• Świątek skomentowała wybór Sportowca Roku. Króciutko

    Świątek skomentowała wybór Sportowca Roku. Króciutko

    Iga Świątek zajęła drugie miejsce w plebiscycie na Sportowca Roku w 2025 roku i przegrała w głosowaniu tylko z Klaudią Zwolińską. Nagrodę w imieniu Igi odebrał jej ojciec Tomasz Świątek. Teraz Iga zabrała głos nt. wyników plebiscytu w mediach społecznościowych.
    Reakcja Igi Świątek na wyniki plebiscytu
    screen: https://www.youtube.com/watch?v=CG-OG1w9I2Y, http://instagram.com/stories/iga.swiatek/3808353720535854532/

    W zeszłym sezonie Iga Świątek wygrała wielkoszlemowy Wimbledon. To jednak nie wystarczyło, by wygrać plebiscyt “Przeglądu Sportowego” i Telewizji Polskiej na najlepszego sportowca Polski w minionym roku. Świątek zajęła drugie miejsce i zdobyła ponad 346 tys. głosów. Triumfatorką podczas Gali Mistrzów Sportu została Klaudia Zwolińska, która zdobyła ponad 100 tys. głosów więcej od Igi. W ten sposób Świątek nie wygrała plebiscytu po raz trzeci w karierze – wcześniej tego dokonała w 2022 i 2023 r.

    Zobacz wideo Lewandowski, Świątek, Zmarzlik? Klaudia Zwolińska: To dla mnie szokujące!
    Tak Świątek skomentowała wyniki plebiscytu. “Bardzo dziękuję”

    Świątek nie mogła się pojawić na tym wydarzeniu, ale poprzez swoje media społecznościowe odniosła się do wyników plebiscytu. “Bardzo dziękuję za wszystkie głosy i ogromnie gratuluję wszystkim wyróżnionym” – napisała krótko Świątek na InstaStories.

    Reakcja Igi Świątek
    Reakcja Igi Świątekscreen: http://instagram.com/stories/iga.swiatek/3808353720535854532/

    Wyróżnienie dla Świątek w jej imieniu odebrał Tomasz Świątek. – To jest dziwne uczucie, jakbym za siebie odbierał, bo to już któryś raz za nią odbieram, bo jest w Australii w tym czasie. Dopóki będzie grała, będzie uczestniczyła w swoich poczynaniach, to jej na pewno nie będzie na takich imprezach. Generalnie Iga jest doceniana za to, co robi i to jest kolejne wyróżnienie – mówił ojciec tenisistki.
    Słowa Zwolińskiej o Świątek wywołały zamieszanie. “Iga przeżyje, jak raz nie dostanie”

    Klaudia Zwolińska pojawiła się w “Hejt Parku” w Kanale Sportowym, w którym odniosła się do swojej wygranej i do faktu, że Świątek znalazła się tuż za nią.

    – Powiem w ten sposób. Uważam, że Idze należy się zawsze takie zwycięstwo. Szczególnie jak się wygrywa Wimbledon, ale myślę, że to ile dobrego my możemy zrobić aktualnie w mojej dyscyplinie, w tych sportach niszowych dzięki tej nagrodzie. Iga przeżyje, jak raz nie dostanie tej nagrody, a jest na drugim miejscu, gdzie wciąż to jest wysokie miejsce – mówiła nasza kajakarka.

    Zobacz też: Ależ demolka w meczu Polki w Australian Open. 67 minut i koniec

    Zwolińska otrzymała trochę nieprzychylnych komentarzy, ale jej słowa wyjaśnił Kacper Papiernik, który zajmuje się psychologią w sporcie. “Dla osoby, która uprawia sport absolutnie niszowy i mało popularny, to dla niej taka statuetka, jak i dla całego środowiska jest wiele warta, bo dzięki temu i popularność i inwestycje wzrosną” – napisał Papiernik.

    “Szalenie trudno jest porównywać wyniki sportowców z różnych dyscyplin. To zawsze decyzja subiektywna, oparta w pewnej mierze na gustach głosujących. Nie ma wątpliwości, że poprzedni rok był dla Zwolińskiej fantastyczny” – dodał Dominik Senkowski ze Sport.pl.

  • Przerwa macierzyńska Sabalenki? Nawet nie próbowała kluczyć

    Przerwa macierzyńska Sabalenki? Nawet nie próbowała kluczyć

    Profesjonalny tenis ciężko jest pogodzić z macierzyństwem, więc zawodniczki, które chcą mieć potomstwo, przerywają kariery i wracają do gry, dopiero gdy ich rodzina się powiększa. Takiego scenariusza chciałaby dla siebie Aryna Sabalenka, liderka rankingu WTA. Powiedziała też, w jakim wieku planuje pójść na urlop macierzyński.
    TENNIS-BATTLE/
    Fot. REUTERS/Amr Alfiky

    Sabalenka szczerze opowiedziała o swoim podejściu do macierzyństwa. Jak mówiła, zawsze chciała być młodą mamą. -To było moje marzenie, ale wiedziałam, że jest nierealne. Po prostu uważam, że to takie cudowne: rodzisz wcześnie, jesteś młodą mamą, dziecko rośnie i możesz być z nim na tej samej fali. Ale to już nie o mnie – stwierdziła liderka rankingu WTA. Tenisistka z Białorusi w maju tego roku skończy 28 lat.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Aryna Sabalenka powiedziała, kiedy chce wstrzymać karierę. “Będzie najlepiej”

    Sabalenka przyznała też, że plany dotyczące macierzyństwa zmieniały się u niej wraz z kolejnymi sukcesami w tenisie. Pierwsze finały, do których dotarła tenisistka, odbyły się w 2017 (Tianjin Open w Chinach) i 2018 roku (Lugano Open i Eastbourne International). W sierpniu 2019 roku wygrała pierwszy turniej w głównym tourze – był to Connecticut Open, a we wrześniu zwyciężyła w Wuhan.

    – Mając 18 lat, pomyślałam: osiągnę wszystko, urodzę dziecko w wieku 25 lat, wrócę i będę wygrywać. A potem, mając 25 lat, pomyślałam: nie, Fiedia, za wcześnie. Urodzę dziecko w wieku 27 lat. Teraz mam 27 lat (śmiech). I teraz myślę, że najlepiej będzie urodzić dziecko w wieku 32 lat – zapowiedziała i dodała: – Zawsze marzyłam o dużej rodzinie. Trójce, czwórce dzieci. Ale już teraz wiem, że pewnie sobie z tym nie poradzę. Nie będę w stanie rodzić tak szybko, jedno po drugim, jak kot (śmiech).

    Sprawdź też: Cały świat trąbi o sukcesie Polaków w United Cup! Nagle te słowa o Świątek

    Sabalenka nie ukrywała też, że po ciąży chciałaby jeszcze wrócić do sportu. – Nie chcę robić zbyt wielu planów – życie będzie takie, jakie jest. Chciałabym urodzić w wieku 32 lat i spróbować wrócić do zdrowia. Są dziewczyny, które wracają do formy po porodzie, ale jak dotąd żadna nie osiągnęła szczytu formy sprzed ciąży – uważa białoruska tenisistka.

    Wśród tenisistek z głównego touru WTA dziecka doczekała się już m.in. Belinda Bencic, Naomi Osaka, Elina Svitolina, Taylor Townsend, Angelique Kerber, Wiktoria Azarenka czy Anna Karolina Schmiedlova.

  • Ojciec Świątek bez ogródek po odebraniu nagrody. “Nie będzie jej na takich imprezach”

    Ojciec Świątek bez ogródek po odebraniu nagrody. “Nie będzie jej na takich imprezach”

    Kiedy Iga Świątek wraz z kolegami z reprezentacji walczyła o tytuł w United Cup, jej ojciec odebrał w jej imieniu statuetkę dla drugiego najlepszego sportowca 2025 roku. Ojciec tenisistki później udzielił krótkiego wywiadu Łukaszowi Kadziewiczowi, w którym wypowiedział się m.in. nt. hejtu. Były wioślarz zdradził również, że na razie nie ma co liczyć, by jego córka pojawiła się na takiej imprezie.
    Tomasz Świątek i Łukasz Kadziewicz
    Screen – https://www.youtube.com/watch?v=WvrfglP1F6U

    Niedawno odbyła się Gala Mistrzów Sportu, na której Iga Świątek zajęła drugie miejsce w plebiscycie na najlepszego sportowca Polski za 2025 rok. “Wyniki 91. Plebiscytu na Najlepszego Sportowca Polski ogłoszone podczas organizowanej przez “Przegląd Sportowy” Gali Mistrzów Sportu były niezwykle zaskakujące. Triumf przypadł Klaudii Zwolińskiej, która na październikowych mistrzostwach świata w kajakarstwie górskim zdobyła trzy medale – dwa złote w slalomach: C1 i K1 oraz brązowy w kayak crossie. Podium uzupełnili Iga Świątek oraz Wilfredo Leon” – opisywał na łamach Sport.pl Dominik Stachowiak.

    Zobacz wideo Lewandowski, Świątek, Zmarzlik? Klaudia Zwolińska: To dla mnie szokujące!
    Ojciec Świątek ledwo odebrał nagrodę i wypalił. “Nie będzie jej na takich imprezach”

    Te wyniki wywołały niemałą burzę w social mediach. “Ahhh, te plebiscyty” – napisał Dawid Celt w serwisie X. Po czym dodał: “Btw (ang. by the way – swoją drogą – red.) Klaudia bardzo fajna dziewczyna” – zaznaczył.

    Łukasz Kadziewicz po przyznaniu nagród rozmawiał ze zwycięzcami albo ich przedstawicielami. “Iga Świątek miejsce drugie…” – zaczął były siatkarz, wyciągając rękę. W oku kamery chwilę później pojawił się Tomasz Świątek, który powiedział: “ojciec Igi Świątek”. Później zaczął się śmiać.

    Tata słynnej polskiej tenisistki został zapytany, jak odbiera tę nagrodę. – Generalnie to jest dziwne uczucie, jakbym za siebie odbierał, bo to już któryś raz za nią odbieram, bo jest w Australii w tym czasie. Dopóki będzie grała, będzie uczestniczyła w swoich poczynaniach, to jej na pewno nie będzie na takich imprezach – oświadczył.

    Zobacz też: Pierwszy taki sukces Świątek. Tego się nikt nie spodziewał

    – Generalnie Iga jest doceniana za to, co robi i to jest kolejne wyróżnienie. Jestem dumny z tego, co zrobiła w 2025 roku – wygrała Wimbledon. Uważam, że ubiegły rok był bardzo obfity w wiele pozytywnych wyników, konkurencja jest olbrzymia. Zwyciężczyni zrobiła niesamowity wynik i nigdy bym nie podejrzewał, że sporty wodne tak zdominują. Sam byłem wioślarzem, więc wiem, ile to jest wysiłku – dodał ojciec Igi Świątek.
    Tomasz Świątek zabrał głos nt. hejtu

    Tomasz Świątek został również zapytany o hejt, z jakim zmaga się jego córka i o to, czy da się nauczyć odporności na takie zachowania. – Na pewno nie możemy wszystkiego czytać, nie musimy wszystkiego słuchać. Niestety, tak jest zawsze. Porzekadło mówi, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Zawsze się ktoś znajdzie, komu nie będzie coś pasowało, albo będzie z czegoś niezadowolony. Takie jest życie… niestety – wyznał.

    – Dopóki będzie tak, że każdy może bezkarnie napisać sobie, co chce, albo powiedzieć w mediach, to tak się będzie działo – dodał.

    Kiedy Tomasz Świątek żegnał się z Łukaszem Kadziewiczem, zdradził, że Iga Świątek zbiera wszystkie trofea w jednym miejscu i docenia takie statuetki, jak m.in. ta z Gali Mistrzów Sportu.

  • Nawrocki nagle dopadł do Stocha w Zakopanem. Kancelaria prezydenta oświadcza

    Nawrocki nagle dopadł do Stocha w Zakopanem. Kancelaria prezydenta oświadcza

    Karol Nawrocki na Wielkiej Krokwi. Symboliczne pożegnanie Kamila Stocha

    To był wyjątkowy i wzruszający wieczór w Zakopanem. Podczas niedzielnego konkursu Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi z kibicami żegnał się Kamil Stoch, kończący karierę po obecnym sezonie. Na trybunach pojawił się m.in. prezydent RP Karol Nawrocki, który po zawodach osobiście podszedł do skoczka, by podziękować mu za lata sukcesów i sportowych emocji.

    Choć sportowo ostatni występ Stocha w Zakopanem nie ułożył się po jego myśli, atmosfera na obiekcie była wyjątkowa. Trzykrotny mistrz olimpijski nie awansował do drugiej serii i oddał tylko jeden skok, co sam skomentował z charakterystyczną dla siebie szczerością.
    – Sportowo byłem dętka, nie ma co tego ukrywać. Nic nie funkcjonowało – ani technika, ani fizyczność – przyznał przed kamerami Eurosportu.
    Jak dodał, najważniejsze było jednak samo dotarcie do tego momentu i możliwość pożegnania się z kibicami przy pełnych trybunach.

    Stoch został uhonorowany w wyjątkowej oprawie. Na jego ostatni konkurs Pucharu Świata w Zakopanem przybyli zarówno obecny, jak i były prezydent RP. Wizyta głowy państwa była zapowiadana już wcześniej – kilka dni przed zawodami na obiekcie pojawili się funkcjonariusze SOP, przygotowujący zabezpieczenie wydarzenia.

    W niedzielę Karol Nawrocki zasiadł na trybunie VIP wraz z żoną i synem, aktywnie dopingując reprezentantów Polski. – Miło, że tak ważne osobistości pojawiły się na tych zawodach – komentował Kamil Stoch w rozmowie z dziennikarzami. Po zakończeniu konkursu prezydent przedarł się przez tłum, by uścisnąć dłoń skoczka i osobiście mu podziękować. Chwilę później razem z kibicami odśpiewano „Mazurka Dąbrowskiego”.

    Po zawodach Kancelaria Prezydenta opublikowała w mediach społecznościowych oficjalny komunikat. Poinformowano w nim, że prezydent RP wraz z Pierwszą Damą kibicowali zawodnikom podczas konkursu indywidualnego, a po jego zakończeniu Karol Nawrocki wręczył nagrody zwycięzcom i pogratulował całej czołowej trójce. Szczególne miejsce w podsumowaniu zajęło pożegnanie Kamila Stocha, który kończy sportową karierę po tym sezonie.

    Sam prezydent również zabrał głos, publikując wspólne zdjęcie ze skoczkiem. Nazwał Stocha „legendą” polskich skoków narciarskich i podkreślił niezwykłą atmosferę panującą na Wielkiej Krokwi. Przy okazji odniósł się także do innych sukcesów biało-czerwonych.
    – To był dzień pełen wielkich sportowych emocji. Polska po raz pierwszy triumfuje w United Cup, a nasi hokeiści halowi zdobywają srebro mistrzostw Europy. Polska jest z Was dumna – napisał Karol Nawrocki.

    Zakopiańskie pożegnanie Kamila Stocha na długo pozostanie w pamięci kibiców. Nawet jeśli ostatni skok nie był idealny, cała oprawa wydarzenia tylko potwierdziła, jak ogromne miejsce zajmuje on w historii polskiego sportu.

  • Kibice ryknęli do Tuska na Jasnej Górze. Dziennikarka Republiki ostro reaguje

    Kibice ryknęli do Tuska na Jasnej Górze. Dziennikarka Republiki ostro reaguje

    W sieci dużym echem odbiło się nagranie z XVIII Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę. Wideo zarejestrowało moment, w którym część uczestników wydarzenia skanduje wulgarne hasła pod adresem premiera Donalda Tuska – polityka, który nie był obecny na miejscu. Choć okrzyk ten znany jest środowiskom kibicowskim od lat i pojawiał się już m.in. w 2011 roku, jego wykrzykiwanie w sanktuarium maryjnym wywołało falę krytyki i oburzenia. Na sprawę zareagowała m.in. dziennikarka TV Republika.

    Nie milkną komentarze po XVIII Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców, w której udział wziął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki. Głowa państwa rozpoczęła wizytę od uczestnictwa w mszy świętej w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, następnie spotkała się z przedstawicielami środowisk kibicowskich w sali konferencyjnej, a na zakończenie wygłosiła przemówienie do zgromadzonych na jasnogórskich wałach fanów piłki nożnej.

    Prezydentowi od samego początku towarzyszyły entuzjastyczne reakcje. Gdy wszedł na mównicę, tłum przywitał go głośnymi okrzykami: „Karol, Karol!” oraz „Lechia Gdańsk!”. W swoim wystąpieniu Nawrocki podkreślał potrzebę jedności i wspólnoty ponad podziałami klubowymi.

    – Pod tą piękną biało-czerwoną flagą jest miejsce dla nas wszystkich. Dla kibiców z Kędzierzyna-Koźla, Wisły, Cracovii, Arki, Lechii, Lecha Poznań czy Jagiellonii Białystok. Dziś musimy być razem, zwłaszcza gdy myślimy o Bogu i Ojczyźnie – mówił.

    Prezydent dziękował kibicom za wytrwałość i podkreślał swoje emocjonalne związki z tym środowiskiem. – Chcę wam z całego serca podziękować. Wiecie, że jestem jednym z was – zwracał się do zgromadzonych.

    Obecność głowy państwa nie była jednak jedynym elementem, który przyciągnął uwagę opinii publicznej. W pewnym momencie część pielgrzymów zaczęła skandować obraźliwe hasło pod adresem premiera Donalda Tuska.

    „Donald, matole, twój rząd obalą kibole” – rozbrzmiało na Jasnej Górze.

    Nagranie dokumentujące ten moment opublikował w serwisie X Robert Bąkiewicz, były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i założyciel partii Niepodległość. „Donald, słyszałeś? Kibice przesyłają pozdrowienia” – napisał, dołączając wideo.

    Publikacja natychmiast wywołała burzę w mediach społecznościowych. Choć pojawiły się głosy próbujące tłumaczyć zachowanie kibiców, zdecydowana większość komentarzy miała charakter krytyczny. Szczególnie mocno wybrzmiał sprzeciw wobec przenoszenia politycznych sporów w przestrzeń sakralną.

    Swojego oburzenia nie kryła m.in. Ilona Januszewska, dziennikarka TV Republika. – Ale po co takie zachowania na Jasnej Górze? Po co to? Nie tam. To nie jest dobre – oceniła.

    Podobnych opinii było znacznie więcej. Internauci pisali m.in.: „To nie jest miejsce na uprawianie polityki”, „Chluby to kibicom nie przyniesie”, „Hańba”, „Najpierw Bóg, honor i Ojczyzna, a potem takie sceny pod świętym obrazem”, czy też ironicznie: „Kolejka do spowiedzi musiała być naprawdę długa”.

    Warto przypomnieć, że hasło, które dziś ponownie wywołało emocje, nie jest nowe. Kibice skandowali je już w 2011 roku – zarówno na stadionach, jak i podczas głośnej demonstracji pod Podlaskim Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku. Wówczas fani Jagiellonii protestowali przeciwko decyzji o zamknięciu części trybun. Na budynku pojawiły się transparenty z hasłami: „Możecie zamykać nam stadiony, lecz nigdy nie zamkniecie nam ust” oraz „Zamknijcie jeszcze dyskoteki, galerie i szkoły, niech nie będzie niczego”.

    Tamte wydarzenia zakończyły się interwencją policji. Zatrzymano 43 osoby, które ukarano mandatami za wykroczenia. Część z nich odmówiła ich przyjęcia, a sprawy trafiły do sądu. W 11 przypadkach orzeczono grzywny, jednak po apelacjach postępowania zostały ostatecznie umorzone z powodu przedawnienia.

    Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że stare hasła wciąż potrafią powracać – choć nie zawsze w miejscu i czasie, które sprzyjają refleksji czy jedności.

    https://x.com/RBakiewicz/status/2010042291319386171?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010042291319386171%7Ctwgr%5Ee1ae22578b02e77f8505c7729fa13f6703cb6380%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fsportowe-zycie%2Fnews-atak-na-nawrockiego-z-obozu-tuska-tego-mu-nie-daruja-episkopnId22507329

  • Media: Nawrocki spotkał się na Jasnej Górze z przywódcą gangu. “Przywitali się jak starzy znajomi”

    Media: Nawrocki spotkał się na Jasnej Górze z przywódcą gangu. “Przywitali się jak starzy znajomi”

    Karol Nawrocki wziął udział w pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. Jak ujawniła Wirtualna Polska, podczas wydarzenia doszło do jego spotkania z przywódcą gangu pseudokibiców Jagiellonii Białystok, skazanym w 2024 roku na sześć lat więzienia.

    Jasna Góra. Kontrowersyjne spotkanie podczas pielgrzymki kibiców

    W sobotę 10 stycznia prezydent Karol Nawrocki uczestniczył w XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców na Jasnej Górze. Po zakończeniu części otwartej, dostępnej dla wszystkich uczestników, w jednym z pomieszczeń klasztoru odbyło się spotkanie w znacznie węższym gronie. Jak ustaliła Wirtualna Polska, to właśnie tam doszło do sytuacji, która wzbudziła duże kontrowersje.

    Według relacji portalu, Karol Nawrocki z uśmiechem podszedł do mężczyzny stojącego na czele grupy uczestników. Obaj przywitali się serdecznie, jakby znali się od dawna, a następnie uścisnęli sobie dłonie. „Jagiellonia” – miał powiedzieć prezydent, po czym zaczął witać się z kolejnymi osobami. Dziennikarze WP ustalili, że wspomnianym mężczyzną był Tomasz P., znany pod pseudonimem „Dragon”, uznawany za przywódcę gangu pseudokibiców Jagiellonii Białystok.

    Kim jest Tomasz P.?

    Tomasz P. to postać doskonale znana organom ścigania. W 2024 roku został on nieprawomocnie skazany na sześć lat pozbawienia wolności m.in. za propagowanie nazizmu, kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz udział w brutalnych pobiciach. Wcześniej był już wielokrotnie karany – m.in. za napaść na funkcjonariusza publicznego z użyciem niebezpiecznego narzędzia, podżeganie do napadu ze skutkiem śmiertelnym oraz zastraszanie świadków.

    Jak przypomina Wirtualna Polska, Tomasz P. miał również organizować tzw. ustawki pseudokibiców Jagiellonii Białystok, czyli brutalne bójki między zwaśnionymi grupami fanów piłkarskich.

    Stanowisko Kancelarii Prezydenta

    Portal WP zwrócił się do rzecznika prezydenta, Rafała Leśkiewicza, z pytaniem, czy podczas spotkania mogło dojść do rozmowy na temat ewentualnego ułaskawienia Tomasza P. W odpowiedzi rzecznik stanowczo zaprzeczył takim sugestiom.

    „Prezydent RP Karol Nawrocki uczestniczył w XVIII Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę, aby wspólnie z kibicami z całej Polski modlić się przed Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Pan Prezydent wziął udział we Mszy Świętej, a następnie wygłosił przemówienie do zgromadzonych pielgrzymów. Jak w każdym otwartym wydarzeniu publicznym z udziałem Prezydenta RP, była również okazja do krótkich, bezpośrednich i wyłącznie kurtuazyjnych powitań z uczestnikami pielgrzymki” – przekazał Leśkiewicz.

    Sprawa wywołała szeroką dyskusję w mediach i opinii publicznej, zwłaszcza w kontekście charakteru wydarzenia oraz przeszłości osób, z którymi prezydent miał okazję się spotkać.

  • Nawrocki wręczył nagrodę. To co stało się później, przejdzie do historii

    Nawrocki wręczył nagrodę. To co stało się później, przejdzie do historii

    Anze Lanisek znów sprawił, że polscy kibice mogli poczuć wzruszenie. To po jego kolejnym wyjątkowym geście wobec naszego zawodnika, tym razem Kamila Stocha. To jemu Słoweniec zadedykował niedzielne zwycięstwo – swoje pierwsze odniesione w Zakopanem.
    Zwycięzca konkursu PŚ w Zakopanem Anze Lanisek (z lewej) dostaje nagrodę od prezydenta RP Karola Nawrockiego (po prawej)

    Stoch w swoim ostatnim konkursie Pucharu Świata w Zakopanem zajął dopiero 42. miejsce. Niestety, nie było to takie pożegnanie z Wielką Krokwią i polskimi kibicami, jakie sobie wymarzył. Po wszystkim w piękny sposób dziękował fanom, którzy zjawili się na trybunach i śpiewał z nimi polski hymn. Dzięki temu został najważniejszą postacią wieczoru, ale sportowo głównym bohaterem zawodów nie był.

    Zobacz wideo Stoch nie mógł powstrzymać łez po ostatnim skoku w Zakopanem
    Lanisek wreszcie wygrał w Zakopanem. Piękny gest po zejściu z podium

    Konkurs wygrał Słoweniec Anze Lanisek. Po skokach na 138 i 137 metrów wyprzedził Jana Hoerla z Austrii (144,5 i 135,5 metra), a także jego rodaka Manuela Fettnera (135,5 i 135 metrów). Najlepszy z Polaków: 11. Kacper Tomasiak (126,5 i 121 metrów).

    Dla Laniska to piąte miejsce na podium w Zakopanem, ale dopiero pierwszy raz stanął na jego najwyższym stopniu. W 2021 roku był dwa razy drugi, a w 2022 i 2024 zajmował trzecie miejsce, choć w zeszłym sezonie prowadził przed finałowym skokiem. Tym razem w końcu udało mu się wygrać na skoczni, którą bardzo polubił. – Wreszcie zwycięstwo! Musiałem na to trochę poczekać, ale to był dla mnie bardzo fajny dzień. Cieszyłem się nim – przekazał po zawodach Słoweniec.

    W sobotę Lanisek razem z Timim Zajcem zajęli drugie miejsce w konkursie duetów, przegrywając jedynie z Austriakami, a wyprzedzając Polaków. Już wtedy Lanisek zdradzał, że wybrał Zakopane zamiast wyjazdu do Japonii w kolejnym tygodniu. – Zbliżają się igrzyska olimpijskie, więc to normalne, że trzeba odpuścić jakiś weekend, żeby odpocząć. Dla mnie Zakopane jest wyjątkowe. Czuję się tu jak w domu. Dodatkowo to ostatnie konkursy Kamila tutaj, więc nie chciałem tego przegapić. Nie mogło mnie zabraknąć. Podjąłem decyzję, że pojadę do Zakopanego, a odpuszczę sobie wyjazd do Sapporo – mówił po sobotniej rywalizacji cytowany przez skijumping.pl.

    Ale na tych słowach Lanisek nie poprzestał. Gdy zszedł już z podium, na którym nagrodę za wygraną wręczył mu prezydent RP Karol Nawrocki, przemówił w wywiadzie, który organizatorzy nagłośnili na całą skocznię. W nim zadedykował swoją niedzielną wygraną Stochowi. – Osiągnął i zrobił niezwykle dużo dla polskich skoków. Gratuluję mu wspaniałej kariery. Dedykuję to zwycięstwo Kamilowi – mówił Lanisek.
    Co za słowa Słoweńca o Stochu. Wiedział, że zawody w Zakopanem nie będą łatwe dla Polaka

    Później w mixed zonie dla dziennikarzy pytaliśmy skoczka, czy pomyślał o dedykacji spontanicznie. – Myślałem o tym już przed weekendem. Wiedziałem, że to wszystko nie będzie łatwe dla Kamila, na pewno podszedł do tego dnia ze sporymi emocjami. Publiczność była jednak idealna, miał tu świetną ceremonię. Życzę mu wszystkiego co najlepsze – stwierdził Anze Lanisek, dla którego to trzecie zwycięstwo tej zimy i 11. w całej karierze.

    – Mam wiele świetnych wspomnień z Kamilem. Zapamiętam go jako znakomitego sportowca. Ale także, co chyba jeszcze ważniejsze, jako świetnego człowieka – dodał słoweński zawodnik. Przypomnijmy, że Lanisek już raz wykonał, wówczas jeszcze piękniejszy, gest w kierunku polskiego skoczka – gdy Dawid Kubacki przedwcześnie zakończył sezon, zostając przy walczącej o życie żonie, zabrał jego podobiznę na podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w Planicy.

    Lanisek potwierdził, że powinien być jedynym zawodnikiem ze słoweńskiej kadry, którego zabraknie w składzie na PŚ w Sapporo w kolejny weekend. Do Japonii nie poleci także Kamil Stoch – trener Maciej Maciusiak da mu odpocząć, a na wyjazd do Azji zabierze Dawida Kubackiego, Macieja Kota, Kacpra Tomasiaka i dwóch skoczków z Pucharu Kontynentalnego: Aleksandra Zniszczoła i Klemensa Joniaka.

  • Jest pierwsze zwycięstwo Polki w Australian Open. Pogrom w 65 minut

    Jest pierwsze zwycięstwo Polki w Australian Open. Pogrom w 65 minut

    Kilka minut po tym, jak swój mecz rozpoczęła Maja Chwalińska, swój udział w eliminacjach Australian Open zainaugurowała inna nasza reprezentantka. Mowa o 133. tenisistce w rankingu WTA – Lindzie Klimovicovej. Pierwszą przeszkodą 21-latki na drodze do premierowego awansu w zawodowej karierze do głównej drabinki na wielkoszlemowej imprezie okazała się grająca z dziką kartą zawodniczka gospodarzy – Stefani Webb. Rozstrzygnięcie w tym meczu poznaliśmy po niewiele ponad godzinie gry.
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym wykonuje gest triumfu na korcie, trzymając rakietę tenisową. W tle widać rozmyte sylwetki kibiców.

    Linda KlimovicovaTomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik/REPORTERReporter

    Maja Chwalińska, Linda Klimovicova i Katarzyna Kawa – to właśnie te nasze reprezentantki przystąpiły do rywalizacji w tegorocznych eliminacjach do pierwszej wielkoszlemowej imprezy w tym sezonie, czyli Australian Open. Już dziś przyszło nam śledzić w akcji Lindę oraz Maję. 21-latka zainaugurowała swój pojedynek kilka minut po starcie spotkania z udziałem Chwalińskiej.

    Będąca na 134. miejscu w rankingu Klimovicova przystąpiła do rywalizacji w Melbourne z myślą, by zanotować premierowy awans do głównej drabinki podczas wielkoszlemowej imprezy na poziomie zawodowym. Droga do wykonania tego celu wiodła przez trzystopniowe kwalifikacje. Na “dzień dobry” mierzyła się z tenisistką gospodarzy – Stefani Webb. Australijka otrzymała od organizatorów dziką kartę do eliminacji. Wyraźną faworytką potyczki była nasza reprezentantka, plasująca się o 512 pozycji wyżej w rankingu WTA.

    Australian Open: Linda Klimovicova kontra Stefani Webb w eliminacjach

    Mecz rozpoczął się od serwisu Klimovicovej. W gemie otwarcia 21-latka miała drobne kłopoty, przegrywała 15-30. Mimo to zdołała wyjść na prowadzenie przed ew. potrzebą bronienia break pointów, zgarniając trzy akcje z rzędu. Po zmianie stron Linda ruszyła po przełamanie. Zawodniczka z drugiej setki kobiecego zestawienia stopniowo dominowała swoją rywalkę i dorzucała kolejne “oczka” na swoje konto. Większe emocje nastały dopiero w trakcie piątego rozdania, kiedy to Webb doczekała się nawet okazji na przełamanie. Ostatecznie dłuższy gem, toczony na przewagi, trafił na konto naszej reprezentantki.

    Wówczas Klimovicova prowadziła już 5:0 i wydawało się, że może nawet zakończyć partię rezultatem do zera. W następnych minutach wkradło się jednak lekkie rozluźnienie i doszło do tego, że Stefani miała nawet… piłkę przy swoim podaniu na trzecie “oczko” z rzędu. Finalnie Linda nie dopuściła do takiej sytuacji. Wykorzystała drugiego setbola i przełamując po raz trzeci w tej partii serwis przeciwniczki, zamknęła premierową odsłonę wynikiem 6:2.

    Początek drugiej części rywalizacji okazał się wyrównany. Na pierwsze break pointy trzeba było zaczekać aż do czwartego rozdania. Wówczas Klimovicova przełamała rywalkę za drugą okazją i zaczęła zmierzać w kierunku mety. Ostatecznie Webb nie zdobyła choćby jednego “oczka” do końca spotkania, mimo że miała ku temu jedną szansę w szóstym gemie. Klimovicova zdążyła zakończyć mecz jeszcze przed Chwalińską i jako pierwsza Polka odniosła zwycięstwo w tegorocznym Australian Open. Linda pokonała Stefani 6:2, 6:1 w zaledwie 65 minut. W drugiej rundzie eliminacji zmierzy się z inną reprezentantką Australii – Lizette Cabrerą.

    Po raz pierwszy w historii! Polska wygrała United Cup!Polsat Sport
    Tenisistka w czerwonej sukience wykonuje uderzenie piłki rakietą na korcie, skupienie w ruchu podkreślone przez sportowy strój i dynamiczną postawę, w tle fragment niebieskiego kortu.

    Linda KlimovicovaFoto OlimpikAFP
    Młoda kobieta w sportowym stroju trzyma biały ręcznik, prawdopodobnie po zakończonym meczu tenisowym. Tło jest rozmyte, widać sylwetkę innej osoby w oddali oraz fragmenty napisu na tablicy.

    Linda KlimovicovaLairys Laurent/ABACAEast News
    Zawodniczka tenisowa w fioletowym stroju w trakcie serwu lub returnu, trzyma rakietę, skupiona, na tle kortu tenisowego.

    Linda KlimovicovaFoto Olimpik/Nur Photo AFP

  • Tak Niemka potraktowała Polaków po finale. Natychmiastowa odpowiedź Świątek

    Tak Niemka potraktowała Polaków po finale. Natychmiastowa odpowiedź Świątek

    Polacy świętują zwycięstwo w wielkim finale United Cup. Sukces ten został zbudowany na kilku wygranych rywalizacjach, a pierwszą z nich była ta przeciwko Niemcom. Hubert Hurkacz i Iga Świątek pokonali wówczas Alexandra Zvereva i Evę Lys. Tuż po zakończeniu turnieju wspomniana Niemka zareagowała na wpis Świątek w mediach społecznościowych. I od razu doczekała się odpowiedzi ze strony Raszynianki.
    Emocjonalna reakcja tenisistki w białej koszulce i czapce sportowej podczas meczu tenisowego na korcie. W okrągłym wstawieniu zbliżenie twarzy drugiej zawodniczki również w sportowym stroju, skupionej na wydarzeniach na korcie.

    Eva Lys / Iga Świątek Andy Cheung / Brett HemmingsGetty Images

    Pierwsze zwycięstwo reprezentacji Polski w United Cup stał się faktem. W kluczowych momentach szczególnie niezawodni okazali się być: Katarzyna Kawa i Jan Zieliński (w mikście) oraz Hubert Hurkacz w singlu.

    To właśnie oni zdobywali dla Polski cenne punkty, gdy Idze Świątek na korcie nie szło. Dobra forma Zielińskiego była do przewidzenia. Katarzyna Kawa okazała się jednak prawdziwą rewelacją turnieju. Hubert Hurkacz natomiast wracał po poważnej kontuzji, więc jego forma była niewiadomą. W Sydney pokazał jednak wspaniały tenis.

    Iga Świątek w United Cup wygrała trzy pojedynki. Jej pierwszą rywalką była Eva Lys z Niemiec. Tamtą rywalizację Polacy wygrali 2:0 – co było dość sporym zaskoczeniem.

    Zwycięstwo Igi Świątek nad Evą Lys było do przewidzenia, ale wygrana Huberta Hurkacza z Alexandrem Zverevem była czymś “ekstra”. Później “Biało-Czerwoni” pokonali Holendrów, Andralijczyjów, Amerykanów i w końcu Szwajcarów w wielkim finale.

    Eva Lys i Iga Świątek wymieniły się ciepłymi słowami pod swoim adresem

    Po zwycięstwie Polaków nad Szwajcarami Eva Lys postanowiła skomentować wpis, jaki w mediach społecznościowych zamieściła Iga Świątek.

    – Kasia, Janek, Hubi i reszta naszej wspaniałej ekipy… Dziękuję. Jestem taka dumna – napisała Iga Świątek.

    Komentarz pod tym wpisem zamieściła wspomniana wyżej Eva Lys, która bardzo ładnie potraktowała Polaków. Pogratulowała im zwycięstwa i przyznaje, że teraz porażka z nimi smakuje o wiele mniej nieprzyjemnie.

    – Teraz czuję się lepiej, że to właśnie z Wami przegraliśmy. Gratulacje! – napisała Eva Lys.

    – Trafiłeś wszystkie hot shoty! Jeszcze wiele bitew przed nami. Dziękuję – opowiedziała jej Iga Świątek.

    Po swoim pojedynku obie zawodniczki serdecznie się przytuliły. Wszystko wskazuje na to, że mają naprawdę dobre relacje.

    W ciągu ostatnich czterech lat Polka i Niemka mierzyły się ze sobą cztery razy: w Stuttgarcie, Melbourne, Montrealu i Sydney. Za każdym razem lepsza okazywała się Iga Świątek.

    Marek Kania wicemistrzem Europy w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 500 m. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Iga Świątek mocno przyczyniła się do zwycięstwa Polaków podczas pierwszego meczu w United Cup

    Iga Świątek mocno przyczyniła się do zwycięstwa Polaków podczas pierwszego meczu w United CupSAEED KHAN / AFPAFP
    Miesiąc temu walczyła z Igą Świątek o ćwierćfinał Australian Open, dzisiaj Eva Lys jest nowym numerem jeden w niemieckim tenisie

    Miesiąc temu walczyła z Igą Świątek o ćwierćfinał Australian Open, dzisiaj Eva Lys jest nowym numerem jeden w niemieckim tenisiePAUL CROCK / WILLIAM WEST / AFPAFP
    Iga Świątek zagwarantowała reprezentacji Polski awans do wielkiego finału United Cup 2025

    Iga Świątek zagwarantowała reprezentacji Polski awans do wielkiego finału United Cup 2025STEVE CHRISTO / AFPAFP

  • Przyszło potwierdzenie z WTA po triumfie Sabalenki i porażkach Świątek. Zmiana na podium

    Przyszło potwierdzenie z WTA po triumfie Sabalenki i porażkach Świątek. Zmiana na podium

    Pierwsze tytuły WTA w sezonie 2026 rozdane. Zmiany na podium, roszady w TOP 10 i kluczowe konsekwencje przed Australian Open

    Sezon 2026 w kobiecym tenisie wystartował z przytupem. Pierwsze turnieje na antypodach przyniosły zarówno spodziewane rozstrzygnięcia, jak i kilka niespodzianek, które natychmiast znalazły odzwierciedlenie w rankingu WTA. Aryna Sabalenka obroniła tytuł w Brisbane, Elina Switolina sięgnęła po trofeum w Auckland, a w Sydney świętowali Polacy – choć w nieco przewrotnych okolicznościach. Już w niedzielny wieczór WTA opublikowała zaktualizowane zestawienie, a ono przyniosło zmiany na podium i ważną roszadę w czołowej dziesiątce, niezwykle istotną w kontekście rozstawień przed Australian Open.

    Historyczny sukces Polski w United Cup, ale bez punktów Świątek w decydujących meczach

    Takiego scenariusza otwarcia sezonu mało kto się spodziewał. Polska po raz pierwszy w historii wygrała United Cup, lecz w kluczowych momentach punktów nie zdobywała Iga Świątek. W półfinale i finale to Hubert Hurkacz oraz mikst Katarzyna Kawa/Jan Zieliński wzięli na siebie odpowiedzialność i zapewnili Biało-Czerwonym triumf.

    Z perspektywy rankingu WTA oznaczało to jednak dla Świątek wyraźnie słabszy start sezonu niż przed rokiem. Liderka polskiego tenisa wygrała trzy mecze, co przełożyło się na 150 punktów – znacznie mniej niż dwanaście miesięcy wcześniej, gdy zakończyła United Cup z dorobkiem 325 „oczek”.

    Sabalenka znów najlepsza w Brisbane, Switolina triumfuje w Auckland

    Równolegle z rywalizacją drużynową rozgrywano klasyczne turnieje indywidualne. W Brisbane International, podobnie jak rok temu, bezkonkurencyjna okazała się Aryna Sabalenka. Białorusinka w finale pokonała Martę Kostiuk i dopisała do dorobku kolejne 500 punktów rankingowych, umacniając swoją pozycję na czele zestawienia.

    W Auckland po tytuł sięgnęła Elina Switolina. Ukrainka wygrała turniej rangi WTA 250, zgarniając komplet 250 punktów i solidnie zaznaczając swoją obecność na początku sezonu.

    Ranking WTA: Sabalenka odjeżdża, zmiana na podium i kluczowe przesunięcia

    Specyfika tegorocznego kalendarza – turnieje w Australii odbywają się o tydzień później niż przed rokiem – sprawiła, że część punktów za zeszłoroczne starty została odpisana już wcześniej. W minionym tygodniu „wypadały” wyniki z Adelajdy i Hobart, co szczególnie mocno uderzyło w kilka zawodniczek ze ścisłej czołówki.

    Najwięcej zyskały Aryna Sabalenka oraz Belinda Bencic. Szwajcarka co prawda nie zdobyła tytułu, ale wygrała wszystkie swoje mecze w United Cup, co dało jej aż 500 punktów – dokładnie tyle, ile dwa lata temu w analogicznej sytuacji otrzymała Iga Świątek. Sabalenka natomiast, dzięki triumfowi w Brisbane, powiększyła przewagę nad Polką. Różnica między pierwszą a drugą rakietą świata wynosi obecnie aż 2662 punkty.

    Gauff wraca na trzecie miejsce, Keys boleśnie spada

    Interesująco wyglądała również sytuacja tuż za plecami dwóch liderek. Coco Gauff, która rok temu w tym okresie zgarnęła 500 punktów, teraz zdobyła tylko 150. To wystarczyło jednak, by ponownie wyprzedzić Amandę Anisimovą i wrócić na trzecie miejsce w rankingu. Jej rodaczka odpadła bowiem w Brisbane już na etapie 1/8 finału, przegrywając z Kostiuk.

    W kontekście losowania Australian Open różnice między miejscami 3–4 nie mają większego znaczenia – jedna z Amerykanek trafi do połówki Sabalenki, druga do części drabinki Igi Świątek.

    Znacznie poważniejsze konsekwencje dotyczą Madison Keys. Amerykanka straciła punkty za zeszłoroczny triumf w Adelajdzie i spadła z siódmej na dziewiątą pozycję. Nie zdołała odrobić strat – w ćwierćfinale jej drogę zatrzymała Sabalenka. W praktyce oznacza to, że obrończyni tytułu w Melbourne nie będzie rozstawiona w czołowej ósemce i już w czwartej rundzie może trafić na jedną z czterech najlepszych tenisistek świata.

    Wielki powrót Bencic do TOP 10

    Jedną z największych wygranych pierwszego tygodnia sezonu jest Belinda Bencic. Szwajcarka awansowała do TOP 10 rankingu WTA, wypychając z niego Jekaterinę Aleksandrową. To jej pierwszy powrót do ścisłej czołówki od 2 kwietnia 2023 roku i jasny sygnał, że w sezonie 2026 znów może odgrywać kluczową rolę w walce o największe cele.

    Początek roku przyniósł więc wyraźne przetasowania – zarówno na szczycie rankingu, jak i w kontekście nadchodzącego Australian Open. A to dopiero pierwsze dni sezonu.

    Ranking WTA datowany na 12 stycznia 2026:
    • 1. Aryna Sabalenka – 10990 pkt
    • 2. Iga Świątek – 8328 pkt
    • 3. Coco Gauff – 6423 pkt (awans o 1 pozycję)
    • 4. Amanda Anisimova – 6320 pkt (spadek o 1 pozycję)
    • 5. Jelena Rybakina – 5850 pkt
    • 6. Jessica Pegula – 5453 pkt
    • 8. Jasmine Paolini – 4267 pkt (awans o 1 pozycję)
    • 9. Mirra Andriejewa – 4232 pkt (awans o 1 pozycję)
    • 7. Madison Keys – 4003 pkt (spadek o 2 pozycje)
    • 10. Belinda Bencic – 3512 pkt (awans o 1 pozycję)
    Miejsca pozostałych Polek w TOP 500:
    • 53. Magda Linette – 1113 pkt (spadek o 1 pozycję)
    • 57. Magdalena Fręch – 1073 pkt (awans o 2 pozycje)
    • 134. Linda Klimovicova – 538 pkt (spadek o 1 pozycję)
    • 135. Katarzyna Kawa – 537 pkt (spadek o 1 pozycję)
    • 144. Maja Chwalińska – 504 pkt (awans o 2 pozycje)
    • 323. Martyna Kubka – 196 pkt
    • 395. Weronika Ewald – 152 pkt
    • 441. Zuzanna Pawlikowska – 129 pkt (awans o 20 pozycji)
    • 447. Urszula Radwańska – 125 pkt (spadek o 1 pozycję)