• Sabalenka się tłumaczy. Były dwa pocałunki. Jest oficjalne stanowisko Łukaszenki

    Sabalenka się tłumaczy. Były dwa pocałunki. Jest oficjalne stanowisko Łukaszenki

    Aryna Sabalenka ma już na koncie pierwszy tytuł w sezonie 2026. Po zwycięskim finale w Brisbane nadal iskrzy jednak od politycznych rykoszetów. Pokonana Ukrainka Martia Kostiuk po raz kolejny nie podała Białorusince ręki, a ta nie powstrzymała się od prowokacyjnych gestów… całując własne bicepsy. Z dumą oficjalną depeszę gratulacyjną posłał do pierwszej rakiety świata Aleksandr Łukaszenka.
    Zwycięska tenisistka w sportowym stroju siedzi na korcie obok trofeum, szeroko uśmiechnięta, w tle okrągłe wstawienie z twarzą mężczyzny przecierającego czoło chusteczką.

    Aryna Sabalenka i naczelny wielbiciel jej tenisowego talentu, Aleksandr ŁukaszenkaAFP

    Białorusinka tym samym obroniła tytuł sprzed roku. To dla niej 22. impreza pod szyldem WTA, w której okazuje się bezkonkurencyjna. Pozycja liderki światowego rankingu na starcie nowego sezonu pozostaje niezagrożona.

    Sabalenka nie powstrzymała się od prowokacyjnych gestów w Brisbane. Łukaszenka śle depeszę gratulacyjną

    O finezyjnych zagraniach Sabalenki w Brisbane za chwilę nikt nie będzie pamiętał. Ale o samym finale wciąż głośno. A konkretnie – o całej jego otoczce pozasportowej.

    Kostiuk po raz kolejny nie podała Białorusince ręki. Ta z kolei po wygranej piłce meczowej pozwoliła sobie na prowokacyjny gest wymierzony w rywalkę. Demonstracyjnie ucałowała oba bicepsy.

    Było to nawiązanie do jednej z wcześniejszych wypowiedzi Ukrainka, która przekonywała, że Sabalenka ma znacznie wyższy poziom testosteronu niż jej rywalki.

    Pierwsza rakieta świata próbowała jednak bagatelizować incydent z bicepsami. – Podczas meczu bardzo często wykonywałam agresywne uderzenia, więc potem to był po prostu taki żart dla zespołu – tłumaczyła na konferencji prasowej.

    Kostiuk w wypowiedzi udzielonej jeszcze na korcie nie wymieniła nazwiska przeciwniczki. Zamiast o meczu mówiła o dramatycznej sytuacji swoich rodaków, wciąż mordowanych przez rosyjskiego najeźdźcę.

    – Chcę powiedzieć kilka słów o Ukrainie – zasygnalizowała od razu. – Gram każdego dnia z bólem serca. Tysiące ludzi nie ma teraz światła ani ciepłej wody. Na zewnątrz jest minus 20 stopni, więc codzienne życie w tej rzeczywistości jest bardzo, bardzo bolesne – oznajmiła.

    Tymczasem prezydent Białorusi, Aleksandr Łukaszenka, konsekwentnie stoi na stanowisku, że sportu nie należy mieszać z “polityką”. Po triumfie Sabalenki na antypodach wystosował oficjalną depeszę gratulacyjną.

    “Gratulacje z okazji wygrania turnieju w Brisbane i wspaniałego początku nowego sezonu tenisowego. Niech w tym roku towarzyszy wam szczęście i sukces, które pozwolą wam zachować tytuł najlepszej tenisistki świata” – napisał Łukaszenka.

    Liderka światowego rankingu przenosi się teraz do Melbourne, gdzie w najbliższych dniach przystąpi do rywalizacji w Australian Open.

    Iga Świątek po wygraniu United Cup: Do trzech razy sztukaPolsat Sport
    Kobieta w sportowym żółtym stroju na korcie tenisowym z wyrazem emocji na twarzy. W tle widoczni rozmazani ludzie oraz nieostre światła.

    Aryna SabalenkaAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaTOBIAS SCHWARZAFP
    Kobieta w sportowym stroju na korcie tenisowym wykonuje gest pocałunku skierowanego do publiczności, w tle widoczny rozmyty tłum kibiców.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP

  • Kawa niemal jak Sabalenka w Brisbane. Polacy rozbili bank. Gigantyczne przelewy

    Kawa niemal jak Sabalenka w Brisbane. Polacy rozbili bank. Gigantyczne przelewy

    W tym samym czasie w Brisbane, Perth oraz Sydney rozgrywano dwie imprezy tenisowe rangi WTA 500 – klasyczny turniej Brisbane International oraz drużynowy United Cup. Różnice między nimi były jednak nie tylko sportowe, ale przede wszystkim finansowe. Okazuje się bowiem, że Iga Świątek za sam udział w United Cup miała zagwarantowane większe wynagrodzenie niż Aryna Sabalenka za końcowy triumf w Brisbane. Co więcej, niemal identyczne pieniądze co liderka światowego rankingu zarobili… polscy bohaterowie miksta – Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Oto szczegóły.

    Pierwszy tydzień sezonu za nami

    Pierwszy tenisowy tydzień w kalendarzu WTA i ATP dobiegł końca. Wśród kobiet triumfowali: reprezentacja Polski w United Cup, Aryna Sabalenka w turnieju WTA 500 w Brisbane oraz Elina Switolina w WTA 250 w Auckland. U mężczyzn zwycięstwa odnieśli Daniił Miedwiediew w Brisbane oraz Aleksandr Bublik w Hongkongu (oba turnieje rangi ATP 250).

    Przed kibicami kolejne emocje – już bez większości gwiazd – a w przyszłą niedzielę wystartuje Australian Open, pierwszy wielkoszlemowy turniej nowego sezonu.

    Hurkacz groźny, Świątek z pytajnikami

    W męskiej rywalizacji niewielu rozstawionych zawodników chciałoby trafić w pierwszych rundach na Huberta Hurkacza. Wrocławianin wrócił po blisko siedmiomiesięcznej przerwie w imponującym stylu – wygrał cztery mecze, pokonał dwóch tenisistów z czołowej „dziesiątki” i udowodnił, że może być groźny nawet w meczach rozgrywanych do trzech wygranych setów.

    Nieco więcej znaków zapytania pojawiło się przy Idze Świątek, która w United Cup przegrała swoje spotkania z Coco Gauff i Belindą Bencic. Mimo to występ reprezentacji Polski należy uznać za wyjątkowo udany – zakończył się historycznym triumfem i wykreował nowych bohaterów. Wśród nich znaleźli się Katarzyna Kawa i Jan Zieliński, którzy być może w przyszłości spróbują sił w mikście również podczas turniejów wielkoszlemowych. Jedno jest pewne: w Sydney zostali sowicie wynagrodzeni.

    Lepiej niż gwiazdy w Brisbane

    Choć turnieje w Brisbane miały rangę WTA 500 i ATP 250, pula nagród w United Cup była zdecydowanie wyższa. W Brisbane na nagrody przeznaczono niemal 1,7 mln dolarów w turnieju WTA oraz 800 tys. w ATP. Tymczasem w United Cup do podziału było blisko sześć milionów dolarów zarówno w części kobiecej, jak i męskiej.

    Aryna Sabalenka za triumf w Brisbane otrzymała czek na 214 tys. dolarów, do czego doszło jeszcze kilka tysięcy za występ deblowy. Tymczasem Iga Świątek – jako zawodniczka z TOP 10 – za sam przyjazd do Sydney mogła liczyć na 250 tys. dolarów wpisowego.

    Prawie pół miliona dla Świątek, rekord Bencic

    Łącznie Iga Świątek zarobiła w United Cup niemal 487 tys. dolarów brutto. Na tę kwotę złożyły się: wpisowe, premie za trzy wygrane mecze singlowe (172 tys. dolarów) oraz bonus za zwycięstwo drużyny (64,9 tys.). Paradoksalnie Raszynianka przegrała jednak te spotkania, które były najlepiej płatne – półfinał i finał, gdzie do zgarnięcia było łącznie aż 450 tys. dolarów. Skorzystała na tym Belinda Bencic, która w całym turnieju zarobiła najwięcej – imponujące 848,3 tys. dolarów.

    Bardzo solidny przelew otrzymał również Hubert Hurkacz. Polak, który pokonał m.in. Taylora Fritza i Stana Wawrinkę, opuścił Sydney bogatszy o 667 tys. dolarów brutto. Choć jego startowe było znacznie niższe niż Świątek (60 tys. dolarów dla zawodników z miejsc 31–60), to nadrabiał premiami za zwycięstwa w decydującej fazie turnieju.

    Życiowe pieniądze Kawy i Zielińskiego

    Dla największych gwiazd takie kwoty nie są niczym nadzwyczajnym – podobne, a nawet wyższe, zarabiały już wielokrotnie. Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego.

    Tenisistka z Krynicy-Zdroju w całym poprzednim sezonie zarobiła na korcie 235 672 dolary brutto – wynika z oficjalnych danych WTA. Tymczasem w samym United Cup zgarnęła już niemal 200 tys. dolarów, dokładnie 197 300. W tej sumie znalazło się: 15 tys. wpisowego (dla singlistek z miejsc 201–250), 117 400 dolarów za pięć zwycięstw deblowych oraz 64,9 tys. za triumf drużyny.

    Jan Zieliński zarobił jeszcze więcej – 212,3 tys. dolarów. Jego startowe było wyższe (30 tys. dolarów dla deblistów z miejsc 31–60), co dało łącznie niemal dokładnie tyle, ile za triumf w Brisbane otrzymała Aryna Sabalenka.

    Nawet rezerwowi z premiami

    Na sukcesie reprezentacji skorzystali także pozostali członkowie drużyny. Katarzyna Piter zarobiła 84,9 tys. dolarów, a Daniel Michalski 74,9 tys. – mimo że nie pojawili się na korcie. Jako pełnoprawni członkowie zespołu byli gotowi do gry w razie potrzeby i również otrzymali swoją część nagrody.

    United Cup okazał się więc nie tylko sportowym, ale i finansowym przełomem dla polskiego tenisa – szczególnie dla tych, którzy na co dzień nie mają okazji walczyć o tak duże pieniądze.

  • Tak uderza Lewandowski. Kanonada w El Clasico. Barcelona już z pierwszym trofeum

    Tak uderza Lewandowski. Kanonada w El Clasico. Barcelona już z pierwszym trofeum

    FC Barcelona sięgnęła po Superpuchar Hiszpanii, pokonując Real Madryt 3:2 w finale miniturnieju rozgrywanego w Arabii Saudyjskiej. Dla „Blaugrany” to pierwsze trofeum w trwającym sezonie i jednocześnie kolejny cios wymierzony odwiecznemu rywalowi, który liczył na rewanż za zeszłoroczne upokorzenie. Kluczową postacią spotkania był Raphinha, autor dwóch trafień, a istotny wkład w zwycięstwo miał również Robert Lewandowski, który popisał się efektownym golem jeszcze przed przerwą.

    Wspomnienie zeszłorocznej klęski i zapowiedź rewanżu

    Przed pierwszym gwizdkiem trudno było nie wracać myślami do finału Superpucharu sprzed roku. Wówczas Barcelona zdominowała Real w spektakularnym stylu, wygrywając aż 5:2. Dla „Królewskich” tamta porażka była symbolem wyjątkowo nieudanego sezonu na krajowym podwórku, zakończonego bez trofeum. Tegoroczny finał miał być pierwszym krokiem ku odkupieniu win, stąd mobilizacja w madryckim obozie była ogromna. Do Arabii Saudyjskiej czarterowym lotem przyleciał nawet kontuzjowany Kylian Mbappe, który miał wesprzeć zespół choćby symbolicznie.

    El Clasico na Bliskim Wschodzie i grad bramek przed przerwą

    Początek spotkania nie zapowiadał emocjonalnej burzy. Przez pierwsze pół godziny obie drużyny grały ostrożnie, skupiając się na zabezpieczeniu tyłów. Wszystko zmieniło się jednak w końcówce pierwszej połowy, gdy mecz nagle eksplodował bramkami.

    W 36. minucie wynik otworzył Raphinha. Brazylijczyk dynamicznie wdarł się w pole karne i mimo asysty obrońcy precyzyjnym strzałem po ziemi umieścił piłkę w bocznej siatce. Real odpowiedział w doliczonym czasie gry tej części meczu. Vinicius Junior popisał się indywidualnym rajdem, mijając trzech rywali, po czym uderzył nie do obrony, doprowadzając do wyrównania.

    Radość madrytczyków nie trwała jednak długo. Chwilę później Robert Lewandowski znalazł się sam na sam z Thibaut Courtois i zachował się jak rasowy snajper – delikatnie podciął piłkę nad bramkarzem, a ta po odbiciu od słupka wpadła do siatki. Dla Polaka był to kolejny ważny gol w El Clasico, tym cenniejszy, że zdobyty w niezwykle efektownym stylu.

    To nie był jednak koniec emocji przed przerwą. Real zdołał jeszcze raz odpowiedzieć – na 2:2 trafił młody Gonzalo Garcia, który w tej sytuacji miał sporo szczęścia. Faulowany w polu karnym, zdołał oddać strzał w upadku, a piłka po odbiciu od poprzeczki przekroczyła linię bramkową.

    Decydujący cios Raphinhi

    Po zmianie stron tempo nieco spadło, a obie drużyny długo unikały błędów w defensywie. W 66. minucie boisko opuścił Lewandowski, a w jego miejsce pojawił się Dani Olmo. Kilka minut później Hiszpan odegrał kluczową rolę w akcji, która przesądziła o losach trofeum.

    W 73. minucie Olmo dokładnie dograł do Raphinhi, a Brazylijczyk oddał strzał z pola karnego. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od Raula Asencio, całkowicie myląc Courtois, i wpadła do siatki. Było 3:2 dla Barcelony.

    Końcówka należała do Realu, który próbował doprowadzić do dogrywki, ale „Blaugrana” skutecznie się broniła, mimo że kończyła mecz w osłabieniu po czerwonej kartce dla Frenkiego de Jonga za faul na Mbappe. Na odwrócenie losów spotkania było jednak już za późno.

    Pierwsze trofeum sezonu dla Barcelony

    Barcelona mogła rozpocząć świętowanie – Superpuchar Hiszpanii trafił do jej gabloty, dając drużynie ważny impuls na dalszą część sezonu. Real Madryt opuszczał Arabię Saudyjską w minorowych nastrojach. „Królewskim” pozostaje szukać rewanżu w rozgrywkach Pucharu Króla oraz w walce o mistrzostwo Hiszpanii.

    https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/2010439693767168035?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010439693767168035%7Ctwgr%5E341587aa7be3129edc936639952774be3471121c%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fpilka-nozna%2Fla-liga%2Fnews-tak-uderza-lewandowski-kanonada-w-el-clasico-barcelona-juz-znId22507425

  • Tak Niemka potraktowała Polaków po finale. Natychmiastowa odpowiedź Świątek. Polka nie odpuści

    Tak Niemka potraktowała Polaków po finale. Natychmiastowa odpowiedź Świątek. Polka nie odpuści

    Polacy w wielkim stylu sięgnęli po triumf w United Cup, a droga do historycznego sukcesu prowadziła przez kilka kluczowych zwycięstw. Jednym z najważniejszych etapów była już pierwsza rywalizacja – ta przeciwko reprezentacji Niemiec. Wówczas Iga Świątek i Hubert Hurkacz okazali się lepsi od Evy Lys oraz Alexandra Zvereva, dając „Biało-Czerwonym” niezwykle cenny impuls. Po zakończeniu całego turnieju to właśnie Niemka postanowiła publicznie odnieść się do sukcesu Polaków, a reakcja liderki naszej kadry była natychmiastowa.

    Pierwsze w historii zwycięstwo reprezentacji Polski w United Cup stało się faktem, a jego fundamentem były znakomite występy kilku zawodników. W decydujących momentach niezawodni okazali się Katarzyna Kawa i Jan Zieliński w mikście oraz Hubert Hurkacz w singlu. To właśnie oni zdobywali dla Polski bezcenne punkty w chwilach, gdy Idze Świątek na korcie nie zawsze układało się po jej myśli. Wysoka forma Jana Zielińskiego była do przewidzenia, jednak prawdziwą sensacją turnieju okazała się Katarzyna Kawa, która wykorzystała swoją szansę w stu procentach. Sporo znaków zapytania dotyczyło również Huberta Hurkacza, wracającego do gry po poważnej kontuzji. W Sydney rozwiał jednak wszelkie wątpliwości, prezentując tenis na najwyższym poziomie.

    Sama Iga Świątek w United Cup zanotowała trzy zwycięstwa w singlu. Jej pierwszą rywalką była Eva Lys z Niemiec. Polska drużyna wygrała tamto starcie 2:0, co dla wielu obserwatorów było sporym zaskoczeniem. O ile triumf Świątek nad Lys był zgodny z przewidywaniami, o tyle wygrana Hurkacza z Alexandrem Zverevem miała już rangę czegoś wyjątkowego. Później Polacy szli jak burza, eliminując kolejno Holendrów, Australijczyków, Amerykanów, by w wielkim finale pokonać Szwajcarów i sięgnąć po końcowy triumf.

    Po zakończeniu turnieju doszło do sympatycznej wymiany zdań pomiędzy Igą Świątek a Evą Lys. Po zwycięstwie Polek i Polaków nad Szwajcarią liderka naszej reprezentacji opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym nie kryła dumy z całej drużyny.

    „Kasia, Janek, Hubi i reszta naszej wspaniałej ekipy… dziękuję. Jestem taka dumna” – napisała Świątek.

    Na ten wpis szybko zareagowała Eva Lys. Niemka w bardzo ciepłych słowach pogratulowała Polakom sukcesu, przyznając, że porażka z późniejszymi triumfatorami turnieju smakuje zdecydowanie mniej gorzko.

    „Teraz czuję się lepiej, wiedząc, że przegraliśmy właśnie z wami. Gratulacje!” – napisała Lys.

    Iga Świątek nie pozostała jej dłużna i niemal natychmiast odpowiedziała, podkreślając sportowy charakter rywalizacji i dobrą atmosferę między zawodniczkami.

    „Trafiłaś wszystkie hot shoty! Jeszcze wiele bitew przed nami. Dziękuję” – odpisała Polka.

    Wcześniej, już po ich bezpośrednim pojedynku, obie tenisistki serdecznie się przytuliły, co tylko potwierdziło, że łączą je bardzo dobre relacje. W ostatnich czterech latach Świątek i Lys mierzyły się ze sobą czterokrotnie – w Stuttgarcie, Melbourne, Montrealu oraz Sydney. Za każdym razem górą była Polka, ale jak pokazują ostatnie gesty i słowa, rywalizacja ta ma wyłącznie sportowy, pełen szacunku charakter.

  • Tusk był nagrywany. Sześć sekund na podłodze. W sieci lawina komentarzy

    Tusk był nagrywany. Sześć sekund na podłodze. W sieci lawina komentarzy

    Chwilę po historycznym triumfie reprezentacji Polski w United Cup premier Donald Tusk opublikował w serwisie X krótkie, ale bardzo wymowne nagranie z własnym udziałem. Sześciusekundowy klip pokazuje szefa rządu wpatrzonego w ekran telewizora w trakcie decydującej akcji finałowego meczu ze Szwajcarią. Gdy piłka meczowa trafia na konto „Biało-Czerwonych”, napięcie ustępuje miejsca niczym nieskrępowanej eksplozji radości. Reakcje internautów były w większości entuzjastyczne, choć nie zabrakło też kąśliwych komentarzy z zupełnie prozaicznego powodu.

    Na nagraniu widać Donalda Tuska klęczącego tuż przed telewizorem. Przez moment premier z uwagą śledzi wydarzenia na korcie, by po chwili – gdy staje się jasne, że Polska sięga po zwycięstwo – dać upust ogromnym emocjom. W komentarzach pod wpisem wielu użytkowników podkreślało dumę z sukcesu polskiej drużyny, która po raz pierwszy w historii wygrała United Cup. Był to dopiero trzeci występ Polaków w tych rozgrywkach – wcześniejsze kończyły się finałem oraz półfinałem.

    Premier postanowił podzielić się tą chwilą z internautami, podkreślając wagę historycznego sukcesu osiągniętego na antypodach. Droga do triumfu nie była jednak łatwa. W finale Polska zmierzyła się ze Szwajcarią, a rywalizacja rozpoczęła się od niekorzystnego wyniku. Iga Świątek musiała uznać wyższość Belindy Bencic, przegrywając 6:3, 0:6, 3:6.

    Sytuację odwrócił jednak Hubert Hurkacz, który po trzysetowym boju pokonał doświadczonego, 40-letniego Stana Wawrinkę 6:3, 3:6, 6:3. O losach tytułu zadecydował mikst. Katarzyna Kawa i Jan Zieliński, niepokonani przez cały turniej, ponownie stanęli na wysokości zadania, wygrywając z Belindą Bencic i Jakubem Paulem 6:4, 6:3.

    – Hubert, to co zrobiłeś po kilku miesiącach przerwy, jest niesamowite. Brakuje mi słów, by to opisać. Twoja determinacja i to, co wniosłeś do swojej gry, robi ogromne wrażenie – mówiła po finale Iga Świątek, chwaląc również Katarzynę Kawę i Jana Zielińskiego.

    To właśnie po zwycięskiej piłce w meczu mikstów Donald Tusk wybuchł radością, a ten moment postanowił udostępnić w sieci. Nietrudno było przewidzieć, że obok gratulacji pojawią się także złośliwości. Część internautów skupiła się bowiem na tym, że widoczny na nagraniu telewizor… stoi bezpośrednio na podłodze. W komentarzach szybko zaroiło się od ironicznych uwag, a nawet żartobliwych propozycji zorganizowania zbiórki na szafkę pod odbiornik.

    Premier jednak zupełnie nie przejął się tego typu komentarzami, koncentrując się na świętowaniu sukcesu polskich tenisistów. Klip opatrzył wpisem: „Zawieje i zamiecie śnieżne i polityczne, a tu taka radość! Iga, Kasia, Hubi i Janek ❤️ Superteam”.

    Emocje związane z tenisowymi wydarzeniami szybko jednak nie opadną. Już w poniedziałek w Melbourne rozpocznie się Australian Open – jedyny turniej wielkoszlemowy, którego Iga Świątek wciąż nie ma jeszcze w swoim dorobku.

    https://x.com/donaldtusk/status/2010336272632680927?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010336272632680927%7Ctwgr%5Efef012252e2485484d38d946ba3ff1ddb52fe461%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Fnews-tusk-byl-nagrywany-szesc-sekund-na-podlodze-w-sieci-lawina-knId22507394

  • Polacy świętują, nagranie hitem sieci. To się wydarzyło tuż po finale United Cup

    Polacy świętują, nagranie hitem sieci. To się wydarzyło tuż po finale United Cup

    Początek sezonu 2026 zapisze się w historii polskiego tenisa złotymi zgłoskami. Po latach prób i bliskich sukcesów reprezentacja Polski wreszcie sięgnęła po upragnione trofeum United Cup. W wielkim finale „Biało-Czerwoni” pokonali Szwajcarię 2:1, a po decydującym punkcie w Sydney rozpoczęła się euforia, której urywki szybko obiegły media społecznościowe i spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem kibiców.

    Była to już czwarta edycja drużynowych rozgrywek United Cup i od samego startu Polacy dawali jasny sygnał, że przyjechali walczyć o najwyższe cele. W debiucie dotarli do półfinału, a w dwóch kolejnych latach meldowali się w finale, za każdym razem ocierając się o końcowy triumf. Brakowało jednego, ostatniego kroku. Ten udało się wykonać dopiero teraz.

    11 stycznia 2026 roku drużyna prowadzona przez kapitana Mateusza Terczyńskiego dopięła swego. W finałowej rywalizacji z reprezentacją Szwajcarii losy tytułu ważyły się do samego końca, a decydujący okazał się mecz mikstowy. Duet Katarzyna Kawa – Jan Zieliński stanął naprzeciw pary Belinda Bencic – Jakub Paul i to właśnie to starcie postawiło symboliczna kropkę nad „i”. Chwila zakończenia meczu przyniosła eksplozję radości na polskiej ławce i na trybunach.

    https://x.com/UnitedCupTennis/status/2010338155984273523?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010338155984273523%7Ctwgr%5Ea00683f96879f4fdd1bae202849c9d27927f3b0c%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-polacy-swietuja-nagranie-hitem-sieci-to-sie-wydarzylo-tuz-ponId22507375

    Po ceremonii dekoracji przyszedł czas na świętowanie w luźniejszej atmosferze. Zawodnicy i zawodniczki pozwolili sobie na moment beztroskiej radości, a nagranie z celebracji szybko trafiło do sieci. Organizatorzy United Cup opatrzyli je krótkim, ale wymownym komentarzem: „Reprezentacja Polski poszalała”. Filmik błyskawicznie zdobył tysiące reakcji i lawinę pozytywnych komentarzy. Kibice nie kryli wzruszenia i dumy, pisząc m.in.: „Brawo drużyno, jesteśmy z was dumni”, „Uwielbiam ich energię” czy „Taka radość to czysta przyjemność do oglądania”.

    https://www.instagram.com/reel/DTX54daEn7h/?utm_source=ig_web_copy_link

    Euforia po historycznym triumfie nie potrwa jednak długo. Sezon 2026 dopiero się rozkręca, a przed polskimi tenisistami już kolejne, niezwykle wymagające wyzwania. Na horyzoncie majaczy bowiem pierwszy turniej wielkoszlemowy w tym roku – Australian Open, który wystartuje 18 stycznia. Pozostaje mieć nadzieję, że sukces w United Cup doda „Biało-Czerwonym” skrzydeł i że znakomita forma przełoży się również na występy w Melbourne.

  • Ataku furii. Na trybunach rozpoznano kobietę. Czekała tylko na jedno

    Ataku furii. Na trybunach rozpoznano kobietę. Czekała tylko na jedno

    Piękna historia w Sydney zakończona biało-czerwonym triumfem. Po raz pierwszy w historii Polska wygrała United Cup, sięgając po główne trofeum za trzecim podejściem. Na trybunach nie zabrakło kibiców gorąco dopingujących naszych reprezentantów. Szczególną uwagę realizatora transmisji zwracała jedna postać. Absolutnie nietuzinkowa. Doskonale pamiętamy ją choćby z poprzedniej edycji turnieju.
    Tenisistka w białej czapce oraz stroju sportowym wykonuje dynamiczne uderzenie rakietą, skupiając się na precyzji i sile ruchu. Sylwetka zwraca uwagę energią i zaangażowaniem w grze.

    Iga Świątek SAEED KHANAFP

    Najpierw finałowa porażka z Niemcami, potem półfinałowa przegrana z USA. Ale trzecie podejście do United Cup wreszcie zakończyło się dla Polaków triumfem. Tenisowy sezon zaczyna się dla nas nad wyraz obiecująco.

    Kiedy w tegorocznej edycji uporaliśmy się z Amerykanami w boju o finał, wydawało się, że już nic nie może zatrzymać “Biało-Czerwonych” w drodze po główne trofeum. Finał ze Szwajcarią okazał się jednak arcytrudną batalią.

    Polska wygrywa United Cup. Euforia zakonnicy na trybunach hitem finału. Siostra Margaret skradła show

    – O mój boże. W końcu nam się udało, za trzecim razem. W końcu to zrobiliśmy. Nie mam słów. Do trzech razy sztuka. To nie było szczęście, bo ciężko na to zapracowaliśmy – mówiła zaraz po spotkaniu Iga Świątek.

    – Hubert, to co ty zrobiłeś, wracając po kilku miesiącach przerwy, to jest coś niesamowitego. Nie mam na to słów, żeby to opisać. Ta twoja determinacja, to co wprowadziłeś do swojej gry, jest niesamowite – chwaliła Iga starszego kolegę, nie szczędząc słów uznania również Kawie i Zielińskiemu.

    Uważni obserwatorzy zauważyli jednak, że osobne show rozgrywało się tuż obok kortu. Na trybunach pojawiła się bowiem siostra Margaret, gorąco kibicująca naszym zawodnikom. Stali bywalcy tenisowych turniejów w Australii znają ją już doskonale. To Małgorzata Kozub ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, która na antypodach mieszka od ponad siedmiu dekad.

    Żywiołowe reakcje zakonnicy po raz kolejny stały się hitem internetu. Siostra nie kryła euforii po każdej wygranej piłce naszego zespołu. A po ostatniej akcji eksplodowała szczęściem, ocierając łzy. Potem przebrała się w czerwoną koszulkę z napisem “Polska Team” i celebrowała wiktorię wspólnie z Igą i resztą ekipy.

    – Polska drużyna po raz pierwszy wygrała duży turniej, duży event. Mam nadzieję, że to pomoże w rozwoju tej dyscypliny w naszym kraju i będzie wymiana pokoleń – skwitowała na koniec Świątek.

    Tymczasem sister Margaret przenosi się do Melbourne i już czeka na start Australian Open. Start wielkoszlemowej imprezy w najbliższy poniedziałek.

    Iga Świątek po wygraniu United Cup: Do trzech razy sztukaPolsat Sport
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce i czapce sportowej wyraża silne emocje po zakończonej akcji na korcie tenisowym. W tle jasnoniebieska nawierzchnia kortu, widoczny fragment rakiety.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Tenisista w białej koszulce z wyrażeniem triumfu na twarzy, ściskający pięść z rakietą w drugiej ręce na tle publiczności oraz polskiej flagi.

    Hubert HurkaczIZHAR KHANAFP
    Grupa siedmiu uśmiechniętych tenisistów w sportowych strojach z medalami na szyjach i dużym pucharem trzymanym centralnie, stojąca razem na korcie tenisowym po wygranym turnieju.

    Polska triumfatorem United Cup AD 2026IZHAR KHANAFP

  • Butelka szampana nad głową Świątek, Hurkacz uciekł. Sceny po finale Polaków

    Butelka szampana nad głową Świątek, Hurkacz uciekł. Sceny po finale Polaków

    Polacy świętują, nagranie hitem sieci. To się wydarzyło tuż po finale United Cup

    Początek roku okazał się naprawdę świetny dla polskiego tenisa – nasza reprezentacja bowiem po kilku latach starań w końcu dopięła swego i zatriumfowała w rozgrywkach United Cup, pokonując w finale Szwajcarię 2:1. Po zakończeniu zmagań przyszedł dla “Biało-Czerwonych” czas na zasłużoną celebrację, której fragmenty trafił do sieci i wywołały falę pozytywnego odzewu.
    Kobieta w białej koszulce i czerwonej spódniczce z akredytacją na szyi pozuje do zdjęcia na tle ścianki z logotypami, uśmiechając się. Na drugim fragmencie kadru ta sama osoba stoi przy barierce w budynku, również uśmiechnięta i ubrana na sportowo.

    Polacy świętują zwycięstwo w finale United CupUnited cupmateriały prasowe

    Za nami czwarta już edycja rozgrywek United Cup, w których od samego początku reprezentacja Polski prezentowała naprawdę wysoką formę. W pierwszej odsłonie UC “Biało-Czerwoni” dotarli do półfinału, a następnie dwukrotnie przedzierali się do finałów.

    Wciąż jednak brakowało im sięgnięcia po wymarzone trofeum – aż do teraz. 11 stycznia 2026 roku kadra pod wodzą kapitana Mateusza Terczyńskiego przypieczętowała historyczny sukces i ograła ostatecznie w finale Szwajcarię 2:1.

    Po raz pierwszy w historii! Polska wygrała United Cup!Polsat Sport

    Szampany w dłoń, Polacy świętują. Radosne obrazki po wygranej w United Cup

    Na tym jednak się oczywiście nie skończyło. Po ceremonii, na której uhonorowano nowych czempionów, nasi kadrowicze mogli już nacieszyć się wygraną w nieco luźniejszej atmosferze. Do sieci trafił sympatyczny filmik opatrzony przez organizatorów United Cup wymownym komentarzem: “Reprezentacja Polski poszalała”:

    Nagranie momentalnie zaczęło zbierać tysiące reakcji, a w komentarzach pojawiło się wiele ciepłych słów pod adresem sportowców. “Brawo drużyno. Jesteśmy z Was dumni”; “Kocham ich energię”; “Ale radość. Super się ogląda!” – to tylko niektóre z wpisów kibiców.

    Czas na nowe wielkie wyzwanie. Australian Open już niebawem

    To jednak dopiero początek sezonu 2026 – a przed naszymi zawodnikami i zawodniczkami już niebawem kolejne wielkie wyzwania, w tym pierwsza odsłona Wielkiego Szlema w bieżącej kampanii, Australian Open. Turniej ten zostanie zainaugurowany 18 stycznia i nie pozostaje nic innego jak ściskać kciuki, że nasze “Orły” niesione sukcesem w United Cup błysną również formą i na AO.
    Jan Zieliński

    Jan ZielińskiFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w białej koszulce i z widocznym logotypem Lotto energicznie okazuje emocje, zaciśnięta pięść sugeruje świętowanie zdobytego punktu podczas meczu, w tle widoczna rozmyta postać mężczyzny.

    Katarzyna KawaAndrzej Iwańczuk/ReporterReporter
    Tenisista w białej koszulce z wyrażeniem triumfu na twarzy, ściskający pięść z rakietą w drugiej ręce na tle publiczności oraz polskiej flagi.

    Hubert HurkaczIZHAR KHANAFP

  • Stoch płakał w ramionach żony, gorzkie słowa mistrza po ostatnim skoku. “Nie nadawałem się”

    Stoch płakał w ramionach żony, gorzkie słowa mistrza po ostatnim skoku. “Nie nadawałem się”

    Dla Kamila Stocha obecny sezon Pucharu Świata jest ostatnim w karierze. Choć 38-latek podkreśla, że stara się czerpać radość z każdego skoku, starty w Zakopanem zajmują w jego historii wyjątkowe miejsce. To na Wielkiej Krokwi, jako 12-latek, poszybował na 128 metrów, czym do dziś budzi zdumienie kibiców.

    W 2011 roku symbolicznie przejął pałeczkę po Adamie Małyszu, odnosząc przed własną publicznością pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata. W Zakopanem pięciokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium, po raz ostatni w 2020 roku.

    “Wspomnienie wróciło i pojawiło się marzenie, żeby to wszystko wróciło w takim samym scenariuszu” – wyznał Stoch.

    Kamil Stoch pożegnał się z Zakopanem. Oddał ukłon w stronę kibiców

    Podczas niedzielnego konkursu indywidualnego Kamil oddał skok na odległość 119,5 m, co nie pozwoliło mu uzyskać awansu do drugiej serii. Był to więc ostatni skok Stocha na Wielkiej Krokwi w ramach Pucharu Świata. Skoczek po swojej próbie długo machał kibicom, oddając nawet w ich stronę ukłon.

    Ten weekend pod względem sportowym był dla mnie do niczego. Nie nadawałem się do wykonania najprostszych rzeczy. Marzyłem i wyobrażałem sobie, jak chciałbym oddawać tutaj skoki, jakie miałyby one być. Natomiast często z naszych marzeń, ambicji i chęci wynika zupełnie coś innego

    “Chciałem oddać piękny i daleki skok, cieszyć się ze zwycięstwa, zaśpiewać hymn z kibicami i tak się z nimi pożegnać, ale pożegnałem się w inny sposób.” – dodał.

    Po skoku na Stocha czekali bliscy, w tym jego żona – Ewa Bilan-Stoch. Skoczek ze łzami w oczach wpadł w jej ramiona, co pokazało, jak wiele znaczył dla niego ten konkurs. Uścisk otrzymał także od dyrektora Pucharu Świata – Sandro Pertile.

    Historyczne skoki do celu w Zakopanem. Małysz wśród legend, Schmitt triumfuje. WIDEOAP© 2025 Associated Press

    Karol Nawrocki na trybunach Wielkiej Krokwi. Zakopane pożegnało mistrza

    Już idąc ulicami Zakopanego, mijało się wielu kibiców z transparentami, na których znajdowały się miłe słowa pożegnania dla Stocha. Sam skoczek przyznał, że był wdzięczny kibicom, że przyjechali w tak dużej liczbie.

    “Pod względem emocjonalnym i wspomnień, które ze mną zostaną, ten weekend będzie niesamowity, dzięki tym tysiącom ludzi, którzy tutaj przyszli. Kiedy jechałam wyciągiem na górę i machali do mnie oraz krzyczeli miłe słowa, wtedy uświadomiłam sobie, że nie ma znaczenia, jaki skok oddam, bo najważniejsze jest to, że tutaj jestem, że dotarłam do tego momentu i w taki sposób mogę się pożegnać, mając możliwość zrobić ukłon do kibiców.” – opowiedział Stoch.

    Kibice nie musieli tutaj przyjeżdżać – nie musieli, bo wiedzieli, jak ta zima wygląda, ale chcieli być ze mną przy tym ostatnim skoku

    Na trybunach skoczni obecny był dziś także gość specjalny – prezydent RP, Karol Nawrocki.

    “Nie mam grafiku pana prezydenta, ale jest mi bardzo miło, że najważniejszy człowiek w Polsce zaszczycił nas swoją obecnością i nam kibicował.” – przyznał.

    Z Zakopanego – Natalia Kapustka, Interia Sport.
    Mężczyzna ubrany w czerwoną kurtkę z licznymi logotypami sponsorów oraz czapkę w barwach czerwono-czarno-białych niesie na ramieniu narty z widocznym napisem Fischer. Postać wygląda na zamyśloną, głowę trzyma lekko pochyloną.

    Kamil StochAndrzej Iwańczuk/ReporterEast News
    Zawodnik w stroju do skoków narciarskich stoi przygotowany do startu, ubrane gogle i kask, na piersi widoczne logo sponsorów oraz numer startowy, w tle rozmazany sylwetka innego uczestnika zawodów.

    Kamil StochLUKASZ SZELAG/REPORTERReporter
    Zawodnik w czerwonym kombinezonie narciarskim, trzymający narty, wtula głowę w ramię kobiety ubranej w grubą czapkę i szalik. W tle widać zaśnieżoną skocznię oraz innych uczestników wydarzenia sportowego.

    Kamil Stoch Grzegorz MamotPAP

  • Świątek dostała ataku furii. Na trybunach rozpoznano kobietę. Czekała tylko na jedno

    Świątek dostała ataku furii. Na trybunach rozpoznano kobietę. Czekała tylko na jedno

    Piękna historia w Sydney doczekała się biało-czerwonego finału. Reprezentacja Polski po raz pierwszy w dziejach triumfowała w United Cup, a droga do trofeum – choć wyboista – zakończyła się pełnym emocji zwycięstwem przy trzecim podejściu. Na trybunach nie brakowało polskich kibiców, którzy z całych sił wspierali naszych tenisistów. Kamery transmisji co chwilę wracały jednak do jednej, wyjątkowej postaci, doskonale znanej fanom z poprzedniej edycji turnieju.

    Najpierw była bolesna porażka w finale z Niemcami, potem półfinałowa przegrana z USA. Dopiero trzecia próba przyniosła upragniony sukces. Polska wreszcie sięgnęła po trofeum United Cup, a nowy sezon tenisowy rozpoczął się dla naszych zawodników w wymarzony sposób. Po zwycięstwie nad Amerykanami w półfinale wydawało się, że „Biało-Czerwoni” są nie do zatrzymania. Finał ze Szwajcarią szybko jednak udowodnił, że będzie to próba charakteru, nerwów i odporności psychicznej.

    Historyczny triumf Polaków. Euforia zakonnicy hitem finału. Siostra Margaret skradła całe show

    – O mój Boże, w końcu się udało. Za trzecim razem. Wreszcie to zrobiliśmy. Brakuje mi słów. Do trzech razy sztuka. To nie był łut szczęścia, tylko efekt ciężkiej pracy – mówiła tuż po zakończeniu rywalizacji Iga Świątek.

    Finał rozpoczął się jednak dla Polski bardzo trudno. Liderka światowego rankingu przegrała z Belindą Bencic 6:3, 0:6, 3:6. Porażka była dla niej wyjątkowo bolesna – emocje wzięły górę i po ostatniej piłce Świątek dała upust frustracji, z impetem ciskając rakietą o kort.

    Ciężar odpowiedzialności przejął wtedy Hubert Hurkacz. Wrocławianin, który niedawno wrócił do gry po dłuższej przerwie, stanął na wysokości zadania i pokonał doświadczonego Stana Wawrinkę 6:3, 3:6, 6:3. Decydujący punkt należał do miksta – Katarzyna Kawa i Jan Zieliński potwierdzili znakomitą formę i jako jedyna niepokonana para w turnieju ograli Belindę Bencic i Jakuba Paula 6:4, 6:3.

    – Hubert, to co zrobiłeś po kilku miesiącach przerwy, jest niesamowite. Nie potrafię tego opisać. Twoja determinacja i zmiany w grze robią ogromne wrażenie – komplementowała partnera z reprezentacji Świątek, nie zapominając także o słowach uznania dla Kawy i Zielińskiego.

    Uważnym widzom nie umknęło jednak to, co działo się tuż obok kortu. Na trybunach znów pojawiła się siostra Margaret – niezwykle żywiołowa kibicka polskiej drużyny. Dla bywalców turniejów w Australii to postać doskonale znana. To Małgorzata Kozub ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, mieszkająca na antypodach od ponad 70 lat.

    Jej reakcje po raz kolejny podbiły internet. Po każdej wygranej piłce Polaków zakonnica wstawała, klaskała i krzyczała z radości. Po decydującym punkcie eksplodowała szczęściem, nie kryjąc łez wzruszenia. Chwilę później przebrała się w czerwoną koszulkę z napisem „Polska Team” i wspólnie z Igą Świątek oraz resztą zespołu celebrowała historyczny sukces.

    – Polska drużyna po raz pierwszy wygrała tak duży turniej, wielki tenisowy event. Mam nadzieję, że to pomoże w rozwoju tej dyscypliny w naszym kraju i przyczyni się do wymiany pokoleń – podsumowała Świątek.

    Tymczasem siostra Margaret przenosi się już do Melbourne, gdzie będzie wspierać Polaków podczas Australian Open. Wielkoszlemowy turniej rusza w najbliższy poniedziałek, a biało-czerwoni przystąpią do niego z ogromnym zastrzykiem wiary i energii po historycznym triumfie w Sydney.