• Na nowo gruchnęło o Abramowicz i Świątek. I to jeszcze w takim momencie

    Na nowo gruchnęło o Abramowicz i Świątek. I to jeszcze w takim momencie

    Iga Świątek pożegnała się z Australian Open, co oznacza, że w tym roku już na pewno nie skompletuje Karierowego Wielkiego Szlema. W ważnym dla Polki momencie, czyli na starcie sezonu, jeden z zagranicznych serwisów znów wziął na tapet temat roli Darii Abramowicz w sztabie wiceliderki rankingu WTA. Od razu zauważono jedno.
    Dwie kobiety na podzielonym kadrze, jedna z blond włosami w okularach trzyma mikrofon, ubrana w białą koszulę, druga o brązowych włosach w spiętych włosach i szarej bluzce, patrzy poważnie w bok. W tle widoczne rozmyte postacie.

    Daria Abramowicz, Iga ŚwiątekKarol Makurat/REPORTER/FOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPReporter

    Po przegranej z Jeleną Rybakiną i pożegnaniu z Australian Open 2026 Iga Świątek pojawiła się na konferencji prasowej, podczas której przekazała, że planuje duże zmiany w swoim zawodowym kalendarzu. Przede wszystkim chce odpuścić jakieś turnieje rangi 1000. “Przez ostatnie lata trudno było mi podjąć taką decyzję, ale w tym roku próbuję zmienić podejście” – ujawniła.

    Sprawę skonsultowała ze swoim sztabem szkoleniowym, ale to oczywiście ona miała decydujący głos. Już kiedyś jej psycholog Daria Abramowicz opowiadała, jak wygląda proces decyzyjny w zespole.

    “Tworzymy zawodowy zespół sportowy. Zespół działa w schemacie 300 dni w roku w bezpośrednim kontakcie, by wspólnie osiągnąć spójny cel, założony przez liderkę zespołu, dla której pracujemy. Zespół ma przejrzystą, asertywną komunikację. Jest w nim podział kompetencji, które są transparentnie uzupełniane w miarę zapotrzebowania” – przekonywała Abramowicz w rozmowie z Radosławem Leniarskim z “Gazety Wyborczej”.

    Iga, młoda osoba, umie prowadzić ten zespół. Jest jakby CEO przedsiębiorstwa, opiekującego się najcenniejszymi zasobami: jej honorem, jej wartościami. Sama dobiera i wybiera osoby, z którymi chce pracować

    A jaka w tym wszystkim jest rola samej Darii Abramowicz? Temat jej zaangażowania i kompetencji podnoszony jest znowu, tym razem przez serwis zajmujący się sportowymi statystykami, profootballnetwork.com (PFSN).

    Znów głośno o Abramowicz. Świątek już kiedyś postawiła sprawę jasno

    Przy okazji meczu Iga Świątek – Jelena Rybakina w ćwierćfinale Australian Open serwis PFSN przeanalizował skład boksów obu zawodniczek. Zauważono, że Polkę wspierają trener Wim Fissette, wieloletnia psycholog Daria Abramowicz, fizjoterapeuta Maciej Ryszczuk i agent Jules Mercier.

    W opisie duży akcent położony jest na rolę Abramowicz. “Od dawna jest częścią sztabu wspierającego Świątek, a Polka często zaznaczała, że to właśnie ona pomagała jej w trudnych momentach, takich jak zawieszenie w 2024 roku po pozytywnym teście na niedozwoloną substancję. Nadal pozostaje kluczową postacią w zespole tenisistki” – czytamy.

    Wcześniej na współpracę na linii Świątek – Abramowicz akcenty kładły inne media. “Świątek została ostrzeżona, że jej ‘relacja’ z psycholog jest ‘zakłócona’” – pisano w “Tennis365”. “Współpraca Igi z psycholog podana jest w dużą wątpliwość po emocjonalnych wybuchach tenisistki. Granice zostały przekroczone” – można było wyczytać w “Hindustantimes”.

    Trzy grosze w rozmowie z Arturem Gacem z Interii Sport dorzucił też Dariusz Nowicki, psycholog klasy mistrzowskiej. “Gdybyśmy spojrzeli na tę relację tylko i wyłącznie z punktu widzenia stricte warsztatu psychologicznego, to rzeczywiście jest to relacja zaburzona, w której przekroczone są pewne granice dystansu zawodowego pomiędzy psychologiem, czy też psycholożką, a klientem lub klientką” – tłumaczył.

    Co na to wszystko sama Iga? W zeszłorocznej rozmowie z WP SportowymiFaktami postawiła sprawę jasno. “Daria jest dla mnie ciągłym wsparciem, osobą, której ufam. Ufam zresztą całemu zespołowi i chcę, aby ludzie wokół to wiedzieli. To jest mój zespół, to ja decyduję, kto w nim jest” – ucięła temat.

    Co za wymiana! Świątek zdominowała rywalkęPolsat Sport
    Iga Świątek oraz jej psycholog, Daria Abramowicz. Czy “team Świątek”, tak jak podpowiada trener Paweł Strauss, może się powiększyć?

    Iga Świątek oraz jej psycholog, Daria AbramowiczFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek celebrująca zwycięstwo w Indian Wells 2024 razem z Darią Abramowicz i członkami teamu

    Iga Świątek celebrująca zwycięstwo w Indian Wells 2024 razem z Darią Abramowicz i członkami teamu Clive BrunskillAFP
    Tenisistka w sportowym stroju trzymająca rakietę na korcie, skupiona na meczu, w tle rozmyte trybuny z kibicami.

    Iga ŚwiątekMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

  • Trwał mecz Świątek, gdy inna Polka dała popis. Ćwierćfinał w 53 minuty

    Trwał mecz Świątek, gdy inna Polka dała popis. Ćwierćfinał w 53 minuty

    Środowe popołudnie przyniosło nam mnóstwo spotkań z udziałem naszych reprezentantów. Gdy Iga Świątek walczyła o ćwierćfinał w Dosze, a Hubert Hurkacz rywalizował o drugą rundę w Rotterdamie, swój pojedynek rozgrywała także Maja Chwalińska. Stawką pojedynku Polki był awans do najlepszej “8” WTA 125 w Oeiras. 24-latka nie dała szans Hiszpance. Obejrzeliśmy koncertowy występ tenisistki klubu BKT Advantage Bielsko-Biała. Wszystko wyjaśniło się po 53 minutach.
    Tenisistka w białym stroju i fioletowej czapce z zaciśniętą pięścią wyrażająca emocje, w tle zbliżenie drugiej zawodniczki w czerwonym stroju sportowym z przewieszonym włosami, obie na tle widowni.

    Iga Świątek i Maja Chwalińska od wielu lat są przyjaciółkamiWILLIAM WEST / AFP / Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Maja Chwalińska (134. WTA) kontynuuje swoje tournee po halowych rozgrywkach na terenie Europy. Przed tygodniem po raz pierwszy w karierze zameldowała się w ćwierćfinale singla podczas imprezy rangi WTA 250. W nagrodę mogła się zmierzyć z rozstawioną z “1” Emmą Raducanu. W drugim secie Polka nawiązała rywalizację z mistrzynią US Open 2021, ale ostatecznie to Brytyjka cieszyła się ze zwycięstwa 6:0, 6:4.

    W tym tygodniu 24-latka udała się na zmagania do Oeiras. To oznaczało zejście po poziom niżej, do tzw. Challengerów. W pierwszej rundzie WTA 125 trafiła na kwalifikantkę. Okazała się nią 259. w rankingu Noma Noha Akugue. Wczoraj panie stoczył trzysetowy pojedynek, który zakończył się triumfem Chwalińskiej – 6:2, 3:6, 6:1. Dzisiaj Maja ponownie zjawiła się na korcie. Tym razem, by walczyć już o ćwierćfinał portugalskiego turnieju.

    Przeciwniczką naszej reprezentantki była Nuria Parrizas Diaz. Hiszpanka niemal sąsiaduje w kobiecym zestawieniu z poprzednią rywalką tenisistki klubu BKT Advantage Bielsko-Biała. Zawodniczka z Półwyspu Iberyjskiego plasuje się obecnie na 262. lokacie. I chociaż cztery lata temu zajmowała 45. miejsce, to w środę na korcie dało się zauważyć aktualną przepaść w rankingu między nią a Polką.

    WTA Oeiras: Maja Chwalińska kontra Nuria Parrizas Diaz w drugiej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Chwalińskiej. Nasza reprezentantka zdeklasowała rywalkę w pierwszych minutach meczu. Maja wygrała aż 19 z 20 wygranych akcji. To sprawiło, że Polka posiadała trzy piłki z rzędu na 5:0. Wtedy Parrizas Diaz na moment doszła do głosu. Wypracowała sobie nawet break pointa na premierowe “oczko”. Ostatecznie tenisistka z drugiej setki rankingu powiększyła jednak swoją przewagę. Do końca seta panie przypilnowały już swoim podań. To zaowocowało wynikiem 6:1 na korzyść 24-latki.

    Na starcie drugiej części pojedynku Chwalińska znów próbowała uciec Hiszpance. Na “dzień dobry” wypracowała sobie piłkę na przełamanie, jednak wtedy Nuria zdołała jeszcze zachować własny serwis. Kolejne minuty układały się już jednak po myśli Mai. Po tym, gdy w trzecim gemie nasza reprezentantka wywalczyła breaka od stanu 15-30, Polka rozkręciła się na dobre. W sumie zdobyła sześć “oczek” z rzędu. W trakcie ostatniego rozdania zaliczyła jeszcze powrót z 0-30, wygrywając cztery następne akcje.

    Ostatecznie tenisistka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała triumfowała 6:1, 6:1 po zaledwie 53 minutach gry. W ćwierćfinale WTA 125 w Oeiras poprzeczka powędruje do góry. Na drodze Chwalińskiej znajdzie się turniejowa “3” – Suzan Lamens. Holenderka dwukrotnie grała w minionych miesiącach z Igą Świątek. Podczas US Open 2025 zdołała nawet urwać seta Raszyniance. Zapowiada się zatem wymagający pojedynek z zawodniczką z zachodniej Europy.

    Hubert Hurkacz – Alexander Bublik. Skrót meczuPolsat Sport
    Młoda kobieta w sportowej koszulce trzyma rakietę tenisową, wykonuje gest ręką, na ramieniu widoczne logo sponsora, w tle fioletowa ściana kortu.

    Maja Chwalińska Alex Nicodim / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Nuria Parrizas Diaz

    Nuria Parrizas DiazAlex Nicodim / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Tenisistka w niebieskiej sportowej sukience i czapce, skoncentrowana podczas uderzania piłki żółtą rakietą tenisową na korcie.

    Suzan LamensJoris VerwijstAFP

  • Porażka Świątek w Dosze, a tu informacja z Dubaju. Zwycięstwo Polki

    Porażka Świątek w Dosze, a tu informacja z Dubaju. Zwycięstwo Polki

    Rosjanka zaskoczyła Polkę na Bliskim Wschodzie. Jeden zryw wszystko zmienił

    Nie opadły jeszcze emocje w WTA 1000 w Dosze, w grze o pierwszy tytuł w zawodach tej rangi w sezonie pozostały jeszcze cztery zawodniczki, a tymczasem już… ruszyły zmagania w kolejnym “tysięczniku”. Na nieco szybszej nawierzchni w Dubaju – tam też wystąpią cztery reprezentantki Polski. A jako pierwsza z nich wystąpiła Magdalena Fręch – miała szczęście, ale i trochę pecha w losowaniu. Pierwszą przeszkodę w eliminacjach jednak pokonała, z drugą może być już problem. Oto szczegóły.
    Tenisistka w czarnej sukience i białej czapce trzyma rakietę na tle dużego plakatu z wizerunkiem innej zawodniczki w białej czapce.

    W czwartek Iga Świątek przegrała swój ćwierćfinał w Dosze, w piątek Magdalena Fręch zaczęła już zmagania w DubajuARTUR WIDAK / NUR PHOTOAFP

    Dwa lata temu, mimo świetnego Australian Open, Magdalena Fręch też musiała w Dosze i Dubaju przebijać się przez kwalifikacje. Z dobrym skutkiem, przeszła je w obu turniejach, w ZEA dotarła nawet do trzeciej rundy. I tam stoczyła ponad 2,5-godzinny bój z Jeleną Rybakiną. Rok temu Łodzianka znajdowała się w TOP 30 rankingu WTA, ale oba te turnieje były dla niej fatalne, podobnie jak cały luty i marzec.

    Teraz znalazła się w niemal bliźniaczej sytuacji do tej z sezonu 2024, znów jest tuż za najlepszą 50-tką w rankingu, potrzebuje jakiegoś bodźca, który pozwoliłby wskoczyć poziom wyżej. I dać nadzieję na główne drabinki w tego typu turniejach, czy też WTA 500.

    W Dosze Fręch przegrała finał kwalifikacji z 41-letnią Zwierą Zwonariową, ale później dopisało jej szczęście – i po wycofaniu się Pauli Badosy zajęła miejsce w drabince jako “szczęśliwa przegrana”. Sprawiła niespodziankę, pokonała Ludmiłę Samsonową, mimo trzech meczboli Rosjanki, ale Ann Li nie dała już rady.

    Teraz w Dubaju ma podobne zadanie – i to dosłownie. Teoretycznie dużo słabsza zawodniczka na starcie, a później spore wyzwanie w finale eliminacji.

    WTA 1000 w Dubaju. Magdalena Fręch ruszyła do gry jako pierwsza z Polek. Rywalką Jekaterina Jaszyna

    W Dosze Polka mierzyła się w pierwszej potyczce z Turczynką Berfu Cengiz, która dostała “dziką kartę”. Podobnie było teraz z Rosjanką Jekateriną Jaszyną, która jest w siódmej setce rankingu WTA. I nigdy w profesjonalnej rywalizacji poważniej nie zaistniała – zaczęła ją 18 lat temu, w tym czasie tylko trzykrotnie mierzyła się z zawodniczkami z TOP 100. I oczywiście wszystkie te spotkania przegrała.
    Magdalena Fręch rywalizowała z Beatriz Haddad Maią o awans do drugiej rundy WTA 1000 w Dosze

    Magdalena FręchVictor Joly / Victor Joly / DPPI via AFPAFP

    A mimo to Polka miała z nią ogromne problemy, zwłaszcza w pierwszym secie. Fręch prowadziła 3:1 i 40-0, patrząc z jej perspektywy, choć serwowała Jaszyna. Nie wykorzystała żadnego z trzech break pointów, sama dała się załamać. Mało tego, 32-letnia Rosjanka miała cztery szanse, by odskoczyć na 5:3 i serwować po seta.

    Na szczęście Polka zdołała opanować emocje, wygrała 12 z 13 ostatnich akcji, “domknęła” tę partię na 6:4.

    W drugiej zaś kontynuowała serię, szybko odskoczyła na 4:0, co zakończyło już emocje. Po 86 minutach pokonała znacznie niżej notowaną rywalkę 6:4, 6:2.

    O miejsce w głównej drabince, a ta ruszy w niedzielę, Magdalena zagra z Warwarą Graczową. Reprezentująca Francję, a pochodząca z Rosji tenisistka, jest ostatnio w niezłej formie. W Dosze wygrała cztery spotkania, w tym z Lindą Noskovą czy Elisabettą Cocciaretto, zanim w trzeciej rundzie zatrzymała ją Maria Sakkari. Mimo że to Graczowa miała setbola w pierwszej partii.

    Dziś Francuzka pokonała Priscillę Hon z Australii 6:4, 6:4.
    Zawodniczka tenisa ubrana w sportową odzież z opaską Reebok i czarnym podkoszulkiem, trzymająca rakietę podczas meczu na kortach tenisowych, wyraz twarzy sugeruje skupienie i zmęczenie.

    Magdalena FręchIzhar KHAN / AFPAFP
    Magdalena Fręch

    Magdalena Fręch Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP – Foto Olimpik/NurPhoto) (Photo by Foto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Jan-Lennard Struff – Alexander Bublik. Skrót meczu.

  • Historyczny tytuł na WTA Doha rozdany. Prezydent FIFA w akcji. Wszystko się nagrało

    Historyczny tytuł na WTA Doha rozdany. Prezydent FIFA w akcji. Wszystko się nagrało

    Historyczny tytuł na WTA Doha rozdany. Prezydent FIFA w akcji. Wszystko się nagrało

    Był czerwiec 2023 roku. Karolina Muchova znajdowała się o krok od zwycięstwa w Roland Garros. Wtedy tytuł na ostatniej prostej zgarnęła jej Iga Świątek, po epickim powrocie w trzecim secie. Czeszka czekała kolejne lata na swoje upragnione trofeum wysokiej rangi. I wreszcie je zdobyła, podczas WTA 1000 w Dosze. W finale odrobiła straty i pokonała Victorię Mboko. Później doszło do zaskakujących scen na korcie. Do akcji wkroczył prezydent FIFA – Gianni Infantino. Wszystko uchwyciły kamery.
    Tenisistka w białym stroju i pomarańczowej opasce na głowie wyraża silne emocje po udanym zagraniu na korcie tenisowym, trzyma rakietę w ręce, na jej nodze widoczny jest bandaż zabezpieczający udo.

    Karolina Muchova wygrała turniej WTA 1000 w DoszeDaniel KopatschGetty Images

    Finał tegorocznej edycji WTA 1000 w Dosze przyniósł nam zaskakujące zestawienie. Było jasne, że poznamy nową mistrzynię Qatar Open. Do decydującego starcia awansowały: Karolina Muchova i Victoria Mboko. Czeszka okazała się lepsza w półfinale od pogromczyni Igi Świątek – Marii Sakkari. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów przegrywała z Greczynką już 3:6, 0:2, ale ostatecznie triumfowała po trzysetowej batalii. Z kolei Kanadyjka wyeliminowała po drodze m.in. zwyciężczynię tegorocznego Australian Open – Jelenę Rybakinę. Potem pokonała jeszcze imienniczkę Kazaszki, czyli Łotyszkę Ostapenko. W ten sposób 19-latka już zapewniła sobie pierwszy w karierze awans do czołowej “10” rankingu.

    Mboko chciała jednak powalczyć o więcej. Pragnęła zdobyć drugie trofeum rangi WTA 1000. I aż trudno uwierzyć, że do dziś Muchova nie miała ani jednego takiego tytułu. Karolina zwyciężyła w tylko jednym turnieju głównego cyklu. Stało się to w 2019 roku, podczas imprezy WTA 250 w Seulu. Wygrała wówczas w finale z Magdą Linette. Potem Czeszka znalazła się chociażby w decydującym starciu na Roland Garros 2023, ale tam w ostatniej chwili umknęło jej zwycięstwo w potyczce z Igą Świątek. Dotychczasowy bilans 29-latki w finałach wynosił 1-5. W sobotę udało się go poprawić.

    WTA Doha: Karolina Muchova kontra Victoria Mboko w finale

    Mecz rozpoczął się od pewnie utrzymanego podania przez Mboko, do zera. Następne gemy były bardzo wyrównane, ale w żadnym z nich nie zobaczyliśmy break pointów, mimo gry na przewagi. Te pojawiły się dopiero podczas siódmego rozdania. Wówczas Muchova wypracowała sobie dwie okazje na przełamanie z rzędu i wykorzystała już pierwszą z nich. Karolina mogła zamknąć partię już w dziewiątym gemie. Wtedy Victoria obroniła jednak setbola i przedłużyła jeszcze rywalizację w premierowej odsłonie – ale tylko na moment. Po zmianie stron Czeszka straciła tylko jeden punkt przy swoim serwisie i triumfowała 6:4.

    Reprezentantka naszych południowych sąsiadów próbowała pójść za ciosem na starcie drugiej części pojedynku. Znów obejrzeliśmy walkę na przewagi, jednak ostatecznie Mboko nie musiała bronić break pointów. Te nastały podczas piątego gema. Szybko zrobiło się 40-0 dla Muchovej na returnie. Mimo to do przełamania nie doszło. Victoria zdobyła pięć punktów z rzędu i dorzuciła trzecie “oczko” na swoje konto. Ten moment miał istotne znacznie w kontekście tego, co wydarzyło się po zmianie stron. 19-latka wypracowała sobie premierowe szanse na breaka. Już przy pierwszej okazji dopisała jej odrobina szczęścia. Piłka zawadziła o taśmę i zmyliła będącą przy siatce Czeszkę.

    Tenisistka z Kanady wyszła na prowadzenie 4:2, ale nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po zmianie stron doszło do powrotnego przełamania. Następnie Muchova wyrównała na 4:4 i gra o zwycięstwo w partii rozpoczęła się od nowa. W dziesiątym gemie Mboko próbowała wytworzyć presję na returnie. Czeszka serwowała wtedy po pozostanie w secie. Karolina wróciła jednak ze stanu 0-30, wygrywając cztery kolejne akcje. Tenisistka z Ołomuńca poszła za ciosem. Wywalczyła breaka i po zmianie stron podawała po triumf w całym turnieju. Zrobiła to perfekcyjnie, nie tracąc punktu.

    W ten sposób Muchova zwyciężyła w meczu 6:4, 7:5 i zdobyła swój największy tytuł w dotychczasowej karierze. W najnowszym notowaniu rankingu awansuje na 11. miejsce i znajdzie się tuż za finałową rywalką. Kilka minut po ostatniej piłce rozpoczęła się ceremonia dekoracji. Na scenę niespodziewanie wkroczył… Gianni Infantino, prezydent FIFA. Nie był sam – obok niego znalazł się m.in. właściciel PSG – Nasser Al-Khelaifi. Sternik światowego futbolu wręczył Karolinie główną nagrodę, czyli złotego orła. W stolicy Kataru dało się odczuć przedsmak futbolowego Mundialu.

    Alex de Minaur – Botic Van de Zandschulp. Skrót meczuPolsat Sport
    Iga Świątek i Karolina Muchova podczas ceremonii Roland Garros 2023

    Iga Świątek i Karolina Muchova podczas ceremonii Roland Garros 2023THOMAS SAMSON / AFPAFP
    Karolina Muchova

    Karolina MuchovaSTEVE CHRISTO / AFPAFP
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej odzieży i niebieskiej czapce z daszkiem stoi na tle rozmytego tłumu kibiców podczas wydarzenia sportowego.

    Victoria MbokoMinas PanagiotakisAFP

  • Epicki powrót Świątek w finale. Rywalka czekała 3 lata. Co za historia w Dosze

    Epicki powrót Świątek w finale. Rywalka czekała 3 lata. Co za historia w Dosze

    Historyczny tytuł na WTA Doha rozdany. Prezydent FIFA w akcji. Wszystko się nagrało

    Był czerwiec 2023 roku. Karolina Muchova znajdowała się o krok od zwycięstwa w Roland Garros. Wtedy tytuł na ostatniej prostej zgarnęła jej Iga Świątek, po epickim powrocie w trzecim secie. Czeszka czekała kolejne lata na swoje upragnione trofeum wysokiej rangi. I wreszcie je zdobyła, podczas WTA 1000 w Dosze. W finale odrobiła straty i pokonała Victorię Mboko. Później doszło do zaskakujących scen na korcie. Do akcji wkroczył prezydent FIFA – Gianni Infantino. Wszystko uchwyciły kamery.
    Tenisistka w białym stroju i pomarańczowej opasce na głowie wyraża silne emocje po udanym zagraniu na korcie tenisowym, trzyma rakietę w ręce, na jej nodze widoczny jest bandaż zabezpieczający udo.

    Karolina Muchova wygrała turniej WTA 1000 w DoszeDaniel KopatschGetty Images

    Finał tegorocznej edycji WTA 1000 w Dosze przyniósł nam zaskakujące zestawienie. Było jasne, że poznamy nową mistrzynię Qatar Open. Do decydującego starcia awansowały: Karolina Muchova i Victoria Mboko. Czeszka okazała się lepsza w półfinale od pogromczyni Igi Świątek – Marii Sakkari. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów przegrywała z Greczynką już 3:6, 0:2, ale ostatecznie triumfowała po trzysetowej batalii. Z kolei Kanadyjka wyeliminowała po drodze m.in. zwyciężczynię tegorocznego Australian Open – Jelenę Rybakinę. Potem pokonała jeszcze imienniczkę Kazaszki, czyli Łotyszkę Ostapenko. W ten sposób 19-latka już zapewniła sobie pierwszy w karierze awans do czołowej “10” rankingu.

    Mboko chciała jednak powalczyć o więcej. Pragnęła zdobyć drugie trofeum rangi WTA 1000. I aż trudno uwierzyć, że do dziś Muchova nie miała ani jednego takiego tytułu. Karolina zwyciężyła w tylko jednym turnieju głównego cyklu. Stało się to w 2019 roku, podczas imprezy WTA 250 w Seulu. Wygrała wówczas w finale z Magdą Linette. Potem Czeszka znalazła się chociażby w decydującym starciu na Roland Garros 2023, ale tam w ostatniej chwili umknęło jej zwycięstwo w potyczce z Igą Świątek. Dotychczasowy bilans 29-latki w finałach wynosił 1-5. W sobotę udało się go poprawić.

    WTA Doha: Karolina Muchova kontra Victoria Mboko w finale

    Mecz rozpoczął się od pewnie utrzymanego podania przez Mboko, do zera. Następne gemy były bardzo wyrównane, ale w żadnym z nich nie zobaczyliśmy break pointów, mimo gry na przewagi. Te pojawiły się dopiero podczas siódmego rozdania. Wówczas Muchova wypracowała sobie dwie okazje na przełamanie z rzędu i wykorzystała już pierwszą z nich. Karolina mogła zamknąć partię już w dziewiątym gemie. Wtedy Victoria obroniła jednak setbola i przedłużyła jeszcze rywalizację w premierowej odsłonie – ale tylko na moment. Po zmianie stron Czeszka straciła tylko jeden punkt przy swoim serwisie i triumfowała 6:4.

    Reprezentantka naszych południowych sąsiadów próbowała pójść za ciosem na starcie drugiej części pojedynku. Znów obejrzeliśmy walkę na przewagi, jednak ostatecznie Mboko nie musiała bronić break pointów. Te nastały podczas piątego gema. Szybko zrobiło się 40-0 dla Muchovej na returnie. Mimo to do przełamania nie doszło. Victoria zdobyła pięć punktów z rzędu i dorzuciła trzecie “oczko” na swoje konto. Ten moment miał istotne znacznie w kontekście tego, co wydarzyło się po zmianie stron. 19-latka wypracowała sobie premierowe szanse na breaka. Już przy pierwszej okazji dopisała jej odrobina szczęścia. Piłka zawadziła o taśmę i zmyliła będącą przy siatce Czeszkę.

    Tenisistka z Kanady wyszła na prowadzenie 4:2, ale nie nacieszyła się tym faktem zbyt długo. Po zmianie stron doszło do powrotnego przełamania. Następnie Muchova wyrównała na 4:4 i gra o zwycięstwo w partii rozpoczęła się od nowa. W dziesiątym gemie Mboko próbowała wytworzyć presję na returnie. Czeszka serwowała wtedy po pozostanie w secie. Karolina wróciła jednak ze stanu 0-30, wygrywając cztery kolejne akcje. Tenisistka z Ołomuńca poszła za ciosem. Wywalczyła breaka i po zmianie stron podawała po triumf w całym turnieju. Zrobiła to perfekcyjnie, nie tracąc punktu.

    W ten sposób Muchova zwyciężyła w meczu 6:4, 7:5 i zdobyła swój największy tytuł w dotychczasowej karierze. W najnowszym notowaniu rankingu awansuje na 11. miejsce i znajdzie się tuż za finałową rywalką. Kilka minut po ostatniej piłce rozpoczęła się ceremonia dekoracji. Na scenę niespodziewanie wkroczył… Gianni Infantino, prezydent FIFA. Nie był sam – obok niego znalazł się m.in. właściciel PSG – Nasser Al-Khelaifi. Sternik światowego futbolu wręczył Karolinie główną nagrodę, czyli złotego orła. W stolicy Kataru dało się odczuć przedsmak futbolowego Mundialu.

    Alex de Minaur – Botic Van de Zandschulp. Skrót meczuPolsat Sport
    Iga Świątek i Karolina Muchova podczas ceremonii Roland Garros 2023

    Iga Świątek i Karolina Muchova podczas ceremonii Roland Garros 2023THOMAS SAMSON / AFPAFP
    Karolina Muchova

    Karolina MuchovaSTEVE CHRISTO / AFPAFP
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej odzieży i niebieskiej czapce z daszkiem stoi na tle rozmytego tłumu kibiców podczas wydarzenia sportowego.

    Victoria MbokoMinas PanagiotakisAFP

  • Fissette w teamie ze światową “1”. Belg już ogłosił. Zostały 2 miesiące

    Fissette w teamie ze światową “1”. Belg już ogłosił. Zostały 2 miesiące

    Wim Fissette jest trenerem Igi Świątek od niemal 16 miesięcy, wspólnie z wiceliderką rankingu WTA wygrał m.in. kultowy Wimbledon. Fani tenisa kojarzą jednak zapewne też fakt, że 45-latek od lutego 2023 roku jest też kapitanem reprezentacji Belgii. I zeszłej jesieni doprowadził ją – w niezwykłych okolicznościach – do fazy decydujących kwalifikacji w rozgrywkach Billie Jean King Cup. I to bez udziału największej gwiazdy, której trochę było nie po drodze z Fissettem. Dziś trener Świątek ogłosił przełomową zmianę.
    Mężczyzna w średnim wieku z krótkimi, brązowymi włosami i brodą, ubrany w czerwoną bluzę sportową z białym paskiem na ramieniu, zwrócony profilem w lewo na neutralnym tle.

    Wim Fissete w dresie reprezentacji Belgii. Trener Igi Świątek od trzech lat jest jej kapitanemVIRGINIE LEFOUR/BELGA MAGAFP

    Wim Fissette zaczął pracę z Igą Świątek w październiku 2024 roku, zastąpił Tomasza Wiktorowskiego. Pełnił już wtedy funkcję kapitana reprezentacji Belgii, taką samą jak Dawid Celt w naszym kraju, ale ta funkcja specjalnie nie zakłóca jego współpracy z Polką. To raptem dwa tygodnie w roku – zazwyczaj w kwietniu i listopadzie, choć ostatnio finałowe turnieje, z udziałem ośmiu reprezentacji, przeniesiono na wrzesień. I właśnie o grę jesienią w chińskim Shenzhen powalczą za dwa miesiące Polki i Belgijki.

    Poprzedni sezon był w wykonaniu Świątek zupełnie inny niż kilka poprzednich. Znacznie gorzej spisywała się na mączce, przerwana została seria jej triumfów w Paryżu. A do tego nie wygrała żadnego turnieju na tej nawierzchni, pierwszy raz od 2019 roku. A z drugiej strony – zaliczyła historyczny triumf na Wimbledonie, dorzuciła dwa inne tytuły. I skończyła sezon na drugim miejscu w rankingu. Choć w Dubaju może je stracić, po decyzji o wycofaniu się z rywalizacji.

    Wim Fissette oświadczył ws. liderki rankingu WTA. Szykuje się powrót

    Wiadomo jednak, że na początku kwietnia, już po zawodach WTA 1000 w Miami, w których Polka prawdopodobnie wystąpi, ich drogi się na moment rozjadą. Nie wiadomo jeszcze, czy Iga zdecyduje się na grę w barwach reprezentacji Polski, która w Gliwicach podejmie Ukrainę, a stawką będzie awans do finałów Billie Jean King Cup w Shenzhen. Dla naszej gwiazdy będą tu idealne warunki – wsparcie kilkunastu tysięcy kibiców i specjalnie na tę okazję zbudowany kort ziemny.

    Raszynianka mogłaby więc zapoznać się z tą nawierzchnią przed turnieje w Stuttgarcie, który odbędzie się w kolejnym tygodniu. A ona potwierdziła już tam udział.
    Wim Fissette i Greet Minnen w Wilnie

    Wim Fissette i Greet MinnenVIRGINIE LEFOUR / BELGA MAG / BELGA VIA AFPAFP

    Fissette z kolei pozostanie przez co najmniej tydzień w swoim kraju. Jego młoda reprezentacja, parta na tenisistkach 18-22 letnich, niespodziewanie wywalczyła bowiem awans do tego samego etapu, ogrywając w listopadzie w Ismaning Turcję i Niemcy. A teraz dodatkowo szkoleniowiec Polki ogłosił jeszcze radosną, ze swojej perspektywy, informację.

    Te wszystkie sukcesy Belgia odnosiła bowiem bez swojej najlepszej zawodniczki – Elise Mertens. Obecnej liderce deblowego rankingu WTA, ale zarazem, i 22. rakiecie świata w singlu, trochę nie po drodze było z drużyną Wima Fissette’a. A obecny trener Igi miał żal, musiał stawiać na Greet Minnen, Yaninę Wickmayer czy Alison Van Uytvanck. A jednocześnie promował młode zawodniczki, najpierw Sofię Costoulas, a później także Hanne Vandenwinkel i ostatnio Jeline Vandromme, mistrzynię juniorskiego US Open.

    Dziś Fissette potwierdził, że Mertens wróci do jego drużyny na kwietniowy mecz ze Stanami Zjednoczonymi. Stawką będzie awans do finału. – Jej obecność będzie nieoceniona w starciu z tak potężnym przeciwnikiem, jak Stany Zjednoczone. To wsparcie dla naszej silnej drużyny – przekazał Fissette w oficjalnym komunikacie prasowym wydanym przez tamtejszą federację.

    Belgia zaś, podobnie jak Polska, zdecydowała się na grę na kortach ziemnych w hali.
    Wim Fissette

    Wim FissetteBENOIT DOPPAGNE / BELGAAFP
    Elise Mertens

    Elise MertensMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Kosecki o losowaniu Polaków w Lidze Narodów: To nie jest łatwa grupa.

  • Horror w meczu Magdaleny Fręch, nie będzie happy endu! Bolesne konsekwencje

    Horror w meczu Magdaleny Fręch, nie będzie happy endu! Bolesne konsekwencje

    Łodzianka walczyła dziś o to, by stać się jedyną Polką w głównej drabince turnieju WTA rangi 1000 w Dubaju. Po wycofaniu Igi Świątek tylko ona miała na to szansę, już wcześniej wiadomo było, że do rywalizacji nie przystąpi Magda Linette. Magdalena Fręch musiała przebrnąć przez dwustopniowe kwalifikacje.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jakie były wyniki meczu Magdaleny Fręch?

    Z kim rywalizowała Magdalena Fręch w finale kwalifikacji?

    Czy Magdalena Fręch ma szansę na udział w turnieju?

    Kto nie wystąpił w turnieju oprócz Magdaleny Fręch?

    W pierwszej rundzie Polka zmierzyła się z Jekateriną Jaszyną, która otrzymała dziką kartę do zmagań na Bliskim Wschodzie. Wygrała bardzo pewnie, 6:4, 6:2. W starciu o awans przyszło jej zatem rywalizować z Warwarą Graczową, która również w dwóch setach uporała się z Priscillą Hon.

    To urodzona w Rosji reprezentantka Francji wygrała pierwszego seta wynikiem 6:4, ale w drugim secie Fręch ruszyła do ofensywy. I choć w połowie partii straciła wypracowaną przewagę, do przy stanie 5:4 doszło do break pointu będącego jednocześnie piłką setową. I tym razem nasza reprezentantka była już bezlitosna, wyrównując na 4:6, 6:4.

    Zobacz także: Ostrzeżenie od Igi Świątek i Aryny Sabalenki. WTA musi się tłumaczyć

    Walka trwała do samego końca trzeciej partii, ale w przedostatnim gemie to Graczowa przełamała Fręch, a chwilę później zapewniła sobie awans do turniejowej drabinki. Tym samym Polka musi uzbroić się w cierpliwość — wciąż może liczyć na szansę, ale wyłącznie jako szczęśliwa przegrana kwalifikacji. Wiele zależy od wycofań, które mogą nadejść wobec występu Victorii Mboko i Karoliny Muchovej w finale w Dausze.

    Magdalena Fręch — Warwara Graczowa 4:6, 6:4, 5:7

  • Zmiany w sztabie Igi Świątek? Padły nazwiska

    Zmiany w sztabie Igi Świątek? Padły nazwiska

    Nie wiemy, jakie są jej relacje z Fissettem i nigdy tego nie będziemy wiedzieli, bo żadne z nich tego nigdy szczerze nie powie publicznie – mówi sport.tvp.pl Tomasz Wolfke o relacjach Świątek z trenerem. Postuluje także dodatkową osobę w sztabie.

    Na koncie Igi Świątek kolejny nieudany turniej w tym sezonie. Wiceliderka rankingu WTA najpierw odpadła w ćwierćfinale Australian Open. Kilka tygodni później zakończyła za tym samym etapie swoje zmagania w Dausze.

    Polka w ćwierćfinale turnieju dość nieoczekiwanie uległa Marii Sakkari 6:2, 4:6, 5:7. Nasza reprezentantka bardzo dobrze zaczęła mecz, ale po raz kolejny znacząco obniżyła jakość swojej gry w trakcie meczu.

    ZOBACZ WIDEO: Czy wrócimy z Włoch z medalem? Kampania WP.PL #DZIEJESIEWPOLSCE

    Pojawiały się propozycję, by do sztabu Igi Świątek zaangażować jeszcze jedną osobę do sztabu trenerskiego. Chodzi o mentora, ale zastanawia się także ewentualnie nad zmianą trenera..

    – Nie wiemy, jakie są jej relacje z Fissettem i nigdy tego nie będziemy wiedzieli, bo żadne z nich tego nigdy szczerze nie powie publicznie. Może inny trener? Może trener z jeszcze wyższej półki – chociaż trudno sobie wyobrazić takiego szkoleniowca. Może Brad Gilbert, a z polskich przychodzi mi do głowy chyba tylko Tomek Iwański – mówi znany komentator i autor książek o tenisie Tomasz Wolfke.

    Tłumaczy dla sport.tvp.pl, że Andy Murray czy Novak Djoković także w swojej karierze korzystali z pomocy mentora. Podaje także kilka nazwisk, które mogłyby wzmocnić sztab Świątek.

    – Świetną mentorką byłaby Martina Navratilova. Są jeszcze Justine Henin, Amelie Mauresmo czy Lindsay Davenport. Na pewno to powinna być tenisistka z najwyższej półki, czyli była liderka światowego rankingu, zwyciężczyni Wielkich Szlemów, żeby była dla Igi wzorcem i partnerką do dyskusji – jak zmieniać tenis, jak go poprawić, jak zrobić, żeby znowu jak równa z równą móc rywalizować z najlepszymi i nie przegrywać w ćwierćfinale w Doha z Sakkari. Najbardziej oczywiste nazwisko to jednak Rafael Nadal albo Andy Murray – ocenia Tomasz Wolfke.

  • Niespodziewana zmiana w sztabie Świątek? Padło nazwisko Fissette’a, już tego nie ukryje

    Niespodziewana zmiana w sztabie Świątek? Padło nazwisko Fissette’a, już tego nie ukryje

    Wielka zmiana w sztabie Igi Świątek? Padło znane nazwisko, tuż po sensacyjnej porażce

    Kompletnie niespodziewaną i bolesną ze względu na możliwe konsekwencje porażką zakończył się ćwierćfinałowy pojedynek Igi Świątek z Marią Sakkari w Dosze. Polka poległa 6:2, 4:6, 5:7 z 52. rakietą świata, a rywalizacji towarzyszyło wiele negatywnych emocji. Tuż po odpadnięciu Raszynianki z Qatar Ladies Open pojawiły się wieści dotyczące zmian w jej sztabie szkoleniowym. Swój pogląd w tym temacie przedstawił Tomasz Wolfke.
    Zawodniczka tenisowa w stroju sportowym z rakietą podczas meczu na korcie, niepokój lub niezadowolenie na twarzy. W prawym górnym rogu kadr z dwojgiem widzów siedzących na trybunach, skoncentrowanych na grze.

    Wkrótce może dojść do wielkiej zmiany w sztabie Igi Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images

    8:1 – tak przedstawiały się typy bukmacherów na wygraną Marii Sakkari z Igą Świątek w ćwierćfinale Qatar Ladies Open. Greczynka w ostatnich latach mierzyła się z wieloma problemami i nie była w stanie nawiązać do swojej najlepszej formy. Do tego przegrała wszystkie cztery wcześniejsze starcia z Raszynianką. W Dosze sprawiła jednak ogromną sensację.

    Sensacyjna porażka Igi Świątek w Dosze. Wielkie nerwy w końcówce

    Chociaż Świątek wygrała pewnie pierwszego seta 6:2, później doszło do załamania w jej grze. Do tego dużo lepiej prezentowała się Sakkari – nakręciła się do walki i zdołała odwrócić losy spotkania, w którym niemal nikt nie przewidywał niespodzianki.

    Drugiego seta 52. rakieta świata wygrała 6:4, a w trzecim triumfowała 7:5, dzięki czemu to ona, a nie wiceliderka rankingu WTA awansowała do półfinału. Decydująca partia toczyła się w atmosferze permanentnego napięcia i nerwów w obozie reprezentantki Polski.

    Kamery uchwyciły, jak Iga krzyczy w stronę swojego sztabu, a momentami wyraźnie nie radziła sobie z emocjami. W związku z tym, w opinii Tomasza Wolfke w jej sztabie szkoleniowym powinno dojść do ważnych zmian.

    Alex de Minaur – Botic Van de Zandschulp. Skrót meczuPolsat Sport

    Dojdzie do zmiany w sztabie Świątek? Ekspert wskazał możliwe rozwiązanie

    Ekspert w rozmowie z TVP Sport wyznał, że jego zdaniem Świątek powinna zatrudnić mentora, co jest dość powszechną praktyką. Wymienił przy tym wiele nazwisk, które widziałby u boku 24-latki. Trudno już bowiem ukryć, z jak poważnymi problemami natury mentalnej zdarza się mierzyć w trakcie spotkań naszehj tenisistce.

    Nie wiemy, jakie są jej relacje z Fissettem i nigdy tego nie będziemy wiedzieli, bo żadne z nich tego nigdy szczerze nie powie publicznie. Może inny trener? Może trener z jeszcze wyższej półki – chociaż trudno sobie wyobrazić takiego szkoleniowca. Może Brad Gilbert, a z polskich przychodzi mi do głowy chyba tylko Tomek Iwański

    – Są jeszcze Justine Henin, Amelie Mauresmo czy Lindsay Davenport. Na pewno to powinna być tenisistka z najwyższej półki, czyli była liderka światowego rankingu, zwyciężczyni Wielkich Szlemów, żeby była dla Igi wzorcem i partnerką do dyskusji – jak zmieniać tenis, jak go poprawić, jak zrobić, żeby znowu jak równa z równą móc rywalizować z najlepszymi i nie przegrywać w ćwierćfinale w Doha z Sakkari. Najbardziej oczywiste nazwisko to jednak Rafael Nadal albo Andy Murray – dodał.

    W przeszłości z podobnego rozwiązania korzystała m.in. Agnieszka Radwańska, której doradzała Martina Navratilova. W bieżącym sezonie coraz częściej dochodzi do nerwowych sytuacji w meczach Igi Świątek, podczas których zdecydowanie największą przeszkodą w zwycięstwie staje się ona sama.

    Na szczęście z potknięcia Igi w Dosze nie skorzystała goniąca ją w rankingu WTA Jelena Rybakina. Kazaszka również poległa na etapie ćwierćfinału. Lepsza od niej w trzech setach okazała się Victoria Mboko.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce wykonuje gest zbliżając usta do rakiety tenisowej, trzyma ją obiema rękami podczas meczu na korcie.

    Iga ŚwiątekKARIM JAAFAR AFP
    Uśmiechnięta tenisistka w pomarańczowym stroju trzymająca rakietę tenisową, gestykulująca dłonią, na tle rozmytego widowni i stadionowych barier.

    Maria SakkariKARIM JAAFAR AFP
    Dwie tenisistki wymieniają uścisk dłoni przy siatce po zakończonym meczu, jedna z zawodniczek trzyma rakietę, obie są ubrane w sportowe stroje. Wyraz twarzy sugeruje sportową rywalizację i szacunek.

    Iga Świątek i Maria SakkariKARIM JAAFAR AFP

    Bloki w meczu JSW Jastrzębski Węgiel –

  • Samodestrukcja byłej Rosjanki w meczu z Polką. Zdecydował trzeci set

    Samodestrukcja byłej Rosjanki w meczu z Polką. Zdecydował trzeci set

    Samodestrukcja tenisistki urodzonej w Moskwie w meczu z Polką. Decydował trzeci set

    Choć Magdalena Fręch była wyżej rozstawiona od Warwary Graczowej w eliminacjach WTA 1000 w Dubaju, to jednak tenisistką pochodzącą z Moskwy, a od blisko trzech lat reprezentującą Francję uważano za faworytkę. Także za sprawą jej świetnego występu w Dosze – i czterech zwycięstw. Graczowa wygrała pierwszego seta, w drugim miał dwa break pointy na 5:4, a partię przegrała po podwójnym błędzie serwisowym. I wtedy, wściekła, zaczęła uderzać rakietą w kolano. O awansie decydował więc trzeci set.
    Uśmiechnięta kobieta w sportowej czarnej odzieży i czapce z daszkiem unosi dłoń w geście powitania na tle fioletowej ściany.

    Magdalena FręchARTUR WIDAK / NURPHOTOAFP

    Tenisowa karuzela nabrała już takiego tempa, że część zawodniczek postanowiła się z tego “peletonu” na moment wypisać. Kończy się jeszcze turniej WTA 1000 w Dosze, z którego przecież, w samej głównej drabinki, wycofało się ostatecznie aż 15 zawodniczek. A startuje rywalizacja w Dubaju, gdzie – po wczorajszej decyzji Igi Świątek i Aryny Sabalenki – też mamy już 11 rezygnacji. A przecież spodziewane są jeszcze kolejne, mimo że przeprowadzono już losowanie głównej drabinki.

    W niej znalazło się tylko jedno polskie nazwisko – Magdy Linette. Poznanianka dostała się do tej rywalizacji właśnie po rezygnacjach rywalek, bo pierwotnie też miała grać w kwalifikacjach. I w głównej części – w niedzielę lub poniedziałek – zagra z Nowozelandką Lulu Sun, która w Dubaju otrzymała dziką kartę.

    Tyle szczęścia nie miała z kolei Magdalena Fręch, jej do miejsca w zasadniczej części zmagań zabrakło kilku pozycji. W eliminacjach w Dubaju została rozstawiona z “6”, co też miało znaczenie. Bo nawet w przypadku porażki z Warwarą Graczową może liczyć jeszcze na pozycję “szczęśliwej przegranej”. Już są dwa miejsca dla takich zawodniczek, a mogą dojść kolejne.

    WTA 1000 w Dubaju. Magdalena Fręch kontra Warwara Graczowa. Stawką miejsce w głównej drabince

    W ostatnim notowaniu rankingu WTA Łodzianka była klasyfikowana o kilkanaście pozycji wyżej od Graczowej, ale to raczej zawodniczkę urodzoną w Moskwie uważano w Dubaju za faworytkę. A to za sprawą jej świetnej gry w Dosze – wygrała tam w sumie cztery pojedynki, m.in. z Elisabettą Cocciaretto czy Lindą Noskovą, zanim sposób na nią znalazła Maria Sakkari. Bo to właśnie zawodniczka reprezentująca Francję mogła być w ćwierćfinale rywalką Igi Świątek, ale przegrała ten pojedynek z Greczynką. Mimo piłki setowej w pierwszej partii. Fręch zaś w Dubaju też sprawiła jedną niespodzianką, ograła Ludmiłę Samsonową, ale… przegrała dwa spotkania. Bo tam też skorzystała z pozycji “szczęśliwej przegranej”.
    Kobieta w białym stroju sportowym i białej czapce z daszkiem na tle rozmytego tłumu, z lekkim wyrazem skupienia na twarzy.

    Magdalena FręchFoto OlimpikAFP

    O triumfie Graczowej w pierwszej partii zdecydowało jedyne przełamanie – w piątym gemie. I to zaraz po tym, jak aż trzy break pointy miała Łodzianka, na 3:1. Nie wykorzystała szansy, a rywalka – już tak. To podcięło skrzydła reprezentantce Polski, zwłaszcza na returnie. Przegrała tego seta 4:6.

    Drugiego seta Magdalena zaczęła jednak imponująco, świetnie radziła sobie w wymianach z głębi kortu, odskoczyła na 3:0. Tyle że trzy kolejne gemy padły łupem rywalki. I to Graczowa w końcówce była bliżej sukcesu, grała mocno i skutecznie. Miała dwie okazje na przełamanie na 5:4 – i serwis po mecz. I właśnie wtedy Fręch wygrała trzy akcje z rzędu, ale nie dzięki serwisowi, a właśnie świetnym uderzeniom z końcowej linii. Prowadziła wymiany, dyktowała warunki.

    To Polka wygrała tego seta 6:4, na sam koniec Graczowa popełniła podwójny błąd. I wściekła dwukrotnie uderzyła rakietą we własne kolano. Na szczęście dla niej, nie zrobiła sobie krzywdy.

    O awansie decydował więc trzeci set, w nim najpierw Graczowa zdołał odskoczyć na 3:1, ale Fręch wygrała trzy kolejne gemy. Wszystko wskazywało na to, że uczestniczkę głównej drabinki wyłoni tie-break. Do niego jednak nie doszło, Polka została przełamana w 11. gemie. I przegrała ten mecz 4:6, 6:4, 5:7.

    To jednak wcale nie musi być dla niej koniec turnieju. Niewykluczone są kolejne wycofania z głównej drabinki, choćby obu finalistek z Dohy: Karoliny Muchovej i Victorii Mboko. Łodzianka będzie czwartą lub piątą oczekującą na miejsce.
    Magdalena Fręch

    Magdalena FręchFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Warwara Graczowa

    Warwara GraczowaALAIN JOCARD / AFPAFP

    Analiza meczu Magdalena Fręch – Beatriz Haddad Maia