• Chwalińska zdeklasowała mistrzynię z Osaki w 66 minut. Polka w półfinale WTA

    Chwalińska zdeklasowała mistrzynię z Osaki w 66 minut. Polka w półfinale WTA

    Wczoraj Iga Świątek pożegnała się ze zmaganiami w Dosze, ale dla polskich kibiców nie oznaczało to końca emocji, jeśli chodzi o turnieje rozgrywane w tym tygodniu. O jak najlepszy wynik podczas WTA 125 w Oeiras rywalizowała Maja Chwalińska. Dzisiaj 24-latka stanęła do walki z mistrzynią imprezy rangi “250” w Osace z 2024 roku – Suzan Lamens. Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała dała prawdziwy popis na korcie. Potrzebowała tylko 66 minut, by zameldować się w najlepszej “4”.
    Zbliżenie na tenisistkę w czarnej koszulce, która wykonuje gest zaciśniętej pięści, wyrażając emocje oraz determinację podczas meczu na niebieskim korcie.

    Maja Chwalińska walczyła o awans do półfinału WTA 125 w OeirasZUMA/NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Po udanym występie w turnieju WTA 250 w Kluż-Napoce, gdzie Maja Chwalińska po raz pierwszy w karierze zameldowała się w najlepszej “8” w singlu na poziomie głównego cyklu rozgrywek, Polka udała się na kobiecy Challenger do Oeiras, czyli zmagania rangi “125”. Rozpoczęła je od wymagającego starcia przeciwko zawodniczce z Niemiec. Ostatecznie pokonała Nomę Nohę Akugue 6:2, 3:6, 6:1. W kolejnej fazie 24-latka dała prawdziwy popis. W meczu z Nurią Parrizas Diaz straciła zaledwie dwa gemy, wygrywając 6:1, 6:1 w 53 minuty.

    Dzięki temu dzisiaj zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała stanęła do walki o półfinał z turniejową “3” – Suzan Lamens. Holenderka to triumfatorka WTA 250 w Osace z 2024 roku. Obecnie plasuje się na 111. miejscu w rankingu, a więc o 23 lokaty wyżej od Chwalińskiej. Pod koniec ubiegłego sezonu tenisistka z zachodniej Europy potrafiła pokazać się z dobrej strony. Przekonała się o tym m.in. Iga Świątek, podczas US Open 2025. W drugiej rundzie nowojorskiego Szlema nasza reprezentantka niespodziewanie straciła seta. Obie spotkały się także w styczniu, w trakcie United Cup. Tym razem Raszynianka odniosła już pewniejsze zwycięstwo. W piątek na wygraną zamierzała także polować Maja.

    WTA Oeiras: Maja Chwalińska kontra Suzan Lamens w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się rewelacyjnie z perspektywy Chwalińskiej. Po tym, jak Polka utrzymała swoje podanie do 30, następnie ruszyła po przełamanie. Wywalczyła breaka do 15 i zdominowała także następne minuty na korcie. W trakcie piątego rozdania wyszła ze stanu 15-30 i objęła prowadzenie już 5:0. Dopiero wtedy Lamens zdołała uzyskać swoje premierowe “oczko”. Później powtórzył się scenariusz z poprzedniego gema przy serwisie Mai. Dzięki temu nasza reprezentantka triumfowała w secie 6:1.

    Druga część pojedynku przyniosła już więcej emocji. Po tym, jak Chwalińska zdobyła przełamanie podczas trzeciego rozdania, Suzan natychmiast odrobiła stratę. To nie był jednak koniec festiwalu breaków. Tuż przed zmianą stron Maja powróciła na prowadzenie i nie oddała go już do końca spotkania – co więcej, nie pozwoliła rywalce na wygranie choćby jednego gema. Ostatecznie Polka triumfowała 6:1, 6:2 po zaledwie 66 minutach gry. O finał WTA 125 w Oeiras powalczy ze zwyciężczynią meczu Darja Vidmanova – Dalma Galfi.

    Iga Świątek – Suzan Lamens. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym odbijająca piłkę rakietą podczas dynamicznej wymiany na korcie.

    Maja ChwalińskaTomasz Jastrzebowski/REPORTERReporter
    Suzan Lamens

    Suzan LamensZED JAMESON/Anadolu via AFPAFP
    Młoda kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem znajduje się na tle rozmytego napisu, nosi białą koszulkę z logo marek sportowych oraz medaliki na szyi, patrzy skierowana w stronę obiektywu.

    Iga Świątek walczyła o półfinał WTA 1000 w Dosze Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Depcze po piętach Świątek i Sabalence, właśnie zdobyła medal. Oto najbogatsza olimpijka

    Depcze po piętach Świątek i Sabalence, właśnie zdobyła medal. Oto najbogatsza olimpijka

    O Eileen Gu było głośno już w czasie igrzysk w Pekinie. Wówczas okazało się, że Chinka zdobyła trzy medale olimpijskie i stała się najmłodszą zawodniczką, której udało się tego dokonać w historii zimowych igrzysk. Teraz zdobyła swój kolejny olimpijski medal, a co również ciekawe, jest najbogatszą aktualną olimpijką. Pod względem zarobków depcze po piętach Idze Świątek i Arynie Sabalence.
    Dwie kobiety, po lewej młoda sportsmenka w czerwonej kurtce trzymająca narty, uśmiechnięta, otoczona tłumem fotografów; po prawej kobieta w jasnym płaszczu, patrząca poważnie w stronę aparatu.

    Eileen Gu, Iga Świątek

    Eileen Gu jest narciarką dowolną i najlepiej czuje się w stylu slopestyle, choć w Pekinie medale zdobywała zarówno w tej kategorii, jak i w konkurencji half-pipe i big air. W Cortinie udało jej się zdobyć srebro w slopestyle’u.

    Eileen Gu zdobyła srebrny medal. Jest prawdziwym fenomenem igrzysk

    W 2022 roku Eileen Gu stała się prawdziwym hitem igrzysk. Wcześniej narciarka dowolna startowała dla reprezentacji Stanów Zjednoczonych, ale przed igrzyskami zmieniła barwy na chińskie i od tamtego czasu reprezentuje kraj swojej matki. Wtedy okazała się prawdziwą sensacją – w wieku 18 lat zdobyła trzy olimpijskie medale, dwa złote i jeden srebrny.

    Na igrzyskach w Cortinie udało jej się wygrać srebro w slopestyle’u. To jej kolejne wielkie osiągnięcie, ale nie jedyne. Eileen Gu została najbogatszą zimową olimpijką i depcze po piętach m.in. Idze Świątek.

    Eileen Gu najbogatszą olimpijką

    Gu wyprzedziła już pod względem finansowym Lindsey Vonn, która w ubiegłym roku zarobiła 14 mln dolarów. Chińska narciarka za to na swoje konto wprowadziła w roku 2025 aż 23 mln dolarów! Wszystko dzięki kontraktom sponsorskim, reklamowym i… modowym. Eileen Gu jest bardzo znaną modelką – współpracowała m.in. z takimi markami jak Cadillac, Tiffany & Co., Visa czy Victoria’s Secret.

    Wśród wszystkich sportsmenek, Eileen Gu jest czwartą najlepiej zarabiającą sportsmenką na świecie z 2025 roku. Na pierwszym miejscu w zestawieniu znajduje się Coco Gauff (33 mln dolarów w 2025 roku), na drugim – Aryna Sabalenka (30 mln dolarów), a na trzecim – Iga Świątek (25 mln dolarów). To pokazuje, że Gu depcze Polce po piętach.
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Eileen Gu

    Eileen GuAGENCE KMSP / KMSP / KMSP via AFPAFP

    Kosecki o losowaniu Polaków w Lidze Narodów: To nie jest łatwa grupa.

  • Wrze przed meczem, w którym ma zagrać Iga Świątek. “Wstyd”, “żenada”

    Wrze przed meczem, w którym ma zagrać Iga Świątek. “Wstyd”, “żenada”

    Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

    Stawka jest wysoka. Polskie tenisistki powalczą o awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup. Mecz zaplanowano na 10 i 11 kwietnia 2026 r. Choć gospodarzem miała być Ukraina, ze względu na trwającą wojnę spotkanie odbędzie się w Polsce.

    Polecamy: Sensacja, Jelena Rybakina za burtą! Arcyważna wiadomość dla Igi Świątek

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Kiedy planowany jest mecz Polska – Ukraina?

    Dlaczego odwołano imprezę Dreamstate Europe?

    Ile osób może oglądać mecz w Gliwicach?

    Z kim Polki ostatnio grały i przegrały?
    Tenisowe święto w Gliwicach

    Prezes Polskiego Związku Tenisowego, Dariusz Łukaszewski, zdradził kulisy negocjacji. Ukraińcy zgodzili się oddać organizację Polakom, co zatwierdziła światowa federacja.

    — Wiadomo, że w związku z sytuacją w Ukrainie od dłuższego czasu zawodnicy podejmują rywali na neutralnym terenie. W kuluarowych rozmowach udało się doprowadzić do tego, że Ukraińcy oddali organizację meczu PZT. Zarząd światowej federacji wyraził na to zgodę — wyjaśnił Łukaszewski.

    Wybór padł na Gliwice, bo prezes szukał dużego obiektu (mecz obejrzy ok. 13 tys. widzów), a szefem operatora hali jest były tenisista, Marcin Gawron. Na płycie głównej zostanie ułożona sztuczna mączka, a PZT robi wszystko, by liderką kadry była Iga Świątek.
    “Jesteśmy zmuszeni do odwołania”

    Problem w tym, że termin 11 kwietnia był od dawna zarezerwowany dla fanów muzyki trance. W PreZero Arenie miało odbyć się Dreamstate Europe 2026. Impreza została jednak odwołana.

    Operator hali wydał w tej sprawie oświadczenie, które tylko dolało oliwy do ognia:

    “W związku z organizacją wyjątkowego, międzynarodowego wydarzenia sportowego, które po raz pierwszy w historii ma się odbyć w Gliwicach oraz w PreZero Arenie Gliwice, jesteśmy zmuszeni do odwołania Dreamstate Europe, które było zaplanowane na 11 kwietnia 2026 roku.

    Decyzja ta wynika wyłącznie z uwarunkowań organizacyjnych i terminowych oraz z unikatowego charakteru planowanego wydarzenia sportowego. Pragniemy podkreślić, że Dreamstate Europe był i pozostaje dla nas bardzo ważnym elementem programu PreZero Areny Gliwice.

    Szczegóły dotyczące zwrotu płatności za bilety zostaną przekazane Uczestnikom mailowo, za pośrednictwem serwisu w którym dokonali oni zakupu.

    Bardzo przepraszamy wszystkich uczestników, artystów, TME Entertainment oraz Insomniac za zaistniałą sytuację.

    Arena Operator Sp. z o.o.”
    Wściekłość w sieci

    Decyzja o odwołaniu imprezy na dwa miesiące przed terminem wywołała prawdziwą burzę w komentarzach.

    Oto co piszą rozgoryczeni niedoszli uczestnicy festiwalu:

    “Przez chwilę myślałem, że to tylko głupia decyzja. Ale teraz już wiem, że wy faktycznie macie gdzieś swoich klientów, skoro tak się popisujecie tym, że odwołujecie jedną imprezę zaplanowaną od roku, by zorganizować inną w tym samym terminie na dwa miesiące przed wydarzeniem. Totalna żenada i brak jakiegokolwiek szacunku do swoich klientów ze strony zarówno kierownica areny, jak i władz Gliwic, które widać promują takie patologiczne zachowanie. Głęboko wam życzę, byście się kompletnie przejechali na tej decyzji”

    “Ale wstyd wystawić 12 tys. osób 2 miesiące przed imprezą. Żałosne”

    “Tak się nie robi, dno”

    “Gratuluję pomysłowości mądrym głowom. Ludzie czekają na Dreamstate miesiącami a wy w tym samym czasie organizujecie inną imprezę pokazując środkowy palec uczestnikom Dreamstate. Żenada roku… szkoda, że nie ogłosiliście tego 1 kwietnia, byłby lepszy ubaw”
    O co grają tenisistki?

    Dla Polek to szansa na rewanż. Ostatni raz z Ukrainkami grały rok temu w Radomiu i przegrały. Maja Chwalińska uległa Elinie Switolinie (6:7, 3:6), a Katarzyna Kawa Marcie Kostjuk (1:6, 2:6).

    Stawką kwietniowego meczu w Gliwicach jest bilet do Chin. Zwycięzca awansuje do turnieju finałowego z udziałem ośmiu najlepszych ekip świata, który odbędzie się we wrześniu w Shenzhen.

  • Na ten wynik liczyła Świątek. Mecz Rybakiny zakończony po 143 minutach

    Na ten wynik liczyła Świątek. Mecz Rybakiny zakończony po 143 minutach

    Drugi czwartkowy mecz na korcie centralnym podczas turnieju WTA 1000 w Dosze przyniósł sensacyjne rozstrzygnięcie. Maria Sakkari pokonała Igę Świątek. To otworzyło szansę dla Jeleny Rybakiny na awans na pozycję wiceliderki rankingu. Potrzebowała jednak do tego finału w stolicy Kataru. Pierwszym z dwóch kroków w tym kierunku miało być zwycięstwo z Victorią Mboko. Pojedynek z Kanadyjką potrwał 143 minuty. Wiemy już, która zagra w najlepszej “4” zmagań.
    Kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem z logiem Yonex, opierająca dłoń na głowie i patrząca w dół, wyrażająca zmęczenie lub zamyślenie, na tle rozmytego stadionu.

    Jelena Rybakina rywalizowała o awans do półfinału WTA 1000 w DoszeMartin KeepAFP

    Dzisiejsza rywalizacja w Dosze przyniosła przykrą niespodziankę z perspektywy polskich kibiców. Iga Świątek uległa Marii Sakkari i pożegnała się ze zmaganiami na etapie ćwierćfinału. Trzykrotna triumfatorka imprezy w stolicy Kataru pewnie wygrała pierwszego seta 6:2. Od drugiej partii sytuacja uległa zmianie. Pojedynek mocno się wyrównał, Greczynka miała coraz więcej do powiedzenia. W pewnym momencie Polka posiadała break pointy na 5:4, ale nie udało się wykorzystać żadnego z nich. Ostatecznie o losach meczu decydowała trzecia odsłona. Raszynianka przegrywała już 2:5 15-30, potem wyrównała na 5:5. Na koniec popełniła jednak bolesny błąd, który sprawił, że to rywalka triumfowała 2:6, 6:4, 7:5.

    Taki rezultat sprawił, że Jelena Rybakina dostała szansę, by wyprzedzić 24-latkę w rankingu już po turnieju WTA 1000 w Dosze. Reprezentantka Kazachstanu potrzebowała jednak co najmniej finału, by po raz pierwszy w karierze zameldować się na drugiej pozycji w kobiecym zestawieniu. Droga do tego celu wiodła: najpierw przez starcie z Victorią Mboko, a później ew. potyczkę z Jeleną Ostapenko. Mistrzyni Australian Open 2026 rywalizowała jak dotąd z Kanadyjką trzykrotnie, wszystkie te pojedynki odbyły się w poprzednim sezonie. Kazaszka prowadziła 2-1 w zestawieniu H2H. Zapowiadało się kolejne ekscytujące spotkanie między obiema tenisistkami.

    WTA Doha: Jelena Rybakina kontra Victoria Mboko w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Mboko. Reprezentantka Kanady pewnie utrzymała swoje podanie, a następnie szukała swojej okazji na returnie. Obie tenisistki posiadały sporo szans na zdobycie “oczka”, ale ostatecznie to Victoria wykorzystała trzeciego break pointa i zrobiło się 2:0. W następnych minutach Rybakina odrobiła stratę i w trakcie piątego rozdania miała nawet piłkę na 3:2. Ostatecznie do przełamania na korzyść Jeleny doszło dopiero kilka minut później. Rybakina wyszła na 5:3 i wydawało się, że pewnie zmierza w kierunku zwycięstwa w pierwszym secie.

    Od dziewiątego gema sytuacja na korcie znów uległa diametralnej zmianie. Kluczowe wymiany zaczęły trafiać na konto Victorii. Gdy mistrzyni AO 2026 serwowała po wygraną w partii, doszło do powrotnego przełamania. Po chwili Kazaszka szukała odpowiedzi, miała dwa break pointy z rzędu na 6:5. Finalnie Mboko wyszła jednak ze stanu 15-40 i zagwarantowała sobie co najmniej tie-breaka. Do takiej rozgrywki nie doszło. Po zmianie stron 19-latka zdobyła czwarte “oczko” z rzędu. Dzięki temu to reprezentantka Kanady triumfowała w premierowej odsłonie 7:5. W przerwie skorzystała z pomocy medycznej, opatrzono jej rękę. Z kolei Kazaszka udała się do szatni.

    Pierwsze gemy drugiej części pojedynku trafiły na konto serwujących. Do przełamania doszło dopiero w trzecim. Wówczas Mboko nie wykorzystała prowadzenia 30-15 i dała sobie odebrać podanie. Chwilę później było już 3:1 dla Rybakiny. W kolejnych minutach Victoria zniwelowała jednak straty i była blisko tego, by po siedmiu rozdaniach znaleźć się z przodu. Posiadała dwie okazje na 4:3, jednak żadnej z nich nie zamieniła w liderowanie. Ostatecznie zobaczyliśmy następne przełamanie w tym secie. Potem Jelena dorzuciła “oczko” przy swoim serwisie i tak jak w poprzedniej partii, wyszła na 5:3. Tym razem zdołała utrzymać przewagę breaka do końca. Wynikiem 6:4 doprowadziła do decydującej odsłony.

    Początek trzeciej fazy starcia przebiegał pod dyktando serwujących. Na premierowe break pointy trzeba było zaczekać do piątego gema. Po drugiej okazji Rybakina objęła prowadzenie, a potem powiększyła je do stanu 4:2. Młoda rywalka nie dawała jednak za wygraną. W następnych minutach obserwowaliśmy znakomitą grę Mboko i po dziewięciu rozdaniach to reprezentantka Kanady znalazła się z przodu. Nagle Jelena znalazła się pod presją – musiała utrzymać swój serwis, by pozostać w grze o zwycięstwo. Victoria nie zwalniała tempa i szybko wypracowała sobie trzy meczbole. Rybakina obroniła wszystkie, ale potem nastała czwarta okazja. I tutaj mecz dobiegł już końca. 19-latka wymusiła błąd na przeciwniczce agresywnym returnem. Ostatecznie to Mboko triumfowała 7:5, 4:6, 6:4 i dzięki temu zagra w półfinale z Jeleną Ostapenko. Z kolei Kazaszka nie wyprzedzi Igi Świątek w rankingu, Polka pozostanie na drugim miejscu po zmaganiach w Dosze.

    Hubert Hurkacz – Alexander Bublik. Skrót meczuPolsat Sport
    Tenisistka w białej czapce i sportowym stroju trzyma rakietę tenisową, wyrażając intensywną koncentrację podczas meczu na profesjonalnym korcie.

    Iga Świątek Izhar KHAN / AFPAFP
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej odzieży i niebieskiej czapce z daszkiem stoi na tle rozmytego tłumu kibiców podczas wydarzenia sportowego.

    Victoria MbokoMinas PanagiotakisAFP
    Jelena Ostapenko

    Jelena OstapenkoNOUSHAD THEKKAYIL/NurPhoto via AFPAFP

  • Fręch zagrała z 679. zawodniczką świata. 87 minut i koniec

    Fręch zagrała z 679. zawodniczką świata. 87 minut i koniec

    Po tym, jak Magdalena Fręch nie awansowała do turnieju głównego WTA 1000 w Dosze, Polka przeniosła się do Dubaju, gdzie odbędzie się turniej rangi WTA 500. Fręch rozpoczęła eliminacje od starcia z Rosjanką Jekatieriną Jaszyną, która znajduje się o 620 pozycji niżej od Polki. Niespodzianki nie było i Fręch zameldowała się w kolejnej rundzie.
    Magdalena Fręch
    screen

    Magdalena Fręch ma za sobą niezbyt udany początek sezonu WTA. Polka dotarła do drugiej rundy wielkoszlemowego Australian Open, a tam odpadła po porażce 2:6, 3:6 z Jasmine Paolini. Potem Fręch grała w eliminacjach do turnieju WTA 1000 w Dosze, ale odpadła w drugiej rundzie, kiedy to lepsza od niej okazała się Wiera Zwonariowa z Rosji. Jeszcze przed Australian Open Fręch miała problemy z lewym udem, przez co musiała się wycofać z turnieju w Hobart. Teraz Fręch rozpoczęła walkę o miejsce w drabince turnieju WTA 500 w Dubaju.

    Zobacz wideo Świątek zatrzymana przez Rybakinę w Australian Open! Czego zabrakło?
    Fręch pokonała Rosjankę w eliminacjach. Różniło je 620 miejsc w rankingu

    Rywalką Fręch była Rosjanka Jekatierina Jaszyna, która jest notowana na 679. miejscu w rankingu WTA – dla porównania Polka jest o 620 pozycji wyżej. Fręch prowadziła już 3:1 z przewagą przełamania. W piątym gemie nasza tenisistka miała trzy break pointy od stanu 40:0, ale ich nie wykorzystała. Niespodziewanie Jaszyna odłamała Fręch i doprowadziła do remisu 3:3. Kluczowy dla losów pierwszego seta był ósmy gem. W nim Fręch obroniła cztery break pointy i utrzymała swoje podanie.

    Po chwili Fręch ponownie przełamała Jaszynę, a potem nie straciła punktu przy swoim serwisie i wygrała seta 6:4. Drugia partia rozpoczęła się idealnie dla Fręch, bo Jaszyna została przełamana w swoim pierwszym gemie serwisowym.

    W trzecim gemie Rosjanka prowadziła już 40:15, ale nie była w stanie wygrać gema przy swoim serwisie, więc Fręch przełamała ją ponownie. Było już 4:0 dla Polki. Ostatecznie nie doszło do niespodzianki. Po 86 minutach Fręch wygrała 6:4, 6:2 i awansowała do kolejnej rundy kwalifikacji w Dubaju, wykorzystując trzecią piłkę meczową. Reprezentantka Polski musi wygrać jeszcze dwa mecze, by znaleźć się w głównej drabince.

    Zobacz też: Jednoznaczne komentarze po porażce Świątek. “Dlaczego się nie przyznałaś?”

    Fręch zagra w półfinale eliminacji z lepszą z pary Priscilla Hon (128. WTA, Australia) – Warwara Graczowa (73. WTA, Francja). Z drugą z tenisistek Polka ma bilans 0-1 – jedyny mecz przegrała w trzeciej rundzie turnieju w Miami (1:6, 2:6) w 2023 r.

    Turniej WTA 1000 w Dubaju odbędzie się w dniach 15-21 lutego, a tytułu z zeszłego roku będzie bronić Mirra Andriejewa.

  • 5 godzin po meczu ze Świątek zapadł werdykt ws. Sakkari. Zwrot akcji w Dosze

    5 godzin po meczu ze Świątek zapadł werdykt ws. Sakkari. Zwrot akcji w Dosze

    Sakkari pokonała Świątek, potem zapadła decyzja. Ostateczne rozstrzygnięcia w Dosze

    Czwartkowy ćwierćfinał w Dosze nie potoczył się po myśli Igi Świątek i jej kibiców. Nasza reprezentantka niespodziewanie uległa Marii Sakkari, mimo pewnie wygranego pierwszego seta. Ostatecznie to Greczynka zameldowała w najlepszej “4” tegorocznej edycji imprezy rangi WTA 1000 w stolicy Kataru. Kilka godzin po tym meczu zapadło istotne rozstrzygnięcie ws. byłej trzeciej rakiety świata. Wiemy już, z kim i kiedy powalczy w kolejnej fazie. Na koniec doszło do zwrotu akcji.
    Dwie tenisistki w trakcie rywalizacji, po lewej stronie zawodniczka w białej koszulce i fioletowej czapce pokazuje zaciskniętą pięść, po prawej stronie zawodniczka w pomarańczowym stroju z ręką na czole, wyrażająca emocje związane z meczem.

    Iga Świątek i Maria Sakkari walczyły ze sobą o półfinał WTA 1000 w DoszeNoushad Thekkayil / Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Iga Świątek walczyła w tym sezonie o swój czwarty tytuł w Dosze. Nasza reprezentantka wygrywała turnieje w stolicy Kataru w sezonach 2022-2024. Pod nieobecność Aryny Sabalenki, Raszynianka została rozstawiona z “1”. Niestety, tegoroczna przygoda Polki z rywalizacją w tej wyjątkowej dla niej lokalizacji zakończyła się już na etapie ćwierćfinału, czyli o szczebel niżej niż 12 miesięcy temu.

    Wszystko za sprawą dzisiejszego starcia z Marią Sakkari. 24-latka bardzo dobrze otworzyła spotkanie, pewnie triumfowała w premierowej odsłonie. Od drugiej partii sytuacja na korcie uległa jednak diametralnej zmianie. Coraz więcej do powiedzenia miała Greczynka. Teoretycznie Świątek wciąż mogła zakończyć potyczkę w dwóch setach, miała dwa break pointy na 5:4. Ostatecznie doszło jednak do decydującej rozgrywki. W niej Iga przegrywała już 2:5 15-30, potem wyrównała na 5:5. Kluczowe gemy wpadły jednak na konto rywalki. Na koniec Raszynianka popełniła bolesny błąd przy siatce, który sprawił, że to była trzecia rakieta świata zwyciężyła 2:6, 6:4, 7:5.

    Potknięcia Polki nie wykorzystała Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu prowadziła już 4:2 w trzecim secie meczu z Victorią Mboko, ale później to Kanadyjka wygrała cztery gemy z rzędu i zameldowała się w półfinale. Taki rezultat oznaczał, że Świątek utrzyma pozycję wiceliderki po zmaganiach w Dosze. To nadal nie był jednak koniec dzisiejszych emocji w stolicy Kataru. Wciąż pozostawał do rozegrania jeszcze jeden ćwierćfinał. Dopiero ok. godz. 22:45 czasu lokalnego swój mecz rozpoczęły Karolina Muchova i Anna Kalinska. To właśnie ten pojedynek wyłaniał rywalkę dla Sakkari w batalii o decydujące starcie.

    WTA Doha: Karolina Muchova kontra Anna Kalinska w ćwierćfinale

    Początek spotkania obfitował w zacięte gemy, gdzie obie tenisistki miały swoje szanse na zdobycie “oczka”. To jednak Muchova powiększała swoje konto i w pewnym momencie miała nawet break pointa na 4:0. Ostatecznie Kalinska utrzymała jednak własne podanie. Następne minuty należały do Rosjanki. W trakcie szóstego rozdania Anna posiadała trzy szanse na remis. Mimo to nie doprowadziła do wyniku 3:3. Doszło do następnego przełamania, a później Karolina wyszła na 5:2. Chociaż 28. rakieta świata do końca próbowała walczyć o zniwelowanie straty, finalnie Czeszka utrzymała różnicę jednego breaka i zapisała na swoim koncie triumf 6:3 w premierowej odsłonie.

    Pierwsze minuty drugiej części pojedynku układały się po myśli serwujących. Na break pointy trzeba było zaczekać do czwartego gema. Wtedy to Kalinska “dobrała się” do podania przeciwniczki za drugą okazją na przełamanie. Chwilę później Anna prowadziła już 4:1. Na koniec doszło do niesamowitego zwrotu akcji. Kluczowy okazało się siódme rozdanie. Wtedy to Rosjanka nie wykorzystała wyniku 30-0 przy swoim serwisie. Przegrała od tej pory aż dziewięć kolejnych akcji i sytuacja na korcie uległa diametralnej zmianie. Muchova poszła za ciosem, zgarniając w sumie pięć gemów z rzędu. Ostatecznie Karolina zamknęła mecz w dwóch setach, wygrywając 6:3, 6:4.

    Niespełna pięć godzin po zwycięstwie Marii Sakkari okazało się, że to reprezentantka naszych południowych sąsiadów zagra z Greczynką w półfinale WTA 1000 w Dosze. Znamy już plan gier na piątkowe zmagania w stolicy Kataru. Nie przed 16:00 czasu polskiego o finał powalczą Jelena Ostapenko i Victoria Mboko. Po ich starciu zobaczymy drugą półfinałową potyczkę, z udziałem Sakkari oraz Muchovej. Za około dobę będzie już jasne, które zawodniczki zagrają o tytuł w pierwszym tysięczniku w sezonie 2026.

    Hubert Hurkacz – Alexander Bublik. Skrót meczuPolsat Sport
    Maria Sakkari

    Maria SakkariJULIEN DE ROSAAFP
    Kobieta w białym stroju sportowym z pomarańczową opaską na głowie uderza dwuręcznym backhandem żółtą piłkę tenisową, skupiona na grze.

    Karolina MuchovaIZHAR KHANAFP
    Tenisistka w jasnym stroju sportowym i białym daszku cieszy się po wygranym punkcie na korcie, unosząc zaciśniętą pięść w geście triumfu, w tle rozmyta publiczność.

    Anna KalinskaANTHONY WALLACEAFP

  • Emocje po wetach prezydenta wzięły górę. “Nawrocki, nie masz wstydu”

    Emocje po wetach prezydenta wzięły górę. “Nawrocki, nie masz wstydu”

    Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek dwie ustawy. “Kolejny przykład tego, że nie dorósł do swej roli” – stwierdził europoseł KO Borys Budka. Pozytywnie natomiast zareagował poseł PiS Janusz Kowalski. “Dziękuję panu prezydentowi za obronę języka polskiego” – napisał. “Recydywa politycznej nieodpowiedzialności” – skomentował rzecznik rządu Adam Szłapka, na co odpowiedział mu przedstawiciel Kancelarii Prezydenta.
    Mężczyzna w garniturze przemawia do mikrofonu, a w tle wyświetlone są komentarze polityków z mediów społecznościowych dotyczące śląskiego weta i debaty politycznej.

    Politycy komentują weta Karola Nawrockiego. Oburzenie po decyzji prezydenta WOJCIECH STROZYKReporter
    W skrócie

    Prezydent Karol Nawrocki zawetował dwie ustawy, w tym nowelizację o języku śląskim i ustawę dotyczącą rynku kryptoaktywów.

    Decyzje prezydenta spotkały się z krytyką polityków opozycji oraz rzecznika rządu Adama Szłapki.

    Protesty dotyczą m.in. zablokowania nadzoru KNF nad rynkiem kryptoaktywów oraz nieprzyznania językowi śląskiemu statusu języka regionalnego.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Karol Nawrocki w czwartek podpisał osiem ustaw, a dwie zawetował – poinformował na platformie X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

    Wśród odrzuconych dokumentów znalazła się nowelizacja ustawy o nadaniu mowie śląskiej statusu języka regionalnego oraz ponownie ustawa o rynku kryptoaktywów.

    Kolejne weta Karola Nawrockiego. Rzecznik rządu skomentował

    Na platformie X politycy opozycji skrytykowali decyzję prezydenta.

    Opinią na temat zawetowanych ustaw podzielił się także rzecznik rządu. “Kolejne weto w tej samej sprawie – recydywa politycznej nieodpowiedzialności” – napisał Adam Szłapka w mediach społecznościowych.

    “Prezydent po raz drugi blokuje nadzór nad rynkiem krypto. Jeśli ktokolwiek straci oszczędności przez brak regulacji i kontroli, odpowiedzialność polityczna spada wprost na Pałac Prezydencki” – dodał minister.

    Weta prezydenta. Zbigniew Bogucki odpowiedział Adamowi Szłapce

    Na wpis Szłapki odpowiedział Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta. “Pierwszym wetem Pan Prezydent dał Wam szansę poprawić to złe prawo, ale premier Tusk pewnie się wściekł, że znowu będzie musiał uwzględnić słuszne uwagi Prezydenta i wydał rozkaz: ani kroku wstecz; więc odrzuciliście wszystkie poprawki opozycji, a także, poza jedną, odrzuciliście poprawki swojego koalicjanta – Polski 2050” – napisał.

    “Dwa razy wysyłacie to samo i dziwicie się, że Prezydent dwukrotnie odmawia podpisania tego złego prawa. To Wy ponosicie odpowiedzialność” – stwierdził Bogucki, dodając, że prezydent mimo wszystko jest gotowy na współpracę.

    Europosłowie z KO o decyzji Karola Nawrockiego. “Hańba”

    “Kolejne weta: ustawy o nadaniu mowie śląskiej statusu języka regionalnego oraz o rynku kryptoaktywów, która upoważniała KNF (Komisję Nadzoru Finansowego – przyp. red.) do nadzoru nad tym rynkiem” – skomentował Michał Wawrykiewicz.

    Wawrykiewicz wyraził przekonanie, że “Polacy widzą chyba wyraźnie, że chodzi wyłącznie o konfrontację z rządem, podkładanie nogi, polityczną bójkę. Zero racji państwa”.

    “Weto Karola Nawrockiego do ustawy o języku śląskim to kolejny przykład tego, że nie dorósł do swej roli. Hańba, Panie Prezydencie!” – ocenił z kolei Borys Budka.

    Janusz Kowalski podziękował prezydentowi Nawrockiemu

    Odrzucenie ustawy zmieniającej status śląskiej mowy pozytywnie ocenił natomiast polityk Prawa i Sprawiedliwości Janusz Kowalski.

    “Dziękuję prezydentowi za obronę języka polskiego i zawetowaniu lobbowanej przez mniejszość niemiecką szkodliwej ustawy o języku śląskim jako języku regionalnym” – napisał.

    Zaznaczył, że “język śląski jest dialektem języka polskiego, a Ślązacy są Polakami”.

    “Bez niespodzianek”. Kohut z wyzwiskiem w stronę prezydenta

    Z kolei europoseł Łukasz Kohut napisał na X, że nie ma niespodzianek. “Karol Nawrocki zawetował ustawę o języku śląskim. Zachował się jak zwykły CIUL (warto sprawdzić w języku śląskim, co to znaczy)” – dodał.

    “Nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczony. To nie pierwsze weto wobec ustawy o śląskiej godce i nie pierwsze weto w politycznej karierze prezydenta Nawrockiego. Ale jestem zawiedziony. Bardzo! Nawrocki – nie masz wstydu” – zwrócił się do prezydenta w dalszej części swojego wpisu.

    Kohut podkreślał, że śląska mowa jest powodem do dumy i czymś, co łączy nowe pokolenia z ich rodzicami. “Jesteśmy obywatelami Polski, mamy swoje obowiązki, ale domagamy się swoich praw” – zwrócił uwagę.

    Ustawy o języku śląskim i kryptowalutach

    Ustawę przyznającą językowi śląskiemu status języka regionalnego uchwalono 9 stycznia. Po pracach w Senacie, który 21 stycznia nie wniósł poprawek, trafiła ona na biurko prezydenta.

    Nowe przepisy miały wprowadzić język śląski do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych jako drugi język regionalny, obok kaszubskiego. Umożliwiłoby to m.in. dobrowolne lekcje śląskiego w szkołach, dwujęzyczne tablice miejscowości w gminach, gdzie – jak podaje PAP – języka śląskiego używa ponad 20 proc. mieszkańców, wsparcie finansowe dla działań na rzecz jego zachowania oraz obecność dwóch przedstawicieli śląskojęzycznych w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

    Z kolei ustawa o kryptoaktywach, zawetowana przez prezydenta, miała wprowadzić przepisy zapewniające stosowanie unijnego rozporządzenia MiCA. Przewidywała środki nadzorcze pozwalające KNF m.in. wstrzymywać lub zakazywać publicznych ofert kryptoaktywów oraz przerwać ich przebieg, aby przeciwdziałać naruszeniom ze strony nadzorowanych podmiotów.

    “Polityczny WF”: Iskrzy wokół programu SAFE. Co zrobi Nawrocki?INTERIA.PL

  • Oto, co zrobiła Świątek na koniec meczu. “To będzie się śnić po nocach”

    Oto, co zrobiła Świątek na koniec meczu. “To będzie się śnić po nocach”

    Ten wolej chyba będzie się nam śnił po nocach – stwierdziła komentatorka ćwierćfinału w Dosze z udziałem Igi Świątek. Nie dowierzaliśmy, widząc błąd, jaki wiceliderka światowego rankingu tenisistek popełniła na koniec meczu z Greczynką Marią Sakkari. Ale dziwi on może nieco mniej, gdy zerknie się na jedną z rubryk ze statystykami spotkania, które Polka przegrała 6:2, 4:6, 5:7.
    Iga Świątek
    Canal+, WTA

    Po ostatniej akcji Maria Sakkari aż złapała się za głowę. Zdaniem komentującej w Canal+ Joanny Sakowicz-Kosteckiej, Greczynka nie mogła w to uwierzyć, że rywalka popełniła błąd w tak prostej sytuacji. Ten gest mógł być także wyrazem zaskoczenia 52. na światowej liście tenisistki, której udało się pokonać Polkę po raz pierwszy od prawie pięciu lat.

    Zobacz wideo Skoki narciarskie na igrzyskach za darmo? Tak to się robi
    Wielkie falowanie w meczu Świątek i takie zakończenie. “Przyznam się państwu…”

    Ćwierćfinał w Dosze był wielkim falowaniem. Świątek, która triumfowała w tym turnieju w latach 2022-24, zaczęła bardzo dobrze, ale po pierwszym secie jej gra się posypała. W trzeciej partii była już niemal na deskach, gdy zaliczyła efektowny powrót. Bo takim niewątpliwie doprowadzenie do remisu przy wyniku 2:5. Ale w końcówce znów dopadła Polkę niemoc, której podsumowaniem była ostatnia akcja.

    Serwująca Świątek, przy stanie 30:40, wydawała się w tej wymianie kontrolować sytuację. To Sakkari była zepchnięta do defensywy, a faworytka pojawiła się przy siatce, by skończyć akcję. Wydawało się, że miała piłkę na tacy. Nic tylko zwieńczyć dzieło. Ale zamiast tego posłała ową piłkę w siatkę.

    – Przyznam się państwu, że wciąż nie mogę uwierzyć, że ten mecz zakończył się w taki sposób. Do momentu tego woleja Iga zrobiła wszystko dobrze w tej wymianie. Wydawało się, że przygotowała sobie idealnie to zagranie do zakończenia akcji. I chyba właśnie ta piłka meczowa będzie bolała najbardziej – opowiadała tuż po zakończeniu Sakowicz-Kostecka.

    Ekspertka podkreślała też, że zdobywczyni sześciu tytułów wielkoszlemowych zarówno w drugim, jak i trzecim secie dała z siebie wszystko.

    – Widać to było po każdym wygranym punkcie. Nawet pomimo niekorzystnego wyniku cały czas zagrzewała się do walki. Do samego końca nie traciliśmy nadziei. Chyba ten wolej będzie nam się śnił po nocach, bo naprawdę bardzo, bardzo trudno uwierzyć, że akurat Idze przytrafił się tak bolesny błąd – rozpamiętywała była tenisistka.

    Realizator transmisji pokazywał wówczas powtórkę tej ostatniej akcji spotkania i zrobił zbliżenie na Sakkari, która wykonała opisany wyżej gest. – Chyba sama nie mogła w to uwierzyć, że Iga zepsuła ten wolej – dodała Sakowicz-Kostecka.
    Sakkari i jej bliscy łapali się za głowy. Bolesna rubryka w statystykach

    Ale też zaraz później ekspertka przypomniała, że to najcenniejsze zwycięstwo tenisistki z Aten od kilku lat. Wydaje się, że właśnie to było główną przyczyną reakcji 30-latki, która w przeszłości należała do światowej czołówki, ale od dłuższego czasu nie jest w stanie do niej wrócić. Dlatego też po ostatniej piłce za głowę łapali się siedzący w jej boksie matka i trener.

    Sakkari poprzednio w półfinale turnieju WTA rangi 1000 była niemal dwa lata temu (poprzednio w Indian Wells 2024). Niemal pięć lat czekała na czwarte w karierze zwycięstwo nad Świątek. Trzecie odniosła w turnieju WTA Finals 2021. Potem mierzyły się czterokrotnie i Polka nie straciła nawet seta.

    Greczynka została też teraz pierwszą zawodniczką w historii, która pokonała 24-latkę z Raszyna w “tysięczniku”, choć zaczęła mecz od przegranego seta. Wszystkie 109 wcześniejszych takich meczów druga rakieta świata wygrała. Sakkari to także najniżej notowana rywalka, z którą Świątek przegrała od niemal roku. W ubiegłym roku w Miami uległa Filipince Aleksandrze Eali, która była wówczas 140. rakietą globu.

    Polka już w poprzedniej rundzie w Dosze, gdy mierzyła się z reprezentującą Australię Darią Kasatkiną, nie grała stabilnie. A jej błąd w ostatniej akcji czwartkowego pojedynku z Sakkari dziwi może nieco mniej, gdy zerknie się w statystyki. Był to bowiem jej 38. niewymuszony błąd w tym meczu. A obserwujący ten mecz nieraz wspominali, że faworytka dość hojnie rozdaje rywalce prezenty.

  • Miał być rewanż ze Świątek. Klęska w Dosze i rozstanie. Trener odchodzi, już oficjalnie

    Miał być rewanż ze Świątek. Klęska w Dosze i rozstanie. Trener odchodzi, już oficjalnie

    Dotkliwa porażka przed ew. starciem ze Świątek. Teraz taka decyzja. Jest oficjalny komunikat

    Był poniedziałek wieczór. Iga Świątek oczekiwała na to, z kim zmierzy się w drugiej rundzie tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Dosze. W meczu, który wyłonił rywalkę Polki, doszło do absolutnego pogromu. Janice Tjen zwyciężyła 6:0, 6:1. Kilka dni po tym zdarzeniu, przeciwniczka reprezentantki Indonezji z premierowej fazy zmagań nadała przejmujący komunikat całemu światu. W czwartek oficjalnie ogłosiła za pośrednictwem mediów społecznościowych istotną zmianę w jej sztabie.
    Tenisistka w sportowej białej odzieży i białej opasce na głowie trzyma się za nos podczas meczu, wyrażając emocje, najprawdopodobniej skupienie lub rozczarowanie.

    Beatriz Haddad Maia to półfinalistka Roland Garros 2023Mike HewittGetty Images

    W miniony piątek odbyło się losowanie drabinki turnieju WTA 1000 w Dosze. Iga Świątek, z racji rozstawienia z “1”, miała wolny los w pierwszej rundzie. Pierwotnie przeciwniczkę naszej reprezentantki w drugiej fazie zmagań miał wyłonić pojedynek Janice Tjen – Sorana Cirstea. W niedzielę pojawiła się jednak informacja, że Rumunka ostatecznie zdecydowała się na opuszczenie zmagań w stolicy Kataru ze względu na chęć odpoczynku po zdobytym tytule w Kluż-Napoce.

    Jej miejsce w drabince zajęła szczęśliwa przegrana z eliminacji – Beatriz Haddad Maia. Tenisistka z Brazylii dostała od losu drugą szansę i w poniedziałkowy wieczór przystąpiła do rywalizacji o awans do drugiej rundy i starcie ze Świątek. Pojedynek od początku nie układał się jednak po myśli zawodniczki z Ameryki Południowej. Doszło do niespodziewanej deklasacji na korzyść 23-latki. Mistrzyni Chennai Open z ubiegłego roku zwyciężyła 6:0, 6:1. Dla Beatriz oznaczało to definitywny koniec przygody z singlowymi rozgrywkami w Dosze i brak możliwości rewanżu przeciwko Idze. A trochę się tego uzbierało, bo Raszynianka wygrała ich trzy poprzednie bezpośrednie starcia.

    Beatriz Haddad Maia przekazała komunikat po WTA Doha

    Mecz z Tjen potwierdził, że Haddad Maia jest obecnie daleka od formy, którą prezentowała w najlepszych latach swojej kariery. W czwartek dotarło przełomowe ogłoszenie dotyczące 29-latki. Tenisistka z Ameryki Południowej opublikowała komunikat za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych. Poinformowała w nim, że jej współpraca z trenerem, Rafaelem Paciaronim, dobiegła końca. 38-latek był szkoleniowcem Brazylijki od września 2020 roku. Pomagał jej w procesie odbudowy rankingu po 10-miesięcznym okresie zawieszenia.

    To właśnie za kadencji Paciaroniego, Beatriz wykonała ogromny postęp. Przedostała się w końcu do czołowej “50” w singlu, a potem jej pozycja niemal tylko i wyłącznie rosła. Najlepszą lokatę w rankingu gry pojedynczej osiągnęła po Roland Garros 2023. Wówczas dotarła do półfinału paryskiej imprezy, ulegając w nim Idze Świątek. Ten wynik sprawił, że po raz pierwszy w karierze znalazła się w TOP 10 kobiecego zestawienia, właśnie na 10. miejscu.

    Największy tytuł w singlu zdobyła pod koniec sezonu 2023. Wówczas wygrała turniej WTA Elite Trophy. Co ciekawe, zwyciężyła w nim wówczas także w deblu, w duecie z Weroniką Kudiermietową. Najbliżej wielkoszlemowego zwycięstwa była właśnie w grze podwójnej, bowiem podczas Australian Open 2022 dotarła do finału w tej kategorii. Wszystkie te osiągnięcia miały oczywiście miejsce podczas współpracy z Rafaelem.

    “Po tych sześciu latach, mogę jedynie podziękować Ci za wszystkie momenty i wspaniałe osiągnięcia, jakie zdobyliśmy na korcie i poza nim. Nasze dziedzictwo i ślad w brazylijskim tenisie są wieczne. Jestem bardzo dumna i wdzięczna, że mogłam przeżyć ten etap w życiu razem z Tobą. Dziękuję za wszelkie wskazówki, zaufanie i codzienne poświęcenie” napisała Haddad Maia w swoim wpisie na Instagramie. Zobaczymy, jak Beatriz odnajdzie się w nowej rzeczywistości. Obecnie plasuje się na 67. miejscu w singlowym rankingu WTA.

    Iga Świątek – Beatriz Haddad Maia. Skrót meczu. WIDEOAssociated Press© 2024 Associated Press
    Beatriz Haddad Maia

    Beatriz Haddad MaiaJUNG YEON-JE / AFPAFP
    Kobieta w stroju sportowym i białej czapce z daszkiem patrzy w bok, na jej koszulce widoczne są loga sponsorów, tło stanowi rozmazana powierzchnia kortu oraz ciemne banery reklamowe.

    Beatriz Haddad MaiaTHENEWS2, LECO VIANAAFP
    Beatriz Haddad Maia

    Beatriz Haddad MaiaDavid GrayAFP

  • 109 i koniec. To pierwsza taka porażka Świątek. Wszystko wyliczono

    109 i koniec. To pierwsza taka porażka Świątek. Wszystko wyliczono

    109 i koniec. To pierwsza taka porażka Świątek. Wszystko wyliczono

    Iga Świątek nie sięgnie po czwarty tytuł turnieju WTA w Dosze. Polka przegrała w ćwierćfinale z Marią Sakkari. Po meczu okazało się, że tym samym świetna passa Raszynianki w turniejach rangi WTA 1000 została brutalnie przerwana. Portal “OptaAce” wszystko wyliczył. Niebywałe.
    Tenisistka ubrana w sportową odzież i czapkę z daszkiem wykonuje gest dłonią w kierunku rakiety tenisowej, wyglądając na skupioną lub wyrażającą emocje podczas meczu.

    Iga Świątek odpadła z turnieju w DoszeKARIM JAAFAR East News

    Iga Świątek przyjechała do stolicy Kataru pełna nadziei. Polka triumfowała w Dosze aż trzykrotnie (2022, 2023, 2024). Rok temu dotarła do półfinału, w którym przegrała z Jeleną Ostapenko.

    W tegorocznym turnieju także nie odniesie końcowego triumfu. Po pokonaniu Janice Tjen i Darii Kasatkiny na jej drodze stanęła Maria Sakkari. “Polka pewnie wygrała pierwszego seta, ale potem doszło do zwrotu akcji. Niespodziewanie to Greczynka triumfowała w całym pojedynku 2:6, 6:4, 7:5.” – relacjonował Mateusz Stańczyk na łamach Interii ćwierćfinałowe starcie.

    Świątek była faworytką w tym spotkaniu i w pierwszym secie grała bardzo dobrze. W końcu Greczynka to dopiero 52. zawodniczka rankingu WTA, która najlepsze lata ma już za sobą. Sakkari doszła do głosu w drugiej oraz trzeciej partii i po ponad dwóch godzinach cieszyła się z bardzo cennego zwycięstwa.

    Po meczu okazało się, że Świątek jeszcze nigdy nie przegrała meczu w ten sposób. Strona “OptaAce” w serwisie X odkryła ciekawą statystykę.

    Maria Sakkari jest pierwszą zawodniczką, która pokonała Igę Świątek w rozegranym meczu WTA 1000 po przegraniu pierwszego seta

    Do tej pory Świątek, gdy wygrywała pierwszego seta, to wygrywała całe spotkanie. Tak zakończyło się wcześniejsze 109 meczów w “tysięcznikach”. Świetną passę przerwała w czwartkowe popołudnie Greczynka.
    Iga Świątek zagra w środę o ćwierćfinał WTA 1000 w Dosze

    Iga Świątek zagra w środę o ćwierćfinał WTA 1000 w DoszeNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Jeleną Ostapenko o awans do finału WTA 1000 w Dosze

    Iga Świątek rywalizowała z Jeleną Ostapenko o awans do finału WTA 1000 w DoszeNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Zawodniczka tenisowa w sportowym stroju z czapką zasłania twarz dłońmi, wyrażając silne emocje po zakończonym meczu.

    Iga ŚwiątekAFP

    Paulina Czarnota-Bojarska podsumowuje 20. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. WIDEOPaulina Czarnota BojarskaINTERIA.TV