• Dwa dni do meczu a Świątek ogłasza coś takiego. “Nie wiem, czy możecie to usłyszeć”

    Dwa dni do meczu a Świątek ogłasza coś takiego. “Nie wiem, czy możecie to usłyszeć”

    W sobotę w Melbourne temperatura sięgnie ekstremalnych wartości – i nie będzie to jedyny czynnik, który może wpłynąć na przebieg meczu Igi Świątek w trzeciej rundzie Australian Open. Synoptycy zapowiadają nawet 40 stopni Celsjusza, a w takich warunkach każda dodatkowa niedyspozycja może okazać się kluczowa. Tymczasem wiceliderka światowego rankingu otwarcie przyznała, że zmaga się z problemami zdrowotnymi, które mogą odbić się na jej dyspozycji na korcie.

    Świątek zgodnie z planem zameldowała się w trzeciej rundzie turnieju, choć początek rywalizacji nie był dla niej spacerem. W pierwszym meczu sporo nerwów napsuła jej Yue Yuan. Chińska kwalifikantka postawiła twarde warunki, a Polka musiała walczyć przez ponad dwie godziny, by zwyciężyć 7:6(5), 6:3. Dopiero końcówka spotkania przyniosła większą kontrolę nad wydarzeniami na korcie.

    Znacznie spokojniejszy przebieg miało starcie drugiej rundy z Marie Bouzkovą. Czeszka, sklasyfikowana na 44. miejscu w rankingu WTA, nie była w stanie dotrzymać tempa Polce. Świątek oddała rywalce zaledwie pięć gemów i wygrała 6:2, 6:3, spędzając na korcie o około 40 minut mniej niż w poprzednim meczu. W kontekście jej aktualnej dyspozycji fizycznej taki oszczędny występ ma szczególne znaczenie.

    – Czułam się pewnie – podkreślała Świątek po spotkaniu z Bouzkovą. Na pomeczowej konferencji prasowej wróciła jednak do tematu przemęczenia, o którym coraz częściej mówią czołowi zawodnicy i zawodniczki touru. – Terminarz jest bardzo napakowany. Nie mamy czasu, by się całkowicie zresetować. To praktycznie niemożliwe. Mam wrażenie, że sezon nie ma ani początku, ani końca – przyznała, zapowiadając, że będzie szukała okazji do odpoczynku nawet w trakcie sezonu.

    Polka doceniła również styl gry swojej rywalki z drugiej rundy. – W pewnych momentach musiałam częściej podchodzić do siatki, bo Bouzkova świetnie broni i bardzo dużo biega. Trudno wtedy zagrać czystego winnera. Wiedzieliśmy w sztabie, że to może być kluczowe, dlatego skupiliśmy się na tym elemencie podczas treningów. Dzięki temu czułam się pewnie – tłumaczyła.

    Niepokój mogą jednak budzić słowa Świątek dotyczące jej zdrowia. – Nie wiem, czy to słychać, ale trochę się przeziębiłam. Chciałam zwalczyć chorobę i wrócić do dobrej dyspozycji, ale poza tym niewiele więcej mogłam zrobić – wyznała 24-latka.

    Te problemy mogą mieć istotny wpływ na jej sobotni mecz trzeciej rundy. Rywalką Świątek będzie Anna Kalinska, zajmująca 33. miejsce w rankingu WTA. Dodatkowym przeciwnikiem Polki będą jednak warunki atmosferyczne. Prognozy zapowiadają falę upałów, a temperatura w Melbourne może przekroczyć nawet 40 stopni Celsjusza. W połączeniu z niedawno przebytą chorobą będzie to dla wiceliderki światowego rankingu jeden z najtrudniejszych testów od początku turnieju.

  • Ta akcja już stała się wiralem. Świątek w końcu zareagowała. I to jak!

    Ta akcja już stała się wiralem. Świątek w końcu zareagowała. I to jak!

    Podczas meczu Igi Świątek z Marie Bouzkovą doszło do nietypowej sytuacji, która wywołała salwy śmiechu na korcie. Piłka posłana przez Polkę zawróciła na jej stronę, powodując konsternację wśród zawodniczek i sędziów.

    W meczu drugiej rundy Australian Open Iga Świątek była faworytką. Polka grała przeciwko znajdującej się na 44. pozycji w rankingu WTA Marie Bouzkovej. Mimo różnicy w rankingu, Czeszka ambitnie walczyła przez cały mecz. To jednak nie wystarczyło – Świątek zwyciężyła 6:2, 6:3.

    Do niespodziewanej wymiany doszło, gdy Świątek miała przewagę 4:2 w pierwszym secie. Polka uderzyła piłkę z niezwykłą rotacją wsteczną, co sprawiło, że po przekroczeniu siatki wróciła ona na jej stronę. Rywalka starała się odbić zagranie, ale zahaczyła przy tym brzuchem o siatkę. Punkt przyznano Idze Świątek.

    ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry

    Sytuacja ta wywołała lawinę śmiechu wśród uczestników i komentatorów. Dawid Celt, komentujący mecz, zauważył, że akcja przypominała sytuację z turniejów juniorski. Powtórki potwierdziły, że Polka – choć wykonała dziwne ruchy – nie przeszkodziła Czeszce, więc zasłużenie zdobyła punkt.

    Po spotkaniu Świątek zareagowała na tę sytuację, ponieważ wideo z tego zagrania bardzo szybko stało się popularne w internecie na całym świecie. Polka na story na Instagramie opublikowała zdjęcia z tego zagrania i dodała płaczącą ze śmiechu emotikonę. Później w podobny sposób zareagowała na wyraz swojej twarzy.

    W 1/16 finału Australian Open Iga Świątek zmierzy się z Anną Kalinską. To spotkanie zaplanowano na 24 stycznia. Rosjanka w czwartek wygrała z Austriaczką Julią Grabher 6:3, 6:3. Polka ma korzystny bilans meczów z Kalinską (2-1).

  • Poważne zagrożenie przed meczem Świątek. Nagła zmiana, alarmujące komunikaty

    Poważne zagrożenie przed meczem Świątek. Nagła zmiana, alarmujące komunikaty

    Iga Świątek bez większych problemów awansowała do III rundy Australian Open 2026 i może myśleć już o kolejnej rywalce, którą będzie Anna Kalinskaja. Pojawia się jednak coraz więcej mało optymistycznych wiadomości przed następnym starciem reprezentantki Polski. Te dotyczą warunków pogodowych, jakie w sobotę mają panować w Melbourne. Jeśli Świątek faktycznie w sobotę pojawi się na korcie, zmierzy się z ekstremalną pogodą.
    Tenisistka w białym stroju sportowym, trzymająca rakietę tenisową i piłkę podczas serwisu na korcie, skupiona na wykonywanym ruchu, w tle ciemne rozmycie.

    Iga ŚwiątekAsanka Brendon RatnayakeEast News

    Zdecydowanie trudniejszy dla Igi Świątek był pierwszy mecz na tegorocznym Australian Open niż starcie w drugiej rundzie. Chinka Yue Yuan zwłaszcza w pierwszym secie była bliska sprawienia niespodzianki i pokonania zdecydowanej faworytki tego meczu w tej partii. Losy seta rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku, który padł łupem reprezentantki Polski. Druga partia była już gładko wygrana przez Świątek.

    W czwartek natomiast Marie Bouzkova nie sprawiła raszyniance większych problemów i Czeszka przegrała 2:6, 4:6. Tym samym do III rundy Australian Open awansowała Świątek i przygotowuje się do starcia z Anną Kalinskają. Nie jest tajemnicą, że i w tej rywalizacji reprezentantka Polski będzie główną kandydatką do zwycięstwa, choć obie panie mogą mierzyć się nie tylko ze sobą, ale i z wysoką temperaturą.

    Prognozują ekstremalne warunki w Australii. Zagrożenie dla Świątek i innych tenisistów

    Dotychczas pogoda w Melbourne była dość łaskawa dla tenisistów. W środę mecze były nawet przerywane przez deszcz. Warto przypomnieć, że w Australii jest obecnie lato i warunki o tej porze roku bywają nie do zniesienia. Jak bardzo uciążliwa może być pogoda podczas Australian Open przypomnimy sobie zapewne już w najbliższą sobotę. Prognozy są w zasadzie bezlitosne dla tenisistów i zwiastują nadejście groźnych upałów.

    Między innymi portal sportskeeda.com opisuje warunki, jakie mają panować w drugim tygodniu turnieju. Bardzo dużo wskazuje na to, że dni bez upałów będzie jak na lekarstwo. Pierwsza fala ma nadejść w sobotę, a więc właśnie w dniu, w którym najprawdopodobniej zobaczymy mecz Świątek w III rundzie. Wówczas temperatura może sięgać nawet 41 stopni Celsjusza. I choć Polka gra na zadaszonych kortach i dach ma być zamknięty, przy tak ekstremalnych temperaturach warunki mogą być lepsze, ale tylko nieznacznie.

    Korzystniejsze warunki mają panować w niedzielę i poniedziałek. Wówczas słupki termometrów będą pokazywały od 23 do 27 stopni Celsjusza. Jednak od wtorku upały w Melbourne mają rozgościć się już na dobre i temperatura ma przekraczać 40 stopni. Takie warunki są zagrożeniem nie tylko dla zawodniczek i zawodników, ale również dla kibiców. Mecze w przypadku przekroczenia progów temperaturowych mają być przerywane.

    Djoković po awansie: „Przerwa między sezonami przyniosła efekty”

  • Rosjanka oskarżała WTA ws. Świątek. “2:40 w nocy”. Teraz bój o 1,1 mlnRosjanka oskarżała WTA ws. Świątek. “2:40 w nocy”. Teraz bój o 1,1 mln

    Rosjanka oskarżała WTA ws. Świątek. “2:40 w nocy”. Teraz bój o 1,1 mlnRosjanka oskarżała WTA ws. Świątek. “2:40 w nocy”. Teraz bój o 1,1 mln

    Iga Świątek utorowała sobie drogę do trzeciej rundy Australian Open zwycięstwami z kwalifikantką Yue Yuan oraz Czeszką Marie Bouzkovą, którą ograła w czwartek w dwóch setach (6:2, 6:3). Gdy wiceliderka cieszyła się z cennego triumfu, było już jasne, z kim przyjdzie jej zagrać o awans do 1/8 finału zmagań w Melbourne.

    Obie zawodniczki mierzyły się dotąd trzykrotnie. W pierwszym bezpośrednim pojedynku górą była Anna Kalinska, eliminując Igę Świątek w półfinale turnieju w Dubaju w 2024 roku. Polka skutecznie zrewanżowała się jej jednak w minionym sezonie w Ameryce Północnej – najpierw w Cincinnati, a następnie w trakcie US Open.

    Zwłaszcza mecz w stanie Ohio rozgrywany był w dość wyjątkowych okolicznościach. Bo już przed jego starciem złość Rosjanki eksplodowała z powodu układu terminarza.

    Australian Open: Iga Świątek kontra Anna Kalinska. Wybuch złości Rosjanki w Cincinnati

    Sytuacja miałam miejsce w sierpniu 2025 roku. Turniejowa drabinka w Cincinnati sparowała wówczas Igę Świątek i Annę Kalinską w ćwierćfinale. Obie przystępowały to niego w zupełnie innej sytuacji. Polka miała za sobą ledwo 2 godziny i 48 minuty rywalizacji w poprzednich rundach, podczas gdy Rosjanka miała już w nogach przeszło 6 godzin rywalizacji.

    To jednak nie było jej jedyne zmartwienie. 27-latka była też wściekła o niekorzystny dla siebie – jej zdaniem – układ kalendarza. I publicznie narzekała na to, że po zwycięstwie z Jekateriną Aleksandrową, otrzymała zbyt mało czasu na regenerację przed spotkaniem z Igą Świątek. I snuła oskarżenia dotyczące ferowania naszej tenisistki.

    – Jak WTA i organizatorzy turnieju mogą oczekiwać, że sportowcy dadzą z siebie wszystko, kiedy terminarz jest tak niesprawiedliwy? Po moim meczu z Aleksandrową wróciłam o 2:40 w nocy i nie mogłam zasnąć do 4 rano. Trochę pospałam i przyjechałam na obiekt, żeby trenować. Potem dowiaduję się, że mam zaplanowany mecz następnego dnia o 11:00 rano – skarżyła się wówczas w mediach społecznościowych Anna Kalinska.

    I oburzona dodała: – Jak organizatorzy turnieju i WTA oczekują, że odzyskam siły i będę nieustannie dostosowywać swój rytm snu, który jest jednym z najważniejszych aspektów regeneracji? Wydaje się to trochę jednostronne.

    Sam mecz kompletnie nie ułożył się po myśli Anny Kalinskiej, która ewidentnie miała problemy z własnym organizmem. Ba, w trzecim gemie poprosiła o przerwę medyczną przez problemy z łydką. Wróciła potem na kort z obandażowaną nogą i dokończyła spotkanie, ale z jego końcowego rozstrzygnięcia nie mogła być zadowolona. Iga Świątek ograła ją 5:3, 6:4, a cztery dni później sięgnęła po tytuł.
    Tenisistka w białym stroju sportowym siedząca na ławce podczas przerwy w meczu, z rękami założonymi za głowę i widocznym zmęczeniem na twarzy, w tle rozmazani kibice.

    Iga ŚwiątekYuki IWAMURA East News
    Dwie kobiety ubrane w sportowe stroje tenisowe, na kortach, z rakietami tenisowymi w dłoniach, prezentują emocje i determinację podczas gry.

    Anna Kalinska oraz Iga ŚwiątekSCOTT TAETSCH/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/DAVID GRAYAFP

    Iga Świątek – Eva Lys. Skrót meczu.

  • Była 2:40 w nocy. Rosjanka oskarżała WTA ws. Świątek. Teraz bój o 1,1 mln

    Była 2:40 w nocy. Rosjanka oskarżała WTA ws. Świątek. Teraz bój o 1,1 mln

    Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy Australian Open, gdzie czekała już na nią Anna Kalinska. Choć ich wcześniejsze pojedynki nie należą do najliczniejszych, każdy z nich budził spore emocje. Szczególnie jeden mecz zapisał się w pamięci fanów – przed jego rozpoczęciem Rosjanka publicznie oskarżała WTA o faworyzowanie Polki, narzekając przy tym na powrót do domu o 2:40 w nocy. Teraz obie zawodniczki zmierzą się o znacznie wyższą stawkę: ponad milion złotych i cenne punkty rankingowe w wielkoszlemowej rywalizacji.

    Świątek dotarła do trzeciej rundy dzięki zwycięstwom nad kwalifikantką Yue Yuan oraz Czeszką Marie Bouzkovą, którą pokonała w czwartek w dwóch setach 6:2, 6:3. Już po tym triumfie było jasne, że w kolejnej rundzie zmierzy się z Anną Kalinską, która tego samego dnia pewnie ograła Austriaczkę Julię Grabher 6:3, 6:3. Zwyciężczyni tego starcia awansuje do 1/8 finału, a minimalna nagroda finansowa wynosi 480 000 dolarów australijskich, czyli ponad 1,1 mln zł.

    Dotychczas obie zawodniczki mierzyły się trzykrotnie. W ich pierwszym pojedynku w Dubaju w 2024 roku lepsza okazała się Anna Kalinska, eliminując Świątek w półfinale. Polka szybko jednak odrobiła straty w kolejnym sezonie w Ameryce Północnej – najpierw w Cincinnati, a potem podczas US Open. Szczególnie mecz w Ohio odbywał się w wyjątkowych okolicznościach, a frustracja Rosjanki wybuchła jeszcze przed jego rozpoczęciem z powodu układu terminarza.

    Do sytuacji doszło w sierpniu 2025 roku w ćwierćfinale turnieju w Cincinnati. Obie zawodniczki przystępowały do rywalizacji w zupełnie innych warunkach: Świątek miała za sobą zaledwie 2 godziny i 48 minut gry w poprzednich rundach, podczas gdy Kalinska spędziła na korcie ponad 6 godzin.

    To jednak nie był jedyny powód jej niezadowolenia. 27-latka była wściekła na – jej zdaniem – niesprawiedliwy układ kalendarza i publicznie narzekała, że po zwycięstwie nad Jekateriną Aleksandrową miała zbyt mało czasu na regenerację przed meczem z Polką. W mediach społecznościowych pisała:

    > „Jak WTA i organizatorzy turnieju mogą oczekiwać, że sportowcy dadzą z siebie wszystko, kiedy terminarz jest tak niesprawiedliwy? Po moim meczu z Aleksandrową wróciłam do domu o 2:40 w nocy i nie mogłam zasnąć do 4 rano. Trochę pospałam i przyjechałam na obiekt, żeby trenować, a potem dowiaduję się, że mam zaplanowany mecz następnego dnia o 11:00 rano.”

    Rosjanka dodała również:

    > „Jak organizatorzy turnieju i WTA mogą oczekiwać, że odzyskam siły i będę nieustannie dostosowywać swój rytm snu, który jest jednym z najważniejszych elementów regeneracji? Wydaje się to trochę jednostronne.”

    Sam mecz nie układał się jednak po myśli Kalinskiej, która zmagała się z problemami fizycznymi. W trzecim gemie poprosiła o przerwę medyczną z powodu bólu łydki. Po powrocie na kort kontynuowała grę z obandażowaną nogą, ale nie mogła być zadowolona z końcowego wyniku – Świątek zwyciężyła 5:3, 6:4, a cztery dni później sięgnęła po tytuł.

  • A jednak, oto co stało się w Australii. Atak choroby. Świątek obwieszcza

    A jednak, oto co stało się w Australii. Atak choroby. Świątek obwieszcza

    Iga Świątek konsekwentnie realizuje swój plan podczas tegorocznego Australian Open. W drugiej rundzie turniejowej drabinki liderka polskiego tenisa zmierzyła się z Czeszką Marie Bouzkovą i od pierwszych piłek było jasne, kto rozdaje karty. Wiceliderka rankingu WTA wygrała 6:2, 6:3, kontrolując przebieg spotkania i pewnie meldując się w trzeciej rundzie. Po meczu Polka pojawiła się zarówno w rozmowie na korcie, jak i na konferencji prasowej, gdzie padło zaskakujące wyznanie dotyczące jej zdrowia.

    Dla Igi Świątek tegoroczny Australian Open ma wyjątkowe znaczenie – to kolejny krok w stronę skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema. Turniej w Melbourne rozpoczęła od starcia z kwalifikantką Yue Yuan, która postawiła jej trudne warunki i doprowadziła nawet do tie-breaka w pierwszym secie. Na dłuższym dystansie różnica klas była jednak widoczna, a Polka zamknęła mecz w dwóch partiach.

    W drugiej rundzie na jej drodze stanęła Marie Bouzková. Czeszka tylko momentami była w stanie zagrozić faworytce. Najwięcej emocji przyniósł drugi set, gdy Bouzková objęła prowadzenie 3:1. Reakcja Świątek była jednak błyskawiczna i bezwzględna – pięć wygranych gemów z rzędu zakończyło rywalizację i przypieczętowało awans Polki do kolejnej fazy. Tam jej rywalką będzie Rosjanka Anna Kalinska.

    – Czułam się dziś naprawdę dobrze na korcie. Byłam zdecydowanie bardziej swobodna niż w pierwszej rundzie i chciałam od początku grać odważnie – mówiła Świątek tuż po spotkaniu. – Warunki nie były łatwe. Na trybunach może nie było tego aż tak czuć, ale na korcie wiało bardzo mocno i musiałam się do tego dostosować. Dlatego jestem zadowolona ze swojego występu – podkreślała.

    Po meczu głos zabrała również Andrea Petković, która zapytała Polkę o to, jak spędza wolny czas podczas pobytu w Australii. – Każdy dzień jest dniem plażowym – odpowiedziała z uśmiechem Świątek. – To sprawia mi ogromną przyjemność. Po prostu cieszę się Australią. Mam tylko nadzieję, że wiatr w końcu się uspokoi, bo nawet na plaży bardzo wieje. Wczoraj jednak sporo pracowałam, żeby zachować balans – dodała.

    Ten temat powrócił później na konferencji prasowej, ale w zupełnie innym kontekście. Wówczas Iga Świątek zaskoczyła dziennikarzy szczerym wyznaniem dotyczącym swojego samopoczucia. – W ostatnich dniach skupiałam się głównie na treningach. Byłam też… nie wiem, czy to słychać… trochę chora – powiedziała, a lekka chrypka w głosie tylko potwierdzała jej słowa. – Chciałam po prostu wrócić do dobrej formy, dlatego nie robiłam zbyt wiele poza tym. Szczerze mówiąc, nie byłam w stanie – dodała.

    Jedna z dziennikarek dopytała, czy w takich sytuacjach Polka ratuje się herbatą. – W domu tak, ale tutaj musiałabym iść do sklepu, więc odpuściłam – odpowiedziała z uśmiechem Świątek. – Ale herbatę bardzo lubię – zakończyła.

    Mimo drobnych problemów zdrowotnych forma Igi Świątek w Melbourne wygląda obiecująco, a kolejne mecze pokażą, jak daleko Polka jest w stanie zajść w walce o triumf na australijskich kortach.

  • Sceny po meczu Świątek, nagle pokazali trybuny. A Wiktorowski świętuje

    Sceny po meczu Świątek, nagle pokazali trybuny. A Wiktorowski świętuje

    Iga Świątek w błyskawicznym stylu zameldowała się w trzeciej rundzie Australian Open. Polka ponownie nie straciła ani jednego seta i może spokojnie przygotowywać się do kolejnego występu w Melbourne. Tuż po zejściu raszynianki z kortu uwagę kibiców przykuło jednak inne wydarzenie. Na obiekcie rozpoczął się mecz Naomi Osaki, zawodniczki prowadzonej przez Tomasza Wiktorowskiego. Japonka sprawiła, że o jej występie zrobiło się głośno jeszcze przed pierwszym uderzeniem piłki. W pewnym momencie realizator transmisji skierował kamery na trybuny — a to, co tam zobaczono, było absolutnie wyjątkowe.

    Tegoroczny Australian Open obfituje w nietypowe i zaskakujące sceny. Choćby w środowym spotkaniu Świątek z Marie Bouzkovą doszło do kuriozalnej sytuacji pod siatką, gdy Polka omal nie została przypadkowo trafiona przez Czeszkę. Rywalka przegrała wymianę, lecz nie potrafiła pogodzić się z werdyktem i ruszyła z pretensjami do sędziego. Dzień wcześniej z kolei nad kortami w Melbourne pojawił się deszcz, który wymusił przerwanie meczu Magdaleny Fręch.

    Jeszcze wcześniej kibiców zachwyciła jednak Naomi Osaka — nie tyle samą grą, co odważnym i bardzo nietypowym pomysłem tuż przed meczem pierwszej rundy. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zaprezentowała się w cyjanowo-białej tunice, białych spodniach oraz kapeluszu z efektownym trenem z tiulu. Stylizację uzupełniał specjalnie dobrany parasol. Internet natychmiast oszalał na punkcie Japonki, a komentatorzy zastanawiali się, czy tenisistka zdecyduje się na podobny pokaz również przy kolejnej okazji.

    Odpowiedź przyszła w czwartkowy poranek polskiego czasu. Osaka ponownie postanowiła przyciągnąć uwagę jeszcze przed rozpoczęciem spotkania — tym razem przygotowani byli już nie tylko obserwatorzy w sieci, ale i kibice na trybunach. Wśród widzów pojawiły się fanki Japonki ubrane w welony i dodatki nawiązujące do jej wcześniejszej stylizacji. Kamery szybko wychwyciły ten szczegół.
    „Niektórzy fani na widowni mają na sobie welony pasujące do jej odważnego wyglądu z poprzedniego wieczoru. Naomi, co ty zaczęłaś?” — napisał popularny profil „The Tennis Letter” w serwisie X. „Naomi Osaka zapoczątkowała modowy trend w Melbourne” — dodało z kolei „TNT Sports”.

    Wokół zawodniczki prowadzonej przez Tomasza Wiktorowskiego zapanowało prawdziwe szaleństwo — i nic nie wskazuje na to, by miało szybko wygasnąć. Japonka nie kończy bowiem swojej przygody w Melbourne. W czwartkowym meczu w trzech setach pokonała Soranę Cîrsteę. Choć w trakcie spotkania potrzebowała przerwy medycznej, ostatecznie to ona mogła cieszyć się z kolejnego zwycięstwa na australijskich kortach.

    https://x.com/TheTennisLetter/status/2014258098811404488?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2014258098811404488%7Ctwgr%5E121d57fec3a06eeb284a984c208f2f607e7ffa18%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Ftenis%2Faustralian-open%2Fnews-sceny-po-meczu-swiatek-nagle-pokazali-trybuny-a-wiktorowskinId22542287

  • Skarga na Świątek na Australian Open. Kuriozalna akcja, jest reakcja Polki

    Skarga na Świątek na Australian Open. Kuriozalna akcja, jest reakcja Polki

    Podczas spotkania drugiej rundy Australian Open pomiędzy Igą Świątek a Marie Bouzkovą doszło do jednej z najbardziej nietypowych i komentowanych akcji tegorocznego turnieju. W pewnym momencie Polka zagrała piłkę w taki sposób, że ta – ku zaskoczeniu wszystkich – po odbiciu się po stronie rywalki nabrała niezwykłej rotacji i bez jakiejkolwiek ingerencji Czeszki… wróciła z powrotem na kort zajmowany przez Świątek. Bouzkova próbowała jeszcze ratować sytuację, lecz bezskutecznie. Chwilę później zgłosiła pretensje do sędziego, jednak jej protest niczego nie zmienił. Po meczu do całego zdarzenia odniosła się również sama wiceliderka światowego rankingu.

    Iga Świątek ma już za sobą dwie udane rundy w Melbourne. W pierwszym meczu pokonała Chinkę Yue Yuan 7:6(5), 6:3, a następnie w zdecydowanym stylu uporała się z Marie Bouzkovą, zwyciężając 6:2, 6:3. Kolejną rywalką Polki będzie Rosjanka Anna Kalinska. Ich pojedynek zaplanowano na sobotę, 24 stycznia, choć dokładna godzina rozpoczęcia spotkania nie została jeszcze podana. Tymczasem echa pojedynku z Czeszką wciąż są żywe, a wszystko za sprawą jednej, wyjątkowo kuriozalnej wymiany.

    Do zdarzenia doszło w siódmym gemie pierwszego seta, przy prowadzeniu Świątek 4:2. Polka zagrała piłkę tuż nad siatką, a ta po odbiciu się po stronie Bouzkovej, dzięki ogromnej rotacji, wróciła na stronę kortu zajmowaną przez Igę. Obie tenisistki znajdowały się wówczas bardzo blisko siatki. Bouzková, nie chcąc odpuścić, spróbowała jeszcze dotknąć piłki, lecz przy tej próbie zahaczyła o siatkę. Zgodnie z przepisami punkt został przyznany Świątek, co wywołało wyraźne niezadowolenie po stronie Czeszki.

    Bouzkova natychmiast zgłosiła swoje zastrzeżenia sędziemu, argumentując, że zachowanie Polki miało ją zdekoncentrować, a wręcz przestraszyć w decydującym momencie. Po analizie sytuacji przy użyciu powtórek wideo arbiter nie miał jednak żadnych wątpliwości i nie przychylił się do protestu tenisistki z Czech. Jej tłumaczenia nie przekonały również komentatorów Eurosportu. „Nie, nie postraszyła jej. To była dziwna sytuacja, ale Bouzkova nie mogła być wystraszona. Po prostu spanikowała” – usłyszeli widzowie podczas transmisji.

    Do głośnej akcji odniosła się także sama Iga Świątek. Już po zakończeniu meczu, gdy emocje nieco opadły, Polka opublikowała w mediach społecznościowych dwie relacje. Najpierw udostępniła zdjęcie dokumentujące moment kuriozalnej wymiany, opatrując je roześmianą emotikoną. Chwilę później pokazała kilka ujęć, na których widać jej reakcję tuż po zdarzeniu. Całość skwitowała żartobliwym podpisem: „Pokerowa mina”, pokazując tym samym duży dystans do całej sytuacji i potwierdzając, że potrafi zachować luz nawet w najbardziej niecodziennych momentach wielkoszlemowej rywalizacji.

    https://x.com/Eurosport_PL/status/2014231383535751548?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2014231383535751548%7Ctwgr%5E80771f5b8926368ece192c02d73afb0832ef5f37%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Figa-swiatek%2Fnews-skarga-na-swiatek-na-australian-open-kuriozalna-akcja-jest-rnId22542225

  • Czesi przemówili po triumfie Świątek. Jasny przekaz zaraz po meczu na Australian Open

    Czesi przemówili po triumfie Świątek. Jasny przekaz zaraz po meczu na Australian Open

    Iga Świątek bez większych komplikacji awansowała do trzeciej rundy Australian Open. W środowy poranek wiceliderka światowego rankingu WTA pokonała Marie Bouzkovą 6:2, 6:3, potwierdzając swoją wysoką dyspozycję na kortach w Melbourne. Choć w drugim secie Czeszka na moment postawiła się faworytce i objęła prowadzenie 3:1, Polka szybko odzyskała kontrolę nad meczem i nie pozwoliła rywalce na sprawienie niespodzianki. Tuż po zakończeniu spotkania czeskie media krótko, lecz wymownie oceniły występ obu tenisistek.

    W drugiej rundzie turnieju los skojarzył Świątek z Bouzkovą, aktualnie 44. rakietą świata. Zdecydowaną faworytką była Polka i już od pierwszych piłek pokazała, dlaczego zajmuje drugie miejsce w rankingu WTA. Pierwszy set przebiegał pod jej pełną kontrolą – Raszynianka była wyraźnie szybsza, bardziej dynamiczna i skuteczniejsza w ofensywie. Jej mocne, przyspieszane uderzenia sprawiały Czeszce ogromne problemy, a ta zdołała ugrać w tej partii jedynie dwa gemy. Wszystko wskazywało na to, że również druga odsłona szybko zakończy się jednostronnym rozstrzygnięciem.

    Scenariusz na moment się jednak zmienił. Bouzkova, mimo przegranego pierwszego gema drugiego seta, zaczęła grać odważniej. Najpierw wyrównała przy własnym podaniu, a chwilę później sensacyjnie przełamała Świątek. Po chwili dołożyła gema serwisowego i objęła prowadzenie 3:1. W tym fragmencie meczu Czeszka imponowała walecznością i znakomitą defensywą, wyciągając trudne piłki i skutecznie utrudniając Polce kończenie akcji winnerami.

    Z perspektywy kibiców Igi sytuacja mogła wyglądać nieco niepokojąco, ale liderka polskiego tenisa zareagowała w najlepszy możliwy sposób. Od stanu 1:3 Świątek podkręciła tempo, poprawiła skuteczność przy returnie i przejęła inicjatywę. Efekt był jednoznaczny – od tego momentu wygrała wszystkie kolejne gemy i zamknęła spotkanie wynikiem 6:3. Cały mecz trwał godzinę i 19 minut.

    Po ostatniej piłce Polka nie ukrywała sportowej pewności siebie. – Wiem, że to może zabrzmieć nieskromnie, ale po zdobyciu tylu tytułów trudno jest być w pełni zadowolonym po jednym zwycięstwie. Teraz najbardziej cieszę się po wygraniu całego turnieju – mówiła na gorąco prosto z kortu.

    Występ obu zawodniczek uważnie obserwowali także czescy dziennikarze. Na łamach portali sport.cz oraz isport.blesk.cz podkreślano waleczność Bouzkovej, ale jednocześnie jasno zaznaczano różnicę klas. „Marie Bouzkova nie poprawiła swojego najlepszego wyniku w Australian Open i po raz kolejny zakończyła udział na drugiej rundzie. Choć walczyła jak lwica i wielokrotnie popisywała się swoją znakomitą obroną, Iga Świątek była poza jej zasięgiem” – napisano.

    Z kolei tenisovysvet.cz skupił się na faktach i statystykach. „Marie Bouzkova (44.) nie sprawiła niespodzianki w drugiej rundzie Australian Open. Przegrała z faworyzowaną Polką Igą Świątek (2.) w godzinę i 19 minut 2:6, 3:6” – czytamy. Podkreślono również, że w pierwszym secie Czeszka trzykrotnie straciła podanie, a w drugim, mimo prowadzenia 3:1, od tego momentu punkty zdobywała już wyłącznie Świątek, która zanotowała aż 31 uderzeń kończących przy zaledwie trzech po stronie rywalki.

    Dla Igi Świątek był to kolejny pewny krok w stronę dalszej fazy turnieju i wyraźny sygnał dla rywalek, że w Melbourne ponownie celuje w najwyższe cele.

  • Świątek ogłosiła po zwycięstwie. “To nie zabrzmi skromnie”

    Świątek ogłosiła po zwycięstwie. “To nie zabrzmi skromnie”

    Świątek ogłosiła po zwycięstwie. “To nie zabrzmi skromnie”

    Iga Świątek jest już w trzeciej rundzie Australian Open. Polka pokonała w czwartek Marie Bouzkovą w dwóch setach i nieco uspokoiła kibiców po słabszym poprzednim występie. Po meczu 24-latka nie ukrywała swojego zadowolenia. – Czułam się dzisiaj na korcie świetnie – powiedziała Świątek.
    Iga Świątek
    Screen – Eurosport

    Świątek rozpoczęła Australian Open od zwycięstwa z Yue Yuan. Polka jednak “nie przejechała” się po rywalce, jak to ma w zwyczaju w pierwszych rundach wielkich turniejów. Nic z tych rzeczy. Spotkanie Polki z Chinką rozpoczęło się od prowadzenie tej drugiej 2:0 w gemach i ostatecznie potrwało niemal dwie godziny. Kibice polskiej tenisistki na pewno liczyli, że w drugiej rundzie z Marie Bouzkovą Świątek nie pozostawi już żadnych wątpliwości.

    Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. “Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!”

    Świątek zabrała głos po pokonaniu Bouzkovej

    W czwartek Świątek faktycznie pokazała naprawdę wysoką dyspozycję. Bouzkova co prawda nie zagrała świetnego spotkania, zaliczyła bardzo mało winnerów, ale momentami była po prostu bezradna w starciu z drugą rakietą świata. Polka pokonała Czeszkę 6:2, 6:3 i wywalczyła awans do trzeciej rundy Australian Open. Niedługo po spotkaniu nasza reprezentantka powiedziała jeszcze parę słów w tradycyjnym wywiadzie pomeczowym.

    – Szczerze, czułam się dzisiaj na korcie świetnie. Warunki co prawda nie pomagały. Nie wiem, czy zauważyliście, ale było dzisiaj bardzo wietrznie. Ale udało mi się do tego dostosować – stwierdziła nasza tenisistka. – Wiem, że to nie zabrzmi skromnie, ale to prawda, że po zdobyciu tylu tytułów trudno jest być zadowolonym po jednym zwycięstwie. Obecnie cieszę się dopiero po wygraniu całego turnieju. To jednak ważne, żeby starać się doceniać każdy mecz, nie brać niczego za pewnik. Dzisiaj czułam się na pewno na korcie bardzo dobrze – podsumowała Świątek.

    Chwilę później Polka niespodziewanie nawiązała do Novaka Djokovicia. – Perspektywa się zmienia. Pamiętam, że jak byłam tutaj w 2022 roku, to czułam się przeszczęśliwa i wyrzucałam rakietę w powietrze na wczesnym etapie rywalizacji. Teraz bym tego nie zrobiła. Jednak musisz sobie przypominać, że należy po prostu cieszyć się grą. To nie jest łatwe, bo możesz mieć trudne spotkania, ale to ważne, żeby starać się to robić. Można tu popatrzeć na Novaka Djokovicia, który ma 38 lat, ale jest w stanie czerpać wiele radości z każdego meczu – podsumowała nasza tenisistka, po czym jeszcze dodała, że liczy na poprawę pogody w Melbourne.

    ZOBACZ TEŻ: Tak Czesi reagują na decyzję Klimovicovej. Wymowne

    Świątek w trzeciej rundzie Australian Open zmierzy się z Anną Kalinską.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok