• Ewa Pajor wyszła na Real Madryt. To musiało się tak skończyć. Absolutny pokaz siły

    Ewa Pajor wyszła na Real Madryt. To musiało się tak skończyć. Absolutny pokaz siły

    W sobotnim finale Superpucharu Hiszpanii doszło do kolejnej odsłony wielkiego „El Clásico”. FC Barcelona zmierzyła się z Realem Madryt i – zgodnie z przewidywaniami – potwierdziła swoją dominację. Jedną z piłkarek, które miały poprowadzić „Dumę Katalonii” do triumfu, była Ewa Pajor. Choć reprezentantka Polski nie wpisała się na listę strzelczyń, i tak może świętować kolejne trofeum. Barcelona wygrała 2:0 i po raz kolejny udowodniła, że krajowy Superpuchar to jej absolutne królestwo. To, co „Blaugrana” prezentuje w tych rozgrywkach w ostatnich latach, jest wręcz demonstracją siły.

    Niespełna dwa tygodnie wcześniej męska drużyna FC Barcelony, prowadzona przez Hansiego Flicka, sięgnęła w Dżuddzie po Superpuchar Hiszpanii, pokonując w finale Real Madryt 3:2. Jedną z bramek dla katalońskiego zespołu zdobył wówczas Robert Lewandowski. Dokładnie 13 dni później kibice obu klubów znów mogli emocjonować się starciem Barcelony z Realem w walce o to samo trofeum – tym razem jednak w wydaniu kobiecym.

    Zdecydowanymi faworytkami tego pojedynku były zawodniczki Barcelony, które w poprzednim sezonie zdominowały krajowe rozgrywki, sięgając po mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Królowej oraz Superpuchar. Co więcej, „Barca” zdobywa to trofeum nieprzerwanie od sezonu 2021/2022 i także tym razem nie zamierzała oddać go rywalkom.

    Jedną z kluczowych postaci miała być Ewa Pajor. Zgodnie z zapowiedziami hiszpańskich mediów Polka wyszła w podstawowym składzie i pełniła rolę liderki ofensywy. Jej znaczenie było jeszcze większe ze względu na kontuzję Aitany Bonmatí, która nie mogła wystąpić w finale.

    Choć to Pajor miała przyciągać największą uwagę, bohaterką pierwszej połowy została Esmee Brugts. Holenderka najlepiej zachowała się przy rzucie rożnym w 28. minucie i precyzyjnym strzałem głową z bliskiej odległości otworzyła wynik spotkania.

    https://x.com/rfef/status/2015130369629024511?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2015130369629024511%7Ctwgr%5Eb97b5d9a439e572c656b38d065f2fe1effa44d2a%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fpilka-nozna%2Fla-liga%2Fnews-ewa-pajor-wyszla-na-real-madryt-to-musialo-sie-tak-skonczycnId22543159

    Przez długi czas wydawało się, że to trafienie przesądzi o losach tytułu. Barcelona kontrolowała przebieg gry, ale brakowało jej skuteczności w wykończeniu akcji. Przewaga „Dumy Katalonii” była jednak wyraźna, co doskonale odzwierciedlały statystyki – 18 strzałów Barcelony, z czego aż 12 celnych, wobec zaledwie 8 uderzeń Realu Madryt i tylko jednego strzału w światło bramki.

    Przełamanie nastąpiło dopiero w doliczonym czasie gry. W 93. minucie Alexia Putellas pewnie wykorzystała rzut karny, ustalając wynik meczu na 2:0 i przypieczętowując triumf Barcelony.

    https://x.com/rfef/status/2015151448477057099?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2015151448477057099%7Ctwgr%5Eb97b5d9a439e572c656b38d065f2fe1effa44d2a%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.interia.pl%2Fpilka-nozna%2Fla-liga%2Fnews-ewa-pajor-wyszla-na-real-madryt-to-musialo-sie-tak-skonczycnId22543159

    Wraz z ostatnim gwizdkiem Ewa Pajor i jej koleżanki mogły unieść ręce w geście zwycięstwa, a następnie odebrać trofeum dla triumfatorek Superpucharu Hiszpanii. Puchar po raz piąty z rzędu trafił na Camp Nou, potwierdzając niepodważalną dominację FC Barcelony w tych rozgrywkach.

  • Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. “Iga nie jest tego świadoma”

    Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. “Iga nie jest tego świadoma”

    Sobotnie zwycięstwo Igi Świątek nad Anną Kalinską dało jej awans do kolejnej rundy Australian Open, jednak mimo końcowego sukcesu pojawiły się powody do niepokoju. Wszystko przez gwałtowny i trudny do wytłumaczenia zwrot akcji w drugim secie, w którym Polka zupełnie straciła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. To właśnie ten fragment spotkania stał się głównym tematem komentarzy ekspertów, w tym Tomasza Wolfkego, który w rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty” nie krył konsternacji.

    Początek meczu w trzeciej rundzie turnieju w Melbourne zapowiadał się dla Świątek wręcz idealnie. W pierwszym secie wiceliderka światowego rankingu dominowała od pierwszej piłki, oddając Kalinskiej zaledwie jednego gema. Jej gra była poukładana, konsekwentna i oparta na dobrze dobranej taktyce. Niewiele wskazywało na to, że obraz rywalizacji może się diametralnie zmienić.

    A jednak druga partia przyniosła całkowite odwrócenie ról. Tym razem to Świątek zatrzymała się na jednym wygranym gemie, a Rosjanka przejęła inicjatywę i narzuciła własne warunki. O losach awansu musiał więc rozstrzygnąć trzeci set, w którym ponownie zobaczyliśmy Polkę w znacznie lepszym wydaniu. Wynik znów był identyczny jak na początku meczu – 6:1 – lecz tym razem korzystny dla drugiej rakiety świata.

    Po spotkaniu Świątek nie ukrywała zadowolenia z końcowego rezultatu, jednocześnie przyznając, że mecz miał dwa zupełnie różne oblicza. – Były dwa zwroty akcji, ale szczerze mówiąc nie jestem zaskoczona, bo Anna potrafi grać świetnie. I właśnie to zrobiła w drugim secie. Może ja mogłam zacząć go bardziej intensywnie albo spróbować czegoś innego. Najważniejsze, że w trzecim secie to się udało – podsumowała Polka.

    Znacznie bardziej krytycznie na wydarzenia z drugiej partii spojrzał Tomasz Wolfke. Komentator Eurosportu przyznał wprost, że sam ma problem ze zrozumieniem, co dokładnie wydarzyło się na korcie. – Ja już nic nie rozumiem. Pewnie nie tylko ja. Wszystko rozstrzyga się w jej głowie. Mam wrażenie, że Iga sama do końca nie jest świadoma, co się stało. Trudno to logicznie wytłumaczyć – stwierdził ekspert.

    Wolfke zwrócił uwagę, że podobne załamania zdarzają się w kobiecym tenisie częściej niż w męskim, co zresztą sama Świątek zauważyła w jednej z pomeczowych wypowiedzi. – Wyniki w stylu 0:6 czy 1:6 nie są w WTA niczym nadzwyczajnym – dodał komentator.

    Zdaniem Wolfkego kluczowy moment drugiego seta nastąpił przy stanie 1:3. Wówczas gra Polki kompletnie się rozsypała. – Nagle przestała realizować założenia taktyczne. W pierwszym secie grała lżej, dokładniej, wszystko było pod kontrolą. Potem zaczęła uderzać z pełną siłą, piłki lądowały w autach albo Kalinska wykorzystywała tempo i przejmowała inicjatywę. Gdy coś nie idzie po myśli Igi, wygląda to tak, jakby wpadała w panikę – ocenił Wolfke, podkreślając, że problem ma przede wszystkim podłoże mentalne.

    Ekspert zaznaczył również, że jednym z mankamentów w grze Świątek bywa brak wyraźnego planu B – rozwiązania, które można wdrożyć, gdy podstawowa strategia przestaje działać. To właśnie w takich momentach Polka, jego zdaniem, traci płynność i pewność siebie.

    Mimo tych uwag Świątek może już skupić się na kolejnym wyzwaniu. W czwartej rundzie Australian Open zmierzy się – przynajmniej na papierze – z rywalką znacznie niżej notowaną. Jej przeciwniczką w walce o ćwierćfinał będzie reprezentantka gospodarzy Maddison Inglis, zajmująca 168. miejsce w rankingu WTA. To spotkanie powinno dać Polce szansę na spokojniejszy występ, choć wydarzenia z meczu z Kalinską pokazują, że w Melbourne nic nie można brać za pewnik.

  • Iga Świątek ogłasza z radością tuż po wygranym meczu. Cztery słowa

    Iga Świątek ogłasza z radością tuż po wygranym meczu. Cztery słowa

    Iga Świątek ogłasza z radością tuż po wygranym meczu. Cztery słowa
    Iga Świątek
    Iga Świątek (Foto: PAP/EPA/JAMES ROSS)

    Iga Świątek nie na lekko. Pierwsze mecze 24-latki na tegorocznym Australian Open nie oszczędziły nerwów kibicom, a ten z Anną Kalinską, nie był inny. Polka wygrała z Rosjanką w trzech setach 6:1, 1:6, 6:1, choć było to starcie pełne nerwów i zwrotów akcji. Oto co po wygranym boju napisała w sieci raszynianka.

    Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Iga Światek w kolejnej rundzie Australian Open

    Iga Świątek nie bez problemów zameldowała się w czwartej rundzie Australian Open, w której zmierzy się z kwalifikantką Maddison Inglis, która zajmuje 168. miejsce w rankingu WTA. Fani tenisa oczekiwali, że o ćwierćfinał Australian Open Iga Świątek powalczy z Naomi Osaką, jednak Japonka w trakcie meczu Polki z Rosjanką ogłosiła, że z powodu kontuzji musi zrezygnować z dalszej części rywalizacji w turnieju.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Madison Keys nie kryła odrazy po tym, co wymyśliła dla niej rywalka. “To obrzydliwe”

    Polka ogłasza z radością. Cztery słowa

    “Oto jesteśmy. Tydzień drugi” — napisała Iga Świątek na swoim profilu na Instagramie. Do opisu posta Polka dodała dwie emotikonki “👏🏼☺️” i kilka zdjęć z wygranego meczu.

    Gwiazdor jest o 11 lat starszy od swojej córki. Prawda wyszła na jaw

    Świątek z australijską tenisistką do tej pory mierzyła się tylko raz i było to w 2021 r. w Adelajdzie. Polka wygrała wtedy spotkanie ze starszą rywalką 6:1, 6:3. Inglis nie ma na swoim koncie jeszcze żadnego zwycięstwa w cyklu WTA.

    Pod postem polskiej tenisistki pojawiło się wiele komentarzy. Fani nie ukrywali, że w drugim secie zjadały ich nerwy. “Moje nerwy wciąż dochodzą do siebie po drugim secie… Co za ulga. Widzę, że nie jestem sama. Znowu w drodze do wielkości”, “Iga! Myślę, że wiem, jaka będzie twoja następna praca, gdy przestaniesz grać w tenis. Zostaniesz reżyserem filmów — thriller”, “Musiałam wziąć lek na serce w drugim secie, ale dałaś radę. Uwielbiam twój uśmiech” — brzmiały niektóre komentarze.
    Kiedy kolejny mecz Igi Świątek w Australian Open?

    Iga Świątek z Maddison Inglis zmierzy się w poniedziałek 26 stycznia. Godzina spotkania nie została jeszcze ustalona. Na relacje z tenisa zapraszamy do Przeglądu Sportowego

    Autor:ZA

    Źródło: Przegląd Sportowy

    Data utworzenia:

    24 stycznia 2026 12:54
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

  • Przegrała seta 1:6. Nagrali, co krzyczała do swojego boksu

    Przegrała seta 1:6. Nagrali, co krzyczała do swojego boksu

    Iga Świątek przeżyła prawdziwy wstrząs w drugim secie meczu trzeciej rundy Australian Open z Anną Kalinską. Kamery nagrały, co krzyczała do swojego sztabu.

    Iga Świątek nie miała łatwej przeprawy w meczu trzeciej rundy Australian Open z Anną Kalinską. Spotkanie było niezwykle nierówne, a każda z tenisistek miała swoje momenty dominacji. Polka znakomicie rozpoczęła, ale potem wydarzyło się coś, co nawet dla niej samej pozostało zagadką.

    Pierwszy set był pokazem siły światowej “dwójki”. Świątek niemal zmiotła rywalkę z kortu, wygrywając 6:1 w zaledwie 25 minut. Kalinska wydawała się bezradna, korzystała z przerwy medycznej, a na jej plecach dało się zauważyć oklejone plastry. Wszystko wskazywało na łatwą przeprawę Polki do czwartej rundy.

    Nagle jednak role się odwróciły. W drugiej partii to Kalinska przejęła inicjatywę, zaczęła grać zdecydowanie i dokładnie, a Świątek popełniała błędy. To Rosjanka wygrała tego seta… również 6:1. Zaskoczenie było ogromne – także w samym obozie Polki.

    Kiedy Świątek zeszła na przerwę po drugiej partii, widać było jej frustrację. Kamery uchwyciły moment, w którym zwróciła się do swojego boksu i krzyknęła: – Nie wiem, co się stało. To krótkie zdanie mówiło wiele o chaosie, jaki ogarnął jej grę w tamtym fragmencie meczu.

    Na szczęście Świątek szybko odzyskała kontrolę. W decydującym secie znów wyglądała jak liderka światowego tenisa. Nie dała Kalinskiej szans, wygrała 6:1 i pewnie zameldowała się w czwartej rundzie turnieju.

    ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Sceny w Turcji. Polka po meczu od razu ruszyła na trybuny

  • Świątek zrobiła coś niewytłumaczalnego. To wykrzyczała do trenerów

    Świątek zrobiła coś niewytłumaczalnego. To wykrzyczała do trenerów

    Iga Świątek awansowała do czwartej rundy Australian Open, ale nie ma powodów do euforii. Polka znów po udanym pierwszym secie zaliczyła niczym niewytłumaczalną obniżkę formy. Przed nią dwa scenariusze.

    To był jeden z najdziwniejszych meczów Igi Świątek w karierze. Po świetnym pierwszym secie (wygranym 6:1) Polka zaliczyła niewytłumaczalną spiralę błędów i przegrała drugiego seta w takim samym stosunku. Ostatecznie, zwyciężyła z Anną Kalinską (WTA 33.) 6:1, 1:6, 6:1, ale po meczu nazbierało się dużo niepokojących wniosków.

    To wykrzyczała do trenerów. Jakie jest źródło problemów Świątek?

    “Nie wiem, co się stało” – wykrzyczała do swojego sztabu trenerskiego po nieudanym drugim secie. To, co się działo w ciągu tych kilkudziesięciu minut jest po prostu logicznie niewytłumaczalne.

    ZOBACZ WIDEO: Były niemiecki piłkarz znów to zrobił. Tak wybrał się w góry

    13 procent wygranych piłek po pierwszym serwisie to wynik, którego nigdy nie widziałem w zawodowym tenisie, a co dopiero u wiceliderki rankingu WTA. Ba, Świątek pierwszego seta zagrała po prostu na wysokim poziomie i nic nie wskazywało na to, że jej tenis się tak pogorszy.

    Widać było, że Świątek jest zaskoczona tym, że Kalinska trafiła kilka nieoczywistych zagrań. Kiedy przyszła presja, to Polka zaczęła się coraz bardziej mylić. Po Idze było widać rezygnację i załamanie, że jej uderzenia nie przynoszą takiego efektu, jak w pierwszym secie.

    Po raz kolejny wychodzi brak planu B u Świątek. Jej jedynym lekarstwem na kłopoty było granie coraz mocniej, a to powodowało tylko kolejne błędy. A to przecież urozmaicenie gry w pierwszym secie przyniosło jej tak dobry wynik. W newralgicznych momentach Polka upraszcza swój tenis, dużo ryzykuje, a to przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Brakowało spokoju.

    Ważniejsze jest pytanie: nie, co się stało, ale dlaczego tak się stało. Świątek coraz częściej zdarzają się takie mecze, w których po udanym pierwszym secie notuje niczym niewytłumaczalny regres. Partie przegrywane 0:6, 1:6 powoli stają się normą.

    Taki wynik nie jest konsekwencją jakieś fenomenalnej postawy Rosjanki. Te sety przegrane 0:6, 1:6 w większości nie wynikają z tego, że przeciwniczki Polki jakoś diametralnie podnosiły swój poziom. Problem siedzi w głowie. I tylko najbliżsi ze sztabu Świątek wiedzą, z czego on wynika.

    To czeka Polkę dalej. Dwie możliwości

    Po wycofaniu się Naomi Osaki w czwartej rundzie zmierzy się z reprezentantką gospodarzy Maddison Inglis. Australijka zajmuje jednak 168. miejsce w światowym rankingu i nie chce mi się wierzyć, że Polka ma z nią szanse przegrać. Świątek po prostu nie zwykła notować wpadek z aż tak nisko notowanymi przeciwniczkami. Moim zdaniem ćwierćfinał ma już pewny.

    Pytanie tylko, co dalej. Jeśli chce wygrać Australian Open i zdobyć wielkiego szlema kariery już w tym sezonie, to musi się zdecydowanie poprawić i to nie stricte tenisowo, ale czysto mentalnie. W ewentualnym ćwierćfinale z Jeleną Rybakiną czy nawet Elise Mertens nie może sobie pozwolić na taką niewytłumaczalną obniżkę poziomu.

    Moim zdaniem pod względem formy tenisowej Iga jest przygotowana, by wygrać swój siódmy wielkoszlemowy tytuł w karierze. Pytanie tylko, czy mentalnie. Takie spotkanie jak z Kalinską, może być zwiastunem problemów. Ale odpowiednio przepracowane może być mitem założycielskim, na którym Świątek zbuduje swój kolejny wielki sukces. Oby ta druga możliwość się zmaterializowała.

    Arkadiusz Dudziak, dziennikarz WP SportoweFakty

  • Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. Nawet Świątek nie wiedziała

    Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. Nawet Świątek nie wiedziała

    Fatalny zwrot akcji. Po meczu padł werdykt. “Iga nie jest tego świadoma”

    Sobotni mecz z Anną Kalinską skończył się po myśli Igi Świątek, lecz lekki niepokój może budzić fatalny dla Polki zwrot akcji, do którego doszło w drugim secie. Wydarzenia z Melbourne skomentował w rozmowie z portalem “WP Sportowe Fakty” znany ekspert Tomasz Wolfke. – Ja już nic nie rozumiem. Pewnie nie tylko nie ja. (…) Iga chyba też do końca nie jest świadoma tego, co się stało – stwierdził. A to nie koniec jego refleksji.
    Dwie kobiety w sportowych ubraniach i czapeczkach. Po lewej jedna z nich przykłada palec do ust w geście uciszenia, po prawej druga kobieta zakrywa usta dłonią i wygląda na zaskoczoną lub poruszoną.

    Iga Świątek i Anna KalinskaWILLIAM WEST / AFPAFP

    Pierwszy set meczu trzeciej rundy z Anną Kalinską wskazywał na gładką przeprawę dla Igi Świątek, która oddała rywalce tylko jednego gema. Niestety, w drugiej partii sama zatrzymała się na takim dorobku, przez co o wszystkim musiała zdecydować decydująca odsłona meczu.

    – Były dwa zwroty akcji. (…) Ale szczerze mówiąc nie jestem zaskoczona, bo Anna potrafi grać świetnie. I właśnie to zrobiła w drugim secie. Może ja mogłam go rozpocząć bardziej intensywnie lub zrobić coś innego. Ale właśnie to udało się w trzecim secie. Więc jestem szczęśliwa po tym spotkaniu – mówiła zadowolona ze zwycięstwa Iga Świątek.

    Australian Open. Co się stało w drugim secie meczu Igi Świątek? “Już nic nie rozumiem”

    Do postawy naszej wiceliderki światowego rankingu odniósł się po meczu na łamach portalu “WP Sportowe Fakty” znany komentator Tomasz Wolfke, który skupił się zwłaszcza na nieco alarmujących wydarzeniach, do których doszło w drugim secie.

    Jak przyznał, nie do końca jest w stanie stwierdzić, z czego wynikało takie załamanie w grze Igi Świątek. Co więcej, jego zdaniem, sama zainteresowana może być w tej sytuacji mocno pogubiona.

    – Ja już nic nie rozumiem. Pewnie nie tylko nie ja. To wszystko rozstrzyga się w jej głowie. Iga chyba też do końca nie jest świadoma tego, co się stało. Trudno to wytłumaczyć. Świątek sama powiedziała, że taki jest kobiecy tenis i ja się trochę z tym zgadzam. Takie wyniki 0:6, 1:6 zdarzają się częściej niż w męskim – powiedział ekspert Eurosportu.

    Dodał przy tym, że to, co złe, rozpoczęło się w czwartym gemie

    Iga przy stanie 1:3 nagle przestała grać i wyrzucała piłki w auty. W pierwszym secie pamiętała o taktyce, grała lżejsze, dokładniejsze piłki i się ładnie wszystko układało. Gdy o tym zapomniała i zaczęła uderzać z pełną mocą, to albo nie trafiała w kort, albo Rosjanka czerpała siłę z jej uderzeń. Jak coś się dzieje nie po myśli Igi to wydaje się, że trochę panikuje. To wszystko rozgrywa się w głowie, ale nie jest jednak tylko problem Igi

    Tomasz Wolfke uwypuklił także to, że jednym z kłopotów Igi Świątek jest brak planu B, który można wcielić w życie w przypadku perturbacji na korcie.

    Teraz Iga Świątek może już jednak skupiać się na kolejnym meczu. W czwartej rundzie czeka ją – w teorii – dużo łatwiejsze zadanie. Jej rywalką w walce o ćwierćfinał Australian Open będzie bowiem 168. zawodniczka rankingu WTA, reprezentantka gospodarzy Maddison Inglis.
    Sportowiec w stroju tenisowym z rakietą na ramieniu i słuchawkami na uszach, skupiony, w trakcie przechodzenia przez oświetlone różowym światłem pomieszczenie

    Iga Świątek AFP

    Iga Świątek: Z tego jestem najbardziej zadowolona.

  • Świątek wygrała, a tu takie słowa. Ekspert bije na alarm. “Ona tego nie wie”

    Świątek wygrała, a tu takie słowa. Ekspert bije na alarm. “Ona tego nie wie”

    Iga Świątek pewnie zwyciężyła z Anną Kalinską w wielkoszlemowym Australian Open, choć w drugiej części meczu to Rosjanka zaczęła prowadzić grę i dość nieoczekiwanie wygrała seta 6:1. – To wszystko rozstrzyga się w jej głowie. Iga chyba też do końca nie jest świadoma tego, co się stało. Sama powiedziała, że taki jest kobiecy tenis i ja się trochę z tym zgadzam – ocenia Tomasz Wolfke, komentator Eurosportu i autor książek o tenisie, w rozmowie z Wirtualną Polską.
    Iga Świątek z Polski podczas meczu trzeciej rundy z Rosjanką Anną Kalinską podczas Australian Open w Melbourne Park, 24 stycznia 2026 r.
    Fot. REUTERS/Jaimi Joy

    – Nie grałam źle w drugim secie – podkreśliła polska tenisistka, która pozostały sety wygrała po 6:1. Świątek po świetnym pierwszym secie, w drugiej części meczu dała dojść do głosu rywalce. Kalinskaja uderzała na dużym ryzyku i nie myliła się. Świątek natomiast przede wszystkim słabiej serwowała. Drugi set zakończył się takim samym wynikiem, ale niespodziewanie na korzyść Rosjanki.

    Zobacz wideo Koncert Świątek, ale nagle stanęła! Zaskakująca rywalka Igi
    Świątek w 4. rundzie Australian Open. Zmierzy się z zaskakującą rywalką

    – Nie byłam zaskoczona tą sytuacją, bo wiem, że Anna potrafi grać świetny tenis – podkreśliła Świątek i dodała: Miałam wrażenie, że nie grałam źle w drugim secie, choć wynik jest w nim jednostronny. Do stanu 1:4 każdy gem mógł pójść w drugą stronę. To trochę kwestia pecha, że sprawy poszły po jej myśli. Może lepiej też grała w ważnych punktach. Ogólnie obie grałyśmy na dobrym poziomie – oceniła Świątek.

    Według komentatora Eurosportu, Świątek nie ma tzw. planu B, czyli scenariusza, który wdraża, gdy nie działają jej główne atuty: potężne uderzenia forhendem, serwis, czy dominacja fizyczna na korcie.

    – Iga przy stanie 1:3 (w drugim secie – red.) nagle przestała grać i wyrzucała piłki w auty. W pierwszym secie pamiętała o taktyce, grała lżejsze, dokładniejsze piłki i się ładnie wszystko układało. Gdy o tym zapomniała i zaczęła uderzać z pełną mocą, to albo nie trafiała w kort, albo Rosjanka czerpała siłę z jej uderzeń. Jak coś się dzieje nie po myśli Igi to wydaje się, że trochę panikuje. To wszystko rozgrywa się w głowie, ale nie jest jednak tylko problem Igi. Tego planu B nie ma i pewnie już nigdy nie będzie. Są jakieś próby: czasem pójdzie do siatki, czasem zagra slajsa. W jej tenisowym DNA nie ma jednak ciągu w przód. Czerpie ze wspaniałego przygotowania fizycznego i sprawnościowego. Wygrywa, bo chyba najlepiej w całym tourze się ustawia do piłek – twierdzi na łamach Wirtualnej Polski Tomasz Wolfke, tenisowy ekspert i komentator Eurosportu.

    Świątek w pierwszej rundzie Australian Open wygrała z Chinką Yue Yuan 7:6 (7-5), 6:3, a w drugiej z Czeszką Marie Bouzkovą 6:2, 6:3. Z Kalinską mierzyła się po raz czwarty i odniosła trzecie zwycięstwo.

    W poniedziałek wiceliderka światowego rankingu zmierzy się z Maddison Inglis, która do 1/8 finału awansowała bez wychodzenia na kort. Z powodu kontuzji wycofała się jej rywalka Japonka Naomi Osaka, której trenerem jest Tomasz Wiktorowski. Świątek z Inglis grała wcześniej tylko raz i pokonała ją w 2021 roku w Adelajdzie.

  • Australian Open ogłasza ws. Świątek. Jest alarm, długo z tym nie czekali

    Australian Open ogłasza ws. Świątek. Jest alarm, długo z tym nie czekali

    Iga Świątek wciąż ma szansę w styczniu na karierowego Wielkiego Szlema. Raszynianka w sobotni poranek polskiego czasu poradziła sobie z Anną Kalinska, dzięki czemu awansowała do kolejnej rundy Australian Open. Nie obyło się bez problemów, ponieważ Rosjanka drugą partię wygrała aż 6:1, ale nasza rodaczka odpowiedziała najlepiej jak tylko się da. Niemal od razu po ostatniej piłce w sprawie podopiecznej Wima Fissette’a komunikat wydali organizatorzy imprezy. Wymowny jest już jego początek. Ogłoszono alarm.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekAFP

    Wiceliderka rankingu WTA nie przestaje zachwycać polskich kibiców. Co prawda Raszynianka straciła dziś pierwszego seta podczas tegorocznego Australian Open, ale nie podcięło jej to skrzydeł. Anna Kalinska po triumfie w drugiej części meczu nie miała już nic do powiedzenia. Podopieczna Wima Fissette’a oddała oponentce zaledwie jednego gema i w pewnym stylu zagwarantowała sobie pozostanie na Antypodach.

    “Na pewno musiałam trochę obniżyć poziom i dać jej jakąś szansę, ale nie wiedziałam do końca, w czym konkretnie robię błędy. Grałam z nią już kilka meczów i wiem, że potrafi mieć serie gemów, gdzie te wszystkie ryzykowne piłki wchodzą, a później to się zmienia. Mam wrażenie, że dokładnie to się wydarzyło w tym meczu, więc chciałam być skupioną na sobie i pozostać gotową, by wykorzystać okazje, gdy momentum się zmieni” – analizowała potem w rozmowie z polskim Eurosportem.

    Iga Świątek nie do zatrzymania w Australii. Jest wpis organizatorów

    Australijczycy natomiast już nie mogą doczekać się kolejnego spotkania z udziałem naszej gwiazdy. Oficjalne ostrzeżenie kolejnym przeciwniczkom wysłali nawet organizatorzy. W komunikacie dotyczącym Raszynianki pojawiła się emotikona alarmu. A to wszystko ze względu na liczby jakie wykręca druga rakieta globu. “Od 2025 roku Świątek ma bilans 21-1 w turniejach Wielkiego Szlema po wygraniu pierwszego seta, przegrywając jedynie z Madison Keys w #AO25” – napisano we wpisie, który pojawił się zaledwie kilka minut po wygranym meczu Polki.

    Jeszcze kilka godzin temu fani ostrzyli sobie apetyty na potencjalny hit z Naomi Osaką. Japonka zagrałaby z naszą rodaczką, gdyby pokonała Maddison Inglis. Doszło jednak do nagłego wycofania się Azjatki z powodów zdrowotnych. Australijkę czeka więc wyzwanie w postaci konfrontacji z Igą Świątek..

    100 dni do XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. WIDEOANDREA BERNARDI / AFPTV / AFPAFP
    Sportowiec w stroju tenisowym z rakietą na ramieniu i słuchawkami na uszach, skupiony, w trakcie przechodzenia przez oświetlone różowym światłem pomieszczenie

    Iga Świątek AFP
    Kobieta ubrana w różową bluzę z kapturem i czapkę w tym samym kolorze siedzi, gestykuluje dłońmi i prowadzi rozmowę, obok widoczny biały ręcznik.

    Iga ŚwiątekAFP
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekAKPA

  • Metamorfoza Świątek, musiała się tłumaczyć. W Melbiurne nie poznali jej nawet Polacy

    Metamorfoza Świątek, musiała się tłumaczyć. W Melbiurne nie poznali jej nawet Polacy

    Poruszenie na Australian Open, Polacy nie poznali Igi Świątek. Musiała się tłumaczyć

    Za sprawą zwycięstwa nad Anną Kalinską Iga Świątek awansowała do 1/8 finału Australian Open. Jeszcze przed meczem z Rosjanką w Melbourne zapanowało spore poruszenie w związku z wyjątkową akcją, w której wideliderka rankingu WTA wzięła udział. Przeszła ona swego rodzaju metamorfozę i zaskoczyła kibiców z Polski. Do tego stopnia, że ci z początku kompletnie jej nie rozpoznali. Nagranie z zajścia zrobiło w sieciu furorę, a tenisistka musiała się wytłumaczyć z zaskakującego pomysłu.
    Tenisistka w różowej czapce i czarnej koszulce z rakietą w ręku wykonuje wymowny gest dłonią, obok wmontowane jest okrągłe zdjęcie kobiety w białej czapce z daszkiem i okularami, ubrane w jasną bluzkę.

    Iga Świątek nie została rozpoznana przez Polaków w MelbourneCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / InstagramAFP

    Przed meczem z Anną Kalinską, który po serii zwrotów akcji zakończył się zwycięstwem 6:1, 1:6, 6:1 Iga Świątek wywołała w Melbourne niemałe poruszenie. Kibice nie spodziewali się, że weźmie udział w wyjątkowej akcji i sprawi im psikusa. W tym celu przeszła małą metamorfozę.

    Metamorfoza Igi Świątek. Wcieliła się w kelnerkę, kibice jej nie poznali

    W porozumieniu z kierownictwem restauracji Marmont Polka wcieliła się w rolę kelnerki – ubranej w specjalny uniform i z wielkimi okularami przysłaniającymi wręcz twarz, bez skrępowania serwowała w lokalu posiłki, nalewała napoje i zajmowałą rozmową.

    Druga rakieta świata miała obsługiwać stoliki przy których siedzieli mieszkający w Australii Polacy. “Psikus” wyszedł wybornie, gdyż część gości kompletnie nie rozpoznała Raszynianki. Ich reakcje, gdy uświadomili sobie, że jedzenie przyniosła im gwiazda, były bezcenne.

    Świątek wytłumaczyła się z akcji w Melbourne. “To było zabawne”

    24-latka w rozmowie z Eurosportem zapytana została o wyjątkową akcję i pracę w roli kelnerki. Z jej słów jasno wynika, że naprawdę dobrze się bawiła.

    – Teoretycznie ci goście mieli testować jedzenie, menu na nowy sezon w restauracji, żeby nie zdziwiły ich kamery i to że mają podpięte mikrofony. Ja miałam podawać im nowe potrawy, a oni w trakcie wydawali opinie. Miałam podać przystawki, nalać wody i czekaliśmy, aż oni faktycznie uświadomią sobie, że to jestem ja, bo mieli być to Polacy mieszkający w Australii, którzy oglądają moje mecze – opowiedziała Eurosportowi po meczu Iga Świątek.

    Czekałam i czekałam i faktycznie ucieszyłam się, że ktoś mnie poznał, bo nie wiedziałam już co mam robić. Później zaczęli mnie pytać o detale w kwestii tych dań, a ja nie do końca wiedziałam, co powiedzieć, więc za każdym razem gdzieś tam uciekałam i udawałam kelnerkę. To było zabawne. Mam nadzieję, że jestem dobrą aktorką, bo już w lutym przyznanie Oskarów

    Władimir Semirunnij: Złamać 12:30.00 na 10000 m to jak przebiec maraton w czasie poniżej 2 godzin. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

    W 1/8 finału nieoczekiwanie Iga zmierzy się z notowaną na 168. miejscu w rankingu WTA Maddison Inglis. Australijka skorzystała na wycofaniu Naomi Osaki i uzyskała przepustkę do 4. rundy Po raz pierwszy w karierze znalazła się na tak zaawansowanym etapie wielkoszlemowego turnieju.
    Sportowiec w białym stroju tenisowym i fioletowej czapce wykonuje gest triumfu, zaciskając pięść z wyrazem determinacji na twarzy. Tło stanowi niebieski kort tenisowy.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Anna Kalinska

    Anna KalinskaWilliam WestAFP
    Tenisistka w białej sportowej koszulce i czapce z daszkiem odbija piłkę rakietą, koncentrując się na skutecznym zagraniu. Tło stanowi trybuna z publicznością.

    Iga ŚwiątekMarcin CholewińskiNewspix.pl

    PGE Start Lublin – Legia Warszawa. Skrót meczu.

  • Horror ze Świątek w Melbourne, kolejnego nie będzie. Została wyeliminowana z turnieju

    Horror ze Świątek w Melbourne, kolejnego nie będzie. Została wyeliminowana z turnieju

    Dwa lata temu trzecia runda Australian Open okazała się przeszkodą nie do przejścia dla Igi Świątek. Wówczas Polka przystępowała do rywalizacji w Melbourne jako liderka rankingu WTA. Po słynnym powrocie w meczu z Danielle Collins, później musiała się zmierzyć z Lindą Noskovą. Młoda Czeszka przedstawiła się wtedy całemu światu, sensacyjnie eliminując turniejową “1” po niesamowitej trzysetowej batalii. Od tamtej pory tenisistka naszych południowych sąsiadów kojarzy się jako niewygodna rywalka dla Raszynianki.

    W tegorocznej edycji rozgrywek w stolicy stanu Wiktoria panie mogły trafić na siebie najwcześniej w półfinale. Rozstawiona z “13” Noskova straciła seta na drodze do trzeciej fazy zmagań. Najpierw 21-latka pokonała Darję Semenistają w dwóch partiach, a następnie zwyciężyła w potyczce z Taylah Preston po decydującej odsłonie. Dzisiaj Linda zmierzyła się z dobrze dysponowaną na początku sezonu Xinyu Wang. W drugiej rundzie Chinka wyeliminowała Jelenę Ostapenko, wracając ze stanu 4:6, 2:4. Czekało nas ciekawe starcie z udziałem dwóch mocno uderzających zawodniczek.

    Australian Open: Linda Noskova kontra Xinyu Wang w trzeciej rundzie

    Mecz rozpoczął się kilkanaście minut po godz. 4:00 czasu polskiego, od serwisu Noskovej. Pierwsza rotacja przebiegła po myśli zawodniczek, które miały do dyspozycji podanie. W trakcie trzeciego gema obserwowaliśmy premierowego break pointa na korzyść Wang, ale ostatecznie do przełamania nie doszło. Gdy na tablicy wyników pojawił się rezultat 2:2, gra została wstrzymana przez supervisora turnieju ze względu na upały, które dotarły w sobotę do Melbourne. Uruchomiony został piąty stopień systemu “Heat rule”. Rywalizacja była kontynuowana jedynie na trzech największych obiektach, po zasunięciu dachu. Linda i Xinyu miały w tym przypadku pecha, bowiem ich spotkanie rozgrywano na Kia Arena – czwartym co do wielkości.

    Obie musiały czekać przez kilka godzin na wznowienie rywalizacji. Tenisistki pojawiły się na arenie dopiero po 9:15 czasu polskiego. Po powrocie do gry swoje break pointy posiadała Noskova. Czeszka miała dwie piłki na 4:2, ale nie zdołała ich wykorzystać. Pierwsze przełamanie zobaczyliśmy dopiero w siódmym gemie. Wówczas Linda wypuściła z rąk prowadzenie 40-15. Przegrała cztery punkty z rzędu i Chinka po raz pierwszy znalazła się z przodu. Wang nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po dziewięciu rozdaniach to turniejowa “13” ponownie była bliżej wygrania seta. Końcówka należała jednak do Xinyu. Zgarnęła trzy “oczka” z rzędu i finalnie triumfowała w premierowej odsłonie 7:5.

    Początek drugiej części pojedynku mógł należeć do Noskovej. Czeszka posiadała dwa break pointy z rzędu na 2:0. Wang wróciła jednak ze stanu 15-40, a potem poszła po przełamanie. Linda szybko zniwelowała straty i ponownie losy partii decydowały się w samej końcówce. Ta znów ułożyła się korzystnie z perspektywy Azjatki. Medalistka olimpijska z Paryża w mikście dobrała się do serwisu reprezentantki naszych południowych sąsiadów w trakcie dziewiątego rozdania, a po zmianie stron wykorzystała swoje podanie, by zamknąć pojedynek.

    Ostatecznie Xinyu zwyciężyła w całym meczu 7:5, 6:4 i zameldowała się w czwartej rundzie, gdzie zmierzy się z Amandą Anisimovą. Chinka wyeliminowała już dwie rozstawione rywalki w tegorocznej edycji zmagań w Melbourne. Zobaczymy, jak pójdzie jej w starciu z turniejową “4” występującą w barwach Stanów Zjednoczonych. Z kolei Noskova żegna się już z rywalizacją w stolicy stanu Wiktoria – w bolesnym stylu, bowiem po dwóch zaciętych setach, gdzie o wyniku decydowało jedno przełamanie w końcówce.

    Świątek uspokaja: „Fizycznie czuję się dobrze”, mimo choroby© 2026 Associated Press
    Linda Noskova i Iga Świątek podczas Australian Open 2024

    Linda Noskova i Iga Świątek podczas Australian Open 2024Martin KeepAFP
    Xinyu Wang

    Xinyu WangHU JINGWEN / XINHUA / Xinhua via AFPAFP
    Linda Noskova

    Linda NoskovaAL BELLO / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP