• Osaka u Świątek, potem Rybakina. Oto wyniki losowania Australian Open

    Osaka u Świątek, potem Rybakina. Oto wyniki losowania Australian Open

    Po nocnych emocjach związanych z występami Polek w eliminacjach Australian Open, przyszedł czas na jedno z kluczowych wydarzeń przed startem turnieju głównego – losowanie drabinki singlowej pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu. Ceremonia rozpoczęła się o godz. 4:30 czasu polskiego i przyniosła odpowiedzi na pytania, z kim na otwarcie zmagań w Melbourne zmierzą się Iga Świątek, jej największe rywalki oraz pozostali reprezentanci Polski. Poniżej przedstawiamy szczegółowe rozstrzygnięcia.

    Australian Open pozostaje jedynym turniejem wielkoszlemowym, którego Iga Świątek nie ma jeszcze w swoim dorobku. Wiceliderka rankingu WTA cztery razy triumfowała w Roland Garros, a także sięgała po tytuły w US Open i Wimbledonie. Tegoroczna edycja zmagań w Melbourne stwarza jej szansę na skompletowanie Karierowego Wielkiego Szlema i dołączenie do elitarnego grona legend kobiecego tenisa, takich jak Chris Evert, Martina Navratilova, Steffi Graf, Serena Williams czy Maria Szarapowa.

    Znaki zapytania budzi jednak forma Raszynianki tuż przed startem turnieju. Podczas United Cup Świątek przegrała dwa mecze singlowe – z Coco Gauff oraz Belindą Bencić. W obu spotkaniach zanotowała serię siedmiu przegranych gemów z rzędu, a starcie ze Szwajcarką zakończyło się dla niej dotkliwym wynikiem 0:6 w drugim secie. 24-latka ma jednak jeszcze kilka dni w Melbourne, by dopracować szczegóły przed początkiem wielkoszlemowej rywalizacji. W czwartek trenowała m.in. z Aryną Sabalenką, sprawdzając swoją dyspozycję na tle liderki światowego rankingu.

    Z kolei Hubert Hurkacz udał się do Australii w wyraźnie lepszym nastroju. Wrocławianin pozytywnie zaskoczył formą po siedmiomiesięcznej przerwie od regularnych startów. W Sydney pokonał dwóch tenisistów z czołowej dziesiątki rankingu ATP – Alexandra Zvereva oraz Taylora Fritza – i łącznie odniósł cztery zwycięstwa w pięciu rozegranych meczach. Jedyną porażkę poniósł po zaciętym, trzysetowym pojedynku z Alexem de Minaurem. To wszystko sprawiało, że mimo braku rozstawienia Hurkacz mógł z optymizmem patrzeć na losowanie drabinki Australian Open.

    Drabinka Australian Open – singiel kobiet

    Losowanie turnieju pań rozpoczęło się punktualnie o godz. 4:30 czasu polskiego. Od dawna było wiadomo, że Iga Świątek i Aryna Sabalenka mogą trafić na siebie najwcześniej w finale, ponieważ znalazły się po przeciwnych stronach drabinki. W głównym turnieju zobaczymy aż cztery reprezentantki Polski: oprócz Świątek także Magdę Linette, Magdalenę Fręch oraz debiutującą na tym poziomie Lindę Klimovicovą.

    Wiceliderka rankingu WTA rozpocznie zmagania od pojedynku z kwalifikantką. Niewykluczone więc, że już w pierwszej rundzie dojdzie do polskiego starcia, jeśli los przydzieli jej Klimovicovą, pochodzącą z Ołomuńca. W drugiej rundzie potencjalnymi rywalkami Świątek będą Renata Zarazua lub Marie Bouzkova. Trzecia faza może oznaczać mecz z Anną Kalinską, natomiast w 1/8 finału możliwa jest konfrontacja z Naomi Osaką albo Ludmiłą Samsonową. W ćwiartce Polki znalazły się również Jelena Rybakina i Belinda Bencić, a w tej samej połówce drabinki umieszczono m.in. Amandę Anisimovą, Jessicę Pegulę, Madison Keys, Lindę Noskovą oraz Jelenę Ostapenko.

    Najtrudniejsze wyzwanie w pierwszej rundzie czeka Magdę Linette, która trafiła na rozstawioną z numerem 15 Emmę Navarro. Magdalena Fręch rozpocznie turniej od meczu z Veroniką Erjavec, a w przypadku awansu prawdopodobnie zmierzy się z Jasmine Paolini. Aryna Sabalenka na otwarcie zagra z Tiantsoą Rakotomangą Rajaonah, a już w trzeciej rundzie może dojść do jej głośnego pojedynku z Emmą Raducanu.

    Drabinka Australian Open – singiel mężczyzn

    Po losowaniu turnieju kobiet przyszedł czas na rywalizację panów. W singlu mężczyzn Polskę reprezentować będzie dwóch zawodników: Hubert Hurkacz oraz Kamil Majchrzak. Hurkacz w pierwszej rundzie zmierzy się z Zizou Bergsem, który dobrze zaprezentował się podczas United Cup. W kolejnej fazie wrocławianin może trafić na Tallona Griekspoora, którego niedawno pokonał w Sydney. Potencjalna trzecia runda to starcie z Jakubem Mensikiem, natomiast w 1/8 finału możliwy jest hitowy pojedynek z Novakiem Djokoviciem.

    Australian Open zapowiada się więc niezwykle interesująco zarówno dla polskich kibiców, jak i dla fanów światowego tenisa. Losowanie przyniosło kilka intrygujących scenariuszy, a pierwsze rozstrzygnięcia poznamy już w najbliższych dniach na kortach w Melbourne.

    https://x.com/z_kortu/status/2011647548910358884?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2011647548910358884%7Ctwgr%5E658232a146508e78285d1f7cf322aef6962b1356%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-osaka-u-swiatek-potem-rybakina-oto-wyniki-losowania-australinId22509021

  • Mistrzyni Australian Open nie obroni tytułu. Potwierdzenie nadeszło rano

    Mistrzyni Australian Open nie obroni tytułu. Potwierdzenie nadeszło rano

    Gwiazda stycznia – tak rok temu mówiono o Madison Keys, która wkrótce świętowała 30. urodziny. Sprawiła sobie najpiękniejszy prezent w karierze – pierwszy raz wygrała wielkoszlemowy turniej w singlu, choć przecież taką szansę miała już 10 lat wcześniej. Też w Melbourne, wtedy utalentowaną Amerykankę w półfinale zatrzymała najlepsza w tourze – Serena Williams.

    A do tego tytułu w Melbourne Madison dorzuciła jeszcze tytuł w poprzedzającym Szlema turnieju WTA 500 – Adelaide International. I to było coś szczególnego, bo rzadko się zdarza, by tenisistki były w stanie zrealizować coś takiego: wygrać pięć spotkań w jednym miejscu, od razu przenieść się w drugie. I tam dołożyć siedem. Praktycznie bez przerwy, bo finał w Adelajdzie Madison grała w sobotę, a już we wtorek musiała mierzyć się z Ann Li. I dała radę, w drodze po triumf ograła m.in. Jelenę Rybakinę, Eliną Switolinę, Igę Świątek i Arynę Sabalenkę.

    Teraz wybrała podobną drogę, choć przecież wiele gwiazd Adelajdy nie miało w swoich planach bądź się z niej wycofało.

    WTA 500 w Adelajdzie. Madison Keys kontra Victoria Mboko. Stawką półfinał turnieju

    Po tamtym Australian Open Keys długo nie grała, leczyła kontuzję, a gdy wróciła na korty, nie było już tak radosnych historii. Nieźle wyszedł jeszcze Indian Wells (półfinał), przeciętnie było już na mączce, fatalnie, jak na jej możliwości serwisowe – na trawie.I do końca sezonu poprawa nie nadeszła, po US Open odpuściła grę na dwa miesiące, wróciła dopiero w Rijadzie. By po dwóch porażkach wycofać się z rywalizacji.
    Madison Keys

    Madison KeysAngela WeissAFP

    W tym czasie rosła już gwiazda Victorii Mboko – jeszcze przed 19. urodzinami sensacyjnie wygrała WTA 1000 w Montrealu, choć przecież sezon zaczynała od kwalifikacji turniejów ITF i miejsca w czwartej setce rankingu. Teraz jest już 17., w Adelajdzie miała szansę wskoczyć do TOP 15. Rok temu to też był niewyobrażalny scenariusz.

    I niewyobrażalne było wówczas chyba to, że młoda Kanadyjka może mieć przewagę w potyczce z wielkoszlemową mistrzynią, jak dzisiaj. To Mboko imponowała szybkością gry, ale i lekkością uderzeń, zwłaszcza forhendowych. Szybko uzyskała też przewagę w wyniku.

    Gdy u Keys funkcjonował serwis, była w stanie dominować. Jak w dziewiątym gemie, gdy Kanadyjka nie była nawet w stanie posłać returnem piłki na drugą stronę. Tyle że był to właściwie jedyny element, który poprawił się w meczu na tyle, że obrończyni tytułu nie mogła mieć zastrzeżeń.

    Pierwszą partię na swoim koncie zapisała jednak Mboko, po 34 minutach gry. Wygrała 6:4, miała dodatni bilans wygrywających uderzeń do błędów (9:8), znacznie lepszy od Keys. I to było dość wyraźnie widać w trakcie gry.
    Zawodniczka tenisowa ubrana w niebieską sukienkę sportową po udanym punkcie na korcie, dynamicznie zaciśnięta pięść i wyraźna emocja na twarzy, w tle rozmazana publiczność podczas turnieju.

    Victoria MbokoMinas Panagiotakis/Getty Images via AFPAFP

    Keys momentami chwytała się za głowę, jak przy piłce na pierwszego gema w drugim secie. Bo przegrywała już 0:2, została przełamana na starcie, gdy Mboko cudownie ją minęła, przechodząc z głębokiej defensywny do ofensywy. Madison miała szansą na pierwszy punkt, na 1:2, i zagrała dropszota w… połowę siatki. Sama nie mogła w to uwierzyć.

    Za moment tego gema jednak zdobyła, ale wciąż to 19-latka miała przewagę przełamania. Choć wkrótce je straciła, by za moment znów zdobyć. I znów stracić.

    Amerykanka prezentowała się coraz lepiej, więcej punktów dawał jej return, a i w ważnych chwilach pojawiły się asy serwisowe. Jak wtedy, gdy trzeba było bronić break pointa – na precyzyjny serwis mający prędkość 190 km/godz. Mboko nie znalazła odpowiedzi. W 10. gemie Kanadyjka znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, przegrywała 4:5 i 15-40. Już pierwsza piłka setowa dla Keys dała jej wyrównanie w meczu, nastolatka zagrała w aut.

    W takiej sytuacji, powrotu, wydawało się, że górę weźmie już doświadczenie Amerykanki. Nic bardziej mylnego – Keys została przełamana raz, a później drugi. I to po podwójnym błędzie serwisowym, Mboko miała już 4:1 i serwowała.

    Nie wypuściła szansy, wygrała 6:4, 4:6, 6:2. I to ona zagra o finał z Australijką Kimberly Birrell. Madison zaś może już myśleć o obronie tytułu w Australian Open – tam w pierwszej rundzie czeka na nią Ukrainka Ołeksandra Olijnykowa.
    Madison Keys

    Madison KeysMARTIN KEEP / AFPAFP
    Victoria Mboko

    Victoria MbokoMasahiro Sugimoto/The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Madison Keys pokonuje Igę Świątek i melduje się w finale Australian Open. Skrót meczu.

  • Zwrot w sprawie Zbigniewa Ziobry? Poseł PiS ujawnia: To już jest powyżej 200 świadków

    Zwrot w sprawie Zbigniewa Ziobry? Poseł PiS ujawnia: To już jest powyżej 200 świadków

    Mariusz Gosek, Prawo i Sprawiedliwość: – Parlamentarzyści, którzy ze mną rozmawiają, mówią, że to jest dobra decyzja.

    To chyba rozmawiał pan z samymi ziobrystami, bo inne frakcje nie są już tak entuzjastyczne. Jest obawa, że PiS zapłaci za Ziobrę.

    – Będzie dokładnie odwrotnie. Większość osób w partii, które się obawiają, po prostu nie mają wystarczającej wiedzy. Ale z czasem uznają to za absolutnie znakomitą decyzję. To bardzo pomoże partii.

    W jaki sposób?

    – To, co Zbigniew Ziobro będzie mógł zrobić już jako osoba, która została objęta pomocą międzynarodową, absolutnie wzmocni PiS. Ziobro będzie się bronił i ujawniał patologię władzy. Cierpliwość jest złotem.

    Wyborcy chyba tracą cierpliwość. Ponad 70 proc. pytanych chce powrotu Zbigniewa Ziobry.

    – Do wyborów mamy dwa lata.

    Wyborcy potrafią mieć długą pamięć.

    – A ja myślę, że bardzo dużo się zmieni już w przeciągu 3-4 miesięcy.

    Zmieni się w kontekście Zbigniewa Ziobry?

    A Zbigniew Ziobro będzie miał na to wpływ?

    – Donald Tusk przez te dwa lata zgruzował państwo polskie. Nie stosował się do ustaw. I są też inne zdarzenia.

    Jakie?

    – Mówię o ogromnej wiedzy, którą ma Zbigniew Ziobro jako osoba, która była 10 lat prokuratorem generalnym, prowadziła śledztwa.

    Czyli jego głównym celem jest, jak sam mówi, doprowadzenie do upadku rządu?

    – Bardzo dużo się zmieni dlatego, że to, co się dzieje w sprawie Ziobry, to wendeta Donalda Tuska za śledztwa w sprawie ludzi premiera. Opinia publiczna powinna poznać wszystkie szczegóły. Niech ocenią, czy zły jest Donald Tusk, czy Zbigniew Ziobro na podstawie pełnego materiału, a nie części materiału wygodnego dla prokuratury i sądu. Bo w takich warunkach na pewno Zbigniew Ziobro nie wróci do Polski. To pan minister Żurek ma teraz większy problem.

    My działaliśmy na podstawie ustawy. Mamy czyste ręce. Minister Ziobro wiedział, że jeżeli Tusk wróci, będzie chciał go dopaść za ujawnianie patologii władzy z lat jego pierwszych rządów

    Dlaczego?

    – Filmik z premierem Tuskiem jedzącym żurek był symboliczny. Waldemar Żurek nie zrozumiał, że to chodzi o niego, że jeżeli nie wykona zadania, to zastąpi go Roman Giertych. I teraz to pan Żurek walczy o przetrwanie.

    A pan Zbigniew Ziobro walczy o przetrwanie wybierając azyl na Węgrzech?

    – Jeżeli chodzi o samą sytuację z panem ministrem Zbigniewem Ziobro, to w sądzie rejonowym Warszawa Mokotów zawsze, co do zasady, zasądzane są areszty.

    Czyli sąd Warszawa Mokotów uwziął się na was?

    – Można tak powiedzieć, bo później w sądzie okręgowym, gdy sędziowie szerzej analizują materiał zebrany w sprawie, widzą jak daleko jest to bezzasadne. I dla przykładu, pan Dariusz Matecki miał uchylony przez sąd okręgowy w Warszawie tymczasowy areszt. Jeżeli chodzi o sądy rejonowe Warszawa Mokotów, to my idziemy tam jak na taśmie, a sprawa Zbigniewa Ziobry jest szczególna.

    Sąd okręgowy zawsze też może zmienić ewentualną decyzję sądu rejonowego, jeśli będzie bezzasadna.

    – W przypadku pana ministra Zbigniewa Ziobry, w mojej ocenie, prokuratura mataczyła. Świadome nie przedłużyła całości materiału dowodowego. Nie żyjemy w demokratycznym państwie prawnym, którego model mamy wpisany w konstytucję.

    To mocne oskarżenie.

    – Ja jestem spokojny o to, co mówię. Złożyliśmy stosowne zawiadomienie i w naszej opinii powinien być zatrzymany i aresztowany cały zespół prokuratorów, zajmujący się sprawą Zbigniewa Ziobry. I to nie jest zbyt daleko idące sformułowanie, dlatego że prokuratora nie może mataczyć w postępowaniu. Sąd musi mieć pełny materiał dowodowy. Takie organizacje jak Interpol i inne, o których nie chcę jeszcze mówić, będą o tym poinformowane. Dodatkowo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości zgłaszają się do nas nowi świadkowie.

    Jacy świadkowie?

    – To już jest powyżej 200 świadków. Burmistrzowie, wójtowie, policjanci, prokuratorzy. Chcemy, żeby dziesiątki umundurowanych strażaków, funkcjonariuszy policji i prokuratorów z prokuratur rejonowych mogli przyjść i powiedzieć, jak nakazywano im łamać ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora czy Kodeks postępowania karnego.

    W jaki sposób?

    – Formułując pytania do tezy. Czy Mariusz Gosek był na dożynkach? Czy się widział z prezesem straży?

    A co jest dziwnego w tych pytaniach?

    – Pani redaktor, zbierać postulaty od wyborców i działać na rzecz okręgu wyborczego jest obowiązkiem ustawowym posła.

    Ale to nie działanie na rzecz okręgu wyborczego jest problemem, tylko niewłaściwe wydatkowanie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.

    – To, co najbardziej zastanawia, i to jest kluczowe, że takich programów w czasach rządu Prawa i Sprawiedliwości było mnóstwo, kilkanaście. A ten, który był najbardziej transparentny, jest ścigany. Dlatego, że to operacja: dopaść Ziobrę.

    Czyli w innych resortach było mniej transparentnie? To pewnie ważna informacja dla rządzących.

    – Ministrowie w innych resortach też mieli swoje programy i decydowali. Nie chcę wskazywać których, bo praktycznie wszystkich. A Ministerstwo Sprawiedliwości, działało w ten sposób, że jeżeli ktoś chciał pozyskać środki z Funduszu Sprawiedliwości, musiał złożyć stosowny wniosek o uzyskanie dofinansowania z Funduszu Sprawiedliwości, czyli z Funduszu Pomocy Postpenitencjarnej, Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Zapobieganiu Przestępczości.

    W sprawie Funduszu Sprawiedliwości zgłaszają się do nas nowi świadkowie (…). To już jest powyżej 200 świadków. Burmistrzowie, wójtowie, policjanci, prokuratorzy

    I co te fundusze miały wspólnego z kołami gospodyń wiejskich czy strażami pożarnymi?

    – My działaliśmy na podstawie ustawy. Mamy czyste ręce. Minister Ziobro wiedział, że jeżeli Tusk wróci, będzie chciał go dopaść za ujawnianie patologii władzy z lat jego pierwszych rządów. Nie wiem, ale mogę się domyślać, że ta nienawiść Tuska do Ziobry przybrała charakter wręcz obsesji. Tam jest kilkadziesiąt osób, które idą według zasady “jutra nie ma”, albo musicie iść ostro, bo jak wróci PiS, to was wsadzą. My wiemy, jak wyglądały przesłuchania w sprawie Funduszu Sprawiedliwości i jeśli te osoby przyjdą do sądu to będzie koniec Tuska.

    Jak wyglądały?

    – Świadkowie skarżą się, że byli przymuszani do zeznań.

    W tej chwili to trochę słowo przeciwko słowu.

    – Prawda ujrzy światło dzienne.

    Skoro prawda jest rujnująca dla rządzących to dlaczego Zbigniew Ziobro nie chce stanąć przed sądem?

    – Ze względu na to, że Donald Tusk zdecydował. Napisał na X areszt albo Budapeszt. Nie postawił znaku zapytania. Waldemar Żurek na jednym ze spotkań mówił o przywiezieniu w bagażniku.

    Nie widzi pan problemu, że jednak były minister sprawiedliwości nie chce stanąć przed wymiarem sprawiedliwości tylko wyjeżdża za granicę i to jeszcze na Węgry?

    – Dlatego, że to pozwoli na ujawnianie patologii tej władzy. W Rzeczypospolitej nie byłoby to możliwe.

    Stanąłby przed sądem i też mógłby opowiedzieć swoją wersję.

    – Zbigniew Ziobro wraca w kilka godzin, jeżeli zostaną spełnione trzy warunki: przywrócenie losowego przydziału sędziów, przywrócenie legalnego prokuratora krajowego, przywrócenie kadencji dla prezesów sądów, którzy sprzecznie do przepisów prawa zostali odwołani z zajmowanych funkcji.

    Sytuacja dla Donalda Tuska jest coraz trudniejsza i ta pętla się zaciska. Ja wiem, że on jest przerażony tym, że Zbigniew Ziobro jest na Węgrzech

    To ile ważą wcześniejsze słowa Zbigniewa Ziobry, że niewinni nie mają się czego obawiać, że nie boi się organów ścigania?

    – Zbigniew Ziobro mówił o państwie praworządnym. My nie jesteśmy państwem praworządnym, jeżeli sędziowie są wyznaczeni z palca.

    Przecież to o waszym systemie mówiono “ziobrolotek”.

    – Przecież to pan minister Żurek mówił w wywiadach: “Musimy mieć swoich sędziów”.

    Zbigniew Ziobro mówił, że się niczego nie boi, że stawi czoła wymiarowi sprawiedliwości, gdy już rządziła Platforma Obywatelska.

    – A później Żurek pojechał na spotkanie i powiedział, że w bagażniku przywiezie.

    To może ktoś tu jest – cytując klasyka – “miękiszonem”?

    – Raczej powiedziałbym, że sytuacja dla Donalda Tuska jest coraz trudniejsza i ta pętla się zaciska. Ja wiem, że on jest przerażony tym, że Zbigniew Ziobro jest na Węgrzech.

    Dlaczego miałby być przerażony?

    – Bo Donald Tusk pewnie wie, o czym Zbigniew Ziobro będzie mówił i co będzie ujawniał, ale przepraszam bardzo, to nie my masowo przesłuchiwaliśmy strażaków, wydobywaliśmy zeznania, to nie my kazaliśmy prokuratorom i policjantom działać sprzecznie z ustawami.

    W jaki sposób sprzecznie z ustawami?

    – O pewnych rzeczach też nie mogę mówić. Będziemy to ujawniali, mamy teraz większą możliwość. Zamknięcie Zbigniewa Ziobry by to uniemożliwiło. I to jest ogromny problem dla Donalda Tuska. Z tego co wiem jest przerażony. Więcej będziemy słyszeli i wiedzieli w najbliższych dniach. Pan minister Ziobro był prokuratorem generalnym przez 10 lat. Ma potężną wiedzę i Donald Tusk też o tym wie.

    To trochę zabrzmiało jak groźba.

    – Absolutnie nie, grożą nasi przeciwnicy. Pan Tusk mówi o Norymberdze, pan Żurek opowiada o jazdach w bagażniku, a pośród polityków rządzących mamy zmapowanych kilkanaście tysięcy wypowiedzi, do tezy: kradli – będą siedzieć. Różnica jest taka, że za nas pieniądze były na wszystko, za Tuska nie ma na nic. Wrócił król polskiej biedy. Wraz z premierem Tuskiem wróciła bieda, bezrobocie czy zapaść w służbie zdrowia czy rolnictwie.

    “Nawet w obliczu łamania systemu praworządności przez obecnie rządzących nie opuściłbym Rzeczypospolitej”. Prezydentowi najwyraźniej nie podoba się zachowanie Zbigniewa Ziobry.

    – Ja jestem całym sercem za prezydentem Nawrockim. Prezydent Nawrocki jest wojownikiem. Również wojownikiem jest pan minister Zbigniew Ziobro.

    Dziwny to wojownik, co ucieka zamiast walczyć.

    – Zdecydował się walczyć w ten sposób. Pan minister Ziobro, gdyby został osadzony w areszcie nie miałby możliwości walki.

    Mateusz Morawiecki też mówi, że się nigdzie nie wybiera. Choćby miał być w areszcie, to tutaj będzie walczył. To nie stawia w złym świetle Zbigniewa Ziobry?

    – Cierpliwość jest naprawdę wielką cnotą. My nie mamy natury ministra Żurka z ciśnieniem na mikrofon, konferencje i spotkania.

    Zbigniew Ziobro akurat też słynie z długich konferencji.

    – Ale to minister Żurek zapomniał o podstawowej zasadzie, że mowa jest srebrem a milczenie złotem.

  • Iga Świątek już wie. Oto, z kim zmierzy się w Australian Open. Łatwo nie

    Iga Świątek już wie. Oto, z kim zmierzy się w Australian Open. Łatwo nie

    Fani Australian Open odliczają już dni do rozpoczęcia spotkań w drabince głównej turnieju. Te zaczną się w najbliższą niedzielę 18 stycznia. Tymczasem poznaliśmy już potencjalne rywalki i rywali naszych reprezentantów. Iga Świątek najpierw zmierzy się z kwalifikantką, a w drugiej rundzie zagra z Czeszką Marie Bouzkovą lub Meksykanką Renatą Zarazuą.

    Iga Świątek podczas 1 Point Slam
    Eurosport (Screen)

    Przed nami ostatnie mecze w ramach kwalifikacji do tegorocznego Australian Open. Wiemy już, która zawodniczka może zostać uznana za ich bohaterkę. To, zajmująca 697. miejsce w rankingu WTA, Chinka Zhuoxuan Bai. W nocy ze środy na czwartek wylosowano drabinkę AO. Na kogo trafili Polacy, w tym wiceliderka rankingu WTA, Iga Świątek?

    Zobacz wideo Boruc o końcu kariery: Nikt o tym nie mówi, zwykłe wyniesie śmieci stało się problemem

    Oto przeciwnicy naszych reprezentantów w Australian Open 2026

    Bodaj najtrudniejszą przeciwniczkę wylosowała Magda Linette, która już w pierwszej rundzie zmierzy się z 15. rakietą świata, Amerykanką Emmą Navarro. To m.in. pófinalistka US Open z 2024 roku oraz ćwierćfinalistka wielkoszlemowego turnieju z Melbourne w poprzednim roku. Z kim zmierzy się reszta Polaków w Australii?

    Poniżej lista wszystkich przeciwników naszych reprezentantów w 1. rundzie AO:

    Iga Świątek – kwalifikantka
    Magda Linette – Emma Navarro
    Magdalena Fręch – Veronika Erjavec
    Hubert Hurkacz – Zizou Bergs
    Kamil Majchrzak – Jacob Fearnley
    Linda Klimovicova pozna swoją przeciwniczkę po zakończeniu eliminacji. Być może trafi na… Igę Świątek.

    Co ciekawe, układ drabinki sprawia, że że już w trzeciej rundzie Linette może spotkać się z Karoliną Muchovą, zaś w czwartej rundzie Hubert Hurkacz może potencjalnie trafić na Novaka Djokovicia. Z kolei Igę Świątek czeka dość spokojne wejście w turniej, ale już w trzeciej rundzie czeka ją potencjalnie wymagające starcie z Anną Kalińską. Potem poprzeczka tylko poszybuje w górę.

    A jak przedstawia się droga Igi Świątek w tegorocznym Australian Open?

    R2: Bouzkova/Zarazua
    R3: Kalinska/Cocciaretto/Kartal/Grabher
    R4: Osaka/Samsonowa/Lys/Cirstea/Siegemund
    Ćwierćfinał: Rybakina/Bencic/Mertens/Joint/Juvan/Valentova/Kasatkina/Boulter
    Półfinał:Anisimova/Pegula/Keys/Noskova/Fernandez/Ostapenko/Badosa/Kenin/Kessler/Siniakova/Xinyu Wang/Stearns
    Finał:Sabalenka/Gauff/Paolini/Andriejewa/Aleksandrowa/Switolina/Tauson/Navarro/Mboko/Muchova/Kostiuk/Sznajder/Jastremska/Raducanu/Jovic/Vondrousova/Haddad Maia/Eala/Krejcikova/Sakkari/Vekic

    Mecze w drabince głównej rozpoczną się już 18 stycznia.

  • Historyczny sukces Polki w Australian Open. Turniejowa “12” wyeliminowana

    Historyczny sukces Polki w Australian Open. Turniejowa “12” wyeliminowana

    Czwartkowe wydarzenia na Australian Open przyniosły nie tylko losowanie turniejowej drabinki, ale również rozstrzygnięcia w decydującej rundzie eliminacji. O godz. 1:00 czasu polskiego na korcie numer 13 o historyczny sukces walczyła Linda Klimovicova. Dla 21-letniej reprezentantki Polski był to mecz o pierwszy w karierze awans do głównej drabinki turnieju wielkoszlemowego na zawodowym poziomie. Po drugiej stronie siatki stanęła rozstawiona z numerem 12 Belgijka Greet Minnen. Losy spotkania rozstrzygnęły się po 89 minutach intensywnej gry.

    Dla Klimovicovej występ w Melbourne był trzecią próbą przełamania bariery eliminacji w Wielkim Szlemie. W poprzednim sezonie Polka dwukrotnie docierała do finałowej rundy kwalifikacji – podczas Roland Garros oraz US Open – jednak za każdym razem brakowało jednego kroku do spełnienia marzeń. Tym razem w Australian Open zaprezentowała się bardzo solidnie już od pierwszych meczów. Bez straty seta wyeliminowała dwie Australijki – Stefani Webb oraz Lizette Cabrerę. Szczególne wrażenie zrobiło jej zwycięstwo nad wyżej notowaną Cabrerą, gdy w drugim secie odrobiła straty ze stanu 2:5 i wygrała partię jeszcze przed tie-breakiem.

    W decydującym starciu poprzeczka zawieszona była jeszcze wyżej. Greet Minnen to zawodniczka doświadczona, regularnie występująca w głównych drabinkach turniejów WTA i Wielkich Szlemów. Belgijka zajmuje obecnie 123. miejsce w rankingu WTA, czyli o 11 pozycji wyższe od Klimovicovej. Mimo to Polka, rozstawiona w eliminacjach z numerem 23, od początku pokazywała, że nie zamierza oddać tego meczu bez walki.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Minnen, lecz już w pierwszym gemie Klimovicova wypracowała break pointa i natychmiast go wykorzystała, znakomicie rozprowadzając rywalkę po korcie. Belgijka szybko odpowiedziała, odrabiając stratę przełamania, choć to Polka jako pierwsza miała okazję zamknąć gema przy własnym podaniu. Zamiast 2:0 zrobiło się jednak 1:1, a kolejne minuty przyniosły spokojną grę przy serwisie obu tenisistek. Minnen próbowała wywierać presję na returnie, kilkukrotnie doprowadzając do stanu 30–15, lecz Klimovicova za każdym razem wychodziła z opresji bez konieczności bronienia break pointów.

    Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił w dziewiątym gemie. Choć początkowo prowadziła w nim Belgijka, Polka przejęła inicjatywę i przy piłce na przełamanie popisała się odważną, ofensywną akcją. Dzięki temu mogła serwować po zwycięstwo w secie i nie zmarnowała tej szansy. Za trzecim setbolem przypieczętowała triumf 6:4.

    Druga odsłona rozpoczęła się od wyraźnej reakcji Minnen, która szybko szukała sposobu na odwrócenie losów meczu. Miała break pointa na 2:0, jednak Klimovicova ponownie zachowała spokój i nie pozwoliła rywalce uciec. W piątym gemie to Polka przejęła inicjatywę – mimo że Belgijka jako pierwsza miała piłkę na trzeciego gema, Linda wygrała siedem kolejnych akcji z rzędu i wyszła na prowadzenie 4:2.

    Emocje jednak nie opadły. Doświadczona Belgijka zdołała odrobić stratę przełamania w ósmym gemie, doprowadzając do wyrównania i rozpoczynając walkę o zwycięstwo w secie od nowa. Odpowiedź Polki była natychmiastowa – Klimovicova ponownie przełamała serwis rywalki i przy stanie 5:4 stanęła przed życiową szansą. Choć przegrywała 15–30, trzy kolejne wymiany rozstrzygnęła na swoją korzyść. Chwilę później mogła unieść ręce w geście triumfu.

    Zwycięstwo 6:4, 6:4 nad Greet Minnen oznaczało dla Lindy Klimovicovej pierwszy w karierze awans do głównej drabinki turnieju wielkoszlemowego na zawodowym szczeblu – sukces, na który pracowała przez wiele miesięcy i który w Melbourne wreszcie stał się faktem.

  • Płyną ostrzeżenia z Australii. Zdjęcie z sieci sieje popłoch. Realne zagrożenie

    Płyną ostrzeżenia z Australii. Zdjęcie z sieci sieje popłoch. Realne zagrożenie

    W przestrzeni wirtualnej niemałe poruszenie wywołało zdjęcie zamieszczone przez Renatę Zarazuę. Meksykańska tenisistka (84. WTA) pokazała poważne poparzenia pleców, będące skutkiem ekspozycji na australijskie słońce. Jej przygoda z turniejem Hobart nie trwała długo. Teraz pora na Australian Open, z udziałem m.in. Igi Świątek. Prognozy na najbliższe dni? Iście piekielne. Temperatura powietrza dochodzić będzie do 35 stopni Celsjusza.
    Kobieta w sportowym stroju oraz różowej czapce z daszkiem na głowie, z napięciem na twarzy, podczas wydarzenia sportowego.

    Iga Świątek niebawem przystąpi do batalii o pierwszy triumf w Australian Open Artur WidakAFP

    “Australijskie słońce to nie żart” – tak brzmi podpis pod zdjęcie, które w sieci szybko stało się viralem. Zamieściła je na Instagramie meksykańska tenisistka Renata Zarazua. Widok spalonych pleców boli od samego patrzenia.

    Podczas gdy w Polsce leży gruba warstwa śniegu, a temperatury w ostatnich dniach spadały nawet do minus 20 stopni Celsjusza, na antypodach z nieba leje się żar.

    Ekstremalne upały w Australii. Ostrzeżenie przed wielkoszlemową batalią w Melbourne

    Zarazua to obecnie 84. rakieta świata. W ramach przygotowań do Australian Open brała udział w turnieju WTA 250 Hobart. Dotkliwie poparzona przez słońce odpadła już w 1/8 finału, ulegając 2:6,1:6 Amerykance Ivie Jovic.

    Meksykanka nie jest w tenisowym światku postacią anonimową. W I rundzie ubiegłorocznego US Open wyrzuciła za burtę Madison Keys. To pokazuje, że mamy do czynienia z zawodniczką, która może nawiązać równorzędną walkę również z rywalkami z czołowej “10” światowego rankigu.

    W poprzedniej edycji AO meksykańska tenisistka skończyła zmagania na II rundzie, ulegając Jasmine Paolini.

    W Melbourne trwają już pojedynki kwalifikacyjne. Spotkania rozpisane w głównej drabince turnieju rozpoczynają się w najbliższa niedzielę. Iga Świątek przystąpi do turnieju rozstawiona z numerem drugim. Prognozy na przyszły tydzień przewidują skwar z temperaturą do 35 stopni Celsjusza.

    Anna Puławska: Mam ogromne ambicje na ten sezonPolsat Sport
    Tenisistka przygotowana do odbioru piłki na korcie, ubrana w sportowy strój w odcieniach różu, z opaską na kolanie, z rakietą uniesioną w obu rękach. W tle widać fragmenty trybun oraz kamerzystę.

    Renata ZarazuaTHENEWS2, LECO VIANAAFP
    Renata Zarazua

    Renata ZarazuaAngela WeissAFP

  • Oszukała 15-letnią Polkę. Zapadł ostateczny wyrok. Potężna kara

    Oszukała 15-letnią Polkę. Zapadł ostateczny wyrok. Potężna kara

    Po blisko dwóch latach zakończyła się głośna sprawa odebrania Lilianie Lewińskiej szansy na olimpijski debiut w Paryżu. W środę Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie wydał ostateczne orzeczenie, potwierdzając winę sędzi Evangelii Trikomiti, która miała dopuścić się manipulacji wynikami mistrzostw Europy w gimnastyce artystycznej. Działania Cypryjki sprawiły, że olimpijską kwalifikację wywalczyła urodzona w Rosji, a reprezentująca Cypr Vera Tugolukova.

    Do kontrowersyjnych wydarzeń doszło podczas mistrzostw Europy rozegranych w 2024 roku w Budapeszcie. Zaledwie 15-letnia wówczas Liliana Lewińska była jedną z głównych faworytek do zdobycia jedynej dostępnej w tych zawodach przepustki na igrzyska olimpijskie. Polka nie mogła wcześniej wystartować w mistrzostwach świata, które stanowiły kluczową imprezę kwalifikacyjną, ponieważ nie spełniała jeszcze kryterium wieku.

    W Budapeszcie Lewińska zaprezentowała się znakomicie, potwierdzając ogromny talent i sportową klasę. Mimo to wyższe noty otrzymywała Tugolukova, choć w jej występach nie brakowało poważnych błędów, takich jak zachwiania równowagi czy upuszczenie przyrządu. To właśnie te decyzje sędziowskie wzbudziły ogromne kontrowersje i wywołały międzynarodowy skandal.

    Nadzór nad pracą sędziów pełniła wówczas Evangelia Trikomiti, pełniąca funkcję tzw. superior judge. Co więcej, w komisji sędziowskiej zasiadała jej córka, a sama Tugolukova trenowała w klubie, którego nazwa zawierała nazwisko obu kobiet. Te powiązania tylko spotęgowały podejrzenia o brak bezstronności.

    – Sędziowie przyznają noty składające się z kilku komponentów, a jury superior ma prawo je blokować w ramach kontroli. W przypadku Liliany doszło do sytuacji skrajnej: pierwszego dnia zablokowano wszystkie komponenty w jednym układzie, a w kolejnym niemal wszystkie. W sumie straciła na tym około trzech punktów – tłumaczył w rozmowie z mediami Leszek Blanik, prezes Polskiego Związku Gimnastycznego.

    Polska strona składała protesty już w trakcie mistrzostw, jednak oceny nie zostały zmienione. W efekcie Lewińska nie znalazła się w gronie 24 zawodniczek, które uzyskały kwalifikację olimpijską.

    Teraz, po niemal dwóch latach postępowań, sprawa doczekała się finału. CAS potwierdził, że Evangelia Trikomiti dopuściła się manipulacji wynikami podczas mistrzostw Europy. Jednocześnie utrzymano w mocy wcześniejszą decyzję Rady Etyki Gimnastycznej, która nałożyła na Cypryjkę czteroletnią dyskwalifikację oraz odebrała jej licencję sędziowską.

    Jak podkreślono w oficjalnym komunikacie, postępowanie dyscyplinarne zostało wszczęte po szeroko zakrojonym i niezależnym dochodzeniu, przeprowadzonym w odpowiedzi na liczne zarzuty pochodzące z różnych źródeł. Jednocześnie zaznaczono, że sprawa nie miała na celu zmiany wyników mistrzostw Europy – te pozostaną bez korekty.

    Liliana Lewińska mimo ogromnej niesprawiedliwości, jaka ją spotkała, pozostaje jednym z największych talentów światowej gimnastyki artystycznej. Jako pierwsza Polka w historii sięgnęła po złote medale mistrzostw świata juniorek, a także stanęła na podium zawodów Pucharu Świata oraz mistrzostw Europy juniorek, potwierdzając, że jej przyszłość w tej dyscyplinie rysuje się w jasnych barwach.

  • Minister Donalda Tuska zabrał głos. Ważne ogłoszenie

    Minister Donalda Tuska zabrał głos. Ważne ogłoszenie

    Gminy, które zdecydują się na budowę swojego pierwszego Orlika, mogą liczyć na znaczące wsparcie finansowe z budżetu państwa. Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki poinformował w środę w Suwałkach, że resort pokryje aż 60 proc. kosztów takiej inwestycji. Jednocześnie zapowiedział przeznaczenie środków na modernizację i rewitalizację istniejących, często zaniedbanych boisk.

    Szef resortu sportu odwiedził w środę Suwałki, gdzie zapoznawał się z miejskimi inwestycjami oraz spotkał się z samorządowcami z całego województwa podlaskiego. Do rozmów doszło w Parku Naukowo-Technologicznym Polska–Wschód, a ich głównym tematem była infrastruktura sportowa i zachęcanie gmin do realizacji programu Orlik.

    Jak podkreślił Rutnicki, skala potrzeb w regionie jest wciąż bardzo duża. — W województwie podlaskim aż 47 proc. gmin nie posiada własnego Orlika — zaznaczył minister. Dodał, że to właśnie te samorządy będą traktowane priorytetowo i mogą liczyć na szczególne wsparcie ze strony ministerstwa.

    Resort sportu nie ogranicza się jednak wyłącznie do dofinansowania nowych obiektów. W planach są także środki na remonty i unowocześnianie już istniejących boisk. — Pokazujemy samorządom nowe modele finansowania, z których będą mogły korzystać przy realizacji inwestycji sportowych — mówił Rutnicki, podkreślając, że ministerstwo dysponuje dokładnym wykazem gmin, które nie mają jeszcze Orlików.

    W trakcie wizyty minister odwiedził również gminę Słobódka, położoną przy granicy polsko-litewskiej, gdzie wkrótce ma powstać nowe boisko. Jak zaznaczył, informacja o planowanej inwestycji spotkała się z dużym entuzjazmem wśród młodzieży. Przypomniał także, że tylko w ubiegłym roku na terenie województwa podlaskiego oddano do użytku cztery Orliki.

    — Przez poprzednie osiem lat Orliki były zapomniane. Nie było programów ich rewitalizacji ani budowy nowych obiektów. My do tego wróciliśmy. Dajemy nowe życie boiskom wymagającym remontu i zachęcamy gminy, które ich nie mają, do realizacji takich inwestycji — podkreślił Rutnicki.

    Do zapowiedzi ministra odniósł się prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz, który poinformował, że miasto będzie starało się o środki zarówno na remont istniejących Orlików, jak i na całkowitą odbudowę jednego z nich.

    Podczas wizyty w Suwałkach minister sportu zapowiedział także uruchomienie nowego programu dotyczącego budowy lodowisk. — W ciągu dwóch lat planujemy realizację blisko 100 takich obiektów w całym kraju — poinformował Rutnicki.

    Jedno z lodowisk ma powstać również w Suwałkach. Prezydent Renkiewicz przekazał, że miasto złożyło już wniosek o rozbudowę istniejącego obiektu przy Szkole Podstawowej nr 11. Szacunkowa wartość inwestycji wynosi 2,6 mln zł.

  • Świątek w Australii, a tu taki komunikat od jej ojca. Ogłosił to za kulisami

    Świątek w Australii, a tu taki komunikat od jej ojca. Ogłosił to za kulisami

    Iga Świątek uplasowała się na drugim miejscu w głosowaniu na Sportowca Roku 2025, a statuetkę w jej imieniu odebrał ojciec, Tomasz Świątek. Po zejściu ze sceny porozmawiał on jeszcze chwilę za kulisami z Łukaszem Kadziewiczem i wprost odniósł się do kwestii obecności córki na tego typu wydarzeniach. Jego słowa nie pozostawiły żadnych wątpliwości – decyzja zapadła już dawno, a jej powody są bardzo konkretne.

    Tegoroczny Plebiscyt „Przeglądu Sportowego” zakończył się triumfem Klaudii Zwolińskiej. Kajakarka, która w 2025 roku zdobyła dwa złote medale mistrzostw świata w konkurencjach K-1 i C1 oraz brąz w crossie, sięgnęła po tytuł Sportowca Roku. Po ogłoszeniu wyników nie kryła wzruszenia.
    – Trochę trzęsie mi się głos. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Jestem w szoku. Jako dziecko oglądałam Bale Mistrzów Sportu i marzyłam, żeby kiedyś tu stanąć. Patrzyłam na Justynę Kowalczyk, która wielokrotnie wygrywała ten plebiscyt, i myślałam: może kiedyś ja też – mówiła ze sceny.

    Jak się okazało, rywalizacja o końcowe zwycięstwo rozstrzygnęła się pomiędzy Zwolińską a Igą Świątek. Tenisistki ponownie zabrakło na Gali Mistrzów Sportu, a nagrodę w jej imieniu odebrał ojciec. Po wszystkim Tomasz Świątek jasno wyjaśnił, dlaczego taka sytuacja najprawdopodobniej będzie się powtarzać.

    – W imieniu Igi dziękuję za to wyróżnienie. Gratuluję wszystkim laureatom i nominowanym. Najlepiej jednak, żeby sama Iga wypowiadała się we własnym imieniu – powiedział ze sceny. Chwilę później na ekranie pojawiła się sama tenisistka, która połączyła się zdalnie i podziękowała za nagrodę.

    Świątek przyznała, że – podobnie jak w poprzednich latach – nie mogła pojawić się na gali ze względu na obowiązki sportowe. Początek stycznia spędziła na United Cup w Sydney, a obecnie przenosi się do Melbourne, gdzie przygotowuje się do startu w Australian Open. W krótkim wystąpieniu wspomniała także o jednym z najważniejszych momentów minionego sezonu, czyli triumfie na Wimbledonie.

    Jej ojciec nie ukrywał, że liczył, iż właśnie ten sukces może przechylić szalę zwycięstwa w plebiscycie. – Jadąc na Galę Mistrzów Sportu, wydawało mi się, że zwycięstwo w Wimbledonie jest na tyle mocnym argumentem, że wystarczy do wygranej – ocenił w rozmowie z WP SportoweFakty.

    Jeszcze dosadniej wypowiedział się w kuluarach, rozmawiając z Łukaszem Kadziewiczem. – To dziwne uczucie, odbierać nagrodę za własne dziecko, jakby było się na jej miejscu. To już kolejny raz, bo Iga o tej porze roku jest w Australii. Dopóki będzie czynnie grała i realizowała swoje sportowe cele, na takich imprezach raczej się nie pojawi – stwierdził wprost.

    Tomasz Świątek podkreślił, że jego córka i tak jest regularnie doceniana za swoje osiągnięcia, a on sam jest dumny z jej minionego sezonu. Nie zabrakło też słów uznania dla zwyciężczyni plebiscytu. – Klaudia Zwolińska osiągnęła niesamowity wynik. Nie spodziewałem się, że sporty wodne aż tak zdominują tegoroczne głosowanie. Sam byłem wioślarzem, więc doskonale wiem, ile wysiłku kosztują takie sukcesy – podsumował.

  • Pilny komunikat organizatorów Australian Open. Potwierdzili ws. Świątek i Sabalenki

    Pilny komunikat organizatorów Australian Open. Potwierdzili ws. Świątek i Sabalenki

    Organizatorzy Australian Open wydali pilny komunikat, w którym przekazali kluczowe informacje organizacyjne dotyczące zbliżającego się turnieju. Potwierdzono dokładny termin losowania drabinki wielkoszlemowej, ujawniono nazwiska prowadzących ceremonię, a przy okazji zwrócono uwagę na możliwy hit całej imprezy – finałowe starcie Igi Świątek z Aryną Sabalenką.

    Iga Świątek do rywalizacji w Melbourne przystąpi w znakomitych nastrojach po historycznym sukcesie w barwach reprezentacji Polski. Wraz z biało-czerwonym zespołem sięgnęła po triumf w United Cup w Sydney, co jest jej pierwszym tytułem zdobytym w turnieju drużynowym. Droga do zwycięstwa nie była jednak usłana różami. Wiceliderka rankingu WTA wygrała tylko dwa z pięciu swoich spotkań singlowych, ale w zawodach reprezentacyjnych kluczowa okazała się postawa całej drużyny. Ogromną rolę odegrał Hubert Hurkacz, a prawdziwą rewelacją był mikst Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego. Polski duet wygrał wszystkie swoje mecze, w decydujący sposób przyczyniając się do końcowego triumfu zespołu.

    Organizatorzy Australian Open poinformowali, że losowanie turniejowej drabinki odbędzie się w czwartek 15 stycznia o godzinie 14:30 czasu lokalnego, co oznacza 4:30 rano czasu polskiego. Ceremonię poprowadzą znane tenisowe postacie – Todd Woodbridge oraz Jelena Dokic. Pierwsze mecze głównej drabinki zaplanowano na niedzielę 18 stycznia.

    Z punktu widzenia polskich kibiców istotną informacją jest obecność aż pięciu reprezentantów naszego kraju w głównej drabince turnieju. Oprócz Igi Świątek w Australian Open wystąpią Magdalena Fręch, Magda Linette, Kamil Majchrzak oraz Hubert Hurkacz.

    Najwyżej rozstawionymi zawodnikami tej edycji Wielkiego Szlema będą Aryna Sabalenka w rywalizacji kobiet oraz Carlos Alcaraz w turnieju mężczyzn. Organizatorzy zwracają uwagę, że sytuacja w kobiecej drabince powtarza się już drugi rok z rzędu. „Aryna Sabalenka, Iga Świątek i Coco Gauff są najwyżej rozstawionymi tenisistkami turnieju kobiet drugi sezon z rzędu” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

    Przypomniano również wydarzenia sprzed roku. W Melbourne Park Sabalenka i Świątek były o zaledwie jeden punkt od bezpośredniego starcia w finale pomiędzy liderką i wiceliderką rankingu WTA. Taki scenariusz nie doszedł jednak do skutku. „W 2025 roku Madison Keys obroniła piłkę meczową w półfinale przeciwko Świątek, a następnie w finale pokonała dwukrotną mistrzynię Australian Open, Arynę Sabalenkę” – podkreślili organizatorzy, zaznaczając jednocześnie, że ze względu na dwa najwyższe numery rozstawienia, finał Świątek – Sabalenka w 2026 roku pozostaje jak najbardziej możliwy.

    Tytułów mistrzowskich w Melbourne bronić będą Madison Keys oraz Jannik Sinner. Amerykanka przystąpi do turnieju jako zawodniczka rozstawiona z numerem dziewiątym, natomiast Włoch będzie „dwójką” w męskiej drabince.