• Gauff na ratunek Świątek. Stanęła Rybakinie na drodze do światowej “2”

    Gauff na ratunek Świątek. Stanęła Rybakinie na drodze do światowej “2”

    Zaskakujące rezygnacje z gry w Dubaju Igi Świątek i Aryny Sabalenki sprawiły, że to Jelena Rybakina będzie po raz pierwszy w karierze rozpocznie turniej rangi 1000 będąc zawodniczką rozstawioną z najwyższym numerem. Mało tego, jeśli wszystko potoczy się po jej myśli, może wyprzedzić Polkę w rankingu i to ona zacznie turnieje w Indian Wells i Miami z teoretycznie lepszej pozycji. Plany może jej pokrzyżować Coco Gauff, ale wielkie wyzwanie czeka Kazaszkę już na etapie trzeciej rundy. Oto szczegóły.
    Dwie kobiety-tenisistki podczas meczu, po lewej stronie zawodniczka w czapce i białej koszulce z dynamicznym gestem dłoni, po prawej zawodniczka w granatowym stroju z zaciśniętą pięścią.

    Iga Świątek i Jelena Rybakina. Kazaszka może w najbliższym tygodniu zostać numerem 2 w rankingu WTAARTUR WIDAK / NURPHOTOAFP

    W tej sytuacji “1” w drabince dostała Jelena Rybakina – po raz pierwszy w zawodach tej rangi. Od 2019 roku tylko raz zdarzyło się, by Sabalenki bądź Świątek nie było w zawodach rangi 1000 – jesienią 2023 roku w Guadalajarze. Trzeba jednak przypomnieć, że wtedy zawody w Meksyku były specyficzne, wypełniały dziurę w kalendarzu niedługo po US Open.

    Brak Swiątek sprawia, że Rybakina może w najbliższym tygodniu zostać światową “2”, znajdzie się wtedy jedynie za Sabalenką.

    WTA 1000 w Dubaju. Rozlosowano drabinkę, jednak Polka pewna gry w turnieju. Kto może stanąć na drodze Rybakinie?

    Do takiej sytuacji dojdzie wówczas, jeśli Kazaszka awansuje do finału zawodów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W najbliższej aktualizacji rankingu, a ta prawdopodobnie zostanie opublikowana w nocy z niedzieli na poniedziałek, Rybakina będzie traciła do Świątek 280 punktów. Tyle że rok temu ona zaszła w Dubaju dalej, do półfinału (390 pkt), Polka zaś już na etapie 1/4 uległa Mirze Andriejewej (215 pkt). A do tego Świątek w miejsce zeszłorocznej zdobyczy z Dubaju wskoczą punkty uzyskanie za trzecią rundę WTA 1000 w Rzymie – 65 punktów.
    Jelena Rybakina

    Jelena RybakinaEMMANUEL DUNANDAFP

    To z kolei powoduje, że aby wyprzedzić Polkę, Rybakina będzie musiała dotrzeć do finału turnieju. A losowanie ułożyło się dla niej dość podstępnie.

    W pierwszej rundzie, jak i inne zawodniczki z numerami 1-8, ma wolny los, a w drugiej czekać ją będzie starcie z Tatjaną Marią lub zawodniczką z kwalifikacji. To jeszcze powinna formalność. Później jednak czekać może już Karolina Muchova, która dzisiaj zagra w finale w Dosze z Victorią Mboko, a Rybakinie przerwała już w tym roku serię zwycięstw, dokonała tego w Brisbane. O ile Czeska nie wycofa się jednak z rywalizacji po wyczerpujących zawodach w Dosze.

    W ewentualnej 1/4 finału Kazaszka może zmierzyć się z Belindą Bencic lub Eliną Switoliną, a w półfinale: z Coco Gauff, Jasmine Paolini, Jeleną Ostapenko czy Lindą Noskovą.

    W drugiej połowie drabinki znalazły się m.in. broniąca tytułu Mirra Andriejewa, Jessica Pegula, Qinwen Zheng, Victoria Mboko czy Amanda Anisimova.

    Tu też znalazła się Magda Linette, jedyna Polka pewna gry w głównej drabince w Dubaju. Poznanianka zmierzy się z Lulu Sun, a jeśli pokona Nowozelandkę, zagra z Jekateriną Aleksandrową (nr 8).

    O miejsce walczy też Magdalena Fręch – gra z Warwarą Graczową w finale eliminacji. Jeśli nawet przegra, nie wszystko będzie stracone – w drabince są dwa miejsce dla “szczęśliwych przegranych”.

    Główny turniej WTA 1000 w Dubaju ruszy w niedzielę, finał zaplanowano na przyszłą sobotę.
    Jelena Rybakina przegrała z Mirrą Andriejewą w półfinale WTA 1000 w Dubaju

    Jelena RybakinaFAYEZ NURELDINE / AFPAFP
    Magda Linette

    Magda LinetteFOTO OLIMPIK/NurPhoto/NurPhoto via AFPAFP

    Jelena Rybakina wzięła udział w wyjątkowej sesji zdjęciowej z trofeum. WIDEOJANELLE MEAGER / AFPTV / AFPAFP

  • Dotkliwa porażka przed ew. starciem ze Świątek. Teraz taka decyzja. Jest oficjalny komunikat

    Dotkliwa porażka przed ew. starciem ze Świątek. Teraz taka decyzja. Jest oficjalny komunikat

    Poniedziałkowy wieczór w Dosze upływał pod znakiem oczekiwania. Iga Świątek czekała na wyłonienie swojej rywalki w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru. Spotkanie, które miało rozstrzygnąć tę kwestię, zakończyło się jednak jednostronnym widowiskiem. Janice Tjen rozbiła swoją przeciwniczkę 6:0, 6:1, nie pozostawiając złudzeń co do różnicy poziomów. Kilka dni później tenisowy świat obiegła ważna informacja dotycząca jednej z bohaterek tego starcia – w czwartek oficjalnie ogłosiła ona znaczącą zmianę w swoim sztabie szkoleniowym.

    Wszystko zaczęło się w piątek, gdy odbyło się losowanie drabinki katarskiego turnieju. Rozstawiona z numerem jeden Iga Świątek miała wolny los w pierwszej rundzie. Jej przeciwniczkę w kolejnym etapie miał pierwotnie wyłonić mecz Janice Tjen – Sorana Cirstea. W niedzielę napłynęła jednak wiadomość, że Rumunka wycofała się z zawodów, tłumacząc decyzję potrzebą odpoczynku po triumfie w Kluż-Napoce.

    W miejsce Cirstei do turnieju wskoczyła jako „szczęśliwa przegrana” Beatriz Haddad Maia. Brazylijka otrzymała drugą szansę i w poniedziałek stanęła do walki o awans do drugiej rundy, gdzie czekała już Świątek. Spotkanie od początku nie układało się jednak po jej myśli. 23-letnia Tjen zdominowała rywalizację, wygrywając 6:0, 6:1. Dla Haddad Mai oznaczało to szybkie pożegnanie z singlową rywalizacją w Dosze i brak możliwości kolejnego starcia z Polką, która wygrała ich trzy ostatnie pojedynki.

    Po dotkliwej porażce stało się jasne, że Brazylijka wciąż poszukuje formy, która w przeszłości pozwoliła jej znaleźć się w światowej czołówce. W czwartek 29-latka przekazała w mediach społecznościowych przełomową informację – zakończyła współpracę z trenerem Rafaelem Paciaronim. Szkoleniowiec prowadził ją od września 2020 roku i odegrał kluczową rolę w odbudowie jej kariery po dziesięciomiesięcznym zawieszeniu.

    To właśnie pod jego okiem Haddad Maia zanotowała największy progres. Najpierw przebiła się do czołowej pięćdziesiątki rankingu WTA, a następnie systematycznie poprawiała swoją pozycję. Najwyżej w singlowym zestawieniu znalazła się po Roland Garros 2023, gdy dotarła do półfinału, w którym musiała uznać wyższość Igi Świątek. Tamten wynik zapewnił jej debiut w TOP 10 – dokładnie na dziesiątym miejscu.

    Najważniejszy tytuł singlowy w karierze zdobyła pod koniec sezonu 2023, triumfując w WTA Elite Trophy. Co ciekawe, podczas tej samej imprezy zwyciężyła również w deblu, tworząc duet z Weroniką Kudiermietową. Najbliżej wielkoszlemowego triumfu była natomiast w grze podwójnej podczas Australian Open 2022, gdzie dotarła do finału.

    W swoim wpisie Brazylijka nie kryła wdzięczności wobec dotychczasowego szkoleniowca. „Po tych sześciu latach mogę tylko podziękować za wszystkie chwile i osiągnięcia, które wspólnie wypracowaliśmy na korcie i poza nim. Nasze dziedzictwo w brazylijskim tenisie pozostanie na zawsze. Jestem dumna i wdzięczna, że mogłam przeżyć ten etap razem z Tobą. Dziękuję za wskazówki, zaufanie i codzienne poświęcenie” – napisała.

    Przed Haddad Maią nowy rozdział. Obecnie zajmuje 67. miejsce w rankingu WTA i stoi przed wyzwaniem odbudowy formy w zmienionej rzeczywistości sportowej.

  • Zwycięstwo Sakkari ze Świątek i na tym koniec. Bolesny zwrot akcji dla Greczynki

    Zwycięstwo Sakkari ze Świątek i na tym koniec. Bolesny zwrot akcji dla Greczynki

    Wielkie emocje w Dosze i nieoczekiwany zwrot akcji. Maria Sakkari najpierw zaskoczyła tenisowy świat, eliminując Iga Świątek w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru, by zaledwie dobę później sama pożegnać się z imprezą po bolesnej porażce w półfinale.

    Sensacja w ćwierćfinale i koniec serii Świątek

    Porażka Świątek była jednym z największych wydarzeń turnieju. Polka, która triumfowała w Dosze w 2022 roku i w kolejnych edycjach regularnie meldowała się w półfinałach, tym razem zakończyła zmagania na etapie ćwierćfinału. Choć rozpoczęła spotkanie z Sakkari bardzo pewnie i wygrała pierwszego seta, w dalszej części meczu inicjatywę przejęła Greczynka. Po niezwykle zaciętej trzeciej partii to ona mogła cieszyć się z awansu, przerywając znakomitą passę raszynianki w katarskiej imprezie.

    Półfinały bez Polki

    W piątkowych półfinałach doszło do dwóch starć: Sakkari zmierzyła się z Karolína Muchová, natomiast w drugim meczu Jelena Ostapenko rywalizowała z Victoria Mboko.

    Jako pierwsze na kort wyszły Ostapenko i Mboko. Kanadyjka po raz kolejny potwierdziła swój ogromny potencjał, wygrywając pewnie 6:3, 6:2 i meldując się w finale. Znacznie więcej dramaturgii przyniosło jednak drugie spotkanie.

    Zwroty akcji w meczu Sakkari – Muchová

    Pojedynek rozpoczął się od serwisu Sakkari. Początkowe gemy przebiegały spokojnie, ale przy stanie 1:1 Muchová wypracowała pierwsze break pointy. Mimo dwóch szans na objęcie prowadzenia przez Greczynkę, to Czeszka jako pierwsza przełamała rywalkę. Odpowiedź Sakkari była jednak natychmiastowa.

    Kluczowy moment pierwszego seta nastąpił w siódmym gemie, gdy zawodniczka z południa Europy obroniła aż cztery break pointy. To wyraźnie dodało jej pewności siebie – przejęła kontrolę nad wydarzeniami i ostatecznie wygrała partię 6:3, a w drugim secie szybko objęła prowadzenie 2:0.

    Od tego momentu nastąpił jednak całkowity zwrot. Muchová wygrała pięć gemów z rzędu, odrabiając straty i wychodząc na prowadzenie 5:2. Sakkari jeszcze próbowała wrócić do gry – zdobyła przełamanie i zmniejszyła dystans – lecz przy własnym podaniu nie zdołała doprowadzić do remisu 5:5. Czeszka zamknęła seta wynikiem 6:4.

    Decydująca partia miała już jednostronny przebieg. Muchová szybko przełamała rywalkę, odwracając losy gema ze stanu 0-30, a następnie systematycznie powiększała przewagę. Przy stanie 5:0 była o krok od „bajgla”. Sakkari zdołała wygrać honorowego gema, lecz końcówka należała do Czeszki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:6, 6:4, 6:1.

    Finałowa szansa Muchovej

    Dla Muchovej to siódmy finał w karierze. Do tej pory sięgnęła po jeden tytuł – w 2019 roku w Seulu, gdzie w decydującym meczu pokonała Magdę Linette. Teraz stanie przed szansą na znacznie większy sukces.

    W sobotnim finale jej rywalką będzie Mboko, która powalczy o kolejne prestiżowe trofeum rangi WTA 1000. Początek meczu w Dosze zaplanowano nie wcześniej niż na godzinę 16:00 czasu polskiego. Emocji z pewnością nie zabraknie.

  • “Błędna argumentacja”. Prof. Bralczyk komentuje weto prezydenta Nawrockiego

    “Błędna argumentacja”. Prof. Bralczyk komentuje weto prezydenta Nawrockiego

    Prof. Bralczyk komentuje weto Nawrockiego. Zwrócił uwagę na jeden aspekt

    – Nie uważam, by należało nazywać gwarę śląską językiem, ale jestem przekonany, że powinna korzystać z takich samych praw – powiedział prof. Jerzy Bralczyk. Językoznawca odniósł się w ten sposób do weta Karola Nawrockiego dotyczącego uznania śląskiego za język regionalny. Prezydent w swojej argumentacji powoływał się na “fakty naukowe”.
    Mężczyzna w garniturze siedzący za stołem udekorowanym biało-czerwonymi kwiatami na tle polskich flag, w prawym górnym rogu zdjęcie w ramce przedstawiające starszego mężczyznę z brodą i okularami.

    Prof. Jerzy Bralczyk skomentował weto prezydenta Karola Nawrockiego. Chodzi o status języka śląskiegoAlbert Zawada, Polsat NewsPAP

    Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek ustawę uznającą śląski za język regionalny. Argumentował przy tym, że szanuje i ceni tradycję oraz kulturę Śląska.

    Powołał się na słowa niektórych językoznawców, którzy mieli twierdzić, że śląski jest dialektem języka polskiego. Jego zdaniem “faktów naukowych nie ustala się głosowaniem w Sejmie”.

    Weto Nawrockiego do ustawy o języku śląskim. Prof. Bralczyk: Można byłoby rozwiązać tę kwestię inaczej

    Inne zdanie na temat tego problemu przedstawił prof. Jerzy Bralczyk. Językoznawca częściowo zgodził się jednak z argumentacją głowy państwa.

    – Z jednej strony mamy kwestie formalne, które decydują o tym, czy daną odmianę można uznać za język, czy raczej za dialekt. Większość językoznawców, owszem, skłania się ku stanowisku, że w tym przypadku mamy do czynienia z dialektem – powiedział w rozmowie z “Faktem”.

    Językoznawca nadmienił, że naukowy status gwary, którą porozumiewa się mniejszość etniczna lub regionalna, nie może ograniczać jej praw.

    – Z drugiej strony pozostaje sprawa prawa do nauczania i funkcjonowania tej odmiany w przestrzeni publicznej. Można byłoby rozwiązać tę kwestię inaczej: nie zmieniając jej statusu na język, lecz przyznając jej – jako dialektowi – pełne uprawnienia, w tym edukacyjne, wydawnicze, instytucjonalne i inne – zaznaczył profesor.

    Naukowiec zaproponował kompromis, który polegałby na tym, że lokalne gwary w praktyce otrzymałyby te same prawa, które gwarantowane są językowi regionalnemu.

    – Nie uważam, by należało nazywać gwarę śląską językiem, ale jestem przekonany, że powinna korzystać z takich samych praw (…). Argument, że nie możemy tworzyć precedensu, jak twierdzi prezydent Nawrocki, nie jest przekonujący. Taka argumentacja jest błędna – podsumował prof. Bralczyk.

    Język śląski. Jednoznaczne stanowisko szefowej Rady Języka Polskiego

    Podczas parlamentarnych prac nad zawetowaną ostatecznie ustawą, wypowiadała się m.in. przewodnicząca Rady Języka Polskiego Katarzyna Kłosińska, która odniosła się do opinii RJP z 2011 roku, gdy śląszczyzna została określona jako dialekt języka polskiego. Jak podkreśliła ekspertka, od tego czasu zmieniła się “sytuacja socjolingwistyczna etnolektu śląskiego”.

    – Przede wszystkim ten język czy ten etnolekt nie był tak skodyfikowany jak jest teraz. Nie rozwijała się wtedy jeszcze literatura, nie było tej liczby osób, które się z tym językiem utożsamiają, uważają za swój ojczysty czy rodzinny, domowy język – mówiła prof. Kłosińska na senackiej komisji. Język ten – dodawała – jest dziś rozwinięty i funkcjonalny.

    Prof. Kłosińska podkreślała, że w momencie uznania kaszubszczyzny za język regionalny w 2005 roku jej stopień kodyfikacji, dorobek literacki oraz obecność w życiu kulturalnym były mniejsze niż te, którymi dziś dysponuje język śląski. Zapytana, czy jej zdaniem język śląski powinien zostać uznany za język regionalny w rozumieniu ustawy z 6 stycznia 2005 roku, odpowiedziała, że tak.

    Projekt ustawy w sprawie uznania języka śląskiego za język regionalny posłowie KO przygotowali po raz drugi w tej kadencji parlamentu. Poprzedni, zawetowany ostatecznie przez Andrzeja Dudę, uzyskał poparcie w Sejmie i Senacie w 2024 roku.

    “Trudno dyskutować z głupotą”. Mocne słowa Czarzastego w

  • Takiej decyzji nikt się nie spodziewał. Nagły komunikat organizatorów ws. Świątek

    Takiej decyzji nikt się nie spodziewał. Nagły komunikat organizatorów ws. Świątek

    Organizatorzy turnieju WTA 1000 w Dubaju poinformowali, że z udziału w tych zmaganiach wycofała się Iga Świątek. Na taki sam krok zdecydowała się liderka rankingu WTA, Aryna Sabalenka.

    Iga Świątek była najwyżej rozstawioną zawodniczką podczas turnieju WTA 1000 w Dosze. Trzykrotna triumfatorka tej imprezy nie dołoży jednak kolejnego tytułu w stolicy Kataru. Odpadła bowiem w ćwierćfinale, w którym po trzysetowej walce uległa Marii Sakkari.

    Kolejny występ wiceliderka rankingu WTA miała zanotować podczas turnieju WTA 1000 w Dubaju. Okazuje się, że finalistka z 2023 roku nie wystąpi w tych zmaganiach, o czym poinformowali organizatorzy. Jako powód nasza tenisistka podała zmianę terminarza startów.

    ZOBACZ WIDEO: Sabalenka przegrała w Melbourne, ale z Australii wyjechała z inną nagrodą

    “Z przykrością ogłaszam, że w tym roku nie zagram w Dubaju z powodu zmiany terminarza. Mam nadzieję, że wrócę w przyszłym roku, by doświadczyć tego wspaniałego turnieju. Do zobaczenia w Indian Wells” – skwitowała Świątek, cytowana przez oficjalną stronę turnieju.

    “Ze względu na zmianę harmonogramu nie zagram w tym roku w Dubaju, ale ciężka praca nie ustaje” – napisała z kolei na Instagramie.

    Nie tylko Świątek nie wystąpi w Dubaju. Z tego samego powodu na udział w tych zmaganiach nie zdecydowała się Aryna Sabalenka. Liderka rankingu WTA odpuściła również rywalizację w Dosze, więc wszystko wskazuje na to, że panie pojawią się ponownie na korcie podczas Indian Wells.

    Świątek przed rokiem dotarła w Dubaju do ćwierćfinału, a Sabalenka odpadła już w trzeciej rundzie. Tytułu będzie bronić Rosjanka Mirra Andriejewa.

  • Świątek oszustką? We Francji wydali wyrok. “Przyłapana na gorącym uczynku”

    Świątek oszustką? We Francji wydali wyrok. “Przyłapana na gorącym uczynku”

    Nie milkną echa dość kontrowersyjnej sytuacji z meczu Igi Świątek z Marią Sakkari. Piłka odbiła się dwukrotnie, do czego nie przyznała się Polka. Dlatego też spadła na nią spora krytyka. Teraz pisze o niej jeden z francuskich portali. Padły mocne słowa pod adresem 24-latki.
    Iga Świątek, Maria Sakkari
    Screen z https://x.com/TennisLegende

    Iga Świątek nie może zaliczyć początku sezonu do udanych. Zawiodła szczególnie w Dosze, a więc w turnieju, który wygrywała trzykrotnie. Dotarła do ćwierćfinału, zwyciężyła w pierwszym secie, a później jej gra się posypała. Na tyle że kolejne dwie partie trafiły na konto Marii Sakkari i to Greczynka awansowała na kolejny etap rywalizacji. Nie tylko o tej porażce mówi się sporo, ale i o jednej akcji z tego spotkania. Dość kontrowersyjnej.

    Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. “Mam nadzieję, że jeszcze sporo przede mną”
    Francuskie media przejechały się po Idze Świątek. “Złapana na gorącym uczynku”

    W trzecim secie przy stanie 5:3 dla Sakkari i 40:30 Greczynka zaserwowała drop shota. Tego nie spodziewała się Świątek. Ruszyła do piłki i odbiła ją na drugą stronę, ale rywalka stwierdziła, że doszło do podwójnego odbicia – najpierw piłka odbiła się od podłoża, a dopiero potem Polka dotknęła ją rakietą. Sędzia przy pomocy powtórek telewizyjnych zweryfikował tę sytuację. “Nadal nie rozumiem, dlaczego nie przyznałaś się do tego od razu. Wiesz, że to będzie w telewizji/mediach społecznościowych. Jako zawodnik czujesz/wiesz, że piłka odbija się podwójnie w 99% przypadków” – pisał profil “The Tennis Bubble” na X.

    Nie tylko on był zirytowany zachowaniem Świątek. Suchej nitki nie pozostawił na niej szczególnie portal welovetennis.fr. “Świątek przyłapana na oszustwie na gorącym uczynku, to straszne…” – tak brzmi tytuł. W dalszej części artykułu dziennikarze byli jeszcze bardziej stanowczy. “Iga często ma problem z akceptacją bycia zdominowaną lub znalezienia się w niebezpieczeństwie. W konsekwencji wycofuje się i zapomina grać fair. To nie pierwszy raz, gdy takie coś się wydarzyło i na pewno nie ostatni” – stwierdzili wprost. “Dobrze się stało, że jest coś takiego, jak slow motion, ponieważ postawa Polki jest jawnym przyznaniem się do winy i nie można powiedzieć, że oddaje jej hołd” – czytamy.

    Zobacz też: Zrobili miejsce dla Świątek. Wybuchła burza. “Dno i sto metrów mułu”.
    Świątek zrezygnowała z najbliższego startu

    Co dalej ze Świątek? Kiedy pojawi się na korcie? Wydawało się, że wystartuje w zbliżającym się WTA 1000 w Dubaju. Tak się jednak nie stanie. Polka, podobnie jak i Aryna Sabalenka, wycofała się z turnieju. – Z powodu zmiany harmonogramu Iga nie zagra w tym roku w Dubaju. Jednocześnie informuję, że czuje się dobrze i będzie przygotowywać się do turnieju Indian Wells – przekazała Sport.pl Daria Sulgostowska, przedstawicielka teamu Igi Świątek.

  • Nazwali Igę Świątek oszustką! Szokujące słowa, poszło o to zachowanie

    Nazwali Igę Świątek oszustką! Szokujące słowa, poszło o to zachowanie

    Iga Świątek nie zdołała awansować do półfinału Qatar Open w Dosze. Mocniejsza od Polki okazała się Maria Sakkari, która w długim trzysetowym spotkaniu pokonała Polkę 2:6, 6:4, 7:5. Spotkanie pełne zwrotów akcji i znakomitych zagrań nie obyło się jednak bez kontrowersji.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Co powiedziały francuskie media o Izie Świątek?

    Jakie było zachowanie Igi Świątek podczas meczu?

    Kto pokonał Igę Świątek w ćwierćfinale Qatar Open?

    Co się wydarzyło podczas trzeciego seta meczu?

    W trakcie trzeciego seta, gdy napięcie rosło, Iga Świątek znalazła się w trudnej sytuacji, a do przetrwania przy stanie 5:3 potrzebowała przełamania. Wtedy po jednej z akcji przeciwniczka Polki zgłosiła błąd Świątek — przebicie piłki po podwójnym odbiciu od kortu. Wiceliderka rankingu w tym momencie zachowała jednak milczenie i spuściła głowę, nie przyznając się do błędu, co szybko zostało podchwycone przez francuskie media.
    Szokujące słowa o Idze Świątek. “Przyłapana na oszustwie”

    Po obejrzeniu powtórki wideo, sędzia podjął decyzję o przyznaniu punktu Sakkari, a na Polkę wylała się fala krytyki. Francuski portal WeLoveTennis.fr ostro skomentował zachowanie Świątek, nazywając ją oszustką.

    “Przyłapana na oszustwie na gorącym uczynku. Zachowanie Igi jest jawnym przyznaniem się do błędu i nie świadczy najlepiej o polskiej zawodniczce. Trzeba przyznać, że Iga często ma problem z zaakceptowaniem decyzji i w rezultacie zapomina grać fair. To nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz” — napisał Jean Muller.

    Zobacz także: Iga Świątek i Aryna Sabalenka stawiają weto. A to i tak może być za mało

    Sprawę skomentował także popularny francuski profil na X o nazwie Tennis Legend, który zauważa, że system powtórek wideo jest niezbędny dla zachowania uczciwości na korcie.

    “Na szczęście istnieją już powtórki wideo, ponieważ patrząc na jej postawę i spuszczoną głowę, można dojść do wniosku, że Iga Świątek doskonale wie, że było podwójne odbicie, ale o tym nie mówi” — napisano.

    Warto zaznaczyć, że po wideo weryfikacji Polka mimo wszystko zdołała przełamać niekorzystnie wyglądającego gema. Ostatecznie mecz niestety zakończył się porażką Igi Świątek, która nie zdołała powtórzyć zeszłorocznego wyniku z Dohy.

  • Pokonała Świątek i tak skończyła. Od razu została wyrzucona z rozgrywek

    Pokonała Świątek i tak skończyła. Od razu została wyrzucona z rozgrywek

    Zwycięstwo Sakkari ze Świątek i na tym koniec. Bolesny zwrot akcji dla Greczynki

    Wczoraj Maria Sakkari zadziwiła tenisowy świat, pokonując Igę Świątek w ćwierćfinale WTA 1000 w Dosze. Greczynka wyraźnie przegrała pierwszego seta, ale zdołała się podnieść i ostatecznie triumfowała po zaciętej końcówce. Dobę po tym spotkaniu zawodniczka z południowej Europy ponownie wyszła na kort w stolicy Kataru, tym razem by walczyć z Karoliną Muchovą o awans do decydującego starcia. Pogromczyni Polki została wyeliminowana w bolesnych okolicznościach.
    Dwie kobiety z rakietami tenisowymi ubrane w sportowe stroje, skupione na grze, na tle kortu tenisowego.

    Iga Świątek i Maria Sakkari walczyły o awans do półfinału WTA 1000 w DoszeMark Avellino / ANADOLU / Anadolu via AFP / Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Po raz pierwszy od kilku lat w półfinałach zmagań w Dosze zabrakło nazwiska Igi Świątek. Odkąd Polka triumfowała w 2022 roku, później za każdym razem docierała do etapu najlepszej “4” imprezy w stolicy Kataru. Ta piękna passa dobiegła końca wczoraj, podczas pojedynku z Marią Sakkari. Raszynianka pewnie wygrała pierwszego seta, ale później nastąpił zwrot akcji, który przyniósł zwycięstwo Greczynki po niezwykle zaciętej końcówce trzeciej partii. W związku z tym turniejowa “1” pożegnała się tym razem z rozgrywkami już na etapie ćwierćfinału.

    Piątkowe półfinały przyniosły nam następujące zestawienia: Maria Sakkari – Karolina Muchova oraz Jelena Ostapenko – Victoria Mboko. Najpierw rozegrano mecz z dolnej części drabinki. Reprezentantka Kanady po raz kolejny potwierdziła swój wielki talent i pokonała Łotyszkę 6:3, 6:2. Później na kort centralny w stolicy Kataru wyszły Greczynka oraz Czeszka. Tutaj otrzymaliśmy już dłuższą rywalizację, w której nie brakowało zwrotów akcji.

    WTA Doha: Maria Sakkari kontra Karolina Muchova w półfinale

    Mecz rozpoczął się od serwisu Sakkari. Pierwsze gemy panie przebrnęły bez większych problemów. Emocje nastały od stanu 1:1. Wówczas pojawiły się premierowe break pointy dla Muchovej. Mimo dwóch piłek na drugie “oczko” dla Marii, ostatecznie doszło do przełamania. Po zmianie stron zobaczyliśmy odpowiedź Greczynki. Kolejny istotny moment przypadł na siódme rozdanie. Wówczas zawodniczka z południowej Europy obroniła cztery okazje przeciwniczki na breaka i ponownie znalazła się z przodu.

    To wydarzenia miało ogromny wpływ na następne minuty. Sakkari zdominowała kolejny fragment i w pewnej chwili prowadziła już 6:3, 2:0. Od tamtej pory nastąpił bolesny zwrot akcji dla Marii. Przegrała pięć gemów z rzędu, przez co to Muchova nagle znalazła się o jedno “oczko” od zwycięstwa w drugiej odsłonie. Greczynka walczyła do końca o powrót, w trakcie dziewiątego rozdania zdobyła powrotne przełamanie. Problem w tym, że nie zdołała potem utrzymać własnego podania, a co za tym idzie – wyrównać na 5:5. Czeszka triumfowała w partii 6:4 i zagwarantowała nam dalszy ciąg emocji.

    Przynajmniej na papierze, bo w rzeczywistości reprezentantka naszych południowych sąsiadów kontynuowała dominację na korcie. Po tym, jak w drugim gemie zdobyła przełamanie, wracając ze stanu 0-30, Karolina zaczęła coraz bardziej uciekać przeciwniczce. W trakcie piątego rozdania obroniła break pointa i wyszła na 5:0. Po chwili wypracowała sobie meczbola przy serwisie Sakkari. Ostatecznie Greczynka uniknęła jednak tzw. bajgla, czyli seta przegranego do zera. Muchova zakończyła pojedynek przy swoim podaniu, triumfując 3:6, 6:4, 6:1.

    Tym samym Karolina awansowała do siódmego finału w zawodowej karierze. Dotychczas zdobyła tylko jeden tytuł – w 2019 roku, pokonując Magdę Linette w decydującym starciu podczas WTA 250 w Seulu. Jutro powalczy zatem o swój największy skalp. Rywalką będzie Victoria Mboko, która postara się upolować drugie trofeum rangi “1000”. Początek sobotniego finału w Dosze nie przed godz. 16:00 czasu polskiego.

    Hubert Hurkacz – Alexander Bublik. Skrót meczuPolsat Sport
    Tenisistka w sportowej stylizacji w trakcie meczu na profesjonalnym korcie, poprawia włosy, sylwetka wyraźnie zarysowana na tle niebieskich trybun.

    Maria SakkariMike Stobe/Getty Images via AFPAFP
    Karolina Muchova

    Karolina MuchovaFATIH AKTAS / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej odzieży i niebieskiej czapce z daszkiem stoi na tle rozmytego tłumu kibiców podczas wydarzenia sportowego.

    Victoria MbokoMinas PanagiotakisAFP

  • Chwalińska zdeklasowała mistrzynię z Osaki w 66 minut. Polka w półfinale WTA

    Chwalińska zdeklasowała mistrzynię z Osaki w 66 minut. Polka w półfinale WTA

    Wczoraj Iga Świątek pożegnała się ze zmaganiami w Dosze, ale dla polskich kibiców nie oznaczało to końca emocji, jeśli chodzi o turnieje rozgrywane w tym tygodniu. O jak najlepszy wynik podczas WTA 125 w Oeiras rywalizowała Maja Chwalińska. Dzisiaj 24-latka stanęła do walki z mistrzynią imprezy rangi “250” w Osace z 2024 roku – Suzan Lamens. Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała dała prawdziwy popis na korcie. Potrzebowała tylko 66 minut, by zameldować się w najlepszej “4”.
    Zbliżenie na tenisistkę w czarnej koszulce, która wykonuje gest zaciśniętej pięści, wyrażając emocje oraz determinację podczas meczu na niebieskim korcie.

    Maja Chwalińska walczyła o awans do półfinału WTA 125 w OeirasZUMA/NEWSPIX.PLNewspix.pl

    Po udanym występie w turnieju WTA 250 w Kluż-Napoce, gdzie Maja Chwalińska po raz pierwszy w karierze zameldowała się w najlepszej “8” w singlu na poziomie głównego cyklu rozgrywek, Polka udała się na kobiecy Challenger do Oeiras, czyli zmagania rangi “125”. Rozpoczęła je od wymagającego starcia przeciwko zawodniczce z Niemiec. Ostatecznie pokonała Nomę Nohę Akugue 6:2, 3:6, 6:1. W kolejnej fazie 24-latka dała prawdziwy popis. W meczu z Nurią Parrizas Diaz straciła zaledwie dwa gemy, wygrywając 6:1, 6:1 w 53 minuty.

    Dzięki temu dzisiaj zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała stanęła do walki o półfinał z turniejową “3” – Suzan Lamens. Holenderka to triumfatorka WTA 250 w Osace z 2024 roku. Obecnie plasuje się na 111. miejscu w rankingu, a więc o 23 lokaty wyżej od Chwalińskiej. Pod koniec ubiegłego sezonu tenisistka z zachodniej Europy potrafiła pokazać się z dobrej strony. Przekonała się o tym m.in. Iga Świątek, podczas US Open 2025. W drugiej rundzie nowojorskiego Szlema nasza reprezentantka niespodziewanie straciła seta. Obie spotkały się także w styczniu, w trakcie United Cup. Tym razem Raszynianka odniosła już pewniejsze zwycięstwo. W piątek na wygraną zamierzała także polować Maja.

    WTA Oeiras: Maja Chwalińska kontra Suzan Lamens w ćwierćfinale

    Mecz rozpoczął się rewelacyjnie z perspektywy Chwalińskiej. Po tym, jak Polka utrzymała swoje podanie do 30, następnie ruszyła po przełamanie. Wywalczyła breaka do 15 i zdominowała także następne minuty na korcie. W trakcie piątego rozdania wyszła ze stanu 15-30 i objęła prowadzenie już 5:0. Dopiero wtedy Lamens zdołała uzyskać swoje premierowe “oczko”. Później powtórzył się scenariusz z poprzedniego gema przy serwisie Mai. Dzięki temu nasza reprezentantka triumfowała w secie 6:1.

    Druga część pojedynku przyniosła już więcej emocji. Po tym, jak Chwalińska zdobyła przełamanie podczas trzeciego rozdania, Suzan natychmiast odrobiła stratę. To nie był jednak koniec festiwalu breaków. Tuż przed zmianą stron Maja powróciła na prowadzenie i nie oddała go już do końca spotkania – co więcej, nie pozwoliła rywalce na wygranie choćby jednego gema. Ostatecznie Polka triumfowała 6:1, 6:2 po zaledwie 66 minutach gry. O finał WTA 125 w Oeiras powalczy ze zwyciężczynią meczu Darja Vidmanova – Dalma Galfi.

    Iga Świątek – Suzan Lamens. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym odbijająca piłkę rakietą podczas dynamicznej wymiany na korcie.

    Maja ChwalińskaTomasz Jastrzebowski/REPORTERReporter
    Suzan Lamens

    Suzan LamensZED JAMESON/Anadolu via AFPAFP
    Młoda kobieta w sportowym stroju i czapce z daszkiem znajduje się na tle rozmytego napisu, nosi białą koszulkę z logo marek sportowych oraz medaliki na szyi, patrzy skierowana w stronę obiektywu.

    Iga Świątek walczyła o półfinał WTA 1000 w Dosze Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

  • Depcze po piętach Świątek i Sabalence, właśnie zdobyła medal. Oto najbogatsza olimpijka

    Depcze po piętach Świątek i Sabalence, właśnie zdobyła medal. Oto najbogatsza olimpijka

    O Eileen Gu było głośno już w czasie igrzysk w Pekinie. Wówczas okazało się, że Chinka zdobyła trzy medale olimpijskie i stała się najmłodszą zawodniczką, której udało się tego dokonać w historii zimowych igrzysk. Teraz zdobyła swój kolejny olimpijski medal, a co również ciekawe, jest najbogatszą aktualną olimpijką. Pod względem zarobków depcze po piętach Idze Świątek i Arynie Sabalence.
    Dwie kobiety, po lewej młoda sportsmenka w czerwonej kurtce trzymająca narty, uśmiechnięta, otoczona tłumem fotografów; po prawej kobieta w jasnym płaszczu, patrząca poważnie w stronę aparatu.

    Eileen Gu, Iga Świątek

    Eileen Gu jest narciarką dowolną i najlepiej czuje się w stylu slopestyle, choć w Pekinie medale zdobywała zarówno w tej kategorii, jak i w konkurencji half-pipe i big air. W Cortinie udało jej się zdobyć srebro w slopestyle’u.

    Eileen Gu zdobyła srebrny medal. Jest prawdziwym fenomenem igrzysk

    W 2022 roku Eileen Gu stała się prawdziwym hitem igrzysk. Wcześniej narciarka dowolna startowała dla reprezentacji Stanów Zjednoczonych, ale przed igrzyskami zmieniła barwy na chińskie i od tamtego czasu reprezentuje kraj swojej matki. Wtedy okazała się prawdziwą sensacją – w wieku 18 lat zdobyła trzy olimpijskie medale, dwa złote i jeden srebrny.

    Na igrzyskach w Cortinie udało jej się wygrać srebro w slopestyle’u. To jej kolejne wielkie osiągnięcie, ale nie jedyne. Eileen Gu została najbogatszą zimową olimpijką i depcze po piętach m.in. Idze Świątek.

    Eileen Gu najbogatszą olimpijką

    Gu wyprzedziła już pod względem finansowym Lindsey Vonn, która w ubiegłym roku zarobiła 14 mln dolarów. Chińska narciarka za to na swoje konto wprowadziła w roku 2025 aż 23 mln dolarów! Wszystko dzięki kontraktom sponsorskim, reklamowym i… modowym. Eileen Gu jest bardzo znaną modelką – współpracowała m.in. z takimi markami jak Cadillac, Tiffany & Co., Visa czy Victoria’s Secret.

    Wśród wszystkich sportsmenek, Eileen Gu jest czwartą najlepiej zarabiającą sportsmenką na świecie z 2025 roku. Na pierwszym miejscu w zestawieniu znajduje się Coco Gauff (33 mln dolarów w 2025 roku), na drugim – Aryna Sabalenka (30 mln dolarów), a na trzecim – Iga Świątek (25 mln dolarów). To pokazuje, że Gu depcze Polce po piętach.
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Eileen Gu

    Eileen GuAGENCE KMSP / KMSP / KMSP via AFPAFP

    Kosecki o losowaniu Polaków w Lidze Narodów: To nie jest łatwa grupa.