• Oświadczenie prezesa PiS. “To jedyna droga”

    Oświadczenie prezesa PiS. “To jedyna droga”

    Jarosław Kaczyński po posiedzeniu Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości wystąpił z krótkim oświadczeniem, w którym wyraźnie zaakcentował znaczenie jedności partyjnej oraz przygotowań do kolejnych wyborów parlamentarnych, zaplanowanych na 2027 rok. Prezes PiS podkreślał, że tylko spójne działania całego ugrupowania mogą doprowadzić do zwycięstwa „opcji polskiej”, utożsamianej – jak zaznaczył – przede wszystkim z jego partią.

    Jak poinformował Kaczyński, w trakcie środowego spotkania, które odbyło się po godz. 16.30, poruszono również bieżące kwestie polityczne i społeczne. Wśród nich znalazły się sprawy związane z energetyką, ze szczególnym uwzględnieniem górnictwa, a także wydarzenia, do których doszło w komendzie policji w Piasecznie. Jednak – jak zaznaczył lider PiS – kluczowym tematem rozmów była strategia dalszego działania partii oraz utrzymanie wewnętrznej jedności.

    Prezes PiS zapewniał, że wśród uczestników posiedzenia panowała pełna zgoda co do obranej drogi. Jego zdaniem nie pojawiły się głosy kwestionujące kierunek działań, a wszyscy byli przekonani, że konsekwentna realizacja tej strategii musi zakończyć się sukcesem wyborczym. Kaczyński podkreślał, że jest to jedyna droga prowadząca do odzyskania władzy.

    Odniósł się również do pojawiających się w przeszłości spekulacji o napięciach wewnątrz ugrupowania. Zapewniał, że choć dyskusje programowe będą kontynuowane i mogą być intensywne, to będą miały wyłącznie charakter merytoryczny. Wykluczył możliwość konfliktów czy rozłamów, zaznaczając, że takie scenariusze byłyby jedynie spełnieniem oczekiwań politycznych przeciwników PiS.

    Jarosław Kaczyński zapowiedział także, że przygotowywany program wyborczy ma być wyrazem sprzeciwu wobec – jak to ujął – „duszenia Polski” w wymiarze gospodarczym, społecznym oraz w kwestiach związanych z suwerennością państwa. Podkreślał, że partia będzie konsekwentnie prezentować swoją wizję rozwoju kraju, opartą na obronie interesów narodowych.

    Istotnym elementem przyszłych działań ma być również szersze włączenie młodszego pokolenia w prace programowe. Prezes PiS zaznaczył, że obok doświadczonych polityków, którzy – jego zdaniem – udowodnili już swoje kompetencje w rządzeniu, coraz większą rolę będą odgrywać nowi, często znacznie młodsi działacze. To właśnie połączenie doświadczenia z nową energią ma stanowić fundament oferty wyborczej partii.

    Na zakończenie Kaczyński zapewnił, że w trakcie kolejnych miesięcy, wraz z prezentacją programu i inicjatyw przedwyborczych, wyborcy będą mogli przekonać się, że zapowiedzi dotyczące jedności, spokoju wewnętrznego i zaangażowania młodego pokolenia znajdą realne odzwierciedlenie w działaniach Prawa i Sprawiedliwości.

  • Turcy ogłaszają o Malwinie Smarzek. Coś niebywałego, sama o tym milczy

    Turcy ogłaszają o Malwinie Smarzek. Coś niebywałego, sama o tym milczy

    Jesienią ubiegłego roku Malwina Smarzek opublikowała w mediach społecznościowych poruszający wpis, po czym na dłuższy czas zniknęła z przestrzeni publicznej. Cisza nie oznaczała jednak braku formy. Wręcz przeciwnie – z Turcji napływają właśnie informacje, które tylko potwierdzają, że polska atakująca przeżywa bardzo dobry okres. Jej ostatni występ ligowy zrobił ogromne wrażenie, a to nie jedyne znakomite wieści dotyczące biało-czerwonych siatkarek.

    Powrót Malwiny Smarzek do reprezentacji Polski stał się faktem w 2024 roku i był symbolicznym zamknięciem trudnego etapu w jej karierze. Po dłuższej przerwie ponownie założyła koszulkę z orłem na piersi, a emocjami towarzyszącymi temu momentowi podzieliła się z kibicami w mediach społecznościowych. Zdradziła wówczas, jak ciepło została przyjęta przez koleżanki z kadry oraz jak wymagające było dla niej odnalezienie się w nowej roli.

    „Chciałam podziękować dziewczynom, które po tych dwóch latach tak mnie przyjęły. Które pozwoliły mi poczuć, że naprawdę mogę pomóc temu zespołowi, być jego częścią i wspólnie spełniać marzenia. Funkcjonowanie w tej drużynie w zupełnie innej roli było dla mnie bardzo trudne i jeszcze bardziej stresujące” – pisała w październiku.

    Dobre występy w reprezentacji sprawiły, że Smarzek ponownie znalazła się w centrum uwagi polskich kibiców. Od 2022 roku nie występuje bowiem w Tauron Lidze. Po rozstaniu z zespołem z Rzeszowa jej kariera toczy się wyłącznie poza granicami kraju. Grała już we Włoszech – w Volleyball Casalmaggiore i Union Volley Pinerolo – a obecnie reprezentuje barwy tureckiego Kuzeyboru Spor Kulubu. To właśnie z tego klubu płyną teraz bardzo optymistyczne informacje.

    Rewelacje z Turcji. Smarzek błyszczy, Czyrniańska tuż za nią

    Nowy sezon Malwina Smarzek rozpoczęła w lidze tureckiej, gdzie szybko stała się jedną z kluczowych postaci swojego zespołu. W Kuzeyboru nie jest jedyną Polką – obok niej występuje również Martyna Czyrniańska. Jeszcze do niedawna w drużynie grała także Weronika Centka-Tietianiec, jednak pod koniec 2025 roku klub zdecydował się rozwiązać z nią kontrakt.

    Forma dwóch pozostałych reprezentantek Polski robi jednak ogromne wrażenie. W ostatnim ligowym spotkaniu Kuzeyboru sensacyjnie pokonało Eczacıbaşı Dynavit, a największy udział w tym sukcesie miała właśnie Smarzek. Polka była najskuteczniejszą zawodniczką całego meczu. Zdobyła 22 punkty, atakując ze skutecznością 36 procent (20 udanych ataków na 56 prób), do tego dołożyła dwa punktowe bloki, notując przy tym sześć błędów.

    Świetnie zaprezentowała się również Martyna Czyrniańska, która zakończyła mecz z dorobkiem 18 punktów. Przyjmująca popisała się dwoma asami serwisowymi, osiągnęła 40 procent pozytywnego przyjęcia oraz taką samą skuteczność w ataku. W klasyfikacji meczowej ustąpiła jedynie Smarzek, będąc trzecią najlepiej punktującą siatkarką na parkiecie.

    Te liczby nabierają szczególnego znaczenia w kontekście aktywności medialnej Smarzek, a właściwie jej braku. Atakująca niezwykle rzadko publikuje wpisy w mediach społecznościowych. Ostatni z nich pojawił się właśnie w październiku ubiegłego roku, kiedy dzieliła się radością z powrotu do gry. „Wreszcie nadszedł pierwszy mecz sezonu. Nie mogę się doczekać” – pisała wówczas. Od tamtej pory mówi za nią boisko.

    Regularna i wysoka forma przekłada się na kolejne wyróżnienia. Malwina Smarzek zajmuje obecnie 9. miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących zawodniczek ligi tureckiej. Do tej pory zdobyła 206 punktów, co daje średnią 4,04 punktu na mecz – najlepszą w całym zespole Kuzeyboru. Martyna Czyrniańska również plasuje się bardzo wysoko. Z dorobkiem 185 punktów zajmuje 15. pozycję i jest drugą najskuteczniejszą zawodniczką drużyny.

    Wszystko wskazuje na to, że obie Polki doskonale odnalazły się w realiach jednej z najsilniejszych lig świata, a ich forma może mieć ogromne znaczenie także z perspektywy przyszłych występów reprezentacji Polski.

  • Duże środki dla Igi Świątek, wtedy powiedziała “pas”. “Przekazać je innym”

    Duże środki dla Igi Świątek, wtedy powiedziała “pas”. “Przekazać je innym”

    W 2017 roku do życia powołana została inicjatywa “Team100”, ogłoszona jeszcze w 2016 r., jej pomysłodawcą był ówczesny minister sportu Witold Bańka. W prezentacji projektu oprócz niego udział brała też ówczesna premier Beata Szydło.

    Jak można przeczytać na stronach rządowych, celem przedsięwzięcia było “bezpośrednie i pozazwiązkowe wsparcie młodych utalentowanych zawodników, członków kadr narodowych, uprawiających indywidualne dyscypliny olimpijskie i paraolimpijskie, którzy w perspektywie najbliższych lat mają szanse stać się sportową elitą Polski”.

    Sportowiec objęty programem otrzymywał rocznie ok. 40 tysięcy złotych, które miał przeznaczyć na “fizjoterapeutę, lekarza, dietetyka, psychologa, suplementację, wynajem mieszkania czy studia”.

    Polska Fundacja Narodowa pomogła też Idze Świątek. Dwa lata stypendium

    Latem 2018 roku wśród beneficjentów znalazła się Iga Świątek. W marcu 2021 r. jej ówczesna menedżerka Paulina Wójtowicz przekazała portalowi WP SportoweFakty, że tenisistka zrezygnowała z tego typu wsparcia.

    – Iga korzystała ze wsparcia Polskiej Fundacji Narodowej przez dwa lata. Dostała je zaraz po wygraniu juniorskiego Wimbledonu. Oczywiście to wsparcie bardzo Idze pomogło w okresie w którym było to dla niej ważne. Iga zdecydowała się przekazać środki dla bardziej potrzebujących sportowców, aby mieli odpowiednie zasoby w drodze na szczyt swoich karier – tłumaczyła.

    Formalnie wyglądało to tak, że nie zostały złożone odpowiednie dokumenty.

    Nie wnioskowaliśmy o kolejny rok dofinansowania. Poprosiliśmy, aby te pieniądze przekazać na rzecz bardziej potrzebujących sportowców. W naszym kraju jest ich wielu

    Program zakończył się 1 stycznia 2022 roku, wsparł 430 młodych sportowców, w tym 371 występujących w dyscyplinach olimpijskich. Na liście oprócz Raszynianki znaleźli się też Natalia i Konrad Bukowieccy, Ewa Swoboda, Sofia Ennaoui, Natalia Maliszewska, Joanna Mazur, Patryk Dobek czy Kajetan Duszyński.

    Stypendyści wywalczyli dla kraju 574 krążki na mistrzostwach Europy i świata. Inicjatywę zastąpiły klasyczne stypendia przyznawane i finansowane przez ministerstwo.

    Można powiedzieć, że obecnie Świątek jest po drugiej stronie tego tematu – sama ma fundację, która wspiera młodych sportowców. Na 2026 rok beneficjentami zostali Oliwia Sybicka, Liwia Kubin, Jan Pyla, Wiktor Chmurski i Ignacy Andrzejczak.
    Zawodniczka tenisowa w jasnym stroju wykonuje dynamiczny forhend podczas meczu na tle niebieskiego kortu, piłka tenisowa widoczna w powietrzu po prawej stronie kadru.

    Iga Świątek 2025ADEK BERRYAFP
    Młoda kobieta uśmiecha się i trzyma mikrofon podczas konferencji prasowej na tle banerów turnieju tenisowego

    Iga Świątek AFP
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP

  • Świątek wprost. Niebywałe, jak potraktowała rywalkę. Tak ją nazwała

    Świątek wprost. Niebywałe, jak potraktowała rywalkę. Tak ją nazwała

    Reprezentacja Polski przyklepała już – w świetnym stylu – swój awans do ćwierćfinału rozgrywek United Cup, w którym zmierzy się z Australią. W walce o półfinał nasza kadra liczyć będzie między innymi na niesłabnącą formę Igą Świątek, której rywalką w singlu będzie Maya Joint. Po starciu z Holandią wiceliderka rankingu WTA została zapytana wprost o 19-latkę, którą potraktowała w kapitalny sposób, komplementując ją w ciepłych słowach. Choć swoją wypowiedź zakończyła już jednoznacznie, ale z uśmiechem.
    Tenisistka w białej czapce i koszulce z polskim godłem siedzi na fotelu podczas konferencji prasowej i trzyma mikrofon z logo United Cup, z tyłu widoczne ścianki z logotypami rozgrywek.

    Iga Świątek podczas konferencji prasowej reprezentacji PolskiYouToube @SoTennisYoutube

    Tenisowa reprezentacja Polski znów zachwyca swoją grą na turnieju United Cup w Australii. Nasza kadra przeszła przez fazę grupową bez porażki w choćby jednym pojedynczym spotkaniu, pokonując 3:0 najpierw Niemcy, a później Holandię.

    To zasługa kapitalnej gry Igi Świątek i Huberta Hurkacza w grze pojedynczej oraz równie skutecznych popisów Katarzyny Kawy oraz Jana Zielińskiego w mikście.

    Tenis: United Cup. Iga Świątek wprost o swojej najbliższej rywalce

    Podczas konferencji prasowej po potyczce z Holandią Iga Świątek została zapytana o postać 19-latki i swoje wspomnienia z tego etapu kariery, na którym znajduje się obecnie młoda Australijka. Jak się okazuje, nasza 24-latka świetnie go wspomina.

    Nigdy nie myślałam o sobie, że jestem wschodzącą gwiazdą lub coś w tym stylu. Po prostu próbowałam grać najlepiej, jak umiem, jako underdog. Szczerze mówiąc, to była dobra zabawa. Tęsknię za tamtymi dniami

    I dodała: – Pamiętam, gdy mierzyłam się z Ashleigh Barty. Czułam, jak jest dobra, gdy była numerem jeden na świecie. Była niezwykle solidna. Inspirowała mnie. Pozycja rozwijającej się zawodniczki, mającej świeżość, to coś świetnego. To moment, w którym najbardziej rozwijasz swoją grę.

    A następnie zaczęła mówić wprost o swojej najbliższej rywalce, w niezwykle ciepły sposób komplementując Mayę Joint.

    – Ona jest właśnie na takim etapie swojej kariery i radzi sobie świetnie. Wygląda na bardzo inteligentną i skromną osobę. A to moim zdaniem także jest ważne. Życzę jej wszystkiego najlepszego, ale nie za dwa dni – powiedziała Iga Świątek, puentując uśmiechem swoją wypowiedź.

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East NewsEast News

  • Świątek wygrywała 6:1 i nagle się zaczęło. Po meczu wybuchła. “Co to za pytanie?”

    Świątek wygrywała 6:1 i nagle się zaczęło. Po meczu wybuchła. “Co to za pytanie?”

    O co tutaj chodzi? – pytała Iga Świątek podirytowana zaskakującym pytaniem po meczu z Suzan Lamens w drugiej rundzie US Open 2025, a cała sytuacja była potem szeroko komentowana. Wcześniej na korcie Polka stoczyła niespodziewanie trudny pojedynek, który wygrała 6:1, 4:6, 6:4. W nocy z wtorku na środę, w ramach meczu United Cup z Holandią, ponownie zmierzy się z tą tenisistką.
    Iga Świątek
    Eurosport

    Marion Bartoli tuż po sierpniowym meczu Igi Świątek z Suzan Lamens w US Open mówiła na antenie Sky Sports, że po takim występie należy od razu zareagować. Mistrzyni Wimbledonu z 2013 roku wspomniała wtedy o trenerze Polki Wimie Fissetcie. Teraz Belg będzie w ekipie Biało-Czerwonych, gdy jego tenisistka po raz drugi w karierze zmierzy się z Holenderką. Pytanie, czy ta ostatnia także w ramach meczu w United Cup w Sydney będzie w stanie sprawić faworytce aż takie kłopoty.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Alarmujące słowa dawnej mistrzyni po meczu Świątek. “Kompletnie się rozsypał”

    Świątek przystępowała do ubiegłorocznego US Open po prestiżowym triumfie w Cincinnati. W dwóch wcześniejszych edycjach zawodniczka wygrywająca też “tysięcznik” odnosiła też zwycięstwo w Nowym Jorku, więc kibice z ciekawością obserwowali poczynania wiceliderki rankingu w ostatniej w sezonie odsłonie wielkoszlemowych zmagań. Zaczęła zgodnie z przewidywaniami od szybkiego pokonania 84. W rankingu WTA Kolumbijki Emiliany Arango 6:1, 6:2. Pewnej wygranej Polki spodziewano się także w kolejnej rundzie, gdy rywalką była 66. wówczas na światowej liście Lamens. Ale to spotkanie miało bardzo odmienny przebieg.

    Pierwszy set nie zapowiadał jeszcze żadnych kłopotów – zdobywczyni sześciu tytułów wielkoszlemowych wygrała go 6:1, co zajęło jej 30 minut. Nikt wtedy nie przypuszczał, że spędzi tego dnia na korcie jeszcze ponad półtorej godziny, by awansować do trzeciej rundy. Po przełamaniu w drugiej partii Świątek prowadziła 4:3, ale zamiast po chwili powiększyć przewagę i być już o krok od zwycięstwa, to obserwowała, jak punktuje i wygrywa tę odsłonę jej rywalka.

    Holenderce – która ma na koncie jeden wygrany turniej WTA (Osaka 2024), a w głównej drabince Wielkiego Szlema zadebiutowała dopiero w poprzednim sezonie – trzeba oddać, że prezentowała niekiedy ciekawe zagrania i nie odpuszczała. Ale nie da się ukryć, że przedłużenie tego meczu to także zasługa błędów Polki. Tych niewymuszonych miała 29, przy 26 uderzeniach wygrywających.

    – Nie zdziwiłabym się, gdyby Wim Fissette już dzwonił, żeby zarezerwować dla niej kort treningowy na to popołudnie. Forhend kompletnie się jej rozsypał w połowie tego meczu – podkreśliła potem Bartoli cytowana przez serwis thetennisgazette.com.

    O ile w ubiegłym roku było trochę meczów, w których Świątek wyraźnie okazywała frustrację i dawała się “złamać” przeciwniczkom, to tym razem zachowała więcej opanowania. Także wtedy, gdy w decydującym secie niemal całkiem roztrwoniła przewagę 4:1. Na koniec Polka i jej fani mogli odetchnąć z ulgą.
    Emocje na konferencji prasowej. Świątek po tym pytaniu wybuchła

    Emocje jednak wcale nie wygasły po ostatniej piłce tego trudnego pojedynku. Gorąco bowiem było też potem. W sieci żywo komentowano potem sytuację, do której doszło podczas polskojęzycznej części pomeczowej konferencji prasowej. Jeden z dziennikarzy, który miał początkowo pewne kłopoty ze sformułowaniem pytania, ostatecznie najpierw zagadnął 24-latkę o spotkanie z byłym trenerem Tomaszem Wiktorowskim, a następnie o to, czy nie myślała, by podczas US Open – gdzie zwraca się uwagę na show – np. wpleść koraliki we włosy. Świątek już przy pierwszym zagadnieniu wydawała się nieco podirytowana, ale po pytaniu o koraliki miała dość.

    – Co to jest za pytanie, przepraszam? Czy myślałam o tym, żeby sobie wpleść sobie koraliki we włosy? Nie. O co chodzi? Co to jest za pytanie? – powtarzała tenisistka, wykonując przy tym rękami gesty, które podkreślały jej zdziwienie i irytację.

    Ów dziennikarz spotkał się potem ze sporą krytyką wśród internautów. Niektórzy zwracali też uwagę na dość emocjonalną reakcję tenisistki. Autor feralnego pytania odniósł się potem do sprawy na portalu X. Twierdził, że próbował lekkim zagadnieniem rozładować nieco atmosferę po nerwowej końcówce anglojęzycznej części konferencji, a podczas nowojorskiego turnieju pytania pozasportowe tego typu są normą.

    – Ale wyszło, jak wyszło, czasu nie cofnę. Igę przeproszę przy najbliższej okazji – zapowiedział.

    Niespodziewanie duże kłopoty Polka miała także podczas pierwszego występu w tym sezonie. W ramach poniedziałkowego meczu w United Cup pokonała Evę Lys 3:6, 6:3, 6:4, co zajęło jej dwie i pół godziny. Zajmująca 39. miejsce na światowej liście Niemka dzień wcześniej wygrała z Lemens, która jest teraz 97. rakietą globu, 6:2, 6:2. Nocny pojedynek Świątek z Holenderką odbędzie się po zakończeniu spotkania Huberta Hurkacza z Tallonem Griekspoorem, które rozpocznie się o godz. 0.30 czasu polskiego.

  • To będzie kolejny polski mistrz? Andrzej Gołota jest nim zachwycony

    To będzie kolejny polski mistrz? Andrzej Gołota jest nim zachwycony

    Czy polski boks w nadchodzących latach znów zacznie liczyć się na arenie międzynarodowej? Na jednoznaczną odpowiedź trzeba jeszcze poczekać, ale pojawiają się nazwiska, które pozwalają patrzeć w przyszłość z dużym optymizmem. Jednym z nich jest Fabian Urbański – zaledwie 18-letni pięściarz, który już teraz zapisał się w historii krajowego boksu. W ubiegłym roku sięgnął po mistrzostwo Europy do lat 19, zostając dopiero trzecim Polakiem, który dokonał tej sztuki. Tym samym powtórzył wyczyn Andrzeja Gołoty i – co równie ważne – zrobił na legendzie ogromne wrażenie.

    Rok 2026 może okazać się przełomowy dla polskiego pięściarstwa. Zacznie się z wysokiego C – już 10 stycznia Damian Knyba stanie do walki z Niemcem Agitem Kabayelem. Zwycięstwo w tym starciu może otworzyć Polakowi drzwi do największych pojedynków w wadze ciężkiej. Emocji nie zabraknie jednak również w boksie amatorskim, gdzie coraz mocniej zaznacza się obecność nowego pokolenia utalentowanych zawodników. Oprócz wicemistrzyni świata Julii Szeremety czy mistrzyni globu Agaty Kaczmarskiej, bacznie obserwowany jest także znacznie młodszy od nich Fabian Urbański.

    Polski diament na horyzoncie

    Urodzony w 2007 roku zawodnik klubu PGE BKS Skorpion Szczecin w ostatnich sezonach rozwija się w imponującym tempie. Już w 2023 roku sięgnął po mistrzostwo świata do lat 16 – jako pierwszy Polak w historii. Kilkanaście miesięcy później potwierdził, że nie był to jednorazowy wyskok, zdobywając w październiku mistrzostwo Europy w kategorii U19. W wadze półciężkiej (81 kg) praktycznie nie miał sobie równych, a w finale aż trzykrotnie posłał na deski Gruzina Davita Mkhetsadze.

    Tak efektowne występy nie umknęły uwadze Andrzeja Gołoty. Ikona polskiego boksu, która przed przejściem na zawodowstwo również odnosiła sukcesy w ringu amatorskim (m.in. brązowy medal igrzysk olimpijskich w Seulu w 1988 roku), z uznaniem wypowiada się o młodszym koledze. Co ciekawe, Gołota także był mistrzem Europy do lat 19 – dokładnie w tej samej kategorii wiekowej, w której dziś triumfuje Urbański.

    Gołota pełen podziwu: „To chłopak do walki”

    W rozmowie z Interią legendarny pięściarz nie szczędził pochwał pod adresem 18-latka.
    – To jest chłopak „awantura”! Popatrz, jak on fajnie boksuje. To był finał? Trzy liczenia Gruzina, a sędzia spokojnie mógł wcześniej przerwać walkę. Do tego mańkut. Bardzo dobrze to wygląda – mówił Gołota. – Najważniejsze, żeby nigdy się nie poddawał. Trzeba walczyć i iść do przodu. Boks jest dla wytrwałych – dodał, kierując rady bezpośrednio do Urbańskiego.

    Były pretendent do mistrzostwa świata wagi ciężkiej wierzy, że gdy młody pięściarz za kilka lat wkroczy do rywalizacji seniorskiej, nie zniknie z radarów. Jednocześnie zwraca uwagę na problem systemowy. – Szkoda, że nie ma już kategorii „junior starszy”. Była ona naturalnym pomostem między juniorami a seniorami. Najgorsze jest to, gdy utalentowany chłopak nagle gdzieś ginie i jego boks się kończy – podkreślał Gołota.

    Na razie Fabian Urbański skupia się na najbliższych celach, a tym największym są igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku. Jeśli rozwój jego kariery będzie przebiegał w dotychczasowym tempie, polski boks może w nim zyskać zawodnika, o którym jeszcze nieraz będzie głośno.

  • A więc to prawda o Świątek. Fissette potwierdził, nawet jego to zaskoczyło

    A więc to prawda o Świątek. Fissette potwierdził, nawet jego to zaskoczyło

    Wim Fissette po ponad roku współpracy z Igą Świątek zdążył bardzo dobrze poznać nie tylko jej tenisowe atuty, ale także charakter, podejście do pracy i styl życia. Jedną z obserwacji dotyczących wiceliderki światowego rankingu postanowił ujawnić publicznie. Słowa Belga potwierdziły to, o czym w środowisku tenisowym mówiło się od dawna – z ust doświadczonego trenera wybrzmiało jasno, że przypuszczenia były w pełni trafne.

    Nowy sezon to dla Igi Świątek kolejna szansa, by odzyskać dominację na światowych kortach i poprawić rezultaty z poprzedniego roku. Polka już intensywnie przygotowuje się do Australian Open, rywalizując w United Cup, a Wim Fissette dba o to, by każdy element układanki funkcjonował dokładnie tak, jak powinien. Wszystko podporządkowane jest jednemu celowi – jak najlepszemu startowi w pierwszym Wielkim Szlemie sezonu.

    Nie jest żadną tajemnicą, że Świątek na korcie zawsze zostawia całe serce – zarówno podczas meczów, jak i na treningach. Jej zaangażowanie i perfekcjonizm sprawiają, że już teraz można zakładać, iż zrobi wszystko, by jak najszybciej dogonić Aryną Sabalenkę i odzyskać pierwsze miejsce w rankingu WTA. O tym, jak niezwykle profesjonalną i wymagającą zawodniczką jest raszynianka, niedawno opowiedział sam Fissette, zdradzając kulisy pracy z jedną z najlepszych tenisistek świata.

    Belg przyznał, że w pewnym momencie nie mógł już dłużej milczeć na temat postawy swojej podopiecznej. – Dla niej pierwszy mecz turnieju WTA 500, pierwszy mecz Wielkiego Szlema czy finał – to dokładnie to samo. To samo pragnienie zwycięstwa, ta sama motywacja i dyscyplina w przygotowaniach. Skupienie na każdym detalu. To sprawia, że czuje się bardziej komfortowo w decydujących momentach dużych turniejów, takich jak Szlemy – powiedział Fissette w rozmowie z Arturem Gacem z „Interii”.

    Jak się okazuje, nawet dla tak doświadczonego szkoleniowca postawa Świątek jest czymś wyjątkowym. Choć w swojej karierze pracował z wieloma zawodniczkami ze ścisłej światowej czołówki, Polka wciąż potrafi go zaskoczyć. – Nie mam pojęcia, jak ona to robi. Odniosła już ogromny sukces, a mimo to każdego dnia dostarcza najlepszą wersję siebie – dodał Belg we wrześniu w rozmowie z Dominikiem Senkowskim na kanale „Program Tenisowy” na YouTube.

    – Jestem w tourze od 15 lat, ale to, co widzę u Igi, jest naprawdę imponujące i robi na mnie ogromne wrażenie – podkreślił Fissette, nie kryjąc uznania dla etyki pracy swojej zawodniczki.

    Już za kilka dni Iga Świątek rozpocznie rywalizację w Australian Open i po raz kolejny stanie przed szansą na triumf w tym turnieju po raz pierwszy w karierze. Dotychczas jej najlepszym wynikiem były półfinały osiągnięte w 2022 i 2025 roku. Tegoroczne zmagania na australijskich kortach ruszą 12 stycznia, a tekstowe relacje z meczów Polki będzie można śledzić na portalu sport.interia.pl.

  • Dramat Ter Stegena, Barcelona potwierdza. Pilny komunikat ws. Niemca

    Dramat Ter Stegena, Barcelona potwierdza. Pilny komunikat ws. Niemca

    Piłkarze FC Barcelony przebywają obecnie w Arabii Saudyjskiej, gdzie już w środowy wieczór rozpoczną rywalizację o Superpuchar Hiszpanii. Do Dżuddy Hansi Flick zabrał trzech bramkarzy: Joana Garcíę, Wojciecha Szczęsnego oraz Marca-André ter Stegena. Już teraz wiadomo jednak, że Niemiec na pewno nie wystąpi w tym turnieju, o czym klub poinformował w oficjalnym komunikacie.

    „Duma Katalonii” przed rokiem sięgnęła po Superpuchar Hiszpanii po efektownym zwycięstwie 5:2 nad Realem Madryt w finale. W tegorocznej edycji Blaugrana ponownie uchodzi za jednego z głównych faworytów do zdobycia trofeum, ale najpierw musi uporać się w półfinale z Athletikiem Bilbao. Spotkanie zaplanowano na środę, 7 stycznia, na godzinę 20. W przypadku awansu Barcelona w finale zmierzy się z Atlético Madryt lub Realem Madryt. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem stało się jasne, że z szerokiej kadry Hansiego Flicka wypadł jeden z golkiperów.

    Niemiecki szkoleniowiec powołał do Arabii Saudyjskiej trzech zawodników występujących między słupkami: Garcíę, Szczęsnego oraz ter Stegena. Flick już wcześniej zapowiedział, że w Superpucharze postawi na podstawowego bramkarza zespołu, czyli Joana Garcíę. To oznaczało, że zarówno Polak, jak i Niemiec mieli rozpocząć turniej na ławce rezerwowych.

    Teraz wiadomo już, że Marc-André ter Stegen nie pojawi się na boisku nawet w awaryjnej sytuacji. We wtorkowy, późny wieczór FC Barcelona opublikowała komunikat, z którego wynika, że Niemiec opuszcza zgrupowanie zespołu w Arabii Saudyjskiej i wraca do Barcelony na szczegółowe badania medyczne. Jednocześnie poinformowano, że do drużyny dołączy Diego Kochen, bramkarz zespołu rezerw.

    Na razie klub nie ujawnił, co dokładnie dolega ter Stegenowi ani jak poważny jest jego uraz. Warto przypomnieć, że doświadczony golkiper w ostatnich miesiącach zmagał się z problemami zdrowotnymi. Po operacji pleców i długiej rehabilitacji wrócił do gry dopiero pod koniec ubiegłego roku.

    Jak donosi hiszpański dziennik „Sport”, ter Stegen wziął udział we wtorkowym treningu Barcelony, jednak około 25 minut przed jego zakończeniem musiał opuścić zajęcia z powodu urazu. Od momentu powrotu do gry w grudniu Niemiec wystąpił tylko w jednym spotkaniu – w meczu Pucharu Króla przeciwko Guadalajarze. Dziennikarze podkreślają, że przy Joanem Garcíi jako numerze jeden w bramce, perspektywy ter Stegena w Barcelonie wyglądają coraz gorzej. Tym bardziej że od pewnego czasu bramkarz jest intensywnie łączony z transferem do Girony, a jego przyszłość w klubie od dłuższego czasu stoi pod dużym znakiem zapytania.

  • Nie tylko boks. Oto “druga praca” Szeremety. 34 tys. Polek zajmuje się tym samym

    Nie tylko boks. Oto “druga praca” Szeremety. 34 tys. Polek zajmuje się tym samym

    Jeden olimpijski medal wystarczył, by Julia Szeremeta na stałe zapisała się w historii polskiego sportu. Choć na co dzień skupia się na boksie i to właśnie z nim wiąże swoją przyszłość, 22-latka rozwija się również na zupełnie innym polu. Wicemistrzyni olimpijska z Paryża zdecydowała się na drogę, którą wcześniej wybrała m.in. Natalia Bukowiecka. Co ciekawe, coraz więcej Polek decyduje się na takie połączenie kariery sportowej z inną służbą.

    Latem 2024 roku nazwisko Julii Szeremety obiegło sportowy świat. Reprezentantka Polski dotarła do finału olimpijskiego turnieju bokserskiego w kategorii do 57 kilogramów podczas igrzysk w Paryżu. W walce o złoto musiała uznać wyższość Lin Yu-Ting, jednak srebrny medal miał wymiar historyczny. Było to pierwsze olimpijskie podium dla Polski w boksie od 1992 roku, a zarazem jedno z największych osiągnięć w dziejach kobiecego pięściarstwa w naszym kraju.

    Na ten sukces pracowała latami. Wcześniej Szeremeta sięgnęła po srebro mistrzostw świata w Liverpoolu, zdobyła drugie miejsce w Pucharze Świata w Brazylii oraz wywalczyła tytuł mistrzyni Europy do lat 23. Seria imponujących wyników sprawiła, że zaledwie 22-letnia zawodniczka bardzo szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego sportu.

    Choć boks jest jej największą pasją i głównym zajęciem, Szeremeta nie ogranicza się wyłącznie do kariery sportowej. Równolegle pełni bowiem służbę wojskową. Jest żołnierzem Wojska Polskiego i należy do Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego. W mediach społecznościowych regularnie publikuje zdjęcia w mundurze, pokazując, że potrafi łączyć wymagające treningi z obowiązkami wynikającymi ze służby.

    Jej zaangażowanie zostało również docenione w strukturach wojskowych. 11 listopada ubiegłego roku, w Narodowe Święto Niepodległości, Szeremeta otrzymała awans. „11.11 – Święto Niepodległości. Tym razem wyjątkowe, bo połączone z awansem” – informowała wówczas w sieci, zdradzając, że została mianowana na wyższy stopień przez szefa Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego, pułkownika Mariusza Denkewicza.

    W jednym z wcześniejszych wpisów, opublikowanym z okazji Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, podkreślała wagę narodowych symboli i służby Ojczyźnie. „2 maja to szczególna data, w której oddajemy hołd naszym barwom narodowym – bieli i czerwieni. To dzień dumy, jedności i szacunku dla historii oraz wszystkich, którzy służą Ojczyźnie” – pisała.

    Jak wynika z danych Wojska Polskiego, w marcu 2025 roku służbę pełniło ponad 34 tysiące Polek, z czego około 21 tysięcy stanowiły żołnierki zawodowe. W Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym, obok Julii Szeremety, znajduje się także Natalia Bukowiecka (wcześniej Kaczmarek), jedna z najbardziej utytułowanych polskich lekkoatletek. – Naszym zadaniem jest reprezentowanie Polski na arenach międzynarodowych i jednocześnie zachęcanie innych do wstępowania do wojska – podkreślała Bukowiecka, opowiadając o specyfice łączenia kariery sportowej ze służbą wojskową.

    Przykład Julii Szeremety pokazuje, że nowoczesny sportowiec coraz częściej realizuje się na więcej niż jednej płaszczyźnie, a sukcesy olimpijskie mogą iść w parze z zupełnie inną, równie wymagającą drogą życiową.

  • Świątek puściły hamulce. “Zakazane uderzenie” na United Cup. Publika tylko ryknęła

    Świątek puściły hamulce. “Zakazane uderzenie” na United Cup. Publika tylko ryknęła

    Tym razem obyło się bez jakichkolwiek nerwów i niepotrzebnych zwrotów akcji. Iga Świątek w spotkaniu Polska–Holandia w ramach United Cup pewnie pokonała Suzan Lamens 6:3, 6:2, potwierdzając znakomitą dyspozycję na starcie nowego sezonu. Co więcej, liderka naszej reprezentacji grała z taką swobodą, że w pewnym momencie pozwoliła sobie na efektowny pokaz tenisowej fantazji. Jedno z jej zagrań natychmiast obiegło media społecznościowe, a reakcja kibiców była jednoznaczna – takie rzeczy ogląda się z przyjemnością.

    Do rywalizacji z Holandią doszło w nocy z wtorku na środę. Wcześniej Hubert Hurkacz uporał się z Tallonem Griekspoorem, zapewniając „Biało-Czerwonym” awans do ćwierćfinału jeszcze przed wyjściem Igi Świątek na kort. Mimo że stawka meczu była już formalnością, wiceliderka rankingu WTA nie zamierzała odpuszczać ani na moment. Od pierwszych piłek było widać pełne skupienie i chęć dominacji.

    Całe spotkanie trwało zaledwie 72 minuty. W pierwszym secie gra była wyrównana tylko do stanu 3:3. Wtedy Świątek wrzuciła wyższy bieg, wygrała trzy kolejne gemy i pewnie zamknęła partię. Druga odsłona przebiegała już pod pełną kontrolą Polki. Nie straciła ani razu własnego serwisu, dwukrotnie przełamała rywalkę i spokojnie sięgnęła po zwycięstwo 6:3, 6:2.

    Jednak nie sam wynik był tym, co najbardziej zapadło kibicom w pamięć. W środowy poranek w sieci zaczęło krążyć nagranie jednej z akcji z pierwszego gema drugiego seta. Przy stanie 15:0 dla Świątek, przy podaniu Lamens, doszło do wymiany, która wywołała poruszenie na trybunach.

    Holenderka zaserwowała na zewnątrz, a Polka odpowiedziała wysokim slajsem, po którym piłka opadła w środkowej części kortu. Lamens uznała to za doskonałą okazję do ataku – uderzyła mocno w forhend i ruszyła do siatki. Świątek zdołała jeszcze odpowiedzieć, ale rywalka była przygotowana i zagrała krótki drop wolej tuż za siatką. Wtedy wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.

    Zagranie, które wykonała Polka, było efektowne, wręcz showmańskie. Choć – zgodnie z przepisami – rakieta musi mieć kontakt z dłonią zawodnika, a to uderzenie nie spełniało regulaminowych wymogów, publiczność natychmiast zareagowała gromkimi brawami. Było to zagranie nielegalne, ale zarazem spektakularne i „ikoniczne”, idealnie wpisujące się w tenisowy luz i fantazję.

    Po całej akcji trybuny ożyły, a obie zawodniczki wymieniły pod siatką uśmiechy, doceniając niecodzienny moment. Trudno było nie odnieść wrażenia, że w takiej chwili duch Aleksandra Bublika – znanego z podobnych ekscesów na korcie – był gdzieś bardzo blisko. Jedno jest pewne: Iga Świątek nie tylko wygrywa mecze, ale potrafi też bawić tenis i publiczność na całym świecie.

    https://x.com/TennisTV/status/2008723213237281132?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2008723213237281132%7Ctwgr%5Ee0ac26fc4d0201c1852ac8131c2cb1d73f1cb17f%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-swiatek-puscily-hamulce-zakazane-uderzenie-na-united-cup-pubnId22505508