• Problem Świątek widzą już wszyscy. To ją może pogrążyć na dobre. Koszmar wraca

    Problem Świątek widzą już wszyscy. To ją może pogrążyć na dobre. Koszmar wraca

    Lada dzień Iga Świątek przystąpi do wielkoszlemowej batalii o triumf w Australian Open. Z przetarciem w United Cup i… ze sporym balastem pozasportowym. Mówi o nim Mats Wilander, nazywając rzeczy po imieniu. Dyskusja na temat sfery mentalnej najlepszej polskiej tenisistki ucichła tylko na chwilę. Powraca ponownie i wydaje się, że niestety niebezzasadnie.
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP

    W zasadzie trudno wskazać moment, w którym nastała “moda” na dyskutowanie o sferze mentalnej Igi Świątek. Wydawało się, że temat został ucięty, kiedy Polka w kapitalnym stylu wygrała ubiegłoroczny Wimbledon. Ale to było tylko złudzenie.

    W ubiegłym sezonie raszynianka okazywała się również bezkonkurencyjna w Cincinnati i Seulu. To jednak nie wystarczyło, by obserwatorzy skupili się na jej walorach i niedostatkach wyłącznie sportowych. Hasło “mental” powróciło.

    Iga Świątek u progu Australian Open. Brak pewności siebie nie pozwoli na premierowy triumf w Melbourne?

    Przed kilkoma dniami Świątek cieszyła się ze zwycięstwa reprezentacji Polski w United Cup. Pomogła w osiągnięciu sukcesu, ale… tylko w pierwszej fazie turnieju. Wygrała trzy pierwsze pojedynki, by ulec niżej notowanym rywalkom w półfinale i finale.

    Czwarta z rzędu porażka w dwóch partiach z Coco Gauff i przegrany 0:6 set z Belindą Bencic muszą niepokoić. Tym bardziej, że w obu spotkaniach Iga nie potrafiła zapanować nad emocjami. To nie wróży dobrze przed zbliżającym się startem w Australian Open.

    – Iga Świątek, kiedy jest pewna siebie, pozostaje na korcie absolutnie niesamowita. Jest naprawdę świetna. Myślę jednak, że jest niezwykle wrażliwą osobą. Kiedy brakuje jej pewności siebie, nie gra dobrze w tenisa. Potrzeba jej wiary w to, że jest znakomitą zawodniczką – ocenia Mats Wilander, cytowany przez serwis thetennisgazette.com

    – Aryna Sabalenka doskonale wie, że jest świetną tenisistką. Nie da się jej tego odebrać. Bez względu na to, czy wygrywa, czy akurat przegrywa mecz. To jest ta różnica między nimi – dodaje siedmiokrotny mistrz Wielkiego Szlem.

    Białorusinka wraca do Melbourne, by odzyskać tytuł utracony przed rokiem na rzecz Madison Keys. Na koncie ma triumfy z 2023 i 2024 roku. Świątek poprzednią edycję zakończyła na półfinale. Australian Open to jedyna impreza wielkoszlemowa, której nigdy jeszcze nie wygrała.

    Dlaczego Iga Świątek przegrała z Belindą Bencic? Alicja Rosolska wyjaśniaPolsat Sport
    Temat wpadki Igi Świątek wraca jak bumerang. Australijczycy w końcu powiedzieli “dość”

    Iga ŚwiątekJOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Sportowiec ubrany w sportowy top i czapkę z daszkiem zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje tuż po zakończeniu meczu tenisowego

    Iga ŚwiątekAFP

  • Nawrocki spotkał się z przywódcą gangu. “Trudno, żeby nie wiedział”

    Nawrocki spotkał się z przywódcą gangu. “Trudno, żeby nie wiedział”

    Podczas wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na Pielgrzymce Kibiców na Jasnej Górze doszło do pewnych kontrowersji. Nawrocki przywitał się z Tomaszem P., ps. “Dragon”, który dawniej był karany m.in. za napaść z użyciem broni. – Żadne są związki między tym człowiekiem a prezydentem. Gdyby to było spotkanie zamknięte, to by po prostu nie było relacji z tego spotkania – tłumaczy szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki.
    DUroczystosc wreczenia nomionacji profesorskich w Palacu Prezydenckim
    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

    W minioną sobotę prezydent Karol Nawrocki pojawił się na Jasnej Górze przy okazji Pielgrzymki Kibiców. Tam Nawrocki wygłosił przemówienie. – Pod piękną, biało-czerwoną flagą jest miejsce dla nas wszystkich. Dla kibiców Wisły, Cracovii, Arki, Lechii, Lecha, Jagiellonii. Jest miejsce dla wszystkich – mówił prezydent. W trakcie pielgrzymki Nawrocki witał się z Tomaszem P., ps. “Dragon”, a przez pewien moment nagranie z tego wydarzenia było dostępne na oficjalnym profilu Kancelarii Prezydenta. Nic więc dziwnego, że pojawiły się kontrowersje.

    Zobacz wideo Oto cała prawda o przeszłości Nawrockiego. Musiał wybrać
    Tak szef Kancelarii Prezydenta tłumaczy spotkanie Nawrockiego z “Dragonem”

    Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP pojawił się w programie “Bez Uników” na antenie Radiowej Trójki. W trakcie audycji Bogucki przyznał wprost, że nie zna “Dragona”.

    – To nie jest ani członek kancelarii, ani współpracownik prezydenta, ani członek Prawa i Sprawiedliwości. Więc żadne są związki między tym człowiekiem a prezydentem. Gdyby to było spotkanie zamknięte, to by po prostu nie było relacji z tego spotkania. To było spotkanie, które było przygotowane nie bezpośrednio przez Kancelarię Prezydenta, tylko przez stowarzyszenie, które od kilkunastu lat organizuje tego rodzaju pielgrzymki kibiców na Jasną Górę. I miało charakter publiczny – powiedział.

    – Natomiast kto zapraszał gości? Organizatorzy spotkania, było to stowarzyszenie, które wykonuje potężną pracę od wielu lat, łącząc kibiców – dodał Bogucki. A jak szef Kancelarii odnosił się do tego, że Nawrocki błyskawicznie rozpoznał “Dragona”.

    – Trudno, żeby nie wiedział. Jeżeli kibice mają swoje barwy, jeżeli mają swoje szaliki, jeżeli pan prezydent był i jest dalej człowiekiem mocno zaangażowanym w sport, szczególnie jeśli chodzi o piłkę nożną, to zna te barwy, to zna tych ludzi, to zna tych kibiców – wytłumaczył.

    Zobacz też: Papszun to nie koniec. Kolejna zmiana w Legii. Wcześniej pracował w gigancie

    Czy spotkanie z kibicami zostało zorganizowane przez ks. Jarosława Wąsowicza, kapelana Nawrockiego? – Między innymi jest ksiądz profesor, który potrafi tak prowadzić dialog z kibicami z różnych miast, z różnych drużyn, którzy na co dzień niekoniecznie za sobą przepadają, a tam potrafią się spotkać w sposób spokojny, także pomodlić się wspólnie za ojczyznę – podsumował szef Kancelarii Prezydenta RP.

    Dlaczego są tak duże kontrowersje wokół “Dragona”? Mowa tutaj o przywódcy gangu kiboli Jagiellonii Białystok, który w ostatnich latach był karany np. za napaść z użyciem broni lub innego niebezpiecznego przedmiotu na funkcjonariusza publicznego. Poza tym sąd skazał P. w 2019 r. na karę sześciu lat pozbawienia wolności za uczestnictwo w kontrmanifestacji przeciwko Marszowi Równości w Białymstoku, a także pobicie części uczestników Marszu Równości. Na razie nie wskazano terminu rozprawy apelacyjnej, bo “Dragon” odwołał się od wyroku.

  • Bolesne zderzenie z Andriejewą. Świątek odchodzi w niepamięć. Znowu pogrom

    Bolesne zderzenie z Andriejewą. Świątek odchodzi w niepamięć. Znowu pogrom

    Mirra Andriejewa już wie, że w pierwszej rundzie Australian Open zmierzy się z Donną Vekić. Wcześniej jednak postara się wygrać turniej w Adelajdzie, którego finał został zaplanowany na 17 stycznia. Rosjanka właśnie bez większego problemu rozprawiła się z rywalką, która podczas United Cup została zdeklasowana również przez Igę Świątek. Teraz jednak klęska z Polką odchodzi w niepamięć.
    Zawodniczka w sportowym stroju wykonuje dynamiczny ruch rakietą tenisową podczas meczu, a na zdjęciu w lewym górnym rogu widoczna jest okrągła wstawka z twarzą innej tenisistki analizującej sytuację na korcie.

    Iga Świątek / Mirra Andriejewa MARCIN CHOLEWINSKI/ NEWSPIX.PL / Robert Prange/Getty Images Newspix/Getty Images

    Maya Joint w Sydney poniosła druzgocącą klęskę z Igą Świątek. Polka w singlu pokonała ją 6:1, 6:1 i był to jej najlepszy występ podczas reprezentacyjnego turnieju otwierającego nowy sezon.

    Australijka zaczęła turniej w Adelajdzie z przykrymi wspomnieniami po klęsce z Polką, ale teraz Polka w głowie Mayi Joint odchodzi w niepamięć. Przydarzył się bowiem kolejny pogrom, który będzie dla zawodniczki równie bolesny.

    W ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Adelajdzie Maya Joint zmierzyła się z Mirrą Andriejewą. Wcześniej Rosjanka pokonała tu Marie Bouzkową, a teraz udowodniła, że jest bardzo dobrze dysponowana i nie rozpamiętuje już porażki z Martą Kostiuk w Brisbane.

    Mirra Andriejewa w pierwszym secie szybko wyszła na prowadzenie jednego przełamania, a chwilę później podwyższyła do dwóch. Wówczas na korcie było już 4:1. Maya Joint potrafiła, co prawda, odrobić jednego breaka, ale o zwycięstwo w secie powalczyć się już nie udało.

    Skończyło się 6:2, ale to jeszcze nie było najgorsze. Prawdziwa deklasacja nadeszła dopiero w secie drugim. Po nim Maya Joint z pewnością przestała już rozpamiętywać to, co stało się w Sydney w starciu z Igą Świątek.

    6:0 w drugim secie. Joint znowu zderzyła się ze ścianą

    Mirra Andriejewa grała jak natchniona. Set zakończył się po sześciu gemach i Rosjanka wygrała go do zera. Ósma rakieta świata pokazuje, że podobnie jak przed rokiem, jest w dobrej formie na początku sezonu.

    Rok temu Mirra Andriejewa zaczęła sezon od zwycięstwa w Dubaju i Indian Wells. Na obu tych turniejach pokonywała Igę Świątek i wiele wskazywało na to, że poważnie namiesza również w dalszej części sezonu.

    Tak się ostatecznie nie stało, ale teraz Mirra Andriejewa wraca z nowymi nadziejami na dobre wyniki i kolejny awans w rankingu WTA. O wielki finał w Adelajdzie Rosjanka powalczy ze swoją rodaczką Dianą Sznajder.

    Tomas Machac – Jaume Munar. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    W drodze do triumfu w Dubaju nastoletnia Rosjanka pokonała m.in. Igę Świątek

    W drodze do triumfu w Dubaju nastoletnia Rosjanka pokonała m.in. Igę ŚwiątekAFP
    Mirra Andriejewa rywalizowała o finał WTA 1000 w Dubaju z Jeleną Rybakiną

    Mirra Andriejewa rywalizowała o finał WTA 1000 w Dubaju z Jeleną RybakinąYuichi YAMAZAKI / AFPAFP
    Mirra Andriejewa rywalizowała z Ashlyn Krueger w drugiej rundzie US Open

    Mirra Andriejewa rywalizowała z Ashlyn Krueger w drugiej rundzie US OpenJason Whitman / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Cały świat trąbi o problemach Świątek. To może być koniec. “Nie trzeba wiele”

    Cały świat trąbi o problemach Świątek. To może być koniec. “Nie trzeba wiele”

    Początek 2026 roku był średni w wykonaniu Igi Świątek. W grze Polki widać było wiele mankamentów, o których mówi cały świat. Tym samym Polka nie jest uznawana za główną faworytkę Australian Open, który startuje już za kilka dni. Tymczasem Jim Courier także przeanalizował grę 24-latki i zwrócił uwagę na kilka aspektów, które mogą sprawić, że nieco inaczej spojrzymy na dyspozycję Raszynianki.
    Sportowiec w czapce i stroju sportowym wyciera twarz białym ręcznikiem, jego twarz wyraża napięcie lub zmęczenie po wysiłku fizycznym, tło rozmyte i ciemne, skupiając uwagę na postaci.

    Cały świat huczy o problemach Igi Świątek ADRIAN DENNISAFP

    Iga Świątek ma za sobą United Cup. Polka wygrała w Sydney 3 z 5 meczów. Szczególnie bolesne były jednak porażki w półfinale z Coco Gauff 4:6, 2:6 oraz finałowe starcie z Belindą Bencic 6:3, 0:6, 3:6. “Biało-czerwoni” sięgnęli jednak po końcowy triumf, bowiem swoje mecze wygrywali Hubert Hurkacz oraz mikst Katarzyna Kawa – Jan Zieliński.

    Wokół Świątek zrobiło się jednak wiele szumu. Eksperci zwrócili uwagę na jej problemy. – Czasami mam wrażenie, że stresuje się absolutnie wszystkim. Na tym poziomie nie chodzi już wyłącznie o tenis. Coraz większe znaczenie ma psychologia – to, jak reagujesz i co robisz w konkretnych sytuacjach – komentowała na łamach “Faktu” Barbara Schett, była tenisistka, a dziś ekspertka Eurosportu. W podobnym tonie wypowiadała się jej wielka rywalka – Danielle Colins. – Iga wygląda na psychicznie wycieńczoną. Mam nadzieję, że za kulisami nie dzieje się nic strasznego, o czym nie wiemy. Ale wydaje mi się, że dla każdego patrzącego z zewnątrz jest to niepokojące – stwierdziła w podcaście “The Big T”.

    Występy Świątek w United Cup wzbudziły wielki niepokój, a sama Polka przyznała, że nie poruszała się dobrze na korcie. Nieco inaczej na to patrzy Jim Courier.

    Na początku sezonu trzeba czasem na nowo odpalić silnik, rozwiązać kilka problemów. Poruszanie się po korcie na pewno może poprawić. Myślę też, że dobór uderzeń powinien być lepszy. Momentami w tych meczach była trochę zbyt niecierpliwa. Jednak wszyscy dobrze wiemy, że jak już Iga się rozkręci i rozpędzi, to ciężko ją zatrzymać. A czasem wystarczy do tego jeden dobry mecz i nagle wszystko zaczyna się układać. Nie trzeba wiele, żeby odwrócić sytuację, ale pod warunkiem, że jest się na to gotowym. A myślę, że ona będzie gotowa

    Courier podkreślił, że Świątek na początku turnieju nie będzie mierzyć się z rywalkami z TOP 32 rankingu WTA, a to powinno jej pozwolić się rozkręcić i złapać rytm. Tym samym to byłoby niejako końcem problemów 24-latki. Amerykanin jest jednak przekonany, że Polkę stać na sukces w Melbourne. Przypomniał, że ma ona szansę skompletować karierowy Wielki Szlem. – Jeśli chodzi o Igę, to dla mnie kluczowe będą właśnie jej cierpliwość na korcie i odpowiedni wybór uderzeń. Nie martwię się aż tak bardzo o wykonywanie tych uderzeń, jeśli tylko będzie podejmować właściwe decyzje w każdym punkcie – powiedział.

    Świątek jest dla niego w gronie faworytek. Wymienił także Arynę Sabalenkę, Coco Gauff, Amandę Anisimovą.

    Australian Open 2026 startuje w niedzielę (18 stycznia). Znana jest już turniejowa drabinka. Świątek rozpocznie zmagania od meczu z Yue Yuan. Chinka jest klasyfikowana na 130. miejscu w rankingu WTA. W przypadku awansu Świątek do drugiej rundy, nasza reprezentantka zmierzy się z Renatą Zarazuą albo Marie Bouzkovą. Ewentualna trzecia faza to potyczka z Anną Kalinską, z kolei 1/8 finału może przynieść rywalizację z Naomi Osaką albo Ludmiłą Samsonową. W ćwiartce Igi są także Jelena Rybakina oraz Belinda Bencić, a w połówce znalazły się: Amanda Anisimova, Jessica Pegula, Madison Keys, Linda Noskova czy Jelena Ostapenko.

    Aleksandar Vukic – Tommy Paul. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Iga Świątek podczas meczu z Madison Keys, Australian Open 2025

    Iga Świątek podczas meczu z Madison Keys, Australian Open 2025Yuichi YamazakiAFP
    Iga Świątek awansowała do półfinał Australian Open 2025

    Iga Świątek awansowała do półfinał Australian Open 2025Yuichi YAMAZAKI / AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP

  • Miała zagrać z Polką. Totalnie się ośmieszyła

    Miała zagrać z Polką. Totalnie się ośmieszyła

    In the 1/8 final of the WTA 250 tournament in Hobart, there was to be a clash between Magdalena Fręch and Emma Raducanu. The representative of Poland, however, withdrew from the competition due to injury, so the British woman advanced to the quarter-finals without a game. There, however, there was a huge surprise, because Raducanu lost 2:6, 4:6 with the player listed on the 204th place in the WTA rankings.

    Emma Raducanu – Taylah Preston
    screen: https://www.youtube.com/watch?v=rxR0fk-G4Z4

    Turniej WTA 250 w Hobart to ostatni sprawdzian dla tenisistek przed wielkoszlemowym Australian Open. W tym turnieju miała wystąpić Magdalena Fręch, ale musiała się wycofać z rywalizacji ze względu na problemy z udem, o czym informował Dominik Senkowski, dziennikarz Sport.pl. W związku z tym jedyną Polką w drabince pozostała Magda Linette, która do tej pory wyeliminowała Rosjankę Oksanę Sielechmietjewą (6:3, 1:6, 6:1) i Chinkę Xinyu Wang (6:1, 7:5). W czwartek Linette rywalizuje o awans do półfinału z Amerykanką Ivą Jović.

    Watch the video Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Wielka wpadka Raducanu. A mogła zagrać z Linette w półfinale

    W przypadku awansu Linette do półfinału turnieju w Hobart można było zakładać, że jej kolejną rywalką będzie Emma Raducanu, a więc turniejowa “jedynka”. Brytyjka grała w ćwierćfinale z Australijką Taylah Preston, która jest notowana na 204. miejscu w rankingu WTA. Dla porównania Raducanu znajduje się na 29. pozycji w światowym notowaniu. Wcześniej Raducanu awansowała bez gry do ćwierćfinału po tym, jak Fręch wycofała się z rywalizacji.

    Ten mecz jednak nie układał się po myśli Raducanu. Na początku pierwszego seta Brytyjka została przełamana, ale od razu odrobiła stratę. Potem Raducanu nie wykorzystała dwóch break pointów przy gemie serwisowym Australijki. Kluczowy okazał się czwarty gem, w którym Preston przełamała faworytkę. Australijka wygrała pierwszego seta 6:2 i była o krok od niespodzianki.

    Na samym początku drugiego seta Preston uniknęła przełamania i utrzymała swoje podanie. Później Raducanu dopięła swego i prowadziła 3:1. Prowadzenie Raducanu mogło być dużo wyższe, natomiast nie przełamała rywalki ponownie i po chwili był remis 3:3. Raducanu nie była w stanie doprowadzić do trzeciego seta i przegrała 4:6 z Preston.

    Zobacz też: Ależ wieści ws. Świątek! Czekała na to cała Polska

    W samym spotkaniu Raducanu miała zaledwie dziewięć uderzeń kończących przy 21 takich zagraniach ze strony próbach. Raducanu miała też 66 proc. skuteczności z pierwszego podania i 18 niewymuszonych błędów. “To dość bolesna porażka dla Raducanu w Hobart. Zaskakujące” – pisze portugalski dziennikarz Jose Morgado.

    “Raducanu zmierza do Melbourne na pierwszy turniej wielkoszlemowy, mając zaledwie jedno zwycięstwo od września. Wydawało się, że to była doskonała okazja, by dotrzeć do finału turnieju, 4,5 roku po US Open. Raducanu poniosła jednak szokującą porażkę” – pisze “Herald Scotland”.

    Dzięki wygranej nad Raducanu Preston jest już pewna awansu na 161. miejsce w rankingu WTA, więc zanotuje wzrost o 43 miejsca.

  • Legenda wydała wyrok ws. Świątek. To ją różni od Sabalenki

    Legenda wydała wyrok ws. Świątek. To ją różni od Sabalenki

    Legenda naprawdę powiedziała to o Świątek. To ją różni od Sabalenki

    Mats Wilander, były znakomity tenisista, a obecnie od wielu lat ekspert stacji Eurosport tuż przed startem Australian Open porównał Igę Świątek oraz Arynę Sabalenkę w wypowiedzi dla “thetennisgazette.com”. 61-latek wskazał przy tym na konkretną różnicę między obydwiema znakomitymi zawodniczkami. Co miał na myśli Szwed?

    Iga Świątek / Aryna Sabalenka / Mats Wilander
    Photo. Hollie Adams / Kuba Atys / Wyborcza.pl Agency / Screen YouTube

    Mats Wilander to jeden z najwybitniejszych przedstawicieli męskiego tenisa w latach 80. XX wieku. W tym dziesięcioleciu Szwed aż siedmiokrotnie triumfował w turniejach wielkoszlemowych. Najlepszym sezonem w jego karierze pod tym kątem był niewątpliwie rok 1988. Mający wówczas 24 lata tenisista triumfował w Australian Open, Roland Garros oraz US Open. W całym swoim dorobku ma po trzy zwycięstwa w imprezach rozgrywanych w Melbourne oraz Paryżu oraz jedno w Nowym Jorku. W 2002 roku został wpisany do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sławy. Od wielu lat jest stałym ekspertem stacji Eurosport przy turniejach wielkoszlemowych.

    Zobacz wideo Tak Maroko awansowało do finału PNA. Cudowna obrona karnego!
    Legendarny tenisista wskazuje różnice między Świątek a Sabalenką

    61-letni były tenisista w rozmowie z portalem “thetennisgazette.com” porównał dwie najlepsze tenisistki na świecie, a więc Arynę Sabalenkę – liderkę rankingu WTA oraz Igę Świątek. Jego zdaniem różnica między obydwiema zawodniczkami jest znacząca. Polka, zdaniem Wilandera jest podobna do Rafaela Nadala, jeśli chodzi o rozgrywanie meczów. – Moim zdaniem problem polega na tym, że ona potrzebuje meczów. Jest bardzo podobna do Rafaela Nadala w tej sytuacji, kiedy potrzebuje meczów. A kiedy wracasz po sezonie, rok wcześniej i masz dwa miesiące bez rozgrywania meczów, to na niektórych ludzi to wpłynie – ocenił ekspert.

    Niewątpliwie Sabalenka największą przewagę nad pochodzącą z Raszyna 24-latką ma w kwestii pewności siebie. 7-krotny zdobywca Wielkich Szlemów ocenił, iż Świątek jest bardzo wrażliwą tenisistką właśnie w tym kontekście. – Myślę, że Iga Świątek, kiedy jest pewna siebie, jest absolutnie niesamowita. Jest niesamowicie dobra. Wierzy w siebie. Myślę jednak, że jest bardzo wrażliwą osobą, jeśli chodzi o pewność siebie. Kiedy brakuje jej pewności siebie, nie gra tak dobrze w tenisa, ponieważ myślę, że potrzebuje właśnie tej pewności, żeby uwierzyć, iż jest świetną zawodniczką – komentował. Zestawiając tę cechę z Białorusinką mamy do czynienia z dwiema różnymi osobistościami. – Myślę, że jeśli porównamy to do Aryny Sabalenki, to Sabalenka wie, że jest świetną zawodniczką i nie można jej tego odebrać, niezależnie od tego, czy wygrywa mecze, czy przegrywa – skwitował Wilander.

    Zobacz też: Oto nowe zajęcie Janne Ahonena. Zmienił dyscyplinę
    Świątek po pierwszy tytuł w Melbourne

    Aryna Sabalenka triumfowała w Melbourne w 2023 oraz 2024 roku. W ubiegłorocznej edycji drogę do tytułu zamknęła jej w finałowym starciu Amerykanka Madison Keys. Iga Świątek jeszcze nigdy nie grała w finale w australijskiej imprezie. W 2025 roku w jej przypadku także Keys była “zaporą” nie do przejścia, pokonując Polkę w półfinale turnieju.

    Drabinka turnieju głównego Australian Open została rozlosowana w czwartek 15 stycznia w porannych godzinach czasu polskiego. Sprawdź, z kim zagra Iga Świątek oraz reszta tenisistów i tenisistek z Polski w pierwszej rundzie imprezy.

  • Nazwała Igę Świątek “fałszywą”, a teraz takie słowa przed Australian Open. “Wykreślam Igę”

    Nazwała Igę Świątek “fałszywą”, a teraz takie słowa przed Australian Open. “Wykreślam Igę”

    Iga Świątek już za kilka dni rozpocznie rywalizację w Australian Open, jednak przed startem pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu nie jest powszechnie wskazywana jako główna kandydatka do końcowego triumfu. Wpływ na takie opinie mają przede wszystkim jej ostatnie występy w United Cup. Teraz do dyskusji dołączyła Danielle Collins – tenisistka, która od dawna nie kryje krytycznego nastawienia wobec Polki.

    United Cup z cieniem na formie liderki

    Sezon 2026 Świątek rozpoczęła od występów w United Cup. Bilans indywidualny Raszynianki to trzy zwycięstwa w pięciu spotkaniach. Najwięcej emocji wzbudziły jednak dwie porażki: półfinałowa z Coco Gauff (4:6, 2:6) oraz finałowa z Belindą Bencić (6:3, 0:6, 3:6). Mimo tych niepowodzeń reprezentacja Polski sięgnęła po końcowe zwycięstwo w turnieju, głównie dzięki wygranym Huberta Hurkacza oraz sukcesowi w mikście Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego.

    Same przegrane Świątek sprawiły jednak, że pojawiły się wątpliwości dotyczące jej aktualnej dyspozycji. Coraz częściej słychać głosy, że Melbourne nie jest dla niej idealnym miejscem do gry. – Australian Open od zawsze było dla niej trudnym turniejem. Warunki są tam dość szybkie, a Iga nigdy nie wygrała w Melbourne, ani nawet nie zagrała w finale – mówiła niedawno na łamach „Faktu” Barbara Schett, była tenisistka, a obecnie ekspertka Eurosportu.

    Konflikt, o którym mówił cały tenisowy świat

    Swoje zdanie na temat szans Świątek w Australii wyraziła również Danielle Collins. Amerykanka znana jest z otwartej krytyki Polki, a ich napięte relacje były szeroko komentowane podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu. To wtedy Collins zarzuciła Świątek nieszczerość. – Jedno zachowanie widzimy przed kamerami, a zupełnie inne w szatni. Nie mam z tym dobrych doświadczeń. Nie potrzebuję fałszu – mówiła wówczas. Od tamtej pory kilkukrotnie zaczepiała Polkę zarówno w mediach społecznościowych, jak i podczas konferencji prasowych.

    „Duży znak zapytania” przed Australian Open

    Tym razem Collins pojawiła się w podcaście „The Big T”, prowadzonym przez Coco Vandeweghe – mistrzynię US Open 2018 w deblu – oraz Brada Gilberta, byłego trenera m.in. Andre Agassiego i Coco Gauff. Vandeweghe przyznała, że przy nazwisku Świątek stawia obecnie spory znak zapytania. – Iga wygląda na psychicznie wycieńczoną. Mam nadzieję, że za kulisami nie dzieje się nic niepokojącego, ale z perspektywy osoby z zewnątrz wygląda to niepokojąco – oceniła.

    Collins szybko podchwyciła ten wątek. – Iga ma problem, bo przegrała dwa mecze z rzędu, a to nie jest typowe dla byłej liderki rankingu. Rzadko widzimy, by przegrywała spotkanie po spotkaniu – stwierdziła Amerykanka. – Ciekawie będzie zobaczyć, jak poradzi sobie z tym mentalnie przed Australian Open. Gdy jest w pełni skoncentrowana i czuje się dobrze, potrafi być numerem jeden na świecie – dodała, po czym jasno zaznaczyła, że na ten moment nie widzi Polki w gronie faworytek do triumfu w Melbourne. – Na dziś ją z tego grona wykreślam. Jeśli jednak wróci do pełnej równowagi psychicznej, wszystko może się zmienić – podsumowała.

    Drabinka i absencja Collins

    W nocy ze środy na czwartek Świątek poznała swoją drabinkę Australian Open. W pierwszej rundzie zmierzy się z kwalifikantką. Jeśli awansuje, w drugiej rundzie może zagrać z Renatą Zarazuą lub Marie Bouzkovą. Potencjalna trzecia runda to pojedynek z Anną Kalinską, a w 1/8 finału możliwa jest konfrontacja z Naomi Osaką albo Ludmiłą Samsonową.

    Sama Collins w Melbourne nie wystąpi. 32-letnia Amerykanka kilka tygodni temu poinformowała, że z powodu problemów zdrowotnych – przede wszystkim związanych z kontuzją pleców – opuszcza pierwszą część sezonu 2026. – Chciałam dać krótką aktualizację, bo wiele osób pytało. Ostatnie miesiące poświęciłam na dojście do siebie po urazie pleców. Został mi jeszcze jeden zabieg i dlatego nie będę startować na początku roku – przekazała w oficjalnym komunikacie.

  • Deklasacja w meczu Igi Świątek. Nie było czego zbierać. Wielki rewanż na Australian Open

    Deklasacja w meczu Igi Świątek. Nie było czego zbierać. Wielki rewanż na Australian Open

    Iga Świątek stanie w Melbourne przed wyjątkową szansą zapisania się w historii tenisa. Zbliżający się Australian Open może być dla wiceliderki rankingu WTA turniejem przełomowym, ponieważ to właśnie zwycięstwa w Australii brakuje jej do skompletowania Wielkiego Szlema. Polka triumfowała już na kortach Rolanda Garrosa, US Open oraz Wimbledonu, a teraz spróbuje dopełnić tej imponującej kolekcji w pierwszym wielkoszlemowym turnieju sezonu 2026.

    Organizatorzy zakończyli już losowanie, a tym samym poznaliśmy pierwszą rywalkę Świątek w Melbourne. W inauguracyjnym meczu Polka zmierzy się z kwalifikantką – Chinką Yue Yuan. Obie zawodniczki miały dotąd okazję rywalizować ze sobą tylko raz i było to stosunkowo niedawno. We wrześniu 2025 roku w Pekinie Świątek nie pozostawiła rywalce żadnych złudzeń, wygrywając zdecydowanie 6:0, 6:3. Tamto spotkanie miało jednostronny przebieg, a Polka od początku kontrolowała wydarzenia na korcie.

    Teraz Yue Yuan stanie przed szansą rewanżu, choć to Świątek będzie zdecydowaną faworytką do awansu. Chinka zajmuje obecnie 130. miejsce w rankingu WTA, a do głównej drabinki Australian Open musiała przebijać się przez kwalifikacje. W ich trakcie pokonała kolejno Louisę Chirico ze Stanów Zjednoczonych, Marię Lourdes Carle z Argentyny oraz Tamarę Zidanšek ze Słowenii. Sam awans do turnieju głównego jest dla niej sukcesem, jednak starcie z jedną z najlepszych tenisistek świata będzie zupełnie innym wyzwaniem.

    Swoją przeciwniczkę w pierwszej rundzie poznała również inna reprezentantka Polski – Linda Klimovicova. Jej rywalką będzie Brytyjka Francesca Jones. To właśnie zawodniczka z Wysp uchodzi za faworytkę tego pojedynku, szczególnie po bardzo dobrym początku sezonu. W styczniu w Auckland Jones potrafiła pokonać Emmę Navarro, tenisistkę z czołowej piętnastki światowego rankingu, co było jednym z głośniejszych wyników tamtego turnieju.

    Kariera Franceski Jones od lat budzi duże zainteresowanie, ale i emocje. Brytyjka zmaga się z licznymi problemami zdrowotnymi i kontuzjami. W Auckland musiała poddać mecz z Xinyu Wang już w drugim secie, a w kwietniu 2025 roku zasłabła na korcie i opuściła go na wózku inwalidzkim. Jones cierpi na rzadką chorobę genetyczną – dysplazję ektodermalną. W jej przypadku schorzenie objawia się m.in. tym, że ma po cztery palce u rąk i po trzy u stóp. – Nie wiem już, ile operacji przeszłam z powodu EEC – mówiła w jednym z wywiadów, podkreślając, jak trudna była jej droga do zawodowego sportu.

    Australian Open 2026 wystartuje 18 stycznia. Polscy kibice muszą przygotować się na nocne i poranne emocje, ponieważ mecze w Melbourne będą rozgrywane o godzinach niezbyt dogodnych z perspektywy europejskiej. Jedno jest jednak pewne – występy Igi Świątek i pozostałych reprezentantek Polski zapowiadają się niezwykle interesująco, a stawka turnieju jest wyjątkowo wysoka.

  • Osaka u Świątek, potem Rybakina. Oto wyniki losowania Australian Open

    Osaka u Świątek, potem Rybakina. Oto wyniki losowania Australian Open

    Po nocnych emocjach związanych z występami Polek w eliminacjach Australian Open, przyszedł czas na jedno z kluczowych wydarzeń przed startem turnieju głównego – losowanie drabinki singlowej pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu. Ceremonia rozpoczęła się o godz. 4:30 czasu polskiego i przyniosła odpowiedzi na pytania, z kim na otwarcie zmagań w Melbourne zmierzą się Iga Świątek, jej największe rywalki oraz pozostali reprezentanci Polski. Poniżej przedstawiamy szczegółowe rozstrzygnięcia.

    Australian Open pozostaje jedynym turniejem wielkoszlemowym, którego Iga Świątek nie ma jeszcze w swoim dorobku. Wiceliderka rankingu WTA cztery razy triumfowała w Roland Garros, a także sięgała po tytuły w US Open i Wimbledonie. Tegoroczna edycja zmagań w Melbourne stwarza jej szansę na skompletowanie Karierowego Wielkiego Szlema i dołączenie do elitarnego grona legend kobiecego tenisa, takich jak Chris Evert, Martina Navratilova, Steffi Graf, Serena Williams czy Maria Szarapowa.

    Znaki zapytania budzi jednak forma Raszynianki tuż przed startem turnieju. Podczas United Cup Świątek przegrała dwa mecze singlowe – z Coco Gauff oraz Belindą Bencić. W obu spotkaniach zanotowała serię siedmiu przegranych gemów z rzędu, a starcie ze Szwajcarką zakończyło się dla niej dotkliwym wynikiem 0:6 w drugim secie. 24-latka ma jednak jeszcze kilka dni w Melbourne, by dopracować szczegóły przed początkiem wielkoszlemowej rywalizacji. W czwartek trenowała m.in. z Aryną Sabalenką, sprawdzając swoją dyspozycję na tle liderki światowego rankingu.

    Z kolei Hubert Hurkacz udał się do Australii w wyraźnie lepszym nastroju. Wrocławianin pozytywnie zaskoczył formą po siedmiomiesięcznej przerwie od regularnych startów. W Sydney pokonał dwóch tenisistów z czołowej dziesiątki rankingu ATP – Alexandra Zvereva oraz Taylora Fritza – i łącznie odniósł cztery zwycięstwa w pięciu rozegranych meczach. Jedyną porażkę poniósł po zaciętym, trzysetowym pojedynku z Alexem de Minaurem. To wszystko sprawiało, że mimo braku rozstawienia Hurkacz mógł z optymizmem patrzeć na losowanie drabinki Australian Open.

    Drabinka Australian Open – singiel kobiet

    Losowanie turnieju pań rozpoczęło się punktualnie o godz. 4:30 czasu polskiego. Od dawna było wiadomo, że Iga Świątek i Aryna Sabalenka mogą trafić na siebie najwcześniej w finale, ponieważ znalazły się po przeciwnych stronach drabinki. W głównym turnieju zobaczymy aż cztery reprezentantki Polski: oprócz Świątek także Magdę Linette, Magdalenę Fręch oraz debiutującą na tym poziomie Lindę Klimovicovą.

    Wiceliderka rankingu WTA rozpocznie zmagania od pojedynku z kwalifikantką. Niewykluczone więc, że już w pierwszej rundzie dojdzie do polskiego starcia, jeśli los przydzieli jej Klimovicovą, pochodzącą z Ołomuńca. W drugiej rundzie potencjalnymi rywalkami Świątek będą Renata Zarazua lub Marie Bouzkova. Trzecia faza może oznaczać mecz z Anną Kalinską, natomiast w 1/8 finału możliwa jest konfrontacja z Naomi Osaką albo Ludmiłą Samsonową. W ćwiartce Polki znalazły się również Jelena Rybakina i Belinda Bencić, a w tej samej połówce drabinki umieszczono m.in. Amandę Anisimovą, Jessicę Pegulę, Madison Keys, Lindę Noskovą oraz Jelenę Ostapenko.

    Najtrudniejsze wyzwanie w pierwszej rundzie czeka Magdę Linette, która trafiła na rozstawioną z numerem 15 Emmę Navarro. Magdalena Fręch rozpocznie turniej od meczu z Veroniką Erjavec, a w przypadku awansu prawdopodobnie zmierzy się z Jasmine Paolini. Aryna Sabalenka na otwarcie zagra z Tiantsoą Rakotomangą Rajaonah, a już w trzeciej rundzie może dojść do jej głośnego pojedynku z Emmą Raducanu.

    Drabinka Australian Open – singiel mężczyzn

    Po losowaniu turnieju kobiet przyszedł czas na rywalizację panów. W singlu mężczyzn Polskę reprezentować będzie dwóch zawodników: Hubert Hurkacz oraz Kamil Majchrzak. Hurkacz w pierwszej rundzie zmierzy się z Zizou Bergsem, który dobrze zaprezentował się podczas United Cup. W kolejnej fazie wrocławianin może trafić na Tallona Griekspoora, którego niedawno pokonał w Sydney. Potencjalna trzecia runda to starcie z Jakubem Mensikiem, natomiast w 1/8 finału możliwy jest hitowy pojedynek z Novakiem Djokoviciem.

    Australian Open zapowiada się więc niezwykle interesująco zarówno dla polskich kibiców, jak i dla fanów światowego tenisa. Losowanie przyniosło kilka intrygujących scenariuszy, a pierwsze rozstrzygnięcia poznamy już w najbliższych dniach na kortach w Melbourne.

    https://x.com/z_kortu/status/2011647548910358884?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2011647548910358884%7Ctwgr%5E658232a146508e78285d1f7cf322aef6962b1356%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-osaka-u-swiatek-potem-rybakina-oto-wyniki-losowania-australinId22509021

  • Mistrzyni Australian Open nie obroni tytułu. Potwierdzenie nadeszło rano

    Mistrzyni Australian Open nie obroni tytułu. Potwierdzenie nadeszło rano

    Gwiazda stycznia – tak rok temu mówiono o Madison Keys, która wkrótce świętowała 30. urodziny. Sprawiła sobie najpiękniejszy prezent w karierze – pierwszy raz wygrała wielkoszlemowy turniej w singlu, choć przecież taką szansę miała już 10 lat wcześniej. Też w Melbourne, wtedy utalentowaną Amerykankę w półfinale zatrzymała najlepsza w tourze – Serena Williams.

    A do tego tytułu w Melbourne Madison dorzuciła jeszcze tytuł w poprzedzającym Szlema turnieju WTA 500 – Adelaide International. I to było coś szczególnego, bo rzadko się zdarza, by tenisistki były w stanie zrealizować coś takiego: wygrać pięć spotkań w jednym miejscu, od razu przenieść się w drugie. I tam dołożyć siedem. Praktycznie bez przerwy, bo finał w Adelajdzie Madison grała w sobotę, a już we wtorek musiała mierzyć się z Ann Li. I dała radę, w drodze po triumf ograła m.in. Jelenę Rybakinę, Eliną Switolinę, Igę Świątek i Arynę Sabalenkę.

    Teraz wybrała podobną drogę, choć przecież wiele gwiazd Adelajdy nie miało w swoich planach bądź się z niej wycofało.

    WTA 500 w Adelajdzie. Madison Keys kontra Victoria Mboko. Stawką półfinał turnieju

    Po tamtym Australian Open Keys długo nie grała, leczyła kontuzję, a gdy wróciła na korty, nie było już tak radosnych historii. Nieźle wyszedł jeszcze Indian Wells (półfinał), przeciętnie było już na mączce, fatalnie, jak na jej możliwości serwisowe – na trawie.I do końca sezonu poprawa nie nadeszła, po US Open odpuściła grę na dwa miesiące, wróciła dopiero w Rijadzie. By po dwóch porażkach wycofać się z rywalizacji.
    Madison Keys

    Madison KeysAngela WeissAFP

    W tym czasie rosła już gwiazda Victorii Mboko – jeszcze przed 19. urodzinami sensacyjnie wygrała WTA 1000 w Montrealu, choć przecież sezon zaczynała od kwalifikacji turniejów ITF i miejsca w czwartej setce rankingu. Teraz jest już 17., w Adelajdzie miała szansę wskoczyć do TOP 15. Rok temu to też był niewyobrażalny scenariusz.

    I niewyobrażalne było wówczas chyba to, że młoda Kanadyjka może mieć przewagę w potyczce z wielkoszlemową mistrzynią, jak dzisiaj. To Mboko imponowała szybkością gry, ale i lekkością uderzeń, zwłaszcza forhendowych. Szybko uzyskała też przewagę w wyniku.

    Gdy u Keys funkcjonował serwis, była w stanie dominować. Jak w dziewiątym gemie, gdy Kanadyjka nie była nawet w stanie posłać returnem piłki na drugą stronę. Tyle że był to właściwie jedyny element, który poprawił się w meczu na tyle, że obrończyni tytułu nie mogła mieć zastrzeżeń.

    Pierwszą partię na swoim koncie zapisała jednak Mboko, po 34 minutach gry. Wygrała 6:4, miała dodatni bilans wygrywających uderzeń do błędów (9:8), znacznie lepszy od Keys. I to było dość wyraźnie widać w trakcie gry.
    Zawodniczka tenisowa ubrana w niebieską sukienkę sportową po udanym punkcie na korcie, dynamicznie zaciśnięta pięść i wyraźna emocja na twarzy, w tle rozmazana publiczność podczas turnieju.

    Victoria MbokoMinas Panagiotakis/Getty Images via AFPAFP

    Keys momentami chwytała się za głowę, jak przy piłce na pierwszego gema w drugim secie. Bo przegrywała już 0:2, została przełamana na starcie, gdy Mboko cudownie ją minęła, przechodząc z głębokiej defensywny do ofensywy. Madison miała szansą na pierwszy punkt, na 1:2, i zagrała dropszota w… połowę siatki. Sama nie mogła w to uwierzyć.

    Za moment tego gema jednak zdobyła, ale wciąż to 19-latka miała przewagę przełamania. Choć wkrótce je straciła, by za moment znów zdobyć. I znów stracić.

    Amerykanka prezentowała się coraz lepiej, więcej punktów dawał jej return, a i w ważnych chwilach pojawiły się asy serwisowe. Jak wtedy, gdy trzeba było bronić break pointa – na precyzyjny serwis mający prędkość 190 km/godz. Mboko nie znalazła odpowiedzi. W 10. gemie Kanadyjka znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, przegrywała 4:5 i 15-40. Już pierwsza piłka setowa dla Keys dała jej wyrównanie w meczu, nastolatka zagrała w aut.

    W takiej sytuacji, powrotu, wydawało się, że górę weźmie już doświadczenie Amerykanki. Nic bardziej mylnego – Keys została przełamana raz, a później drugi. I to po podwójnym błędzie serwisowym, Mboko miała już 4:1 i serwowała.

    Nie wypuściła szansy, wygrała 6:4, 4:6, 6:2. I to ona zagra o finał z Australijką Kimberly Birrell. Madison zaś może już myśleć o obronie tytułu w Australian Open – tam w pierwszej rundzie czeka na nią Ukrainka Ołeksandra Olijnykowa.
    Madison Keys

    Madison KeysMARTIN KEEP / AFPAFP
    Victoria Mboko

    Victoria MbokoMasahiro Sugimoto/The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    Madison Keys pokonuje Igę Świątek i melduje się w finale Australian Open. Skrót meczu.