• Sabalenka “mamą”, WTA oficjalnie ogłasza. Z radością potwierdziła po meczu

    Sabalenka “mamą”, WTA oficjalnie ogłasza. Z radością potwierdziła po meczu

    “W pracy z mamą” – ogłasza WTA, publikując zdjęcie Aryny Sabalenki i szczeniaka Asha prosto z konferencji prasowej po wygranym przez Białorusinkę meczu z Naomi Osaką w 1/8 finału Indian Wells. Sama tenisistka z radością potwierdziła, że nowy psi członek teamu jest dla niej ogromnym wsparciem psychicznym. Wyjaśniła, w jaki sposób znalazł się u jej boku i skąd wzięło się jego imię.
    Aryna Sabalenka, Indian Wells 2026

    Aryna Sabalenka i Ash na konferencji prasowejRobert PrangeGetty Images

    Duże zmiany w życiu osobistym Aryny Sabalenki. Na początku marca pochwaliła się fanom zaręczynami z Georgiosem Frangulisem, z którym spotyka się od 2024 roku. Na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikowała wideo dokumentujące moment, w którym Grek klęka przed nią na jedno kolano i prosi o rękę. Tenisistka bez wahania powiedziała “tak”. “Ty i ja na zawsze. 3.3.2026” – skomentowała we wpisie. “W końcu mogę nazywać go kimś więcej. Narzeczony” – dodała później.

    Krótko po tym Białorusinka przekierowała uwagę na sprawy zawodowe. Rozpoczęła bowiem zmagania w Indian Wells. To jej pierwszy turniej po styczniowym Australian Open, w którym uległa w finale Jelenie Rybakinie. W Dosze i Dubaju jej zabrakło. Teraz, w rywalizacji w Kalifornii, zwyciężyła w pierwszych trzech meczach: z Himeno Sakatsume, Jaqueline Cristian oraz Naomi Osaką. Po spotkaniu z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego federacja WTA postanowiła coś ogłosić.

    Wielkie zmiany w życiu Sabalenki. Podzieliła się szczegółami podczas konferencji

    W 1/8 finału Indian Wells Aryna Sabalenka zmierzyła się z Naomi Osaką, wygrywając 6:2, 6:4. Po wszystkim pojawiła się na konferencji prasowej, i to nie sama. Towarzyszył jej Ash – piesek rasy Cavalier King Charles Spaniel, który niedawno dołączył do teamu. Pojawienie się nowego członka tenisowej rodziny Białorusinki nie umknęło uwadze WTA. Opublikowano ujęcie uśmiechniętej od ucha do ucha Aryny z Ashem prosto ze spotkania z dziennikarzami i napisano: “W pracy z mamą”.

    “Ash, wiedz, że twoja mama to naprawdę świetna kobieta”, “To jest takie słodkie”, “W ostatnich dniach Sabalenka wygrywa na korcie i poza nim. Ma szczeniaczka, zaręczyła się i wygrywa mecze. Nie mogło ułożyć się dla niej lepiej”, “Ash jest taki słodki” – komentują zachwyceni widokiem internauci.

    Podczas konferencji liderka rankingu WTA zdradziła, że Ash ma zauważalny dobry wpływ na jej nastawienie i nastrój. Już teraz pomaga jej w zrelaksowaniu się i zachowaniu emocjonalnego balansu w trakcie wymagającego sezonu naznaczonego presją i licznymi podróżami. “Jest po prostu moim wsparciem psychicznym. Czuję się o wiele bardziej ustabilizowana, spokojniejsza, mam większą kontrolę” – obwieściła.

    Ilekroć czuję, że zaczynam pieklić się na moją drużynę, po prostu głaszczę Asha i jest mi lepiej

    Przy okazji wyjaśniła też, skąd imię jej psa. Ma ono historię tenisową. Okazuje się, że przed US Open ona i Frangulis zawarli umowę z trenerem Antonem Dubrowem, że jeśli wygra nowojorski turniej, dostanie szczeniaka. “Uznaliśmy, że imię musi być związane z Nowym Jorkiem. Apple nie brzmiało dobrze, więc pomyśleliśmy o Arthurze Ashe. Ash to jest to” – podsumowała.

    Teraz Sabalenkę czeka bardzo krótki moment przerwy, a potem następny, już ćwierćfinałowy, mecz z Victorią Mboko z Kanady. Spotkanie odbędzie się w czwartek 12 marca. Do tej pory panie miały okazję mierzyć się raz, w ostatnim Australian Open. Białorusinka wygrała wówczas 6:1, 7:6.
    Uśmiechnięta kobieta w różowej bluzie trzyma na rękach małego psa rasy cavalier king charles spaniel, w tle zielone rośliny oraz tablice z logo turnieju tenisowego.

    Aryna Sabalenka z AshemRobert PrangeGetty Images
    Kobieta w sportowym stroju uderza piłkę tenisową rakietą, skupiona twarz i dynamiczny ruch wskazują na intensywną grę.

    Aryna SabalenkaHarry HowAFP
    Tenisistka w różowej sukience stoi na korcie z rakietą w ręku, zaciśnięta pięść wyraża silne emocje; w tle duży napis ‘INDIAN WELLS’ na zielonej nawierzchni kortu.

    Aryna Sabalenka, Indian Wells 2026Matthew StockmanAFP

    Aryna Sabalenka po meczu z Laurą Siegemund: Publiczność dała mi tę energię.

  • Polska lekcja tenisa w stylu Świątek. 6:0 i 6:0. Mecz zamknięty w 62 minuty

    Polska lekcja tenisa w stylu Świątek. 6:0 i 6:0. Mecz zamknięty w 62 minuty

    W cieniu zmagań w Indian Wells odbywają się mniejsze turnieje, o randze 125. Jeden z nich zaczął się już w Austin, areną drugiego jest zaś Belek koło Antalyi. W Turcji przebywają dwie Polki: Katarzyna Kawa rozbiła we wtorek Despinę Papamichail, dziś do rywalizacji przystąpiła Maja Chwalińska. Rozstawiona z “8” 24-latka z Bielska-Białej była zdecydowaną faworytką starcia z Adą Kumru. 17-letnia rywalka dość boleśnie przekonała się, że niemal 1000 miejsc różnicy w rankingu nie jest dziełem przypadku.
    Tenisistka Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaIMAGO/Alex NicodimGetty Images

    Katarzyna Kawa na Riwierze Tureckiej spędza już trzeci tydzień, poprzedni zakończyła na półfinale WTA 125 Megasaray Hotels Open, w obecnym zameldowała się już w 1/8 finału. W efektownym stylu rozbiła Greczynkę Despinę Papamichail 6:1, 6:3, pierwszą piłkę meczową miała po 59 minutach gry.

    Podobnego scenariusza, może jeszcze bardziej okazałego w kontekście wynikowym, można się było spodziewać po pierwszym starciu Mai Chwalińskiej. Reprezentantka Polski została w Antalyi rozstawiona z “8” – w drabince trafiła do niej 17-letnia Ada Kumru.

    Reprezentantka Turcji dostaje tu bowiem “dzikie karty” – dla niej to okazja na złapanie doświadczenia w starciach z lepszymi tenisistkami. Rok temu była 60. juniorką świata w rankingu ITF, niedawno rywalizowała w juniorskim Australian Open. W Antalyi w dwóch poprzednich turniejach rangi 125 odpadła w pierwszych rundach: najpierw ugrała cztery gemy w starciu z Nurią Brancaccio, później tyle samo w potyczce z Moyuką Uchijimą. Były to mecze nieco ponad godzinne, ze zdecydowaną dominacją jednej ze stron.

    Chwalińska nie uderza mocno – to jej słabość. Jest jednak zawodniczką znakomicie wyszkoloną technicznie, umiejętności gry skrótami czy lobami może jej pozazdrościć wiele zawodniczek z czołówki. A dziś boleśnie o tym przekonała się nastolatka z Turcji.

    WTA 125 w Antalyi. Maja Chwalińska zaczęła kolejny turniej. Ada Kumru z Turcji rywalką w walce o 1/8 finału

    Chwalińskiej zdarzało się w ostatnim czasie odnosić wyraźne zwycięstwa, ale rzadko jej starcia trwają poniżej godziny. To też wynika ze specyfiki gry zawodniczki z Bielska-Białej, nie ma bowiem siły, by szybko zyskiwać przewagę w akcjach. Zamęcza rywalki, zmienia tempo, zmusza przeciwniczki do biegania. Zwłaszcza te, że które też nie są “strzelbami”.

    Maja od początku więc “trenowała” młodą rywalkę – często posyłała skróty, a gdy tylko Kumru udało się dobiec i przebić piłkę, już musiała cofać się i bronić przed lobem.
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaFoto Olimpik/REPORTERReporter

    Rosła więc przewaga Polki, w tym spotkaniu raczej od początku było jasne, kto wywalczy awans. Pytanie brzmiało, czy Kumru zdoła dobić do średniej z poprzednich spotkań. I tu szybko pojawiły się wątpliwości.

    W czwartym gemie pojawiła się szansa na honorowego gema dla Turczynki – po ładnych akcjach prowadziła 40-30. Tyle że wracający return Polki wyrzuciła w korytarz deblowy. A na kolejną okazję Maja nie pozwoliła. Set zakończył się po 29 minutach, triumfem Polki 6:0. Chwalińska wygrała 27 z 39 akcji.

    Tak samo rosła przewaga Polki w drugiej partii. Tym razem szansa na honorowego gema nadarzyła się przy stanie 4:0 dla Polki, gdy podawała Chwalińska. Kumru była w stanie cierpliwie przebijać piłki na drugą stronę, błędy przytrafiły się naszej zawodniczce. I po jednym z takich forhendów Maja uderzyła w siatkę, zrobiło się 15-40. Za moment jednak ładnym drajwem skończyła kolejną akcję, a później znów wymusiła pomyłkę przeciwniczki. I już była równowaga. A po kolejnych akcjach to jednak Chwalińska podwyższyła na 5:0.

    W swojej karierze Maja wygrała już kilka spotkań “rowerami”, czyli 6:0 i 6:0. Ostatnio – nieco ponad trzy miesiące temu w WTA 125 w Quito – w 55 minut rozbiła Tanię Varelę Alvarado, ale też przeciwniczka pojawiła się tam trochę z przypadku.

    A teraz Maja rywalizowała z juniorką, która marzy o występach w zawodowym turze. I po kolejnym gemie już mogła odhaczyć kolejny rower, mecz potrwał 62 minuty. W drugiej partii Kumru ugrała zaledwie dziewięć punktów.
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaAFP7 vía Europa Press/Associated PressEast News
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym odbijająca piłkę rakietą podczas dynamicznej wymiany na korcie.

    Maja ChwalińskaTomasz Jastrzebowski/REPORTER Reporter

    Joao Fonseca – Jannik Sinner. Skrót meczu.

  • Karolina Muchova – Iga Świątek in the 4th round of WTA 1000 in Indian Wells. Live coverage

    Karolina Muchova – Iga Świątek in the 4th round of WTA 1000 in Indian Wells. Live coverage

    WTA Indian Wells: Karolina Muchova – Iga Świątek

    W czwartej rundzie Indian Wells Iga Świątek staje przed kolejnym poważnym wyzwaniem. Nasza rodaczka zmierzy się w niej bowiem z Karoliną Muchovą. Czeszka przed miesiącem okazała się najlepsza podczas turnieju WTA 1000 w Dausze i zdecydowanie jest w formie. Seria ośmiu zwycięstw z rzędu mówi sama za siebie.
    Iga Świątek gra o ćwierćfinał Indian Wells! Absolutny hit, rywalka z topu

    Dlatego mecz ten zapowiada się niezwykle ekscytująco. Przypomnijmy, że w drugiej rundzie Indian Wells Świątek w dwóch setach wygrała z Kaylą Day wynikiem 6:0, 7:6(2), natomiast w kolejnym spotkaniu pokonała Marię Sakkari 6:3, 6:2. Muchova poradziła sobie z Anną Bondar 7:5, 6:2 i Antonią Ruzić 6:0, 6:3.

    Co istotne, w ostatnim bezpośrednim pojedynku Polka wygrała z Czeszką w dwóch setach. To starcie miało miejsce w… dokładnie tej samej fazie turnieju w Indian Wells. Świątek dotarła wtedy do półfinału, w którym musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Początek meczu ok. godz. 19.00 czasu polskiego, ale już teraz śledźcie naszą relację na żywo!

    <Go back

    Iga Świątek
    Iga Świątek

    Karolina Muchova
    Karolina Muchova

    WTA Indian Wells: Karolina Muchova – Iga Świątek

    Relacja na żywo

    1 – 1 1. set 0 – 0 2. set

    Karolina Muchova - Iga Świątek in the 4th round of WTA 1000 in Indian Wells. Live coverage

    Znamy godzinę rozpoczęcia kolejnego meczu Igi Świątek! Naszą reprezentantkę czeka niełatwy bój o ćwierćfinał turnieju WTA 1000 w Indian Wells, jako że zmierzy się z będącą w wyśmienitej formie Karoliną Muchovą. Polscy kibice jak dotąd musieli siedzieć do późna, by oglądać zmagania Świątek w Kalifornii. Tym razem będzie zupełnie inaczej.
    TENNIS/
    Jayne Kamin-Oncea / IMAGN IMAGES via Reuters Connect

    Mecz Igi Świątek z Marią Sakkari w III rundzie był dla fanów Raszynianki powiewem optymizmu. Zobaczyliśmy w nim pewnie grającą, czerpiącą radość z tenisa Polkę, co od wielu tygodni, a nawet miesięcy, jest obrazkiem rzadszym, niż byśmy pragnęli. Świątek wygrała 6:3, 6:2 i zrewanżowała się Sakkari za porażkę w 1/8 finału w Dosze. Teraz już może wyczekiwać na kolejne wyzwanie, a nie będzie ono łatwe. Można wręcz powiedzieć, że w obecnej chwili trudno znaleźć przeciwniczkę w wyższej formie.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Muchova w formie życia? Świątek lubi z nią grać, ale musi uważać

    Karolina Muchova, bo to o niej mowa, spisuje się w ostatnich tygodniach wybornie. We wspomnianej Dosze wygrała cały turniej, eliminując po drodze m.in. Sakkari, a w finalew dwóch setach rozprawiła się z Victorią Mboko. Później nie grała w Dubaju, ale wygląda na to, że swojej wysokiej dyspozycji nie zatraciła. Przed dwa pierwsze mecze w Kalifornii przeszła bez straty seta. O ile jeszcze Anna Bondar jakieś trudności jej sprawiła (7:5, 6:2 w niespełna dwie godziny), tak Antonię Ruzić pokonała bez najmniejszych kłopotów (6:0, 6:3).

    Teraz Czeszkę czeka starcie z wiceliderką światowego rankingu. Pod kątem historycznym jest ona dla Igi wdzięczną rywalką. Polka wygrała z nią cztery z pięciu meczów, a jedyna porażka to Praga i 2019 rok, gdy Świątek dopiero wchodziła do czołówki. Możliwe jednak, że jeszcze nigdy nie mierzyła się z Muchovą w tak dobrej dyspozycji, nawet w finale Roland Garros 2023. Sama Polka nie ukrywała po meczu z Sakkari, że Czeszka to jej ulubiona do oglądania zawodniczka w całym tourze WTA.
    Oto godzina hitu Świątek – Muchova

    Poznaliśmy już godzinę rozpoczęcia polsko-czeskiego boju. Jak dotąd polscy kibice musieli czekać do bardzo późna, by obejrzeć mecze Igi. Tym razem nadeszły dobre wieści z Kalifornii. Spotkanie zostanie rozegrane w środę o godz. 19:00 czasu polskiego, jako pierwsze na korcie centralnym.

    Relację tekstową z meczu Iga Świątek – Karolina Muchova będzie można śledzić na

  • Świątek rośnie kolejna wielka rywalka. 19-latka wyrzuciła gwiazdę

    Świątek rośnie kolejna wielka rywalka. 19-latka wyrzuciła gwiazdę

    Victoria Mboko nie przestaje zaskakiwać. W środową noc awansowała do ćwierćfinału WTA 1000 w Indian Wells, trzeciego tej rangi w karierze. Kanadyjka dość pewnie pokonała Amandę Anisimową. Pierwszy set był bardzo wyrównany, ale w drugim 19-letnia gwiazda przejęła całkowitą kontrolę. Zdominowała rywalkę do tego stopnia, że ta odsłona zakończyła się w niespełna… 30 minut.
    Victoria Mboko – Amanda Anisimowa
    Screen z https://x.com/WTA

    Victoria Mboko to jedna z rewelacji poprzedniego sezonu. Wygrała pięć turniejów rangi ITF, po czym dołączyła do rywalizacji z najlepszymi tenisistkami świata. Sensację sprawiła w WTA 1000 w Montrealu, bo pokonała m.in. Coco Gauff, Jelenę Rybakinę, a w finale Naomi Osakę. Triumfowała też w Hongkongu. W tym sezonie również spisuje się solidnie. Ma za sobą dwa finały – w Adelajdzie i w Dosze, ale zwyciężyć jeszcze jej się nie udało. Kolejną szansę ma w WTA 1000 w Indian Wells. W drodze do czwartej rundy pokonała Kimberly Birrell i Annę Kalińską. A tam czekało na nią pierwsze spore wyzwanie.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Jeden gem zadecydował. Mboko o krok bliżej ćwierćfinału

    W środową noc Kanadyjka pojedynkowała się z Amandą Anisimową, szóstą rakietą świata. Zapowiadało się na wyrównane starcie. I początek taki faktycznie był. Panie pewnie utrzymywały własne podania. Aż nadszedł siódmy gem, jak się okazało, kluczowy. Wówczas Mboko przełamała rywalkę. Anisimowa starała się odrobić tę stratę, ale Kanadyjka nie popełniała zbyt wielu błędów i kontrolowała przebieg rywalizacji. Ostatecznie serwisu odebrać sobie nie dała i wygrała tego seta 6:4.
    Anisimowa wyhamowała. Co za pogrom…

    Ten wynik wyraźnie wpłynął na postawę Anisimowej. Zaczęła popełniać mnóstwo błędów, brakowało jej precyzji. A z tego z łatwością korzystała Mboko, która weszła na naprawdę wysoki poziom. Posyłała prawdziwe bomby na stronę rywalki, grając bardzo agresywnie. Efekt? Trzy przełamania w tej partii, wszystkie na konto Kanadyjki. I już po 27 minutach zamknęła tę odsłonę spotkania, zwyciężając 6:1 i cały mecz 2:0. Ten trwał ledwie 73 minuty, co dowodzi skali dominacji, jaką w środowym spotkaniu zaprezentowała Mboko.

    Victoria Mboko – Amanda Anisimowa 6:4, 6:1

    Zobacz też: Tak Tomasz Wiktorowski podsumował Świątek.

    To już jej piąte zwycięstwo przeciwko zawodniczce z TOP 10 w karierze, a zarazem trzeci ćwierćfinał rangi WTA 1000. Teraz przed nią rywalizacja z Aryną Sabalenką. Nie tak dawno panie miały okazję mierzyć się na korcie. Doszło do tego podczas 1/8 finału Australian Open 2026. Wówczas po dwusetowej batalii wygrała Białorusinka. Kanadyjka będzie mogła wziąć rewanż. A to nie koniec dobrych wieści dla Mboko. Wciąż pozostaje też w grze o tytuł deblowy w Kalifornii. Razem z Mirrą Andriejewą zameldowały się już w ćwierćfinale.

  • Lekcję tenisa od Igi Świątek zapamiętała na długo. Teraz demolka Indian Wells w 73 minuty

    Lekcję tenisa od Igi Świątek zapamiętała na długo. Teraz demolka Indian Wells w 73 minuty

    Lekcję tenisa od Igi Świątek zapamiętała na długo. Teraz demolka Indian Wells w 73 minuty

    Amanda Anisimova w finale ubiegłorocznego Wimbledonu została wręcz zdemolowana przez Igę Świątek, która pokonała ją bez straty gema. Amerykanka szybko podniosła się po tej druzgocącej porażce, zrewanżowała się Polce w US Open, nie dopuściła też już do powtórki tak bolesnego wyniku. Biorąc pod uwagę ugrane gemy, najgorszy mecz przytrafił jej się po drodze w Rijadzie. Teraz niewiele lepiej poszło jej w czwartej rundzie w Indian Wells, kwestia awansu rozstrzygnęła się w zaledwie 73 minuty.
    Amanda Anisimova podczas meczu w Indian Wells opiera się na rakiecie, w tle sylwetka sędziego na korcie.

    Amanda Anisimova w czwartej rundzie Indian Wells trafiła na Victorię MbokoRYAN LIMAFP

    Ubiegłoroczny Wimbledon był pierwszym wielkoszlemowym turniejem, w którym Amanda Anisimova dotarła aż do finału. Amerykanka nie będzie jednak dobrze wspominała decydującego meczu na Wyspach, Iga Świątek ograła ją 6:0, 6:0 nie pozostawiając złudzeń, kto zasłużył na trofeum. Mająca rosyjskie korzenie tenisistka szybko zrewanżowała się Polce, pokonała ją w ćwierćfinale US Open, następnie ograła ją jeszcze podczas WTA Finals w Rijadzie.

    Anisimova od momentu bolesnej “lekcji tenisa” w finale Wimbledonu nawet jeśli przegrywała, to kończyła mecz z co najmniej czterema gemami na koncie. Tak było w Rijadzie, gdy Jelena Rybakina ograła ją w stosunku 6:3, 6:1. W każdym innym spotkaniu rozgrywanym od Wimbledonu Amerykanka zdobywała więcej gemów. Nawet teraz w Indian Wells, gdzie doszło do deklasacji w starciu z jej udziałem.

    WTA Indian Wells. Dwa sety w meczu Amanda Anisimova – Victoria Mboko

    Notowana na szóstej pozycji w rankingu WTA Anisimova szybko żegnała się z turniejami w Brisbane i Dosze, w Australian Open dotarła do ćwierćfinału, z kolei w Dubaju do półfinału. W Indian Wells rozpoczęła od straty seta Anny Blinkową, w dwóch kolejnych partiach znokautowała Rosjankę, wygrała mecz 2:1 (5:7, 6:1, 6:0). Złudzeń nie pozostawiła także Emmie Raducanu (6:1, 6:1), wydawało się więc, że w czwartej rundzie przeciwko Victorii Mboko ponownie może zaprezentować się z bardzo dobrej strony.

    Reprezentantka Kanady wcześniej pokonała Kimberly Birrell i Annę Kalinską, nie tracąc przy tym seta. Mecz z Anisimovą, rozgrywany w nocy z wtorku na środę czasu polskiego, rozpoczęła od wywierania presji na rywalkę, ta wprawdzie po długim gemie obroniła podanie, ale otrzymała pierwsze poważne ostrzeżenie od notowanej na 10. pozycji w rankingu WTA Mboko. Później obie zawodniczki skrupulatnie pilnowały podania, do pierwszego przełamania doszło dopiero przy stanie 3:3, wówczas break pointa wykorzystała Kanadyjka. Skromnej przewagi nie wypuściła do końca seta, wygrała 6:4.

    Rozpędzona Mboko drugiego seta rozpoczęła od przełamania Anisimovej. Ta nie dość, że nie była w stanie odpowiedzieć przełamaniem powrotnym, to straciła kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Kanadyjka sukcesywnie budowała przewagę, oddała Amerykance tylko jednego gema. I po 73 minutach gry mogła cieszyć się ze zwycięstwa w meczu (6:4, 6:1) oraz awansu do ćwierćfinału, w którym zagra z Aryną Sabalenką.

    Zaledwie 19-letnia Mboko po raz trzeci w karierze awansowała do turnieju rangi WTA 1000, odniosła też piąte w karierze zwycięstwo przeciwko rywalce z czołowej dziesiątki rankingu.

    “Wiele rzeczy przeżywam po raz pierwszy, więc granie tutaj z zawodniczkami z pierwszej dziesiątki to prawdziwy zaszczyt. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę rywalizować na najwyższym poziomie i mam nadzieję, że tak będzie dalej” – przyznała podczas wywiadu na korcie przeprowadzonego tuż po meczu z Anisimovą.
    Uśmiechnięta młoda kobieta w sportowej odzieży i niebieskiej czapce z daszkiem stoi na tle rozmytego tłumu kibiców podczas wydarzenia sportowego.

    Victoria MbokoMinas PanagiotakisAFP
    Victoria Mboko

    Victoria MbokoMasahiro Sugimoto/The Yomiuri Shimbun via AFPAFP
    Sportowa tenisistka w niebieskiej sukience wykonuje gest triumfu, trzymając rakietę w ręku, na tle kortu tenisowego z widocznymi elementami reklamowymi.

    Amanda AnisimovaTIMOTHY A. CLARYAFP

    Arthur Fils – Felix Auger-Aliassime. Skrót meczu

  • Znamy godzinę meczu Świątek – Muchova! Świetne wieści dla kibiców

    Znamy godzinę meczu Świątek – Muchova! Świetne wieści dla kibiców

    Poznaliśmy już dokładną godzinę rozpoczęcia kolejnego meczu Iga Świątek w turnieju Indian Wells Open. Polska tenisistka stanie przed trudnym wyzwaniem w walce o ćwierćfinał prestiżowej imprezy rangi WTA 1000, ponieważ jej rywalką będzie znakomicie dysponowana Karolina Muchová. Dla polskich kibiców pojawiła się jednak dobra wiadomość – tym razem nie będą musieli zarywać nocy, aby obejrzeć spotkanie swojej faworytki.

    Optymizm po meczu z Sakkari

    Pojedynek z Maria Sakkari w trzeciej rundzie był dla fanów Świątek bardzo budujący. Raszynianka zaprezentowała się pewnie, grała z dużą swobodą i wyraźnie czerpała radość z rywalizacji na korcie. W ostatnich tygodniach taki obraz Polki pojawiał się rzadziej, dlatego zwycięstwo 6:3, 6:2 zostało przyjęte z dużą ulgą. Był to również udany rewanż za niedawną porażkę z Greczynką w 1/8 finału turnieju w Dosze.

    Teraz jednak przed wiceliderką światowego rankingu stoi kolejne wyzwanie, które może okazać się znacznie trudniejsze. Świątek zmierzy się z zawodniczką będącą obecnie w znakomitej dyspozycji.

    Muchová w świetnej formie

    Karolina Muchová w ostatnich tygodniach prezentuje tenis na bardzo wysokim poziomie. W lutym triumfowała w turnieju w Dosze, gdzie po drodze pokonała między innymi Marię Sakkari, a w finale w dwóch setach okazała się lepsza od Victoria Mboko. Czeszka nie wystąpiła później w Dubaju, lecz w Kalifornii od razu pokazała, że utrzymała wysoką formę.

    W dwóch pierwszych meczach w Indian Wells nie straciła nawet seta. Najpierw pokonała Anna Bondár 7:5, 6:2, choć to spotkanie było dość wymagające i trwało prawie dwie godziny. W kolejnym starciu Muchová nie pozostawiła już żadnych złudzeń Antonia Ružić, wygrywając zdecydowanie 6:0, 6:3.

    Bilans przemawia za Świątek

    Historia bezpośrednich pojedynków przemawia jednak na korzyść Polki. Iga Świątek wygrała cztery z pięciu dotychczasowych spotkań z Muchovą. Jedyną porażkę poniosła jeszcze w 2019 roku w Pradze, gdy dopiero rozpoczynała swoją drogę do światowej czołówki. Później kilkukrotnie potrafiła znaleźć sposób na Czeszkę, w tym także w pamiętnym finale French Open 2023.

    Mimo korzystnego bilansu Polka musi zachować pełną koncentrację. Wiele wskazuje na to, że jeszcze nigdy wcześniej nie mierzyła się z Muchovą w tak wysokiej formie. Co ciekawe, sama Świątek przyznała po meczu z Sakkari, że Czeszka jest jedną z jej ulubionych zawodniczek do oglądania na całym tourze WTA.

    O której mecz Świątek – Muchová?

    Organizatorzy turnieju ogłosili już plan gier na środę. Spotkanie Iga Świątek – Karolina Muchová rozpocznie się o godzinie 19:00 czasu polskiego i będzie pierwszym meczem dnia na korcie centralnym w Indian Wells.

    Dla polskich kibiców oznacza to dużą zmianę – poprzednie mecze naszej tenisistki rozgrywane były bardzo późno w nocy. Tym razem fani będą mogli śledzić rywalizację o ćwierćfinał w znacznie bardziej komfortowej porze.

  • Tak Świątek rozbiła Muchovą, stawką ćwierćfinał Indian Wells. Szczęśliwy 11 marca

    Tak Świątek rozbiła Muchovą, stawką ćwierćfinał Indian Wells. Szczęśliwy 11 marca

    Niewiele jest zawodniczek w tourze, z którymi Iga Świątek grała jeszcze zanim dostała się na sam szczyt rankingu, ale z którymi rywalizuje też teraz. A jedną z nich pozostaje Karolina Muchova, tenisistka o pięć lat starsza. Obie za często ze sobą nie grały, z różnych powodów. Stawką jednego z ich spotkań był tytuł Rolanda Garrosa. A dwóch – ćwierćfinał Indian Wells. I tu dochodzimy do sytuacji niezwykłej: poprzednie spotkanie odbyło się rok temu, co do dnia. Też w 1/8 finału w Kalifornii. I nie tylko ono łączy obecną imprezę w Tennis Paradise z tą poprzednią.
    article cover

    Dokładnie rok temu, także 11 marca, Iga Świątek grała z Karoliną Muchovą. I też stawką był ćwierćfinał Indian WellsRobert PrangeGetty Images

    Nastoletnia Iga Świątek, jeszcze zanim zaczęła odnosić sukcesy w zmaganiach, trenowała nie tylko w Warszawie, ale też z rówieśnikami jeździła do Przerowa. Czesi już wtedy słynęli ze świetnych tenisowych szkółek, mieli zdecydowanie więcej zawodniczek w światowej czołówce. A dziś mają też wyżej notowanych tenisistów.

    Iga zaś sparowała tam nie tylko z juniorkami, ale i juniorami. M.in. z Jiřím Lehečką, dziś 23. tenisistą w światowym rankingu ATP, a niedawno – 16. – Iga wygrywała z nim na treningach, a byli w tym samym wieku. Dostawał dosłownie parę gemów. To ten moment, gdy zaczynasz pytać, czy ma to sens? – mówił rok temu w programie Break Point Kacper Żuk, rezerwowy sparingpartner w teamie Igi.

    Lehečka się jednak rozwinął, Iga także. – Już wtedy było widać, że ma ponadprzeciętne umiejętności, ale i talent do tego sportu – mówił Żuk. Polka wygrywała wtedy z rówieśniczkami z Czech, tę passę przeniosła do zawodowej rywalizacji. Wliczając nawet pierwsze mecze ITF, dziś ma w tourze znakomity bilans z Czeszkami: wygrała 28 z 32 spotkań.

    Szczególną zawodniczką jest tutaj Karolina Muchova, choć to wcale nie z nią Iga grała dotąd najczęściej, tu “jedynką” jest Linda Noskova. Ale tylko z tenisistką z Ołomuńca mierzyła się w finale Wielkiego Szlema. W czerwcu 2023 roku na Court Philippe Chatrier stoczyły kapitalne, blisko trzygodzinne widowisko – zakończone sukcesem Polki.

    Jest jeszcze jedna ciekawostka dotycząca meczów Świątek z Muchovą. Właśnie z Indian Wells.

    Niezwykła zbieżność starć Igi Świątek i Karoliny Muchovej w Indian Wells. Dokładnie po roku

    Los chciał, że w drabince turnieju WTA 1000 znalazły się na kursie kolizyjnym już na tym samym etapie – 1/8 finału. To też wynikało z rozstawienia, Iga przy swoim nazwisku wtedy i teraz ma “2” – Karolina, najpierw “15”, teraz “13”. Obie wygrały po dwa spotkania, bardzo pewnie.
    Tenisistka w białej koszulce i czarnej spódniczce wykonuje uderzenie forhendowe na korcie, koncentrując się na piłce, która zbliża się do rakiety.

    Iga Swiątek podczas meczu z Karoliną Muchovą, Indian Wells 2025Clive Brunskill/Getty ImagesAFP

    I zagrały ze sobą – najpierw 11 marca 2025 roku, teraz zaś ich starcie wypadło… 11 marca 2026 roku.

    Świątek miała wtedy w dorobku dwa zwycięstwa, Caroline Garcia i Dajana Jastremska wygrały zaledwie po dwa gemie. I trudno było się spodziewać podobnego scenariusza w starciu z Muchovą, bo niemal każda ich wcześniejsza potyczka posiadała potężną dramaturgię. Jedynie w United Cup Polka wygrała w dwóch setach.

    Ich mecz miał się zacząć na Stadium 1 jako pierwszy w sesji dziennej – w Indian Wells było po godz. 11, w Polsce – po 19. Odbyły rozgrzewkę i wtedy… spadł deszcz. Ostatecznie sędzia Yamila Halle z Argentyny dała sygnał do rywalizacji niemal godzinę później. I nie minęła godzina, a już był koniec.

    Takiego obrotu spraw nikt się chyba nie spodziewał, Karolina od początku na korcie statystowała. W pierwszym secie wygrała gema przy stanie 0:4, w drugim – przy 0:3. Zawodził ją serwis, na returnie też niewiele była w stanie wskórać. Efekt? 6:1, 6:1 w zaledwie 57 minut.

    Było to jedno z najkrótszych spotkań, jakie Iga rozegrała w całym sezonie. Krótsze było tylko to z Elyse Tse w BJK Cup w listopadzie (42 minuty) oraz z Elisabettę Cocciaretto w Rzymie (52 minuty). Tyle samo zaś trwał finał Wimbledonu z Amandą Anisimovą, a niewiele dłuższe było starcie w Australian Open z Evą Lys (59 minut).

    Czy w 2026 roku, dokładnie rok od tamtego wydarzenia, możliwa jest powtórka? Wydaje się, że potrafiąca znakomicie zmieniać rytm gry Muchova już na taki scenariusz nie pozwoli. Zwłaszcza że niedawno wygrała WTA 1000 w Dosze, ma serię ośmiu zwycięstw z rzędu.

    Choć 12 miesięcy temu też wydawało się to niemożliwe.

    Przekonamy się już za kilkanaście godzin.
    Zbliżenie na skoncentrowaną tenisistkę w białej czapce i różowej koszulce, ściskającą pięść w geście triumfu podczas meczu.

    Iga Świątek AFP
    Karolina Muchova rywalizowała o awans do półfinału WTA 1000 w Dubaju

    Karolina MuchovaJOSEF BOLLWEIN / APA-PictureDesk / APA-PictureDesk via AFPAFP

    Arthur Rinderknech – Carlos Alcaraz. Skrót meczu.

  • Wieści z domu Radwańskiej. Afera z “trzecią siostrą”. Ibisza zamurowało

    Wieści z domu Radwańskiej. Afera z “trzecią siostrą”. Ibisza zamurowało

    Agnieszka Radwańska to postać, której w Polsce nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Nasza była tenisistka brylowała niegdyś na światowych kortach, dochodząc do pozycji wiceliderki rankingu WTA. Na swojej drodze spotykała ludzi, którzy chcieli wykorzystać jej pozycję. Ale cios otrzymała z najbardziej niespodziewanej strony, od przyjaciółki, którą wraz z Urszulą Radwańską nazywały “trzecią siostrą”. “Isia” wróciła do tej sprawy w rozmowie z Krzysztofem Ibiszem, której fragment znalazł się w sieci.
    Agnieszka Radwańska przy stole konferencyjnym, w białej koszuli, z butelką wody i mikrofonem, na tle zielonego baneru.

    Na zdjęciu Krzysztof Ibisz oraz Agnieszka RadwańskaTomasz Jastrzebowski/REPORTER / Instagram @polsatboxgoReporter

    Do czasów wielkiej dominacji Igi Świątek w tourze WTA to Agnieszka Radwańska była absolutną królową polskiego tenisa. “Isia” nie wygrała wprawdzie nigdy turnieju wielkoszlemowego, lecz otarła się o tytuł, grając w 2012 roku w finale Wimbledonu. Ma za to na koncie wygraną w imprezie WTA Finals z 2015 roku i może z dumą tytułować się byłą wiceliderką światowego rankingu.

    Kulisy swojego życia i wielkiej kariery Agnieszka Radwańska opowiedziała niegdyś w rozmowie z Arturem Rolakiem opublikowanej w 2017 roku w ramach książki “Jestem Isia”. Na jej łamach nasza była gwiazda tenisa opowiedziała między innymi wstrząsającą historię o tym, jak – wraz z siostrą Urszulą – padła ofiarą oszustwa ze strony niezwykle bliskiej przyjaciółki.

    Agnieszka Radwańska wróciła do przykrej historii. Poszło o “trzecią siostrę”

    37-latka wróciła do tego tematu w rozmowie z Krzysztofem Ibiszem w programie “Demakijaż”, której fragment opublikowała w sieci na swoim oficjalnym profilu platforma Polsat Box Go.

    – Zawiodłam się raz, gdzie jedna dziewczyna absolutnie była kimś, kim kompletnie nie wiedziałam, że jest. Była taką naszą trzecią siostrą, można powiedzieć. Po kilku miesiącach, może i latach, nawet ciężko nam stwierdzić, po prostu nasz okradała przez cały czas – rozpoczęła swoją opowieść zawodniczka rodem z Krakowa.

    – Okradała?! Ale fizycznie okradała? – wtrącił z niedowierzaniem Krzysztof Ibisz.

    – Tak. Absolutnie ze wszystkiego – odpowiedziała “Isia”.

    – A co, wynosiła z domu? – dopytał dziennikarz Polsatu.

    – Tak.

    – I wy tego nie widziałyście?

    – Nie. Człowiek podróżuje. Po tych torbach są rzeczy. Sprzątaczki też kradną w hotelach. W praniu giną przecież rzeczy na turniejach. Więc gdzieś tam zawsze było: “A no gdzieś pewnie zginęło na turnieju. Pewnie ktoś nie oddał. Gdzieś tam w torbie jest”. Nigdy nie myślałyśmy w ten sposób, że gdzieś może zginąć w domu. Ale to było absolutnie wszystko. Po bieliznę, po torebki, to sprzęty, po ręczniki, po wszystko – opowiedziała Agnieszka Radwańska.

    – To jest niewiarygodne. Nie mogę w to uwierzyć. To się w głowie nie mieści – skwitował całą sprawę Krzysztof Ibisz.

    Co ciekawe, sama zainteresowana opowiedziała we wspomnianej książce “Jestem Isia” kulisy zdemaskowania swojej “trzeciej siostry”. – Wydało się, kiedy pojechała z Ulą na zakupy. Zdjęła bluzkę, żeby przymierzyć nową, i wtedy siostra zobaczyła, że tamta ma na sobie jej ulubiony stanik, którego nawet mnie Ula by nie pożyczyła. Wtedy zapaliła się nam czerwona lampka i wreszcie połączyłyśmy wszystkie fakty w całość – ujawniła Agnieszka Radwańska.

    Później była już przyjaciółka sióstr Radwańskich przyznała się do tego, co zrobiła. Jak relacjonuje “Isia” sama pogubiła się na tyle, że zwróciła nie tylko skradziony łup, ale też otrzymane od polskich tenisistek prezenty. – Ta dziewczyna nawet nie ma po co do mnie podchodzić, bo dla mnie jest skreślona na wieki wieków – spuentowała temat w swojej biografii była wiceliderka rankingu WTA.
    Agnieszka Radwańska

    Agnieszka RadwańskaFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Kobieta w czarnej sportowej koszulce na tle rozmytego wnętrza, sportowy charakter sceny, skupiony wyraz twarzy, widoczne detale ubioru sportowego.

    Agnieszka RadwańskaAKPAAKPA
    Wzruszona Agnieszka Radwańska po piłce dającej triumf w WTA Finals

    Wzruszona Agnieszka Radwańska po piłce dającej triumf w WTA FinalsROSLAN RAHMAN / AFPAFP

    Agnieszka Radwańska: Iga Świątek gra bardzo solidny, dominujący tenis i lepiej się rusza

  • Mistrzyni olimpijska zareagowała na wygraną Świątek. Króciutko

    Mistrzyni olimpijska zareagowała na wygraną Świątek. Króciutko

    Iga Świątek zrewanżowała się za ostatnią porażkę i pokonała Marię Sakkari w III rundzie Indian Wells (6:3, 6:2). Po meczu spłynęły gratulacje z całego świata, również od… Mikaeli Shiffrin.

    Dla Polki było to udane rewanżowe starcie z Greczynką, która niedawno okazała się lepsza w ich pojedynku podczas zawodów w Dosze. Tym samym Świątek mogła odetchnąć z ulgą, ale też być zadowolona z siebie, bo rozegrała naprawdę niezłe spotkanie.

    Kiedy raszynianka po spotkaniu zamieściła na Instagramie post, jedną z komentujących okazała się być Mikaela Shiffrin. “Jazda!” – napisała krótko sportsmenka.

    ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Idealnie trafił w okno. I to dosłownie

    Przypomnijmy, że na igrzyskach Mediolan-Cortina 2026 Shiffrin sięgnęła po złoto olimpijskie w slalomie, potwierdzając dominację w technicznych konkurencjach.

    Okazało się, że polska tenisistka śledziła tę rywalizację. “Zrobiłaś to!” – napisała Świątek w mediach społecznościowych, dołączając zdjęcie, na którym trzyma kciuki podczas śledzenia przejazdów alpejek.

    Relacja sympatii między Igą Świątek a czołowymi narciarkami, takimi jak Mikaela Shiffrin czy Lindsey Vonn, co jakiś czas daje o sobie znać w ich aktywności w mediach społecznościowych. Polska tenisistka otwarcie przyznaje, że trzyma kciuki za reprezentantki Stanów Zjednoczonych.

    Choć Świątek rozpoczęła kalifornijski turniej bez straty seta, w meczu otwarcia nie obyło się bez trudniejszych momentów. W starciu z Kaylą Day była blisko utraty partii, lecz ostatecznie wygrała pewnie 6:0, 7:6(2).

    Kolejną przeciwniczką Świątek będzie Karolína Muchova. Rok temu tenisistki spotkały się w Indian Wells na tym samym etapie i wtedy Polka wygrała zdecydowanie 6:1, 6:1. Łączny bilans ich dotychczasowych pojedynków wynosi 4-1 na korzyść Świątek. Następne starcie zaplanowano na środę, 11 marca.

  • Ważne wieści dla Świątek. Oto ranking WTA

    Ważne wieści dla Świątek. Oto ranking WTA

    Bardzo ciekawie wygląda sytuacja w światowym rankingu WTA przy okazji turnieju rangi WTA 1000 w Indian Wells. Iga Świątek wie już, że nie straci miejsca na rzecz Coco Gauff, która natomiast może zanotować spadek.

    Wszystkie tenisistki z pierwszej dziesiątki światowego rankingu WTA zameldowały się w trzeciej rundzie turnieju rangi WTA 1000 w Indian Wells. Tymczasem w kolejnej fazie dwie czołowe tenisistki niespodziewanie odpadły.

    Do tego grona należy m.in. Coco Gauff, czyli obecnie 4. tenisistka świata. Trudno jednak ocenić, jak potoczyłby się jej mecz z Alexandrą Ealą, gdyby nie problemy zdrowotne, z którymi mierzyła się od początku rywalizacji. Ostatecznie Amerykanka skreczowała na początku drugiego seta.

    Tym samym jasne stało się, że po turnieju w Indian Wells Gauff nie wyprzedzi Igi Świątek. Tymczasem może stracić miejsce na rzecz dwóch rodaczek – Jessiki Peguli i Amandy Anisimovej. Pierwsza z nich traci do niej 165 punktów w zestawieniu “na żywo”, zaś druga 568.

    Z kolei nasza tenisistka ma obecnie na swoim koncie 7318 “oczek” i wyprzedza Jelenę Rybakinę o zaledwie 65 punktów. Tym samym zapowiada się ciekawa rywalizacja między tymi tenisistkami, która może nawet rozstrzygnąć się w bezpośrednim pojedynku. Pegula, której strata do Polki wynosi 735 pkt., ma coraz mniejszą szansę na to, by minąć Świątek po trwającej imprezie.

    Natomiast drugą zawodniczką z pierwszej dziesiątki rankingu WTA, która pożegnała się z turniejem, jest Mirra Andriejewa. Rosjanka broniła tytułu, przez co w najgorszym wypadku spadnie z 8. miejsca na 10. Mogą jednak minąć ją jeszcze Belinda Bencić, Karolina Muchova, Linda Noskova oraz Naomi Osaka.
    Na zdjęciu: ranking WTA na żywo (fot. live-tennis.eu)
    Na zdjęciu: ranking WTA na żywo (fot. live-tennis.eu)

    ZOBACZ WIDEO: “Zrobiłbyś to?”. Jędrzejczyk pokazała nagranie z krańca świata