• Świątek kontra Inglis. Wszystko jasne ws. walki o ćwierćfinał AO. Znamy decyzję

    Świątek kontra Inglis. Wszystko jasne ws. walki o ćwierćfinał AO. Znamy decyzję

    Iga Świątek awansowała do 1/8 finału tegorocznego Australian Open po prawdziwym thrillerze w starciu z Anną Kalinską. W walce o miejsce w najlepszej „16” Polka musiała przejść przez spore turbulencje, ale ostatecznie wyszła z nich obronną ręką. Na tym etapie turnieju jej rywalką będzie nierozstawiona Maddison Inglis. Australijka skorzystała w poprzedniej rundzie na wycofaniu się z dalszej gry Naomi Osaki. Organizatorzy opublikowali już plan gier na poniedziałek w Melbourne – znamy dokładną godzinę meczu z udziałem liderki polskiej reprezentacji.

    Od początku rywalizacji w Melbourne Australian Open stawia przed Igą Świątek kolejne wyzwania. Raszynianka niemal w każdej rundzie zmuszona jest radzić sobie z momentami kryzysu. Podobny scenariusz miało jej spotkanie trzeciej rundy z Anną Kalinską. Polka rozpoczęła je znakomicie, wygrywając pierwszą partię 6:1, jednak w drugim secie inicjatywę przejęła rywalka i role na korcie całkowicie się odwróciły. O awansie do czwartej rundy decydował więc trzeci set, w którym ponownie dominowała Świątek. Ostatecznie zwyciężyła 6:1, 1:6, 6:1 i zameldowała się w najlepszej szesnastce turnieju.

    Układ drabinki zapowiadał w 1/8 finału hitowe starcie pomiędzy Igą Świątek a Naomi Osaką. Gdy obie tenisistki były o krok od bezpośredniej konfrontacji, plany pokrzyżowały problemy zdrowotne Japonki. Czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wycofała się z turnieju na kilka godzin przed meczem trzeciej rundy z Maddison Inglis. W efekcie Australijka awansowała walkowerem i to ona zmierzy się z Polką w walce o awans do ćwierćfinału w Melbourne.

    Można powiedzieć, że 168. rakieta świata skorzystała na pechu rywalki z Azji. Jednocześnie Inglis zyskała cenny czas na regenerację, co może mieć znaczenie, biorąc pod uwagę jej dotychczasową drogę w turnieju. Australijka musiała bowiem przebijać się do głównej drabinki przez eliminacje, a z pięciu meczów rozegranych w Melbourne aż cztery kończyła w trzech setach. Dla 28-latki już sam awans do czwartej rundy Australian Open jest ogromnym sukcesem, a dodatkowe dni odpoczynku mogą wpłynąć na jej dyspozycję w starciu z liderką światowego rankingu.

    Organizatorzy Australian Open ogłosili już plan gier na poniedziałek. Mecz Igi Świątek z Maddison Inglis został wyznaczony jako pierwszy pojedynek sesji wieczornej na Rod Laver Arena. Oznacza to, że spotkanie powinno rozpocząć się tuż po godzinie 9:00 czasu polskiego. Po zakończeniu tej rywalizacji na głównym korcie zaprezentują się Novak Djoković oraz Jakub Menšík.

    Na Margaret Court Arena rozegrany zostanie natomiast mecz, który wyłoni potencjalną rywalkę dla zwyciężczyni pojedynku Świątek – Inglis. Jelena Rybakina zmierzy się tam z Elise Mertens. To spotkanie zaplanowano jako trzecie w kolejności od godziny 1:30 czasu polskiego, co oznacza, że wcześniej poznamy triumfatorkę kazachsko-belgijskiego starcia.

  • Wstydliwe wyznanie Świątek na korcie. “To jedyne, co potrafię”

    Wstydliwe wyznanie Świątek na korcie. “To jedyne, co potrafię”

    Iga Świątek po wymagającym spotkaniu z Anną Kalinską odprawiła Rosjankę z kwitkiem i zameldowała się w czwartej rundzie Australian Open. W pomeczowym wywiadzie polska tenisistka zaskoczyła kibiców, zdobywając się na dość niespodziewane wyznanie odnośnie swoich poza sportowych umiejętności.
    Kobieta ubrana w sportowe ubranie i czapkę, wykonująca gest triumfu oraz machająca do publiczności na tle stadionu tenisowego. Skupiona twarz, dynamiczna poza i atmosfera rywalizacji sportowej.

    Iga Świątek po meczu zdecydowała się na wyznanie nt. swoich kulinarnych umiejętnościX/TheTennisLetter, WILLIAM WEST/AFPEast News

    Jak co roku w drugiej połowie stycznia Melbourne stało się światową stolicą tenisa. W tegorocznej edycji Australian Open o siódmy tytuł wielkoszlemowy walczy wiceliderka światowego rankingu kobiecego tenisa, Iga Świątek. Polka na starcie odprawiła z kwitkiem Yue Yuan i Marie Bouzkovą, a w trzeciej rundzie wyeliminowała z dalszej gry Annę Kalinską. Podczas starcia w Rosjanką nasza zawodniczka co prawda straciła pierwszego seta w turnieju, jednak zdołała odwrócić losy meczu i po trzysetowej batalii awansowała do czwartej rundy australijskiej imprezy.

    Iga Świątek musiała to wyznać. Ogłosiła przed całym światem

    Zgodnie z tradycją po wygranym spotkaniu z Rosjanką Polka udzieliła pomeczowego wywiadu. Nie zabrakło pytań o życie poza kortem. Rozmówczyni chciała bowiem wiedzieć, jak wyglądają dni wolne Igi, gdy ta wraca do ojczyzny. Na odpowiedź nie musiała wcale długo czekać. Przy okazji nasza zawodniczka zdecydowała się na dość wstydliwe wyznanie dotyczące jej umiejętności kulinarnych.

    “Jestem okropną kucharką. Szczerze mówiąc, jedyne, co potrafię, to makaron z truskawkami. Połowa świata go nienawidzi. Nie rozumiem dlaczego. Szczerze mówiąc, to jedyne, co potrafię” – wyjawiła, wywołując śmiech wśród publiczności.

    O słynnym makaronie z truskawkami zrobiło się głośno podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. Wówczas po jednym ze spotkań Iga Świątek wyznała, że jest to jeden z jej ulubionych przepisów z czasów dzieciństwa, czym zaskoczyła wielu kibiców z całego świata. Po tym wyznaniu ludzie masowo odtwarzali przepis polskiej zawodniczki na truskawkowy makaron, a filmikami dzielili się na platformie TikTok.

    Tymczasem Iga Świątek kontynuuje walkę o “Karierowy Szlem” w Melbourne. Kolejne spotkanie wiceliderka światowego rankingu kobiecego tenisa rozegra już w poniedziałek 26 stycznia. Polka zmierzy się w czwartej rundzie z przedstawicielką gospodarzy, kwalifikantką Maddison Inglis. Australijka automatycznie awansowała do 1/16 finału po tym, jak z rywalizacji niespodziewanie zrezygnowała Naomi Osaka.
    Sportowiec w białym stroju tenisowym i fioletowej czapce wykonuje gest triumfu, zaciskając pięść z wyrazem determinacji na twarzy. Tło stanowi niebieski kort tenisowy.

    Iga ŚwiątekIZHAR KHANAFP
    Tenisistka w sportowym stroju świętująca punkt na korcie, z zaciśniętą pięścią i rakietą w ręce, w tle rozmyty tłum kibiców obserwujących rozgrywkę.

    Iga Świątek w Australian Open 2026William WestAFP
    Zawodniczka tenisowa w trakcie dynamicznego uderzenia rakietą, żółta piłka tenisowa unosząca się tuż przed nią. Ubrana w sportową koszulkę i czapkę z daszkiem, w tle rozmazana publiczność.

    Iga Świątek rywalizowała o awans do czwartej rundy Australian Open 2026William WestAFP

    Świątek uspokaja: „Fizycznie czuję się dobrze”,

  • Boniek reaguje ws. Nawrockiego. I to jak. Sensacyjna propozycja

    Boniek reaguje ws. Nawrockiego. I to jak. Sensacyjna propozycja

    Marcin Najman kolejny raz zamieścił w sieci polityczny wpis, krytykując prezydenta RP Karola Nawrockiego za jego reakcję na ostatnie słowa swojego odpowiednika z USA – Donalda Trumpa. Z tej okazji nie mógł nie skorzystać Zbigniew Boniek. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej odniósł się do stanowiska “Cesarza freak fightów”, pisząc o humorystycznej, acz przy tym i sensacyjnej “propozycji”.
    Dwóch mężczyzn, po lewej stronie osoba w sportowym stroju Polski, trzymająca butelkę wody na tle zielonej murawy, po prawej stronie mężczyzna w garniturze i płaszczu na tle neutralnego otoczenia.

    Na zdjęciu były prezes PZPN Zbigniew Boniek oraz prezydent RP Karol NawrockiPRZEMEK SWIDERSKI/REPORTER / Filip Naumienko/REPORTERReporter

    Znany ze swoich pięściarskich popisów, a następnie przodowania w świecie freak fightów Marcin Najman bardzo chętnie zabiera głos w sprawach dotyczących kwestii geopolitycznych. Tak było i tym razem.

    A wszystko zaczęło się od słów Donalda Trumpa. – My nigdy ich nie potrzebowaliśmy – mówił prezydent Stanów Zjednoczonych, wspominając o interwencji wojsk NATO w Afganistanie, gdzie służyły ponad 33 tysiące polskich żołnierzy.

    Dlatego też na tą wypowiedź zareagował Karol Nawrocki. – Nie ma wątpliwości, że Polscy żołnierze to Bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę. W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków: 43 żołnierzy i cywil. Na zawsze zostaną w naszej pamięci! – napisała w krótkim oświadczeniu głowa naszego państwa.

    Absolutnie spóźniona reakcja prezydenta Karola Nawrockiego na haniebne słowa Prezydenta Trumpa na temat żołnierzy sojuszu NATO w tym polskich żołnierzy. Na elementarny brak poszanowania ofiary jaką złożył polski żołnierz! Sam wpis również bojaźliwy i nie ukazujący wprost do czego pan prezydent Nawrocki się odnosi

    I dodał: – Jakże marnie to wygląda na tle reakcji choćby premiera Starmera i wezwania Donalda Trumpa do natychmiastowych przeprosin brytyjskich poległych żołnierzy. Prezydentem się jest, a nie bywa. Brakło refleksu, albo odwagi. A sam wpis prezydenta Nawrockiego… Już lepiej było nic nie zamieszczać.

    Marcin Najman skrytykował Karola Nawrockiego. Zbigniew Boniek ruszył z odpowiedzią

    To jednak nie zakończyło całego tematu, bo do akcji wkroczył lubiący wchodzić we wzajemną polemikę z Marcinem Najmanem Zbigniew Boniek. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej żartobliwie rzucił sensacyjną propozycję dotyczącą… walki Nawrocki kontra Najman.

    Walka stulecia N vs N. TOP. Kto wygra?

    – Naprawdę masz wątpliwości Zbychu? – odpowiedział mu Marcin Najman.

    A biorąc pod uwagę ciągłe treningi Karola Nawrockiego i jego bokserskie doświadczenie z ringu, z przymrużeniem oka można by spytać, w czyje zwycięstwo tak mocno wierzy “El Testosteron”.
    Mężczyzna w garniturze z krawatem, uśmiecha się szeroko, tło jest jednolite, rozmyte, z mikrofonami ustawionymi w tle.

    Karol NawrockiMarysia Zawada/REPORTEREast News
    Mężczyzna w średnim wieku w eleganckim garniturze siedzi na stadionowych krzesełkach, podpiera głowę ręką, widoczna bransoletka na nadgarstku i plakietka na smyczy. W tle częściowo widoczne inne osoby i oznaczenia stadionowe.

    Zbigniew BoniekGrzegorz Wajda/REPORTEREast News
    Marcin Najman

    Marcin NajmanAgencja SE/East NewsAFP

    Trump żartuje z Infantino i chwali rekordową sprzedaż biletów

  • Tak podsumowali Pajor, po tym co zrobiła w finale z Realem Madryt

    Tak podsumowali Pajor, po tym co zrobiła w finale z Realem Madryt

    Ewa Pajor ma za sobą całkiem dobre 90 minut w finale Superpucharu Hiszpanii, w którym FC Barcelona wygrała 2:0 z Realem Madryt. Polska napastniczka może jedynie żałować, że nie udało się jej wpisać na listę strzelczyń. Słaba skuteczność Polki była po meczu wytykana przez hiszpańskie media.
    SOCCER-SPAIN-RMA-BAR/
    Fot. REUTERS/Pablo Morano

    Ewa Pajor miała kilka dogodnych sytuacji w polu karnym, stawała też oko w oko z bramkarką Realu Madryt, Misą Rodriguez. Polka jednak nie zdołała zamienić żadnej okazji na gola. Zrobiły to jej koleżanki – w pierwszej połowie do siatki Realu trafiła Esmee Brugts, a w końcówce meczu z rzutu karnego Alexia Putellas.

    Zobacz wideo Jak piłkarze radzą sobie z hejtem? Łukasik: Najgorsze to, gdy przypną nam łatkę
    Tak Hiszpanie ocenili Pajor za finał Superpucharu Hiszpanii

    Pajor na pewno była wyróżniającą się postacią w ataku FC Barcelony w tym meczu. Regularnie dochodziła do sytuacji strzeleckich, defensorki Realu Madryt miały z nią sporo problemów. Ale może żałować, że nie udało się jej zdobyć bramki w sobotnim finale.

    Brak gola przy nazwisku Polki – na to przede wszystkim zwrócił uwagę dziennik “Mundo Deportivo”, oceniając jej występ. “Pustka” to słowo, które zdaniem gazety najlepiej oddaje wrażenia z jej gry.

    “Zdobywając 20 bramek w tym sezonie. Poruszała się po całej linii ataku, wbiegając w wolną przestrzeń. Miała trzy świetne okazje, ale natknęła się za każdym razem na Misę. Pracowała tak ciężko, że brakowało jej świeżości w wykończeniu bardzo ważnych akcji, co jest zadziwiające, zwłaszcza jak na tak dobrą ‘dziewiątkę’, jaką jest Polka” – czytamy.

    Kataloński “Sport” stwierdził, że dużą robotę przy sytuacjach z Pajor wykonała Misa Rodriguez. Bardziej chwalono bramkarkę Realu niż krytykowano Polkę. “Pozwoliła uniknąć pogromu, intwerweniując przy strzałach Pajor, gdy mecz zaczynał Realowi uciekać” – dodano.

    Madrycki dziennik “Marca” był za to pod wrażeniem motoryki i wytrzymałości Ewy Pajor, która była najtrudniejsza do upilnowania na boisku. “Szybka Pajor najbardziej angażowała do pracy obronę Realu” – stwierdzono.

    Na portalu flashscore.com Pajor miała ocenę 6.1 w skali 1-10. To była najniższa nota w całej Barcelonie. Ale pod uwagę przy ocenie brane są przede wszystkim statystyki indywidualne. Brak gola i zmarnowane szanse mają tutaj duży wpływ.

    Zdania kibiców co do występu Pajor są z kolei podzielone, co można było przeczytać w social mediach. Część uważa, że występ Polki był na wysokim poziomie, ponieważ była zaangażowana, bardzo aktywna, nieustępliwa. Według opinii niektórych fanów Pajor pokazała, że jest najlepszą napastniczką świata.

    Inni z kolei przekonywali, że to był wyjątkowo irytujący mecz w wykonaniu Pajor, ponieważ nie przygotowała sobie wystarczająco dobrze pozycji do strzałów, a w niektórych sytuacjach powinna inaczej się zachować, najlepiej podać do innej zawodniczki. Były też komentarze, według których każda zmarnowana sytuacja przez Polkę to był potencjalny punkt zwrotny w finale dla Realu. Ale Barcelona miała wystarczająco dużą przewagę na boisku, by nie dopuścić rywalki do sytuacji w drugiej połowie.

    Zobacz też: Hiszpanie już wiedzą, co z Lewandowskim. Flick podjął decyzję

    Pajor nie strzeliła gola, ale mogła cieszyć się z piątego trofeum wywalczonego z FC Barceloną. Ma na koncie mistrzostwo, Puchar i dwa Superpuchary Hiszpanii oraz Puchar Katalonii.

  • Pajor sam na sam z bramkarką Realu. Oto, co stało się w finale Superpucharu

    Pajor sam na sam z bramkarką Realu. Oto, co stało się w finale Superpucharu

    Piłkarki FC Barcelony po raz kolejny mogły cieszyć się z triumfu w Superpucharze Hiszpanii. Tym razem pokonały Real Madryt 2:0. Jedynie pierwsza połowa była wyrównana. Drugie 45 minut stało pod znakiem absolutnej dominacji zawodniczek ze stolicy Katalonii. 90 minut zagrała Ewa Pajor, była bardzo aktywna w ataku, miała kilka dobrych sytuacji strzeleckich.
    Ewa Pajor miała kilka okazji na gola w finale Suerpucharu Hiszpanii
    https://x.com/rfef/status/2015142829148770324 (Screen)

    Półfinały kobiecego Superpucharu Hiszpanii ułożyły się podobnie jak u mężczyzn. FC Barcelona pokonała Athletic Bilbao (3:1), a Real Madryt wyeliminował Atletico Madryt (3:1). W efekcie w finale mieliśmy drugie w tym sezonie kobiece El Clasico. Znów od pierwszej minuty zagrała Ewa Pajor. Polska napastniczka strzeliła gola w półfinale, chciała to powtórzyć w starciu z Realem.

    Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan
    FC Barcelona i Ewa Pajor z kolejnym trofeum

    Od początku kobiecy Klasyk był otwartą wymianą ciosów. Jeden z nich próbowała wymierzyć Ewa Pajor. Polka miała okazję już w czwartej minucie, ale została w porę zatrzymana. Real liczył za to bardzo mocno na swoje skrzydłowe – Lindę Caicedo i Atheneę del Castillo. To one powodowały największe zagrożenie pod bramką Barcelony.

    Szczęście uśmiechnęło się do “Blaugrany” w 27. minucie. Wyszła na prowadzenie za sprawą trafienia głową Esmee Brugts. Holenderka oszukała dwie defensorki Realu na bliższym słupku przy rzucie rożnym i uderzyła z bliska.

    W końcówce pierwszej połowy tempo narzuciły zawodniczki z Madrytu, szukały gola po strzałach z dystansu. Raz zmusiły Catę Coll do wykazania się w bramce, raz Barcelonę uratowała poprzeczka. Do przerwy Katalonki miały skromne, jednobramkowe prowadzenie. Trudno było wskazać wyraźnie lepszy zespół.

    Po przerwie Barcelona starała się wrzucić wyższy bieg, więcej grała piłką. Krótko po wznowieniu gry przed świetną szansą mogła stanąć Pajor, ale spaliła akcję. Kilka minut później Polka nie dopadła do świetnego podania od Caroline Graham Hansen. W kolejnej groźnej akcji Pajor stanęła oko w oko z bramkarką “Los Blancos”, ale z siedmiu metrów trafiła prosto w nią. Hansen nie trafiła dobitki na pustą bramkę, uderzyła z główki w poprzeczkę. W dalszej części meczu swoje okazje zmarnowały też Claudia Pina, Ona Batlle, Salma Paralluelo i Alexia Putellas.

    Na kwadrans przed końcem meczu zawodniczki Realu miały dużą nadzieję na rzut karny, bowiem ręką zagrała Irene Paredes. VAR jednak nie dopatrzył się naruszenia przepisów u defensorki “Dumy Katalonii”.

    Barcelona kontynuowała dobrą i konsekwentną grę, brakowało jedynie skuteczności. W 80. minucie kolejną okazję miała Pajor, ale spudłowała.

    Zobacz też: Tak Kot potraktował Żyłę po jego ostatnim skoku

    Wyglądało na to, że Barcelona nie wypuści korzystnego wyniku, grała dużo lepiej od Realu. W doliczonym czasie zadała ostateczny cios. Dostała rzut karny po faulu na Putellas. Był on długo sprawdzany przez VAR, ale decyzja z boiska została utrzymana. “Jedenastkę” na gola zamieniła poszkodowana.

    Barcelona wygrała w pełni zasłużenie z Realem 2:0 po bramkach Brugts i Putellas. Tym samym obroniła Superpuchar Hiszpanii.

    To piąte trofeum Ewy Pajor wywalczone w barwach Barcelony. W zeszłym sezonie zdobyła krajową potrójną koronę. Dołożyła do tego triumf w Pucharze Katalonii.

  • Słowa Trumpa o NATO podgrzewają spór. Polscy politycy w ostrej wymianie zdań

    Słowa Trumpa o NATO podgrzewają spór. Polscy politycy w ostrej wymianie zdań

    Donald Trump stwierdził, że wojska NATO miały słaby wkład w misję w Afganistanie.

    W Polsce wywołało to ostrą wymianę zdań między przedstawicielami rządu a opozycją i Pałacem Prezydenckim.

    Donald Tusk zaapelował do prezydenta i prezesa PiS o “wstanie z kolan”. Dostał odpowiedź.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Późnym piątkowym wieczorem prezydent Karol Nawrocki zamieścił wpis na platformie X, w którym odniósł się do kontrowersyjnej wypowiedzi Donalda Trumpa z poprzedniego dnia. Amerykański prezydent ocenił wówczas, że sojusznicy USA z NATO mieli słaby wkład w misję w Afganistanie.

    “Nie ma wątpliwości, że Polscy żołnierze to Bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę. W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków: 43 żołnierzy i cywil. Na zawsze zostaną w naszej pamięci!” – podkreślił Nawrocki.

    “Czas wstać z kolan, panowie Karol Nawrocki i Jarosław Kaczyński. Ludzie patrzą” – napisał nazajutrz premier Donald Tusk, najprawdopobniej zarzucając obu politykom zbyt słabą reakcję na słowa prezydenta USA.

    Doradca Karola Nawrockiego Błażej Poboży odpowiedział na to premierowi: “W podręcznikach historii będzie pan zapamiętany jako specjalista od polityki prowadzonej na kolanach wobec Rosji i Niemiec. Jednocześnie. Czasem lepiej milczeć niż to przypominać”.

    Po kilku godzinach na wpis Tuska odpowiedział sam prezydent.

    “Wolne żarty, Panie Premierze – trzecią dekadę Pan klęczy, od Berlina po Brukselę. W Moskwie też się zdarzało… Naprawdę są takie miejsca na świecie, gdzie nikt nie oczekuje, żeby klękać. To tylko Pana złe przyzwyczajenia” – skomentował Karol Nawrocki.

    Ostra wymiana zdań między rządem a opozycją. Pokłosie wypowiedzi Trumpa o NATO

    Ze strony rządu głos w sprawie zabrał również jego rzecznik, Adam Szłapka. “Ludzie PiS to po prostu tchórze” – stwierdził.

    Z kolei szef MSWiA Marcin Kierwiński napisał: “Przykro patrzeć, że liderom PiS trzeba tłumaczyć znaczenie tak podstawowych pojęć, jak honor i duma”.

    Na wpis Donalda Tuska zareagował także były premier Mateusz Morawiecki: “Mocne słowa w ustach człowieka, który wytarł tuzin par spodni przed brukselskimi i niemieckimi panami. Dlaczego to sobie robisz, Donaldzie?”.

    Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk pytał: “Panie Premierze, czy przypadkiem na tych nartach we włoskich Dolomitach nie uderzył się Pan mocno w głowę?”.

    Donald Trump o żołnierzach NATO w Afganistanie: Byli trochę z tyłu

    W czwartkowym wywiadzie dla Fox News Donald Trump stwierdził, że Ameryka nigdy nie prosiła NATO o pomoc, a wojska Sojuszu w Afganistanie pozostawały “trochę z tyłu”.

    Operacja w Afganistanie, w której wzięło udział ponad 33 tys. polskich żołnierzy i pracowników wojska, była efektem uruchomienia przez USA art. 5 NATO.

    – My nigdy ich nie potrzebowaliśmy. My nigdy tak naprawdę o nic ich nie prosiliśmy – mówił Trump.

    Według niego wojska NATO podczas misji w Afganistanie trzymały się “trochę z dala od linii frontu”. Jak dodał, Ameryka była bardzo dobra dla Europy i wielu innych państw, ale droga współpracy musi być dwukierunkowa.

    “Polityczny WF”: Jak to było z wysłaniem polskich wojsk na GrenlandięINTERIA.PL

  • Prezydent Nawrocki wytyka błędy Europy i ostrzega przed wojną. Nie ma złudzeń wobec Rosji

    Prezydent Nawrocki wytyka błędy Europy i ostrzega przed wojną. Nie ma złudzeń wobec Rosji

    Prezydent Karol Nawrocki ostrzega, że Rosja będzie nadal stanowić zagrożenie dla Europy, niezależnie od potencjalnego porozumienia pokojowego.

    Polska doświadcza wojny hybrydowej z Rosją, udziela wsparcia Ukrainie oraz odgrywa kluczową rolę w działaniach logistycznych.

    Nawrocki podkreśla konieczność wzmocnienia obronności Europy i akcentuje, że silne NATO nie jest możliwe bez udziału Stanów Zjednoczonych.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Prezydent Karol Nawrocki w wywiadzie dla CNBC podkreślił, że niezależnie od tego, czy zostanie podpisany pokój z Ukrainą, Rosja nadal będzie stanowić poważne zagrożenie dla Europy.

    – Myślę, że nadal będzie atakować inne kraje – stwierdził, wskazując na konieczność przygotowań obronnych i zwiększenia solidarności w ramach NATO.

    Karol Nawrocki: Polska jest w stanie wojny hybrydowej

    Prezydent zwrócił uwagę, że Polska doświadcza skutków wojny na Ukrainie, będąc w ciągłej “wojnie hybrydowej” z Rosją.

    – Widzimy to na Morzu Bałtyckim, w presji na nasze granice, atakach na infrastrukturę i naruszeniach przestrzeni powietrznej – mówił Nawrocki. Podkreślił, że Polska, jako państwo wschodniej flanki NATO, odgrywa istotną rolę w zabezpieczeniu regionu.

    Prezydent przypomniał o zaangażowaniu Polski w pomoc dla Ukrainy od początku rosyjskiej agresji w 2022 roku.

    – Ponad 90 proc. światowej pomocy dla Ukrainy przechodzi przez Jasionkę, a Polska gości milion Ukraińców – zaznaczył. Dodał, że kraj pełni rolę hubu energetycznego i logistycznego, uczestnicząc także w planach odbudowy Ukrainy z udziałem polskich firm.

    Nawrocki o roli Polski w NATO. “Jesteśmy dawcami bezpieczeństwa”

    W rozmowie z CNBC prezydent odniósł się do napięć wokół Grenlandii, podkreślając, że Polska nie wysłała swoich żołnierzy na wyspę.

    – Sprawa powinna zostać rozwiązana dyplomatycznie, bez niepotrzebnej eskalacji – powiedział Nawrocki, wskazując na konieczność skupienia się na zagrożeniu rosyjskim i pokoju na Ukrainie.

    Prezydent podkreślił, że obecnie silne NATO nie jest możliwe bez aktywnej roli Stanów Zjednoczonych, które finansują około 65 proc. budżetu Sojuszu.

    – Polska, Finlandia i państwa bałtyckie są nie tylko biorcami, ale też dawcami bezpieczeństwa – mówił Nawrocki, zwracając uwagę na presję Donalda Trumpa, by Europa zwiększyła wydatki na obronność.

    Obawy o niekorzystne porozumienie pokojowe

    – Lepiej wydawać pieniądze na przygotowania do wojny i zapobieganie jej skutkom niż na odbudowę po konflikcie – ocenił polski prezydent.

    Zaznaczył, że Europa długo koncentrowała się na kwestiach ideologicznych i klimatycznych, zamiast przygotowywać się na realne zagrożenia.

    Według Nawrockiego, nawet jeśli prezydent Trump osiągnie porozumienie pokojowe między Rosją a Ukrainą, nie rozwiąże ono problemu zagrożenia dla Europy. – Rosja w każdej sytuacji będzie próbować przegrupować siły i kontynuować agresję – ostrzegł, wskazując na szczególne zagrożenie dla państw pierwszej linii, takich jak Polska i Finlandia.

    Kosiniak-Kamysz w ”Graffiti” chwali prezydenta w sprawie Rady Pokoju Trumpa: To jest dobre posunięciePolsat New

  • Wydał werdykt po meczu Świątek. Alarm ws. Polki. “Bardzo niepokojące”

    Wydał werdykt po meczu Świątek. Alarm ws. Polki. “Bardzo niepokojące”

    Iga Świątek zapewniła sobie awans do czwartej rundy tegorocznej Australian Open. W sobotni poranek Polka pokonała w trzeciej rundzie Rosjankę Annę Kalinską i był to jeden z najddziwniejszych meczów, jakie Świątek rozegrała w życiu. Każdy z trzech setów skończył się bowiem wynikiem 1:6/6:1. Na całe szczęście dwa z nich wygrała Świątek. Po spotkaniu rozgorzała jednak dyskusja, co stało się w tym środkowym. Zaniepokojony zdaje się być Dawid Celt.
    Iga Świątek

    Iga ŚwiątekLUKE HALES / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Iga Świątek do Australian Open w tym roku przystępowała bez większych oczekiwań, jeśli chodzi o podejście kibiców. O ile w poprzednich latach Polka przed startem imprezy w Melbourne zwykle prezentowała naprawdę wysoką formę w reprezentacyjnym turnieju United Cup.

    O tyle w tym roku sytuacja była zgoła odmienna, bo po tym, co Iga pokazała w Sydney panował raczej dość powszechny niepokój o dyspozycję wiceliderki rankingu WTA. Pierwszy mecz w Australian Open zdawał się potwierdzać to, o czym tak wiele mówiło się przed startem pierwszego Wielkiego Szlema w sezonie.

    Niepokój o Świątek. Celt mówi wprost

    Polka pokonała wprawdzie Yue Yuan, ale 130. tenisistka rankingu postawiła Idze naprawdę trudne warunki. W pewnych momentach można było odczuć, że Polka jest dominowana przez rywalkę. W drugiej rundzie takich problemów z Czeszką Bouzkovą nie było, bo ta grała zwyczajnie wolniej.

    W trzeciej rundzie przyszedł czas na zdecydowanie poważniejsze starcie – z Anną Kalinską, która w przeszłości potrafiła Idze sprawić sporo problemów. Tym razem Polka weszła w mecz wręcz spektakularnie. Świątek wygrała 6:1 w ledwie 25 minut i przypomniały się jej najlepsze czasy.

    Druga partia była zgoła odmienna. Skończyła się wynikiem 6:1, ale dla Rosjanki i trwała aż piętnaście minut dłużej. Najbardziej szokujący był procent wygranych punktów po trafionym serwisie przez Igę. Ten bowiem zatrzymał się na liczbie 13. Polka wygrała ledwie jeden na osiem takich punktów.

    Gdyby nie fakt, że wszystko potwierdzają suche liczby, to trudno byłoby w to uwierzyć. Na całe szczęście w trzeciej partii Iga odnalazła dobrą grę i wygrała… 6:1. Tym, co dzieje się z Polką niepokoi się Dawid Celt. – Nie wiem, co się stało w tym drugim secie, ale to jest bardzo niepokojące – ocenił na kanale “Break Point” kapitan reprezentacji Polski w BJK Cup.

    Można byłoby uznać, że to jednostkowy przypadek, gdyby faktycznie wcześniej nie działy się podobne rzeczy, ale nie tak dawno z Belindą Bencić Świątek wygrała pierwszego seta 6:3, a w dwóch kolejny wygrała ledwie trzy gemy. Pozostaje wierzyć, że źródło problemów zostanie odnalezione i w poniedziałkowym meczu Inglis takich sytuacji nie będzie.
    Iga Świątek odwróciła losy meczu drugiej rundy z Danielle Collins na Australian Open 2024 w spektakularny sposób

    Iga Świątek odwróciła losy meczu drugiej rundy z Danielle Collins na Australian Open 2024 w spektakularny sposóbANTHONY WALLACE / AFPAFP
    W tegorocznym Australian Open Emma Raducanu została zdeklasowana przez Igę Świątek

    W tegorocznym Australian Open Emma Raducanu została zdeklasowana przez Igę ŚwiątekAFP
    Miesiąc temu walczyła z Igą Świątek o ćwierćfinał Australian Open, dzisiaj Eva Lys jest nowym numerem jeden w niemieckim tenisie

    Miesiąc temu walczyła z Igą Świątek o ćwierćfinał Australian Open, dzisiaj Eva Lys jest nowym numerem jeden w niemieckim tenisiePAUL CROCK / WILLIAM WEST / AFPAFP

    Siatkarski quiz z Jakubem Nowakiem i Piotrem Orczykiem!

  • Krótkie oczekiwanie Sabalenki. Demolka w 53 minuty. 18-latka w ćwierćfinale

    Krótkie oczekiwanie Sabalenki. Demolka w 53 minuty. 18-latka w ćwierćfinale

    Na niedzielę zaplanowano mecze czwartej rundy Australian Open w górnej części singlowej drabinki kobiet. Po tym, jak Aryna Sabalenka uporała się z Victorią Mboko, tenisistka z Mińska mogła się przyglądać, z kim przyjdzie jej się zmierzyć w ćwierćfinale. Białorusinka nie musiała długo czekać na odpowiedź. Przeciwniczką liderki rankingu WTA będzie Iva Jovic. Rewelacyjna 18-latka awansowała do najlepszej “8” w niebywałym stylu. W 53 minuty zdeklasowała byłą wielkoszlemową pogromczynię Igi Świątek.
    Dwie kobiety ubrane w stroje tenisowe stoją obok siebie, każda wyrażając inne emocje – po lewej widoczny jest poważny wyraz twarzy, po prawej radosny uśmiech i zaciśnięta pięść w geście triumfu.

    Aryna Sabalenka i Iva Jovic powalczą o półfinał Australian Open 2026MARTIN KEEP / WILLIAM WEST / AFPAFP

    Główne zmagania w ramach tegorocznej edycji Australian Open wkroczyły w drugi tydzień. Na niedzielę przewidziano pierwsze spotkania czwartej rundy w singlu. Jako pierwsza awans do ćwierćfinału zagwarantowała sobie Aryna Sabalenka. Liderka rankingu WTA zmierzała po pewne zwycięstwo w starciu z Victorią Mboko, prowadziła już 4:1 z podwójnym przełamaniem w drugim secie. Potem reprezentantka Kanady zniwelowała jednak stratę, broniąc aż trzech meczboli w dziesiątym gemie. Ostatecznie Białorusinka zwyciężyła dopiero po tie-breaku – 6:1, 7:6(1).

    W momencie, kiedy tenisistka z Mińska kończyła swoje spotkanie na Rod Laver Arena, niemal o tej samej porze startowała rywalizacja, która miała wyłonić przeciwniczkę dla turniejowej “1” w kolejnej fazie wielkoszlemowych rozgrywek w Melbourne. O miano rywalki Sabalenki walczyły: 18-letnia Iva Jovic oraz Julia Putincewa, a więc zawodniczka, która jako ostatnia pokonała Igę Świątek na Wimbledonie. Faworytką dzisiejszej potyczki była jednak reprezentantka Stanów Zjednoczonych, która w trzeciej rundzie wyeliminowała rozstawioną z “7” Jasmine Paolini. W niedzielę młoda tenisistka z USA potwierdziła świetną dyspozycję, nie dając szans bardziej doświadczonej Kazaszce.

    Australian Open: Iva Jovic kontra Julia Putincewa w czwartej rundzie

    Mecz mógł się rozpocząć bardzo pozytywnie z perspektywy Putincewej. Już na “dzień dobry” miała dwa break pointy z rzędu przy serwisie Jovic. Ostatecznie turniejowa “29” zdołała jednak wyjść ze stanu 15-40, wygrywając cztery akcje z rzędu. Po zmianie stron Julia prowadziła 30-15 przy własnym podaniu, ale to i tak nie wystarczyło, by zdobyć premierowe “oczko”. Amerykanka wywalczyła przełamanie i na tablicy wyników zrobiło się 2:0. Pierwsze dwa gemy okazały się kluczowe dla dalszych losów partii. W kolejnych minutach obserwowaliśmy dominację Ivy. Ostatecznie 18-latka nie straciła ani jednego rozdania w tym secie, wygrała go aż 6:0.

    Reprezentantka Kazachstanu polowała na przełamanie także na starcie drugiej części pojedynku. Tym razem Jovic wróciła ze stanu 15-30 i znów zaczęła uciekać rywalce. Szybko zrobiło się 4:0 z perspektywy młodej zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych. Dopiero wtedy Putincewa zdołała wygrać jakiegokolwiek gema. Przełamała rywalkę do 15 i dała sobie jeszcze cień szansy na nawiązanie rywalizacji. Po zmianie stron nadzieja definitywnie zgasła. Iva nie straciła już ani jednego “oczka” do końca spotkania. Po 53 minutach rywalizacji turniejowa “27” zwyciężyła w tym starciu 6:0, 6:1. Dzięki temu Jovic po raz pierwszy w karierze zagra w wielkoszlemowym ćwierćfinale na poziomie zawodowym. Zobaczymy, jak sobie poradzi we wtorkowej batalii z liderką rankingu WTA – Aryną Sabalenką.

    „Pragnę pokoju” – Sabalenka odpowiada na słowa Oliynykovej© 2026 Associated Press
    Aryna Sabalenka

    Aryna SabalenkaADRIAN DENNIS / AFPAFP
    Uśmiechnięta kobieta w stroju tenisowym i białej czapce z daszkiem podnosi rękę w geście powitania lub zwycięstwa, w tle rozmazane światła oraz postać ubrana na czarno.

    Iva Jović, Australian Open 2026William WestAFP
    Julia Putincewa

    Julia PutincewaPAUL CROCK / AFPAFP

  • Sabalenka grała z Mboko o ćwierćfinał Australian Open. Koniec po dwóch setach

    Sabalenka grała z Mboko o ćwierćfinał Australian Open. Koniec po dwóch setach

    The second week of competition in the main draw of the Australian Open 2026 has begun, and the very first Sunday match on Rod Laver Arena immediately attracted plenty of attention. World No. 1 Aryna Sabalenka faced the highly promising Victoria Mboko, with a place in the quarterfinals of the Grand Slam tournament in Melbourne at stake. Although the opening stages suggested a one-sided affair, the match grew increasingly interesting as it progressed. The final outcome was decided after 86 minutes of play.

    Sabalenka had not dropped a single set either at the Australian Open 2026 or throughout the entire season. Her impressive streak nearly came to an end in the third round, however, when she faced Anastasia Potapova. The WTA rankings leader had to reach her highest level, as her opponent played boldly and forced tie-breaks in both sets. In the second set, Potapova even came back from 0–4, and in the decisive tie-break she held four set points. Ultimately, though, the tournament’s top seed kept her composure, winning 7–6(4), 7–6(7) and securing a place in the last 16.

    In the fourth round, the Belarusian met 19-year-old Victoria Mboko for the first time. The Canadian is considered one of the biggest revelations of recent months, having won the WTA 1000 tournament in Montreal last season. In Melbourne, she reached this stage after a hard-fought three-set victory over Clara Tauson. For Mboko, it was her first-ever encounter with the world No. 1. On paper, the matchup promised plenty of excitement, but initially the reality on court told a different story.

    Sabalenka opened the match on serve and was tested straight away. Mboko earned two break points thanks to spectacular returns—one down the line and one cross-court. The WTA leader managed to escape the danger and hold serve. The next games largely followed the servers’ lead until the fourth game, when the Canadian ran into serious trouble for the first time. Sabalenka capitalized ruthlessly, breaking her opponent to love, and soon after built a 3–1 lead.

    After the change of ends, Mboko’s situation became even more difficult. Serving at 40–15, she failed to close out the game, allowing Sabalenka back to deuce before the top seed struck with a decisive winner. Moments later, Sabalenka held a double-break advantage and comfortably closed out the opening set on her own serve, winning it 6–1 without dropping a single point.

    The second set began with continued dominance from Sabalenka. She broke Mboko to love once again and confirmed the advantage to go up 2–0. The Canadian finally halted a run of seven consecutive lost games in the third game, getting her name back on the scoreboard. It proved only a brief respite, however, as the tournament favorite quickly regained control and, after another break, led 4–1.

    Then came an unexpected twist. Sabalenka momentarily lost her focus, while Mboko visibly relaxed and raised her level. The Canadian recovered one break and then held serve from 0–30. For the first time in a while, the pressure shifted toward the world No. 1. Sabalenka responded in her trademark style, restoring a two-game cushion.

    The tension peaked in the tenth game. Sabalenka held two match points but failed to convert them. Moments later, Mboko earned break points and capitalized, leveling the score at 5–5. The 19-year-old gained momentum and guaranteed herself at least a tie-break. She even fought for another break in the twelfth game, but Sabalenka survived a series of deuces and forced the decisive breaker.

    The tie-break was a display of experience and authority from the world No. 1. Sabalenka played flawlessly, leaving her opponent with little chance. After 86 minutes, she sealed a 6–1, 7–6(1) victory and advanced to the quarterfinals of the Australian Open 2026, where she will face either Iva Jović or Yulia Putintseva.