• Świątek ledwo zeszła z kortu. A WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Świątek ledwo zeszła z kortu. A WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Choć nie obyło się bez trudnych momentów, obyło się bez sensacji. Iga Świątek po wymagającym i momentami bardzo zaciętym meczu z Yue Yuan wywalczyła awans do drugiej rundy Australian Open. Zwycięstwo Polki odbiło się szerokim echem w światowych mediach, a oficjalny portal WTA zwrócił uwagę, że tym razem starcie obu tenisistek miało zupełnie inny charakter niż ich poprzednia konfrontacja. Podkreślono również klasę i opanowanie wiceliderki rankingu, która w kluczowych fragmentach spotkania potrafiła wejść na najwyższy poziom, wprawiając Chinkę w wyraźne osłupienie.

    Poniedziałkowy pojedynek pierwszej rundy w Melbourne nie był dla Igi Świątek łatwą przeprawą. Szczególnie pierwszy set dostarczył wielu emocji i trwał znacznie dłużej, niż mogło się wydawać przed rozpoczęciem spotkania. Zamiast szybkiego rozstrzygnięcia kibice obejrzeli blisko dwugodzinną, wyrównaną walkę, w której Polka musiała sięgnąć po pełnię swoich umiejętności. Ostatecznie to jednak 24-letnia raszynianka udowodniła swoją wyższość, triumfując 7:6(5), 6:3.

    Dzięki temu Świątek bez przykrej niespodzianki zameldowała się w drugiej rundzie Australian Open, gdzie jej rywalką będzie Marie Bouzkova. Czeszka udanie rozpoczęła turniej, pokonując Renatę Zarazuę z Meksyku 6:2, 7:5 i zapowiada się na wymagającą przeciwniczkę.

    Australian Open. WTA docenia klasę Igi Świątek
    Na inauguracyjne zwycięstwo Polki na australijskich kortach zareagował oficjalny serwis WTA. Organizacja przypomniała, że poniedziałkowy mecz znacząco różnił się od ubiegłorocznego starcia Świątek z Yuan w Pekinie. Wówczas Polka nie dała rywalce żadnych szans, wygrywając 6:0, 6:3 w zaledwie 74 minuty. Tym razem Chinka postawiła znacznie twardsze warunki, zmuszając faworytkę do większego wysiłku. Mimo to Świątek potrafiła odpowiedzieć w najlepszy możliwy sposób, stopniowo przejmując kontrolę nad wydarzeniami na korcie.

    WTA zwróciła szczególną uwagę na opanowanie i dojrzałość Polki w decydujących momentach pierwszego seta. Yuan była o krok od jego wygrania i w tie-breaku długo dotrzymywała kroku wiceliderce rankingu. Wtedy jednak Świątek zaczęła dyktować warunki gry, co przełożyło się na serię precyzyjnych uderzeń kończących. Jak podkreślono, Polka zapisała na swoim koncie sporą część z 24 winnerów właśnie w kluczowych fragmentach meczu.

    – Yuan chwilami nie mogła uwierzyć, gdzie lądowały piłki posyłane przez Świątek. To najlepiej świadczy o precyzji i jakości jej gry – napisano na oficjalnej stronie WTA.

    Portal dodał również, że na początku drugiego seta Iga Świątek płynnie przeniosła impet z końcówki pierwszej partii, szybko obejmując prowadzenie i kontrolując przebieg spotkania do samego końca. Zwycięstwo w Melbourne było dla niej już 25. z rzędu wygraną w meczach pierwszej rundy turniejów wielkoszlemowych, co tylko potwierdza jej niezwykłą regularność.

    – Spokój, siła i precyzja – tak WTA podsumowała główne atuty Igi Świątek, które przesądziły o jej triumfie nad Yue Yuan. Pozostaje liczyć na to, że ten arsenał będzie skuteczny również w kolejnych rundach, a forma Polki będzie rosła wraz z rozwojem turnieju. Tym bardziej że podczas tegorocznego Australian Open Świątek po raz pierwszy w karierze staje przed realną szansą skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema.

  • Niemiła niespodzianka ze Świątek w Australian Open. Nie tak to miało wyglądać

    Niemiła niespodzianka ze Świątek w Australian Open. Nie tak to miało wyglądać

    Przygodę z tegorocznym Australian Open Iga Świątek rozpoczęła z pewnymi problemami. W meczu pierwszej rundy to Yue Yuan wygrała dwa pierwsze gemy, a w pewnym momencie na tablicy wyników wyświetlił się wynik 5:3 na korzyść Chinki. Polka musiała odrabiać straty, ruszyła w pościg i ostatecznie wygrała pierwszego seta 7:6 (5). W drugim także nie obyło się bez kłopotów. Yuan miała nawet break pointa na 3:3, lecz nie wykorzystała okazji. Finalnie drugi set skończył się wynikiem 6:3 dla wiceliderki rankingu WTA. To zatem ona melduje się w drugiej rundzie wielkoszlemowego turnieju, gdzie spotka się z Marie Bouzkovą. Jednak echa starcia z Chinką jeszcze przez chwilę nie zamilkną.

    Apel po meczu Świątek w Autralian Open. “Doceniajmy to”

    Po zakończonym meczu akcja przeniosła się do studia Eurosportu, gdzie gośćmi Piotra Karpińskiego byli Piotr Sierzputowski i Dawid Celt. Ostatni z panów na wstępie podkreślił, że Świątek pojedynek wygrała i to jest najważniejsza rzecz. Trudno jednak było nie zauważyć, w jakim stylu zatriumfowała.

    “Nie było to łatwe, przekonujące zwycięstwo, jakiego mogliśmy oczekiwać, ale cały czas to jest zwycięstwo. Doceniajmy to” – zaapelował Celt. A następnie pokusił się o ocenę tego, co mogło przyczynić się do problemów Igi na korcie.

    “Myślę, że wynikało to z dwóch czynników. Z tego, że Iga zagrała troszeczkę słabiej niż nas do tego przyzwyczaiła, zwłaszcza początek meczu miała dużo słabszy, niż można było zakładać. Ale też z niezłej dyspozycji rywalki, która zaadaptowana do tych warunków, które panują w Melbourne, wygrała trzy mecze w eliminacjach, zadowolona, bo plan minimum zrealizowała, nie mająca nic do stracenia, mająca narzędzia do tego, by trochę postraszyć przeciwniczkę. To była 36. tenisistka rankingu, która rozegrała świetny sezon w 2024 roku” – przypomniał.

    Wszystko było w jej rękach, aby zaatakować. I zrobiła to, poszukała swojej szansy, wykorzystując na początku słabszą dyspozycję Igi. Stąd taki wyrównany pojedynek

    W podobnym tonie wypowiedział się Sierzputowski, notabene w przeszłości współpracujący ze Świątek. Zasygnalizował, że teraz wiele zależy od samej tenisistki oraz jej zespołu. Na dalsze losy Igi w turnieju w Melbourne wpłynie to, jak cały team przepracuje mecz z Chinką, do jakich wniosków dojdzie i gdzie poszuka przyczyny słabszej dyspozycji Polki w pierwszej rundzie Australian Open. Jeśli lekcja zostanie odrobiona, Świątek może grać z meczu na mecz lepiej, ponieważ nie tylko wyciągnie konstruktywne wnioski i poprawi grę, lecz także stopniowo będzie schodzić z niej presja.

    Zgodził się z tym Celt, który dorzucił coś jeszcze. “Myślę, że Iga będzie miała do siebie zastrzeżenia pod względem jakości gry dzisiaj. Można to było trochę wyczuć między wierszami w rozmowach po meczu. Natomiast trzeba wyciągnąć wnioski, ale też nie sprowadzać swojej dyspozycji do tego co było w ostatnim spotkaniu, bo każdy mecz to inne rozdanie” – podsumował.

    Iga Świątek, Australian Open 2026

    Iga Świątek, Australian Open 2026David GrayAFP
    Yuan Yue i Iga Świątek

    Yuan Yue i Iga ŚwiątekDavid GrayAFP
    Iga Świątek, Australian Open 2026

    Iga Świątek, Australian Open 2026Fred LeeGetty Images

  • Świątek ledwo zeszła z kortu. A tu WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Świątek ledwo zeszła z kortu. A tu WTA ogłasza. Yuan nie mogła uwierzyć

    Były problemy, ale nie było przykrej niespodzianki. Iga Świątek po zaciętej walce z Yue Yuan awansowała do drugiej rundy Australian Open. Na jej triumf zareagował oficjalny portal WTA, odnotowując, że ten mecz był zupełnie inny niż ostatnie starcie obu tenisistek. Organizacja zarządzająca kobiecym tenisem podkreśliła także klasę, jaką zaprezentowała nasza wiceliderka światowego rankingu, która sprawiła, że Chinka chwilami nie mogła uwierzyć w to, co widziała na korcie.
    Tenisistka w białym stroju cieszy się po udanej akcji, trzymając rakietę w prawej dłoni i zaciskając lewą pięść, w tle drugi portret kobiety w sportowej opasce na włosach, wspierającej się ręką.

    Iga Świątek i Yue YuanDAVID GRAY / AFPAFP

    Tym samym to reprezentantka Polski bez niespodzianki znalazła się w drugiej rundzie wielkoszlemowej rywalizacji w Melbourne, w której jej rywalką będzie Marie Bouzkova. Czeszka rozpoczęła swoją przygodę z tegoroczną edycją Australian Open od wygranej 6:2, 7:5 z meksykańską tenisistką Renatą Zarazuą.

    Australian Open. Iga Świątek górą nad Yue Yuan. WTA reaguje

    Na premierowy triumf Igi Świątek na Antypodach zareagował oficjalny portal WTA, zaznaczając, że dzisiejszy mecz miał zupełnie inny przebieg niż ubiegłoroczne starcie obu tenisistek w Pekinie. Wówczas Polka pewnie pokonała Chinkę 6:0, 6:3 w 74 minuty, a teraz została zmuszona do wzmożonego wysiłku. Ostatecznie poradziła sobie jednak z tym wyzwaniem, wspinając się na wyżyny. I chwilami wprawiając w osłupienie swoją przeciwniczkę, która “nie wierzyła” w to, co widzi.

    Spokój 25-krotnej mistrzyni singlowych turniejów WTA był widoczny w ostatnich partiach i tie-breaku pierwszego seta. Yuan była o jednego gema od zwycięstwa w pierwszym secie i utrzymywała wyrównany wynik w tie-breaku, ale umiejętność dyktowania przebiegu wymian przez Światek ostatecznie pozwoliła jej zanotować sporą część z 24 winnerów

    – Yuan nie wierzyła, gdzie lądowały niektóre z nich, co świadczy o precyzji Igi Świątek – czytamy dalej.

    Portal organizacji zarządzającej kobiecym tenisem dodał, że na starcie drugiego seta Iga Świątek zdołała zachować impet z końcówki pierwszej partii, szybko obejmując prowadzenie. A wygrywając mecz, zanotowała swoje 25. zwycięstwo z rzędu w meczach pierwszej rundy Wielkiego Szlema.

    – Spokój, siła, precyzja – tak podsumowany został główny arsenał Igi Świątek, który pozwolił jej pokonać Yue Yuan. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie on służył Polce także w kolejnych meczach, a jej forma będzie wzrostowa. Przypomnijmy, że podczas tegorocznego Australian Open 24-latka pierwszy raz w karierze staje przed możliwością walki o skompletowanie karierowego Wielkiego Szlema.

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Zbliżenie twarzy sportowca w czapce z widocznym jednym okiem, w prawym górnym rogu okrągłe powiększenie prezentujące tę samą osobę trzymającą przy twarzy biały ręcznik.

    Iga Świątek Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Karol Nawrocki ostrzega polskie firmy. “Wciąż stanowi zagrożenie”

    Karol Nawrocki ostrzega polskie firmy. “Wciąż stanowi zagrożenie”

    Prezydent spotyka się z polskimi przedsiębiorcami. “To co wydarzyło się po roku 1989 było cudem”

    19 stycznia w Pałacu Prezydenckim prezydent Karol Nawrocki spotkał się z polskimi firmami obecnymi na rynkach globalnych. Podczas konferencji prasowej, która odbyła się po spotkaniu, prezydent mówił o źródłach polskiego sukcesu gospodarczego po 1989 roku, podkreślając kluczową rolę przedsiębiorców i pracowników.

    Zwracał uwagę, że to właśnie polski biznes i ludzie pracy są głównymi autorami transformacji, którą określał mianem “cudu gospodarczego”. – Polska znalazła się w obecnym miejscu rozwoju dzięki pracodawcom, ale także dzięki ludziom pracy, polskim pracownikom, którym należą się szacunek, uznanie i wdzięczność – dodał.

    Nawrocki wskazywał jednocześnie, że sukces ten nie zawsze był efektem sprzyjającej polityki państwa. Przeciwnie, często dokonywał się mimo barier administracyjnych. Podkreślał, że polscy przedsiębiorcy musieli mierzyć się z “rozwiązaniami prawnymi i ustawowymi, z nadregulacją”, która jego zdaniem “wciąż stanowi zagrożenie”, zwłaszcza w kontekście implementacji prawa Unii Europejskiej.

    – To, co wydarzyło się po roku 1989, było w istocie cudem. W kolejnych czterech fazach transformacji ustrojowej, społecznej i gospodarczej znaleźliśmy się nagle w miejscu, w którym jesteśmy dzisiaj. Polska jest dwudziestu gospodarką na świecie, a zaproszenie prezydenta Donalda Trumpa na szczyt grupy G20 do Miami jest zaproszeniem dla całego narodu polskiego i dla wszystkich, którzy za ten sukces odpowiadają – dodał Nawrocki.

    Nawrocki: Wiele regionów Polski zapłaciło za transformację ustrojową

    Prezydent odwoływał się także do pojęcia “złotego wieku”, którym część ekonomistów opisuje ostatnie dekady polskiego rozwoju, podkreślając przy tym, że transformacja miała swoją wysoką cenę społeczną. – Wielu Polaków i wiele regionów Polski zapłaciło za transformację ustrojową, gospodarczą, polityczną i społeczną wielką, zbyt dużą cenę. Mam głębokie przekonanie, że także w polskich powiatach, w polskich regionach, które nie są do dnia dzisiejszego jeszcze efektywnie wykorzystane, jest wielki potencjał na inwestycje, o czym przekonują także inwestycje państw zagranicznych w Rzeczpospolitej Polskiej – dodał.

    Nawrocki dodał, że PKB per capita wzrosło od 1989 roku o 200 proc., a średnia długość życia wydłużyła się o osiem lat. Zwracał również uwagę, że relacja polskiego PKB per capita do średniej unijnej wzrosła z około 50 proc. na początku XXI wieku do ponad 80 proc. obecnie, co jego zdaniem najlepiej pokazuje, że “dzięki pracy polskich przedsiębiorców i pracowników lepiej się nam po prostu w Rzeczpospolitej żyje”.

    “Wydarzenia”: W Szczecinie zaprezentowano polski prom Jantar Unity

  • To z nimi Polki powalczą o finały BJKC. Szansa na rewanż, ale są też złe wieści

    To z nimi Polki powalczą o finały BJKC. Szansa na rewanż, ale są też złe wieści

    Fenomenalnie rozpoczął się Australian Open dla wszystkich naszych tenisistek. Cztery Polki zameldowały się w drugiej rundzie turnieju i zapewne na tym nie poprzestaną. W międzyczasie odbyło się bardzo ważne wydarzenie dotyczące zbliżającego się Billie Jean King Cup. Kadra prowadzona przez Dawida Celta poznała rywalki w walce o awans do finałów, które ponownie zorganizują Chiny. Dojdzie do ekspresowego rewanżu, ponadto zadowoleni nie będą kibice, gdyż “Biało-Czerwone” nie zagrają na własnym terenie.
    Iga Świątek i Katarzyna Kawa walczyły o awans dla Polek do półfinału BJK Cup Finals 2024

    Iga Świątek w narodowych barwachJorge Guerrero / AFPAFP

    Billie Jean King Cup to najważniejszy kobiecy turniej drużynowy w tenisowym kalendarzu, nazywany też mistrzostwami świata. Polki mają z nim dobre wspomnienia z przeszłości. Choćby w 2024 roku dotarły aż do półfinału, w którym lepsze okazały się późniejsze triumfatorki z Włoch. W poprzedniej edycji zmagań “Biało-Czerwonych” zabrakło w czołowej ósemce. Brak przepustki był konsekwencją przegranego turnieju w Radomiu.

    Bez Igi Świątek nasza kadra uznała wyższość Ukrainek. W województwie mazowieckim Elina Switolina triumfowała z Mają Chwalińską. Wcześniej Marta Kostiuk wygrała z Katarzyną Kawą. Nawet wcześniejszy triumf Polek nad Szwajcarkami nie dał przepustki do chińskich finałów. Kolejną szansę “Biało-Czerwone” otrzymają jednak już w kwietniu 2026. Dzięki dobrej grze w Gorzowie kilka miesięcy temu, podopieczne Dawida Celta są o jedno spotkanie od znalezienia się w gronie ośmiu czołowych zespołów globu. Dziś podczas oficjalnego losowania poznały swoje oponentki.

    Polki zagrają z Ukrainkami o finały Billie Jean King Cup. Mają rachunki do wyrównania

    Finalistki z 2024 roku zostały rozstawione ze względu na wysoką pozycję w rankingu. Z tego właśnie powodu trafiły na niżej notowaną reprezentację. Wśród możliwych rywalek znajdowały się przedstawicielki Australii, Belgii, Japonii, Kazachstanu, Słowenii, Szwajcarii oraz Ukrainy. Polki ostatecznie zagrają z ostatnim z wymienionych państw, wobec czego otrzymają błyskawiczną na rewanż za niedawne niepowodzenie w Radomiu. Dla kibiców nie są to jednak dobre wieści. Gospodyniami potyczki będą nasze wschodnie sąsiadki, o czym PZT informował jeszcze przed losowaniem. Ma to związek z tym, że ostatnie spotkanie między tymi ekipami rozegrano na terenie kraju nad Wisłą.

    Szczegóły dotyczące kwietniowej rywalizacji zapewne zostaną podane w najbliższych tygodniach. “Kwalifikacje odbędą się w piątek 10 kwietnia i sobotę 11 kwietnia” – poinformował jedynie oficjalny portal rozgrywek. Po stronie ukraińskiej wstępnie można spodziewać się Eliny Switoliny oraz Marty Kostiuk, czyli obecnie największych gwiazd reprezentacji. Niewiadomą będzie obecność Igi Świątek w biało-czerwonych barwach.

    100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. WIDEOANDREA BERNARDI / AFPTV / AFPAFP
    Reprezentantki Polski z Igą Świątek na czele poznały potencjalne rywalki w półfinale BJK Cup Finals 2024

    Iga ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek i Katarzyna Kawa walczyły o awans dla Polek do finału BJK Cup Finals 2024

    Iga ŚwiątekJOSE BRETON / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP
    Trener w białym dresie rozmawia z zawodniczką w czerwonym stroju sportowym z polskim godłem, która trzyma ręcznik i wygląda na skupioną.

    Maja Chwalińska i Dawid CeltTomasz Jastrzebowski/REPORTERReporter

  • Problemy Igi Świątek na start Australian Open! Nikt tego nie przewidział

    Problemy Igi Świątek na start Australian Open! Nikt tego nie przewidział

    Problemy Igi Świątek na start Australian Open! Nikt tego nie przewidział
    Iga Świątek

    Spotkanie Igi Świątek w 1. rundzie Australian Open przeciwko Yue Yuan zaczęło się sensacyjnie. Wiceliderka rankingu WTA w 1. secie przegrywała już 0:2 i przypominała swoją najgorszą wersję z United Cup. Jednak kiedy chińska kwalifikantka serwowała na wygranie partii, w grze Polki coś drgnęło, co wystarczyło, żeby wygrać po sporych problemach 7:6(5), 6:3. Martwić może jednak jedna rzecz.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Poniedziałek był zdecydowanie polskim dniem podczas Australian Open. Do gry weszło aż pięcioro Biało-Czerwonych. Swoje spotkania wygrały Magda Linette, Magdalena Fręch i Linda Klimovicova. Do triumfów naszych singlistek zwycięstwo dołożył także Kacper Majchrzak. Ostatnią, która pojawiła się na korcie, była Iga Świątek.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Zobacz także: Ponad trzy godziny walki! Co za mecz Kamila Majchrzaka w Australian Open

    Polka w nowy sezon weszła dość niepewnie. Wygrała z reprezentacją Polski United Cup, lecz w samym turnieju przegrała dwa spotkania, z Coco Gauff i Belindą Bencić. Martwić mógł fakt, że podobnie jak pod koniec poprzedniego roku, Polka miewała bardzo słabe fragmenty gry przy własnym serwisie.

    Obawy potwierdziły się już w na początku starcia ze 130. zawodniczką rankingu WTA Yue Yuan. Chinka kwalifikantka w pierwszym gemie przełamała Polkę. Wiceliderka rankingu WTA z każdą upływającą minutę wracała do dobrej gry, a przede wszystkim zaliczyła przełamanie powrotne.
    Przebudzenie Igi Światek w Melbourne

    Kiedy wydawało się, że Świątek zaczęła kontrolować wydarzenia na korcie, dość niespodziewanie pojawiły się dwa podwójne błędy serwisowe, które pomogły Yuan zyskać przewagę przełamanie.

    Po tej sytuacji Świątek ponownie zaczęła lepiej grać i udało jej się nawet doprowadzić do remisu 5:5 w momencie, kiedy Chinka serwowała, żeby sensacyjnie wygrać pierwszą partię.

    To był jednak koniec przełamań, doszło do tie-breaka. Był on bardzo wyrównany, lecz to Świątek zachowała więcej zimnej krwi i mimo problemów z początku, wygrała otwierającego seta.

    Przeczytaj również: Aryna Sabalenka pokazuje klucz, a Iga Świątek? Jasne słowa Dawida Celta

    Po krótkiej przerwie Świątek nie przerwała napierać na rywalkę, szybko zyskała przełamanie i to ona tym razem szybko wyszła na prowadzenie 3:0. Później spotkanie na chwilę wstrzymano, bo pomocy medycznej potrzebowała Yuan. Chinka miała problem z bólem pleców.
    Niespodziewane problemy Igi Świątek

    Po powrocie do gry Chinka wróciła do dobrej dyspozycji z początku meczu. Po wyrównanym gemie serwisowym Polki zdołała ją przełamać. Świątek zaczęła za to się denerwować i nerwowo spoglądać w kierunku swojego boksu.

    Końcówka starcie była bardzo szarpana z obu stron. Świątek dobre zagrania przeplatała z tymi słabszymi, a Chince zależało na tym, żeby szybko kończyć wymiany. Wiązało się to z ogromnym ryzykiem, które nie zawsze się opłacało.

    Ostatecznie Świątek wygrała 7:6(5), 6:3. Trzeba jednak przyznać, że jak na 1. rundę była to dla niej bardzo wymagająca przeprawa. Szwankował serwis, co widać było pod koniec poprzedniego sezonu i United Cup. Brak progresu w tym elemencie może martwić najbardziej, bo teraz w Melbourne będzie już coraz trudniej.

    Polecamy: Nocna sensacja, była mistrzyni za burtą Australian Open! Deklasacja

    Polska tenisistka zmierzy się w 2. rundzie z Marie Bouzukovą. Czeszka pokonała 6:2, 7:5 Meksykankę Renatę Zarazuę.

  • Świątek po pierwszym meczu w Australian Open. Oto sytuacja w rankingu WTA

    Świątek po pierwszym meczu w Australian Open. Oto sytuacja w rankingu WTA

    Iga Świątek po zwycięstwie w pierwszej rundzie Australian Open z Yue Yuan utrzymuje dystans do prowadzącej w rankingu WTA Aryny Sabalenki. Strata Polki jest znacząca.

    Iga Świątek w ubiegłym sezonie dotarła do półfinału Australian Open, gdzie przegrała z Madison Keys. W efekcie już na starcie rywalizacji odjęto jej punkty w rankingu. Przystępując do meczu pierwszej rundy z Yue Yuan, miała ich na koncie 7558.

    Chinka, aktualnie 130. tenisistka świata, postawiła Świątek nadspodziewanie twarde warunki. Ostatecznie nasza reprezentantka wygrała 7:6 (5), 6:3 i awansowała do drugiej rundy.

    ZOBACZ WIDEO: Tak nasza ekipa świętowała zwycięstwo w United Cup!

    W efekcie w rankingu live ma na koncie 7618 pkt – o 2142 mniej niż prowadząca Aryna Sabalenka. Białorusinka w pierwszej rundzie ograła reprezentującą Francję Tiantsoę Rakotomanga Rajaonah.

    Warto podkreślić, że nawet jeżeli Polka wygra Australian Open, nie będzie miała szansy zająć fotela liderki. W przypadku końcowego triumfu na jej koncie znajdzie się 9548 pkt – mniej, niż Sabalenka ma po pierwszej rundzie.

    Świątek natomiast musi oglądać się za siebie. Jeżeli szybko odpadnie z AO, to może stracić drugą pozycję w rankingu na rzecz Amandy Anisimovej lub Coco Gauff.

    Ranking WTA Live
    Ranking WTA Live

  • Zaskakujący problem Igi Świątek? Polka zeszła z kortu. Jeden szczegół

    Zaskakujący problem Igi Świątek? Polka zeszła z kortu. Jeden szczegół

    Po wygranym pierwszym secie z Yue Yuan w poniedziałkowym meczu Australian Open, Iga Świątek opuściła plac gry, udając się do szatni. I nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie jeden szczegół, na który uwagę zwrócili komentatorzy Eurosportu. Jak zauważyli wiceliderka rankingu WTA zmagała się na korcie z zaskakującym problemem, który najprawdopodobniej postanowiła rozwiązać w szatni, zmieniając garderobę.
    Tenisistka w stroju sportowym z logiem Australian Open trzyma ręcznik i butelkę wody, stoi na korcie tuż przy ławce, gdzie na jednym ujęciu odkłada przedmioty i przygotowuje się do dalszej gry; w tle widoczne są elementy wieńczące rozgrywki tenisowe or…

    Iga Świątek podczas meczu z Yue Yuan na Australian OpenEurosportEurosport

    Podczas tegorocznego Australian Open Iga Świątek stanęła przed szansą, by skompletować karierowego Wielkiego Szlema, wkładając do swojej gabloty czwarte i ostatnie najważniejsze trofeum, jakie można wywalczyć w światowym tourze.

    Drogę do – miejmy nadzieję – historycznego wyczynu i możliwości dołączenia do grona takich sław, jak Chris Evert, Martina Navratilova, Steffi Graf, Serena Williams czy Maria Szarapowa wiceliderka światowego rankingu rozpoczęła od meczu pierwszej rundy z Yue Yuan. Meczu, który sprawił jej nieoczekiwanie wielu problemów.

    130. w rankingu WTA Chinka przełamała naszą reprezentantkę już w pierwszym gemie. A potem nie zamierzała zwalniać tempa. Doprowadziła nawet do tie-breaka, w którym także nawiązała zaciętą walkę ze znacznie wyżej notowaną rywalką, choć ostatecznie przegrała premierową partię 5:7.

    Australian Open. Odzieżowe problemy Igi Świątek? W przerwie nastąpiła zmiana

    Tymczasem Iga Światek toczyła “walkę” nie tylko z rozpędzoną rywalką, ale i… nowym strojem, przygotowanym przez swojego sponsora technicznego. Zauważyła to w trakcie transmisji komentatorka Eurosportu, zwracając uwagę, na problemy 24-latki.

    – Iga Świątek wygrała pierwszego seta z Yue Yuan 7:6. Udała się do szatni. Ciekawa jestem, czy stroju nie zmieni jednak, bo tak jak mówiłam, trochę widać, że jej ta spódnica zaczęła przeszkadzać w pewnym momencie. Zobaczymy, jak wróci – powiedziała.

    I rzeczywiście. Nasza wiceliderka rankingu WTA wykorzystała przerwę na zmianę garderoby.

    – Proszę spojrzeć, wraca w szortach Iga – zaznaczyła Justyna Kostyra, gdy nasza zawodniczka wróciła na kort.

    A towarzyszący Lech Sidor dodał, że taki wybór mógł być optymalny nie tylko na opisany dyskomfort Igi Świątek, ale także jej uwarunkowania oraz aurę panującą w Melbourne.

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Sportowiec ubrany w czarną koszulkę i czapkę, stojący przy mikrofonie na tle niebieskiego ekranu, zakrywający twarz dłońmi wyrażając silne emocje.

    Iga Świątek via ZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
    Młoda kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, ubrana w jasny garnitur i niebieską koszulę, patrzy w bok z delikatnym uśmiechem. W tle znajduje się niebieski, abstrakcyjny wzór.

    Iga ŚwiątekPIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East NewsEast News

  • Fatalny początek i pogoń Świątek w Melbourne. Return skończył mecz Polki

    Fatalny początek i pogoń Świątek w Melbourne. Return skończył mecz Polki

    Taki początek Australian Open zakładali chyba tylko najwięksi optymiści: cztery spotkania pierwszej rundy, cztery zwycięstwa Biało-Czerwonych. Magdalena Fręch, Magda Linette, Linda Klimovicova i Kamil Majchrzak swoją pracę wykonali wzorowo, a przecież dziś została jeszcze na największym stadionie Roda Lavera Iga Świątek, a we wtorek – Hubert Hurkacz. Pojawiła się realna szansa na wprowadzenie całej szóstki do kolejnego etapu. I nie ukrywajmy – Iga była tu pewniakiem.

    Z Chinkami Polka w karierze radziła sobie znakomicie, przegrała w karierze zawodowej tylko jedno spotkanie. Choć może właśnie to najważniejsze, w olimpijskim półfinale w Paryżu. Z Yue Yuan wygrała pod koniec września w Pekinie – dość gładko, 6:0, 6:3. Miała problemy na początku drugiej partii, ale samo spotkanie większej historii nie posiadało.

    Podobnego scenariusza można było oczekiwać dzisiaj. Natomiast już na pewno nie takiego, że Iga może z Yuan przegrać. Bo skoro nie przegrała pierwszego spotkania w klasycznym turnieju od 4,5 roku, to dlaczego miałoby stać się akurat teraz?

    Australian Open. Iga Świątek kontra Yue Yuan w pierwszej rundzie. Zaskakujący początek

    Tym razem spotkania zaczęło się jednak zupełnie inaczej niż w Pekinie. Polka zaczęła od serwisu, pierwsze podanie kulało, a Chinka miała jasną taktykę – atakować drugi serwis Igi. I korzystała z tego, jej returny trafiały w pole gry. Nasza wiceliderka rankingu też była trochę “zardzewiała”, nie poczuła jeszcze kortu na Rod Laver Arenie, choć z tym obiektem zapoznała się po długiej przerwie w zeszłą środę, w zawodach “1 Point Slam”.
    Tenisistka w białym stroju wykonuje dynamiczny ruch podczas meczu, trzymając rakietę i skupiając wzrok na zbliżającej się piłce tenisowej. Ciemne tło podkreśla ekspresję oraz sportowy charakter sceny.

    Iga Świątek, Melbourne 2026David GrayAFP

    Jedno przełamanie nie było jeszcze powodem do stresu, podwyższenie przez Yuan na 2:0 – również. Gdy jednak Chinka w kolejnym gemie wywalczyła break pointa na 3:0, zrobiło się już jednak nerwowo. Mało tego, Yue dobrze odpowiedziała returnem, ale ostatnie słowo należało do Igi. I chwilę później Polka dołożyła dwie kolejne udane akcje, na jej koncie pojawiła się jedynka.

    A wkrótce było już 3:3 – i wydawało się, że wszystko wraca do sytuacji, którą zakładaliśmy. A tymczasem już za moment Polka została ponownie przełamana, pojawiły się aż dwa podwójne błędy serwisowe, w sumie tych niewymuszonych miała już 14. Po siedmiu gemach.
    Tenisistka w sportowym stroju koncentruje się na odbiciu lecącej piłki tenisowej rakietą podczas meczu.

    Yue YuanDavid GrayAFP

    Za moment Chinka dostała nowe piłki, na ósmego gema. I perfekcyjnie ten atut wykorzystała, Iga nie miała za wiele do powiedzenia. Zanosiło się już na to, że po raz pierwszy od siedmiu lat przegra seta otwarcia w tym turnieju. Po twarzy Polki było widać, że jest sfrustrowana.

    Było więc 3:5, Raszynianka znalazła się w niebezpiecznym położeniu. Wygranie swojego gema nie było nawet połowę drogi Polki do pozostania w grze, trzeba było jeszcze przełamać Chinkę. I wreszcie Iga zagrała niemal wzorowego gema, rywalkę chyba też jednak “zjadła” presja. Wcześniej starała się szybko kończyć akcje, teraz wdawała się w dłuższy wymiany. U Polki zaś wreszcie zaczął funkcjonować forhend, wyrównała na 5:5, za moment już prowadziła 6:5.

    Decydował jednak tie-break, zmiana stron nastąpiła przy wyniku 3-3. A później Iga udowodniła swoją wyższość, wygrała jednak seta 7:6 (5). Mecz trwał już 58 minut, zaledwie 16 minut krócej niż tamto ich całe spotkanie w Pekinie.

    Został więc jeszcze jeden krok, można było się spodziewać, że przygotowanie fizyczne Polki zacznie brać górę. Choć po najdłuższej wymianie, na dodatek przegranej przez Polkę, to Iga była potwornie zmęczona i podpierała się na rakiecie, to jednak Chinkę siły opuszczały szybciej. Yuan została szybko przełamana, za moment Polka podwyższyła na 2:0, zaraz na 3:0. A jakby tego było mało, Chinka poprosiła o pomoc medyczną, miała problemy z dolną częścią pleców.

    To nie wróżyło dobrze, a przecież 27-latka musiała już odrabiać potężne straty.

    Yuan wróciła do gry po kilkuminutowej przerwie, wywalczyła trzy okazje do przełamania na 1:3. Chinka zmieniła nieco taktykę, nie czekała już na piłkę za linią końcową. I tę trzecią wykorzystała, Iga zagrała za mocno. A za moment zrobiło się 2:3.

    Rywalka Igi złapała rytm, po bólu pleców jakby już nie było śladu. Polka musiała wskoczyć na wyższy poziom, Yuan ryzykowała, zwłaszcza na returnie. I dobrze czytała kierunki serwisów.

    Yuan miała nawet break pointa na 3:3, później Polka kilka okazji na 5:2, w gemie trwającym kilkanaście minut. Mecz toczył się dalej, Świątek znów grała nerwowo, niepotrzebnie ryzykowała. Ostatecznie to jednak ona wygrała po równych dwóch godzinach 7:6 (5), 6:3. Jeszcze raz przełamała Yuan, kapitalnym returnem.

    Dokładny zapis relacji “na żywo” z meczu Igi Świątek z Yue Yuan można znaleźć TUTAj.
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Yue Yuan

    Yue YuanMichael Owens / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona.

  • Sensacyjny mecz Świątek w Australian Open! Taki wynik po dwóch godzinach

    Sensacyjny mecz Świątek w Australian Open! Taki wynik po dwóch godzinach

    – To zaczyna niepokoić – usłyszeliśmy już po zaledwie 10 minutach meczu. Wtedy Iga Świątek była o włos od przegrywania 0:3 z notowaną w drugiej setce listy WTA Yue Yuan. Długo zamiast pewnego, dobrego tenisa wiceliderki światowego rankingu oglądaliśmy nietęgie miny jej trenera Wima Fissette’a i jej psycholożki Darii Abramowicz. Na szczęście po około godzinie gry Świątek wreszcie odnalazła niezły rytm i wygrała ten mecz pierwszej rundy Australian Open 7:6, 6:3.
    Iga Świątek i Daria Abramowicz
    screeny z HBO MAX

    Najedliśmy się nerwów. Chcieliśmy, żeby Iga Świątek pokazała dobrą reakcję po niedawnych porażkach z Coco Gauff i Belindą Bencić w United Cup. Chcieliśmy, żeby w Australian Open 2026 weszła z drzwiami. A ona długo nie umiała znaleźć klucza, żeby otworzyć sobie mecz, którego teoretycznie nie mogła przegrać.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany

    Chinka Yue Yuan to kwalifikantka. W światowym rankingu jest dopiero 130. Świątek już ją znała, bo we wrześniu pokonała ją 6:0, 6:3 w turnieju WTA 1000 w Pekinie. Nawet biorąc pod uwagę niepokojące porażki Polki w Sydney, w United Cup, wszystko mówiła, że jest murowaną faworytką tego starcia. Sztuczna inteligencja dawała Świątek aż 77 proc. szans na zwycięstwo. Ale niedoceniana Yuan na sto procent wierzyła, że stać ją na to, żeby naszej faworytce się postawić. Widzieliśmy to od pierwszej piłki meczu.
    Świątek sztywna i niepewna

    Już w pierwszym gemie Świątek została przełamana. Za łatwo, za szybko, do 15. Po chwili Chinka dorzuciła gema na 2:0, przypominając, że ma mocny serwis. Wysoka (178 cm wzrostu) tenisistka wprowadzała piłkę do gry z prędkościami w okolicach 180 km/h. A Świątek returnowała niecierpliwie i niedokładnie. I jeszcze gorzej serwowała. – To zaczyna niepokoić – powiedział Lech Sidor w momencie, w którym Yuan miała punkt na 3:0 z podwójnym przełamaniem. Były tenisista komentował mecz w Eurosporcie i podkreślał, że forhend Świątek jest sztywny, niepewny.

    Przed 0:3 Iga uratowała się tym forhendem i wkrótce dogoniła rywalkę, notując przełamanie powrotne na 3:3. Realizator transmisji po raz kolejny pokazał nam wtedy zespół Polki. Od początku, mimo kłopotów Igi, wyglądało na to, że i trener Wim Fissette’a, i psycholożka Daria Abramowicz przesadnie się nie martwią. Ale wkrótce było 3:5 i miny tej dwójki były już mniej pewne, żeby nie powiedzieć nietęgie. I nic dziwnego, w końcu w tamtym fragmencie meczu widzieli m.in., jak Iga po wyrównaniu na 3:3 w kolejnym gemie popełniła dwa podwójne błędy serwisowe i od razu dała się po raz kolejny przełamać.

    Prowadzenie Yuan 5:3 zaskakiwało wszystkich. W tym chyba samą Chinkę. – Chyba ją to przerosło – stwierdziła nawet Justyna Kostyra, która komentowała mecz z Sidorem. Faktycznie tak to wyglądało, gdy zaledwie osiem minut później wynik 5:3 dla Yuan zmienił się w 6:5 dla Świątek.

    Trzeba oddać Polce, że w trudnym momencie trochę zmieniła swoją grę i ograniczyła liczbę błędów. Ale też uczciwie trzeba podkreślić, że Yuan stojąc przed dużą szansą na wygranie seta, zaczęła mylić się znacznie częściej niż we wcześniej fazie partii. Ostatecznie ten set skończył się dopiero tie-breakiem. Przy prowadzeniu 6:5 i serwisie Chinki Świątek znów chciała kończyć wymiany za szybko i pomogła rywalce doprowadzić do tie-breaka. Na szczęście w nim o wiele bardziej doświadczona i utytułowana tenisistka wykazała już swą wyższość. Ale „Uff” na pewno wydobywało się w tej rozgrywce nie tylko z ust Kostyry. Śledząc wyrównaną walkę punkt za punkt aż do stanu 5-4 denerwowaliśmy się wszyscy. I dopiero wtedy Świątek wyszła na dwupunktowe prowadzenie i przy stanie 6:6, 6-4 miała dwa setbole. Pierwszego Yuan wybroniła asem serwisowym. Ale drugiego Świątek wygrała dobrą akcją serwis plus jeden. Uff! Naprawdę uff po aż 58 minutach twardej walki.
    Świątek zmieniła spódnicę na spodenki i zmieniła swoją grę. Ale na krótko

    Po pierwszym secie Świątek zeszła na przerwę toaletową. Zgodnie z przewidywaniami Kostyry zmieniła spódnicę na szorty. Komentatorka zwracała uwagę na to, że w stroju z pierwszego seta Polce grało się niewygodnie. I może również dzięki tej zmianie od początku drugiej partii Iga czuła się wyraźnie lepiej. Już w pierwszym gemie Świątek przełamała rywalkę. To był dobry, twardy gem z obu stron. Polka skończyła go przy drugim breaku, w grze na przewagi.

    Cenne było widzieć, że Świątek nie próbowała za wszelką cenę szybko kończyć wymian. W pierwszym secie przez swój pośpiech popełniła aż 21 niewymuszonych błędów (przy 15 uderzeniach kończących – Yuan miała bilans 9:13). W drugiej partii wystarczyło, że Iga zachowała więcej spokoju, a mecz coraz wyraźniej układał się po jej myśli. Potężnie wykrzyczana przez Polkę „Jazda!” po asie serwisowym na 7:6, 2:0 cieszyła. Bardzo cieszyły wyświetlone w tym momencie statystyki niewymuszonych błędów w drugim secie. Świątek popełniła taki tylko jeden, a Yuan – aż pięć. Ale jednocześnie niepokoiliśmy się czy aby Świątek nie zgłosiła sędzi, że będzie potrzebowała pomocy fizjoterapeuty, bo widzieliśmy jej rozmowę z Mariją Cicak, ale nic nie słyszeliśmy. A po chwili zobaczyliśmy, że duet fizjoterapeutów jest już w gotowości i czeka na odpowiedni moment, by móc wejść na kort. Przy stanie 7:6, 3:0 dla Igi okazało się, że pomocy potrzebowała jednak Yuan. Po 18 minutach drugiego seta Chinka poddawała się zabiegom chyba na lędźwiowy odcinek kręgosłupa.
    Rywalka Świątek odżyła po przerwie medycznej

    Po powrocie na kort rozmasowana Yuan stanęła przed szansami na odrobienie jednego z przełamań. Przy stanie 7:6, 3:0 i 30:40 Świątek obroniła się po raz pierwszy. Drugiego breakpointa obroniła w grze na przewagi. Ale po chwili Chinka miała kolejną okazję, bo Polka wyraźnie się denerwowała i znowu się myliła. Trener Fissette starał się spokojnie i merytorycznie podpowiadać (zalecał stosowanie kick serwisu), ale Świątek nie wytrzymała i przy trzecim breakpoincie dla Yuan wyrzuciła forhend w aut.

    Gdy chwilę później Chinka zmniejszyła straty w decydującym secie na 2:3, realizator transmisji pokazywał nam fizjoterapeutkę, która wyraźnie spisała się na medal. Przed kolejnym gemem znów podglądaliśmy też boks Igi. Nic dziwnego – już było 7:6, 3:0 z podwójnym przełamaniem, a sytuacja znowu zaczęła się komplikować. Naprawdę dziwne było, że po 18 minutach decydującego seta Świątek prowadziła 3:0 i miała do dyspozycji serwis, a 18 minut później broniła breaka na 3:3. Na szczęście na koniec gry na przewagi znów usłyszeliśmy głośne “Jazda!”, a na tablicy wyników zobaczyliśmy 7:6, 4:2, a nie 7:6, 3:3.

    Chinka naprawdę mocno walczyła o pozostanie w meczu, o przedłużenie go do trzech setów, o poszukanie swojej szansy na sensację. Względnie spokojni moglibyśmy być, gdyby w kolejnym długim gemie (trwał 12 minut) Świątek wykorzystała któryś z trzech breakpointów. Wtedy znów prowadziłaby z podwójnym przełamaniem (7:6, 5:2), ale w kluczowych momentach Iga znów nie trafiała w kort i zrobiło się 7:6, 4:3.

    Do samego końca czuliśmy, z jakim napięciem Polka walczy o wywiązanie się z roli faworytki. Na szczęście gema na 7:6, 5:3 wyserwowała sobie dość szybko (do 30). I jeszcze raz na szczęście – następny gem okazał się ostatnim. Świątek jeszcze raz przełamała Yuan w grze na przewagi. Wykorzystała drugiego meczbola. Wygrała po dwóch godzinach walki.
    Już 27:1. Świątek śrubuje rekord. Ale musi się pilnie poprawić

    Dla Świątek zwycięstwo nad Yuan to już 27. wygrany mecz w pierwszej rundzie wielkoszlemowej. W meczach otwierających turnieje wielkoszlemowe Polka przegrała tylko raz – pozostaje niepokonana od Wimbledonu 2019. Ale prawdę powiedziawszy po szarpanym, nerwowym meczu Świątek z Yuan trudno znaleźć więcej pozytywów. Jeśli Świątek marzy o wygraniu Australian Open 2026 i tym samym o skompletowaniu Karierowego Wielkiego Szlema, to musi pilnie wejść na zdecydowanie wyższy poziom.

    W drugiej rundzie Świątek zmierzy się z Czeszką Marie Bouzkovą (44 WTA). Najpewniej ten mecz zostanie rozegrany w środę.