• Krótki mecz Świątek, ale co się stało w rankingu. Spadek potwierdzony

    Krótki mecz Świątek, ale co się stało w rankingu. Spadek potwierdzony

    Dziewiąty dzień rywalizacji w Melbourne Park ostatecznie wyłonił ósemkę najlepszych zawodniczek w singlowej rywalizacji pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym roku. Od 1998 roku nie było takiej sytuacji, by na etapie ćwierćfinału zostało sześć najwyżej rozstawionych zawodniczek. Można więc powiedzieć, że były w tym turnieju pewne niespodzianki, ale sensacje – już nie.

    Taką sensacją byłaby na pewno obecność na etapie ćwierćfinału Maddison Inglis, która przebijała się tu przez eliminacje. Tyle że Australijka musiałaby dziś na Rod Laver Arena ograć Igę Świątek, to przerosło jej możliwości. Polka w 73 minuty wygrała 6:0, 6:3. I w środę o miejsce w półfinale zmierzy się z Jeleną Rybakiną.

    Ranking WTA. Iga Świątek coraz bliżej potwierdzenia drugiego miejsca. Ogromny spadek Madison Keys

    W niedzielę swoje cztery spotkania w 1/8 finału rozgrywały zawodniczki z górnej części drabinki, z Aryną Sabalenką na czele, w poniedziałek zaś – z dolnej. Wczoraj można mówić o małym zaskoczeniu, skoro Mirra Andriejewa dość gładko przegrała z Eliną Switoliną. Ukrainka jest o krok od powrotu do TOP 10 rankingu WTA – potrzebować będzie jednak zwycięstwa we wtorek z Coco Gauff.
    Kobieta w sportowym stroju i białej czapce z daszkiem poprawia nakrycie głowy na korcie tenisowym. W tle widoczne rozmyte sylwetki publiczności.

    Madison KeysDIMITAR DILKOFFAFP

    W poniedziałek wszystkie spotkania trwały dwa sety, to z udziałem Igi Świątek było najkrótsze. Polka spędziła na korcie 73 minuty, Jelena Rybakina potrzebowała do awansu 77 minut, Jessica Pegula 78, a Amanda Anisimova – 102. I właściwie tylko spotkanie tej ostatniej z Qinyu Wang wiązało się z jakimiś emocjami.

    Ważne znaczenie miało zaś starcie dwóch doświadczonych Amerykanek, czyli Keys i Peguli. Ta pierwsza broniła w Melbourne tytułu, który rok temu zdobyła w niesamowitych okolicznościach: pokonując m.in. Rybakinę, Świątek i Sabalenkę. Teraz ta sztuka się nie udała, co z kolei oznacza, że Keys straci po niemal roku miejsce w najlepszej dziesiątce rankingu. Straci aż 1740 punktów, oznacza to spadek na 15. miejsce w rankingu lub 16., jeśli Iva Jović ogra we wtorek Arynę Sabalenkę.

    Białorusinka na pewno pozostanie liderką rankingu – bez względu na pozostałe wyniki. Świątek z kolei utrzyma drugą pozycję, jeśli w środę wygra półfinał z Rybakiną. A może ją stracić tylko w sytuacji, jeśli Gauff lub Anisimova wygrają tytuł w Melbourne. Nie ma możliwości, by obie wyprzedziły 24-latkę z Raszyna.

    Ranking WTA “na żywo” po 1/8 finału Australian Open

    1. Aryna Sabalenka – 10120 pkt

    2. Iga Świątek – 7978 pkt

    3. Amanda Anisimova – 6680 pkt

    4. Coco Gauff – 6423 pkt

    5. Jelena Rybakina – 6040 pkt

    6. Jessica Pegula – 5753 pkt

    7. Mirra Andriejewa – 4731 pkt

    8. Jasmine Paolini – 4267 pkt

    9. Belinda Bencic – 3342 pkt

    10. Jekaterina Aleksandrowa – 2983 pkt

    11. Elina Switolina – 2855 pkt

    12. Linda Noskova – 2761 pkt

    13. Victoria Mboko – 2606 pkt

    14. Naomi Osaka – 2366 pkt

    15. Madison Keys – 2345 pkt

    20. Iva Jović – 2031 pkt

    * grubszą czcionką zawodniczki, która wciąż grają w Australian Open
    Tenis. Iga Świątek – obecna liderka rankingu WTA

    Iga ŚwiątekVictor Joly / Victor Joly / DPPI via AFPAFP
    Tenisistka w czerwonej sukience wykonująca gest triumfu ze zaciśniętą pięścią, jej twarz wyraża emocje i skupienie, tło zaciemnione bez widocznych szczegółów.

    Aryna SabalenkaAA/ABACAAFP

    Co za wymiana! Świątek zdominowała rywalka

  • Fortuna! Tyle Świątek już zarobiła za awans do ćwierćfinału Australian Open

    Fortuna! Tyle Świątek już zarobiła za awans do ćwierćfinału Australian Open

    Iga Świątek pokonała reprezentantkę gospodarzy Maddison Inglis 6:0, 6:3 i pewnie awansowała do ćwierćfinału Australian Open. A to wiąże się nie tylko z samym wejściem do najważniejszej części turnieju, ale także z ogromnymi zarobkami.
    Iga Świątek
    Fot. REUTERS/Jaimi Joy

    Wiceliderka światowych list rozpoczęła turniej od wygranych z Chinką Yue Yua, Czeszką Marie Bouzkovą oraz Rosjanką Anną Kalinską. Kolejną jej przeciwniczką miała być Naomi Osaka, ale Japonka ze względów zdrowotnych wycofała się z turnieju. Świątek o awans do ćwierćfinału zagrała z australijską kwalifikantką Maddison Inglis (168.), która do tego spotkania spędziła na korcie ponad 16 godzin.

    Zobacz wideo Kosecki szczerze o zwolnieniu Urbana: To było dla mnie strasznym ciosem

    Świątek już zarobiła fortunę. Ile dokładnie?

    Polka nie dała szans rywalce. W pierwszym secie nie straciła gema. W drugiej partii ambitnie grająca Inglis, ku radości miejscowych fanów, wygrała trzy gemy. Na więcej nie było jej jednak stać. To Polka wygrała 6:0, 6:3.

    Zwycięstwo Świątek oznacza nie tylko awans do ćwierćfinału i pojedynek z Jeleną Rybakiną (5. WTA) oraz punkty do rankingu. To także konkretne pieniądze na koncie.

    “Pula nagród wyniesie 111,5 mln dol. australijskich, co stanowi wzrost o prawie 16 proc. w porównaniu z 2025 r. To największy wzrost w historii turnieju. Nagrody pieniężne będą rosły w każdej rundzie. Mistrzowie singla mężczyzn i kobiet zarobią po 4,15 mln dol. australijskich, czyli o 19 proc. więcej niż w ubiegłym roku” – ogłosili organizatorzy Australian Open jeszcze przed rozpoczęciem imprezy.

    Już po pokonaniu Anny Kalinskiej w 3. rundzie Świątek mogła cieszyć się z pokaźnej nagrody. Polka wzbogaciła się wówczas o 320 tys. dol. australijskich, co w przeliczeniu daje 1,16 mln zł. Po zwycięstwie nad Inglis wiceliderka rankingu WTA zainkasowała już 500 tysięcy AUD, a więc 1,8 mln zł.

    Ile można zarobić w Australian Open 2026?

    1. runda: 100 tys. AUD (ok. 363 tys. zł)
    2. runda: 150 tys. AUD (ok. 543 tys. zł)
    3. runda: 220 tys. AUD (ok. 800 tys. zł)
    4. runda: 320 tys. AUD (ok. 1,16 mln zł)
    Ćwierćfinał: 500 tys. AUD (ok. 1,8 mln zł)
    Półfinał: 840 tys. AUD (ok. 3,1 mln zł)
    Finalista / Finalistka: 1,45 mln AUD (ok. 5,3 mln zł)
    Triumfator / Triumfatorka: 2,79 mln AUD (ok. 10,2 mln zł)

    W jutrzejszym ćwierćfinale Australian Open Iga Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Relacja z tego pojedynku dostępna będzie na stronie Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

  • Pogrom w meczu Świątek o ćwierćfinał. Wszystko jasne ws. hitu w Melbourne

    Pogrom w meczu Świątek o ćwierćfinał. Wszystko jasne ws. hitu w Melbourne

    Po tym, jak Iga Świątek przebrnęła przez premierowe dwie rundy tegorocznego Australian Open bez straty partii, w trzeciej fazie Polka musiała już powalczyć na pełnym dystansie setowym. Problemy naszej reprezentantce sprawiła rozstawiona z “31” Anna Kalinska. Panie rozegrały spotkanie pełne zwrotów akcji. Najpierw zobaczyliśmy dominację Raszynianki. Później nastąpił u niej spadek jakości i do głosu doszła Rosjanka. W decydującej odsłonie rywalizacji wiceliderka rankingu WTA zdołała się odrodzić i powróciła do lepszego poziomu. Ostatecznie mistrzyni Wimbledonu 2025 triumfowała 6:1, 1:6, 6:1.

    Losowanie drabinki sugerowało, że w 1/8 finału Iga może się spotkać z Naomi Osaką. W trakcie meczu Świątek z Kalinską dotarła jednak przykra informacja ws. Japonki. Otóż czterokrotna mistrzyni imprez wielkoszlemowych wycofała się z dalszej rywalizacji z powodu problemów zdrowotnych na kilka godzin przed planowanym starciem trzeciej rundy z Maddison Inglis. W związku z tym Australijka awansowała walkowerem do najlepszej “16”.

    Zawodniczka gospodarzy plasuje się obecnie na 168. miejscu w kobiecym zestawieniu, musiała przedzierać się przez eliminacje. Wiadomo już jednak, że w notowaniu po Australian Open mocno poprawi swój ranking. To efekt życiowego wyniku w Melbourne. Z jednej strony pojedynek czwartej rundy z Polką stanowił dla niej nagrodę, a z drugiej – nie miała nic do stracenia, mogła jedynie zyskać, bo to Raszynianka przystępowała do rywalizacji w roli zdecydowanej faworytki. Jeszcze przed pierwszą piłką, tuż po zakończeniu rozgrzewki, można było zauważyć szeroki uśmiech na twarzy Inglis.

    Australian Open: Iga Świątek kontra Maddison Inglis w czwartej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Turniejowa “2” od pierwszych akcji starała się narzucać własne warunki gry. Premierowe rozdanie wygrała pewnie, do zera. Po zmianie stron, gdy Inglis doczekała się swojego punktu, na trybunach zapanowała ogromna euforia. W taki sposób Australijczycy chcieli wspomóc swoją reprezentantkę.

    Mimo potężnego wsparcia, Maddison nie uniknęła przełamania w drugim gemie. Przy break poincie długimi fragmentami świetnie się broniła, próbowała nawet skontrować Igę. Ostatecznie to jednak 168. rakieta świata popełniła błąd, po którym Polka wyszła na prowadzenie 2:0. Na starcie trzeciego rozdania zrobiło się trochę nerwowo z perspektywy Raszynianki, przegrała dwie akcje. Potem wiceliderka rankingu WTA wyszła jednak z opresji i potwierdziła przewagę breaka.

    Australijka starała się wychodzić poza swoją strefę komfortu, szukała innych rozwiązań. W czwartym i szóstym gemie miała swoje okazje na zdobycie “oczka” przy własnym serwisie. W trakcie tego ostatniego rozdania Świątek zdołała wyjść ze stanu 15-40. Nasza reprezentantka zgarnęła cztery akcje z rzędu i dzięki temu zapisała na swoim koncie pierwszego w tym sezonie seta wygranego do zera.

    Druga część pojedynku rozpoczęła się dość niespodziewanie, bowiem już na “dzień dobry” zobaczyliśmy break pointy dla Maddison. Przy pierwszym zaryzykowała, nie trafiła. Przy drugim posłała agresywny return, po którym Iga odpowiedziała zagraniem daleko poza linię końcową. Wtedy na twarzy Australijki rozgościł szeroki uśmiech, uniosła ręce w geście triumfu. W taki sposób celebrowała swojego pierwszego wygranego gema w tym spotkaniu.

    Po zmianie stron nasza reprezentantka szukała natychmiastowego re-breaka. Dobrze zaczęła, od prowadzenia 30-0, ale później to rywalka miała piłkę na 2:0. Po kilku słabszych akcjach Polki, znów obserwowaliśmy dominację wiceliderki rankingu na korcie. Świątek odrobiła stratę i zaczęła uciekać przeciwniczce. W tym konkretnym fragmencie pozwoliła Inglis na wygranie tylko pojedynczych wymian, szybko zrobiło się 4:1 dla faworytki.

    Wtedy Australijka doczekała się pierwszego utrzymanego podania w całym spotkaniu. Wróciła ze stanu 15-30 i dorzuciła drugie “oczko” na swoje konto. Tenisistka z drugiej setki znów załapała się na grę i szukała swojej szansy także przy serwisie naszej reprezentantki. Był break point dla Maddison, ale został błyskawicznie zlikwidowany. Ostatecznie Iga triumfowała w całym spotkaniu 6:0, 6:3 po 73 minutach walki. W ćwierćfinale czeka nas prawdziwy hit, bowiem w środę Raszynianka zmierzy się z Jeleną Rybakiną.

    Świątek uspokaja: „Fizycznie czuję się dobrze”, mimo choroby© 2026 Associated Press
    Tenisistka w sportowej koszulce i fioletowej czapce z daszkiem stoi na korcie, patrząc przed siebie z poważnym wyrazem twarzy, w tle rozmyta publiczność.

    Iga ŚwiątekMARK AVELLINO / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Tenisistka w jasnoniebieskiej koszulce i białej czapce trzymająca rakietę do tenisa, klaszcząca dłonią o rączkę rakiety, w tle widoczna publiczność ożywiona oglądanym meczem.

    Jelena RybakinaMinas PanagiotakisAFP
    Dwie tenisistki ściskają sobie dłonie na korcie, obie ubrane w sportowe stroje, jedna z nich ma różową czapkę, druga białą opaskę na głowie, w tle rozmyta hala sportowa.

    Jelena Rybakina i Iga Świątek, 20.04.2024 r.THOMAS KIENZLEAFP

  • Świątek walczyła z Inglis o ćwierćfinał Australian Open. Pokaz mocy w Melbourne

    Świątek walczyła z Inglis o ćwierćfinał Australian Open. Pokaz mocy w Melbourne

    Siedem zawodniczek miało już zapewniony udział w ćwierćfinale Australian Open. O ostatnie, ósme miejsce w najlepszej „ósemce” walczyła Iga Świątek. Tuż po godzinie 9:00 czasu polskiego wiceliderka rankingu WTA pojawiła się na Rod Laver Arena, by zmierzyć się z reprezentantką gospodarzy – Maddison Inglis. Australijka była jedną z największych niespodzianek turnieju, jednak w starciu z faworytką nie była w stanie przeciwstawić się jej jakości. Mistrzyni Wimbledonu 2025 zwyciężyła pewnie 6:0, 6:3 i zameldowała się w ćwierćfinale, w którym czeka ją wielki hit.

    Droga Świątek do czwartej rundy była zróżnicowana. Dwa pierwsze mecze Polka wygrała bez straty seta, prezentując solidny i kontrolowany tenis. Prawdziwy sprawdzian przyszedł jednak w trzeciej rundzie, gdzie jej rywalką była rozstawiona z numerem 31 Anna Kalinska. Spotkanie miało bardzo nierówny przebieg. Najpierw dominowała Raszynianka, później jej gra wyraźnie się posypała, co bezlitośnie wykorzystała Rosjanka. W decydującym secie wiceliderka rankingu WTA odzyskała jednak rytm i pewność uderzeń, triumfując ostatecznie 6:1, 1:6, 6:1.

    Losowanie turniejowej drabinki sugerowało, że w 1/8 finału Świątek może trafić na Naomi Osakę. W trakcie meczu z Kalinską napłynęła jednak niepokojąca informacja – czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wycofała się z turnieju z powodu problemów zdrowotnych, na kilka godzin przed planowanym starciem z Maddison Inglis. W efekcie Australijka awansowała do czwartej rundy walkowerem.

    Zawodniczka gospodarzy zajmuje obecnie 168. miejsce w rankingu WTA i do turnieju głównego musiała przedzierać się przez kwalifikacje. Już sam awans do najlepszej „16” był dla niej życiowym osiągnięciem, gwarantującym znaczący skok w światowym zestawieniu. Dla Inglis mecz z Igą był jednocześnie nagrodą i ogromnym wyzwaniem – mogła grać bez presji, bo faworytka była tylko jedna. Jeszcze przed pierwszą piłką, tuż po zakończeniu rozgrzewki, na twarzy Australijki gościł szeroki uśmiech.

    Australian Open: Świątek – Inglis

    Spotkanie rozpoczęło się od serwisu Polki. Turniejowa „dwójka” od pierwszych wymian przejęła inicjatywę, narzucając własne tempo gry i bez problemu wygrała premierowego gema do zera. Gdy po zmianie stron Inglis zdobyła pierwszy punkt przy swoim podaniu, trybuny eksplodowały z radości – miejscowi kibice próbowali ponieść swoją reprezentantkę dopingiem.

    Wsparcie nie wystarczyło jednak, by uniknąć przełamania. W drugim gemie Australijka długo się broniła, grała ambitnie i momentami skutecznie kontratakowała, ale przy break poincie popełniła błąd, który dał Świątek prowadzenie 2:0. Trzeci gem przyniósł chwilę nerwowości po stronie Raszynianki, która szybko znalazła się pod presją, lecz opanowała sytuację i potwierdziła przewagę przełamania.

    Inglis próbowała urozmaicać grę, wychodzić ze swojej strefy komfortu i szukać niestandardowych rozwiązań. W czwartym i szóstym gemie miała swoje szanse przy własnym serwisie, jednak w kluczowych momentach lepsza okazywała się Polka. Szczególnie imponująco wyglądał szósty gem, w którym Świątek wyszła ze stanu 15–40, wygrywając cztery kolejne akcje. W efekcie pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:0 – był to pierwszy w tym sezonie set wygrany przez Igę do zera.

    Druga odsłona zaczęła się niespodziewanie. Już na starcie Maddison wypracowała sobie break pointy. Pierwszego zmarnowała po zbyt ryzykownym zagraniu, ale przy drugim posłała agresywny return, po którym Świątek odpowiedziała uderzeniem poza kort. Australijka zareagowała euforycznie – uniosła ręce w górę i szeroko się uśmiechnęła, świętując swój pierwszy wygrany gem w tym meczu.

    Po zmianie stron Polka natychmiast ruszyła po odrobienie strat. Choć zaczęła gema od prowadzenia 30–0, chwilę później to Inglis miała piłkę na 2:0. Od tego momentu kontrolę nad wydarzeniami znów przejęła wiceliderka rankingu WTA. Świątek szybko doprowadziła do przełamania zwrotnego i zaczęła budować przewagę, pozwalając rywalce na wygranie jedynie pojedynczych wymian. W krótkim czasie zrobiło się 4:1 dla faworytki.

    Australijka zdołała jeszcze utrzymać podanie, wracając ze stanu 15–30 i dopisując drugiego gema na swoje konto. Chwilę później znów miała szansę na break point przy serwisie Polki, jednak ta błyskawicznie zażegnała zagrożenie. Po 73 minutach gry Iga Świątek zamknęła spotkanie wynikiem 6:0, 6:3 i przypieczętowała awans do ćwierćfinału.

    W kolejnej rundzie czeka ją prawdziwy test – w środę Raszynianka zmierzy się z Jeleną Rybakiną, co zapowiada jedno z najciekawszych spotkań tej fazy turnieju. Jeśli chcesz, mogę przygotować wersję bardziej newsową, tekst pod Sport.pl / Onet / TVP Sport, albo mocniej podkręcić narrację pod zapowiedź hitu z Rybakiną.

  • Zacięty bój Anisimovej, a następnie taki komunikat. Szybsza tylko Iga Świątek

    Zacięty bój Anisimovej, a następnie taki komunikat. Szybsza tylko Iga Świątek

    Amanda Anisimova nie miała łatwej przeprawy z Xinyu Wang, o losach pierwszego seta zadecydował “ciasny” tie-break, bo wcześniej nie pojawiło się żadne przełamanie. W drugim po początkowej niestabilności sytuacja wróciła do normy. Amerykanka osiągnęła nowy pułap w swoim wielkoszlemowym CV. Iga Świątek osiągnęła to, mając ponad dwa lata mniej.
    Dwie tenisistki intensywnie rywalizują na korcie, każda w charakterystycznym stroju sportowym, trzymają rakiety tenisowe i wykazują mocne emocje związane z grą.

    Amanda Anisimova i Iga ŚwiątekZUMA Press WireEast News

    Tym samym Amerykanka ma już na koncie ćwierćfinały każdego z turniejów wielkoszlemowych. Najszybciej osiągnęła ten cel na Rolandzie Garrosie, bo już w sezonie 2019 (skończyła wtedy na półfinale). Następnie dokładała kolejne cegiełki na Wimbledonie 2022 i US Open 2025 (w Nowym Jorku po drodze wyeliminowała Świątek, doszła do finału).

    26 stycznia 2025 r. urodzona w stanie New Jersey zawodniczka ma 24 lata, 4 miesiące i 26 dni. Jak wyliczyła Opta, stała się drugą najmłodszą tenisistką w grze pojedynczej w tej dekadzie, która skompletowała awanse do 1/4 finału każdego ze Szlemów.

    Anisimova osiągnęła nowy pułap. Iga Świątek była młodsza, gdy na niego weszła

    Młodsza w tej kwestii była tylko Iga Świątek, czyli jej potencjalna rywalka w półfinale trwającej w Melbourne imprezy. Raszynianka zaczęła budowanie tej statystyki na Rolandzie Garrosie 2020, następnie zbliżała się do tego osiągnięcia na Australian Open i US Open w 2022 r., a całość osiągnęła 9 lipca 2023 r. na londyńskiej trawie, ogrywając Belindę Bencić.

    Nasza rodaczka miała wtedy 22 lata, 1 miesiąc i 8 dni, co oznacza, że różnica między nimi w tym zestawieniu wyniosła 840 dni.
    Dwie kobiety w sportowych strojach tenisowych, każda ze sportową czapką, stojące po przeciwnych stronach zdjęcia, jedna z nich z neutralnym wyrazem twarzy, druga z zamkniętymi oczami i lekko skrzywioną miną.

    Iga Świątek i Amanda Anisimova podczas finału Wimbledonu, teraz zagrają ze sobą na US OpenHENRY NICHOLLS / AFPAFP
    Sportowa tenisistka w niebieskiej sukience wykonuje gest triumfu, trzymając rakietę w ręku, na tle kortu tenisowego z widocznymi elementami reklamowymi.

    Amanda AnisimovaTIMOTHY A. CLARYAFP
    Amanda Anisimova

    Amanda AnisimovaHarry How/Getty Images via AFPAFP

    Rafał Kot o aferze z nominacjami olimpijskimi: Chciałem przeprosić za zaistniałą sytuację.

  • Dwa sety w Melbourne. Oto potencjalna rywalka Świątek w 1/4 finału

    Dwa sety w Melbourne. Oto potencjalna rywalka Świątek w 1/4 finału

    Pojedynki czwartej rundy w wielkoszlemowych turniejach formalnie zaczynają drugi tydzień rywalizacji. I dla każdej zawodniczki gra na tym etapie już jest dużym wydarzeniem. Zwłaszcza w Melbourne, gdzie często doskwierają upały. Kumuluje się zmęczenie z pierwszych spotkań, ważna jest umiejętność odnalezienia się w takiej sytuacji.

    Jelena Rybakina w poprzednim sezonie miała potężne problemy w wielkoszlemowych turniejach właśnie na tym etapie. W Australii przegrała mecz o ćwierćfinał z Madison Keys, w Paryżu – z Igą Świątek, choć wyraźnie prowadziła w drugiej partii. W Wimbledonie też grałaby z Polką na tym etapie, gdyby… w trzeciej rundzie ograła Clarę Tauson. A przegrała. Wreszcie w US Open uległa w czwartej rundzie Markecie Vondrousovej, która nie przystąpiła już do spotkania kolejnego etapu.

    W końcówce sezonu Rybakina wskoczyła w końcu na poziom, który oddaje jej ogromne możliwości. Pokazała to w Rijadzie, ogrywając po kolei wszystkie gwiazdy, z Anisimovą, Świątek i Sabalenką na czele. Jej seria zwycięstw została zatrzymana w Brisbane przez Karolinę Muchovą, ale w Melbourne już takiego zagrożenia nie było.

    Także i w dzisiejszym spotkaniu z Elise Mertens.

    Australian Open. Ten mecz miał wyłonić potencjalną rywalkę Świątek w ćwierćfinale. Jelena Rybakina grała z Elise Mertens

    Belgijka jest wybitną deblistką, ale i solidnie radzi sobie w grze pojedynczej. W tej pierwszej specjalności cieszyła się z tytułu w Rijadzie tuż przed Rybakiną, wygrała WTA Finals wspólnie z Weroniką Kudiermietową. Wygrała też pięć Wielkich Szlemów w deblu, dwa z nich w Melbourne: w parze z Aryną Sabalenką (2021) i Hsieh Su-wei (2024). Tu siedem lat temu zameldowała się również w półfinale singla, przegrywając go wtedy z Caroline Wozniacki.

    Dziś powtórzenie tego wyczynu byłoby sporą sensacją, patrząc na ścieżkę Beligijki. Od początku było jasne, że aby sprawić niespodziankę i pokonać Rybakinę, Mertens będzie musiała znaleźć sposób na serwis Kazaszki. I dodatkowo jeszcze wywołać taką presję, by faworytka zaczęła popełniać błędy.
    Jelena Rybakina rywalizowała z Barborą Krejcikovą w półfinale Wimbledonu 2024

    Jelena RybakinaANDREJ ISAKOVIC / AFPAFP

    Nic takiego nie miało jednak miejsca. Owszem, Rybakina potrzebowała chwilę na rozgrzanie się, stąd dwa bardzo zacięte pierwsze gemy, kończone na przewagi. W tym pierwszym Jelena zaliczyła dwa asy, ale też pięć niewymuszonych błędów. Po dwóch gemach miała ich siedem, po całym secie – dziewięć. Co oznacza, że szybko wskoczyła na “tryb niszczący”, po drugiej stronie siatki nie było właściwej reakcji.

    Rybakina odskoczyła na 4:0, seta wygrała w 32 minuty 6:1. Grała świetnie, nie zostawiała Belgijce żadnych złudzeń.

    Drugiego seta Mertens zaczynała od serwisu, widać było jej radość po wygranym gemie. Zrzucała delikatną presję na Kazaszkę, bo to faworytka musiała tu gonić wynik. Ale do czasu…

    Po czterech gemach był remis 2:2, w kolejnym przyszły pierwsze trudne momenty dla Mertens. Przy stanie 30-30 i równowadze wygrywała niezwykle istotne akcje. Nie potrafiła jednak domknąć tego gema punktem, to Rybakina w końcu wywalczyła break point. I za moment, kapitalnym bekhendem, wywalczyła przełamanie. Miała 3:2 w tym secie i już bardzo szeroką drogę ekspresową do ćwierćfinału. Gdy zaś za moment potwierdziła to przełamanie w swoim gemie serwisowym, ta droga zamieniła się już w autostradę.
    Tenisistka w niebieskim stroju trzymająca rakietę z wyrazem frustracji na twarzy, stojąca na korcie podczas meczu, w tle zarys widowni.

    Elise Mertens, Melbourne 2026JOEL CARRETT PAP/EPA

    Kibice na Margaret Court Arena też mieli świadomość, że to spotkanie zbliża się ku końcowi. Elise nie miała sportowych argumentów, by zaskoczyć tak dobrze dysponowaną mistrzynię WTA Finals. Rybakina w Melbourne nie przegrała seta, nie miała nawet trudniejszych momentów w tamtych spotkaniach. Podobnie jak i dzisiaj. Po 77 minutach triumfowała 6:1, 6:3.

    Pewnie zameldowała się więc w najlepszej “8” turnieju, o półfinał zagra z lepszą z pary: Iga Świątek – Maddison Inglis. Kto to będzie, przekonamy się zapewne w okolicach godz. 10.30. Początek meczu Polki po godz. 9. Relacja na stronie Interii.
    Tenisistka w sportowym stroju w trakcie serwowania piłki, skupiona na wykonaniu perfekcyjnego ruchu, z uniesioną rakietą i piłką tenisową unoszącą się w powietrzu.

    Jelena RybakinaWilliam WestAFP
    Elise Mertens rywalizuje w singlu i deblu podczas WTA 1000 w Miami

    Elise MertensPATRICK HAMILTON / BELGA MAG / Belga via AFPAFP

    Iga Świątek (POL) – Elena Rybakina (KAZ). Skrót meczu.

  • “Koszmar” Igi Świątek w akcji, nie miała litości. Niemka upadła na kort

    “Koszmar” Igi Świątek w akcji, nie miała litości. Niemka upadła na kort

    I chociaż Ostapenko potrafi wygrywać ze Świątek, to może jej pozazdrościć sukcesów indywidualnych. Urodzona w Rydze zawodniczka w ubiegłym sezonie wygrała tylko jeden turniej, właśnie w Stuttgarcie, a po raz ostatni do finału wielkoszlemowej imprezy w singlu dotarła w 2017 roku, kiedy to wygrała Roland Garros.

    Ostapenko swojej niekorzystnej passy w singlowych turniejach wielkoszlemowych nie przełamała w Australian Open. Tegoroczny turniej w Melbourne rozpoczęła od wygranej w meczu z Rebeccą Sramkovą, ale odpadła już w drugiej rundzie po potyczce z Xinyu Wang. Pozostało jej więc skupić się na deblu, który w ostatnich latach stanowił jej ogromny atut. Łotyszka w 2024 roku wygrała w parze US Open, w poprzednim sezonie docierała do finałów Wimbledonu i Australian Open.

    Australian Open. Jelena Ostapenko już w ćwierćfinale, sceny w meczu z Siegemund

    Łotyszka w Australii gra u boku Su-wei Hsieh, z którą grała we wspomnianych przegranych finałach wielkoszlemowych, a w styczniu wygrała turniej w Brisbane. Ostapenko i reprezentantka Tajwanu są rozstawione z “3”, zmagania rozpoczęły od pokonania Olivii Gadecki i Desirae Krawczyk. Awans do trzeciej rundy uzyskały bez wychodzenia na kort, ponieważ ich rywalki, a mianowicie Anastazja Potapowa i Olga Danilović, postanowiły się wycofać. W boju o ćwierćfinał w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego zmierzyły się z Sofią Kenin i Laurą Siegemund.

    To właśnie podczas meczu z amerykańsko-niemieckim duetem doszło do groźnie wyglądającej sceny. Hsieh i Ostapenko wygrały pierwszego seta w stosunku 6:3, w drugiej partii prowadziły już 5:1. W siódmym gemie doszło do wymiany przy siatce, Ostapenko postanowiła zagrać agresywnie na Siegemund, co mogło zakończyć się urazem.

    Łotyszka bowiem w pewnym momencie odegrała bekhendem w kierunku głowy Niemki, ta zdołała zasłonić się rakietą i odbić piłeczkę, ale straciła równowagę i upadła na kort. Punkt powędrował na konto Łotyszki i reprezentantki Tajwanu, a “zmora” Świątek wykonała przepraszający gest w kierunku “znokautowanej” rywalki.

    Nagranie szybko trafiło do mediów społecznościowych, internauci komentujący materiał w serwisie X zauważyli, że Ostapenko wprawdzie przeprosiła Siegemund, ale na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Niektórzy sugerowali nawet, że Łotyszka celowo odegrała na wysokości twarzy Niemki.

    Ostatecznie mecz zakończył się pewnym triumfem Ostapenko i Hsieh (6:3, 6:1), które awansowały do ćwierćfinału – w nim zagrają z rozstawionymi z “5” Gabrielą Dabrowski i Luisą Stefani.
    Jelenie Ostapenko w meczu z Barborą Krejcikovą puściły nerwy

    Jelena OstapenkoGLYN KIRK / AFPAFP
    Młoda kobieta z jasnobrązowymi włosami spiętymi w kucyk, ubrana w biały sportowy strój, stoi zwrócona bokiem, patrząc z powagą przed siebie. Tło jest rozmyte, podkreślając główną postać.

    Jelena OstapenkoPatrick HAMILTONAFP
    Laura Siegemund

    Laura SiegemundDavid GrayAFP

    Rafał Kot o aferze z nominacjami olimpijskimi: Chciałem przeprosić za zaistniałą sytuację.

  • Nagłe wieści przed meczem Igi Świątek! Przegrała z władzami Australian Open.

    Nagłe wieści przed meczem Igi Świątek! Przegrała z władzami Australian Open.

    Nagłe wieści przed meczem Igi Świątek! Przegrała z władzami Australian Open. Kulisy
    Iga Świątek i Jim Courier
    Iga Świątek i Jim Courier (Foto: x.com/@TennisChannel, Robert Prange / Contributor / Getty Images)

    Zamieszanie w Australian Open! Jak ujawnił Jim Courier, przed meczem Igi Świątek z Maddison Inglis doszło do “ogromnej bitwy”. Powodem były ustalenia dotyczące godziny pojedynku Polki z Australijką. Nasza rodaczka chciała grać w sesji dziennej, a tamtejsza telewizja nie mogła się na to zgodzić. — Nie można pozwolić, żeby “więźniowie rządzili w zakładzie karnym” — padło nawet na antenie Tennis Channel. Powody są jasno opisane. Oto kulisy.

    Więcej ciekawych historii znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Już w poniedziałek ok. godz. 9.00 czasu polskiego Iga Świątek (2. WTA) podejmie Maddison Inglis (168.) w czwartej rundzie Australian Open. W Melbourne będzie to jednak dopiero godz. 19.00. I jak się okazało na kilka godzin przed tym starciem, właśnie o czas rozgrywania spotkania doszło do “ogromnej bitwy” za kulisami wielkoszlemowej imprezy. Wszystko ujawnił na łamach Tennis Channel były tenisista, a obecnie ekspert Jim Courier.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo
    Władze Australian Open nie spełniły prośby Igi Świątek. Wyciekły kulisy

    — Wczorajsze spotkanie dotyczące harmonogramu trwało wyjątkowo długo. Doszło do ogromnej bitwy, ponieważ Świątek chciała meczu w sesji dziennej. A australijska stacja telewizyjna desperacko chciała, aby Australijka [Maddison Inglis] grała w najlepszym czasie antenowym. Za to właśnie płacą ogromne pieniądze i mogę wam powiedzieć, że była to długa, wyczerpująca batalia — zaczął.

    Zobacz więcej: Australian Open: Maddison Inglis — Iga Świątek [RELACJA NA ŻYWO]

    I finalnie władze Australian Open stanęły po stronie telewizji. — Ostatecznie Channel 9 dostał to, czego chciał, a także to, czego chciał turniej. Iga nie dostała tego, czego chciała. […] Nie wiem, dlaczego chciała grać w ciągu dnia, ponieważ od tego momentu większość meczów będzie rozgrywana wieczorem. Oczywiście, gdy dojdzie do półfinałów i finałów, wszystkie mecze kobiet będą rozgrywane wieczorem — dodał Courier.
    Szokujące porównanie do… więźniów. “Ostatecznie to jest biznes”

    Ze strony jednej z ekspertek, która również znajdowała się w studio Tennis Channel padło szokujące porównanie do… więźniów. — Nie można pozwolić, żeby “więźniowie rządzili w zakładzie karnym”. Każdy gracz ma swoje zdanie, ale ostatecznie to jest biznes. I jak powiedział Jim, australijska telewizja powinna wygrać — padło. Na koniec Courier zwrócił też uwagę na czas w Polsce.

    Polecamy: Kapitalny dzień dla USA w Australian Open. Już mają półfinalistkę!

    — A tak przy okazji, jej występ o godz. 11.30 [czasu australijskiego, w Polsce 1.30] jest fatalny dla Europy. W miejscu, z którego pochodzi, jest wtedy środek nocy. Gra w sesji wieczornej ma o wiele więcej sensu — podsumował były tenisista, a obecnie ekspert. Finalnie Świątek zmierzy się z Inglis o godz. 9.00 czasu polskiego, czyli w sesji wieczornej. Teoretycznie jest to korzystniejsze zarówno dla Australijczyków, jak i fanów z Polski (czy Europy), ale jak widać, życzenie zawodniczki co do godziny meczu było inne. I nie zostało spełnione.

  • O której i gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Maddison Inglis?

    O której i gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Maddison Inglis?

    Przegląd SportowyTenisAustralian OpenO której i gdzie oglądać mecz Iga Świątek – Maddison Inglis? Transmisja TV, stream online
    639049577845698294.jpg
    639049577845698294.jpg (Foto: Jaimi Joy / Reuters)

    Iga Świątek pokonała Annę Kalinską 6:1, 1:6, 6:1 i już w poniedziałek zagra o ćwierćfinał Australian Open. Oto kiedy i gdzie oglądać jej mecz z Maddinson Inglis.

    Dalszy ciąg materiału pod wideo

    Australijska kwalifikantka w trzeciej rundzie nie grała, gdyż Naomi Osaka wycofała się z powodu kontuzji.

    Inglis zajmuje obecnie 168. miejsce w rankingu WTA. Już teraz w rankingu na żywo jest 113., a jej najlepszym wynikiem była 112. pozycja.
    Kiedy odbędzie się mecz Świątek — Inglis?

    Spotkanie Świątek – Inglis zaplanowano na poniedziałek, 26 stycznia. Początek o godzinie 19:00 czasu lokalnego w Melbourne, czyli o 9:00 rano czasu polskiego. Mecz będzie można śledzić na żywo w Eurosporcie. Tekstowa relacja również w Przeglądzie Sportowym Onet.

    Zwyciężczyni meczu Świątek — Inglis w ćwierćfinale może trafić na Jelenę Rybakinę lub Elise Mertens.
    Nagrody pieniężne w Australian Open 2026:

    1. runda: 100 tys. dol. (ok. 363 tys. zł)
    2. runda: 150 tys. dol. (ok. 543 tys. zł)
    3. runda: 220 tys. dol. (ok. 800 tys. zł)
    4. runda: 320 tys. dol. (ok. 1,16 mln zł)
    Ćwierćfinał: 500 tys. dol. (ok. 1,8 mln zł)
    Półfinał: 840 mln dol. (ok. 3,1 mln zł)
    Finalist(k)a: 1,45 mln dol. (ok. 5,3 mln zł)
    Triumfator(ka): 2,79 mln dol. (ok. 10,2 mln zł)

    Punkty do rankingu WTA:

    1. runda: 10 pkt
    2. runda: 70 pkt
    3. runda: 130 pkt
    4. runda: 240 pkt
    Ćwierćfinał: 430 pkt
    Półfinał: 780 pkt
    Finalistka: 1300 pkt
    Triumfatorka: 2000 pkt

    Data utworzenia:

    26 stycznia 2026 06:04
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.

  • Robert Radwański: Iga Świątek potrafi być jak taran

    Robert Radwański: Iga Świątek potrafi być jak taran

    Robert Radwański: Iga Świątek potrafi być jak taran
    Daniel Michalski, Katarzyna Piter, Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Jan Zieliński, Mateusz Terczyński i Katarzyna Kawa
    Daniel Michalski, Katarzyna Piter, Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Jan Zieliński, Mateusz Terczyński i Katarzyna Kawa (Foto: Marcin Cholewiński / newspix.pl)
    To jest treść premium dostępna w ramach pakietu

    — Cała australijska część sezonu, biorąc pod uwagę dotychczasowe starty, może być zapowiedzią udanego okresu dla polskiego tenisa — uważa Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki Radwańskiej.

    Więcej ciekawych historii przeczytasz w serwisie premium “Przeglądu Sportowego”

    BARTOSZ GĘBICZ: Na początek przede wszystkim pytanie o zdrowie, bo w tenisie zawsze jest ono najważniejsze. Tuż przed Australian Open przeszedł trener operację stawu biodrowego. Czy wszystko będzie dobrze?

    Źródło: Przegląd Sportowy

    Data utworzenia:

    26 stycznia 2026 05:00
    Dziennikarz Przeglądu Sportowego

    Dziennikarz Przeglądu Sportowego
    Wydarzenie dnia
    Przeczytaj także

    ©

    2026

    Ringier Axel Springer Polska – Powered by Ring Publishing | Developed by RAS Tech

    Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers, oprogramowanie, narzędzia lub dowolną manualną lub zautomatyzowaną metodą, w celu tworzenia lub rozwoju oprogramowania, w tym m.in. szkolenia systemów uczenia maszynowego lub sztucznej inteligencji (AI), bez uprzedniej, wyraźnej zgody Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP) jest zabronione. Wyjątek stanowią sytuacje, w których treści, dane lub informacje są wykorzystywane w celu ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe.