• Polka zaskoczyła Switolinę. A później demolka na John Cain Arena

    Polka zaskoczyła Switolinę. A później demolka na John Cain Arena

    Niespełna dziewięć miesięcy temu z Eliną Switoliną rywalizowała w Radomiu Maja Chwalińska, inna utalentowana tenisistka BKT Advantage Bielsko-Biała. W Radomiu, w spotkaniu Billie Jean King Cup. Prestiż tamtego spotkania był oczywiście mniejszy niż dzisiaj, bo jednak w tenisie Wielki Szlem jest zdecydowanie najważniejszy, ale Maja grała wówczas przed polską publicznością, zastępowała chorą Magdę Linette. I w pierwszym secie miała aż pięć piłek setowych, nie zdołała go domknąć. A później przegrała 6:7 (4), 3:6.

    Switolina to bowiem zawodniczka, której rzadko zdarzają się wpadki. A nawet bardzo rzadko, w przeciwieństwie do wielu tenisistek z TOP 10. Aby znaleźć porażki z zawodniczkami spoza pierwszej setki, trzeba wrócić do 2024 roku, ale i to nie oddaje do końca tej sytuacji. Bo w Bad Homburg przegrała z Caroline Wozniacki, a w Miami – z Naomi Osaką. Obie wracały wtedy po urodzeniu dzieci, ich ranking nie oddawał faktycznych umiejętności.

    Z kolei w kwietniu 2023 roku w zawodach ITF Ukrainka sama uległa Rumunce Alexandrze Cadantu Ignatik, ale dla niej to były pierwsze przetarcia po przerwie macierzyńskiej.

    Stawką była trzecia runda Australian Open, Klimovicova po raz pierwszy w karierze w turnieju mistrzowskim mierzyła się z rywalką z TOP 50.

    I to od razu z 12. rakietą świata.

    Australian Open. Linda Klimovicova kontra Elina Switolina w pierwszej rundzie. Wyraźna faworytka spotkania

    Polka zaczęła mecz świetnie, odważnie. Doskonale sama serwowała, jej pierwszy serwis miał stuprocentową skuteczność. Ukrainka sprawiała wrażenie trochę zaskoczonej tym, że piłki po jej mocnych uderzeniach wracają z podobną siłą. I już w piątym gemie pojawiła się pierwsza okazja dla 21-latki do przełamania. Elina obroniła się kapitalnym serwisem, a za moment dwa razy poprawiła.
    Młoda tenisistka z blond warkoczem w żółtym stroju sportowym i białej daszce pokazuje gest triumfu na tle rozmytej publiczności.

    Linda Klimovicova, Australian Open 2026Morgan HancockGetty Images

    To polska zawodniczka została pierwszy raz przełamana, a wystarczyło, że nieco spadła właśnie skuteczność pierwszego podania. Ukrainka dobrze odczytywała kierunki lżejszego ponowienia serwisu, od razu atakowała, Linda z mocnymi piłkami wrzucanymi pod nogi sobie nie radziła. Tyle że szybko wywalczyła aż trzy okazje do odrobienia tej straty, doprowadzenia do 3:4. I tę ostatnią się udało.

    Widać było gołym okiem, że Klimovicova nie wystraszyła się utytułowanej rywalki, która przecież do Melbourne przyleciała tuż po sukcesie w WTA 250 w Auckland. Reprezentantka Polski grała piekielnie mocno, ale czasami – niepotrzebnie. Prowadziła 40-0 w gemie na remis, wystarczyło za moment przystawić rakietę przy siatce, a niepotrzebnie dołożyła siły. I za moment podobnie. To Ukrainka miała jednak znów dwa break pointy, mogła znów odskoczyć, w samej końcówce seta. I nie dała rady.

    Polka imponowała, wielka faworytka nie potrafiła jej wtedy “złamać”. Jedynie gdy dostawała piłki za krótkie, w połowę kortu, Switolina była w stanie z dużą skutecznością kończyć akcje. Linda zasłużyła na to, by seta rozstrzygać w tie-breaku. W dwunastym gemie prowadziła 30-15, za chwilę 30-30, gdy jednak to Ukrainka wywalczyła sobie setbola. I go wykorzystała, po cudownej akcji, z kończącym ją forhendowym krosem.
    Tenisistka w białym stroju wykonuje dynamiczny zamach rakietą podczas gry, skupiona na żółtej piłce tenisowej, w tle widoczny sędzia lub asystent w ciemnym stroju.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP

    Skończyło się więc na 7:5 dla faworytki. Klimovicova na John Cain Arenie zbierała jednak wielkie brawa.

    Urodzona w Ołomuńcu zawodniczka już na starcie drugiej partii miała dwie kolejne szanse na przełamanie rywalki, mogła znakomicie rozpocząć tę partię. I wykorzystać drobne rozkojarzenie turniejowej “12”.

    Switolina się wybroniła. A później pokazała wielką klasę.

    Począwszy od trzeciego gema przewaga 31-letniej zawodniczki z Ukrainy była coraz większa. Linda zmieniła rakietę, trener Emil Miske coś pokrzykiwał, ale niewiele to zmieniało. Switolina wygrała 16 z 17 kolejnych akcji, drugie przełamanie oznaczało już wynik 5:1 i serwowanie po kolejną rundę. Klimovicova sprawiała wrażenie pogodzonej z losem.

    I przegrała to spotkanie 5:7, 1:6. Drugi set trwał tylko 24 minuty.

    Dokładny zapis relacji “na żywo’ można znaleźć TUTAJ.
    Elina Switolina

    Elina SwitolinaMartin KeepAFP
    Linda Klimovicova rywalizowała o awans do decydującej rundy kwalifikacji Roland Garros

    Linda KlimovicovaMatthieu Mirville / Matthieu Mirville / DPPI via AFPAFP

    Tsitsipas z pewnym awansem w Australian Open,

  • Świątek w Melbourne, a tu takie doniesienia z Hiszpanii. Polka ujawnia prawdę o Abramowicz

    Świątek w Melbourne, a tu takie doniesienia z Hiszpanii. Polka ujawnia prawdę o Abramowicz

    Daria Abramowicz kojarzona jest przede wszystkim z Igą Świątek, jednak jej działalność zdecydowanie wykracza poza tenisowe korty. Ceniona psycholożka sportowa od lat współpracuje także z innymi czołowymi polskimi zawodniczkami, a jedną z nich jest Ewa Pajor – kapitanka reprezentacji Polski w piłce nożnej kobiet i gwiazda FC Barcelona Femeni. Napastniczka Dumy Katalonii postanowiła niedawno uchylić rąbka tajemnicy i opowiedzieć, jak w praktyce wygląda jej wieloletnia współpraca z Abramowicz.

    Droga Darii Abramowicz do świata sportu nie była oczywista. Zanim zaczęła pracować z najlepszymi zawodnikami i zawodniczkami, sama rywalizowała na wysokim poziomie – trenowała żeglarstwo regatowe. Z czasem jednak doszła do wniosku, że to nie bezpośrednia rywalizacja, a towarzyszenie sportowcom w ich rozwoju i pomaganie im w osiąganiu pełni potencjału daje jej największą satysfakcję. Postawiła więc na edukację i specjalizację w psychologii sportu. Dziś należy do grona najbardziej rozpoznawalnych i cenionych specjalistek w tej dziedzinie w Polsce.

    Obecnie Abramowicz współpracuje m.in. z wiceliderką rankingu WTA Igą Świątek, mistrzynią olimpijską we wspinaczce sportowej na czas Aleksandrą Mirosław, a także z Ewą Pajor, jedną z najlepszych piłkarek w historii polskiego futbolu kobiecego.

    Choć psycholożka większość czasu spędza u boku Świątek, podróżując z nią po świecie i wspierając ją podczas najważniejszych turniejów, nie oznacza to, że pozostałe zawodniczki pozostają na dalszym planie. Wręcz przeciwnie – zarówno Mirosław, jak i Pajor mogą liczyć na regularny kontakt, indywidualne sesje i pełne zaangażowanie ze strony Abramowicz.

    W rozmowie z katalońskim „Sportem” Ewa Pajor otwarcie opowiedziała o znaczeniu tej współpracy. Kapitanka reprezentacji Polski nie kryła, że aspekt mentalny odgrywa w jej karierze kluczową rolę i ma bezpośredni wpływ na boiskowe występy.

    – Czuję się bardzo dobrze, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. A dla mnie przygotowanie mentalne jest absolutnie kluczowe – podkreśliła napastniczka Barcelony. – Od pięciu lat współpracuję z psychologiem, który bardzo pomógł mi zrozumieć, jak ważne jest odpowiednie nastawienie przed meczami, ale też umiejętność zarządzania emocjami po spotkaniach oraz regeneracja między kolejnymi występami. To wszystko sprawiło, że rozwinęłam się nie tylko jako piłkarka, ale również jako człowiek.

    Pajor zaznaczyła również, że stabilność mentalna pozwala jej dziś lepiej funkcjonować w zespole i brać większą odpowiedzialność za drużynę. – W tej chwili czuję się dobrze i dzięki temu mogę realnie pomagać zespołowi – dodała.

    Słowa liderki Barcelony pokazują, jak ogromne znaczenie w nowoczesnym sporcie ma praca nad psychiką. Współpraca z Darią Abramowicz stała się dla Ewy Pajor jednym z fundamentów dalszego rozwoju – zarówno na boisku, jak i poza nim.

  • Barcelona potwierdza. Historyczna chwila w życiu Pajor. Takiego meczu jeszcze nie grała

    Barcelona potwierdza. Historyczna chwila w życiu Pajor. Takiego meczu jeszcze nie grała

    Poniżej masz pełne, spójne przeredagowanie w języku polskim, w stylu serwisu sportowego, z zachowaniem sensu, ale bez kopiowania oryginalnej konstrukcji zdań. Tekst został uporządkowany i wygładzony językowo.

    Historyczny wieczór przed Ewą Pajor? Barcelona szykuje coś wyjątkowego

    Transfer Ewy Pajor do FC Barcelony, sfinalizowany w czerwcu 2024 roku, bardzo szybko okazał się jedną z najlepszych decyzji w jej karierze. Polska napastniczka błyskawicznie wkomponowała się w zespół mistrzyń Hiszpanii, stając się ważnym elementem ofensywnej układanki „Dumy Katalonii”. Choć za nią już wiele występów, które na długo pozostaną w pamięci kibiców, niewykluczone, że prawdziwie historyczny moment dopiero przed nią.

    Pajor ma za sobą niezwykle bogatą karierę. Była jedną z kluczowych postaci reprezentacji Polski podczas historycznego awansu na mistrzostwa Europy, a na klubowym poziomie regularnie meldowała się w finałach Ligi Mistrzyń. Pięć występów w decydującym meczu tych rozgrywek to imponujące osiągnięcie, choć wciąż brakuje jej upragnionego triumfu. Ten brakujący element może uzupełnić właśnie w barwach Barcelony.

    W obecnym sezonie drużyna prowadzona przez Pere Romeu znów liczy się w walce o najważniejsze trofeum w Europie. Katalonki zakończyły fazę ligową Ligi Mistrzyń na pierwszym miejscu, co dało im bezpośredni awans do ćwierćfinału. To właśnie ten etap może okazać się wyjątkowy nie tylko sportowo, ale i symbolicznie.

    Dotychczas Ewa Pajor występowała głównie na Estadi Johan Cruyff, a sporadycznie także na Estadi Olímpic. Teraz jednak władze klubu planują coś znacznie większego. Hiszpańskie media informują, że Barcelona intensywnie zabiega o to, by ćwierćfinałowy mecz kobiecej drużyny został rozegrany na legendarnym Spotify Camp Nou.

    „Barcelona dokłada wszelkich starań, aby pierwszym meczem kobiet na Spotify Camp Nou po zakończeniu przebudowy był ćwierćfinał Ligi Mistrzyń. Rywalem zespołu ze stolicy Katalonii będzie zwycięzca pary Real Madryt – Paris FC. Byłby to ósmy mecz kobiecej drużyny rozegrany na Camp Nou od czasu przejścia na zawodowstwo” – podkreślają hiszpańscy dziennikarze.

    Ostatnie spotkanie kobiecej Barcelony na Camp Nou miało miejsce w 2023 roku, kiedy Katalonki zremisowały 1:1 z Chelsea. Pajor dołączyła do zespołu już po tym wydarzeniu, w czasie gdy stadion przechodził gruntowną modernizację. Wszystko wskazuje na to, że Polka może doczekać się swojego debiutu na legendarnym obiekcie w absolutnie wyjątkowych okolicznościach.

    Szczególnie kuszącym scenariuszem dla kibiców byłoby starcie z Realem Madryt. Kobiece El Clásico od lat przyciąga ogromne zainteresowanie, co potwierdziła frekwencja jesiennego meczu na Estadi Olímpic, oglądanego przez 36 tysięcy widzów. Prognozy mówią, że na przełomie marca i kwietnia Spotify Camp Nou może pomieścić około 62 tysięcy kibiców. Dodatkowym atutem jest fakt, że w tym czasie męska drużyna Barcelony będzie przebywać na zgrupowaniach reprezentacyjnych.

    Dla Ewy Pajor byłby to moment absolutnie symboliczny – występ w ćwierćfinale Ligi Mistrzyń, w barwach jednego z największych klubów świata, na legendarnym stadionie. Spełnienie marzeń, na które pracowała przez całą karierę.

    Burza wokół Świątek przed Australian Open. Polka zabrała głos

    Choć Australian Open jeszcze się nie rozpoczęło, wokół Igi Świątek już zdążyło zrobić się niezwykle głośno. Wszystko za sprawą jej występu w United Cup oraz wyników osiągniętych w decydującej fazie turnieju w Sydney.

    Reprezentacja Polski wreszcie sięgnęła po upragnione trofeum, triumfując w United Cup po dwóch przegranych finałach w poprzednich edycjach. Dla Świątek był to turniej pełen kontrastów. Raszynianka rozpoczęła rywalizację od zwycięstw nad Evą Lys, Suzan Lamens oraz Mayą Joint, prezentując solidny tenis. Problemy pojawiły się jednak w końcówce.

    W półfinale Polka wyraźnie uległa Coco Gauff, przegrywając 4:6, 2:6, a w finale zmagań ze Szwajcarią musiała uznać wyższość Belindy Bencic po trzysetowym pojedynku. Te porażki wystarczyły, by w mediach rozpętała się dyskusja na temat aktualnej dyspozycji byłej liderki rankingu WTA. Portal Tennis365.com zwracał uwagę na spadek skuteczności Świątek w starciach z zawodniczkami ze ścisłej czołówki.

    Swoje wątpliwości wyraziła także Danielle Collins.
    – Iga ma problemy, bo przegrała dwa mecze z rzędu, co nie zdarza się jej często. Ciekawie będzie zobaczyć, jak poradzi sobie z tym mentalnie przed Australian Open. Gdy jest skoncentrowana i czuje się dobrze, potrafi być najlepsza na świecie – stwierdziła Amerykanka, jednocześnie zaznaczając, że nie widzi Polki w roli głównej faworytki turnieju.

    Na dwa dni przed startem wielkoszlemowej rywalizacji głos zabrała sama zainteresowana. W rozmowie z Eurosportem Iga Świątek otwarcie przyznała, że turniej w Sydney nie był idealny.

    – Te mecze nie były perfekcyjne, nie wszystko układało się po mojej myśli. Jest kilka elementów, które chcę jeszcze dopracować. W Melbourne miałam już kilka godzin treningów, idziemy do przodu. Ale mecz to zawsze zupełnie inna historia – podkreśliła 24-latka.

    Polka zaznaczyła również, że skupia się wyłącznie na pierwszej rundzie Australian Open i adaptacji do lokalnych warunków.
    – Nawierzchnia jest inna niż w Sydney, warunki też się różnią. Gram dobrze, ale na tym poziomie wszyscy prezentują wysoki poziom. O wyniku decydują detale – dodała.

    W rozmowie z Pawłem Kuwikiem Świątek zwróciła także uwagę na ogromny wzrost poziomu rywalizacji w kobiecym tourze.
    – Od 2021 roku jestem w czołówce i wyraźnie czuję, jak tenis się zmienia. Gra jest szybsza, zawodniczki są coraz lepiej przygotowane fizycznie. Poziom bardzo się wyrównał i dziś naprawdę wiele tenisistek może wygrać turniej wielkoszlemowy. O sukcesie decydują najmniejsze szczegóły – podsumowała.

    Australian Open zapowiada się więc nie tylko jako walka o tytuł, ale także jako sprawdzian formy i mentalnej odporności w niezwykle wyrównanej stawce.

  • Tak Tomasz Wiktorowski zareagował na to, co zrobiła Naomi Osaka w Australian Open

    Tak Tomasz Wiktorowski zareagował na to, co zrobiła Naomi Osaka w Australian Open

    Już w pierwszej rundzie Australian Open niewiele brakowało do ogromnej sensacji. Naomi Osaka niespodziewanie znalazła się w poważnych tarapatach, a jej trener Tomasz Wiktorowski musiał aktywnie reagować na wydarzenia na korcie. Kamery uchwyciły, jak Polak przez całe spotkanie żywo wspierał swoją podopieczną, jednak to jego zachowanie po wykorzystaniu piłki meczowej przez Japonkę wywołało największe poruszenie wśród kibiców. Zwrócił na nie uwagę m.in. serwis The Tennis Letter.

    Przed meczem mało kto zakładał, że czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa będzie miała aż takie problemy z awansem do drugiej rundy. Tymczasem pojedynek z Antonią Ruzić przerodził się w trzysetowy bój, w którym Osaka musiała wznieść się na wyżyny determinacji. Ostatecznie podopieczna Wiktorowskiego zwyciężyła 6:3, 3:6, 6:4, ale droga do triumfu była wyjątkowo wyboista.

    W trakcie spotkania polski szkoleniowiec wyraźnie próbował wpłynąć na grę swojej zawodniczki. Z jego strony płynęły wskazówki dotyczące poprawy serwisu oraz większej odwagi w wymianach z głębi kortu. Jak relacjonowała na antenie Eurosportu Barbara Schett, Wiktorowski mocno zachęcał Osakę do przejęcia inicjatywy.
    — Mówił: „idź do przodu, atakuj, nie oddawaj inicjatywy. To ty musisz dyktować warunki na korcie, ty musisz prowadzić grę” — zdradziła była tenisistka.

    Największe zaskoczenie przyszło jednak po ostatniej piłce meczu. Gdy Osaka przypieczętowała zwycięstwo, reakcja jej trenera była wyjątkowo stonowana, wręcz chłodna. Kontrast między radością zawodniczki a spokojem w jej boksie natychmiast obiegł media społecznościowe.
    „Kontrast widoczny w boksie Osaki po triumfie w trzech setach wytrąca z równowagi” — napisał The Tennis Letter, podkreślając jednocześnie, że mina Wiktorowskiego nie zdradzała zmartwienia, lecz raczej skupienie i refleksję.

    Przed Osaką kolejne wyzwanie — w drugiej rundzie zmierzy się z Soraną Cîrsteą. W tle majaczy już potencjalny hit turnieju, bo w czwartej rundzie Japonka może trafić na Igę Świątek. Aby do tego doszło, obie tenisistki muszą jeszcze odnieść po dwa zwycięstwa, na co liczy wielu kibiców. Co ciekawe, od momentu rozpoczęcia współpracy Osaki z Tomaszem Wiktorowskim, Japonka nie miała jeszcze okazji zmierzyć się z liderką polskiego tenisa.

  • Była Sabalenka, czas na Świątek? Rywalka Polki ma patent. I potrafi zaskoczyć świat

    Była Sabalenka, czas na Świątek? Rywalka Polki ma patent. I potrafi zaskoczyć świat

    Iga Świątek przygotowuje się do spotkania drugiej rundy Australian Open, w którym jej przeciwniczką będzie Marie Bouzkova. Choć dotychczasowe bilanse i statystyki wyraźnie faworyzują Polkę, Czeszka już nieraz w swojej karierze pokazywała, że potrafi sprawiać problemy zawodniczkom ze ścisłej czołówki rankingu WTA. Przekonały się o tym nawet takie gwiazdy jak Aryna Sabalenka.

    Australian Open 2025 trwa od niedzieli i już pierwsza runda przyniosła polskim kibicom sporo powodów do radości. Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch oraz Linda Klimovicova udanie rozpoczęły rywalizację w Melbourne, pewnie awansując do kolejnej fazy turnieju. Największe nadzieje tradycyjnie wiązane są jednak z raszynianką, która do zmagań przystąpiła jako zawodniczka rozstawiona z numerem drugim.

    Liderka polskiego tenisa na otwarcie turnieju musiała się nieco napracować, ale ostatecznie pokonała Yue Yuan 7:6(5), 6:3. Teraz przed nią kolejne wyzwanie – czwartkowy mecz z Marie Bouzkovą. Czeszka w pierwszej rundzie uporała się w dwóch setach z Renatą Zarazuą i po raz kolejny zameldowała się w drugiej rundzie Australian Open.

    Świątek – Bouzkova. Bilans na korzyść Polki, ale rywalka potrafi zaskoczyć

    Dotychczas Świątek i Bouzkova mierzyły się ze sobą dwukrotnie i za każdym razem górą była Polka. Po raz pierwszy panie spotkały się podczas Roland Garros 2024, gdzie Świątek wygrała 6:4, 6:2. Jeszcze bardziej jednostronny przebieg miało ich starcie kilka miesięcy później w turnieju WTA 1000 w Wuhan – Czeszka ugrała wówczas zaledwie dwa gemy, przegrywając 1:6, 1:6.

    Obecnie Bouzkova zajmuje 44. miejsce w rankingu WTA, choć jej najwyższą lokatą było 24. miejsce, osiągnięte pod koniec 2022 roku. Duży wpływ na ten awans miał jej najlepszy występ wielkoszlemowy w karierze, czyli ćwierćfinał Wimbledonu. W Londynie Czeszka sensacyjnie wyeliminowała m.in. Danielle Collins (rozstawioną z numerem siódmym), Ann Li, Alison Riske-Amritraj oraz Carolinę Garcię. Dopiero w ćwierćfinale zatrzymała ją Ons Jabeur, która odwróciła losy spotkania i zwyciężyła 3:6, 6:1, 6:1.

    Poza Wimbledonem Bouzkova nie notowała jednak tak spektakularnych rezultatów w turniejach Wielkiego Szlema. Najczęściej odpadała w pierwszej (14 razy na 27 startów) lub drugiej rundzie (8 razy). W Melbourne jej najlepszym wynikiem pozostaje właśnie awans do drugiej rundy – po raz pierwszy dokonała tego w 2022 roku, a teraz powtórzyła ten rezultat.

    Groźna dla faworytek. Bouzkova już nieraz pokonywała tenisowe gwiazdy

    Choć historia bezpośrednich spotkań oraz wielkoszlemowe osiągnięcia wyraźnie wskazują na przewagę Świątek, lekceważenie Bouzkovej byłoby błędem. Zawodniczka z Pragi wielokrotnie udowadniała, że potrafi znaleźć sposób na tenisistki z TOP 10 rankingu WTA. Na jej liście zwycięstw znajdują się m.in. Elina Switolina, Coco Gauff, Jessica Pegula czy Aryna Sabalenka.

    Szczególnie głośnym echem odbiła się wygrana Czeszki z Sabalenką w półfinale turnieju WTA 500 w Waszyngtonie w 2024 roku. Białorusinka była wówczas trzecią rakietą świata i turniejową „jedynką”, a mimo to Bouzkova pokonała ją 6:4, 3:6, 6:3, po raz pierwszy w karierze awansując do finału imprezy tej rangi. W meczu o tytuł musiała jednak uznać wyższość Pauli Badosy.

    Hiszpanka, choć w ostatnich miesiącach wypadła z czołowej dziesiątki rankingu WTA, wciąż pozostaje bardzo groźną rywalką. Co ciekawe, kilka dni temu w Adelajdzie to właśnie Bouzkova okazała się lepsza od Badosy, wygrywając 3:6, 6:3, 6:4. To tylko potwierdza, że Czeszka potrafi grać skutecznie z doświadczonymi i wysoko notowanymi przeciwniczkami.

    Przed Igą Świątek kolejne ważne spotkanie w drodze po sukces w Melbourne. Choć Polka będzie wyraźną faworytką, Marie Bouzkova już nieraz pokazywała, że w starciach z najlepszymi potrafi wznieść się na bardzo wysoki poziom.

  • Rosjanka wypaliła nt. Igi Świątek. Jej słowa poszły w świat

    Rosjanka wypaliła nt. Igi Świątek. Jej słowa poszły w świat

    Od kilku już lat Aryna Sabalenka i Iga Świątek dominują w kobiecym tenisie, wymieniając się na pozycji liderki rankingu WTA i wyznaczając kierunek, w jakim zmierza światowy tour. Choć łączy je sportowa rywalizacja na najwyższym poziomie, obie tenisistki są zupełnie różne – nie tylko pod względem stylu gry, ale także zachowania na korcie i poza nim. Teraz o Polce i Białorusince otwarcie opowiedziała Mirra Andriejewa, wskazując kluczową różnicę między dwiema największymi gwiazdami kobiecego tenisa.
    Dwie tenisistki podczas meczu, po lewej w bordowym stroju i czapce, po prawej w białym stroju sportowym oraz z rakietą w dłoni.

    Mirra Andriejewa powiedziała, co myśli o Idze ŚwiątekDIMITAR DILKOFF/AFP, Saeed KHANAFP

    Mirra Andriejewa, podobnie jak Iga Świątek, nie miała łatwej przeprawy w pierwszej rundzie Australian Open. 18-letnia Rosjanka musiała odrabiać straty w starciu z Donną Vekić, by ostatecznie wygrać 4:6, 6:3, 6:0. Młoda tenisistka zapewne wolałaby już zapomnieć o falstarcie w Melbourne, jednak na kolejny mecz nie będzie musiała długo czekać – już w środę rozegra kolejne spotkanie, w którym zmierzy się z Marią Sakkari.

    Mirra Andriejewa podsumowała Igę Świątek i Arynę Sabalenkę. Tym się różnią

    Rosjanka po wygranej nad Donną Vekić zgodnie z planem zjawiła się na konferencji prasowej, podczas której dość niespodziewanie zapytana została o… Igę Świątek. 18-latka nie wahała się długo nad odpowiedzią i jasno powiedziała, co sądzi o polskiej zawodniczce. Zaczęła jednak od podsumowania Aryny Sabalenki, obecnej liderki rankingu WTA.

    “Aryna jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Pokazuje wiele rzeczy, które dzieją się na trasie. Szczerze mówiąc, lubię oglądać jej relacje. To całkiem interesujące. Świetnie jej idzie podtrzymywanie odpowiedniego nastroju w mediach społecznościowych, na przykład poprzez bycie zabawną i robienie wielu rzeczy z fanami” – powiedziała Andriejewa, cytowana przez The Tennis Gazzette. Jej zdaniem Sabalenka doskonale potrafi utrzymywać kontakt z kibicami również wtedy, gdy akurat nie rywalizuje na korcie.

    Inaczej, w ocenie Rosjanki, prezentuje się Iga Świątek. “Kiedy Iga była numerem jeden na świecie, wszyscy wiedzieliśmy, że jest raczej cichą osobą. Na boisku radzi sobie ze wszystkim bardzo dobrze, ale mam wrażenie, że jest bardziej zamknięta” – zaznaczyła. Andriejewa zwróciła uwagę, że Polka nie jest tak aktywna w mediach społecznościowych jak Sabalenka, która chętnie nagrywa filmiki i dzieli się kulisami życia tenisowego. Polka natomiast ceni sobie prywatność.

    18-latka podkreśliła jednak, że jej zdaniem każda z tenisistek ma prawo być sobą. “Wszyscy są różni i dla każdego jest miejsce. Każdy powinien robić to, co chce” – podsumowała, jasno pokazując, że różnorodność charakterów to jedna z największych sił kobiecego tenisa i coś, co zachęca fanów do oglądania meczów z udziałem pań.
    Tenisistka ubrana w czarną koszulkę sportową z różowymi akcentami oraz różową czapkę trzyma rakietę tenisową i piłkę, widoczna na czarnym tle kortu.

    Iga Świątek AFP
    Mirra Andriejewa

    Mirra AndriejewaTOM WELLER/DPA Picture-Alliance via AFPAFP
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaDIMITAR DILKOFF / AFPAFP

    Iga Świątek po wygraniu United Cup: Do trzech razy sztuka

  • 7 minut i 3:0,. Niepokój Wiktorowskiego. Czerwone światło przed Osaką

    7 minut i 3:0,. Niepokój Wiktorowskiego. Czerwone światło przed Osaką

    Zaskoczeni byli tym wszyscy, zapewne z Antonią Ruzić na czele. Chorwatka coraz lepiej spisuje się w zawodowym tourze, jesienią została “jedynką” w swoim kraju, kosztem Donny Vekić, nieźle też zaczęła ten sezon – półfinałem w Hobart. Tyle że nie prezentuje jeszcze poziomu gwiazd, do których zalicza się Osaka.
    Kobieta w białym kapeluszu i długim welonie ubrana w turkusową i białą suknię idzie w kierunku areny sportowej, na tle kamerzysty oraz osób pracujących przy realizacji wydarzenia, z widocznym kolorowym ekranem LED w tle.

    Wejście Naomi Osaki na Rod Laver ArenęMartin KeepAFP

    I chyba ten strój Japonki, a może fakt gry na Rod Laver Arenie, tak źle wpłynęły na 23-letnią zawodniczkę. Gdy skończyły trzeciego gema, Osaka prowadziła 3:0, a na zegarze za jej plecami był czas: “0:07”. Ruzić zdobyła w tym czasie trzy punkty, wszystkie po bekhendowych niewymuszonych błędach Naomi.

    A później wszystko się zmieniło.

    Australian Open. Kumulacja emocji na największym obiekcie w Melbourne. Naomi Osaka kontra Antonia Ruzić

    Dziś przed południem polskiego czasu z części drabinki, w której znajdowała się Naomi Osaka, odpadła Ludmiła Samsonowa. To ona miała być główną przeszkoda na drodze do starcia z Igą Świątek, już w czwartej rundzie. Sorana Cirstea czy Laura Siegemund – to jednak nie te progi. A i u Polki drabinka wygląda dość klarownie.

    Trudno było się też spodziewać, że Osakę może zatrzymać Ruzić, zawodniczka bez mocnego serwisu czy uderzenia. Raczej mogła to zrobić sama Japonka, swoją niemocą, której objawy widzieliśmy już w United Cup. Choć tam podobno dopadł ją wirus.

    Już ta końcówka pierwszego seta pokazała, że Chorwatkę, obchodzącą dziś 23. urodziny, stać na równą walkę. Podjęła rękawicę, wyrównała na 3:3, później miała piłkę na 4:4. Zdecydowała jednak moc uderzeń Naomi. I precyzja, bo gdy Japonka trafiała w kort, uzyskiwała jednak przewagę.
    Naomi Osaka, Melbourne 2026

    Naomi Osaka, Melbourne 2026IZHAR KHANAFP

    W drugiej partii wszystko już jednak dość szybko runęło, a Osaka coraz częściej kierowała pytania do siedzącego w boksie Tomasza Wiktorowskiego. Problem w tym, że nie za bardzo chyba słuchała jego rad, a Polak zachęcał do ofensywnej gry, do ataków. Ruzić uzyskała break pointa na 2:0, ale tego Osaka obroniła asem. Kolejnego – już nie. I sytuacja wymknęła się jej z rąk.

    Chorwatka trzymała tę przewagę, ale presja i ją w końcu dopadła. W dziewiątym gemie, gdy trzeba było wyserwować 1:1. Japonka uzyskała dwa break pointy, pierwszego popsuła prostym returnem. A drugą piłkę Antonia wygrała po kapitalnej akcji, rozrzuciła Japonkę po korcie.

    Problem w tym, że chwilę później zapaliło się czerwone światło na słupkach z boku siatki – a ono oznaczało zagrania autowe. Chorwatce to nie przeszkadzało, chciała kontynuować mecz. A Naomi – nie.

    Przerwa trwała siedem minut, trzeba było wyłączyć cały system. A gdy wznowiły, Ruzić wygrała trzy z czterech akcji. I całego seta.

    Decydowała więc trzecia partia, Osaka odskoczyła szybko na 2:0, ale chyba poczuła się za pewnie. Wróciły błędy z początku poprzedniej partii, za moment było 2:2. A później 4:3 dla Chorwatki, już z przełamaniem.

    Naomi musiała wejść na poziom, jaki prezentowała przed urodzeniem córki, aby znów dominować. I weszła. Wygrała dwa kolejne gemy, pierwszego przy podaniu Chorwatki, gdy ta do serwisów dostała nowe piłki.

    A później uzyskała piłkę meczową przy serwisie Ruzić, już przy stanie 5:4. I pięknie trafiła bekhendem przy samej linii.

    Wygrała 6:3, 3:6, 6:4, po 142 minutach gry. I jej starcie ze Świątek jest jak najbardziej realne.
    Naomi Osaka

    Naomi Osaka Ibrahim Ezzat/NurPhoto via AFPAFP
    Antonia Ruzić podczas turnieju WTA 500 w Linzu

    Antonia RuzićJOSEF BOLLWEIN / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFPAFP

    Awans Naomi Osaki do półfinału turnieju w Montrealu.

  • Głośno o tym, co zrobiła Świątek. Polka pod lupą. Przykre konsekwencje

    Głośno o tym, co zrobiła Świątek. Polka pod lupą. Przykre konsekwencje

    W oczekiwaniu na mecz Igi Świątek z Marie Bouzkovą w drugiej rundzie Australian Open, trwają jeszcze analizy starcia Polki z Yue Yuan, która sprawiła jej nadspodziewanie sporo problemów. To, jak na korcie spisywała się Iga Świątek, wzięli pod lupę Anne Keothavong oraz Tim Henman. Oboje wytknęli to, co zrobiła druga rakieta świata, mówiąc przy okazji o przykrych konsekwencjach jej działań. Przykrych dla niej samej.
    Tenisistka ubrana na biało z fioletową czapką trzyma rakietę tenisową na korcie, w tle powiększone ujęcie jej twarzy z widocznym skupieniem podczas meczu.

    Iga Świątek podczas meczu z Yue YuanRex Features/East News Ella Ling/ShutterstockEast News

    Yue Yuan przedarła się do głównej drabinki Australian Open przez kwalifikacje. Skala trudności dla Chinki powędrowała znacząco w górę, zwłaszcza, że już na starcie trafiła na wiceliderkę rankingu WTA – Igę Świątek. Nie przestraszyła się jej jednak, stawiając utytułowanej rywalce trudne warunki. I utrzymując impet, którego nabrała w meczach eliminacyjnych.

    W efekcie 130. zawodniczka światowego rankingu doprowadziła od tie-breaka w pierwszym secie, wymuszając na Idze Świątek 21 błędów przy 13 własnych pomyłkach. W drugiej partii ugrała już tylko trzy gemy i odpadła z wielkoszlemowej rywalizacji w Melbourne, lecz mogła to zrobić z podniesioną głową.

    Sama Iga Świątek przyznała po meczu przed kamerą Eurosportu, że starcie z Yue Yuan było dla niej wymagające. I w wielu momentach znajdowała się pod presją.

    Zyskałam sporo doświadczenia dzięki temu, że już teraz, na tym etapie turnieju mogłam znaleźć się w takiej sytuacji, grać te najważniejsze punkty i iść do przodu. Więc głównie właśnie cieszę się, że w pierwszym secie te najważniejsze punkty w tie-breaku wygrałam i po prostu szłam po swoje

    Australian Open. Analiza po meczu Igi Świątek. Wytykają błędy Polki

    Występ Igi Świątek przeanalizowała w rozmowie z TNT Sports Anne Keothavong – 48. niegdyś w rankingu WTA Brytyjka stwierdziła, że Polka w początkowej fazie meczu była aż nazbyt agresywna w swojej grze.

    – Nie sądziłam, że to będzie kiedykolwiek powodem do zmartwień, ale byłam zaskoczona tym, jak Świątek rozpoczęła, jakie było jej podejście do meczu i jak mocno chciała uderzać piłkę – powiedziała 42-latka, cytowana przez portal Tennis 365.com.

    I dodała: – Czuję, że nie musi być tam śmiała i zuchwała na starcie każdego spotkania. Widzimy, jak je rozpoczyna. Szybkość jest znacznie większa w pierwszych trzech czy czterech gemach niż w trakcie reszty meczu. Próbuje zmiażdżyć i zmieść swoje przeciwniczki.

    Z jej opinią zgodził się wspomniany już Tim Henman. – To prawie tak, jakby chciała wysłać wiadomość do wszystkich na turnieju, jak dobrze gra. Ale prawda jest taka, że jedyną osobą, od której miała być lepsza tego dnia, była Yuan – stwierdził.

    Napomknął także przy okazji o przykrych konsekwencjach, jakie niosła ze sobą zbyt waleczna postawa Igi Świątek, nawiązując do jej niewymuszonych błędów.

    Przez to, że od samego początku popełniała niewymuszone błędy, utrudniła sobie życie. Zdołała wygrać pierwszego seta i zamknąć mecz w dwóch partiach, ale pozostawienie sobie większego marginesu pomogłoby jej szybciej ustawić się w dogodnej sytuacji

    Iga Świątek podczas US Open padła ofiarą ataków z wielu stron

    Iga ŚwiątekANGELA WEISS / AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekWilliam WestAFP

    Iga Świątek – Eva Lys. Skrót meczu.

  • Dramat Świątek w Melbourne. “Płakałam cały dzień”. Powód był jeden

    Dramat Świątek w Melbourne. “Płakałam cały dzień”. Powód był jeden

    Niebawem Iga Świątek rozegra mecz drugiej rundy na Australian Open, dzięki wygranej z Yue Yuan na start turnieju. Teraz jej rywalką będzie Marie Bouzkova. Tuż przed rozpoczęciem rywalizacji w Melbourne na kanale “Tennis Insider Club” ukazał się wywiad z drugą rakietą świata, w którym Polka wspominała początki kariery w tourze WTA. – Myślę, że jest wiele rzeczy, przez które trzeba przejść – opowiadała, przytaczając chwytającą za serce anegdotę.
    Młoda kobieta ubrana w białą sportową kurtkę i czapkę z daszkiem, z łzami w oczach, ociera twarz ręką w geście smutku lub wzruszenia.

    Iga ŚwiątekEurasia Sport ImagesGetty Images

    W 2020 roku Iga Świątek zszokowała cały tenisowy świat. W wieku zaledwie dziewiętnastu lat triumfowała na wielkoszlemowym Roland Garros, który wówczas z powodu pandemii koronawirusa rozgrywany był na przełomie września i października. W finale Polka pokonała Amerykankę Sofię Kenin 6:4, 6:1.

    Nic dziwnego, że zaraz po olbrzymim sukcesie Świątek pojawiła się na okładkach gazet, zapraszano ją do wszystkich programów. Jeden triumf sprawił, że stała się wielką gwiazdą nie tylko w ojczyźnie, ale i na za granicą. – Nagle byłam w telewizji, cały czas. To było szalone. Trudno było sobie z tym poradzić – mówiła w podcascie “Tennis Insider Club”.

    Iga Świątek rozpoczęła pobyt w Australii od prezentu. „Dobra kawa. Tego mi teraz potrzeba”© 2025 Associated Press

    Świątek przeżyła dramat w Melbourne. Sama wszystko ujawniła

    Po zgarnięciu pucharu w stolicy Francji do Igi Świątek zgłosili się sponsorzy, którzy błyskawicznie chcieli rozpocząć współpracę z nastoletnią gwiazdą tenisa. Dla samej zawodniczki i jej otoczenia była to świetna, ale jednocześnie obciążająca informacja, co wyznała sama Polka.

    – Wtedy wywierałam na siebie dużą presję. Pamiętam, kiedy dostałam pierwszą naszywkę sponsorską po podpisaniu dużej umowy. To był dla mnie olbrzymi stres. Podczas pierwszych meczów myślałam sobie: O mój Boże, mam teraz sponsora, oni chcą, żebym odnosiła sukcesy. A co jeśli nie powtórzę niczego, co wydarzyło się w Paryżu? – opowiadała 24-latka.

    Ze względu na specyfikę tamtego okresu kolejne zawody nasza reprezentantka dopiero na początku lutego 2021 roku. Był to turniej WTA 500, który wyjątkowo odbywał się w Melbourne. Tam Świątek przegrała w drugim meczu z Jekatieriną Aleksandrową 4:6, 2:6.

    Pamiętam, że przegrałam turniej przed Australian Open. To było w Melbourne, gdzie ze względu na koronawirusa rozgrywane były 500-tki. No i płakałam przez cały dzień, bo myślałam, że ich zawiodłam (sponsorów – red.)

    – “Po co oni zainwestowali we mnie tyle pieniędzy, skoro przegrywam”? To było trudne. Myślę, że jest wiele rzeczy, przez które trzeba przejść – tłumaczyła.

    Następnie Polka wyznała, że “ludzie w krajach wschodniej Europy przygotowują się bardziej, w jaki sposób poradzić sobie z porażkami, niż ze zwycięstwami i sukcesami”. Oprócz tego zdaniem Świątek obecnie kibice i eksperci obecnie mają wobec niej dużo większe oczekiwania niż wtedy, kiedy odnosiła pierwsze duże triumfy w tourze WTA.
    Iga Świątek odwróciła losy meczu drugiej rundy z Danielle Collins na Australian Open 2024 w spektakularny sposób

    Iga Świątek odwróciła losy meczu drugiej rundy z Danielle Collins na Australian Open 2024 w spektakularny sposóbANTHONY WALLACE / AFPAFP
    Tenisistka w sportowym stroju trzymająca rakietę na korcie, skupiona na meczu, w tle rozmyte trybuny z kibicami.

    Iga ŚwiątekMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka ubrana w czarną koszulkę sportową z różowymi akcentami oraz różową czapkę trzyma rakietę tenisową i piłkę, widoczna na czarnym tle kortu.

    Iga Świątek AFP

    Asy serwisowe w meczu Moya Radomka Radom – ŁKS Commercecon Łódź.

  • Naomi Osaka zaskoczyła stylizacją w pierwszej rundzie Australian Open

    Naomi Osaka zaskoczyła stylizacją w pierwszej rundzie Australian Open

    Głośno o tym, co Osaka zrobiła w Melbourne. Świat długo o tym nie zapomni

    18 stycznia Melbourne ponownie stało się światową stolicą tenisa. W 114. edycji Australian Open o mistrzowski tytuł walczy m.in. Naomi Osaka. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wywołała poruszenie jeszcze zanim rozpoczęła walkę o awans do drugiej rundy z Antonią Ruzić. Wszystko przez stylizację, w której Japonka wyszła na kort.
    Tenisistka ubrana w niebieski strój sportowy wykonuje energiczny gest zaciśniętej pięści podczas meczu. W lewym górnym rogu znajduje się wstawka prezentująca zbliżenie na sportową sukienkę wystawioną w gablocie z nazwiskami tenisistek w tle.

    Naomi Osaka zaskoczyła stylizacją w pierwszej rundzie Australian OpenX/JoseMorgado, Martin KEEPAFP

    Fani tenisa nie mogą narzekać na brak wrażeń – choć sezon ledwo się rozpoczął, emocje już sięgają zenitu. W miniony weekend w Melbourne rozpoczęła się 114. edycja wielkoszlemowego Australian Open, w którym o tytuł mistrzowski walczą także reprezentanci Polski, w tym m.in. Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Jan Zieliński. Stawka jest naprawdę ogromna, a mocnych rywali nie brakuje. Przed australijską publicznością występuje m.in. czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która ma na swoim koncie dwa triumfy w Australian Open – Naomi Osaka.

    Rozstawiona z numerem “16” Japonka raczej nie jest brana pod uwagę jako jedna z pretendentek do wygranej w singlu pań, jednak zabrała ona o to, aby media na całym świecie rozpisywały się o niej od pierwszego meczu.

    Naomi Osaka zaskoczyła stylizacją na Australian Open. “Jeden z najodważniejszych wyborów modowych w historii tenisa”

    Naomi Osaka zmagania w ramach tegorocznej edycji Australian Open rozpoczęła we wtorek 20 stycznia od pojedynku z Antonią Ruzić z Serbii. Japońska zawodniczka, która niegdyś była liderką światowego rankingu kobiecego tenisa, wywołała ogromne poruszenie zanim jeszcze rozpoczął się mecz. Zrobiła bowiem ona spektakularne wejście na kort na Rod Laver Arena.

    Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wkroczyła na kort w cyjanowo-białej tunice, białych spodniach i białym kapeluszu z trenem z tiulu. Do stylizacji dołączyła biały parasol. “O WOW. Naomi Osaka wchodzi na Rod Laver Arena na swój debiut w Australian Open 2026. W tym momencie z pewnością stanie się to viralem na całym świecie…” – skomentował Jose Morgado.

    Nie tylko Hiszpan docenił stylizację Japonki. W sieci zawrzało od komentarzy. “Naomi Osaka, ty ikono”, “Naomi Osaka robi wrażenie, wchodząc na kort podczas Australian Open 2026. Jeden z najodważniejszych wyborów modowych w historii tenisa. WOW” – czytamy na platformie X.

    Jak się okazuje, wybór stylizacji był w pełni przemyślany. Za strój Osaki odpowiada firma Nike, która połączyła siły z Robertem Wunem, projektantem z Hong Kongu.
    Tenisistka w fioletowym stroju z rakietą tenisową w ręku, uśmiechnięta, podczas meczu na korcie, w tle publiczność skupiona na wydarzeniu.

    Naomi OsakaTIMOTHY A.CLARYAFP
    Tenisistka w żółtej sukience wykonuje zamach na kort tenisowy, koncentrując się na zbliżającej się piłce, na tle jednolitego, ciemnego tła.

    Naomi OsakaADEK BERRYAFP
    Naomi Osaka

    Naomi OsakaDAVID GRAY / AFPAFP

    Naomi Osaka zaspokaja swoją potrzebę prędkości na torze gokartowym w AO