• Tak zakończy się mecz Świątek – Muchova. “Szansa na zwycięstwo”

    Tak zakończy się mecz Świątek – Muchova. “Szansa na zwycięstwo”

    Już w środowy wieczór kibiców czeka kolejne starcie z udziałem Iga Świątek, która po raz szósty w swojej karierze zmierzy się z Karolina Muchová. Tym razem stawką będzie awans do ćwierćfinału prestiżowego turnieju Indian Wells Masters w kategorii WTA 1000. Choć patrząc na ranking oraz bilans bezpośrednich spotkań to Polka uchodzi za faworytkę, eksperci z portalu tennis.com nie są przekonani, że liderka polskiego tenisa zdoła tym razem przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

    Świątek doskonale zna smak triumfu na kortach w Kalifornii. Polka wygrywała ten turniej już dwukrotnie – w 2022 oraz 2024 roku. Powtórzenie tego sukcesu w obecnej edycji może jednak okazać się trudnym zadaniem. Dziennikarze tennis.com sugerują nawet, że jej przygoda z tegoroczną edycją turnieju może zakończyć się już na etapie czwartej rundy.

    Eksperci wskazują faworytkę pojedynku

    W środę 11 marca Świątek stanie do walki o miejsce w ćwierćfinale. Po drugiej stronie siatki pojawi się Karolina Muchová. Choć 24-letnia Polka prowadzi w bezpośrednim bilansie spotkań 4–1, rywalki absolutnie nie można lekceważyć. Sama Świątek wielokrotnie podkreślała, że mecze z Czeszką należą do najbardziej wymagających w jej karierze.

    Dziennikarze tennis.com zwracają uwagę przede wszystkim na aktualną formę Muchovej. W lutym Czeszka triumfowała w turnieju Qatar TotalEnergies Open w Dosze, zaliczanym do cyklu WTA 1000, a obecnie może pochwalić się serią ośmiu zwycięstw z rzędu. To właśnie ta dyspozycja sprawia, że wielu ekspertów widzi ją jako potencjalną zwyciężczynię nadchodzącego pojedynku.

    Ich zdaniem kluczowy może być styl gry Muchovej. Kiedy Czeszka znajduje się w najwyższej formie, uchodzi za jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek w kobiecym tenisie. Potrafi skutecznie grać z głębi kortu, zmieniać tempo wymian, a także świetnie radzi sobie przy siatce. Według analityków tenisowego portalu średnio wolne korty w Kalifornii idealnie pasują do jej stylu gry. To właśnie na takich nawierzchniach Muchová potrafi najlepiej wykorzystywać swoje atuty – precyzyjne uderzenia w narożniki kortu oraz inteligentną grę taktyczną.

    Świątek również ma swoje argumenty

    Eksperci podkreślają jednak, że Świątek nie stoi na straconej pozycji. Polka jest jedną z najbardziej utytułowanych tenisistek ostatnich lat, a jej doświadczenie z Indian Wells może okazać się ogromnym atutem. Dodatkową motywacją mogą być również ostatnie trudniejsze momenty w sezonie, które często mobilizują najlepszych sportowców do jeszcze lepszej gry.

    Mimo to dziennikarze portalu skłaniają się ku scenariuszowi, w którym zwycięsko z pojedynku wyjdzie Muchová. Ich zdaniem aktualna forma Czeszki oraz warunki na kortach w Kalifornii mogą przechylić szalę zwycięstwa właśnie na jej stronę.

    Wielki szacunek Świątek dla rywalki

    Co ciekawe, sama Świątek w ostatnich dniach bardzo ciepło wypowiadała się o swojej przeciwniczce. Podczas konferencji prasowej przyznała, że ogromnie ceni styl gry Muchovej.

    Polka porównała ją nawet do legendy światowego tenisa, Roger Federer.

    – Jest niesamowitą zawodniczką. Zazwyczaj rozgrywałyśmy bardzo wyrównane mecze. Szczerze mówiąc, uwielbiam z nią grać, a także oglądać jej tenis. Gra niezwykle inteligentnie i płynnie. Jest trochę jak kobieca wersja Rogera Federera – mówiła Świątek.

    Jednocześnie liderka polskiego tenisa zapowiada pełną gotowość do walki.

    – To na pewno będzie trudny mecz, ale jestem przygotowana na rywalizację – podkreśliła.

    Stawką ćwierćfinał turnieju

    Zwyciężczyni środowego spotkania awansuje do ćwierćfinału Indian Wells. Na tym etapie turnieju może zmierzyć się z jedną z dwóch Ukrainek lub Czeszek – Elina Switolina albo Kateřina Siniaková.

    Początek meczu Świątek – Muchová zaplanowano na godzinę 19:00 czasu polskiego. Kibice w Polsce z dużą uwagą będą śledzić to spotkanie, licząc, że dwukrotna triumfatorka turnieju po raz kolejny pokaże swoją siłę na kalifornijskich kortach.

  • Porównał Świątek i Osakę. “75 proc. różnic”

    Porównał Świątek i Osakę. “75 proc. różnic”

    Tomasz Wiktorowski w rozmowie z Canal+ Sport odniósł się do współpracy z Igą Świątek i Naomi Osaką. – Inne charaktery, inne osobowości – podkreślił szkoleniowiec, który od kilku miesięcy prowadzi Japonkę.

    Tomasz Wiktorowski zasłynął przed laty jako trener Agnieszki Radwańskiej. W grudniu 2021 roku media obiegły z kolei informacje o początku jego współpracy z 20-letnią Igą Świątek. Doprowadził on naszą zawodniczkę na szczyt rankingu WTA oraz do kilkunastu tytułów, w tym czterech wielkoszlemowych trofeów. Niespełna trzy lata później przygoda ta dobiegła końca.

    Od kilku miesięcy Wiktorowski ponownie zasiada w boksie uznanej zawodniczki. Mowa o Naomi Osace, czterokrotnej mistrzyni Wielkiego Szlema, która po przerwie macierzyńskiej stara się wrócić do światowej czołówki. W rozmowie z Canal+ Sport 45-letni trener odniósł się do pracy z obiema zawodniczkami.

    ZOBACZ WIDEO: Robert Korzeniowski o działaniach PKOl-u: Obserwuję, jak film fabularny

    – Jak zaczynałem pracować z Igą czy z Naomi, były w zupełnie innych momentach swojego życia prywatnego, ale także w innych miejscach swoich karier. Inne charaktery, inne osobowości, a to jest związane z tym, jak zawodniczki rozwiązują problemy na korcie. Zupełnie inne proporcje, jeśli chodzi o trening przygotowania ogólnego, techniczno-taktycznego – wskazał szkoleniowiec.

    – Bardzo dużo różnic, ale są też podobieństwa, bo obie dysponują bardzo płaskim, skutecznym bekhendem. Sporo rotacji dokładają do uderzeń ze strony forhendowej, co daje możliwości, żeby powalczyć z rozwiązaniami taktycznymi. Pewne rozwiązania są podobne, ale jakbym miał spuentować, to bym powiedział, że jest 75% różnic, 25% podobieństw – podsumował Wiktorowski.

    Co ciekawe Świątek obecnie współpracuje z Wimem Fissette, który do września 2024 roku był trenerem Osaki. Na zmianie szkoleniowców lepiej wyszła na ten moment Polka, która wraz z Belgiem sięgnęła po trzy tytuły, w tym triumf w wielkoszlemowym Wimbledonie. Japonka u boku Wiktorowskiego dotarła z kolei do dwóch finałów, jednak oba przegrała.

  • Wiadomość od Świątek. Nie minęła doba. Sabalenka wnosi o zmianę

    Wiadomość od Świątek. Nie minęła doba. Sabalenka wnosi o zmianę

    Podczas trwającego turnieju WTA 1000 w Indian Wells podnoszony jest temat równości – lub jej ewentualnego braku – wśród tenisistów i tenisistek. O komentarz w tej sprawie poproszona została po zwycięstwie nad Marią Sakkari Iga Świątek. Jeszcze tego samego dnia podobne pytanie usłyszała Aryna Sabalenka i choć płynący od niej przekaz był podobny do stanowiska Polki, Białorusinka dopatrzyła się konieczności zmian i poprawy na jednym polu.
    Aryna Sabalenka w czerwonym stroju z rakietą, obok Iga Świątek udzielająca wywiadu na tle WTA Finals Riyadh.

    Aryna Sabalenka i Iga ŚwiątekNurPhoto / NurPhoto via AFP / Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    W rozegranym w nocy z poniedziałku na wtorek meczu trzeciej rundy turnieju WTA 1000 w Indian Wells Iga Świątek skutecznie zrewanżowała się Marii Sakkari za ostatnią porażkę z Dohy, pewnie pokonując Greczynkę w dwóch setach (6:3, 6:2). Dzięki temu polska wiceliderka światowego rankingu jest już o krok od ćwierćfinału prestiżowej amerykańskiej imprezy, o który zagra z Czeszką Karoliną Muchovą.

    Po spotkaniu nasza tenisistka pojawiła się na konferencji prasowej, podczas której pytano ją między innymi o kwestie dotyczące równości w rywalizacji mężczyzn, duetów i par mieszanych, choćby w sferze komponowania terminarzy.

    – Szczerze mówiąc, nie patrzę na harmonogram z tej perspektywy, ponieważ chociażby wy możecie powiedzieć, że gra w nocnej sesji jest najlepsza, podczas gdy ja wolę dzienną. Więc gdy nie ma równości i gram w sesji dziennej, mi jest z tym dobrze. Dlatego nie analizowałam tego w ten sposób, bo nigdy nie czułam takiej potrzeby. (…) Jedyną sferą, w której może dochodzić do nierówności jest kwestia próśb poszczególnych zawodników i zawodniczek, ale nie wiem jak wyglądają one u innych, dlatego nie mam możliwości, by to ocenić – stwierdziła Iga Świątek.

    – Odkładając na bok temat terminarza. Czy są inne pola, na których odczuwasz nierówność? A może rozważasz je jako identyczne? – dopytywali dziennikarze.

    – Nigdy nie byłam facetem, nie grałam w tourze ATP, więc nie wiem, jak oni są traktowani. Ale czuję, że my jesteśmy traktowane w dobry sposób. Więc nie powiedziałabym, że cokolwiek jest źle, jeśli chodzi o nasze życie w tourze. To oczywiści trudne, bo sam sport jest trudny. Ale nie, gramy w tych samych turniejach, mamy to samo środowisko, więc nie wiem, gdzie mogłoby dochodzić do nierówności – odpowiedziała druga rakieta świata.

    WTA Indian Wells. Iga Świątek i Aryna Sabalenka niemal jednym głosem

    Podobne pytania usłyszała po swoim zwycięstwie nad Naomi Osaką liderka światowego rankingu – Aryna Sabalenka. – Myślę, że jesteśmy na właściwej ścieżce, poruszamy się w odpowiednim kierunku. Jesteśmy traktowane tak samo, płacą nam tyle samo. Ogólnie mam wrażenie, że kobiecy sport rozwija się coraz lepiej. I tak, czuję, że to wszystko idzie w dobrą stronę – powiedziała Białorusinka, odnosząc się do równości płci. Jej wypowiedź była więc bliźniaczo zbieżna z przekazem Igi Świątek.

    Aryna Sabalenka została jednak zapytana także, czy widzi pole do ewentualnych zmian. I wysunęła wniosek ze swoją propozycją.

    – Jeśli o mnie chodzi, osobiście jestem zadowolona z większości rzeczy. Nawet harmonogramu, nagród finansowych i wszystkiego innego. Ale prawdopodobnie wykonałabym nieco lepszą pracę w kwestii promocji naszego sportu. Jestem pod wrażeniem… Choć może nie pod wrażeniem, ale uwielbiam sposób promocji ATP i to, jak działa tamtejszy marketing. Czuję, że to jest luka, którą można wypełnić i przyciągnąć więcej uwagi w stronę kobiecego tenisa – zaapelowała liderka rankingu WTA.
    Aryna Sabalenka została po wyróżniona po WTA Finals. Pominięto jednak Igę Świątek

    Iga Świątek oraz Aryna SabalenkaFAYEZ NURELDINE / AFP / ARTUR WIDAK / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP
    Iga Świątek znów lepsza od Aryny Sabalenki / Fayez Nureldine/AFP

    Aryna Sabalenka i Iga ŚwiątekJorge Guerrero / AFPAFP
    Młoda kobieta uśmiecha się i trzyma mikrofon podczas konferencji prasowej na tle banerów turnieju tenisowego

    Iga Świątek AFP

    Iga Świątek zaniepokojona ciągłą obserwacją podczas turniejów.

  • Jest ostrzeżenie dla Świątek. Godziny przed meczem z Muchovą w Indian Wells

    Jest ostrzeżenie dla Świątek. Godziny przed meczem z Muchovą w Indian Wells

    Jest ostrzeżenie dla Świątek. Godziny przed meczem z Muchovą w Indian Wells

    Już dziś Iga Świątek może zameldować się w ćwierćfinale WTA 1000 Indian Wells. Aby tak się stało, Polka musi pokonać Karolinę Muchovą. Choć jej bilans bezpośrednich starć z Czeszką jest świetny, to 29-latka w całym tourze jest uznawana za wyjątkową zawodniczkę. – Posiada dużo technicznych możliwości rozwiązań – podkreśla jeden z ekspertów.
    Iga Świątek w czarnej koszulce i czapce z daszkiem podczas meczu tenisowego, gotowa do odbioru piłki.

    Iga ŚwiątekMatthew StockmanAFP

    Jak na razie nieco dłuższa przerwa, którą zrobiła sobie Iga Świątek, wychodzi jej na dobre. Po odpuszczeniu zmagań w Dubaju wiceliderka światowego rankingu udała się do Indian Wells. Tam na start pokonała Amerykankę Kaylę Day 6:0, 7:6, (2), a następnie uporała się 6:3, 6:2 z Marią Sakkari, która w lutym ograła ją w Dosze.

    W ten sposób sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa znalazła się w czwartej rundzie zmagań na szorstkich kortach w Kalifornii. O ćwierćfinał zagra z Karoliną Muchovą. Czeszka po drodze uporała się z Węgierką Anną Bondar 7:5, 6:2 i Chorwatką Antonią Ruzić 6:0, 6:3.

    Iga Świątek/Casper Ruud – Jelena Rybakina/Taylor Fritz. WIDEOPolsat Sport

    Godziny do meczu Świątek, a tu takie słowa. “Gra inaczej niż większość”

    Analizę gry Muchovej przed starciem ze Świątek przeprowadził Marcin Matkowski podczas podcastu “Break Point”. – Gra mocno inaczej niż duża większość zawodniczek. Jej tenis przypomina bardziej męski: slajs, dobrze widzi kort, wie jak wykorzystywać szanse, wie jak wejść na siatkę. Ma bardzo rozbudowany tenis – powiedział były polski tenisista.

    – Posiada dużo technicznych możliwości rozwiązań. Zdrowie zawsze było u niej czymś, co “nie dowoziło”. Teraz, jeśli gra regularnie, jej poziom jest lepszy i stabilniejszy – uzupełnił, podkreślając umiejętności reprezentantki naszych południowo-zachodnich sąsiadów.

    Co ciekawe, przed meczem sama Polka zachwycała się stylem gry swojej najbliższej przeciwniczki. Porównała ją do Rogera Federera. – Bilans naszych bezpośrednich spotkań może być na moją korzyść, ale pamiętam wszystkie mecze, które z nią rozegrałam, i czasami przegrywałam, na przykład przegrywałam w trzecim secie. Jest niesamowitą zawodniczką i większość naszych meczów była bardzo wyrównana. Będzie ciężko, ale jestem gotowa na walkę. Szczerze mówiąc, uwielbiam grać przeciwko niej. Lubię też oglądać Karolinę. Fajnie jest widzieć kogoś, kto gra tak mądrze i płynnie. Jest jak kobieca wersja Rogera – zapowiadała 24-latka.

    Obie panie rozegrały łącznie pięć spotkań. To Świątek może pochwalić się bilansem 4:1 w tej rywalizacji. Muchova triumfowała tylko w ich pierwszym starciu – w Pradze w 2019 roku na mączce – 4:6, 6:1, 6:4. Jak będzie tym razem? Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo w Interii Sport. Początek meczu o godz. 19:00 (środa, 11 marca).

    – Myślę, że z Sakkari Iga weszła na taki poziom, że z Muchovą sobie poradzi. Ale Muchova jest dla mnie trochę zawodniczką enigmą, bo nigdy nie wiesz… Ona może bardzo dobrze zagrać (…) Mimo wszystko zakładałbym zwycięstwo Igi po walce w dwóch setach – podsumował Matkowski.
    Dwie kobiety grające w tenisa w dynamicznych pozach, każda skupiona na odbiciu piłki; po lewej zawodniczka w białej koszulce i fioletowej czapeczce, po prawej zawodniczka w pomarańczowym stroju i opasce na głowie, obie w trakcie intensywnego meczu.

    Iga Świątek i Karolina Muchova trenowały ze sobą przed turniejem WTA 1000 w Indian WellsNoushad Thekkayil / NurPhoto / NurPhoto via AFP / Karim JAAFAR / AFPAFP
    Iga Świątek i Karolina Muchova rywalizowały ze sobą o ćwierćfinał WTA 1000 w Montrealu w 2023 roku

    Iga Świątek i Karolina Muchova rywalizowały ze sobą o ćwierćfinał WTA 1000 w Montrealu w 2023 rokuMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Mirrą Andriejewą o finał WTA 1000 w Indian Wells

    Iga Świątek rywalizowała z Mirrą Andriejewą o finał WTA 1000 w Indian WellsMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Montpellier HSC VB – Guaguas Las Palmas. Skrót meczu.

  • Bezceremonialny atak na Nawrockiego. Nie wytrzymał po tym pytaniu Oprac.: Katarzyna Pociecha

    Bezceremonialny atak na Nawrockiego. Nie wytrzymał po tym pytaniu Oprac.: Katarzyna Pociecha

    Wciąż wybrzmiewają echa tego, co wydarzyło się podczas zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Za sprawą najnowszej wypowiedzi Jakuba Rutnickiego wraca temat spotkania Karola Nawrockiego z olimpijczykami. Minister sportu i turystyki wymierza cios w prezydenta w odpowiedzi na pytanie Bogdana Rymanowskiego, które to wyprowadziło go z równowagi.
    Prezydent Karol Nawrocki

    Prezydent Karol NawrockiKAI TALLERNewspix.pl
    PKOl Banner Interia

    Choć od zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 mija coraz więcej czasu, echa wydarzeń z Włoch wcale nie milkną. Nie mówi się wyłącznie o tym, co działo się na sportowych arenach. Jednym z tematów od tygodni poruszanych w polskiej przestrzeni medialnej jest zachowanie ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego, który sukcesy polskich sportowców celebrował z wymiętą biało-czerwoną flagą w ręku. Polityk zabiera w tej sprawie głos, a przy okazji atakuje prezydenta Karola Nawrockiego.

    Tak minister rządu Donalda Tuska tłumaczy się z pogniecionej flagi. Szpila w prezydenta

    Jakub Rutnicki był gościem Bogdana Rymanowskiego w Radiu Zet. Jedno z pytań dziennikarza dotoczyło kontrowersji wokół zdjęć ministra z wymiętą flagą Polski. Część osób zarzucała politykowi brak poszanowania dla barw narodowych. Wśród tej grupy był Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

    “Co za wstyd. Flaga państwowa to nie dekoracja – to zobowiązanie. Szczególnie jeśli występujesz w imieniu Rzeczypospolitej, masz obowiązek dbać o symbole! Szacunek dla flagi to element podstawowej kultury państwowej” – pisał na platformie X. “Domyślam się, że po rozpakowaniu nie było czasu, żeby flagę wyprasować. W takim razie nie robi się i nie wrzuca takich zdjęć. Zwłaszcza, kiedy jest się ministrem” – komentował z kolei Marek Magierowski, były ambasador RP w Izraelu i w Stanach Zjednoczonych.

    Co na to Rutnicki? “Moją flagę, którą zabrałem na igrzyska olimpijskie, miałem złożoną tutaj, na sercu. I z wielką dumą ją prezentowałem” – mówił Rymanowskiemu, wskazując na lewą pierś. “Zawsze ta flaga była pięknie złożona” – podkreślił.

    W temat wmieszał też prezydenta. Ujawnił również, co później stało się z rzeczoną flagą. “Ja wiem, że hejterzy nie mogą przeżyć tego, że Nawrocki pojechał do wioski olimpijskiej i zamiast wręczyć polską flagę… Bo wie pan, co ja z tą flagą zrobiłem na samym końcu? Wręczyłem ją Kacprowi [Tomasiakowi] po tym, jak zrobił nam największy prezent i zajął drugie miejsce na małej skoczni. Osobiście mu ją wręczyłem na pamiątkę, żeby była szczęśliwa” – zrelacjonował.

    A zaraz znów wymienił nazwisko głowy państwa. Jego zdaniem otoczenie prezydenta nie może pogodzić się z jednym. “Oni nie mogli przeżyć tego, że Nawrocki wchodzi w koszulce i ma ‘Nowrocky’ pisane z angielskiego biało-czerwoną, a minister sportu i turystyki wręczył flagę. Oczywiście, miałem ją złożoną na piersi, więc małe kosteczki są, ale robienie albo próba robienia hejtu z tego, że minister sportu ma zawsze przy sobie biało-czerwoną i dumnie ją prezentuje, dla mnie mega słabe” – podsumował wyraźnie poruszony.

    Ubiór Karola Nawrockiego na spotkaniu z olimpijczykami wywołał kontrowersje. Prezydent wystąpił w bluzie komercyjnej firmy. “Dowiedzieliśmy się o kolejnych ciekawych relacjach, które pan prezydent ma. Chodzi o sklep, który sprzedaje odzież z logo Nowrocky. Prawo do niego ma siostra pana prezydenta” – podnosiła temat Anna Maria Żukowska w “Kropce nad i”.

    Z kolei ekspert ds. marketingu sportowego Tomasz Redwan przestrzegał, że cała sprawa może odbić się na polskich olimpijczykach, którzy zostali sfotografowani z prezydentem występującym w bluzie “Nowrocky”. “Jeżeli firma Nowrocky wykorzystała zdjęcia prezydenta z olimpijczykami, to reguła ta [chodzi o punkt 3 Reguły 40 Karty Olimpijskiej o niedozwolonym wykorzystaniu swojej osoby, nazwiska, wizerunku lub wyników sportowych w celach reklamowych podczas igrzysk] ma zastosowanie i wszystkich olimpijczyków z tego zdjęcia można z igrzysk usunąć” – mówił dla Sport.pl. Ostatecznie jednak absolutnie nic poważnego się nie stało.
    Dwóch mężczyzn w garniturach siedzących obok siebie, skupionych na wydarzeniu, jeden z nich klaszcze. W tle rozmyte postacie i światła, atmosfera oficjalna.

    Prezydent Karol Nawrocki na ślubowaniu olimpijczykówPiętka Mieszko/AKPAAKPA
    Mężczyzna w okularach i ciemnej marynarce z białą koszulą, stoi w eleganckim wnętrzu, w tle widoczne są inne osoby.

    Jakub Rutnicki podczas posiedzenia rządu, 17.09.2025 r.Marysia Zawada/REPORTEREast News
    Uśmiechnięty mężczyzna w garniturze i bordowym krawacie siedzi na tle biało-czerwonej flagi i jasnej ściany.

    Prezydent elekt Karol NawrockiPawel WodzynskiEast News

    Medaliści olimpijscy wrócili do Polski. Tak powitano Tomasiaka i WąskaPolsat Sport

  • Tak Tomasz Wiktorowski podsumował Świątek

    Tak Tomasz Wiktorowski podsumował Świątek

    Tomasz Wiktorowski, który w przeszłości prowadził zarówno Agnieszkę Radwańską, jak i Igę Świątek, od kilku miesięcy pracuje z Naomi Osaką. Japońska tenisistka nie ukrywa, że bardzo ceni sobie współpracę z polskim szkoleniowcem. W jednym z ostatnich wywiadów podkreślała, że imponuje jej jego profesjonalizm oraz sposób przekazywania wiedzy. Jak zaznaczyła, Wiktorowski doskonale rozumie tenis i potrafi jasno wyjaśnić swoje pomysły, co jest dla niej niezwykle ważne. Dodała również, że w ich zespole panuje bardzo dobra atmosfera.

    Polski trener rozpoczął współpracę z Osaką w lipcu 2025 roku. Już w pierwszych miesiącach przyniosła ona zauważalne efekty. Pod jego opieką Japonka dotarła między innymi do półfinału US Open, co było jej najlepszym wynikiem w turnieju wielkoszlemowym od triumfu w Australian Open w 2021 roku.

    O kulisach pracy z czterokrotną mistrzynią wielkoszlemową Wiktorowski opowiedział w rozmowie z Canal+ Sport. Trener został zapytany między innymi o porównanie współpracy z Naomi Osaką i Igą Świątek. Jak przyznał, różnic między obiema zawodniczkami jest bardzo wiele.

    — Myślę, że większość trenerów zaczęłaby odpowiedź w podobny sposób: każda tenisistka jest inna. Z każdą pracuje się trochę inaczej — tłumaczył szkoleniowiec.

    Podkreślił, że kiedy rozpoczynał współpracę ze Świątek i Osaką, obie znajdowały się w zupełnie odmiennych momentach swojego życia oraz kariery sportowej. Różnią się także charakterem i osobowością, co bezpośrednio przekłada się na sposób reagowania w trudnych momentach na korcie.

    — To są zupełnie inne proporcje, jeśli chodzi o trening przygotowania ogólnego czy elementy techniczno-taktyczne. Inne jest też miejsce, w którym obecnie pracujemy, a to wbrew pozorom ma znaczenie, bo wpływa na organizację dnia czy całego tygodnia treningowego. Różnic jest naprawdę bardzo dużo — wyjaśnił Wiktorowski.

    Jednocześnie trener wskazał także pewne elementy, które łączą obie zawodniczki. Zwrócił uwagę przede wszystkim na ich styl gry.

    — Obie mają bardzo płaski i skuteczny bekhend, który potrafią zagrać zarówno z otwartej, jak i zamkniętej pozycji. To ogromny atut. Z kolei po stronie forhendu w obu przypadkach pojawia się sporo rotacji. Co prawda różnią się pozycją i chwytem rakiety, ale sama rotacja daje duże możliwości w kontekście taktyki. W tym aspekcie można znaleźć pewne podobieństwa — zaznaczył.

    Na koniec Wiktorowski spróbował podsumować porównanie obu tenisistek w prosty sposób.

    — Gdybym miał to ująć procentowo, powiedziałbym: około 75 procent różnic i 25 procent podobieństw — stwierdził.

    Tymczasem Naomi Osaka rywalizowała we wtorek w 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Indian Wells z Aryną Sabalenką. Japonka przegrała to spotkanie w dwóch setach 2:6, 4:6. Z kolei Iga Świątek swój mecz o ćwierćfinał kalifornijskiej imprezy rozegra w środę 11 marca, kiedy zmierzy się z Karoliną Muchovą.

    https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/2031427006303445111?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2031427006303445111%7Ctwgr%5E9c57da8d7b69572336769df384b5e4d3a99323e6%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Ftenis%2F76498732653037tak-tomasz-wiktorowski-podsumowal-swiatek.html

  • 6:0 ze Świątek poszło w niepamięć. Nocna klęska turniejowej “1”. Nie będzie hitu

    6:0 ze Świątek poszło w niepamięć. Nocna klęska turniejowej “1”. Nie będzie hitu

    Gdy w nocy naszego czasu Victoria Mboko stawała do walki z Amandą Anisimovą o ćwiercfinał Indian Wells, 1600 km na wschód od tego miejsca w Kalifornii kończyło się spotkanie Emmy Navarro. Niedawna ósma rakieta świata walczyła zaś o to, by dołączyć do Pauli Badosy i ze słynną Hiszpanką zmierzyć się w 1/8 finału turnieju Austin 125. Pięć miesięcy po sensacyjnym 6:0, kończącym mecz z Igą Świątek w Pekinie, z tamtej formy Amerykanki nic już nie zostało. Znów boleśnie się o tym przekonała.

    Iga Swiątek i Emma Navarro. Jeszcze pięć miesięcy temu Amerykanka wygrała z Polką 6:0 w trzecim secie. Teraz notuje serię porażekMartin KeepAFP

    Turniej w Indian Wells wkroczył już w decydującą fazę, w środę lokalnego czasu wyłonione zostaną ostatnie ćwierćfinalistki. A skoro jest w drugim tygodniu, to – tak w męskim tourze, jak i kobiecym – pojawiają się dodatkowe okazje dla części zawodniczek i zawodników na podtrzymanie formy i zdobycze punktowe. U pań to turnieje rangi WTA 125, cieszące się dużą popularnością wśród tenisistek, którym nie powiodło się w początkowej fazie “tysięczników”.

    Obsada zawodów w Austin przerosła chyba jednak marzenia organizatorów. Mimo i tak licznych wycofań, bo ostatecznie do zmagań nie przystąpiły zgłoszone zawczasu: Barbora Krejcikova czy Katie Boulter. znalazły się jednak w stawce: Emma Navarro, Beatriz Haddad Maia, McKartney Kessler, Donna Vekić, Bianca Andreescu czy Paula Badosa. I po losowaniu stało się jasne, że do hitu Navarro – Badosa może dojść już na etapie 1/8 finału. Warunek był jeden – obie musiały wygrać swoje pierwsze spotkania, tu nie ma bowiem wolnych losów dla najwyżej rozstawionych tenisistek.

    WTA w Austin. Emma Navarro miała dołączyć do Pauli Badosy, szykował się hit. Do gry weszła Lulu Sun

    Amerykanka została w tym turnieju rozstawiona z “1”, zgłosiła się po dziką kartę w ostatniej chwili. Niespełna 25-letnia dziś tenisistka, córka miliardera Bena Navarro (1326. pozycja na liście najbogatszych ludzi świata Forbesa), ma olbrzymie tenisowe umiejętności, ktoś przypadkowy nie dostaje się do TOP 10 rankingu WTA.

    Ona zaś podczas zeszłorocznego Indian Wells była jeszcze ósmą zawodniczką na światowej liście. Jesień wyglądała już gorzej, ale w Pekinie dostała się jeszcze do ćwierćfinału, to wtedy w sensacyjnym stylu zakończyła mecz z Igą Świątek, od której wcześniej dostawała solidne lanie w Australian Open. A w Chinach wygrała 6:4, 4:6, 6:0 – ostatni set całkowicie rozbił Polkę.
    Tenisistka w żółtej koszulce z logo sponsorów, z wyrazem frustracji lub zniechęcenia na twarzy, stojąca na korcie sportowym.

    Emma Navarro wpadła w potężny dołek. W tym roku wygrała cztery z 13 spotkańMartin KeepAFP

    W tym roku sytuacja Emmy dramatycznie się jednak pogorszyła. Jeszcze w Adelajdzie, tuż przed Australian Open, było przyzwoicie – dostała się do najlepszej “8”. A później całkowicie się rozsypała, zapoczątkowało to przegrane starcie z Magdą Linette w Melbourne. A to przecież Navarro była rozstawiona z “15”.

    Na Bliskim Wschodzie Emma wygrała tylko dwa z pięciu spotkań, później przyszła przegrana 4:6, 4:6 z Shuai Zhang w Meridzie i w niespełna tydzień temu 1:6, 6:3, 6:7 (2) z Sonay Kartal w Indian Wells. Aby przełamać tę serię, 24-latka poprosiła więc o “dziką kartę” do turnieju w Austin, została w nim najwyżej rozstawiona. I w pierwszej rundzie zmierzyła się z Lulu Sun.

    Nowozelandka też szuka formy z zeszłej jesieni, u niej jednak powodem zagubienia rytmu była kontuzja. Grała przecież jeszcze w finale WTA 250 w Kantonie pod koniec października, później miała przylecieć do Polski na turniej Billie Jean King Cup. I się z niego wycofała.

    Wróciła dopiero podczas Australian Open, przegrała cztery spotkania z rzędu, w Dubaju ją też ograła Linette. I spadła na setne miejsce w rankingu.
    Lulu Sun

    Lulu SunHENRY NICHOLLS/AFPAFP

    Dziś Amerykanka po pięciu gemach prowadziła 4:1, choć na starcie musiała bronić break pointa. Wydawało się, że decyzja o starcie w Austin, zamiast treningów już w Miami, jest dobra. A później nagle stanęła, kolejne dwa gemy przegrała do zera. Lulu Sun przejęła inicjatywę, dorzuciła trzy kolejne, tracąc w nich zaledwie sześć punktów. To Nowozelandka triumfowała więc 6:4.

    W takim samym stosunku zakończyła się też druga partia, choć Sun mogła ją wygrać wcześniej. Miała już dwie piłki meczowe przy stanie 5:3, Navarro się obroniła. Choć serwis i tak u niej szwankował, tylko w tej partii miała aż sześć podwójnych pomyłek. Za moment to rywalka podawała – i skończyło się na 6:4, 6:4.

    Kiepska seria Navarro została więc podtrzymana. A Lulu Sun zagra o ćwierćfinał z Paulą Badosą.
    Lulu Sun

    Lulu SunWILLIAM WEST / AFPAFP

    Lulu Sun vs. Emma Raducanu. SKRÓT. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • Niebywałe ustalenia z WTA. 104 i Świątek. Tylko 1 wyjątek

    Niebywałe ustalenia z WTA. 104 i Świątek. Tylko 1 wyjątek

    Turniej WTA 1000 w Indian Wells trwa w najlepsze. Awans do ćwierćfinału zapewniła już sobie liderka światowego rankingu Aryna Sabalenka, która jak dotąd nigdy nie zdobyła tytułu na kalifornijskich kortach. Po jej meczu napłynęły niezwykle ciekawe ustalenia dotyczące meczów w cyklu WTA. Dotyczą one Igi Świątek i 104 innych tenisistek, a także jednej wyjątkowej zawodniczki, która wyróżniła się na tle konkurentek.
    Iga Świątek w białym stroju i czapce, trzyma rakietę z pękniętym naciągiem, zasłania usta dłońmi.

    Iga Świątek – obecna wiceliderka rankingu WTABEN STANSALL / AFPAFP

    Aryna Sabalenka wciąż nie ma na koncie tytułu wywalczonego w Indian Wells, choć już dwukrotnie grała w finale prestiżowej imprezy rozgrywanej w Kalifornii. W 2023 roku na ostatniej prostej zatrzymała ją Jelena Rybakina, a w minionym sezonie – Mirra Andriejewa. Teraz liderka rankingu WTA znów ma chrapkę na niezwykle cenny skarb i jak dotąd udowadnia, że jest w formie predestynującej ją do walki o zgarnięcie trofeum.

    Na dobry początek Białorusinka ograła w drugiej rundzie 6:4, 6:2 reprezentantkę Japonii Himeno Sakatsume. Później o jej sile przekonała się pochodząca z Rumunii 35. rakieta świata Jaqueline Cristian (6:4, 6:1), a we wtorek Aryna Sabalenka utorowała sobie drogę do ćwierćfinału, pokonując 6:2, 6:4 podopieczną trenera Tomasza Wiktorowskiego – Naomi Osakę.

    Był to pierwszy w karierze triumf obecnej liderki rankingu nad tenisistką z “Kraju Kwitnącej Wiśni”. Wcześniej obie zawodniczki spotkały się w tourze WTA zaledwie raz i to w odległym 2018 roku, gdy Naomi Osaka była górą w 1/8 finału US Open.

    Ten wątek jest zresztą niezwykle ciekawy, a wszystko ze względu na ustalenia, które poczynili po zwycięstwie Aryny Sabalenki statystycy z serwisu OptaAce.

    WTA Indian Wells. Pokaz siły Aryny Sabalenki. Iga Świątek na liście 105 zawodniczek

    Jak obliczyli, Aryna Sabalenka zdołała pokonać choć raz 105 ze 106 tenisistek, z którymi rozegrała minimum dwa spotkania na poziomie WTA. Jedyny wyjątek stanowi tu szwajcarska tenisistka Timea Bacsinszky, która zakończyła karierę w 2021 roku. 36-latka mierzyła się z Białorusinką dwukrotnie i wybrała oba te spotkania – w 2017 roku w rozgrywkach Fed Cup oraz rok później w turnieju WTA w Tiencin.

    Na “liście 105 ofiar” Aryny Sabalenki znajduje się rzecz jasna także Iga Świątek, która przegrała 5 bezpośrednich starć ze swoją największą rywalką. Jej ostatnia porażka była niezwykle bolesna, bo miała miejsce w półfinale ubiegłorocznej edycji Rolanda Garrosa i zamknęła Polce drogę do kolejnej obrony tytułu. Bilans wciąż jest jednak korzystny dla wiceliderki światowego rankingu, która ma na koncie 8 zwycięstw nad Białorusinką. A obie zawodniczki wciąż mają szanse, by zmierzyć się podczas turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Może do tego jednak dojść dopiero w wielkim finale.
    Zbliżenie twarzy sportowca w czapce z widocznym jednym okiem, w prawym górnym rogu okrągłe powiększenie prezentujące tę samą osobę trzymającą przy twarzy biały ręcznik.

    Iga Świątek Artur Widak / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Kobieta ubrana w sportowy strój na ciemnym tle, z wyrazem zmęczenia lub frustracji na twarzy, ma upięte włosy i nosi kilka złotych łańcuszków na szyi.

    Aryna SabalenkaFAYEZ NURELDINEAFP

    Frances Tiafoe – Alexander Zverev. Skrót

  • Sabalenka “mamą”, WTA oficjalnie ogłasza. Z radością potwierdziła po meczu

    Sabalenka “mamą”, WTA oficjalnie ogłasza. Z radością potwierdziła po meczu

    “W pracy z mamą” – ogłasza WTA, publikując zdjęcie Aryny Sabalenki i szczeniaka Asha prosto z konferencji prasowej po wygranym przez Białorusinkę meczu z Naomi Osaką w 1/8 finału Indian Wells. Sama tenisistka z radością potwierdziła, że nowy psi członek teamu jest dla niej ogromnym wsparciem psychicznym. Wyjaśniła, w jaki sposób znalazł się u jej boku i skąd wzięło się jego imię.
    Aryna Sabalenka, Indian Wells 2026

    Aryna Sabalenka i Ash na konferencji prasowejRobert PrangeGetty Images

    Duże zmiany w życiu osobistym Aryny Sabalenki. Na początku marca pochwaliła się fanom zaręczynami z Georgiosem Frangulisem, z którym spotyka się od 2024 roku. Na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikowała wideo dokumentujące moment, w którym Grek klęka przed nią na jedno kolano i prosi o rękę. Tenisistka bez wahania powiedziała “tak”. “Ty i ja na zawsze. 3.3.2026” – skomentowała we wpisie. “W końcu mogę nazywać go kimś więcej. Narzeczony” – dodała później.

    Krótko po tym Białorusinka przekierowała uwagę na sprawy zawodowe. Rozpoczęła bowiem zmagania w Indian Wells. To jej pierwszy turniej po styczniowym Australian Open, w którym uległa w finale Jelenie Rybakinie. W Dosze i Dubaju jej zabrakło. Teraz, w rywalizacji w Kalifornii, zwyciężyła w pierwszych trzech meczach: z Himeno Sakatsume, Jaqueline Cristian oraz Naomi Osaką. Po spotkaniu z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego federacja WTA postanowiła coś ogłosić.

    Wielkie zmiany w życiu Sabalenki. Podzieliła się szczegółami podczas konferencji

    W 1/8 finału Indian Wells Aryna Sabalenka zmierzyła się z Naomi Osaką, wygrywając 6:2, 6:4. Po wszystkim pojawiła się na konferencji prasowej, i to nie sama. Towarzyszył jej Ash – piesek rasy Cavalier King Charles Spaniel, który niedawno dołączył do teamu. Pojawienie się nowego członka tenisowej rodziny Białorusinki nie umknęło uwadze WTA. Opublikowano ujęcie uśmiechniętej od ucha do ucha Aryny z Ashem prosto ze spotkania z dziennikarzami i napisano: “W pracy z mamą”.

    “Ash, wiedz, że twoja mama to naprawdę świetna kobieta”, “To jest takie słodkie”, “W ostatnich dniach Sabalenka wygrywa na korcie i poza nim. Ma szczeniaczka, zaręczyła się i wygrywa mecze. Nie mogło ułożyć się dla niej lepiej”, “Ash jest taki słodki” – komentują zachwyceni widokiem internauci.

    Podczas konferencji liderka rankingu WTA zdradziła, że Ash ma zauważalny dobry wpływ na jej nastawienie i nastrój. Już teraz pomaga jej w zrelaksowaniu się i zachowaniu emocjonalnego balansu w trakcie wymagającego sezonu naznaczonego presją i licznymi podróżami. “Jest po prostu moim wsparciem psychicznym. Czuję się o wiele bardziej ustabilizowana, spokojniejsza, mam większą kontrolę” – obwieściła.

    Ilekroć czuję, że zaczynam pieklić się na moją drużynę, po prostu głaszczę Asha i jest mi lepiej

    Przy okazji wyjaśniła też, skąd imię jej psa. Ma ono historię tenisową. Okazuje się, że przed US Open ona i Frangulis zawarli umowę z trenerem Antonem Dubrowem, że jeśli wygra nowojorski turniej, dostanie szczeniaka. “Uznaliśmy, że imię musi być związane z Nowym Jorkiem. Apple nie brzmiało dobrze, więc pomyśleliśmy o Arthurze Ashe. Ash to jest to” – podsumowała.

    Teraz Sabalenkę czeka bardzo krótki moment przerwy, a potem następny, już ćwierćfinałowy, mecz z Victorią Mboko z Kanady. Spotkanie odbędzie się w czwartek 12 marca. Do tej pory panie miały okazję mierzyć się raz, w ostatnim Australian Open. Białorusinka wygrała wówczas 6:1, 7:6.
    Uśmiechnięta kobieta w różowej bluzie trzyma na rękach małego psa rasy cavalier king charles spaniel, w tle zielone rośliny oraz tablice z logo turnieju tenisowego.

    Aryna Sabalenka z AshemRobert PrangeGetty Images
    Kobieta w sportowym stroju uderza piłkę tenisową rakietą, skupiona twarz i dynamiczny ruch wskazują na intensywną grę.

    Aryna SabalenkaHarry HowAFP
    Tenisistka w różowej sukience stoi na korcie z rakietą w ręku, zaciśnięta pięść wyraża silne emocje; w tle duży napis ‘INDIAN WELLS’ na zielonej nawierzchni kortu.

    Aryna Sabalenka, Indian Wells 2026Matthew StockmanAFP

    Aryna Sabalenka po meczu z Laurą Siegemund: Publiczność dała mi tę energię.

  • Polska lekcja tenisa w stylu Świątek. 6:0 i 6:0. Mecz zamknięty w 62 minuty

    Polska lekcja tenisa w stylu Świątek. 6:0 i 6:0. Mecz zamknięty w 62 minuty

    W cieniu zmagań w Indian Wells odbywają się mniejsze turnieje, o randze 125. Jeden z nich zaczął się już w Austin, areną drugiego jest zaś Belek koło Antalyi. W Turcji przebywają dwie Polki: Katarzyna Kawa rozbiła we wtorek Despinę Papamichail, dziś do rywalizacji przystąpiła Maja Chwalińska. Rozstawiona z “8” 24-latka z Bielska-Białej była zdecydowaną faworytką starcia z Adą Kumru. 17-letnia rywalka dość boleśnie przekonała się, że niemal 1000 miejsc różnicy w rankingu nie jest dziełem przypadku.
    Tenisistka Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaIMAGO/Alex NicodimGetty Images

    Katarzyna Kawa na Riwierze Tureckiej spędza już trzeci tydzień, poprzedni zakończyła na półfinale WTA 125 Megasaray Hotels Open, w obecnym zameldowała się już w 1/8 finału. W efektownym stylu rozbiła Greczynkę Despinę Papamichail 6:1, 6:3, pierwszą piłkę meczową miała po 59 minutach gry.

    Podobnego scenariusza, może jeszcze bardziej okazałego w kontekście wynikowym, można się było spodziewać po pierwszym starciu Mai Chwalińskiej. Reprezentantka Polski została w Antalyi rozstawiona z “8” – w drabince trafiła do niej 17-letnia Ada Kumru.

    Reprezentantka Turcji dostaje tu bowiem “dzikie karty” – dla niej to okazja na złapanie doświadczenia w starciach z lepszymi tenisistkami. Rok temu była 60. juniorką świata w rankingu ITF, niedawno rywalizowała w juniorskim Australian Open. W Antalyi w dwóch poprzednich turniejach rangi 125 odpadła w pierwszych rundach: najpierw ugrała cztery gemy w starciu z Nurią Brancaccio, później tyle samo w potyczce z Moyuką Uchijimą. Były to mecze nieco ponad godzinne, ze zdecydowaną dominacją jednej ze stron.

    Chwalińska nie uderza mocno – to jej słabość. Jest jednak zawodniczką znakomicie wyszkoloną technicznie, umiejętności gry skrótami czy lobami może jej pozazdrościć wiele zawodniczek z czołówki. A dziś boleśnie o tym przekonała się nastolatka z Turcji.

    WTA 125 w Antalyi. Maja Chwalińska zaczęła kolejny turniej. Ada Kumru z Turcji rywalką w walce o 1/8 finału

    Chwalińskiej zdarzało się w ostatnim czasie odnosić wyraźne zwycięstwa, ale rzadko jej starcia trwają poniżej godziny. To też wynika ze specyfiki gry zawodniczki z Bielska-Białej, nie ma bowiem siły, by szybko zyskiwać przewagę w akcjach. Zamęcza rywalki, zmienia tempo, zmusza przeciwniczki do biegania. Zwłaszcza te, że które też nie są “strzelbami”.

    Maja od początku więc “trenowała” młodą rywalkę – często posyłała skróty, a gdy tylko Kumru udało się dobiec i przebić piłkę, już musiała cofać się i bronić przed lobem.
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaFoto Olimpik/REPORTERReporter

    Rosła więc przewaga Polki, w tym spotkaniu raczej od początku było jasne, kto wywalczy awans. Pytanie brzmiało, czy Kumru zdoła dobić do średniej z poprzednich spotkań. I tu szybko pojawiły się wątpliwości.

    W czwartym gemie pojawiła się szansa na honorowego gema dla Turczynki – po ładnych akcjach prowadziła 40-30. Tyle że wracający return Polki wyrzuciła w korytarz deblowy. A na kolejną okazję Maja nie pozwoliła. Set zakończył się po 29 minutach, triumfem Polki 6:0. Chwalińska wygrała 27 z 39 akcji.

    Tak samo rosła przewaga Polki w drugiej partii. Tym razem szansa na honorowego gema nadarzyła się przy stanie 4:0 dla Polki, gdy podawała Chwalińska. Kumru była w stanie cierpliwie przebijać piłki na drugą stronę, błędy przytrafiły się naszej zawodniczce. I po jednym z takich forhendów Maja uderzyła w siatkę, zrobiło się 15-40. Za moment jednak ładnym drajwem skończyła kolejną akcję, a później znów wymusiła pomyłkę przeciwniczki. I już była równowaga. A po kolejnych akcjach to jednak Chwalińska podwyższyła na 5:0.

    W swojej karierze Maja wygrała już kilka spotkań “rowerami”, czyli 6:0 i 6:0. Ostatnio – nieco ponad trzy miesiące temu w WTA 125 w Quito – w 55 minut rozbiła Tanię Varelę Alvarado, ale też przeciwniczka pojawiła się tam trochę z przypadku.

    A teraz Maja rywalizowała z juniorką, która marzy o występach w zawodowym turze. I po kolejnym gemie już mogła odhaczyć kolejny rower, mecz potrwał 62 minuty. W drugiej partii Kumru ugrała zaledwie dziewięć punktów.
    Maja Chwalińska

    Maja ChwalińskaAFP7 vía Europa Press/Associated PressEast News
    Tenisistka w czerwonym stroju sportowym odbijająca piłkę rakietą podczas dynamicznej wymiany na korcie.

    Maja ChwalińskaTomasz Jastrzebowski/REPORTER Reporter

    Joao Fonseca – Jannik Sinner. Skrót meczu.