentowanych zawodników, członków kadr narodowych, uprawiających indywidualne dyscypliny olimpijskie i paraolimpijskie, którzy w perspektywie najbliższych lat mają szanse stać się sportową elitą Polski”.

    Sportowiec objęty programem otrzymywał rocznie ok. 40 tysięcy złotych, które miał przeznaczyć na “fizjoterapeutę, lekarza, dietetyka, psychologa, suplementację, wynajem mieszkania czy studia”.

    Polska Fundacja Narodowa pomogła też Idze Świątek. Dwa lata stypendium

    Latem 2018 roku wśród beneficjentów znalazła się Iga Świątek. W marcu 2021 r. jej ówczesna menedżerka Paulina Wójtowicz przekazała portalowi WP SportoweFakty, że tenisistka zrezygnowała z tego typu wsparcia.

    – Iga korzystała ze wsparcia Polskiej Fundacji Narodowej przez dwa lata. Dostała je zaraz po wygraniu juniorskiego Wimbledonu. Oczywiście to wsparcie bardzo Idze pomogło w okresie w którym było to dla niej ważne. Iga zdecydowała się przekazać środki dla bardziej potrzebujących sportowców, aby mieli odpowiednie zasoby w drodze na szczyt swoich karier – tłumaczyła.

    Formalnie wyglądało to tak, że nie zostały złożone odpowiednie dokumenty.

    Nie wnioskowaliśmy o kolejny rok dofinansowania. Poprosiliśmy, aby te pieniądze przekazać na rzecz bardziej potrzebujących sportowców. W naszym kraju jest ich wielu

    Program zakończył się 1 stycznia 2022 roku, wsparł 430 młodych sportowców, w tym 371 występujących w dyscyplinach olimpijskich. Na liście oprócz Raszynianki znaleźli się też Natalia i Konrad Bukowieccy, Ewa Swoboda, Sofia Ennaoui, Natalia Maliszewska, Joanna Mazur, Patryk Dobek czy Kajetan Duszyński.

    Stypendyści wywalczyli dla kraju 574 krążki na mistrzostwach Europy i świata. Inicjatywę zastąpiły klasyczne stypendia przyznawane i finansowane przez ministerstwo.

    Można powiedzieć, że obecnie Świątek jest po drugiej stronie tego tematu – sama ma fundację, która wspiera młodych sportowców. Na 2026 rok beneficjentami zostali Oliwia Sybicka, Liwia Kubin, Jan Pyla, Wiktor Chmurski i Ignacy Andrzejczak.
    Zawodniczka tenisowa w jasnym stroju wykonuje dynamiczny forhend podczas meczu na tle niebieskiego kortu, piłka tenisowa widoczna w powietrzu po prawej stronie kadru.

    Iga Świątek 2025ADEK BERRYAFP
    Młoda kobieta uśmiecha się i trzyma mikrofon podczas konferencji prasowej na tle banerów turnieju tenisowego

    Iga Świątek AFP
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP

  • Świątek wprost. Niebywałe, jak potraktowała rywalkę. Tak ją nazwała

    Świątek wprost. Niebywałe, jak potraktowała rywalkę. Tak ją nazwała

    Reprezentacja Polski przyklepała już – w świetnym stylu – swój awans do ćwierćfinału rozgrywek United Cup, w którym zmierzy się z Australią. W walce o półfinał nasza kadra liczyć będzie między innymi na niesłabnącą formę Igą Świątek, której rywalką w singlu będzie Maya Joint. Po starciu z Holandią wiceliderka rankingu WTA została zapytana wprost o 19-latkę, którą potraktowała w kapitalny sposób, komplementując ją w ciepłych słowach. Choć swoją wypowiedź zakończyła już jednoznacznie, ale z uśmiechem.
    Tenisistka w białej czapce i koszulce z polskim godłem siedzi na fotelu podczas konferencji prasowej i trzyma mikrofon z logo United Cup, z tyłu widoczne ścianki z logotypami rozgrywek.

    Iga Świątek podczas konferencji prasowej reprezentacji PolskiYouToube @SoTennisYoutube

    Tenisowa reprezentacja Polski znów zachwyca swoją grą na turnieju United Cup w Australii. Nasza kadra przeszła przez fazę grupową bez porażki w choćby jednym pojedynczym spotkaniu, pokonując 3:0 najpierw Niemcy, a później Holandię.

    To zasługa kapitalnej gry Igi Świątek i Huberta Hurkacza w grze pojedynczej oraz równie skutecznych popisów Katarzyny Kawy oraz Jana Zielińskiego w mikście.

    Tenis: United Cup. Iga Świątek wprost o swojej najbliższej rywalce

    Podczas konferencji prasowej po potyczce z Holandią Iga Świątek została zapytana o postać 19-latki i swoje wspomnienia z tego etapu kariery, na którym znajduje się obecnie młoda Australijka. Jak się okazuje, nasza 24-latka świetnie go wspomina.

    Nigdy nie myślałam o sobie, że jestem wschodzącą gwiazdą lub coś w tym stylu. Po prostu próbowałam grać najlepiej, jak umiem, jako underdog. Szczerze mówiąc, to była dobra zabawa. Tęsknię za tamtymi dniami

    I dodała: – Pamiętam, gdy mierzyłam się z Ashleigh Barty. Czułam, jak jest dobra, gdy była numerem jeden na świecie. Była niezwykle solidna. Inspirowała mnie. Pozycja rozwijającej się zawodniczki, mającej świeżość, to coś świetnego. To moment, w którym najbardziej rozwijasz swoją grę.

    A następnie zaczęła mówić wprost o swojej najbliższej rywalce, w niezwykle ciepły sposób komplementując Mayę Joint.

    – Ona jest właśnie na takim etapie swojej kariery i radzi sobie świetnie. Wygląda na bardzo inteligentną i skromną osobę. A to moim zdaniem także jest ważne. Życzę jej wszystkiego najlepszego, ale nie za dwa dni – powiedziała Iga Świątek, puentując uśmiechem swoją wypowiedź.

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East NewsEast News