• Za dwa tygodnie finał WOŚP, a tu taka decyzja Świątek. Owsiak już to wie

    Za dwa tygodnie finał WOŚP, a tu taka decyzja Świątek. Owsiak już to wie

    Przez długi czas brakowało informacji o tym, czy Iga Świątek wesprze tegoroczny Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wątpliwości zostały jednak rozwiane. Oficjalnie potwierdzono, że liderka światowego tenisa podjęła ważną decyzję i przekazała na licytację dwa absolutnie wyjątkowe przedmioty. O wszystkim poinformowano Jerzego Owsiaka oraz sztab WOŚP.

    Do 34. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pozostało już niespełna dwa tygodnie. Trwają aukcje, dzięki którym można wesprzeć jedną z największych akcji charytatywnych w Polsce. Tradycyjnie do inicjatywy przyłączają się także sportowcy. Jeremy Sochan zaoferował 45-minutową kolację online w swoim towarzystwie, Mikołaj Marczyk zaprosił na przejazd rajdówką, Roman Biliński przekazał swój kombinezon wyścigowy, a prawdziwym hitem może okazać się wspólny bieg na Giewont z Justyną Kowalczyk-Tekieli. Teraz do tego grona dołączyła również Iga Świątek.

    To Iga Świątek przekazała na WOŚP. Takiej aukcji jeszcze nie było

    Wszystko jest już jasne. Wiadomo, co w tym roku będą mogli wylicytować kibice najlepszej polskiej tenisistki. Na aukcję WOŚP trafiły rakieta oraz ręcznik z Wimbledonu 2025 – przedmioty absolutnie unikatowe.

    „Wyjątkowa gratka dla fanów tenisa i sportowych emocji! Na aukcję WOŚP trafia rakieta, którą Iga Świątek wygrała historyczny Wimbledon 2025, opatrzona jej własnoręcznym podpisem, a także oryginalny ręcznik z tego legendarnego turnieju” – czytamy w oficjalnym opisie licytacji.

    Jak podkreślono, są to autentyczne pamiątki związane z jednym z największych sukcesów w historii polskiego sportu. To niepowtarzalna okazja, by stać się właścicielem fragmentu tenisowej historii, a jednocześnie wesprzeć szczytny cel.

    Takich przedmiotów na licytacjach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jeszcze nie było. Zarówno rakieta, jak i ręcznik z Wimbledonu niosą ze sobą ogromny ładunek emocjonalny – nie tylko dla samej Igi Świątek, ale również dla jej kibiców. Mają też swoją wyjątkową historię. Latem światowe media szeroko rozpisywały się bowiem o tym, jak Polka „podkradała” wimbledońskie ręczniki, a nagrania dokumentujące te sceny błyskawicznie podbijały internet.

    Sama tenisistka wielokrotnie podkreślała, że ręczniki z londyńskiego Wielkiego Szlema mają dla niej szczególną wartość sentymentalną i że lubi przywozić kilka z nich do domu. „Szczerze mówiąc, myślę, że za jakieś 30 lat to będzie najlepsza możliwa pamiątka” – mówiła w jednym z wywiadów. Teraz pojawiła się unikalna szansa, by taki przedmiot trafił w ręce kibica.

    W poprzednich edycjach WOŚP na licytacjach pojawiały się już m.in. rakieta i piłka z French Open, rakieta z turnieju w Rzymie, prywatny trening z Igą Świątek, rakieta z Roland Garros wraz z zaproszeniem na jej mecz pierwszej rundy w Paryżu w 2023 roku i spotkaniem za kulisami, elegancka suknia z sesji podczas WTA Finals w Cancun, a także zestaw klocków i rakieta z sezonu 2024.

    Łącznie wszystkie dotychczasowe aukcje WOŚP z przedmiotami przekazanymi przez Igę Świątek przyniosły imponującą kwotę 761 tysięcy złotych. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczna licytacja może jeszcze znacząco podnieść ten wynik.

  • Ależ informacje. Będzie “starcie” Świątek z Sabalenką. Jest godzina

    Ależ informacje. Będzie “starcie” Świątek z Sabalenką. Jest godzina

    Australian Open będzie pierwszym turniejem w 2026 roku, w którego drabince znajdą się Iga Świątek i Aryna Sabalenka. Panie aktualną dyspozycję sprawdzą podczas wspólnego treningu, co będzie nie lada gratką dla kibiców tenisa.

    Obie tenisistki mają już za sobą pierwsze występy w tym roku. Iga Świątek odniosła trzy zwycięstwa w ramach United Cup, a dodatkowo poniosła porażki z Coco Gauff i Belindą Bencić. Aryna Sabalenka zanotowała z kolei komplet pięciu wygranych w turnieju WTA 500 w Brisbane, co pozwoliło jej obronić tytuł w tych zmaganiach.

    Dwie najlepsze zawodniczki świata szykują się obecnie do występu w pierwszych wielkoszlemowych zmaganiach sezonu na kortach Australian Open. Białorusinka powalczy w Melbourne o trzeci tytuł, a Polka postara się skompletować wygrane we wszystkich turniejach Wielkiego Szlema. Zanim jednak przystąpią do rywalizacji, w której tle będzie batalia o fotel liderki rankingu WTA, sprawdzą swoją aktualną formę na wspólnym treningu.

    ZOBACZ WIDEO: Tak nasza ekipa świętowała zwycięstwo w United Cup!

    Specjalizujący się w tematyce tenisowej Michał Samulski opublikował na platformie X plan środowych sesji treningowych. Wynika z niego, że Świątek i Sabalenka pojawią się na korcie Rod Laver Areny o 11:45 czasu lokalnego, co w Polsce będzie odpowiadało godzinie 1:45 nad ranem. Spotkanie tych zawodniczek będzie wielką gratką dla fanów kobiecego tenisa.

    Wspólne treningi Świątek i Sabalenki wcześniej były rzadkością, ale od 2024 roku uległo to zmianie. Właśnie dwa lata temu przed WTA Finals w Rijadzie panie spotkały się na korcie. Efektem był nie tylko trening, ale też nagrany tik tok, który stał się prawdziwym wiralem w internecie.

    Później Polka i Białorusinka trenowały również w Abu Zabi, co sama Sabalenka wspominała jako miłe doświadczenie. – Poprosiłam ją o wspólny trening i tak zrobiłyśmy. Potem robiłam ćwiczenia po naszym odbijaniu. Powiedziała, że może dołączyć. Sfilmowaliśmy to i opublikowaliśmy filmik. Muszę powiedzieć, że jest naprawdę miłą osobą. Fajnie było się poznać. Nasza relacja jest coraz bardziej wyluzowana – skwitowała w rozmowie z agencją AFP.

    Rywalizacja w Australian Open wystartuje już w niedzielę, 18 stycznia. W roli obrończyni tytułu do zmagań w Melbourne podejdzie Madison Keys. Amerykanka w półfinale wyeliminowała Świątek, a w meczu o tytuł pokonała Sabalenkę, która walczyła o trzecie trofeum z rzędu.

  • Ojciec Świątek ogłasza ws. Igi. Nie ma już żadnych złudzeń, klamka zapadła

    Ojciec Świątek ogłasza ws. Igi. Nie ma już żadnych złudzeń, klamka zapadła

    Już wszystko jasne. To kajakarka Klaudia Zwolińska, która na mistrzostwach świata sięgnęła po dwa złota (w kategoriach K-1 i C1) oraz jeden brąz (w kategorii cross), zdobyła tytuł Sportowca Roku 2025 w Plebiscycie “Przeglądu Sportowego”.

    “Trochę trzęsie mi się głos. Tego się nie spodziewałam. Naprawdę jestem w szoku. Jak byłam dzieckiem, oglądałam zawsze ten Bal Mistrzów Sportu i marzyłam o wygranej. Oglądałam Justynę Kowalczyk, która nieraz wygrywała ten plebiscyt. I sobie myślałam, że też chciałabym go wygrać” – mówiła po ogłoszeniu wyników.

    Okazało się, że ostatecznie wszystko rozstrzygnęło się pomiędzy nią a Igą Świątek, która zajęła drugie miejsce. Tenisistki na Gali Mistrzów Sportu zabrakło, a statuetkę w jej imieniu odebrał ojciec. Po wszystkim Tomasz Świątek wypowiedział się w sprawie córki i nie pozostawił złudzeń, co do udziału Igi w tego typu imprezach.

    Zdecydowane słowa ojca Świątek po ogłoszeniu wyników

    “W imieniu Igi dziękuję za tę nagrodę. Oczywiście gratuluję tego wyróżnienia wszystkim, laureatom i nominowanym. Najlepiej, żeby sama Iga wypowiedziała się w swoim imieniu” – powiedział Tomasz Świątek ze sceny, odbierając statuetkę dla córki. Chwilę później na ekranie pojawiła się tenisistka, która na odległość podziękowała za nagrodę.

    Przyznała, że jak co roku nie ma możliwości uczestniczenia w Gali Mistrzów Sportu. W tym terminie ma zawsze ważne zobowiązania zawodowe. Na początku stycznia grała w United Cup w Sydney, teraz przenosi się do Melbourne, gdzie niebawem wystartuje Australian Open. W krótkiej przemowie wspomniała m.in. o swoim zeszłorocznym zwycięstwie na Wimbledonie.

    Tata wiceliderki rankingu WTA sądził, że taki triumf może być wystarczający do sięgnięcia po tytuł Sportowca Roku. “Jadąc na Galę Mistrzów Sportu, wydawało mi się, że zwycięstwo w Wimbledonie jest na tyle konkretne, że wystarczy do zwycięstwa w Plebiscycie ‘Przeglądu Sportowego’” – ocenił dla WP SportowychFaktów.

    Otwarcie wypowiedział się o nagrodzie także w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem. Wyjaśnił, jak się czuje, gdy reprezentuje córkę. “Generalnie to jest dziwne uczucie, jakbym za siebie odbierał. To już któryś raz za nią odbieram, bo jest w Australii w tym czasie. Dopóki będzie grała, będzie uczestniczyła w swoich poczynaniach, to jej na pewno nie będzie na takich imprezach” – oświadczył.

    Dodał, że Iga jest doceniania za swoje dokonania, a on jest dumny z tego, co osiągnęła w minionym roku. Odniósł się również do wygranej Klaudii Zwolińskiej. “Zwyciężczyni zrobiła niesamowity wynik i nigdy bym nie podejrzewał, że sporty wodne tak zdominują. Sam byłem wioślarzem, więc wiem, ile to jest wysiłku” – podsumował.

    Iga Świątek po wygraniu United Cup: Do trzech razy sztukaPolsat Sport
    Iga Świątek, Wimbledon 2025

    Iga Świątek, Wimbledon 2025GLYN KIRKAFP
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East NewsEast News
    Grupa trzech osób w czułym uścisku, z których jedna ubrana jest w białą koszulkę i czapkę, a druga w sukienkę w kwiaty. W tle widoczne rozmazane postacie i fragment trybun.

    Iga Świątek z siostrą i ojcemJohn Walton East News

  • Zapadła kluczowa decyzja ws. reprezentacji Polski. Dwa dni po tytule

    Zapadła kluczowa decyzja ws. reprezentacji Polski. Dwa dni po tytule

    Dawid Celt jest związany z polską reprezentacją kobiecą, grającą w Billie Jean King Cup, od ośmiu lat, przynajmniej formalnie. Jesienią 2017 roku podpisał umowę z PZT, zastąpił w roli kapitana Klaudię Jans-Ignacik, od 1 stycznia to od niego zależały już powołania. I jedną z pierwszych decyzji było zaproszenie do drużyny młodziutkiej wtedy Igi Świątek, która już była czołową juniorką świata i przebijała się w górę w rankingu WTA poprzez turnieje ITF.

    Od razu dał też szansę 16-latce do debiutu w narodowej koszulce w eliminacjach ówczesnego Fed Cup – Iga pokonała w Tallinie Bułgarkę Petię Arszinkową 6:0, 6:4. A w drużynie grały w Estonii m.in. Magdalena Fręch i Magda Linette, tak jak dzisiaj.

    Choć już wcześniej Celt, także z uwagi na swój związek z Agnieszką Radwańską, wspierał przy kadrze Tomasza Wiktorowskiego.

    Reprezentacji Polski nie udało się dotąd wygrać seniorskich rozgrywek Fed Cup, przemianowanych później na Billie Jean King Cup. Czy to za czasów Agnieszki Radwańskiej, czy teraz już gdy w ścisłej światowej czołówce znajduje się Iga Świątek. Najbliżej Biało-Czerwone były w listopadzie 2024 roku w Maladze – przegrały jednak 1:2 półfinał z Włoszkami, które później w boju o tytułu rozbiły Słowację. Decydował mecz deblowy, Iga Świątek i Katarzyna Kawa minimalnie uległy parze Sara Errani/Jasmine Paolini.

    Dawid Celt z konwym kontraktem. Rozwiane wątpliwości ws. dalszej pracy kapitana kadry BJK Cup

    Już w ubiegłym roku, w programie Break Point, prowadzonym przez Celta wspólnie z Markiem Furjanem, kapitan naszej drużyny BJK Cup sugerował, że to mogą być jego ostatnie miesiące w tej roli. I nie chodziło o wyniki sportowe, bo tu żadnych zastrzeżeń być nie może. Mimo że mecze reprezentacji Polski odbywają się tylko dwa razy w roku, to on sam uczestniczy w wielu innych projektach.
    Mężczyzna w białej sportowej kurtce z napisem ‘Polska’ na plecach, stojący bokiem na tle rozmytej flagi Polski oraz napisu ‘POL’, sugerujących oficjalną reprezentację kraju.

    Dawid Celt podczas meczu Polska – Ukraina w turnieju eliminacyjnym Billie Jean King Cup, 11.04.2025 r.ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTEREast News

    Mało tego, jako kapitan brał udział w rozmowach z zawodniczkami, dla których kwietniowe czy listopadowe terminy BJK Cup są niekorzystne, choćby dla Igi Świątek. Wiosną zeszłego roku w Radomiu zabrakło Świątek i Fręch, a Linette rozchorowała się w trakcie zgrupowania. Jesienią w Gorzowie Iga zagrała, ale brakowało Fręch czy Linette. Mimo tego Polska uzyskała pewny awans i w kwietniu zagra o miejsce w finałowym turnieju – ten odbędzie się we wrześniu w Shenzhen. A z kim, zdecyduje losowanie.

    Wiadomo już, że drużynę dalej prowadzić będzie Dawid Celt. I to jest informacja dla polskiego tenisa znakomita. 40-latek podpisał umowę z Polskim Związkiem Tenisowym na kolejne dwa sezony. – Mam poczucie, że nie powiedzieliśmy ostatniego słowa i powalczymy o zwycięstwo w BJK Cup – powiedział Dawid Celt, cytowany przez redaktora naczelnego Tenisklubu Adama Romera.

    A to wszystko zaledwie dwa dni po historycznym zwycięstwie Polski w United Cup.
    Agnieszka Radwańska, Dawid Celt

    Agnieszka Radwańska, Dawid CeltWojciech KubikEast News
    Tenisistka w białej czapce i stroju sportowym trzyma rakietę tenisową na tle trybun pełnych widzów.

    Iga ŚwiątekFoto OlimpikAFP

    Maja Chwalińska, Martyna Kubka i Dawid Celt po meczu Polska – Szwajcaria.

  • Po triumfie nad Świątek jest na ustach całej Polski. Nie do wiary, czym się zajmuje

    Po triumfie nad Świątek jest na ustach całej Polski. Nie do wiary, czym się zajmuje

    Klaudia Zwolińska sprawiła jedną z największych niespodzianek w historii plebiscytu „Przeglądu Sportowego”. Mistrzyni olimpijska z Paryża wygrała 91. edycję głosowania na Najlepszego Sportowca Polski, wyraźnie pokonując m.in. Igę Świątek. Tuż po gali kajakarka górska była gościem „Kanału Sportowego”, gdzie opowiedziała nie tylko o sukcesach, ale też o swoim życiu poza sportem. To, czym zajmuje się na co dzień, dla wielu kibiców może być dużym zaskoczeniem.

    Od kilku lat polskie kajakarstwo górskie kojarzy się przede wszystkim z jedną postacią. Klaudia Zwolińska, pochodząca z niewielkiej miejscowości Kłodne w powiecie limanowskim, konsekwentnie budowała swoją pozycję w światowej czołówce. Przez lata ciężkiej pracy stopniowo zbliżała się do absolutnego topu, aż w ostatnich dwóch sezonach jej kariera eksplodowała w najlepszy możliwy sposób.

    Zanim jednak o Zwolińskiej zaczęła mówić cała Polska, zawodniczka miała już za sobą olimpijski debiut. Podczas igrzysk w Tokio była o krok od medalu – rywalizację w konkurencji K1 zakończyła na piątym miejscu, tracąc zaledwie 2,25 sekundy do brązu. Trzy lata później los się odwrócił. W Paryżu Polka popłynęła znakomicie i sięgnęła po srebrny medal olimpijski, zapisując się na stałe w historii rodzimego sportu.

    Prawdziwą furorę Zwolińska zrobiła jednak w 2025 roku podczas mistrzostw świata w australijskim Penrith. 27-latka była bezkonkurencyjna – zdobyła złote medale w konkurencjach K1 i C1, a do tego dorzuciła brąz w crossie. Tym samym przeszła do historii kajakarstwa górskiego jako pierwsza zawodniczka, która podczas jednego światowego czempionatu wywalczyła aż trzy medale.

    Te spektakularne sukcesy znalazły swoje odzwierciedlenie podczas sobotniej Gali Mistrzów Sportu, podsumowującej 91. plebiscyt „Przeglądu Sportowego”. Choć wielu spodziewało się triumfu Igi Świątek, tym razem to nie wiceliderka rankingu WTA była bohaterką wieczoru. Najlepsza polska tenisistka musiała zadowolić się drugim miejscem.

    Statuetka dla Najlepszego Sportowca Polski trafiła w ręce Klaudii Zwolińskiej, która z ogromnym wzruszeniem odbierała swoje największe indywidualne wyróżnienie. Jak ujawnił później redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego” Paweł Wołosik, przewaga kajakarki nad Świątek była ogromna – wyniosła dokładnie 96 tysięcy 244 głosy. Różnica okazała się wręcz miażdżąca.

    Tuż po zakończeniu gali Zwolińska pojawiła się w „Kanale Sportowym”. W trakcie rozmowy opowiadała o kulisach swojej dyscypliny, intensywnym sezonie oraz – jak sama to określiła – „kampanii”, która pomogła jej wygrać plebiscyt. W pewnym momencie zeszła jednak na bardziej prywatne tematy i zdradziła, czym zajmuje się poza sportem.

    – Ja jeszcze robię projekty z dzieciakami, podjęłam próbę studiowania kolejnego kierunku. Skończyłam magistra pedagogiki i chciałam wzmocnić swoje kompetencje z zakresu psychologii. Niestety zawaliłam już jeden semestr, bo nie dało się tego wszystkiego pogodzić – przyznała szczerze Zwolińska.

    Jak się okazuje, medalistka olimpijska od dawna stawia na rozwój także poza sportem. Studia pedagogiczne rozpoczęła niedługo po ukończeniu Zespołu Szkół Ekonomicznych w Nowym Sączu. Co więcej, pracę licencjacką broniła w wyjątkowych okolicznościach – zdalnie, będąc w Tokio, tuż przed swoim debiutem na igrzyskach olimpijskich.

    – Gdy byłam w Tokio, jeszcze przed wyjazdem do wioski olimpijskiej, udało mi się zdalnie obronić pracę na uczelni w Nowym Sączu. Jestem ogromnie wdzięczna, że w ogóle miałam taką możliwość. Władze uczelni stanęły na wysokości zadania, żebym mogła ukończyć studia na najwyższym poziomie i jednocześnie realizować się sportowo – wspominała w 2021 roku w rozmowie z Radiem RDN Nowy Sącz.

    Historia Klaudii Zwolińskiej pokazuje, że sukces na najwyższym sportowym poziomie może iść w parze z rozwojem osobistym i edukacją. Jej droga na szczyt to nie tylko medale i statuetki, ale także konsekwencja, ambicja i umiejętność łączenia wielu ról – nawet wtedy, gdy wydaje się to niemal niemożliwe.

    https://x.com/PWolosik/status/2010654029269844285?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010654029269844285%7Ctwgr%5E11e4dd18594f23eee0dcc92d2c5195c45e776088%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fsportowe-zycie%2Fnews-po-triumfie-nad-swiatek-jest-na-ustach-calej-polski-nie-do-wnId22508043

  • Potwierdzają się doniesienia o Szeremecie i jej trenerze. To już oficjalne

    Potwierdzają się doniesienia o Szeremecie i jej trenerze. To już oficjalne

    Julia Szeremeta i Tomasz Dylak wreszcie dopięli sprawę, którą odkładali od wielu miesięcy. W mediach społecznościowych pojawił się oficjalny komunikat, w którym potwierdzono, że zarówno wicemistrzyni olimpijska, jak i jej trener odebrali wyjątkowe wyróżnienie. „Z dumą informujemy, że Julia Szeremeta oraz jej trener Tomasz Dylak odebrali swoje diamenty” – przekazano na wstępie. To jednak był dopiero początek ogłoszenia.

    Jeszcze przed Galą Mistrzów Sportu i ogłoszeniem wyników Plebiscytu „Przeglądu Sportowego” pięściarka i jej szkoleniowiec zawarli między sobą żartobliwy zakład. Tomasz Dylak ujawnił na antenie TVP Sport, że stawką było tysiąc złotych. – Ja twierdziłem, że Julka nie znajdzie się w pierwszej dziesiątce, a ona była przekonana, że jednak się uda – mówił trener. Sama Szeremeta potwierdziła te słowa, prosząc kibiców o wsparcie i głosy.

    Ostatecznie podczas gali w Teatrze Wielkim statuetka nie trafiła do zawodniczki, lecz do jej mentora. Tomasz Dylak został bowiem wybrany Trenerem Roku, a przy okazji wygrał zakład z podopieczną, której nazwisko nie znalazło się w czołowej dziesiątce głosowania.

    Po uroczystości Julia Szeremeta nie kryła wdzięczności. „Bal 100-lecia Plebiscytu Przeglądu Sportowego. Wyjątkowe wydarzenie, piękne miejsce i wspaniała atmosfera. Dziękuję serdecznie za wszystkie oddane na mnie głosy” – napisała w mediach społecznościowych. Niedługo później wróciła jednak do codziennych obowiązków i – jak się okazało – w końcu znalazła czas na sprawę, którą przez długi czas odkładała.

    Po zdobyciu srebrnego medalu na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 2024 roku życie Julii Szeremety zmieniło się diametralnie. Zyskała ogromną rozpoznawalność, a jej sytuacja finansowa znacząco się poprawiła. Zamieszkała w apartamencie udostępnionym przez sponsora, kupiła także własne mieszkanie, które – jak przyznała – planuje przeznaczyć na wynajem. – Nie opłaca mi się tam mieszkać, skoro w domu jestem tylko cztery–pięć dni w miesiącu – tłumaczyła.

    W jej garażu pojawił się prywatny samochód oraz Suzuki S-Cross oklejony wizerunkami sportsmenki. Po igrzyskach otrzymała również szereg nagród i premii: 25 tysięcy złotych z urzędu miasta, 75 tysięcy od ministerstwa, samochód i 100 tysięcy od Polskiego Związku Bokserskiego, a także obraz, voucher wakacyjny i 200 tysięcy złotych od Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Wśród wyróżnień był też diament – nagroda, po którą długo nie mogła sięgnąć.

    Pod koniec 2025 roku Szeremeta przyznawała, że sprawa wciąż pozostaje otwarta. – Diamentu od PKOl jeszcze nie odebrałam. Próbowaliśmy się umówić, ale nie zgraliśmy terminów – wyjaśniała w rozmowie z Hubertem Kęską.

    Teraz wszystko zostało sfinalizowane. Za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowano, że Julia Szeremeta odebrała diament oraz dyplom uznania. Co ważne, wyróżnienie trafiło również do jej trenera. „Z dumą informujemy, że Julia Szeremeta oraz jej trener Tomasz Dylak odebrali swoje diamenty. To wyjątkowa nagroda za zdobycie srebrnego medalu podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich Paryż 2024” – przekazała Ewelina Tobiasz, prezes firmy będącej partnerem PKOl.

    W komunikacie podkreślono także znaczenie współpracy zawodniczki z trenerem. „Podziwiamy ogromną waleczność Julii, jej determinację i charakter mistrzyni, a także fantastyczną relację z trenerem, która doprowadziła do jednego z najważniejszych sportowych sukcesów ostatnich lat. To kolejny dowód na to, że największe cele osiąga się zespołowo. Samemu można zajść daleko, ale prawdziwy sukces buduje się z ludźmi, którzy potrafią wskazać właściwy kierunek i wspierają na każdym etapie drogi” – podsumowano.

  • Kłopoty Świątek na 8 frontach. 11 dowodów. Gorąco przed Australian Open

    Kłopoty Świątek na 8 frontach. 11 dowodów. Gorąco przed Australian Open

    Do oficjalnej inauguracji tegorocznego Australian Open pozostało już tylko 5 dni. Tymczasem forma Igi Świątek pozostaje niewiadomą, co potwierdziły jej występy na United Cup. O ile z niżej notowanymi rywalkami radziła sobie bezbłędnie – choć nie bez problemów – tak z zawodniczkami z czołówki rankingu WTA nie potrafiła wygrać. Ba, to tendencja utrzymująca się już od zeszłego roku, na co dziennikarze portalu Tennis365.com znaleźli 11 “dowodów”.
    Zbliżenie na twarz kobiety w czapce z daszkiem, z widocznym okiem i ustami. W kółku po prawej stronie dynamiczny kadr tej samej kobiety grającej w tenisa, skupionej na uderzeniu rakietą.

    Iga Świątek – wiceliderka rankingu WTAArtur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Iga Świątek będzie walczyć na Antypodach o skompletowanie wszystkich 4 trofeów składających się na Wielki Szlem. Polka ma już na koncie cztery triumfy na Rolandzie Garrosie i po jednym na kortach US Open oraz Wimbledonu. Do dopełnienia kwartetu pozostał już tylko ten jeden, ostatni.

    Nie będzie jednak o to łatwo, choć w minionym sezonie oraz w 2022 roku obecna wiceliderka światowego rankingu ocierała się już o finał, zatrzymując na półfinałach.

    By jednak myśleć o końcowym zwycięstwie, konieczna będzie skuteczna gra z tenisistkami z absolutnego topu, a z tym w ostatnim czasie Iga Świątek ma spore problemy.

    Najlepszym tego przykładem jest Coco Gauff, która wcześniej nie była wręcz w stanie nawiązać rywalizacji z naszą reprezentantką. Sytuacja jednak zmieniła się o 180 stopni. Teraz – po tegorocznym United Cup – to Amerykanka ma na koncie cztery wygrane mecze z rzędu.

    Niestety, spadkowa tendencja u Igi Świątek jest zauważalna także w starciach z innymi zawodniczkami z TOP 10 rankingu WTA, co wylicza portal Tennis365.com.

    Iga Świątek kontra TOP 10 WTA. Niepokojące statystyki

    Wspomniana redakcja opublikowała listę tenisistek z czołowej dziesiątki światowego zestawienia, z którymi Polka przegrała swoje ostatnie pojedynki. Niestety, znalazło się na niej aż 8 nazwisk. Zabrakło tylko Madison Keys. Poza tym Iga Świątek przegrała:

    Ostatnie dwa mecze z numerem 1 na świecie Aryną Sabalenką

    Ostatnie cztery mecze z numerem 3 na Świecie Coco Gauff

    Ostatnie dwa mecze z numerem 4 na świecie, Amandą Anisimovą

    Ostatni mecz z numerem 5 na świecie Jeleną Rybakiną

    Ostatnie dwa mecze z Jessicą Pegulą, numerem 6 na świecie

    Ostatni mecz z Jasmine Paolini, numerem 7 na świecie

    Ostatnie dwa mecze z Mirrą Andriejewą, ósmą zawodniczką świata

    Ostatni mecz z Belindą Bencic, numerem 10 na świecie

    Wymienione spotkania można potraktować jako 15 dowodów na problemy naszej tenisistki w starciach ze światową czołówką. Wprost potwierdzają to także statystyki.

    Tennis365 wylicza także, że łączny bilans Igi Świątek w całej karierze z rywalkami z TOP10 wynosi 53-28, co daje odsetek zwycięstw wynoszący 65,43 procent. W ostatnim czasie jednak znacząco spadł.

    Od początku sezonu tenisowego 2025 Świątek ma bilans 9-9 w meczach z przeciwnikami z czołowej dziesiątki jej skuteczność w meczach z przeciwnikami wyniosła 50%, co jest znacznie niższym wynikiem niż w całej jej karierze

    Iga Świątek – Eva Lys. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East NewsEast News
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę tenisową, unosząc ramiona w geście niezrozumienia lub frustracji, w tle widoczna widownia na stadionie tenisowym.

    Iga ŚwiątekFoto OlimpikAFP

  • Wszyscy czekali na to, co zrobił Iga Świątek. Podjęła decyzję ws. WOŚP

    Wszyscy czekali na to, co zrobił Iga Świątek. Podjęła decyzję ws. WOŚP

    W ostatnich tygodniach wielu znanych sportowców ogłosiło zaangażowanie w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, ale nie robiła tego Iga Świątek. Jak się jednak okazuje: polska tenisistka nie rozczarowała Jurka Owsiaka oraz jego sztabu. Wiadomo już, w jaki sposób wspomoże szczytną inicjatywę.
    Iga Świątek jest analizowana – także pod kątem swoich emocji
    Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

    Iga Świątek wróciła do występów w tourze, więc w najbliższych miesiącach będą czekać ją nieustanne podróże. Z tego względu nie pojawiła się na Gali Mistrzów Sportu i nie skorzysta też z pewnie wielu innych zaproszeń, ale to nie znaczy, że nie angażuje się w wydarzenia w naszym kraju. Świadczy o tym m.in. właśnie to, co zamierza zrobić na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

    Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie

    Świątek ogłosiła. Wszystko jasne ws. jej udziału w WOŚP

    Największe gwiazdy polskiego sportu tradycyjnie dorzucają swoją cegiełkę do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W ostatnich tygodniach dowiedzieliśmy się na przykład, że Jeremy Sochan przekazał na aukcję 45-minutową kolację online ze sobą, a Justyna Kowalczyk-Tekiel zaoferowała wspólny bieg na Giewont. 12 stycznia stało się jasne, co takiego przygotowała Iga Świątek.

    Okazuje się, że fani będą mogli wylicytować rakietę oraz ręcznik polskiej tenisistki z Wimbledonu. Pieniądze trafią oczywiście na rzecz pomocy potrzebującym.

    “Wyjątkowa gratka dla fanów tenisa i sportowych emocji! Na aukcję WOŚP trafia rakieta, którą Iga Świątek wygrała historyczny Wimbledon 2025, opatrzona jej własnoręcznym podpisem oraz oryginalny ręcznik z tego legendarnego turnieju. To autentyczne pamiątki związane z jednym z największych sukcesów w historii polskiego sportu. Niepowtarzalna okazja, by stać się właścicielem fragmentu tenisowej historii i jednocześnie wesprzeć szczytny cel” – czytamy na aukcji WOŚP.

    ZOBACZ TEŻ: Ojciec Świątek bez ogródek po odebraniu nagrody. “Nie będzie jej na takich imprezach”

    Iga Świątek już wkrótce rozpocznie rywalizację w Australian Open. Dotychczas w tym turnieju najlepiej poradziła sobie w 2022 oraz 2025 roku, kiedy udawało jej się dojść do półfinału.

  • Raducanu czekała na ruch Fręch. 6:0 dla Polki na koniec, znakomity występ w Hobart

    Raducanu czekała na ruch Fręch. 6:0 dla Polki na koniec, znakomity występ w Hobart

    Już za pięć dni rozpocznie się rywalizacja w głównej drabince Australian Open. Wciąż trwają jednak zmagania podprowadzające pod wielkoszlemową imprezę w Melbourne. Na turniej WTA 250 w Hobart wybrała się m.in. Magdalena Fręch. Podczas sobotniego losowania okazało się, że w drugiej rundzie może ją czekać starcie z Emmą Raducanu. Najpierw 28-latka musiała jednak uporać się ze swoją sąsiadką z rankingu – Elsą Jacquemot. Oto co się wydarzyło podczas dzisiejszej batalii.
    Magdalena Fręch została najwyżej rozstawioną tenisistką w turnieju WTA 250 w Osace

    Magdalena Fręch została najwyżej rozstawioną tenisistką w turnieju WTA 250 w OsaceUlises Ruiz / AFPAFP

    Magdalena Fręch dość wcześnie zakończyła starty w sezonie 2025. Po raz ostatni w ubiegłej kampanii rozgrywek zobaczyliśmy ją na korcie 9 października. Nasza reprezentantka chciała dać sobie więcej czasu na odpoczynek mentalny i fizyczny po wyczerpujących zmaganiach w poprzednim roku. 28-latka wróciła do rywalizacji podczas turnieju WTA 500 w Brisbane. Zaprezentowała się w nim z naprawdę dobrej strony. Stoczyła dwie zacięte, trzysetowe batalie. Udało się pokonać Marketę Vondrousovą po obronie aż trzech meczboli. Także sama gra Polki napawała optymizmem.

    Fręch zdecydowała się na jeszcze jeden przystanek przed Australian Open. Udała się na Tasmanię, do Hobart. Tenisistka plasująca się obecnie na 57. miejscu w rankingu trafiła w pierwszej rundzie na swoją sąsiadkę w kobiecym zestawieniu, bowiem znajdującą się o jedną lokatę niżej – Elsę Jacquemot. Francuzka to triumfatorka juniorskiego Roland Garros 2020 w singlu, a więc z tej samej edycji zmagań, gdzie swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł na poziomie zawodowym zgarniała Iga Świątek.

    WTA Hobart: Magdalena Fręch kontra Elsa Jacquemot w pierwszej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Jacquemot. Już w pierwszym gemie obserwowaliśmy bardzo ciekawą walkę, toczoną na przewagi. Ostatecznie Francuzka utrzymała swoje podanie, bez bronienia break pointów. Nasza reprezentantka dobrze weszła w pojedynek, obserwowaliśmy sporo uderzeń kończących w jej wykonaniu. Musiała być jednak czujna, bowiem Elsa nieźle prezentowała się w defensywie. To zawodniczka Trójkolorowych jako pierwsza wypracowała sobie szansę na przełamanie. Przy piłce na 3:1 dla rywalki, Fręch posłała asa i szybko oddaliła zagrożenie.

    Po chwili to Magdalena ruszyła do ataku. Zawodniczka urodzona w Łodzi uzyskała dwa break pointy z rzędu. Już premierowa okazja pozwoliła 28-latce na pierwsze prowadzenie w tym pojedynku. Po zmianie stron nasza reprezentantka kontynuowała bardzo dobrą grę. Utrzymała serwis do zera i wyszła na 4:2. Jacquemot próbowała odrabiać straty. W ósmym gemie Fręch popełniła dwa podwójne błędy przy własnym podaniu, ale nie miało to większego znaczenia dla losów rozdania. To były jedyne dwa punkty, jakie oddała wówczas rywalce. Polka utrzymała przewagę breaka do końca seta. Dzięki temu wygrała go 6:4. Niepokojące było jednak to, co wydarzyło się tuż po partii. Magdalena korzystała z przerwy medycznej, pojawił się jakiś problem w okolicach lewego uda.

    Po kilku minutach przerwy panie wznowiły rywalizację. Magdalena kontynuowała bardzo solidną grę. Z kolei coraz gorzej wyglądała sytuacja Jacquemot. Francuzka była mocno sfrustrowana, popełniała sporo błędów. Szybko zrobiło się 3:0 dla naszej reprezentantki, z przewagą podwójnego przełamania. Elsa załapała się na grę dopiero w czwartym gemie. Miała nawet dwa break pointy na premierowe “oczko”, ale Polka wyszła ze stanu 15-40 i oddaliła zagrożenie.

    Ostatecznie Fręch nie przegrała już żadnego rozdania do końca spotkania. Wykorzystała trzeciego meczbola przy swoim serwisie, dzięki czemu zwyciężyła 6:4, 6:0. W drugiej rundzie WTA 250 w Hobart zmierzy się z triumfatorką starcia Emma Raducanu – Camila Osorio. Zobaczymy zatem czy dojdzie do potyczki Magdaleny z rozstawioną z “1” mistrzynią US Open 2021.

    Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – Belinda Bencic/Jakub Paul. Skrót meczuPolsat Sport
    Tenisistka w niebieskiej sukience po udanym zagraniu unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu, trzymając rakietę w drugiej ręce i nosząc białą opaskę oraz daszek sportowy.

    Magdalena FręchZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Emma Raducanu

    Emma RaducanuRICH STORRY / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Camila Osorio

    Camila OsorioLuis ACOSTA / AFPAFP

  • Ogłaszają ws. Ewy Pajor. Wspaniałe wieści ws. polskiej gwiazdy. Hiszpanie podjęli decyzję

    Ogłaszają ws. Ewy Pajor. Wspaniałe wieści ws. polskiej gwiazdy. Hiszpanie podjęli decyzję

    Ewa Pajor najlepsza w Hiszpanii. Grudniowa nagroda i coraz bliżej korony królowej strzelczyń

    Ewa Pajor została właśnie uhonorowana nagrodą dla najlepszej piłkarki grudnia w lidze hiszpańskiej kobiet. Statuetka trafiła w ręce reprezentantki Polski po kolejnym bardzo udanym miesiącu, w którym umocniła swoją pozycję na szczycie klasyfikacji strzelczyń. FC Barcelona Femení z Polką w składzie pewnie zmierza po następny mistrzowski tytuł, a sama Pajor nie zwalnia tempa, regularnie trafiając do siatki. Coraz więcej wskazuje na to, że to właśnie ona zakończy sezon jako najlepsza snajperka ligi.

    Grudzień był dla liderki reprezentacji Polski wyjątkowo efektywny. Choć Pajor wystąpiła w zaledwie dwóch ligowych spotkaniach, w obu zapisała się na liście strzelczyń. Na początku miesiąca Barcelona pokonała Costa Adeje Tenerife 2:0, a decydującego gola na 1:0 zdobyła właśnie Polka, trafiając w 83. minucie meczu. Jej bramka otworzyła drogę do zwycięstwa mistrzyń Hiszpanii.

    Kolejne ligowe starcie, rozegrane 13 grudnia na wyjeździe z Badaloną, również rozpoczęło się od gola Pajor. Napastniczka Barcelony wpisała się na listę strzelców już w 6. minucie, po raz kolejny dając swojej drużynie prowadzenie. W grudniu Polka idealnie wcieliła się w rolę zawodniczki „otwierającej wynik” – piłkarki, której gole mają kluczowe znaczenie dla losów spotkania.

    Takie występy nie mogły przejść bez echa. Ewa Pajor została wybrana najlepszą piłkarką grudnia w lidze hiszpańskiej, a nagrodą pochwaliła się już w mediach społecznościowych, prezentując otrzymaną statuetkę.

    Nowy rok Polka rozpoczęła w jeszcze bardziej imponującym stylu. W ligowym meczu z Madrid CFF FC Barcelona rozgromiła rywalki aż 12:1, a Pajor zdobyła cztery bramki. Dzięki temu jeszcze wyraźniej umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelczyń. Po 15 rozegranych kolejkach ma na koncie 15 goli i 3 asysty, a jej przewaga nad drugą w zestawieniu Claudią Piną wynosi cztery trafienia. Co ciekawe, Pina jest klubową koleżanką Pajor i również prezentuje wysoką formę, mając na swoim koncie 11 bramek.

    FC Barcelona Femení z Ewą Pajor w składzie pewnie kroczy po kolejne mistrzostwo Hiszpanii. „Duma Katalonii” wygrała 14 z 15 ligowych spotkań, notując tylko jedną porażkę – na wyjeździe z Realem Sociedad. Nic więc dziwnego, że Barcelona zajmuje pierwsze miejsce w tabeli i ma już siedem punktów przewagi nad drugim Realem Madryt.

    W najbliższej kolejce ligowej zespół Pajor zmierzy się u siebie z Atletico Madryt. Spotkanie zaplanowano na 14 stycznia. Ostatnia konfrontacja tych drużyn zakończyła się bardzo wysokim zwycięstwem Barcelony 6:0. W tamtym meczu Ewa Pajor zdobyła jedną z bramek, ale doznała również groźnie wyglądającej kontuzji. Na szczęście uraz nie okazał się na tyle poważny, by wykluczyć ją z gry na dłużej, i Polka wróciła na boisko znacznie szybciej, niż pierwotnie przypuszczano.

    Jeśli Pajor utrzyma obecną formę, jej indywidualne osiągnięcia mogą stać się jednym z najjaśniejszych punktów całego sezonu w lidze hiszpańskiej kobiet. Wszystko wskazuje na to, że korona królowej strzelczyń jest w tym roku na wyciągnięcie ręki reprezentantki Polski.

    https://x.com/_BarcaInfo/status/2010811568888434944?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2010811568888434944%7Ctwgr%5E88d5ce518c6c84a4b53d22c032d6995be9118015%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fpilka-nozna%2Fla-liga%2Fnews-oglaszaja-ws-ewy-pajor-wspaniale-wiesci-ws-polskiej-gwiazdynId22507911