• Barcelona świętowała, ale co stało się z Pajor. Niecodzienne sceny z udziałem Polki

    Barcelona świętowała, ale co stało się z Pajor. Niecodzienne sceny z udziałem Polki

    18 stycznia piłkarki kobiecej Barcelony zrobiły to, co potrafią najlepiej – zwyciężyły kolejne spotkanie Ligi F. Tym razem triumf z Alhamą nie był jednak zbyt okazały. Wszystko przez niecodzienne ustawienie, które tego dnia zastosował szkoleniowiec “Dumy Katalonii” Pere Romeu. Ewa Pajor dostała od niego rolę, w której raczej nieczęsto obserwujemy kapitan reprezentacji Polski.
    Kobieta o jasnych oczach i ciemnych włosach spogląda zamyślona w bok, widoczna z bliska, ujęcie skupia się na jej twarzy z neutralnym wyrazem emocji.

    Ewa PajorUrbanandsportEast News

    W ramach opisanych wyżej spotkań Ewa Pajor zanotowała dwa skrajnie różniące się od siebie występy. W jednym meczu była ona bowiem wiodącym “goleadorem” swojej drużyny, natomiast kilka dni później kapitan reprezentacji Polski nie dała rady zmieścić ani jednej piłki w siatce rywalek.

    18 stycznia FC Barcelona rozegrała spotkanie z Alhamą, a więc 14. drużyną Ligi F. W tym meczu piłkarka z kraju nad Wisłą została sprowadzona przez trenera do niecodziennej roli.

    Regeneracja sił przed ważnym meczem. Pajor posadzona na ławce

    Już 21 stycznia “Duma Katalonii” będzie rozgrywać półfinałowy mecz w ramach tegorocznej edycji Superpucharu Hiszpanii. Z tego też powodu Pere Romeu postanowił, iż w niedzielnym spotkaniu ligowym swoją szansę dostaną zawodniczki, które na co dzień pełnią funkcję rezerwowych. Rotacja nie ominęła również Ewy Pajor. Polka przesiedziała cały mecz z Alhamą na ławce, ustępując miejsca w składzie 19-letniej Martine Fenger.

    Mimo niecodziennego składu “Duma Katalonii” wyraźnie zdominowała spotkanie. Tego dnia zawodniczki Romeu zanotowały posiadanie piłki na poziomie Claudii Piny… 90 procent. Już w pierwszej połowie objęły one prowadzenie za sprawą trafienia . Był to jednak jedyny gol w tej części spotkania. Dopiero w drugiej połowie kolejną bramkę zdobyła wprowadzona na plac gry Caroline Graham Hansen. Gol Norweżki zamknął mecz z Alhamą na wyniku 2:0.

    Zwycięstwo to miało dwa bardzo ważne następstwa. Oczywistym było pozyskanie kolejnych 3 “oczek” umacniających Barcelonę na pozycji liderek tabeli Ligi F. Bardzo ważnym aspektem była również możliwość odpoczynku kluczowych zawodniczek, które już 21 stycznia zmierzą się z piłkarkami Athleticu Bilbao. Stawką tego spotkania będzie awans do finału damskiego Superpucharu Hiszpanii.
    Pięć zawodniczek drużyny piłkarskiej w granatowo-bordowych strojach z herbem i logo sponsora skupionych na boisku, w tle trybuny stadionu.

    Ewa Pajor (na pierwszym planie)NurPhotoGetty Images
    Caroline Graham Hansen i Claudia Pina

    Caroline Graham Hansen i Claudia PinaEric AlonsoGetty Images
    Dwie piłkarki w strojach FC Barcelony stoją podczas meczu na boisku, jedna z nich wskazuje coś ręką, druga patrzy w tym samym kierunku.

    Ewa Pajor i Patri GuijarroRonny HartmannAFP

    Piłkarska analiza Pauliny Czarnoty-Bojarskiej (10.01.2026) WIDEOINTERIA.PL

  • Szaleństwo Świątek w Australian Open. A potem ten wpis, tuż przed szóstą. Hit sieci

    Szaleństwo Świątek w Australian Open. A potem ten wpis, tuż przed szóstą. Hit sieci

    Iga Świątek wciąż czeka na przełom w Australian Open. Choć jest jedną z największych gwiazd światowego tenisa, Melbourne jak dotąd nie stało się dla niej ziemią obiecaną. Najlepszym wynikiem Polki w Australii pozostaje półfinał, osiągnięty dwukrotnie – rezultat solidny, ale wyraźnie poniżej jej ambicji i sportowych oczekiwań. Mimo to Australian Open zapisało się w jej karierze kilkoma absolutnie pamiętnymi spotkaniami. Jedno z nich przeszło do historii nie tylko ze względu na przebieg meczu, ale też na symboliczny gest Igi tuż po jego zakończeniu.

    Warunki panujące w Melbourne – wysoka temperatura, specyficzna nawierzchnia i długie, wyczerpujące pojedynki – do tej pory nie sprzyjały liderce światowego rankingu. Świątek dwukrotnie docierała tu do półfinału, jednak za każdym razem turniej kończył się dla niej niedosytem. Szczególnie bolesne było starcie z Madison Keys w styczniu 2025 roku. Tamten mecz miał ogromny ładunek emocjonalny i zakończył się super tie-breakiem do dziesięciu punktów. O zwycięstwie Amerykanki przesądziły dosłownie dwa małe punkty, co tylko spotęgowało poczucie niespełnienia po stronie Polki.

    Nie brakuje jednak w Melbourne spotkań, które pokazały najpiękniejszą stronę charakteru Świątek. Jednym z nich był thriller rozegrany w nocy z 17 na 18 stycznia 2024 roku. Już w drugiej rundzie Australian Open Iga trafiła na Danielle Collins. Wówczas relacje między obiema tenisistkami nie były jeszcze tak napięte, jak stały się później, ale na korcie emocji i dramaturgii zdecydowanie nie brakowało.

    Choć wynik 6:4, 3:6, 6:4 może sugerować wyrównany, lecz „klasyczny” trzysetowy pojedynek, rzeczywistość była znacznie bardziej intensywna. W całym meczu doszło aż do 13 przełamań serwisu, a losy spotkania zmieniały się jak w kalejdoskopie. Kluczowy moment nastąpił w trzecim secie, gdy Świątek przegrywała już 1:4, tracąc dwa własne podania. Po ponad dwóch godzinach gry wydawało się, że odwrócenie losów meczu graniczy z cudem.

    A jednak. Iga po raz kolejny udowodniła, że jej siła mentalna jest jedną z największych broni. Od stanu 1:4 wygrała wszystkie kolejne gemy, zamykając spotkanie po dwóch godzinach i pięćdziesięciu siedmiu minutach walki. Mecz zakończył się dosłownie kilka minut przed godziną szóstą rano czasu polskiego.

    Tuż po ostatniej piłce Świątek sięgnęła po telefon i opublikowała wpis, który momentalnie obiegł świat. „To nie jest koniec, dopóki się nie skończy” – napisała. Proste zdanie, ale idealnie oddające jej mentalność, determinację i niezgodę na porażkę. Wpis stał się symbolem wytrwałości i sportowego charakteru Polki, a w krótkim czasie zgromadził niemal dwa miliony wyświetleń. W komentarzach pojawiły się gratulacje od kibiców z całego świata, a także od znanych sportowców, w tym mistrzyni olimpijskiej Aleksandry Mirosław.

    Ten duch walki nie wziął się znikąd. Świątek wielokrotnie podkreślała, że jej ogromnym idolem jest Rafael Nadal – tenisista, który w Australii przeżywał podobne dramaty i triumfy, na czele z legendarnym finałem Australian Open. W Melbourne Iga wciąż czeka na swój wielki moment, ale już teraz jedno jest pewne: jej mecze w Australii na długo zostają w pamięci kibiców.

  • Najpierw Iga Świątek, teraz Aryna Sabalenka. To wywołało prawdziwą burzę

    Najpierw Iga Świątek, teraz Aryna Sabalenka. To wywołało prawdziwą burzę

    Aryna Sabalenka już rozpoczęła zmagania w Australian Open. Liderka rankingu WTA w swoim pierwszym meczu pokonała Tiantsoę Rakotomangę Rajaonah 6:4, 6:1 i tym samym zameldowała się w drugiej rundzie. Jak się okazało jednak, nie mecz, który miał dość zaskakujący przebieg, zwrócił uwagę internautów. Kiedy z tym samym problem miała Iga Świątek. Białorusinka znalazła się na celowniku fanów tenisa.
    Dwie tenisistki podczas meczu, po lewej zawodniczka w białej czapce i stroju z różowo-żółtymi elementami trzyma rakietę w dłoni, po prawej zawodniczka w kolorowym stroju serwuje z piłką tenisową.

    Australian Open: Iga Świątek w 2025 roku i Aryna Sabalenka w 2026Yuichi Yamazaki & Paul CrockAFP

    Sabalenka miała moment przestoju w pierwszym secie spotkania z Francuzką. Została przez 20-latkę przełamana i musiała się mocno wysilić, by nadążyć za jej celnie posyłanymi piłkami. Sama pierwsza rakieta świata była pod wrażeniem tego, co wyczyniała jej rywalka.

    Aryna Sabalenka już po pierwszym meczu na Australian Open

    W tym roku Aryna Sabalenka ma zamiar dokonać to, co nie udało jej się w ubiegłym roku i zwyciężyć w finale Australian Open. Ostatnio jej rywalką była Madison Keys, która niespodziewanie, po niezwykle emocjonującym meczu, pokonała Białorusinkę, a wcześniej Igę Świątek w półfinale zmagań. Teraz pierwsza rakieta świata chce pokazać, że znów jest w formie i liczy na to, że uda jej się zdobyć kolejne wielkoszlemowe trofeum.

    Co za wymiana! Świątek zdominowała rywalkęPolsat Sport

    Drogę ku temu już rozpoczęła i choć ta okazała się wyboista i zaskakująca, to ostatecznie Sabalenka znalazła się w drugiej rundzie. Jej rywalką będzie Chinka Zhuoxuan Bai, a mecz zaplanowany został na środę, 21 stycznia.

    Aryna Sabalenka w ogniu krytyki po pierwszym meczu

    Niespodziewanie Sabalenka znalazła się w ogniu krytyki po swoim spotkaniu. Chodziło jednak nie o względy sportowe, a… strój. Tym razem Nike zaproponowała gwieździe mieszankę kolorów i krój, który nie spodobał się za bardzo kibicom. Niezadowoleni głośno wypowiadali swoje zdanie w sieci.

    “O mój Boże, nie widziałam wcześniej stroju Sabalenki, ale jest OKROPNY”, “Powiem tak: nie ma brzydkich kolorów, są złe zestawienia. Ten strój należy do tych drugich” – można było przeczytać na portalach społecznościowych. Zdania były jednak podzielone. Wielu było i takich, którym podobało się to, co założyła liderka rankingu.

    Nie tak dawno podobnej krytyce poddana była Iga Świątek. “Modlę się za zakończenie tego koszmaru, ona zasługuje na lepsze stroje” – pisali internauci o propozycji ON dla Igi Świątek na ubiegłoroczny Australian Open. Pozostaje pytanie, w jakim stroju Polka pokaże się tym razem na korcie – możliwe, że czas na tegoroczną falę niezadowolenia ze strony kibiców-stylistów dopiero nadejdzie.
    Uśmiechnięta tenisistka w żółtej koszulce i z czerwoną torbą podpisuje piłki tenisowe oraz autografy dla fanów po meczu.

    Aryna SabalenkaWilliam WestAFP
    Sportowiec w stroju tenisowym z rakietą na ramieniu i słuchawkami na uszach, skupiony, w trakcie przechodzenia przez oświetlone różowym światłem pomieszczenie

    Iga Świątek AFP

  • Polacy wicemistrzami Europy. Ależ dramaturgia, upadek na ostatnim zakręcie

    Polacy wicemistrzami Europy. Ależ dramaturgia, upadek na ostatnim zakręcie

    Michał Niewiński, Natalia Maliszewska, Gabriela Topolska i Felix Pigeon zostali w niedzielę wicemistrzami Europy w short tracku. Polska sztafeta mieszana jechała po brąz, ale upadek rywala na ostatnim zakręcie dał jej drugie miejsce. Medale trafią także do Kamili i Diane Sellierów, którzy brali udział w ćwierćfinale.
    Zawodniczka w stroju narodowym Polski z charakterystycznym czerwono-białym wzorem, wyposażona w kask sportowy i okulary, jest widoczna na lodowisku po zakończonym biegu. W rogu zdjęcia znajduje się niewielka ramka z ujęciem zawodniczek leżących lub upa…

    Natalia Maliszewska – w ramce upadek WłochaSUN FEI/XINHUAEast News

    Natalia Maliszewska, Gabriela Topolska, Kamila Sellier, Diane Sellier, Michał Niewiński i Felix Pigeon zostali wicemistrzami Europy w short tracku. W finale w holenderskim Tilburgu nasza sztafeta mieszana zajęła drugie miejsce, szybsi od niej okazali się tylko będący potęgą łyżwiarstwa szybkiego gospodarze.

    Polscy łyżwiarze z wicemistrzostwem Starego Kontynentu w Tilburgu. Długo zanosiło się na brąz

    Jak pisze Polska Agencja Prasowa, “zdecydowaną większość dystansu Polacy przejechali na trzeciej pozycji, utrzymując się przed Węgrami, a o złoto walczyli reprezentanci gospodarzy z Włochami”. Wszystko jednak zmieniło się… na ostatnim zakręcie. Łyżwiarz z Italii upadł i uderzył w matę ochronną. Był załamany, ale nic mu się nie stało.

    Oznaczało to oczywiście kluczowe przetasowania. Na podium wskoczyli Węgrzy, a nasi rodacy mogą się cieszyć ze srebra. To poprawa względem zeszłego roku, gdy na ME w Dreźnie uplasowali się na 3. lokacie.

    Kamila i Diane Sellierowie (wzięli ślub w maju 2025 r.) brali udział ćwierćfinale (który zresztą Polska wygrała), więc też otrzymają krążek. W półfinale (2. pozycja naszej sztafety) wystąpił już identyczny skład jak w finale.

    Upadek Włocha można zobaczyć w poniższym wpisie holenderskiego oddziału Eurosportu.

    Aida Bella: Walczyłam o taki moment, żeby tego typu programy rozpoczynały się od short tracku. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej białej bluzie z logotypami Białystok, Lotos i 4F, tło rozmyte, neutralne barwy.

    Natalia MaliszewskaPAWEL SKRABA/AGENCJA SEEast News
    Zawodniczka w stroju i kasku do łyżwiarstwa szybkiego dynamicznie pokonuje zakręt na lodowisku, tuż przy jednej z oznakowanych granic toru.

    Gabriela TopolskaRafał Oleksiewiczmateriały prasowe
    Zawodniczka w łyżwiarstwie szybkim ubrana w biały strój z czerwonym motywem orła i hełmem, na głowie biały kask z numerem 97, za nią zamazana tablica z napisami i logo.

    Natalia MaliszewskaDavid Kirouac/Icon SportswireEast News

  • Donald Tusk opublikował nagranie. Opatrzył je jedynie 7 słowami

    Donald Tusk opublikował nagranie. Opatrzył je jedynie 7 słowami

    Premier wrzucił nagranie z “Jantarem”, dodał tylko siedem słów

    Mieszane komentarze pod nagraniem Donalda Tuska

    “Jantar” zacumował w Szczecinie. Polski prom ma budować potęgę na Bałtyku

    Donald Tusk w niedzielne (18.01.) przedpołudnie opublikował w mediach społecznościowych 23-sekundowy film. Nagranie dotyczyło nowego promu “Jantar”, ale premier nie wykorzystał szansy do pochwalenia się kolejnymi sukcesami gospodarczymi a otwartym uderzeniem w Mateusza Morawieckiego.

    Premier wrzucił nagranie z “Jantarem”, dodał tylko siedem słów

    Donald Tusk aktywnie publikuje w mediach społecznościowych. W niedziele (18.01.) na koncie premiera pojawił się krótki film. Nagranie zostało wykonane na jednej z ulic, gdzie między budynkami pojawia się przepływający nieopodal prom “Jantar”. Trwający mniej niż pół minuty film nie stał się jednak powodem kolejnego wpisu na temat siły polskiej gospodarki i tego, że przemysł wraca na dobre tory.

    Zamiast tego Donald Tusk zdecydował się na opisanie nagrania zaledwie siedmioma słowami i wykorzystaniem promu “Jantar” do uderzenia w politycznego przeciwnika i swojego poprzednika w fotelu premiera.

    “Robi większe wrażenie niż stępka Morawieckiego. Przyznajcie!” – napisał Donald Tusk. Warto wyjaśnić, że stępka, czyli inaczej kil, to kluczowy, podłużny element na dnie kadłuba statku, stanowiący jego “kręgosłup”, biegnący od dziobu do rufy, zapewniający wytrzymałość strukturalną i stabilność.

    Mieszane komentarze pod nagraniem Donalda Tuska

    Internauci bardzo szybko zaczęli odpowiadać w komentarzach pod filmem z promem “Jantar”. Większość opinii nie była jednak korzystna dla Donalda Tuska. “A tu jak zwykle. Jak coś dobrego, nowego jak Nowy Prom, Nowy Dworzec to Pan Donald czuje się jakby to jego zasługa była” (pisownia oryginalna – przyp. red.) – czytamy w jednej z opinii.

    Wiele osób pyta wprost Donalda Tuska jaki udział w powstaniu promu “Jantar” miała obecna władza. “Jeżeli dobrze pamiętam, to za rządów PiS został zbudowany” – napisał internauta. “Historia Jantar Unity sięga rządowego Programu Batory z 2017 r., zapowiedzianego przez rząd PiS. Choć symbolicznie położono wówczas stępkę, projekt przez lata nie miał zabezpieczonego finansowania. Dopiero w listopadzie 2021 r. podpisano kontrakt z Remontowa Shipbuilding, a realna budowa ruszyła jesienią 2022 r.” – wylicza ktoś inny w komentarzu pod nagraniem opublikowanym przez premiera.

    “Wyprodukowany w naszym kraju, w naszym pięknym Gdańsku. Efekt rozwoju naszej gospodarki widoczny jak na dłoni!” – napisał z kolei Jarosław Wałęsa, syn byłego prezydenta, który pełni obecnie funkcję posła z ramienia Koalicji Obywatelskiej.

    “Jantar” zacumował w Szczecinie. Polski prom ma budować potęgę na Bałtyku

    Nowy prom pasażersko-samochodowy “Jantar Unity”, największa i najnowocześniejsza jednostka polskiej floty promowej, został w sobotę zaprezentowany przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Od 20 stycznia będzie kursował ze Świnoujścia do szwedzkich portów Trelleborg i Ystad.

    Prom mierzy niemal 200 metrów długości i oferuje 400 miejsc dla pasażerów oraz możliwość przewozu prawie 200 naczep. Załoga liczy 50 osób. Jednostka osiąga prędkość 19 węzłów i jest napędzana czterema silnikami zasilanymi LNG, wspomaganymi układem hybrydowym z bateriami. Zamiast tradycyjnych śrub zastosowano pędniki azymutalne i stery strumieniowe, co znacznie ułatwia manewrowanie w portach.

    Wiceminister infrastruktury Arkadiusz Marchewka przypomniał, że dwa lata temu projekt był zagrożony upadkiem, a inwestycja nie miała finansowania. “Bardzo mało brakowało, a skończyłby jak rdzewiejąca stępka w szczecińskiej stoczni” – mówił. Podczas prezentacji pokazał też symboliczny młoteczek, którym w 2017 r. premier uderzał w stępkę promu, nazywając go “symbolem nieudolności rządu PiS”.

    Rząd przeznaczył na program budowy promów 1,3 mld zł, co pozwoliło uratować inwestycję. W planach jest też bliźniaczy prom “Bursztyn Unity”, który ma wejść na trasę Polska – Szwecja w drugiej połowie roku, a trzeci prom z serii jest w budowie. Jedna jednostka kosztuje ponad 250 mln euro, a inwestycja powinna zwrócić się w maksymalnie 16 lat, według danych armatora Unity Line Polska.

    – “Jantar” jest w stu procentach polski – podkreślał Marchewka i dyrektor Unity Line, Paweł Pluto-Prądzyński. Budowali go polscy stoczniowcy, a wyposażenie dostarczyły polskie firmy. Wiceminister zwrócił uwagę, że wcześniejsze lata charakteryzowały się rywalizacją polskich armatorów bez nowoczesnych jednostek, przez co tracili rynek. – Dziś łączymy siły pod marką “polsca”, by odzyskać pozycję na Bałtyku – mówił.

    Chrzest promu odbył się 17 stycznia, a matką chrzestną została Miłosława Błaszyk-Zjawińska, dyrektor Pionu Zarządzania w PŻM w Szczecinie. W tym samym dniu odbyły się pokazy multimedialne, a w niedzielę jednostka była otwarta dla zwiedzających po pokładach oprowadzały grupy pod opieką przewodników.

    “Wydarzenia”: Sztuczna inteligencja zastępuje specjalistów? NieudolniePolsat News

  • Rozdrażniona Sabalenka naprawdę to zrobiła. Blisko dramatu na start AO

    Rozdrażniona Sabalenka naprawdę to zrobiła. Blisko dramatu na start AO

    Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah, która z dziką kartą trafiła do drabinki głównej Australian Open miała zostać szybko pokonana przez Arynę Sebalenkę. Białorusinka miała jednak ciężki orzech do zgryzienia, a aby wygrać kolejnego gema nie kalkulowała. Jedno z zagrań skwitowane zostało głośnym okrzykiem, kiedy trafie “ustrzeliła” rywalkę. I od razu zaczęła przepraszać zdając sobie sprawę z tego, co zrobiła.
    Zawodniczka tenisowa w różowo-pomarańczowym stroju wykonuje serw podczas meczu na korcie, dynamiczne ujęcie podkreśla jej zaangażowanie i radość. Wstawka pokazuje szczegółowy moment uderzenia piłki.

    Aryna Sabalenka w meczu z Tiantsoą Sarah Rakotomanga RajaonahDita Alangkara/Associated Press/East News, Eurosport/ screenEast News

    Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji w I rundzie Australian Open, Aryna Sabalenka wskazywana była w roli murowanej faworytki, a Tiantsoa Sarah Rakotomanga Rajaonah oczywiście skazywana była wręcz na pożarcie.

    Trenisistka z Francji świetnie się jednak prezentowała na korcie i już w pierwszym gemie przełamała Sabalenkę oraz walcząc o kolejne piłki w kolejnych gemach. Ostatecznie Sabalenka wygrała pierwszą partię 6:4, ale z wielkimi problemami po drodze.

    Niebezpieczna sytuacja z Sabalenką w roli głównej. Takie obrazki już w pierwszym meczu Australian Open

    Jak przystało na Białorusinkę, często można było zobaczyć żywą gestykulację po nieudanych zagraniach i wzbierającą w niej złość. To wszystko sprawiło, że liderka rankingu WTA zaczęła grać na pełnych obrotach, nie cofając się przed niczym. I tak doszło do niebezpiecznej sytuacji.

    Bloki w meczu Cuprum Stilon Gorzów – Barkom-Każany Lwów. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    Sabalenka na pełnej prędkości biegła do siatki po tym, jak rywalka zagrała skrót. W swoje uderzenie włożyła niemalże całą siłę i uderzyła prosto w stojącą po drugiej stronie siatki rywalkę. Piłka prawie trafiła Francuzkę w głowę, jednak przytomna reakcja i świetny refleks sprawiły, że piłka zaledwie musnęła jej włosy.

    Kiedy Sabalenka zobaczyła, co się stało i jak blisko było “ustrzelenia” rywalki w głowę, od razu zrobiła duże oczy i uniosła dłoń w kierunku Francuzki, w przepraszającym geście.

    To był jednak punkt zwrotny w meczu. Do sytuacji doszło bowiem przy stanie 4:4 i 15-30 dla Rakotomanga Rajaonah. Od tamtej pory Białorusinka wygrała gema przy swoim podaniu oraz przełamała rywalkę w kolejnym, wygrywając ostatecznie pierwszego seta.
    Aryna Sabalenka szybko zapewniła sobie grę w trzeciej rundzie Australian Open

    Aryna Sabalenka szybko zapewniła sobie grę w trzeciej rundzie Australian OpenADRIAN DENNISAFP
    Aryna Sabalenka podczas finału Australian Open

    Aryna Sabalenka podczas finału Australian OpenMARTIN KEEP / AFPAFP
    Aryna Sabalenka rywalizowała ze Sloane Stephens w pierwszej rundzie Australian Open 2025

    Aryna Sabalenka rywalizowała ze Sloane Stephens w pierwszej rundzie Australian Open 2025ADRIAN DENNIS / AFPAFP

  • Ledwie ruszył Australian Open, a Białorusinka za burtą. Nie zagra z Polką

    Ledwie ruszył Australian Open, a Białorusinka za burtą. Nie zagra z Polką

    Główna drabinka Australian Open 2026 ruszyła o godz. 1:00 czasu polskiego, a już pół godziny później kibice zgromadzeni w Melbourne byli świadkami pierwszego meczu na największym obiekcie kompleksu – Rod Laver Arena. Niedzielne zmagania na centralnym korcie otwierała rozstawiona z numerem siódmym Jasmine Paolini. Choć los skojarzył ją z rywalką mogącą sprawić problemy już w pierwszej rundzie, rzeczywistość okazała się dla Włoszki wyjątkowo łaskawa. Paolini potrzebowała zaledwie 69 minut, by w dwóch setach odprawić z turnieju Białorusinkę Alaksandrę Sasnowicz.

    Sezon 2026 Paolini rozpoczęła od startu w United Cup. Występ reprezentacji Włoch nie należał jednak do udanych. Sama tenisistka z Półwyspu Apenińskiego na inaugurację przegrała z Belindą Bencić 4:6, 3:6, a po tym, jak stało się jasne, że jej drużyna nie awansuje z fazy grupowej, rozegrała jeszcze jeden singlowy pojedynek. Zwycięstwo nad Leolią Jeanjean 6:2, 6:3 pozwoliło jej zakończyć turniej w nieco lepszym nastroju. Ósma rakieta świata miała następnie ponad tydzień na spokojne przygotowania do pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu w Melbourne.

    Aktualna mistrzyni olimpijska w deblu znalazła się w gronie zawodniczek, które do rywalizacji w Australian Open przystąpiły już pierwszego dnia. Jej przeciwniczką była kwalifikantka Alaksandra Sasnowicz. Choć Białorusinka zajmowała dopiero 102. miejsce w rankingu WTA, jej dotychczasowe występy w 2026 roku mogły budzić respekt. W Brisbane, podczas turnieju rangi WTA 500, przeszła eliminacje i dotarła do trzeciej rundy, po drodze eliminując m.in. Clarę Tauson. Równie skuteczna była w kwalifikacjach do Australian Open, dlatego na papierze zapowiadało się na wymagające otwarcie dla Paolini.

    Początek meczu rzeczywiście przyniósł chwilę niepewności. Paolini serwowała jako pierwsza i już w inauguracyjnym gemie musiała bronić break pointa. Włoszka zachowała jednak spokój, wygrała kluczową wymianę i utrzymała podanie. Chwilę później sama doczekała się okazji na przełamanie – i to dwóch z rzędu. Wystarczyła pierwsza, by przejąć inicjatywę. Od tego momentu Paolini coraz wyraźniej dominowała w wymianach, a po pewnym gemie serwisowym do zera prowadziła już 3:0.

    Turniejowa „siódemka” nie zamierzała zwalniać tempa. W czwartym gemie ponownie dobrała się do podania Sasnowicz, tym razem wykorzystując trzecią szansę na breaka. Co prawda w kolejnym rozdaniu pojawił się moment dekoncentracji – po prostym błędzie przy siatce Paolini przegrywała 15–30 – lecz szybko odzyskała kontrolę i wygrała trzy akcje z rzędu. Białorusinka zdołała zapisać na swoim koncie jednego gema przy stanie 0:5, ale na więcej nie było jej stać. Paolini zamknęła seta przy własnym serwisie, wygrywając go zdecydowanie 6:1.

    Druga partia rozpoczęła się od bardziej wyrównanej gry. Sasnowicz miała świadomość, że musi pilnować wyniku od samego początku. Obroniła break pointa w pierwszym gemie i po raz pierwszy w meczu objęła prowadzenie. Po chwili Paolini znalazła się pod presją przy własnym podaniu, przegrywając 0–30, jednak także i tym razem opanowała sytuację, wygrywając cztery kolejne wymiany.

    Kluczowy okazał się trzeci gem. Sasnowicz miała w nim piłkę na prowadzenie 2:1, lecz niewykorzystana okazja kompletnie ją zdeprymowała. Od tego momentu Białorusinka przegrała aż 12 punktów z rzędu, a Paolini całkowicie przejęła kontrolę nad spotkaniem. Niewiele brakowało, by Włoszka nie oddała już ani jednego gema do końca meczu. W siódmym rozdaniu Sasnowicz obroniła co prawda trzy piłki meczowe, ale było to jedynie chwilowe odroczenie nieuniknionego. Ostatecznie Paolini zwyciężyła 6:1, 6:2 i pewnie awansowała do drugiej rundy.

    W kolejnym etapie turnieju Jasmine Paolini zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy Magdaleną Fręch a Veroniką Erjavec.

  • To już klątwa, 35. raz to samo. Nr 11 na świecie poza Australian Open

    To już klątwa, 35. raz to samo. Nr 11 na świecie poza Australian Open

    Doświadczona Rosjanka miała znakomity poprzedni sezon, była prawdziwą… mistrzynią turniejów WTA 500. Triumfowała w Linzu, dotarła do finałów trzech innych zawodów, w tym w Seulu, gdzie była o dwa punkty od pokonania Igi Świątek. To wszystko dało 30-letniej wówczas Rosjance historyczny awans do grona dziesięciu najlepszych tenisistek świata. I nawet występ w roli rezerwowej w WTA Finals – w Rijadzie przegrała z Jeleną Rybakiną.

    Jednocześnie jest coś, czym Aleksandrowa nie może się szczycić. Bo aż trudno uwierzyć, że zawodniczka ze ścisłej światowej czołówki, obecnie 11. (spadła za Belindę Bencic) nigdy w karierze nie awansowała do ćwierćfinału w Wielkim Szlemie. A próbowała już 34 razy. Poprzedni sezon i tak był lepszy, bo w Paryżu, Londynie czy Nowym Jorku meldowała się w czwartej rundzie, co w sumie odpowiadało jej rankingowi. I tam przegrywała z Coco Gauff, Belindą Bencic i Igą Świątek, to można zrozumieć.

    Dzisiejszą wpadkę zrozumieć jednak trudno.

    Australian Open. Jekaterina Aleksandrowa kontra Zeynep Sonmez w pierwszej rundzie. Problemy faworytki

    Rywalką Aleksandrowej była bowiem Turczynka Zeynep Sonmez – kwalifikantka, którą pod koniec zeszłego roku objął trener Ons Jabeur Issam Jellali, a sama Tunezyjka stała się mentorką Turczynki.

    Tyle że Zeynep zeszłej jesieni zaliczyła spory regres rankingowy, straciła punkty za tytuł WTA 250 z Meridy z 2024 roku, wypadła z pierwszej setki. W Melbourne musiała więc grać eliminacje, przeszła je bez straty seta. Pojedynki z Laurą Samson czy Julią Rierą to jednak zupełnie inna bajka niż starcie z zawodniczką z czołówki. A zawodniczki tak wysoko klasyfikowanej nigdy dotąd nie pokonała.
    Tenisistka w fioletowym stroju sportowym z rakietą w ręku, wykonuje gest wskazujący na emocje podczas gry, w tle widoczne jest logo sponsora na ciemnym tle.

    Jekaterina AleksandrowaDavid GrayAFP

    Nic też nie zapowiadało, że stanie się to tym razem. Po dość ciężkim początku Aleksandrowa prowadziła 5:2, w czterech gemach z rzędu przegrała zaledwie pięć punktów. Za moment miała setbola na 6:2, Sonmez wygrała tego gema. Tyle że Rosjanka raziła ją już często swoim płaskim serwisem, za moment set powinien się skończyć.

    Doszło do zwrotu – bardzo zaskakującego. Aleksandrowa przegrała… pięć gemów z rzędu. I seta 5:7.

    Tureccy kibice, którzy dość licznie pojawili się na 1573 Arenie, byli w ekstazie. Za chwilę ich pupilka dorzuciła dwa kolejne gemy, później prowadziła 3:1, wciąż z przełamaniem. I… stanęła. 20 niewymuszonych błędów w tej jednej partii dało efekt – Aleksandrowa wygrała 6:4, wyrównała.

    I to Rosjanka prowadziła w decydującej rozgrywce już 3:0, zanosiło się na spodziewany końcowy efekt.

    Tyle że doszło do kolejnego zwrotu, Sonmez odrobiła stratę, doprowadziła do dramatycznej końcówki. Turczynka grała momentami wybitnie, trafiała przy liniach grając niezwykle odważnie, a tureccy kibice nieśli ją swoim dopingiem.

    Sonmez jeszcze raz zdołała przełamać mieszkającą w Czecha Rosjankę – tym razem do zera. Serwowała po sensacyjny awans przy stanie 7:5, 4:6, 5:4. Atmosfera na trybunach przypominała już w przerwach tę, która towarzyszy meczom piłkarskim – tureccy kibice byli wyjątkowo ożywieni. Ich faworytka prowadziła 30-15, była o dwa punkty od awansu. Za moment nie trafiła w kort, zabrakło centymetrów. To jednak ona wywalczyła piłkę meczową, po returnie Aleksandrowej w siatkę. Zmarnowała ją – trafiła w siatkę.
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju, z zamkniętymi oczami i dłońmi zakrywającymi twarz, w tle widoczna rakieta tenisowa, emocje i napięcie podczas meczu.

    Zeynep SonmezDavid GrayAFP

    W tym spotkaniu było już tak wiele zwrotów akcji, że kolejnego też nie dało się wykluczyć. Za chwilę była druga piłka meczowa, tym razem Sonmez nie miała za wiele do powiedzenia przy akcji Jekateriny. Trzecia też – Zeynep nie zmieściła się w korcie, zabrakło centymetrów.

    Ale już czwarty meczbol dał efekt – kwalifikantka wyeliminowała 11. rakietę świata.O trzecią rundę Turczynka zagra z Anną Bondar lub Elizabeth Mandlik.
    Tenisistka podczas intensywnego uderzenia piłki rakietą, w sportowym stroju, skupiona na grze, w tle widoczna część kortu i elementy oznakowania turnieju.

    Zeynep SonmezDIMITAR DILKOFFAFP
    Kobieta w sportowym stroju i białej czapce z daszkiem na korcie tenisowym, wyraz twarzy skupiony i lekko zamyślony, w tle widoczne rozmazane postaci.

    Jekaterina AleksandrowaMarleen FouchierAFP

    Coco Gauff: Na trybunach słychać było doping polskich kibicówPolsat Sport

  • Wieści od Świątek tuż przed Australian Open. Jaśniej się nie dało, ogłosiła

    Wieści od Świątek tuż przed Australian Open. Jaśniej się nie dało, ogłosiła

    Iga Świątek już w poniedziałek rozpocznie zmagania w tegorocznym Australian Open. Polka w pierwszej rundzie zmierzy się z kwalifikantką z Chin, Yue Yuan, a później, jeśli wygra, na jej drodze mogą stanąć wielkie gwiazdy. Świątek chciała jednak pokazać, że mimo wahającej się dyspozycji podczas United Cup, jest gotowa na kolejne wyzwania. Zamieściła specjalne wideo, które miało utwierdzić w tym przekonaniu jej kibiców.
    Zawodniczka siedzi na ławce w stroju sportowym, opierając ręce na głowie, obok niej klęka mężczyzna, sprawiający wrażenie doradcy lub trenera, a z boku stoi druga kobieta w stroju sportowym. Na ławce leży ręcznik, a w tle widoczna jest niebieska butelk…

    Iga Świątek z Wimem Fissettem i Darią AbramowiczWilliam WestAFP

    Iga Świątek ten rok rozpoczęła wygraną w drużynie podczas United Cup. Było to pierwsze zwycięstwo Biało-Czerwonych po tym, jak wcześniej dwukrotnie dochodzili do finałów i kończyli zmagania na drugim miejscu. Tym razem było jednak inaczej i to pod wieloma względami. Niektórych martwiła przede wszystkim dyspozycja Świątek w walce z silnymi rywalkami.

    Iga Świątek miała problemy podczas United Cup. Jest gotowa na Australian Open?

    Początek roku rozpoczął się od wielkiego sukcesu dla Igi Świątek. Polka zawsze podkreślała, jak ważne są dla niej występy dla reprezentacji Polski i tym razem, wraz z drużyną, wygrała turniej United Cup. Tym razem także, po raz pierwszy od początku uczestnictwa w tych zmaganiach, nie była też najmocniejszym ogniwem w zespole.

    Iga Świątek po wygraniu United Cup: Do trzech razy sztukaPolsat Sport

    Polka wygrała trzy z pięciu meczów, które rozegrała. Szczególnie martwiące były dwa ostatnie – półfinałowe starcie United Cup z Coco Gauff przegrane 6:4, 6:2, w której Amerykanka nie dawała właściwie wiceliderce rankingu żadnych szans i pokazała, że w ostatnich starciach to ona jest górą, a Świątek nie może znaleźć na nią sposobu oraz walka z Belindą Bencić. W drugim z tych meczów 24-latka wygrała pierwszego seta, ale w kolejnych popełniała sporo błędów i nie mogła poradzić sobie z coraz bardziej pewną grą rywalki.

    Dla wielu kibiców był to spory powód do zmartwień przed Australian Open. Danielle Collins, która spoglądała na turniejową drabinkę, obstawiała, że Świątek może odpaść nawet w drugiej rundzie turnieju. Polka tymczasem buduje wokół siebie jednak inną narrację. Zamieściła w mediach społecznościowych ważne wideo.

    Iga Świątek pokazała nagranie i tym samym oficjalnie ogłosiła

    Na Instagramie Igi Świątek pojawiło się nagranie zmontowane z jej ostatnich treningów, na których pokazywała duże zaangażowanie przed tym, co czeka ją w Australian Open. Na jej twarzy pojawiał się uśmiech, a ona sama, jak stwierdziła w opisie, była gotowa na kolejne wyzwania, jakie stawiał przed nią sezon.

    “Game mode ON”, czyli “Gotowa do gry”. Dodała też, że z kibicami Australian Open widzi się już jutro na korcie. W komentarzach od razu pojawił się wysyp wiadomości o treści “Jazda”, czyli hasła tak dobrze znanego fanom Świątek. Polka w pierwszym meczu zmierzy się z 85. rakietą świata, Yue Yuan. Początek spotkania zaplanowano na 19 stycznia na 9:00 polskiego czasu.
    Iga Świątek jest gotowa do startu w Australian Open

    Iga Świątek jest gotowa do startu w Australian OpenWILLIAM WEST / AFPAFP
    Kobieta siedząca przy stole podczas konferencji prasowej, trzymająca mikrofon, w tle logo WTA Tour oraz BNP Paribas, sportowe ubranie

    Iga Świątek AFP

  • Sabalenka przełamana na starcie przez 118. rakietę WTA. Dwa sety na Rod Laver Arena

    Sabalenka przełamana na starcie przez 118. rakietę WTA. Dwa sety na Rod Laver Arena

    Aryna Sabalenka zanotowała efektowną inaugurację nowego sezonu. Białorusinka obroniła tytuł podczas turnieju WTA 500 w Brisbane. Tenisistka z Mińska triumfowała w wielkim stylu, nie tracąc ani jednego seta. W decydującym starciu okazała się lepsza od rewelacyjnej w trakcie tamtych rozgrywek Marty Kostiuk. Co ciekawe, Ukrainka pożegnała się już z singlową rywalizacją podczas Australian Open – na kilkadziesiąt minut przez premierowym pojedynkiem z udziałem liderki rankingu WTA.

    Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowej imprezy w Melbourne pojawiła się na Rod Laver Arena tuż po godz. 9:00 czasu polskiego. Jej mecz wyznaczono jako pierwszy w kolejności podczas sesji wieczornej na głównym obiekcie. Przeciwniczką Sabalenki okazała się Tiantsoa Rakotomanga Rajaonah – zawodniczka notowana na 118. miejscu w kobiecym zestawieniu, grająca w Australian Open dzięki dzikiej karcie. Aryna była wyraźną faworytką niedzielnej rywalizacji z 20-letnią reprezentantką Francji.

    Australian Open: Aryna Sabalenka kontra Tiantsoa Rakotomanga Rajaonah w pierwszej rundzie

    Mecz rozpoczął się dość niespodziewanie, od problemów Sabalenki przy własnym podaniu. Szybko zrobiło się 0-40 z perspektywy liderki rankingu WTA. Aryna doprowadziła do równowagi, ale potem popełniła podwójny błąd serwisowy. Dzięki temu Tiantsoa otrzymała czwartego break pointa. Po nim reprezentantka Francji wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania. Po zmianie stron podrażniona tenisistka z Mińska zniwelowała stratę, a po trzecim gemie znalazła się już z przodu. Mimo tego dało się jednak zauważyć, że niektóre zagrania leworęcznej rywalki sprawiały problemy turniejowej “1”.

    W trakcie szóstego rozdania 27-latka posiadała na rakiecie piłkę na 4:2. Gdy wydawało się, że Białorusinka kontroluje już sytuację, nagle posłała zagranie w siatkę. Potem sytuacja w gemie odwróciła się na korzyść zawodniczki występującej dzięki dzikiej karcie i dzięki temu zrobiło się 3:3. Chociaż Sabalenka posiadała optyczną przewagę na korcie, to wciąż miała problem z udokumentowaniem przewagi. Także podczas ósmego rozdania nie wykorzystała break pointa.

    Po chwili to Aryna musiała się bronić przed przełamaniem. Rakotomanga Rajaonah wygrała pierwsze dwie akcje przy serwisie Białorusinki. Później liderka rankingu WTA odwróciła losy gema, aczkolwiek nie obyło się bez nieprzyjemnego zdarzenia po drodze. Gdy na tablicy wyników wyświetlał się rezultat 15-30, wówczas Francuzka posłała dobrego skróta. Sabalenka miała problem z dobiegnięciem do niego, złapała piłkę w ostatniej chwili. Poszła za całość i zagrała przez rywalkę. Zawodniczka z drugiej setki została trafiona w kucyka, na szczęście nic się nie stało. 27-latka od razu przeprosiła przeciwniczkę.

    Po zmianie stron Rakotomanga Rajaonah broniła się przed przegraniem partii. Początkowo szło jej nieźle, miała w sumie dwie okazje na zdobycie piątego “oczka”. Sabalenka czuła jednak, że to jest idealny moment, by “postraszyć” przeciwniczkę i za wszelką cenę walczyła o przedłużenie rywalizacji w gemie. W końcu Aryna doczekała się setbola. Tenisistka z Mińska wywarła presję na znacznie mniej doświadczonej przeciwniczce i wymusiła błąd po stronie Francuzki. Dzięki temu partia zakończyła się wynikem 6:4.

    Początek drugiej części pojedynku został zdominowany przez Sabalenkę. Liderka rankingu posiadała w sumie dwie szanse na 4:0. Ostatecznie rywalka zdobyła jednak premierowe “oczko”. Na więcej dwukrotna triumfatorka Australian Open już nie pozwoliła. W szóstym gemie zdobyła kolejne przełamanie i po chwili zamknęła spotkanie przy swoim serwisie. Finalny rezultat meczu brzmiał 6:4, 6:1 na korzyść faworytki. Następną przeciwniczką Białorusinki będzie Anastazja Pawluczenkowa albo Zhuoxuan Bai.

    Dokładny zapis relacji z meczu Aryna Sabalenka – Tiantsoa Rakotomanga Rajaonah jest dostępny TUTAJ. Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.

    Sabalenka pokonuje Anisimovą w drodze do finału WTA FINALS. WIDEO© 2025 Associated Press
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaADRIAN DENNIS / AFPAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaDIMITAR DILKOFFAFP
    Kobieta ubrana w czarną sportową koszulkę na ramiączkach, z rozpuszczonymi włosami, patrzy w górę z wyrazem rozbawienia lub zaskoczenia na twarzy, tło rozmyte, skupienie na postaci.

    Aryna SabalenkaChristopher PikeAFP