• A jednak, oto co stało się w Australii. Atak choroby. Świątek obwieszcza

    A jednak, oto co stało się w Australii. Atak choroby. Świątek obwieszcza

    Iga Świątek konsekwentnie realizuje swój plan podczas tegorocznego Australian Open. W drugiej rundzie turniejowej drabinki liderka polskiego tenisa zmierzyła się z Czeszką Marie Bouzkovą i od pierwszych piłek było jasne, kto rozdaje karty. Wiceliderka rankingu WTA wygrała 6:2, 6:3, kontrolując przebieg spotkania i pewnie meldując się w trzeciej rundzie. Po meczu Polka pojawiła się zarówno w rozmowie na korcie, jak i na konferencji prasowej, gdzie padło zaskakujące wyznanie dotyczące jej zdrowia.

    Dla Igi Świątek tegoroczny Australian Open ma wyjątkowe znaczenie – to kolejny krok w stronę skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema. Turniej w Melbourne rozpoczęła od starcia z kwalifikantką Yue Yuan, która postawiła jej trudne warunki i doprowadziła nawet do tie-breaka w pierwszym secie. Na dłuższym dystansie różnica klas była jednak widoczna, a Polka zamknęła mecz w dwóch partiach.

    W drugiej rundzie na jej drodze stanęła Marie Bouzková. Czeszka tylko momentami była w stanie zagrozić faworytce. Najwięcej emocji przyniósł drugi set, gdy Bouzková objęła prowadzenie 3:1. Reakcja Świątek była jednak błyskawiczna i bezwzględna – pięć wygranych gemów z rzędu zakończyło rywalizację i przypieczętowało awans Polki do kolejnej fazy. Tam jej rywalką będzie Rosjanka Anna Kalinska.

    – Czułam się dziś naprawdę dobrze na korcie. Byłam zdecydowanie bardziej swobodna niż w pierwszej rundzie i chciałam od początku grać odważnie – mówiła Świątek tuż po spotkaniu. – Warunki nie były łatwe. Na trybunach może nie było tego aż tak czuć, ale na korcie wiało bardzo mocno i musiałam się do tego dostosować. Dlatego jestem zadowolona ze swojego występu – podkreślała.

    Po meczu głos zabrała również Andrea Petković, która zapytała Polkę o to, jak spędza wolny czas podczas pobytu w Australii. – Każdy dzień jest dniem plażowym – odpowiedziała z uśmiechem Świątek. – To sprawia mi ogromną przyjemność. Po prostu cieszę się Australią. Mam tylko nadzieję, że wiatr w końcu się uspokoi, bo nawet na plaży bardzo wieje. Wczoraj jednak sporo pracowałam, żeby zachować balans – dodała.

    Ten temat powrócił później na konferencji prasowej, ale w zupełnie innym kontekście. Wówczas Iga Świątek zaskoczyła dziennikarzy szczerym wyznaniem dotyczącym swojego samopoczucia. – W ostatnich dniach skupiałam się głównie na treningach. Byłam też… nie wiem, czy to słychać… trochę chora – powiedziała, a lekka chrypka w głosie tylko potwierdzała jej słowa. – Chciałam po prostu wrócić do dobrej formy, dlatego nie robiłam zbyt wiele poza tym. Szczerze mówiąc, nie byłam w stanie – dodała.

    Jedna z dziennikarek dopytała, czy w takich sytuacjach Polka ratuje się herbatą. – W domu tak, ale tutaj musiałabym iść do sklepu, więc odpuściłam – odpowiedziała z uśmiechem Świątek. – Ale herbatę bardzo lubię – zakończyła.

    Mimo drobnych problemów zdrowotnych forma Igi Świątek w Melbourne wygląda obiecująco, a kolejne mecze pokażą, jak daleko Polka jest w stanie zajść w walce o triumf na australijskich kortach.

  • Sceny po meczu Świątek, nagle pokazali trybuny. A Wiktorowski świętuje

    Sceny po meczu Świątek, nagle pokazali trybuny. A Wiktorowski świętuje

    Iga Świątek w błyskawicznym stylu zameldowała się w trzeciej rundzie Australian Open. Polka ponownie nie straciła ani jednego seta i może spokojnie przygotowywać się do kolejnego występu w Melbourne. Tuż po zejściu raszynianki z kortu uwagę kibiców przykuło jednak inne wydarzenie. Na obiekcie rozpoczął się mecz Naomi Osaki, zawodniczki prowadzonej przez Tomasza Wiktorowskiego. Japonka sprawiła, że o jej występie zrobiło się głośno jeszcze przed pierwszym uderzeniem piłki. W pewnym momencie realizator transmisji skierował kamery na trybuny — a to, co tam zobaczono, było absolutnie wyjątkowe.

    Tegoroczny Australian Open obfituje w nietypowe i zaskakujące sceny. Choćby w środowym spotkaniu Świątek z Marie Bouzkovą doszło do kuriozalnej sytuacji pod siatką, gdy Polka omal nie została przypadkowo trafiona przez Czeszkę. Rywalka przegrała wymianę, lecz nie potrafiła pogodzić się z werdyktem i ruszyła z pretensjami do sędziego. Dzień wcześniej z kolei nad kortami w Melbourne pojawił się deszcz, który wymusił przerwanie meczu Magdaleny Fręch.

    Jeszcze wcześniej kibiców zachwyciła jednak Naomi Osaka — nie tyle samą grą, co odważnym i bardzo nietypowym pomysłem tuż przed meczem pierwszej rundy. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zaprezentowała się w cyjanowo-białej tunice, białych spodniach oraz kapeluszu z efektownym trenem z tiulu. Stylizację uzupełniał specjalnie dobrany parasol. Internet natychmiast oszalał na punkcie Japonki, a komentatorzy zastanawiali się, czy tenisistka zdecyduje się na podobny pokaz również przy kolejnej okazji.

    Odpowiedź przyszła w czwartkowy poranek polskiego czasu. Osaka ponownie postanowiła przyciągnąć uwagę jeszcze przed rozpoczęciem spotkania — tym razem przygotowani byli już nie tylko obserwatorzy w sieci, ale i kibice na trybunach. Wśród widzów pojawiły się fanki Japonki ubrane w welony i dodatki nawiązujące do jej wcześniejszej stylizacji. Kamery szybko wychwyciły ten szczegół.
    „Niektórzy fani na widowni mają na sobie welony pasujące do jej odważnego wyglądu z poprzedniego wieczoru. Naomi, co ty zaczęłaś?” — napisał popularny profil „The Tennis Letter” w serwisie X. „Naomi Osaka zapoczątkowała modowy trend w Melbourne” — dodało z kolei „TNT Sports”.

    Wokół zawodniczki prowadzonej przez Tomasza Wiktorowskiego zapanowało prawdziwe szaleństwo — i nic nie wskazuje na to, by miało szybko wygasnąć. Japonka nie kończy bowiem swojej przygody w Melbourne. W czwartkowym meczu w trzech setach pokonała Soranę Cîrsteę. Choć w trakcie spotkania potrzebowała przerwy medycznej, ostatecznie to ona mogła cieszyć się z kolejnego zwycięstwa na australijskich kortach.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/2014258098811404488?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2014258098811404488%7Ctwgr%5E121d57fec3a06eeb284a984c208f2f607e7ffa18%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Faustralian-open%2Fnews-sceny-po-meczu-swiatek-nagle-pokazali-trybuny-a-wiktorowskinId22542287

  • Skarga na Świątek na Australian Open. Kuriozalna akcja, jest reakcja Polki

    Skarga na Świątek na Australian Open. Kuriozalna akcja, jest reakcja Polki

    Podczas spotkania drugiej rundy Australian Open pomiędzy Igą Świątek a Marie Bouzkovą doszło do jednej z najbardziej nietypowych i komentowanych akcji tegorocznego turnieju. W pewnym momencie Polka zagrała piłkę w taki sposób, że ta – ku zaskoczeniu wszystkich – po odbiciu się po stronie rywalki nabrała niezwykłej rotacji i bez jakiejkolwiek ingerencji Czeszki… wróciła z powrotem na kort zajmowany przez Świątek. Bouzkova próbowała jeszcze ratować sytuację, lecz bezskutecznie. Chwilę później zgłosiła pretensje do sędziego, jednak jej protest niczego nie zmienił. Po meczu do całego zdarzenia odniosła się również sama wiceliderka światowego rankingu.

    Iga Świątek ma już za sobą dwie udane rundy w Melbourne. W pierwszym meczu pokonała Chinkę Yue Yuan 7:6(5), 6:3, a następnie w zdecydowanym stylu uporała się z Marie Bouzkovą, zwyciężając 6:2, 6:3. Kolejną rywalką Polki będzie Rosjanka Anna Kalinska. Ich pojedynek zaplanowano na sobotę, 24 stycznia, choć dokładna godzina rozpoczęcia spotkania nie została jeszcze podana. Tymczasem echa pojedynku z Czeszką wciąż są żywe, a wszystko za sprawą jednej, wyjątkowo kuriozalnej wymiany.

    Do zdarzenia doszło w siódmym gemie pierwszego seta, przy prowadzeniu Świątek 4:2. Polka zagrała piłkę tuż nad siatką, a ta po odbiciu się po stronie Bouzkovej, dzięki ogromnej rotacji, wróciła na stronę kortu zajmowaną przez Igę. Obie tenisistki znajdowały się wówczas bardzo blisko siatki. Bouzková, nie chcąc odpuścić, spróbowała jeszcze dotknąć piłki, lecz przy tej próbie zahaczyła o siatkę. Zgodnie z przepisami punkt został przyznany Świątek, co wywołało wyraźne niezadowolenie po stronie Czeszki.

    Bouzkova natychmiast zgłosiła swoje zastrzeżenia sędziemu, argumentując, że zachowanie Polki miało ją zdekoncentrować, a wręcz przestraszyć w decydującym momencie. Po analizie sytuacji przy użyciu powtórek wideo arbiter nie miał jednak żadnych wątpliwości i nie przychylił się do protestu tenisistki z Czech. Jej tłumaczenia nie przekonały również komentatorów Eurosportu. „Nie, nie postraszyła jej. To była dziwna sytuacja, ale Bouzkova nie mogła być wystraszona. Po prostu spanikowała” – usłyszeli widzowie podczas transmisji.

    Do głośnej akcji odniosła się także sama Iga Świątek. Już po zakończeniu meczu, gdy emocje nieco opadły, Polka opublikowała w mediach społecznościowych dwie relacje. Najpierw udostępniła zdjęcie dokumentujące moment kuriozalnej wymiany, opatrując je roześmianą emotikoną. Chwilę później pokazała kilka ujęć, na których widać jej reakcję tuż po zdarzeniu. Całość skwitowała żartobliwym podpisem: „Pokerowa mina”, pokazując tym samym duży dystans do całej sytuacji i potwierdzając, że potrafi zachować luz nawet w najbardziej niecodziennych momentach wielkoszlemowej rywalizacji.

    https://x.com/Eurosport_PL/status/2014231383535751548?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2014231383535751548%7Ctwgr%5E80771f5b8926368ece192c02d73afb0832ef5f37%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-skarga-na-swiatek-na-australian-open-kuriozalna-akcja-jest-rnId22542225

  • Czesi przemówili po triumfie Świątek. Jasny przekaz zaraz po meczu na Australian Open

    Czesi przemówili po triumfie Świątek. Jasny przekaz zaraz po meczu na Australian Open

    Iga Świątek bez większych komplikacji awansowała do trzeciej rundy Australian Open. W środowy poranek wiceliderka światowego rankingu WTA pokonała Marie Bouzkovą 6:2, 6:3, potwierdzając swoją wysoką dyspozycję na kortach w Melbourne. Choć w drugim secie Czeszka na moment postawiła się faworytce i objęła prowadzenie 3:1, Polka szybko odzyskała kontrolę nad meczem i nie pozwoliła rywalce na sprawienie niespodzianki. Tuż po zakończeniu spotkania czeskie media krótko, lecz wymownie oceniły występ obu tenisistek.

    W drugiej rundzie turnieju los skojarzył Świątek z Bouzkovą, aktualnie 44. rakietą świata. Zdecydowaną faworytką była Polka i już od pierwszych piłek pokazała, dlaczego zajmuje drugie miejsce w rankingu WTA. Pierwszy set przebiegał pod jej pełną kontrolą – Raszynianka była wyraźnie szybsza, bardziej dynamiczna i skuteczniejsza w ofensywie. Jej mocne, przyspieszane uderzenia sprawiały Czeszce ogromne problemy, a ta zdołała ugrać w tej partii jedynie dwa gemy. Wszystko wskazywało na to, że również druga odsłona szybko zakończy się jednostronnym rozstrzygnięciem.

    Scenariusz na moment się jednak zmienił. Bouzkova, mimo przegranego pierwszego gema drugiego seta, zaczęła grać odważniej. Najpierw wyrównała przy własnym podaniu, a chwilę później sensacyjnie przełamała Świątek. Po chwili dołożyła gema serwisowego i objęła prowadzenie 3:1. W tym fragmencie meczu Czeszka imponowała walecznością i znakomitą defensywą, wyciągając trudne piłki i skutecznie utrudniając Polce kończenie akcji winnerami.

    Z perspektywy kibiców Igi sytuacja mogła wyglądać nieco niepokojąco, ale liderka polskiego tenisa zareagowała w najlepszy możliwy sposób. Od stanu 1:3 Świątek podkręciła tempo, poprawiła skuteczność przy returnie i przejęła inicjatywę. Efekt był jednoznaczny – od tego momentu wygrała wszystkie kolejne gemy i zamknęła spotkanie wynikiem 6:3. Cały mecz trwał godzinę i 19 minut.

    Po ostatniej piłce Polka nie ukrywała sportowej pewności siebie. – Wiem, że to może zabrzmieć nieskromnie, ale po zdobyciu tylu tytułów trudno jest być w pełni zadowolonym po jednym zwycięstwie. Teraz najbardziej cieszę się po wygraniu całego turnieju – mówiła na gorąco prosto z kortu.

    Występ obu zawodniczek uważnie obserwowali także czescy dziennikarze. Na łamach portali sport.cz oraz isport.blesk.cz podkreślano waleczność Bouzkovej, ale jednocześnie jasno zaznaczano różnicę klas. „Marie Bouzkova nie poprawiła swojego najlepszego wyniku w Australian Open i po raz kolejny zakończyła udział na drugiej rundzie. Choć walczyła jak lwica i wielokrotnie popisywała się swoją znakomitą obroną, Iga Świątek była poza jej zasięgiem” – napisano.

    Z kolei tenisovysvet.cz skupił się na faktach i statystykach. „Marie Bouzkova (44.) nie sprawiła niespodzianki w drugiej rundzie Australian Open. Przegrała z faworyzowaną Polką Igą Świątek (2.) w godzinę i 19 minut 2:6, 3:6” – czytamy. Podkreślono również, że w pierwszym secie Czeszka trzykrotnie straciła podanie, a w drugim, mimo prowadzenia 3:1, od tego momentu punkty zdobywała już wyłącznie Świątek, która zanotowała aż 31 uderzeń kończących przy zaledwie trzech po stronie rywalki.

    Dla Igi Świątek był to kolejny pewny krok w stronę dalszej fazy turnieju i wyraźny sygnał dla rywalek, że w Melbourne ponownie celuje w najwyższe cele.

  • Świątek ogłosiła po zwycięstwie. “To nie zabrzmi skromnie”

    Świątek ogłosiła po zwycięstwie. “To nie zabrzmi skromnie”

    Świątek ogłosiła po zwycięstwie. “To nie zabrzmi skromnie”

    Iga Świątek jest już w trzeciej rundzie Australian Open. Polka pokonała w czwartek Marie Bouzkovą w dwóch setach i nieco uspokoiła kibiców po słabszym poprzednim występie. Po meczu 24-latka nie ukrywała swojego zadowolenia. – Czułam się dzisiaj na korcie świetnie – powiedziała Świątek.
    Iga Świątek
    Screen – Eurosport

    Świątek rozpoczęła Australian Open od zwycięstwa z Yue Yuan. Polka jednak “nie przejechała” się po rywalce, jak to ma w zwyczaju w pierwszych rundach wielkich turniejów. Nic z tych rzeczy. Spotkanie Polki z Chinką rozpoczęło się od prowadzenie tej drugiej 2:0 w gemach i ostatecznie potrwało niemal dwie godziny. Kibice polskiej tenisistki na pewno liczyli, że w drugiej rundzie z Marie Bouzkovą Świątek nie pozostawi już żadnych wątpliwości.

    Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. “Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!”

    Świątek zabrała głos po pokonaniu Bouzkovej

    W czwartek Świątek faktycznie pokazała naprawdę wysoką dyspozycję. Bouzkova co prawda nie zagrała świetnego spotkania, zaliczyła bardzo mało winnerów, ale momentami była po prostu bezradna w starciu z drugą rakietą świata. Polka pokonała Czeszkę 6:2, 6:3 i wywalczyła awans do trzeciej rundy Australian Open. Niedługo po spotkaniu nasza reprezentantka powiedziała jeszcze parę słów w tradycyjnym wywiadzie pomeczowym.

    – Szczerze, czułam się dzisiaj na korcie świetnie. Warunki co prawda nie pomagały. Nie wiem, czy zauważyliście, ale było dzisiaj bardzo wietrznie. Ale udało mi się do tego dostosować – stwierdziła nasza tenisistka. – Wiem, że to nie zabrzmi skromnie, ale to prawda, że po zdobyciu tylu tytułów trudno jest być zadowolonym po jednym zwycięstwie. Obecnie cieszę się dopiero po wygraniu całego turnieju. To jednak ważne, żeby starać się doceniać każdy mecz, nie brać niczego za pewnik. Dzisiaj czułam się na pewno na korcie bardzo dobrze – podsumowała Świątek.

    Chwilę później Polka niespodziewanie nawiązała do Novaka Djokovicia. – Perspektywa się zmienia. Pamiętam, że jak byłam tutaj w 2022 roku, to czułam się przeszczęśliwa i wyrzucałam rakietę w powietrze na wczesnym etapie rywalizacji. Teraz bym tego nie zrobiła. Jednak musisz sobie przypominać, że należy po prostu cieszyć się grą. To nie jest łatwe, bo możesz mieć trudne spotkania, ale to ważne, żeby starać się to robić. Można tu popatrzeć na Novaka Djokovicia, który ma 38 lat, ale jest w stanie czerpać wiele radości z każdego meczu – podsumowała nasza tenisistka, po czym jeszcze dodała, że liczy na poprawę pogody w Melbourne.

    ZOBACZ TEŻ: Tak Czesi reagują na decyzję Klimovicovej. Wymowne

    Świątek w trzeciej rundzie Australian Open zmierzy się z Anną Kalinską.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Tak Czesi potraktowali Świątek. Komunikat nadszedł zaraz po meczu na Australian Open

    Tak Czesi potraktowali Świątek. Komunikat nadszedł zaraz po meczu na Australian Open

    QW drugiej rundzie drabinki Australian Open Iga Świątek trafiła na Marie Bouzkovą, czyli 44. obecnie zawodniczkę w światowym tourze. Raszynianka była zdecydowaną faworytką, co udowodniła w pierwszym secie, w którym pozwoliła ugrać przeciwniczce zaledwie dwa gemy.

    Polka była zdecydowanie bardziej ruchliwa i mobilna na korcie, a jej uderzenia stanowiły dla Czeszki ogromny problem. Zwłaszcza wtedy, kiedy druga rakieta świata przyspieszała w danej akcji. Wszystko wskazywało na to, że kolejna odsłona szybko zakończy się szybko.

    Co za wymiana! Świątek zdominowała rywalkęPolsat Sport

    Tak w Czechach podsumowano mecz Świątek. Rodaczka doceniona

    Tymczasem to Bouzkova pokazała pazur. Mimo przegranego pierwszego gema 27-latka najpierw wyrównała przy swoim podaniu, a następnie zdołała przełamać mistrzynię Wimbledonu i zgarnąć kolejnego gema przy własnym serwisie. Efekt był taki, że reprezentantka Czech objęła prowadzenie 3:1.

    Z perspektywy naszej zawodniczki zrobiło się nieco groźnie. Rywalka zaczęła grać bardziej odważnie i agresywnie. Przede wszystkim w defensywie potrafiła wyciągać trudne piłki, uniemożliwiając Idze Świątek zagranie winnera. Marie Bouzkova robiła, co mogła, jednak ostatecznie od wspomnianego wyniku 3:1 to Polka zgarnęła każdego kolejnego gema.

    Dzięki temu w godzinę i 19 minut wiceliderka rankingu WTA wygrała 6:2, 6:3. – Wiem, że to nie zabrzmi skromnie, ale to prawda, że po zdobyciu tylu tytułów trudno jest być zadowolonym po jednym zwycięstwie. Obecnie cieszę się po wygraniu całego turnieju – mówiła pewna siebie Polka prosto z kortu, zaraz po triumfie.

    Środowe spotkanie śledzili także czescy dziennikarze, którzy cały pojedynek podsumowali następująco: “Marie Bouzkova nie poprawiła swojego najlepszego występu z Australian Open i ponownie dotarła do drugiej rundy. Choć czeska tenisistka walczyła jak lwica i często widzieliśmy jej typową, doskonałą obronę, polska tenisistka Iga Świątek była ponad jej siły” – czytamy na portalach sport.cz i isport.blesk.cz.

    “Marie Bouzkova (44. miejsce) nie sprawiła niespodzianki w drugiej rundzie Australian Open. Czeska tenisistka przegrała z faworyzowaną Polką Igą Świątek (2. miejsce) w godzinę i 19 minut 2:6 i 3:6” – rozpoczęto informacyjnie na łamach tenisovysvet.cz.

    “W pierwszym secie Bouzkova trzykrotnie traciła serwis, więc jedyny sukces w returnie jej nie pomógł. W drugim secie wyskoczyła na prowadzenie 3:1, ale potem tylko Świątek zbierała gemy. Zdobyła 31 punktów na zwycięstwo, podczas gdy Bouzkova trafiła tylko trzy” – podsumowano.

    W trzeciej rundzie Australian Open nasza reprezentantka zagra z Anną Kalinską. Relacja na żywo w Interii Sport.
    Tenisistka ubrana w biały top i czarną spódniczkę, z fioletową opaską na głowie, trzyma rakietę tenisową i unosi zaciśniętą pięść w geście triumfu na tle niebieskiego kortu.

    Iga Świątek z awansem do trzeciej rundy Australian Open. Tak eksperci ocenili jej występJOEL CARRETT PAP
    Zawodniczka tenisowa w czarno-różowym stroju i różowej czapce okazuje radość po zdobyciu punktu, ściskając pięść i patrząc z determinacją w stronę boiska.

    Iga ŚwiątekAFP
    Marie Bouzkova traktuje mecz z Igą Świątek w kategoriach nagrody i wyróżnienia

    Marie Bouzkova traktuje mecz z Igą Świątek w kategoriach nagrody i wyróżnieniaDAX Images / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    KPR Gminy Kobierzyce – KGHM Zagłębie Lubin. Skrót meczu.

  • Niewiarygodny wyczyn Igi Świątek! Dokonała tego jako pierwsza

    Niewiarygodny wyczyn Igi Świątek! Dokonała tego jako pierwsza

    Niewiarygodny wyczyn Igi Świątek! Dokonała tego jako pierwsza
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: Cameron Spencer/Getty Images / Getty Images)

    Iga Świątek jest już w 3. rundzie Australian Open, dzięki wygranej z Marie Bouzkovą 6:2, 6:3. Jak się okazuje, to zwycięstwo miało też dodatkowy aspekt. Jak wylicza portal OptaAce, Polka jest pierwszą zawodniczką w erze Open, która w jednej dekadzie zachodziła tak daleko w zmaganiach tej rangi. Oto szczegóły.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym

    Spotkanie z Czeszką było zdecydowanie prostsze niż to w 1. rundzie przeciwko Yue Yuan. Tym razem Polka gładko wygrała 6:2, 6:3 i jest już w 3. rundzie. W niej zmierzy się z Anną Kalinską.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Zobacz także: 0:5, koszmar Huberta Hurkacza w Australian Open! Było tyle okazji. Niestety

    Świątek przyzwyczaiła już swoich fanów, że w turniejach wielkoszlemowych w początkowych rundach nie zawodzi. W zasadzie niespodzianek z jej udziałem nie ma. To też potwierdza niesamowita statystyka OptaAce.
    Niesamowity wyczyn Igi Świątek

    Polka w tej dekadzie wystąpiła w 24 szlemach i za każdym razem dochodziła przynajmniej do 3. rundy. Wygrana z Bouzkovą sprawiło, że Świątek stała się pierwszą zawodniczką w historii ery Open z taką długą serią.

    “Iga Świątek jest pierwszą zawodniczką w erze Open, która dotarła do 3. rundy wszystkich 24 turniejów wielkoszlemowych w grze pojedynczej kobiet w ciągu jednej dekady. Ogromne osiągnięcie” — wylicza portal statystyczny OptaAce.

    Spotkanie Igi Świątek z Anną Kalinską odbędzie się najprawdopodobniej w sobotę 24 stycznia.

    Źródło: Przegląd Sportowy

    Data utworzenia:
    22 stycznia 2026 09:33
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Ludzie mogli nie wiedzieć. Świątek ogłasza tuż po meczu. Wprost o Hurkaczu

    Ludzie mogli nie wiedzieć. Świątek ogłasza tuż po meczu. Wprost o Hurkaczu

    Kilkanaście minut po godzinie 7:00 czasu polskiego rozpoczęło się kolejne spotkanie Igi Świątek na tegorocznym Australian Open. Spotkanie, w którym stawką był awans do trzeciej rundy wielkoszlemowych zmagań w Melbourne. A po drugiej stronie siatki znalazła się Czeszka – Marie Bouzkova.

    Pierwszy set należał bezapelacyjnie do Polki, która już przy pierwszej okazji przełamała rywalkę. I choć po chwili sama straciła serwis, potem była już niemal bezbłędna, wygrywając tę odsłonę meczu 6:2.

    Nie dziwi więc, że sama była finalnie zadowolona z tego, co zaprezentowała na korcie. Zauważyła jednak także, że warunki były wymagające, o czym – jak sama stwierdziła – kibice zgromadzeni na trybunach mogli nawet nie wiedzieć.

    – Świetnie się czułam, grając dzisiaj. Byłam bardziej swobodna niż w pierwszej rundzie, więc chciałam iść w to na całego. Warunki jednak nie są łatwe. Nie wiem, czy było to czuć na trybunach, ale na korcie jest bardzo wietrznie. Musiałam się do tego dostosować. Dlatego jestem zadowolona ze swojego występu. To na pewno – przyznała Iga Świątek w wywiadzie przeprowadzonym tuż po spotkaniu.

    A w rozmowie przed kamerą Canal+ rozszerzyła temat warunków panujących w Melbourne, odnosząc się do słów Huberta Hurkacza, który przyznał po porażce z Ethanem Quinnem, że nie był w stanie dostosować się do nich po tym, co zastał w Sydney podczas United Cup.

    – Jest zupełnie inaczej. Piłki nie robią się takie wolne, jak w Sydney. W Sydney na początku latały jak pociski, później były bardzo puchate i zwalniały w powietrzu. (…) Tutaj te piłki pozostają raczej takie zbite, nie puszą się tak. I nawierzchnia jest szybsza, mniej chropowata. Jeśli chodzi o pogodę, to jest inaczej, bo jest wietrznie. Nie wiem, czy Hubiemu się to podobało, bo on wygrywa dużo serwisem, a trudno jest tu serwować cały czas równo, bo czasem ten wiatr sprawi, że ktoś źle podrzuci – powiedziała 24-latka.

    Australian Open. Iga Świątek zabrała głos po awansie do 3. rundy

    Na korcie Iga Świątek odniosła się jeszcze do kwestii swojej mentalności, pochwalona za to, że wciąż potrafi czerpać przyjemność ze swojej postawy, choć jest z reguły perfekcjonistką.

    To prawda. Cóż… No dobra, nie zabrzmi to, jakbym była skromna. Ale po tylu zwycięstwach trudno doceniać pojedynczy mecz. Zazwyczaj jestem szczęśliwa, gdy już ukończę dany turniej. Oczywiście, jeśli wygram. Jeśli nie, jestem nieco mniej ukontentowana. Ale na pewno muszę się uczyć tego, by cieszyć się z każdego meczu, niczego nie brać za pewnik i grać tak, żeby wygrać. Dziś na pewno był dobry dzień

    Potem została zapytana także o to, czy na przestrzeni lat zmieniło się jej nastawienie do rywalizacji na kortach Australian Open.

    – Czułam, że moje podejście do rywalizacji od zawsze było naturalnie dobre. Ale warunki znacząco się zmieniły. Takie mecze stały się już dla mnie bardziej rutyną. Pamiętam, że w 2022 roku po ćwierćfinale wyrzuciłam moją rakietę w powietrze. Celebrowałam to tak, jak teraz cieszyłabym się z tytułu Wielkiego Szlema. Myślę, że perspektywa się zmieniła. Ale zawsze musisz przypominać sobie, by po prostu cieszyć się z gry. Nie zawsze jest to łatwe. W trakcie wielu meczów w roku masz zły dzień. Ale kluczowe jest, by wracać do tego odczucia. Między innymi dlatego Novak Djoković może grać przez tak długi czas. Osiągnął wszystko, ale wciąż cieszy się ze zwycięstw. Dobrze jest patrzeć na innych w taki sposób i szukać inspiracji – odpowiedziała Polka.

    A na koniec ujawniła, jak spędza swój wolny czas na Antypodach.

    Każdy dzień jest dniem plażowym. To sprawia mi wielką przyjemność. Po prostu cieszę się pobytem w Australii, szczerze. Mam nadzieję tylko, że wiatr się uspokoi. Na plaży bardzo wieje. Ale wczoraj spędziłam też sporo czasu na pracy, żeby to zbalansować

    O awans do 1/8 finału Australian Open Iga Świątek zagra z Anną Kalinską. Rosjanka w meczu rozegranym w nocy ze środę na czwartek czasu polskiego pokonała w 73 minuty Austriaczkę Julię Grabher (6:3, 6:3). To spotkanie może stanowić formę ostrzeżenia dla naszej tenisistki.
    Sportowiec w jasnej koszulce i czapce z daszkiem świętuje sukces na korcie tenisowym, wykonując gest zaciśniętej pięści. W tle rozmyte niebieskie tło i fragment rakiety tenisowej.

    Iga ŚwiątekXiao YijiuAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym i czapce z daszkiem stoi na korcie podczas meczu, jest skoncentrowana, widoczne są logotypy sponsorskie na jej koszulce oraz flaga Polski.

    Iga ŚwiątekMa Ping/Xinhua News/East NewsAFP
    Marie Bouzkova powalczy z Katarzyną Kaw o półfinał WTA 250 w Bogocie

    Marie BouzkovaFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Iga Świątek – Eva Lys. Skrót meczu. WIDEO

  • Czeszka ruszyła do Świątek, sędzia musiał interweniować. Zawrzało w Melbourne

    Czeszka ruszyła do Świątek, sędzia musiał interweniować. Zawrzało w Melbourne

    Iga Świątek nie pozostawiła Marie Bouzkovej złudzeń w pierwszym secie meczu drugiej rundy Australian Open. Polka była bezwzględna i potrzebowała niespełna 40 minut, by wygrać partię 6:2. Choć wynik jasno wskazywał dominację wiceliderki rankingu WTA, na korcie w Melbourne nie zabrakło emocji. W pewnym momencie zrobiło się nawet nerwowo – wszystko przez kuriozalną sytuację, po której interweniować musiał sędzia Damien Dumusois. Czeszka miała sporo pretensji do Świątek, a nagranie z tej akcji błyskawicznie obiegło media społecznościowe.

    Po trudnym starcie turnieju i kłopotach z Yue Yuan w pierwszej rundzie, Świątek przystępowała do pojedynku z Bouzkovą w roli zdecydowanej faworytki. Różnica w rankingu – aż 42 miejsca – oraz fakt, że Czeszka nigdy wcześniej nie pokonała Polki, tylko to potwierdzały. Od pierwszych piłek raszynianka zaznaczyła swoją przewagę.

    Mecz rozpoczął się od przełamania serwisu Bouzkovej i szybkiego prowadzenia Świątek 2:0. Chwilę później Polka niespodziewanie straciła jednak własne podanie i zrobiło się 2:1. Był to jedynie moment dekoncentracji – kolejne gemy należały już do niej. Przy stanie 4:1 kontrolowała wydarzenia na korcie, a presja wyraźnie przeniosła się na rywalkę.

    Najwięcej emocji przyniósł siódmy gem. Po dłuższej wymianie obie tenisistki ruszyły do siatki. Piłka zagrana przez Świątek zachowała się w niezwykły sposób – po odbiciu od kortu nabrała takiej rotacji, że zaczęła wracać na stronę Polki. Bouzkova nie zamierzała jednak odpuszczać i pobiegła do siatki, próbując jeszcze ratować sytuację, choć było jasne, że jest na straconej pozycji.

    Cała scena wyglądała dość komicznie. Świątek szykowała się do uderzenia, po czym zrezygnowała i próbowała uniknąć ewentualnego trafienia piłką zagraną przez rywalkę. Ostatecznie punkt przyznano Polce, ale Czeszka natychmiast ruszyła z pretensjami. Sędzia Damien Dumusois musiał wkroczyć do akcji i po chwili ogłosił decyzję – Bouzkova po swoim zagraniu dotknęła siatki, więc punkt należał się Świątek.

    44. rakieta świata próbowała jeszcze tłumaczyć, że została „postraszona” zachowaniem Polki, co wpłynęło na jej reakcję. Arbiter pozostał jednak nieugięty. Komentatorzy Eurosportu określili całe zajście mianem najdziwniejszej akcji tegorocznego Australian Open, a nagranie w mgnieniu oka rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych.

    Zamieszanie nie wybiło Świątek z rytmu. Polka spokojnie domknęła seta, wygrywając 6:2 w niespełna 40 minut i zrobiła wyraźny krok w stronę awansu do trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju w Melbourne.

  • Co za przemiana Igi Świątek w Australian Open! Odpowiedziała całemu światu

    Co za przemiana Igi Świątek w Australian Open! Odpowiedziała całemu światu

    Co za przemiana Igi Świątek w Australian Open! Odpowiedziała całemu światu
    Iga Świątek i Marie Bouzkova
    Iga Świątek i Marie Bouzkova (Foto: Cameron Spencer / Getty Images)

    Właśnie taką Igę Świątek chcemy oglądać w każdym meczu Australian Open! Polka nie rozegrała bezbłędnego meczu, zdarzały jej się wpadki, złe decyzje przy wykończeniu i wreszcie kuriozalna akcja przy siatce w pierwszym secie, ale najważniejsze jest to, że świetnie wychodziła z opresji i odpowiedziała na pytania o kryzysie. Już teraz Świątek może cieszyć się z awansu do trzeciej rundy po wygranej 6:2, 6:3. Wiadomo już, kto będzie jej rywalką. Czeka nas prawdziwy hit!

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Pierwsza runda Australian Open w wykonaniu Igi Świątek być może nie zasiała jeszcze niepokoju w sercach polskich kibiców, ale pokazała, że tegoroczny start w Melbourne może nie przypominać początku turnieju z zeszłego roku. Wówczas Polka w pierwszym tygodniu była absolutną dominatorką, jednak w meczu z Yue Yuan było dużo trudniej.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Chinka postawiła faworytce niespodziewanie trudne warunki i nawet serwowała po wygranie pierwszego seta, ale Świątek wybroniła się po tie-breaku. Ale i drugi set nie był spacerkiem, choć nasza reprezentantka wyglądała, jakby narzekała na pewien dyskomfort z uwagi na… krój swojego stroju.

    Przed meczem z Marie Bouzkovą na John Cain Arena Świątek wyszła na kort już w nowym komplecie meczowym. Czeszka miała być niewygodną rywalką, a internauci zwracali uwagę na fakt, że jest ona jedną z najlepiej returnujących tenisistek w całym cyklu WTA. Wiceliderka rankingu musiała bardzo uważać na to, by nie tracić punktów bezpośrednio po returnach, które mogły stanowić groźną broń oponentki.
    Co za początek! Na taką Igę Świątek czekaliśmy

    Tuż po losowaniu Iga Świątek wybrała serwis, chcąc jak najszybciej zyskać przewagę nad przeciwniczką. Choć właśnie wprowadzanie piłki do gry w jej wykonaniu doczekało się wielu słów krytyki w ostatnich tygodniach, to cieszyć mógł fakt, że nasza reprezentantka wciąż czuje się pewnie przy własnym serwisie i wie, że może on być groźną bronią w jej tenisowym arsenale. Tego samego nie można za to powiedzieć o Bouzkovej.

    Polka rozpoczęła mecz od bardzo dobrego gema serwisowego, a już chwilę później wywalczyła sobie dwie szanse na przełamanie po chybotliwych podaniach ze strony Czeszki. Wykorzystała już drugą z nich, co mogło napawać polskich fanów optymizmem. Początek spotkania stał pod znakiem absolutnej dominacji naszej tenisistki i właśnie w takiej formie chcielibyśmy oglądać ją aż do samego końca spotkania, a najlepiej całego turnieju.

    Problem w tym, że kłopoty pojawiły się już w kolejnym gemie, przy kolejnym serwisie Świątek. Choć rywalka miała momentami nieco szczęścia, a piłka tańczyła na taśmie, to im dalej w gema, tym gorzej wyglądała dyspozycja serwisowa drugiej rakiety świata.

    Na szczęście z “pomocą” przychodziła także sama Bouzkova, która pomimo dobrego wejścia w swojego kolejnego gema serwisowego popełniła na koniec dwa podwójne błędy na wagę kolejnej straty podania. Przy stanie 4:2 w gemach i podaniu Igi Świątek doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji.
    Kontrowersja na koniec seta. Sędzia nie wytrzymał

    Piłka wracająca po mocnym returnie zaskoczyła Igę Świątek, która postanowiła podbiec do siatki, podobnie jak Czeszka. Stojąc pół metra od siebie, obie podniosły rakiety, choć gdy Polka zdała sobie sprawę, że nie może już nic zrobić, od razu się wycofała. Zaskoczona tym rywalka przy próbie woleja… dotknęła siatki, przez co przegrała wymianę. Wydarzenie to nie było łatwe do oceny, ale sędzia orzekł po obejrzeniu powtórki, że punkt należy się Świątek.

    Ostatecznie to wydarzenie nie zmieniło obrazu pierwszego seta, który zakończył się jeszcze jednym przełamaniem na korzyść naszej reprezentantki. Wynik 6:2 dobrze oddawał to, co działo się na korcie. Precyzyjne zagrania kątowe w wykonaniu Świątek często okazywały się poza zasięgiem rywalki. Bouzkovej niejednokrotnie brakowało ledwie kilkunastu centymetrów, ale Polka była po prostu do bólu skuteczna, co należało pochwalić.

    Za to w momencie, gdy należało spodziewać się jej przejścia do ofensywy, czyli już na początku drugiego seta, niespodziewanie to reprezentantka Czech wywalczyła pierwsze przełamanie po słabszym gemie serwisowym Polki. Choć kibice mogli obawiać się, czy nie powtórzy się scenariusz z meczów z Coco Gauff i Belindą Bencic w United Cup, tym razem nic takiego nie miało miejsca.

    A to dzięki temu, że Świątek zareagowała na utratę serwisu wręcz wzorowo, wygrywając od razu dwa gemy z rzędu. Narzuciła prędkości wymian, przy których rywalka nie była w stanie utrzymać tempa. Taka gra znów mogła się podobać, zwłaszcza że od tego momentu Polka wpadła w zwycięski trans.

    Bouzkova, gdy wyszła na prowadzenie 3:1 w drugim secie, nie mogła się spodziewać, że od tego momentu przegra aż pięć gemów z rzędu. Iga Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie, w której zagra z rozstawioną z numerem 31. Anną Kalinską. I to będzie jeden z hitów tej fazy Australian Open!

    Iga Świątek — Marie Bouzkova 6:2, 6:3