• Protest ws. Abramowicz, miarka się przebrała. To musiało się tak skończyć

    Protest ws. Abramowicz, miarka się przebrała. To musiało się tak skończyć

    Nie ustają dyskusje wokół relacji i napięć w sztabie Igi Świątek, zwłaszcza na linii tenisistka – jej psycholog Daria Abramowicz. Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że trudno było uniknąć jednoznacznych komentarzy. Głos zabrał pierwszy trener zawodniczki, Artur Szostaczko, który w zdecydowany sposób odniósł się do sytuacji, krytykując układ sił w zespole i rolę, jaką odgrywa psycholog.

    Temat powrócił ze zdwojoną siłą po ćwierćfinale turnieju w Indian Wells, przegranym przez Świątek. W trakcie meczu doszło do nerwowej wymiany zdań między zawodniczką a jej sztabem, co natychmiast stało się przedmiotem szerokiej debaty. Szostaczko, zapytany o przyczyny wahań formy swojej podopiecznej, bez wahania wskazał na kwestie mentalne.

    Trener zwrócił uwagę na wyraźne różnice w grze Świątek w krótkim odstępie czasu. W meczu przeciwko Karolinie Muchovej Polka prezentowała spokój, pewność siebie i wysoką jakość, natomiast w starciu z Eliną Switoliną widoczna była frustracja i brak stabilności. Jego zdaniem nie chodzi o umiejętności tenisowe, lecz o psychikę, która wciąż pozostaje kluczowym wyzwaniem.

    Szostaczko zasugerował również, że problem może leżeć głębiej – w strukturze samego sztabu szkoleniowego. Według niego rola trenera została zepchnięta na dalszy plan, co uważa za sytuację nie do zaakceptowania. W jego ocenie to właśnie psycholog ma zbyt duży wpływ na funkcjonowanie zespołu i podejmowane decyzje.

    Odnosząc się do głośnej sytuacji z Indian Wells, przypomniał słowa Świątek, która w emocjach rzuciła w stronę swojego boksu, że gra „na odwal się”. Dla Szostaczki jest to sygnał, że z zawodniczką dzieje się coś niepokojącego. Podkreślił, że tenisistka tej klasy powinna zachowywać się adekwatnie do swojego statusu i unikać podobnych wypowiedzi.

    Na razie ani Świątek, ani Abramowicz nie odniosły się publicznie do pojawiających się komentarzy. Polska tenisistka koncentruje się już na kolejnym wyzwaniu – turnieju w Miami, gdzie rozpocznie rywalizację od drugiej rundy. Istnieje możliwość, że w dalszej fazie zawodów zmierzy się z Magdą Linette, jednak wszystko zależy od wyników pierwszych spotkań, w tym meczu Warwary Graczowej.

  • Narzeczony Sabalenki ogłasza decyzję ws. związku. To musiało się tak skończyć

    Narzeczony Sabalenki ogłasza decyzję ws. związku. To musiało się tak skończyć

    Triumf Aryna Sabalenka w prestiżowym turnieju Indian Wells odbił się szerokim echem nie tylko w świecie sportu. Tuż po zwycięstwie białoruskiej tenisistki głos zabrał jej narzeczony, Georgios Frangulis, który w mediach społecznościowych podzielił się wyjątkowo osobistym wpisem. Grecki biznesmen nie tylko publicznie wyznał ukochanej miłość, ale również zasugerował ważną decyzję dotyczącą ich wspólnej przyszłości. Ostatnie tygodnie spędzone razem w Kalifornii okazały się dla pary niezwykle szczęśliwe – i zakończyły się symboliczną obietnicą.

    Wielki finał w Indian Wells

    Niedzielny finał turnieju w Indian Wells potwierdził dominację Sabalenki w kobiecym tenisie. Liderka rankingu WTA stoczyła niezwykle zacięty pojedynek z reprezentującą Kazachstan Jelena Rybakina. Po trzech emocjonujących setach Białorusinka zwyciężyła 3:6, 6:3, 7:6(6), udowadniając, że jej pozycja na szczycie rankingu nie jest przypadkowa.

    Wygrana w Kalifornii jeszcze bardziej powiększyła jej przewagę nad rywalkami. W najnowszym zestawieniu WTA Sabalenka wyprzedza Rybakinę o 3242 punkty, natomiast trzecią w rankingu Iga Świątek aż o 3612 punktów. Tak duża różnica sprawia, że jej dominacja w kobiecym tourze staje się coraz bardziej wyraźna, a rywalki będą potrzebowały wielu świetnych wyników, by zmniejszyć tę stratę.

    Emocjonalny wpis narzeczonego

    Na sukces Sabalenki szybko zareagował jej partner, Georgios Frangulis. Grecki przedsiębiorca zamieścił w mediach społecznościowych wpis podsumowujący ostatnie tygodnie, które spędzili razem w Kalifornii.

    „Za nami kilka tygodni w Kalifornii zakończonych powrotem z trofeum, ogromnym pierścionkiem i małym pieskiem” – napisał Frangulis.

    W ten sposób nawiązał do trzech ważnych wydarzeń w ich życiu: zwycięstwa Sabalenki w Indian Wells, niedawnych zaręczyn oraz pojawienia się w ich domu nowego pupila. Para zdecydowała się przygarnąć szczeniaka rasy Cavalier King Charles Spaniel o imieniu Ash. Inspiracją dla Sabalenki był legendarny amerykański tenisista Arthur Ashe, jeden z najwybitniejszych mistrzów w historii tej dyscypliny.

    W dalszej części wpisu Frangulis zwrócił się bezpośrednio do swojej narzeczonej.

    „Jesteś legendą, moja miłości. Kocham cię, Aryno” – napisał.

    Obietnica dotycząca przyszłości

    To jednak nie wszystko. W swoim wpisie Grek zasugerował również, że w przyszłości para może na stałe związać się z Kalifornią.

    „Uwielbiam to miejsce. Kiedyś kupimy tu dom” – zapowiedział.

    Do wpisu dołączył zdjęcie, na którym całuje Sabalenkę, a obok nich siedzi ich nowy pies. Fotografia szybko obiegła media społecznościowe i wzbudziła ogromne zainteresowanie fanów tenisistki.

    Jak zaczęła się ich historia

    Związek Sabalenki i Frangulisa rozpoczął się w 2024 roku. Grecki biznesmen jest starszy od tenisistki o osiem lat i w ostatnim czasie stał się ważną częścią jej otoczenia. Dołączył również do jej sztabu, oferując wsparcie mentalne, które – jak podkreślają obserwatorzy – może mieć istotny wpływ na jej stabilność i wyniki na korcie.

    Relacja ma także wymiar zawodowy. Sabalenka została ambasadorką firmy Frangulisa – sieci kawiarni oferujących napoje i przekąski na bazie jagód acai, które zdobywają popularność w wielu krajach świata.

    Żart, który stał się rzeczywistością

    Jeszcze w styczniu, po zwycięstwie w finale turnieju w Brisbane International, Sabalenka żartobliwie zwróciła się do swojego partnera podczas ceremonii wręczenia trofeum. Trzymając mikrofon w ręku, skierowała do niego słowa z trybun.

    Podziękowała mu za wsparcie, po czym z uśmiechem dodała, że ma nadzieję, iż wkrótce będzie mogła nazywać go inaczej niż „chłopakiem”. Jej wypowiedź wywołała śmiech publiczności i została odebrana jako sympatyczny żart.

    Jak się okazało, żart szybko przerodził się w rzeczywistość. Niespełna dwa miesiące później Frangulis uklęknął przed Sabalenką i poprosił ją o rękę. Tenisistka bez wahania odpowiedziała „tak”.

    Plany na przyszłość

    Na razie para nie ujawniła szczegółów dotyczących ślubu. Nie wiadomo również, kiedy dokładnie mogłaby odbyć się ceremonia. Sabalenka otwarcie mówi natomiast o swoich planach rodzinnych.

    W jednym z wywiadów udzielonych w styczniu przyznała, że macierzyństwo widzi raczej w dalszej perspektywie.

    – Myślę, że dla mnie najlepszym momentem na urodzenie dziecka będzie prawdopodobnie wiek około 32 lat – powiedziała 27-letnia tenisistka.

    Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że Sabalenka koncentruje się przede wszystkim na karierze. Jej znakomita forma, triumf w Indian Wells i stabilna sytuacja w rankingu WTA pokazują, że znajduje się obecnie w jednym z najlepszych momentów swojej sportowej drogi – a u jej boku stoi partner, który nie ukrywa dumy i zachwytu nad jej osiągnięciami.

  • Wygrana Sabalenki, a potem taki komunikat. Poszło w świat. “Mam już dość”

    Wygrana Sabalenki, a potem taki komunikat. Poszło w świat. “Mam już dość”

    Aryna Sabalenka na konferencji prasowej po półfinale przeciwko Lindzie Noskovej odpowiadała na zróżnicowane pytania. Podkreśliła, że ciężko pracowała nad rozwojem swojej gry i obecnie posiada szerszy wachlarz strategii meczowych, które umożliwiają jej dostosowanie się do sytuacji na korcie. Przed nią finał w Indian Wells. To może wywoływać złe skojarzenia. Białosinka przyznała, czego już ma dość.
    Aryna Sabalenka przy stole w białym t-shircie i naszyjnikach, unosi ręce do twarzy; w tle rozmazane logo marki.

    Aryna SabalenkaLintao ZhangGetty Images

    Przed Aryną Sabalenką finał turnieju WTA 1000 w Indian Wells, nazywanego często z racji na swój prestiż i klimat “piątym Wielkim Szlemem”. W 2023 roku przegrała w starciu o trofeum z Jeleną Rybakiną, a dwanaście miesięcy temu triumfu pozbawiła ją Mirra Andriejewa.

    – Chcę się skupić. Jeśli docieram do finału, to chcę mieć pewność, że wygram, zdobędę trofeum. Wiecie, mam już dość przegrywania tych wielkich finałów. Miałam wrażenie, że chociaż zawodniczki grały niesamowity tenis w tych finałach, miałam mnóstwo okazji, których nie wykorzystałam – powiedziała na konferencji prasowej po zwycięskim półfinale nad Lidią Noskovą.

    Nie można się dziwić słowom liderki światowego rankingu. Od stycznia 2025 roku wygrała tylko jeden z czterech finałów wielkoszlemowych, a w pozostałych imprezach miała bilans 4-3. Schodziła z obiektu pokonana właśnie w Indian Wells, a także w Stuttgarcie i na WTA Finals w Rijadzie.

    Została także zapytana o swój ciągły rozwój tenisowy mimo znajdowania się na samym szczycie.

    Aryna Sabalenka o rozwoju swojego tenisa: “Plan A nie działa? Mam B i C”

    – Chcę mieć lepszą jakość wszystkich tych zagrań, które doskonaliłam przez lata. Czuję, że jeśli chcesz być na szczycie, zawsze musisz czegoś szukać, drobnych detali, które dodasz do swojej gry, żeby być naprawdę nieprzewidywalną. Posiadanie wszystkich tych narzędzi w grze zdecydowanie daje ogromną przewagę nad innymi graczami. W porównaniu do mnie sprzed kilku lat jestem zdecydowanie lepszą, bardziej wszechstronną zawodniczką. Wiem, że jeśli mój plan A nie działa, mam plany B i C. Nad tym właśnie pracowaliśmy intensywnie przez ostatnie kilka lat – podkreśliła.

    W Kalifornii pokonała już Himeno Sakatsume, Jaqueline Cristian, Naomi Osakę, Victorię Mboko i wspomnianą już Noskovą. Jak na razie nie straciła ani seta. Tylko w jednej partii oddała rywalce więcej niż 4 gemy, była to pierwsza z Mboko, ale i tak Białorusinka wygrała tam tie-breaka do zera.

    Przed nią ostatni krok. Ten najważniejszy, a jednocześnie przypominający o kilku bolesnych historiach z jej kariery.
    Tenisistka wykonuje dynamiczne uderzenie piłki podczas meczu tenisowego, skupiona na rozgrywce. W tle kontrastujące, niebieskie linie kortu podkreślają sportowy charakter sceny.

    Aryna Sabalenka jest jedną z kandydatek do zwycięstwa w WTA Finals 2025ADEK BERRYAFP
    Aryna Sabalenka mocno przeżywała porażkę w finale Australian Open

    Aryna Sabalenka mocno przeżywała porażkę w finale Australian OpenMartin KEEP / x.com/SabanewsssAFP
    Aryna Sabalenka podczas ceremonii po finale Roland Garros 2025

    Aryna Sabalenka podczas ceremonii po finale Roland Garros 2025MUSTAFA YALCIN / ANADOLU / Anadolu via AFPAFP

    Bogdanka LUK Lublin – Aluron CMC Warta Zawiercie. Skrót meczu

  • Trzeci polski finał WTA w tym sezonie. Trzy setbole, później 4:1 w drugim secie

    Trzeci polski finał WTA w tym sezonie. Trzy setbole, później 4:1 w drugim secie

    Najpierw w styczniu swój deblowy tytuł w imprezie WTA w Hobart wywalczyła Katarzyna Piter, w lutym zaś singlowy finał w Meridzie przegrała Magdalena Fręch. Do tego było jeszcze polskie zwycięstwo w United Cup, ale to impreza mieszana. Jeszcze dziś w Antalyi były aż dwie kolejne szanse na triumf w imprezie rangi 125. Najpierw swój półfinał rozegrała w singlu Katarzyna Kawa, później deblowe starcie o tytuł zaczęła Maja Chwalińska. Mistrzynie trzeciego turnieju Megasaray Hotels Open poznaliśmy po dwóch setach pełnych zwrotów akcji.
    article cover

    Maja ChwalińskaWojciech KubikEast News

    Występami w Antalyi Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska zaczęły sezon gry na mączce, a właśnie na tej nawierzchni obie czują się najlepiej. Kawa w drugim turnieju z rzędu rangi WTA 125 awansowała do półfinału. I po raz drugi z rzędu trafiła na tym etapie na Anhelinę Kalininę. Nie ma co ukrywać, to rywalka była faworytką w tych potyczkach. Jeszcze niedawno Ukrainka była w TOP 30 rankingu WTA, grała w finale wielkiego turnieju w Rzymie. A teraz wraca do dawnej dyspozycji po ponad półrocznej przerwie.

    I to ona pokonała Kawę po raz drugi, tydzień temu zajęło jej to 92 minuty, teraz zaś – 83. A w obu tych potyczkach Polka wygrała siedem gemów. Dziś skończyło się na wyniku 6:3, 6:4.

    Rywalką Kalininy w finale będzie Słowenka Tamara Zidanšek, która dziś zdemolowała swoją rodaczkę Veronikę Erjavec 6:0, 6:3. A to singlowa półfinalistka French Open z 2021 roku – w tamtej edycji Iga Świątek odpadła o jedną rundę wcześniej. Zidanšek w tym tygodniu miała jedną trudniejszą przeprawę – w drugiej rundzie z Mają Chwalińską. Stworzyły pasjonujące widowisko, trwające równe 200 minut. Słowenka wygrała 6:7 (1), 6:3, 7:6 (7).

    A mimo tego Chwalińska pozostała w Antalyi – dziś stanęła przed szansą wygrania zawodów Megasaray Hotels Open. Tyle że w deblu.

    WTA 125 w Antalyi. Maja Chwalińska przed szansą wygrania turnieju. Wielkie emocje w finale Megasaray Hotels Open

    Partnerką Polki w tym turnieju była Jesika Malečková – z 31-letnią Czeszką Maja zna się doskonale, w przeszłości grały już razem. I nawet cieszyły ze wspólnych zwycięstw w turniejach. Czeszka od niedawna skupia się już wyłącznie na grze deblowej, jest w najlepszej setce rankingu WTA. A Maja raczej już odpuszcza taką rywalizację, podejmuje się jej od czasu do czasu. I raczej z zawodniczkami, z którymi zna się lub przyjaźni. W Klużu-Napoce grała wspólnie z Kają Juvan. A teraz zdecydowała się na drugi taki występ w sezonie.

    W drodze do finału wygrały trzy spotkania, w półfinale broniły nawet piłki meczowej. Ale też ich rywalki – Rosjanka Maria Kozyriewa i Białorusinka Iryna Szymanowicz – miały ciężkie przeprawy. Mimo że w Antalyi zostały roztsawione z “1”. W 1/4 finału wygrały trzecią partię 10-8, w półfinale przegrywały w niej z rosyjskim duetem Zajcewa/Chromaczowa już 1-5. A później… triumfowały w dziewięciu akcjach z rzędu.

    Dziś w finale emocje były porównywalne. Już sam przebieg pierwszego seta zapowiadał, że o końcowym triumfie mogą decydować detale. Raz prowadził polsko-czeski duet, raz musiał gonić Rosjankę i Białorusinkę. Chwalińska i Malečková prowadziły 6:5, serwowały, ale ostatecznie to tie-break zdecydował.

    A w nim Polka i Czeszka wygrywały już 6-3, miały trzy setbole, dwa przy swoim serwisie. Podawała Chwalińska, dwa razy – tuż przy siatce – piłkę na skończenie seta dostała Czeszka. I dwa razy… zagrała w siatkę. Zwłaszcza w tej pierwszej sytuacji pomyłka była bardzo bolesna. Zrobiło się 6-5, za chwilę… Malečková znów zagrała niemal tak samo przy siatce, aż usiadła na korcie. A później Rosjanka z Białorusinką już okazji nie wypuściły. Triumfowały 9-7.
    Kobieta o spiętym wyrazie twarzy w sportowej koszulce, zaciska pięść w geście determinacji na ciemnofioletowym tle.

    Maja ChwalińskaAlex Nicodim / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    To jednak niczego jeszcze nie oznaczało. Zwłaszcza, że Maja i Jesika odskoczyły w drugiej partii na 4:1. I zacięły się, przegrały cztery kolejne gemy. Zrobiło się więc 4:5, za chwilę 15-40, z ich perspektywy. Obroniły dwie piłki meczowe, zrobiła się równowaga. I wtedy Szymanowicz zagrywała na Chwalińską, Polka odpowiedziała returnem. Białorusinka zdecydowała się na zmianę kierunku, Malečková zdołała odpowiedzieć, ale potyczkę na “małe kara” z Chromaczewą przegrała.

    Skończyło się więc na 7:6 (7), 6:4 – na drugi tytuł Polki w tym sezonie w imprezie WTA musimy więc poczekać.

    Awans do finału sprawił jednak, że w poniedziałkowej aktualizacji rankingu WTA Maja Chwalińska awansuje aż o 23 pozycje – będzie teraz 145. W singlowym znajdzie się na 128. miejscu.

    W przyszłym tygodniu 24-latka z Bielska-Białej ma wolne, od 23 marca będzie zaś rywalizować w zawodach WTA 125 w Dubrowniku.
    Młoda kobieta o spiętych włosach w sportowym stroju na tle rozmazanego obszaru, prawdopodobnie po wysiłku fizycznym, z lekko spoconą twarzą i skupionym wyrazem.

    Maja ChwalińskaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News

    Mikołaj Sawicki: Spodziewałem się przywitania, ale nie z takim rozmachem

  • 83 minuty walki Katarzyny Kawy o finał WTA. Będzie ogromny awans Polki w rankingu

    83 minuty walki Katarzyny Kawy o finał WTA. Będzie ogromny awans Polki w rankingu

    W nocy z czwartku na piątek doszło do pożegnania Igi Świątek ze zmaganiami w Indian Wells po przegranej z Eliną Switoliną. Mimo to wciąż mieliśmy szansę w tym tygodniu na singlowy finał w rozgrywkach pod szyldem WTA z udziałem naszej reprezentantki. Dziś o awans do decydującego starcia podczas “125” w Antalyi walczyła Katarzyna Kawa. Jej przeciwniczką również była Ukrainka – Anhelina Kalinina. Ostateczne rozstrzygnięcie w tym spotkaniu poznaliśmy po 83 minutach.
    Katarzyna Kawa i Iga Świątek podczas deblowego występu w BJK Cup Finals 2024

    Katarzyna Kawa i Iga Świątek podczas deblowego występu w BJK Cup Finals 2024ZUMA/NEWSPIX.PLAFP

    Katarzyna Kawa przybyła do Antalyi z nadzieją, że wreszcie uda jej się przerwać niekorzystną serię w singlowych rozgrywkach. Nasza reprezentantka wystartowała w aż trzech turniejach rangi WTA 125 na mączce w tej lokalizacji. Zaczęło się nie najlepiej, bowiem w pierwszym występie Polka odpadła już na “dzień dobry”, po porażce z Moyuką Uchijimą. To była siódma przegrana z rzędu dla 33-latki w grze pojedynczej.

    Przełamanie złej passy nadeszło tydzień później. Nasza bohaterka z United Cup nie tylko doczekała się zwycięstwa, ale dotarła nawet do półfinału rozgrywek. Uległa w nim Anhelinie Kalininie 5:7, 2:6. I tak się składa, że podczas trzecich zmagań w Turcji obie panie znów spotkały się na korcie, ponownie na tym samym etapie. Polka szybko dostała zatem szansę zrewanżowania się Ukraince. Faworytką dzisiejszego starcia pozostawała jednak 29-latka.

    WTA Antalya: Katarzyna Kawa walczyła o finał

    Mecz rozpoczął się od serwisu Kalininy. Po tym, jak Anhelina wróciła ze stanu 15-30 i zdobyła gema, po zmianie stron próbowała przełamać naszą reprezentantkę. Miała dwa break pointy na 2:0, ale w obu sytuacjach Kawa wyszła z opresji. Premierowe przełamanie nadeszło podczas szóstego rozdania. Wówczas Ukrainka wykorzystała ostatnią z dwóch szans i zrobiło się 4:2. W następnych minutach trwał festiwal breaków. Katarzyna posiadała swoje podanie, by wyrównać, ale nie powiodła się ta sztuka. Dziewiąte rozdanie okazało się decydującym w tej partii. Polka wypracowała sobie jeszcze jedną okazję na przełamanie, jednak ostatnie trzy punkty powędrowały na konto przeciwniczki. Dzięki temu Kalinina triumfowała w premierowej odsłonie 6:3.

    Drugą część pojedynku inaugurowała Kawa. Zaczęło się nieźle, od dwóch wygranych akcji. Potem przyszła niekorzystna seria z perspektywy naszej reprezentantki. Po tym, jak Anhelina obroniła break pointa w czwartym gemie, zobaczyliśmy rezultat 4:0 dla tenisistki wschodnich sąsiadów. Mimo arcytrudnej sytuacji, Katarzyna nie zamierzała się poddawać. Od stanu 1:5 ruszyła w pogoń za przeciwniczką. Po dziewiątym rozdaniu złapała kontakt i zgarnęła trzecie “oczko” z rzędu. Kalinina posiadała jeszcze jedną sposobność na zamknięcie pojedynku przy własnym podaniu. Tym razem dopięła swego. Mimo walki na przewagi, wykorzystała drugiego meczbola i po 83 minutach rywalizacji cieszyła się ze zwycięstwa 6:3, 6:4.

    Naszej reprezentantce nie udało się zatem zrewanżować za przegraną sprzed tygodnia, dobra passa Ukrainek w starciach z Polkami trwa (patrząc także na zwycięstwo Eliny Switoliny z Igą Świątek). Mimo dzisiejszej przegranej, Kawa może być pewna awansu o kilkanaście miejsc w rankingu WTA. W notowaniu, które ukazało się 2 marca, znajdowała się na 146. pozycji. W nieoficjalnym zestawieniu “na żywo” jest na 130. lokacie, ale może jeszcze zostać wyprzedzona przez Anhelinę, jeśli ta wygra jutrzejszy finał z Tamarą Zidansek.
    Tenisistka w czerwonej spódniczce i białej koszulce z godłem Polski podnosi rękę z wyciągniętym palcem wskazującym, trzymając rakietę, na tle rozmytej publiczności.

    Katarzyna KawaAndrzej Iwańczuk/ReporterEast News
    Anhelina Kalinina

    Anhelina KalininaAFP
    Tenisistka w jasnej koszulce i białej czapce z daszkiem ściska zaciśniętą pięść w geście triumfu, stojąc na korcie ziemnym.

    Katarzyna KawaFoto Olimpik/Nur Photo AFP

    Arthur Fils – Alexander Zverev. Skrót meczu.

  • Świątek w tarapatach, Abramowicz w centrum uwagi “Nie ma się co oszukiwać”

    Świątek w tarapatach, Abramowicz w centrum uwagi “Nie ma się co oszukiwać”

    Iga Świątek przegrała w ćwierćfinale turnieju Indian Wells z Eliną Switoliną. Mecz ze strony obu pań pełen był błędów, a w ostatniej partii królowały nerwy. W trakcie spotkania słychać było też krzyki Darii Abramowicz w stronę Świątek, które zostały jednoznacznie negatywnie ocenione przez ekspertów. Tomasz Wolfke stwierdził nawet, że Abramowicz nie pełni już funkcji psychologa w teamie Polki. Nazwał ją inaczej.
    Iga Świątek na ławce podczas meczu, obok niej Daria Abramowicz, w tle widownia.

    Iga Świątek oraz jej psycholog, Daria AbramowiczFOTO OLIMPIK / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFPAFP

    Kontrowersje wokół Darii Abramowicz i Igi Świątek nie cichną, szczególnie, gdy polskiej tenisistce nie wiedzie się podczas meczów najlepiej. Według niektórych, to właśnie współpraca z psycholog w ostatnim czasie ma mieć wpływ na porażki Świątek, bo kuleć ma przede wszystkim sfera mentalna.

    Iga Świątek i Daria Abramowicz – czy ten duet jeszcze funkcjonuje?

    Daria Abramowicz była bardzo chwalona przez wielu sportowców. W osiągnięciu sukcesu pomogła m.in. Aleksandrze Mirosław. Przez wiele lat uznawana była też za niezbędną w teamie Igi Świątek. Ten obraz w ostatnim czasie jednak bardzo się zmienił. Głośno było o niej w mediach, gdy Świątek rezygnowała ze współpracy z Tomaszem Wiktorowskim, a już wcześniej przekonywano, że miałaby mieć w teamie Polki ogromne wpływy.

    Kiedy przychodziły sukcesy, o Abramowicz robiło się cicho. Teraz jednak, gdy Świątek przechodzi kryzys w walce z zawodniczkami z pierwszej dziesiątki rankingu, temat jej psycholożki wrócił jak bumerang. Ostro o tej współpracy wypowiedział się m.in. Tomasz Wolfke w rozmowie z “Przeglądem Sportowym”.

    Daria Abramowicz skrytykowana. Twierdzi, że nie pełni roli psychologa

    Wolfke stwierdził, że przykro patrzy się ostatnio na bardzo nierówną formę Świątek. “Coś się zacięło w tym mechanizmie. Problemem ewidentnie jest sfera mentalno-emocjonalno-psychologiczna. Nie jest to kwestia tego, że nagle nie potrafi grać w tenisa. Z daleka wygląda, że jest tak samo dobrze przygotowana i tak samo głodna wygrywania, jak kiedyś” – twierdził.

    I to jest kamyk do ogródka, tu już nie ma co się oszukiwać, Darii Abramowicz. To ona jest odpowiedzialna w teamie Świątek za jej przygotowanie mentalne. Jakbyśmy jej już nie nazywali, bo wiadomo, że już nie psycholog — czy guru, czy mentorka, czy przyjaciółka Igi Świątek, to ona jest odpowiedzialna za tę sferę

    Jak sam jednak przyznał, nie wie, co mogłoby się zmienić w teamie Świątek, bo nie jest go dostatecznie blisko. “Możemy kreślić różne teorie o jakichś dworskich stosunkach między nią a Darią albo demonicznej roli Darii, ale to by było wróżenie z fusów i wysysanie z palca teorii sensacyjnych, a jestem jak najdalszy od tego” – tłumaczył ekspert. Dodał, że póki co, z pewnością niczego więcej o tym, co dzieje się w sztabie Polki, się nie dowiemy, ale jednocześnie to, co się z nią dzieje, jest bardzo niepokojące i według eksperta, nie wynika z formy sportowej, a raczej z kondycji mentalnej zawodniczki.
    Po lewej stronie kobieta w okularach przeciwsłonecznych i jasnej bluzie siedzi na trybunach z telefonem w dłoni, po prawej stronie sportsmenka w stroju tenisowym odpoczywa na ławce, trzymając biały ręcznik podczas przerwy meczu na korcie ziemnym.

    Na zdjęciu psycholog Daria Abramowicz i polska tenisistka Iga ŚwiątekTomasz Jastrzebowski/REPORTER / AA/ABACA/Abaca/East NewsEast News
    Po lewej stronie kobieta w okularach i białej kurtce z godłem Polski oraz logo Lotto patrzy poważnie przed siebie, po prawej zawodniczka w czapce i sportowym stroju ociera twarz ręcznikiem po intensywnym wysiłku.

    Daria Abramowicz i Iga Świątek Łukasz ŻurekAFP

    Analiza Jakuba Bednaruka: Najciekawsze sytuacje z minionego tygodniaPolsat Sport

  • Świątek nie mogła tego ukrywać, szczere wyznanie. To dlatego przegrała

    Świątek nie mogła tego ukrywać, szczere wyznanie. To dlatego przegrała

    Szerokim echem poniosła się niedawna porażka Igi Świątek w ćwierćfinale Indian Wells z Eliną Switoliną 2:6, 6:4, 4:6. Nasza zawodniczka nie grała dobrze, a do tego wydawała się bardzo zdenerwowana. Niedługo po tych wydarzeniach w rozmowie z Canal+ Sport wskazała przyczyny swojej porażki. – Nie grałam tak, jak chciałam – tłumaczyła.
    Tenis: Iga Świątek zdradziła, dlaczego przegrała z Eliną Switoliną

    Iga ŚwiątekMinas Panagiotakis / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP

    Po blisko miesiącu przerwy i występie w Dosze Iga Świątek wróciła do gry przy okazji turnieju WTA 1000 Indian Wells. Nasza zawodniczka spisywała się w Kalifornii bardzo dobrze i w 2. rundzie poradziła sobie z Kaylą Day, a następnie zdaniem wielu tenisowych ekspertów zagrała dwa najlepsze mecze od dłuższego czasu.

    Najpierw w dwóch setach uporała się z Marią Sakkari, a w 4. rundzie nie pozostawiła żadnych szans Karolinie Muchovej, czyli właśnie niedawnej zwyciężczyni turnieju w Dosze (6:2, 6:0). Z tego względu wydawało się, że 24-latka odzyskuje formę i będzie w stanie nawiązać do swojej najlepszej gry.

    Na drodze stanęła jednak Elina Switolina. Ukraińska tenisistka wygrała pierwszego seta 6:2. Z czasem Świątek wróciła do gry i doprowadziła do remisu (6:4). W decydującej, trzeciej partii ponownie górą (6:4) była jednak 9. rakieta świata, co oznaczało, że to właśnie ona awansuje do półfinału Indian Wells.

    Polka natomiast musiała pożegnać się z rywalizacją. Kilka godzin po odpadnięciu zabrała głos i za pośrednictwem mediów społecznościowych podsumowała całe zmagania. W rozmowie z Canal+ Sport natomiast wyjaśniła, dlaczego przegrała. Przyznała, że nie grała tak, jak chciała i pojawiły się błędy.

    – Grałam bardzo słabo od początku, nie mogłam się z tego wydostać. Za każdym razem, jak chciałam postawić na intuicyjną, swoją grę, to piłki mi wylatywały. W drugim secie zaczęłam wygrywać, ale nawet nie wiem z jakiego powodu, bo po prostu pchałam te piłki. Nie grałam tak, jak chciałam. Później, gdy zamierzałam zrealizować założenia, to znów pojawiły się błędy. Może lepszą decyzją byłoby zostanie przy pchaniu piłki na drugą stronę siatki, ale trudno tak się gra – powiedziała.

    Świątek wyjaśnia po meczu. To dlatego odpadła

    24-latka dodała również, że nie miała kontroli nad tym, w jaki sposób leciała piłka po jej uderzeniach. Do tego wyznała, że jej zdaniem nie miała szybkiej ręki, co poskutkowało gorszą dyspozycją.

    Staram się dostosować naciąganie do tego, że było bardzo sucho i ciepło, ale wciąż te piłki leciały mi bez kontroli. Ciężko mi ocenić, czy to kwestia strun, czy mojej dyspozycji albo jakiegoś spięcia

    – Starałam się grać szybką ręką i zawijać te piłki w kort, ale wydaje mi się, że nie miałam szybkiej ręki. Trudno cokolwiek zrobić z taką dyspozycją. Chciałam wygrać tym, co mam, ale najczęściej to po prostu nie wystarcza – tłumaczyła Świątek.

    Teraz Iga Świątek wystartuje w turnieju WTA 1000 w Miami. Ten rozpocznie się 17 marca i potrwa przez 12 dni – do 29 marca. Najlepszym wynikiem Polki tam jest zwycięstwo w 2022 roku. Przed rokiem odpadła w ćwierćfinale po porażce 2:6, 5:7 z Alexandrą Ealą.
    Tenisistka w stroju sportowym z rakietą w ręku podczas meczu na korcie, z wyrazem emocji na twarzy, w tle rozmyte elementy hali z widocznym fragmentem napisu.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w ciemnym stroju i białej czapce zakrywa dłonią twarz w geście wyrażającym emocje, stojąc na korcie tenisowym, w tle rozmyta widownia.

    Iga ŚwiątekAFP
    Zawodniczka tenisowa w białej koszulce z rakietą w ręku, patrząca do góry z wyrazem zdziwienia lub rozczarowania na twarzy, na tle niebieskiej tablicy z napisem.

    Iga ŚwiątekAndrew Schwartz/SIPAEast News

    Learner Tien – Jannik Sinner. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

  • “Co tak naprawdę wydarzyło się między rodzicami Igi Świątek? Rodzinna historia, o której niewielu fanów wie”

    “Co tak naprawdę wydarzyło się między rodzicami Igi Świątek? Rodzinna historia, o której niewielu fanów wie”

    Sukcesy, które osiąga na światowych kortach Iga Świątek, sprawiły, że jej nazwisko stało się rozpoznawalne niemal w każdym zakątku świata. Wielkoszlemowe tytuły, pozycja liderki rankingu i niezwykła dojrzałość na korcie sprawiają, że wielu kibiców zastanawia się nie tylko nad jej talentem sportowym, ale również nad historią rodziny, która ukształtowała jej charakter. Jednym z tematów, który od czasu do czasu pojawia się w mediach, jest relacja między jej rodzicami.
    Ojciec tenisistki, Tomasz Świątek, odegrał ogromną rolę w rozwoju sportowej kariery córki. Sam był sportowcem – reprezentował Polskę w wioślarstwie na igrzyskach olimpijskich w Seulu w 1988 roku.

    To właśnie on zaszczepił w swoich córkach ducha rywalizacji oraz przekonanie, że ciężka praca jest kluczem do sukcesu. W wielu wywiadach podkreślał, że od najmłodszych lat chciał, aby jego dzieci spróbowały sportu i nauczyły się dyscypliny.
    Matka Igi, Dorota Świątek, obrała zupełnie inną drogę zawodową. Jest lekarzem stomatologiem specjalizującym się w ortodoncji. W przeciwieństwie do ojca, który często pojawiał się przy tenisowych projektach swoich córek, ona zdecydowała się skupić na swojej pracy oraz życiu prywatnym. Z biegiem lat media zaczęły zauważać, że rzadziej pojawia się w otoczeniu tenisowej gwiazdy, co wywołało wiele spekulacji wśród kibiców.

    W rzeczywistości rodzice tenisistki rozstali się, gdy Iga była jeszcze młoda. Choć szczegóły ich relacji nigdy nie były szeroko komentowane publicznie, wiadomo, że rozwód sprawił, iż obowiązki związane z wychowaniem i wspieraniem sportowej kariery w dużej mierze spadły na ojca. Tomasz Świątek często podkreślał, że starał się stworzyć córkom stabilne środowisko, w którym mogły rozwijać swoje pasje i talenty.
    Nie oznacza to jednak, że trudne doświadczenia rodzinne miały wyłącznie negatywny wpływ. Wręcz przeciwnie – wielu obserwatorów uważa, że właśnie dzięki temu Iga wykształciła w sobie niezwykłą odporność psychiczną. Na korcie potrafi zachować spokój nawet w najbardziej stresujących momentach, co jest jedną z cech wyróżniających ją na tle rywalek.

    Ważną rolę w jej rozwoju mentalnym odegrała także współpraca z psycholog sportową Daria Abramowicz, która od lat pomaga tenisistce radzić sobie z presją i oczekiwaniami. Dzięki temu Świątek nie tylko osiąga imponujące wyniki sportowe, ale również otwarcie mówi o znaczeniu zdrowia psychicznego w sporcie.
    Dziś historia rodziny Świątek pokazuje, że droga na sam szczyt rzadko bywa prosta. Choć relacja między jej rodzicami nie potoczyła się tak, jak wielu mogłoby oczekiwać, oboje odegrali ważną rolę w życiu przyszłej mistrzyni. Ojciec przekazał jej sportową determinację, a matka – jak sama tenisistka nieraz wspominała – nauczyła ją wrażliwości i ciekawości świata.
    Dla kibiców jest to przypomnienie, że za sukcesami wielkich sportowców często stoją skomplikowane, ale jednocześnie niezwykle ludzkie historie rodzinne. A w przypadku Igi Świątek to właśnie połączenie talentu, pracy i doświadczeń z dzieciństwa pomogło stworzyć jedną z największych gwiazd współczesnego tenisa. 🎾

  • Tusk ostrzega przed drugim dnem weta Nawrockiego. “Niebezpieczna sytuacja

    Tusk ostrzega przed drugim dnem weta Nawrockiego. “Niebezpieczna sytuacja

    “Czy jest się czego bać?”. Tusk ostrzega przed drugim dnem weta Nawrockiego

    – To, co dzieje się w polityce za sprawą prezydenta i panów w opozycji, to jest bardzo niebezpieczna sytuacja – stwierdził Donald Tusk, odnosząc się do weta Karola Nawrockiego i narracji PiS. Jak wskazywał, nie chodzi jedynie o zawetowanie ustawy, ale niepokój w związku z tym, jak działa prawa strona sceny politycznej. – To jest jawny kurs antyukraiński, histeria antyniemiecka – dodał.
    Donald Tusk w rządowych ławach w Sejmie

    Donald Tusk ostrzegł przed drugim dnem weta prezydenta Karola NawrockiegoJacek SzydlowskiAgencja FORUM
    W skrócie

    Donald Tusk ocenił w wywiadzie dla TVP Info, że sytuacja w polskiej polityce “jest bardzo niebezpieczna”.

    Tusk skomentował prezydenckie weto Karola Nawrockiego w sprawie programu SAFE oraz zarzucił opozycji “kurs antyukraiński i histerię antyniemiecką”.

    Premier stwierdził, że rząd będzie musiał kreatywnie pracować, aby uratować środki zablokowane przez weto i skrytykował projekt “polskiego SAFE 0 proc.” przygotowany przez prezydenta z prezesem NBP Adamem Glapińskim.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

    Donald Tusk był w piątkowy wieczór gościem na antenie TVP Info. W trakcie wywiadu premier odniósł się do czwartkowego weta Karola Nawrockiego w sprawie ustawy dotyczącej programu SAFE. Ponadto nawiązał do sytuacji na polskiej scenie politycznej.

    – Sytuacja robi się niebezpieczna. (…) To, co dzieje się w polityce za sprawą prezydenta i panów w opozycji, to jest bardzo niebezpieczna sytuacja – mówił Donald Tusk.

    Donald Tusk o polskiej scenie politycznej. “Kluczowy etap zwrotu”

    Szef rządu stwierdził następnie, że “nie chodzi o samo weto prezydenta, tylko o to, czy jest naprawdę się czego bać w związku z tym, co się stało z polską polityką po prawej stronie”.

    – To jest kluczowy etap tego zwrotu, do którego Jarosław Kaczyński poprowadził jak za rączkę prezydenta Nawrockiego. (…) Jarosław Kaczyński nadał ton, postawił prezydenta w sytuacji bez wyjścia – mówił premier.

    – To, co dzieje się z prezydentem Nawrockim i Jarosławem Kaczyńskim, to jest jawny kurs antyukraiński, histeria antyniemiecka – dodał.

    Donald Tusk stwierdził też, że politycy opozycji “oszukują swoich wyborców”, mówiąc m.in. “my byśmy zostali w Unii, ale zupełniej innej Unii”. Jak podkreślał, to jest narracja, na jaką właśnie czeka Putin.

    Szef rządu pytany, czy taka polityka nie skończy się w przyszłości wyjściem z Unii Europejskiej, odparł, że “ci, którzy mówią, że to jest wstęp do polexitu, do wyjścia Polski z Unii Europejskiej, mają niestety coraz więcej racji”.

    Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą SAFE. Premier: Miałem do końca cień nadziei

    Premier, komentując sprawę programu SAFE, zaznaczył, że rząd “znajdzie sposoby, by te pieniądze do Polski trafiły i trafią”. Ujawnił przy tym, że do końca miał “cień nadziei, że do tego bardzo niebezpiecznego i wymierzonego wprost w interesy Polski kroku nie dojdzie”.

    – Tu nie mam miejsca na polityczne gry. (…) Kto może stracić pieniądze wskutek weta? Straż graniczna, infrastruktura na ochronę granicy, polskie koleje i polskie drogi, które miały być dofinansowane – wymieniał.

    Donald Tusk dodał, że rząd czeka teraz “bardzo ciężka i kreatywna praca, aby te pieniądze uratować”.

    Premier wspomniał o “polskim SAFE 0 procent”: Pseudopieniądze Glapińskiego

    Szef rządu odniósł się także w trakcie wywiadu do obecności Zbigniewa Boguckiego podczas nadzwyczajnego posiedzenia rządu, które miało miejsce w piątek rano.

    – Przygotował listę absurdalnych zarzutów, nie znając nawet treści uchwały, więc zostawmy to – skwitował premier.

    Tusk wspomniał też o prezydenckim projekcie “polskiego SAFE 0 proc.”, który został przygotowany z prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim. W tym kontekście przypomniał swoje spotkanie z Karolem Nawrockim dotyczące tej inicjatywy.

    – Wyszedłem (ze spotkania – red.) zdziwiony, że można wyjść z tak bezczelnie skonstruowanym projektem – mówię o tych pseudopieniądzach Glapińskiego – powiedział.

    Tusk: Nigdy nie atakowałem PiS-u za kredyt w Korei Południowej

    Tusk, komentując zachowanie polityków opozycji, zwrócił również uwagę, że “nigdy nie atakował PiS-u za to, że zaciągnął kredyt w Korei Południowej na dwukrotnie wyższe oprocentowanie”.

    – Pożyczki, jakie PiS zaciągnął na sprzęt wojskowy za swoich rządów, będą obciążały polski dług na długie lata, na pokolenia. Ale nie będę ich za to przeklinał, bo wiem, że to była sytuacja, która wymagała szybkich decyzji – zaznaczył.

    Premier stwierdził też, że “nie wszystkie (decyzje rządu PiS – red.) były mądre, ale w sytuacji takiej, w jakiej jesteśmy dzisiaj – wojny, agresji Rosji, być może przyszłego konfliktu amerykańsko-chińskiego, wojny w Iranie, i tak dalej, musimy budować choćby podstawowe elementy wspólnoty”.

    Premier po wecie programu SAFE: Historia szybko oceni prezydenta

  • Iga Świątek przemówiła po porażce w Indian Wells. I ujawnia kolejne plany

    Iga Świątek przemówiła po porażce w Indian Wells. I ujawnia kolejne plany

    Iga Świątek w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego przegrała 2:6, 6:4, 4:6 z Eliną Switoliną w ćwierćfinale Indian Wells. To trzeci raz z rzędu, gdy w tym sezonie najlepsza polska tenisistka odpada na tym etapie z turnieju. Wcześniej działo się to w Australian Open oraz Dausze. Już wiadomo, że Polka straci pozycję wiceliderki na rzecz Jeleny Rybakiny. W najnowszym notowaniu będzie trzecia.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Prawie dobę po porażce polska tenisistka zabrała głos, zwracając się do kibiców w internetowej publikacji.
    Iga Świątek przemówiła po przegranej w Indian Wells

    “Wczorajszy mecz nie poszedł po mojej myśli. To nie był mój najlepszy dzień, na pewno nie był to najlepszy występ. Jest ciężko, ale takie sytuacje są częścią życia sportowego. Dziękuję wszystkim za wsparcie. Ciężka praca się nie kończy. Do zobaczenia w Miami” — napisała Iga Świątek w mediach społecznościowych. Potwierdziła tym samym, że zagra w turnieju WTA w Miami.

    Jakie plany ma Iga Świątek po przegranej?

    Kiedy zaczyna się turniej WTA w Miami?

    Z kim przegrała Iga Świątek w ćwierćfinale?

    Dlaczego Iga Świątek straci pozycję wiceliderki?

    Zobacz także: 7-0 w tie-breaku! Pokaz siły Aryny Sabalenki! Zagra o finał Indian Wells

    Miami Open rozpoczyna się 17 marca i potrwa do 29 marca. Przed rokiem Świątek doszła na Florydzie do ćwierćfinału. Jedyne trofeum zdobyła w 2022 r. Po turnieju w USA rozpocznie się ulubiona część sezonu dla naszej tenisistki, czyli rywalizacja na kortach ceglanych.