• Awans Polski w United Cup, a później komunikat organizatorów. Dotyczy Świątek

    Awans Polski w United Cup, a później komunikat organizatorów. Dotyczy Świątek

    Reprezentacja Polski po raz czwarty z rzędu zameldowała się w półfinale United Cup. Stało się to po emocjonującym zwycięstwie 2:1 nad Australią, a decydujący punkt – w imponującym stylu – wywalczyła para Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. Polacy kompletnie zdominowali rywali w ostatnim secie miksta, wygrywając go do zera. Chwilę po zakończeniu spotkania organizatorzy turnieju w Sydney przekazali istotny komunikat dotyczący półfinałowego starcia Polska – USA.

    Biało-Czerwoni pozostają jedyną reprezentacją, która w każdej edycji United Cup docierała co najmniej do najlepszej czwórki. Choć trofeum wciąż wymyka się Polakom z rąk, dorobek robi wrażenie: dwa finały, półfinał w inauguracyjnej edycji przegrany właśnie z USA, a teraz kolejny awans do strefy medalowej – ponownie kosztem rywali zza oceanu. Amerykanie dwukrotnie triumfowali w Sydney, choć warto przypomnieć, że w 2024 roku sensacyjnie nie wyszli nawet z grupy, wygrywając tylko jedno spotkanie.

    Zespół USA zapewnił sobie awans do półfinału już dwa dni wcześniej, jeszcze w Perth. W ćwierćfinale Amerykanie pokonali Grecję 2:1, a kluczową postacią okazała się Coco Gauff. Najpierw wygrała singlowy pojedynek z Marią Sakkari, a następnie – wspólnie z Christianem Harrisonem – rozstrzygnęła na korzyść swojego zespołu mecz mikstów przeciwko duetowi Sakkari/Stefanos Tsitsipas.

    Polacy o promocję do najlepszej czwórki musieli walczyć aż do piątkowego wieczoru. Iga Świątek nie pozostawiła złudzeń Mayi Joint, wygrywając 6:1, 6:1, jednak w kolejnym meczu Hubert Hurkacz – rozgrywający pierwszy singiel w tym sezonie – uległ Alexowi de Minaurze 4:6, 6:4, 4:6. O losach rywalizacji zdecydował więc mikst. Liderka polskiej kadry nie zdecydowała się na występ w tej części zmagań i – jak się okazało – była to bardzo dobra decyzja. Katarzyna Kawa i Jan Zieliński spisali się znakomicie, potrzebując zaledwie 64 minut, by pokonać australijską parę Storm Hunter/John-Patrick Smith 6:4, 6:0.

    Tym razem scenariusz będzie jednak inny niż w zeszłorocznym finale. Organizatorzy United Cup szybko opublikowali komunikat dotyczący harmonogramu półfinału Polska – USA. Spotkanie odbędzie się w sobotę w Ken Rosewall Arenie, a jego kolejność gier różni się zarówno od ćwierćfinału z Australią, jak i od ubiegłorocznego decydującego starcia.

    Rywalizację otworzy Hubert Hurkacz, który o godz. 7.30 czasu polskiego zmierzy się z Taylorem Fritzem. Rok temu w finale United Cup górą był Amerykanin po trzysetowym boju, zakończonym tie-breakiem, ale kilka miesięcy później Polak zrewanżował się mu na mączce w Genewie, tuż przed nawrotem swojej kontuzji.

    Po zakończeniu tego meczu – nie wcześniej niż o godz. 9.00 – na kort wyjdą Coco Gauff i Iga Świątek. Bilans ich bezpośrednich pojedynków wyraźnie przemawia na korzyść Polki (11:4), choć trzeba podkreślić, że trzy ostatnie starcia padły łupem Amerykanki. Jednym z nich był finał United Cup 2025, w którym Gauff wygrała 6:4, 6:4.

    Jeśli po dwóch singlach nie zapadnie rozstrzygnięcie, dojdzie do meczu mikstów. Niewykluczone jednak, że przy wyniku 2:0 dla którejkolwiek z drużyn spotkanie par mieszanych zostanie odwołane. Jedno jest pewne – półfinał Polska – USA zapowiada się jako kolejne wielkie tenisowe widowisko.

  • Horror Polski o półfinał. Zdecydował trzeci mecz. Świątek zmieniona

    Horror Polski o półfinał. Zdecydował trzeci mecz. Świątek zmieniona

    Polska w półfinale United Cup! Decydujący punkt dla naszej reprezentacji wywalczyła w mikście para Katarzyna Kawa oraz Jan Zieliński, która pokonała duet Storm Hunter i John-Patrick Smith 6:4, 6:0! W sobotę nasi zawodnicy zagrają o finał z USA.
    Polska – Australia
    Screen Polsat Sport

    W piątek Polska mierzyła się z Australią w ćwierćfinale turnieju reprezentacyjnego United Cup. W singlu Iga Świątek rozbiła Mayę Joint 6:1, 6:1, a następnie Hubert Hurkacz przegrał z Alexem de Minaurem 4:6, 6:4, 4:6. To oznaczało, że o losach meczu musiał zadecydować pojedynek mikstów.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”

    Kapitanowie zdecydowali, kto zagra w parach. Polacy wystąpili w składzie Katarzyna Kawa – Jan Zieliński, a Australijczycy postawili na duet Storm Hunter i John-Patrick Smith. W ostatniej chwili doszło do zmiany, bo pierwotnie zgłoszeni zostali Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Kawa łączy debel z singlem, Zieliński to typowy deblista – podobnie jak Australijczycy. Wybór tej pary przez naszego kapitana Mateusza Terczyńskiego był zrozumiały, bo wcześniej Kawa i Zieliński wystąpili w tegorocznym United Cup zarówno z Niemcami, jak i Holendrami – oba spotkania wygrali.
    Zmiana składu

    Już na początku meczu z Australijczykami polska para musiała wychodzić ze sporych opałów. W pierwszym gemie serwisowym, przy podaniu Zielińskiego, obronili trzy szanse na przełamanie, w drugim, przy serwisie Kawy – dwie. Poradzili sobie z tym jednak, a nasz deblista imponował na siatce, po jednym ze skutecznych wolejów zagranych tyłem komentator Tomasz Tomaszewski z Polsatu Sport zachwycał się: “Ależ zagranie Janka, brawo. To najtrudniejsze uderzenie z możliwych!”.

    Po chwili zwrot, bo to pewni dotychczas Australijczycy stracili podanie przy serwisie Smitha. Doskonale zagrała Kawa, posyłając winnera z forhendu, potem Zieliński zaimponował przy siatce. Nasz zawodnik serwował jak z armaty i Polacy odskoczyli na 4:2. Były finalista Australian Open szalał na korcie i wspierał koleżankę z reprezentacji, która z minuty na minutę też wyglądała coraz lepiej.

    Australijczycy, wspierani przez publiczność, walczyli do końca, polowali na przełamanie i odrobienie straty, ale Kawa i Zieliński serwowali pewnie i do końca seta utrzymali przewagę. Wygrali 6:4, po piłce setowej słychać było głośne “Jeeest” z ust Jana Zielińskiego.
    Polska w półfinale! Wspaniały mikst

    Polacy szli za ciosem, drugiego seta zaczęli od przełamania. 2:0, bo Zieliński podawał bardzo mocno i celnie. Nie raz zachęcał też licznie zgromadzonych na trybunach polskich kibiców do wsparcia. Gospodarze znajdowali się w coraz trudniejszym położeniu, Hunter zaczęła się denerwować, kręcić głową. – Znakomite zgranie biało-czerwonych – chwalił Tomaszewski akcję, po której Zieliński zdobył punkt smeczem. Zdenerwowana Hunter została przełamana po doskonałym returnie Kawy.

    Rywale jeszcze rzucili się do odrabiania strat. Mieli break point, Kawa się poślizgnęła, Zieliński otrzymał piłkę “na ciało”, ale uratował się instynktownym wolejem i podniósł rękę w geście triumfu. Było już 4:0 dla Polaków.

    Nasi zawodnicy zagrali koncertowo w drugim secie. W piątym gemie Zieliński poprosił o przerwę tuż po tym, jak nasza para nie wykorzystała dwóch pierwszych szans na przełamanie. Po powrocie na kort reprezentanci Polski znów zdobyli punkt i odskoczyli na 5:0. – Taktyczna przerwa, o którą poprosił Janek. Bardzo mądrze zrobił – chwalił komentator.

    Już nic nie mogło im odebrać zwycięstwa, Katarzyna Kawa i Jan Zieliński błyszczeli w mikście!

    Czytaj także: Boruc ujawnia prawdę o Josue

    Wygrana w mikście oznacza, że Polka pokonuje Australię 2:1 w ćwierćfinale United Cup i w sobotę w półfinale zmierzy się z ekipą USA. Iga Światek będzie rywalizować w singlu z Coco Gauff, Hubert Hurkacz z Taylorem Fritzem. Rok temu Polacy przegrali z Amerykanami w finale tej imprezy. Transmisje w Polsacie Sport, relacje w Sport.pl.

  • Nawrocki podjął zaskakującą decyzję. BOR już działa

    Nawrocki podjął zaskakującą decyzję. BOR już działa

    Jak ustalił Sport.pl, w niedzielę na Wielkiej Krokwi w Zakopanem pojawi się prezydent RP Karol Nawrocki. Głowa państwa będzie honorowym gościem konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich i osobiście uhonoruje Kamila Stocha, który żegna się z występami na tej legendarnej skoczni. Na trybunach zasiądzie również były prezydent Andrzej Duda. – Wszystko jest już przygotowane – potwierdza w rozmowie z nami Rafał Kot, członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego.

    Ostatni raz Stocha na Wielkiej Krokwi

    Weekendowe zawody w Zakopanem będą miały wyjątkowy charakter. Dla Kamila Stocha będą to bowiem ostatnie starty na Wielkiej Krokwi w całej karierze. Trzykrotny mistrz olimpijski w marcu zakończy sportową drogę, a skocznia w Zakopanem była przez lata jego prawdziwym domem. To właśnie tutaj odnosił jedne z największych sukcesów, wygrywając pięć konkursów Pucharu Świata.

    Choć obecnie nie jest w tak wysokiej formie, by realnie walczyć o zwycięstwo, jego występy i tak zapowiadają się jako jedno z najważniejszych wydarzeń sezonu. Emocje, sentyment i pożegnanie z kibicami sprawią, że Zakopane znów stanie się centrum polskiego sportu.

    Prezydent Nawrocki z niespodzianką

    W sobotę zaplanowano konkurs duetów, w którym Polskę najprawdopodobniej będą reprezentować Kamil Stoch i Kacper Tomasiak. Z kolei w niedzielę odbędą się zawody indywidualne – to właśnie wtedy Stoch po raz ostatni wystąpi przed zakopiańską publicznością.

    Jak dowiedział się Sport.pl, prezydent Karol Nawrocki zamierza osobiście podziękować Stochowi za jego wybitną karierę. W niedzielę wręczy mu specjalny prezent, który ma pozostać niespodzianką aż do samej ceremonii. Będzie to symboliczne uhonorowanie jednego z najwybitniejszych sportowców w historii polskich skoków narciarskich.

    Jeszcze w grudniu Adam Małysz przyznawał, że nowy prezydent nie pojawił się na zawodach w Wiśle, a sam prezes PZN nie był pewien, czy zaproszenie w ogóle zostało wysłane. – Oczywiście, jeśli prezydent chciałby przyjechać, zawsze jest mile widziany – podkreślał wówczas Małysz, przypominając, że jego poprzednik chętnie kibicował skoczkom.

    Tym razem wszystko jest już przesądzone – Nawrocki przyjedzie do Zakopanego i będzie to jego pierwsza wizyta na zawodach skoków narciarskich.

    SOP w akcji. Zakopane gotowe na wizytę prezydentów

    Organizatorzy potwierdzają, że przygotowania do wizyty najważniejszych gości już się zakończyły. – W czwartek byli u nas funkcjonariusze BOR, a właściwie SOP, bo od 2018 roku to ta formacja odpowiada za ochronę najważniejszych osób w państwie. Sprawdzali wszystkie pomieszczenia, które musimy udostępnić – zdradza Rafał Kot.

    Obecność Andrzeja Dudy nie jest zaskoczeniem. Były prezydent wielokrotnie pojawiał się na skokach w Zakopanem i Wiśle, kibicując polskim zawodnikom. Dla Karola Nawrockiego będzie to natomiast debiut na trybunach podczas konkursu Pucharu Świata.

    Niedzielne zawody zapowiadają się więc nie tylko jako sportowe widowisko, ale także jako symboliczne pożegnanie legendy i wyjątkowe wydarzenie z udziałem najważniejszych postaci polskiego życia publicznego.

  • Horror Polski o półfinał. Zdecydował trzeci mecz. Świątek zmieniona

    Horror Polski o półfinał. Zdecydował trzeci mecz. Świątek zmieniona

    Polska reprezentacja zameldowała się w półfinale United Cup! O awansie zadecydował emocjonujący mecz miksta, w którym Katarzyna Kawa i Jan Zieliński pokonali australijski duet Storm Hunter – John-Patrick Smith 6:4, 6:0. W sobotę biało-czerwoni zagrają o finał z zespołem USA.

    W piątkowym ćwierćfinale turnieju drużyn narodowych Polska stanęła naprzeciwko gospodarzy – Australii. Rywalizacja rozpoczęła się od singla kobiet, w którym Iga Świątek nie pozostawiła złudzeń Mayi Joint, zwyciężając pewnie 6:1, 6:1. W drugim meczu Hubert Hurkacz stoczył wyrównany bój z Alexem de Minaurem, ale ostatecznie musiał uznać wyższość Australijczyka, przegrywając 4:6, 6:4, 4:6. Remis 1:1 oznaczał, że o awansie przesądzi mikst.

    Sztaby obu drużyn musiały podjąć kluczowe decyzje personalne. Polacy wystawili Katarzynę Kawę i Jana Zielińskiego, natomiast Australijczycy zdecydowali się na Storm Hunter i Johna-Patricka Smitha. Co ciekawe, pierwotnie w polskim składzie zgłoszeni byli Iga Świątek i Hubert Hurkacz, jednak w ostatniej chwili kapitan Mateusz Terczyński postawił na sprawdzony duet. Wybór ten był w pełni uzasadniony – Kawa i Zieliński wcześniej w tym turnieju wygrali swoje mecze mikstowe z Niemcami oraz Holendrami.

    Początek spotkania był nerwowy. Polacy już w pierwszym gemie serwisowym Zielińskiego musieli bronić trzech break pointów, a chwilę później – przy podaniu Kawy – kolejnych dwóch. Z opresji wyszli jednak obronną ręką, a Zieliński imponował pewnością przy siatce. Po jednym z efektownych wolejów zagranych tyłem komentator Polsatu Sport Tomasz Tomaszewski nie krył zachwytu, podkreślając klasę i trudność takiego zagrania.

    Przełom nastąpił przy serwisie Smitha. Najpierw kapitalnym forhendowym winnerem popisała się Kawa, potem Zieliński znów błysnął przy siatce, a Polacy przełamali rywali. Chwilę później odskoczyli na 4:2, a Jan Zieliński serwował z ogromną mocą i precyzją, napędzając zespół i głośno wspierając partnerkę. Australijczycy, niesieni dopingiem publiczności, próbowali jeszcze odrobić straty, ale do końca seta to biało-czerwoni kontrolowali sytuację. Set zakończył się wynikiem 6:4, a po ostatniej piłce Zieliński nie krył radości, głośno celebrując zdobycie prowadzenia.

    Druga partia była już prawdziwym popisem Polaków. Od razu na otwarcie przełamali rywali, a chwilę później Zieliński utrzymał podanie, dając prowadzenie 2:0. Gospodarze coraz wyraźniej tracili pewność siebie, a Storm Hunter zaczęła okazywać frustrację. Polacy grali znakomicie jako zespół – świetnie się uzupełniali, a ich zgranie zbierało pochwały komentatora. Po kolejnym przełamaniu, wywalczonym po znakomitym returnie Kawy, zrobiło się 4:0.

    Australijczycy jeszcze raz spróbowali się odgryźć, mieli break point, a w jednej z akcji Kawa poślizgnęła się na korcie. Zieliński jednak znakomicie poradził sobie w trudnej sytuacji, instynktownie odbijając piłkę wolejem i unosząc rękę w geście triumfu. Polacy nie zwalniali tempa. W piątym gemie Zieliński poprosił o przerwę tuż po niewykorzystanych szansach na przełamanie. Jak się okazało, była to bardzo trafna decyzja – po powrocie na kort biało-czerwoni zdobyli kolejne punkty i objęli prowadzenie 5:0.

    Końcówka była już formalnością. Kawa i Zieliński grali swobodnie, pewnie i efektownie, zamykając seta wynikiem 6:0 i cały mecz w wielkim stylu. Ich koncertowa gra przypieczętowała zwycięstwo Polski 2:1 w ćwierćfinale United Cup.

    Dzięki temu triumfowi reprezentacja Polski awansowała do półfinału, w którym zmierzy się z drużyną Stanów Zjednoczonych. W singlu kobiet Iga Świątek zagra z Coco Gauff, a Hubert Hurkacz zmierzy się z Taylorem Fritzem. Będzie to także okazja do rewanżu – przed rokiem Polacy ulegli Amerykanom w finale tej prestiżowej imprezy.

  • Kłopoty Igi Świątek, łzy na jej twarzy! Nie dało się tego ukryć

    Kłopoty Igi Świątek, łzy na jej twarzy! Nie dało się tego ukryć

    Kłopoty Igi Świątek, łzy na jej twarzy! Nie dało się tego ukryć

    | aktualizacja 9 stycznia 2026, 08:40
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: x.com/z_kortu, Robert Prange/Getty Images / Getty Images)

    Choć Iga Świątek bardzo dobrze rozpoczęła zmagania w meczu United Cup z Mayą Joint, to w pewnym momencie byliśmy świadkami niepokojących scen. Kamery uchwyciły, jak podczas przerwy nasza tenisistka zaczęła płakać. Na szczęście szybko wstała i wróciła na kort, ale obawy pozostały. Wymowne, jak zachował się jej trener Wim Fissette.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Mecz Maya Joint — Iga Świątek to spotkanie otwierające starcie Australii z Polską. Od samego początku nasza tenisistka prezentowała się na korcie lepiej, jednak w pewnym momencie doszło do niepokojącej sytuacji.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Iga Świątek we łzach w meczu United Cup

    Nasza tenisistka bowiem rozpłakała się podczas przerwy między gemami. Do Świątek natychmiast podszedł Wim Fissette i Polka przez chwilę rozmawiała ze swoim trenerem. Nie znany jest powód tej sytuacji, jednak na szczęście nasza tenisistka wróciła na kort i wciąż prezentowała bardzo dobry poziom. Ostatecznie wygrała 6:1, 6:1 i dała Polsce cenny punkt. Po zakończeniu meczu nie została jednak zapytana o to zdarzenie na korcie.

    Relację z meczu Australia — Polska można śledzić w Przeglądzie Sportowym Onet.

  • Niebywałe sceny w Brisbane. Rosjanka oszołomiona. Kibice wyli ze śmiechu

    Niebywałe sceny w Brisbane. Rosjanka oszołomiona. Kibice wyli ze śmiechu

    W piątkowym ćwierćfinałowym meczu Mirry Andriejewej z Martą Kostiuk na turnieju WTA 500 w Brisbane doszło do niebywałej sceny. Próbę serwisu 18-letniej Rosjanki zakłócił bowiem – i to dwukrotnie – nadjeżdżający pociąg, co publiczność spuentowała głośnym śmiechem, który niósł się na korcie wraz z gromką owacją. Organizatorzy imprezy zamieścili w sieci nagranie z całego zajścia.
    Tenisistka w zielonej sportowej sukience wykonuje serwis na korcie, zbliżenie na jej twarz z wyrazem radości oraz uśmiechnięta sędzina siedząca przy mikrofonie.

    Kadry z meczu Mirra Andriejewa – Marta Kostiuk w Brisbanex.com @BrisbaneTennisESP/Twitter

    Turniej WTA 500 w Brisbane – stanowiący bezpośredni przedsmak wielkoszlemowego Australian Open – wchodzi w decydującą fazę. W piątek w walce o miejsce w półfinale doszło do wyjątkowego z geopolitycznego punktu widzenia starcia Rosjanki z Ukrainką. Na korcie spotkały się Mirra Andriejewa oraz Marta Kostiuk.

    Mecz rozpoczął się po myśli tej starszej z nich, a przy tym tej niżej notowanej. 26. w rankingu WTA Marta Kostiuk wygrała bowiem premierową partię, choć 9. obecnie rakieta świata stawiała jej zacięty opór, doprowadzając do tie-breaka. Lepsza była w nim reprezentantka Ukrainy, zwyciężając 9:7.

    WTA Brisbane. Kuriozalne sceny w meczu Mirra Andriejewa – Marta Kostiuk

    Poza wynikiem warte odnotowania są jednak także dość kuriozalne sceny, które rozegrały się w trakcie tego pojedynku.

    Wszystko rozegrało się w gemie serwisowym Mirry Andriejewej, która już podrzuciła piłeczkę i sposobiła się do wykonania podania. Przerwał jej jednak… sygnał dźwiękowy nadjeżdżającego pociągu, który rozległ się nad kortem.

    Publiczność spuentowała to zajście salwą śmiechu, podobnie jak pani arbiter, podczas gdy Rosjanka zdawała się nie dowierzać w to, co właśnie się stało. A to wcale nie był koniec.

    Przy drugim podejściu 18-latki do serwisu sytuacja się powtórzyła. A wówczas i Mirra Andriejewa nie kryła już rozbawienia. Kibice także dobrze się bawili, nie tylko śmiejąc się w głos, bo z trybun rozległy się także gromkie brawa.

    To jest niesamowite. Podziękowania dla ludzi z Queensland Rail za podtrzymywanie pogodnego nastroju!

    Iga Świątek – Maya Joint. Skrót meczuPolsat Sport
    Mirra Andriejewa

    Mirra AndriejewaIMAGO/nordphoto GmbH / Engler/Imago Sport and News/East NewsEast News
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym z daszkiem Nike, stoi na korcie i patrzy na swoją rękę z wyrazem skupienia na twarzy.

    Mirra AndriejewaGreg BAKERAFP
    Kobieta w sportowym stroju z łzami w oczach zakrywa usta jedną ręką, a drugą unosi w geście pożegnania lub podziękowania, na twarzy widoczne silne emocje.

    Marta KostiukMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

  • Nokaut w meczu Świątek! Łzy polskiej tenisistki. “Coś niepokojącego”

    Nokaut w meczu Świątek! Łzy polskiej tenisistki. “Coś niepokojącego”

    Iga Świątek pokonała Mayę Joint 6:1, 6:1 w meczu Polska – Australia w ramach ćwierćfinału turnieju United Cup! Polka miała absolutną przewagę nad rywalką, ale niepokojący był moment na początku meczu, gdy kamery pokazały, że Świątek płakała. Wspierał ją wtedy trener Wim Fissette. Komentator sugerował, że może przyczyną są problemy zdrowotne.
    Iga Świątek
    Reuters,

    W piątek polscy tenisiści przystąpili do ćwierćfinału drużynowego turnieju mieszanego United Cup. Mierzą się z gospodarzami zawodów, Australijczykami. W pierwszym meczu na kort wyszła Iga Świątek (2. WTA), by rywalizować z najlepszą obecnie Australijką, 19-letnią Mayą Joint (32.).

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”

    Początek meczu ułożył się świetnie dla naszej zawodniczki. Iga dobrze serwowała, grała agresywnie, dominowała w wymianach. Dzięki temu szybko przełamała Australijkę, odskakując na 3:1. Joint próbowała nadążać w wymianach, ale jej uderzenia były zbyt wolne i zbyt czytelne. Miejscowi kibice od początku starali się wspierać swoją reprezentantkę, ale niewiele to dawało.
    Świątek prowadzi, ale zaczyna płakać

    W przerwie między gemami przy stanie 2:1 kamery pokazały Świątek, która siedziała na ławce i wyglądało tak, jakby płakała. To też zasugerował komentujący w Polsacie Sport Dawid Olejniczak. – Może to jakaś kwestia zdrowotna, oby wszystko było ok – powiedział Olejniczak. Trener Wim Fissette stał obok i wspierał naszą tenisistkę, rozmawiał z nią. Ta otarła twarz ręcznikiem i po chwili wróciła do gry.

    “Iga prowadzi z przełamaniem, ale dzieje się coś niepokojącego. Wim Fissette wspiera swoją podopieczną. Oby wszystko było w porządku z naszą reprezentantką” – zauważył popularny profil “Z kortu” na X. “Iga Świątek przełamuje Mayę Joint na 2:1 i płacze. Oby to nie oznaczało, że coś ją boli, że to jakaś kontuzja” – dodał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl.

    Pomimo tej sytuacji Iga Świątek dalej miała sporą przewagę nad Mayą Joint, ponownie przełamała jej podanie, podwyższając prowadzenie na 5:1. Jeśli źle się czuła, nie było tego widać w trakcie gry i wymian, nie przekładało się to na wynik spotkania. Mecz układał się po jej myśli.

    Australijka z kolei sporo psuła, nie była w stanie złapać rytmu. Grała nerwowo, oglądaliśmy szarpane uderzenia z jej strony, nie potrafiła zdominować faworytki, za słabo podawała, by postawić się Świątek. Po 27 minutach nasza tenisistka wygrała pierwszego seta gładko 6:1. – Pokaz siły! – podsumował komentator. Wyglądało to podobnie, jak w Seulu we wrześniu ubiegłego roku, gdy Świątek w półfinale rozbiła Joint 6:0, 6:2.

    – Ale dobrze gra Polka. Wydaje się, że jej taktyka polega na tym, by szybko przejmować inicjatywę, nie pozwolić rozpędzić się rywalce. Gra jak w transie, ależ występ – podkreślił Dawid Olejniczak. Kamery pokazały w pewnym momencie Wima Fissette’a, który sprawiał wrażenie bardzo zadowolonego z tego, co Świątek robiła na korcie.
    Sukces Świątek na początku meczu z Australią

    Joint nie zamierzała się poddawać. Początek drugiej partii to był najlepszy fragment spotkania w jej wykonaniu. Uratowała się przy własnym podaniu ze stanu 0:40, potem miała też break pointa przy serwisie rywalki. Polka zauważyła jednak, że należy unikać bekhendu Australijki i dzięki temu odzyskała kontrolę nad pojedynkiem. Przełamała Joint i wyszła po chwili na 4:1. Polka nie oddała już przewagi, rozbijając Australijkę 6:1, 6:1. To był jej doskonały występ, a łzy z początku meczu nie miały wpływu na jego przebieg.

    Wiceliderka rankingu ma fantastyczne statystyki w United Cup. Nie opuściła dotąd żadnej edycji imprezy rozgrywanej od 2023 roku. Wygrała w tym czasie 15 z 17 spotkań, a jedyne przegrane to z Jessicą Pegulą trzy lata temu w półfinale z USA oraz rok temu w finale z Coco Gauff, gdy także mierzyliśmy się z Amerykanami.

    Dzięki zwycięstwu Świątek reprezentacja Polski przybliżyła się do triumfu nad Australią i do awansu do półfinału United Cup. Po paniach na kort wyszli panowie. Hubert Hurkacz (83. ATP) przegrał jednak z Alexem de Minaurem (6.) 4:6, 6:4, 4:6. Na koniec rozegrany zostanie mikst. To on zdecyduje, kto zagra w następnej rundzie, w której czeka zespół USA.

  • Mirra Andriejewa pogrążona, niespodzianka w Brisbane. Rosjanka za burtą

    Mirra Andriejewa pogrążona, niespodzianka w Brisbane. Rosjanka za burtą

    Mirra Andriejewa musiała włożyć sporo wysiłku, by dotrzeć do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Brisbane, jednak ostatecznie zameldowała się w najlepszej ósemce imprezy. Na tym etapie jej rywalką była Marta Kostiuk, a rosyjsko-ukraińskie starcie na australijskich kortach zapowiadało się niezwykle interesująco. Scenariusz spotkania do złudzenia przypominał wcześniejszy mecz Andriejewej z Lindą Noskovą – Rosjanka ponownie przegrała pierwszego seta, a drugiego rozpoczęła w świetnym stylu. Później jednak inicjatywa stopniowo przechodziła na stronę Ukrainki i to 26. rakieta świata ostatecznie wyeliminowała 18-letnią sensację.

    W pozostałych ćwierćfinałach Aryna Sabalenka poradziła sobie z Madison Keys i o finał turnieju WTA 500 w Brisbane zmierzy się z Karoliną Muchovą, która sprawiła niespodziankę, eliminując Jelenę Rybakinę. Awans do półfinału wywalczyła również Jessica Pegula, pewnie pokonując Ludmiłę Samsonową 2:0. Amerykanka spokojnie czekała na wyłonienie swojej rywalki, którą ostatecznie została Marta Kostiuk po zwycięstwie nad Andriejewą.

    Rosjanka w trzeciej rundzie stoczyła bardzo wymagający bój z Lindą Noskovą. W trakcie tamtego meczu nie brakowało nerwowych reakcji z jej strony, momentami wyraźnie dawała upust emocjom. Kostiuk natomiast zaprezentowała się z doskonałej strony, eliminując turniejową „dwójkę” Amandę Anisimovą, co znacząco podniosło jej notowania przed starciem z kolejną wyżej notowaną przeciwniczką.

    Tie-break w pierwszym secie

    Pojedynek Andriejewej z Kostiuk rozpoczął się od pewnych punktów Ukrainki, która wygrała dwie pierwsze akcje. Chwilę później popełniła jednak błąd forhendowy, a następnie Rosjanka popisała się efektownym, praktycznie nie do obrony uderzeniem. Andriejewa dobrze radziła sobie przy returnie i miała nawet break pointa, lecz Kostiuk zdołała wyjść z opresji. Jej gra była jednak nierówna – efektowne zagrania przeplatała prostymi błędami. Przy stanie 1:1 zachwyciła skrótem, by chwilę później popełnić podwójny błąd serwisowy. Mimo to ostatecznie obroniła podanie.

    Kolejne gemy przebiegały zgodnie z serwisem aż do momentu, gdy to Kostiuk jako pierwsza przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie 5:3. Serwując po zwycięstwo w secie, nie wykorzystała jednak okazji. Andriejewa wyraźnie podkręciła tempo, odrobiła stratę i pozostała w grze o triumf w partii. W następnym gemie, mimo problemów z pierwszym podaniem, doprowadziła do remisu 5:5.

    Rosjanka, triumfatorka ubiegłorocznych turniejów w Brisbane i Dubaju, wywierała presję również przy serwisie rywalki. Niewiele brakowało, by forhendem wzdłuż linii wypracowała break pointa, jednak minimalnie się pomyliła. Chwilę później zmusiła Kostiuk do błędu, ale i tak nie zdołała jej przełamać – jedenasty gem zakończył się uderzeniem Andriejewej w siatkę. Kilka minut później doprowadziła do tie-breaka, w którym lepsza okazała się jednak Ukrainka, pieczętując zwycięstwo w pierwszym secie.

    Druga partia pod dyktando Kostiuk

    Podobnie jak w meczu z Noskovą, Andriejewa po przegranym pierwszym secie rozpoczęła drugą partię bardzo mocno. Szybko objęła prowadzenie 2:0, ale przewagi nie potrafiła utrzymać. Kostiuk natychmiast odpowiedziała przełamaniem i wciąż trzymała młodszą rywalkę na krótkiej smyczy. Bezbłędnie rozegrała własny gem serwisowy i na tablicy wyników pojawił się remis 2:2.

    Utrata prowadzenia wyraźnie podcięła skrzydła Andriejewej. Co prawda w piątym gemie zdołała obronić break pointa, jednak przy kolejnym własnym podaniu skapitulowała. Przy stanie 4:3 i swoim serwisie Kostiuk stanęła przed ogromną szansą, by zrobić decydujący krok w stronę zwycięstwa.

    Sama jednak na moment skomplikowała sobie sytuację – przy stanie 30:30 uderzyła w siatkę i z frustracji przysiadła na korcie. Chwilę później odzyskała jednak pełną koncentrację. Dobiegła do siatki i potężnym uderzeniem zakończyła akcję, a następnie forhendem i precyzyjnym bekhendem domknęła gema. Wyraźnie napędzona sukcesem, przy podaniu Andriejewej szybko przejęła kontrolę nad wymianami i przypieczętowała zwycięstwo w secie oraz całym meczu wynikiem 7:6(7), 6:3.

    Dla Mirry Andriejewej oznaczało to koniec przygody z turniejem w Brisbane, natomiast Marta Kostiuk mogła cieszyć się z jednego z cenniejszych zwycięstw w karierze i awansu do półfinału prestiżowej imprezy.

  • Nokaut w meczu Świątek! Łzy polskiej tenisistki. “Coś niepokojącego”

    Nokaut w meczu Świątek! Łzy polskiej tenisistki. “Coś niepokojącego”

    Iga Świątek pewnie pokonała Mayę Joint 6:1, 6:1 w pierwszym meczu ćwierćfinałowego starcia Polska – Australia w turnieju United Cup. Wynik i przebieg spotkania jednoznacznie wskazywały na pełną dominację wiceliderki rankingu WTA, choć na początku meczu kibice mogli poczuć niepokój. Kamery uchwyciły bowiem moment, w którym Polka siedząc na ławce, wyglądała na zapłakaną. Natychmiast wsparcia udzielił jej trener Wim Fissette, a komentatorzy zaczęli zastanawiać się, czy przyczyną nie są problemy zdrowotne.

    W piątkowym ćwierćfinale drużynowych rozgrywek United Cup Biało-Czerwoni mierzą się z gospodarzami turnieju – reprezentacją Australii. Jako pierwsza na kort wyszła Iga Świątek (2. WTA), która zmierzyła się z 19-letnią Mayą Joint (32. WTA), obecnie najwyżej notowaną Australijką.

    Od pierwszych piłek było widać wyraźną różnicę klas. Świątek świetnie serwowała, grała agresywnie i szybko przejmowała inicjatywę w wymianach. Już na początku przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 3:1. Joint starała się dotrzymywać kroku Polce, jednak jej uderzenia były zbyt wolne i przewidywalne, by realnie zagrozić faworytce. Australijska publiczność głośno dopingowała swoją zawodniczkę, ale nie przekładało się to na wydarzenia na korcie.

    Chwile niepokoju pojawiły się przy stanie 2:1 dla Świątek. W przerwie między gemami realizator transmisji pokazał Polkę siedzącą na ławce – wyglądało na to, że ma łzy w oczach. – Może to jakaś kwestia zdrowotna, oby wszystko było w porządku – komentował na antenie Polsatu Sport Dawid Olejniczak. Obok tenisistki natychmiast pojawił się Wim Fissette, który rozmawiał z podopieczną i wyraźnie ją wspierał. Po chwili Świątek otarła twarz ręcznikiem i wróciła do rywalizacji.

    Sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. – Iga prowadzi z przełamaniem, ale dzieje się coś niepokojącego. Oby wszystko było w porządku z naszą reprezentantką – napisał profil „Z kortu” na platformie X. Podobne obawy wyraził Łukasz Jachimiak ze Sport.pl, sugerując, że łzy mogą oznaczać uraz lub dyskomfort fizyczny.

    Na korcie jednak nie było widać żadnych oznak słabości. Świątek grała coraz pewniej, ponownie przełamała Joint i szybko odskoczyła na 5:1. Jeśli rzeczywiście coś ją niepokoiło, nie miało to żadnego wpływu na jakość gry. Australijka popełniała coraz więcej błędów, była wyraźnie zestresowana i nie potrafiła złapać rytmu. Po zaledwie 27 minutach Polka zamknęła pierwszego seta wynikiem 6:1. – Pokaz siły – podsumował komentator.

    Spotkanie przypominało ich wcześniejszy pojedynek z września ubiegłego roku w Seulu, gdy Świątek w półfinale rozbiła Joint 6:0, 6:2. – Iga gra jak w transie, od razu przejmuje inicjatywę i nie pozwala rywalce się rozpędzić – podkreślał Olejniczak. Kamery często pokazywały też Wima Fissette’a, który z wyraźnym zadowoleniem obserwował poczynania swojej zawodniczki.

    Na początku drugiego seta Joint pokazała się z nieco lepszej strony. Obroniła własny serwis ze stanu 0:40, a chwilę później wypracowała nawet break pointa przy podaniu Polki. Świątek szybko jednak skorygowała taktykę, zaczęła omijać bekhend Australijki i ponownie przejęła kontrolę nad spotkaniem. Przełamanie dało jej prowadzenie 4:1, którego już nie oddała. Druga partia zakończyła się identycznym wynikiem – 6:1.

    Był to znakomity występ wiceliderki rankingu WTA, a emocjonalny moment z początku meczu nie miał żadnego wpływu na jego przebieg. Świątek potwierdziła też swoją świetną passę w United Cup. Od startu rozgrywek w 2023 roku wygrała 15 z 17 spotkań. Jedynych porażek doznała w półfinale z USA przeciwko Jessice Peguli oraz w zeszłorocznym finale z Coco Gauff.

    Zwycięstwo Świątek znacząco przybliżyło Polskę do wygranej z Australią i awansu do półfinału. Teraz na kort wyjdą panowie – Hubert Hurkacz (83. ATP) zmierzy się z Alexem de Minaurem (6. ATP). Jeśli Polak wygra, Biało-Czerwoni zapewnią sobie awans bez konieczności rozgrywania miksta. W półfinale na zwycięzcę tego starcia czeka już reprezentacja Stanów Zjednoczonych.

  • Na Nawrockiego czeka ustawa pułapka. Rząd już zdecydował

    Na Nawrockiego czeka ustawa pułapka. Rząd już zdecydował

    Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o sporcie. To już kolejne podejście do zmian w tym obszarze prawa – poprzednia wersja, przygotowana jeszcze za kadencji ministra Sławomira Nitrasa, nie weszła w życie z powodu sprzeciwu prezydenta Andrzeja Dudy. W nowym projekcie usunięto zapisy budzące największe kontrowersje, choć nie oznacza to wcale, że ustawa bez problemów uzyska podpis obecnej głowy państwa, Karola Nawrockiego.

    Projekt nowelizacji był procedowany w środę i został formalnie przyjęty na posiedzeniu rządu. Teraz trafi do Sejmu, gdzie rozpocznie się dalszy etap prac legislacyjnych.

    Większe wsparcie dla matek w kadrze narodowej

    Jedna z kluczowych zmian dotyczy zawodniczek reprezentacji narodowych, które zdecydowały się na macierzyństwo. Zgodnie z nowymi przepisami okres pobierania stypendium po urodzeniu dziecka zostanie wydłużony z sześciu miesięcy do pełnego roku. Co więcej, zmienia się również jego wysokość – zamiast dotychczasowych 50 procent, zawodniczki mają otrzymywać 81,5 procent wcześniej przyznanego świadczenia. To rozwiązanie ma poprawić bezpieczeństwo finansowe sportsmenek i ułatwić im powrót do rywalizacji na najwyższym poziomie.

    Sędziowie jak funkcjonariusze publiczni

    Druga istotna zmiana dotyczy ochrony prawnej sędziów sportowych. Nowelizacja zakłada objęcie arbitrów taką samą ochroną, jaka przysługuje funkcjonariuszom publicznym. W praktyce oznacza to, że wszelkie przypadki znieważenia, gróźb czy ataków fizycznych wobec sędziów nie będą już ścigane z oskarżenia prywatnego. Po wejściu ustawy w życie każde takie przestępstwo będzie ścigane z urzędu, a prokuratura podejmie działania z chwilą uzyskania informacji o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego.

    O takie rozwiązanie środowisko sędziowskie apelowało od lat, zwłaszcza arbitrzy piłkarscy, którzy szczególnie często spotykają się z agresją – zarówno słowną, jak i fizyczną. Problem ten jest najbardziej widoczny w niższych klasach rozgrywkowych, gdzie poziom zabezpieczenia meczów jest nieporównywalnie mniejszy niż w ekstraklasie czy I lidze.

    Nowe kompetencje Instytutu Sportu

    Trzeci filar nowelizacji dotyczy rozszerzenia uprawnień Instytutu Sportu – Państwowego Instytutu Badawczego w zakresie finansowania przygotowań kadr narodowych. Chodzi o sytuacje, w których związek sportowy nie jest w stanie samodzielnie ponosić kosztów funkcjonowania reprezentacji.

    Takie problemy pojawiły się m.in. w ubiegłym roku, gdy reprezentacja Polski hokeistek miała wziąć udział w olimpijskim turnieju kwalifikacyjnym w Japonii. Polski Związek Hokeja na Lodzie, pogrążony w poważnych kłopotach finansowych, nie dysponował odpowiednimi środkami. Ministerstwo Sportu mogło przekazać pieniądze, ale nie bezpośrednio na konto związku, ponieważ te środki zostałyby zajęte przez komornika. – W Polsce są związki sportowe z zadłużeniem i zobowiązaniami egzekucyjnymi, których nie mogę finansować – tłumaczył wówczas Sławomir Nitras.

    Wcześniej podobne sytuacje rozwiązywano poprzez współpracę z Polskim Komitetem Olimpijskim, który pośredniczył w finansowaniu kadr. Konflikt Nitrasa z prezesem PKOl Radosławem Piesiewiczem sprawił jednak, że minister nie chciał korzystać z tej ścieżki. Ostatecznie wyjazd hokeistek sfinansował Śląski Związek Hokeja, który otrzymał dotację z resortu.

    Dlaczego Duda powiedział „nie” i dlaczego Nawrocki może mieć dylemat

    Rozszerzone kompetencje Instytutu Sportu znalazły się już w poprzedniej wersji nowelizacji, przygotowanej za czasów Nitrasa. Projekt przeszedł przez parlament, ale prezydent Andrzej Duda odmówił jego podpisania i skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Jego sprzeciw dotyczył przede wszystkim zapisów o parytetach płci we władzach związków sportowych oraz obowiązkowym udziale przedstawicieli kadr narodowych w zarządach. Zdaniem prezydenta były to regulacje zbyt głęboko ingerujące w konstytucyjną wolność zrzeszania się. Dodatkowo za niespełnienie tych wymogów groziły związkom dotkliwe sankcje finansowe.

    W nowym projekcie kontrowersyjnych zapisów już nie ma, ale to wcale nie gwarantuje spokojnej drogi do podpisu prezydenta. Po pierwsze, nie ma pewności, czy Sejm nie wprowadzi do ustawy kolejnych poprawek. Po drugie, sporo emocji może wzbudzić kwestia ochrony sędziów w kontekście zachowań kibiców. Choć nikt nie zamierza ścigać fanów za hasła w rodzaju „sędzia kalosz”, to już popularne przyśpiewki sugerujące korupcję arbitra mogą zostać uznane za znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas wykonywania obowiązków – a to przestępstwo ścigane z urzędu.

    W efekcie prezydent Karol Nawrocki może znaleźć się w trudnym położeniu. Z jednej strony trudno podważać potrzebę lepszej ochrony sędziów, szczególnie w piłce nożnej. Z drugiej – jako deklarowany kibic Lechii Gdańsk, może narazić się środowisku fanów, dla których nowe przepisy oznaczają koniec bezkarności zachowań dotychczas tolerowanych na trybunach.