• Historyczny moment w Sydney. Królowa Katarzyna i król Jan. Polska z tytułem

    Historyczny moment w Sydney. Królowa Katarzyna i król Jan. Polska z tytułem

    Bez względu na to, jak zakończyłby się mecz mikstów Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego z Belindą Bencic oraz Jakubem Paulem, jedno było pewne – United Cup miał zyskać nowego mistrza. W Sydney zegary wskazywały już po 22.30, gdy na kort wyszli bohaterowie decydującego starcia finału Polska – Szwajcaria. Wynik całej rywalizacji brzmiał 1:1, a losy trofeum nie miały rozstrzygnąć się ani rakietą Igi Świątek, ani Huberta Hurkacza. O historycznym triumfie Biało-Czerwonych decydował duet, który przez cały turniej rósł w siłę. Kawa i Zieliński zagrali koncertowo, wygrali 6:4, 6:3 i zapewnili Polsce triumf w United Cup.

    Dwa lata temu, gdy finał United Cup również kończył się pojedynkiem mikstów, wybór był oczywisty – na kort przeciwko Niemcom wyszli Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Podobnie wyglądałby zapewne scenariusz sprzed roku, gdyby Hurkacz zdołał doprowadzić do remisu 1:1 w starciu z USA po meczu z Taylorem Fritzem. Tegoroczny turniej napisał jednak zupełnie inną historię.

    Już na początku zmagań szansę otrzymał duet Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – najpierw w spotkaniach z Niemcami i Holandią. Wykorzystali ją w pełni. Grali na tyle pewnie i dojrzale, że zostali desygnowani do walki także w kolejnych kluczowych starciach z Australią i USA, gdy ważyły się losy awansu. Za każdym razem przy stanie 1:1 to oni brali na siebie odpowiedzialność i przesądzali o zwycięstwie Polski.

    W finale scenariusz znów się powtórzył. Po dwóch singlach było 1:1, a Kawa i Zieliński stanęli przed szansą zapisania się w historii, podobnie jak Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz, którzy dokładnie 10 stycznia 2015 roku wygrali decydujący mikst w finale Pucharu Hopmana z Sereną Williams i Johnem Isnerem. Tam również wynik był remisowy, a Polacy ograli ikonę kobiecego serwisu i „króla asów” 7:5, 6:3. United Cup w pewnym sensie przejął tradycję tamtych rozgrywek.

    Szwajcarzy ponownie postawili na sprawdzony duet – Belindę Bencic i Jakuba Paula. Mikst ten wygrał wcześniej wszystkie cztery swoje mecze, a Bencic dołożyła do tego aż pięć zwycięstw singlowych w turnieju. Finał zapowiadał się więc niezwykle wymagająco.

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Paula i prowadzenia Szwajcarów, ale Zieliński szybko odpowiedział równie pewnie, wspierając się dwoma asami. Choć w mikście często kluczowe bywają gemy serwisowe kobiet, Polacy już wcześniej udowodnili, że potrafią przełamywać także najlepszych singlistów – jak Alexander Zverev czy Taylor Fritz.

    Tym razem pierwszy wybuch radości nastąpił już w trzecim gemie. Polacy przełamali serwis Bencic po znakomitej akcji przy siatce – Zieliński wyczekał ruch rywalki i zamknął wymianę precyzyjnym uderzeniem na środku kortu. Szwajcarzy szybko odpowiedzieli re-breakiem, lecz kolejne przełamanie, tym razem przy podaniu Paula, znów padło łupem Biało-Czerwonych i zostało potwierdzone przez pewny gem serwisowy Zielińskiego. Imponowało wyczucie i synchronizacja Polaków przy siatce, choć prowadzenie 4:2 wciąż nie dawało pełnego komfortu.

    Bardzo ważny okazał się gem serwisowy Kawy, który Polka utrzymała pod presją. Przy stanie 5:4 i 40–30 serwował Zieliński. Dwie piłki setowe – druga z nich oznaczała jednocześnie decydujący punkt. W wymianie Jana Zielińskiego z Paulem nagle wkroczyła Kawa, popisując się perfekcyjnym stop wolejem. Szwajcar nie zdołał dobiec – set padł łupem Polski.

    Do pełni szczęścia brakowało już tylko jednego seta, najlepiej wygranego bez konieczności dogrywki do 10 punktów. I druga partia rozpoczęła się idealnie – od przełamania serwisu Paula. Polacy konsekwentnie utrzymywali przewagę. Zieliński znakomicie serwował, a Kawa błyszczała przy siatce, imponując refleksem i wyczuciem. Co więcej, potrafiła wygrywać wymiany nawet z Bencic, która zaledwie dwie godziny wcześniej pokonała Igę Świątek.

    Przy stanie 4:2 pojawiła się szansa na kolejne przełamanie przy podaniu Bencic, lecz Szwajcarzy obronili decydujący punkt. Chwilę później Kawa dołożyła jednak gema na 5:3. Wydawało się, że wszystko rozstrzygnie serwis Jana Zielińskiego, ale okazało się, że nie będzie to potrzebne. W dziewiątym gemie „Królowa Katarzyna” popisała się znakomitym returnem przy stanie 30–30, a drugą piłkę mistrzowską Zieliński zakończył odważnym returnem w ciało Bencic.

    Polska wygrała finał United Cup 2:1 i sięgnęła po historyczne trofeum. Złotą drużynę tworzyli: Iga Świątek, Katarzyna Kawa, Katarzyna Piter, Hubert Hurkacz, Daniel Michalski, Jan Zieliński oraz kapitan Mateusz Terczyński.

    Finał United Cup: Polska – Szwajcaria 2:1
    • Iga Świątek – Belinda Bencic 6:3, 0:6, 3:6
    • Hubert Hurkacz – Stan Wawrinka 6:3, 3:6, 6:3
    • Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – Belinda Bencic/Jakub Paul 6:4, 6:3

  • Iga Świątek reaguje po finale Polaków. Na te słowa czekała tyle lat

    Iga Świątek reaguje po finale Polaków. Na te słowa czekała tyle lat

    Iga Świątek reaguje po finale Polaków. Na te słowa czekała tyle lat
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: ANDY CHEUNG / Getty Images)

    — Zapamiętam to na zawsze — mówiła wzruszona Iga Świątek po horrorze w finale United Cup. Biało-Czerwoni musieli odrabiać straty po porażce wiceliderki rankingu WTA, a finał zakończyli wielką radością i wygranym mikstem ze Szwajcarią. Świątek nie kryła wielkich emocji i radości oraz dumy z gry drużyny. Jej wypowiedź na korcie tuż po meczu o tytuł mówi wszystko o ogromnych nerwach, jakie towarzyszyły jej w trakcie meczu.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Tuż po wygranym meczu Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego Iga Świątek została zaproszona do mikrofonu wraz z kapitanem polskiej kadry Mateuszem Terczyńskim. Liderka Biało-Czerwonych opowiedziała o swoich emocjach tuż po finale United Cup, w którym Polska ograła Szwajcarię 2:1.

    — W końcu to zrobiliśmy, za trzecim razem. Pracowaliśmy bardzo ciężko. Gratuluję Szwajcarom, graliście niesamowity turniej, jestem pod wrażeniem każdego z Was. Nie było łatwo dostosować się do warunków po przyjeździe z Perth. Zrobiliście to bardzo dobrze. Dziękuję całej drużynie, czułam, że to wynik drużynowy, choć moje występy w singlu nie były najlepsze. Hubert, to, co zrobiłeś po powrocie, to coś niesamowitego, nie mam słów — rozpoczęła Świątek.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Oto reakcja Igi Świątek po finale United Cup

    — Wygraliśmy to, graliście wspaniale. Nasza drużyna mikstowa? Wow. Szczerze? Pokonaliście wszystkich, to było niesamowite. Pewność siebie, uśmiechy na twarzach. Byli też zawodnicy, którzy nie grali, ale byli z nami i nas wspierali. Dziękuję także sztabowi, bez was nie byłoby nas tutaj. Jestem bardzo szczęśliwa, że wygraliśmy jako zespół. Zapamiętam to na zawsze. Polska drużyna wygrała po raz pierwszy w historii tak duży turniej. Mam nadzieję, że to pozwoli na rozwój dyscypliny w naszym kraju i zainspiruje młodsze pokolenia — zakończyła reprezentantka Polski.

    Kilka słów od siebie dodał też kapitan Mateusz Terczyński.

    Zobacz także: Takiego horroru nie pokażą w żadnym kinie, co za finał Huberta Hurkacza i Polski!

    — Dziękuję organizatorom, australijskiej federacji, wszystkim, którzy zorganizowali ten turniej w tak wspaniały turniej. Powinniśmy pomyśleć, by takich turniejów było więcej. Trzymamy się razem, jak wspomniała Iga, nie wszystkie decyzje były łatwe. Myślimy o zespole, dziękuję moim współpracownikom za zaufanie. Wykonaliście wspaniałą pracę. Dziękuję kibicom z Polski — powiedział.

    Polscy tenisiści wrócą do gry podczas Australian Open, które rozpocznie się za tydzień.

    Źródło: Przegląd Sportowy Onet

    Data utworzenia:

    11 stycznia 2026 14:34

  • Szeremeta na Gali, i to z kim u boku. A potem rozczarowanie, to już oficjalne

    Szeremeta na Gali, i to z kim u boku. A potem rozczarowanie, to już oficjalne

    Jeszcze przed Galą Mistrzów Sportu Julia Szeremeta i jej trener Tomasz Dylak zdradzili, że zawarli nietypowy zakład dotyczący miejsca, jakie pięściarka zajmie w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. Dziś wszystko jest już jasne. Dla 22-latki oznaczało to sportowe rozczarowanie, choć gorycz porażki szybko została osłodzona wyjątkową wiadomością związaną z jej szkoleniowcem, który pojawił się u jej boku podczas gali.

    Na kilka tygodni przed prestiżowym wydarzeniem Julia Szeremeta nie ukrywała, że przygotowuje się nie tylko sportowo, ale także wizerunkowo – szykowała formę i kreację na bal towarzyszący plebiscytowi. W rozmowie z TVP Sport Tomasz Dylak ujawnił wówczas kulisy zakładu z podopieczną.
    – Co do Julki, to się nawet założyliśmy o tysiąc złotych. Ja powiedziałem, że Julka nie będzie w dziesiątce, a Julka stwierdziła, że będzie – mówił trener.

    – Zakładzik poszedł. Zobaczymy. Liczę na was, kochani – odpowiadała z uśmiechem sama zawodniczka, mobilizując kibiców do głosowania.

    Gdy poznano oficjalne wyniki plebiscytu, stało się jasne, że tym razem rację miał szkoleniowiec. Julia Szeremeta nie znalazła się w czołowej dziesiątce i musiała pogodzić się z przegraną w zakładzie.

    Podczas Gali Mistrzów Sportu pięściarka zaprezentowała się jednak w niezwykle eleganckiej, kobiecej odsłonie. Na czerwonym dywanie pozowała m.in. u boku Tomasza Dylaka, który chwilę później przeżył jeden z najważniejszych momentów wieczoru. Trener Julii odebrał bowiem statuetkę dla Trenera Roku, co wywołało szeroki oddźwięk w środowisku sportowym.

    – Cudownie – Tomasz Dylak Trenerem Roku! Człowiek, który nie widzi ograniczeń, granic ani barier. Miałem przywilej odbyć z nim wiele rozmów, które pokazywały, jak wyjątkowym i nietuzinkowym jest fachowcem. Teraz kierunek jest jeden: pięściarskie niebo i złoto w Los Angeles – komentował Artur Gac z Interii Sport.

    To wyróżnienie było ogromnym sukcesem nie tylko dla samego szkoleniowca, lecz także dla całego zespołu, w tym Julii Szeremety. Choć zawodniczka liczyła na indywidualne docenienie w plebiscycie, triumf jej trenera z pewnością złagodził rozczarowanie.

    Na rozpamiętywanie niepowodzeń nie będzie jednak wiele czasu. Przed młodą pięściarką intensywny sezon i kolejne ambitne cele.
    – Moim głównym celem na pewno będą seniorskie mistrzostwa Europy we wrześniu. Ale wcześniej czekają nas jeszcze trzy Puchary Świata – w Brazylii, Uzbekistanie i Chinach. W tym roku chcę skupić się na mocnym rozwoju i poprawie techniki – zapowiedziała niedawno w „Dzień dobry TVN”.

    Rozczarowanie po plebiscycie szybko ustępuje więc miejsca motywacji i planom na przyszłość. A wszystko wskazuje na to, że zarówno Julia Szeremeta, jak i Tomasz Dylak jeszcze nie raz dadzą o sobie głośno znać.

  • Znacząca decyzja Nawrockiego, ukrywano to aż do teraz. Niespodzianka na mszy świętej

    Znacząca decyzja Nawrockiego, ukrywano to aż do teraz. Niespodzianka na mszy świętej

    Od kilku dni media spekulowały, czy Karol Nawrocki rzeczywiście pojawi się na Jasnej Górze podczas Pielgrzymki Kibiców. Wątpliwości rozwiał oficjalny komunikat Kancelarii Prezydenta, który potwierdził wizytę głowy państwa w Częstochowie. Jak się okazało, prezydent nie tylko wziął udział w uroczystościach, ale także przygotował dla Ojców Paulinów wyjątkowy dar. Informacja o nim była utrzymywana w tajemnicy aż do samej mszy, a niespodziankę ujawniono dopiero w kaplicy.

    Karol Nawrocki modlił się wspólnie z tysiącami wiernych podczas mszy świętej odprawianej w ramach XVIII Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę. Jeszcze przed rozpoczęciem Eucharystii prezydent został uroczyście i serdecznie powitany przez gospodarzy sanktuarium. Z ambony padły słowa podkreślające rangę wizyty:
    — To dla nas wielki zaszczyt i honor gościć pana w Narodowym Sanktuarium Polaków. Pańska obecność jest wypełnieniem obietnicy, że jako prezydent Rzeczypospolitej Polskiej będzie pan pielgrzymował razem ze środowiskiem kibiców, prosząc o potrzebne łaski dla naszej Ojczyzny.

    W trakcie uroczystości ujawniono również, że prezydent nie przybył do Częstochowy z pustymi rękami. Zdecydował się ofiarować Ojcom Paulinom dar o szczególnym, symbolicznym znaczeniu.

    Oto co Karol Nawrocki podarował na Jasnej Górze. Symboliczny gest

    Przed rozpoczęciem mszy przypomniano, że Karol Nawrocki nie jest nową postacią na Pielgrzymce Kibiców. W poprzednich latach uczestniczył w niej jeszcze jako kandydat na urząd prezydenta. Zwrócono uwagę, że rok temu obiecał powrót na Jasną Górę w 2026 roku – już jako prezydent Rzeczypospolitej. Słowa dotrzymał.

    Jak ogłoszono z ołtarza, prezydent przekazał Ojcom Paulinom wotum dziękczynne w postaci mszalnego kielicha. — Już teraz dziękujemy za dotrzymanie słowa i za dar wotywny, jakim jest mszalny kielich — poinformował jeden z duchownych.

    Przedmiot ten ma głęboką wymowę symboliczną. W tradycji Kościoła kielich stanowi wotum dziękczynne, składane jako wyraz wdzięczności za otrzymane łaski. Co więcej, ma on również wymiar historyczny. W przeszłości był darem dla metropolity Edwarda Ozorowskiego, ofiarowanym z okazji ingresu do archidiecezji białostockiej 16 listopada 2006 roku przez Ryszarda Kaczorowskiego – ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

    Także sam Karol Nawrocki nie opuścił Jasnej Góry bez pamiątki. Prezydencki kapelan, a zarazem organizator Pielgrzymki Kibiców, ksiądz Jarosław Wąsowicz, wręczył mu okolicznościowy szal z napisem:
    „XVIII Pielgrzymka Kibiców. Jasna Góra 10.01.2026”.

    Wizyta prezydenta oraz przekazane dary stały się jednym z najbardziej symbolicznych momentów tegorocznej pielgrzymki, podkreślając zarówno jej religijny, jak i patriotyczny charakter.

  • Karol Nawrocki na Jasnej Górze, a tu krytyka. Znany duchowny: “to jest złe”

    Karol Nawrocki na Jasnej Górze, a tu krytyka. Znany duchowny: “to jest złe”

    Karol Nawrocki wziął udział w pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. Na miejscu podziękował kibicom i wsparł ich, twierdząc, że dla każdego z nich jest “miejsce pod biało-czerwoną flagą”. Po wydarzeniu swoje trzy grosze postanowił dodać znany duchowny, ks. Adam Boniecki – były redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego”. Skrytykował prezydenta i to, co działo się w częstochowskim sanktuarium.
    Starszy mężczyzna przemawia przy mównicy na tle ludzi i kompozycji kwiatowej, obok mężczyzna w czarnej marynarce i biało-czerwonym szaliku z godłem Polski i napisem ‘Biało Czerwoni’, uśmiechnięty, w jasnym oświetleniu.

    Ks. Adam Boniecki, Karol NawrockiJan Graczynski & Emilia KrawczykEast News

    “To dla nas wielki zaszczyt i honor gościć pana w Narodowym Sanktuarium Polaków. Pana obecność jest wypełnieniem obietnicy, że jako prezydent Polski będzie pan pielgrzymował ze środowiskiem kibiców, prosząc o potrzebne łaski dla naszej Ojczyzny” – mówili księża na przywitanie Karola Nawrockiego na Jasnej Górze. Ks. Adam Boniecki nie był przekonany, że coś takiego powinno dojść do skutku.

    Karol Nawrocki na pielgrzymce kibiców

    Karol Nawrocki postanowił w tym roku już jako polski prezydent wybrać się na pielgrzymkę kibiców na Jasną Górę. Jego obecność ucieszyła zarówno środowiska kibicowskie, jak i ojców paulinów, którzy serdecznie powitali Nawrockiego w częstochowskim sanktuarium. Nawrocki miał możliwość wygłoszenia mowy.

    Wiecie, że jestem jednym z was (…) Stadionów nie dotknęła propaganda i chwilowe ideologiczne mody. (…) Udało nam się obronić to hasło, które przywołujemy: Bóg, Honor i Ojczyzna. Tak, chcemy aby Polska była normalna, aby była silna, aby Polska była bezpieczna, aby bezpieczne były nasze granice, aby była państwem dobrobytu bez nielegalnych imigrantów. To udało nam się wspólnie wygrać 1 czerwca także dzięki waszej odwadze

    W swojej wypowiedzi prezydent postanowił też wziąć w obronę kibiców i skrytykować polityków oraz dziennikarzy, którzy krytykują środowiska kibicowskie. Zarzucił im przede wszystkim niesprawiedliwą ocenę.

    Ks. Adam Boniecki skrytykował działania Nawrockiego

    W rozmowie z “Faktem” ks. Adam Boniecki, były redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego” postanowił jasno wypowiedzieć się o tym, do czego doszło na Jasnej Górze. W jego słowach pobrzmiewała wyraźna nuta zawodu.

    “Jasna Góra jest częściowo upolityczniona” – zaczął i dodał, że według niego “z pełnym przekonaniem organizuje się tam wydarzenia o charakterze politycznym”. Od razu stwierdził, że nic dobrego nie wyszło z mariażu Kościoła z jakąkolwiek opcją polityczną.

    “Polityka nie powinna przenikać się z Kościołem, to jest złe rozwiązanie. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że takie połączenie nie służy Kościołowi i jego prawdziwej misji. Kościół ma za zadanie łączyć, a nie dzielić, i powinien stać ponad polityką (…) Jasna Góra nie powinna być miejscem na wiece polityczne, jaki dzisiaj zobaczyliśmy z prezydentem Nawrockim” – podkreślił.
    Przeor Jasnej Góry wydał oświadczenie w sprawie spotkania kibiców w Częstochowie

    Przeor Jasnej Góry wydał oświadczenie w sprawie spotkania kibiców w CzęstochowieYouTube/Jasna Góra Klasztor Ojców Paulinów/Jacek SlomionReporter
    Mężczyzna w garniturze przemawia zza mównicy gestykulując dłońmi na tle rozmytej biało-czerwonej flagi Polski.

    Karol NawrockiKlaudia RadeckaAFP

  • Świątek wracała po 0:6 z Bencic. Losy finału rozstrzygnął trzeci set

    Świątek wracała po 0:6 z Bencic. Losy finału rozstrzygnął trzeci set

    Nie udało się w 2024 roku z Niemcami, choć Hubert Hurkacz miał dwie piłki mistrzowskie w potyczce z Alexandrem Zverevem. Nie udało się też rok temu, Amerykanie okazali się za mocni. A w tej edycji United Cup Polska pokonała tak jednych, jak i drugich. Mimo naprawdę trudnej ścieżki, awansowała do finału. By tu zmierzyć się ze Szwajcarią. Już na starcie było jasne, że klucz sukcesu to starcie Igi Świątek z niepokonaną w turnieju Belindą Bencic. Jedyną, która miała szansę na 500 punktów do rankingu.

    O ile w tourze Polka wygrała zdecydowanie więcej od Szwajcarki, to Idze brakuje tego, co osiągnęła Bencic występując w narodowej koszulce. Bo ona triumfowała w igrzyskach olimpijskich w Tokio, ogrywając zresztą po drodze Raszyniankę, ale też w Pucharze Hopmana i Billie Jean King Cup.

    Teraz pojawiła się okazja, by trochę jednak to po stronie Świątek się zmieniło.

    Iga Świątek kontra Belinda Bencic w finale United Cup. Starcie singlistek zaczynało walkę o puchar

    Iga znakomicie weszła tym razem w spotkanie – wybrała serwis po losowaniu, już na starcie wygrała kilka dłuższych wymian, trafiała w linie lub blisko nich. A to jest podstawą do sukcesu w starciu ze Szwajcarką, która stara się już po dwóch, najdalej trzech wymianach przejąć inicjatywę. I trudno jest ją ruszyć z linii końcowej kortu.
    Tenisistka uderzająca piłkę podczas meczu na korcie, ubrana w białą czapkę, białą koszulkę i czerwoną spódnicę, skupiona na akcji.

    Iga Świątek w meczu z Belindą BencicDan HimbrechtsPAP/EPA

    Tymczasem Iga grała precyzyjnie, wygrała swojego gema, a za moment przełamała rywalkę na 2:0. Zupełnie inaczej ustawiła sobie to spotkanie niż sobotnie z Gauff, gdy po kiepskim starcie pojawiły się nerwy. A w trzecim gemie Iga posłała dwa asy z rzędu, prowadziła 40-15 i… udała się na ławkę, Myślała, że jest już 3:0, dopiero sędzia Marija Čičak wyprowadziła ją z błędu. Publiczność w Ken Rosewall Arenie zareagowała śmiechem.

    A to 3:0 i tak się zrobiło, ale dopiero po grze na przewagi.

    Problemy Polki zaczęły się w jej kolejnym gemie serwisowym, nie funkcjonował pierwszy serwis, za moment było już 0-40. Dwa pierwsze break pointy Świątek obroniła, ale trzeciego już nie – po kapitalnej wymianie i świetnym bekhendzie rywalki.

    Iga wciąż jednak prowadziła, na dodatek znów przełamała Szwajcarkę, na 4:2. By za moment to jednak znów Szwajcarka cieszyła się z podobnego wyczynu, dokonała tego samego. Pierwszy set wkraczał w decydującą fazę, był podobnie zacięty jak ten pierwszy trzy miesiące temu w Wuhanie. Choć wtedy to Szwajcarka miała w nim przewagę. A teraz próbowała gonić Igę, na szczęście dla nas – nieskutecznie. Było 5:3 i 40-30, gdy Polka wywalczyła pierwszego setbola. Bencic obroniła go trochę szczęśliwie, już return ledwie przeleciał nad siatkę. Druga okazja, po świetnym bekhendzie w końcową linię, zakończyła jednak grę. Było 6:3 po 48 minutach.
    Tenisistka w czerwonym stroju i białej czapce odbija piłkę rakietą podczas meczu na korcie, w tle rozmyte logo sponsora.

    Belinda BencicDan HimbrechtsPAP/EPA

    Drugi set zaczął się jednak źle, na moment wróciły koszmary z soboty. Bencic wygrała pierwszych dziewięć akcji, przełamała Polkę “na sucho”. Na moment podcięło to skrzydła wiceliderce rankingu, ale zdołała się podnieść. Miała dwa break pointy w trzecim gemie, pierwszego zdołała wywalczyć w niesamowity sposób: upadła na kort po zagraniu, podniosła się, zdołała odbić kolejną piłkę. A Szwajcarka nie trafiła w kort. Niemniej to jednak Bencic domknęła tego gema, prowadziła już 3:0.

    Sytuacja dla Polki była więc nieciekawa, Iga grała źle, popełniała znów masę niewymuszonych błędów. Bencic miała dwie okazje na podwójne przełamanie (4:0), u Igi poważnie szwankował już nawet pierwszy serwis. Ale broniła się, choć nie na tyle skutecznie, by tego arcyważnego gema zapisać po swojej stronie. Zrobiło się więc ostatecznie – po trzecim break poincie – 0:4, a za chwilę 0:5. Już było dość klarowne, że losy tego spotkania rozstrzygną się w trzeciej partii. Chodziło jednak też o to, by Polka nie przegrała go do zera, co przecież w poprzednim sezonie wydarzyło się aż cztery razy.

    I teraz też się wydarzyło. Iga dostała bajgla, niczym w starciu z Rybakiną w WTA Finals.

    Próby powrotu Świątek po bajglu w drugim secie. Chwila

    Polka poszła do szatni na przerwę toaletową. Wyglądało to bardzo niepokojąco, także patrząc na przebieg drugiego seta. Bencic rozegrała w United Cup cztery spotkania singlowe (8:1 w setach), ale i cztery w meczach mikstów (8:3 w setach) – wygrała wszystkie. Grała dłużej od Polki, tu można było szukać jakichś szans. Warunkiem absolutnie koniecznym była jednak poprawa gry Raszynianki.

    Bencic nie zwalniała tempa, gema otwarcia wygrała do zera, za chwilą rywalizowały na przewagi. Dzięki serwisowi Idze udało się jednak przerwać serię rywalki.

    Niestety, tylko na moment.
    Dwie osoby w białych koszulkach stoją obok siebie i klaszczą, w tle widoczne są inne postacie, część z nich niewyraźnie. Atmosfera sportowego wydarzenia, skupienie i zaangażowanie na twarzach.

    Kapitan Mateusz Terczyński i zaniepokojony Wim Fissette w polskim boksieDan HimbrechtsPAP/EPA

    Jeszcze w trzecim gemie, przy podaniu Bencic, Świątek była w stanie walczyć, przegrała detalami, na przewagi. Wydawało się, że może będzie jednak w stanie grać na poziomie, jaki podyktowała Belinda. Nic bardziej mylnego, demony wróciły, Polka została znów przełamana – na 1:3. Na dodatek do zera. Iga znacznie gorzej się poruszała niż w początkowej fazie meczu, stąd też brały się kolejne błędy.

    Cud już nie nastąpił, Świątek przegrała to spotkanie 6:3, 0:6, 6:3. Choć w ósmym gemie obroniła dwa meczbole asami. Dzięki temu Bencic wróci do TOP 10 rankingu WTA

    Podobnie więc jak i w półfinale z USA trzeba liczyć na Huberta Hurkacza, a później na mecz par mieszanych. Tam zapewne znów wystąpią Katarzyna Kawa i Jan Zieliński. O ile w ogóle do niego dojdzie…

    Polska – Szwajcaria w finale United Cup: 0:1

    Iga Świątek – Belinda Bencic 6:3, 0:6, 6:3

    Hubert Hurkacz – Stan Wawrinka – ok godz. 10.00

    mecz par mieszanych

    Pełny zapis relacji “na żywo” ze spotkania Igi Świątek z Belindą Bencic można znaleźć TUTAJ.
    Tenisistka w sportowym stroju trzymająca rakietę na korcie podczas meczu, w tle rozmazana publiczność i niebieskie trybuny.

    Iga ŚwiątekPedro PARDOAFP
    Belinda Bencic

    Belinda BencicMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Belinda Bencić – Iga Świątek – skrót meczu półfinałowego.

  • Burza po ogłoszeniu wyników na Sportowca Roku. Nawet Zwolińska była w szoku

    Burza po ogłoszeniu wyników na Sportowca Roku. Nawet Zwolińska była w szoku

    Już wszystko jasne. To Klaudia Zwolińska, kajakarka górska, która na niedawnych mistrzostwach świata sięgnęła po dwa złota (w kategoriach K-1 i C1) oraz jeden brąz (w kategorii cross), zdobyła najwięcej głosów w Plebiscycie “Przeglądu Sportowego” i odebrała statuetkę dla Sportowca Roku. Wybór budzi mieszane odczucia, a w zaskoczenie wprawił nawet samą zainteresowaną. “Jestem w szoku” – przyznała na scenie z rozbrajającą szczerością.

    Zwolińska w szoku po ogłoszeniu wyników Plebiscytu “Przeglądu Sportowego”

    “Trochę trzęsie mi się głos. Tego się nie spodziewałam. Naprawdę jestem w szoku. Jak byłam dzieckiem, oglądałam zawsze ten Bal Mistrzów Sportu i marzyłam o wygranej. Oglądałam Justynę Kowalczyk, która nieraz wygrywała ten plebiscyt. I sobie myślałam, że też chciałabym go wygrać” – powiedziała Klaudia Zwolińska, po tym, jak ogłoszono, że to ona – wedle głosowania kibiców – w minionym roku była najlepszym polskim sportowcem.

    Dziękuję za każdy głos, bo to jest straszne wyróżnienie, przecież było tylu wybitnych sportowców

    Przez lata towarzyszyła jej myśl, że trudno będzie wygrać taki plebiscyt, wszak reprezentuje dyscyplinę, która nie jest bardzo popularna, lecz dzięki swoim osiągnięciom sportowym cel zrealizowała. Nie omieszkała również podziękować tym, na których wsparcie może liczyć. W pierwszej kolejności wymieniła rodziców i bliskich. Potem przeszła do współpracowników.

    “Dziękuję bardzo mojemu sztabowi, trenerom, fizjoterapeutom, wszystkim specjalistom, którzy ze mną pracowali. Ja wiem, że nie jest łatwo. Wybrałam sobie trzy konkurencje olimpijskie, proszę sobie wyobrazić… No naprawdę nie jest łatwo, więc naprawdę chylę czoła. Dziękuję Wam za to wsparcie, doceniam każdą jedną rzecz, którą dla mnie robicie” – przekazała.

    Zamieszanie po wyborze Zwolińskiej. Różne komentarze

    Wygrana Klaudii Zwolińskiej w Plebiscycie “Przeglądu Sportowego” wywołała ogromne poruszenie i pozytywnie zaskoczyła nawet tych, którzy mocno trzymali kciuki za kajakarkę. “Nie wierzę. Klaudia Zwolińska najlepszym polskim sportowcem roku. Szok i niedowierzanie. Kajakarstwo górskie ma moc! Ona to naprawdę zrobiła!!!” – napisał Tomasz Kalemba na portalu X.

    Podobnych komentarzy jest więcej. “Megasensacja. Klaudia Zwolińska, ogromne gratulacje”, “Co za niespodzianka Klaudia Zwolińska wyprzedziła Lewandowskiego, Kubicę czy Świątek… wyprzedziła wszystkich!”, “Ogromne zaskoczenie z kajakami i Klaudią Zwolińską” – czytamy.

    Wybór jednak nie wszystkim odpowiada. Są tacy, którzy burzliwie dyskutują nad innymi – według nich – słuszniejszymi nazwiskami. “Klaudia Zwolińska uprawia olimpijski sport, nie globalny. Wielki szacunek dla niej, jednak Świątek i Kubica zrobili rzeczy w tym roku gdzie cały sportowy świat o tym mówił, dosłownie wszyscy. 1. Świątek 2. Kubica 3. Zwolińska, to powinien być obiektywny wynik”, “Serio, doceniam, ze Klaudia Zwolińska byla świetna, ale Iga przeszła grę, dokonała absolutnie niebywałej rzeczy”, “To, że Zwolińska wygrała, to jakaś kpina” – oceniają niektórzy.

    Piotrcovia Piotrków Trybunalski – KPR Gminy Kobierzyce. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Kobieta w długiej, błyszczącej sukience trzymająca statuetkę, unosząca ręce w geście triumfu z uśmiechem na twarzy. W tle scena oświetlona złotymi światłami i widownia.

    Klaudia ZwolińskaPiętka Mieszko/AKPAAKPA
    Klaudia Zwolińska

    Klaudia ZwolińskaAKPAAKPA
    Klaudia Zwolińska

    Klaudia ZwolińskaRafał Oleksiewiczmateriały prasowe

  • To dlatego Świątek nie została sportowcem roku. Kontrowersyjny wybór Lewandowskiego

    To dlatego Świątek nie została sportowcem roku. Kontrowersyjny wybór Lewandowskiego

    To nie Iga Świątek, a Klaudia Zwolińska została niespodziewanie Sportowcem Roku 2025 w Polsce. Wybór zaskakujący, a brak wygranej Świątek wynika prawdopodobnie z tego, jak patrzą dziś na nią kibice. Wielkie kontrowersje wywołały nagrody w kategorii Czempion Stulecia.
    Natalia Zwolińska i Iga Świątek
    Ile wynosi emerytura olimpijska? Od lewej: Natalia Zwolińska, Fot. REUTERS/Yara Nardi, Iga Świątek, Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

    Za nami 91. plebiscyt “Przeglądu Sportowego” na Sportowca Roku w Polsce. Tym razem wygrała kajakarka górska Klaudia Zwolińska, druga była Iga Świątek, a trzeci siatkarz Wilfredo Leon. Wyniki wywołały spore zaskoczenie, także u zwyciężczyni. – Nie spodziewałam się tego. Jestem w szoku. Bardzo się cieszę. Jak byłam dzieckiem, zawsze marzyłam o wygranej w plebiscycie. Czym byłam starsza, marzenie się oddalało i pomyślałam, że będzie bardzo ciężko – powiedziała Zwolińska przy odbieraniu wyróżnienia.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”

    Nagroda dla przedstawicielki sportu olimpijskiego w roku nieolimpijskim to historia niespodziewana. Klaudia Zwolińska była typowana do czołowych lokat, ale zdaniem wielu faworytką pozostawała Iga Świątek. Dlaczego to kajakarka okazała się górą? Prawdopodobnie nałożyło się na to kilka czynników.
    Świątek czy Zwolińska?

    Szalenie trudno jest porównywać wyniki sportowców z różnych dyscyplin. To zawsze decyzja subiektywna, oparta w pewnej mierze na gustach głosujących. Nie ma wątpliwości, że poprzedni rok był dla Zwolińskiej fantastyczny. W październiku na mistrzostwach świata w Australii w ciągu 50 godzin wywalczyła trzy medale, w tym dwa złote: w konkurencjach C-1 oraz K-1, a w tej ostatniej dwa lata temu sięgnęła po srebro igrzysk w Paryżu. Do tego w crossie w Sydney zdobyła jesienią brąz. To były piękne chwile polskiego kajakarstwa, polskiego sportu.

    O naszej kajakarce przeciętny kibic pierwszy raz usłyszał podczas zawodów olimpijskich w stolicy Francji w 2024. Na tej rozpoznawalności zapewne skorzystała teraz w plebiscycie, ale bronią ją wyniki. Nagroda dla niej to dowód, że także sportowcy z mniej popularnych w mediach dyscyplin mogą triumfować w podobnych konkursach i to nie tylko wtedy, gdy raz na cztery lata organizowane są igrzyska.

    Doceniam sukcesy Klaudii Zwolińskiej, sam wytypowałbym dla niej miejsce na podium, ale zapewne drugie. Numerem jeden była dla mnie Iga Świątek – przede wszystkim za fantastyczne zwycięstwo w Wimbledonie, w finale niespotykane 6:0, 6:0, po drodze ze stratą tylko jednego seta w siedmiu spotkaniach. Ponadto za fakt, że nasza tenisistka nadal należała do absolutnej czołówki, doszła do półfinału Australian Open i Roland Garros, skończyła sezon na drugim miejscu. Wimbledon to zdaniem wielu najważniejszy turniej wielkoszlemowy na świecie, a więc najważniejszy w ogóle. Świątek jako pierwsza w historii polskiego tenisa go wygrała, to był absolutnie wyjątkowy moment.

    Wydaje się, że brak zwycięstwa tenisistki w plebiscycie wynika nie tylko z faktu, że kibice tak bardzo docenili sukcesy Klaudii Zwolińskiej – i słusznie, należy się kajakarce wielkie uznanie – ale również dlatego, że nie do końca docenili osiągnięcia Igi Świątek. Kolejny raz, bo w plebiscycie za 2024 rok tenisistka była jeszcze niżej – na czwartej pozycji. Mimo pięciu tytułów, w tym trzeciego z rzędu w Roland Garros oraz brązowego medalu igrzysk, pierwszego w historii dla naszego tenisa.

    Kibic polski jest rozpieszczony przez Świątek. W trakcie swojej wciąż krótkiej kariery wywalczyła 25 tytułów, w tym aż sześć wielkoszlemowych, ponad 100 tygodni pozostawała numerem jeden na świecie, wygrywała nieraz z największymi rywalkami. Fani zagłosowali na nią w 2022, gdy zdominowała rozgrywki kobiece tenisowe, a także rok później. W kolejnych latach chcieli od niej jeszcze więcej i więcej. Oczekiwania wobec Igi Świątek są tak wygórowane, że sukces w Wimbledonie czy inne świetne wyniki nie wystarczyły w tym roku. Głosujący patrzą na nią przez pryzmat wszystkich dokonań na korcie. W pewnym sensie jest więc ofiarą własnego sukcesu.

    Czytaj także: Tak Ukraińcy piszą o Stochu

    Nie ma w tym żadnej winy tenisistki. Podobne historie przeżywali w swoich krajach m.in. Rafael Nadal czy Roger Federer, którzy także nie wygrywali za każdym razem. Świat, który wymaga od nas, by co roku stawać się tylko bardziej produktywnym, przekraczać własne granice, kolejne normy w pracy potrafi doprowadzić do sytuacji, gdy wielkie osiągnięcia nie zawsze są tak odbierane, należycie doceniane. Choć może jest też tak, że część głosujących nie uznaje po prostu wygranej w Wimbledonie za równie ważne wydarzenie w polskim sporcie, jak inni?
    Pytania o Lewandowskiego

    Wielkie kontrowersje w tegorocznym plebiscycie wywołały nagrody Czempionów Stulecia, które otrzymali Justyna Kowalczyk i Robert Lewandowski. To wyróżnienie związane było z faktem, że minęło dokładnie 100 lat od momentu, gdy “Przegląd Sportowy” pierwszy raz ogłosił wybory na najlepszego sportowca w naszym kraju. Kapituła wskazała na naszą wspaniałą biegaczkę oraz wybitnego piłkarza.

    Polska historia sportu jest pełna wielkich sukcesów i szalenie trudno jest wybrać tylko dwójkę sportowców. Trudno jednak też pozbyć się wrażenia, że był to bardziej wybór czempionów 20-lecia, a nie 100-lecia, gdy oboje występowali w XXI wieku. Gdzie ci, którzy cieszyli naszych fanów wcześniej, jak chociażby m.in. Irena Szewińska? Przy jej osiągnięciach olimpijskich (trzy złote medale, dwa srebrne i dwa brązowe) blakną wyniki pozostałych. Albo nawet z niedawnych czasów Robert Korzeniowski – czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie.

    Wybór Lewandowskiego może zaskakiwać, bo co prawda mówimy o wielkim piłkarzu, zapewne największym w historii krajowego futbolu, ale właśnie – czy także największym sportowcu? Brak większych osiągnięć z reprezentacją Polski ciągnie się za obecnym zawodnikiem Barcelony. To oczywiście nie tylko jego wina, bo sam nie pociągnie drużyny narodowej na podium Euro czy mistrzostw świata. Taką jednak wybrał dyscyplinę sportu, gdzie sukces zależy od wielu. Lewandowski bez cienia wątpliwości jest najbardziej znanym polskim sportowcem z uwagi także na popularność piłki nożnej. Ale czy należał mu się tytuł Czempiona stulecia? Tu można mieć wątpliwości.

  • Zawrzało po tym, co Świątek zrobiła w finale. Bez litości

    Zawrzało po tym, co Świątek zrobiła w finale. Bez litości

    W finale United Cup reprezentacja Polski mierzy się ze Szwajcarią. Iga Świątek, choć pokonała Belindę Bencić w pierwszym secie 6:3, to w drugim praktycznie nie istniała na korcie. Szwajcarka to wykorzystała i pokonała Raszyniankę 6:0. W trzeciej partii górą ponownie była reprezentantka Szwajcarii. W sieci momentalnie zawrzało, a fani nie odpuścili Polce tak słabego występu. “Była głodna, więc Bencić zaserwowała jej bajgla” – czytamy w jednym z wpisów na portalu X.
    Świątek przegrała z Bencić 0:6
    Screenshot: Polsat Sport, X

    6:3 i kontrola nad wydarzeniami w pierwszym secie. Tak wyglądał początek spotkania Igi Świątek z Belindą Bencić i zupełnie nic nie zapowiadało kompromitacji Polki, która nastąpiła w drugiej partii. Tymczasem Szwajcarka rozbiła naszą tenisistkę 6:0 i tym samym doprowadziła do trzeciego seta.

    Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
    Kibice nie oszczędzili Świątek. “Była głodna, więc Bencić zaserwowała jej bajgla”

    W takich momentach do życia momentalnie budzą się internauci, którzy nie zamierzali odpuścić Raszyniance po tak słabej grze w drugiej odsłonie finału United Cup. Druga rakieta świata została wyśmiana przez kibiców z całego świata.

    – Świątek była głodna, więc Bencić spełniła jej prośbę i zaserwowała jej bajgla – czytamy w jednym z wpisów na portalu X.

    – Iga Świątek w piekarni. Z tym że teraz to ona była klientką – szydzi kolejny z internautów.
    “Upadek Świątek w ULTRA 4K HD”. Fatalna forma Polki

    – Jesteśmy świadkami upadku Igi Świątek w ULTRA 4K HD. I nie ma już odwrotu. Nie może winić nikogo innego, niż siebie za niekończące się złe decyzje zespołowe, które podejmowała – sugeruje inny użytkownik.

    – Jak Wim Fissette może w ogóle siedzieć z kamienną twarzą, widząc, jak słaby jest serwis Igi? Miał rok, żeby to poprawić, a dosłownie nic nie zrobił. Iga nie daje sobie szansy na pozostanie w meczu z powodu fatalnego serwisu – czytamy w kolejnym wpisie.

    – Epika, liryka i Iga Świątek w 2. secie tego meczu – zastępuje słowo “dramat” nazwiskiem Polki jeden z kibiców.
    Przed Polką długi sezon. “Wątpliwości co do samej siebie”

    – Iga Świątek to może być powtórzenie tego, co się stało z Garbiñe Muguruzą, krótko liderką rankingu w 2017 r. Nagle przestała cokolwiek grać i już nigdy się nie podniosła – twierdzi Stanisław Janecki.

    – Trzeba sobie to jasno powiedzieć i przestać się oszukiwać: to Iga Świątek była zdecydowanie najsłabszym ogniwem polskiego teamu w United Cup. I nie jest to jej ostatnie słowo, bo perspektywy w Australian Open żadne – dodaje.

    – Świątek nie porusza się tak dobrze, jak potrafiła to robić w ostatnich meczach i nie wydaje się, żeby było to spowodowane kontuzją. Wolniejsze instynkty. Wątpliwości co do samej siebie. To będzie dla niej długi sezon – zauważa prezenterka sportowa, Tega Onojaife.

    Iga Świątek ostatecznie przegrała z Belindą Bencić 6:3, 0:6, 3:6. To oznacza, że Hubert Hurkacz musi pokonać Stana Wawrinkę, żeby przedłużyć nadzieje reprezentacji Polski na triumf w tegorocznym United Cup. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo na Sport.pl.

    Zobacz też: Świątek miała dwie piłki setowe i nagle zwrot! Ten horror trwał trzy godziny

  • Hurkacz rozbił Amerykanina. Wielki triumf, a to nie koniec. Polak na czele rankingu ATP

    Hurkacz rozbił Amerykanina. Wielki triumf, a to nie koniec. Polak na czele rankingu ATP

    Hubert Hurkacz po siedmiu długich miesiącach wrócił do gry. Polak wspólnie z Igą Świątek i pozostałą częścią kadry reprezentuje nasz kraj w United Cup i wychodzi mu to świetnie, pewnie nawet nadspodziewanie dobrze. W półfinale turnieju pokonał dziewiątego na świecie Taylora Fritza bez straty seta. Dzięki temu zwycięstwu Polak awansował na pierwsze miejsce w rankingu ATP Race.
    Zawodnik tenisowy świętujący wygraną na korcie, w tle logotyp turnieju United Cup oraz widoczna tabela z nazwiskami i danymi graczy.

    Hubert Hurkacz i ranking ATP RaceBrett HemmingsGetty Images

    Hubert Hurkacz latem 2024 roku zaczął przeżywać swój zdecydowanie najtrudniejszy czas w karierze. Polak na wczesnym etapie Wimbledonu doznał kontuzji kolana, która wymagała od niego operacji. Próba przyspieszenia powrotu do gry sprawiła z kolei, że pojawiły się komplikacje, które całkowicie rozbiły rok 2025.

    Od czerwca minionego roku Hubi pozostawał poza grą. Nasz tenisista postawił na odpowiednią rehabilitację i regenerację organizmu do wyzwań, które przyniesie kolejny sezon. Ten dla Wrocławianina rozpoczął się tradycyjnie już od udziału w United Cup, w którym Polska w ostatnich latach spisuje się prawie doskonale.

    Hubert Hurkacz numerem jeden. Ranking mówi wszystko

    Prawie, bo nie udało się wciąż wygrać finału. Forma Hurkacza przed rywalizacją w Sydney była absolutną niewiadomą, pewnie nawet dla samego zawodnika. Już pierwszy mecz – z Alexandrem Zverevem pokazał, że Hurkacz jest gotowy. Polak nie oddał trzeciemu tenisiście świata nawet seta.

    Kolejnym testem miał być półfinałowy mecz z Taylorem Fritzem, a więc obecnie dziewiątą rakietą świata. Ten również Hubi zdał wzorowo. Polak nie dał się przełamać, doprowadził do dwóch tie-breaków i oba rozegrał po profesorsku, wygrywając odpowiednio do jednego i dwóch. To był dla Polski pierwszy krok do awansu do niedzielnego finału.

    Dzięki temu zwycięstwu naszemu tenisiście dopisano kolejne punkty do rankingu ATP Race i w tym momencie Hubi jest liderem tego prestiżowego zestawienia z dorobkiem dokładnie 225 oczek. Za jego plecami plasuje się mistrz Wielkiego Szlema – Daniił Miedwiediew, który zdaje się wracać do formy po koszmarnym sezonie.

    Hubert może jeszcze powiększyć swój dorobek. W niedzielnym finale Wrocławianin zmierzy się z innym mistrzem Wielkiego Szlema – Stanem Wawrinką, który po tym sezonie zakończy karierę. Bez wątpienia Polak będzie faworytem, a na szali oprócz potencjalnego triumfu w finale będą leżeć także kolejne punkty.

    Mowa dokładnie o 40 oczkach, które nasz zawodnik może “zarobić” za pokonanie szwajcarskiego mistrza. Jeśli tej sztuki dokona, to pewne jest, że pierwszy tydzień sezonu 2026 Hurkacz rozpocznie jako lider rankingu ATP Race. Nie bez znaczenia są wszelkie głosy, że Polaka przed Australian Open rywale powinni się bać.

    Hubert Hurkacz – Tomas Machac. Skrót meczuPolsat SportPolsat Sport
    Hubert Hurkacz rywalizował z Taylorem Fritzem w finale United Cup 2025

    Hubert Hurkacz rywalizował z Taylorem Fritzem w finale United Cup 2025STEVE CHRISTO / AFPAFP
    Hubert Hurkacz podczas turnieju United Cup, otwierającego sezon 2025

    Hubert Hurkacz podczas turnieju United Cup, otwierającego sezon 2025DAVID GRAY / AFPAFP
    Hubert Hurkacz

    Hubert HurkaczSAEED KHAN / AFPAFP