• Wybitny powrót Hurkacza. Zverev pokonany, wszystko w rękach Świątek

    Wybitny powrót Hurkacza. Zverev pokonany, wszystko w rękach Świątek

    Prawie siedem miesięcy kibice musieli czekać na kolejny występ Huberta Hurkacza. W poniedziałek odliczanie wreszcie dobiegło końca. Wrocławianin wrócił do rywalizacji podczas United Cup i od razu został rzucony na głęboką wodę. Jego pierwszym rywalem był Alexander Zverev, jeden z czołowych tenisistów świata. Polak sprawił jednak ogromną niespodziankę. Zaprezentował się tak, jakby w ogóle nie miał za sobą długiej przerwy od gry, i w znakomitym stylu pokonał Niemca 6:3, 6:4, dając reprezentacji Polski prowadzenie w rywalizacji.

    Problemy zdrowotne, które doskwierały Hurkaczowi podczas turnieju ATP 250 w ’s-Hertogenbosch, wykluczyły go z gry na wiele miesięcy. Polak zniknął z kortów, poddał się kolejnemu zabiegowi i konsekwentnie realizował plan powrotu do pełnej dyspozycji. Tym razem nie chciał ryzykować i popełnić błędu z 2024 roku, gdy zbyt szybki powrót odbił się na jego formie. Dlatego świadomie zrezygnował z końcówki poprzedniego sezonu, skupiając się na solidnym przygotowaniu do nowej kampanii.

    Pod koniec grudnia półfinalista Wimbledonu z 2021 roku udał się do Australii, gdzie tradycyjnie rozpoczął sezon od występu w drużynowym United Cup. Razem z resztą reprezentacji Polski chciał nawiązać do bardzo udanych występów z poprzednich edycji – w 2023 roku biało-czerwoni dotarli do półfinału, a w dwóch kolejnych sezonach meldowali się w wielkim finale. Tegoroczna rywalizacja od początku zapowiadała się jednak niezwykle wymagająco. Polacy trafili do trudnej grupy F, w której mierzą się z Niemcami oraz Holandią.

    Na inaugurację czekało ich starcie z naszymi zachodnimi sąsiadami – drużyną, która dwa lata temu odebrała Polakom tytuł w finale. Wówczas Hurkacz miał nawet piłki mistrzowskie w meczu z Zverevem, lecz Niemiec doprowadził do decydującego miksta, wygranego przez swój zespół. Tym razem Hubert dostał szansę na sportowy rewanż. Przed meczem trudno było jednak przewidzieć jego dyspozycję po tak długiej przerwie.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Hurkacza. Już pierwszy gem przyniósł zaciętą walkę na przewagi, lecz Polak nie dopuścił rywala do żadnego break pointa. Chwilę później sam ruszył do ataku i błyskawicznie zaskoczył Zvereva. Po błędzie trzeciego zawodnika rankingu ATP Wrocławianin wypracował dwie okazje na przełamanie i przy drugiej z nich wyszedł na prowadzenie. Po potwierdzeniu breaka Hurkacz objął wynik 3:0, nadając ton całemu setowi.

    Niemiec próbował odpowiedzieć i szukał swoich szans przy returnie, ale Polak był w tej fazie meczu praktycznie bezbłędny. Nawet jeśli przegrywał pierwszy punkt w gemie, natychmiast ratował się kapitalnym serwisem. W premierowej odsłonie Hurkacz imponował podaniem, notując aż 13 asów w pięciu własnych gemach serwisowych. Taka dyspozycja pozwoliła mu pewnie wygrać seta 6:3.

    Druga partia zaczęła się od serwisu Zvereva, który starał się przejąć inicjatywę i wywrzeć większą presję na Polaku. W czwartym gemie Niemiec doczekał się pierwszego break pointa, lecz Hurkacz obronił go asem i chwilę później doprowadził do remisu 2:2. Choć Zverev wyglądał na nieco bardziej stabilnego, z każdą kolejną minutą narastała w nim frustracja wynikająca z braku realnych korzyści.

    Przełom nastąpił w siódmym gemie. To Hurkacz od początku dyktował warunki i szybko wypracował dwie szanse na przełamanie. Pierwsza nie została wykorzystana, lecz przed kolejnym break pointem Zverev otrzymał ostrzeżenie od sędziego za przekroczenie czasu. Niemiec długo dyskutował z arbitrem, jednak decyzja nie została cofnięta. Chwilę później Polak znakomicie rozegrał akcję, odważnie zaatakował i przełamał rywala, co wyraźnie wytrąciło Zvereva z równowagi. Niemiec, nie kryjąc emocji, cisnął rakietą o kort.

    Po zmianie stron Hurkacz bez problemu potwierdził przełamanie i znalazł się o krok od zwycięstwa. Zverev zdołał jeszcze dorzucić jednego gema, przerzucając presję na Polaka przy zamykaniu meczu. Wrocławianin zachował jednak spokój, wytrzymał napięcie i ostatecznie triumfował 6:3, 6:4, kończąc spotkanie z imponującym dorobkiem 21 asów serwisowych.

    Jeśli w kolejnym singlu Iga Świątek pokona Evę Lys, reprezentacja Polski zapewni sobie zwycięstwo nad Niemcami już po grach indywidualnych.

    Wyniki: Hubert Hurkacz – Alexander Zverev 6:3, 6:4
    Iga Świątek – Eva Lys
    Iga Świątek/Hubert Hurkacz – Laura Siegemund/Alexander Zverev

    Stan rywalizacji: 1:0 dla Polski

  • Sensacyjny mecz Hurkacza! 84 minuty i koniec, Zverev wyszedł z siebie

    Sensacyjny mecz Hurkacza! 84 minuty i koniec, Zverev wyszedł z siebie

    Miała być rdza, a był koncert! Hubert Hurkacz w świetnym stylu powrócił do rywalizacji po 208 dniach przerwy. Co chwilę korzystał ze swojej największej broni i wygrał z będącym trzecią rakietą świata Alexandrem Zverevem 6:3, 6:4. na otwarcie pierwszego meczu Polaków w drużynowym United Cup. A Niemcowi zostało rzucanie rakietą ze złości.
    Hubert Hurkacz, Iga Świątek
    Polsat Sport

    Z jednej strony wielki głód gry, a z drugiej długa przerwa w grze – tak wyglądała sytuacja Huberta Hurkacza przed poniedziałkowym pojedynkiem z Alexandrem Zverevem. Ich wcześniejsze mecze zapowiadane były zwykle jako hity. Ale teraz, właśnie ze względu na ponadpółroczny rozbrat z rywalizacją – obecne możliwości Polaka były ogromną niewiadomą. Zamiast jednak zakrywać oczy z powodu lania fani 28-latka niekiedy mogli przecierać je z niedowierzania.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Wyjątkowe zwycięstwo Hurkacza tuż przed feralną kontuzją. Polak wyprowadził Niemca z równowagi

    – Jestem w pełnił sił, a to teraz najważniejsze. To będzie wyzwanie i dobra okazja, by zobaczyć, na jakim jestem poziomie – opowiadał Hurkacz na konferencji prasowej tuż przed rozpoczęciem United Cup. Poprzedni mecz zagrał 11 czerwca ubiegłego roku, a niedługo później – po raz drugi w ciągu 12 miesięcy – przeszedł artroskopię kolana.

    Wielu sympatyków tenisisty z Wrocławia mogło się obawiać tego występu, mając na uwadze nie tylko wspomnianą przerwę, ale też to, że naprzeciwko zawodnika, który spadł na 83. miejsce w liście ATP (w United Cup korzysta z tzw. zamrożonego rankingu) stanął właśnie Zverev. Trzeci tenisista globu dzień wcześniej znacząco przyczynił się do efektownego zwycięstwa Niemców nad Holendrami 3:0, a w trzech wcześniejszych pojedynkach z Polakiem przegrał tylko raz. Tuż przed feralną kontuzją kolana Hurkacza na Wimbledonie 2024, która mocno naznaczyła w ostatnich dwóch sezonach jego karierę.

    W poniedziałek jednak półfinalista Wimbledonu 2021 pokazał, że przygotował się naprawdę dobrze, a wspomniany głód gry zrobił swoje. Owszem, były momenty, kiedy ta tenisa rdza dała o sobie znać. Przykładowo wtedy, gdy w pierwszym secie zespół akcję przy siatce i nie udał mu się skrót. Ale w zdecydowanej większości sytuacji Hurkacz prezentował się wtedy w wydaniu, za jakim bardzo tęsknili jego fani. I przypomniał po raz kolejny, że należy do najlepiej serwujących tenisistów świata. W pierwszej partii zaliczył 13 asów, a Zverev nieraz tylko kierował bezradny wzrok w kierunku swojej drużyny.

    Niemiec początkowo nieco pomagał w tej partii rywalowi swoimi błędami. Ale nie tylko dzięki nim Polak najpierw prowadził 3:0, a po kilku minutach 4:1. Tylko pierwsze kilka akcji razem z resztą ekipy oglądała z uśmiechem Iga Świątek. Potem liderka Biało-Czerwonych udała się przygotowywać do swojego występu. Tak jakby przewidziała, że jej kolega z drużyny da popis i pewnie pokona faworyta.

    Zverev już pod koniec pierwszej odsłony zaczął się lepiej spisywać, a od początku kolejnej jasno pokazywał, że łatwo nie odpuści. Mierzący niemal dwa metry Niemiec poprawił skuteczność serwisową i zaczął lepiej atakować podanie Polaka. Ale jedyne, co był w stanie osiągnąć, to „break point” w czwartym gemie. Ale w kluczowym momencie wrocławianin znów był na posterunku i posyłał kolejne asy, a jego przeciwnik tylko zasłaniał twarz po nieudanych akcjach.

    Cierpliwość Polaka została wynagrodzona w siódmym gemie. Wykorzystał wtedy drugą okazję na przełamanie, a sfrustrowany Zverev tylko cisnął mocno rakietą o kort, za co otrzymał ostrzeżenie. Finalista Australian Open 2025 nie miał już potem nic do powiedzenia – koncert Polaka trwał w najlepsze.

    W wymarzony sposób Hurkacz nie tylko wrócił do gry po długiej przerwie, ale i powetował sobie jedną z pamiętnych porażek ze Zverevem. W finale United Cup 2024 przegrał trzygodzinny dreszczowiec, w którym nie wykorzystał dwóch piłek meczowych. Biało-Czerwoni przegrali wtedy cały mecz 1:2. Przegrali też finał poprzedniej edycji, w której ich rywalami była ekipa USA.

    W drugiej odsłonie meczu Polska – Niemcy Iga Świątek zagra z Evą Lys. Hurkacz i Zverev mogą zmierzyć się jeszcze ponownie w poniedziałek na korcie w Sydney, jeśli kapitanowie obu drużyn wytypują ich również do występu w mikście. W przypadku remisu po pojedynkach singlowych rywalizacja par mieszanych będzie rozstrzygająca.

  • Kluczowa zmiana w rankingu WTA! Ważna wiadomość dla Świątek

    Kluczowa zmiana w rankingu WTA! Ważna wiadomość dla Świątek

    Sezon 2026 dopiero co startuje, a już doszło do ważnej zmiany w rankingu WTA. Dotyczy ona czołowej pozycji. W poniedziałek ukazało się najnowsze zestawienie. Pozycja Aryny Sabalenki i Igi Świątek wydaje się niezagrożona. Do roszady doszło natomiast na pozycji numer trzy. Tak wysoko ta tenisistka w karierze jeszcze nie była. Tak wygląda ranking WTA.
    ;Tenis . Mecz o brazowy medal Iga Swiatek – Anna Schmiedlova
    Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

    Już za kilkanaście minut na korcie po raz pierwszy w 2026 roku zamelduje się Iga Świątek. Polka zmierzy się z Evą Lys w ramach United Cup. Nasza kadra celuje w trofeum, z którym dwa lata z rzędu rozmijała się o włos – przegrywała w finale. Zanim jeszcze 24-latka rozpoczęła rozgrzewkę, to dotarła do niej ważna wiadomość. Doszło do kluczowej zmiany w rankingu WTA. I to tuż za jej plecami.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Zmiana na pozycji numer trzy światowego rankingu. Amanda Anisimowa tuż za Igą Świątek

    W poniedziałek 5 stycznia ukazało się najnowsze zestawienie. Na dwóch pierwszych pozycjach nie doszło do modyfikacji. Stawce wciąż przewadzi Aryna Sabalenka. I jak na razie jest niezagrożona. Ma ponad dwa tysiące punktów przewagi nad wiceliderką – Igą Świątek.

    Do zmiany doszło na trzeciej pozycji. Straciła ją Coco Gauff. Jej miejsce zajęła jej rodaczka, Amanda Anisimowa. Tak wysoko finalistka Wimbledonu i US Open z 2025 roku jeszcze nie była. Najwyżej plasowała się na czwartej lokacie. “Jest teraz numerem jeden wśród Amerykanek. Pnie się coraz wyżej” – pisał profil The Tennis Letter na X. Anisimowa wyprzedziła Gauff nieznacznie, bo ledwie o 14 punktów. Na piątym miejscu plasuje się z kolei Jelena Rybakina. Do innych roszad w TOP 10 nie doszło.
    Ranking WTA (stan na 5 stycznia 2026):

    1. Aryna Sabalenka – 10 490 pkt
    2. Iga Świątek – 8178 pkt
    3. Amanda Anisimowa – 6287 pkt
    4. Coco Gauff – 6273 pkt
    5. Jelena Rybakina – 5850 pkt
    6. Jessica Pegula – 5583 pkt
    7. Madison Keys – 4335 pkt
    8. Jasmine Paolini – 4236 pkt
    9. Mirra Andriejewa – 4125 pkt
    10. Jekatierina Aleksandrowa – 3375 pkt

    52. Magda Linette – 1089 pkt
    59. Magdalena Fręch – 1051 pkt.

    Zobacz też: Gauff zaatakowała… własnych kibiców. “Najgorsi w tenisie”.

    Już wkrótce Anisimowa rozpocznie sezon. Nie wystartowała w United Cup. Pojawi się za to w Brisbane. Jej pierwszą rywalką w 2026 roku będzie 106. w rankingu WTA Kimberly Birrell. Będzie to dla niej pierwszy, a zarazem ostatni sprawdzian przed wielkoszlemowym Australian Open. Z kolei Świątek na kort wyjdzie już dziś, tuż po meczu Huberta Hurkacza z Alexandrem Zverevem, który rozpocznął się po godzinie 7:30. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z meczów Polaków w Sydney na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Potwierdzają się niebywałe doniesienia o Justynie Kowalczyk-Tekieli. Ma powód do radości

    Potwierdzają się niebywałe doniesienia o Justynie Kowalczyk-Tekieli. Ma powód do radości

    Justyna Kowalczyk-Tekieli ponownie pojawiła się na trasach biegowych i zrobiła to w sposób, który nie pozostawił żadnych wątpliwości co do jej sportowej klasy. Multimedalistka olimpijska w imponującym stylu wygrała XII edycję Pucharu Kościeliska, zdecydowanie pokonując wszystkie rywalki. Jej triumf miał szczególny wymiar, bo tegoroczne zawody odbywały się ku pamięci wybitnego polskiego olimpijczyka i legendy lokalnego sportu.

    Nie ma przesady w stwierdzeniu, że Justyna Kowalczyk-Tekieli jest najwybitniejszą postacią w historii polskich biegów narciarskich. Multimedalistka igrzysk olimpijskich, dwukrotna mistrzyni świata, czterokrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli oraz czterokrotna zwyciężczyni Tour de Ski przez lata wyznaczała standardy światowego narciarstwa biegowego. Jej kariera była symbolem żelaznej konsekwencji, odporności psychicznej i sportowej doskonałości, a sukcesy osiągane na największych arenach na trwałe zapisały jej nazwisko w historii światowego sportu. Dla wielu młodych zawodniczek i zawodników stała się wzorem do naśladowania i inspiracją.

    Choć kilka lat temu zakończyła zawodową karierę i przeszła na sportową emeryturę, nigdy nie odcięła się od narciarstwa biegowego. Wręcz przeciwnie – nadal aktywnie uczestniczy w życiu sportowym, angażując się w szkolenie młodzieży i promocję aktywności fizycznej. Od czasu do czasu sama także staje na linii startu, udowadniając, że prawdziwa pasja i znakomita forma nie znikają wraz z końcem profesjonalnej rywalizacji.

    Tak było również podczas XII edycji Pucharu Kościeliska. Zawody rozegrano na trasach biathlonowych w Kirach, gdzie na starcie stanęło łącznie 121 amatorów narciarstwa biegowego – 27 kobiet i 94 mężczyzn. Rywalizacja odbywała się w formule startu wspólnego, oddzielnie dla kobiet i mężczyzn, co dodatkowo podkreślało sportowy charakter wydarzenia.

    W rywalizacji pań faworytka była tylko jedna – i szybko potwierdziła swoją pozycję. Justyna Kowalczyk-Tekieli od pierwszych metrów narzuciła bardzo wysokie tempo, stopniowo powiększając przewagę nad rywalkami. Dystans pięciu kilometrów pokonała w znakomitym czasie 10:34,8, zdecydowanie deklasując pozostałe zawodniczki. Jej występ był prawdziwą ozdobą zawodów i kolejnym dowodem na to, że nawet po latach pozostaje zawodniczką z absolutnego topu.

    Tegoroczna edycja Pucharu Kościeliska miała również wyjątkowy, symboliczny charakter. Zawody poświęcono pamięci Stanisława Bukowskiego – wybitnego olimpijczyka, trenera oraz 12-krotnego mistrza Polski, który przez lata był jedną z ikon sportu w Kościelisku. Bukowski reprezentował Polskę m.in. podczas igrzysk olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo w 1956 roku, zajmując 13. miejsce, co przez długi czas pozostawało najlepszym wynikiem polskiego narciarza. Legendą stała się także jego niezwykła sprawność – w wieku 60 lat oddał skok na Wielkiej Krokwi, i to w tradycyjnym góralskim stroju.

    Zwycięstwo Justyny Kowalczyk-Tekieli w Kirach było więc nie tylko sportowym pokazem klasy, ale również pięknym hołdem dla bogatej historii polskiego narciarstwa i postaci, które je tworzyły.

  • Gigantyczna sensacja w meczu Gauff w United Cup! Katastrofa w trzecim secie

    Gigantyczna sensacja w meczu Gauff w United Cup! Katastrofa w trzecim secie

    Coco Gauff przegrywała z Hiszpanką Jessicą Bouzas Maneiro 1:6, 0:3, ale potrafiła się podnieść i doprowadzić do trzeciego seta. W nim nastąpiła całkowita katastrofa Amerykanki.
    Coco Gauff i Bouzas Maneiro
    Screen YouTube – United Cup

    Reprezentacja USA wygrała 2:1 z Argentyną w pierwszym swoim meczu w nowym roku. Jedno ze zwycięstw odniosła Coco Gauff (4. WTA), która pokonała w 58 minut 6:1, 6:1 Solanę Sierrę (66. WTA). W drugim spotkaniu w grupie A rywalem USA jest Hiszpania.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Wielka sensacja w United Cup. Coco Gauff rozbita 0:6

    Najpierw do gry przystąpiły singlistki. Coco Gauff zmierzyła się z Jessicą Bouzas Maneiro (42. WTA). Już początek meczu był sensacyjny, bo Amerykanka przegrała pierwsze pięć gemów (trzy przy swoim serwisie) i było 0:5. Chwilę później Hiszpanka zmarnowała aż cztery piłki setowe i została przełamana. Amerykanka miała jednak olbrzymie kłopoty przy swoim podaniu, straciła je po raz czwarty i przegrała seta 1:6.

    Druga partia była zdecydowanie bardziej wyrównana. Gauff znów źle zaczęła i przegrywała 0:3, 1:4. Od tego drugiego stanu wygrała jednak cztery gemy z rzędu i przy 5:4 serwowała, by doprowadzić do trzeciego seta. Przegrała jednak swoje podanie do zera. Kilka minut później doszło do tie-breaka. W nim zdecydowanie lepsza była Gauff i wygrała 7:3.

    W decydującym secie nastąpiła katastrofa czwartej rakiety świata, która nie wygrała żadnego gema! Mecz trwał dwie godziny i 13 minut. Gauff popełniła aż 14 podwójnych błędów serwisowych (rywalka 8.). Jej porażka sprawi, że nie zdobędzie 500 punktów do rankingu WTA. Jej strata do wiceliderki Igi Świątek wynosi aż 1905 punktów.

    “Mecz, o którym Coco Gauff będzie chciała jak najszybciej zapomnieć. Z wyjątkiem końcówki drugiego seta w jej tenisie nie zgadzało się nic. Bouzas Maneiro opanowała emocje i zdominowała dwukrotną mistrzynię wielkoszlemową w trzecim secie. 14 podwójnych błędów serwisowych i 6/32 wygranych punktów po 2. serwisie. Serwis dziś nie był sprzymierzeńcem Amerykanki” – napisał w serwisie X dziennikarz Szymon Przybysz.

    Dla Hiszpanki to największe zwycięstwo w karierze (pierwsze z zawodniczką z TOP 5 rankingu WTA).

    Zobacz także: Trudne zadanie dla Wiktorowskiego. Polski trener miał wymowną minę

    W drugim pojedynku na linii USA – Hiszpania, Taylor Fritz (6. ATP) zmierzy się z Jaume Munarem (33. ATP).
    United Cup: Coco Gauff (USA) – Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania) 1:6, 7:6, 0:6

  • Gauff przyleciała do Australii i wywołała skandal. “Wyrwane z kontekstu”

    Gauff przyleciała do Australii i wywołała skandal. “Wyrwane z kontekstu”

    Drużynowy turniej United Cup rozpoczął się 2 stycznia i oficjalnie zainaugurował sezon w tenisie – o tytuł najlepszej drużyny globu rywalizuje 18 drużyn podzielonych na sześć grup. Polacy trafili do grupy F razem z Niemcami i Holendrami, a ich mecze zostaną rozegrane w Sydney. Amerykanie z kolei rywalizują w Perth, los skojarzył ich w grupie A z Argentyńczykami i Hiszpanami.

    Tenisiści ze Stanów Zjednoczonych zmagania rozpoczęli od wygranej nad Argentyną w stosunku 2:1 – najpierw Taylor Fritz przegrał w singlu z Sebastianem Baezem, później stan rywalizacji wyrównała Coco Gauff, gładko ogrywając Solanę Sierrę. Amerykanka zwycięstwo odniosła też w mikście, ramię w ramię z Christianem Harrisonem pokonała Marię Lourdes Carle i Guido Andreozziego.

    Od niemałej sensacji rozpoczęła się z kolei rywalizacja Amerykanów z Hiszpanami, bo Gauff nieoczekiwanie uległa Jessice Bouzas Maneiro. Wpadka z dużo niżej notowaną rywalką to jednak niejedyne zmartwienie mistrzyni ubiegłorocznego Roland Garros, ponieważ ta jedną z wypowiedzi podpadła swoim rodakom.

    United Cup. Coco Gauff podpadła kibicom

    Czuję, że jesteśmy zdecydowanie (wspierani – przyp.red) najgorzej w tenisie. Zawsze powtarzałam, że chciałabym, żeby nasz kraj w innych miejscach był widoczny na całym świecie, tak jak widzimy wsparcie mniejszych krajów

    Pod nagraniem ze wspomnianego spotkania z dziennikarzami zaroiło się od krytycznych komentarzy. Kibice zauważyli, że amerykańscy fani czasami nie mają możliwości, by wspierać swoich rodaków, ponieważ bilety na turnieje są drogie, podobnie jak podróże. Na tym nie koniec.

    “Kibicuję graczom, których lubię oglądać, a nie krajom, z których pochodzą” – stwierdził jeden z internautów komentujących nagranie z konferencji zamieszczone przez Tennis ONE App, które doczekało się ponad miliona wyświetleń. “Zabawne w wypowiedzi Coco jest to, że kibice z każdego kraju dopingowali takich zawodników jak Nadal, Federer, Navratilova i Serena. Jeśli jesteś świetnym tenisistą, ludzie będą ci kibicować, niezależnie od kraju, z którego pochodzą” – czytamy w innym komentarzu.

    Tenis. Coco Gauff wydała oświadczenie. “Wyrwane z kontekstu”

    W nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego w X (dawny Twitter) pojawiło się oświadczenie ze strony Coco Gauff. Amerykanka na początku stwierdziła, że wyjaśni swoją wypowiedź, ponieważ “ludzie wyrywają to z kontekstu”.

    “Nie oczekuję, że ludzie będą jeździć na turnieje, żeby nas oglądać. Ale jest wiele turniejów, które organizujemy w Ameryce i za granicą, w których Amerykanie już uczestniczą, niezależnie od tego, kto gra (z wyłączeniem US Open), gdzie ludzie przyjeżdżają i tak naprawdę nie kibicują swoim rodakom” – zaczęła.

    Następnie 21-latka dodała, że kibice z mniejszych państw, w przeciwieństwie do jej rodaków, przyjeżdżają na turnieje z flagami narodowymi, a po ich zachowaniu od razu widać, komu kibicują.

    “Uwierzcie mi, rozumiem finansowy aspekt i wiem, że tenis nie jest dostępny dla każdego, to był raczej komentarz dla tych, którzy już uczestniczą (w turniejach – przyp. red.) i jak bardzo chciałabym, żeby byli tak pełni pasji jak ci z innych krajów, a szczególnie na turniejach drużynowych” – podkreśliła.

    Gauff zaznaczyła, że jej głośna wypowiedź stanowiła tylko jej obserwację. I zadeklarowała, że jest wdzięczna za każde wsparcie “bez względu na to, jak duże lub małe jest”.

    Coco Gauff – Iga Świątek. Skrót meczuPolsat SportPolsat Sport
    Coco Gauff rywalizowała z Emmą Navarro o awans do ćwierćfinału US Open

    Coco GauffLUKE HALES / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w trakcie dynamicznego meczu koncentruje się na piłce lecącej nad siatką, z tłem w postaci rozświetlonego napisu.

    Coco Gauff, Wuhan 2025ADEK BERRYAFP
    Coco Gauff rywalizowała z Qinwen Zheng o awans do finału WTA 1000 w Rzymie

    Coco GauffDomenico Cippitelli / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • O której dzisiaj mecz Eva Lys – Iga Świątek? Gdzie oglądać?

    O której dzisiaj mecz Eva Lys – Iga Świątek? Gdzie oglądać?

    O której dzisiaj mecz Eva Lys – Iga Świątek? Gdzie oglądać? Transmisja TV
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: Angela Weiss / AFP/East News)

    W rozgrywkach grupowych turnieju United Cup, Eva Lys zmierzy się z Igą Świątek. Mecz odbędzie się 5 stycznia. United Cup to prestiżowy turniej drużynowy, który przyciąga najlepszych zawodników z całego świata. O której dzisiaj mecz Eva Lys — Iga Świątek? O której gra Eva Lys? Gdzie obejrzeć United Cup? Transmisja na żywo, wyniki, relacja live.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Eva Lys — Iga Świątek: przedmeczowe informacje

    Eva Lys zmierzy się z Igą Świątek w ramach turnieju United Cup. Mecz odbędzie się dzisiaj, 5 stycznia, o godzinie 9:00. Eva Lys reprezentuje Niemcy, natomiast Iga Świątek to czołowa zawodniczka z Polski.

    Ostatnie wyniki Evy Lys w turniejach:

    Zeynep Sonmez 1:2 (2:6, 6:4, 0:6)
    Leylah Fernandez 0:2 (4:6, 1:6)
    Kristiana Sidorova 2:0 (6:0, 6:3)

    Dotychczasowe wyniki Igi Świątek:

    Gabriela Lee 2:0 (6:2, 6:0)
    Elyse Tse 2:0 (6:0, 6:1)
    Amanda Anisimowa 1:2 (7:6, 4:6, 2:6)

    Eva Lys — Iga Świątek. O której dzisiaj mecz? Transmisja meczu na żywo, wyniki, relacja live

    Transmisję dzisiejszego spotkania przeprowadzą Polsat Sport 1. Mecz będzie można obejrzeć na platformach streamingowych Polsat Box Go. Relacja live z meczu dostępna będzie na stronie Przegląd Sportowy Onet.

    Początek meczu: Eva Lys — Iga Świątek, poniedziałek, 5 stycznia, godzina 9:00
    Transmisja TV: Polsat Sport 1
    Stream Online: Polsat Box Go
    Relacja LIVE: Przegląd Sportowy Onet

    Autor:KR

  • Nocny komunikat WTA. Sabalenka straciła punkty. Zmiana na podium rankingu

    Nocny komunikat WTA. Sabalenka straciła punkty. Zmiana na podium rankingu

    Nowy sezon WTA ledwie się rozpoczął, minęło zaledwie kilkadziesiąt godzin od pierwszych spotkań, a większość największych gwiazd kobiecego tenisa wciąż nie wyszła jeszcze na kort. Mimo to w nocy polskiego czasu doszło do niespodziewanych przetasowań w światowym rankingu. Najboleśniej odczuły je Aryna Sabalenka oraz Coco Gauff. Amerykanka wypadła nawet z podium i nie zajmuje już miejsca tuż za plecami Igi Świątek. Skąd tak nagłe zmiany i dlaczego WTA zdecydowała się na taki ruch właśnie teraz? Wyjaśniamy.

    Sezon ruszył, a ranking już zaskakuje

    Piątkowe mecze United Cup oraz kwalifikacje do turnieju WTA 500 w Brisbane oficjalnie zainaugurowały nowy sezon w kobiecym tourze. Od pierwszych dni rywalizacja toczy się na wysokim poziomie, a do wtorku wszystkie zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu powinny mieć już za sobą co najmniej jedno singlowe spotkanie. Zarówno obecny tydzień, jak i kolejny – z turniejami w Adelajdzie (WTA 500) i Hobart (WTA 250) – traktowane są jednak głównie jako etap przygotowań do najważniejszego wydarzenia stycznia, czyli Australian Open.

    Układ światowej czołówki został ustalony jeszcze w pierwszej połowie listopada, po zakończeniu WTA Finals w Rijadzie. Wówczas spory awans zanotowała Jelena Rybakina, lecz w samej ścisłej elicie zmiany były raczej kosmetyczne. Liderką pozostawała Aryna Sabalenka, wyprzedzając Igę Świątek, Coco Gauff oraz Amandę Anisimovą. Co ciekawe, z tego grona jedynie Gauff zdążyła już rozegrać singlowy mecz w nowym sezonie – i to właśnie ona najbardziej odczuła skutki nocnej aktualizacji rankingu, spadając na czwarte miejsce.

    Dlaczego Coco Gauff wypadła z podium?

    W nocy WTA przeprowadziła bowiem cotygodniową aktualizację rankingu. Zgodnie z obowiązującymi zasadami, w każdej takiej aktualizacji odejmowane są punkty zdobyte dokładnie 52 tygodnie wcześniej, a w ich miejsce wchodzą rezultaty z ostatniego tygodnia rywalizacji.

    Tym razem sytuacja była jednak nieco bardziej skomplikowana niż zwykle. Sezon w Australii rozpoczął się bowiem o tydzień później niż przed rokiem. Teoretycznie oznaczało to, że od zakończenia United Cup czy turnieju WTA 500 w Brisbane formalnie minęło właśnie 52 tygodnie, ale wielu obserwatorów spodziewało się, że WTA weźmie przesunięcie kalendarza pod uwagę. Logika podpowiadała, że punkty z tych imprez powinny „wypaść” dopiero za tydzień, gdy zostaną zastąpione aktualnymi wynikami.

    Tak się jednak nie stało. Punkty z zeszłorocznych australijskich turniejów zostały odjęte już teraz. Najwięcej straciła Aryna Sabalenka – aż 500 punktów za triumf w Brisbane. Jednocześnie w jej dorobku pojawiło się wolne miejsce, które natychmiast zostało uzupełnione 120 punktami za występ w turnieju WTA 1000 w Dubaju.

    Iga Świątek straciła w tej aktualizacji 217 punktów, ale prawdziwym przegranym okazała się Coco Gauff. Amerykanka pożegnała się z 500 punktami zdobytymi przed rokiem w United Cup, a w zamian „wskoczyło” jedynie 10 oczek z jednego z lutowych turniejów na Bliskim Wschodzie w 2025 roku. To wystarczyło, by jej dorobek spadł poniżej Amandy Anisimovej, której punkty pozostały bez zmian. W efekcie Gauff obsunęła się na czwarte miejsce w rankingu.

    Ranking WTA na starcie sezonu 2026

    Tak prezentuje się aktualna klasyfikacja najlepszych tenisistek świata na początku sezonu 2026:

    1. Aryna Sabalenka – 10 490 pkt

    2. Iga Świątek – 8 178 pkt

    3. Amanda Anisimova – 6 287 pkt (awans o 1 pozycję)

    4. Coco Gauff – 6 273 pkt (spadek o 1 pozycję)

    5. Jelena Rybakina – 5 850 pkt

    6. Jessica Pegula – 5 583 pkt

    7. Madison Keys – 4 335 pkt

    8. Jasmine Paolini – 4 236 pkt

    9. Mirra Andriejewa – 4 125 pkt

    10. Jekaterina Aleksandrowa – 3 375 pkt

    Polki w rankingu WTA

    Zmiany objęły także reprezentantki Polski, choć w ich przypadku miały one raczej pozytywny charakter:

    52. Magda Linette – 1 089 pkt (awans o 2 pozycje)

    59. Magdalena Fręch – 1 059 pkt

    133. Linda Klimovicova – 538 pkt (awans o 5 pozycji)

    134. Katarzyna Kawa – 537 pkt (awans o 5 pozycji)

    146. Maja Chwalińska – 493 pkt (awans o 4 pozycje)

    323. Martyna Kubka – 196 pkt (awans o 1 pozycję)

    395. Weronika Ewald – 152 pkt (awans o 2 pozycje)

    Nocna aktualizacja rankingu pokazała, że nawet zanim sezon na dobre się rozkręci, matematyka WTA potrafi wywołać spore zamieszanie. Kolejne tygodnie i pierwsze turnieje w Australii szybko zweryfikują jednak ten układ sił.

  • Sensacja w Perth. Gauff bezradna, 0:6 na koniec. Świątek już korzysta na wpadce Coco

    Sensacja w Perth. Gauff bezradna, 0:6 na koniec. Świątek już korzysta na wpadce Coco

    Coco Gauff okazała się niepokonaną zawodniczką w singlu podczas ubiegłorocznego United Cup. Amerykanka nie straciła ani jednego seta w spotkaniach gry pojedynczej, ograła po drodze m.in. Igę Świątek. Dzięki temu sięgnęła po komplet 500 pkt do rankingu WTA. Razem z reprezentacją Stanów Zjednoczonych wygrała całe zmagania. W tym sezonie 21-latka ponownie zdecydowała się na start w tych drużynowych rozgrywkach. Trzecia rakieta świata przystąpiła do rywalizacji z nadzieją, że uda się obronić tytuł wywalczony 12 miesięcy temu, znów sięgając po pięć zwycięstw w singlowych potyczkach.

    Wszystko rozpoczęło się po myśli Gauff. W sobotę Amerykanka pewnie pokonała Solanę Sierrę 6:1, 6:1 w zaledwie 57 minut. Potem dorzuciła także zwycięstwo w mikście, w duecie z Christianem Harrisonem. Dzięki temu ekipa USA pokonała Argentynę 2-1 i znalazła się na pole position do zajęcia pierwszego miejsca w grupie. Dziś Coco zmierzyła się z Jessicą Bouzas Maneiro. To spotkanie inaugurowało rywalizację między Stanami Zjednoczonymi a Hiszpanią. Dzisiaj mistrzyni Roland Garros 2025 zupełnie nie przypominała zawodniczki, która dwa dni temu dała cenne punkty swojej ekipie.

    United Cup: Coco Gauff kontra Jessica Bouzas Maneiro

    Już pierwsze minuty spotkania zwiastowały ogromne problemy Gauff. Amerykanka zupełnie nie miała oparcia w swoim podaniu, gładko przegrywała własne gemy. W premierowej odsłonie ani razu nie utrzymała własnego serwisu, mimo aż czterech okazji. Partia mogła dobiec końca już przy stanie 5:0 dla Bouzas Maneiro. Wówczas Hiszpanka podawała po to, by nie stracić ani jednego “oczka” w tej fazie spotkania. Miała aż cztery setbole, ale nie wykorzystała żadnego z nich. Ostatecznie Coco zdobyła gema w pierwszej odsłonie meczu, ale jak się później okazało – tylko honorowego. Po chwili znów wróciły ogromne problemy Amerykanki przy swoim serwisie. Finalnie partia zakończyła się wynikiem 6:1.

    Na początku drugiej części pojedynku szybko zrobiło się 3:0 z perspektywy Hiszpanki. Wtedy trzecia rakieta świata po raz pierwszy utrzymała własne podanie, wychodząc ze stanu 15-30. Chwilowo nie zrobiło to wrażenia na 42. zawodniczce rankingu WTA, bowiem Bouzas Maneiro pewnie dorzuciła potem kolejne “oczko”. Gdy tenisistka z Półwyspu Iberyjskiego prowadziła 4:1, doszło do zwrotu akcji. Gauff wygrała cztery gemy z rzędu i nagle znalazła się w pozycji, kiedy to mogła zamykać seta przy własnym podaniu. Po lepszym fragmencie znów pojawił się jednak kiepski gem w wykonaniu Amerykanki. Ostatecznie o rezultacie partii decydował tie-break – wygrany przez Coco 7-3.

    Gdy wydawało się, że ten moment może natchnąć mistrzynię Roland Garros 2025, kilkuminutowa przerwa między drugą a trzecią częścią pojedynku przywróciła nam wygląd wydarzeń z pierwszego seta. Gauff szybko przegrała trzy gemy na starcie, potem nie wykorzystała dwóch break pointów w trakcie czwartego rozdania. To był kluczowy moment dla dalszych losów rywalizacji. Bouzas Maneiro zamknęła sprawę już w szóstym gemie, wykorzystując trzeciego meczbola.

    Tenisistka z Półwyspu Iberyjskiego odniosła najcenniejsze zwycięstwo w karierze, wygrywając 6:1, 6:7(3), 6:0. Porażka Gauff oznacza, że nawet jeśli Amerykanie obronią tytuł w United Cup, to i tak Coco nie zgarnie już kompletu 500 pkt do rankingu WTA. 21-latka może w tym momencie otrzymać maksymalnie 325 “oczek” za drużynowe zmagania w Perth i Sydney. To działa na korzyść Igi Świątek, której pozycja wiceliderki wydaje się obecnie niezagrożona.

    Iga Świątek rozpoczęła pobyt w Australii od prezentu. „Dobra kawa. Tego mi teraz potrzeba”© 2025 Associated Press
    Młoda kobieta w sportowym stroju tenisowym siedzi skupiona na bocznym siedzisku kortu, w tle widoczni są kibice oraz kwiaty.

    Coco Gauff rywalizowała z Jessicą Bouzas Maneiro podczas United CupGREG BAKER / AFPAFP
    Jessica Bouzas Maneiro

    Jessica Bouzas ManeiroWilliam WestAFP
    Sportowiec w jasnej koszulce i czapce z daszkiem świętuje sukces na korcie tenisowym, wykonując gest zaciśniętej pięści. W tle rozmyte niebieskie tło i fragment rakiety tenisowej.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP

  • Anna Lewandowska wyznała to o swoich córkach. Ogromne zaskoczenie

    Anna Lewandowska wyznała to o swoich córkach. Ogromne zaskoczenie

    Anna i Robert Lewandowscy od lat tworzą jedną z najbardziej rozpoznawalnych par w show-biznesie. On jest jednym z najwybitniejszych piłkarzy w historii reprezentacji Polski, ona cenioną trenerką fitness, przedsiębiorczynią i promotorką zdrowego stylu życia. Choć oboje robią imponujące kariery, wielokrotnie podkreślali, że najważniejsza jest dla nich rodzina, którą budują z dala od nadmiernego medialnego szumu.

    Owocem ich miłości są dwie córki – Klara i Laura. Anna i Robert po raz pierwszy zostali rodzicami w maju 2017 roku, a narodziny dzieci, jak sami przyznają, całkowicie odmieniły ich życie. Dziewczynki nie tylko wywróciły ich codzienność do góry nogami, ale również wiele nauczyły swoich rodziców – cierpliwości, uważności i patrzenia na świat z zupełnie innej perspektywy. Lewandowscy chętnie mówią o tym, że w swoich córkach odnajdują także cząstki samych siebie.

    Real Madryt – Real Betis. Skrót meczu. WIDEO (Eleven Sports)Eleven SportsEleven Sports

    Anna Lewandowska o różnicach w charakterach jej córek. Bardzo się różnią

    Anna Lewandowska już jakiś czas temu opowiadała o różnicach między Klarą i Laurą, podkreślając, że choć wychowują się w tym samym domu, mają zupełnie odmienne temperamenty i charaktery. W rozmowie z magazynem “Party” zdradziła, że starsza Klara jest do niej bardzo podobna. Określiła ją jako ambitną, emocjonalną i pełną miłości, ale jednocześnie przyznała, że dziewczynka podobnie jak ona wszystkim się bardzo przejmuje. Z kolei młodsza Laura to, jak mówiła, “tatusiowa” córka: wyluzowana, zawsze uśmiechnięta i mająca w sobie cechy małej liderki.

    Jeszcze przed świętami Lewandowska zapytana została w sesji Q&A o swoje ulubione do tej pory wspomnienie z córkami. Wówczas bez wahania przyznała, że trudno byłoby jej wybrać jedynie jedno najpiękniejsze wspomnienie, ale jeśli miałaby już coś wskazać, to postawiłaby na urodziny Klary i Laury.

    Teraz trenerka fitness ponownie uchyliła rąbka tajemnicy na temat charakterów swoich pociech. W mediach społecznościowych wskazała kolejną różnicę, tym razem związaną z okazywaniem uczuć i podejściem do zdjęć. “Laurka zdecydowanie lubi zdjęcia, przytulaski, buziaczki. Klarcia totalne przeciwieństwo” – napisała na Instagramie, dodając fotografię z młodszą córką.
    Dwie osoby leżą na kanapie, kobieta przytula dziecko, obie patrzą sobie prosto w oczy, atmosfera jest czuła i pełna bliskości.

    Anna Lewandowska wskazała różnicę między córkamiInstagram/annalewandowskamateriał zewnętrzny

    Laura w maju tego roku skończy pięć lat, natomiast Klara ma już dziewięć. Anna Lewandowska pokazuje, że mimo podobnego wychowania każda z dziewczynek rozwija się na swój własny sposób, a różnice między nimi są dla rodziców nie tylko wyzwaniem, ale też ogromną radością.
    Elegancko ubrany mężczyzna w czerwonym garniturze oraz kobieta w czarnej sukni pozują razem na tle czerwonej ścianki z logotypami i napisami związanymi z wydarzeniem.

    Anna i Robert LewandowscyChristian Charisius AFP
    Anna i Robert Lewandowscy

    Anna i Robert LewandowscyXavier Bonilla/NurPhoto AFP
    Anna i Robert Lewandowscy

    Anna i Robert LewandowscyGJL/G3 Online/East NewsEast News