• Wstrząs po rezygnacji, triumf Świątek. A jednak, ostateczny komunikat

    Wstrząs po rezygnacji, triumf Świątek. A jednak, ostateczny komunikat

    4 kwietnia 2022 roku – ta data już na stałe zapisała się w kronikach polskiego tenisa. Tego dnia Iga Świątek jako nasza pierwsza zawodniczka w historii znalazła się na pierwszym miejscu w rankingu WTA.

    Raszynianka historyczny awans zapewniła sobie już wcześniej – 21 marca – gdy awansowała do trzeciej rundy turnieju WTA w Miami, następnie sięgając po tytuł. Już wówczas stało się jasne, że to ona skorzysta na nagłej rezygnacji ówczesnej pierwszej rakiety świata – Ashleigh Barty, która postanowiła nagle przejść na emeryturę, a następnie poprosiła o skreślenie jej nazwiska ze światowego zestawienia.

    – Ten dzień jest dla mnie trudny i pełen emocji, ponieważ ogłaszam wycofanie się z tenisa. (…) Jestem bardzo wdzięczna za wszystko, co dał mi ten sport, odchodzę z poczuciem dumy i spełnienia. Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie w mojej drodze, zawsze będę wdzięczna za wspomnienia, które razem stworzyliśmy, a zostaną ze mną na całe życie – przekazała wówczas Australijka, wywołując ogromną konsternację.

    Tenis. Ashleigh Barty wróci na kort? Padła jednoznaczna deklaracja

    Od tamtej pory minęły już niemal cztery lata, a 29-letnia Ashleigh Barty – która w międzyczasie sprawdzała się na polu golfowym – wciąż jest w wieku, który nie przekreśla jej szans na powrót na kort w wielkim stylu.

    Czy ten scenariusz wciąż jest możliwy? Głos w tej sprawie zabrała sama zainteresowana w rozmowie z “The New Daily”.

    Minęły prawie cztery lata, odkąd Barty zszokowała świat tenisa i nagle zrezygnowała. Jednak 29-letnia matka dwójki dzieci nie planuje powrotu

    A sama zainteresowana dodała: – Na pewno nie tęsknię za życiem na walizkach. Zawsze byłam domatorką i uwielbiam być w domu. Kocham spędzać czas z moimi dziećmi, siostrami, siostrzenicami i siostrzeńcem. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa, wiodąc nudne, szczęśliwe życie. Moim priorytetem i celem na chwilę obecną jest to, aby móc cieszyć się moimi dziećmi i rodziną, obserwować ich rozwój i dorastanie. Kocham swoje życie – ogłosiła wszem i wobec Ashleigh Barty.

    Australijka zapewniła przy tym, że brakuje jej pewnych rzeczy z czasów kariery, lecz w świecie tenisa zamierza spełniać się wyłącznie w roli bacznej obserwatorki wydarzeń na korcie.

    – Tęsknię za wieloma rzeczami związanymi z graniem, ale jest też wiele takich, których mi nie brakuje. Myślę, że jest tak tylko dlatego, że jestem niezwykle wdzięczna za to, że mogłam być w samym centrum wydarzeń, a teraz cieszę się nimi jako widz – stwierdziła była liderka rankingu WTA.

    Iga Świątek: Gra dla reprezentacji Polski to zawsze ogromna przyjemność. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekAKPA

  • Tak Polacy podbijają Australię przed United Cup. Oto co zrobiła Świątek

    Tak Polacy podbijają Australię przed United Cup. Oto co zrobiła Świątek

    2 stycznia – tego dnia wystartowało United Cup. Polacy do gry wkroczą za trzy dni. Teraz mają czas wolny, z którego korzystają, a czym chwalą się również organizatorzy. Opublikowali dwa posty z udziałem Biało-Czerwonych. Królują na nich Iga Świątek i Hubert Hurkacz.
    Iga Świątek i Hubert Hurkacz
    Screen Tennis TV

    Finał United Cup – na ten etap rywalizacji przez dwa lata z rzędu docierali Polacy. W 2024 roku ulegli Niemcom, a 12 miesięcy później Amerykanom. Jak mawia przysłowie: “do trzech razy sztuka”. I potwierdzić to chcą Biało-Czerwoni. W 2026 celują w zwycięstwo. I skład będą mieli silny, bo zagrają m.in. Iga Świątek i Hubert Hurkacz, a ich rywalami będą nasi zachodni sąsiedzi oraz Holandia. Tak więc tym pierwszym przeciwnikom nasi rodacy będą mogli zrewanżować się za porażkę z 2024.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Polacy zachwycają w Australii. Organizatorzy chwalą się ich obecnością

    Polacy już zameldowali się w Australii, gdzie wkrótce rozpoczną rywalizację. Powoli przygotowują się do zmagań, o czym informują organizatorzy. Już w noworoczny wieczór na profilu United Cup na X pojawiło się nagranie z treningu Świątek. Ćwiczyła m.in. forehand, backhand, wolej czy serwis. To jednak nie koniec obecności Polaków w mediach społecznościowych turnieju.

    Opublikowano też zdjęcia ze wspólnego wypadu na jacht. Widać na nich całą polską ekipę, w tych Hurkacza i Świątek, którzy robili sobie wspólne selfie. “Polskie klimaty, widoki na port. Spędzą tu resztę dnia” – pisali organizatorzy. “Polska!”, “Drużyna marzeń!!!”, “Jazda” – takie komentarze pojawiły się pod wpisem. Wiele osób zazdrości naszej ekipie pięknego i ciepłego lata w Australii.

    Zobacz też: Dziennikarze z całego świata o Świątek. O tych słowach będzie głośno.
    Oto plan gier Polaków w pierwszej fazie United Cup

    United Cup startuje już dziś! Biało-Czerwoni do gry wkroczą natomiast 5 stycznia. Tego dnia zmierzą się z reprezentacją Niemiec. Hurkacz zagra z Alexandrem Zverevem, a Świątek z Evą Lys. Trzeci mecz będzie rywalizacją mikstów. 7 stycznia Polacy zmierzą się z Holendrami. Hurkacz będzie mierzył się z Tallonem Griekspoorem, a Świątek z Suzan Lamens. Trzecie spotkanie to znów pojedynek mikstów. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tych meczów na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Tak Tusk chce “dokręcić śrubę” kibolom. Rzecznik rządu tłumaczy

    Tak Tusk chce “dokręcić śrubę” kibolom. Rzecznik rządu tłumaczy

    Zdaniem rządu w ostatnim czasie urosła liczba przestępstw, wybryków i skandalicznych zachowań w wykonaniu kiboli i chuliganów. Premier Donald Tusk zapowiedział w swoim orędziu walkę z każdą osobą z tych środowisk, która wpadnie w konflikt z prawem. Do słów premiera odniósł się rzecznik rządu, Adam Szłapka.
    Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

    O niechęci Donalda Tuska do środowisk kibolskich wiadomo od kilkunastu lat. Kibole i chuligani byli jednym z punktów noworocznego orędzia premiera. – Dociśniemy śrubę przestępcom wszelkiej maści – czy to będzie król kiboli, handlarz narkotyków czy skorumpowany polityk czy rosyjski bojówkarz. Każdy, bez wyjątku, kto łamie prawo, w nadchodzącym roku gorzko tego pożałuje. Nie pozwolimy, żeby grupy przestępcze znów podniosły głowę, a na ulicę powróciła przemoc. Polska ma być i będzie oazą bezpieczeństwa – powiedział Tusk.

    Zobacz wideo Skandal na Stadionie Narodowym! Wandalizm, patologia
    Rzecznik rządu komentuje zapowiedzi Tuska ws. kiboli

    W ostatnim czasie coraz głośniej jest o przestępstwach popełnianych przez osoby związane ze środowiskami kiboli i chuliganów. W Gdyni dotkliwie pobili 12-latka, bo kibicuje innej drużynie. Na Podlasiu napadli na autokar z kibicami Rayo Vallecano, którzy jechali na mecz z Jagiellonią Białystok w Lidze Konferencji.

    Kibole Lechii Gdańsk handlowali bronią z Ukrainy, dokonywali dywersji na rzecz Rosji – w grudniu ruszył proces sądowy. Na Górnym Śląsku rozbito grupę zajmującą się przemycaniem imigrantów na Zachód. Jesienią stołeczna policja rozbiła grupę zajmującą się handlem narkotykami. Do tego wszystkiego można dodać wojnę między frakcjami kiboli Motoru Lublin, dochodzi do pobić i zabójstw. W 2024 r. kibole Legii brutalnie pobili rosyjskiego opozycjonistę na zlecenie.

    Zdaniem premiera tego typu przestępczość należy zwalczać za wszelką cenę. Do jego słów odniósł się Adam Szłapka, rzecznik rządu. Przyznał, że rządzący traktują ten temat poważnie, widzą zagrożenie dla społeczeństwa.

    Zobacz też: Oto cel Rosjan w 2026 roku. Nawet się z tym nie kryją

    – Nie znam środowiska kiboli, ale każdy, kto łamie prawo, musi spodziewać się ostrej reakcji państwa. Nie będę tego interpretował, pan premier mówił wyraźnie o sabotażystach. Generalnie wiemy, że środowiska kibolskie, bo nie mówię o kibicach, poczuły się w ostatnich czasach bezkarne – powiedział Szłapka w programie stacji Polsat News “Graffiti”.

    – Pamiętamy sprawę 12-latka, który był na Pomorzu męczony, pamiętamy tę sprawę na Podlasiu, kiedy zaczęto przygotowywać tam ustawkę. Nie ma zgody na to, żeby łamać prawo w Polsce – dodał.

  • Wiktorowski nie dowierzał w to, co robi Osaka! Demolka w hicie United Cup

    Wiktorowski nie dowierzał w to, co robi Osaka! Demolka w hicie United Cup

    Grecja objęła prowadzenie w rywalizacji z Japonią w United Cup, a wszystko dzięki znakomitemu występowi Marii Sakkari. Greczynka zaprezentowała ogromną determinację, była konsekwentna i walczyła o każdą piłkę, co przyniosło niespodziewany efekt. 52. zawodniczka rankingu WTA sprawiła sensację, pokonując Naomi Osakę, która momentami grała bardzo nerwowo, popełniała wiele błędów i oddawała rywalce punkty bez walki. Szczególnie wyraźna przewaga Sakkari była widoczna w drugim secie.

    United Cup dopiero się rozpoczął, a emocji nie brakowało już od pierwszych spotkań. Na inaugurację Hiszpania zmierzyła się z Argentyną, jednak rywalizacja okazała się jednostronna. Argentyńczycy wygrali wszystkie trzy mecze – singlowe starcia kobiet i mężczyzn oraz pojedynek mikstów – triumfując 3:0. Chwilę później na kort wyszli reprezentanci Grecji i Japonii, a już pierwszy mecz zapowiadał się na prawdziwy hit.

    Nerwowy początek i przełom w końcówce seta

    Rywalizację rozpoczęły liderki obu drużyn. Po stronie Grecji wystąpiła Maria Sakkari, obecnie 52. rakieta świata, natomiast Japonię reprezentowała Naomi Osaka – była liderka rankingu WTA, aktualnie sklasyfikowana na 16. miejscu. Japonka po raz pierwszy od 2022 roku wróciła do czołowej dwudziestki, m.in. dzięki współpracy z Tomaszem Wiktorowskim, byłym trenerem Igi Świątek. Przed meczem to Osaka uchodziła za wyraźną faworytkę.

    Początek spotkania kompletnie jednak jej nie wyszedł. Już w pierwszym własnym gemie serwisowym popełniła aż trzy podwójne błędy, co natychmiast wykorzystała Sakkari. Greczynka przełamała rywalkę po bardzo długim i zaciętym gemie, w którym rozegrano aż 13 wymian, i objęła prowadzenie 2:0. Radość nie trwała jednak długo, bo chwilę później sama straciła koncentrację i dała się przełamać.

    Po wyrównaniu na 2:2 gra stała się niezwykle wyrównana. Zawodniczki raz rozgrywały bardzo długie, wyczerpujące gemy, innym razem kończyły je błyskawicznie. Kluczowy okazał się dziesiąty gem pierwszego seta. Osaka znalazła się w nim pod ogromną presją i nie zdołała jej udźwignąć. Sakkari wypracowała kilka piłek setowych i wykorzystała trzecią z nich, wygrywając partię 6:4. Sam set trwał aż 57 minut, co najlepiej oddaje skalę walki na korcie.

    Jednostronny drugi set i sensacja stała się faktem

    W drugiej odsłonie spotkania Sakkari nie zwolniła tempa. Nadal imponowała walecznością i konsekwencją, nie odpuszczała żadnej piłki. Już w trzecim gemie znalazła się w trudnej sytuacji, broniąc dwóch break pointów Osaki, ale wyszła z opresji w efektownym stylu. Chwilę później sama przełamała Japonkę i objęła prowadzenie 3:1.

    Na tym jednak nie poprzestała. Kolejne przełamanie w szóstym gemie pozwoliło jej odskoczyć na 5:1 i serwować po zwycięstwo. Choć przy pierwszej próbie nie udało się jeszcze zakończyć meczu – pojawiła się nerwowość i Osaka zdołała odpowiedzieć przełamaniem – to był tylko chwilowy zryw Japonki. W ósmym gemie Sakkari ponownie przełamała rywalkę i zakończyła seta wynikiem 6:2. Druga partia trwała zaledwie 37 minut, a całe spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem Greczynki 2:0.

    Maria Sakkari – Naomi Osaka 6:4, 6:2
    Grecja – Japonia 1:0

    Teraz na kort wyjdą panowie. Grecję reprezentować będzie Stefanos Tsitsipas, obecnie 36. tenisista świata, natomiast po stronie Japonii zagra 99. w rankingu Shintaro Mochizuki. Po meczu singlowym mężczyzn zaplanowano jeszcze pojedynek mikstów, który może okazać się decydujący dla losów całej rywalizacji.

  • Tak Tusk chce “dokręcić śrubę” kibolom. Rzecznik rządu tłumaczy

    Tak Tusk chce “dokręcić śrubę” kibolom. Rzecznik rządu tłumaczy

    Rząd alarmuje, że w ostatnich miesiącach wyraźnie wzrosła liczba przestępstw, aktów agresji oraz skandalicznych zachowań związanych ze środowiskami kibolskimi i chuligańskimi. Premier Donald Tusk w noworocznym orędziu zapowiedział zdecydowaną walkę z każdą osobą z tych kręgów, która wejdzie w konflikt z prawem. Do tych deklaracji odniósł się rzecznik rządu Adam Szłapka, podkreślając, że państwo nie zamierza dłużej tolerować poczucia bezkarności.

    Niechęć Donalda Tuska do środowisk kibolskich nie jest nowością i sięga kilkunastu lat wstecz. W tym roku temat ten znalazł się jednak wśród kluczowych wątków noworocznego wystąpienia premiera. – Dociśniemy śrubę przestępcom wszelkiej maści – czy to będzie król kiboli, handlarz narkotyków, skorumpowany polityk czy rosyjski bojówkarz. Każdy, bez wyjątku, kto łamie prawo, w nadchodzącym roku gorzko tego pożałuje. Nie pozwolimy, by grupy przestępcze znów podniosły głowę, a na ulicę wróciła przemoc. Polska ma być i będzie oazą bezpieczeństwa – zapowiedział Tusk.

    Seria brutalnych incydentów

    W ostatnim czasie opinia publiczna regularnie słyszy o kolejnych przestępstwach przypisywanych osobom związanym ze środowiskami kibolskimi. W Gdyni brutalnie pobito 12-letniego chłopca tylko dlatego, że kibicował innej drużynie. Na Podlasiu doszło do napaści na autokar z kibicami Rayo Vallecano, którzy jechali na mecz z Jagiellonią Białystok w Lidze Konferencji.

    Głośno było również o sprawie kiboli Lechii Gdańsk, którzy mieli handlować bronią pochodzącą z Ukrainy i prowadzić działania dywersyjne na rzecz Rosji – w grudniu ruszył w tej sprawie proces sądowy. Na Górnym Śląsku służby rozbiły grupę przemycającą migrantów na Zachód, a jesienią stołeczna policja zlikwidowała gang zajmujący się handlem narkotykami. Do tego dochodzi brutalna wojna między frakcjami kiboli Motoru Lublin, w której dochodziło do pobić, a nawet zabójstw. W 2024 roku kibole Legii mieli z kolei pobić rosyjskiego opozycjonistę na zlecenie.

    Rzecznik rządu: nie ma zgody na bezkarność

    Zdaniem premiera tego rodzaju przestępczość musi być zwalczana bez kompromisów. W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik rządu Adam Szłapka. Podkreślił, że władze traktują problem bardzo poważnie i dostrzegają realne zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli.

    – Nie znam środowiska kiboli, ale każdy, kto łamie prawo, musi liczyć się z ostrą reakcją państwa. Nie będę tego interpretował – pan premier mówił wyraźnie o sabotażystach. Generalnie wiemy, że środowiska kibolskie – i podkreślam, nie mówię o zwykłych kibicach – w ostatnim czasie poczuły się bezkarne – powiedział Szłapka w programie „Graffiti” na antenie Polsat News.

    Rzecznik przypomniał także najbardziej bulwersujące sprawy z ostatnich miesięcy. – Pamiętamy przypadek 12-latka na Pomorzu, który był bestialsko męczony. Pamiętamy wydarzenia na Podlasiu, gdzie przygotowywano ustawkę. Nie ma i nie będzie zgody na łamanie prawa w Polsce – zaznaczył.

    Zapowiedzi rządu jasno pokazują, że w 2026 roku polityka wobec przestępczości związanej ze środowiskami kibolskimi ma być znacznie ostrzejsza, a państwo chce wysłać sygnał, że era pobłażania definitywnie się kończy.

  • Świątek rozpętała burzę w Melbourne. Końca nie widać. Jest kolejna reakcja

    Świątek rozpętała burzę w Melbourne. Końca nie widać. Jest kolejna reakcja

    W ostatni weekend zakończyła się rywalizacja na Australian Open. Iga Świątek dotarła do ćwierćfinału, w którym zatrzymała ją późniejsza triumfatorka – Jelena Rybakina. Po porażce z Kazaszką Polka podczas konferencji prasowej wyraziła jasne, zdecydowane stanowisko ws. incydentu z udziałem Coco Gauff. Teraz temat ten poruszył również Taylor Fritz.
    Tenisistka w sportowym stroju z rakietą w ręku, gestykulująca z widocznym wyrazem dezorientacji lub niezadowolenia, na tle ciemnego, zamazanego tła kortu.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP

    Zarówno Iga Świątek, jak i Coco Gauff zakończyły zmagania w Melbourne na etapie ćwierćfinału. Amerykanka nieco niespodziewanie poległa przeciwko Elinie Switolinie (1:6, 2:6 w niecałą godzinę). Zaraz po zakończeniu pojedynku z Ukrainką 21-latka wpadła w furię.

    Po zejściu z kortu skryła się w jednym z korytarzy, gdzie wściekła roztrzaskała rakietę, uwalniając negatywne emocje. Chciała zrobić to po kryjomu. Problem w tym, że całe zdarzenie zarejestrowały kamery, które na całym obiekcie turnieju umieszczone są w wielu miejscach.

    Iga Świątek – Coco Gauff. Skrót meczuPolsat Sport

    Najpierw Światek, a teraz on. Burza po Australian Open nie ma końca. “Nie wiedziałem”

    Po przegranej z Rybakiną (5:7, 1:6) o całą sprawę zapytana została Świątek. Polka nie gryzła się w język.

    – Pytanie brzmi, czy my jesteśmy tenisistkami, czy zwierzętami w zoo? One są obserwowane nawet przy wypróżnianiu. Byłoby miło mieć nieco prywatności. Nie zawsze chce się być tak uważnie obserwowanym. Byłoby miło móc zrobić takie rzeczy w przestrzeni, gdzie nie patrzy cały świat (…) My tenisistki powinniśmy być oglądane na korcie i w trakcie konferencji. To nasza praca – grzmiała sfrustrowana wiceliderka rankingu.

    Podobną opinię wyraziło wielu zawodników z touru WTA i ATP. Reagowała chociażby sama damska organizacja. “Niedawne niepokoje zawodniczek WTA dotyczące kamer w strefach poza kortem, zgłaszane podczas Australian Open, są całkowicie uzasadnione. To bardzo ludzka i sprawiedliwa prośba – zawodniczki potrzebują przestrzeni, w której mogą odpocząć i nie czuć się stale obserwowane” – pisano.

    Ostatnio do opisywanych wydarzeń odniósł się Taylor Fritz. Amerykanin odpadł z pierwszego wielkoszlemowego turnieju w sezonie na etapie 1/8 finału po porażce z Lorenzo Musettim. 28-latek stanął w obronie swojej rodaczki, jednak równocześnie nie dziwił się, że organizatorzy chcą urozmaicić kibicom śledzenie zawodów. – Wszędzie, gdzie jesteśmy o tym poinformowani, są kamery. Owszem, to trochę narusza prywatność, ale rozumiem, dlaczego chcą nas zobaczyć – można wtedy zarejestrować mnóstwo fajnych momentów – tłumaczył w rozmowie z fanami na platformie Twitch.

    – Kamery na siłowni nie zwracają uwagi na to, że jesteśmy filmowani. Wiem, że cały czas tam są, że cały czas nagrywają. Ale jeśli skierują ją na mnie, nie będę o tym myślał. Mimo to wiem, że nie powinienem robić niczego, czego nie chciałbym, żeby ludzie widzieli. Wszędzie są kamery i myślę, że to dobrze, bo ludzie chcą zobaczyć to, co dzieje się za kulisami – dodawał.

    Następnie Fritz powiedział, że doskonale zna miejsce, w którym Gauff rozbiła rakietę, ale sam nie wiedział, że obejmuje je oko kamery. – Oczywiście, poszła tam specjalnie, bo myślała, że nie ma tam kamery. Dlatego myślę, że w takich sytuacjach raczej nie powinni tego pokazywać – podsumował.
    Temat wpadki Igi Świątek wraca jak bumerang. Australijczycy w końcu powiedzieli “dość”

    Temat wpadki Igi Świątek wraca jak bumerang. Australijczycy w końcu powiedzieli “dość”JOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Kobieta w sportowym stroju, z opaską na głowie, zaciska pięść z wyrazem silnych emocji na twarzy, wyrażając triumf lub determinację podczas meczu tenisowego.

    Coco GauffPhoto by MINAS PANAGIOTAKIS / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Taylor Fritz

    Taylor FritzDAVID GREYAFP

    Indykpol AZS Olsztyn – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa. Skrót meczu.

  • Rząd wstrzymuje reformę rynku pracy. “Tusk postawił sprawę na ostrzu noża”

    Rząd wstrzymuje reformę rynku pracy. “Tusk postawił sprawę na ostrzu noża”

    Miała to być jedna z kluczowych reform rynku pracy zaplanowanych na 2026 rok. Dziś jednak jej los stoi pod dużym znakiem zapytania. Zmiany dotyczące tzw. umów śmieciowych mogą w ogóle nie wejść w życie, a wszystko przez poważny konflikt, który wybuchł wewnątrz rządu.

    Pod znakiem zapytania znalazła się reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Szefowa Rządowego Centrum Legislacji Joanna Knapińska przyznała w rozmowie z money.pl, że projekt w obecnym kształcie nie będzie dalej procedowany. – Zwróciłam go pani minister jeszcze na etapie Rady Ministrów – powiedziała. Teraz oczekuje się, że ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przedstawi poprawioną wersję ustawy.

    Jak się okazuje, obecna propozycja jest nie do zaakceptowania dla części rządu, w tym dla premiera Donalda Tuska. Spór wokół reformy był na tyle poważny, że podczas posiedzenia Rady Ministrów we wtorek, 30 grudnia, doszło do ostrej awantury.

    Rząd w konflikcie o reformę rynku pracy

    Kością niezgody stał się przede wszystkim zapis przyznający Państwowej Inspekcji Pracy prawo do przekształcania nieprawidłowo zawartych umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Projekt z takim rozwiązaniem jest jednym z tzw. kamieni milowych w ramach Krajowego Planu Odbudowy i był już wcześniej omawiany na forum rządu. Wówczas padło jednoznaczne „nie”, jednak resort pracy nie zrezygnował z prób forsowania zmian.

    Jak informuje TVN24, taka postawa miała wyjątkowo zirytować Donalda Tuska, który poczuł się wprowadzony w błąd. Podczas posiedzenia rządu premier domagał się wyjaśnień od Agnieszki Dziemianowicz-Bąk oraz Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, pytając, dlaczego projekt w tej formie trafił pod obrady. Po jego pytaniach zapadała niezręczna cisza, a sama dyskusja miała trwać ponad godzinę.

    Według relacji TVN24 premier był wyraźnie poirytowany, uznając tłumaczenia minister pracy za zbyt długie i niekonkretne. Efekt? Prace nad reformą PIP zostały wstrzymane. Ich wznowienie będzie możliwe dopiero po przedstawieniu nowej wersji projektu.

    – Premier jasno dał do zrozumienia, że obecny kształt ustawy jest nie do przyjęcia i postawił sprawę na ostrzu noża. Nakazał wycofanie projektu z porządku prac rządu i odesłanie go do resortu pracy. Jeśli ministra Dziemianowicz-Bąk nie wprowadzi istotnych poprawek, reforma upadnie – powiedział anonimowy polityk w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

    KPO komplikuje manewr rządu

    Planowane korekty mają dotyczyć przede wszystkim uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy – właśnie tych, które wywołały największy sprzeciw. Problem polega na tym, że są one jednym z kamieni milowych KPO. Wycofanie się z kontrowersyjnego zapisu może skutkować wstrzymaniem unijnych środków. Alternatywą byłoby renegocjowanie warunków podczas kolejnej rewizji KPO, co jednak również nie jest łatwe.

    Warto dodać, że uprawnienia PIP i tak zostały już wcześniej ograniczone w porównaniu z pierwotnymi założeniami. Zrezygnowano m.in. z działania decyzji inspekcji wstecz oraz z ich natychmiastowej wykonalności.

    Pracodawcy biją na alarm. Na liście zagrożeń także szpitale

    Mimo tych ustępstw projekt nadal budzi zdecydowany sprzeciw pracodawców. – Sprzeciwiamy się propozycjom zawartym w projekcie ustawy i apelujemy o rezygnację z zaproponowanych przepisów – mówił prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan oraz przewodniczący zespołu Rady Dialogu Społecznego ds. prawa pracy.

    Konfederacja Lewiatan podkreśla, że obecna sytuacja na rynku pracy – niskie bezrobocie i wysoki popyt na pracowników – sprawia, iż to zatrudnieni w praktyce decydują o formie współpracy. Zdaniem organizacji, wystarczające byłoby usprawnienie istniejących mechanizmów ochrony pracowników, bez tak daleko idącej ingerencji.

    Jako przykład często przywoływane są zawody medyczne. Wielu lekarzy pracuje dziś na kontraktach B2B lub w ramach własnej działalności gospodarczej. Dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. Orłowskiego w Warszawie Tomasz Kopiec ostrzegał w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, że w przypadku przymusowego przechodzenia na etaty „większość zabiegowców czy radiologów z dnia na dzień przeniesie się do sektora prywatnego”.

    – Na umowie o pracę nie będą w stanie zarabiać tyle, co obecnie. Alternatywą byłyby żądania pensji rzędu 100 tysięcy złotych miesięcznie – podkreślał.

  • W mediach aż huczy o Świątek i Alcarazie. Wszystkie oczy na nich

    W mediach aż huczy o Świątek i Alcarazie. Wszystkie oczy na nich

    Iga Świątek i Carlos Alcaraz przed historyczną szansą. Zagraniczne media nie mają wątpliwości

    Iga Świątek oraz Carlos Alcaraz mogą przejść do historii już podczas tegorocznego Australian Open. Taką tezę stawiają prestiżowe zagraniczne portale tenisowe, które zgodnie podkreślają, że styczeń 2026 roku może okazać się przełomowy zarówno dla Polki, jak i Hiszpana.

    Oboje mają obecnie na koncie po sześć triumfów wielkoszlemowych. Świątek czterokrotnie wygrywała Roland Garros (2020, 2022–2024), a także sięgała po tytuły na Wimbledonie (2025) i US Open (2022). Alcaraz dwukrotnie triumfował we French Open (2024–2025), dwukrotnie na Wimbledonie (2023–2024) oraz dwukrotnie w US Open (2022, 2025).

    Jeden brakujący element

    Łączy ich jedno – żadne z nich nigdy nie wygrało Australian Open. To właśnie ten turniej pozostaje ostatnim brakującym elementem do skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema. Jak zauważa portal tennis365.com, jeśli Świątek i Alcaraz sięgnęliby po tytuły w Melbourne, staliby się pierwszą taką parą w historii, która dokonałaby tego wyczynu podczas tej samej edycji turnieju.

    „Świątek i Alcaraz walczą nie tylko o siódmy tytuł wielkoszlemowy w karierze, ale również o wyjątkowy kamień milowy. Brakuje im jednego turnieju do skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema” – czytamy na łamach portalu.

    Dla Igi Świątek byłoby to pierwsze takie osiągnięcie w karierze. Alcaraz miał już okazję dokonać tego wcześniej, jednak nie zdołał wykorzystać swojej szansy.

    Elitarne grono

    Dotychczas w erze Open Karierowy Wielki Szlem zdobyło zaledwie 12 zawodniczek i zawodników. W tym gronie znaleźli się m.in. Margaret Court, Rod Laver, Billie Jean King, Chris Evert, Martina Navratilova, Steffi Graf, Andre Agassi, Serena Williams, Roger Federer, Rafael Nadal, Maria Szarapowa oraz Novak Djoković, który jako ostatni dokonał tego w 2016 roku.

    Australian Open wciąż wyzwaniem

    O potencjalnym historycznym wyczynie Świątek i Alcaraza pisze również Tennisuptodate.com, zwracając uwagę, że mimo ogromnych sukcesów w innych turniejach wielkoszlemowych, Australian Open od lat pozostaje dla nich problematyczny.

    Portal podkreśla, że Polka nigdy nie dotarła w Melbourne do finału. Jej najlepsze wyniki to półfinały w 2022 i 2025 roku. „Świątek miała swoje szanse, ale wciąż nie osiąga w Australian Open poziomu, jakiego się od niej oczekuje” – zauważają dziennikarze, przypominając jej wcześniejsze odpadnięcia oraz bolesne porażki, m.in. z Danielle Collins i późniejszą mistrzynią Madison Keys.

    Jeszcze skromniej prezentuje się dorobek Alcaraza w Melbourne. Hiszpan dwukrotnie docierał tam do ćwierćfinału – w 2024 i 2025 roku – i na tym etapie kończył swój udział w turnieju.

    Motywacja na maksimum

    Jedno jest pewne: zarówno Świątek, jak i Alcaraz przystąpią do Australian Open 2026 niezwykle zmotywowani. Stawką jest nie tylko kolejny wielkoszlemowy tytuł, ale także miejsce w absolutnej historii tenisa. Jeśli uda im się przełamać dotychczasową niemoc w Melbourne, ich nazwiska mogą na stałe trafić do grona legend.

  • Świątek już na korcie. Pokaz siły Polki w Australii. Jasny komunikat dla Niemców

    Świątek już na korcie. Pokaz siły Polki w Australii. Jasny komunikat dla Niemców

    Iga Świątek coraz wyraźniej wchodzi w tryb meczowy i może już niemal odliczać godziny do swojego pierwszego występu w sezonie 2026. Ten debiut będzie miał szczególny charakter – wiceliderka światowego rankingu WTA zagra w barwach reprezentacji Polski w rywalizacji z Niemcami w ramach United Cup. Choć do spotkania pozostało jeszcze kilka dni, Polka nie traci czasu i intensywnie przygotowuje się do startu, wysyłając rywalkom czytelny sygnał.

    Tegoroczna edycja United Cup została już oficjalnie otwarta, a los przydzielił Polskę do grupy F, w której zmierzy się z Niemcami oraz Holandią. Areną zmagań będzie Sydney, a inauguracyjny mecz Biało-Czerwonych z naszymi zachodnimi sąsiadami zaplanowano na poniedziałek 5 stycznia, we wczesnych godzinach porannych czasu polskiego.

    Kapitanem polskiej kadry został Mateusz Terczyński, a trzon zespołu stanowią największe gwiazdy rodzimego tenisa. Oprócz Igi Świątek w składzie znaleźli się wracający do rywalizacji po problemach zdrowotnych Hubert Hurkacz, a także Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter, Daniel Michalski oraz Jan Zieliński.

    Świątek nie ukrywa, że chce jak najlepiej rozpocząć nowy sezon. Jej pierwszym singlowym sprawdzianem w 2026 roku ma być pojedynek z reprezentującą Niemcy Evą Lys, tenisistką o ukraińskich korzeniach. Na kilka dni przed tym starciem oficjalne konto United Cup opublikowało nagranie z treningu Polki, które można odebrać jako przedturniejowy pokaz gotowości i pewności siebie.

    Na krótkim filmie widać, jak liderka polskiej drużyny posyła mocne, precyzyjne forhendy i serwisy, ale nie brakuje też solidnych bekhendów oraz zagrań przy siatce. Raszynianka sprawia wrażenie zawodniczki w pełni skoncentrowanej i zdeterminowanej, by od pierwszych piłek narzucić rywalkom swoje warunki gry i mocnym akcentem otworzyć sezon 2026.

    Pobyt w Australii to jednak nie tylko ciężka praca na korcie. Polska reprezentacja znalazła również czas na chwilę wytchnienia i integracji. Zawodnicy i sztab wybrali się na rejs po Zatoce Sydney, podziwiając charakterystyczną panoramę miasta i korzystając ze słonecznej, letniej aury, która panuje na Antypodach.

    Zdjęcia z tej wyprawy pojawiły się w mediach społecznościowych United Cup, a organizatorzy opatrzyli je wymownym komentarzem: „Polski klimat, portowy widok”. Trudno o większy kontrast wobec zimowej aury, z jaką w tym czasie mierzą się kibice w kraju. Jedno jest pewne – Iga Świątek i cała reprezentacja Polski robią wszystko, by w Australii zaprezentować się z jak najlepszej strony już od pierwszego meczu.

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/2006853742654894518?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2006853742654894518%7Ctwgr%5E8180ef664deabe8183514564e63a8e2f9e0572c8%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-swiatek-juz-na-korcie-pokaz-sily-polki-w-australii-jasny-komnId22504345

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/2006924964294017435?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2006924964294017435%7Ctwgr%5E8180ef664deabe8183514564e63a8e2f9e0572c8%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-swiatek-juz-na-korcie-pokaz-sily-polki-w-australii-jasny-komnId22504345

  • Dziennikarze z całego świata o Świątek. O tych słowach będzie głośno

    Dziennikarze z całego świata o Świątek. O tych słowach będzie głośno

    „The Best of Iga 2025”. Jurorzy z całego świata nie mieli wątpliwości – to był sezon, który przeszedł do historii

    Który mecz Igi Świątek w 2025 roku był najlepszy? Jakie osiągnięcie miało największą wagę? Która rywalka postawiła Polce najtrudniejsze warunki, a które słowa tenisistki wybrzmiały najmocniej? Znamy wyniki czwartej edycji prestiżowego plebiscytu Sport.pl „The Best of Iga”, w którym sezon liderki polskiego tenisa ocenili dziennikarze i eksperci z całego świata.

    W głosowaniu wzięło udział 15 jurorów z różnych krajów, reprezentujących czołowe media sportowe. Każdy z nich wskazał swoje typy w czterech kategoriach, podsumowując jeden z najbardziej wyjątkowych sezonów w karierze Igi Świątek.

    Najlepszy mecz 2025 roku: historyczny finał Wimbledonu

    W tej kategorii niemal nie było dyskusji. Jurorzy zgodnie wskazali finał Wimbledonu, w którym Iga Świątek rozgromiła Amandę Anisimową 6:0, 6:0. Taki wynik w finale turnieju wielkoszlemowego na trawie to absolutny ewenement.

    Eksperci podkreślali nie tylko sam rezultat, ale też pełną kontrolę, spokój i perfekcję w wykonaniu Polki. „Rower” w finale Wimbledonu to wydarzenie, które może nie powtórzyć się przez dekady – zwracali uwagę komentatorzy z Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Francji. Dla wielu był to najlepszy indywidualny występ tenisistki w całym sezonie WTA.

    Największy sukces: Wimbledon ponad wszystko

    Triumf w Londynie został również jednogłośnie uznany za najważniejsze osiągnięcie sezonu. Był to pierwszy tytuł Igi Świątek na trawie i jednocześnie szósty wielkoszlemowy triumf w karierze. Dzięki temu Polka skompletowała zwycięstwa w Wielkich Szlemach na wszystkich nawierzchniach – ziemnej, twardej i trawiastej.

    Jurorzy zgodnie podkreślali symboliczne znaczenie tego sukcesu. Wimbledon – najbardziej prestiżowy turniej w historii tenisa – długo uchodził za „brakujące ogniwo” w dorobku Świątek. Rok 2025 zamknął tę dyskusję definitywnie. Dla części ekspertów był to nie tylko największy triumf w jej karierze, ale wręcz jedno z najważniejszych osiągnięć w historii polskiego sportu indywidualnego.

    Najlepszy występ przeciwko Idze Świątek: Madison Keys w Melbourne

    Wyróżnienie dla rywalki, która zaprezentowała się najlepiej w bezpośrednim starciu z Polką, trafiło do Madison Keys. Amerykanka pokonała Świątek w półfinale Australian Open 5:7, 6:1, 7:6, broniąc po drodze piłki meczowej i wygrywając dramatycznego tie-breaka decydującego seta.

    Jurorzy podkreślali rangę meczu, presję, z jaką musiała mierzyć się Keys, oraz jej odporność psychiczną. Dla wielu był to najlepszy mecz kobiecego tenisa w całym sezonie 2025. Co więcej, Keys poszła za ciosem – w finale w Melbourne pokonała Arynę Sabalenkę, osiągając życiowy sukces.

    Najważniejsze słowa: mocny głos o realiach współczesnego tenisa

    W kategorii „Najważniejsza wypowiedź” najwięcej głosów zdobyły słowa Igi Świątek dotyczące przeciążonego kalendarza i zasad WTA. Jesienią Polka otwarcie skrytykowała obowiązkowe turnieje, intensywność sezonu i brak przestrzeni na regenerację.

    – Sezon jest długi, a w jego drugiej części zawodnicy są bardziej zmęczeni. Przepisy WTA sprawiają, że to dla nas istne szaleństwo. Nie da się zmieścić wszystkiego w harmonogramie – mówiła Świątek, wywołując szeroką debatę w środowisku tenisowym.

    Jurorzy docenili odwagę, z jaką była liderka rankingu zabrała głos w imieniu zawodniczek. Wielu z nich podkreślało, że była to wypowiedź, która wykraczała poza sport, dotykając kwestii zdrowia psychicznego i przyszłości zawodowego tenisa.

    Wysoko oceniono także inne jej słowa – dotyczące hejtu w mediach społecznościowych oraz refleksji po trudnym okresie na mączce, gdy przyznała, że była wobec siebie zbyt surowa i musiała zmienić nastawienie.

    Sezon, który zdefiniował karierę

    Plebiscyt „The Best of Iga 2025” pokazuje jednoznacznie: miniony rok był dla Igi Świątek momentem przełomowym. Po trudnym początku sezonu, cieniu spraw pozasportowych i krytyce, Polka wróciła na szczyt w najbardziej spektakularny możliwy sposób – triumfując na Wimbledonie i zamykając kolejne rozdziały swojej kariery.

    Dla jurorów z całego świata nie ma wątpliwości: 2025 rok to sezon, który na zawsze pozostanie jednym z najważniejszych w historii Igi Świątek – i całego polskiego sportu.