• Gigantyczna sensacja na PŚ w Zakopanem. Outsider zawstydził Polaków

    Gigantyczna sensacja na PŚ w Zakopanem. Outsider zawstydził Polaków

    Nie ma ani jednego punktu Pucharu Świata, a więc siłą rzeczy nie jest w nim sklasyfikowany. Aż 10 razy w tym sezonie odpadał w kwalifikacjach. A teraz w Zakopanem Jewhen Marusiak poleciał kapitalnie, aż 145 metrów, i był lepszy od wszystkich polskich skoczków.
    Jewhen Marusiak podczas kwalifikacji PŚ w Zakopanem

    Konkurs duetów będzie głównym wydarzeniem soboty w Zakopanem. Te zawody zaplanowano na godzinę 16.10. Ale emocji dostarczyły już serie treningowe i zwłaszcza kwalifikacje do niedzielnych zawodów indywidualnych.

    Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat

    W pierwszym treningu nie oglądaliśmy Polaków, a w drugim skakali już prawie wszyscy z kadry, poza Kacprem Tomasiakiem. Niestety, nikt nie błysnął. W drugiej treningowej serii najlepszy z Polaków był Dawid Kubacki, który zajął dwunaste miejsce. Dopiero 23. Był Kamil Stoch, 28. – Paweł Wąsek, a zupełnie zawiódł w tej próbie Maciej Kot, uzyskując dopiero 43. wynik w gronie 51 startujących.

    W kwalifikacjach z udziałem 53 skoczków bardzo długo mieliśmy sensacyjnego lidera. Występujący z numerem 4 Jewhen Marusiak uzyskał aż 145 metrów. Ukrainiec kapitalnie wykorzystał korzystny wiatr. Podczas jego skoku na Wielkiej Krokwi wiało pod narty ze średnią prędkością aż 1,52 m/s. Z tego powodu od noty Ukraińca odjęto aż 16,4 pkt. Sporo Marusiakowi odjęli też sędziowie oceniający styl – za słabe lądowanie dali mu tylko (wszyscy zgodnie) po 15,5 punktu. Ale i tak Ukrainiec miał powody do ogromnego zadowolenia.

    Skoczek, który w tym sezonie nie zdobył żadnego punktu Pucharu Świata prowadził w zakopiańskich kwalifikacjach aż do skoku 35. na liście startowej Maximiliana Ortnera z Austrii (skoczył 139 m w mniej korzystnych warunkach, w lepszym stylu i z niższej belki). Finalnie Ukrainiec, który tej zimy odpadał w aż 10 z 12 kwalifikacji, w jakich wystartował, zajął dziewiąte miejsce. Tuż przed liderem Pucharu Świata, Domen Prevcem!

    Marusiaka nie przeskoczył żaden z pięciu Polaków. Najlepszy z naszych był Tomasiak – skoczył 128 m i zajął 16. miejsce. Dalej uplasowali się:

    na 23. miejscu Kot – 112,2 pkt (124,5 m)
    na 27. miejscu Kubacki – 111 pkt (123,5 m)
    na 33. miejscu Stoch – 103,4 pkt (124,5 m)
    na 46. miejscu Wąsek – 92,6 pkt (114,5 m)

    Kwalifikacje wygrał Austriak Manuel Fettner, przed swymi rodakami Janem Hoerlem i wspomnianym już wcześniej Ortnerem.

  • Nie do wiary, co zrobili Polacy w półfinale z USA! Świątek zmieniona

    Nie do wiary, co zrobili Polacy w półfinale z USA! Świątek zmieniona

    Reprezentacja Polski w finale United Cup! Kluczowy punkt dla biało-czerwonych w meczu z USA (2:1) zdobyła w mikście para Katarzyna Kawa oraz Jan Zieliński, która pokonała duet Coco Gauff, Christian Harrison 7:6(5), 7:6(3). W niedzielnym meczu finałowym zagramy ze Szwajcarią.
    Polska – USA

    W sobotę Polska rywalizowała ze Stanami Zjednoczonymi w półfinale turnieju United Cup, rozgrywanego w Australii. W singlu mężczyzn Hubert Hurkacz pokonał Taylora Fritza 7:6, 7:6. Następnie Iga Świątek przegrała z Coco Gauff 4:6, 2:6. O wyniku spotkania decydował mikst.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”

    W grze mieszanej kapitanowie obu reprezentacji postanowili wystawić następujące składy: Katarzyna Kawa i Jan Zieliński oraz duet Coco Gauff – Christian Harrison. Pierwotnie do miksta zgłoszeni zostali Iga Świątek i Hubert Hurkacz, ale kapitan naszej reprezentacji Mateusz Terczyński postawił ostatecznie na zmianę – podobnie jak w piątek z Australijczykami. Para Kawa – Zieliński wygrała w tegorocznym United Cup wszystkie wcześniejsze mecze – także z Niemcami i Holendrami.
    Polacy lepsi w tie-breaku

    Już w pierwszym gemie Polacy musieli bronić się przed przełamaniem. Zieliński zaimponował przy siatce, potem dobrze zaserwował i wyrównaliśmy na 1:1. Po chwili nasz deblista kapitalnie returnował, Gauff popełniła podwójny błąd serwisowy i biało-czerwoni zdobyli przełamanie. Niestety, zaraz stracili prowadzenie, bo Harrison grał bardzo dokładnie, naciskał na serwis Kawy i było 2:2.

    Przy stanie 3:4 zrobiło się groźnie, bo Katarzyna Kawa popełniła dwa podwójne błędy serwisowe, rywale poczuli szansę. Wtedy jednak Polka zaczęła serwować bezpiecznie, a Jan Zieliński błyszczał przy siatce, jego woleje okazały się niezwykle precyzyjne i mocne. Coco Gauff próbowała dojść do jednej z piłek, ale była bez szans, choć wybiegła nawet poza linię boczną.

    W końcówce nie brakowało emocji. Polacy musieli bronić piłkę setową przy podaniu Zielińskiego. Kawa zagrała wtedy genialny wolej, instynktowny, bo piłka leciała wprost na nią, a przystawiła rakietę i następnie usiadła na korcie, tracąc równowagę. Za moment świetny serwis naszego deblisty pozwolił wyrównać na 5:5. O losach seta przesądził tie-break, który był niezwykle zacięty. Nasi tenisiści prowadzili 4:2, 5:3, ale rywale ich doganiali. W końcu Zieliński wygrał wymianę z Harrisonem, a na koniec posłał winnera z returnu po podaniu Gauff. Co to było za uderzenie w takim momencie!
    Polska w finale!

    Początek drugiego seta był wyrównany, ale przy podaniu Amerykanki Polacy doczekali się okazji na przełamanie. To dlatego, że Zieliński zdobył na Gauff punkt po wymianie potężnych forhendów, a Kawa odnalazła się dobrze przy siatce. Decydujący punkt zdobyli jednak rywale, bo Harrison nieczysto i szczęśliwie trafił przy siatce.

    W siódmym gemie to Gauff błysnęła – była wszędzie, nie do zatrzymania. Amerykanie do zera przełamali wtedy Polaków, którzy na moment stanęli. Rywale wyglądali coraz pewniej, a przy stanie 5:4 serwowali, by zamknąć set. Kawa i Zieliński nie zamierzali się jednak poddawać. Zauważyli, że Harrison przeżywa trudniejszy moment, zaczął częściej się mylić. Nasi zawodnicy przełamali rywali, doprowadzając do 5:5.

    Emocje sięgały zenitu! Polacy dali się przełamać, znów rywale serwowali na wygranie seta (6:5). I wtedy Katarzyna Kawa, odbierając podanie Coco Gauff zagrała dwa winnery z returnów. Jan Zieliński na koniec zdobył punkt i pokłonił się koleżance z reprezentacji, podkreślając jej zasługi w tym gemie. Znów horror, znów tie-break! A w nim Polacy prowadzili już 5:2, gdy kapitan USA poprosił o przerwę – to dopuszczalne w tym turnieju. Gdy tenisiści wrócili do gry, nasi zawodnicy dopięli swego!

    Czytaj także: Polak zachwyca w Lidze Mistrzów

    Wygrana miksta Kawa – Zieliński oznacza, że Polska pokonuje USA 2:1 i awansuje do niedzielnego finału turnieju United Cup. W kolejnym spotkaniu czekają już na nas Szwajcarzy, którzy w pierwszym meczu półfinałowym pokonali Belgów 2:1. To trzeci finał naszych tenisistów z rzędu w tej imprezie. Rok temu przegrali z Amerykanami, dwa lata temu z Niemcami. Transmisja w Polsacie Sport, relacja w

  • Tak powitali Nawrockiego na Jasnej Górze. Czegoś takiego jeszcze nie było

    Tak powitali Nawrockiego na Jasnej Górze. Czegoś takiego jeszcze nie było

    Prezydent Karol Nawrocki dotrzymał jednej z głośniej zapowiadanych przedwyborczych obietnic i wziął udział w XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę. Jego obecność w Częstochowie miała wyjątkowy charakter i – jak podkreślali duchowni – była wydarzeniem bez precedensu. W Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej padły mocne, symboliczne słowa, a sama pielgrzymka zgromadziła rekordową liczbę wiernych i kibiców z całej Polski.

    Kilka dni przed uroczystościami Kancelaria Prezydenta oficjalnie potwierdziła udział głowy państwa w wydarzeniu. Tym samym Karol Nawrocki spełnił obietnicę złożoną jeszcze w trakcie kampanii wyborczej, kiedy zapowiadał, że jako prezydent spotka się z kibicami właśnie na Jasnej Górze. Przed rokiem mówił o szczególnej atmosferze tej pielgrzymki, podkreślając, że nawet sympatycy zwaśnionych klubów potrafią tu – „za sprawą duchowego czaru Jasnej Góry” – jednoczyć się we wspólnym myśleniu o Polsce, wierze i wartościach. Zwracał też uwagę na autonomiczny, niezależny charakter środowiska kibicowskiego i jego zdolność do podejmowania ważnych tematów społecznych.

    Sobotnia msza święta, zaplanowana na 10 stycznia, rozpoczęła się punktualnie w Kaplicy Cudownego Obrazu. Prezydent pojawił się na Jasnej Górze w towarzystwie młodszego syna oraz funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Już na początku jeden z duchownych zwrócił się bezpośrednio do Karola Nawrockiego, zapowiadając jego obecność i nadając wydarzeniu uroczysty ton.

    Zanim rozpoczęła się Eucharystia, odbyły się oficjalne powitania. W pierwszej kolejności uhonorowano prezydenta RP. – „Pragnę w imieniu swoim oraz gospodarzy tego miejsca serdecznie powitać i pozdrowić prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej pana Karola Nawrockiego” – powiedział duchowny, a zgromadzeni wierni i kibice odpowiedzieli gromkimi brawami.

    – „Panie prezydencie, jest pan na Jasnej Górze po raz trzeci. To dla nas wielki zaszczyt i honor gościć pana w Narodowym Sanktuarium Polaków. Pańska obecność jest wypełnieniem obietnicy, że jako prezydent będzie pan pielgrzymował razem ze środowiskiem kibiców, prosząc o potrzebne łaski dla naszej Ojczyzny” – dodano z ambony.

    Uroczyście powitano także głównego celebransa mszy, salezjanina księdza Tadeusza Itrycha, kapelana prezydenta księdza Jarosława Wąsowicza – organizatora XVIII Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców – a także współpracowników prezydenta, w tym ministrów Jarosława Dębowskiego, Mateusza Koteckiego i Łukasza Witka, licznie zgromadzonych kapłanów oraz przedstawicieli mediów.

    – „Witam was wszystkich, bracia i siostry, pielgrzymi, kibice” – padło z ambony. Duchowny podkreślał, że mimo mroźnej aury wierni zgromadzili się jako wspólnota ludzi kochających sport, rywalizację i swoje drużyny, ale także przekazujących te pasje młodszym pokoleniom. Zwrócił uwagę, że działalność środowiska kibicowskiego daleko wykracza poza same stadiony i sportowe emocje. – „Ta pielgrzymka nieprzypadkowo nosi miano patriotycznej. W tym miejscu nikomu nie trzeba tłumaczyć, czym jest miłość do Ojczyzny” – zaznaczył.

    Głos zabrał również ksiądz Jarosław Wąsowicz, który podkreślił wyjątkowość tegorocznej edycji pielgrzymki. Jak zauważył, nigdy wcześniej wydarzenie to nie zgromadziło tak wielu uczestników. – „Chciałbym podziękować wam za obecność na Jasnej Górze w takiej liczbie, jakiej jeszcze tu nie było. To osiemnasta pielgrzymka, symbolicznie wchodzimy w pełnoletność – i to z przytupem. To się naprawdę dzieje” – mówił, zwracając się do tysięcy zgromadzonych kibiców.

    XVIII Ogólnopolska Patriotyczna Pielgrzymka Kibiców zapisała się tym samym w historii nie tylko rekordową frekwencją, ale także obecnością urzędującego prezydenta, co – jak podkreślali duchowni – stanowiło wydarzenie wyjątkowe i symboliczne dla całego środowiska.

  • Tak wygląda ranking WTA po porażce Świątek. Mogło być pięknie

    Tak wygląda ranking WTA po porażce Świątek. Mogło być pięknie

    Iga Świątek nie dała rady i poległa z Coco Gauff w United Cup. Oznacza to, że mecz miksta wyłoni kolejnego finalistę tego turnieju. Za zwycięstwa w tej rywalizacji doliczane są punkty do rankingu. Druga rakieta świata stała przed idealną szansą zniwelowania strat do Aryny Sabalenki. Tak wygląda ranking.
    Iga Świątek – Coco Gauff

    Hubert Hurkacz kapitalnie rozpoczął rywalizację ze Stanami Zjednoczonymi w United Cup. Polak, który wraca po kontuzji i był plasowany poza Top 80, pokonał Taylora Fritza, który jest 9. zawodnikiem świata. Ostatecznie, by wygrać 2:0, wystarczyły mu dwa tie-breaki, które wygrał do jednego i do dwóch.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Iga Świątek walczyła, by dać Polsce awans do finału United Cup

    W drugim meczu Iga Świątek mogła nam zapewnić awans do finału United Cup. Nie było to łatwe, bo mierzyła się z Coco Gauff. Mecz od początku był bardzo zacięty. Amerykanka dała radę nawet przełamać drugą rakietę świata na 1:3, ale Polka odłamała ją później i doprowadziła do wyrównania 4:4. Niestety w końcówce więcej zimnej krwi zachowała zawodniczka z USA i przełamała ją na 6:4, wygrywając tym samym pierwszą partię.

    W drugim secie oglądaliśmy pokaz siły w wykonaniu Coco Gauff. Amerykanka szła jak burza i miała już piłkę meczową przy wyniku 5:0. Kiedy wydawało się, że za chwilę ten mecz się zakończy, Iga Świątek obroniła swoje podanie i grała dalej. Ostatecznie ten set zakończył się wynikiem 6:2, a cały mecz 2:0.
    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek

    Do tego spotkania Iga Świątek podchodziła z dorobkiem trzech zwycięstw bez porażki i dorobkiem punktowym 8220. Przy zwycięstwie z Amerykanką miałaby na swoim koncie 8395 “oczek” i niwelowałaby nieco stratę do Aryny Sabalenki.

    Jednak zwyciężczynią była Coco Gauff, więc to ona dopisała sobie kolejne punkty. Do tego meczu podchodziła z dorobkiem 6371 pkt, ale po triumfie nad wyżej notowaną Polką ma już ich 6413 i traci do Świątek 1807 pkt.

    Zobacz też: Na to czekaliśmy! Tak wygląda ranking ATP po kosmicznym meczu Hurkacza

    To jeszcze nie koniec emocji w United Cup. Mikst zdecyduje, kto awansuje do wielkiego finału.
    Ranking WTA po meczu Świątek – Gauff w United Cup:

    Aryna Sabalenka – 10695
    Iga Świątek – 8220
    Coco Gauff – 6413
    Amanda Anisimova – 6293
    Jelena Rybakina – 5850
    Jessica Pegula – 5453
    Jasmine Paolini – 4267
    Mirra Andriejewa – 4233
    Madison Keys – 3943
    Jekaterina Alexandrova – 3375

  • Świątek wracała z 4:6, 0:5 w boju z Gauff. Trzy obronione meczbole Polki

    Świątek wracała z 4:6, 0:5 w boju z Gauff. Trzy obronione meczbole Polki

    Tegoroczny półfinał United Cup był rewanżowym starciem za decydujący pojedynek w poprzedniej edycji. Wtedy Amerykanie pokonali Polaków 2-0. Coco Gauff i Taylor Fritz załatwili sprawę już po singlach. W tym sezonie kolejność potyczek okazała się odwrotna. Najpierw zobaczyliśmy mecz Huberta Hurkacza z finalistą US Open 2024. Tym razem to Wrocławianin triumfował po dwóch tie-breakach – 7:6(1), 7:6(2) i wyprowadził naszą reprezentację na prowadzenie w batalii o finał drużynowych rozgrywek.

    To dawało Idze Świątek pewny bufor bezpieczeństwa przed potyczką z mistrzynią Roland Garros 2025. Raszynianka była jak dotąd niepokonana podczas tegorocznej edycji United Cup. Wszyscy zdawali sobie jednak sprawę, że prawdziwy test czeka ją dzisiaj, podczas rywalizacji z Gauff. Forma tenisistki z USA falowała w poprzednich meczach, ale można było się spodziewać, że na pojedynek z naszą reprezentantką nabierze dodatkowej motywacji. Chociaż w zestawieniu H2H mieliśmy 11-4 dla Świątek, to Iga przegrała trzy ostatnie bezpośrednie spotkania z Coco. 24-latka walczyła zatem o przerwanie złej passy i wprowadzenie Polski do finału United Cup. Z kolei Amerykanka chciała przedłużyć nadzieje swojej kadry, by o wszystkim decydował mikst.

    United Cup: Iga Świątek kontra Coco Gauff

    Mecz rozpoczął się od serwisu Gauff. Nasza reprezentantka od pierwszych piłek próbowała wywierać presję na returnie. Świątek wygrała dwie akcje na starcie, potem podwójny błąd serwisowy popełniła Coco i zrobiło się 0-40 z perspektywy Amerykanki. Chociaż tenisistka z USA doprowadziła do równowagi, Polka dostała jeszcze jednego break pointa po kapitalnym returnie. Ostatecznie gem powędrował jednak na konto mistrzyni Roland Garros 2025. Od pierwszych minut obserwowaliśmy sporo ciekawych i jakościowych akcji. W trakcie trzeciego rozdania 21-latka znów wyszła z opresji, tym razem wracając ze stanu 15-30.

    Po zmianie stron premierowy test otrzymała Iga. Chociaż Polka miała piłkę na 2:2, to nie zdołała go wykorzystać. Później po błędzie Raszynianki zobaczyliśmy break pointa dla Gauff. Nasza reprezentantka zanotowała jeszcze jedną pomyłkę, która kosztowała ją przełamanie. To był pierwszy wyraźnie słabszy fragment w wykonaniu wiceliderki rankingu WTA. Amerykanka to wykorzystała, budując jeszcze większą przewagę. Po pięciu gemach było już 4:1 dla Coco.

    W następnych minutach zobaczyliśmy odrodzenie ze strony Świątek. Wiceliderka rankingu zgarnęła 12 akcji z rzędu i całkowicie zniwelowała straty. W trakcie dziewiątego rozdania Gauff przerwała korzystną sesję Polki i dorzuciła piąte “oczko” na swoje konto. Iga znalazła się pod presją – musiała utrzymać swoje podanie, by pozostać w grze o zwycięstwo w secie. Amerykanka wykorzystała zawahanie w grze naszej reprezentantki. Mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu wyraźnie czuła na rakiecie wagę kluczowych punktów. Od stanu 30-30 to Raszynianka popełniła błędy, które poskutkowały przegraniem pierwszego seta 4:6.

    Świątek znajdowała się pod presją także na starcie drugiej części pojedynku. Po lekkim zawahaniu przy własnym zagraniu, dopuściła Gauff do break pointa na 2:0. Wtedy Iga popisała się rewelacyjną wymianą, graną na sporym ryzyku. Piłka dwukrotnie wpadała tuż przy linii. To nie był jednak koniec problemów w tym gemie. Po dwóch okazjach na 1:1, Raszynianka znów musiała bronić piłek na przełamanie. Niestety przy trzecim w sumie break poincie wiceliderka rankingu popełniła błąd, przez co Amerykanka dopięła swego. Chwilę później zawodniczka ze Stanów Zjednoczonych prowadziła już z różnicą trzech “oczek”.

    Sytuacja naszej reprezentantki stawała się coraz trudniejsza. Gauff nie zamierzała spuszczać z tonu. Widziała, że problemy po stronie Świątek się nawarstwiają i próbowała to wykorzystać. W czwartym gemie obserwowaliśmy kolejne szanse na przełamanie dla Coco. Chociaż Polka posiadała dwie szanse na wygranie rozdania, ostatecznie 24-latka nie zapisała go na swoim koncie. Długi gem, po czwartym break poincie, trafił do Amerykanki. Dzięki temu mistrzyni Roland Garros 2025 uzyskała jeszcze bardziej komfortową przewagę.

    Tuż przed zmianą stron Gauff dorzuciła kolejnego łatwo wygranego gema przy swoim serwisie, przez co znalazła się o krok od zwycięstwa. Amerykanka wypracowała sobie meczbola już w trakcie szóstego rozdania. Na szczęście Świątek uniknęła przegrania seta do zera. Przerwała serię siedmiu gemów z rzędu na korzyść Coco i zdobyła premierowe “oczko” w tym secie. Wydawało się, że na więcej tenisistka z USA już nie pozwoli. 21-latka popełniła jednak podwójny błąd serwisowy przy kolejnym meczbolu, a potem jeszcze jednego świetnie obroniła Raszynianka. Finalnie nasza reprezentantka dorzuciła gema na swoje konto po trzeciej piłce na przełamanie.

    Po zmianie stron emocje w tym spotkaniu dobiegły jednak końca. Świątek miała szansę, by pójść za ciosem, posiadała piłkę na trzeciego gema z rzędu. Ostatecznie jednak doszło do czwartego meczbola dla Gauff, przy którym Iga popełniła błąd. Amerykanka odniosła kolejne zwycięstwo przeciwko Polce, wygrywając 6:4, 6:2. Tym samym o losach awansu do finału United Cup zdecyduje mikst. Na rywali w decydującym starciu czeka już drużyna Szwajcarii.

    Mecz Polska – USA w półfinale United Cup

    Hubert Hurkacz – Taylor Fritz 7:6(1), 7:6(2)

    Iga Świątek – Coco Gauff 4:6, 2:6

    mikst

    stan rywalizacji: 1-1

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Coco Gauff jest dostępny TUTAJ. Transmisje z United Cup można śledzić na sportowych antenach Polsatu.

    Iga Świątek – Maya Joint. Skrót meczuPolsat Sport
    Młoda tenisistka w białym stroju i czapce okazuje emocje, zaciska pięść i prawdopodobnie świętuje zdobycie punktu na korcie tenisowym.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Coco Gauff

    Coco GauffTIZIANA FABI / AFPAFP
    Tenisista w białej koszulce i czerwonych spodenkach wyraża silne emocje na korcie, trzymając rakietę w jednej ręce, zaciśniętą pięść w drugiej, a szeroko otwarte usta podkreślają jego okrzyk radości lub determinacji. Jasnoniebieskie tło kortu sportowego.

    Hubert Hurkacz, Sydney 2026IZHAR KHANAFP

  • Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Trener Wim Fissette poderwał się z miejsca i bił brawo. Podobnie reagowała niemal cała widownia w Sydney. Iga Świątek w imponującym stylu potrafiła odwrócić losy pierwszego seta, odrabiając stratę z 1:4 do 4:4 w półfinałowym meczu United Cup z Coco Gauff – w nieoficjalnych drużynowych mistrzostwach świata. Ostatecznie jednak radość była po stronie Amerykanki, która zwyciężyła w pełni zasłużenie 6:4, 6:2. To już czwarta z rzędu porażka Świątek z Gauff, odkąd Polka współpracuje z Fissette’em. Problem staje się aż nadto widoczny.

    Już rok temu Świątek przegrała z Gauff w finale United Cup, a Polska musiała uznać wyższość USA. Tym razem liderka naszej reprezentacji wychodziła na kort z teoretycznym komfortem – Hubert Hurkacz chwilę wcześniej pokonał Taylora Fritza 7:6, 7:6, dając Polsce prowadzenie. Zwycięstwo Igi oznaczałoby awans do finału. Tyle że w głowie Polki mogła krążyć inna myśl: od dłuższego czasu mecze z Gauff nie dają jej ani spokoju, ani poczucia kontroli.

    Początek spotkania dawał nadzieję. Po niespełna minucie Świątek prowadziła 40:0 przy serwisie rywalki i miała trzy break pointy. Gauff wyszła jednak z opresji bez szwanku, obroniła także czwartą szansę na przełamanie i to ona objęła prowadzenie. Chwilę później było już 4:1 dla Amerykanki.

    Gauff znalazła sposób na Świątek

    Dlaczego wynik tak szybko uciekł Idze? Bo Gauff grała niemal bezbłędnie. Polka dobrze returnowała, była dynamiczna, poruszała się z energią i konsekwentnie kierowała piłki na słabszą – teoretycznie – stronę rywalki, czyli forhend. Problem w tym, że Coco wyglądała, jakby słabych punktów po prostu nie miała.

    I nagle nastąpił zwrot. To Gauff zaczęła sprawiać wrażenie bezradnej, bo Świątek weszła na absolutnie najwyższe obroty. Od stanu 1:4 Polka ruszyła do frontalnego ataku, narzuciła gigantyczną presję i grała z taką precyzją, że gemy na 2:4, 3:4 i 4:4 wygrała… do zera. Dwanaście punktów z rzędu dla Igi było popisem na światowym poziomie.

    Niestety, odpowiedź Gauff była natychmiastowa i bardzo dojrzała. Od 4:4 to ona wygrała dwa kolejne gemy i zamknęła pierwszego seta. W trudnym momencie zachowała spokój, nie wpadła w nerwowość. Kto liczył, że powtórzą się jej problemy z meczu z Hiszpanką Bouzas Maneiro, był w błędzie.

    Tamto spotkanie Gauff przegrała 1:6, 7:6, 0:6, popełniając aż 14 podwójnych błędów serwisowych i notując zaledwie jednego asa. Przeciwko Świątek od ponad roku potrafi jednak znakomicie łączyć ofensywną odwagę z odpowiedzialnością i spokojem. Bez zbędnego ryzyka i bez paniki. Efekt? Odkąd trenerem Igi jest Wim Fissette, Gauff pozostaje dla niej niepokonana.

    Fissette oklaskiwał Polkę na stojąco, gdy ta w pierwszym secie odrobiła straty. Chwilę później wyglądał jednak na kompletnie bezradnego. Szczególnie było to widać przy prowadzeniu Gauff 6:4, 2:0. Amerykanka zmierzała wtedy po czwarte z rzędu zwycięstwo nad Świątek – czwarte, odkąd Belg zasiada w jej boksie.

    Walka była, ale to za mało

    Świątek nie odpuszczała, lecz to nie wystarczyło. Gauff zbudowała – jak trafnie zauważył przy stanie 4:6, 0:3 komentator Polsatu Sport Dawid Olejniczak – prawdziwy mur. Mur, przez który Polka nie potrafiła się przebić. Z biegiem czasu było już tylko trudniej. Iga walczyła o każdy punkt, ale kluczowe wymiany przegrywała, a serwis nie dawał jej wsparcia.

    Przy stanie 4:6, 0:5 Polka była o krok od porażki do zera w drugim secie. Obroniła jednak meczbola. Kolejne dwa obroniła przy 4:6, 1:5 i podaniu Gauff. W gestach i mimice Amerykanki pojawiło się zdenerwowanie, że nie potrafi postawić kropki nad „i”. Gdy Świątek przełamała na 2:5, na trybunach i przed telewizorami pojawiła się nadzieja. Niestety, przy serwisie Igi Gauff wypracowała czwartego meczbola i tym razem go wykorzystała.

    Porażka Igi, ale Polska wciąż w grze

    Po tym meczu warto zapamiętać trzygemowy zryw Świątek z pierwszego seta. W szerszej perspektywie jej bilans z Gauff wciąż jest korzystny – 11 zwycięstw w 16 meczach. Jednak zmiana z 11:1 na 11:5 mówi wiele. Gauff stała się dla Igi wyjątkowo niewygodną rywalką. I albo Wim Fissette nie ma pomysłu, jak ją pokonać, albo Świątek nie potrafi tego planu wdrożyć. A być może – niestety – jedno i drugie.

    Po porażce Igi w półfinale United Cup 2026 rywalizacja Polski z USA jest remisowa – 1:1. O awansie do finału zdecyduje mikst. Nie wiadomo jeszcze, czy kapitan postawi na duet Świątek/Hurkacz, czy na sprawdzoną w tym turnieju parę Katarzyna Kawa/Jan Zieliński, która zaczęła rozgrzewkę jeszcze w trakcie meczu Igi. Jedno jest pewne: zwycięzcy tego starcia zagrają w niedzielnym finale, gdzie czeka już reprezentacja Szwajcarii.

  • Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Świątek przegrywała 1:4, gdy nagle ruszyła na Gauff. A potem dramat

    Trener Wim Fissette wstał i klaskał. To samo robiła chyba cała publiczność w Sydney. Iga Świątek w genialnym stylu wyszła ze stanu 1:4 na 4:4 w meczu z Coco Gauff w półfinale United Cup, czyli w nieoficjalnych drużynowych mistrzostwach świata. Ale na koniec cieszyła się Amerykanka. Wygrała zasłużenie 6:4, 6:2. Świątek przegrała z nią wszystkie cztery mecze, odkąd za trenera ma Fissette’a. To problem. Widoczny gołym okiem.
    Iga Świątek i Coco Gauff

    Rok temu Iga Świątek przegrała z Coco Gauff w finale United Cup i Polska przegrała z USA. Teraz w Sydney liderka naszej kadry wychodziła na mecz z pierwszą rakietą Stanów Zjednoczonych z komfortem wypracowanym dla drużyny przez Huberta Hurkacza. Po jego zwycięstwie nad Taylorem Fritzem 7:6, 7:6 Świątek mogła przypieczętować awans Polski do finału nieoficjalnych mistrzostw świata. Ale z drugiej strony w głowie Igi mogła być myśl, że od długiego już czasu grając przeciw Gauff żadnego komfortu nie czuje.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany

    Po zaledwie minucie sobotniego meczu Świątek prowadziła 40:0 przy serwisie rywalki i miała trzy breakpointy. Gauff wszystkie obroniła. Nie pozwoliła też Polce na wykorzystanie czwartej szansy na przełamanie. To ona wyszła na prowadzenie 1:0. A wkrótce prowadziła już 4:1.
    Gauff nauczyła się grać ze Świątek

    Dlaczego Idze tak uciekł wynik? Bo Gauff grała świetnie. Świątek bardzo dobrze returnowała, z odpowiednią energią poruszała się po korcie, grała mądrze taktycznie na słabszą stronę rywalki, czyli na jej forhend. Ale Gauff wyglądała, jakby nie miała żadnych słabszych stron.

    Aż nagle Coco stała się bezradna. Dlatego, że Świątek weszła na absolutnie najwyższy poziom. Od stanu 1:4 tak ruszyła na rywalkę, narzuciła taką ofensywną presję i tak trafiała, że gemy na 2:4, 3:4 i 4:4 wygrała do zera!

    Świetnie było oglądać fragment meczu, w którym Świątek wygrała 12 punktów z rzędu. Gorzej dla nas, że odpowiedź Gauff była znakomita. Od stanu 4:4 to ona wygrała dwa kolejne gemy, dzięki czemu zamknęła seta. W trudnym momencie nie zaczęła się denerwować i mylić. Jeśli ktoś myślał, że może znów dopadną ją demony jak kilka dni temu w meczu z Hiszpanką Bouzas Maneiro, to był w wielkim błędzie.

    Tamto spotkanie Gauff przegrała 1:6, 7:6, 0:6 między innymi dlatego, że popełniła aż 14 podwójnych błędów serwisowych. Przy zaledwie jednym asie. Ale grając ze Świątek Gauff już od grubo ponad roku potrafi znakomicie zbilansować grę odważną, ofensywną, z odpowiedzialną, bez zbędnego ryzyka. I bez nerwów. Efekt jest taki, że odkąd trenerem Igi został Wim Fissette, Gauff pozostaje niepokonana przez Polkę.

    Fissette na stojąco oklaskiwał Igę, gdy teraz w Sydney w kapitalnym stylu odrobiła straty z 1:4 na 4:4 w pierwszym secie. Ale belgijski trener już chwilę później wyglądał na bezradnego. Szczególnie widoczne było to przy prowadzeniu Gauff 6:4 i 2:0. W tamtym momencie Amerykanka była na bardzo dobrym kursie na czwarte z rzędu zwycięstwo nad Polką. Na czwartą wygraną nad Świątek, odkąd w boksie Świątek siedzi Fissette.
    Świątek walczyła do końca. Ale to nie wystarczyło

    I, niestety, to zwycięstwo Gauff odniosła. Pewnie i bezdyskusyjnie. Świątek nie była w stanie przebić się przez – jak to ujął przy wyniku 4:6, 0:3 komentator Polsatu Dawid Olejniczak – ścianę, przez ten mur, jaki postawiła jej Amerykanka. A z biegiem gry było już tylko gorzej. Iga nie przestała walczyć, ale kluczowe punkty przegrywała, nie pomagała też sobie serwisem.

    Przy stanie 4:6, 0:5 Świątek była o włos od porażki do zera w drugim secie, ale wtedy obroniła meczbola. Dwa kolejne obroniła przy stanie 4:6, 1:5 i serwisie Gauff. W gestach i mimice Amerykanki dostrzegaliśmy zdenerwowanie, że nie może domknąć meczu. Zaczynaliśmy robić sobie nadzieje, że to nie koniec, gdy Świątek przełamała na 4:6, 2:5. Niestety, przy serwisie Polki Amerykanka wypracowała sobie kolejnego, już czwartego meczbola, i go wykorzystała.
    Świątek przegrała, jednak Polska wciąż może wygrać United Cup

    Z dobrych rzeczy do zapamiętania z tego meczu został nam trzygemowy zryw Świątek. Patrząc całościowo, Iga ma wciąż bardzo dobry bilans z Gauff – wygrała 11 z ich 16 meczów. Ale zmiana w tej rywalizacji ze stanu 11:1 na 11:5 coś pokazuje. Mianowicie, że Gauff stała się dla Świątek szczególnie trudną rywalką. I że albo Fissette nie ma pomysłu, jak Iga ma tę rywalkę ograć, albo nasza tenisistka nie umie tego planu zrealizować. Albo – niestety – jedno i drugie.

    Po porażce Świątek w półfinale United Cup 2026 między Polską a USA mamy remis 1:1. O końcowym wyniku zadecyduje starcie mikstów. Nie wiemy czy wystawimy do niego parę Świątek/Hurkacz czy sprawdzoną już w boju w tym turnieju niepokonaną parę Katarzyna Kawa/Jan Zieliński (ten duet poszedł się rozgrzewać jeszcze w trakcie meczu Igi). W każdym razie zwycięzcy wejdą do niedzielnego finału, w którym już czeka Szwajcaria.

  • United Cup: USA – Polska [RELACJA NA ŻYWO]

    United Cup: USA – Polska [RELACJA NA ŻYWO]

    Iga Świątek i Hubert Hurkacz walczą o finał United Cup! Już ok. godz. 8.00 reprezentacja Polski, napędzona zwycięstwami z Niemcami, Holandią i Australią, będzie walczyć w kolejnym starciu w turnieju. W półfinale nasza kadra zmierzy się z USA. Znamy już dokładny harmonogram meczów i już wiemy, że będziemy świadkami hitów! Zapraszamy na relację “na żywo” z tego spotkania.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Na otwarcie United Cup Polska rozbiła reprezentację Niemiec. Najpierw Hubert Hurkacz pokonał Alexandra Zvereva (6:3, 6:4), a następnie Iga Świątek po 2 godz. 30 min walki wygrała 3:6, 6:3, 6:4 z Evą Lys. Na zamknięcie zmagań Katarzyna Kawa i Jan Zieliński okazali się lepsi od pary Laura Siegemund/Alexander Zverev 7:6(6), 6:3.

    W drugim spotkaniu grupowym Biało-Czerwoni nie dali szans Holendrom. Wszystko rozpoczął Hurkacz. Wrocławianina pokonał Tallona Griekspoora 6:3, 7:6(4), ponownie notując aż 21 asów serwisowych. Później Świątek w 72 minuty wygrała z Suzan Lamens. A na zakończenie Katarzyna Kawa i Jan Zieliński ograli Demi Schuurs i Davida Pela.

    W ćwierćfinale nasza kadra zagrała z Australią. Rywalizację rozpoczęły Iga Świątek i Maya Joint, później na korcie pojawili się Hubert Hurkacz i Alex de Minaur. Wiceliderka rankingu poradziła sobie z niżej notowaną rywalką, natomiast Wrocławianin ostatecznie musiał pogodzić się z porażką. W decydującym o losach awansu mikście Biało-Czerwoni rozbili gospodarzy.

    Najpierw czeka nas starcie Taylor Fritz — Hubert Hurkacz, a następnie Coco Gauff — Iga Światek. Jeśli po grach singlowych będzie remis, to o wszystkim zadecyduje tie-break.

    Zapraszamy na relację na żywo, a początek już ok. godz. 8.00.

    <Go back

    USA
    USA

    Polska
    Polska

    United Cup: USA – Polska

    Relacja na żywo

    6 – 7 Taylor Fritz – Hubert Hurkacz (1. set) 6 – 7 Taylor Fritz – Hubert Hurkacz (2. set) 6 – 4 Coco Gauff – Iga Świątek (1. set) 6 – 2 Coco Gauff – Iga Świątek (2. set)

  • Kolejny wielki triumf Huberta Hurkacza na United Cup. Amerykański mistrz pokonany

    Kolejny wielki triumf Huberta Hurkacza na United Cup. Amerykański mistrz pokonany

    Półfinałowe starcie United Cup pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi w Sydney rozpoczęło się z blisko godzinnym opóźnieniem, jednak oczekiwanie w pełni się opłaciło. Jako pierwsi na kort wyszli Hubert Hurkacz i Taylor Fritz, a stawką ich pojedynku był niezwykle cenny pierwszy punkt w walce o awans do finału, w którym czekała już reprezentacja Szwajcarii. Dla wrocławianina była to także okazja do rewanżu za zeszłoroczną porażkę z Amerykaninem w decydującym meczu tych rozgrywek. Tym razem losy rywalizacji potoczyły się po myśli Polaka, który po dwóch zaciętych tie-breakach triumfował 7:6(1), 7:6(2).

    Reprezentacja Polski od początku istnienia United Cup imponuje regularnością. Od inauguracji turnieju w 2023 roku Biało-Czerwoni nieprzerwanie meldują się co najmniej w półfinale. W sobotę nasi tenisiści stanęli przed szansą trzeciego z rzędu awansu do wielkiego finału, co stało się możliwe dzięki zwycięstwu nad Australią 2:1 w ćwierćfinale. Kluczowy punkt w tamtym spotkaniu zdobył kapitalnie grający mikst Katarzyna Kawa / Jan Zieliński.

    Na drodze do finału ponownie stanęła jednak reprezentacja USA, czyli rywal, z którym Polska mierzyła się w walce o tytuł przed rokiem. Wówczas Coco Gauff i Taylor Fritz okazali się lepsi od Igi Świątek oraz Huberta Hurkacza w singlu. Tym razem organizatorzy odwrócili kolejność gier, a półfinał rozpoczął się od pojedynku mężczyzn.

    Hurkacz przystępował do meczu w bardzo dobrej dyspozycji. W dwóch pierwszych spotkaniach tegorocznego United Cup pokonał Alexandra Zvereva i Tallona Griekspoora, nie tracąc ani jednego gema serwisowego. Dopiero Alex de Minaur znalazł sposób na Polaka w ćwierćfinale z Australią. Fritz z kolei nie zachwycał formą w dotychczasowych występach, zmagał się również z drobnymi problemami zdrowotnymi, choć z dnia na dzień wyglądał coraz lepiej. Zapowiadało się więc na wyrównane i pełne napięcia starcie.

    Mecz rozpoczął się od serwisu Amerykanina, który pewnie wygrał swojego gema. Hurkacz w pierwszym rozdaniu musiał odrabiać straty ze stanu 15–30, ale zrobił to skutecznie, wygrywając trzy kolejne akcje. W kolejnych gemach obaj zawodnicy solidnie pilnowali własnych podań. Pierwsza szansa na przełamanie pojawiła się w siódmym gemie, gdy Polak wygrał dwie pierwsze wymiany przy serwisie Fritza. Amerykanin zdołał jednak wyjść z opresji i nie dopuścił do break pointów.

    Przy stanie 5:4 dla Fritza Hurkacz stanął przed poważnym wyzwaniem. Amerykanin wypracował dwa break pointy, które jednocześnie były piłkami setowymi. Wrocławianin zachował jednak zimną krew – najpierw posłał wygrywający serwis, a chwilę później asa. O losach seta zadecydował tie-break, który rozpoczął się od dwóch mini przełamań. Później na korcie rządził już tylko Hurkacz. Polak zagrał kapitalną serię, zdobywając sześć punktów z rzędu i zamykając pierwszą partię wynikiem 7:6(1).

    Drugi set rozpoczął się od serwisu Hurkacza. Polak popełnił drobne błędy i szybko zrobiło się 0–30, jednak ponownie potrafił się podnieść, wygrywając cztery kolejne akcje. Z racji zmienionej kolejności serwowania to Fritz musiał gonić wynik. W szóstym gemie Amerykanin popełnił błąd, który dał Hurkaczowi pierwszego break pointa w meczu i szansę na prowadzenie 4:2. Fritz obronił się jednak trzema znakomitymi podaniami.

    Do końca seta obaj zawodnicy skutecznie bronili własnych gemów, co oznaczało drugi tie-break. Ten rozpoczął się pechowo dla Hurkacza, który popełnił podwójny błąd serwisowy. Polak szybko się jednak zrehabilitował, odrabiając mini przełamanie po kapitalnej wymianie. Przy zmianie stron miał już dwa punkty przewagi, a efektownym minięciem wyszedł na prowadzenie 4:2. Od tego momentu Hurkacz nie oddał rywalowi ani jednego punktu, pewnie zamykając mecz zwycięstwem 7:6(2).

    Dzięki wygranej Huberta Hurkacza Polska objęła prowadzenie 1:0 w półfinale United Cup. Teraz na korcie w Sydney dojdzie do starcia Igi Świątek z Coco Gauff. Zwycięstwo Polki zapewni naszej reprezentacji awans do finału. W przypadku porażki o losach rywalizacji zadecyduje mecz mikstowy.

    Półfinał United Cup: Polska – USA
    Hubert Hurkacz – Taylor Fritz 7:6(1), 7:6(2)
    Iga Świątek – Coco Gauff
    mikst
    Stan rywalizacji: 1:0 dla Polski

  • Marianna Schreiber nie miała zamiaru niczego ukrywać. Takie ogłoszenie tuż przed walką w PRIME

    Marianna Schreiber nie miała zamiaru niczego ukrywać. Takie ogłoszenie tuż przed walką w PRIME

    Marianna Schreiber ponownie znalazła się w centrum zainteresowania tuż przed kolejnym wejściem do klatki. Na kilka dni przed sobotnią galą PRIME MMA i walką z Sarą „Lasuczitą” Sise 33-letnia celebrytka wzięła udział w oficjalnym ważeniu, a następnie bez żadnych niedomówień ujawniła w mediach społecznościowych, ile dokładnie waży.

    Schreiber od dawna uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych, ale też najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiego show-biznesu. W sportowym środowisku zrobiło się o niej szczególnie głośno w 2023 roku, gdy ogłosiła debiut we freak fightach. Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie, ponieważ zaledwie kilka tygodni wcześniej – jako żona polityka PiS Łukasza Schreibera – publicznie krytykowała tego typu wydarzenia, nazywając je „patologią” i zapewniając, że nigdy nie wejdzie do oktagonu. Jej stanowisko szybko jednak uległo diametralnej zmianie.

    Od tamtej pory Marianna Schreiber stoczyła już kilka pojedynków, z których każdy budził spore emocje i dzielił opinię publiczną. Nie brakowało zarówno entuzjastów, jak i ostrych krytyków jej decyzji. Sama zainteresowana wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że wejście do świata freak fightów było dla niej przede wszystkim wyborem pragmatycznym. Jak zaznaczała, udział w takich galach pozwolił jej poprawić sytuację finansową w trudnym okresie życia i stanąć na nogi.

    Z czasem można jednak odnieść wrażenie, że wraz z kolejnymi występami w klatce rośnie w niej sportowa ambicja. Schreiber coraz częściej podkreśla, że treningi traktuje poważnie, a każda kolejna walka jest dla niej wyzwaniem, które chce wygrać. Nadchodzące starcie z Sarą Sise tylko podsyca emocje, a sama zawodniczka nie ukrywa, że z niecierpliwością odlicza dni do sobotniej gali.

    W ramach przygotowań do pojedynku obie zawodniczki stanęły na wadze podczas oficjalnej ceremonii. Marianna Schreiber nie tylko pojawiła się na ważeniu PRIME MMA, ale również postanowiła podzielić się szczegółami z fanami. Na Instagramie opublikowała zdjęcia z wagi, pozując w skąpym stroju i prezentując sylwetkę wypracowaną podczas intensywnych treningów.

    Celebrytka nie pozostawiła miejsca na domysły i ujawniła dokładne dane. „176 cm wzrostu, 64,5 kg. 1 dzień do gali – trzymajcie kciuki” – napisała, dając jasno do zrozumienia, że jest w pełni gotowa na kolejne wyzwanie. Wszystko wskazuje na to, że zbliżająca się walka będzie dla niej nie tylko sprawdzianem sportowym, ale również kolejnym krokiem w umacnianiu swojej pozycji w świecie freak fightów.