Jeszcze niedawno nazwisko Oleksandry Olijnikowej znane było wyłącznie najbardziej zagorzałym znawcom kobiecego tenisa. Tegoroczny Australian Open sprawił jednak, że o Ukraince zrobiło się głośno na całym świecie. Najpierw zaskoczyła postawą w meczu z obrończynią tytułu Madison Keys, a chwilę później wywołała prawdziwą burzę swoimi ostrymi wypowiedziami na temat Rosjan. Jakby tego było mało, ogromne emocje i dyskusje wzbudził również jej nietypowy… wygląd.
Jeszcze rok temu Olijnikowa balansowała na obrzeżach trzeciej setki rankingu WTA. Dziś mówi się o niej niemal wszędzie. Co prawda Ukrainka pożegnała się z Australian Open już w pierwszej rundzie, ale początek spotkania z Madison Keys był w jej wykonaniu wręcz sensacyjny. Zajmująca 92. miejsce w rankingu tenisistka szybko objęła prowadzenie 4:0 z triumfatorką turnieju sprzed roku. Ostatecznie przegrała 6:7 (6), 1:6, jednak zdążyła przykuć uwagę kibiców i ekspertów. I to nie tylko samą grą.
Ogromne poruszenie wywołał bowiem jej wizerunek. Olijnikowa wyraźnie wyróżnia się na tle rywalek. Duże tatuaże na szyi i ramieniu oraz twarz pokryta kolorowymi kropkami sprawiły, że media społecznościowe dosłownie zapłonęły. Internauci nie kryli zdziwienia i konsternacji. „Niech ktoś mi powie, że to tylko makijaż”, „Dlaczego Olijnikowa wygląda jak meksykański gangster?”, „To są tatuaże czy coś innego?” – pytali użytkownicy platformy X, nie mogąc dojść do porozumienia.
W końcu sama zawodniczka postanowiła rozwiać wszelkie wątpliwości. Jak wyjaśniła w rozmowie z australijskim portalem news.com.au, kropki na twarzy nie są trwałymi tatuażami. – To tatuaże tymczasowe. Po meczu zmywam je olejkiem oczyszczającym – przyznała.
Skąd w ogóle wziął się ten pomysł? Olijnikowa zdradziła, że wszystko zaczęło się podczas US Open. – Byłam na zakupach i zobaczyłam taki tatuaż na twarzy. Pomyślałam, że to coś ciekawego. Potem zaczęłam sama je robić i zmieniać wzory. Bawiłam się gwiazdkami, serduszkami, a teraz mam kwiaty. To po prostu część mojego stylu – tłumaczyła. Jak dodała, wszystko jest przemyślane. – Zauważyliście, że to pasowało do stroju i kortu? Niebieska sukienka, niebieskie kwiaty, niebieski kort – podkreślała z uśmiechem.
O Ukraince zrobiło się jednak głośno nie tylko z powodu jej oryginalnego image’u. Podczas Australian Open Olijnikowa pojawiła się na jednej z konferencji prasowych w koszulce z mocnym przesłaniem: „Potrzebuję waszej pomocy, aby chronić ukraińskie dzieci i kobiety, ale nie mogę o tym tutaj mówić”. Ten gest wywołał duże poruszenie i szeroką dyskusję w mediach.
Na tym jednak nie koniec. Tenisistka udzieliła również głośnego wywiadu, w którym wprost domagała się dyskwalifikacji zawodników z Rosji i Białorusi, w tym liderki rankingu Aryny Sabalenki. – Wierzę, że ci sportowcy powinni zostać wykluczeni z imprez sportowych – stwierdziła bez ogródek.
Oleksandra Olijnikowa w krótkim czasie stała się jedną z najbardziej wyrazistych postaci kobiecego tenisa. Jej gra, odważne poglądy i nietypowy styl sprawiły, że obok jej nazwiska nie da się przejść obojętnie.









