• Znów dominująca! Iga Świątek pewnie zwycięża — ale to wzruszający moment z rodziną po meczu skradł całe show”

    Znów dominująca! Iga Świątek pewnie zwycięża — ale to wzruszający moment z rodziną po meczu skradł całe show”

    Kiedy Iga Świątek wychodzi na kort, kibice na całym świecie spodziewają się jednego – najwyższej klasy tenisa. Polska liderka światowego rankingu od kilku lat udowadnia, że potrafi dominować nad rywalkami zarówno dzięki niezwykłej technice, jak i niesamowitej odporności psychicznej. Jej ostatni mecz był kolejnym potwierdzeniem tej dominacji, jednak tym razem to nie tylko sportowa dyspozycja Polki przyciągnęła uwagę fanów.
    Spotkanie od samego początku przebiegało pod dyktando Świątek. Polka grała agresywnie, pewnie serwowała i praktycznie nie popełniała niewymuszonych błędów.

    Rywalka próbowała znaleźć sposób na przełamanie rytmu gry liderki, jednak każde jej zagranie spotykało się z jeszcze mocniejszą odpowiedzią. Świątek poruszała się po korcie z charakterystyczną dla siebie lekkością, a jej forehand ponownie okazał się jednym z najgroźniejszych uderzeń w kobiecym tenisie.
    Pierwszy set zakończył się szybko i jednoznacznie. Kibice zgromadzeni na trybunach oraz przed telewizorami mogli zobaczyć tenis na najwyższym poziomie, ale też ogromną pewność siebie, którą Polka prezentowała w każdej wymianie. Druga partia była nieco bardziej wyrównana, jednak nawet wtedy Świątek zachowała spokój i kontrolę nad przebiegiem spotkania.

    Po ostatniej piłce i potwierdzeniu zwycięstwa przez sędziego Polka uniosła ręce w geście triumfu. Choć była to kolejna wygrana w jej imponującej karierze, emocje na jej twarzy pokazywały, jak wiele znaczy dla niej każdy sukces. Kibice przyzwyczaili się do jej profesjonalizmu i koncentracji na korcie, ale prawdziwie wzruszający moment nastąpił dopiero chwilę później.
    Kamery telewizyjne szybko skierowały się w stronę trybun, gdzie znajdowała się rodzina tenisistki. To właśnie tam Świątek posłała szeroki uśmiech i gest wdzięczności. Dla wielu kibiców był to jeden z najpiękniejszych momentów całego wieczoru. W świecie sportu, gdzie często mówi się wyłącznie o wynikach i rankingach, takie chwile przypominają, jak ważne jest wsparcie najbliższych.
    Świątek wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że jej rodzina odegrała ogromną rolę w drodze na sam szczyt. Dzięki ich wsparciu mogła rozwijać swój talent i przechodzić przez trudne momenty, które są nieodłączną częścią kariery sportowca. Właśnie dlatego każdy triumf ma dla niej szczególne znaczenie – to nie tylko osobisty sukces, ale także nagroda dla wszystkich, którzy ją wspierali.

    Po meczu Polka nie kryła emocji również podczas krótkiej rozmowy na korcie. Podziękowała kibicom za doping oraz podkreśliła, jak ważna jest dla niej obecność bliskich podczas turniejów. Jej słowa spotkały się z gromkimi brawami, a wielu fanów przyznało w mediach społecznościowych, że ten moment był równie wyjątkowy jak sama wygrana.
    Choć Świątek znana jest przede wszystkim z niezwykłej determinacji i profesjonalizmu, takie chwile pokazują jej bardziej ludzką stronę. Za sukcesami na korcie kryje się bowiem historia ciężkiej pracy, poświęcenia i wsparcia najbliższych.

    Jedno jest pewne – jeśli Polka utrzyma taką formę, kolejne zwycięstwa są tylko kwestią czasu. A kibice z niecierpliwością będą czekać nie tylko na jej kolejne triumfy, ale również na emocje, które potrafi wywołać zarówno na korcie, jak i poza nim. 🎾

  • Spektakularna przemiana Igi Świątek. “Dawno jej takiej nie widziałam”

    Spektakularna przemiana Igi Świątek. “Dawno jej takiej nie widziałam”

    Zastanawiałam się, co Iga mówi i dlaczego tego nie widzi – słyszymy od komentatorki Eurosportu, Justyny Kostyry. – Dawno nie widziałam jej takiej. Bez tego strzelania, bez nerwów – zachwyca się dziennikarka tym, co Iga Świątek robi w turnieju WTA 1000 w Indian Wells.

    Iga Świątek w kapitalnym stylu awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Nasza wiceliderka światowego rankingu tenisistek pokonała 6:2, 6:0 notowaną na 13. miejscu Karolinę Muchovą. Czeszka, która była niepokonana od półtora miesiąca i dopiero co świętowała zwycięstwo w turnieju równie wysokiej rangi w Dosze, była bezradna w starciu z Polką.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej

    Świątek rozegrała w Indian Wells drugi świetny mecz z rzędu. Wcześniej pokonała 6:3, 6:2 Marię Sakkari. Czyli Greczynkę, z którą przegrała miesiąc temu ćwierćfinał w Dosze. Po tamtej porażce nasza zawodniczka wycofała się z turnieju w Dubaju i skupiła się na treningach. Efekty są świetne.
    Łukasz Jachimiak: Tęskniłaś?

    Justyna Kostyra: Bardzo!
    Za czym najbardziej?

    Za tą radością z gry.
    Ja tak samo! Ale pewnie zgodzisz się, że jest mnóstwo rzeczy, za którymi tęsknił każdy, kto Idze dobrze życzy? Chyba będziemy długo wyliczać?

    No pewnie! Tęskniliśmy za tym wytrzymywaniem dłuższych wymian, za nieatakowaniem bez potrzeby, za grą trochę bardziej kombinacyjną, przynajmniej momentami, za dobrym serwisem. Ale chyba najbardziej jednak za tym uśmiechem.
    À propos serwisu – to był szesnasty mecz Świątek w tym sezonie, a dopiero drugi, w którym nie została przełamana.

    No właśnie, wymowne. A sama co chwilę przełamywała Muchovą. Nie dziwiłam się, że pod koniec Czeszka aż z bezradności rzuciła rakietą. Nie zagrała kapitalnego meczu, ale miała swoje momenty lepszej gry, a w tych momentach Iga potrafiła ją stłamsić, jakby powiedzieć jej: „Nie wrócisz do tego meczu i koniec”. Nie było w grze Igi żadnego przestoju. A przecież w drugich setach ostatnio to jej się często zdarzało.
    Mówisz o tłamszeniu Muchovej przez Świątek, więc warto podkreślić, że to się działo nie siłą, nie jakimś wściekłym atakiem, tylko atakiem mądrym, prowadzonym z chłodną głową.

    Tak, z dużą mądrością, dużą rotacją, dużą precyzją i ze sporym marginesem błędu. Iga trafiała tak pół metra od linii bocznej i metr od końcowej. Nie grała wszystkiego na żyletki.
    Najlepszą ilustracją tego była akcja na 2:2 i 40:30, po której Joanna Sakowicz-Kostecka krzyczała, że to było genialne. Pamiętasz ten punkt zbudowany przez Igę tak, że widzieliśmy ją coraz bardziej w korcie, a na koniec zobaczyliśmy pewny, skontrolowany forhend nie w samiuśki narożnik, tylko właśnie z takim marginesem, o jakim mówisz?

    Dokładnie o to chodzi. To było to, o czym później Iga mówiła – że przez miesiąc bez grania w turniejach tak pracowała z Wimem Fissette’em, żeby być bardziej cierpliwą. W tym meczu nie było żadnego momentu, w którym Iga by się zniecierpliwiła i w którym kibic mógł mieć wrażenie, że to się jeszcze może odwrócić. To był taki mecz Igi Świątek, który się oglądało ze spokojem, tak jak czasami się zdarzało w pierwszych rundach turniejów wielkoszlemowych. Tylko tutaj weźmy pod uwagę, kto stał po drugiej stronie siatki. To nie był jakiś “no-name” z kwalifikacji, to nie była jakaś dziewczyna, która nie jest znana szerokiej publiczności, tylko to była Karolina Muchova.
    I to Karolina Muchova w formie. Niepokonana od półtora miesiąca, mająca serię ośmiu zwycięstw z rzędu, dopiero co fetująca tytuł w Dosze, gdzie prezentowała świetny tenis. Świątek błyszczała na tle innej wielkiej tenisistki, w wielkiej formie, a nie wracającej po jakiejś kontuzji i dopiero szukającej formy.

    Oczywiście. Ale też trzeba przyznać, że Muchova miała słabszy mecz. Oczywiście trzeba było na nią cały czas uważać, bo nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś taki jak Muchova się przebudzi. Wystarczy czasami jedna wymiana, żeby ją wpuścić do meczu, wystarczy chwila nieuwagi. Iga do niczego takiego nie dopuściła.
    Zgoda: Muchova miała słabszy mecz, ale jak nie lubię tych wyświechtanych sportowych powiedzeń, tak tu przychodzi mi do głowy to, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Widziałaś, że Świątek wymusiła na Muchovej aż 25 błędów, a Czeszka na Polce – tylko trzy?

    Tak. I mówię jeszcze raz: Świątek perfekcyjnie wykorzystała to, że Muchova miała słabszy dzień. Trzeba umieć to zrobić.
    Zaczęłaś mówić o pomeczowej wypowiedzi Świątek, więc przytoczę moim zdaniem najważniejszy fragment z tego, co powiedziała w Canal+ o ostatnich tygodniach treningów. „Wróciłam do solidnej gry, celem było to, żeby było mniej strzelania i podejmowania bezsensownego ryzyka”. Bałem się, czy Iga to widzi. Świetnie jest usłyszeć, że to zobaczyła i zobaczyć, że to przepracowała.

    Fajnie, że to widziała, a jeśli nawet tego nie widziała, to może ktoś jej to w końcu pokazał. Bo czasami wydawało mi się, jak słuchałam Igi po przegranych meczach, że tego do końca nie widzi. Niby wiedziała, co ma robić, ale cały czas próbowała tego samego, nie było tej zmiany. I teraz w Indian Wells pierwszy raz widać zmiany. Chyba pierwszy raz od roku.
    Czy dobrze pamiętam, że komentowałaś mecz Świątek – Kalinska w tegorocznym Australian Open?

    Zgadza się.
    W tamtym meczu po świetnym pierwszym secie Iga zagrała koszmarnie w drugim, a po całym spotkaniu nie zgadzała się z takimi ocenami i kompletnie nie widziała tego, co choćby ty i komentujący z tobą Piotr Sierzputowski punktowaliście.

    Nie widziała tego, co widzieliśmy my i co pokazywały też statystyki. Bo wiesz, czasami jest tak, że jak komentujesz, to pewne rzeczy ci umkną, ale tu patrzyłam później w statystyki i zastanawiałam się, co Iga mówi i dlaczego ona tego nie widzi.
    Zacząłem naszą rozmowę od pytania, czy tęskniłaś, a teraz zastanawiam się, czy wiedziałaś. Pytam, czy wiedziałaś, że po bardzo dobrym meczu Świątek z Sakkari w poprzedniej rundzie z Muchovą też będzie tak dobrze.

    Nie, nie! Zupełnie! Na tym etapie cały czas nie za bardzo wiem, czego się spodziewać, co dzisiaj wylosujemy, jaką Igę dzisiaj zobaczymy. Ale powiem ci, że ten mecz trochę mnie uspokoił. Pierwszy raz od dawna tak mam. Mecz z Sakkari jeszcze mnie nie uspokoił, ale ten z Muchovą tak. Bo naprawdę i koncentracja nie uciekła w drugim secie, i cały czas była świetna gra z szukaniem różnych rozwiązań. To nie była tylko gra z końca kortu, tu się tyle dobrego działo, że tak, teraz jestem o Igę spokojniejsza.
    Może ja jestem nadmiernym optymistą, ale już rano na redakcyjnym kolegium mówiłem, że Iga wygra. Bardzo mi się spodobała jej mowa ciała w meczu i po meczu z Sakkari. Miałem poczucie, że Świątek czuje się trochę jak w końcówce ubiegłorocznego Wimbledonu.

    – Ja mam z Igą ostatnio trochę tak, jak z Coco Gauff, czyli tak, że nie wiesz, jaki mecz dostaniesz. Ale teraz jestem dobrej myśli przed kolejnymi meczami Igi, bo dawno nie widziałam jej takiej. Grającej inaczej, regularnej, bez tego strzelania, bez nerwów po zepsutej piłce, tylko z koncentracją, z myślą o kolejnej wymianie.
    Ostatnie tygodnie czy nawet miesiące w wykonaniu Igi były takie, że jej fani w mediach społecznościowych zaczęli pisać, że ona nie jest faworytką meczu z Muchovą i że nie będzie też ewentualnie faworytką meczu ze Svitoliną. A jak ty teraz patrzysz na Świątek na tle innych zawodniczek ze światowej czołówki? Pewnie powiesz mi, że za daleko wybiegam, ale przyznaję się, że zaczyna mi się marzyć finał Indian Wells Świątek kontra Sabalenka.

    Słuchaj, jak patrzę na Igę i na ile znam Igę, to zawsze jest nadzieja na finał z Sabalenką, no bo jednak są po przeciwnej stronie drabinki i w teorii jak wszystko się złoży, to powinno do takiego finału dojść. Wiemy doskonale, że jeśli Iga jest w znakomitej formie, to potrafi pokonać każdą tenisistkę na świecie i jest faworytką w każdym meczu, no może poza właśnie Sabalenką i Rybakiną w ostatnich miesiącach, ale w ostatnich miesiącach, mocno to podkreślam. To, co widzę w grze Igi teraz, ta jej przemiana, napawa mnie dużym optymizmem. Kurczę, naprawdę fajnie by było zobaczyć jej finał z Sabalenką! Ale wiesz, Sabalenkę też jeszcze czeka kilka trudnych spotkań, między innymi z Mboko, która przecież wyeliminowała Anisimovą w takim stylu, że nikt się tego nie spodziewał.
    A po ewentualnym zwycięstwie nad Mboko Sabalenkę czekałoby starcie z Noskovą, która pokonała Ealę w równie imponujący sposób co Mboko Anisimovą.

    Zgadza się. Te mecze są dowodem, że kobiecy tenis stał się superciekawy. Od kilku dobrych miesięcy raz, że jest wyższy poziom, a dwa, że naprawdę jest tyle tenisistek, które są w stanie wygrywać duże turnieje. Bo przecież mamy Rybakinę, mamy Sabalenkę, mamy Igę, mamy Switolinę, a nagle teraz wchodzi młoda Mboko, jest jeszcze Coco, jest Pegula, która jest niezwykle regularna. No jest mega ciekawie. Uważam, że dawno nie było tak ciekawego, wyrównanego poziomu, jak w tym momencie.
    Pokusisz się o wróżbę, co Świątek osiągnie w tym Indian Wells?

    Nie, bo ja nienawidzę wróżyć w tenisie, naprawdę. Tu jest tyle zmiennych, że się nie da. Nawet nawiązując do tych ostatnich tygodni, miesięcy, kto by się spodziewał, że Djokovic wygra z Sinnerem? No nie ma szans, wszyscy przewidywali, że Djoković przegra, wystarczyło popatrzeć na kursy bukmacherów. Nie będę wróżyła, co osiągnie w turnieju Iga, ale tak jak powiedziałeś: finał Świątek – Sabalenka byłby super. I oczywiście chciałabym zobaczyć spektakularne zwycięstwo Igi. Tylko na razie dajmy jej po prostu grać mecz po meczu, bo mi się wydaje, że akurat na Idze jest taka presja i kibiców, i dziennikarzy, że odpuśćmy i dajmy jej się pocieszyć tenisem. I też doceńmy, że ona naprawdę cały czas osiąga super wyniki.
    Zgoda, ale wiesz dobrze, że te obiektywnie świetnie wyniki jej nie satysfakcjonują. Świątek z jednej strony ma wpojone hasło o niskich oczekiwaniach i wysokich standardach, ale z drugiej strony mówi szczerze, że na przykład niedawny ćwierćfinał wielkoszlemowego Australian Open jej nie satysfakcjonuje.

    – Tak, wiadomo, że Iga chciałaby być z powrotem liderką światowego rankingu. Ale dajmy jej spokojnie na to popracować to. Chodzi mi o to, żeby nie wyrokować. W żadną stronę. Nie lubię bardzo tego, jak kibice nagle wpadają w panikę i piszą w internecie, że to koniec, że wszystko się sypie, że Iga już nigdy nic wygra, że zaraz wypadnie z pierwszej dziesiątki. Dajmy jej popracować z teamem. I pamiętajmy, że w tenisie nie ma takiego dłuższego okresu na pracę. Teraz Iga musiała się wycofać z turnieju w Dubaju, żeby mieć kilka tygodni na trenowanie. To nie był odpoczynek, to była ciężka praca. Mam wrażenie, że Iga jest teraz trochę szczuplejsza, niż gdy ją widzieliśmy w Australii.
    Ciekawe spostrzeżenie.

    Takie jest moje wrażenie. Mogę się mylić, ale tak mi się wydaje, że troszeczkę zeszczuplała. Na pewno pracy fizycznej było bardzo dużo i na siłowni, i na korcie. I super, że widać efekty tej pracy. A najfajniejsze jest to, że naprawdę dawno już Iga nie miała takiej frajdy z gry. Na to się świetnie patrzy!

    Wczytywanie kolejnego artykułu…

  • Nagły koniec w meczu Rybakiny w Indian Wells. Było 6:4, 4:3

    Nagły koniec w meczu Rybakiny w Indian Wells. Było 6:4, 4:3

    Jelena Rybakina walczyła o awans do ćwierćfinału Indian Wells z Brytyjką Sonay Kartal. Spotkanie układało się po myśli Kazaszki i pewnie zmierzała do zamknięcia rywalizacji w dwóch setach. Na korcie pojawiała się fizjoterapeutka, a mecz ostatecznie zakończył się przedwcześnie ze względu na krecz Kartal.
    Sonay Kartal – Jelena Rybakina
    screen: https://www.youtube.com/watch?v=02XIsFh47eg

    Ostatnie miesiące są naprawdę udane w wykonaniu Jeleny Rybakiny. Reprezentantka Kazachstanu wygrała WTA Finals, pokonując w finale Arynę Sabalenkę (6:3, 7:6). Rybakina okazała się też najlepsza podczas wielkoszlemowego Australian Open i tam też wygrała z Sabalenką w finale (6:4, 4:6, 6:4). Dzięki temu Rybakina znalazła się na trzecim miejscu w rankingu WTA i znacznie zbliżyła się do Igi Świątek – obecnie traci niewiele ponad 300 punktów.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Rybakina awansowała do ćwierćfinału. Rywalka poddała mecz

    Rybakina dotarła już do czwartej rundy Indian Wells po zwycięstwach nad Hailey Baptiste (7:6, 2:6, 6:2) i Martą Kostiuk (6:4, 6:4). Jej kolejną rywalką była Brytyjka Sonay Kartal. Spotkanie niemal od początku układało się po myśli Rybakiny. Kazaszka prowadziła 4:1 z podwójnym przełamaniem. Potem Kartal przełamała Rybakinę, ale zrobiła to tylko raz. Później zawodniczki utrzymywały swój serwis, a Rybakina wygrała seta 6:4.

    Już pod koniec seta Kartal miała problemy zdrowotne i dwukrotnie na korcie pojawiała się fizjoterapeutka. Prawdopodobnie chodziło o lewe biodro. Brytyjka dograła seta do końca i normalnie rywalizowała w drugiej partii. Po 77 minutach spotkanie się zakończyło. Gdy Rybakina zagrała winnera bekhendem na wynik 4:3, 40:0, to Brytyjka poddała mecz.

    W statystykach Kartal wypadała naprawdę nieźle na tle rywalki. Rybakina wygrała 70 proc. punktów przy swoim serwisie, zagrała 26 uderzeń kończących i miała 15 niewymuszonych błędów. Kartal kończyła mecz z 14 niewymuszonymi błędami i 58 proc. wygranych punktów po własnym podaniu. Ostatecznie Rybakina zameldowała się w ćwierćfinale Indian Wells.

    Zobacz też: Polscy kibice zamarli. Iga Świątek wyjaśnia, co się stało

    Kolejną rywalką Rybakiny w tym turnieju będzie Amerykanka Jessica Pegula, która pokonała 6:3, 7:6 (5) Szwajcarkę Belindę Bencić. Aktualny bilans może nieznacznie wskazywać na Rybakinę, która wygrała cztery z siedmiu bezpośrednich spotkań. W półfinale Rybakina może trafić na lepszą z pary Iga Świątek – Elina Switolina.

  • Hurkacz znów na korcie. 6:1 i zwrot na Challengerze. Przykre zakończenie meczu

    Hurkacz znów na korcie. 6:1 i zwrot na Challengerze. Przykre zakończenie meczu

    W momencie, gdy turniej ATP Masters 1000 w Indian Wells wkracza w decydującą fazę, Hubert Hurkacz udał się na Dominikanę, by poszukać formy z United Cup. W celu odnalezienia właściwego rytmu meczowego, Wrocławianin zszedł o szczebel niżej, do imprezy rangi “Challenger 175”. Zmagania z udziałem 29-latka odbywają się w kurorcie Cap Cana. Niestety, nie rozpoczęły się one zbyt dobrze dla naszego reprezentanta. Na szczęście już za kilkanaście godzin pojawi się kolejna okazja na zwycięstwo.
    Hubert Hurkacz bierze udział w turnieju ATP Challenger 175 Cap Capa

    Hubert Hurkacz bierze udział w turnieju ATP Challenger 175 Cap CapaIzhar KHAN / AFPAFP

    Występ Huberta Hurkacza podczas turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells nie przyniósł przełomu dla naszego reprezentanta. Wrocławianin odpadł już w pierwszej rundzie, po dwóch tie-breakach z Aleksandarem Kovaceviciem. Dla Polaka była to już piąta singlowa porażka z rzędu, a łącznie szósta przegrana, biorąc pod uwagę także deblowy start w Rotterdamie. 29-latek miał pewne zabezpieczenie na wypadek słabego rezultatu na terenie Kalifornii. Półfinalista Wimbledonu 2021 zgłosił się do rozgrywek ATP Challenger 175 w kurorcie Cap Cana.

    Hurkacz wykorzystał tę furtkę i udał się na Dominikanę, w poszukiwaniu formy, jaką brylował w pierwszych dniach stycznia. Dla Wrocławianina to premierowy występ na tym szczeblu rozgrywek od 2019 roku, kiedy to rywalizował przed własną publicznością w Poznaniu. Początkowo Hubert miał wystartować w Cap Cana tylko w singlu. Później okazało się jednak, że dostał także dziką kartę do gry podwójnej. Wrocławianin utworzył team z… Mateuszem Terczyńskim, czyli naszym kapitanem z rozgrywek United Cup, a ponadto swoim przyjacielem i jednym z trenerów. Na “dzień dobry” trafili na duet Daniel Cukierman/Trey Hildebrand.

    ATP Challenger Cap Cana: Hubert Hurkacz zagrał w deblu z Mateuszem Terczyńskim

    Początek spotkania przebiegał po myśli serwujących. Pierwszy break point pojawił się dopiero w siódmym gemie, przy podaniu Terczyńskiego. Przy decydującym punkcie Mateusz oddalił jednak zagrożenie świetnym serwisem na ciało. Niestety, kilka minut później rywale dopięli już swego. Wywalczyli breaka do 30 i przy stanie 5:4 mogli zamykać partię. Cukierman oraz Hilderbrand wykonali swoje zadanie, triumfując 6:4 w premierowej odsłonie.

    Pierwsze minuty drugiej części pojedynku nie zwiastowały tego, co miało nadejść dalej. W gemie otwarcia oraz w trakcie trzeciego rozdania polski duet musiał walczyć o utrzymanie podania poprzez grę w decydującym punkcie. Mimo to dwukrotnie oddalili zagrożenie i po zmianie stron doczekali się premierowego przełamania. To był kluczowy moment dla dalszych losów partii. Ostatecznie Hurkacz i Terczyński wygrali ją 6:1, zgarniając pięć “oczek” z rzędu.

    O losach awansu do ćwierćfinału decydował zatem super tie-break. Na początku decydującej rozgrywki nie obserwowaliśmy w ogóle mini przełamań. Pierwszy taki “break” nastąpił dopiero w trakcie dziesiątej akcji. Mateusz zanotował nieczyste zagranie przy siatce i sytuacja zaczęła się komplikować. Rywale wyszli ze stanu 3-4 na 9-4, dzięki czemu przejęli kontrolę nad widowiskiem. Daniel oraz Trey wykorzystali drugiego meczbola, ostatecznie triumfując 6:4, 1:6, 10-5.

    Hubert ma już zatem za sobą przetarcie przed singlową rywalizacją. Z racji rozstawienia z “4”, Wrocławianin posiadał wolny los w pierwszej rundzie. Przystępuje zatem do gry pojedynczej od drugiej fazy. Tam czeka go potyczka z Mattią Belluccim. Dla naszego reprezentanta stawką meczu z Włochem będzie awans do ćwierćfinału ATP Challenger 175 Cap Cana i przerwanie złej passy. Hurkacz ma szansę na premierowe zwycięstwo w spotkaniu od Australian Open. Zobaczymy czy na Dominikanie uda się 29-latkowi wrócić na dobrą ścieżkę w singlu.
    Hubert Hurkacz

    Hubert HurkaczFoto Olimpik / NurPhoto / NurPhoto via AFP AFP
    Tenisistka w białej czapce i stroju sportowym, skupiona podczas meczu na korcie, z biało-czerwonym godłem na koszulce. W lewym górnym rogu okrągłe wstawione zdjęcie mężczyzny w białej koszuli, siedzącego na tle żaluzji.

    Iga Świątek, Mateusz Terczyński Rex Features/East News / zrzut ekranuEast News
    Hubert Hurkacz

    Hubert HurkaczNicolas Economou / NurPhoto / NurPhoto via AFPAFP

    Hubert Hurkacz – Aleksandar Kovacevic. Skrót meczu.

  • Krecz w meczu Switolina – Siniakova. Świątek poznała ćwierćfinałową rywalkę

    Krecz w meczu Switolina – Siniakova. Świątek poznała ćwierćfinałową rywalkę

    Kolejny dzień głównych zmagań w ramach turnieju WTA 1000 w Indian Wells nie mógł się rozpocząć lepiej z perspektywy polskich kibiców. Iga Świątek rozegrała znakomity mecz i nie dała szans Karoline Muchovej. Dzięki temu nasza reprezentantka ponownie zameldowała się w najlepszej “8” kalifornijskich rozgrywek. Później Raszynianka mogła oczekiwać na to, z kim przyjdzie jej rywalizować w ćwierćfinale. Kolejną przeciwniczkę wyłoniło spotkanie Katerina Siniakova – Elina Switolina. Zakończyło się ono przedwcześnie – kreczem.
    Iga Świątek poznała swoją przeciwniczkę w ćwierćfinale WTA 1000 w Indian Wells

    Iga Świątek poznała swoją przeciwniczkę w ćwierćfinale WTA 1000 w Indian WellsElsaAFP

    Patrząc na dotychczasowe mecze Igi Świątek w tegorocznej edycji zmagań w Indian Wells, forma Polki rośnie z każdym spotkaniem. Już pojedynek z Marią Sakkari zwiastował tendencję zwyżkową. Potrzebne było jednak potwierdzenie tego stanu rzeczy. Dobrym sprawdzianem miało być starcie przeciwko Karolinie Muchovej. Czeszka posiadała serię ośmiu zwycięstw z rzędu. Zaczęła się ona od zdobycia tytułu WTA 1000 w Dosze, a następnie kontynuowała ją na terenie Kalifornii.

    W środę nadszedł jednak kres pozytywnej passy tenisistki z Ołomuńca. Kluczowy okazał szósty gem pierwszego seta. Wówczas zawodniczka południowych sąsiadów nie wykorzystała w sumie pięciu piłek na 3:3 i od tamtej pory rozpoczęła się całkowita dominacja Raszynianki na korcie. Wiceliderka rankingu zgarnęła dziesięć ostatnich “oczek” i triumfowała aż 6:2, 6:0. Potem Świątek mogła spokojnie czekać na to, z kim przyjdzie jej walczyć o półfinał.

    Przeciwniczkę dla Igi miał wyłonić pojedynek Katerina Siniakova – Elina Switolina. Czeszka sprawiła ogromną niespodziankę w poprzedniej fazie, eliminując obrończynię trofeum – Mirrę Andriejewą. Rosjanka nie uniosła spotkania pod kątem emocjonalnym. Mocno się frustrowała, jej zachowanie pozostawiało sporo do życzenia. Finalnie to Czeszka cieszyła się z triumfu po blisko trzygodzinnej batalii. Tamten mecz sporo kosztował mistrzynię Australian Open 2025 w deblu. Dało się to zauważyć podczas rywalizacji z Ukrainką.

    WTA Indian Wells: Katerina Siniakova kontra Elina Switolina w czwartej rundzie

    Mecz rozpoczął się od serwisu Switoliny. Ukrainka utrzymała swoje podanie do 30. Po zmianie stron ruszyła do walki o przełamanie. Najpierw to jednak Siniakova miała piłkę na 1:1. Potem trzy akcje z rzędu powędrowały na konto Eliny i break stał się faktem. Reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów zdominowała kolejne minuty na korcie. Po tym, jak wyszła ze stanu 15-30 w piątym gemie, była już o krok od wygranego seta do zera. Ostatecznie Katerina uniknęła takiego rezultatu. Czeszka zdobyła honorowe “oczko”, ale na więcej przeciwniczka nie pozwoliła. Partia zakończyła się wynikiem 6:1.

    W przerwie między odsłonami Siniakova skorzystała z przerwy medycznej. Wyglądała na mocno obolałą, w pewnym momencie skryła głowę w ręczniku. Po kilku minutach panie wznowiły rywalizację, ale nie na długo. Po tym, jak obie utrzymały swoje podania i rozegrały pierwszy punkt trzeciego gema, Katerina postanowiła skreczować. Finalny rezultat brzmiał 6:1, 1:1 15-0 z perspektywy Switoliny. Tym samym to Ukrainka zmierzy się z Igą Świątek w starciu o półfinał WTA 1000 na terenie Kalifornii.
    Tenisistka w sportowym stroju i czapce z daszkiem trzyma rakietę w jednej ręce i zaciska pięść w geście triumfu, wyrażając silne emocje podczas meczu na tle rozmazanego zielonego ekranu z logo zegarka Rolex.

    Iga ŚwiątekCLIVE BRUNSKILL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tenisistka w białym stroju sportowym unosi zaciśniętą pięść i uśmiecha się, trzymając rakietę tenisową. W tle rozmyta publiczność na trybunach obserwująca wydarzenie.

    Elina SwitolinaPAUL CROCKAFP
    Kobieta w sportowym stroju tenisowym wyraża silne emocje, zaciskając pięść i krzycząc z triumfem na korcie tenisowym, tło rozmyte.

    Katerina SiniakovaMaddie Meyer/Getty Images via AFPAFP

    Daniil Medvedev – Alex Michelsen. Skrót meczu

  • Oto rywalka Świątek w ćwierćfinale Indian Wells. 41 minut i koniec

    Oto rywalka Świątek w ćwierćfinale Indian Wells. 41 minut i koniec

    Zaledwie 41 minut trwał pojedynek Elina Switolina – Katerina Siniakova, który wyłonił rywalkę Igi Świątek w ćwierćfinale Indian Wells. Pojedynek zakończył się w najgorszy możliwy sposób.
    Switolina i Siniakova
    Screen serwis X – Canal+Sport

    – Jak się gra ze Switoliną to trzeba przygotować się na fizyczną, ciężką walkę. Ciekawe, ile jest tego paliwa u Siniakovej. Mam wrażenie, że jej nogi są na razie ciężkie, nie niosą. Zobaczymy, czy rozbiega to, co ją boli, i wejdzie na wyższe obroty. Pytanie też, ile ma w sobie jeszcze głodu – mówił komentator Canal+Sport już na początku meczu Elina Switolina (Ukraina, 8. WTA) – Katerina Siniakova (Czechy, 42. WTA), nawiązując do jej trzech poprzednich spotkań. Czeszka do starcia z Ukrainką spędziła na korcie w singlu aż osiem i pół godziny. Dla porównania Switolina grała tylko dwa spotkania i w sumie trzy godziny i 45 minut.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Oto rywalka Igi Świątek w ćwierćfinale Indian Wells. 41 minut i koniec

    Od początku Switolina dominowała. Po zaledwie kwadransie prowadziła aż 4:0, a Siniakova wyglądała na zawodniczkę, która już ma dość gry w Indian Wells. Po zaledwie 19 minutach było 5:0, a Ukrainka imponowała winnerami. Pierwszy set trwał zaledwie 24 minuty, a Czeszka ugrała w nim jednego gema.

    – Siniakova troszkę jest na korcie, a trochę jej też nie ma. Może i chciałaby się bardziej postawić, ale jej stan fizyczny na to nie pozwala. Sytuacja jest dla niej ekstremalnie trudna, ale może spróbuje – dodawał komentator Canal+Sport. Czeszka zdecydowała się po pierwszym secie wezwać fizjoterapeutkę i na chwilę opuścić kort.

    Na początek drugiej partii Siniakova wygrała swoje podanie do 15. Ukrainka po chwili wyrównała. Po pierwszej piłce trzeciego gema Czeszka zdecydowała się po 41 minutach skreczować. Nie była w stanie kontynuować gry.

    W efekcie to Switolina będzie rywalką Świątek w ćwierćfinale Indian Wells.

    A Siniakovą czeka jeszcze rywalizacja w deblu. O ile jej pozwoli zdrowie, to w parze z Amerykanką Taylor Townsend (87. WTA) grać będzie w półfinale. Na razie nieznane są ich rywalki w tej fazie.

    Zobacz także: Świątek zachwyciła absolutnie wszystkich. Eksperci się prześcigają
    1/8 finału turnieju w Indian Wells: Elina Switolina – Katerina Siniakova 6:1, 1:1 i krecz

    Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
    Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok

  • Świątek zeszła z kortu i się zaczęło. Czesi ruszyli do ataku. “Okrutne”

    Świątek zeszła z kortu i się zaczęło. Czesi ruszyli do ataku. “Okrutne”

    Iga Świątek bez większych problemów awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Indian Wells. 24-latka pokonała Karolinę Muchovą i już może myśleć o dalszej rywalizacji. Gdy Polka zeszła z kortu, to kibice, eksperci i dziennikarze zabrali głos na temat jej występu. Niezwykle gorąco zrobiło się w Czechach, którzy dosadnie opisali starcie w Kalifornii.
    Iga Świątek wyeliminowała Karolinę Muchovą. W Czechach głośno po meczu w Indian Wells

    Iga Świątek wyeliminowała Karolinę Muchovą. W Czechach głośno po meczu w Indian WellsMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP / screen aktualne.czAFP/INTERIA.PL

    Iga Świątek w turnieju WTA 1000 w Indian Wells kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Polka rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, w której pokonała Kaylę Day 6:0, 7:6(2). Później pokonała Marię Sakkari 6:3, 6:2.

    W meczu 1/8 finału czekało ją starcie z Karoliną Muchovą. “Nasza reprezentantka walczyła o ćwierćfinał imprezy rangi WTA 1000 z będącą w bardzo dobrej formie Karoliną Muchovą. Raszynianka przerwała serię ośmiu zwycięstw rywalki, triumfując aż 6:2, 6:0” – relacjonował Mateusz Stańczyk na łamach Interii.

    Świątek zakończyła serię rywalki. Czesi się nie hamowali

    Bardzo ciekawe komentarze na temat meczu Świątek – Muchova pojawiły się w czeskich mediach. – Muchova była bez szans. Porażka ze Świątek zakończyła jej serię ośmiu zwycięstw z rzędu – czytamy na stronie sport.cz.

    Dziennikarze tej redakcji podkreślili, że w grze o ćwierćfinał jest inna Czeszka – Katerina Siniakova, która zmierzy się z Eliną Switoliną. Zwyciężczyni tego pojedynku zagra właśnie ze Świątek, a więc możliwe jest kolejne polsko – czeskie starcie na turnieju w Kalifornii.

    Portal aktualne.cz napisał wprost, że “Muchova nie miała szans i nie mogła praktycznie nic więcej zrobić”. – Widzieliśmy tylko czternaście gemów, a więc to zaskakujące, że mecz trwał 76 minut – napisano.

    W słowach nie przebierali też dziennikarze tenisportal.cz, którzy napisali, że to było “okrutne lanie”. – Polka dominowała na korcie – podkreślono.
    Iga Świątek poznała swoją przeciwniczkę w czwartej rundzie WTA 1000 w Indian Wells

    Iga ŚwiątekHarry How / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Iga Świątek rywalizowała z Mirrą Andriejewą o finał WTA 1000 w Indian Wells

    Iga Świątek rywalizowała z Mirrą Andriejewą o finał WTA 1000 w Indian WellsMATTHEW STOCKMAN / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFPAFP
    Tak Iga Świątek cieszyła się z pokonania Simony Halep w półfinałe WTA 1000 w Indian Wells w 2022 roku

    Tak Iga Świątek cieszyła się z pokonania Simony Halep w półfinałe WTA 1000 w Indian Wells w 2022 rokuFREDERIC J. BROWN / AFPAFP

    Leo Bengtsson: Gdy stadion jest pełny, kibice dają nam bardzo dużo energii

  • Chwilę po meczu Świątek poruszenie. Wyrok już wydany. Polka w roli głównej

    Chwilę po meczu Świątek poruszenie. Wyrok już wydany. Polka w roli głównej

    Kapitalnie w środowe popołudnie spisała się Iga Świątek. Nasza najlepsza tenisistka 6:2, 6:0 pokonała w 4. rundzie turnieju WTA 1000 Indian Wells Karolinę Muchovą i zameldowała się w ćwierćfinale. Jej forma została również doceniona przed tenisowych ekspertów, którzy jasno oceniają jej występ jako najlepszy w sezonie.
    Tenis: Eksperci zabrali głos po meczu Igi Świątek z Karoliną Muchovą

    Iga Świątek Robert Prange/Getty Images Getty Images

    Po niemal miesięcznej przerwie od ostatniego występu w Dosze Iga Świątek wróciła do gry. Polka ruszyła po trzecią wygraną turnieju WTA 1000 Indian Wells. Rywalizację na turnieju zaczęła od drugiej rundy, gdzie zmierzyła się z Kaylą Day. Pierwszy set nasza zawodniczka wygrała 6:0, lecz w drugim o zwycięstwie decydował tie-break. Ten padł jednak łupem naszej zawodniczki, dzięki czemu zamknęła mecz i wygrała 2:0. W trzeciej rundzie 24-latka bez większych problemów poradziła sobie z Marią Sakkari (6:3, 6:2).

    O ćwierćfinał przyszło jej zmierzyć się z Karoliną Muchovą. Czeszka popełniała sporo błędów i niejednokrotnie wyrzucała piłkę w aut. Nasza reprezentantka natomiast wykorzystywała wszystkie słabości przeciwniczki i doskonale radziła sobie na korcie wygrywając 6:2, 6:0. Szczególnie było to widać w drugim secie, który wygrała do zera.

    O meczu błyskawicznie zrobiło się głośno wśród tenisowych ekspertów. Spora część z nich wskazuje środowe spotkanie na jedno z najlepszych w całym sezonie, a nawet od czasu finału zeszłorocznego Wimbledonu.

    – Najlepsza wersja Igi Świątek w tym roku (biorąc pod uwagę stawkę i rywalkę). Kapitalny mecz – napisał Dawid Żbik.

    – Dobrze, że nie ma mnie w Polsce, bo bym musiał oglądać/słuchać, jak ci wszyscy najmądrzejsi “domorośli eksperci” tenisowi z internetu gryzą się w języki i zapominają, co mówili jeszcze niedawno o Polce. Tenis to nie sprint. Raczej maraton – uważa Adam Romer.

    Świątek z każdym meczem coraz lepsza. Jasna opinia

    Zdaniem m.in. Macieja Łuczaka mecz z Muchovą był jeszcze lepszy od wspomnianego starcia z Sakkari. 24-latka z każdym kolejnym spotkaniem w ostatnim czasie prezentuje się coraz lepiej.

    – Teza o najlepszym meczu w sezonie Igi Świątek z Marią Sakkari była aktualna bardzo krótko. Tak dokładnie to do dziś, do meczu z Karoliną Muchovą – przekazał.

    Mateusz Ligęza natomiast cofnął się nieco pamięcią do poprzednich lat Świątek, gdy ta dominowała w niemal każdym turnieju. Dodaje również, że swoją dominacją odbierała chęć grania Czeszce.

    – Iga Świątek w ćwierćfinale Indian Wells! W pięknym stylu. Najlepszy jej mecz w tym sezonie, a nawet od finału Wimbledonu. Grała, jak za “dawnych lat” – siedział serwis, po returnach Muchova nie miała czego zbierać. Dominowała tak, że rywalce odechciewało się gry – tłumaczy.
    Tenisistka w sportowym stroju oraz czapce z daszkiem wykonuje gest ręką na ciemnym tle, skupiona na grze.

    Iga ŚwiątekAFP
    Tenisistka w białej koszulce bez rękawów i fioletowej czapce z daszkiem trzyma ręcznik i wskazuje palcem w dół, wydaje się być zaangażowana w rozmowę; w tle rozmazane, niebieskie elementy kortu tenisowego.

    Iga ŚwiątekElla Ling/ShutterstockEast News
    Tenisistka w sportowej koszulce i czapce z daszkiem wyraża silne emocje, szeroko otwierając usta i zaciskając szczękę podczas meczu.

    Iga Świątek Aaron FavilaEast News

    Joao Fonseca – Jannik Sinn

  • Iga Świątek idzie jak burza. Ma to wpływ na stan konta

    Iga Świątek idzie jak burza. Ma to wpływ na stan konta

    Polka weszła szturmem do ćwierćfinału tegorocznego Indian Wells. W turnieju zarobi już minimum 193 645 dolarów amerykańskich i to przecież nie musi być koniec.

    Iga Świątek ma za sobą trzy wygrane mecze w tegorocznym Indian Wells. W pierwszej rundzie Polka miała wolny los, a w kolejnych rundach eliminowała Kaylę Day, Marię Sakkari i Karolinę Muchovą. Na dodatek w tych trzech meczach Iga Świątek nie przegrała seta i bez dużego wysiłku awansowała do ćwierćfinału.

    Na ostatni mecz z udziałem Polki trzeba było poczekać do środowego wieczoru. Iga Świątek nie namęczyła się w starciu rozstawionych zawodniczek, choć na papierze zanosiło się na ciekawe granie.

    Konfrontacja zakończyła się wynikiem 6:2, 6:0 dla Igi Świątek po godzinie i 18 minutach.

    ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Gol z połowy boiska. Można oglądać i oglądać

    Awans do czwartej rundy tegorocznego Indian Wells został wyceniony na 193 645 dolarów amerykańskich. To w przeliczeniu na naszą walutę ponad 711 tysięcy złotych.

    Iga Świątek pozostaje kandydatką do zdobycia najwyższych nagród w turnieju. Na triumfatorkę czeka 1 151 380 dolarów amerykańskich, a na przykład półfinał został wyceniony na 340 190 dolarów.

  • Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Muchova

    Tak wygląda ranking WTA po meczu Świątek – Muchova

    Iga Świątek w pięknym stylu awansowała do ćwierćfinału turnieju w Indian Wells. Polka pokonała Czeszkę Karolinę Muchovą 6:2, 6:0. Dzięki wygranej Świątek odrobiła trochę punktów do liderki światowego rankingu – Aryny Sabalenki.

    TENNIS/
    Jayne Kamin-Oncea / IMAGN IMAGES

    Iga Świątek w poniedziałek po pokonaniu w dwóch setach Greczynki Marii Sakkari w turnieju WTA 1000 na kortach twardych w Indian Wells powiększyła swój dorobek w rankingu WTA do 7318 punktów. Tym samym zachowała drugie miejsce (pierwsze należy do Aryny Sabalenki). Sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych do Białorusinki traciła wtedy aż 2827 punktów. Po tym, jak Sabalenka we wtorek awansowała do ćwierćfinału turnieju w Indian Wells, powiększyła przewagę nad Polką do 2922 punktów.

    Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
    Iga Świątek goni Arynę Sabalenkę w rankingu WTA

    Teraz Świątek miała szansę znów nieco zmniejszyć stratę do Sabalenki. Musiała jednak pokonać Czeszkę Karolinę Muchovą. Tak też się stało i Świątek zgarnęła 95 punktów. Polka ma w tym momencie 7413 punktów i znów 2827 mniej od Białorusinki.

    Świątek depcze po piętach trzecia w rankingu WTA – Kazaszka Jelena Rybakina. Przed starciem Świątek – Muchova miała ona zaledwie 65 punktów straty. Teraz powiększyła się ona do 160 punktów. Teoretycznie Rybakina może wyprzedzić Polkę w rankingu po turnieju w Indian Wells. Musiałaby jednak dalej w nim zajść niż Świątek. Na razie Rybakina w 1/8 finału zmierzy się z rewelacyjną Brytyjką Sonay Kartal (54. WTA), która wcześniej wyeliminowała dwie Amerykanki: zwyciężczynię Australian Open 2025 – Madison Keys (15. WTA) i Emmę Navarro (25. WTA).

    Zobacz także: Wielki zjazd mistrzyni wielkoszlemowej. 51 minut i koniec

    Świątek w ćwierćfinale zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Elina Switolina (Ukraina, 9. WTA) – Katerina Siniakova (Czechy, 44. WTA).
    Ranking WTA Live po meczu Świątek – Muchova

    Aryna Sabalenka (Białoruś) – 10240 punktów
    Iga Świątek (Polska) – 7413
    Jelena Rybakina (Kazachstan) – 7253
    Coco Gauff (USA) – 6748
    Jessica Pegula (USA) – 6583
    Amanda Anisimova (USA) – 6180
    Jasmine Paolini (Włochy) – 4232
    Elina Switolina (Ukraina) – 3750
    Victoria Mboko (Kanada) – 3351
    Mirra Andriejewa (Rosja) – 3066

    37. Magdalena Fręch – 1348
    50. Magda Linette – 1209
    127. Maja Chwalińska – 621
    136. Katarzyna Kawa – 568
    144. Linda Klimovicova – 537