• Raducanu czekała na ruch Fręch. 6:0 dla Polki na koniec, znakomity występ w Hobart

    Raducanu czekała na ruch Fręch. 6:0 dla Polki na koniec, znakomity występ w Hobart

    Już za pięć dni rozpocznie się rywalizacja w głównej drabince Australian Open. Wciąż trwają jednak zmagania podprowadzające pod wielkoszlemową imprezę w Melbourne. Na turniej WTA 250 w Hobart wybrała się m.in. Magdalena Fręch. Podczas sobotniego losowania okazało się, że w drugiej rundzie może ją czekać starcie z Emmą Raducanu. Najpierw 28-latka musiała jednak uporać się ze swoją sąsiadką z rankingu – Elsą Jacquemot. Oto co się wydarzyło podczas dzisiejszej batalii.
    Magdalena Fręch została najwyżej rozstawioną tenisistką w turnieju WTA 250 w Osace

    Magdalena Fręch została najwyżej rozstawioną tenisistką w turnieju WTA 250 w OsaceUlises Ruiz / AFPAFP

    Magdalena Fręch dość wcześnie zakończyła starty w sezonie 2025. Po raz ostatni w ubiegłej kampanii rozgrywek zobaczyliśmy ją na korcie 9 października. Nasza reprezentantka chciała dać sobie więcej czasu na odpoczynek mentalny i fizyczny po wyczerpujących zmaganiach w poprzednim roku. 28-latka wróciła do rywalizacji podczas turnieju WTA 500 w Brisbane. Zaprezentowała się w nim z naprawdę dobrej strony. Stoczyła dwie zacięte, trzysetowe batalie. Udało się pokonać Marketę Vondrousovą po obronie aż trzech meczboli. Także sama gra Polki napawała optymizmem.

    Fręch zdecydowała się na jeszcze jeden przystanek przed Australian Open. Udała się na Tasmanię, do Hobart. Tenisistka plasująca się obecnie na 57. miejscu w rankingu trafiła w pierwszej rundzie na swoją sąsiadkę w kobiecym zestawieniu, bowiem znajdującą się o jedną lokatę niżej – Elsę Jacquemot. Francuzka to triumfatorka juniorskiego Roland Garros 2020 w singlu, a więc z tej samej edycji zmagań, gdzie swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł na poziomie zawodowym zgarniała Iga Świątek.

    WTA Hobart: Magdalena Fręch kontra Elsa Jacquemot w pierwszej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Jacquemot. Już w pierwszym gemie obserwowaliśmy bardzo ciekawą walkę, toczoną na przewagi. Ostatecznie Francuzka utrzymała swoje podanie, bez bronienia break pointów. Nasza reprezentantka dobrze weszła w pojedynek, obserwowaliśmy sporo uderzeń kończących w jej wykonaniu. Musiała być jednak czujna, bowiem Elsa nieźle prezentowała się w defensywie. To zawodniczka Trójkolorowych jako pierwsza wypracowała sobie szansę na przełamanie. Przy piłce na 3:1 dla rywalki, Fręch posłała asa i szybko oddaliła zagrożenie.

    Po chwili to Magdalena ruszyła do ataku. Zawodniczka urodzona w Łodzi uzyskała dwa break pointy z rzędu. Już premierowa okazja pozwoliła 28-latce na pierwsze prowadzenie w tym pojedynku. Po zmianie stron nasza reprezentantka kontynuowała bardzo dobrą grę. Utrzymała serwis do zera i wyszła na 4:2. Jacquemot próbowała odrabiać straty. W ósmym gemie Fręch popełniła dwa podwójne błędy przy własnym podaniu, ale nie miało to większego znaczenia dla losów rozdania. To były jedyne dwa punkty, jakie oddała wówczas rywalce. Polka utrzymała przewagę breaka do końca seta. Dzięki temu wygrała go 6:4. Niepokojące było jednak to, co wydarzyło się tuż po partii. Magdalena korzystała z przerwy medycznej, pojawił się jakiś problem w okolicach lewego uda.

    Po kilku minutach przerwy panie wznowiły rywalizację. Magdalena kontynuowała bardzo solidną grę. Z kolei coraz gorzej wyglądała sytuacja Jacquemot. Francuzka była mocno sfrustrowana, popełniała sporo błędów. Szybko zrobiło się 3:0 dla naszej reprezentantki, z przewagą podwójnego przełamania. Elsa załapała się na grę dopiero w czwartym gemie. Miała nawet dwa break pointy na premierowe “oczko”, ale Polka wyszła ze stanu 15-40 i oddaliła zagrożenie.

    Ostatecznie Fręch nie przegrała już żadnego rozdania do końca spotkania. Wykorzystała trzeciego meczbola przy swoim serwisie, dzięki czemu zwyciężyła 6:4, 6:0. W drugiej rundzie WTA 250 w Hobart zmierzy się z triumfatorką starcia Emma Raducanu – Camila Osorio. Zobaczymy zatem czy dojdzie do potyczki Magdaleny z rozstawioną z “1” mistrzynią US Open 2021.

    Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – Belinda Bencic/Jakub Paul. Skrót meczuPolsat Sport
    Tenisistka w niebieskiej sukience po udanym zagraniu unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu, trzymając rakietę w drugiej ręce i nosząc białą opaskę oraz daszek sportowy.

    Magdalena FręchZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Emma Raducanu

    Emma RaducanuRICH STORRY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Camila Osorio

    Camila OsorioLuis ACOSTA / AFPAFP

  • Ogłaszają ws. Ewy Pajor. Wspaniałe wieści ws. polskiej gwiazdy. Hiszpanie podjęli decyzję

    Ogłaszają ws. Ewy Pajor. Wspaniałe wieści ws. polskiej gwiazdy. Hiszpanie podjęli decyzję

    Ewa Pajor najlepsza w Hiszpanii. Grudniowa nagroda i coraz bliżej korony królowej strzelczyń

    Ewa Pajor została właśnie uhonorowana nagrodą dla najlepszej piłkarki grudnia w lidze hiszpańskiej kobiet. Statuetka trafiła w ręce reprezentantki Polski po kolejnym bardzo udanym miesiącu, w którym umocniła swoją pozycję na szczycie klasyfikacji strzelczyń. FC Barcelona Femení z Polką w składzie pewnie zmierza po następny mistrzowski tytuł, a sama Pajor nie zwalnia tempa, regularnie trafiając do siatki. Coraz więcej wskazuje na to, że to właśnie ona zakończy sezon jako najlepsza snajperka ligi.

    Grudzień był dla liderki reprezentacji Polski wyjątkowo efektywny. Choć Pajor wystąpiła w zaledwie dwóch ligowych spotkaniach, w obu zapisała się na liście strzelczyń. Na początku miesiąca Barcelona pokonała Costa Adeje Tenerife 2:0, a decydującego gola na 1:0 zdobyła właśnie Polka, trafiając w 83. minucie meczu. Jej bramka otworzyła drogę do zwycięstwa mistrzyń Hiszpanii.

    Kolejne ligowe starcie, rozegrane 13 grudnia na wyjeździe z Badaloną, również rozpoczęło się od gola Pajor. Napastniczka Barcelony wpisała się na listę strzelców już w 6. minucie, po raz kolejny dając swojej drużynie prowadzenie. W grudniu Polka idealnie wcieliła się w rolę zawodniczki „otwierającej wynik” – piłkarki, której gole mają kluczowe znaczenie dla losów spotkania.

    Takie występy nie mogły przejść bez echa. Ewa Pajor została wybrana najlepszą piłkarką grudnia w lidze hiszpańskiej, a nagrodą pochwaliła się już w mediach społecznościowych, prezentując otrzymaną statuetkę.

    Nowy rok Polka rozpoczęła w jeszcze bardziej imponującym stylu. W ligowym meczu z Madrid CFF FC Barcelona rozgromiła rywalki aż 12:1, a Pajor zdobyła cztery bramki. Dzięki temu jeszcze wyraźniej umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelczyń. Po 15 rozegranych kolejkach ma na koncie 15 goli i 3 asysty, a jej przewaga nad drugą w zestawieniu Claudią Piną wynosi cztery trafienia. Co ciekawe, Pina jest klubową koleżanką Pajor i również prezentuje wysoką formę, mając na swoim koncie 11 bramek.

    FC Barcelona Femení z Ewą Pajor w składzie pewnie kroczy po kolejne mistrzostwo Hiszpanii. „Duma Katalonii” wygrała 14 z 15 ligowych spotkań, notując tylko jedną porażkę – na wyjeździe z Realem Sociedad. Nic więc dziwnego, że Barcelona zajmuje pierwsze miejsce w tabeli i ma już siedem punktów przewagi nad drugim Realem Madryt.

    W najbliższej kolejce ligowej zespół Pajor zmierzy się u siebie z Atletico Madryt. Spotkanie zaplanowano na 14 stycznia. Ostatnia konfrontacja tych drużyn zakończyła się bardzo wysokim zwycięstwem Barcelony 6:0. W tamtym meczu Ewa Pajor zdobyła jedną z bramek, ale doznała również groźnie wyglądającej kontuzji. Na szczęście uraz nie okazał się na tyle poważny, by wykluczyć ją z gry na dłużej, i Polka wróciła na boisko znacznie szybciej, niż pierwotnie przypuszczano.

    Jeśli Pajor utrzyma obecną formę, jej indywidualne osiągnięcia mogą stać się jednym z najjaśniejszych punktów całego sezonu w lidze hiszpańskiej kobiet. Wszystko wskazuje na to, że korona królowej strzelczyń jest w tym roku na wyciągnięcie ręki reprezentantki Polski.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/2010811568888434944?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010811568888434944%7Ctwgr%5E88d5ce518c6c84a4b53d22c032d6995be9118015%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fpilka-nozna%2Fla-liga%2Fnews-oglaszaja-ws-ewy-pajor-wspaniale-wiesci-ws-polskiej-gwiazdynId22507911

  • Amerykanie biją na alarm ws. Igi Świątek. “Ten styl już nie działa”

    Amerykanie biją na alarm ws. Igi Świątek. “Ten styl już nie działa”

    Iga Świątek jasno komunikuje, jaki kierunek chce obrać we współpracy z nowym trenerem, Wimem Fissettem. Jej celem jest powrót do agresywnego, ale bardziej wyważonego tenisa opartego na kontratakach – stylu, który był fundamentem jej pierwszych lat dominacji w cyklu WTA. To właśnie nim zbudowała pozycję liderki i zdobywała największe tytuły. Ma on zastąpić skrajną, bezkompromisową agresję, rozwijaną pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, z którym triumfowała w czterech turniejach wielkoszlemowych. Jak zauważają eksperci, ten model gry przestał dziś przynosić oczekiwane efekty.

    Taką ocenę sytuacji przedstawiono na łamach prestiżowego „The Athletic” po występach Świątek w United Cup. Choć Polka rozpoczęła sezon od triumfu w rozgrywkach drużynowych i razem z reprezentacją Polski sięgnęła po końcowe zwycięstwo, jej indywidualne wyniki wzbudziły mieszane odczucia. W singlu wygrała trzy spotkania, ale dwukrotnie schodziła z kortu pokonana – przez Coco Gauff i Belindę Bencić. Te porażki szybko uruchomiły narrację, że liderka polskiego tenisa nie jest jeszcze w optymalnej formie przed Australian Open, co rodzi pytania o jej dyspozycję w Melbourne.

    Amerykańscy dziennikarze zwracają jednak uwagę na coś więcej niż same wyniki. Ich zdaniem Świątek wciąż znajduje się w procesie przebudowy swojego tenisa, a w takim okresie słabsze mecze są czymś naturalnym. „The Athletic” doceniło triumf Biało-Czerwonych w United Cup – trzeci z rzędu finał, tym razem zakończony sukcesem po wcześniejszych porażkach z Niemcami i USA – ale szczególną uwagę poświęciło właśnie grze Igi.

    Według analizy, styl Polki zmieniał się w trakcie turnieju, lecz wciąż widoczne są stare przyzwyczajenia, z których trudno jej całkowicie zrezygnować. Świątek nadal chce grać ofensywnie, jednak w inny sposób niż dotychczas. Jej tenis został dokładnie rozpracowany przez czołowe rywalki, co zmusza ją do poszukiwania nowych rozwiązań. „W tym sezonie czeka ją wiele wyzwań, ale Świątek jasno określiła, co chce osiągnąć z Wimem Fissettem: przywrócić agresywny tenis oparty na kontratakach i odejść od totalnej agresji, która przestała działać. Ona i jej trener doskonale to widzą” – napisano.

    Dziennikarze podkreślają, że problem szczególnie uwidacznia się w momentach, gdy rywalki przejmują inicjatywę i narzucają presję. Kłopoty Świątek nie wynikają z braku planu czy pomysłu na grę. Wręcz przeciwnie – według „The Athletic” Polka dokładnie wie, co powinna zrobić, ale w kluczowych momentach nie potrafi tego skutecznie wdrożyć. Takie sytuacje zdarzały się już w poprzednim sezonie, a ich powtórkę było widać także w półfinale i finale United Cup.

    Autorzy analizy obrazowo opisują, że Świątek bywa „uwięziona między dwoma sprzecznymi głosami”. Pod presją wraca do głęboko zakorzenionych nawyków, z których próbuje się wyzwolić, czasami łącząc dwa odmienne style w jednym meczu, a nawet w jednym secie. Gdy piłka wraca szybko i mocno, jej naturalną reakcją jest jeszcze silniejsze uderzenie, co prowadzi do lawiny błędów i narastającego stresu. Z zewnątrz widać, że Polka ma świadomość, jak powinna grać, ale w praktyce nie zawsze jest w stanie to zrealizować.

    Osobny wątek dotyczy rywalizacji z Coco Gauff. Amerykanka wygrała cztery ostatnie pojedynki ze Świątek, wszystkie bez straty seta, co jeszcze niedawno wydawało się mało prawdopodobne. Zdaniem „The Athletic” dynamika tej rywalizacji wyraźnie się zmieniła. Wcześniej kontrolowana agresja Polki zmuszała Gauff do ryzykownych zagrań i nie pozwalała jej dyktować tempa. Teraz nadmierna ofensywność Świątek osłabiła jej atuty i oddała inicjatywę Amerykance, która w roli dominującej czuje się znakomicie.

    Mecze z Gauff i Bencić dostarczyły jednak cennego materiału do analizy dla Fissette’a i samej Świątek. Według amerykańskich dziennikarzy właściwe wnioski wyciągnięte z tych spotkań mogą okazać się kluczowe nie tylko dla zmiany stylu gry Polki, ale też dla przebiegu całego sezonu.

    „The Athletic” nie pominęło także wkładu pozostałych reprezentantów Polski w sukces United Cup. Doceniono solidne występy Huberta Hurkacza w singlu oraz ważną rolę Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego w mikście. To właśnie drużyna – jak podkreślono – pomogła Świątek „przekroczyć linię mety”, wygrywając swoje mecze w momentach największej presji i budując fundament pod końcowy triumf.

  • Wciąż głośno o pogromczyni Świątek. Prawie pięć lat i koniec. Stało się po meczu

    Wciąż głośno o pogromczyni Świątek. Prawie pięć lat i koniec. Stało się po meczu

    Iga Świątek wraz z reprezentacją Polski znakomicie rozpoczęła sezon 2026. „Biało-Czerwoni” sięgnęli po triumf w United Cup, zapisując na swoim koncie pierwsze w historii zwycięstwo w tych rozgrywkach i wreszcie przełamując serię dwóch przegranych finałów z rzędu. Choć cała drużyna mogła świętować ogromny sukces, sama liderka polskiego zespołu nie zakończyła turnieju bez rys. W starciu singlowym musiała uznać wyższość Belindy Bencic, a ta porażka okazała się mieć znacznie szerszy kontekst – również historyczny.

    Początek roku w wykonaniu Polaków był imponujący, choć nie brakowało trudnych chwil. Iga Świątek przegrała dwie ostatnie swoje potyczki w turnieju, a szczególny niepokój wśród kibiców wywołał mecz z Belindą Bencic. Niżej notowana Szwajcarka zaprezentowała się znakomicie, a w jednym z setów wręcz zdominowała raszyniankę, wygrywając aż 6:0. Kilkadziesiąt minut później Bencic mogła cieszyć się podwójnie – jej zwycięstwo dało Szwajcarii prowadzenie w finale United Cup.

    Ostatecznie jednak to Polacy wyszli z tej rywalizacji zwycięsko. Kluczowy punkt w mikście zdobył Hubert Hurkacz, pieczętując historyczny triumf „Biało-Czerwonych”. Mimo porażki w finale Szwajcaria również miała powody do dumy, a sama Belinda Bencic nie kryła wzruszenia.
    – Każdy z nas był tu ważny. To jeden z najlepszych tygodni w moim życiu i zawsze będę o nim pamiętać. Cały United Cup był od początku do końca niezwykłym doświadczeniem – mówiła tuż po zakończeniu turnieju.

    Radość na twarzy 28-letniej tenisistki z pewnością pojawiła się także po najnowszej aktualizacji rankingu WTA. Dzięki świetnej postawie w Australii Bencic wróciła do czołowej dziesiątki najlepszych zawodniczek świata. I to nie jest jedyny powód, dla którego o Szwajcarce zrobiło się głośno. Ciekawą statystyką podzielił się profil The Tennis Letter w serwisie X. Przypomniano, że jeszcze 14 miesięcy temu, gdy wracała do rywalizacji po narodzinach córki Belli, nie była w ogóle notowana w rankingu. Teraz stała się pierwszą mamą od 2021 roku, która ponownie znalazła się w TOP 10 WTA. Poprzednio dokonała tego legendarna Serena Williams.

    Tenisowy świat czekał na taki moment niemal pięć lat. Amerykańska ikona po raz ostatni figurowała w czołowej dziesiątce w czerwcu 2021 roku. Teraz do tego elitarnego grona dołączyła Belinda Bencic, pisząc własny, wyjątkowy rozdział w historii kobiecego tenisa. I wiele wskazuje na to, że Szwajcarka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Przed nią Australian Open, gdzie do zdobycia będzie spora pula punktów. Niewykluczone więc, że jej rankingowa pozycja może jeszcze się poprawić.

  • Zwolińska bezlitośnie wypaliła nt. Świątek. Gorzka prawda wychodzi na jaw

    Zwolińska bezlitośnie wypaliła nt. Świątek. Gorzka prawda wychodzi na jaw

    Klaudia Zwolińska odpowiada krytykom po wygranej w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. Padły mocne słowa

    Zwycięstwo Klaudii Zwolińskiej w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” wywołało ogromne emocje. Mistrzyni kajakarstwa górskiego została Sportowcem Roku, wyprzedzając m.in. Igę Świątek, co natychmiast rozpaliło dyskusję wśród kibiców. Część z nich otwarcie twierdziła, że to tenisistka powinna sięgnąć po główną nagrodę. Sama Zwolińska odniosła się do tych głosów bez owijania w bawełnę – jasno, dosadnie i z pełną świadomością realiów, w jakich funkcjonuje jej dyscyplina.

    Podczas sobotniej Gali poznaliśmy pełną listę laureatów. W najlepszej dziesiątce znaleźli się m.in. Bartosz Zmarzlik, Robert Kubica, Maria Żodzik, Robert Lewandowski, Mateusz Ponitka, Aleksandra Mirosław oraz Mikołaj Marczyk. Największe emocje wzbudziło jednak podium, na którym spotkały się trzy różne światy sportu: siatkówka, tenis i kajakarstwo górskie. Trzecie miejsce zajął Wilfredo Leon, drugie – Iga Świątek, a zwycięstwo przypadło Klaudii Zwolińskiej.

    Sama triumfatorka nie kryła zaskoczenia werdyktem. Już na scenie przyznała, że spełniło się jej dziecięce marzenie. Wspominała czasy, gdy jako mała dziewczynka oglądała Bal Mistrzów Sportu i sukcesy Justyny Kowalczyk, marząc, by kiedyś znaleźć się w tym samym miejscu. Teraz, jako mistrzyni świata w konkurencjach K-1 i C-1 oraz brązowa medalistka w crossie, sama stanęła na samym szczycie.

    Gdy opadły pierwsze emocje, Zwolińska pojawiła się w Kanale Sportowym, gdzie w spokojniejszej atmosferze została zapytana o kontrowersje wokół wyników głosowania. Nie unikała tematu porównań do Igi Świątek i wprost odniosła się do zarzutów kibiców.

    Podkreśliła, że doskonale rozumie skalę sukcesów tenisistki i nie ma wątpliwości, iż Świątek wielokrotnie jeszcze sięgnie po to wyróżnienie. Jednocześnie zwróciła uwagę na coś, co jej zdaniem jest kluczowe – znaczenie tej nagrody dla sportów niszowych.
    – Uważam, że Idze zawsze należy się takie zwycięstwo, szczególnie gdy wygrywa się Wimbledon. Ale myślę, że to, ile my możemy dobrego zrobić dla mojej dyscypliny dzięki tej nagrodzie, jest ogromne. Iga przeżyje, jeśli raz jej nie dostanie, zwłaszcza że i tak była druga – wyjaśniła.

    Zwolińska zaznaczyła, że swoją wygraną traktuje nie tylko jako osobisty sukces, ale też jako odpowiedzialność za całe środowisko kajakowe w Polsce. – Wkręciłam sobie, że odpowiadam nie tylko za slalom, ale za całą społeczność kajakową, która w naszym kraju jest naprawdę ogromna – mówiła.

    Odniosła się także do faktu, że w plebiscycie wyprzedziła wielkie nazwiska polskiego sportu. Jak podkreśliła, nie był to przypadek ani jednorazowy zryw. – To były dwa miesiące ciężkiej pracy. Śmiałam się, że prowadziłam kampanię. Chciałam, żeby Polacy w ogóle usłyszeli, co osiągnęliśmy na mistrzostwach świata. Wiedziałam, że nie startujemy z równej pozycji pod względem medialnym, ale mierzyłam bardzo wysoko – w pierwszą trójkę – i byłam tego pewna – podsumowała.

    Słowa Klaudii Zwolińskiej jasno pokazują, że jej triumf to coś więcej niż indywidualne wyróżnienie. To także sygnał, że sporty mniej obecne w mediach mogą – przy odpowiedniej determinacji i wynikach – przebić się do świadomości kibiców i stanąć w jednym szeregu z największymi gwiazdami polskiego sportu.

  • Tomasz Świątek komentuje niespodziewane drugie miejsce córki. “Powinniśmy być zadowoleni”

    Tomasz Świątek komentuje niespodziewane drugie miejsce córki. “Powinniśmy być zadowoleni”

    Choć Iga Świątek była faworytką podczas Gali Mistrzów Sportu, to ostatecznie zajęła w nim drugie miejsce. – Nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków, że Iga nie jest lubiana w Polsce – komentował Tomasz Świątek tuż po odebraniu wyróżnienia.

    W 2025 roku Iga Świątek po raz pierwszy w karierze triumfowała w Wimbledonie i zrobiła to w niezapomnianym stylu. Potem miała znakomitą drugą część sezonu, ale sukcesy na korcie nie pomogły jej w odniesieniu trzeciego zwycięstwa w karierze w Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Roku. Jedna z najlepszych tenisistek na świecie ostatecznie w głosowaniu kibiców zajęła drugie miejsce i uległa podwójnej mistrzyni świata w kajakarstwie Klaudii Zwolińskiej. Takie rozstrzygnięcie uznano za największą niespodziankę tegorocznej edycji Plebiscytu.

    – Jadąc na Galę Mistrzów Sportu, wydawało mi się, że zwycięstwo w Wimbledonie jest na tyle konkretne, że wystarczy do zwycięstwa w Plebiscycie Przeglądu Sportowego – przyznał wprost Tomasz Świątek.

    ZOBACZ WIDEO: Ma 40 lat. Była miss Polski wciąż zachwyca

    Tym razem jednak do zwycięstwa w głosowaniu fanów nie wystarczyła wysoka rozpoznawalność. To zresztą nie pierwszy taki przypadek Świątek, bo w poprzedniej edycji zajęła czwarte miejsce. Czy na wyniki Plebiscytu Przeglądu Sportowego wpływ mogły mieć nerwowe wypowiedzi podczas niektórych konferencji czy zachowanie wobec sztabu podczas meczów? Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się jej otoczenie.

    – Nie wyciągałbym wniosków, że Iga nie jest aż tak lubiana, jak mogło się to wydawać. Myślę, że ostatecznie powinniśmy być zadowoleni z drugiego miejsca. Nie zawsze musi to być pierwsze miejsce, a ten rok faktycznie był obfity w sukcesy innych polskich zawodników. Klaudia Zwolińska naprawdę osiągnęła wielkie sukcesy. Iga oczywiście różnie reaguje na te wyróżnienia. W sobotę trochę żyła Galą Mistrzów Sportu, ale jednak przede wszystkim skupiała się na przygotowaniach do niedzielnego meczu w United Cup. Nie pomagała także różnica stref czasowych pomiędzy Polską, a Australią – dodał.

    Porażka w plebiscycie nie była jednak najgorszą wiadomością dla Świątek w ten weekend. W niedzielę przegrała z Belindą Bencić w finale United Cup. – Ja widzę jednak drobną różnicę na plus – przekonuje ojciec zawodniczki przed Australian Open.

    Co ciekawe, takie wyniki głosowania kibiców z ulgą przyjęli przedstawiciele innych dyscyplin. – Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni, że kluczowa dla wyników Plebiscytu Przeglądu Sportowego jest popularność i rozpoznawalność sportowców. Ten rok był jednak inny, bo kluczowe rzeczywiście okazały się wyniki sportowe. Pod tym względem Klaudia Zwolińska nie miała sobie równych i zasłużenie wygrała – przyznał prezes PZLA, Sebastian Chmara. Triumf Zwolińskiej nad Świątek to zresztą nie jedyny dowód na słuszność tej tezy. W głosowaniu kibiców Robert Lewandowski został wyprzedzony przez skoczkinię wzwyż Marię Żodzik.

  • Sensacyjny transfer? To byłby hit. Decyzja należy do Igi Świątek

    Sensacyjny transfer? To byłby hit. Decyzja należy do Igi Świątek

    W jakiej formie na starciu sezonu 2026 znajduje się Iga Świątek? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, lecz trudno przypuszczać, by była to – na ten moment – najwyższa możliwa dyspozycja drugiej rakiety świata. A przynajmniej to pokazały jej ostatnie mecze na United Cup.

    Gdy jednak poprzeczka poszła zdecydowanie w górę, zaczęły się problemy. W półfinałowej batalii ze Stanami Zjednoczonymi Iga Świątek przegrała w dwóch setach z Coco Gauff (4:6, 2:6), a potem także na dystansie trzech partii z Belindą Bencic (6:3, 0:6, 3:6).

    Te mecze unaoczniły, że Iga Świątek podobnie jak w minionej kampanii wciąż ma kłopoty w starciach z wysoko notowanymi przeciwniczkami i nawet najmniejsze niepowodzenie na korcie, może całkowicie rozbić jej grę.

    Iga Świątek wzmocni swój sztab? Pojawił się zaskakujący pomysł

    Postawę Igi Świątek wzięli pod lupę w rozmowie na kanale Break Point Marek Furjan oraz Dawid Celt. Jak zauważyli, w trudnych chwilach Polka powinna umieć zareagować, zmieniając swoją grę i wprowadzając do niej nowe elementy.

    Zaznaczyli przy tym, że choć 24-latka powinna trzymać się swojego DNA, musi nieustanie rozwijać swój arsenał, a tym samym wciąż rozwijać się na drodze swojej kariery.

    Jak to osiągnąć? Tu Marek Furjan zaproponował zaskakujący pomysł, a mianowicie nowy transfer do sztabu wiceliderki rankingu WTA.

    – A może, żeby przekonać Igę do pewnych rzeczy, które trenują, żeby dodać ten jeden procent, może potrzebny jest głos zawodniczy z zewnątrz? Oglądając mecz z Bencic pomyślałem sobie – a nie mam zbyt często takich przemyśleń, mówiąc szczerze – a może by odezwać się do Andy’ego Murray’a. (…) Gdyby tego Murray’a czy tenisistę tego kalibru zaprosić do okrojonej czasowo współpracy, żeby on bazując na swoim doświadczeniu, znalazł ścieżkę do tego jednego, dwóch procent potrzebnych Idze, żeby kliknąć i pójść do góry – zaproponował.

    A Dawid Celt zgodził się z jego koncepcją.

    Nie widzę żadnych przeciwskazań – czy to będzie Murray, czy ktokolwiek inny. Przede wszystkim Iga musi sama poczuć taką potrzebę. (…) To są praktyki spotykane, więc ja nie mówię, że nie. Jeżeli Idze by to odpowiadało, jak najbardziej. Tylko musi być do tego przekonana. Musiałaby sama z taką inicjatywą wyjść, pogadać, porozmawiać z Wimem. I jeżeli ona by tego chciała, myślę że to byłby żadne problem

    A przy tym sam przedstawił innego kandydata, który mógłby pomóc Idze Świątek, a mianowicie jej wielkiego idola – Rafaela Nadala.

    – Z Rafą nawet mogłaby się dogadać, gdzieś zaprosić, pojechać na jakiś turniej, pojechać do niego, potrenować. Ma taką pozycję, że nie jest to niemożliwe. Nie mówię, że byłoby to możliwe, ale myślę, że nie jest to niemożliwe i w jej przypadku nawet powiedziałbym, że realne – stwierdził Dawid Celt.

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East NewsEast News

  • Dwa razy 0:7 Świątek. A nie to bolało najmocniej. Celt wyjaśnił łzy Igi

    Dwa razy 0:7 Świątek. A nie to bolało najmocniej. Celt wyjaśnił łzy Igi

    United Cup już za nami, Polska pierwszy raz z trofeum za zwycięstwo, a mimo wszystko w tenisowym środowisku jest duża niepewność przed Australian Open. Z jednej strony radość, że Hubert Hurkacz tak szybko znalazł się w świetnej dyspozycji po blisko 7-miesięcznej przerwie, spowodowanej kontuzją oraz artroskopią kolana. A z drugiej – kolejnymi dwoma porażkami Igi Świątek z zawodniczkami ze ścisłej światowej czołówki.

    Bo te porażki mogą budzić niepokój, tak jak niepokój budziły niektóre spotkania w poprzednim sezonie. Tym absolutnie wyjątkowym, bo przecież nikt chyba nie zakładał, że Polka może zdobyć tytuł na Wimbledonie kosztem tego na French Open. Ale były też słabsze chwile, zwłaszcza w starciach z rywalkami ze ścisłej czołówki. I wysoko przegrane sety czy mecze, m.in. 0:6 z Madison Keys, Aryną Sabalenką, Emmą Navarro czy Jeleną Rybakiną.

    Z Kazaszką Iga akurat wygrała cztery raz z rzędu, ale to ich ostatnie rankingowe starcie w Rijadzie padło łupem Rybakiny. Mimo że Iga, po kapitalnej grze, wygrała pierwszą partię. A na końcu przegrała dziewięć gemów pod rząd. I takie słabsze momenty miała też i teraz w Sydney. Tak w spotkaniach z Coco Gauff, jak i z Belindą Bencic, była gorsza w siedmiu kolejnych gemach. To one decydowały o porażkach.

    Najdziwniejsza była jednak sytuacja z trzeciego spotkania, w ćwierćfinale z Australią. Iga prowadziła z Mayą Joint 2:1, właśnie ją przełamała. Usiadła na ławce, rozpłakała się. I nie było wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Czy coś się stało? Raczej nie, bo wróciła na kort i rozbiła rywalkę. Właśnie do tej sytuacji, ale też i przegranych meczów, wrócili w programie Break Point red. Marek Furjan oraz kapitan reprezentacji Polski w BJK Cup Dawid Celt.

    Dlaczego Iga Świątek płakała podczas meczu z Australijką? Jest coś, czego Iga Świątek jeszcze nie znalazła

    Obaj podkreślali, że Iga wciąż ma ten sam problem – gdy pojawiają się turbulencje, a rywalki są w stanie wytrzymać tempo gry Polki, Iga stara się jeszcze bardziej zwiększyć siłę. I wpada w pułapkę, zaczyna popełniać błędy. – To jest niepokojące, że nie potrafi zawrócić. Na razie nie znalazła odpowiedzi. Bardzo dużo jest u niej napięcia i z każdym kolejnym rokiem będzie coraz trudniej. Może to się zmienić, nie mówię, że tak się nie stanie. Ale zasięg jest coraz krótszy. Z Rybakiną czy Bencic był dobry set, z Gauff powrót z 1:4 do 4:4 – mówił Celt.

    Iga Świątek po wygraniu United Cup: Do trzech razy sztukaPolsat Sport

    Jego zdaniem Iga płaci cenę za lata stresu, napięcia i oczekiwań względem jej osoby. A być może jej samej względem siebie. – Ma tenis obarczony dużą energetyką. Wszystko robi na maksa, głowa musi być w to mocno zaangażowana – opowiadał mąż Agnieszki Radwańskiej w “Break Poincie”. I zaznaczył, że liczył na odpoczynek między starym sezonem a nowym, a tymczasem napięcie wróciło. – Przykładem jest ten moment ze spotkania z Mayą Joint.

    Ludzie pisali dziwne scenariusze, o możliwej kontuzji. A moim zdaniem zeszło z niej po prostu przedmeczowe napięcie, ogólny stres. Właśnie po tym trzecim gemie

    – mówił kapitan polskiej drużyny kobiecej. A on miał dość często kontakt z Igą w podobnych sytuacjach na meczach Biało-Czerwonych.

    Tu wtrącił się Marek Furjan – i z jego zdaniem zgodzi się zapewne wiele osób. Bo dla ludzi spoza świata zawodowego sportu takie zachowanie jest co najmniej dziwne. – Jako niesportowiec nie umiem tego zrozumieć. Patrzę jako widz na tenisistki i nie widzę takich reakcji u innych. Inaczej reagują, Sabalenka rzuci rakietą, przeklnie… – mówił Furjan, a tu nagle wtrącił się Celt: – Walnie drina.

    Furjan kontynuował opowiadanie, jak to widzi ze swojej perspektywy: – Takie reakcje nie zdarzają się innym, a przecież też jest ciężar, presja, punkty, pieniądze. Czy to, Dawid, kwestia indywidualna? Nie widziałem, by przy prowadzeniu 2:1 Alcaraz czy Sinner zachowywali się podobnie, to jednak nie jest 0:3. A tu czołowy tenisista świata dobrze wchodzi w mecz i jest taka sytuacja – mówił.
    Iga Świątek i kapitan reprezentacji Polski – Dawid Celt

    Iga Świątek i kapitan reprezentacji Polski – Dawid CeltFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Celt: – Myślę, że tu nie chodzi o Mayę Joint. To jest ogólne napięcie u Igi. Nowy sezon, Australia, ale z całym szacunkiem dla Mayi: Iga podeszła do tego, że musi wygrać, bo narzuciła sobie ciężar za całą drużynę, odpowiedzialność za zespół. To nie jest nic złego. Częściej zdarza się, że zawodnicy rozładowują te emocje rzucając rakietami czy wyzywając w kierunku zespołu. Idze to się zdarza rzadko, ale zdarza. Nic nadzwyczajnego – uspokajał kapitan polskiej kadry.

    I zaznaczał, że “Iga taka po prostu jest”. – Wiele razy rozmawiałem z osobami z jej otoczenia ws. tego napięcia, znalezienie balansu. I dostawałem odpowiedź, że ona nie umie inaczej. Bo robi wszystko na 110 procent. A gdyby robiła inaczej, to pewnie by tego nie osiągnęła.

    Celt zakończył wątek tak: – To dało jej sławę, splendor, ale niesie ogromny koszt. I teraz cały ambaras polega na tym, że musi znaleźć więcej balansu. By wydłużyć swoje dobre granie.

    W środę Igę znów zobaczymy w akcji – w pokazowym turnieju “1 Point Slam” na Rod Laver Arenie. A od niedzieli zaczną się już zmagania związane z Australian Open.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekRex Features/East NewsEast News
    Mężczyzna w białej sportowej kurtce z napisem ‘Polska’ na plecach, stojący bokiem na tle rozmytej flagi Polski oraz napisu ‘POL’, sugerujących oficjalną reprezentację kraju.

    Dawid CeltANDRZEJ IWANCZUK/REPORTEREast News

  • Ledwo zaczął się sezon, a tu takie wieści ws. Hurkacza

    Ledwo zaczął się sezon, a tu takie wieści ws. Hurkacza

    W poprzednim roku Hubert Hurkacz zmagał się z poważnymi problemami ze zdrowiem. Nasz najlepszy tenisista ostatnich lat na początku lipca przeszedł artroskopię kolana. Operacja zakończyła dla niego sezon 2025. Hurkacz wrócił wraz z początkiem bieżącego roku, reprezentując Polskę w turnieju United Cup.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Hurkacz błyszczał w turnieju United Cup

    Wydaje się, że po kontuzji nie ma już śladu. Hubert Hurkacz był ważnym punktem polskiego zespołu w trakcie United Cup. Szczególne wrażenie robią mecze Polaka z zawodnikami światowej czołówki. Nasz reprezentant pokonał takich zawodników jak Taylor Fritz czy Alexander Zverev. Po wyrównanym meczu przegrał z Australijczykiem Alexem De Minaurem. To była jedyna porażka Hurkacza w tej imprezie. Nie przeszkodziła jednak w tym, aby 11 stycznia wspólnie z całym polskim zespołem wygrać pierwszy w historii naszego kraju United Cup.
    W tej statystyce błyszczy Hurkacz. Co za liczby

    Od lat znakiem firmowym Huberta Hurkacza jest serwis. Polak ma blisko dwa metry wzrostu, dysponuje też niesamowitym zasięgiem. To wszystko sprawia, że rywale mają ogromny problem z jego podaniem. Nic się nie zmieniło po powrocie naszego tenisisty po kontuzji. W pierwszych dniach 2026 roku może się pochwalić największą liczbą asów na całym świecie.

    Zobacz też: Ależ demolka w meczu Polki w Australian Open. 67 minut i koniec

    Chris Goldsmith, autor tenisowego podcastu “The Tennis Talker”, podał na portalu X, że nasz zawodnik zanotował od początku roku aż 95 asów serwisowych i jest najlepszy pod tym względem!
    Przed Hurkaczem Australian Open

    Teraz Huberta Hurkacza czeka pierwszy po przerwie wielkoszlemowy turniej. Obecnie trwają kwalifikacje do głównej imprezy. Dotychczasowym największym sukcesem Polaka w Australian Open jest ćwierćfinał w 2024 roku. Dobra forma Hurkacza w United Cup daje nadzieję, że Polak poprawi ten rezultat.

  • Burza wokół Świątek i Zwolińskiej, a tu taki wpis Igi. Jedno zdanie

    Burza wokół Świątek i Zwolińskiej, a tu taki wpis Igi. Jedno zdanie

    Statuetka dla Sportowca Roku w Plebiscycie “Przeglądu Sportowego” w tym roku powędrowała w ręce Klaudii Zwolińskiej, która wkrótce potem wywołała do tablicy drugą w tym zestawieniu Igę Świątek, sugerując, że tenisistka nie powinna się martwić, gdyż jeszcze nie raz odbierze tę nagrodę. Komentarz kajakarki nie wszystkim przypadł do gustu – w sieci pojawiło się wiele ostrych komentarzy. Tymczasem po Gali Mistrzów Sportu głos zabrała wiceliderka rankingu WTA, która zwróciła się do kibiców i pozostałych sportowców.
    Dwie młode kobiety, po lewej jedna w błyszczącej sukni trzyma statuetkę, po prawej kobieta w czarnej sukience z odkrytymi ramionami na tle grupy ludzi.

    Iga Świątek zabrała głos po Gali Mistrzów SportuTim Clayton/Corbis via Getty Images/Getty Images, Mateusz BialczykAgencja FORUM

    W miniony weekend poznaliśmy laureatkę w kategorii Sportowiec Roku w Plebiscycie “Przeglądu Sportowego”. Statuetkę tym razem odebrała Klaudia Zwolińska, która w ubiegłym roku zachwycała na arenie międzynarodowej. W październiku 2025 podczas mistrzostw świata w australijskim Penrith sięgnęła po trzy medale, dwa złote w slalomach C1 i K-1 oraz brązowy w konkurencji cross. Tym samym przeszła do historii jako pierwsza zawodniczka, która na jednych mistrzostwach zdobyła medale w trzech różnych konkurencjach. Tytuł Sportowca Roku był więc w pełni zasłużony.

    Nie wszyscy jednak podzielali to zdanie. Po wygranej Zwolińskiej w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo komentarzy sugerujących, że tytuł ten bardziej należał się Idze Świątek, która jako pierwsza Polka sięgnęła po zwycięstwo na wimbledońskich kortach w grze pojedynczej. Kajakarka nie powstrzymała się od komentarza.

    Słowa Zwolińskiej, choć z pewnością nie miały być “przytykiem” w stronę Świątek, nie wszystkim przypadły do gustu. Pojawiły się komentarze internautów sugerujące, że kajakarka “powinna popracować nad swoim ego i przykuwać większą uwagę do wypowiadanych przez nią słów”.

    Po raz pierwszy w historii! Polska wygrała United Cup!Polsat Sport

    Iga Świątek przemówiła po Gali Mistrzów Sportu. Króciutko

    Teraz głos po Gali Mistrzów Sportu postanowiła zabrać Iga Świątek. Wiceliderka światowego rankingu zamieściła na Insta Stories jedno, niezwykle ważne zdanie i dała do zrozumienia kibicom, że jest zadowolona z drugiego miejsca i cieszy się sukcesami innych. Kluczowe dla niej jest bowiem to, że każdy z wyróżnionych sportowców robi to, co najważniejsze – godnie reprezentuje swój kraj.

    “Bardzo dziękuję za wszystkie głosy i ogromne gratuluję wszystkim wyróżnionym” – ogłosiła.
    Trzy kobiety stoją na podium z nagrodami, od lewej druga i trzecia miejsce, w centrum zwyciężczyni z uniesionymi rękami, w tle złote barwy, napisy gratulacyjne oraz logo plebiscytu 100-lecia Przeglądu Sportowego.

    Iga Świątek przemówiła po Gali Mistrzów SportuInstagram/iga.swiatekmateriał zewnętrzny
    Kajakarz w trakcie dynamicznego spływu przez gwałtowne fale na rzece, skupiony na sterowaniu, kajak oznaczony polskimi barwami narodowymi, intensywna akcja i bryzgi wody wokół.

    Klaudia ZwolińskaRafał Oleksiewiczmateriały prasowe
    Klaudia Zwolińska

    Klaudia ZwolińskaAKPA AKPA
    Tenisistka w sportowym stroju i czapeczce z daszkiem z wyciągniętymi ramionami, z intensywnym wyrazem twarzy. W tle rozmyta publiczność na trybunach.

    Iga ŚwiątekMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / ELSA / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP