• Tak wygląda ranking WTA po szalonym meczu Świątek w Australian Open

    Tak wygląda ranking WTA po szalonym meczu Świątek w Australian Open

    Iga Świątek w trzeciej rundzie Australian Open zmierzyła się z rozstawioną Anną Kalinską i po trzysetowym pojedynku zameldowała się w kolejnej fazie turnieju. Mecz miał bardzo nierówny przebieg – Polka rozpoczęła go znakomicie, później na moment straciła kontrolę, by w decydującej partii znów całkowicie zdominować rywalkę. Zwycięstwo miało również konkretne przełożenie na jej pozycję w rankingu WTA Live.

    Wiceliderka światowego zestawienia bez straty seta przeszła przez dwie pierwsze rundy Australian Open, pokonując kolejno Yue Yuan oraz Marie Bouzkovą. Prawdziwy test przyszedł jednak dopiero w trzeciej rundzie, gdzie po drugiej stronie siatki stanęła Anna Kalinska – zawodniczka rozstawiona z numerem 31, znana z nieustępliwego stylu gry.

    Początek spotkania był popisem Świątek. Polka od pierwszych piłek narzuciła wysokie tempo, świetnie serwowała i bezlitośnie wykorzystywała błędy rywalki, szybko wygrywając pierwszego seta 6:1. W drugiej partii sytuacja odwróciła się niemal o 180 stopni. Kalinska przejęła inicjatywę, a 24-letnia raszynianka nie potrafiła znaleźć rytmu, co zakończyło się porażką 1:6. Decydujący set znów należał jednak do Igi – Polka uspokoiła grę, wróciła do swojej solidności i ponownie zwyciężyła 6:1, pieczętując awans do czwartej rundy.

    Wygrana z Kalinską oznacza dla Świątek dopisanie 110 punktów do dorobku w rankingu WTA Live. Polka wciąż zajmuje drugie miejsce, jednak jej strata do liderki Aryny Sabalenki pozostaje zbyt duża, by w Melbourne realnie myśleć o wyprzedzeniu Białorusinki. Jednocześnie przewaga Igi nad najgroźniejszymi rywalkami w walce o podium – Amandą Anisimovą i Coco Gauff – jest wyraźna.

    Ranking WTA Live po meczu Iga Świątek – Anna Kalinska:

    1. Aryna Sabalenka – 9930 pkt (maksymalnie 11 690 pkt w przypadku triumfu w AO)

    2. Iga Świątek – 7788 pkt (maks. 9548 pkt)

    3. Amanda Anisimova – 6490 pkt (maks. 8250 pkt)

    4. Coco Gauff – 6233 pkt (maks. 7993 pkt)

    5. Jelena Rybakina – 5740 pkt (maks. 7610 pkt)

    6. Jessica Pegula – 5563 pkt (maks. 7323 pkt)

    7. Mirra Andriejewa – 4731 pkt (maks. 6491 pkt)

    8. Jasmine Paolini – 4267 pkt

    9. Belinda Bencic – 3342 pkt

    10. Jekatierina Aleksandrowa – 2983 pkt

    38. Magda Linette – 1277 pkt

    60. Magdalena Fręch – 1033 pkt

    W czwartej rundzie Australian Open Iga Świątek zmierzy się z kwalifikantką Maddison Inglis. Australijka awansowała dalej po wycofaniu się Naomi Osaki, która zrezygnowała z gry z powodu kontuzji mięśni brzucha.

  • Trener tak podsumował to, co zrobiła Świątek z Rosjanką. “Panika, amok”

    Trener tak podsumował to, co zrobiła Świątek z Rosjanką. “Panika, amok”

    „No czego tu więcej chcieć?” – pytał retorycznie były trener Igi Świątek, obserwując jej koncertową grę w pierwszym secie meczu z Anną Kalinską w trzeciej rundzie Australian Open. Polka wygrała tę partię 6:1 i nic nie zapowiadało dramatu. A jednak już kilkanaście minut później sama była kompletnie zdezorientowana. – Nie wiem, co się stało – mówiła po secie przegranym… również 1:6. Komentator Eurosportu skwitował to jednym słowem: „panika”. Na szczęście w decydującej odsłonie liderka polskiego tenisa odzyskała kontrolę i zwyciężyła 6:1, 1:6, 6:1.

    Ten mecz był osobliwy. A momentami wręcz niewytłumaczalny. Iga Świątek wsiadła na tenisową karuzelę, ale jakby zapomniała zapiąć pasów bezpieczeństwa. Przez chwilę balansowała na granicy wypadnięcia z gry, fundując kibicom emocje, o które nikt specjalnie nie prosił.

    Już po 24 minutach wiceliderka rankingu WTA prowadziła z 33. tenisistką świata 1:0 w setach. Pierwsza partia zakończyła się szybkim i efektownym 6:1, a Kalinska w jej trakcie leżała na korcie, korzystając z masażu pleców. W studiu Eurosportu Piotr Sierzputowski, komentujący spotkanie razem z Justyną Kostyrą, nie krył zachwytu.

    – Ona nawet nie próbuje grać maksymalnie mocno po pierwszym serwisie. Zwolniła, gra z rotacją, czego wcześniej praktycznie nie widzieliśmy. To jeden z tych elementów, o których mówiliśmy – poprawa gry. Iga ma narzędzia, tylko musi się do nich przekonać. Skoro ma taką przewagę, nie ma sensu grać na 100 procent w każdej piłce. Można zagrać spokojniej, wyjść do siatki, pomieszać serwisem. Return działa świetnie. No czego tu więcej chcieć? – analizował były szkoleniowiec Świątek.

    Pierwszy set wyglądał jak tenisowy ideał. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się komentarze, że to najlepszy występ Igi od finału zeszłorocznego Wimbledonu, w którym rozbiła Amandę Anisimovą 6:0, 6:0. W loży trenerskiej z miejsc zrywali się Wim Fissette, Daria Abramowicz, Maciej Ryszczuk i Kacper Żuk. Po jednej z efektownych akcji psycholożka Świątek aż krzyknęła z radości, unosząc zaciśniętą pięść.

    Szczególnie zapadła w pamięć wymiana przy stanie 4:1 i 30:15 dla Igi przy serwisie Kalinskiej. Polka odważyła się wtedy na ofensywny slajs tuż przy siatce – zagranie kompletnie niekojarzone z jej stylem. Ale w pierwszym secie Świątek próbowała nowych rozwiązań i wszystko funkcjonowało perfekcyjnie. Do czasu.

    Nagle coś się załamało. W drugiej partii Polka zupełnie straciła rytm. – Bez pośpiechu, tak jak w pierwszym secie – apelował Sierzputowski, gdy Kalinska wyszła na 2:0. – Tego wcześniej nie było. Teraz jest coraz więcej błędów, i to nie minimalnych, tylko wyraźnych. Decyzje są gorsze, pojawia się presja wyniku – dodawał, gdy Rosjanka prowadziła już 3:1.

    – To są błędy z paniki. Takie, które mówią: „Nie wiem, co zrobić”. Przeciwniczka niczego szczególnego nie zmieniła – podkreślał były trener Igi, gdy set właściwie wymykał się spod kontroli.

    Po porażce 1:6 Świątek gestykulowała w stronę swojego sztabu. – Nie wiem, co się stało – rzuciła bezradnie. Trudno się z nią nie zgodzić. Zjazd formy był dramatyczny. W całym drugim secie Polka wygrała zaledwie 13 procent punktów po własnym serwisie. – Pierwszy raz w życiu widzę taką statystykę – przyznał Sierzputowski. I zaznaczał, że problem nie leżał wyłącznie w podaniu, lecz w tym, co działo się później – w wymianach.

    Dla porównania: w pierwszym secie Świątek wygrywała aż 75 procent punktów przy swoim serwisie. Spadek z 75 do 13 procent brzmi jak sportowa abstrakcja.

    – Iga musi wyjść z tego dziwnego amoku – mówił Sierzputowski przed decydującą partią. Skąd on się wziął?

    Jeszcze przed meczem Eurosport przytoczył wypowiedź Barbary Schett, byłej tenisistki, dziś cenionej ekspertki. – Styl Igi sprawia, że trudno jej utrzymać najwyższy poziom przez cały mecz. Gra bardzo agresywnie, często na zasadzie wszystko albo nic. Czasem wkłada w uderzenia za dużo siły, spieszy się, co prowadzi do błędów. Kluczem jest równowaga – kiedy zaatakować, a kiedy się wycofać. Często chce kończyć wymiany zbyt szybko. Widać też, że wprowadzanie nowych elementów nie przychodzi jej łatwo. To wymaga czasu i wiąże się z błędami. Ale każdy zawodnik musi się rozwijać – mówiła Schett, porównując Polkę do Novaka Djokovicia.

    Ta diagnoza idealnie pasowała do meczu z Kalinską. W pierwszym secie była harmonia, różnorodność i spokój. W drugim – pośpiech, frustracja i zapętlenie w błędach.

    Na szczęście w trzeciej partii Świątek znów pokazała klasę. Od pierwszych piłek przejęła inicjatywę i szybko odskoczyła rywalce. Po pół godzinie prowadziła 5:0 i było jasne, że tym razem kontroli już nie wypuści. Mecz zakończyła przy drugim meczbolu.

    Wynik 6:1, 1:6, 6:1 brzmi paradoksalnie, ale słowa Justyny Kostyry trafnie oddały przebieg spotkania. – Iga ten mecz przetrwała – stwierdziła komentatorka. – Pierwszy set był jednym z najlepszych w jej karierze. W drugim musiało wydarzyć się coś wewnętrznie, bo nagle kompletnie straciła kontrolę – podsumował Sierzputowski.

    Teraz przed Świątek czwarta runda Australian Open 2026 i pojedynek z Maddison Inglis – Australijką zajmującą dopiero 168. miejsce w rankingu WTA, która awansowała po wycofaniu się kontuzjowanej Naomi Osaki. Polka będzie zdecydowaną faworytką. Ale jej celem musi być nie tylko zwycięstwo, lecz także pełna kontrola emocji i koncentracji od pierwszej do ostatniej piłki.

    Jeśli Iga myśli o triumfie w Australian Open – jedynym wielkoszlemowym turnieju, którego jeszcze nie wygrała – takich huśtawek, jak w meczu z Kalinską, z pewnością będzie chciała uniknąć.

  • Świątek wracała po 1:6 z Kalinską. Trzeci set rozstrzygnął losy meczu w Melbourne

    Świątek wracała po 1:6 z Kalinską. Trzeci set rozstrzygnął losy meczu w Melbourne

    Iga Świątek dotarła do trzeciej rundy Australian Open bez straty seta, ale po drodze musiała wyjść z kilku opresji. Już premierowej fazie została przetestowana przez Yue Yuan. W pierwszym secie Chinka prowadziła już 5:3. Ostatecznie Raszynianka wygrała tę odsłonę po tie-breaku. Z kolei w pojedynku z Marie Bouzkovą było 3:1 dla Czeszki w drugiej partii. Od tamtej pory 24-latka zgarnęła pięć “oczek” z rzędu i zapewniła sobie awans do 1/16 finału.

    Dziś Polkę czekał pierwszy sprawdzian z rozstawioną przeciwniczką. Na jej drodze znalazła się turniejowa “31” – Anna Kalinska. To tenisistka, która przez swój niewygodny styl gry potrafiła w przeszłości sprawiać problemy mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu. Przekonaliśmy się o tym m.in. w trzeciej rundzie US Open 2025, kiedy było już 5:1 dla Rosjanki w premierowym secie. Ostatecznie Iga wygrała tamto spotkanie bez straty partii i wyszła na prowadzenie 2-1 w zestawieniu H2H. W sobotę Świątek dostała szansę na poprawienie tego bilansu. W związku z ogromnymi upałami w Melbourne, organizatorzy podjęli decyzję o rozegraniu tego starcia pod dachem.

    Australian Open: Iga Świątek – Anna Kalinska w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu naszej reprezentantki. Polka od pierwszej akcji starała się przejmować inicjatywę w wymianach, chcąc narzucić własny styl gry. W premierowym rozdaniu turniejowa “2” nie straciła ani jednego punktu. Po zmianie stron obserwowaliśmy walkę na przewagi, mimo że Kalinska prowadziła już 40-15. Po kilku szansach dla Rosjanki na wyrównanie, przyszedł break point dla Świątek. 24-latka lepiej wytrzymała akcję. Anna posłała piłkę w siatkę i doszło do przełamania. Chwilę później zrobiło się 3:0 dla Igi. Po czwartym gemie zawodniczka rozstawiona z “31” zagościła na tablicy wyników. Lepiej trafiała pierwszym podaniem i to pozwoliło jej na łatwe zgarnięcie premierowego “oczka”.

    Nasza tenisistka robiła jednak wszystko, by rywalka miała problem ze złapaniem dobrego rytmu na dłuższą metę. Gdy tylko miała okazję do rozrzucić Kalinską po korcie, starała się to robić. To zaowocowało dwoma break pointami z rzędu dla Raszynianki na 5:1. Pierwszego Rosjanka obroniła, ale przy drugim już nie dała rady. Świątek serwowała po zwycięstwo w premierowej odsłonie. Wykonała swoje zadanie bez zarzutu, m.in. dzięki wciąż dobrze funkcjonującemu podaniu. Wiceliderka rankingu WTA wygrała partię 6:1. W przerwie Anna poprosiła o przerwę medyczną, narzekając na ból pleców.

    Po powrocie do gry nasza reprezentantka próbowała kontynuować wywieranie presji na rywalce. Prowadziła 30-15 przy serwisie turniejowej “31”, ale ostatecznie Kalinska zdołała utrzymać swoje podanie. Po zmianie stron Iga po raz pierwszy w meczu została przetestowana w swoim gemie. Anna doczekała się premierowego break pointa. Nasza reprezentantka zaryzykowała “dwójką” i wymusiła błąd na przeciwniczce z returnu. Po chwili Rosjanka trafiła już w kort, nie do odbioru. Dzięki temu dostała drugą piłkę na 2:0. Raszyniance znów zabrakło pierwszego podania i tym razem nie zdołała się już wyratować.

    Świątek od razu rzuciła się w pogoń. Ponownie starała się rozrzucać Kalinską po całej szerokości, gdy tylko była ku temu okazja. Polka zaprezentowała skuteczną grę w końcówce trzeciego rozdania, co zaowocowało powrotnym przełamaniem. Po chwili mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu znów wplątała się w problemy, trochę na własne życzenie. Przy stanie 15-15 popełniła zaskakujący błąd przy drive volley’u i to otworzyło Annie szansę do uzyskania break pointa. Iga zagrała w siatkę i Rosjanka powróciła do dwóch “oczek” przewagi.

    W trakcie piątego rozdania wiceliderka rankingu WTA miała swoje piłki, by przedłużyć korzystną passę returnujących. Świątek nie wykorzystała jednak żadnej z trzech okazji na przełamanie. Po stronie naszej reprezentantki dało się zauważyć więcej błędów, które napędzały rywalkę do lepszej gry. Kalinska złapała odpowiedni rytm gry. Nie tylko utrzymała swoje podanie na 4:1, ale poszła za tym seria dziewięciu wygranych akcji z rzędu. To sprawiło, że Anna otrzymała trzy setbole z rzędu w siódmym gemie. Wykorzystała ostatniego z nich i wynikiem 6:1 doprowadziła do decydującej odsłony pojedynku.

    Tym razem to Iga skorzystała z przerwy medycznej po secie, miała problem z odciskami na palcach u dłoni. Po kilku minutach to nasza reprezentantka inaugurowała rywalizację w trzeciej partii. Zaczęło się dobrze, od 40-0 dla ubiegłorocznej półfinalistki. Później Świątek popełniła jednak dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu, przez co zrobiło się nieco bardziej nerwowo. Na szczęście Raszynianka wytrzymała kluczową akcję i rozpoczęła od prowadzenia. Po zmianie stron powtórzyła się sytuacja z premierowej odsłony. W trakcie drugiego rozdania wiceliderka rankingu WTA dobrała się do podania Kalinskiej po kapitalnej wymianie, zakończonej bekhendem wzdłuż linii.

    Co ważne, mistrzyni ubiegłorocznego Wimbledonu potwierdziła przewagę przełamania i wyszła na 3:0. To był niezwykle istotny fragment, bowiem znów odwróciło się momentum na korcie. Tym razem to Świątek znajdowała się na fali, a po Annie dało się zauważyć coraz większą bezradność. Rosjanka próbowała jeszcze wrócić ze stanu 0-40 po własnym podaniu. Po tym, jak popełniła błąd przy trzecim break poincie, nie mogła uwierzyć, że piłka po jej zagraniu wypadła poza kort.

    Nasza reprezentantka dość pewnie zmierzała w kierunku czwartej rundy. Ostatecznie udało się zamknąć spotkanie w trakcie siódmego rozdania, broniąc po drodze trzy break pointy. Iga triumfowała w całym meczu 6:1, 1:6, 6:1. Niespodziewaną przeciwniczką Polki w batalii o ćwierćfinał będzie Maddison Inglis. Zawodniczka gospodarzy zameldowała się w najlepszej “16” po wycofaniu się Naomi Osaki.

    Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek – Anna Kalinska jest dostępny TUTAJ. Główny turniej Australian Open potrwa do 1 lutego. Najważniejsze informacje z wielkoszlemowych zmagań można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.

    Iga Świątek: „Na początku turnieju nigdy nic nie wiadomo” WIDEO© 2025 Associated Press
    Zawodniczka w białym stroju sportowym z fioletową czapką i opaską na rękę pochyla się, wykonując dynamiczny zamach rakietą podczas meczu tenisowego, kierując wzrok na nadlatującą piłkę.

    Iga ŚwiątekDavid GrayAFP
    Anna Kalinska

    Anna KalinskaANTHONY WALLACE / AFPAFP
    Naomi Osaka

    Naomi OsakaPaul MillerAFP

  • Tak Świątek potraktowała Rosjankę po meczu. Padło zaskakujące słowo

    Tak Świątek potraktowała Rosjankę po meczu. Padło zaskakujące słowo

    Iga Świątek w trzeciej rundzie Australian Open nie bez problemów pokonała Annę Kalinską. Pod koniec trzeciego seta doszło do zaskakującej sytuacji, która mogła być bolesna dla 28-latki. Polka tego nie zlekceważyła i już po zakończeniu spotkania, pod siatką, zwróciła się do rywalki. Wystarczyło jedno słowo.
    Iga Świątek i Anna Kalinska po meczu trzeciej rundy Australian Open
    zrzut ekranu z Eurosportu

    Iga Świątek (2. WTA) pokonała 6:1, 1:6, 6:1 Annę Kalinską (33. WTA) w trzeciej rundzie Australian Open. “Po fantastycznym początku spotkania Polka obniżyła poziom gry, ale zdołała się podnieść i pokonać Rosjankę” – tak mecz podsumował Dominik Senkowski, dziennikarz Sport.pl.

    Zobacz wideo Dlaczego najlepsi narciarze i narciarki nie nadają butów w bagażu? Maryna wyjaśnia
    Iga Świątek trafiła Annę Kalinską. Oto reakcja Polki

    Pod koniec spotkania doszło do zaskakującej sytuacji. Po aucie Polka uderzyła piłkę, która za moment trafiła w przeciwniczkę. Nie było w tym złych intencji, jednak na pewno to nic przyjemnego. W związku z tym po zagraniu kończącym mecz, gdy zawodniczki szły do siatki, 24-latka rzuciła do rywalki: “Sorry”, czyli “Przepraszam”.

    Gdy już obie tenisistki znalazły się przy siatce, przybiły piątkę i podziękowały sobie za grę, co w przypadku Rosjanek w tourze WTA nie jest oczywistością (np. większość Ukrainek nie podaje ręki rosyjskim zawodniczkom). Chwilę później Świątek oraz Kalinska podeszły do stanowiska sędzi i podziękowały jej za prowadzenie spotkania.
    Tak Iga Świątek podsumowała mecz z Anną Kalinską w Australian Open

    Następnie Polka udzieliła pomeczowego wywiadu na korcie. – Anna grała wspaniale. Bardzo ryzykuje i czasami wyrzuca piłki. Starałam się być aktywna, wywierać presję. Nie czułam, że gram gorzej w drugim secie. To ona trafiała w kort to, czego nie trafiała w pierwszym secie – mówiła. – Staram się skupiać na sobie, niezależnie od tego, co dzieje się po drugiej stronie siatki – dodała.

    Zobacz także: Oto “czarny koń” Australian Open! Będzie wielki hit z udziałem Amerykanek

    W czwartej rundzie Australian Open Iga Świątek zagra z kwalifikantką Maddison Inglis (168. WTA), która awansowała po wycofaniu się Naomi Osaki (17. WTA) z powodu kontuzji mięśni brzucha.

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Po drugim secie sobotniego meczu 4. rundy Australian Open fani Igi Świątek mogli się martwić. Anna Kalinska właśnie wyrównała stan rywalizacji, oddając Polce tylko jednego gema. W dodatku Raszynianka poprosiła o przerwę medyczną. W rozmowie z Eurosportem wyjaśniła, skąd się wziął problem. Przyznała żartobliwie, że to wina jej trenera Wima Fissette’a.
    Siedząca tenisistka w białym stroju trzymająca ręcznik na kolanach, obok niej osoba sztabu technicznego udzielająca pomocy podczas przerwy w meczu tenisowym. Na drugim planie widoczne elementy brandingowe turnieju.

    Iga Świątek podczas przerwy medycznej, 24.01.2026 r.William WestAFP

    – Interesujący wynik meczu – powiedziała Barbara Schett rozpoczynając wywiad na korcie z Igą Świątek. Polska tenisistka pokonała Annę Kalinską 6:1, 1:6, 6:1 w trzeciej rundzie Australian Open. Spotkanie potrwało godzinę i 41 minut. – W drugim secie trafiała piłki, których nie trafiała w pierwszym – powiedziała wprost o swojej rywalce nasza rodaczka.

    Po ostatniej wymianie na kilka sekund zapanowała niepewność, system Hawk-Eye nie wywołał autu po zagraniu Raszynianki. Obie zawodniczki popatrzyły jeszcze na ekran, by sprawdzić wizualizację “close call”, ale było jasne, że piłka nie znalazła się na aucie. – Ja wierzę systemowi, nigdy nie miałam takiej piłki, która była źle oceniona. Kilka lat temu w covidzie trochę było inaczej, kiedy ten system jeszcze raczkował, czasami były błędy. Przyznaję się, że to zagranie nie było piękne technicznie – zaznaczyła wiceliderka światowego rankingu.

    Nie wiedziała, że w 4. rundzie zmierzy się z Maddison Inglis i że jej potencjalną rywalką w tej fazie mogła być Naomi Osaka.

    Australian Open, Iga Świątek w 4. rundzie. “Czuję się lepiej”

    Następnie głębiej przeanalizowała zwroty akcji w meczu już w rozmowie z polskim Eurosportem. – Czasami w damskim tenisie nie da się wszystkiego wytłumaczyć. Z jednej strony nie wiedziałam do końca co się wydarzyło, a z drugiej w pewnym sensie mogłam się tego spodziewać. Anna naprawdę gra tak ryzykownie, że gdy zaczynają jej te piłki wchodzić… Na pewno musiałam trochę obniżyć poziom i dać jej jakąś szansę, ale nie wiedziałam do końca, w czym konkretnie robię błędy – podkreśliła.

    Grałam z nią już kilka meczów i wiem, że potrafi mieć serie gemów, gdzie te wszystkie ryzykowne piłki wchodzą, a później to się zmienia. Mam wrażenie, że dokładnie to się wydarzyło w tym meczu, więc chciałam być skupioną na sobie i pozostać gotową, by wykorzystać okazje, gdy momentum się zmieni

    Jak stwierdziła, czuje się teraz w lepszej formie niż zaraz po przyjeździe do Melbourne, co jest dobrym prognostykiem.

    Została też zapytana o odciski na palcach. Konieczność nałożenia plastrów na nie doprowadziła do przerwy medycznej między drugą a trzecią partią.

    – To wina mojego trenera (śmiech). Testowaliśmy w okresie przygotowawczym mniejszą rączkę, zresztą nieskutecznie, bo zostaliśmy przy takiej samej rakiecie. Jakoś ogarnęłam, że nawet jak mam krótkie paznokcie, to wbijam je sobie w palec. Jestem bardzo zdziwiona, że dziewczyny potrafią grać z tipsami, nie wiem jak one to robią (śmiech). Miałam rączkę mniejszą o milimetr lub dwa i zrobiłam sobie dziurę w palcu. Już się wygoiła, tylko czasami tak bywa, że jeszcze później trzeba zatejpować – zakończyła.
    Kobieta ubrana w różową bluzę z kapturem i czapkę w tym samym kolorze siedzi, gestykuluje dłońmi i prowadzi rozmowę, obok widoczny biały ręcznik.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka ubrana na biało z opaską na głowie, zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania lub zmęczenia, na tle rozmazanych kibiców.

    Anna KalinskaKIRSTY WIGGLESWORTHEast News
    Wim Fissette

    Wim FissetteBENOIT DOPPAGNE / BELGAAFP

    Iga Świątek – Belinda Bencic. Skrót meczu

  • Omenaa Mensah ogłasza ws. WOŚP i od razu sukces. Przebiła Igę Świątek

    Omenaa Mensah ogłasza ws. WOŚP i od razu sukces. Przebiła Igę Świątek

    Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jeszcze się nie rozpoczął, a jedna z aukcji już bije rekordy. Propozycja Omeny Mensah i Rafała Brzoski błyskawicznie przekroczyła 200 tys. złotych, wyprzedzając m.in. licytację z rakietą Igi Świątek i stając się najdroższą ofertą tegorocznej edycji WOŚP.
    q

    Po lewej stronie sportowczyni w białym stroju sportowym i czapce z napisem, w dynamicznej pozie z zaciśniętą pięścią, na twarzy widoczne emocje. Po prawej kobieta w eleganckiej białej marynarce, jasnej bluzce ze wzorem, z delikatnym makijażem i złotymi…

    Iga Świątek i Omenaa Mensah przekazały na aukcję WOŚP wyjątkowe ofertyBen Whitley/Press Association/East NewsAKPA

    Już w najbliższą niedzielę odbędzie się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak co roku akcja angażuje tysiące wolontariuszy oraz znane postacie ze świata sportu, kultury i biznesu, a celem tegorocznej zbiórki jest wsparcie gastroenterologii dziecięcej. Emocje wokół WOŚP rosną z dnia na dzień, zwłaszcza za sprawą wyjątkowych aukcji.

    Po raz kolejny do akcji dołączyła Iga Świątek, która przekazała na licytację swoją rakietę oraz ręcznik z ubiegłorocznego Wimbledonu. Oferta liderki światowego rankingu tenisa tradycyjnie wzbudziła ogromne zainteresowanie i szybko zaczęła piąć się w górę, potwierdzając, jak wielką sympatią cieszy się sportsmenka wśród kibiców. Przez moment wydawało się, że to właśnie ta aukcja będzie jedną z najdroższych podczas tegorocznego finału.

    Omenaa Mensah przebiła Igę Świątek. Wyjątkowa oferta na WOŚP

    Teraz jednak wyjątkową ofertę przekazała Omenaa Mensah, a jej licytacja od razu osiągnęła sukces i przekroczyła 200 tys. złotych, wyprzedzając propozycję Igi Świątek. Omenaa Mensah wraz z Rafałem Brzoską po raz kolejny włączyli się w działania WOŚP, tym razem oferując zwycięzcy coś znacznie więcej niż przedmiot – unikalne doświadczenie. Aukcja dotyczy kameralnego spotkania w prywatnej przestrzeni pary, z dala od mediów, kamer i oficjalnej oprawy.

    Zwycięzcy licytacji zostaną ugoszczeni dokładnie tak, jak przyjmowani są najbliżsi przyjaciele gospodarzy. Bez sztywnego scenariusza, bez dress code’u i bez presji czasu. W opisie aukcji podkreślono, że będzie to swobodne, nieformalne spotkanie pełne dobrej energii, rozmów i wspólnego spędzania czasu. Na gości czekają m.in. gry planszowe, a o muzyczną atmosferę zadba DJ.

    Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin od startu aukcji zainteresowanie było ogromne, a kwota rosła w zawrotnym tempie. W momencie publikacji tekstu propozycja Omeny Mensah i Rafała Brzoski jest najdroższą licytacją 34. Finału WOŚP (201 250 złotych) Aukcja Igi Świątek jest obecnie trzecia w tym zestawieniu (110 250 złotych), tuż za aukcją Donalda Tuska (110 750 złotych).
    Omenaa Mensah

    Omenaa MensahArtur ZawadzkiEast News
    .

    .GałązkaAKPA
    Uśmiechnięta kobieta w sportowym stroju trzyma w rękach dużą, srebrną paterę na tle rozmytego tłumu na trybunach. Kobieta ma na głowie białą czapkę z daszkiem.

    Iga ŚwiątekDaisuke Urakami / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFPAFP

    PGE Start Lublin – Legia Warszawa. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sportq

    Q

  • Cios dla Wiktorowskiego. Nagła rezygnacja. Nie będzie starcia ze Świątek w Melbourne

    Cios dla Wiktorowskiego. Nagła rezygnacja. Nie będzie starcia ze Świątek w Melbourne

    Już od losowania drabinki Australian Open wielu polskich kibiców z niecierpliwością wyczekiwało możliwego hitu z udziałem Igi Świątek i Naomi Osaki. Wizja starcia dwóch byłych liderkiń rankingu WTA rozpalała wyobraźnię fanów, tym bardziej że obie tenisistki bez większych problemów awansowały do trzeciej rundy turnieju. Do bezpośredniej konfrontacji brakowało zaledwie jednego zwycięstwa. Niespodziewanie z Melbourne napłynęły jednak bardzo przykre informacje. W sobotni poranek polskiego czasu ogłoszono, że podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wycofuje się z rywalizacji.

    Naomi Osaka od początku zmagań w pierwszym tegorocznym Wielkim Szlemie zmagała się z problemami zdrowotnymi. Choć Japonka zdołała dotrzeć do trzeciej rundy, to już w meczu z Soraną Cîrsteą musiała skorzystać z przerwy medycznej. Wówczas interwencja lekarzy przyniosła pozytywny efekt, a czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zdołała pokonać doświadczoną Rumunkę. Wydawało się, że wszystko zmierza w stronę długo wyczekiwanego pojedynku z Igą Świątek w czwartej rundzie. Los napisał jednak zupełnie inny scenariusz.

    W sobotni poranek Osaka przekazała kibicom za pośrednictwem mediów społecznościowych, że jej udział w turnieju właśnie dobiegł końca.
    „Podjęłam trudną decyzję o wycofaniu się, aby zająć się tym, czego po ostatnim meczu wymaga mój organizm. Byłam bardzo podekscytowana możliwością dalszej gry, a ten występ znaczył dla mnie naprawdę wiele, dlatego zatrzymanie się w tym momencie łamie mi serce. Nie mogę jednak ryzykować pogorszenia stanu zdrowia, jeśli chcę wrócić na kort” – napisała Japonka na Instagramie.

    Wycofanie Osaki oznacza, że wyczekiwany mecz ze Świątek pozostanie jedynie w sferze marzeń. W dalszej części komunikatu tenisistka podziękowała kibicom, zespołowi oraz organizatorom turnieju za okazane wsparcie i życzliwość. W trzeciej rundzie miała zmierzyć się z Maddison Inglis i na papierze była wyraźną faworytką starcia z reprezentantką gospodarzy. Tym razem na przeszkodzie stanęły jednak problemy zdrowotne, które od lat regularnie dają o sobie znać w jej karierze. Przypomnijmy, że w październiku 2025 roku Osaka wycofała się również z turnieju w Osace z powodu kontuzji lewej nogi.

    Przedwczesny koniec Australian Open to także spory cios dla Tomasza Wiktorowskiego. Polski szkoleniowiec z pewnością liczył na możliwość zmierzenia się swojej podopiecznej z Igą Świątek w czwartej rundzie turnieju. Na pierwsze starcie z byłą zawodniczką będzie jednak musiał jeszcze poczekać.

  • Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Przerwa medyczna Igi Świątek, teraz ujawniła ten kłopot. “Wina trenera”

    Po dwóch setach sobotniego spotkania czwartej rundy Australian Open kibice Igi Świątek mogli poczuć niepokój. Anna Kalinska doprowadziła do wyrównania, wygrywając drugą partię zdecydowanie i oddając Polce zaledwie jednego gema. Dodatkowo raszynianka poprosiła o przerwę medyczną, co tylko spotęgowało napięcie. Po meczu w rozmowie z Eurosportem wyjaśniła jednak, skąd wziął się problem, żartobliwie wskazując winnego – swojego trenera Wima Fissette’a.

    – Interesujący wynik meczu – tak rozmowę na korcie rozpoczęła Barbara Schett. Iga Świątek pokonała Annę Kalinską 6:1, 1:6, 6:1 i awansowała do czwartej rundy Australian Open. Spotkanie trwało godzinę i 41 minut, a jego przebieg był pełen wyraźnych zwrotów akcji. – W drugim secie trafiała piłki, których nie trafiała w pierwszym – przyznała wprost polska tenisistka, tłumacząc nagłą metamorfozę rywalki.

    Emocji nie zabrakło także w samej końcówce. Po ostatniej wymianie przez kilka sekund panowała niepewność – system Hawk-Eye nie wywołał autu po zagraniu Świątek. Obie zawodniczki spojrzały jeszcze na ekran z wizualizacją „close call”, ale szybko stało się jasne, że piłka była dobra. – Ja wierzę systemowi, nigdy nie miałam takiej piłki, która byłaby źle oceniona. Kilka lat temu, w czasie covidu, kiedy ten system jeszcze raczkował, zdarzały się błędy. Przyznaję, że to zagranie nie było piękne technicznie – zaznaczyła wiceliderka światowego rankingu.

    Jak się okazało, Świątek nie była w pełni świadoma turniejowych układanek – nie wiedziała, że w czwartej rundzie zmierzy się z Maddison Inglis ani że potencjalną rywalką na tym etapie mogła być Naomi Osaka.

    Już po meczu, w rozmowie z polskim Eurosportem, Polka szerzej przeanalizowała to, co wydarzyło się na korcie. – Czasami w damskim tenisie nie da się wszystkiego wytłumaczyć. Z jednej strony nie wiedziałam do końca, co się wydarzyło, a z drugiej w pewnym sensie mogłam się tego spodziewać. Anna gra bardzo ryzykownie i kiedy te piłki zaczynają jej wchodzić… Na pewno trochę obniżyłam poziom i dałam jej szansę, ale nie byłam w stanie jasno wskazać, gdzie dokładnie popełniam błędy – tłumaczyła.

    Świątek podkreśliła, że zna styl Kalinskiej z wcześniejszych pojedynków. – Grałam z nią już kilka razy i wiem, że potrafi mieć serie gemów, w których wszystko jej wychodzi, a potem nagle się to zmienia. Mam wrażenie, że dokładnie to zobaczyliśmy w tym meczu. Chciałam skupić się na sobie i być gotowa, by wykorzystać moment, gdy momentum znów przejdzie na moją stronę – zaznaczyła.

    Polka dodała też, że czuje się w Melbourne coraz lepiej, wyraźnie lepiej niż tuż po przylocie do Australii, co napawa ją optymizmem przed kolejnymi wyzwaniami.

    Nie zabrakło również pytania o przerwę medyczną między drugim a trzecim setem, spowodowaną problemami z odciskami na palcach. – To wina mojego trenera – zaśmiała się Świątek. – W okresie przygotowawczym testowaliśmy mniejszą rączkę w rakiecie. Ostatecznie i tak zostaliśmy przy tej samej, ale przez chwilę grałam rączką mniejszą o milimetr albo dwa i zrobiłam sobie dziurę w palcu. Już się wygoiła, ale czasami trzeba ją jeszcze zatejpować. Nawet przy krótkich paznokciach wbijam je sobie w palec. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak dziewczyny potrafią grać z tipsami – zakończyła z uśmiechem.

  • Uderzenie roku w Australian Open! Po prostu musicie to zobaczyć

    Uderzenie roku w Australian Open! Po prostu musicie to zobaczyć

    Uderzenie roku w Australian Open! Po prostu musicie to zobaczyć

    Valentin Vacherot odpadł w 3. rundzie singlowych zmagań w Australian Open. Przegrał 4:6, 4:6, 6:7(5) z Benem Sheltonem. Jednak występ Monakijczyka będzie zapamiętany na długo, w szczególności ze względu na jeden z returnów, jaki się popisał. To uderzenie to kandydat z pewnością kandydat do zagrania roku. Zobaczcie sami!

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Australian Open powoli wkracza w kluczową fazę zmagań. W grze o triumf pozostaje już coraz mniej tenisistów, a z turniejem pożegnał się właśnie Valentin Vacherot z Monako, który zajmuje 31. miejsce w rankingu ATP.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Zobacz także: Poważny alert w Australian Open! Mecze błyskawicznie zawieszone

    Monakijczyk przegrał w 3. rundzie z nie byle kim, bo z 7. w zestawieniu najlepszych tenisistów Benem Sheltonem. Amerykanin nie dał większych szans rywalowi i gładko wygrał 6:4, 6:4, 7:6(5).
    Zjawiskowe zagranie w Australian Open

    Mimo że Vacherot już odpadł to z pewnością zostanie zapamiętany na długo przez kibiców. Już w pierwszym secie popisał się niesamowitym zagraniem. Monakijczyk zaskoczony serwisem na ciało Sheltona odbił sytuacyjnie piłkę, która nabrała niesamowitej rotacji i wpadła w pole Amerykanina.

    “Widzimy to, ale w to nie wierzymy. Ten return Valentina Vacherota był niesamowity” — czytamy na oficjalnym profilu na platformie X Australian Open.

    Polecamy: Stało się! Wraca głośna sprawa Igi Świątek i dopingu

    Shelton o ćwierćfinał powalczy ze zwycięzcą meczu Marin Cilić — Casper Ruud.

    Źródło: Przegląd Sportowy Onet

    Data utworzenia:

    24 stycznia 2026 09:45
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • “W związku z działaniami rządzących”. Rzecznik prezydenta zapowiada nagłe spotkanie

    “W związku z działaniami rządzących”. Rzecznik prezydenta zapowiada nagłe spotkanie

    Prezydent Karol Nawrocki zaprosił przewodniczącą KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką na spotkanie w związku z nowelizacją ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

    Sejm uchwalił nowelizację zakładającą wybór członków KRS przez sędziów w bezpośrednich i tajnych wyborach, a nie – jak dotychczas – przez Sejm.

    Według resortu sprawiedliwości zmiany mają przywrócić “konstytucyjne standardy” wyboru członków KRS oraz ograniczyć wpływ polityków na Radę.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    W piątek Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz powiązaną z nią zmianę kodeksu wyborczego. Sędziów – członków KRS – mają wybierać w bezpośrednich i tajnych wyborach organizowanych przez PKW wszyscy sędziowie, a nie – jak obecnie – Sejm.

    Karol Nawrocki reaguje na decyzję Sejmu. Chodzi o KRS

    “W związku z działaniami rządzących wymierzonymi w Krajową Radę Sądownictwa Prezydent RP Karol Nawrocki zaprosił przewodniczącą KRS Dagmarę Pawełczyk-Woicką na spotkanie, które odbędzie się w nadchodzącym tygodniu” – powiadomił z samego rana w serwisie X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

    Za nowelizacją głosowało 232 posłów, przeciw było 183, 12 posłów wstrzymało się od głosu. Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki zabierając głos na sali plenarnej Sejmu zaznaczył, że nowelizacja ustawy o KRS nie mówi o “zwierzchniej roli narodu”. Dodał, że “nie ma na to zgody” prezydenta Karola Nawrockiego.

    Rewolucja w KRS. Sejm przyjął nowelizację ustawy

    Według zapowiedzi resortu sprawiedliwości zmiana ma przywrócić “konstytucyjne standardy” wyboru sędziowskich członków KRS przez sędziów. Najważniejszą zmianą jest więc to, że 15 sędziów – członków KRS będzie wybieranych w bezpośrednich i tajnych wyborach – organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą – przez wszystkich sędziów, a nie – jak dotychczas – przez Sejm. Ministerstwo Sprawiedliwości przekonuje, że chodzi o odebranie politykom wpływu na radę i oddanie go środowisku sędziowskiemu, co ma przywrócić jej niezależność.

    W nowo ukształtowanej radzie ma być reprezentacja wszystkich rodzajów i szczebli sądów. W KRS mają się znaleźć reprezentanci sędziów sądów powszechnych – apelacyjnych, okręgowych i rejonowych, sądu wojskowego, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i wojewódzkiego sądu administracyjnego.

    Do KRS mogliby kandydować sędziowie z co najmniej 10-letnim stażem orzeczniczym i co najmniej pięcioletnim w sądzie, w którym orzekają. Oznaczałoby to, że mogłyby to być także niektóre osoby awansowane do sądu wyższej instancji ponad pięć lat temu już z udziałem KRS w jej obecnym kształcie. Czynne prawo wyborcze będą mieli wszyscy sędziowie.

    Dodatkowo, poprzez utworzoną Radę Społeczną przy KRS, ma być realizowana transparentna dla obywateli kontrola działania KRS. Ustawa nie skraca kadencji obecnej Rady.

    Pierwsza z przyjętych w piątek poprawek obniżyła wymaganą liczbę podpisów poparcia dla sędziowskich kandydatów do KRS ze 100 do 50 osób, druga zaś – wykreśliła zakaz kandydowania do KRS przez dotychczasowych sędziowskich członków Rady wybranych do niej wcześniej przez Sejm.

    Spór wokół KRS. Rządzący o “katastrofie”, PiS krytykuje

    Wiceszef resortu sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha stwierdził w piątek, że zmiany dotyczące KRS wprowadzone w latach 2017-2018 były “katastrofą” dla wymiaru sprawiedliwości. W tym czasie Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło nowelizację ustawy, która zmieniła sposób wyboru sędziów-członków Rady – mieli być oni wybierani przez Sejm, a nie jak wcześniej przez zgromadzenia sędziowskie.

    Przyjętą w piątek nowelizację o KRS krytykuje PiS. Były wiceminister sprawiedliwości z tej partii Sebastian Kaleta oceniał, że proponowany system nie jest demokracją, lecz “sędziokracją”. Jego zdaniem, niedemokratyczny był również system funkcjonujący przed rządami PiS, do 2018 r. – Był systemem kastowym. Sędziowie z komuny suchą nogą wybrali sobie swoich przedstawicieli w KRS i następnie kooptowali się do tego organu – mówił Kaleta i dodawał, że “teraz to źródło patologii ma wrócić”.

    Resort sprawiedliwości powtarza natomiast, że jest już szereg orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE mówiących o tym, że to obecna KRS jest wadliwie ukształtowana.

    “Polityczny WF”: Polska 2050 na krawędzi. Kto może wyjść z Hołownia